Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 170 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 21 paź 2013, 08:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Smoleńsk nie dla idiotów

Bardzo często mamy do czynienia ze zjawiskiem polegającym na tym, że tak zwani „wiodący dziennikarze” zwracają się do swoich czytelników słuchaczy czy widzów z pozycji tak zwanych „mądrzejszych” i „wiedzących lepiej”. Śledząc takie zachowania, a szczególnie poziom merytorycznej wiedzy dziennikarskich „gwiazd” na dany temat, a właściwie jej brak, powinniśmy zadać sobie następujące pytanie. Co ich upoważnia do takich zachowań? Czyżby wystarczyły rekordowe kontrakty i bajońskie honoraria, jakie otrzymują oraz napompowane przez mainstream nazwiska? Widocznie do takich wniosków doszli.

Rozmawiając po raz kolejny o Smoleńsku w chwili, gdy znowu ożywa dyskusja na ten temat warto raczej wspólnie z Czytelnikami zastanowić się nad tym, która strona tak naprawdę zmierza w kierunku prawdy? Jako klucz do przemyśleń najlepiej przyjąć metodę tak zwanego zwykłego „chłopskiego rozumu”, bo przecież zarówno ja jak i Czytelnicy przynajmniej w przytłaczającej większości mamy takie same marne kompetencje, jeżeli chodzi o wiedzę na temat lotnictwa, a w szczególności aerodynamiki, termodynamiki, kinetyki lotu i o wybuchach, czyli egzotermicznych reakcjach chemicznych.

Pierwsze pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać już 10 kwietnia 2010 to pewna zastanawiająca i powiedziałbym nawet historyczna wyjątkowość tego dramatu.

Do tej pory po każdej katastrofie lotniczej słyszeliśmy zawsze bardzo podobne płynące ze świata komunikaty typu; o godzinie tej i tej samolot takich, a takich linii lotniczych runął na ziemię, lub nagle zniknął z ekranów radarów. Bardzo często pojawiały się też zgodne z prawdą informacje niejako naprowadzające na przyczynę tragedii typu; przed zniknięciem samolotu z ekranów radarów pilot zgłaszał kłopoty z jednym z silników. Nigdy jednak nawet w takim przypadku, niemal natychmiast po katastrofie nie pojawiała się ostateczna diagnoza przesądzająca o przyczynie katastrofy tak jak to miało miejsce w przypadku smoleńskiej tragedii.

Już samo to powinno od razu obudzić naszą czujność, bo przecież „wiodące media”, władze, ministrowie konstytucyjnego rządu, obecny prezydent, rosyjski minister Szojgu, od razu puścili w świat ewidentne jak dzisiaj już wiemy kłamstwa. Mało tego, już w okolicach południa na antenie TVN24 pojawił się „ekspert-naukowiec”, dr Tomasz Szulc z Politechniki Wrocławskiej, mówiąc:

„ … zawiodła absolutnie asertywność pilota, który uległ presji "prezydenta" lub jego otoczenia i próbował nie raz, nie dwa, a cztery razy, podchodzić do lądowania! Konsekwencje lądowania na innym lotnisku były "straszne", opóźnienie w uroczystościach lub nawet ich odwołanie...”

Zaręczam, że ten jegomość dalej pracuje „naukowo” na wrocławskiej uczelni i kto wie czy nie awansował, kiedy w każdym poważnym państwie w atmosferze skandalu wywalono by go na zbity pysk.

O czym to wszystko świadczy? Czy zaraz po katastrofie objawiła się nam cała prawda czy może raczej cała rosyjska agentura w Polsce?

Nigdzie na świecie nie angażowano w roli uwiarygodniaczy jakieś wersji katastrofy, telewizyjnych błaznów, aktorów, reżyserów i podobnego typu komediantów. Nigdy rządy jakiegoś normalnego państwa nie finansowały odpowiednio wyselekcjonowanej grupy poprawnych politycznie

„ekspertów”, których jedynym zadaniem byłoby podważanie kompetencji niezależnych naukowców z całego świata próbujących wyjaśnić przyczyny tragedii.

Piszę ciągle, nigdy, nigdy…nigdy na świecie, choć nie jest to do końca prawda.

1 września 1983 Boeing 747-200A koreańskich linii lotniczych lecący z Anchorage na Alasce do Seulu w Korei Południowej z nieznanych przyczyn zboczył z kursu i wleciał w przestrzeń powietrzną ZSRR, po czym został zestrzelony przez radziecki myśliwiec. Zginęli wszyscy pasażerowie i załoga, czyli 269 osób.

Radzieckie władze przez długie lata tłumaczyły się tym, że samolot realizował misję szpiegowską i taka szpiegowska aparatura znajdowała się na jego pokładzie. Wszystkie dowody przetrzymywane byłe przez ZSRR i nigdy nie dopuszczono do nich niezależnych ekspertów. Dopiero w 1992 roku po upadku imperium, Borys Jelcyn przekazał Korei Południowej czarna skrzynkę samolotu, która jak dotąd twierdzono przez 9 lat, nie została odnaleziona. Okazało się ponad wszelką wątpliwość, że żadnej szpiegowskiej misji nie realizowano, a śmierć poniosły całkowicie niewinne osoby.

Czy musimy czekać na jakieś wielkie polityczne zmiany w Rosji i Polsce by poznać prawdę o tym, co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem? Tutaj też nie pomogę Czytelnikom, bo sam tego nie wiem.

Jedno możemy jednak zrobić już dzisiaj. Wszyscy wspierajmy odważnych i niezależnych naukowców, którzy postanowili rozwikłać tę zagadkę.

Zbliża się druga już konferencja naukowa w sprawie smoleńskiej katastrofy i ten atak władz, „eksperckiej” ferajny żałosnego Laska i sprzedajnych mediów na przeszło setkę naukowców z niekwestionowanym dorobkiem jest kolejną poszlaką świadczącą o tym, że śmierć polskiego prezydenta i towarzyszącej mu delegacji nie były wynikiem zwykłej, choć tragicznej katastrofy lotniczej.

To każdemu powinien podpowiadać zwykły chłopski rozum, który w takich przypadkach najlepiej się sprawdza, zwłaszcza w dzisiejszej politycznej i medialnej rzeczywistości, która próbuje wprowadzić cywilizację idiotów.

http://kokos.salon24.pl/541977,smolensk-nie-dla-idiotow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 24 paź 2013, 07:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Przez te 24 lata "demokracji", "wolności" i czego tam jeszcze, tyle narządzili pookrągłostołowi gangsterzy i terroryści, że boją się jak ognia prawdy o sobie. Lękają się też o losy kolejnej rewolucji i o udane wprowadzenie królestwa szatana na świecie. Więc prawda jest dla nich jedynie zawalidrogą w marszu do .... totalnego zdziczenia.

Walka o Telewizję Trwam

Wojciech Reszczyński

Wtorek, 22 października, kolejne posiedzenie Komisji Administracji i Cyfryzacji w Sejmie, w oficjalnym składzie 26 posłów. Przewodniczy poseł Julia Pitera z Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodniczącym jest Adam Rogacki z PiS. Pozostali to jak zawsze nieobecny ciałem i duchem Antoni Mężydło z PO i jak zawsze aktywni posłowie PiS: Barbara Bubula, Elżbieta Kruk, Maciej Małecki i Anna Sobecka, a spoza komisji Jadwiga Wiśniewska, Małgorzata Sadurska. Zaproszeni to oczywiście Jan Dworak – szef KRRiT, i Magdalena Gaj – szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Dzięki transmisji z posiedzenia komisji w Telewizji Trwam mogliśmy po raz kolejny wsłuchać się w debatę o procesie cyfryzacji w Polsce, a więc i o dalszym losie Telewizji Trwam. Należy z pewnym sarkazmem przyznać, że szef KRRiT Jan Dworak odrzucił wreszcie ton wypowiedzi osoby prześladowanej, umęczonej liczbą posiedzeń różnych komisji, w których musi brać udział i tłumaczyć się ze swoich arbitralnych decyzji. Można to zrozumieć, ponieważ jako przewodniczący KRRiT wydał w końcu pozytywną decyzję dla Fundacji Lux Veritatis. Telewizja Trwam będzie miała swoje miejsce na powszechnie dostępnym multipleksie. Tylko kiedy, tego Jan Dworak oczywiście już nie wie, a powinien wiedzieć jako przewodniczący KRRiT, organu regulatora mediów w Polsce.

Okazuje się, że jego urząd odrzucił tylko piłeczkę ze swojego boiska, stąd pewnie przyszło uspokojenie przewodniczącego, ale nadal nie wiadomo, od kogo zależy zaprzestanie nadawania na MUX-1 przez telewizję publiczną. Jak się dowiedzieliśmy, szefowa UKE wystosowała pismo do prezesa TVP SA Juliusza Brauna z zapytaniem, kiedy TVP odstąpi od nadawania na MUX-1 i przejdzie na nadawanie na MUX-3, który zgodnie z ustawą o cyfryzacji przeznaczony jest dla TVP do docelowego nadawania programów. Odpowiedzi nadal nie ma, stąd los Telewizji Trwam wydaje się wciąż niepewny, mimo udzielonego prawa do nadawania programu telewizyjnego na MUX-1 i uiszczenia opłaty koncesyjnej. Zabawa trwa.

Absolutnie nie do przyjęcia jest stanowisko UKE, państwowego urzędu powołanego do regulowania rynku częstotliwości i przestrzegania prawa w zakresie emisji fal, który zwraca się z pytaniem do telewizji publicznej, jednego z bardzo ważnych, ale tylko jednego z wielu, nadawców podlegających tym samym co inni rygorom prawa, kiedy zwolni MUX-1 i przeniesie się na MUX-3. Z przedstawionej przez poseł Annę Sobecką ekspertyzy prawnej, przygotowanej przez prof. Mariusza Muszyńskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wynika jednoznacznie, że telewizja publiczna powinna „niezwłocznie” zwolnić dotychczasowy MUX-1, gdyż MUX-3 osiągnął już wymagalny zasięg techniczny 95 proc. pokrycia Polski i nie ma żadnych podstaw prawnych uzasadniających oczekiwanie aż do końca kwietnia przyszłego roku na ostateczny termin wycofania się TVP z MUX-1. Mamy więc do czynienia z kolejną formą dyskryminacji Telewizji Trwam. Już dziś widać, że zasadne będą przyszłe roszczenia Lux Veritatis o odszkodowania za straty związane z faktycznie niewykorzystanej, a przecież opłaconej już koncesji, do czasu wejścia na MUX-1. Dodajmy, straty tym większe, że telewizja ta już od roku powinna nadawać na MUX-1, który wypełniony jest banalnymi programami z arbitralnego nadania przez KRRiT.

Czy o to chodzi, by władza zaślepiona swoją liberalną ideologią i antykatolicką fobią zrzucała odpowiedzialność finansową za swoje decyzje na Skarb Państwa, czyli nas, podatników? Skoro tak, to powinna wiedzieć, że wraz z tą odpowiedzialnością przyjdzie czas na odpowiedzialność osobistą urzędników państwowych za straty państwa i obywateli poniesione w wyniku urzędniczych błędów i zaniechań. Wierzę, że taki czas rozliczeń w końcu przyjdzie. Każdy widzi, że jak na razie MUX-1 zagospodarowany tak, a nie inaczej przez KRRiT jest zaprzeczeniem pluralizmu mediów i wolności nadawania w elektronicznej przestrzeni. Zabawa polegająca na opóźnianiu realnego wejścia w cyfrowy eter Telewizji Trwam łamie podstawowe standardy demokracji. I nic dziwnego, że o. dr Tadeusz Rydzyk znowu wzywa do dalszej walki o Telewizję Trwam, o publiczne marsze i protesty.

http://www.naszdziennik.pl/wp/57667,wal ... trwam.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 31 sty 2014, 08:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Milczenie, kłamstwo, dezinformacja, są ucieczką od prawdy. Dlaczego Donald Tusk i jego ferajna z PO boją się drążenia faktów smoleńskich?

Debata ze ścianą

Nie będzie debaty dwóch autorów symulacji ostatnich sekund lotu Tu-154M: inż. Glenna Jørgensena z Danii i prof. Grzegorza Kowaleczki

Debatę smoleński zespół parlamentarny zaplanował na dziś. Do bezpośredniego spotkania jednak nie dojdzie. Kowaleczko w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” zaznaczał kilkakrotnie, że nie zamierza wypowiadać się za pośrednictwem mediów i unika polityki.

– Kilkakrotnie kierowaliśmy zaproszenie do pana profesora. Chcemy mu też udostępnić dzień wcześniej najnowszą wersję symulacji Jørgensena – mówi przewodniczący zespołu poseł Antoni Macierewicz. Ale kontakt był tylko jednostronny. Zespół nie otrzymał ani potwierdzenia, ani odmowy prof. Kowaleczki. – Nikt ze mną nie rozmawiał o żadnej debacie – mówi „Naszemu Dziennikowi” prorektor ds. naukowych Szkoły Orląt w Dęblinie.

Zespół przeznaczył na rozmowę Kowaleczko – Jørgensen swoje dzisiejsze posiedzenie, na które Duńczyk specjalnie przyleci z Kopenhagi. Przez łącza internetowe mają być obecni czołowi eksperci zespołu z USA: prof. Wiesław Binienda i dr Kazimierz Nowaczyk.

Model na bryzie
Oficjalnie zarówno Jørgensen, jak i Kowaleczko pracowali nad swoimi symulacjami całkowicie niezależnie, ale w praktyce reprezentują dwie strony zasadniczego sporu o sposób badania przyczyn katastrofy. Praca Kowaleczki została zamieszczona na stronie internetowej zespołu Macieja Laska, który reklamuje ją jako potwierdzenie ustaleń raportu komisji Millera. Profesor sympatyzuje ze stroną rządową. Dawał temu zdecydowany wyraz podczas dyskusji o Smoleńsku w trakcie konferencji „Mechanika w lotnictwie” w maju 2012 roku. Ale jednocześnie opowiedział się za stworzeniem modelu matematycznego i symulacji przebiegu katastrofy wbrew Laskowi, podważającemu sensowność i wykonalność takiego projektu. Sam przedstawił referat „Reakcja samolotu na aerodynamiczną niesymetrię skrzydła”. A więc idealnie pasujący do zagadnienia związanego ze Smoleńskiem. Chodziło jednak o inne zdarzenie.

Kowaleczko wraz z kilkoma współpracownikami dokonał analizy aerodynamiki katastrofy samolotu An-28 Bryza w 2009 r.; dopiero użycie skomplikowanego i względnie nowatorskiego modelu matematycznego pokazującego fizyczny mechanizm utraty sterowności pozwoliło zrozumieć jej przyczyny.

Profesor dr hab. płk rez. Grzegorz Kowaleczko jest absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej z 1983 roku. Obecnie jest związany także ze szkołą lotniczą w Dęblinie, gdzie pełni funkcję prorektora do spraw naukowych. Zawodowo zajmuje się aerodynamiką i mechaniką lotu samolotów, śmigłowców, a nawet bomb i pocisków balistycznych. W swoich badaniach koncentruje się na wpływie uszkodzeń, turbulencji, oblodzeń itp. na lot. Jest autorem lub współautorem sześciu książek i prawie stu artykułów. Nie ma więc wątpliwości, że to specjalista przygotowany merytorycznie do zajęcia się naukowym zbadaniem tego, co stało się w trakcie ostatnich sekund lotu Tu-154M. Nad analizą katastrofy smoleńskiej pracuje od końca 2011 roku. Skłoniło go do tego, jak twierdzi, usłyszane w mediach czyjeś stwierdzenie, że półbeczka opisana w raporcie Millera jest niemożliwa. Postanowił to sprawdzić.

Scenariusz Jørgensena
Podobnie było z Glennem Jørgensenem. To absolwent Duńskiego Uniwersytetu Technologicznego, prowadzi firmę zajmującą się różnymi projektami technicznymi, obejmującymi także aerodynamikę. Jest również miłośnikiem lotnictwa i pilotem amatorem. Od jednego ze swoich przyjaciół, polskiego biznesmena, dowiedział się o wątpliwościach dotyczących oficjalnej wersji przyczyn katastrofy. Niezbyt temu dowierzał, ale postanowił sprawdzić, czy samolot z oderwaną sześciometrową częścią lewego skrzydła wykona półbeczkę i uderzy w ziemię w miejscu, w którym rzeczywiście znaleziono wrak, jak opisał to raport MAK i komisji Millera. Okazało się, że nie. Według jego obliczeń, samolot byłby w stanie bezpiecznie odlecieć. Natomiast wyniki zgodne z realną trajektorią wychodziły mu w sytuacji, którą nazwał „scenariuszem nr 2” – od skrzydła poza pierwszym musiałby oderwać się po pewnym czasie jeszcze jeden sześciometrowy fragment. Nawiązał kontakt z Biniendą i zespołem parlamentarnym. Wkrótce wystąpił na jego posiedzeniu w Sejmie. Symulacja Duńczyka znalazła się na stronie internetowej zespołu.

Potem zrewidowaną wersję swoich wyników prezentował podczas konferencji smoleńskiej w październiku ubiegłego roku. Ale nie było na niej Kowaleczki – może dlatego, że większość jej uczestników to zdecydowani krytycy raportu Millera. W tym czasie była nadzieja na zorganizowaną przez niezależny podmiot (prezesa PAN) publiczną debatę zwolenników i przeciwników raportu Millera. Ale nie doszło do porozumienia co do warunków jej przeprowadzenia i pomysł upadł.

Jednak Kowaleczko i Jørgensen porozumieli się, chociaż z trudnościami. Kowaleczko narzeka na brak konkretów w e-mailach Jørgensena, jednak otrzymał kolejną wersję jego pracy, w której pojawiły się pewne modyfikacje, wyraźnie pod wpływem uwag profesora. Ale Duńczyk także sam i z pomocą współpracowników zespołu parlamentarnego pracował nad rozwojem swojego modelu. Dziś Jørgensen ma pokazać najnowszą wersję swojej pracy i zapewne przedstawi swoje stanowisko na temat wymiany zdań z Kowaleczką. Macierewicz zapowiada też prezentację zupełnie nowych wyników uzyskanych w wyniku współpracy Jørgensena z Biniendą.

Ostatecznie jednak wyniki obu autorów są dość podobne. Końcowe przechylenia są znacznie mniejsze niż w raporcie Millera. Raporty różnią się też uzyskaną trajektorią. Między Kowaleczką a Jørgensenem i innymi ekspertami zespołu powstał też spór o zastosowane metody. Przede wszystkim dotyczy on sposobu liczenia powierzchni nośnej skrzydła w fazie lotu, w której wysunięte są dodatkowe elementy: klapy i sloty.

Piotr Falkowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ciana.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 16 lut 2014, 17:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
“Kijów płonie” !!. Potem słyszę: “walki w Kijowie” ! - wyszperane 16/2/14

Jacek BEZEG


Dziękczynienie za uzyskanie miejsca dla TV Trwam na MUX-1

http://www.tv-trwam.pl/film/dziekczynie ... m-na-mux-1

Gest Kamila Stocha – by właśnie teraz znak polskiego lotnictwa wojskowego odbył zwycięski „lot nad Rosją” – będzie ważniejszy niż olimpijskie złoto. (...) Masz więc świetnych sportowców, Polsko. Wspaniałych młodych ludzi, którzy nie wstydzą się swego patriotyzmu, swojego domu i swojej religii
http://wpolityce.pl/dzienniki/jak-jest- ... zachownice


Na co komu te szaty?
http://www.youtube.com/watch?v=abZxb94pvKs#t=24

Czy rezygnacja Benedykta XVI jest ważna?
http://marucha.wordpress.com/2014/02/13 ... est-wazna/

W czwartek dwóch posłów wybranych do węgierskiego parlamentu z ramienia partii Jobbik wyrzuciło flagi Unii Europejskiej. Zaprotestowali w ten sposób przeciwko kolonizacji Węgier.
http://www.pch24.pl/wegierscy-poslowie- ... z2tRcKjxYh

Świat wywrócił się do góry nogami. Ameryka, potępiając i atakując inne kraje w celu szerzenia „demokracji” i jakobińskich definicji praw człowieka, staje się liderem międzynarodowej lewicy. Rosja przywraca swoją rolę jako lider międzynarodowej prawicy.
http://konserwatyzm.pl/artykul/11661/li ... ca-w-prawo

Na Cyprze strajkowali [14.02.2014] pracownicy energetyki, telekomunikacji i portowcy, protestując przeciwko prywatyzacji trzech dużych przedsiębiorstw państwowych, przewidzianej w programie uzgodnionym przez władze w Nikozji z kredytodawcami.
http://naszdziennik.pl/swiat/68261,sprz ... zacji.html

Obce koncerny miały w 2013 roku 16,1 mld euro dochodu. Prawie połowa tej kwoty to dywidendy wypłacone zagranicznym spółkom matkom przez założone przez nie firmy w Polsce. Według wstępnych danych NBP w ubiegłym roku na zagraniczne konta wpłynęło 7,9 mld euro z takich dywidend, rok wcześniej było to 6,9 mld euro.
http://marucha.wordpress.com/2014/02/14 ... o-dochodu/


Jeśli udowodniono, że na polance smoleńskiej leżącej wzdłuż ogrodzenia oddzielającego ją od Smoleńskich Zakładów Lotniczych SMaZ zajmujących się utylizacją starych i wysłużonych egzemplarzy samolotów nie było fizycznie słynnego TU 154 M nr 101. to cała narracja brzozowo-wybuchowa prowadzi w ciemny zaułek smoleńskie śledztwo, bo niemożliwe by specjaliści od lotnictwa, inżynierzy i profesorowie i znawcy budowy samolotów faktycznego stanu rzeczy nie dostrzegali.
http://arkanoego.net/index.php/2014/02/ ... o-inaczej/


"Morderca księdza Jerzego Popiełuszki ma prawie 4 tys. emerytury. Jego mocodawcy jeszcze więcej. A ofiary SB żyją za grosze"
http://second.life.neon24.pl/post/10604 ... -mordercow

Grzegorz Braun o eugenice, rewolucji seksualnej i stanie Polski
http://wirtualnapolonia.com/2014/02/15/ ... ie-polski/

Reporter TvRepublika ma wiele szczęścia, niestety w większości przypadków korespondentów wojennych “arogancja i brawura” zabija…
Zresztą jak ludzie się podkręcą, to zaczynają wchodzić do surrealu. Pisze mi znajomy człowiek: “Kijów płonie”. – Pytam, które budynki? – okazuje się, że tylko opony na ulicy. Potem słyszę: “walki w Kijowie” – no to pytam, czy weszły samochody opancerzone i czołgi… Okazuje się, że nawet z kałachów nikt nie strzela. Potem czytam, że protestujący opanowali Ministerstwo Sprawiedliwości – a następnie, że to tylko jedna z organizacji sponsorowanych przez znanego wschodnioeuropejskiego konspiratora George’a Sorosa postanowiła przejrzeć ministerialne papiery. Korespondent “Gazety Polskiej” Wojciech Mucha opisywał na fb: “Jak bojowcy powiedzieli, tak zrobili. Okupują gmach w rządowej dzielnicy, szukają papierów, zapewne także tych kluczowych dla funkcjonowania państwa. I nie robią tego górnicy z Donbasu, tylko prawnicy…”.
http://wirtualnapolonia.com/2014/02/01/ ... more-33075

Piękna uroczystość na cześć „Inki”. Jakby na przekór ostatniej nagonce w Gazecie Wyborczej…
http://wirtualnapolonia.com/2014/02/15/ ... wyborczej/

Odmówiła Komorowskiemu. “Jest politycznym patronem postkomunistycznych służb”
http://wirtualnapolonia.com/2014/02/14/ ... ych-sluzb/

Niemiecka polityka historyczna ostatnich lat jest bardzo konsekwentna: zbrodnie niemieckie okresu II wojny światowej nie są zbrodniami niemieckimi, lecz „nazistowskimi”, a „nazistami” byli nie tylko Niemcy, także Polacy i inne wykrwawione narody Europy środkowej i wschodniej!
Skoro tak, to Niemcy nie mają ze zbrodniami wojennymi nic wspólnego! Jedynie w odniesieniu do zagłady Żydów Niemcy gotowi są posypać głowy popiołem, bo wiedzą, że mają do czynienia z potężnym lobby światowym, z którego lepiej nie żartować. Co innego Polacy. Z tych można żartować do woli…
http://wirtualnapolonia.com/2014/02/15/ ... more-33523

Sowieckie mordy mają nasze dusze... Rzecz o filmie Jack Strong
http://trybeus.neon24.pl/post/106114,so ... ack-strong
Jest także film "Gry wojenne" do obejrzenia

Po pierwsze, należy wspierać Opus Dei, patrząc na ręce członkom B’nai B’rith, dlatego, że Dzieło Boże wspiera projekt ewangelizacyjny najsłynniejszego polskiego redemptorysty, natomiast Synowie Przymierza atakują działalność o. Tadeusza Rydzyka, a plany najsłynniejszego polskiego redemptorysty zwykle doprowadzają ich do furii. Jak choćby plany związane ze wznoszoną aktualnie w Toruniu świątynią, wotum wdzięczności za Jana Pawła II, gdzie znajdzie się miejsce dla kaplicy pamięci z wykutą w kamieniu listą nazwisk ludzi, których podczas II wojny Niemcy zamordowali za pomoc udzielaną Żydom. Reakcja wysokiego przedstawiciela Synów Przymierza (Jana Hartmana) na te zapowiedzi, wykazała dobitnie, że pewnego rodzaju poczynania niektóre środowiska żydowskie lokują prawdopodobnie w kategoriach zamachu na monopol Instytutu Yad Vashem.
http://wirtualnapolonia.com/2014/02/01/ ... more-33085

Apeluję do władz „Twojego Ruchu”, aby zrobiły w końcu coś pożytecznego dla naszego żyjącego w panicznym strachu kraju.
Macie już w swoich szeregach posła Penkalskiego, byłego przestępcę z odsiedzianym wyrokiem za pobicie, który tak wspominał pobyt w więzieniu: „Grypsowałem, byłem kimś. Raz klawisze chcieli mi zrobić dźwięki. Stoją z pałami, przelatujesz, a oni cię napierdalają”. Czyż to nie romantyczne i wzruszające? Macie pederastę Roberta Biedronia i transseksualistkę Annę Grodzką vel Krzysztofa Bęgowskiego. Wprowadziliście do sejmu obecną wicemarszałek Wandę Nowicką, o której dzięki polskiemu sądowi dowiedzieliśmy się, że była na liście płac przemysłu aborcyjnego. To w waszym poselskim klubie jest Armand Ryfiński, który ma wszelkie predyspozycje, aby robić za klauna w każdej cyrkowej trupie na świecie. To z waszych poselskich ław wyruszył załatwiać potrzeby fizjologiczne na bydgoskiej starówce Adam Rybakowicz, którego niestety przyłapała policja. Macie w końcu otoczonego szkolonymi przez GRU i KGB dawnymi oficerami WSI, posła Artura Dębskiego z prokuratorskimi zarzutami po ujawnieniu w jego firmie podrabianych towarów o wartości 3,5 mln złotych.
Przyjmijcie w swoje szeregi Mariusza Trynkiewicza, który zapewniam, świetnie się wkomponuje w tę waszą elitarną zbiorowość. Ale to jeszcze nie koniec. Jako że Trynkiewicz prosto z więzienia nie udaje się do rodzinnego Piotrkowa Trybunalskiego, ale do Rudy Śląskiej, to ja proponuję wam wystawić go z nr 2 na waszej śląskiej liście kandydatów do Parlamentu Europejskiego, tuż za Kaziem Kutzem. Chłopaki pociągną wam całą listę.
Wyeksportujcie Trynkiewicza do Brukseli i żeby nie czuł się zagubiony i wyobcowany posadźcie go na początek obok waszego idola i jednocześnie dobrego przyjaciela Adama Michnika, Daniela Cohn-Bendita, który nie ukrywa swoich pedofilskich skłonności, a jego polityczne ugrupowanie dążyło do legalizacji pedofilii. To pozwoli Trynkiewiczowi szybko się zaaklimatyzować i poczuć prawdziwego ducha nowej Europy.
http://niepoprawni.pl/blog/217/januszu- ... -twoj-ruch

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 01 kwi 2014, 19:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Nie oczekujcie od swołoczy przeprosin

Już prawie cztery lata minęły od smoleńskiej zbrodni i ponad wszelką wątpliwość wiemy dzisiaj, że nie tylko generała Błasika nie było w kokpicie unicestwionego Tupolewa, ale też nikt z członków załogi, funkcjonariuszy BOR czy członków delegacji z prezydentem i dowódcą sił powietrznych RP na czele nie miał we krwi ani ułamka promila alkoholu. Pierwszy napisał o tym Nasz Dziennik i raz ciszej raz głośniej potwierdziły to już wszystkie media. To są na dzisiaj niezaprzeczalne fakty.

Ogłoszony na konferencji prasowej w Moskwie raport MAK przechodzi do historii, jako wielkie i haniebne propagandowe kłamstwo, w którego uwiarygodnianie zaangażowano wielu polskich politycznych i medialnych zdrajców.

Z pełną premedytacją w tytule napisałem „ nie oczekujecie” zamiast „nie oczekujmy” przeprosin, gdyż chcę być w stosunku do moich czytelników uczciwy. Nie będę sprawiał sztucznego wrażenia, że ślęczałem przed telewizorem nerwowo obgryzając paznokcie z nadzieją, że swołocz przeprosi, zaś dzisiaj, kiedy to nie nastąpiło, rozczarowany wyjaśniam, dlaczego swołocz się nie kaja i nie błaga o litość.

Czy przeproszą i uderzą się w pierś?- zapytywały również niektóre prawicowe media.

Kto ma przepraszać? Ci, którzy w razie kolejnej naszej tragedii dziejowej witaliby ruskie czołgi kwiatami wtykanymi w lufy? Ci, którzy dzisiaj dla zmylenia tropu wieszają psy na Putinie, a jeszcze niedawno wieszali mu się zalotnie na szyi?

Co przyzwoity myślący i dysponujący choćby resztkami honoru naród powinien zrobić z tą całą bandą zaprzańców i renegatów, którzy za Kremlem powtarzali zlecone im łgarstwa, żyrowali wielkie fałszerstwo dobijając poległych i ich rodziny tym medialnym nieludzkim propagandowym strzałem katyńskim w potylicę? Przecież mamy jak na tacy tych wszystkich mentalnych, a w wielu przypadkach nawet bezpośrednich spadkobierców zdrajców i wrogów Polski, którzy kiedyś równie ochoczo popierali kłamstwa zawarte w raporcie akademika Burdenki dotyczącym katyńskiego ludobójstwa. Polacy mają wyjątkowo krótką pamięć, co widać po wynikach publikowanych sondaży i dokonywanych wyborach. Pamiętajmy, że historyczna skleroza zabija całe narody.

Dlatego dzisiaj przypomnę z imienia i nazwiska reprezentantów tej swołoczy, która bez żadnych dowodów, a nawet przesłanek czy uzasadnionych wątpliwości powtarzała za Kremlem i burdel-mamą z MAK, Anodiną kłamstwa zadysponowane przez pułkownika KGB, Putina.

Zacznijmy jednak od „wielkiego nieobecnego”.

Dla każdego człowieka dysponującego choćby odrobiną oleju w głowie jest jasne, że data i godzina moskiewskiej konferencji prasowej MAK, która odbyła się 12 stycznia 2011 roku musiała być znana polskiemu premierowi. Tylko wyjątkowy naiwniak, a mówiąc wprost skończony kretyn może dzisiaj twierdzić, że jego pobyt na nartach w Dolomitach, akurat w tym momencie był dziełem przypadku. Wymagała tego cała ta zaplanowana skrupulatnie haniebna akcja i konieczność stworzenia sobie alibi w razie zarzutu o brak natychmiastowej reakcji szefa rządu na to historyczne bezprecedensowe propagandowe kłamstwo, które poszło w świat. Jako pierwsi opisywaliśmy to w Warszawskiej Gazecie publikując trzy lata temu tekst, „Tusk w Dolomitach na polecenie Putina?”.
A teraz rozpocznijmy przedstawianie niektórych uczestników festiwalu rosyjskiej piosenki smoleńskiej, którym akompaniowała orkiestra po batutą czekisty Putina.

Marek Siwiec: Słuchałem wczoraj sprawozdania strony rosyjskiej. Było mi smutno. Ten lot dał bowiem świadectwo mojemu państwu i żaden kontroler lotów tego nie zmieni. Z raportu wynika, że katastrofy można było uniknąć kilkanaście razy na pokładzie. Jeśli więc chcemy odpowiedzialność za nią lokować po stronie rosyjskiej, będzie to brzmiało marnie i niewiarygodnie. W ogóle wydaje mi się, że większość Polaków odrzuca rosyjską wersję, bo według niej o wypadku zdecydowały: bałagan, brak kompetencji, niskie kwalifikacje i gorzała. A przecież jesteśmy wspaniali…

Waldemar Kuczyński: Załamał się formalny system dowodzenia statkiem powietrznym. Dowódcą statku został prezydent Lech Kaczyński, a dowódcą operacyjnym gen. Błasik

Janusz Palikot: Wiadomo, jak doszło do tej tragedii. Lech Kaczyński jest głównym odpowiedzialnym za katastrofę w Smoleńsku. To była pijacka wyprawa. Pili do późna w nocy…(…) Następnego dnia leczyli kaca na pokładzie samolotu (…)- Kaczyński (Jarosław-przyp. red.) jest agentem rosyjskim obiektywnie, niezależnie od swoich subiektywnych przekonań. Nie potrzeba w Polsce agentów rosyjskich, wystarczy Macierewicz, Hofman i Kaczyński

Piotr Machajski i Alicja Katarzyńska, Gazeta Wyborcza: Dowódca sił powietrznych RP gen. Andrzej Błasik miał we krwi 0,6 promila alkoholu – ujawniła szefowa MAK Tatiana Anodina

Marcin Wojciechowski, dzisiaj rzecznik MSZ, a wtedy dziennikarz Gazety Wyborczej: MAK postępował w kwestii katastrofy smoleńskiej ponadstandardowo(…) Ale na razie pod wpływem tego, co widziałem w Smoleńsku, i tego, jak zachowują się władze w Moskwie, mam ochotę powiedzieć z całego serca: Dziękujemy wam za to, Rosjanie!

Wacław Radziwinowicz, Gazeta Wyborcza: Nie powinniśmy szukać dziury w całym, tylko przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest. Czyli że w tych warunkach meteorologicznych nie powinni piloci lądować, że w kabinie pilotów nie powinny znajdować się osoby postronne

Andrzej Morozowski, TVN24: Jest kwestia generała Błasika, który do ostatniej chwili siedział w kabinie

Monika Olejnik, Radio Zet: Bo to, on (kpt. Protasiuk) tylko znał rosyjski, on się tylko komunikował z wieżą kontrolną, wszystko było na jego barkach i jeszcze na plecach miał gen. Błasika

Joanna Komolka, TVN24: Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabiją/zabije – tak maja brzmieć słowa wypowiedziane przez kapitana Arkadiusza Protasiuka. Nie wiadomo w jakim kontekście padły te słowa

Jerzy Miller, ówczesny szef MSWiA: Polska nie polemizuje z zarzutami stawianymi przez Rosję, bo sama by je postawiła

Adam Michnik, Gazeta Wyborcza: Dziś na krwi przelanej 70 lat temu w Katyniu i w sobotę pod Smoleńskiem rodzi się autentyczna polsko-rosyjska wspólnota losów. Dziękujemy wam – bracia Moskale – za współczucie, zrozumienie, spontaniczne akty solidarności i wszelką pomoc w związku z katastrofą.

Adam Michnik dla Komsomolskiej Prawdy: Niewątpliwie, część naszego społeczeństwa jest chora na rusofobię i ksenofobię. Wolność jest dla wszystkich, dla mądrych i głupców i dla swołoczy. Są idioci, którzy twierdzą, że nie ma niepodległej Polski, natomiast istnieje projekt niemiecko-rosyjski. To są ludzie z ogrodu zoologicznego z bezmyślnym kompleksem antyrosyjskim. (…) U nas także są ludzie, którzy napisali list do Polaków: nie dowierzajcie Putinowi! Znam wszystkie detale tej katastrofy. Nie ma żadnego dowodu, że tam była ręka FSB! To jest po prostu manipulacja strachem i kompleksem przeszłości. Kompleks ofiary jest charakterystyczny dla krajów, gdzie przez wiele lat nie było wolności.

Zestawmy tych kilka przykładowych cytatów z charakterystyczną dla dnia dzisiejszego narracją stosowaną przez dawnych piewców propagandowego kłamstwa MAK i wielbicieli „przyjaciela Polski”, Władimira Putina. Dzisiaj oni wszyscy rozpaczliwie próbują ratować swoje wizerunki, aby wydobyć je z dna ruskiej cuchnącej ohydnym fałszerstwem latryny.

Adam Michnik: Kłamstwo i manipulacja, to nieusuwalny składnik myślenia Putina o świecie (…) Jeśli świat demokratyczny nie zrozumie, że teraz nie ma już miejsca na tradycyjną wiarę w kompromisy dyplomatów, że trzeba znaleźć odpowiedź dostatecznie mocną, by powstrzymać imperialną i bandycką politykę Putina, uruchomiona zostanie logika wydarzeń, o której strach dziś myśleć
Albo:
Oburza nas i brzydzi pełna kłamstw, hipokryzji i buty retoryka nie tylko rosyjskich polityków, dyplomatów i propagandystów. W polskiej pamięci odżywają dawne obrazy…

Panie Michnik i spółka, trzeba było tak mówić zaraz po 10 kwietnia zamiast wraz z Leszkiem Millerem i Andrzejem Rozenkiem gościć się u Putina na jego prywatnej daczy w Soczi. Są wśród Polaków i tacy, którzy na kłopoty z pamięcią nie narzekają i przyjdzie czas, obiecujemy, że za wszystko zapłacicie, co do grosza.

I na koniec ku przestrodze:
Nie miejcie żalu do Churchilla, nie on wszak za tym wszystkim stał
Wszak po to tylko był triumwirat, by Stalin dostał to, co chciał
Komu zależy na pokoju ten zawsze cofnie się przed gwałtem
Wygra, kto się nie boi wojen
I tak rozumieć trzeba Jałtę!

Jacek Kaczmarski

http://kokos.salon24.pl/576781,nie-ocze ... przeprosin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 04 kwi 2014, 07:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Niewygodna uchwała

Sejmowa komisja kultury nie będzie rozpatrywać projektu uchwały w sprawie uczczenia pamięci gen. Andrzeja Błasika. Nie chcą tego Platforma Obywatelska i Twój Ruch.

Wniosek o uczczenie przez Sejm gen. Andrzeja Błasika, który zginął w katastrofie smoleńskiej, przygotowało PiS. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz skierowała go do zaopiniowania przez sejmową Komisję Kultury i Środków Przekazu. Ale komisja się nim nie zajmie, bo nie zgodziło się na to jej prezydium. Przewodnicząca Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) poinformowała, że stosunkiem głosów trzy do jednego zapadła decyzja o odesłaniu projektu uchwały do marszałek Kopacz. Tylko poseł Maciej Łopiński (PiS) był za tym, aby jednak komisja kultury rozpatrywała tę sprawę. Przeważyło jednak zdanie posłów PO i TR zasiadających w prezydium.

Przewodnicząca Śledzińska-Katarasińska tłumaczyła, że jej komisja nie jest władna zajmować się uchwałą dotyczącą gen. Błasika, bo może ona rozpatrywać tylko projekty z zakresu kultury. Zdaniem poseł PO, uchwała ta powinna trafić pod obrady sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Czy tak się stanie, zdecyduje o tym marszałek Ewa Kopacz.

Maciej Łopiński nie zgadza się z takimi argumentami. Przypomina, że komisja kultury nie raz podejmowała uchwały w sprawach okolicznościowych, a tego dotyczy właśnie ten projekt. Posłowie PiS podkreślają, że Sejm powinien oddać hołd dowódcy Sił Powietrznych RP. W projekcie uchwały napisano, że „Sejm wyraża głębokie ubolewanie z powodu oczerniającej kampanii, szargającej mundur polskiego żołnierza, wymierzonej w śp. generała Andrzeja Błasika”. Chodzi o raport rosyjskiego MAK, w którym napisano, że we krwi gen. Błasika wykryto 0,6 promila alkoholu. Ta nieprawdziwa informacja była potem wiele razy powielana w mediach. 20 marca Naczelna Prokuratura Wojskowa przedstawiła opinię biegłych, którzy stwierdzili, że zarówno gen. Andrzej Błasik, jak i wszyscy członkowie załogi rządowego Tu-154M, personelu pokładowego i funkcjonariusze BOR byli trzeźwi w momencie katastrofy smoleńskiej.

PiS chce też, aby uchwała zobowiązywała prezydenta Bronisława Komorowskiego jako zwierzchnika Sił Zbrojnych do „podjęcia niezbędnych działań, które pozwolą na przezwyciężenie kłamstwa utrwalonego w opinii światowej i przywrócenie honoru byłego dowódcy Sił Powietrznych RP”.

KL

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... hwala.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 08 kwi 2014, 07:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Świat tuskowy zatapia się we własnych kłamstwach. Największym wrogiem tuska jest nie Kaczyński, ale ... prawda.

Tusk nie przyszedł, Kaczyński wyszedł

Artur Kowalski

Nie doszło wczoraj do debaty Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim na temat ochrony zdrowia. Premier przysłał ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, ale z nim nie chciał dyskutować prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Premier Donald Tusk niespodzianki nie zrobił i nie pojawił się wczoraj na zorganizowanej przez PiS debacie z Jarosławem Kaczyńskim o problemach służby zdrowia. Kaczyński nie chciał mówić do pustego krzesła czekającego na premiera i po zwięzłym zdiagnozowaniu sytuacji w ochronie zdrowia opuścił salę. – Przykro mi, że nie mogę podyskutować z premierem, ale musimy to przyjąć do wiadomości. Mamy pana ministra, pana wiceministra, innych przedstawicieli ministerstwa, mamy ekspertów z naszej strony i w związku z tym, cóż ja mogę zrobić? Podziękować państwu. Bo nie ukrywam, że przyszedłem tutaj na spotkanie z panem premierem Tuskiem – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Oczekujemy dymisji
Według prezesa PiS, premier Tusk „stchórzył, zasłaniając się ministrem zdrowia”. Premier wcześniej wyrażał gotowość spotkania się na debacie z Jarosławem Kaczyńskim, ale w formule „jeden na jeden”, bez udziału ekspertów. Z prezesem PiS nie mógł więc podebatować minister zdrowia. – Nie dał szansy nawet powiedzieć sobie publicznie „dzień dobry”. To dosyć specyficzna formuła zaproszenia w gościnę. To mniej więcej tak, jakbym zaprosił pana prezesa i paru polityków do swojego domu, po czym podał rękę i wyszedł – skomentował postępowanie gospodarza debaty minister Bartosz Arłukowicz. Wcześniej Jarosław Kaczyński, witając ministra zdrowia, apelował, by ten podał się do dymisji. – Jestem wdzięczny, że pan Arłukowicz i jego współpracownicy zechcieli przybyć, ale mam też przykry obowiązek stwierdzenia, że jedyne oczekiwanie, które można dzisiaj zgłosić z pełnym poparciem społecznym wobec pana ministra, to jest oczekiwanie dymisji, żeby pan minister zechciał zrezygnować z funkcji ministra zdrowia – mówił Kaczyński.

Prezes PiS podkreślał, że kwestia ochrony zdrowia jest na pierwszym miejscu wśród tych spraw, o których szefowie największych partii powinni debatować. Kaczyński ocenił, że w tej dziedzinie „mamy sytuację kryzysową”. – Mamy karetki, które nie dojeżdżają na czas; umierające dzieci; pacjentów, którzy nie mogą doczekać się koniecznego dla ochrony ich życia, a co najmniej zdrowia, badania; mamy ludzi nieprzyjmowanych do szpitali, odsyłanych ze szpitali. Do tego mechanizm postępującej prywatyzacji służby zdrowia – mówił Jarosław Kaczyński. Według prezesa PiS, lekarze zamieniani są w księgowych, którzy zaczynają się zastanawiać nie jak leczyć, ale jak leczenie sfinansować, a pacjenci zostają sprowadzeni do jednostek statystycznych odnoszących się do kwestii finansowych. – To jest stan, który musi być zmieniony – dodawał były premier.

Minister obiecuje
Minister Arłukowicz nie szczędził ataków na Prawo i Sprawiedliwość. Kilkukrotnie czynił zarzut byłemu wiceministrowi zdrowia Bolesławowi Piesze, iż ten kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego, kilkukrotnie zarzucał PiS, że na debacie nie jest obecny przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia Tomasz Latos, a także kilka razy wytykał opozycji, że zwracając uwagę na konieczność podniesienia nakładów na ochronę zdrowia, chce podnosić Polakom podatki.

Arłukowicz poinformował, że kieruje do konsultacji społecznych nowe projekty ustaw. Chodzi o przygotowane propozycje dotyczące skrócenia kolejek do lekarzy specjalistów oraz zmiany zasad leczenia chorych na raka. Potwierdził zamiar odstąpienia od limitów w onkologii. Arłukowicz tłumaczył, że limity na leczenie chorych na raka zostaną zniesione, ale pod pewnymi warunkami, związanymi z dotrzymaniem przez lekarzy pewnych terminów. Wyjaśniał m.in., iż pacjent w ciągu dwóch tygodni powinien zostać zdiagnozowany, czy ma nowotwór, czy też nie. W przypadku podejrzenia nowotworu przez lekarza rodzinnego pacjent ma mieć założoną „kartę leczenia onkologicznego” i zostanie skierowany do specjalisty na wstępną diagnozę. Ściśle określone mają być też terminy dalszej diagnostyki. Każdy pacjent z nowotworem miałby mieć swojego lekarza koordynatora, który będzie odpowiedzialny za sprawne przeprowadzenie pacjenta przez proces leczenia.

W ramach planu zmniejszenia kolejek do lekarzy specjalistów resort zdrowia planuje m.in. wzmocnić rolę lekarza rodzinnego. Minister zdrowia zapowiedział także zmiany, jeśli chodzi o wystawianie recept. – Obecnie pacjent przychodzi do specjalisty w większości tylko po przedłużenie recepty, więc chcemy ułatwić pacjentowi tę drogę – mówił Arłukowicz. Wyjaśniał, iż zamierza wprowadzić możliwość wypisywania recepty do 12 miesięcy, a nie do trzech miesięcy jak obecnie. Zapowiedział również, że premiowane będzie przyjmowanie pacjentów, którzy do lekarza specjalisty zgłaszają się po raz pierwszy. Arłukowicz nie rozwiał jednak wątpliwości zgłaszanych przez polityków PiS, dotyczących potrzeby podniesienia nakładów finansowych na ochronę zdrowia, jeśli zapowiadane przez ministra zdrowia zmiany miałyby zostać faktycznie wprowadzone w życie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/73918,tus ... szedl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 25 kwi 2014, 07:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Kto się boi Jana Pawła II?

Sebastian Karczewski

Jak z pewnością wielu z nas zdążyło już zauważyć, od jakiegoś czasu w Polsce daje o sobie znać nowa tradycja. Otóż im bliżej wyborów do takiego czy innego parlamentu, politycy – i to zarówno po prawej, jak i po lewej stronie sceny politycznej – demonstrują swoje przywiązanie do Kościoła katolickiego. Ci pierwsi stają się bardziej „religijni”, czego dowodem jest wzrost poziomu uczestnictwa w kościelnych uroczystościach. Ci drudzy stają się bardziej „antykościelni”, dzięki czemu mogą intensywniej zaistnieć w sferze mediów, które w większości wolą opierać się na „lewej nodze”. Ale tak już jest, gdy nie ma się społeczeństwu do zaoferowania nic poza zajmowaniem miejsca w sejmowych ławach…

Można powiedzieć, że wczoraj w Sejmie Jan Paweł II dokonał cudu. Pomimo wcześniejszych kłótni nawet zwolennicy aborcji czy in vitro, nie mówiąc już o kilku innych dewiacjach, głosowali za przyjęciem ustawy z okazji uczczenia Jana Pawła II. Czytamy w niej między innymi, że „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża nadzieję, że kanonizacja Ojca Świętego Jana Pawła II będzie dla wszystkich Polaków okazją do radosnego i solidarnego świętowania, a także zachętą do głębszego poznania Jego intelektualnej i duchowej spuścizny oraz do podejmowania i kontynuowania Jego dzieła”. W normalnej rzeczywistości należałoby się spodziewać, iż tymi, którzy dla przykładu całego społeczeństwa z zachęty tej skorzystają, będą parlamentarzyści. Sukcesem byłoby już wzięcie sobie do serca tej jednej wskazówki Jana Pawła II, którą 11 czerwca 1999 roku w polskim parlamencie przypominał, mówiąc, że „wykonywanie władzy politycznej czy to we wspólnocie, czy to w instytucjach reprezentujących państwo, powinno być ofiarną służbą człowiekowi i społeczeństwu, nie zaś szukaniem własnych czy grupowych korzyści z pominięciem dobra wspólnego całego narodu”. Czy jednak powinniśmy się tego spodziewać? Wątpię. I pewnego rodzaju paradoksem wydaje się fakt, że do podejmowania dzieła Jana Pawła II zachęca gremium, które dość często staje się przyczyną jego bezmyślnego trwonienia…

Przeciw ustawie opowiedzieli się posłowie lewicy. O ile przedstawiciele SLD w większości nie zdecydowali się uczestniczyć w głosowaniu, o tyle posłowie Twojego Ruchu zagłosowali przeciw. Z pewnością i jedni, i drudzy tradycyjnie będą przekonywać o „odwadze podjętych decyzji”. Chodzi tu jednak nie o odwagę, lecz o strach. Najwyraźniej wzbudziła go już sama myśl, że kanonizacja Jana Pawła II może być impulsem do podjęcia i kontynuowania Jego dzieła.

W tym miejscu przypomina mi się wypowiedź ks. Gabriele Amortha, który kilka lat temu w wypowiedzi dla portalu pontifex.it mówił, że „nie ma prawdziwych nieprzyjaciół Jana Pawła II, był on tak dobry, że ich nie miał. Często jednak szatan, który nienawidzi go jako wcielenie dobra, może mieć zły wpływ na porządnych ludzi albo ludzi Kościoła, by stawali na przeszkodzie”. Jak podkreślił watykański egzorcysta, jeśli diabeł boi się Jana Pawła II bardziej niż Ojca Pio, to jest to kolejny, wyraźny dowód świętości Papieża z Polski.

http://www.naszdziennik.pl/wp/75546,kto ... la-ii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 18 cze 2014, 10:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Ordynarny, nienawistny i napastliwy język mają prawo, a nawet obowiązek stosować media głównego ścieku i politycy lewej strony. Im wolno, oni mogą, a nawet muszą. Polscy patrioci z czasów II wojny św., to dla nich byli bandyci, kolaboranci, szpiedzy. Polscy patrioci powojenni, to zaplute karły reakcji, podżegacze, rewizjoniści. Polscy patrioci obecni to faszyści, antysemici, chuligani, kibole, ciemnogród, kołtun, nawiedzeni, mohery, itd.
Kto więc nadużywa słów i sieje w społeczeństwie zakłamanie i nienawiść?
Mówiąc prawdę o lewackich intruzach w życiu naszej Ojczyzny i naszego narodu, musimy nazywać ich zgodnie z tym kim są.
Skoro są wrzodem na d...., czy nowotworem na zdrowej tkance, to nie możemy o nich mówić jak o czymś nieszkodliwym, wręcz przyjaznym nam.
To są bezwzględne kanalie, złodzieje, oszuści, cwaniacy, zaprzańcy i zwyrodnialcy.
Ich status określają tylko takie słowa i zwroty. W innych złagodzonych określeniach oni się nie mieszczą.


Nie nazywajmy szamba perfumerią

Sprawa, którą chciałem dzisiaj poruszyć z pozoru może wydawać się tylko moim osobistym problemem, ale spróbuję przekonać Czytelników, że tak nie jest. Otóż ostatnio niektórzy administratorzy portali internetowych, na których publikuję moje teksty oraz „życzliwi” anonimowi komentatorzy, zwracają się do mnie o złagodzenie języka bądź wprost wskazują, co powinienem zmienić, aby być bardziej strawnym publicystą. Jednym słowem coś, co bez problemu może ukazywać się w Warszawskiej Gazecie już niekoniecznie w takiej samej formie ma szansę być opublikowane w internecie. W czy problem? Otóż główny zarzut polega na „brutalnym i niekulturalnym” języku, którym podobno się posługuję.Według tych współczesnych cenzorów powinienem ów język złagodzić i zamiast używania mocnych dosadnych określeń sięgać w poszukiwaniu łagodności do słownika synonimów i częściej używać eufemizmów.
Są to na razie grzeczne prośby i rady, aby pewne zjawiska nienazywane były przeze mnie wprost, ale podawane czytelnikom w jakiejś ugrzecznionej zawoalowanej formie. Zastanawiam się czy chodzi im o to, żeby nie ranić odbiorcy czy może raczej o to, że z jakichś tajemniczych powodów jest to niewygodne dla właścicieli owych mediów.

Ostatnie dni, a w szczególności świętowanie wolności przekształcone w fetę establishmentu III RP, który Polskę uważa już za zawłaszczoną przez siebie na zawsze, uświadomiły mi, że oni wszyscy panicznie obawiają się ludzi, którzy mówią im prawdę prosto w oczy. Obawiają się tych, którzy mają gdzieś tę całą poprawność polityczną polegającą na wyszukiwaniu nowych łagodniejszych i zarazem idiotycznych określeń dla rzeczy i zjawisk już dawno nazwanych i mających piękne w swej prostocie i dosadności polskie nazwy. Zapewniam, że młoda licealistka z Gorzowa, która powiedziała do Tuska:„Dlaczego udaje pan patriotę, a jest zdrajcą Polski?”, nie spotkałaby się z taką nagonką świeżutkich dziennikarskich kawalerów rożnej maści orderów przypinanych im w ubiegłym tygodniu przez prezydenta, gdyby zamiast tamtych słów użyła rozbudowanego eufemizmu w rodzaju: Dlaczego świadomie i intencjonalnie zawiódł pan zaufanie Polaków, przez co nasza ojczyzna poniosła i nadal ponosi wymierne straty.

Poprawna politycznie tresura, jakiej jesteśmy poddawani głównie z pobudek politycznych i ideologicznych, przynosi coraz bardziej widoczne i opłakane skutki. Kolejnym przykładem może być sędzia Chodkowski z Wrocławia, który stanął po stronie bandyty i stalinowskiej kanalii Baumana. Nie trzeba być mędrcem, by wiedzieć, że ów sędzia wyhodowany został na lekturze Gazety Wyborczej i oglądaniu „Szkła kontaktowego” wTVN24. On w odczytanym uzasadnieniu wyroku skazującym ludzi, którzy oprotestowali obecność komunistycznego bandyty na Uniwersytecie Wrocławskim, dał wprost do zrozumienia, że zdrada, kolaboracja z okupantem oraz ściganie i mordowanie polskich patriotów to nie jest zbrodnia, ale jak to określił „wybór ideologiczny” Baumana.
Właśnie o posługiwanie się takim zakłamanym językiem walczy System, wiedząc doskonale, że za łagodną i pełną eufemizmów mową nigdy nie pójdzie radykalny czyn. Żaden przywódca nie porwie tłumów wznoszeniem okrzyku „Bij oponentów i antagonistów” zamiast ryknąć „Bij wrogów i zdrajców Polski”.

Każdy odważny czyn kiełkuje najpierw w głowie, później przeradza się w słowa, które odpowiednio dobrane mają porwać ludzi do bardziej radykalnych działań. Aby zakłócić ten proces, oni próbują nas zastraszać i cenzurować słowa, ponieważ na razie nie posiedli jeszcze umiejętności likwidowania tych niebezpieczeństw dla Systemu, które rodzą się w ludzkich głowach.

Dlatego niewiele sobie robię z tych „dobrych rad” i kłamca pozostanie dla mnie zawsze kłamcą, a nie kimś, kto „rozmija się z prawdą” lub w czyją wypowiedź „wkradły się pewne nieścisłości”. Pedalska tęcza na Placu Zbawiciela pozostanie dla mnie na zawsze pedalską tęczą i nigdy nie napiszę, że jest to wzniesiony tuż obok katolickiej świątyni symbol tolerancji miłości, pokoju i nadziei. Zdrajca i bandyta zawsze pozostanie dla mnie zdrajcą i bandytą, a nie kimś, kto dokonał kontrowersyjnego wyboru ideologicznego, który może się podobać lub nie, ale pod rygorem kary trzeba ten wybór uszanować. Jak powiedział kiedyś ojciec Tadeusz Rydzyk „nie nazywajmy szamba perfumerią”. Strach przed prawdą i nazywaniem rzeczy po imieniu nie świadczy o sile Systemu, ale o jego słabości i narastającym strachu salonowców. Czego się tak boją?

Oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w głowach coraz większej grupy Polaków zwyciężać zaczyna teza mówiąca, że ten system trzeba po prostu obalić siłą. Jednocześnie tak myślący rodacy zaczynają dostrzegać, że wbrew pozorom ten System nie jest taki silny. Opiera się on głównie na obsadzaniu swoimi ludźmi szeregu kluczowych instytucji, które z kolei kupują sobie przychylność i posłuch rozdając konfitury. Czy ludzie tego pokroju, a przynajmniej ich większość będzie chciała za ten system ginąć? Wątpię.

Dlatego wszyscy zacząć musimy od mówienia prawdy wprost, bez poprawnej politycznie autocenzury. Nie dajmy się tresować.

Chodzi mi o to, aby język giętki Powiedział wszystko, co pomyśli głowa: A czasem był jak piorun jasny, prędki, A czasem smutny jako pieśń stepowa

Juliusz Słowacki, „Beniowski”

http://kokos.salon24.pl/590910,nie-nazy ... perfumeria


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 07 lip 2014, 07:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Zło najbardziej boi się prawdy o sobie samym.
Skoro lęk przed prawdą nadal jest czynnikiem tworzącym naszą trzecioerpowską rzeczywistość, tzn., że zło PRL-u nadal funkcjonuje w systemie zarządzania III RP i nadal chce istnieć w ukryciu, schowane za parawanem medialnych "och i achów" o III RP i jej naczalstwie.


Gospodarcze dziedzictwo PRL

Władze zorganizowały nam w tym roku huczne obchody 25. rocznicy upadku komunizmu i odzyskania wolności. Trudno jednak mówić o końcu komunizmu, skoro nie doszło do rozliczenia zbrodni komunistycznych, czego najlepszym dowodem jest niedawne uniewinnienie Stanisława Kociołka czy pogrzeb z pełnymi honorami Wojciecha Jaruzelskiego. Znamienne jest i to, że dość spore jest cały czas grono obrońców czy wręcz apologetów ludowej Polski. Wciąż wracają argumenty, że przecież „innej Polski nie było”, a dzięki PRL zlikwidowano w Polsce analfabetyzm, nie było bezrobocia, ludzie mieli bezpłatną edukację i opiekę zdrowotną. To prymitywna manipulacja, ale wiele osób jeszcze daje się na nią nabrać.

Trudno obronić tezę, że komuniści wyciągnęli Polskę z biedy, skoro inne kraje po wojnie rozwijały się o wiele szybciej. Dowodzi tego ostatni raport przygotowany przez bank Credit Suisse, który mówi o stanie majątkowym Europejczyków: ile mają domów, samochodów, oszczędności. Wynika z niego, że przeciętny Polak – z majątkiem szacowanym na niespełna 21 tys. dolarów – jest cztery razy biedniejszy niż przeciętny Grek, a przecież Grecja od lat boryka się z gigantycznym kryzysem. Jeszcze gorzej wypadamy w porównaniu z Hiszpanami czy Portugalczykami. Nie ma nawet co porównywać się do Szwajcarów (majątek na poziomie ponad 400 tys. dolarów). Ale także Czesi i Węgrzy są zamożniejsi od nas.

Tymczasem przed drugą wojną poziom zamożności Polaków był porównywalny z Grecją czy Portugalią. Jednak tam po wojnie była gospodarka kapitalistyczna, u nas socjalistyczna. I tamte społeczeństwa się bogaciły, my zaś w stosunku do nich stawaliśmy się coraz biedniejsi. Nie mieliśmy warunków – poza nielicznymi przypadkami – do tego, aby budować swoje rodzinne majątki, do których każde nowe pokolenie coś dokładało. W każdej chwili państwo mogło ludziom zabrać ich dorobek, co często zresztą się zdarzało, nie tylko w okresie nacjonalizacji po 1945 roku. Niestety, nadrobieniu zaległości odziedziczonych po PRL na pewno nie sprzyjała też zbytnio polityka gospodarcza prowadzona po 1989 roku.

W rezultacie nawet jeśli poziom naszych bieżących dochodów zaczyna powoli doganiać średnią z biedniejszych krajów starej UE, to jednak jeszcze długo Polacy będą we wszelkich rankingach zaliczani do mało zamożnych społeczeństw. Wciąż dźwigamy i będziemy dźwigać na swoich barkach dziedzictwo PRL, choć ten ustrój już dawno przeminął.

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... o-prl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 13 paź 2014, 07:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Kto się boi prawdy?

Myto na prawdę

Tysiące Polaków demonstrowało przeciwko dyskryminacji Telewizji Trwam przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Sobota, godzina 15.00. Przed siedzibą KRRiT, która w ostatnim czasie nałożyła na Telewizję Trwam karę w wysokości 50 tys. zł, morze ludzi. Telewizja Trwam została ukarana za rzekome złamanie prawa w komentowaniu wydarzeń na placu Zbawiciela podczas ubiegłorocznego Marszu Niepodległości. Cały skwer kard. Stefana Wyszyńskiego tonął w biało-czerwonych flagach oraz transparentach, na których można było przeczytać m.in.: „Dość dyskryminacji”, „Antykatolickie, antyspołeczne decyzje KRRiT pod zlustrowany sąd”, „Szpony precz od Telewizji Trwam”.

– Gorąco witamy w tym szczególnym miejscu, gdzie protestujemy dzisiaj w obronie Telewizji Trwam. Pozdrawiamy wszystkich naszych widzów, którzy zarówno w Ojczyźnie, jak i w Europie i na całym świecie solidaryzują się z tymi, którzy tutaj przybyli. Dziękujemy za ten gest solidarności z Telewizją Trwam, w dalszym ciągu dyskryminowaną i prześladowaną – mówił o. Piotr Dettlaff z Telewizji Trwam. Kapłan przypomniał, że 11 listopada 2013 r. Telewizja Trwam jako jedyna stacja transmitowała z placu Konstytucji Marsz Niepodległości. – Wydarzenia z tego marszu komentowałem wraz z panem dr. Krzysztofem Kawęckim, wiceprezesem Prawicy Rzeczypospolitej, który jest tutaj razem z nami. Nasze słowa i wypowiedzi, panie doktorze, zostały uznane za słowa, które są pogwałceniem polskiego prawa – dodał o. Dettlaff. Zwrócił uwagę na fakt, że w swych komentarzach bronili wyłącznie zdrowych fundamentów każdej polskiej rodziny. – Walczyliśmy o to, aby rodzina była normalnym związkiem mężczyzny i kobiety, aby polska rodzina była Bogiem silna – wyjaśnił. Tymczasem, jak zauważył dr Krzysztof Kawęcki, to nie Telewizja Trwam złamała prawo, lecz KRRiT.

– Stajemy dzisiaj przed siedzibą KRRiT, organu państwowego, który zgodnie z zapisami Konstytucji ma obowiązek przestrzegać działań na rzecz wolności słowa, informacji, a także służyć interesowi publicznemu. Żadna z tych trzech kwestii, zapisana w Konstytucji, do której przestrzegania KRRiT jest zobowiązana, nie jest przez nią realizowana – przypomniał wiceprezes PR.

Kawęcki podkreślił, że od powstania Radia Maryja, a więc już ponad 20 lat, KRRiT jest wykorzystywana jako narzędzie do walki z wolnymi mediami i wolną opinią publiczną. Tylko w ostatnim roku na Telewizję Trwam nałożono karę 80 tys. zł, a na Radio Maryja 13 tys. złotych. – Za co? Za to, że ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk, mówiąc o wielkim, wspaniałym dziele, jakim jest Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, zachęcał do uczestnictwa w tej szkole? Za głos z Krakowa propagujący dobre czasopisma katolickie? – pytał Kawęcki.

Przejawem walki z tymi mediami jest milionowa opłata koncesyjna za to, że Telewizja Trwam, mimo że była gotowa do nadawania programu, nie z własnej winy nie mogła tego robić.

– Myślę, że mogę to powiedzieć w imieniu milionów Polaków, którzy pisali petycje i protestowali na ulicach: członkowie KRRiT na czele z jej przewodniczącym Janem Dworakiem powinni za drastyczne naruszanie prawa stanąć przed Trybunałem Stanu – skwitował Kawęcki.

Obecny na manifestacji Marian Piłka zwrócił uwagę, że walka z Telewizją Trwam i Radiem Maryja nie jest przypadkowa. Stwierdził, że jesteśmy dzisiaj świadkami wielkiej batalii przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej. – Zarówno w Polsce, jak i w Europie mamy do czynienia z działaniami, które są wymierzone we wszystkie normy, zasady, instytucje, w to wszystko, co chrześcijaństwo w ciągu dwóch tysięcy lat wprowadziło w życie. Mamy do czynienia z propagowaniem różnych neobolszewickich ideologii: gender, politycznego homoseksualizmu czy feminizmu – tłumaczył Piłka. Dlatego, w jego ocenie, obrona mediów katolickich ma dzisiaj tak szczególne znaczenie, są one swoistym krwiobiegiem Narodu.
– Mieliśmy do czynienia z próbą pozbawienia Telewizji Trwam możliwości dostępu do telewidzów, dzisiaj mamy do czynienia z innymi formami represji i dyskryminacji o charakterze finansowym. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest to neobolszewickie zachowanie, pełzający totalitaryzm – powiedział Marian Piłka.

Knebel na usta


Wszyscy zabierający w sobotę głos przed warszawską siedzibą KRRiT powtarzali, że walka z Telewizją Trwam i Radiem Maryja to próba kneblowania ust wolnym mediom i wmawiania społeczeństwu, że media te nie mają prawa do moralnej dezaprobaty różnego rodzaju patologii.
– Dlaczego to trwa tyle lat? 19 lat temu wchodziłem do tego gmachu jako przewodniczący KRRiT i pamiętam, z jakim wysiłkiem trzeba było dosłownie wyrywać każdą częstotliwość dla Radia Maryja. Wyrywać, mimo że w koncesji Radio Maryja od początku miało prawa rozgłośni ogólnopolskiej – zaznaczył europoseł Marek Jurek.
– O co dziś chodzi, proszę państwa? O to, żebyśmy nie oglądali Telewizji Trwam. To jest główny cel tych decyzji – dodał prezes Prawicy Rzeczypospolitej.
Były szef KRRiT akcentował, że Telewizja Trwam jest obecnie najlepszym nadawcą wypełniającym zadania mediów w Polsce.
– Telewizja Trwam wypełnia zadania telewizji publicznej, nawet wtedy, jeżeli ona jej nie wypełnia – podkreślił Marek Jurek. Jako przykład rażącego łamania prawa przez Krajową Radę przywołał program jednej ze stacji prywatnych, w którym zaproszona do niego kobieta deklarowała, że w Wigilię zabije swoje nienarodzone dziecko. Na to jawne podżeganie do zbrodni prenatalnego dzieciobójstwa Dworak w żaden sposób nie zareagował. Nie nałożył na stację żadnych kar finansowych, a nawet jej nie upomniał.


– Telewizja Trwam jest bardzo potrzebna. Dzięki państwu zebraliśmy ponad 2,5 mln podpisów w obronie polskiej ziemi i polskich lasów. I nikt oprócz Telewizji Trwam, Radia Maryja i „Naszego Dziennika” o tym nie informuje, mimo że robimy konferencje prasowe co dwa tygodnie – mówił do manifestantów prof. Jan Szyszko.
Dodał, że oglądał w Telewizji Trwam transmisję z ubiegłorocznego Marszu Niepodległości i nie dopatrzył się w niej żadnego przekroczenia prawa. – Będę pytał jako poseł pana Dworaka, na jakiej podstawie ukarano kogoś, kto relacjonuje to, co dzieje się w mieście – zadeklarował profesor.
Głos zabrał również m.in. Michał Wójcik, szef śląskich struktur Solidarnej Polski, który poinformował, że parlamentarzyści tego klubu podjęli specjalną uchwałę skierowaną do Jana Dworaka, w której posłowie wzywają w trybie interwencji poselskiej do ponownego rozpatrzenia sprawy. Wójcik przeczytał jej fragmenty.


„W każdej z działających w Polsce stacji telewizyjnych emitowane są programy publicystyczne, w których uczestnicy komentują bieżące sprawy z życia społecznego. W każdym z tych programów prowadzący oraz jego goście odnoszą się do aktualnych wydarzeń z własnego punku widzenia, mają prawo przedstawiać swoje opinie na dany temat. Nikt jednak nie pozwolił sobie na kneblowanie ust uczestnikom tych programów poprzez nakładanie sankcji finansowych na wydawcę tych audycji. Nieraz słyszeliśmy o programach, których głównym tematem było atakowanie wierzących i całego Kościoła katolickiego. Jednak w żadnym z tych przypadków KRRiT nie ukarała nadawcy za wypowiedzi uczestników programu” – napisali posłowie.

Manifestacja przebiegała bardzo spokojnie, zakończyła się odśpiewaniem hymnu narodowego i modlitwą, którą poprowadził ks. Jerzy Garda.

Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rawde.html

Rządzący owninęli pajęczyną kłamstw umysły rządzonych i teraz walczą z prawdą, której jest już coraz mniej w życiu publicznym, ale która nadal ma moc oświecania umysłów ludzkich.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 16 paź 2014, 07:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Szpitalny strach przed prawdą

Jacek Kotula i Przemysław Sycz staną dziś przed rzeszowskim sądem za ukazywanie prawdy o aborcji i obronę życia chorych, poczętych dzieci. Rusza proces cywilny jaki wytoczył im szpital PRO – Familia w Rzeszowie.

Obrońcy życia ciągani są po sądach za wskazywanie rzeszowskiego szpitala jako miejsca, gdzie zabijane są poczęte dzieci, u których istnieje podejrzenie niepełnosprawności. Pierwsza rozprawa w procesie cywilnym odbędzie się w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie, który mieści się przy placu Śreniawitów 3. Początek o godz. 9.00.

- Szpital zarzuca mi, że publicznie go pomawiałem o czyny, które nie mają w nim miejsca. Chodzi o wypowiedzi dotyczące zabijania chorych, poczętych dzieci. Zdaniem szpitala nie można mówić o zabijaniu, lecz o terminacji ciąży – mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Jacek Kotula, szef rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia.

Szpital PRO - Familia zażądał, aby na rok Kotula o Sycz nie mogli organizować pikiet pro-life przed placówką. Wniosek ten został jednak odrzucony. Poza procesem cywilnym szpital wytoczył obrońcom życia dwa procesy karne. – Zdaniem szpitala osiemnaście pikiet, które zorganizowaliśmy pod nim zepsuły jego wizerunek. Miały też wpływać negatywnie na samopoczucie pacjentek – dodaje Jacek Kotula.

Na dzisiejszej rozprawie obecna będzie Mary Wagner, która za swą niestrudzoną i gorliwą działalność na rzecz życia została skazana na więzienie. Kanadyjska katoliczka blisko dwa lata spędziła w celi za modlitwę pod klinikami aborcyjnymi i rozdawanie białych róż matkom, które do tych placowek przychodziły. Dla obrońców życia stała się ona symbolem i wzorem do naśladowania.

Mary Wagner, która do jutra przebywa z wizytą w Polsce, wielokrotnie apelowała o to, aby dzisiaj przyjść pod sąd i wyrazić solidarność z oskarżonymi obrońcami życia.

Do apelu Kanadyjki przyłącza się Kaja Godek z Fundacji PRO – Prawo do Życia. Nasza rozmówczyni zwraca uwagę na dwa aspekty sprawy obrońcy życia z Rzeszowa. – Po pierwsze Jacek Kotula walczy o życie bezbronnych dzieci. Tych najsłabszych, których należy ratować przed aborcją. Druga kwestia dotyczy ograniczania w Polsce wolności wypowiedzi. Żyjemy w systemie, w którym drobnymi krokami odbiera się wolność słowa. Osoby mówiące prawdę są prześladowane również sądownie. Batalia, która toczy się w Rzeszowie jest walką o wolność mówienia prawdy – podkreśla Kaja Godek.

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rawda.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 06 lis 2014, 07:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Gdzie zdrowy rozsądek?

Komentarz
Krzysztof Losz

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga po raz trzeci umorzyła śledztwo dotyczące tzw. cywilnego wątku organizacji lotów premiera Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska 7 i 10 kwietnia 2010 roku. I decyzja ta jest ostateczna. Śledczy są więc konsekwentni, bo za każdym rasem, gdy umarzali sprawę, przyznawali, że stwierdzano co prawda nieprawidłowości przy organizacji lotów, ale nie kwalifikowały się one do tego, aby uznać je za przestępstwa. Czyli prawie sto osób zginęło na smoleńskim lotnisku 10 kwietnia 2010 roku i te nieprawidłowości jakiś wpływ na katastrofę miały, ale nikt za to nie odpowie. Przynajmniej prokuratura nie widzi potrzeby, aby kogokolwiek sadzać na ławie oskarżonych.

Śledczy usprawiedliwiają urzędników państwowych, którzy organizowali wizyty w Katyniu w tragicznym 2010 roku, bo w latach wcześniejszych też było wiele błędów podczas przygotowywania takich wyjazdów. I powołują się na raport Najwyższej Izby Kontroli w tej materii. Ale co z tego? Skoro kiedyś było źle, to organy ścigania mają prawo tolerować to, że nieprawidłowości są ciągle powielane? Absurd. Warszawska prokuratura usprawiedliwia też urzędników, podnosząc argument, że choć wizyta śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego miała charakter oficjalny, to nie nadano jej statusu HEAD, a to już jest zaniedbanie szefa Biura Ochrony Rządu. Ten zaś podlega jurysdykcji prokuratury wojskowej, a nie cywilnej.

Prokuratorzy cały czas powołują się na różne przepisy, które albo były nieprecyzyjne, albo ich wcale nie było. A gdzie zdrowy rozsądek, którym powinni się kierować państwowi urzędnicy? Prokuratorzy nie odpowiedzieli też na pytania, dlaczego kancelaria premiera nie zapewniła rezerwowego samolotu, dlaczego nie uzgodniono lokalizacji lotnisk zapasowych? Dla nich sprawa jest już zakończona. A jeśli członkowie rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej mają inne zdanie, to prokuratura radzi im, aby wynajęli sobie prawników i kierowali do sądu prywatne akty oskarżenia. Państwo bowiem umywa ręce.

http://www.naszdziennik.pl/wp/107333,gd ... sadek.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 06 gru 2014, 09:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Manipulacja możliwa

Żonglerka wygodnymi faktami – tak wygląda porównanie sposobu badania katastrofy samolotu Tu-154M oraz malezyjskiego MH17 w wykonaniu Macieja Laska

Marcin Austyn

Szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, który stoi też na czele rządowego zespołu „do spraw wyjaśniania opinii publicznej treści informacji i materiałów dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem”, postanowił na swoim mikroblogu podzielić się swoimi ocenami sposobu badania katastrofy smoleńskiej i zestrzelonego nad Ukrainą przez prorosyjskich separatystów (czemu zaprzeczają) malezyjskiego samolotu pasażerskiego. Inicjatywa mogłaby być cenna, gdyby nie to, że dr Lasek dobrał argumenty tak, by działania komisji Millera wyglądały na wzorcowe. Pomogły w tym kłopoty, z jakimi boryka się holenderska DSB (Dutch Safety Board).

Lasek stwierdził: „Fakty: MH17: przez ponad miesiąc DSB nie było dopuszczone na miejsce katastrofy PLF101: KBWLLP i prok na miejscu tego samego i nast. dnia” (pisownia oryginalna).

To prawda. Tyle że nie można zapomnieć, jak wyglądały prace członków polskiej komisji na miejscu katastrofy. Pułkownik Edmund Klich, opisując w swojej książce ten okres, wspomniał, że zapamiętał bałagan. – My chodziliśmy w koło, w sumie trochę bez celu, a obok namiotu, w którym znajdowało się centrum dowodzenia, kręcił się sam premier Władimir Putin – relacjonował wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku. Ważne jest też to, że polska ekipa – według dziennika Klicha – przybyła na miejsce zdarzenia dopiero około godz. 20.00, pokazano jej czarne skrzynki, a oglądanie wraku, dokumentowanie miejsca zdarzenia rozpoczęto 11 kwietnia 2010 roku. Klich wspominał również, że Polacy nie mogli swobodnie poruszać się po terenie katastrofy. Co ciekawe, jeszcze 14 kwietnia dopominał się on w polskiej ekipie o przygotowanie planu badania wraku i nie spotkał się ze zrozumieniem. A jak wspominał, w czerwcu 2010 roku podczas odprawy w Moskwie na temat badań wraku „Wierzbicki [płk Mirosław Wierzbicki z Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów, członek komisji Millera – red.] przedstawił na niej tylko tyle, ile przekazali mu Rosjanie”.

Dalej dr Lasek stwierdził: „MH17: próba rekonstrukcji wraku po 5 miesiącach PLF101: początek rekonstrukcji wraku po 5 dniach”.

I tu ponownie co do zasady trudno szefowi PKBWL nie przyznać racji. Istotne jest jednak to, kiedy i czy owa rekonstrukcja została w ogóle zakończona oraz ile elementów samolotu zebrano. Tu zaś pojawiają się pewne wątpliwości. Rekonstrukcja polegała bowiem na złożeniu większych elementów w obrysie na płycie lotniska. Jak wiadomo, po miesiącach od katastrofy elementy samolotu były odnajdywane m.in. w smoleńskich betonowych barakach. Tak właśnie zepchnięte mechanicznie szczątki ok. czwartej części polskiego samolotu (w tym fragmenty skrzydeł) były przechowywane co najmniej do jesieni 2012 roku, co zresztą potwierdziła prokuratura wojskowa. Dopiero później (już po opublikowaniu raportu komisji Millera) elementy te zostały dołożone do wraku „zabezpieczonego” brezentem.

Dalej Lasek wskazuje, że: „Biegli PW [prokuratury wojskowej – red.] jeszcze kilkakrotnie byli w Smoleńsku, badając wybrane elementy. Dotychczasowe opinie są zgodne z wynikami prac KBWLLP”. I dodał: „PS. Kolega z DSB płakał, że nie mają dostępu do wraku przez ponad miesiąc – ciekawe czy i czym separatyści w tym czasie nafaszerowali wrak?”.

Tym wpisem Lasek wtargnął na bardzo grząski grunt, bo jeśli prorosyjscy separatyści przez miesiąc mieli majstrować przy wraku MH17, to co można było zrobić z wrakiem Tu-154M, skądinąd wciąż pozostającym na terenie Federacji Rosyjskiej? Sama sugestia, że separatyści (wspierani przez Rosję nie tylko militarnie, ale i personalnie) jednak mogą manipulować dowodami, raczej nie jest tu ponurym żartem lub ironią, bo te byłyby nie na miejscu w obliczu ogromu tragedii. Są zatem uzasadnioną wątpliwością? Warto w tym miejscu pamiętać, że próbki z tupolewa do badań fizykochemicznych specjaliści prokuratury wojskowej pobrali nie po miesiącu, ale na przełomie września i października 2012 roku oraz lipca i sierpnia 2013 roku (opinia biegłych z Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii w Warszawie z czerwca 2010 roku okazała się, delikatnie ujmując, zbyt powierzchowna). Jednak nawet nowa opinia fizykochemiczna była już kilka razy uzupełniana, a kolejny termin udzielenia wyjaśnień przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji mija 15 grudnia tego roku.

Wpisy Macieja Laska miały związek z sesją komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego, która była poświęcona katastrofie malezyjskiego samolotu, podczas której Anna Fotyga (PiS) porównała katastrofę MH17 do katastrofy smoleńskiej. Chodziło m.in. o kwestię umiędzynarodowienia postępowania i doprowadzenie do możliwie szybkiej identyfikacji ofiar. Nic dziwnego, że Lasek nie omieszkał skorzystać ze sposobności, by podważyć sens działań smoleńskiego zespołu parlamentarnego. Przywołał w tym kontekście „prawdopodobnie” zbliżający się koniec działań pracującego dla prokuratury wojskowej zespołu kierowanego przez płk. Antoniego Milkiewicza, który „tak samo jak 18 członków KBWLLP, był na miejscu w Smoleńsku” – dorzucił szef PKBWL.

http://www.naszdziennik.pl/wp/117165,ma ... zliwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 16 gru 2014, 19:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Folwarku Zwierzęcy, ojczyzno ma słodka...

Po 10 kwietnia 2010 roku nic tak nie wyprowadzało salonu III RP z równowagi, jak używanie słowa „zamach”. Jedna z oczywistych i zawsze branych pod uwagę hipotez przy wyjaśnianiu przyczyn katastrof lotniczych została natychmiast objęta swoistym embargiem, a ktoś z samej wierchuszki PO natychmiast rozesłał na telefony partyjnych koleżanek i kolegów okólnik o treści: Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 m. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił. Sprawę ujawnił nieżyjący już gen. Sławomir Petelicki. To jedno zdanie ustawiło kłamliwą narrację, która obowiązuje do dzisiejszego dnia, a rząd opłaca nawet specjalnego propagandowego sutenera, który nieudolnie ucharakteryzowany na lotniczego fachowca ma stręczyć wersję generalicy Tatiany Anodiny i Jerzego Millera. Dzisiaj po wyborczym przekręcie rządząca Polską mafia ma kolejny kłopot i następne słowo tabu, wyprowadzające z równowagi nie tylko władzę, ale i służącą jej dziennikarską psiarnię.
Słuchając wskrzeszanych zawsze w trudnych dla systemu chwilach zawodowych łgarzy typu Urban czy Frasyniuk można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że tym nowym zakazanym słowem jest „fałszerstwo”. Jakiej treści rozkaz rozesłano tym razem tuż po wyborczym szwindlu przypominającym wybory do sejmu z 1947 roku? Najpierw zacytujmy szofera intelektualistę Frasyniuka, który tak produkował się w „Gazecie Wyborczej”: Zamach i Smoleńsk już się znudziły, więc potrzebne było nowe paliwo, aby rozwalać państwo. No i jest: teza, że sfałszowano wyniki wyborów
Teraz zaserwujmy komunistycznego obleśnego zbira Urbana z honorami goszczonego u Andrzeja, z domu Mordkę, Morozowskiego w TVN24 i innych słusznych mediach: To partia idiotów i bęcwałów. Rozwalają system polityczny
Szef klubu parlamentarnego PO, Rafał Grupiński również wykuł na pamięć formułkę i mówi:Rozumiem, że po wygaśnięciu paliwa smoleńskiego PiS szuka nowego paliwa dla awantury politycznej
Na deser zostawiłem nieszczęsnego Stefana Niesiołowskiego, który w TVN24 powiedział: Zarzut fałszerstwa to jest jeden z najcięższych zarzutów w demokracji. Następny to już jest zbrojny zamach stanu. Do kłamstwa smoleńskiego, którym Kaczyński od pięciu lat faszeruje Polskę,mówiąc, że premier zamordował geniusza politycznego Lecha Kaczyńskiego […] Do tego dodał fałszerstwo wyborcze. Jemu to nie ujdzie na sucho

Zaordynowany przekaz jest twórczo rozwijany. I tak posługująca u Michnika dziewka Dominika Wielowieyska pisze: Nie można dopuścić do rozplenienia się oszukańczej legendy o wyborach, podobnej do tej, którą PiS rozpowszechniało w sprawie katastrofy smoleńskiej i rzekomego zamachu. Z kolei „Stokrotka” Olejnik rżnie głupa i zapytuje: Panie premierze Kaczyński, co się takiego stało w Polsce, że teraz pan uważa, że wybory zostały sfałszowane? Czy Monika Olejnik rzeczywiście nie zauważyła zła, jakie się w Polsce wydarzyło 16 listopada 2014 roku? Kto nie odróżnia dobra od zła, jest zwierzęciem -mówi stare arabskie przysłowie i nic tu nie pomoże nawet kwietny przydomek „Stokrotka”.

Jeżeli wykręcimy tę propagandową szmatę to widzimy, że rozesłany i zaordynowany przekaz musiał nakazywać szmaciarzom zastosowanie analogii ze Smoleńskiem oraz zbitki typu „rozwalanie systemu” „rozwalanie państwa” no i oczywiście to obowiązkowe „nowe paliwo” i „rozlewane paliwo”. Karność i zdyscyplinowanie tych politycznych i dziennikarskich lokajów władzy wygląda tak jakby chórem odśpiewywali orwellowski hymn zwierząt: Folwarku Zwierzęcy, ojczyzno ma słodka, nigdy przeze mnie Cię krzywda nie spotka!
Tymczasem nakazane mamy wierzyć w „pancerną brzozę”, podczas gdy wrak samolotu już od niemal pięciu lat niezbadany rdzewieje w Rosji. Od dziś mamy także wierzyć w uczciwe wybory, kiedy oddanych głosów leżących gdzieś w workach nikt nie ma zamiaru ponownie policzyć. Ja bardzo przepraszam, ale jeżeli coś polega tylko na dyktacie oraz zapewnieniach władzy i jej klakierów bez możliwości profesjonalnego zbadania czy też demokratycznej kontroli to mamy do czynienia z zamordyzmem i dyktaturą. Co prawda jeszcze miękką, ale zapewniam, że tylko do czasu.

http://kokos.salon24.pl/620995,folwarku ... -ma-slodka


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 170 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /