Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 409 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 23, 24, 25, 26, 27, 28  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 13 lis 2016, 06:49 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
wędrowiec napisał(a):
ta paniusia o mało słowiańsko brzmiącym nazwisku,"zdumiewa" swoją "przenikliwością"


Ci z Nowoczesnej (a i z KOD-u tyż ;) ) inteligencją nie grzeszą. Co szczególnie widać po ich guru, Petru.
Ale chyba na tym polega ta ich nowoczesność ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 15 lis 2016, 10:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.deon.pl/wiadomosci/polska/ar ... owego.html

"PiS jest kontynuatorem polskiego ruchu ludowego"

Prawo i Sprawiedliwość jest kontynuatorem polskiego ruchu ludowego; to dla nas duma i honor - powiedział w niedzielę podczas Zgromadzenia Wsi Polskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński. Premier Beata Szydło zapewniła, że rząd skierował polską wieś na realną drogę rozwoju.


A obrazem tego jest CETA oraz obietnica regularnych nalotów urzędowej kontroli na rolników sprzedających swe produkty bez pośrednictwa obcych, które to produkty są jedynymi produktami o których można rzec z całą pewnością, że nie są trucizną.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 15 lis 2016, 17:52 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
mimo totalnego ataku oderwanych "od żłoba"PIS nie traci na poparciu,a dlaczego ? bo jest wiarygodne i społeczeństwo MU ufa,mój maż ma takie powiedzenie,ze gdyby miał dać klucze od domu na czas nieobecności,to tylko PISowi,bo jedno jest pewne
nic nie ukradnie,a jak przyjdą zbójcy,czy złodzieje,to na pewno obroni i to jest TO pozdrowienia :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 15 lis 2016, 20:32 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
wędrowiec napisał(a):
mimo totalnego ataku oderwanych "od żłoba"PIS nie traci na poparciu,a dlaczego ? bo jest wiarygodne i społeczeństwo MU ufa,mój maż ma takie powiedzenie,ze gdyby miał dać klucze od domu na czas nieobecności,to tylko PISowi,bo jedno jest pewne
nic nie ukradnie,a jak przyjdą zbójcy,czy złodzieje,to na pewno obroni i to jest TO pozdrowienia :)


Ja tam tylko Panu Bogu ufam. A ludzie wiadomo, nikt nie jest doskonały.

Co do PiS-u, to gdyby zdecydowanie poparł projekt "Stop aborcji", i zaklepał ustawę nienaruszalności życia od poczęcia do naturalnej śmierci, i gdyby powiedział : "wychodzimy z Unii" - to miałby zdecydowanie większe poparcie. A jeszcze wygląda na to, że zaklepią CETA ... Oni są, że tak powiem : dyplomatyczni. Nie wiadomo co tak naprawdę myślą. Odnoszę wrażenie, że czasami co innego mówią, a co innego robią. Większość elektoratu prawicowego (w tym również i ja) poparła PiS, bo nie miała innego wyjścia. Nie chcieli aby do władzy doszła hołota z PO, Nowoczesnej, KOD-u, SLD, czy Razem - i dlatego poparli PiS. Jednak brakuje nam przywódców z prawdziwego zdarzenia. W okresie międzywojennym wielu takich było, a dzisiaj jakoś trudno wskazać nieskazitelnych ludzi. A ci których widzę, są jakby odsunięci na boczny tor, i wzieli rozbrat z brudną polityką. Wolą prowadzić spokojne życie z dala od polityki. A ci co są w polityce, muszą niestety często rezygnować ze swoich przekonań. A jak za daleko się posuną, to mogą skończyć jak np. Lepper.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 17 lis 2016, 11:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wysokienapiecie.pl/rynek/1882-ro ... energetyce

Rynek energii
16 listopada 2016

Rząd Prawa i Sprawiedliwości w pierwszym roku skupił się na ratowaniu górnictwa, centralizacji zarządzania sektorem, walce z wiatrakami, budowie rynku mocy i planach elektryfikacji transportu. Zabrakło jednak najważniejszego.

Spokojne zmiany w górnictwie…
─ W energetyce nadal stawiamy na węgiel dlatego, że mamy go pod dostatkiem, dlatego, że jest podstawą polskiej energetyki, dlatego, że zapewnia pracę setkom tysięcy ludzi, dlatego, że jest to polskie bogactwo naturalne. Węgiel jest i będzie w kolejnych latach głównym źródłem energii w naszym kraju. Jest podstawą naszego bezpieczeństwa energetycznego ─ mówił podsumowując pierwszy rok pracy rządu PiS minister energii Krzysztof Tchórzewski. ─ Rok 2017 będzie jeszcze rokiem ratowania polskiego górnictwa, ale rok 2018 będzie już rokiem jego rozwoju ─ dodał.
Krótko podsumowując, to wokół węgla skupiła się praca Ministerstwa Energii w ciągu pierwszego roku od utworzenia resortu. PiS zastał branżę w bardzo zlej sytuacji ─ rosnących kosztów wydobycia i spadających cen surowca z tworzonym dopiero planem restrukturyzacji. Niewątpliwym sukcesem resortu energii było obłaskawienie górniczych związkowców, zawarcie porozumień z bankami ws. zadłużenia PGG i JSW oraz otwarty dialog z Komisją Europejską, która wbrew obawom nie wszczęła na razie postępowania w sprawie niedozwolonej pomocy publicznej.

… sporym kosztem
Do 2018 roku na zamykanie kopalń i świadczenia dla odchodzących z pracy górników budżet może wydać 7 mld zł. Na razie wydano jedną trzecią tej kwoty, wliczając w to także pieniądze przeznaczone dla Agencji Rezerw Materiałowych oraz Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców.

Spółki skarbu państwa – Węglokoks, PGE, Tauron, Energa, TF Silesia, PGNiG i Polski Fundusz Rozwoju ─ wyłożyły 2,7 mld zł na ratowanie Polskiej Grupy Górniczej. Oczywiście rząd i spółki nie traktują tego jako wydatków, lecz jako inwestycje. Ale nie trzeba być geniuszem żeby znaleźć znacznie lepsze lokaty kapitału, nawet w samym górnictwie, niż inwestycja w ratowanie PGG.
Na tym jednak nie koniec. W najbliższym czasie potrzebne będzie przynajmniej 700 mln zł ze spółek skarbu państwa dla Katowickiego Holdingu Węglowego. Rząd gasi więc pożar w górnictwie pieniędzmi podatników, za wszelką cenę usiłując uniknąć protestów górników, czasami ustępując związkowym centralom. Jednak największą słabością działań rządu w kwestii górnictwa jest brak odpowiedzi na pytanie, po co to wszystko robimy. Nie znamy odpowiedzi na dwa kluczowe pytania: ile węgla kamiennego da się w Polsce wydobyć w opłacalny sposób i ile węgla będzie potrzebować polska energetyka w ciągu najbliższych kilkunastu lat.

Nacjonalizacja sektora
Rząd PiS kontynuuje nacjonalizację branży paliwowo-energetycznej. Po przejęciach przez państwowe koncerny za czasów koalicji PO-PSL aktywów szwedzkiego Vattenfalla, duńskiego Donga, hiszpańskiej Iberdroli oraz prywatnej Bogdanki, państwowe koncerny przymierzają się teraz do zakupu elektrowni i elektrociepłowni należących do francuskich EDF i Engie.
Żeby poprawić ich pozycję rząd w lipcu w pośpiechu zmienił, przyjęte miesiąc wcześniej rozporządzenie, wpisując elektrownie w Rybniku i Połańcu na listę aktywów, których zbycie wymaga zgody skarbu państwa. Rozporządzeniu już przygląda się Komisja Europejska, wszczęcie oficjalnego postępowania wydaje się wyłącznie kwestią czasu.

Centralne planowanie
Efektem koncentracji funkcji regulacyjnych i nadzorczych w jednym ministerstwie, koncentracji górnictwa i energetyki oraz próba koncentracji wytwarzania w państwowych spółkach zmierza w jednym kierunku ─ centralnego planowania w górnictwie i energetyce. Przedstawiciele rządu dość jasno dają do zrozumienia, że spółki energetyczne mają współpracować, zamiast konkurować, a efektem ograniczenia konkurencji między spółkami węglowymi ma być „korzystanie z dobrodziejstwa wzrostu cen” węgla na krajowym rynku. Z kolei efektem nacjonalizacji elektrowni i elektrociepłowni będzie ograniczenie importu tego surowca.
Ten kierunek będzie wymagał jeszcze tylko ograniczenia importu tańszej energii elektrycznej z zagranicy, na co na razie rząd nie znalazł jednak pomysłu. Historia uczy, że centralne planowanie w sektorze paliwowo-energetycznym zaowocowało co prawda rekordowymi inwestycjami w kopalnie i elektrownie w latach 60. i 70., ale skończyło się regularnym ogłaszaniem stopni zasilania już w następnej dekadzie. Centralni planiści powinni wziąć tę lekcję pod uwagę.

Planowane dobre zmiany
Przez izolację pomysłów z poprzedniej epoki przebija się jednak też zupełnie inny prąd. Rząd ma w planach walkę z niską emisją w miastach poprzez wprowadzenie specjalnych stref dla transportu w centrach miast, na co zabrakło odwagi koalicji PO-PSL. Stawia jednocześnie na samochody elektryczne i chce wesprzeć ich produkcję w kraju. Chociaż ponownie chciałby mieć wszystko pod kontrolą, stąd pomysł, że budową polskiego forda T ery e-mobility zajmą się narodowe czempiony, które o tej branży nie mają zielonego pojęcia. Niemniej obszerny projekt Pakietu na Rzecz Czystego Powietrza to kawał ciężkiej pracy koncepcyjnej resortu, który należy zapisać in plus.
Nie tylko samochody elektryczne mają wesprzeć system elektroenergetyczny. ─ Wykorzystując rozwój nowych technologii, zwłaszcza tzw. inteligentnych liczników energii, przygotowujemy rozwiązania, które pozwolą wykorzystać okresową nadpodaż energii, zwłaszcza w nocy, do taniego ogrzewania elektrycznego ─ tłumaczył na wtorkowej konferencji prasowej minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Rynek mocy
Dobrym pomysłem na najbliższe lata może być także odpowiednio zaprojektowany rynek mocy. W założeniu ma wspierać budowę nowych elektrowni i elektrociepłowni oraz pomóc w utrzymaniu tych nierentownych, ale potrzebnych do zapewnienia bezpieczeństwa pracy systemu. To z pewnością lepsze rozwiązanie, niż zmuszanie spółek publicznych do podejmowania decyzji inwestycyjnych, co do których z dużym prawdopodobieństwem można założyć już na starcie, że nigdy się nie spłacą.
Część urzędników resortu energii liczy jednak, że rynek mocy będzie kolejnym narzędziem centralnego planowania na dekady. Tymczasem Unia Europejska stawia na rozwój rynku energii ─ uelastycznienie popytu i podaży energii oraz takie rozchwianie cen giełdowych, aby pokrywały koszty inwestycyjne nawet bardzo rzadko wykorzystywanych elektrowni. Tego najbardziej obawia się polski rząd, który w koncepcję wolnego rynku w energetyce niedowierza. Po część te obawy mogą być uzasadnione. Nie jest w cale oczywiste, czy byłaby to najtańsza opcja dla odbiorców. Nie mniej jednak z pewnością najdroższą opcją może być złe centralne planowanie. Dlatego rząd powinien wzmacniać elastyczność obu stron rynku, czego przez pierwszy rok swojej pracy praktycznie nie robił.

Zapomniana kogeneracja
W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy jak porzucone dziecko mogła czuć się kogeneracja, a więc łączna produkcja ciepła i energii elektrycznej. Mimo zapowiedzi rozwoju tego sektora właściwie nic się nie działo. Dzisiaj blisko 65% energii węgla jest bezpowrotnie marnowana w elektrowniach (w postaci wyrzucanego do rzek lub w powietrze ciepła). W najnowszych blokach (takich jakie powstają w Kozienicach i Opolu) nadal marnowane będzie 55% paliwa. W elektrowniach tracimy więcej energii, niż wystarczyłoby do napędzenia wszystkich samochodów w Polsce. Tymczasem sprawność elektrociepłowni to ok. 80-90%. Nawet wliczając w to sezonowe wahania popytu na ciepło, nadal znacznie efektywniej wykorzystują paliw, ograniczając przy tym emisję zanieczyszczeń.

Walka z wiatrakami
Fatalnym akcentem mijającego roku było pośpieszne uchwalenie kompletnie nieprzygotowanej tzw. ustawy antywiatrakowej. Rząd nie wykorzystał okazji do rozwiązania ważnego problemu społecznego w rozsądny sposób ─ np. poprzez normy hałasu, konsensus mieszkańców gminy, czy prawo do partycypowania w inwestycji, jak robią to np. w kraju z największą liczbą wiatraków na mieszkańca ─ Danii. Nie objął także turbin nadzorem technicznym na warunkach rynkowych.
Zamiast tego wyeliminował możliwość zabudowy mieszkaniowej na ponad 4% terytorium Polski i działkach o wartości 7,5 mld zł. Wprowadził chaos w zakresie opodatkowania turbin, którego konsekwencje boleśnie mogą odczuć gminy. Wsparł w ten sposób także przywóz starych turbin wiatrowych zza granicy, a ograniczył wymianę istniejących w Polsce instalacji na nowe ─ znacznie bardziej efektywne, cichsze, z lepszą produktywnością i lepiej współpracujące z siecią.

Zielona zmiana
W ciągu pierwszego roku pracy rząd PiS zdążył wycofać się z taryf gwarantowanych dla najmniejszych producentów „zielonej” energii, które wcześniej sam przegłosował będąc w opozycji. Zamiast intensywnego wsparcia mikroinstalacji, rząd zaproponował wsparcie bardziej ekstensywne ─ poprzez możliwość tzw. magazynowania energii z własnej mikroinstalacji w sieci. W efekcie rozwój np. fotowoltaiki będzie się odbywał głównie w relatywnie dużych naziemnych farmach o mocy do 1 MW, a nie domowych dachach, ale koszty rozwoju tej technologii w Polsce będą niższe dla odbiorców. Do 2020 roku ministerstwo chciałoby osiągnąć od 1 do 2 GW mocy zainstalowanej w PV, co jest zdecydowanie pozytywnym sygnałem i powinno wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne Polski latem, o co zabiegały Polskie Sieci Elektroenergetyczne.
Ministerstwo Energii wyraźnie podkreśliło także, że w najbliższym czasie zamierza rozwijać przede wszystkim tzw. programowalne źródła OZE, a więc biogazownie, elektrownie biomasowe i wodne, dla których powinno znaleźć się najwięcej miejsca w aukcjach OZE. Kolejnym pomysłem jest rozwój klastrów energii, które same będą bilansować swoją produkcję i zużycie energii oraz spółdzielni energetycznych. Problem w tym, że przepisy w tym zakresie są niedopracowane i wymagają jeszcze sporo pracy, podobnie jak konkretne rozwiązania dotyczące aukcji OZE, w stosunku do których Komisja Europejska ma pewne wątpliwości, ostrzegając przy tym nawet, że w razie skargi będzie musiała wszcząć postępowanie ws. niedozwolonej pomocy publicznej.

Nauka na błędach
Premier Beata Szydło mówiła na środowej konferencji prasowej, że rząd PiS nie ustrzegł się błędów, ale potrafił się na nich uczyć. Obserwując ilość serwowanych w ostatnim roku lapsusów, uproszczeń i mitów dotyczących energetyki i górnictwa można odnieść wrażenie, że przynajmniej część ważnych urzędników odpowiedzialnych za te obszary poświęciła ostatnie 12 miesięcy na intensywną naukę. Jednak z punktu widzenia branży, były to bardzo kosztowne studia podyplomowe.
Być może taniej byłoby uzbroić się w większą dawkę pokory i zamiast uczyć się na własnych błędach, mocniej wsłuchać się w opinie ekspertów ze wszystkich stron?

Brakuje strategii
W ciągu pierwszego roku rządu PiS zabrakło przede wszystkim jednego ─ wypracowania strategii funkcjonowania energetyki i górnictwa. Polityka państwa w tym zakresie od lat dryfuje, zamiast wyznaczać biznesowi jasny horyzont transformacji. Nic więc dziwnego, że nowe strategie państwowych spółek energetycznych przewidują niemal każdy scenariusz, jaki chimeryczny właściciel mógłby sobie zażyczyć. W tych warunkach nawet najlepsi menadżerowie nie są wstanie efektywnie zarządzać powierzonym im majątkiem.
Zamiast patrzeć pod nogi i skupiać się na mniejszych lub większych zmianach, rząd na początek powinien spojrzeć przed siebie i jasno powiedzieć dokąd chcemy dojść w perspektywie kolejnych dwóch-trzech dekad, bo przynajmniej taki horyzont mają decyzje inwestycyjne, które biznes musi podejmować już dzisiaj.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 30 lis 2016, 08:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=27571

Bartosz Bekier: Bez litości dla służących obcym interesom – ocena pierwszego roku rządów PiS
29 listopada 2016 19:21

Przedstawiamy Państwu wywiad z redaktorem naczelnym Xportal.pl Bartoszem Bekierem, który w ramach ankiety oceniającej pierwszy rok rządów PiS przeprowadził portal „Trzecia Droga”. Całość ankiety, w której udział wzięli również Przemysław Holocher, Robert Winnicki i Piotr Zych dostępna jest TUTAJ (http://3droga.pl/polityka/ankieta-3drog ... icki-zych/).

1. Jak oceniasz politykę wewnętrzną Prawa i Sprawiedliwości?
Bartosz Bekier: Moje odczucia względem polityki wewnętrznej PiS nacechowane są głęboką ambiwalencją, ponieważ w bardzo różny sposób należy ocenić poszczególne jej aspekty. Podtrzymuję swoje uznanie dla obozu rządowego za przesunięcie debaty publicznej we właściwą stronę względem takich zjawisk i wartości jak np. solidaryzm społeczny, patriotyzm, uznanie dla narodowego podziemia antykomunistycznego, głód narodowej dumy, uderzenie w liberalny establishment. Za większością z tych haseł poszły konkretne rozwiązania, które należy ocenić pozytywnie: osławiony program 500+, wspieranie polskiego przemysłu (np. uratowanie zakładów Autosan) oddawanie hołdu naszym bohaterom z największą estymą i ceremoniałem państwowym, eksponowanie barw narodowych, często kosztem symboliki organizacji międzynarodowych (dobre i to…), skuteczne uderzenie w media liberalne, które przez lata kłamały na nasz temat – przedwczoraj dało się nawet słyszeć ciche popłakiwania Michnika, że rząd niszczy „Gazetę Wyborczą” brakiem płatnych ogłoszeń i wstrzymaniem wszystkich prenumerat do urzędów w Polsce, w związku z czym musi ona dokonać zwolnień grupowych wśród swoich propagandzistów. Rzetelny reportaż na temat Sorosa w głównym wydaniu „Wiadomości”, bez cenzurowania różnych istotnych faktów na jego temat, w tym genealogicznych, to także signum temporis, na które warto było czekać. Upiorne wycie, które od zeszłego roku rozlega się ze wszystkich najobrzydliwszych lóż polskiego życia publicznego wskazuje na to, że nawet te relatywnie powierzchowne zmiany zaszły im głęboko pod skórę. To dobry znak, żeby nie powiedzieć „dobra zmiana”.
Z drugiej strony mamy do czynienia z całym szeregiem patologii, od których polskie życie publiczne chyba nigdy nie było wolne, ale które za rządów PiS wydają się przekraczać pewną „ustaloną” normę. Chodzi np. o misiewiczyzm, czyli czyszczenie stanowisk publicznych według ortodoksyjnego klucza partyjnego, zastępowanie doświadczonych urzędników, prezesów, pracowników służby cywilnej, często specjalistów w swojej dziedzinie, czwartym rzędem miernych, ale wiernych politykierów, pozbawionych jakichkolwiek kompetencji. Inną sprawą jest „kult smoleński”, którego kolejne odsłony (pomnikowa, ekshumacyjna itd.) utwierdzają mnie w przekonaniu, że duża część obozu rządowego oderwana jest od rzeczywistości i nie ma pojęcia, jak to zjawisko recypowane jest poza kręgiem najbardziej radykalnych fanatyków PiS. O zawiedzionych nadziejach środowisk konserwatywnych związanych z ustawą antyaborcyjną w zasadzie szkoda mówić, bo w tej kwestii wygodnego pretekstu dostarczyła sama Konferencja Episkopatu Polski, a trudno oczekiwać, żeby rząd był bardziej klerykalny niż kler. Przeprowadzenie tak głębokiej zmiany w liberalnym otoczeniu geopolitycznym, w liberalnym społeczeństwie, bez huraganowego wsparcia Kościoła byłoby dla rządu samobójstwem – a co dopiero przy jawnym sabotażu hierarchów. W tym przypadku władzę kompromituje przede wszystkim fakt powstania wrażenia, że stchórzyła ona przed rozwrzeszczanym tłumem feministek, które kiedyś mogą ponownie wyjść na ulice i żądać więcej.
2. Jak oceniasz politykę zagraniczną PiS?
BB: W polskiej polityce zagranicznej mamy do czynienia z kompletną katastrofą. MSZ stał się siedzibą dogmatycznego atlantyzmu (jeszcze bardziej niż zwykle), co jest zresztą blisko powiązane z fobią antyrosyjską. Problem obozu władzy jest taki, że zarówno atlantyzm, jak i koncepcja wojowania z Moskwą mogą lada dzień spektakularnie zbankrutować w związku z wydarzeniami, o których mieliśmy okazję już rozmawiać – wyborami w USA i zwycięstwem D. Trumpa, które obstawialiśmy. Niestety, wspomniana dogmatyczność kadr PiSu dotychczas odpowiedzialnych za politykę międzynarodową każe mi przypuszczać, że na taką ewentualność, czyli odprężenie amerykańsko-rosyjskie i potencjalny demontaż agresywnego atlantyzmu, nie mają żadnego „planu B”. Pośrednio przyznał to sam minister Waszczykowski, który będąc wyraźnie zaskoczony i zakłopotany rozwojem wydarzeń w USA dukał coś o tym, że dopiero „trzeba będzie uruchamiać wszystkie kanały”. Nawet w obozie rządzącym odezwały się głosy, że polityka MSZ w wykonaniu Waszczykowskiego to skrajny przejaw niekompetencji. Do tego można przytoczyć inne słowa pana ministra, w założeniu mające chyba brzmieć dumnie i szlachetnie, a w rzeczywistości ujawniające katastrofalne zaślepienie polskiej polityki zagranicznej, która stała się bardziej naiwna, aniżeli ta pod rządami sanacji w 1939 roku: „Chyba już nikt poza Polską się nie dopomina o Krym. Praktycznie cała Europa nieformalnie uznała tę aneksję. Donald Trump niczego wielkiego nie zrobi, jeśli będzie siedział cicho w tej sprawie”. A zatem, proszę państwa, zostaliśmy sami – i jest to, oczywiście, wina wszystkich, poza polityką MSZ. Do tego już tylko krok do płaczu w obliczu katastrofy i cichych pojękiwań z emigracji, że „wszyscy nas zdradzili”. Oczekuję od obozu rządowego, iż Waszczykowski wyleci do końca roku z hukiem, razem ze wszystkimi pisowskimi kadrami i „ostańcami” poprzedniej władzy, które wytrwale ciągną Polskę na samo dno. Musi dojść do wymiany całej doktryny polskiej polityki zagranicznej, a do tego potrzebni będą nowi ludzie – miejmy nadzieję, że tym razem fachowcy. Ciekawym kierunkiem, który od jakiegoś czasu wydaje się być teoretycznie rozważany zarówno przez część obozu rządowego, jak i coraz bardziej samodzielny ośrodek prezydencki, jest współpraca w ramach grupy 14+1, czyli „Międzymorze” + Chiny. Dopóki jednak przy al. Szucha siedzą przegrani podżegacze, nie może być mowy nawet o konsolidacji Grupy Wyszehradzkiej. Sytuacja Polski jest teraz nie do pozazdroszczenia.
3. Czy prawicowe rządy PiS wpływają pozytywnie czy negatywnie na rozwój polskiego nacjonalizmu?
BB: PiS regularnie stara się kokietować narodowców, co ma zapewne na celu włączenie ich w swoją orbitę wpływów. Co najmniej w kilku przypadkach są to działania skuteczne. Za niektóre z nich trudno zresztą nie być wdzięcznym, choć mają one charakter głównie symboliczny – jak chociażby wycofanie symbolu falangi z czarnej listy na policyjnych „szkoleniach przeciw ksenofobii”, pomoc lokalnych działaczy PiS przy organizacji Marszu Niepodległości, czy opowiedzenie się przeciwko nagonce Facebooka na profile nacjonalistów (dość kuriozalna sprawa, swoją drogą). Jak „słusznie” alarmują liberalne media, PiS wytwarza pewną przestrzeń dla nacjonalizmu w życiu publicznym. Docelowo robi to jednak po to, żeby nacjonalistów kontrolować. Obóz rządowy wyraźnie zarysował też granicę – spalenie kukły, która okazała się mieć narodowość, jest ekscesem, za który idzie się prosto do więzienia, a premier chwali się tym podczas wizyty w państwie położonym w Palestynie, pokazując jak dzielnie walczy się w Polsce z antysemityzmem. Skoro jesteśmy już przy syjonizmie, który pozostaje istotnym aspektem bliskowschodniej polityki rządu, warto podkreślić, że nacjonalizm znajdujący się pod egidą obozu rządowego musiałby zatracić większość swojego charakteru, dokonać amputacji wszystkich czynników antysystemowych, wymierzonych np. w atlantyzm, sprowadzając się do pewnej cepelii patriotyczno-rocznicowej. Z takiego obrotu spraw, prócz PiSu, mogliby cieszyć się przede wszystkim sklepikarze handlujący tzw. odzieżą patriotyczną. Nasuwające się pytanie, czy proces ten już gdzieś intensywnie nie przebiega, albo w jakiejś mierze nie jest już nawet kompletny, pozostawiam otwarte.
4. Jak polscy nacjonaliści powinni postępować wobec konfliktu PiS kontra opozycja?
BB: Mamy obecnie w Polsce prawdopodobnie najbardziej groteskową opozycję parlamentarną w historii. Na tle różnych „Jasiów Fasoli” walczących o demokrację za pieniądze Sorosa, którzy ostatnio nadają ton opozycji antypisowskiej, nawet cyniczni wyjadacze z Platformy Obywatelskiej mogą wydawać się ludźmi poważnymi. Są jednak nie mniej niebezpieczni, a wszelkie próby zrobienia w Polsce „Majdanu” – bez względu na to, czy miałby on twarz Petru, Schetyny, Nowackiej, Zandberga, Kijowskiego, Lisa, czy też sumy wszystkich kanalii – powinny spotkać się z mocną odpowiedzią obozu rządowego, którą należałoby poprzeć.
Dopóki jednak nie dojdzie do postawieniu sprawy na ostrzu noża, czyli albo polski rząd, albo międzynarodowy protektorat, sugerowałbym postawę neutralną. Surowo recenzujmy rząd, sprawiedliwie oceniajmy jego sukcesy i porażki. Dla tych, którzy służą obcym ośrodkom politycznym i sprzeniewierzają się polskiej racji stanu, bądźmy bezlitośni. Niezależnie od tego, czy znajdują się w rządzie, czy w opozycji.
zatroskany-o-pokoj-na-swiecie



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 03 gru 2016, 10:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.ekspedyt.org/czarnalimuzyna/ ... olski.html

Dlaczego PiS nie walczy ze wszystkimi wrogami Polski?
Autor: CzarnaLimuzyna , 2 grudnia 2016

Obrazek

PiS nie walczy ze wszystkimi wrogami Polski. Walczy przede wszystkim z przeciwnikiem politycznym, niezależnie od tego, czy ten jest z prawicy czy lewicy. Oczywiście, przy tej okazji, na liście politycznych wrogów PiS-u znajdują się również wrogowie Polski.



Powyższy diagram pokazuje zakres politycznej przyjaźni (Sojusznicy PiS), czyli obszar politycznych wyborów, zawartych sojuszy – krajowych i zagranicznych, umotywowanych przez PiS jako „coś dobrego dla Polski”. Zagraniczny lub krajowy sojusznik PiS-u nie zawsze jest przyjacielem Polski.
Obszary „wrogowie Polski” i „przyjaciele Polski” nie stykają się. Nie można być równocześnie wrogiem i przyjacielem. Można nim być pozornie – na przemian i sezonowo w wyniku uprawianej politycznej prostytucji lub politycznej gry.
Bardziej istotna od okręgów jest oś prawicowości i lewicowości bazująca na zróżnicowaniu etycznym: dobro-zło, prawda-kłamstwo, sprawiedliwość- niesprawiedliwość. Tego typu podział na prawicę i lewicę nie funkcjonuje w myśleniu politycznym, które podlega etyce sytuacyjnej, podporządkowanej dodatkowo „mądrości etapu”.
W obszarze politycznych sojuszy jest miejsce na relatywizm, konformizm, polityczną lewiznę. Innymi słowy, w praktyce króluje demokracja liberalna, w której prawie każda patologia, w dowolnej chwili może stać się polityczną opcją czerpiąca siłę z demokratycznych wyborów, zasilaną pieniędzmi od sponsorów i propagandą.
Po zrozumieniu powyższego diagramu pojawia się pytanie: czy człowiekiem prawicy jest się raz na zawsze? Odpowiedzią może być cytat z Jerzego Lieberta:
Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę
Trud tego wyboru jest trudem bycia człowiekiem prawym, a nawet w pewnym sensie apolitycznym, czyli przedkładającym wybór etyczny nad wybór polityczny.
Jeden z wniosków jaki się nasuwa, to ten, że lewica nie powinna wtrącać się do polityki. Do polityki nie powinien również wtrącać się PiS. Niestety, w Polsce występuje deficyt prawych polityków, dlatego wciąż wybieramy na przemian: większe lub mniejsze zło.
Nie odmawiam patriotycznej motywacji niektórym politykom z PiS-u. Niestety, dotychczasowa praktyka polityczna nie daje podstaw do optymizmu.

O autorze: CzarnaLimuzyna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 04 gru 2016, 10:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=27610

Polska: Kaczyński żąda zakończenia kultu UPA
3 grudnia 2016 15:43

Podczas wizyty prezydenta Poroszenki w Warszawie doszło również do nieformalnego spotkania przywódcy obozu rządowego Jarosława Kaczyńskiego z ukraińskim prezydentem.
Spotkanie, które w założeniu miało trwać zaledwie 40 minut, zakończyło się dopiero po dwóch godzinach. Rozmowy dotyczyły stosunków polsko-ukraińskich, również w kontekście historycznym. Prezes Kaczyński uznał istnienie niepodległej Ukrainy za polską rację stanu, jednak podkreślił, że warunkiem rzeczywistego zbliżenia Ukrainy z Polską i Europą jest stanowcze odcięcie się od zbrodni UPA.
Jest to pierwsze sformułowane wprost i na takim szczeblu żądanie względem strony ukraińskiej, by ograniczyła kult antypolskich zbrodniarzy w ramach swojej narodowej polityki historycznej.

(na post. PAP, TV Republika)



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 06 gru 2016, 14:42 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
Czy aby o taką dobrą zmianę nam chodziło ?
Kilka fajnych inicjatyw, patriotyczne przemówienia Dudy, to jeszcze nie wszystko ...



Nowa polityczna poprawność. O czym milczeć, o czym pisać

Obrazek

Prezes PiS nie jeden raz przestrzegał przed ograniczeniem wolności wynikającym z uległości wobec reguł politycznej poprawności. Po objęciu przez partię Kaczyńskiego władzy jego polityczni i medialni poplecznicy zdają się wprowadzać do publicznego dyskursu kanony i wzorce, które śmiało można określić mianem politycznej poprawności dobrej zmiany. Jej główna zasad brzmi: nas się nie krytykuje.

Ileż to razy przedstawiciele obecnej władzy i ich medialni stronnicy nawoływali do odrzucenia garba politycznej poprawności kneblującej swobodę wypowiedzi. Słusznie wskazywano dziedziny życia szczególnie porażone wspomnianą przypadłością. Ze szczególnym pietyzmem egzekwowano polipoprawną cenzurę w sprawach dotyczących subkultury LGTB oraz islamu i jego wyznawców. Polityczna poprawność stała na straży dobrego samopoczucia niemal każdej mniejszości. Aby całkowicie zostać uwolnionym od krytyki niegodnego postępowania należało – poluzujmy wodze fantazji – zostać czarnym „kochającym zdecydowanie inaczej” transwestytą o imieniu Ahmed, który przybył do Europy gdzieś zza Morza Śródziemnego na zaproszenie kanclerz Merkel. Tak ukonstytuowana osoba z pewnością nie musiałaby się ograniczać w dawaniu upustu swej wrodzonej ekspresji w żadnej dziedzinie.

Żarty się skończyły w momencie kiedy rozzuchwalone hordy strażników politpoprawności zaczęły domagać się penalizacji „mówienia jak jest”. Na potrzeby nadchodzących procesów uknuto szereg wygodnych i niezmiernie pojemnych pojęć – homofobia, islamofobia, czy mowa nienawiści. Ta ostatnia wydaje się być upiorną w swej użyteczności sumą wszystkich możliwych do ukarania „fobii”.

Trzeba docenić wysiłek jaki w walce z bojówkarzami antyrasizmu, antyfaszyzmu itp. poniosły tzw. media niepokorne. Jednak bardzo szybko okazało się, iż deklarowana prawicowość nie stanowi remedium na politpoprawne ukąszenie. W niedługim czasie medialny i polityczny dyskurs doczekał się nowego zestawu tematów w których obowiązują nieformalne zakazy. W niektórych wypadkach można wręcz mówić o pewnym tabu otaczającym niektóre zagadnienia.

Nietrudno będzie je zidentyfikować i spróbować odtworzyć zbiór niepisanych reguł tworzących nową polityczną poprawność:

Jeśli nie podoba Ci się, to co dzieje się na Ukrainie – jesteś ruskim agentem.

Jeśli wypominasz Wołyń, mówisz o konieczności mówienia prawdy o zbrodniach jakich dopuścili się ukraińscy rezuni na Polakach – patrz punkt pierwszy.

Jeśli nie upajasz się wizją zacieśniania relacji z USA, krytykujesz podejmowane przez Wuja Sama kroki, także te dotyczące Polski – już możesz się ujawnić, zanim zrobią to Twoim moskiewscy mocodawcy.

Wskazany jest również szczególny zachwyt nad zagraniczną polityką polskiego MSZ, w innym przypadku pewnie jesteś pogrobowcem Geremka.

Popierałeś obywatelską inicjatywę „Stop aborcji”, czułeś się głęboko poruszony i zły z powodu potraktowania jej per noga przez PiS – dybiesz na rząd, chcesz powrotu do władzy PO, PSL, PZPR, a może i nawet WKP (b).

Dawałeś wyraz swemu rozczarowaniu postawą parlamentarzystów PiS podczas głosowania nad zakazem aborcji, deklarowałeś rozczarowanie, a nawet niechęć do powtórnego oddania głosu na partię Kaczyńskiego – agent, wywrotowiec i woda na młyn rewanżystom z całego świata.

Trudno też nie ulec wrażeniu, iż wciąż obowiązuje embargo na pogłębioną refleksję dotyczącą państwa Izrael i relacji polsko-żydowskich .

Z pewnością przykłady można by mnożyć. Już jednak można dostrzec fakt, iż na naszych oczach dokonuje się proces napełniania starych reguł nową treścią. Możliwość, po latach posuchy dawania upustu w krytyce np. niemieckiej polityki, czy artykułowania patriotycznego przekazu w medialnym i politycznym mainstreamie zaślepia na wprowadzane na innych polach ograniczenia.

Nie o taką dobrą zmianę chodziło…

Łukasz Karpiel

http://www.pch24.pl/nowa-polityczna-pop ... 837,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 15 gru 2016, 10:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/polityka/318473-dob ... jnowsze%29

Dobrze że PiS wycofał się z najgorszego przepisu ustawy o zgromadzeniach. Pytanie, po co go forsował?
opublikowano: 2016-12-07 18:38:11+01:00 · aktualizacja: 2016-12-07 18:42:51+01:00


fot. wPolityce.pl


Zgłoszenie przez senatora Martynowskiego poprawki do ustawy o zgromadzeniach (a właściwie do nowelizacji tej ustawy) rozwiewa najgorsze obawy, także i moje. Ponieważ zgłaszający to szef klubu senackiego PiS, jest oczywiste, że jest to decyzja kierownictwa partii. Po raz kolejny partia rządząca bierze pod uwagę mocny społeczny opór. Pytanie jednak, po co ten opór, tym razem słuszny, wcześniej wywołuje?

CZYTAJ WIĘCEJ: Senator PiS złożył poprawki do ustawy o zgromadzeniach. Wykreślono kilka kontrowersyjnych przepisów
http://wpolityce.pl/polityka/318455-sen ... -przepisow

Majstrowanie przy ustawie o zgromadzeniach zawsze budzi niepokój i kontrowersje. W tym przypadku na dokładkę materia była tak skomplikowana, że obserwatorzy, a nawet niektórzy uczestnicy dyskusji, gubili się, mieszali wątki.
Chodzi o najbardziej niepokojący przepis tej nowelizacji. W enigmatycznej formie stwierdzał on, że nie organizuje się zgromadzenia tam, gdzie organizują je władze publiczne czy związki wyznaniowe. I nic więcej. Odczytano to jako wprowadzenie zasady pierwszeństwa tych instytucji przed dowolnymi manifestantami.
Trudno mi dociec, co stało za tym pomysłem. Możliwe, że zbożny zamysł ochrony takich zdarzeń jak oficjalnie obchody różnych świąt państwowych i uroczystości religijnych. Jeśli tak, trzeba to było jednak wyraźniej zapisać.
Ja zresztą podjąłbym się obrony tej zasady, gdy chodzi o kościoły. Nie chcę aby ktoś zakłócał powiedzmy procesję Bożego Ciała, a zdarzały się już takie przypadki, ku radości „Gazety Wyborczej” zresztą.
Ale ochrona wieców i demonstracji organizowanych przez władzę? Gdyby chodziło o święta państwowe, proszę bardzo. Ale nasuwała się myśl, że w oparciu o niejasny przepis dojdzie do takiej oto sytuacji. Ktoś chce zorganizować demonstrację przed kancelarią premiera, ale pani premier zwołuje własny wiec poparcia i ma już miejsce zarezerwowane. To by zakrawało na czysty putinizm. Nota bene to samo mogłaby zrobić, powiedzmy, Hanna Gronkiewicz-Waltz przed ratuszem, gdyby demonstracji przyszli „odwiedzić” ją. Mowa była bowiem o „władzach publicznych”.
Dobrze więc, że się w tej sprawie cofnięto. Po co jednak wcześniej zafundowano okazję do krzyków opozycji o deficytach demokracji? Ja rozumiem, że Wiadomości pomijały taktownie te krzyki (tak jak TVN pomija konsekwentnie debatę o pułkowniku Mazgule). Boję się jednak sytuacji, gdy partia rządząca zaczyna żyć w świecie wykreowanym specjalnie dla niej. Choć umiejętność cofnięcia się w ostatniej chwili, być może także pod wpływem pomruków prezydenta Dudy, warto docenić.
Pozostają inne sporne przepisy – często zresztą mylone z tym usuwanym. Nie mam wyrobionego zdania, czy w przepisie odsuwającym od siebie dwie demonstracje na większą odległość więcej jest zagrożeń dla wolności czy zdrowej chęci uniknięcia awantury. Czas pokaże – emocje są w Polsce coraz większe.
Nie budzi też mojego zasadniczego oporu wprowadzenie zgromadzeń „cyklicznych”, choć wolałbym aby decyzje o odmowie organizowaniu w tym samym miejscu innej demonstracji podlegał kontroli sądu. Brak takiej kontroli uważam za największą słabość tego, co będzie ostatecznie głosowane.
Trzeba sobie powiedzieć otwarcie, że PiS przy władzy nie jest już tak totalnie wolnościowy jak PiS w opozycji. Kalizm dotyka także i tej sfery.
Ale też przypomnę, że Bronisław Komorowski forsował po marszu 11 Listopada, po części skutecznie, dalej idące ograniczenia w wolności zgromadzeń, jak choćby obciążenie organizatora odpowiedzialnością za wszelkie szkody, choćby powstałe nie z jego winy. Taką zasadę przegłosowano większością koalicji PO-PSL.
Także poprzedni prezydent zaproponował restrykcje wymierzone w zgromadzenia równoległe co do miejsca i czasu. – „Wolność zgromadzeń nie jest absolutna” – to były jego słowa. Gdzie byli wtedy „wolnościowcy” krzyczący dziś, że wprowadza się prawo stanu wyjątkowego? Pamiętam dość ciche protesty organizacji pozarządowych, ale np. „Wyborcza” z TVN-em referowały spór, za to żądnych mocnych słów nie używały. A PO wszystko to popierała. Gdzie były instytucje europejskie, tak dziś skłonne do wystawiania najskrajniejszych cenzurek?

autor: Piotr Zaremba


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 22 gru 2016, 09:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=27799

Andrew Korybko: W obronie Prawa i Sprawiedliwości
21 grudnia 2016 16:42

Jak, tytuł brzmi prowokacyjnie, lecz nie będzie to żadna obrona tej jednej z najbardziej jadowicie antyrosyjskich i proamerykańskich partii na świecie. Będzie to trzeźwy ogląd rozgrywających się obecnie w Polsce wydarzeń, mających na celu łagodne obalenie rządu. Polityka zagraniczna rządzącej partii jest absolutnie nie do obrony z punktu widzenia zwolennika świata wielobiegunowego, podobnież jak i wewnętrzne polowanie na „rosyjskich szpiegów”, którego dramatycznym, kulminacyjnym momentem było aresztowanie Mateusza Piskorskiego, ważnego więźnia politycznego. Uznając, że PiS reprezentuje sobą wiele idei godnych potępienia, popiera ono jednocześnie w obiektywny sposób kilka znaczących kierunków myślowych, które płyną całkowicie przeciwnie do unijnego establishmentu, stanowiąc tym samym wyzwanie dla jednobiegunowych totalitarystów.
Przykładowo PiS sprzeciwia się dominacji Brukseli nad sprawami swoich podwładnych i popiera orbanowskie podejście względem decentralizacji UE i jej wewnętrznego zreformowania. Stanowi to całkowite przeciwieństwo dążeń Niemiec i Francji i jest związane prawdopodobnie z faktem, że polska „szara eminencja” Jarosław Kaczyński jest konserwatywnym eurorealistą. Co więcej, PiS jest partią katolicką, która podkreśla wartości religijne i ich historyczną rolę w polskim społeczeństwie, podczas gdy unijna elita składa się z wojujących ateistów. PiS stanowczo sprzeciwia się ostatniemu najgroźniejszemu przejawowi unijnej poprawności politycznej, jakim jest przymusowe „osiedlanie uchodźców”, tysięcy obcych cywilizacyjnie imigrantów w każdym z państw członkowskich. W przypadku Polski oznaczałoby to wysłanie tych osób do kraju, który jest praktycznie jednolity etnicznie i religijnie, co doprowadziłoby do niemal natychmiastowej destabilizacji na lokalnym, regionalnym a może nawet krajowym poziomie. Z tego właśnie powodu PiS zdecydowanie sprzeciwia się tym zamiarom.
Patrząc szerzej, Polska jest największym krajem UE rządzonym przez eurorealistyczną partię i tym samym jest absolutnie niezbędna dla milionów zwolenników reform Unii poprzez postępującą decentralizację. Bez rządzonej przez PiS Polski eurorealiści nie zbliżą się nawet do wysunięcia w sposób realny swoich propozycji dopóki Marine Le Pen nie wygra przyszłorocznych wyborów prezydenckich we Francji. A nawet jeśli, być może nie będzie ona posiadała równie silnego mandatu do rządzenia wedle swojego uznania jak PiS, który jako pierwszy w historii postkomunistycznej Polski zdobył samodzielną większość parlamentarną.
Z tych właśnie powodów unijny establishment i ich wspierane przez Sorosa agenturalne organizacje pozarządowe tak sprzeciwiają się rządowi Prawa i Sprawiedliwości, usiłując oczernić i zdelegitymizować go odkąd wybory parlamentarne w październiku 2015 roku przyniosły partii historyczną większość.
Obawiają się oni, że Polska stanie na czele dążeń eurorealistów do reform UE i neutralizacji władzy brukselskich biurokratów. Dla establishmentu nie ma znaczenia, że PiS jest jedną z najbardziej antyrosyjskich i proamerykańskich partii na świecie, ponieważ waszyngtońscy sterowani zza kulis [tj. wg amerykańskiego modelu „Lead from behind”] kontynentalni kapo przede wszystkim troszczą się o własne, finansowane z kieszeni podatników synekury oraz ponadnarodową władzę.
Weźmy na przykład Donalda Tuska, byłego lidera obecnie opozycyjnej Platformy Obywatelskiej. Obecnie jest on Przewodniczącym Rady Europejskiej i jedną z najbardziej wpływowych osób w Unii. Tusk jest przeciwnikiem PiS od samego początku, czy to ze względu na wewnętrzne przyczyny polityczne, czy z powodów osobistych, jak np. zagrożenie jakie PiS stwarza dla zasad rządzenia Unią przez niego i jego kumpli. Jednak Tusk jest jedynie marionetką w rękach Merkel, tak jak Niemcy są siłą stojącą za PO. Te oskarżenia wzmocniły nacjonalistyczne referencje PiS-u wśród jego elektoratu i wzmocniły determinację jego zwolenników, dlatego też zwolennicy rządu wyszli na ulicę by sprzeciwić się zwolennikom kolorowych rewolucji i zmiany rządu, którzy sprowokowali ten sfabrykowany kryzys polityczny.
To prowadzi naszą analizę do pewnych szczegółów na temat antyrządowych wystąpień w Polsce. W ostatnich protestach nie chodzi o „wolność prasy” w obliczu „dyktatury” jak w przypadku wyrywanych z kontekstu faktów katalizujących zwykle kolorowe rewolucje. Tak naprawdę kontrowersyjne uregulowania prawne nie były w najmniejszym stopniu przeciwne demokracji jak twierdzili ich krytycy: chodziło jedynie o ograniczenie przedstawicieli prasy panoszących się w parlamencie, ponieważ dotychczasowy brak regulacji prowadził przykładowo do napadania parlamentarzystów zmierzających do toalety przez hordy reporterów. Jeśli dziennikarze chcą przeprowadzić wywiad z przedstawicielami rządu, mogą po prostu do nich zadzwonić albo wysłać maila i się umówić, zamiast fizycznego nacierania na wszystkich oficjałów opuszczających sejmowe izby.
Jakkolwiek niedorzeczny jest pretekst ostatniej próby sprowokowania w Polsce kolorowej rewolucji, faktycznie wydaje się (kluczowe słowo), że ten ruch cieszy się dość sporym poparciem społeczeństwa. Nie jest właściwie zbyt jasne ilu Polaków szczerze sprzeciwia się obecnemu rządowi, a ilu zostało po prostu zrekrutowanych przez organizacje pozarządowe wspierane przez Niemców i Sorosa, czy to przez gratyfikacje, czy poprzez kuszący powab uczestniczenia w „rewolucji” przeciwko „dyktaturze”; w każdym razie niewątpliwie istnieje masa krytyczna osób sprawiających kłopoty rządzącej partii. Większość Polaków wspierających PO i rodzącą się kolorową rewolucję to lewicowi liberałowie zakochani w UE i we wszystkim, co reprezentuje establishment, podczas gdy zwolennicy PiS to konserwatywni nacjonaliści nienawidzący postmodernizmu depczącego ich tradycje i redefiniującego ich tożsamość.
Jak jednoznacznie stwierdzono na wstępie, istnieje wiele rzeczy związanych z PiS-em, które są całkowicie nie do obrony z perspektywy ładu wielobiegunowego i które powinny zostać otwarcie potępione przez wszystkich patriotycznie nastawionych Polaków oraz zewnętrznych życzliwych obserwatorów – ale jednocześnie należy zrozumieć, że sytuacja nie jest czarno-biała, jak usiłują przekonać czy to kontrolowane przez jednobiegunowców media głównego nurtu, czy niektóre ich alternatywne odpowiedniki przeżywające obecnie schadenfreude. Istnieje wiele powodów dla których zwykły zwolennik wielobiegunowości nie tylko powinien się cieszyć z tego co ma miejsce w Polsce, ale również czuć pewien rodzaj ironicznej radości, obserwując jak ten obsesyjnie antyrosyjski kraj pada ofiarą takich samych antyrządowych intryg, jakie agresywnie popierał na Ukrainie trzy lata temu. Jakkolwiek dobrze by się z tym nie czuli niektórzy doświadczający tych emocji, należy stwierdzić, że jest to bez znaczenia dla racjonalnego zrozumienia tego, co i dlaczego się dzieje, a jeśli już, może doprowadzić do niewłaściwych analiz ostatnich wydarzeń, które byłyby bez związku z rzeczywistością i mimowolnie niespójne z ich własnymi zasadami.
Jeśli ktoś popiera wschodzący wielobiegunowy porządek świata, powinien zaakceptować, że eurazjatycki zeitgeist pragmatyzmu sugeruje, że maksymalistyczne rozwiązania są rzadko kiedy możliwe. W tym kontekście oznacza to, że jest niemożliwe z powodów historycznych i wewnętrznych przyczyn politycznych, by w Polsce doszła do władzy w najbliższym czasie partia, która w pełni doceniałaby korzyści strategiczne płynące z pragmatycznego partnerstwa z Rosją. Bynajmniej nie twierdząc, że PiS jest „najlepszym, co Polska może dostać” w tym zakresie (ponieważ oczywiście nie jest), należy uznać, że partia Kaczyńskiego jest gotowa do dość efektywnego pozycjonowania Polski jako lidera eurorealistycznego pan-unijnego projektu reform, co oczywiście byłoby bardzo korzystne dla wielobiegunowego osłabienia brutalnego ścisku Brukseli nad krajami UE.
W obecnej chwili to kontrolowani przez Amerykę unijni biurokraci sprawili, że ich antyrosyjskie poglądy stały się polityczno-prawną normą na całym kontynencie (jak np. sankcje), a przekazanie władzy z Brukseli na powrót do stolic państw członkowskich może utworzyć wiele ekscytujących możliwości strategicznych dla Rosji, Chin i innych czołowych państw wielobiegunowych.
Nic nie wskazuje w jasny sposób na to jak zreformowana Unia Europejska miałaby wyglądać w wymiarze geopolitycznym. Cokolwiek się stanie, mało prawdopodobne jest by Polska wycofała się ze swojej skrajnie proamerykańskiej i antyrosyjskiej polityki zagranicznej, tutaj zwolennicy wielobiegunowości nie powinni mieć fałszywych złudzeń. W pozytywnym wymiarze jednakże antybrukselska ideologia PiS-u może pewnego dnia przynieść kres UE w jej obecnej formie, oczywiście pod warunkiem, że partia nie zostanie obalona przez proniemiecką, sterowaną przez Sorosa kolorową rewolucję. Stany Zjednoczone skorzystają strategicznie niezależnie od tego który scenariusz zostanie zrealizowany – czy PiS pozostanie przy władzy czy też zostanie zastąpiony przez PO, i czy UE pozostanie przy swej obecnej formie, czy też zostanie dramatycznie zmieniona – lecz to, co jest najbardziej istotne do zrozumienia to fakt, że Rosja i jej wielobiegunowi partnerzy najbardziej skorzystają jeśli kolorowa rewolucja zostanie zgnieciona a PiS osiągnie sukces w reformowaniu UE.

Źródło: Katehon.com

Tłumaczenie z języka angielskiego: Piotr Pętlicki

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 04 sty 2017, 16:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31347
To już drugi raz Ujazdowski odwraca się tyłem do PiS-u.
Na czyim pasku chodzi, dla kogo to robi?
Wkrada się do PiS-u, a potem raptem ma inne rozumienie dobra Polski i dobra Polaków.
Mam nadzieję, że więcej nie będzie już dla niego miejsca w partii najbliższej naszym oczekiwaniom ze wszystkich partii liczących się w wyborczym rozrachunku.


Wolta Ujazdowskiego

Prawo i Sprawiedliwość sugeruje Kazimierzowi Ujazdowskiemu zrzeczenie się mandatu europosła.

Po blisko 9 latach Kazimierz Ujazdowski ponownie odchodzi z Prawa i Sprawiedliwości. Dotychczasowy poseł do Parlamentu Europejskiego wybrany z list PiS oświadczył, że przyczyną opuszczenia partii jest „brak możliwości realizacji przez PiS wyborczych zapowiedzi”. – Wyborcy udzielili poparcia Prawu i Sprawiedliwości, oczekując na naprawę państwa, sprawiedliwą dystrybucję dóbr, poszanowanie praw obywatelskich i prowadzenie dialogu ze wszystkimi środowiskami społecznymi. Niestety, strategia przyjęta przez kierownictwo PiS po wyborach uniemożliwia realizację deklarowanych celów – oświadczył Ujazdowski.

Według europosła, „potencjał Polski, zamiast wzrastać, trawiony jest w ciągłych, niepotrzebnych konfliktach”. – Eskalacja sporów prowadzi do drastycznych podziałów społecznych, a brak szacunku dla niezależności Trybunału Konstytucyjnego skutkuje niepewnością prawa i obniżeniem gwarancji praw obywatelskich. […] Zdecydowana większość obywateli nie chce plemiennej wojny, która odwraca uwagę od tego, co najważniejsze dla przyszłości kraju – stwierdził Ujazdowski.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 16 sty 2017, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://300polityka.pl/live/2017/01/15/p ... newsweeka/

Obrazek

Cała nasza w tym nadzieja, że Balcerowicz ma rację.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 27 sty 2017, 10:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=28202

Polska: Ukrainofilia słabnie w PiS?
26 stycznia 2017 10:49

Niedawna decyzja Służby Bezpieczeństwa Ukrainy o objęciu Roberta Chomy, prezydenta miasta Przemyśla, pięcioletnim zakazem wjazdu na Ukrainę za sprzeciwianie się propagandzie banderyzmu podziałała jakby ozdrowieńczo na bezkrytycznie dotąd ukrainofilski obóz rządzący w Warszawie.
Jak słusznie zauważono, polskie media nawet na sekundę nie przypuściły, że niedawny banderowski atak na polski pomnik w Hucie Pieniackiej mogła być dziełem Ukraińców, w trybie natychmiastowym zrzucając odpowiedzialność za tę akcję na niewidzialnych i nieuchwytnych „rosyjskich prowokatorów”. Gdy teraz doszło do kolejnej banderowskiej profanacji polskiego miejsca pamięci w Bykowni, w obozie rządowym po raz pierwszy pojawiły się głosy, że te ataki mogą być celowym działaniem nie tylko Ukraińców, ale i władz w Kijowie.
– Ja muszę powiedzieć, że są takie poszlaki, które mogą w ogóle wskazywać na to, ze mamy do czynienia z jakąś całą serią różnych prowokacji, a przynajmniej niezrozumiałych wydarzeń. Z jednej strony mamy zniszczenie pomnika w Hucie Pieniackiej, z drugiej strony niezrozumiały całkowicie i podnoszący temperaturę relacji zakaz dla prezydenta Przemyśla, dziś dowiadujemy się o zniszczeniu pomnika w Bykowni. To wygląda naprawdę na jakiś układający się ciąg zdarzeń, który teoretycznie może być przypadkowy, ale może również przypadkowym nie być. – powiedział poseł Michał Dworczyk z PiS, przewodniczący sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą. Wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak stwierdził natomiast: „decyzja władz Ukrainy w sprawie pana prezydenta Przemyśla jest decyzją państwa ukraińskiego, jest ona dla nas całkowicie niezrozumiała i traktujemy tę decyzję jako nieprzyjazną”.
Przejawy słabnięcia cielęcego zachwytu rządami „euromajdanu” pojawiają się powoli nawet wśród sympatyzujących z PiS proukraińskich publicystów polskiej prasy. Bogusław Chrabota, redaktor naczelny prorządowego dziennika „Rzeczpospolita”, komentując niedawno zjawisko nasilonej imigracji ekonomicznej do Polski z Ukrainy i Białorusi, napisał: To oczywisty skutek kryzysu gospodarczego kraju, na który Mińsk reaguje dokładnie tak samo jak niedawno Kijów; nie mogąc zapewnić zatrudnienia u siebie, wypycha pracowników za granicę. Dla lokalnych reżimów to podwójny zysk. Eksport bezrobocia i łatwy sposób na zdobywanie tak potrzebnych państwu dewiz. Tym samym chyba po raz pierwszy pojawiło się w polskich mediach głównego nurtu obrazoburcze stwierdzenie, że rząd w Kijowie jest „reżimem” na równi ze złą niedemokratyczną dyktaturą Alaksandra Łukaszenki.

(Na podstawie PAP i rp.pl opracował A.D.)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: PiS
PostNapisane: 07 lut 2017, 08:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/zuberegg/trzy-bledy-pisu

Trzy błędy PiSu
zuberegg - 6 Lutego, 2017 - 21:26

Ostatni czas to seria kompromitacji, wpadek, ośmieszeń histerycznej opozycji. PiS w tym czasie sprawnie realizuje swój program. Zaczęto wreszcie zatrzymań różnych krętaczy, złodziei i malwersantów.
Niestety nie obywa się też bez błędów. Dwa z nich to Misiewicz i Waszczykowski.
Waszczykowski jako szef MSZ nie uniknął kilku wpadek, w tym jednej kompromitacji gdy nie wiedział z kim rozmawiał, a nawet stworzył nowego partnera dla Polski.
Przy całym szacunku do pozytywnych aspektów jego działań...Szef MSZ nie może być obiektem kpin, żartów. To jest prócz prezydenta, premiera trzecia twarz państwa.
Misiewicz-to już w ogóle zagadka. Człowiek który nie daje partii, rządowi nic pozytywnego. Szkodzi wizerunkowo, jest tylko główną postacią serialu pt. "Odwołanie Misiewicza". Już drugi tydzień rząd pozwala ciągnąć temat przyszłości nic nie znaczącej osoby.
Wizerunkowe samobójstwo. Misiewicz już dawno powinien zostać usunięty ze stanowiska. Nie rozumiem co takiego daje partii i rządowi że trwają targi o jego dymisję....Ja nie znam żadnego pozytywu z jego obecności na eksponowanym stanowisku. Już dawno powinien zostać usunięty.
I ostatni, trzeci błąd-podwyżki dla polityków. Kto na to wpadł? Po co? Mało posłowie, politycy zarabiają?
Dziecko wie jakie zdanie o politykach ma społeczeństwo. Dziecko wie jak na podwyżki dla nich czy dla ich urzędników zareagują ludzie, opozycja. Po co się samemu podkładać w tak infantylny sposób?
Oczywiście teraz te błędy nie powodują spadku popularności partii. Ale są to pierwsze wizerunkowe kompromitacje które docierają do szerszych grup społecznych...Misiewicz, państwo wymyślone przez Waszczykowskiego są pierwszymi obiektami kpin z działań rządu. To zostanie na długo zapamiętane przez wyborców...
Im dłużej te osoby są na stanowiskach tym bardziej będą szkodzić, tym większe powodują straty wizerunkowe. O podwyżkach to nawet szkoda gadać..darmowy żer dla histeryków i ich środowisk....

zuberegg - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 409 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 23, 24, 25, 26, 27, 28  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /