Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 03 gru 2011, 18:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Prof. Ryszard Legutko: rząd kieruje się przekonaniem, że mu wszystko wolno

Wszystko co robią Sikorski i Tusk w polityce zagranicznej polega na tym, by się podobać. Oni myślą w kategoriach najbliższych sondaży - mówi w wywiadzie dla wpolityce.pl i stefczyk.info prof. Ryszard Legutko.

Stefczyk.info, wPolityce.pl W Polsce wciąż trwa debata na temat przemówienia Radosława Sikorskiego w Niemczech. Jak Pan ocenia słowa szefa MSZ?

Prof. Ryszard Legutko: Wypowiedź Radosława Sikorskiego jest skandaliczna, i to pod wieloma względami. Pomysły tam wyłożone – wielce zaskakujące – nie zostały wcześniej przedstawione w kraju i poddane dyskusji. MSZ nie może zaskakiwać społeczeństwa i polityków, gdy w grę wchodzą sprawy tak poważne. Ale widać rząd kieruje się przekonaniem, że mu wszystko wolno.

Czy formułowane przy tej okazji obawy o polską suwerenność są uzasadnione?

R.L.: W przemówieniu były elementy, które muszą niepokoić. Niepokoi również forma, jakiej użył minister. Wystosował apel do rządu innego kraju, by ten przejął przewodnictwo w Europie. Co to w ogóle ma znaczyć? Kto go upoważnił do takiego apelu? Sądzę, że i Niemcy byli tym zaskoczeni. To nie jest normalny zwyczaj w prowadzeniu polityki.

więcej:

http://wpolityce.pl/wydarzenia/19083-pr ... o-myslenia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 30 mar 2012, 19:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Racja Stanu? Nie ma tu takiej

Wypuszczenie do mediów smrodu o tajnych więzieniach CIA to kolejna pozycja na długiej liście spraw, za które Donald Tusk powinien zostać postawiony przed sądem. Bo nie mam najmniejszych wątpliwości, że sprawa ta odżyła właśnie teraz za jego wiedzą, wśród dziennikarzy mówi się zresztą, że "wyszła" wcale nie z prokuratur, których samodzielność jest w III RP wręcz przysłowiowa, tylko z rządu. Zresztą, stara rzymska zasada każe o sprawstwo podejrzewać tego, kto odnosi największą korzyść - a młócenie przez media sensacji o domniemanym przetrzymywaniu i torturowaniu terrorystów w Polsce korzyść przynosi głównie Tuskowi.
A ściślej - kilka korzyści. Pomniejsze mają charakter propagandowy, ale i na to Tusk zawsze był niezwykle łasy. Premier kreuje się w oczach społeczeństwa na polityka samodzielnego wobec USA, stawiającego się potężnemu sojusznikowi i zapowiadającego dumnie, że nie pozwoli mu z Polski zrobić "bantustanu". Tam, gdzie polityka ma charakter realny, a nie symboliczny, czyli w stosunkach z Niemcami, Rosją i Brukselą, przejawia Tusk twardość meduzy i samodzielność pudelka, czego symbolami raport MAK, blokująca Świnoujście rura i trawa porastająca ruiny stoczni - więc Ameryce chętnie dla rekompensaty trochę popodskakuje, bo pod rządami Obamy ma nas ona wraz całym regionem głęboko w de i nawet nie zauważy.

Korzyścią propagandową dla Tuska jest też pokazanie Europie, że pozostaje posłusznym wykonawcą jej dyrektyw, i że mają one dla niego charakter nadrzędny wobec polskiej racji stanu. Wysyła jej mocny przekaz: pod rządami moich poprzedników Polska próbowała grać z Ameryką, robić własną politykę, ale ja taki nie jestem - na mnie możecie polegać, kazaliście ścigać więzienia CIA, proszę bardzo, ścigam. Patrzcie, jak bardzo zasługuję na jakieś europejskie stanowisko, żeby wiać z tego "dzikiego kraju" zanim zacznie się walić.

czytaj dalej


Piszę "moich poprzedników", w liczbie mnogiej, bo Kiejkuty w sposób bardzo korzystny dla Tuska łączą postkomunistów z PiS. Kaczyński, tylekroć oskarżany o obsesję rozliczeń, kierowanie się nienawiścią etc. zachowywał w tej sprawie milczenie. A jeśli rzeczywiście Miller i Kwaśniewski wiedzieli, to Kaczyński też wiedzieć musiał. Nakazał jednak utrzymać gryf tajności, ze względu na wspomnianą już rację stanu. Tusk, dla którego taka fanaberia w ogóle nie istnieje, może więc obciążyć winą także jego, odstawiając "jedynego sprawiedliwego", który rozlicza dawne zbrodnie.

Jednak główna przyczyna dla której, jak sądzę, wyciągnięto oskarżenia, ma charakter polityczny. Jest to potrzeba wizerunkowego "skasowania" Leszka Millera, stojącego na drodze Palikotowi. Dopóki bowiem Miller panuje nad SLD, a SLD nad swoim żelaznym elektoratem, nie można domknąć socjotechnicznej operacji, jaką był "bunt" Palikota, zgarnięcie przez niego podatnego na populistyczne sztuczki elektoratu i wsparcie nim słabnącej władzy.

O samej operacji nie ma się chyba co rozwodzić - głosowanie w sprawie referendum pokaże dobitnie, że powtórzono mechanizm, który opatentowany został w Rosji na niejakim Żyrinowskim, a u nas na nieboszczyku Lepperze. Daje się facetowi glejt na bezkarne bluzganie i łamanie wszelkich norm, tymi bluzgami imponuje on najbardziej prymitywnym wyborcom, i jako bohater ich sfrustrowanej wyobraźni wchodzi do parlamentu, by we wszystkich ważnych głosowaniach wspierać władzę, której bluzgał. Palikot oczywiście jest modyfikacją tej metody, bo szyto go pod innego typu prymitywa niż poprzednika i pod inny rodzaj frustracji, ale to drobne szczegóły.

Dla utrzymania się u władzy do roku 2014, kiedy to rozdawane będą europejskie synekury, potrzebuje Tusk zabezpieczenia lewej flanki, a więc rozkruszenia SLD. Po wyborczej kompromitacji Napieralskiego wydawało się, że będzie to łatwe. Ale wejście do gry Millera, starego cwaniaka, obeznanego z gangsterskimi regułami postkomunistycznej polityki, zmieniło sytuację. Miller nie tylko zatrzymał przewidywany exodus działaczy do palikociarni, kuszącej szerokim otwarciem drogi wewnątrzpartyjnego awansu, ale wręcz zaczyna odwracać tendencję. Czas pracuje na rzecz zwartego, sprawnego aparatu i starego "brendu", a na niekorzyść ujaranej zbieraniny, którą łatwiej skrzyknąć, niż utrzymać przy sobie przez dłuższy czas, nie mówiąc już o nadaniu jej ram organizacyjnych i dyscypliny.

Charakterystyczne jest zachowanie kontrolowanych przez Salon mediów. Nie usłyszycie w nich teraz Państwo ani jednego z argumentów, którymi z taką histerią szermowały podczas rozwiązywania WSI i tworzenia nowych służb wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Nic o tym, że zdradzając zaufanie sojusznika, tracimy wiarygodność, że żadne państwo nie ujawnia swych wywiadowczych tajemnic, ani nawet że przyznawanie się do współpracy z CIA ściąga na nas niebezpieczeństwo zamachu islamskich terrorystów, co zwłaszcza przed Euro, nad zabezpieczeniem antyterrorystycznym którego czuwa wybitna specjalistka (wybitna specjalista?) od wszystkiego Joanna Mucha, może mieć tragiczne następstwa. Tym razem wytresowani przez Czerską "znawcy od nawozów i od świata" problemów tych nie zauważają. Dostrzegają wyłącznie moralną stronę zagadnienia. Oni, którzy mieli sto tysięcy pragmatycznych zastrzeżeń do lustracji i dekomunizacji, nagle popadli w etyczny fundamentalizm, który każe stwierdzić, że zło po prostu musi, bez względu na wszystko, zostać rozliczone i napiętnowane.

Zapowiada to niezłą komedię. I Miller, i Kwaśniewski (ten drugi, pełniąc dziś rolę marginalną, mniej jest narażony) mieli wszak za uszami sporo. W bez mała dziesięć lat po wizycie Rywina u Michnika jest do czego wracać i czym okładać przeszkodę, stojącą na drodze do "zjednoczenia lewicy" w duchu postępowo-palikotystycznym, przy okazji oskarżając Kaczyńskiego, że patologie rywinlandu tolerował. Tylko patrzeć, jak autorytety moralne przeczytają uważniej raport Kalisza i nagle odkryją ze zdumieniem, że rząd Millera, w osobie minister Blidy, faktycznie zamieszany był w geszefty mafii węglowej.

Ale to polskie, wewnętrzne sprawy. Natomiast współpraca z CIA - jakiekolwiek by były jej szczegóły - to rzecz, która publicznie rozważana być nie powinna. Jeśli trzeba kogoś ukarać i wyciągnąć wnioski, to po cichu. Inaczej szkodzi się państwu polskiemu. Ale kogo w naszych, z przeproszeniem, elitach rządzących i "opiniotwórczych" dobro tego państwa obchodzi?

Rafał Ziemkiewicz

http://fakty.interia.pl/felietony/ziemk ... ej,1778868


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 11 kwi 2012, 10:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Smoleński seans

Marszałek Józef Piłsudski łamał umowy zawierane z Niemcami, z carskimi generałami i z sowietami. Działalność wywiadu nakierował na rozpracowywanie działań Niemiec i Sowieckiej Rosji. Dlaczego tak czynił?

Bo na pierwszym miejscu stawiał polski interes, interes umacniania niepodległości państwa polskiego.

Co byłoby gdyby zamiast Donalda Tuska na miejscu smoleńskiej tragedii znalazł się Józef Pisudski?

Przewrotne, demagogiczne, życzeniowe?

Jest przecież cała grupa autorów literatury, w której wykorzystuje się elementy historii alternatywnej. Nie wolno w ten sposób analizować wydarzeń? To narusza jakąś racje stanu, powagę osób, którym nie można stawiać zasadniczych pytań?

Nie będę przemawiał językiem marszałka, bo musiałbym używać fraz nieprzyzwoitych, określać dzisiejszych polityków tak jak marszałek chłostał generała Rozwadowskiego. Nie będę używał określeń jakimi marszałek definiował to co działo się w parlamencie, jak określał działania politycznych partii.

Sam marszałek czasami zajmował się seansami spirytystycznymi, ta sytuacja po części usprawiedliwia mnie z faktu nękania jego zbolałej duszy. Bo, ze jest zbolała nie mam wątpliwości.

Gdzie stałby dziś marszałek, w czasie gdy niedaleko Belwederu odbywały się wiece ludzi żądajacych publicznego wyjaśnienia roli rosyjskiego dyktatora w spowodowaniu śmierci polskiego prezydenta, generałów polskiej armii i ludzi, których ojczyzna wysłała, aby uczcili pamięć zamordowanych przez Rosjan oficerów? Bo to nie mityczni sowieci mordowali w Katyniu, nie teoretyczni staliniści, nie wysłannicy imperium zła – czynili to Rosjanie, szczególni Rosjanie, ci którym nie drgały dłonie gdy mordowali także swoich rodaków. Czynili to Rosjanie, których kult usiłuje dziś wskrzeszać Władimir Putin!

Czy Piłsudski dopuściłby do upokorzenia Polski butnym i fałszywym – o czym wiemy już coraz więcej - „śledztwem”?

Pisłudski potrafił siłą skłonić Niemcy do ustępstw w sprawie Gdańska, czynił to tak zręcznie, że nie padł ani jeden wystrzał, a Polska uzyskała dostęp do portu i ustępstwa celne.

Co Piłsudski powiedziałby dziś o polskich służbach specjalnych, o polskiej dyplomacji, o kłamstwach serwowanych przez dwa lata przez media?

Patrząc na mój wirujący talerzyk szepczę:

- Panie Komendancie larum grają! A Pan na koń nie siadasz, po mordzie zdrajców nie lejesz! Nie uczysz sowieta manier!

Z drugiej strony padają grube koszarowe słowa, zatrzymam się więc w tym miejscu. Poczekam aż obaj ochłoniemy. Napisze – obiecuje – co w czasie seansu z tej nocy wystukał talerzyk.

Napisze racjonalnie, ale nie teraz

http://wgadowski.salon24.pl/407365,smolenski-seans


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 16 kwi 2012, 18:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Pożyteczni idioci czy ruska agentura?

Jak wiemy Polska nie jest jedynym krajem podejrzewanym o to, że na jego terenie rzekomo miały się znajdować tajne więzienia CIA, w których to ponoć dochodziło do torturowania ludzi podejrzewanych o islamski terroryzm.

Wiadomo również niestety, że Polska to jedyny kraj z tej listy gdzie istnieją media, a także partie polityczne i politycy, którzy co jakiś czas z premedytacją wyciągają ten temat na forum publiczne próbując go nagłaśniać. Nie ma to nic wspólnego z demokracją, wolnością słowa czy też troską o prawa człowieka.

Każdy rozsądnie myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że ciągłe nagłaśnianie tych nigdy nie udowodnionych zarzutów godzi w polską racje stanu, podważa wiarygodność naszego kraju na arenie międzynarodowej oraz wystawia nas, jako cel terrorystycznych ataków. Jednym słowem same straty dla Polski i wymarzony wprost efekt dla wrogich nam państw.

Niech każdy sam odpowie sobie na pytanie, czy ten kolejny odcinek serialu z „więzieniami CIA w Polsce” to tylko nieodpowiedzialny występ pożytecznych idiotów i politycznych naiwniaków z Gazetą Wyborczą, TVN24 oraz Ruchem Palikota na czele czy coś, co gdyby nie zaistniało w rzeczywistości to musiałyby zostać natychmiast wymyślone i wprowadzone w życie przez tajne służby czekisty Putina i jego agenturę ulokowaną nad Wisłą?

Zbliża się Euro 2012 i niewątpliwie Polska staje się najlepszym celem dla terrorystycznej, spektakularnej akcji, przynoszącej wielki światowy rozgłos.

Oczywiście wykonawcami takiego zadania wcale nie muszą być islamiści z krwi i kości.

Dzięki otworzeniu małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim, za co w zamian przyjaciel Tuska i Komorowskiego, Putin zainstalował tam i skierował na nas rakiety z łatwością mogące dosięgnąć Warszawy, łatwo mogą przeniknąć do Polski wysłannicy tego bezwzględnego gracza by posługując się terroryzmem znowu upokorzyć nasz kraj na arenie międzynarodowej, jako kompletnie bezradny i nieprzygotowany na tego typu zagrożenia.

Jeżeli poleje się w Polsce krew to zapewniam, że dopadniemy was co do jednego głupcy lub agenci, serdecznie zapraszający do Polski terrorystów.

Oczywiście ktoś może zadać mi bardzo uzasadnione pytanie.

Skąd we mnie taka pewność, że Palikotem i dającymi mu amunicję mediami, nie kierują rzeczywiście empatia i troska o przestrzeganie w naszym kraju prawa oraz prawdziwy wstręt do ludzi posługujących się dla swoich celów torturowaniem ludzi?

Bardzo szybko jestem w stanie taki zarzut obalić.

Właśnie tak się składa, że akurat te same media, ci sami dziennikarze oraz ta sama polityczna partia pod wodzą największego szkodnika na polskiej scenie politycznej to środowiska, które hołubią od lat i ochrzcili ludźmi honoru oraz ojcami demokracji, Kiszczaka i Jaruzelskiego.

To za dyktatury tych dwóch zdrajców poprzebieranych w polskie mundury grasowały w Polsce szwadrony śmierci zabijające opozycjonistów i mordujące niepokornych księży. To za ich panowania torturowano w bestialski sposób księdza Popiełuszkę wyrywając mu nawet język. To nie domniemania i przypuszczenia, jak w przypadku „więzień CIA” lecz fakty.

Dlaczego nie nawołujecie do pociągnięcia do odpowiedzialności tych przestępców i zdrajców?

Jak to się dzieje, że brzydzący się torturami polityczny oszust Palikot ma w szeregach swojej partii naczelnego „Faktów i mitów”, który dawał utrzymanie porywaczowi i mordercy księdza Jerzego, Grzegorzowi Piotrowskiemu? Jak to jest, że za plecami „walczących o prawdę” czai się obrzydliwa postać Jerzego Urbana, a za doradcę u Palikota robi kursant GRU, gen. Marek Dukaczewski?

Czy nie chodzi o kolejne upokorzenie Polski na arenie międzynarodowej, które jest w interesie bandyty Putina?

Po 10 kwietnia 2010 roku doszło w Polsce do niebywałego wprost, wyglądającego na jakiś znak z Niebios, nagromadzenia się i wszelkiej nikczemności, kłamstwa zaprzaństwa i jawnej zdrady.

Ilość niewinnych głów, na które nakładano kolejno cierniowe korony, rzesza wyszydzanych i wyśmiewanych, cała masa sypiących się judaszowych srebrników i pocałunków świadczy o tym, że zbliżamy się do jakiegoś wielkiego przełomu, czasu próby i niepowtarzalnej okazji by wskazać palcem oraz przykładnie ukarać tych wszystkich łotrów od lat niszczących z premedytacją naszą ojczyznę.

http://kokos.salon24.pl/409245,pozytecz ... a-agentura


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 27 lip 2012, 15:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
O „moherach” i toruńskich „gejzerach”

W liście do premiera Tuska, profesor Jan Szyszko napisał:

Pakiet to niebotyczny wzrost cen energii, to blokada polskiego węgla, to uzależnianie Polski od gazu rosyjskiego i obcych technologii, to wzrost bezrobocia, to obraz indolencji lub zdrada racjiStanu"

Chodzi oczywiście o tak zwany pakiet klimatyczny i ograniczenie emisji, głównie dwutlenku węgla, co dla kraju posiadającego 90 procent wszystkich zasobów węgla kamiennego w Unii Europejskiej i energetykę opartą głównie na węglu kamiennym i brunatnym, oznacza katastrofę i wzrost cen energii juz w 2013 roku, o co najmniej kilkadziesiąt procent.

Profesor Szyszko w swym liście dopuszcza alternatywę; indolencja albo zdrada.

Ja takich rozterek nie mam i powiem wprost, że rządy ekipy Tuska to narodowa zdrada.

O innowacyjności w gospodarce i jej wspieraniu zarówno Tusk jak i Pawlak mówili setki razy wycierając sobie tym modnym słowem zakłamane gęby. Warto więc opisać jeden przykład innowacyjnego projektu, którego efektem już wkrótce będzie dostarczenie ciepłej wody dla całego miasta Torunia, oraz ogrzanie 20 procent tegoż miasta zimą. Wszystko to odbędzie się bez emisji choćby jednego grama dwutlenku węgla i co niebagatelne, taniej niż do tej pory.

Nastąpi to dzięki słynnemu już geotermalnemu projektowi ojca Tadeusza Rydzyka. Wkrótce rusza budowa ciepłowni, a o spektakularnym sukcesie i innowacyjności toruńskiej geotermii cisza.

Tylko niewielka cześć naszych rodaków wie i zdaje sobie sprawę, że udokumentowana już wydajność toruńskiego źródła to 351 m sześciennych gorącej wody na godzinę i jak orzekli zagraniczni eksperci, jeśli chodzi o horyzont geologiczny, z jakim mamy do czynienia w Toruniu jest to światowy rekord.

A teraz o innych rekordach.

Toruński odwiert z jego innowacyjnością jest jedynym nie tylko w Polsce, ale i całej Unii Europejskiej tego typu projektem, który od państwa nie otrzymał wsparcia finansowego. Mało tego. Projekt ten od samego początku był zarówno przez rząd Tuska oraz nadymające go media w bezprecedensowy sposób zwalczany, ośmieszany i torpedowany. Czy chodzi tu tylko o samą osobę znienawidzonego redemptorysty i wielkiego patrioty Polaka?

Nie, sprawa jest bardziej skandaliczna. Tu podobnie jak z bezczelnym blokowaniem miejsca na multipleksie dla TV Trwam chodzi o coś więcej. Polacy mają wiedzieć o swojej ojczyźnie tylko tyle ile dowiedzą się z rządowych propagandowych gadzinówek.

Nie wolno dopuścić milionów Polaków do wiedzy o tym, że Toruński sukces jest możliwy do powtórzenia w 75 procentach polskich gmin gdyż mniej więcej pod takim obszarem Polski zalegają gorące źródła i pod tym względem jesteśmy światowym Eldorado.

Obce służby specjalne i zagraniczne lobby energetyczne ręka w rękę z „rządem polskim” działają na szkodę państwa gdyż obawiają się, że „toruńska zaraza” może rozszerzyć się na cały kraj i pokrzyżować plany złodziejom i zdrajcom.

Czy ktoś dowiedział się z polskojęzycznych mediów, że w Niemczech, które mogą nam tylko pozazdrościć tak wielkich zasobów gorących wód geotermalnych, w samej tylko Bawarii wywiercono już ponad czterysta takich otworów, a to poważne państwo szczodrze wspierało finansowo każdy taki projekt? Czy Polacy otrzymali kiedykolwiek informację, że rząd Angeli Merkel w swojej strategii energetycznej postanowił zupełnie zrezygnować z energetyki jądrowej i stopniowo wygasić prace istniejących już elektrowni atomowych?

O tym się nie mówi gdyż właśnie likwidator polskich stoczni Aleksander Grad stanął na czele spółki, która będzie budowała elektrownie atomowe w Polsce by uzależnić nas na dziesięciolecia od kolejnych zagranicznych technologii.

Aż strach pomyśleć o tym, że na antenie Radia Maryja i TV Trwam mówi się już o innych innowacyjnych przedsięwzięciach. Wyobraźmy sobie, że niesforne „mohery” zechcą wkrótce wwiercić się głębiej niż te toruńskie 3000 metrów i sięgną do gorących skał zalegających pod niemal całym obszarem Polski na głębokości 4-5 km.

To już byłaby tragedia dla sługusów Kremla, którzy zapewne za umowy na długoterminowe dostawy z Rosji otrzymali pokaźne „wziątki”.

Otóż takie rzeczy już robi się na świecie. Wystarczy tylko wtłoczyć wodę do owych gorących skał, a uzyskaną parą napędzić turbiny wytwarzające energię elektryczną. Czysto, bezemisyjnie i na dodatek wszystko z własnych olbrzymich bogactw bez możliwości kupczenia bezpieczeństwem energetycznym i bez szans na złodziejskie łapówki. Istna tragedia dla establishmentu III RP i rychły upadek wielu złodziejskich dynastii. A poza tym jakiż to kłopot dla potencjalnego agresora.

Bardzo łatwo sparaliżować państwo zrzucając bombki na dwie trzy wielkie elektrownie. O wiele trudniej zniszczyć dziesiątki czy setki tych małych, zwłaszcza, że ich „kotły” znajdują się kilometry pod ziemią, więc unicestwić można tylko infrastrukturę naziemną, którą bardzo szybko da się odbudować.

Wbrew pozorom nie jest to futurystyczna wizja, ale rzeczy, które w poważnych państwach już się dzieją. Dlatego kiedy czytam w Internecie komentarze różnych debili wyhodowanych przez Czerską i Wiertniczą, kibicujących władzy w zwalczaniu „toruńskich moherów” to zastanawiam się gdzie znajduje się granica głupoty dla sporej części rodaków.

Ojciec Tadeusz Rydzyk to taki współczesny patriota, ksiądz Piotr Wawrzyniak, który w zaborze pruskim organizował gospodarcze inicjatywy Polaków i budował, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, wolne i polskie media.

Warto przypomnieć j słowa księdza Wawrzyniaka kierowane pod koniec XIX wieku do polskich duchownych: „…muszą naśladować onych mężów izraelskich, którzy oblężoną Jerozolimę fortyfikowali, dzierżąc w jednej ręce miecz, a w drugiej kielnie dla wznoszenia murów. Tym mieczem jest dla nas praca około społeczeństwa w jednej ręce, podczas gdy drugą trzymamy się ołtarza i krzyża. Kto by z nas zadania swego nie rozumiejąc, obydwu rękami trzymał się ołtarza, ten święty zostanie, ale obowiązków całego człowieka nie wykona.”

Ojciec Tadeusz Rydzyk jest w nieco w innej sytuacji niż ksiądz Wawrzyniak gdyż w III RP zwalcza go nie pruski zaborca, lecz służący obcym interesom rząd mieniący się o ironio, polskim

A już na sam koniec inny równie aktualny cytat trafiający jak to się mówi w dziesiątkę:

"Złą cechą dotychczasowych stosunków w Polsce jest to, że dają one siłę wszystkim szujom, natomiast nie dają siły państwu. Ci, którzy myśleli o Niepodległości lub dla niej pracowali, znaleźli się w Polsce w mniejszości, w myśl demokratycznych zasad zostali przegłosowani przez tych wszystkich, którzy w tej pracy dla Niepodległości udziału żadnego nie brali.(...)

Nie może być litości dla złodziejów dobra publicznego w Polsce. Należy wytępić w państwie złodziejstwo! Żadne zdrowe społeczeństwo nie będzie bez zdobycia się na opór czynny, aby znosić gospodarki bandytów podtrzymywanych przez władze i władze podtrzymywanych przez bandytów
."

Józef Piłsudski

Proszę wskazać mi, choć jeden poważny demokratyczny kraj na świecie gdzie rządząca partia na dodatek z przymiotnikiem „obywatelska” w nazwie, zamiast hołubić, pielęgnować i wychwalać pod niebiosa, zwalcza i rzuca kłody pod nogi grupie obywateli, którzy nie oglądając się na państwo, sami tworzą i finansują własne radio, telewizję, wykonują odwiert geotermalny, budują ciepłownię na energię odnawialną, oraz od fundamentów z dobrowolnych składek stawiają wyższą uczelnię wraz z akademikami, aulami i pracowniami wyposażonymi na najwyższym światowym poziomie.

Tylko ten jeden przykład każdemu samodzielnie myślącemu człowiekowi nasunie fundamentalne pytanie.

Kto nami rządzi? Polski rząd czy zaborca, albo okupant?

http://kokos.salon24.pl/436717,o-mohera ... -gejzerach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 30 paź 2012, 17:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Aleksander Ścios

MOSKIEWSKI PRZETARG NA POLSKIE WIZY

Rosyjsko-niemiecki projekt reaktywacji Prus Wschodnich wymagał wyważenia „drzwi do Europy” i otwarcia granicy polsko-rosyjskiej. Ponieważ należał do priorytetów polityki Moskwy i Berlina i był aktywnie wspierany przez związek „wypędzonych” z Prus Wschodnich, stał się również najważniejszym zadaniem polskiej dyplomacji, usilnie forsowanym przez grupę rządzącą. Po dwóch latach starań i zabiegów na forum UE, 11 maja br. przyjęto ustawę o zasadach małego ruchu granicznego z Rosją, pozwalającą na przekraczanie granicy polsko-rosyjskiej przez mieszkańców tzw. strefy przygranicznej.

Pod pretekstem dokonania „ożywienia społecznego, kulturalnego oraz gospodarczego, głównie w branży handlowej i usługowej” zrealizowano plan zmierzający do uczynienia z obwodu kaliningradzkiego rosyjskich „drzwi do Europy”, przez które Rosjanie wejdą w obszar polityki gospodarczej UE, a kierowani przez specsłużby biznesmeni uzyskają unijne fundusze.
25 maja ustawę federalną o ratyfikacji umowy między rządami Rosji i Polski przyjęła rosyjska Duma, a 14 czerwca podpisał ją Putin. Umowa weszła w życie 27 lipca br. Kilka dni wcześniej, Siergiej Ławrow przeprowadził w tej sprawie konsultacje telefoniczne z ministrem Sikorskim. Natychmiast, bo już 15 maja strona polska przystąpiła do tworzenia „centrów wizowych”. Pierwsze z nich otwarto oficjalnie w Moskwie przy prospekcie marszałka Żukowa, zapowiadając, że w czasie najbliższych 6 miesięcy powstanie w Rosji 38 punktów wydających obywatelom FR zezwolenia na wjazd do Polski.
Ambasada RP w Moskwie w styczniu br. ogłosiła przetarg nieograniczony na usługi przyjmowania wniosków wizowych. Przetarg rozstrzygnięto w błyskawicznym tempie i już 9 marca powiadomiono o wyborze oferty. Za najkorzystniejszą została uznana oferta Spółki Akcyjnej Freight Link, z siedzibą w Moskwie, działającej pod nazwą Pony Express.

W przetargu wystartowały trzy moskiewskie firmy: OOO Visa Management Service, VF Services LLC Office oraz Pony Express. Pierwsza została wykluczona z postępowania z powodu braków w dokumentacji przetargowej, m.in. zaświadczenia o niekaralności i wykazu wykonanych usług. Z dwóch pozostałych wybrano Pony Express – choć zaproponowała cenę usługi nieznacznie różniącą się od ceny konkurencji i nie mogła udokumentować doświadczenia w wykonywaniu usług na rzecz konsulatów państw będących członkami Strefy Schengen. Firma działa od 1992 roku, ale rosyjski certyfikat agenta celnego umożliwiający start w przetargu, uzyskała zaledwie przed rokiem.
Nie ma wątpliwości, że wyboru oferty Pony Express dokonano wbrew kryteriom oceny ofert przewidzianych w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ) z dnia 25 stycznia 2012 roku. W wydanym przez Ambasadę RP w Moskwie SIWZ za najważniejsze kryterium przetargu uznano bowiem cenę oferty oraz „udokumentowane doświadczenie w realizowaniu usług przyjmowania wniosków wizowych stosownie do dyspozycji art. 43 Wspólnotowego Kodeksu Wizowego lub wcześniej obowiązujących w tym zakresie przepisów acquis Schengen”, co oznacza, że współpraca z państwami strefy Schengen była istotnym warunkiem uzyskania zlecenia.
Wbrew tym zapisom, przetarg wygrała firma, której podstawowy atut dotyczył liczby miejscowości, w których można otworzyć punkty wizowe. VF Services zaproponował 11 takich dodatkowych miejsc, Pony Express – 31. To kryterium zostało jednak wymienione w SIWZ dopiero jako czwarte, a zatem nie powinno decydować o wyniku przetargu.

Gdyby pracownicy ambasady zechcieli uzyskać informacje na temat zwycięzcy, musieliby się dowiedzieć, że firma kurierska Pony Express ma w Rosji fatalną opinię, znana jest z nieterminowych i nierzetelnych usług, a jej personel, z arogancji i braku profesjonalizmu. Liczne wypowiedzi klientów zamieszczone np. na forum edost.ru mówią o zagubieniu przesyłek, opóźnianiu dostaw czy zawyżaniu opłat.
Pony Express znajduje się też na rosyjskiej „czarnej liście pracodawców”. Na temat warunków istniejących w firmie można przeczytać m.in. na portalu orabote.net. W jednej z opinii napisano – „Ludzie nie chodźcie do pracy w tej firmie!! Traktuje pracowników obrzydliwe, nie płaci wynagrodzenia i zwalnia w czasie zwolnienia lekarskiego. Jednym słowem, dranie!” W innej wypowiedzi, były pracownik firmy zwraca uwagę, że stanowiska kierownicze w Pony Express zajmują głównie byli wojskowi, oficerowie Armii Czerwonej. Jego zdaniem, stosunki panujące w firmie, ze względu na „mentalność i poziom kultury” przypominają realia koszarowe.
Jest to istotna informacja, bowiem w zarządzie spółki Pony Express można znaleźć absolwentów Akademii Wojsk Rakietowych ZSRR oraz byłych pracowników sowieckiej Agencji "Rospechat", zajmującej się od 90 lat dystrybucją prasy i wydawnictw. „Rospechat” zatrudniania wielu wojskowych oraz „weteranów II wojny światowej”, którzy co roku, w dniu 9 maja otrzymują od Agencji „tradycyjne prezenty i pozdrowienia z okazji rocznicy Wielkiego Zwycięstwa nad faszyzmem”.

Obecność takich postaci może wskazywać, że Pony Express jest firmą „specjalnego znaczenia”, posiadająca doskonałe stosunki z władzami Federacji Rosyjskiej oraz ludźmi służb specjalnych. Powierzenie jej przyjmowania wniosków na wyjazd do Polski, należałoby wówczas oceniać w perspektywie zagrożeń, jakie mogą wynikać z takiej współpracy. Dotyczy to np. wniosków od osób, które z różnych przyczyn nie powinny znaleźć się na terytorium Polski i UE, choćby w obawie, iż mogą wykonywać zadania na rzecz wywiadu FR. Odnosi się to także do wielu „biznesmenów” i firm związanych z rosyjską mafią, którym otwarta granica ułatwia ekspansję przestępczych interesów.
Pony Express ma prowadzić pośrednictwo wizowe w zgodzie z przepisami prawa Rzeczypospolitej Polskiej, oraz naszym interesem publicznym. Ponadto umowa z polską ambasadą zobowiązuje wykonawcę do zachowania w tajemnicy danych osobowych, stosowania szczególnej ochrony podczas przekazywania wniosków polskim placówkom dyplomatycznym, w tym należytego zabezpieczenia elektronicznego danych oraz nakłada na wykonawcę obowiązek usuwania danych natychmiast po ich przekazaniu. Personel Pony Express ma być niekarany i fachowy, ma odnosić się do klientów „w sposób uprzejmy, szanować godność i nietykalność wnioskodawców”., zaś firma powinna zapewnić „odpowiednie środki antykorupcyjne”. Czytając internetowe opinie Rosjan na temat Pony Express, trudno przypuszczać, by te warunki mogły zostać spełnione.

Pośpiech, z jakim rozstrzygnięto przetarg wynika niewątpliwie z gwałtownego wzrostu ilości wniosków wizowych składanych przez Rosjan. Już przed dwoma miesiącami informowano, że polskie placówki dyplomatyczne nie radzą sobie z przyjmowaniem wniosków. Konsulat w Kaliningradzie, tylko w ramach umowy o małym ruchu granicznym przyjmuje ich ponad 200 dziennie. W stosunku do roku 2011 ruch na granicy z Polską wzrósł o 100 procent, a jak wynika z informacji warmińsko-mazurskiej straży granicznej, jednego dnia polsko-rosyjską granicę przekracza nawet 5000 Rosjan.

Te dane pokazują, że „drzwi do Europy” zostały skutecznie wyważone, a otwarcie granicy z obwodem kaliningradzkim (w praktyce z całym obszarem Rosji) spowoduje napływy do Polski wielu poważnych zagrożeń i patologii. Powierzenie zadania przyjmowania wniosków wizowych firmie „specjalnego znaczenia”, z pewnością tych zagrożeń nie umniejszy.

http://bezdekretu.blogspot.com/2012/10/ ... -wizy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 09 kwi 2013, 07:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
POLSKA RACJA STANU

Co to jest polska racja stanu ?

To pytanie jest ważne i tym bardziej potrzebujące wyjaśnienia bo z tą kwestią mają problem nie tylko obywatele państwa polskiego, choć głównie ci, którzy podczas ostatnich dwóch edycji wyborów parlamentarnych albo głosowali na PO albo nie głosowali wcale.


Problem z „lokalizacją” pojęcia polskiej racji stanu mają przede wszystkim polscy politycy z najwyższych szczebli władzy !


...Swego czasu premier Tusk rzekł „to ja jestem polska racja stanu”... Czy rzeczywiście osoba, obywatel Donald Tusk, sprawujący urząd premiera RP ma prawo pretendować do obowiązku i zaszczytu reprezentowania polskiej racji stanu, jeśli :

- obywatel premier Donald Tusk wyraża się o polskości – „polskość to nienormalność”;

- obywatel premier Donald Tusk przyznaje publicznie w trakcie sprawowania władzy i w odniesieniu do spraw państwowych, że „ja nie mogłem”, „nie dałem rady”;

- obywatel premier Donald Tusk przyznaje publicznie „ja nie wiedziałem”, „nie znam sprawy”;

- obywatel premier Donald Tusk przyznaje publicznie podczas wizyty zagranicznej, że więcej czasu zajmuje mu kibicowanie piłkarzom i kopanie piłki niż polityka;

- obywatel premier Donald Tusk stwierdza publicznie, że decyzje podejmowane przez rosyjski Gazprom odnośnie Polski na szczęście nie są konsultowane z polskim rządem.


Na podstawie powyższych, najświeższych przykładów stosunku D.Tuska do urzędu Premiera RP, który sprawuje (podobnych w ciągu I kadencji rządu Tuska jest mnówtwo) – czy obywatel, premier RP, Donald Tusk:

- jest osobą odpowiednią, ADEKWATNĄ godną reprezentować polską rację stanu na arenie krajowej i międzynarodowej ???

- jest osobą odpowiednią ADEKWATNĄ i godną egzekwować polską rację stanu ?

- jest osobą godną zaufania, ADEKWATNĄ i godną stania na straży polskiej racji stanu ???

Obejmujący urząd premiera RP składa przysięgę, ustaloną art.151 Konstytucji RP, a brzmiącą :

"Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom RP, a dobro ojczyzny i pomyślność obywateli będą zawsze dla mnie najwyższym nakazem."

Przysięga może być zakończona słowami: "Tak mi dopomóż Bóg."

Racja stanu (fr. raison d'État) – nadrzędny interes państwowy, interes narodowy, wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami, wspólny dla większości obywateli i organizacji działających w państwie lub poza jego granicami, ale na jego rzecz.

Jak wygląda nadrzędny interes państwowy wg Donalda Tuska ?

„- Dużo więcej czasu poświęcam kibicowaniu i graniu w piłkę niż polityce”

„ Decyzje jakie podejmuje Gazprom nie są konsultowane z polskim rządem i Bogu dzięki.”

Jak wygląda interes narodowy wg Donalda Tuska ?

3 biliony zadłużenia Polski.

Jak wygląda wyższość interesu państwa nad innymi interesami wg Donaldsa Tuska?

Wystarczy spojrzeć jak się „toczy” sprawa „Amber Gołd”...

Jak wygląda interes państwa, wspólny dla większości obywateli wg Donalda Tuska ?

2 mln emigrantów i 15% bezrobocie. Oficjalnie, a nieoficjalnie ?


To tylko ostatnie dane bez wgłębiania się w szczegóły, bez wskazywania wieloletniej kokieterii Donalda Tuska w stosunku do Brukseli, Berlina i Moskwy... Wystarczy by podważyć legitymność takiej władzy i jej prawo do reprezentowania polskiej racji stanu.

To tylko ostatnie dane bez poruszania sprawy Smoleńska, który odsłonił całą zgniliznę i zdemoralizowanie grupy władzę w Polsce sprawującej.... To też wystarczy by podważyć legitymność takiej władzy i jej prawo do reprezentowania polskiej racji stanu !

Polska racja stanu dla premiera RP, Donalda Tuska i jego rządu jest NICZYM !

Czym jest dla Ciebie - i wg Ciebie - polska racja stanu ?

http://contessabalcanese.salon24.pl/499 ... acja-stanu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 09 kwi 2013, 07:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
POLSKA RACJA STANU

Co to jest polska racja stanu ?

To pytanie jest ważne i tym bardziej potrzebujące wyjaśnienia bo z tą kwestią mają problem nie tylko obywatele państwa polskiego, choć głównie ci, którzy podczas ostatnich dwóch edycji wyborów parlamentarnych albo głosowali na PO albo nie głosowali wcale.


Problem z „lokalizacją” pojęcia polskiej racji stanu mają przede wszystkim polscy politycy z najwyższych szczebli władzy !


...Swego czasu premier Tusk rzekł „to ja jestem polska racja stanu”... Czy rzeczywiście osoba, obywatel Donald Tusk, sprawujący urząd premiera RP ma prawo pretendować do obowiązku i zaszczytu reprezentowania polskiej racji stanu, jeśli :

- obywatel premier Donald Tusk wyraża się o polskości – „polskość to nienormalność”;

- obywatel premier Donald Tusk przyznaje publicznie w trakcie sprawowania władzy i w odniesieniu do spraw państwowych, że „ja nie mogłem”, „nie dałem rady”;

- obywatel premier Donald Tusk przyznaje publicznie „ja nie wiedziałem”, „nie znam sprawy”;

- obywatel premier Donald Tusk przyznaje publicznie podczas wizyty zagranicznej, że więcej czasu zajmuje mu kibicowanie piłkarzom i kopanie piłki niż polityka;

- obywatel premier Donald Tusk stwierdza publicznie, że decyzje podejmowane przez rosyjski Gazprom odnośnie Polski na szczęście nie są konsultowane z polskim rządem.


Na podstawie powyższych, najświeższych przykładów stosunku D.Tuska do urzędu Premiera RP, który sprawuje (podobnych w ciągu I kadencji rządu Tuska jest mnówtwo) – czy obywatel, premier RP, Donald Tusk:

- jest osobą odpowiednią, ADEKWATNĄ godną reprezentować polską rację stanu na arenie krajowej i międzynarodowej ???

- jest osobą odpowiednią ADEKWATNĄ i godną egzekwować polską rację stanu ?

- jest osobą godną zaufania, ADEKWATNĄ i godną stania na straży polskiej racji stanu ???

Obejmujący urząd premiera RP składa przysięgę, ustaloną art.151 Konstytucji RP, a brzmiącą :

"Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom RP, a dobro ojczyzny i pomyślność obywateli będą zawsze dla mnie najwyższym nakazem."

Przysięga może być zakończona słowami: "Tak mi dopomóż Bóg."

Racja stanu (fr. raison d'État) – nadrzędny interes państwowy, interes narodowy, wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami, wspólny dla większości obywateli i organizacji działających w państwie lub poza jego granicami, ale na jego rzecz.

Jak wygląda nadrzędny interes państwowy wg Donalda Tuska ?

„- Dużo więcej czasu poświęcam kibicowaniu i graniu w piłkę niż polityce”

„ Decyzje jakie podejmuje Gazprom nie są konsultowane z polskim rządem i Bogu dzięki.”

Jak wygląda interes narodowy wg Donalda Tuska ?

3 biliony zadłużenia Polski.

Jak wygląda wyższość interesu państwa nad innymi interesami wg Donaldsa Tuska?

Wystarczy spojrzeć jak się „toczy” sprawa „Amber Gołd”...

Jak wygląda interes państwa, wspólny dla większości obywateli wg Donalda Tuska ?

2 mln emigrantów i 15% bezrobocie. Oficjalnie, a nieoficjalnie ?


To tylko ostatnie dane bez wgłębiania się w szczegóły, bez wskazywania wieloletniej kokieterii Donalda Tuska w stosunku do Brukseli, Berlina i Moskwy... Wystarczy by podważyć legitymność takiej władzy i jej prawo do reprezentowania polskiej racji stanu.

To tylko ostatnie dane bez poruszania sprawy Smoleńska, który odsłonił całą zgniliznę i zdemoralizowanie grupy władzę w Polsce sprawującej.... To też wystarczy by podważyć legitymność takiej władzy i jej prawo do reprezentowania polskiej racji stanu !

Polska racja stanu dla premiera RP, Donalda Tuska i jego rządu jest NICZYM !

Czym jest dla Ciebie - i wg Ciebie - polska racja stanu ?

http://contessabalcanese.salon24.pl/499 ... acja-stanu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 28 sty 2015, 07:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Czy jest jeszcze coś takiego jak polska racja stanu? Czy może Polski i Polaków ten problem już nie dotyczy? Może wystarczy naszym władzom i ich poplecznikom niemiecka racja stanu, albo żydowska, lub rosyjska? Może te obce racje stanu całkowicie wypełniają ambicje wymienionych powyżej?

Kraj niewykorzystanego potencjału

Główny Urząd Statystyczny poinformował, że według szacunków wstępnych produkt krajowy brutto wzrósł w 2014 roku o 3,3 proc. Ponadto z danych GUS wynika, że w 2014 roku popyt krajowy wzrósł o 4,6 proc., zaś inwestycje wzrosły o 9,4 proc.

Nasza gospodarka od lat funkcjonuje na hamulcu zaciągniętym przez kolejne rządy. W pełni rozwoju przeszkadzają jej te wszystkie bariery i uwarunkowania prawne, o których od lat się mówi. Co wybory politycy deklarują, że zniosą te utrudnienia, lecz po wyborach wprowadzane są kolejne. Przy tych wszystkich ograniczeniach wskaźniki te są dobre.

Mimo optymistycznych szacunków nie łudźmy się, że miejsc pracy będzie przybywać. Jeżeli jakieś powstają, to dzieje się to w szarej strefie. Powodem takiej sytuacji jest fakt, że w gospodarce nierejestrowanej nie patrzy się na ograniczenia, a na konieczność wykonania pracy. W Polsce oddaje się do użytku wiele domów i mieszkań i jak popatrzymy dane GUS, to się okaże, że właśnie w budownictwie jest największy odsetek pracy wykonywanych bez regulacji, czyli właśnie w szarej strefie.

Zaprezentowane dane wskazują na to, że mimo gigantycznego potencjału gospodarczego nie wykorzystujemy go. Przy takiej gospodarce, przy tak aktywnym społeczeństwie pod każdym względem: przedsiębiorczości czy godzin spędzanych w pracy, to ten nasz wysiłek jest z jednej strony marnotrawiony przez źle zarządzane państwo. Po drugie, nie przekłada się on na lepszą sytuację materialną naszych rodzin. Spójrzmy, obywatel Polski opuszcza nasz kraj i żyjąc za granicą, znacznie szybciej dorabia się domu, lepszej pracy, jego wynagrodzenie rośnie, a posiada przecież te same kwalifikacje. Są kraje, gdzie organizacja pracy jest dużo lepsza i stąd bierze się ta różnica poziomu życia.

Najprostszą receptę na poprawę sytuacji gospodarczej Polski, podczas ubiegłorocznej wizyty w naszym kraju, zostawił nam sekretarz generalny OECD José Ángel Gurría. Powiedział, że w Polsce wyniki gospodarcze byłyby o wiele lepsze, nawet bez miliardów z Unii Europejskiej, gdyby rząd przyjął niższy poziom przepisów i regulacji. Tylko z tego tytułu Polska miałaby lepsze wyniki gospodarcze. W naszym kraju także wzrósłby poziom społecznego dobrobytu. To przecież o ten rodzaj dobrobytu chodzi, a nie żeby mieć ładnie wyglądający wskaźnik statystyczny.

Na zakończenie warto przypomnieć, że od zeszłego roku zgodnie z nową metodologią Unii Europejskiej do PKB wlicza się, już nie tylko wyniki z szarej strefy, ale także działalność przestępczą. Zauważmy więc, że w to, żeby było nam statystycznie lepiej, wkład swój wnieśli także przestępcy.

Andrzej Sadowski

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... cjalu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 21 sie 2015, 07:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Najważniejsza jest polska racja stanu

Z posłem Stanisławem Piotrowiczem (PiS), sekretarzem stanu w kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego, koordynującego prace służb specjalnych, prokuratorem z 30-letnią praktyką, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ umorzył postępowanie w sprawie „znieważenia” pomnika „Czterech Śpiących” oraz Pomnika Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej w Parku Skaryszewskim. Jednocześnie stwierdził, że pomniki te gloryfikują komunizm, a co za tym idzie – powinny być usunięte. Podobnie zachował się Sąd Rejonowy w Nowym Sączu. Pana zdaniem, mamy do czynienia z przełomem postrzegania tego typu upamiętnień także przez sąd?
– Zarówno sądy, jak i prokuratury są wrażliwe na klimat polityczny panujący w państwie. Jeżeli oczekiwania ze strony władzy zmierzają w jakimś ściśle określonym kierunku, to można zaobserwować, że sądy, jak i prokuratury dostosowują się do tego klimatu. To pokazywałoby, że wartość, jaką jest niezależność prokuratury i niezawisłość sądu, w praktyce ma dość ograniczone działanie. Te ostatnie orzeczenia, o które pan pyta, jakkolwiek ze wszech miar słuszne, potwierdzają tezę o tym, że jednak ta wartość nie jest jeszcze tą, której od wymiaru sprawiedliwości i od prokuratury należałoby oczekiwać. Przecież w Polsce zakazane jest popularyzowanie czy rozpowszechnianie idei komunistycznych czy nazistowskich. Mimo to w Polsce jest jeszcze wiele symboli czy to w postaci nazewnictwa ulic, placów itp., również pomniki, które gloryfikują te dwa zbrodnicze systemy totalitarne, a w szczególności system komunistyczny, są wciąż jeszcze obecne w polskiej przestrzeni publicznej. Przytoczone orzeczenia sądowe są ze wszech miar zasadne w świetle obowiązującego w Polsce prawa, natomiast nie było takiej odwagi ze strony sędziów i prokuratorów choćby jeszcze kilka miesięcy temu.

Sędzia prowadzący rozprawę stwierdził, że utożsamia się z popełnionym czynem, uznając ten czyn za patriotyczny. Czy zatem można powiedzieć, że młode pokolenie sędziów, w odróżnieniu do swoich starszych kolegów, inaczej patrzy na te kwestie?
– I tak, i nie, bo nie każdy sędzia czy prokurator, który urodził się i studiował w słusznie minionej epoce, jest sentymentalnie związany z tamtym systemem. Wielu ludzi żyło w tamtym systemie, pełniło określone funkcje publiczne, ale czasy PRL były im zawsze obce. Dzisiaj ci ludzie cieszą się, że tamte czasy minęły, że zapanował inny klimat polityczny. Z drugiej strony rośnie pokolenie ludzi młodych nieskażonych tamtym systemem, a zatem ludzi, którzy nie będą patrzeć z resentymentem na miniony czas. Ale to tylko jedna strona medalu. Okazuje się bowiem, że rosną nam „młode wilczki”, bo skąd dzisiaj biorą się młodzi sędziowie, którzy poprzez swoje orzecznictwo, swoje decyzje zwalczają to wszystko, co służy państwu polskiemu, Narodowi Polskiemu? Okazuje się, że ci ludzie są bardziej związani z tym, co było, chociaż tamtych czasów nie pamiętają.

Skąd Pana zdaniem bierze się takie podejście?
– Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Niewykluczone, że są to dzieci dawnych budowniczych państwa totalitarnego. Wracając jednak do meritum, myślę, że nie można całej tej sprawy określić w sposób jednoznaczny, bo z jednej strony można dostrzec ludzi starszych, którzy dziś służą interesom Narodu i państwa polskiego, ale można również dostrzec ludzi nieskażonych tamtą ideą, ale jakże bardzo lewicujących i zafascynowanych tym, co płynie do nas zza wschodniej granicy. Zresztą fascynację systemem komunistycznym można zaobserwować na zachodzie Europy, w szczególności we Francji, gdzie ludzie są wręcz zafascynowani Rosją i aż dziw bierze dlaczego. Jest to zatem problem złożony i nie zawsze ludzie młodzi są wyzwoleni i zmierzają ku budowaniu państwa silnego, sprawnego. Były przecież – chociażby nie tak dawno – orzeczenia młodych sędziów, które godzą w interesy państwowe czy narodowe, chociażby sędzia Igor Tuleya znany m.in. ze sprawy doktora Mirosława G., sędzia, który zdaje się sam nie pamięta czasów PRL, za to potrafił używać sformułowań sądowych porównujących działania CBA do metod stalinowskich.

Panie Pośle, może jest okazja, aby polskie władze zajęły się poważnie problemem sowieckich upamiętnień, tak aby raz na zawsze zniknęły one z przestrzeni publicznej?
– Chcę powiedzieć, że kiedy sprawowałem mandat senatora RP, a było to w latach 2005-2011, udało mi się przeforsować ustawę, która wyszła z Senatu, ustawę usuwającą pomniki nazizmu i komunizmu z polskiej przestrzeni publicznej. Przygotowując projekt tejże ustawy, współpracowałem z Instytutem Pamięci Narodowej, bo choć mogło się wydawać, że sprawa jest jasna, prosta i oczywista, to gdy mówi się o symbolach, potrzeba pełnej definicji, którą trzeba było wypracować, i ta ustawa uzyskała akceptację na forum plenarnym Senatu, wyszła z Wyższej Izby Parlamentu i podczas dalszych prac upadła. Pracując w tamtym czasie nad tą ustawą, przyznam, byłem zdumiony, że nie dla każdego Polaka sprawa tych upamiętnień była tak oczywista, jak mogłoby się wydawać, a mianowicie, że komunizm to skompromitowana idea i że nie znajdą się w Polsce ludzie, którzy chcieliby nadal utrzymywać tą ideę w życiu publicznym. Tymczasem okazało się, że z niektórych gmin, z niektórych miast do senackiej komisji popłynęły od władz samorządowych protesty. Oczywiście uzasadnienia były inne: że gmina nie ma środków, że wiąże się to ze zmianą nazw ulic, a społeczeństwo sobie tego nie życzy, padały też argumenty o zamieszaniu itd. Słysząc to, byłem zdumiony, że w pewnych kręgach był opór co do tego, żeby usuwać z przestrzeni publicznej relikty systemu, który wyrządził Polsce i Polakom tyle szkód.

A może po jesiennych wyborach warto znów do tego tematu powrócić…?
– Zdecydowanie tak. Już w tamtym czasie wykazywałem, że skoro istnieje ustawa zakazująca rozpowszechniania idei nazistowskich i komunistycznych, to nazwy placów czy ulic związane z komunizmem, przywołujące nazwiska komunistów, powinny zniknąć. Tymczasem mijają lata, a to wszystko nadal funkcjonuje. Jest to zatem pewna niezgodność w systemie prawnym, bo z jednej strony tego rodzaju działania są napiętnowane sankcjami karnymi, a z drugiej nazwy ulic czy placów nadal przywołują czasy totalitaryzmu komunistycznego. Wciąż niestety mamy w Polsce ulice przywołujące Armię Czerwoną, 22 lipca, czy szereg okazałych pomników rzekomych wyzwolicieli, którzy de facto przynieśli nam na bagnetach drugą po niemieckiej okupację Polski. To koniecznie musi być zmienione. Najwyższy czas, aby pomniki gloryfikujące okupanta sowieckiego przestały być pod opieką polskich władz.

Trudno oczekiwać pozytywnej reakcji Kremla wobec takich wyroków sądowych jak w Warszawie czy Nowym Sączu, ale z drugiej strony czy powinniśmy się tym aż tak przejmować?
– Przede wszystkim Kreml się nie przejmuje tym, co godzi w polską rację stanu. Jeżeli jako państwo chcemy być traktowani przez innych po partnersku, traktowani podmiotowo w sprawach polityki zagranicznej, to musimy mieć poczucie własnej godności, musimy zabiegać o polską rację stanu. Oczywiście nie musimy, a nawet nie powinniśmy demonstrować wrogości wobec sąsiedniego państwa, ale naszym obowiązkiem jest robić to, co uważamy za słuszne i stosowne. I tylko wtedy będziemy szanowani na arenie międzynarodowej.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... stanu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 21 wrz 2015, 05:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Racją stanu jest wspieranie rodzimego przemysłu

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak ocenia Pan pomysł inicjatywy obywatelskiej dotyczącej projektu ustawy o wzmocnieniu przemysłowego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej?
– Sam pomysł inicjatywy ustawodawczej, który zrodził się w Świdniku, należy ocenić bardzo pozytywnie. Po tym jak przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii został – nie oszukujmy się – przekręcony i wygrało konsorcjum francuskie Airbus Helicopters, a firmy PZL Mielec i PZL Świdnik produkujące w Polsce poszły w odstawkę, wielu ludzi zaczęło się zastanawiać, co zrobić, aby podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości. Stąd pomysł takiego ustawienia sprawy, aby przy porównywalnym jakościowo sprzęcie to firmy produkujące w Polsce zatrudniające naszych pracowników były na lepszej pozycji, a nie zagraniczni. Efektem tego propolskiego spojrzenia na rzeczywistość jest obywatelski projekt ustawy o wzmocnieniu przemysłowego potencjału obronnego Rzeczypospolitej Polskiej, który zyskał poparcie zarówno zakładów zbrojeniowych – nie tylko lotniczych – jak i organizacji związkowych. Jako NSZZ „Solidarność” włączamy się w akcję zbierania podpisów. Chcemy zebrać wymaganą ilość, aby projekt trafił do laski marszałkowskiej i aby Sejm zajął się tą sprawą i wypracował jasne sensowne prawo. Jeśli nie będzie odpowiedniej ustawy, to polski przemysł dalej będzie rozgrywany, a profity będą czerpać zagraniczne firmy.

Można powiedzieć „mądry Polak po szkodzie”…
– To jak powinno być, to my wiedzieliśmy bez ustawy, ale widać nie wszyscy, którzy podejmowali decyzje wzięli to sobie do serca. Pytanie teraz brzmi, czy parlament wyciągnie z tej lekcji odpowiednie wnioski. Jeśli to trafi jeszcze do Sejmu tej kadencji, to niewykluczone, że koalicja PO – PSL, która ma większość, włoży ten projekt między bajki – tak jak czyniła to przy okazji innych inicjatyw obywatelskich w sprawie wieku emerytalnego, sześciolatków czy Lasów Państwowych. Sądzę jednak, że sprawą tą zajmie się już nowy parlament.

Można zatem powiedzieć, że za rządów koalicji PO – PSL potencjał obronny Polski jest zagrożony?
– Nie inaczej. I nie są to tylko puste słowa, ale o tym mówią fakty. Przecież to nie kto inny, jak za tego rządu mieliśmy do czynienia z ograniczaniem nakładów na obronność, co zostało zweryfikowane później w obliczu zagrożenia związanego z agresją Rosji na Ukrainę. Plan Modernizacji Polskiej Armii na lata 2014-2020 przewiduje zakupy broni i sprzętu za 130 miliardów złotych. Plan obok przetargów na śmigłowce dla polskiego wojska zakłada m.in. modernizację systemu obrony powietrznej, w tym przeciwrakietowej oraz doposażenie Marynarki Wojennej. Dokonaliśmy już zakupów dla wojsk pancernych, mam tu na myśli niemieckie czołgi Leopard 2A5, których nadwyżek pozbyła się Bundeswehra. Czy jest to jednak spełnienie naszych ambicji, można mieć poważne wątpliwości, dlatego potrzebne są mądre, fachowe decyzje z jednej strony, a z drugiej przymus, który nakładałby na decydentów obowiązek kupowania w pierwszym rzędzie sprzętu produkowanego w Polsce. Oczywiście nie oznacza to, że kupowany sprzęt ma być gorszy od światowych standardów. Projekt zakłada bowiem, że jeśli sami nie będziemy w stanie wyprodukować sprzętu zgodnego z oczekiwaniami armii, to w grę wchodzi realizacja zamówień u podmiotów zagranicznych. Z tym jednak, że produkcja – jak tylko to będzie możliwe – ma się odbywać w Polsce. Chodzi również o to, aby docenić tych, którzy produkują sprzęt najwyższej światowej klasy i nawet jeśli są to firmy zagraniczne, to swoją produkcję lokują w Polsce, dając zatrudnienie polskim pracownikom. Ten wymóg terytorialności uzupełniałby m.in. obecną ustawę offsetową. Tym samym potężne pieniądze nie przelatywałyby nad naszymi głowami za granicę, ale byłyby konsumowane w Polsce. Wszystko z myślą o odrodzeniu polskiego przemysłu zbrojeniowego, a co za tym idzie – o unowocześnieniu naszej armii i wzmocnieniu naszego bezpieczeństwa.

Czy Strategia Bezpieczeństwa Narodowego nie jest wystarczającym zabezpieczeniem, aby dbać o rodzimy przemysł obronny?
– Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, opracowana przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, zatwierdzona przez prezydenta Komorowskiego w listopadzie 2014 r., to swego rodzaju drogowskaz m.in. dla ministrów, wojewodów czy samorządów terytorialnych, który pokazuje kierunki działań na rzecz umacniania naszego bezpieczeństwa. Owszem, jest to jeden z ważniejszych dokumentów dotyczących bezpieczeństwa narodowego, który nakłada na rząd obowiązek wspierania krajowego potencjału obronnego. Oznacza to, że jeśli wydajemy publiczne pieniądze, to obowiązkiem czy wręcz polską racją stanu dla rządu jest wspieranie rodzimego przemysłu obronnego. Tyle tylko, że rząd Platformy niewiele sobie z tego robi, a jego decyzje, jak chociażby przy okazji przetargu śmigłowcowego, uderzają w interes gospodarczy Polski. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy poniosą konsekwencje.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... myslu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 03 lis 2015, 07:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Czas skończyć z polityką zaniechania

Z gen. dyw. Romanem Polką, byłym dowódcą jednostki specjalnej GROM, w latach 2006-2008 zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Hiszpanii, Portugalii i Włoszech pod nazwą „Trident Juncture 2015” trwają największe od 2002 r. manewry NATO, w których uczestniczy 36 tysięcy żołnierzy. Jakie jest znaczenie tego typu manewrów?
– „Trident Juncture 2015” to są rzeczywiście manewry na właściwą skalę. Na podstawie manewrów jak te można budować plany ewentualnościowe, plany operacyjne czy przeciwdziałania. Szkoda tylko, że takie działania nie są podejmowane na wschodniej flance NATO. Z tego punktu widzenia można żałować, że Sojusz Północnoatlantycki jako struktura, pomimo realnego zagrożenia ze strony Rosji, która notabene prowadzi ćwiczenia na jeszcze większą skalę, nie prowadzi tego typu manewrów na terenach, które są najbardziej zagrożone agresją ze strony Moskwy.

Czemu zatem służą manewry NATO w basenie Morza Śródziemnego?
– Oczywiście tamten region na południu Europy jest również ważny. Stąd wspólne manewry, które mają na celu zgrywanie pododdziałów czy uczenie się współdziałania i wykrywania luk w systemach. Chciałbym zwrócić uwagę, że tego typu manewry nie są dla mediów, ale mają na celu wykrycie własnych słabości, aby na tej bazie opracować plany wzajemnego współdziałania, opracować kwestie dotyczące zabezpieczenia logistycznego, technicznego, wsparcia bojowego, czyli tych wszystkich elementów, które pozwolą prowadzić tzw. operacje połączone, czyli pogodzić to, co jest na lądzie, z tym, co jest w powietrzu, na morzu, z działaniami specjalnymi.

Wspomniał Pan, że takie manewry powinny się odbywać także na naszej wschodniej flance, ale czy te manewry właśnie na południu Europy nie są też odpowiedzią na kryzys migracyjny?
– W mojej ocenie ten element pewnie jest również rozpatrywany, ale nie sądzę, żeby był to zasadniczy cel tych działań. Odpowiedzią na kryzys migracyjny byłby jakikolwiek pomysł, co z tym fantem zrobić. Trudno tu mówić o użyciu sił zbrojnych, dlatego to nie resorty militarne powinny się zajmować rozwiązaniem tego poważnego kryzysu. Natomiast może to być co najwyżej zadanie dla sił specjalnych, których działania będą polegały na wyłuskiwaniu terrorystów, którzy niewątpliwie będą się ukrywać w szeregach tzw. imigrantów.

Czy i na ile NATO jest w stanie skutecznie reagować na sytuacje kryzysowe w Europie?
– To, czy i na ile jesteśmy w stanie reagować na zagrożenia, możemy tak naprawdę ocenić tylko poprzez tego typu manewry czy ćwiczenia. Mogą one dać odpowiedź na to, jaki jest poziom przygotowania, koordynacji i co ewentualnie należy jeszcze poprawić. Natomiast jeśli się nie prowadzi tego typu ćwiczeń czy manewrów, a niestety na obszarze środkowej i wschodniej Europy takie manewry przez struktury NATO nie były prowadzone, to jak faktycznie wygląda przygotowanie sił i w jakim stopniu są one zdolne skutecznie zareagować, to wszystko jest niestety jednym wielkim znakiem zapytania.

Kto jest hamulcowym i kto blokuje tego typu manewry bliżej nas?
– Tak naprawdę jest to wynik słabości europejskich członków NATO, którzy nie widzą zagrożenia, nie angażują się. Są to Niemcy, Francuzi, a także Włosi czy Hiszpanie, chociaż w przypadku tych ostatnich widać, że potrafią skutecznie zabiegać o to, aby Sojusz Północnoatlantycki prowadził manewry na ich terenie i to na tak dużą skalę. W tym aspekcie ważne jest również to, aby przygotowywać odpowiednie kadry i sięgać po wysokie stanowiska w strukturach NATO. Niestety polityka polskiego MON w ostatnich latach była wybitnie defensywna. Nie zabiegaliśmy o odpowiednie stanowiska, nie szukaliśmy możliwości przejęcia tzw. flagowych stanowisk, które w istocie przekładają się na budowanie planów ewentualnościowych, a więc strategii, ćwiczeń czy manewrów. Inaczej rzecz ujmując, w systemie dowodzenia NATO niestety nie ma dziś polskich oficerów.

Jakie znaczenie ma aktywne uczestnictwo naszych wojsk w „Trident Juncture 2015”?
– Nasz udział jest adekwatny do działań prowadzonych na tamtym obszarze. Tam nie potrzeba większego naszego zaangażowania, niemniej jednak obecność ponad sześciuset polskich żołnierzy jest ważna i dobrze, że ma miejsce. Mam nadzieję, że to jest początek i że ćwiczenia na skalę, powiedzmy, dwóch, trzech dywizji będą się w niedalekiej przyszłości odbywały również na naszym terytorium. Trzeba patrzeć perspektywicznie i takie propozycje przygotowywać, zwłaszcza że w przyszłym roku w Warszawie odbędzie się szczyt NATO, który – mam nadzieję – będzie okazją do skutecznych działań, które zaowocują korzystnymi dla nas decyzjami. Oczywiście, żeby dobrze się przygotować, potrzebna jest mądra strategia i współdziałanie z państwami naszego regionu, jak chociażby Litwa, Łotwa czy Estonia, które podobnie jak my również czują się zagrożone. Oczywiście Niemców też trzeba przekonywać.

Czy i jakie szanse z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa ma lansowana przez prezydenta Andrzeja Dudę budowa współpracy państw adriatycko-czarnomorsko-bałtyckich?
– W mojej ocenie są duże szanse na zbudowanie bliższej współpracy państw adriatycko-czarnomorsko-bałtyckich w zakresie bezpieczeństwa. Do poprzedniej władzy i jej działań na polu obronności podchodziłem z dużym dystansem. Teraz jednak patrzę inaczej, widząc zaangażowanie prezydenta Dudy, to, w jaki sposób podchodzi do spraw obronności, do wojska, do żołnierzy, jak interesuje się sprawami wojska, jak odwiedza jednostki, a ma wiedzę i stale ją pogłębia, a przede wszystkim, jak buduje wokół siebie sztab kompetentnych ludzi, którzy są w stanie zabiegać o nasz narodowy interes w strukturach NATO. Myślę, że polityka, jaką zaczyna prowadzić Pałac Prezydencki w zakresie polskiej obronności i naszego bezpieczeństwa w tych trudnych czasach, napawa optymizmem. Mam też nadzieję, że ten obrany kierunek będzie wspierany również przez nowy rząd.

A zatem jako Polska mamy szanse stać się nie tylko potencjalnym, ale rzeczywistym liderem grupy państw, w sposób bardziej zdecydowany zabiegać o bezpieczeństwo tej części Europy?
– Bardzo w to wierzę. Potrzebna jest dobra zmiana, bo dotychczas mieliśmy dużo słów i działania propagandowe. Spolegliwość naszych władz spowodowała, że Polska, która jest liderem, gdy chodzi o siły specjalne NATO w tej części Europy, nie bierze udziału w działaniach dotyczących Ukrainy. Dlatego życzyłbym nam wszystkim, aby przyszła władza, w przeciwieństwie do ustępującej, prowadziła bardziej aktywną politykę, a nie politykę zaniechania, żeby również wykazywała się aktywnością w działaniu. Innymi słowy, mniej propagandy, a więcej konkretnych projektów, które przełożą się na wymierne efekty i będą sprzyjać poprawie bezpieczeństwa Polski.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... hania.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 13 lis 2015, 07:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Senat jest symbolem wolnej, suwerennej i niepodległej Polski

Przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy wygłoszone podczas inauguracji obrad Senatu Rzeczypospolitej Polskiej IX kadencji

Szanowni Państwo Marszałkowie,
Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,
Ekscelencjo,
Dostojni Goście,
Panie Prezesie,
Szanowni Państwo

Otwieram pierwsze obrady Senatu Rzeczypospolitej Polskiej IX kadencji.

Na wstępie chcę bardzo serdecznie podziękować wyborcom, tak jak dziękowałem w Sejmie, wyborcom, którzy wybierali swoich kandydatów w tych wyborach, niezależnie od barw partyjnych, na jakie się zdecydowali. Dziękuję, bo wybory są najważniejszym aktem w demokracji. Te wybory przebiegły spokojnie i sprawnie, dziękowałem już dzisiaj panu sędziemu Wojciechowi Hermelińskiemu, przewodniczącemu PKW, za ich sprawne przeprowadzenie i sprawne ogłoszenie wyników. To było bardzo ważne, zwłaszcza w aspekcie doświadczeń, z jakimi mieliśmy do czynienia nie tak dawno. Mogę powiedzieć śmiało, że to przywraca z całą pewnością wielu ludziom wiarę w to, że demokracja w Polsce jest prawdziwa.

Myślę, że na dojrzałą już w zasadzie demokrację w naszym kraju wskazuje także wynik tych wyborów. Wynik niespodziewany, bo wynik, który odwrócił scenę polityczną, także tutaj w Senacie. Dziś jedno ugrupowanie, PiS i Zjednoczona Prawica, zdobyły większość i w Sejmie, i w Senacie, większość samodzielną, pozwalającą zatem na przyjęcie każdej uchwały. I to jest istotne, bo chcę powiedzieć z całą mocą: Szanowni Państwo, to przede wszystkim wielka odpowiedzialność. Ogromna odpowiedzialność za to, czy umowa ze społeczeństwem, która została przez Państwa w czasie kampanii wyborczej podjęta, zostanie zrealizowana. Mówię to z pełną świadomością wiedzy o tym, że jesteście, Państwo, izbą wyższą parlamentu. W moim przekonaniu izbą niezwykle ważną – ponad 500 lat tradycji – i także symboliczną, chcę to bardzo mocno pokreślić. Trwały i trwają różne dyskusje na temat tego, czy Senat powinien istnieć w Rzeczypospolitej, czy powinien zostać zlikwidowany. To jedna z najstarszych w naszym państwie instytucji ustrojowych. Na przestrzeni dziejów było tak, że ilekroć byliśmy napadani, ilekroć nie byliśmy państwem prawdziwie wolnym, niepodległym, suwerennym, tyle razy w tym właśnie czasie Senat był likwidowany. I o tym także trzeba pamiętać. Senat jest w istotnym aspekcie symbolem wolnej, suwerennej i niepodległej Polski.

I jeszcze jedna uwaga co do Senatu jako takiego, wynikająca także z moich osobistych doświadczeń. Uważam, że poza tą warstwą symboliczną Senat odgrywa niezwykle istotną rolę. Niektórzy poważnie, niektórzy troszkę prześmiewczo nazywają Państwa izbę „izbą refleksji”, „izbą zadumy”. Otóż tak, to jest izba refleksji, i to bardzo poważnej refleksji nad tym, co właśnie zrobił Sejm w głównej mierze. To jest ostatnia szansa na to, aby czasem poprawić błędy, które w toku prac sejmowych, różnego rodzaju batalii, pojawiają się w efekcie prac izby niższej.

Ta szansa powinna być za każdym razem w sposób dobry, rzetelny, uczciwy, z pożytkiem dla Rzeczypospolitej, a przede wszystkim z pożytkiem dla Polaków, tu, w Senacie, wykorzystywana. I to jest właśnie wielkie Państwa zadanie. Mówię to z pełną świadomością, bo wielu jest na tej sali nowych senatorów, ale są wśród Państwa i doświadczeni politycy, którzy zasiadają w Senacie od kilku kadencji. Znaliście mnie, Państwo, gdy przychodziłem tutaj na posiedzenia plenarne i komisji, jako wiceminister sprawiedliwości, potem jako minister w Kancelarii Prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego. Pamiętam te spotkania, dyskusję i atmosferę pracy w Senacie. To była zawsze dosyć dobra atmosfera, biorąc pod uwagę częstą temperaturę sporów politycznych w naszym kraju. Jeżeli chodzi o jakość pracy, tutaj była wysoka, odbywała się spokojnie, a dyskusje – poza nielicznymi wyjątkami – zawsze były merytoryczne. To jest niezwykle istotne i to chciałbym, żebyście Państwo nie tylko zachowali, ale chciałbym prosić jako Prezydent RP, żebyście to zintensyfikowali. Żeby praca w Senacie nad ustawami była rzeczywiście pracą dobrej refleksji. Mało, żebyście byli Państwo aktywni w przekonywaniu swoich kolegów posłów i klubów parlamentarnych, aby Państwa poprawki, najczęściej dobre poprawki, były przyjmowane. To jest istotne, to jest główne zadanie Senatu – poprawić to, czego nie udało się dobrze w Sejmie. Rola niezwykle doniosła.

Mówię to nie bez kozery, bo to Państwo jesteście tym ostatnim etapem pracy merytorycznej. Później ustawa trafia na biurko prezydenta, przy którym ja mam dzisiaj zaszczyt zasiadać w wyniku decyzji naszych rodaków. Moim obowiązkiem jest wziąć do ręki długopis, po przeczytaniu ustawy i jej analizie, i dokonać wyboru, co dalej z ustawą zrobię. I tutaj niezwykle ważna jest jakość tej ustawy, także jakość od strony prawnej, aby nie było ustaw, które rodzą wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, aby nie było ustaw, które mogą zrodzić wątpliwości prezydenta, czy rzeczywiście są to ustawy sprzyjające dobremu rozwojowi Rzeczypospolitej i dobremu rozwojowi polskiego społeczeństwa – polskim rodzinom, na których mi osobiście tak ogromnie zależy i temu, żeby było realizowane dzieło naprawy Rzeczypospolitej, o którym cały czas mówiłem i o którym bardzo wielu z Państwa mówiło w trakcie kampanii wyborczej. O dobrej zmianie i o naprawie Rzeczypospolitej tam, gdzie ona jest potrzebna. Chciałbym, byśmy w tym zakresie także współdziałali.

Chciałbym prosić o jeszcze jeden element, także dla mnie jako prezydenta ważny. Państwo tu, w parlamencie, macie wielką rolę współpracy z Polonią i Polakami za granicą. To rola niezwykle istotna, chciałbym, by się intensyfikowała. Tak jak zadeklarowałem w czasie swojego wystąpienia w dniu zaprzysiężenia w Sejmie, utworzyłem biuro do spraw kontaktów z Polonią i Polakami za granicą. Nadzoruje je obecny na sali pan minister Adam Kwiatkowski. Prosiłbym o współpracę z panem ministrem, prosiłbym o to, by ze wszystkimi inicjatywami, w których jako Prezydent RP mogę pomóc, byście Państwo nie wahali się do mnie przychodzić. Zdecydowałem także, że tutaj, w parlamencie, będzie dyżur moich przedstawicieli, by choćby w ten sposób prezydent był dostępny blisko, żeby nie trzeba było jeździć do Pałacu Prezydenckiego. W sprawach zwykłych, prostych, codziennych, z którymi Państwo będziecie się spotykali w swojej pracy. Te dyżury będą najprawdopodobniej w czwartki. Zobowiązałem się, że one będą w trakcie posiedzeń Sejmu, ale zobowiązuję się także, że będą w trakcie posiedzeń Senatu. Chcę, żeby te drzwi do Prezydenta RP były otwarte, żeby był kontakt bezpośredni i zachęcam wszystkich Państwa, niezależnie od opcji politycznej, do tego, aby z tego kontaktu korzystać, wtedy kiedy Państwo uznacie, że jest taka potrzeba.

Wszyscy wiedzą, z jakiej opcji politycznej ja się wywodzę, nikt na tej sali wątpliwości nie ma. Ale chcę, byście wiedzieli jedno: rozumiem, że zostałem wybrany na urząd Prezydenta RP i wiem, jakie są związane z tym obowiązki, prawa i jak powinien działać Prezydent RP. Mam nadzieję, że pod koniec swojej czteroletniej kadencji, kiedy także i moja będzie się zbliżała ku końcowi, że także i Państwo, mam nadzieję, takie zdanie o mnie będziecie mieli. To oczywiście jest sprawa tego, czy mi się uda, czy nie, ale będę czynił wszystko, żeby tak było.

Jeszcze raz bardzo serdecznie Państwu gratuluję. Wygrać w jednomandatowym okręgu to nie jest prosta sprawa. Wiem, bo też wygrałem w jednomandatowym. I dlatego składam wszystkim Państwu najserdeczniejsze gratulacje. I jeszcze raz dziękuję za tę możliwość otwarcia pierwszego posiedzenia izby wyższej polskiego parlamentu. Dziękuję za to jako Andrzej Duda, jako Prezydent RP mam taki obowiązek, żeby te obrady otworzyć. Ogromnie się cieszę, że mogłem się z Państwem spotkać. Życzę owocnej pracy przez najbliższe cztery lata. Dziękuję za to spotkanie.

W tej chwili powołuję Marszałka Seniora, pana profesora Michała Seweryńskiego, i proszę pana senatora o dalsze prowadzenie obrad.

www.prezydent.pl

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 20 lis 2015, 07:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Mafia PO - PSL łącznie z SLD i innymi gangami politycznymi zabezpieczyły swój byt i swoją dominację nad praworządnością w Polsce przedwczesnym wyborem swoich ludzi do Trybunału Konstytucyjnego. PiS tym razem ostro się wziął za przywracanie praworządności i odrzucił gangsterski skok na TK. Brawo PiS.

Będzie ponowny wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego

Sejm znowelizował ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Ustawa autorstwa PiS przewiduje ponowny wybór pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Posłowie PO, Nowoczesnej i PSL opuścili salę Sejmu tuż przed głosowaniem.



Za przyjęciem nowelizacji głosowało 268 posłów – wszyscy obecni na sali, czyli posłowie PiS i Kukiz'15. Teraz trafi ona do Senatu. Według nieoficjalnych informacji, miałby się on zająć sprawą jeszcze dzisiaj.

PO i Nowoczesna chciały odrzucenia projektu – ich wniosek przepadł w głosowaniu. Sejm odrzucił też wszystkie poprawki zgłoszone przez oba kluby.

Zdaniem opozycji, projekt PiS ma wadę legislacyjną. Tłumaczył, że ważne projekty ustrojowe dotyczące sądownictwa powinny mieć pierwsze czytanie na posiedzeniu plenarnym, a nie w sejmowej komisji – jak w tym przypadku.

W debacie PO nazywała projekt „haniebnym zamachem na TK” i „dewastacją państwa prawa”. PiS odpowiadało, że to PO dokonała zamachu na TK w poprzednim Sejmie, który zmienił ustawę o TK i wybrał pięciu sędziów w miejsce tych kończących kadencje w 2015 r. na długo, zanim wygasły.

Trzej sędziowie – wybrani w miejsce tych, których kadencja wygasła 6 listopada, czyli w trakcie kadencji poprzedniego Sejmu – nie zostali dotychczas zaprzysiężeni przez prezydenta Andrzeja Dudę. 2 i 8 grudnia wygasa kadencja dwojga następnych sędziów.

Nowelizacja stanowi, że w przypadku sędziów TK, których kadencja upływa w 2015 r., termin na zgłaszanie kandydatów na ich następców wynosi 7 dni od wejścia tego przepisu w życie. Oznaczałoby to nowy wybór pięciu sędziów.

Ponadto nowelizacja wprowadza zasadę, że kadencja sędziego TK rozpoczyna się w dniu złożenia ślubowania wobec prezydenta RP – co następuje w 30 dni od dnia wyboru. Przyjęto także, że w 3 miesiące od wejścia zmian w życie wygaszone będą kadencje Rzeplińskiego i Biernata – nie jako sędziów, ale jako prezesa i wiceprezesa TK. Prezesa TK prezydent będzie powoływać na trzy lata, spośród co najmniej trzech kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne TK.

– Sędziów TK mógł wybrać nowy Sejm i w normalnych warunkach właśnie w taki sposób, by to nastąpiło; w moim przekonaniu to, co się stało, było poważnym naruszeniem zasad demokratycznych – mówił niedawno prezydent Andrzej Duda.

Prezes TK prof. Andrzej Rzepliński w wywiadzie dla PAP oświadczył, że uchwale Sejmu o wyborze trzech sędziów w miejsce tych odchodzących 6 listopada „nie można zarzucić, że jest niekonstytucyjna”.

RP, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... jnego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 02 kwi 2016, 19:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Już czas na demonstrację siły

Sytuacja, w jakiej znalazła się Polska nie jest dobra, ale dużo lepsza niż ktokolwiek zakładał przed wyborami. Obóz III RP, co prawda przewidywał porażkę, ale był w stu procentach pewien, że popierane przez wyborców reformatorskie pomysły nowej władzy skutecznie będzie blokował Komorowski używając veta, którego PiS niedysponujący w parlamencie 3/5 głosów nie będzie mógł odrzucić. Kiedy widmo porażki Bronka zajrzało układowi w oczy, a w końcu stało się faktem ostatnią deską ratunku stał się towarzysz Rzepiński i spółka oraz czerwcowy skok na Trybunał Konstytucyjny i zabranie przyszłym zwycięzcom aż pięciu sędziów trybunału. Tak, dzisiaj jesteśmy w klinczu, ale nikt chyba nie sądził, że będzie lekko. Oczywiście między bajki należy włożyć te wszystkie zaklęcia o zagrożonej demokracji i ataku na trybunał. Cała wojna wytoczona Polsce przez obcych kolonizatorów i suto opłacanych miejscowych zdrajców ma jeden cel. Sparaliżować władzę uniemożliwiając jej rządzenie. Żyjemy w czasach, w których wrogowie naszej wolności i suwerenności, co prawda nie mogą jak kiedyś wyprowadzić przeciwko Polakom wojska, ani pałować nas i gazować na ulicach lub internować, ogłaszając stan wojenny. Widzimy jednak wyraźnie, że rolę kordonu ZOMO pełni dzisiaj Trybunał Konstytucyjny, który bezczelnie mówi Polakom: Pamiętajcie, jeżeli będziecie buntować się przeciwko porządkowi zaprojektowanemu w Magdalence i wybierzecie tych polityków, z którymi nam zdrajcom nie jest po drodze to zablokujemy wszelkie reformy oraz zmiany i wcześniej czy później wspierani przez lewacką międzynarodówkę oraz finansowych geszefciarzy odblokujemy sobie koryto i wszystko wróci na stare tory. Służba nie drużba - chcąc nie chcąc na czele tego nowego WRON, czyli Wielkiego Ruchu Obrońców Nikczemników musiał stanąć blady ze strachu, towarzysz prezes Rzepliński – dla okrągłostołowców suweren, a dla większości Polaków polityczny sutener.

Jeżeli przyjrzymy się dzisiaj naszym przeciwnikom to jednak stanowią oni sporą siłę zwłaszcza, że wspierani są przez Komisję Europejską, Radę Europy - i co niektórych zaskakuje - Stany Zjednoczone - coraz jawniej stające w tym konflikcie po stronie magdalenkowej sitwy. Nie zapominajmy jednak, że zaprojektowany przez Kreml okrągłostołowy porządek żyrowało również USA, a na dwa tygodnie przed wyborem Jaruzelskiego na prezydenta przybył do Warszawy prezydent Georg Bush senior paradując na oczach świata z tym przebranym już w garnitur zbrodniarzem i zdrajcą.

Działalność Ryszarda Petru, KOD-u oraz zapowiedziana przez Schetynę „totalna wojna z rządem”, powinny uzmysłowić ostatnim naiwnym, że spór oraz walka polityczna nie będą toczyły się w parlamencie. Im chodzi o wyprowadzenie ludzi na ulicę o czym świadczą choćby te niedawno wypowiedziane przez Schetynę słowa: "…jeśli przeniesiemy wszystkie aktywności na ulicę, to będziemy mogli powiedzieć o Majdanie w Warszawie, ale to ostatni etap. Może to prowadzić do tego, czego jeszcze w Polsce nie widzieliśmy…”. Do chwili planowanego obalenia rządu zdrajcy wierzą, że postępująca od lat talmudyzacja prawa umożliwi uznanie jako niekonstytucyjnej każdej niewygodnej dla układu ustawy. Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że wszyscy ci „obrońcy demokracji” z premedytacją doprowadzają państwo polskie do stanu, w którym fikcją stają się: trójpodział władzy, decyzja wyborcza narodu oraz parlament stanowiący prawo. Właśnie na naszych oczach narodził się oddelegowany i sterowany przez sitwę uzurpator i namiestnik w postaci prezesa Trybunału Konstytucyjnego, który sam nazwał się „wielkim ajatollahem”.

Teraz należy zadać sobie pytanie czy Prawo i Sprawiedliwość obiecując Polakom „dobrą zmianę” oraz rozliczenie zdrajców i złodziei dotrzyma danego słowa? Jestem pewien, że Jarosław Kaczyński, jako człowiek niezwykle mądry i inteligentny, a co najważniejsze twardy musiał ten opór koryciarzy przewidywać. Wie również doskonale, że zwycięstwo wyborcze było bardziej okazałe niż zakładano. Rodzi się tylko pytanie czy w rządzie jest więcej takich ministrów ja Macierewicz i Ziobro czy ludzi o mentalności Marcinkiewicza, których zadowoli sam splendor władzy sprawowanej bez wyczerpujących wojen i podejmowania odważnych, a czasem ryzykownych decyzji?

Pamiętajcie! Naród dał wam kredyt zaufania i żąda energicznego wywiązywania się z obietnic. Tu i teraz. Nie wolno wrogom dawać czasu na przegrupowania sił i werbowanie obcych zaciężnych armii. My chcemy w oczach tej okrągłostołowej bandy zdrajców i złodziei zobaczyć strach przed nieuchronną karą, a nie puszczanie oka do kamer i sugerowanie z cynicznymi uśmieszkami na gębach, że obecna władza nie dotrwa do końca kadencji. To my swoimi wyborczymi głosami daliśmy wam siłę i nie pozwolimy abyście ją roztrwonili. Nie oglądajcie się na szczekającą międzynarodową lewacką i neoliberalną sforę. To nie może być tak, że jakieś wspierane z zagranicy agenturalne i łajdackie sitwy będą bezkarnie paraliżowały nasze państwo. Nie może być tak, że jakiś podstarzały wyblakły koleś i były towarzysz z PZPR w śmiesznym bireciku, żabociku i todze będzie stawiał do kąta legalne i demokratycznie wybrane władze. Nie może być tak, że jest parlament, a opozycja wspierana przez zagranicznych mocodawców organizuje kryteria uliczne chcąc doprowadzić do zamieszek i bratobójczej wojny. Nie wolno ulegać jakiejś komisji weneckiej uruchomionej przez kompletnie nieodpowiedzialnego ministra Waszczykowskiego, który wydaje się być najsłabszym ogniwem tej ekipy. Żadnych kompromisów. Czy wy jesteście ślepi i nie widzicie, że PO i .Nowoczesna podochoceni wsparciem lewackiej międzynarodówki żadnych kompromisów nie chcą?

Do nas wyborców powinna również dotrzeć jedyna i niepodważalna prawda. Nikt za nas niepodległości i suwerenności Polski nie wywalczy. Nie zrobi tego ani PiS, ani Kukiz’15, ani żadne inne ugrupowanie bez wsparcia tej zdeterminowanej, świadomej i odpornej na manipulację części narodu. Nie odzyskamy wolności siedząc tylko przed telewizorami czy stukając palcami w klawiaturę. Nie wystarczy wiedzieć, że dwa plus dwa to jest cztery skoro ogłupiona część społeczeństwa mówi, że trzy albo pięć. Nasza rola nie skończyła się z chwilą wrzucenia do urny kartki wyborczej. Czas wyjść na ulice polskich miast i pokazać tym wszystkim szkodnikom niszczącym Polskę oraz ich zagranicznym mocodawcom, co to jest gniew narodu i jak wygląda prawdziwa milionowa manifestacja. Niech światowe media obiegną relacje z naszej wielkiej demonstracji siły i jedności, w której ramię przy ramieniu staną wszyscy od Klubów Gazety Polskiej i Solidarnych 2010 po Narodowców i Rodziny Radia Maryja. Niech świat zobaczy, że wojna nie jest toczona z rzekomo łamiącym demokratyczne standardy rządem, ale z domagającym się wolności, suwerenności i sprawiedliwości narodem. Sami musimy pisać swoją historię. A więc szanowny rządzie ani jednego kroku w tył, bo taka była między nami niepisana umowa. Powiedzmy SPRAWDZAM! i przekonajmy się czy te państwa, które przypominają nam przy każdej okazji jak to kiedyś wspierały „Solidarność” wystąpią dzisiaj otwarcie przeciwko woli polskiego narodu? Nie bierzmy udziału z zawodach na ilość ciosów jakie jesteśmy w stanie wytrzymać, ale to my im przetrąćmy kręgosłup. Nich w końcu naocznie się przekonają ile nas jest.

"Nie ma Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie. Polska jest stale oskarżana w innych państwach. Jest w tym wyraźna i niedwuznaczna chęć posiadania w środku Europy państwa, którego kosztem można byłoby załatwić wszystkie porachunki europejskie. Podziwu godne jest zjawisko, że te projekty międzynarodowe znajdują tak chętne ucho, no i języki, nie gdzie indziej jak w Polsce. […] Historię swoją piszcie sami, bo inaczej napiszą ją za was inni i źle".
Józef Piłsudski

http://kokos.salon24.pl/703139,juz-czas ... racje-sily


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /