Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 171 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 13 cze 2017, 07:27 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31454
Lewactwo boi się prawdy, niczym diabeł święconej wody. Dla tych duchowych zwyrodnialców życie mas w ciemnocie ich ideologicznych pouczeń jest fundamentem dla sprawowania władzy. Wiedzą, że mądrzejsze masy to koniec ich (nie)rządów.

Prawda zabolała

List naukowców, parlamentarzystów i działaczy społecznych w obronie ks. prof. Tadeusza Guza.

Krosno – Rzeszów – Opole – Jarosław, 12 czerwca 2017

Odpowiedzią na prawdę, jeśli jest niewygodna – jest atak.

Tak się dzieje w przypadku Księdza Profesora Tadeusza Guza z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Spotykają go ataki za głoszenie Prawdy, którą głosi, a głosi w sposób zdecydowany, odważny, bezkompromisowy.

Nieprzeciętna wiedza naukowa (filozoficzna i teologiczna), mądrość Księdza Profesora, zdobyte doświadczenie w kraju i za granicą, przy tym bogata osobowość o walorach wielkiej kultury i szacunku dla drugiego człowieka sprawiają, że słuchacze Jego wykładów, referatów, wystąpień na różnych spotkaniach są zachwyceni. Ksiądz Profesor ma odwagę mówić prawdę, choćby za cenę ataków na Jego osobę.

Ostatnio naraził się za prelekcję wygłoszoną 13 maja br. na Konferencji zorganizowanej przez Ministerstwo Środowiska i WSKSiM w Toruniu. Temat prelekcji brzmiał: „Filozoficzna analiza ideologicznych podstaw animalizacji człowieka i humanizacji zwierząt i drzew”. To był „ból do głowy” dla organizacji ekologicznych i lewackich. To dla nich temat trudny do pojęcia i przyjęcia, wszak wymagałby głębszego studium, a na to nie ma u nich – jak widać – dobrej woli i chęci szukania Prawdy w tej materii. Łatwiej więc jest atakować Księdza Profesora i to wiadomo przez „Gazetę Wyborczą”, która specjalizuje się w takich atakach, gdy tylko ujrzy prawdę o czymś, co jest niewygodne.

„Gazeta Wyborcza” już nas nie dziwi, natomiast dziwi i zasmuca stanowisko Uczelni KUL. Rzecznik prasowy KUL Lidia Jaskuła oznajmiła w swoim oświadczeniu, że stwierdzenia Księdza Profesora Guza „szkodzą dobremu imieniu uniwersytetu”, a sam Ksiądz Profesor zostanie zobowiązany do przeprosin (tak czytamy w „Wyborczej”). Wypowiedź Pani Rzecznik w imieniu Władz KUL – była bez konsultacji z Księdzem Profesorem i oparta na wielu przekłamaniach i błędach, których dopuściła się „Gazeta Wyborcza” (tylko w dwu artykułach „Wyborczej” było 13 kłamstw i wiele błędów). Należy zapytać: kto kogo ma przepraszać? Kogo ma przepraszać Ksiądz Profesor? Czy inni profesorowie też mają przepraszać po swoich wykładach, bo może akurat komuś coś się nie podoba?

Dziwi nas bardzo i zasmuca stanowisko Władz Uczelni, i to katolickiej, iż nie bronią swego Profesora tak zasłużonego dla świata nauki, a tym samym dla Katolickiej Uczelni. Winno być dumą, że Uniwersytet ma Profesora, który w bieżącym roku otrzymał z rąk Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Andrzeja Dudy profesurę belwederską, że wcześniej otrzymał Nobla Lubelskiego, przyznanego za książkę roku: „Filozofia Prawa III Rzeszy Niemieckiej”, i że otrzymuje od ludzi te „zwykłe nagrody” w postaci uznania, podziwu, szacunku, wdzięczności. To powód do dumy, iż Uczelnia i Polska ma taką Osobę, która głosi Prawdę o Bogu, o świecie, o polskiej rzeczywistości w sposób kompetentny. Mówi się, że uczelnia to Alma Mater, a cóż to za Alma Mater, która nie broni swoich Dzieci, tylko staje po stronie wrogów Boga i człowieka i ulega ich presji? Czyżby to była wyrodna Mater? Bardzo to smutne i gorszące.

Księdza Profesora Tadeusza Guza obroni Prawda, którą z taką pasją, oddaniem głosi. My tylko powiemy, że solidaryzujemy się z Księdzem Profesorem i czekamy na dalsze Jego wystąpienia.

Pozostajemy z głębokim szacunkiem i wdzięcznością

Poseł na Sejm Stanisław Piotrowicz
Poseł na Sejm Janusz Sanocki
Senator Grzegorz Peczkis
Prof.zw. dr hab. Bogumił Grott
Prof.zw. dr hab. Czesław Partacz
Prof. nadzw. dr hab. Barbara Jedynak
Prof. nadzw. dr hab. Bogusław Paź
Prof. nadzw. dr hab. Jerzy Robert Nowak
Doc. dr Elżbieta Wolanin-Jarosz
Dr hab. Andrzej Zapałowski
DrLucyna Kulińska
Dr Tatiana Kożak-Siara
Dr Tomasz Dziurla
Dr Marek Kawa – Wiceprzewodniczący Rady Miasta Opole
Dr Bogusław Kuźniar
Dr Ryszard Ślązak
Elżbieta Głuszko (lek. med.)
Małgorzata Szternal (lek. med.)
Stanisław Srokowski
Ewa Siemaszko
Janina Kalinowska – Przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu z/s w Zamościu
Florian Kuriata – Prezes Stowarzyszenia Kresowian w Dzierżoniowie
Witold Listowski – Prezes Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich
Danuta Skalska – Prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa w Bytomiu i jednocześnie redaktor„Lwowskiej fali” Radia Katowice
Rafał Solski – Prezes Towarzystwa Przyjaciół Anny Jenke
Stanisław Żółkiewicz – Prezes Stowarzyszenia Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich
Mec. Zdzisław Malinowski
Mgr Teresa Kaniowska
Mgr inż. Kazimierz Długosz z Małżonką
Mgr Stefania Majsterkiewicz
Mgr Anna Stróżewska
Mgr Grzegorz Wysok
Maria Siara
Zofia Dec
Edwarda Mikuła
Anna Pałka
oraz inni wdzięczni słuchacze i uczestnicy spotkań z Zacnym Księdzem Profesorem
dr. hab. Tadeuszem Guzem

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olala.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 14 cze 2017, 06:02 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31454
Manipulacje prawdą

Wiele kłamstw, błędów i fałszywych wniosków „Gazety Wyborczej” i Gazety.pl o wystąpieniu toruńskim ks. prof. dr. hab. Tadeusza Guza.

Dwa artykuły opublikowane na nośnikach internetowych Gazeta.pl i „Gazeta Wyborcza”: Kacper Sulowski, „Ks. prof. z KUL o ekologach: to odmiana nazizmu. Rektor żąda wyjaśnień” z dnia 4.06.2017 r. oraz autor nieznany, „Ekologia to odmiana zielonego nazizmu”, zawierają (razem wzięte) szereg kłamstw i błędów, które z konieczności prowadzą Autorów tych przyczynków-paszkwili do istotnie fałszywych wniosków. Z racji na przestrzeń „Naszego Dziennika” zechcę się skupić na omówieniu tylko tych najważniejszych.

Pierwsze kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Ks. prof. z KUL o ekologach: to odmiana nazizmu”!
W Toruniu na konferencji naukowej: „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś” w dniu 13 maja 2017 r. nie mówiłem w ogóle o ekologach i tym samym nie nazwałem ich „odmianą nazizmu”, lecz o „ideologach” i „ideologii” podszywających się chytrze pod prawdziwych ekologów, a de facto ich celem, jak każdego ideologa, jest deformowanie umysłów i charakterów wielu ludzi w kwestii ich właściwego, tzn. zgodnego z prawdą, stosunku do przyrody jako Dzieła Objawionego w Jezusie Chrystusie Boga Stwórcy. Okazuje się, że to „Gazeta Wyborcza”, wkładając w moje usta takie słowa, sama po raz pierwszy utożsamia „ekologów” z „nazizmem”. Dobrze, że opinia publiczna w Polsce może się dowiedzieć, jak faktycznie myśli pismo kierowane przez dr. h.c. UW Adama Michnika na temat prawdziwych stróżów przyrody w Rzeczyposplitej Polskiej i miłośników przyrody, którzy troszczą się o nią po prostu, jak trzeba, czyli o ekologach jako ekologach.

Drugie kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Ekologia to ateistyczny, materialistyczny i nihilistyczny neokomunizm”!
Na nadmienionej konferencji nie przemawiałem na temat ekologii i stąd nie wypowiedziałem tych słów, lecz zaznaczyłem, że „w ideologii ekologizmu, jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu, dokonywana jest radykalna negacja Boga, jako Stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin”, czego nie da się zakwestionować. To kłamstwo „Gazety Wyborczej” jest paradoksalnie o tyle cenne, że obnaża rozumienie przez nią Nauki Polskiej, w tym także ekologii, przez wielu ze środowiska „Gazety Wyborczej”, a mianowicie, że nauka to ideologia. Ja nie dlatego już prawie 30 lat pełnię misję naukową – głównie, choć nie wyłącznie – w naukach filozoficznych, ażeby dyskredytować jakąkolwiek naukę jako naukę. Ale jako człowiek nauki, poddany pozytywnym ocenom najznamienitszych instytucji naukowych Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Federalnej Niemiec, odnoszę się ze stosownym respektem względem każdej nauki jako nauki. Świetnie się jednak stało, że Współpracownik Redaktora Naczelnego „Gazety Wyborczej” wprawdzie poprzez zakłamanie mojej wypowiedzi, ale jednak wypowiedział ideologiczną tożsamość tego dziennika i ujawnił, co od momentu zapoznania się z ideologicznym programem Adama Michnika pragnąłem uczynić, iż jest to ideologia prawdziwie „ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu”, z którym Redaktor Naczelny jest powiązany gdzieś od lat 80. XX wieku, kiedy rzekomo przechodził na stronę „Solidarności”, nie tylko więzami przyjaźni! Przecież Panu Redaktorowi Sulowskiemu nie wypsnęło się to określenie ot, tak – ono już długo istniało, ale potrzebowało właściwego kontekstu na jego uzewnętrznienie. Co więcej, „Gazeta Wyborcza”, pewnie nawet wielu jej Pracowników nie posiada takiej samoświadomości, jest na terenie Polski głównym partnerem ideologii neomarksizmu, względnie neokomunizmu światowego, w procesie neokomunizacji Rzeczypospolitej Polskiej oraz rozprawy z Kościołem Katolickim i Narodem Polskim, a oczywiście po drodze z nauką polską, mediami polskimi, gospodarką polską, handlem w Polsce etc. KOD jest przy tym tylko biednym odpryskiem ideologicznym.

Trzecie kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Z największą agresją o ekologach wypowiadał się ks. prof. Tadeusz Guz”!
Skoro jest już wiadomym, że ani o ekologach, ani o ekologii nic nie mówiłem, to jasnym jest, że nie mogłem mówić o nich z „agresją”. Zresztą, gdyby Pan Redaktor Sulowski uważnie przesłuchał choćby jedno z moich wystąpień, to z pewością doświadczyłby, że dla mnie osoba ludzka, i to każda, jest w swojej godności nietykalna, niezależnie od swoich poglądów, religii itp. Nigdy zresztą w mojej prawie 30-letniej naukowej działalności publicznej czy prywatnej w kraju i za granicą nikogo nie obraziłem i przed Panem Bogiem wyznaję, że nawet nie miałem takiego duchowego zamiaru. Co więcej, zawsze z żelazną konsekwencją podkreślam, że przykazanie miłości Boga i miłości człowieka jako bliźniego jest absolutnie w mocy wiążącej nasze ludzkie sumienia. Przykład: na jednym ze spotkań ze mną w AMICUSIE na Żoliborzu, u stóp relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki, zostałem publicznie zapytany przez sędziwego Pana: „Jaki jest stosunek ks. profesora do Adama Michnika?”. Odpowiedziałem wówczas z wewnętrzną prawdą mojego ducha m.in.: „Na płaszczyźnie człowieczeństwa Adam Michnik jest moim Bratem”, ponieważ ja wierzę w Pana Boga, który jest wieczną Miłością. To, że nie akceptuję jego dla Polski zasadniczo niebezpiecznego nurtu ideologicznego, nie zwalnia mnie z miłowania jego jako bliźniego. A zatem także ekologów jako ekologów oraz wszystkich ideologów, ale tylko w ich nietykalnym człowieczeństwie, miłuję faktycznie jak siostry i bracia, chociaż nie podzielam ich różnych ideologii ekologizmu. A prosta, ale rzetelna miłość drugiego wyklucza agresję jako przejaw nienawiści do drugiego i dlatego ani jedna moja wypowiedź z Torunia nie ma znamion agresji.

Czwarte kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „…jak mówił”: „zapędy ekologów” „nie kończą się” na „’animizacji człowieka’, czyli zrównanie go do poziomu zwierząt, ale o doprowadzenie do całkowitej zagłady ludzkości”!
Zacytuję cały kontekst mojej wypowiedzi z Torunia, aby każdy Czytelnik mógł się samodzielnie rozprawić z tym kłamstwem red. Kacpra Sulowskiego z „Gazety Wyborczej”. To powiedziałem: „W ideologii ekologizmu, jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu, dokonywana jest radykalna negacja Boga jako Stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin. Neomarksistowski nurt myślenia przechodzi dalej od totalnej opozycji względem Boga Objawionego do przejściowej animalizacji człowieka, aby go jednak ostatecznie doprowadzić do całkowitej zagłady”. A więc o żadnych „ekologach” nic nie powiedziałem!

Kardynalne błędy albo świadome paktowanie z kłamstwami „Gazety Wyborczej” byłego Posła i Wiceministra środowiska za premiera Jerzego Buzka Radosława Gawlika (Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA)
Czyżby Radosław Gawlik w swojej racjonalności nie odróżniał pomiędzy nauką a ideologią (Sokrates nauczył nas tego już ok. 2400 lat temu!) oraz pomiędzy ekologami (faktycznie stróżami i miłośnikami przyrody) a ideologami (ewidentnymi niszczycielami przyrody). Przecież ja w moim przemówieniu rozprawiałem się krytycznie negatywnie tylko z ideologami i ideologiami, które niszczą środowisko, a nie z ekologami. Jeżeli Pan Gawlik ma odrobinę trzeźwego patrzenia na świat, to widzi, co wyprawiają ideolodzy, którzy domagają się aborcji na życzenie czy zabijanie myśliwych klasyfikują jako moralne dobro, a zabijanie zwierząt, na co sam Pan Bóg Objawiony w Jezusie Chrystusie zezwolił, jako moralne zło. Czyż takie postawy nie są prawdziwymi skandalami? Fałszywy wniosek wyciągnął Pan Gawlik, sądząc, że moja interpretacja ochrony środowiska jako daru Bożego, z którego należy korzystać, jak Boski Stwórca w Piśmie św. i poprzez Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego przykazał ludziom, jest „kompletnym zaprzeczeniem idei chrześcijaństwa”! Wprost przeciwnie, moją wolą i konkretną działalnością naukową pragnę stale wcielać w życie naukowe i dydaktyczne cudowną pełnię nauczania Boga chrześcijańskiego i Jego Kościoła św. Prawie 500 publikacji naukowych i popularnonaukowych (także w obych językach), wydanych w kraju i za granicą, i tysiące wykładów, przemówień, homilii, seminariów i debat z przeróżnymi środowiskami oraz tysiące godzin dyskusji na wielu kontynentach świadczą same za siebie.

Ponadto Pan Gawlik wypowiedział sprzeczny z Prawem Polskim sąd o mnie: „Naszym zdaniem takie poglądy zupełnie dyskredytują księdza profesora z wykładania na uczelni. Oczekujemy od rektora zdecydowanych działań”. Okazuje się, iż, obiektywnie patrząc, żądanie byłego posła i wiceministra RP jest w świetle powyższego wyjaśnienia oparte na kłamstwach i dlatego jest ono nie tylko niedorzecznością, lecz godzi zasadniczo w regulacje prawne RP, w których „dobra osobiste człowieka” takie jak m.in. „twórczość naukowa”, „pozostają pod ochroną prawa cywilnego” (DzU 2017.459 j.t.).

Przejęcie przez „Gazetę Wyborczą” fragmentu istotnie w swojej treści zakłamanego (12 kłamstw, wiele rażących błędów i sprzeczności!) „Listu otwartego w sprawie szkalującej wypowiedzi ks. prof. Tadeusza Guza”, skierowanego do Księdza Rektora prof. dr. hab. Antoniego Dębińskiego w maju 2017 r.
Względem całego tekstu „Listu otwartego…” odniosę się w innym miejscu, natomiast radykalnie sprzeciwiam się postawionemu mi w nim i powielanemu przez „Gazetę Wyborczą” zarzutowi „mowy nienawiści”, „porównywania ekologów do nazistów”, „poglądów zamkniętych, szowinistycznych, pseudonaukowych, sprzecznych z istotą chrześcijaństwa”, „zaprzeczenia tradycji tolerancji, ekumenizmu, otwarcia na świeckich” itd. Pozwalam sobie w tym kontekście zacytować fragment mojego listu do Księdza Rektora Dębińskiego z dnia 17 stycznia 2017 r.: „’Veritatem in caritate face re’ – słowa św. Pawła Apostoła, które ongiś stanowiły konstytutywną część naszego uniwersyteckiego herbu, głęboko wpisały się w duchowość mojej ludzkiej, kapłańskiej i naukowej postawy. Nie wyobrażam sobie i osobiście nie akceptuję innego przekazu na jakikolwiek temat, nie mówiąc o temacie Braci i Sióstr odłączonych, jak tylko, jak uczy Sobór, ’by odnosić się do nich z wielką uprzejmością i miłością’ (Dekret o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele, nr 16) bliźniego, do czego w moich wystąpieniach poświęconych ich myśli permanentnie nawiązuję i proszę moich słuchaczy o postawę modlitwy i na wskroś uczciwej miłości bliźniego w stosunku do każdego człowieka jako człowieka, w tym także do wszystkich chrześcijan protestanckich. […] Nie możemy przecież w relacjach z nimi akceptować innej miary jak tej, którą jest nasz Pan i Bóg jako ’Miłość’ (1 J 4,7-8).

Sobór Watykański II naucza, że urzeczywistnianie dobrze pojętej miłości chrześcijańskiej przez ’katolików’ w ich ’działalności ekumenicznej’ powiązane jest wprawdzie z ’braterską współpracą z braćmi odłączonymi’, ale ’z wykluczeniem […] wszelkiego pozoru indeferentyzmu i pomieszania pojęć, jak też niezdrowej rywalizacji’ (Dekret o działalności misyjnej Kościoła, nr 15). Uniknie się tych niebezpieczeństw, według nauczania soborowego, jeśli ’katolicy […] zdobędą lepszą znajomość doktryny i historii, życia duchowego i kultowego, psychologii religijnej oraz kultury właściwej braciom’ (Dekret o ekumenizmie, nr 9). M.in. dlatego podjąłem wieloletnie i ogromnie żmudne studia pism Marcina Lutra, aby lepiej zrozumieć kształt myśli protestanckiej w sensie źródłowym, co niejednokrotnie było zaskoczeniem nawet dla biskupów protestanckich, takich jak Landesbischof Heubach”, którzy darzyli mnie i wciąż darzą serdeczną życzliwością.

Następne kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Przełożeni wydali księdzu zakaz wypowiadania się o Lutrze i reformacji”!
Nic takiego nie miało miejsca! Prośba Przełożonego to nie zakaz! Ksiądz Arcybiskup i Metropolita Lubelski Stanisław Budzik „poprosił” mnie w obecności Księdza Rektora KUL prof. Antoniego Dębińskiego w dniu 11 stycznia 2017 r. o to, abym „powstrzymał się od wypowiedzi na temat Marcina Lutra i reformacji”, chociaż na moje pytanie o ewentualne merytoryczne rozbieżności moich interpretacji pism Lutra z prawdą, ani Ksiądz Arcybiskup, ani Ksiądz Rektor nie przedłożyli mi żadnych zarzutów. Księdzu Arcybiskupowi chodziło tylko o kwestię „dialogu ekumenicznego”, a nie naukowej rozprawy nad tekstami Lutra.

O moim stanowisku w sprawie rzeczowego dialogu, jako kontynuacji wieloletnich rozpraw ekumenicznych w Niemczech jako kraju reformacji, napisałem we wspomnianym liście do Księdza Rektora KUL: „Moją pełną gotowość do systematycznych debat na powyższy temat wyraziłem już pisemnie i ustnie wielokrotnie i nadal ją podtrzymuję, co też nadmieniłem Księdzu Rektorowi, zarówno względem Osoby Ks. Dyrektora naszego uniwersyteckiego Instytutu Ekumenicznego prof. dr. hab. Sławomira Pawłowskiego, jak też i względem wówczas urzędującego Ks. Dziekana Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji prof. dr. hab. Piotra Stanisza, ks. prof. dr. hab. Leszka Adamowicza, pełniącego wówczas funkcję Dyrektora Instytutu Prawa Kanonicznego oraz względem Pani Redaktor Naczelnej ’Naszego Dziennika’ Ewy Nowina Konopki, którą poprosiłem, aby jakiekolwiek argumenty, które mogą się pojawić ze strony Braci i Sióstr protestantów, zostały w pełni przez Redakcję ”Naszego Dziennika„ opublikowane, ponieważ tylko na drodze pełnej otwartości i bezwzględnego szacunku można konstruktywnie budować dialog i jedność w chrześcijaństwie w Polsce. Pomimo upływu prawie dwóch lat żaden z artykułów tego typu się nie pojawił. Także JE Ks. Bp dr Krzysztof Nitkiewicz w rozmowie z Panią Redaktor Naczelną, w której wyraził swoją negatywnie krytyczną opinię o moich publikacjach na temat reformacji, został poproszony, aby jako Przewodniczący Rady ds. Ekumenizmu przy Konferencji Episkopatu Polski krytycznie odniósł się do moich artykułów na temat kasacji sakramentu małżeństwa w myśli Marcina Lutra w jego piśmie z 1530 roku ’Von Ehesachen’ i jego pierwszej w historii prawodawstwa Europy propozycji rozwodu, z czego nie skorzystał, twierdząc: ’[…] nie znam się na tym i poprosiłem specjalistów, aby napisali pismo do ’Naszego Dziennika’, które po upływie ponad 1,5 roku jeszcze nie nadeszło. […] Pragnę również poinformować Księdza Rektora, iż Ks. Bp Nitkiewicz nigdy nie zwrócił się do mnie w celu wyjaśnienia tej sprawy, chociaż jest to koniecznością moralną w etosie Dobrej Nowiny Jezusa z Nazaretu”.

Zarzuty Ks. dr. Rafała Pastwy, Redaktora Lubelskiego „Gościa Niedzielnego”, zostały w powyższym tekście pozbawione swojego uzasadnienia i wynikają częściowo z jego niewiedzy, a częściowo z ignorancji. Jeżeli Ks. dr. Pastwę „szokuje” moja wola poznania prawdy o reformacji, a zainwestowałem w to – zgodnie z wolą dotychczasowych Pasterzy Kościoła Lubelskiego oraz śp. Księdza Prymasa kard. Józefa Glempa – wiele żmudnych lat studiów i ani razu nie rozminąłem się z prawdą, a Ks. Pastwa używa w tym kontekście argumentu „ad hominem”, to pozostawiam to bez komentarza. A ponadto warto zapytać i Ks. Red. „GN” Pastwę w Lublinie, i Pana Red. „GW” Sulowskiego, dlaczego nie szokuje Państwa zakwestionowanie przez Lutra naszego katolickiego „Credo”, wszystkich dogmatów nauki katolickiej, sakramentów św. oraz dlaczego nie szokuje Państwa teza Lutra: „Bóg nie może być Bogiem, zanim najpierw nie stanie się szatanem”; „św. Franciszek i św. Dominik są największymi bluźniercami Boga” oraz żądanie, aby św. Piotra i jego następców nazywać „antychrystami”, „kardynałom poobcinać języki…”, „podpalić Synagogi”, „ograbić Żydów ze złota, srebra i wszelkiej majętności”, co III Rzesza Niemiecka istotnie w nawiązaniu do antysemickiego programu Lutra konsekwentnie zrealizowała. Czyżby Ks. dr Rafał Pastwa jako kapłan rzymskokatolicki i Pan Kacper Sulowski jako reprezentant rzekomo walczącej z przejawami antysemityzmu w Polsce „Gazety Wyborczej” przeszli na stronę m.in. antyboskiej i antyeklezjalnej, antypapieskiej i antysemickiej ideologii?

Oświadczenie władz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II,
oparte na mnóstwie kłamstw i dlatego radykalnie niesprawiedliwych sądach „Listu otwartego…” o moim wystąpieniu toruńskim oraz wyrażone względem dziennikarzy „Gazety Wyborczej” przez Panią Rzecznik Prasową KUL dr prawa Lidię Jaskułę, pragnę z oczywistych racji pozostawić do osobistego komentarza każdego z Czytelników „Naszego Dziennika”, któremu dziękuję najserdeczniej za wierność prawdzie w miłości Boga i miłości człowieka.

Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/183777, ... rawda.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 14 cze 2017, 10:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31454
Kara za odmowę

TVP wyciągnie konsekwencje wobec osób, które zablokowały spot reklamowy „Naszego Dziennika”.

Telewizja Polska złożyła już wyjaśnienia dotyczące skandalu z odmową emisji reklamy naszego weekendowego magazynu sprzed trzech tygodni, w którym ostrzegaliśmy przed szerzeniem w polskich szkołach ideologii gender. Uzasadnienia tej decyzji zażądała od prezesa TVP Jacka Kurskiego Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. To efekt skargi, jaką na ocenzurowanie spotu wnieśli Marek Jurek i Krzysztof Kawęcki, liderzy Prawicy Rzeczypospolitej.

– Krajowa Rada zajęła się sprawą. Myślę, że została ona załatwiona pozytywnie – zareagowano niemal natychmiast: ukarano pracownika, poprawiono procedury. Odpowiedź TVP będzie podstawą pisma, które teraz KRRiT skieruje i do skarżącego, i do skarżonego – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Janusz Kawecki, członek KRRiT.

W Radiu Maryja prof. Kawecki poinformował, że władze Telewizji Polskiej ustaliły wszystkie fakty związane z odmową publikacji reklamy oraz udział osób uczestniczących w tym wydarzeniu. Przywołał też wyjaśnienia złożone przez TVP.

– Zostanie wymierzona kara porządkowa osobie N.N., która opiniowała spot reklamowy pod względem zgodności z obowiązującymi przepisami prawa, i uszczegółowiono zasady postępowania związane z weryfikacją otrzymanych materiałów, mającą na celu ich dopuszczanie do emisji lub odrzucanie – cytował prof. Kawecki fragmenty pisma prezesa TVP Jacka Kurskiego.

Decyzję władz Telewizji Polskiej europoseł Marek Jurek ocenia jako właściwą, ale spóźnioną.

– Dobrze, że TVP zmienia stanowisko. Szkoda, że nie zrobiła tego od razu, kierując się sprawiedliwością i nie przyglądając się, czy będą protesty. Na uznanie zasługuje postawa prezesa KRRiT Witolda Kołodziejskiego. Pozostaje zadość-uczynienie za szkody wyrządzone opinii publicznej – zaznacza Marek Jurek.

Anna Ambroziak

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dmowe.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 09 wrz 2017, 08:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://stopaborcji.pl/precz-z-nazizmem- ... atowicach/

Swastyka - symbol skradziony przez Niemców Słowianom jako symbol aryjski, salut rzymski - skradziony przez Niemców Rzymowi. Za te głupie symbole dziś ściga się ludzi i oskarża o faszyzm. Najbardziej bezczelne jest to, że właśnie ścigający faszystów to są prawdziwi naziści, którzy promują w świecie nazistowskie idee. Bo nie swastyka ani salut rzymski są najważniejsze, ale głoszona ideologia. Dziś dzięki Niemcom to właśnie UE jest organizacją nazistowską, więc współczesnym symbolem nazizmu jest niebieska flaga z gwiazdkowym kółkiem.

Kopia artykułu:

Precz z nazizmem! Pikieta w Katowicach
utworzone przez Stop Aborcji | Wrz 8, 2017 | Aktualności, Komórka Katowice | 0 komentarzy



1 września, w rocznicę niemieckiej agresji na Polskę, obrońcy życia przypomnieli mieszkańcom śląskiej aglomeracji, iż nadal w majestacie prawa państwowego mordowani są ludzie. Na katowickim rynku zorganizowano pikietę ‘’Precz z nazizmem! Nazizm to eugenika, eutanazja i aborcja!’’. Przechodniom został zaprezentowany bardzo wymowny przekaz wizualny, jak i rozdano dziesiątki ulotek.
Przypomnijmy w skrócie czytelnikom zarys tragicznych w skutkach wydarzeń z ubiegłego stulecia. 14 lipca 1934 r. przyjęto w Niemczech ustawę o zapobieganiu narodzin potomstwa obciążonego chorobą dziedziczną. Wejście w życie tej ustawy było sygnałem do rozpoczęcia masowej sterylizacji. Zwolennicy eugeniki, nauki badającej możliwości rozwoju osobników o dodatnich cechach dziedzicznych przez selekcję na drodze genetycznej pochwalali tę ustawę, która jak mówiono zahamuje „rozmnażanie się” rzekomo „małowartościowych” ludzi.
Niemcy obiecywali sobie po wprowadzeniu w życie tej ustawy spełnienie marzeń o społeczeństwie „czystej rasy aryjskiej”, w którym nie było miejsca dla „chorych” i „słabych”. Ustawa zawierała listę chorób dziedzicznych które kwalifikowały obciążone nimi osoby do przymusowej sterylizacji: np. „wrodzony debilizm”, epilepsja, schizofrenia, zespół ślepoty i głuchoty. Zgodnie z tą ustawą do przymusowej sterylizacji zakwalifikowano również osoby z wadami fizycznymi i alkoholików. Ustawa spotkała się z zainteresowaniem przede wszystkim tych lekarzy, którzy wiązali z nią nadzieje na spełnienie marzeń o genetycznie perfekcyjnym społeczeństwie bez „elementów małowartościowych”.
1 września 1939 r. Niemcy napadają Polskę. Działalność ludzi owładniętych fanatyzmem rasowym, eugeniką i eutanazją doprowadza do II wojny światowej. W październiku 1939 r. Hitler zanotował w piśmie antydatowanym na 1 września, dzień rozpoczęcia wojny, iż nieuleczalnie chorzy mogą dostąpić ” łaski śmierci ” (sic!). 9 marca 1943 roku na okupowanych przez niemców ziemiach polskich ukazało się rozporządzenie zezwalające polkom na aborcję bez jakichkolwiek sankcji i kar z tego tytułu. Chodziło oczywiście o stworzenie idealnej „rasy panów”. Niemieckie dzieci miały rodzić się idealne. A polskie? Najlepiej gdyby w ogóle ich nie było, w końcu w myśl rasistów spod znaku swastyki byli to podludzie.
Pamięć po tych ludziach to rodzaj zobowiązania. Musimy ciągle i konsekwentnie przypominać, do jakich zbrodni doprowadzili Niemcy. Musimy przypominać, jaką tragedią jest wojna i zorganizowana państwowa przemoc sterowana przez zbrodniarzy.
Dzisiaj nazistowska ideologia przybiera na sile w majestacie prawa. Organizacje „pro-choice” (ang. za wyborem, na rzecz wyboru) podnoszą głowy i narzucają swoją chorą z nienawiści ideologię. Przypomnijmy jeszcze, iż jednym z zarzutów przedstawionych hitlerowskim zbrodniarzom podczas tzw. późnych procesów norymberskich było „zachęcanie lub zmuszanie niearyjskich kobiet do poddania się aborcji, świadczeniu im usług aborcyjnych oraz wyłączeniu jurysdykcji sądów polskich w sprawach o dokonanie aborcji”.
W świetle powyższego, jakże bulwersujące jest, iż stanowione obecnie prawo pozwala mordować ludzi nienarodzonych co do których występuje tylko i wyłącznie podejrzenie o chorobę! Jednocześnie to samo prawo wytacza procesy za ukazywanie prawdy o aborcji obrońcom życia.
To rodzi pytania. Czy dzisiejsze kliniki aborcyjne nie są zwyczajnie kontynuacją Niemieckich Obozów Śmierci? Jak długo jeszcze aborcjoniści z czarnych protestów będą terroryzować polskie społeczeństwo? Jak długo tolerowane będzie sączenie jadu nienawiści i polityka ogłupiania przez media? I czy nadal w imię wygodnego życia i kultu szczęścia będzie postępować proces zezwierzęcenia ludzkości?

Sławomir Czech – Fundacja Pro-Prawo do Życia; komórka Katowice


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 06 mar 2018, 21:54 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31454
Szokujące słowa posła Nowoczesnej. Według niego rzeź wołyńska miała miejsce bo Polacy... zbyt wiele wymagali!

- Polacy ponad miarę wymagali od ukraińskich pracowników, oni przynajmniej tak tłumaczą się dlaczego nastąpiła Rzeź Wołyńska - tłumaczył Paweł Pudłowski z Nowoczesnej w poniedziałkowym programie "Minęła 8".
- Uważam, że dyplomacja polska powinna zabiegać o jak najczęstszy dialog z Ukrainą i o rozmowę o historii, która jest trudna. Rzeczywiście, wymagaliśmy będąc tam pracy ponad miarę i Rzeź Wołyńska… - tak poseł Pudłowski komentował manifestację ukraińskich nacjonalistów we Lwowie. W tym momencie Adrian Klarenbach nie wytrzymał: Gdzie, gdzie? Wymagaliśmy czego? Panie pośle, co pan mówi? Przepraszam, ale czy wy w Nowoczesnej wszyscy macie jakieś nowoczesne podejście do historii? O czym pan mówi? - pytał Klarenbach.
- Mówię o tym, że Polacy ponad miarę wymagali od ukraińskich pracowników, oni przynajmniej tak tłumaczą się dlaczego nastąpiła Rzeź Wołyńska. Czy pan redaktor tego nie słyszy? Miny świadczą o tym że jednak słyszy - odpowiedział Pudłowski.
-W takim razie, Gdy szedł Bandera, czy też ludzie związani z OUN/UPA i „riezali” swoich za to, że się związali z Polakami, to było też wymaganie czegoś ponad stan? Proszę mi powiedzieć, czy ci Ukraińcy, którzy ponieśli śmierć za to, że ratowali Polaków, też od nich wymagano ponad stan? O czym pan mówi w ogóle? - pytał Klarenbach. W odpowiedzi usłyszał, że jego wzbudzenie jest dowodem na to jak trudna jest ta historia.
- Nie. Ona jest bardzo prosta. W tym wypadku jest zero-jedynkowa - przekonywał Klarenbach. - Nie, historia naszych relacji z Ukrainą jest bardzo trudna, o czym również świadczą obrazki ze Lwowa. Właściwa reakcja, po tamtej stronie, powinna być, podobnie jak reakcja polskiego MSW na to co się dzieje podczas Marszu Niepodległości - tłumaczył Pudłowski.
Po zakończeniu programu poseł skomentował swoje słowa za pośrednictwem Facebooka. - Choćbyśmy bardzo chcieli historia relacji Polski i Ukrainy nie jest jednoznaczna, czarno-biała czy „zero-jedynkowa”. Zaznaczam przy tym, że potępiam rzeź wołyńską i głosowałem za uznaniem jej jako aktu ludobójstwa. Są jednak karty naszej wspólnej historii, które również przez Polaków pisane byłby krwawymi zgłoskami. Do nich należą lata wyzysku ludności ukraińskiej. Nie usprawiedliwiają one mordów, ale są częścią naszej wspólnej historii i są przez Ukraińców podnoszone - napisał.

Jak dodał Pudłowski, nasze pojednanie "wymaga otwartości na wszystkie te dzieje i wzajemną wrażliwość wyrządzonych cierpień." - W interesie polskiej racji stanu jest by nasze narody pogodziły się z inną percepcją i oceną naszych krajów co do zdarzeń które miały miejsce. Moim zdaniem, powinniśmy pokazać, że po naszej stronie jest wola budowy dobrych relacji, że dostrzegamy również nasze grzechy. Na pojednaniu, udanej współpracy strategicznej i gospodarczej tak Polska jaki i Ukraina zyskają - przekonuje.

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 2648527009


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Lęk przed prawdą
PostNapisane: 11 kwi 2019, 11:59 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31454
Wobec prawdy wszyscy pokorniejemy. Z prawdą nie ma dyskusji.
Dyskusje toczą się jedynie wokół kłamstw, lub wokół niejasnych intencji.
Dlatego prawda o zbrodni smoleńskiej jest ukrywana pod stertą kłamstw.


Wyboista droga do prawdy

Sprawa Smoleńska na pewno powróci do głównego nurtu debaty publicznej.

Bez poznania prawdy o tym, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, niepodległość Polski jest nijaka, a niezawisłość iluzoryczna. Państwo nie może wyrzec się wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy, to jest warunek szacunku dla nas samych.

Dla rodzin 96 ofiar, które udając się na uroczystości 70-lecia zbrodni katyńskiej, zginęły w katastrofie rządowego samolotu, dramat 10 kwietnia nigdy się nie skończy. Życie toczy się na pozór normalnie, nie zatrzymało się. Wdowy musiały podjąć podwójne obowiązki, zastąpić w jakimś stopniu ojców osieroconym dzieciom. Niektóre doczekały się już wnuków. Ale czas nie zagoił wielkiej rany, nie wypełnił pustki po najbliższych osobach. Dlatego gdy zbliża się kolejna rocznica, powraca napięcie, lęk przed raniącymi słowami, jakich nie szczędzili im wyznawcy tezy, że wszystko zostało wyjaśnione, zbadane, a państwo zdało egzamin.

Wsparcie z góry
– Ten dzień jest trudny dla mojej rodziny, bo wszystko się przypomina, jakby to było dosłownie wczoraj. Odbywa się wiele uroczystości, które w oczywisty sposób przypominają to, co wydarzyło się 10 kwietnia. Organizatorzy chcą, żeby ktoś z przedstawicieli rodzin w nich uczestniczył, a nam jest trudno tak bez emocji stanąć w miejscach, które ich upamiętniają, czy przed grobem, gdzie leżą ci, którzy zginęli w Smoleńsku – dzieli się senator Alicja Zając, wdowa po Stanisławie Zającu, polityku, senatorze PiS. – I chyba cały czas tak będzie. Nigdy nie wiadomo, w jakim momencie przychodzi ból, że nie ma tej osoby, zwłaszcza jeśli byli to ludzie młodzi lub w kwiecie wieku, tak jak mój mąż. Tyle jeszcze miał planów.

Byli małżeństwem przez 32 lata, pobrali się w październiku 1978 r., w miesiącu wyboru św. Jana Pawła II na Papieża – patrona ich wspólnego życia. Wielokrotnie uczestniczyli w prywatnych audiencjach u Ojca Świętego, we wszystkich pielgrzymkach do Polski. Dlatego najstarszy wnuk ma na imię Karol.

– Staszek był człowiekiem bardzo lubianym, oddanym ludziom, otwartym, ciągle gdzieś jechał, spotykał się. Całe jego życie tak wyglądało od 1991 r., kiedy pierwszy raz kandydował do Sejmu. Odnosił sukcesy, chociaż był nadzwyczaj skromny, o nic dla siebie nie zabiegał – opowiada senator Alicja Zając.

Dziś wspomnienia 10 kwietnia powrócą ze zdwojoną siłą. – Widzę siebie w domu, byłam wtedy sama. Idę do pokoju, żeby włączyć telewizor i obejrzeć uroczystości w Katyniu. Mąż bardzo przeżywał ten wyjazd, mimo że nikt z naszej rodziny tam nie zginął. Każdy był zaszczycony, że leci na pokładzie samolotu z prezydentem – odtwarza wydarzenia Alicja Zając. – Dla mnie bolesne było pokazywanie tego dnia w telewizji non stop symulacji lotu, upadku samolotu, nie wiedzieliśmy wtedy, jak bardzo ciała były porozrzucane, że samolot rozbił się na tyle części.

Stanisław Zając spoczywa na cmentarzu w Jaśle. Tu, po ukończeniu studiów prawniczych, mieszkał i pracował całe życie. Pani senator wraz z synem Wojciechem i wnukami będzie dziś modlić się przy grobie męża o godz. 8.30, potem uroczystości przeniosą się pod pomnik ofiar Katynia, Sybiru i Smoleńska w centrum miasta, a wieczorem w jasielskiej farze odprawiona zostanie Msza św. Przychodzi dużo ludzi, mieszkańcy Podkarpacia pamiętają. – Otoczona jestem życzliwością, czuję to. A kiedy trzeba podjąć jakieś trudne decyzje, proszę męża o pomoc. I otrzymuję wsparcie – wyznaje Alicja Zając.

Błędne decyzje
Tylko nielicznym dane będzie dziś stanąć na skrwawionej ziemi smoleńskiej. Odwiedzą Katyń i miejsce katastrofy, które bardzo zmieniło się w ciągu minionych dziewięciu lat. Obiecany przez Rosjan pomnik ku czci 96 ofiar nigdy nie powstał.

– Polaków przyjeżdża trochę mniej, gdyż obecnie jest utrudniony przejazd przez Białoruś i trzeba z Polski do Smoleńska jechać przez Litwę i Łotwę. Ale ta dłuższa droga nie przeszkadza tym, którym zależy, by być w Katyniu i oddać hołd naszym polskim oficerom. Ostatnio zauważam większą liczbę grup Polaków z Białorusi i wydaje się, że to pozytywne zjawisko – mówi o. Ptolemeusz Kuczmik OFM, proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Smoleńsku.

Miejscowi Polacy nie zapominają o rocznicach katyńskich i rocznicy katastrofy smoleńskiej, organizują wiele wydarzeń. – Już 31 marca był XIII Międzynarodowy Marsz Katyński z udziałem młodzieży z Poznania. Kolejne uroczystości odbędą się 10 kwietnia. Będzie jak zawsze Msza św. w Katyniu, jak również modlitwa na miejscu katastrofy – relacjonuje o. Ptolemeusz.

Część rodzin będzie w dniu rocznicy uczestniczyć w uroczystościach państwowych w Warszawie, część spędzi ten dzień w gronie najbliższych. – Wszystko w atmosferze powagi, spokoju, modlitwy i wdzięczności za życie tych, którzy zginęli – mówi poseł Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, założyciela i przewodniczącego Komitetu Katyńskiego. On sam przeżywa ten dzień inaczej niż jeszcze rok, dwa lata temu. – W sercu się uspokoiłem. Mamy to, o co się modliliśmy: w Warszawie powstały pomniki upamiętniające ofiary, jest gdzie złożyć kwiaty, zapalić świeczkę. To jest wielkie zwycięstwo i dowód na słuszność tego, co robiliśmy – przyznaje Andrzej Melak.

Dręczące pytania o pełne wyjaśnienie katastrofy jednak pozostają. Proces dochodzenia do prawdy trwa już dziewięć lat, ale raczej jeszcze długo nie dowiemy się, co naprawdę wydarzyło się na Siewiernym. Mszczą się karygodne zaniedbania z pierwszych godzin i dni, gdy właściwie przeżyliśmy podwójną katastrofę: jedną na płycie lotniska w Smoleńsku i drugą – katastrofę państwa polskiego, które najpierw nie potrafiło zapewnić bezpieczeństwa prezydentowi RP i najważniejszym osobom w kraju, a potem skapitulowało i oddało w ręce Rosji prowadzenie śledztwa. Dziś ponosimy konsekwencje tej decyzji Donalda Tuska i jego rządu, który dał przyzwolenie na badanie katastrofy według niewłaściwej podstawy prawnej (załącznik 13 konwencji chicagowskiej nie miał w tym przypadku żadnego zastosowania) i na pozostawienie wraku na terenie Rosji, i na urągające wszelkim standardom sekcje ciał.

– Pięć lat zostało zmarnowane, począwszy od decyzji premiera Tuska. Gdyby to, co teraz jest prowadzone: powołanie zespołów eksperckich z całego świata, laboratoria, które badają pobrane próbki, zrobiono wtedy, może byśmy już wiedzieli, co wydarzyło się 10 kwietnia. Żyjemy cały czas nadzieją, że gdy zakończą się prace tych komisji, może poznamy prawdę. Może – zawiesza głos Alicja Zając.

Rodziny smoleńskie są przekonane, że Rosjanie na początku skłonni byli przystać na duże ustępstwa, ale potem nastąpiła blokada i kalkulacje polityczne wzięły górę. Rodziny ofiar były niezasłużenie piętnowane, a przecież nie miały żadnych żądań, chciały tylko wiedzieć, czy w grobach są ich bliscy. To stało się dopiero po zarządzonych przez prokuraturę ekshumacjach.

– W działaniach początkowych nie było profesjonalizmu, bo oddano śledztwo w ręce Rosjan. Teraz, kiedy wiemy, jak traktowali ciała naszych zmarłych, to jest dodatkowy policzek dla strony polskiej. Mój mąż był jednym z ostatnich przewiezionych do Polski, były trudności z identyfikacją – przypomina Alicja Zając.



Co dalej?
Od objęcia władzy przez PiS w 2015 r. wzrosły oczekiwania na wyjaśnienie wszystkich aspektów katastrofy. Rodziny wielką wagę przywiązują do działań prokuratury, otrzymują regularnie informacje o postępach śledztwa, o procedurach prawnych podejmowanych w związku z postawieniem zarzutów rosyjskim kontrolerom. Rosja odmawia w tej sprawie pomocy prawnej.

Andrzej Melak: – Nie ma w tej chwili presji czasu, najważniejsze w badaniach, które prowadzi prokuratura i zagraniczne laboratoria, jest to, by ich wnioski były absolutnie niepodważalne. Są szczątkowe przecieki, że na wraku samolotu znaleziono ślady trotylu – nie emocjonujemy się tym, czekamy na końcowy raport. Najważniejsze, żeby tym, którzy drwili z niezależnych badań katastrofy, wybić wszystkie argumenty. Wiem, że to nie będzie łatwe, że znajdą się tacy, którzy zawsze w obliczu twardych dowodów powiedzą: „My się z tym nie zgadzamy, mamy własną wersję”. Ale musimy być jako społeczeństwo i Naród przekonani, że to, co będzie w finalnym raporcie, to będzie to, na co wszyscy czekamy.

Polacy i rodziny smoleńskie czekają na sprawiedliwość: ci, którzy swoimi zaniechaniami lub celowymi działaniami przyczynili się do katastrofy, powinni zostać postawieni pod pręgierzem opinii publicznej i ponieść odpowiedzialność przed sądem. Do tej pory skazany został (półtora roku w zawieszeniu) jednak tylko były wiceszef BOR gen. Paweł Bielawny. Toczy się proces byłego szefa kancelarii premiera Tuska, Tomasza Arabskiego, i czterech urzędników państwowych, wszczęty z prywatnego powództwa kilku rodzin smoleńskich. Jest postępowanie w sprawie zdrady dyplomatycznej, śledztwo trwa. Nikt więcej nie odpowiedział za śmierć 96 osób.

W Rosji bez zmian
W ostatnim roku niewiele informacji przedostaje się do opinii publicznej z prac organów zajętych wyjaśnianiem katastrofy. Różnie można interpretować to milczenie: chęcią przedstawienia tylko twardych dowodów, sytuacją międzynarodową czy wreszcie problemami z uzyskaniem odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące 10 kwietnia, gdy praktycznie nie mamy dostępu ani do wraku samolotu, ani do czarnych skrzynek. W to, że sprawa Smoleńska na pewno powróci do głównego nurtu debaty publicznej, nie wątpi prof. Henryk Głębocki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wybitny badacz historii Rosji dostrzega, że prawda o Smoleńsku coraz bardziej przypomina losy sprawy katyńskiej, której mimo trwającego pół wieku kłamstwa nie dało się ukryć.

– Niestety, od samego początku Smoleńsk stał się elementem rozgrywki politycznej, i to chyba nie tylko wewnątrz Polski. Dlatego też zmiany polityczne na Wschodzie, o których coraz więcej mówi się w samej Rosji, być może zmienią nastawienie strony rosyjskiej. Obecnie to nastawienie wyklucza praktycznie możliwość zwrotu własności państwa polskiego w postaci rozbitego samolotu i jego szczegółowe badania, ale to nie zwalnia nas z dochodzenia do prawdy, bez względu na to, jakie to przyniesie rezultaty – podkreśla historyk.

W przypadku zmian w Rosji będzie możliwy każdy scenariusz ze względu na rangę polityczną Smoleńska. – Wrócą do sprawy tylko wtedy, kiedy stronie rosyjskiej będzie się to opłacało. Może to się stać w wypadku walki o władzę albo zmiany ekipy rządzącej – uważa prof. Głębocki, przypominając, że najważniejsze dokumenty katyńskie przywiózł do Polski w 1992 r. wysłannik Borysa Jelcyna, żeby pogrążyć swego przeciwnika, Michaiła Gorbaczowa. – Ostatni prezydent Związku Sowieckiego zdążył ujawnić i potwierdzić, że Rosja odpowiada za zbrodnię katyńską, ale list z nazwiskami ponad 14 tysięcy ofiar nie chciał przekazać w ręce premiera Mazowieckiego, tylko generała Jaruzelskiego, który z wielkim triumfem ogłosił swój sukces, choć przecież sam uczestniczył w kłamstwie katyńskim, ścigając ludzi mówiących prawdę o zbrodni – podnosi historyk.

Oczywiście, Rosja używa sprawy Smoleńska jako narzędzia wpływu na scenę polityczną w Polsce, zainteresowana jest wywoływaniem chaosu, napuszczaniem jednych na drugich. – To nie jest nowy scenariusz, on jest wpisany bardzo głęboko w tradycję rosyjskiej polityki imperialnej „divide et impera”. Musimy sobie z tego zdawać sprawę i nie pogłębiać podziałów, nie rozpalać niepotrzebnie konfliktów, ale zmierzać spokojnie do wyjaśnienia sprawy Smoleńska – podkreśla prof. Głębocki.

Rodziny smoleńskie gotowe są czekać i wiele znieść, byle prawda wreszcie wyszła na jaw. Pamięć walki o Katyń mobilizuje, bo tak jak w przypadku odkrywania tajemnicy zagłady polskiej elity, także dziś chodzi o zwycięstwo najwyższych wartości.

MałgorzataRutkowska

https://naszdziennik.pl/mysl/207611,wyb ... rawdy.html

Minęło ponad 70 lat od zbrodni katyńskiej, a hulająca bezkarność lewacka nadal morduje kogo chce i nadal pokazuje "figę" nie tylko poszkodowanym, ale całemu światu.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 171 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /