Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 14 sie 2012, 18:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Donald Tusk - dno (czyli pogłębianie niemieckich portów)

"Niemcy cały czas pogłębiają swoje porty.

Prace pogłębieniowe będą kosztowały ponad 100 mln.€ i potrwają półtora roku. Wtedy bez problemu wejdą do rostockiego portu statki o zanurzeniu 16,5 m. pod kilem. Specjalista frakcji parlamentarnej CDU do spraw gospodarki Eckhard Rehberg otwarcie przyznał, że wówczas Rostok będzie jedynym uniwersalnym portem na Bałtyku. "Wtedy na pewno zwiększymy naszą konkurencyjność na arenie międzynarodowej" - stwierdził Rehberg. Politycy popeirają plany pogłębienia także innych bałtyckich portów. Niemcy nie tylko zamierzają zdominować handlowy transport morski na Bałtyku, lecz chcą być także potentatami w branży turystyki morskiej w regionie. Dlatego od lat rozbudowują port w Warnemuende, który już jest największym portem dla statków pasażerskich na Morzu Bałtyckim. W tym roku ukończono wielopasmową drogę łączącą ten pasażerski terminal z autostradą. Biorąc pod uwagę, że dojście do portu w Hamburgu jest właśnie pogłębiane do 15,5 m., w Rostoku do 16,5 m., a nowo powstające porty będą miały zanurzenie powyżej 18 m, nasze bałtyckie porty Świnoujście i Szczecin - blokowane przez niemiecko-rosyjską rurę Nord Stream - nie mają żadnych szans na normalną konkurencję. Przypomnijmy, że już dwie rury Gazociągu Północnego leżą przed północnym podejściem do portu w Świnoujściu, skutecznie blokując w przyszłości rozwój polskich portów, gdyż będą tam mogły wpłynąć jednostki o zanurzeniu jedynie do 13 metrów." Czesław Makulski, GPC, 08.08.2012


"W piątek, 30 kwietnia br. w Kunsthalle w centrum miasta rozpoczęły się oficjalne uroczystości obchodów 50-lecia portu Rostock. Konferencję pod tytułem „Morski Port Rostock - wczoraj – dziś – jutro”. Z portu przeładowującego rocznie 300 tys. ton powstał terminal przeładunkowy, który niebawem osiągnie wyniki rzędu 30 mln. ton. Polityka rozwoju gospodarczego w regionie zorientowana była i jest na port (budowa autostrad A19 i A20, aktualna przebudowa torów kolejowych Rostock – Berlin czy ponowne pogłębienie toru wodnego). Funkcjonowanie portu i gospodarki morskiej pozwala na tworzenie znacznej części nowych miejsc pracy w regionie. Kompleks portowy Rostock - Warnemuende stawia na uniwersalność i równowagę w swoim rozwoju. Od obsługi serwisów promowych i statków wycieczkowych, przez przeładunki towarów płynnych, sztuk ciężkich, papieru, zboża, nawozów i innych towarów masowych. Głównymi obecnymi zadaniami portu to rozbudowa infrastruktury jako inwestycji długofalowych i realizowanych z wizją zorientowanej na rynek i przyszłe oferty. Planuje się pogłębienie toru wodnego do portu, zalądowienie i pozyskanie nowych terenów dla rozwoju przestrzennego portu, modernizacja nabrzeży i budowa nowego terminalu masowego dla importu węgla . Rostock razem z portami Maklemburgi Przedpomorza , podkreślił Prezes, będą stanowiły bardzo silne ogniwo nowego korytarza transportowego „ SKANDRIA” łączącego Skandynawie z Europę Środkową i Adriatykiem. Port Rostock już dziś posiada znakomite połączenie drogowe i kolejowe z Berlinem, Dreznem, Krakowem, Pragą, Budapesztem czy Wiedniem, co daje mu przewagę nad konkurencją.

Na zakończenie spotkania jubileuszowego dr Ulrich Bauermeister podkreślił, że jest spokojny o przyszłość portu ponieważ jak powiedział „mamy młodych ludzi, wykształconych, którzy chcą mieszkać i pracować w Rostocku”."
http://www.mea.szczecin.pl/pdf/50lat_rostocku.pdf

Blokada/likwidacja konkurencji i rózwój własny w oparciu o zasady dzięki którym zlikwidowali konkurencje, przy użyciu miejscowego idioty, który wśród swoich sukcesów roku 2009 wymienił "rozwiązanie problemu stoczni".

***

http://niezalezna.pl/30594-ratujmy-port-w-szczecinie

http://nick.salon24.pl/440543,donald-tu ... ich-portow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 17 sie 2012, 16:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Kogo za premiera ma 38 milionowy kraj, położony w środku Europy?

1. We wtorek na konferencji prasowej poświęconej głównie pracy swojego syna Michała dla prezesa Marcina Plichty właściciela Amber Gold i OLT Express, premier Tusk dla odwrócenia uwagi od niewygodnych dla niego zdarzeń, zapowiedział już na czwartek posiedzenie jak się wydaje fasadowego ciała w postaci Komitetu Stabilności Finansowej.
Rzeczywiście powinno się ono zbierać przynajmniej raz na pół roku ale na stronach ministerstwa finansów, trudno znaleźć jakiekolwiek ślady jego aktywności poza dwoma posiedzeniami jednym w 2008 i drugim w 2009 roku.
Wczoraj jednak, posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej się odbyło. Przewodniczył minister Rostowski, a udział wzięli przedstawiciele NBP, szef Komisji Nadzoru Finansowego , prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a także minister Gowin, przedstawiciele Kancelarii Premiera, Prokuratura Generalnego i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Ba w posiedzeniu wziął także udział sam premier Tusk i po 2 - godzinnym w nim udziale, powiedział jak zwykle „dociekliwym” dziennikarzom, że w sprawie Amber Gold wielu instytucjom zabrakło refleksu albo determinacji.

2. Premier Tusk w wielu sytuacjach zachowuje się luzacko ale określenie działań wielu instytucji polskiego państwa w sprawie Marcina Plichty jako pozbawionych refleksu jest jawnym naigrawaniem się z inteligencji Polaków.
Marcin Plichta, 28 - letni właściciel Amber Gold miał wcześniej aż 9 wyroków (5 obecnie już zatartych) wydanych przez sądy rejonowe z całego województwa pomorskiego, co więcej wszystkie za przestępstwa o charakterze finansowym.
Wszystkie w zawieszeniu, w niektórych warunkiem tego zawieszenia było naprawienie szkód poszkodowanym (czyli po prostu zwrot wyłudzonych pieniędzy) co odbywało się pod nadzorem kuratorów sądowych.
Jak było możliwe wydanie 9 wyroków w zawieszeniu w ciągu kilku ostatnich lat na terenie jednego województwa, za podobny rodzaj przestępstw. Premier mówi, że przez brak refleksu albo przez brak determinacji sądów.

3 .Sąd rejestrowy w Gdańsku rejestruje w ostatnich paru latach aż 10 różnych spółek w których Marcin Plichta jest albo członkiem zarządu albo członkiem rady nadzorczej i w żadnym przypadku sąd nie potrzebuje zaświadczenia o niekaralności, w sytuacji kiedy przedstawienie takiego zaświadczenia jest rutynowym żądaniem każdego sądu rejestrowego. I to jest także zdaniem premiera Tuska, przejawem braku refleksu sądu tym razem rejestrowego.
Poprzedni prezes KNF Stanisław Kluza składa w grudniu 2009 roku zawiadomienie do prokuratury w Gdańsku o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarząd Amber Gold, stwierdzając, że ta firma prowadzi działalność bankową bez odpowiedniej licencji, ale prokuratura odmawia jego wszczęcia.
KNF składa do sądu zażalenie na decyzję prokuratury i sąd nakazuje prokuraturze ponownie rozpatrzenie sprawy. Prokuratura w sierpniu 2010 roku je umarza (a więc po pół roku badania tej sprawy).
Po kolejnym zażaleniu KNF tym razem na decyzję o umorzeniu, sąd nakazuje prokuraturze powtórnie zająć się tą sprawą tyle tylko, że prokuratura prowadzi je prawie 2 lata bez żadnych sukcesów i dopiero skandal wokół Amber Gold powoduje, że śledztwo to w sierpniu 2012 roku, przejmuje prokuratura okręgowa w Gdańsku.
Te wszystkie działania prokuratury (przypomnę tylko, że do połowy 2010 roku minister sprawiedliwości był także prokuratorem generalnym), są zdaniem premiera Tuska przejawem braku refleksu tym razem prokuratury.

4. Już tylko te 3 opisane wyżej przypadki działania instytucji z obszaru wymiaru sprawiedliwości pokazują dobitnie, że mamy tutaj do czynienia albo jak mawiają Rosjanie z niezwykle mocną „kryszą” albo z kompletnym rozkładem instytucji wymiaru sprawiedliwości.
Jeżeli po skandalu, w wyniku którego przynajmniej 8 tysięcy ludzi najprawdopodobniej straciło bezpowrotnie około 80 mln zł, premier Tusk mówi dziennikarzom, że wszystko to było spowodowane brakiem refleksu niektórych instytucji państwowych albo brakiem ich determinacji, to jak najbardziej zasadne jest pytanie- kogo za premiera ma 38 milionowy kraj położony w środku Europy?

Zbigniew Kuźmiuk

http://kuzmiuk.blog.onet.pl/Kogo-za-pre ... 87968951,n


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 01 wrz 2012, 10:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Polski dług przekroczył bilion złotych

Szacunkowe zadłużenie Polski przekroczyło psychologiczną barierę biliona złotych i stale się powiększa – alarmuje Instytut Globalizacji.

Pierwszy stworzony w Polsce zegar długu, który można znaleźć pod adresem www.globalizacja.org przekroczył wartość biliona złotych. A licznik bije dalej.

Według szacunkowych danych przez ostatnie dwie kadencje zadłużenie państwa wzrosło o 400 mld złotych. Jak podaje Instytut Globalizacji, obsługa tego zadłużenia kosztuje podatników aż 55 mln zł.

Jak mówi Marek Łangalis, ekspert instytutu i autor licznika długu, trudno jest ustalić rzeczywiste zadłużenie państwa ze względu na ukrywanie wydatków. Zdaniem eksperta największe wydatki, których na próżno szukać w statystykach, stanowią obligacje emitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego w imieniu Krajowego Funduszu Drogowego. Dziś wartość tych emisji sięga ok. 40 mld zł.

Ekonomiści zwracają również uwagę na długi samorządów. Lokalni włodarze zaciągają komercyjne kredyty, których spłata jest przerzucana na przyszłe okresy. I tak oficjalny dług miast wojewódzkich na koniec ubiegłego roku wynosił 19,7 mld zł, ale po dodaniu do tego zadłużenia spółek miejskich, wzrasta do 27,4 mld zł, czyli o 39 proc. Dodatkowo państwo dokłada również do funkcjonowania LOT-u czy PKP, które każego roku generują wielomilionowe straty.

http://www.bibula.com/?p=60372


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 27 wrz 2012, 15:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
EKSHUMACJE. ODDECH WYMARŁYCH ŚWIATÓW.

Obserwując gigantyczny skandal do którego doprowadzili polscy, pożal się Boże, urzędnicy państwowi związany z sekcją zwłok śp. pani Anny Walentynowicz – nasuwa się najprostsze pytanie – jak długo zwykły człowiek pozwoli sobą pomiatać? Pomnę zwykłych durniów, których lata czerwone i czasy III RP wychowały takie ilości, że dziś, doprawdy nie trzeba fałszować wyborów, aby wygrała opcja, która ma wygrać. Ile jeszcze musi się wydarzyć, żeby krew się w człowieku zagotowała a dłonie zacisnęły w pięści? Ile razy władza musi z ludu zakpić, żeby ten faktycznie się przebudził? I nie chodzi tu o to, czy najbliżsi Matki Solidarności faktycznie Jej nie rozpoznali w ostatnich godzinach, czy może, jak niektórzy chcieliby sugerować – nie wytrzymują napięcia tak bolesnych i trudnych chwil jaką jest ekshumacja najbliższej osoby.

Sam fakt, że w minionych dniach doszło do kolejnych ekshumacji, a prokuratorzy (co do ich pracy jest i tak mnóstwo, ale to mnóstwo poważnych zastrzeżeń) zapowiadają kolejne – świadczy „arcyboleśnie prosto” o tym, że wbrew rozmaitym bredniom różnorakich Komorowskich, Tusków, Nałęczów, Kopaczów i innych zaprzańców – państwo nie tylko nie zdało egzaminu, ale najzwyczajniej w świecie, przepraszam za określenie – spierdoliło na wagary. Dlaczego to zrobiło – nie wiemy jeszcze na sto procent. Państwo abdykowało albo ze strachu, albo ze złej woli – co pozwala wysnuć jak najbardziej prawidłowy wniosek, że celowo maczało palce w śmierci Lecha Kaczyńskiego, jego najważniejszych współpracowników, szefów instytucji państwowych oraz dowódców Wojska Polskiego.

Nie wiem, jakie znów kłamstwo zaserwuje nam mainstream, aby wytłumaczyć się ze „zdanego egzaminu”. I szczerze mówiąc – niewiele mnie to obchodzi. Jedyne co mnie interesuje to moment, kiedy piłkarzyk i jego drużyna zejdą raz na zawsze ze sceny politycznej, albowiem ich miejsce nie jest na fotelach najwyższych dostojników państwowych, lecz w miejscu zdecydowanie mniej przyjemnym... Zastanawiam się także jak długo jeszcze oni będą spokojnie spać; kiedy poczują nie tylko gniew upodlonego, doprowadzonego do ostateczności ludu, ale także gniew tych, których wydali na śmierć, kiedy poczują na karkach zimny oddech wymarłych światów.

http://rossonero.salon24.pl/448934,eksh ... ch-swiatow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 02 paź 2012, 08:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Tusk z powyłamywanymi nogami

Zdaję sobie sprawę, że tytułowa fraza jest trudna do wymówienia, ale idealnie oddaje postawę premiera i korzyść, jaką mamy z niego. On jest - nikt nie może powiedzieć, że go nie ma - ale co z tego? Jak ten stół z powyłamywanymi nogami, który owszem, liczy się jako sztuka, jednak stołownicy nie mają zeń najmniejszego pożytku.

Z drugiej strony okropnie mnie wkurza w tym naszym kraju dziwny świecki obyczaj, że aby cokolwiek napisać o Donaldzie Tusku, to trzeba dużo więcej napisać o Jarosławie Kaczyńskim. Coś niesłychanie tajemniczego jest w tym, że w piśmiennictwie premier z Sopotu właściwie nie istnieje jako byt samodzielny. Bardzo frapująca przypadłość jak na szefa rządu. Ale co zrobić, jak mus to mus, zaczynam od Kaczyńskiego.

A dzisiaj jest dobry dzień, a nawet podwójnie dobry, żeby zacząć od Kaczyńskiego, bo dopiero co Gazeta Wyborcza ogłosiła, że rządzi on niepodzielnie „wielkim obozem prawicowym”. Klnę się, że tak napisali, nic nie koloryzuję – „stoi na czele wielkiego obozu prawicowego i nie musi się obawiać o własną pozycję na scenie politycznej”. Link pod tekstem. Drugi powód to taki, że mija właśnie rok od ogłoszenia przez dziennikarza Jacka Żakowskiego ekscytującej wiadomości, że „PiS już nie żyje, tylko jeszcze o tym nie wie”.

Z lubością zderzam te dwie opinie z sobą, bo to oznacza, że któraś z nich jest zwyczajnie po ludzku głupia. Dobrze już, dobrze - jest jeszcze trzecia możliwość – na Czerskiej zwolnił się etat Michała Ogórka i Żakowski przymierza się do pisania jajcarskich kawałków, tylko jeszcze o tym nie wie. No, ale miało być o Tusku, więc do dzieła. Jarosław Kaczyński ogłosił dzisiaj kandydaturę profesora Piotra Glińskiego na premiera rządu technicznego i wszystkie media trąbią o tym na różne sposoby.

Ze strony rządowej głos dała Małgorzata Kidawa-Błońska, która z przyrodzonym sobie wdziękiem odparła, że oni nie potrzebują nowego premiera, bo w Sejmie jest większość. I tu muszę zająć stanowisko powodowany państwowotwórczą troską. Ależ pani poseł! W tym przypadku PiS-owi nie chodzi, żeby Polska miała nowego jak z igły premiera na otwarcie sezonu politycznego, lecz żeby w ogóle miała premiera!

A profesor Gliński jest socjologiem i ekonomistą, nie należy do PiS, nie udziela się w polityce po żadnej stronie, należy wyłącznie do Akademii Nauk i swojej żony. No, owszem, ma wady - nie gra w gałę, mówi językami i nie ogląda Eurosportu, ale z tym da się żyć. Przecież poseł Niesiołowski też nie gra w gałę, a jest bohaterem Platformy Obywatelskiej, więc w czym rzecz? I to tyle o Tusku w tej materii.

Z kolei niedzielę w Radiu Zet wystąpiło dwóch przedstawicieli obecnej władzy, świeżo wyzwolonych przez prawdę. Dali oni odpór pisowskiej tezie, że rząd jest winny koszmarnemu zamieszaniu ze zwłokami ofiar katastrofy smoleńskiej. Wyzwoleniec Protasiewicz oświadczył, że w dniach tuż po katastrofie w Moskwie nie było żadnych oficjalnych przedstawicieli polskiego rządu i mocno zaznaczył, że wszyscy to wiedzą. I z tego stanowiska nie ustąpił ani na krok mimo nacisków prowadzącej program Moniki Olejnik.

Natomiast wyzwoleniec Nałęcz poparł stanowisko kolegi Protasiewicza, oznajmiając, że „minister Kopacz pojechała tam jako lekarka pomagać ludziom”. Czyli z premierem Putinem też rozmawiała jako lekarka. To prowadzi nieuchronnie do konstatacji, że premier Putin potrzebował w Moskwie pomocy lekarskiej. Niezły klops. Moim zdaniem najbardziej w imię prawdy zaryzykował Nałęcz. Olejnikowa nic - ona tylko zadała pytanie. Protasiewicz jakoś się Tuskowi wytłumaczy, nadrobi punkty na innych polach. Jednak co do Nałęcza - ciemność widzę! Ale miało być o Tusku, więc również spieszę nadrobić – nie wiadomo, co on o tym sądzi, bo nie ma jeszcze świeżych sondaży. Jak się pojawią, to się dowiemy o jego przemyśleniach w tej kwestii.

Aha, w ogóle miało być o Tusku! No dobrze. Gazeta Wyborcza w tym samym artykule, w którym wysławia geniusz PiS i Jarosława Kaczyńskiego, poparła również Ludwika Dorna. Poparła go w ten sposób, że pryncypialnie oznajmiła, iż klucz do sytuacji w Polsce znajduje się w rękach premiera Tuska i jego Platformy, którzy znaleźli się w defensywie. Jak wszyscy widzieli, o tym kluczu poseł Dorn powiedział w oczy Tuskowi podczas debaty sejmowej. Tylko że wtedy Tusk znajdował się w ofensywie. Może zresztą być, że Tusk nosi przy sobie tak duży pęk kluczy do różnych sytuacji, że sam już nie wie, jaki klucz pasuje do konkretnej sytuacji.

Jeszcze taka uwaga techniczna co do premiera Tuska. Kaczyński ogłosił prof. Glińskiego kandydatem na premiera rządu technicznego i odezwał się w tej sprawie poseł Janusz Palikot z ruchu poparcia posła Janusza Palikota. Otóż on ujawnił, że profesor Gliński jest „ukrytym talibem” i tym samym wbił osinowy kołek w zbiorowy grób ludzi z biografiami, czyli nieboszczkę Unię Wolności, z której listy Gliński kandydował w wyborach 1997. Aż strach pomyśleć kim byli statutowi członkowie tej partii, protoplastki Platformy Obywatelskiej.

A uwaga techniczna a propos Tuska dotyczy stanowczego polecenia Palikota dla premiera, żeby wziął się do roboty i utworzył rząd autorski. Jak wspomniałem, Tusk nie odniesie się na razie do tego napomnienia, bo wyniki badań będzie znał w przyszłym tygodniu. No, chyba że ktoś mu powie, żeby się odniósł.

Na temat premiera Tuska wypowiedziała się już chyba cała scena polityczno-medialna. Generalnie uważa ona – ta scena, znaczy się - że wokół Kaczyńskiego obraca się cała polska polityka; wszyscy są nań zapatrzeni, a na dodatek jest takie nieodparte wrażenie, że tylko on ma coś naprawdę poważnego i ważnego do powiedzenia. Reszta tylko spija miód z jego ust albo bezsilnie warczy. Jednym zdaniem, psy szczekają, karawana idzie dalej. A Tusk na pewno nie jest w karawanie. Gdzie on jest? Co on może? Co robi? Mój kolega na takie enigmatyczne pytanie miał zawsze dobrą ripostę: woda w nim stoi.

http://wyborcza.pl/1,75968,12582029,Kac ... wdzam.html

http://seaman.salon24.pl/451807,tusk-z- ... ymi-nogami


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 10 paź 2012, 15:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Ujawniamy największy skandal finansowy dwudziestolecia w Polsce

FOZZ, oscylator Bagsika, Bezpieczna Kasa Grobelnego, Amber Gold, WGI, czy nawet podatkowe przekręty paliwowe i spirytusowe to były “małe miki” w porównaniu ze skalą skandalu finansowego, który ujawnię wspólnie z dr Adamem Kowalewskim w czwartkowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej. Tym razem nie pokażę fragmentu tekstu, bo żeby zrozumieć mechanizm trzeba przeczytać cały tekst. Zapowiem tylko, że straty dla budżetu państwa i budżetów samorządów w wyniku tego procederu już idą w miliardy złotych, jako transfery do zorganizowanych grup nacisku, a w sumie mogą znacznie przekroczyć 150 miliardów złotych w najbliższych latach. Pokazujemy też, że w parlamencie są zwolennicy utrzymania tego procederu. Jeżeli mechanizm który opisujemy nie zostanie zatrzymany, wiele samorządów może wkrótce zbankrutować, a dług publiczny eksploduje z łatwością przebijając konstytucyjną granicę 60-ciu procent PKB.

Dane które ukażą się w czwartek nie są powszechnie znane, w szczególności nie są znane inwestorom, ani agencjom ratingowym nadającym ratingi papierom rządowym i samorządowym. Mam nadzieję, że nasza publikacja doprowadzi do poważnej debaty, zanim opisywany mechanizm doprowadzi do serii bankructw gmin.

http://www.rybinski.eu/2012/10/ujawniam ... -w-polsce/

Czy p. Rybiński złożył już publiczne oświadczenie o braku myśli samobójczych?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 11 paź 2012, 14:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
A więc ...

Polska ma plany zabudowy na cztery tysiące lat do przodu

Potencjalna kwota kosztów wykupu wszystkich terenów przeznaczonych na budowę dróg w już uchwalonych planach, które będą potrzebne w okresie kolejnych 4 tysięcy lat, wynosi ponad 130 mld złotych.

Mogłoby się wydawać, że ustrój socjalistyczny prowadził do patologii gospodarczej, której już nikt nie zdoła przebić. To wtedy, żeby wyrobić normy wagowe, produkowano tak ciężkie żyrandole, że urywały się z sufitu. By natomiast zrealizować metraż blachy, produkowano ją tak cienką, że do niczego się nie nadawała.

Okazuje się jednak, że w ciągu 20 lat funkcjonowania kapitalizmu w Polsce urzędnicy przebili te absurdy. Według danych opublikowanych przez Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej do tej pory w uchwalonych przez gminy planach miejscowych tereny zabudowy mieszkaniowej są tak duże, że mogłoby tam zamieszkać 77 mln ludzi. Natomiast na terenach objętych gminnymi studiami uwarunkowań mogłoby zamieszkać 316 mln ludzi. Przy obecnym tempie inwestycji zabudowa tych pierwszych terenów potrwa 900 lat, a tych drugich – 3300 lat.

Uchwalanie takich planów przecież kosztuje, więc obywatel, który płaci za nie w postaci wysokich podatków, powinien zapytać, jaki sens ma ponoszenie kosztów przygotowania terenu pod zabudowę na tyle lat do przodu. Koszty jednak nie są największe.

Ten chaos urbanizacyjny powoduje rozlewanie się miast. A to rodzi koszty. Stanie w korkach kosztuje kierowców kilka miliardów złotych rocznie. Rosną koszty utrzymania infrastruktury transportu publicznego, który musi coraz dalej docierać, a miast na to nie stać. Mamy już koszty grubo przekraczające pięć miliardów rocznie, ale jeszcze nie dotarliśmy do największej pozycji generowanej przez chaos urbanizacyjny. Ponieważ tereny przeznaczone pod zabudowę są absurdalnie rozległe, gminy muszą przewidzieć drogi w planach zabudowy.

W świetle obowiązujących przepisów muszą wykupić od właścicieli tereny przeznaczone na drogi publiczne. Ale ponieważ te tereny są absurdalnie wielkie, koszty wykupu przekraczają możliwości gmin. Na przykład aktualne zobowiązania gminy Lesznowola jedynie na wykup terenów przewidzianych pod drogi wynoszą 597 mln złotych, przy budżecie gminy w wysokości 61 mln złotych. W gminie Piaseczno zobowiązania te wynoszą 606 mln złotych przy budżecie 195 mln złotych.

Jak widać, brak kontroli nad tworzeniem miejscowych planów zagospodarowania spowodował niekontrolowany przyrost zobowiązań gmin. Ponieważ nie są one w stanie wykupić tych terenów, ich właściciele kierują pozwy do sądów. Łączna suma pozwów w Poznaniu przekracza 400 milionów, w Warszawie według nieoficjalnych informacji jest dwukrotnie wyższa. W całym kraju potencjalna kwota kosztów wykupu wszystkich terenów przeznaczonych na budowę dróg w już uchwalonych planach, które będą potrzebne w okresie kolejnych 4 tysięcy lat, wynosi ponad 130 mld złotych. O tyle może wzrosnąć dług publiczny, jeżeli właściciele gruntów gremialnie skierują pozwy do sądów, domagając się zgodnie z prawem wykupu gruntów pod drogi, które być może będą potrzebne naszym praprawnukom.

Jak to możliwe, że w wielu sprawach polityka państwa jest patologicznie krótkowzroczna? Na przykład kwestie demografii i migracji są skutecznie ignorowane przez kolejne rządy. A w przypadku zagospodarowania przestrzennego kraju zrobiliśmy wyjątek i obecne pokolenie poniesie koszty przygotowania infrastruktury dla prawie dwustu następnych pokoleń. I to przy założeniu, że znajdzie się ponad 300 mln osób, które zechcą osiedlić się w Polsce. Wiemy, że zielona wyspa jest bardzo atrakcyjna, ale nie przypuszczamy, że aż w takim stopniu. Ale to nie koniec patologii i kosztów. W innych krajach gminy prowadzą taką politykę urbanizacji, która maksymalizuje ich dochody i ogranicza koszty, na przykład budowy drogiej infrastruktury transportowej.

W Polsce panuje wolnoamerykanka. W ostatnich latach ponad 160 tys. pozwoleń na budowę (co drugie) wydawano rocznie poza planami zagospodarowania przestrzennego, a patologiczne lokalne układy powodują, że dochody w procesie urbanizacji są przechwytywane przez lokalne grupy interesów kosztem gmin. Te grupy interesów są bardzo silne również w parlamencie i blokują próby zahamowania tego chaosu i bezprawia. Dług publiczny Polski przekroczył 55 proc. PKB i jest blisko konstytucyjnej granicy 60 proc.

Minister finansów stosuje metody z obszaru kreatywnego budżetowania, żeby część długu schować. Nakłada też ograniczenia na samorządy lokalne. Ostatnio ponownie próbował zmienić definicję liczenia długu, ale nawet Rządowe Centrum Legislacji upomniało ministra, że się zagalopował. Ale jeżeli rozpocznie się masowe dochodzenie odszkodowań wynikających z chaosu urbanizacyjnego, to nawet sztuczki ministra Rostowskiego nie pomogą i dług publiczny eksploduje. Jest jeszcze czas, aby zatrzymać tę patologię i wiemy, jak to zrobić. Ale to temat na kolejny artykuł.

Autorzy: Prof. Krzysztof Rybiński, Adam Kowalewski
Artykuły z: Dziennik Gazeta Prawna

http://forsal.pl/artykuly/653677,polska ... rzodu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 30 sie 2013, 20:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Kibice PO napadają, nawet w Gdyni

Dlaczego Polacy zdziczeli za rządów PO?

Z pierwszej zwycięskiej kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej najbardziej powinien utkwić nam w pamięci wizerunek Premiera Tuska – szalikowca, unoszącego nad sobą biało-czerwony kibicowski szalik z napisem „Polska”. Po raz pierwszy w naszej historii (no, drugi ujmując Premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego) Prezesem Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej został człowiek, uważający się za wiernego kibica piłki nożnej.

Nie dość tego. Po raz pierwszy, Polska została organizatorem najważniejszego turnieju piłkarskiego Europy – Mistrzostw Europy w piłce nożnej w roku 2012. Ileż to propagandziści Platformy Obywatelskie wylali tuszu, łez i westchnień nad tym, jak to EURO 2012 ma świadczyć o naszej obecności w Europie i postępie modernizacji. EURO 2012 oczywiście było możliwe dzięki temu, że na czele rządów stanęli piłkarzyki z PO.

Mija więc szósty rok rządów PO, szósty rok rządów Donalda Tuska, rok od zakończenia EURO 2012 i oto okazuje się, że kibice piłkarscy są szkodnikami numer 1 na szkodę Rzeczypospolitej. Że to właśnie przez nich w Polsce nakręca się spirala nienawiści, dyskryminacji, etc. Że to właśnie kibice winni są wszystkiemu. Że to oni winni są temu, że produkcja PKB siada, że są afery korupcyjne, że autostrady są przepłacone i fatalnie wybudowane, że .. i można wymieniać dalej. Tak. Temu wszystkiemu są winni kibice.

Rząd zasadniczo poważnego Państwa, gdyby dowiedział się, że odbyła się bójka między obywatelami jego państwa, a przebywającymi na jego terytorium obywatelami obcego państwa wszelką winę starałby się przerzucić na obywateli państwa obcego. A zwłaszcza gdyby dowiedział się, że obywatele jego państwa stanęli w obronie czci niewieście obywatelki własnego państwa. Ot w przypadku Meksyku – z pełnym szacunkiem dla tej Rzeczpospolitej – nie trudno jest jednak przekonać opinię międzynarodową, że oto Meksykanie spacerując sobie po plaży w polskim, arcypolskim porcie Gdynia, zaczepiali opalające się kobiety. I gdy kobiety te, braciom Meksykanom odmawiały, to Meksykanie przyzwyczajenie do swoich warunków i własnego miejscowego sposobu traktowania kobiet, postanowili te kobiety te sprowadzić tzw. „Plaskaczem” na ziemię, to w obronie tych kobiet stanęli rodacy. Przecież to właśnie jest perfekcyjna szansa na obronę dobrego imienia Polski, tak strasznie poranionego za rządów Braci Kaczyńskich (Ty wiesz, jak ja się musiałem ich wstydzić w Frankfurcie!): Meksykańscy rozrabiacze z tych przepełnionych i zbuntowanych i korupcyjnych więzień – kontra Polscy rycerscy obrońcy godności i czci niewieście. Jak to fantastycznie można sprzedać przez BBC i CNN czy inne stacje. Zwłaszcza gdy się weźmie pod uwagę Amerykanów, którzy chociaż raz przekroczyli swoją południową granicę.

Nasz Rząd poszedł jednak inną drogą. Nic, że Meksykanie nie wysłali na wody Zatoki Gdańskiej jakiejś kanonierki. To winni jesteśmy My. Bracia Meksykanie – niewinni. Polscy szowinistyczni kibice – winni. I tylko czkać kiedy ktoś na zachodzie skojarzy zdjęcie Donalda Tuska – szalikowca z 2007 roku, z kibicami z Gdyni z 2013 roku. Ba, można jeszcze dodać zdjęcie jak szalikowiec Donald Tusk przekazuje w 2010 roku swój szalik obecnemu Prezydentowi Rzeczypospolitej Bronisławowi Komorowskiemu.

W ten sposób ma się odpowiedź na pytanie, dlaczego Polscy kibice, którzy od pewnego czasu byli spokojni (a przynajmniej od tych czasów, gdy kibic Pogoni Szczecin został zasztyletowany w tramwaju na Śląsku), nagle rozpoczęli demonstrowanie swej agresywnej postawy.. Ale skoro sam Premier Rzeczypospolitej, sam Prezydent Rzeczypospolitej trzymanie szalika podnieśli do rangi magicznego amuletu, to czemu jest tu się dziwić?

Polska 2007 roku, z woli narodu (choć może bardziej z woli twórców kampanii „Zmień kraj – idź na wybory”) wyzuta z rządów Prawa i Sprawiedliwości, oddana pod rządy Platformy Obywatelskiej, była pozbawiona starć kibiców. Polska 2007 roku została oddana pod rządy najbardziej wiernych kibiców piłkarskich jak Donald Tusk czy chociażby Grzegorz Schetyna. I teraz rodzi się moje podstawowe pytanie. Jak to się stało, że nagle nasi kibice stali się złem najgorszym naszego kraju. Przecież nami rządzą Kibice Piłkarscy, to jak to jest, że za wszystko co złe odpowiadają inni kibice piłkarscy? W końcu skoro kibice zaczęli Państwem rządzić, to kibice poczuli się jak u siebie w domu.

Polska 2013 roku. Kibice piłkarscy rządzą siódmy rok. Mamy największe bezrobocie. Największy deficyt budżetowy. Zadłużamy się niezgorzej niż za Gierka. I temu wszystkiemu są winni kibice. Tylko że chyba nie ci z Gdyni, z Ruchu Chorzów czy Arki Gdyni, ale ci z Warszawy i z „Całej Polski”, co tak dumnie reprezentują Platformę Obywatelską.

http://grudqowy.salon24.pl/528262,kibic ... et-w-gdyni


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 27 lis 2013, 20:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Janusz Szewczak: Polska Republiką Kolesi

Polacy nie chcą już takich elit i takiego państwa, nie chcą płacić idącego w dziesiątki miliardów złotych haraczu – pisze Janusz Szewczak.

Jak stwierdził szef CBA ”o wielu rzeczach jeszcze nie wiemy”. Bieda i korupcja to mieszanina wybuchowa, Polacy mają najwyraźniej dość dziadostwa i okradania państwa. Pojawiają się coraz poważniejsze obawy, że do gigantycznej korupcji i ustawiania przetargów mogło dojść w wielu innych ministerstwach i urzędach centralnych oraz w spółkach Skarbu Państwa innych niż w tych, o których tyle się teraz mówi.
Okazuje się, że ustawione lub co najmniej podejrzane mogą się okazać przetargi dotyczące zakupów uzbrojenia, również w MON. Na razie mówi się o przetargu w sprawie zakupu samolotów bezzałogowych tzw. dronów. W tle pojawiają się wątpliwości co do działań v-ce ministra MON co sam minister nazywa niezręcznością. Wątpliwości opozycji budzi przetarg na łodzie podwodne, o wartości 7,5 mld zł. O skali finansowej przetargów na uzbrojenie świadczy fakt, że przetarg na systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej jest wart aż 20 mld zł.

W tzw. infoaferze przekręty, ustawione przetargi mogą sięgnąć nie tyle 1,5 mld zł co nawet 8 mld zł. I może się okazać, że to nie jest rekord, albowiem skala afer, nieprawidłowości, marnotrawstwa i ustawionych przetargów w drogownictwie może pobić kolejny rekord, jeśli budowa dróg, autostrad i stadionów, która pochłonęła ponad 100 mld zł zostanie dokładnie przebadana. Wówczas okazać się może, że Polska i Polacy, a częściowo nawet UE mogli stracić na tego typu działania nawet 25-30 proc. tej kwoty. Wtedy mogłoby chodzić nawet o 25-30 mld zł. Takiej skali korupcji jeszcze w Polsce nie było.

Były już Minister Sprawiedliwości, były poseł PO – Jarosław Gowin, o zgrozo, stwierdza, że również w jego ministerstwie mogło dojść do ustawiania przetargów, o czym zawiadomił odpowiednie służby. To już absolutny dramat, jeśli takie rzeczy działy się w resorcie sprawiedliwości. A może zaskakujące dymisje w ostatnich dniach i tygodniach zarówno na szczytach polityki, w rządzie jak i w spółkach SP mają swoje drugie dno – mocno cuchnące.

Warto by wiedzieć i o tym rząd powinien poinformować nie tylko posłów, ale i opinię publiczną czy w kręgu podejrzeń CBA i innych służb specjalnych mogą być firmy internetowe, doradcze, które np. mogły sprzedawać przetargi, prowadzić zlecenia i obsługiwać np. Ministerstwo Finansów czy podległe mu służby. Czy tego typu duże przetargi w latach 2007-2013 miały miejsce w MF czy innych państwowych instytucjach finansowych czy agencjach rządowych?

Opinia publiczna w Polsce powinna wiedzieć, jakie są dalsze losy i konsekwencje dotyczące już unieważnionych przetargów, jak wygląda zabezpieczenie przetargów, dotyczących dowodów osobistych, śmieci, dotyczących budowy wielkich bloków energetycznych, sieci przesyłowych i odnawialnych źródeł energii (OZE), dotyczące rządowych usług telekomunikacyjnych, przetargów Centrum Usług Wspólnych czy wreszcie przetargów w Ministerstwie Środowiska, a dotyczących koncesji na gaz łupkowy. Chcielibyśmy wiedzieć czy możemy spać spokojnie, gdy idzie o przetargi na zakup taboru kolejowego, w tym na słynne Pendolino, którego zakup pochłonął 2,5 mld zł.

Polacy nie chcą już takich elit i takiego państwa, nie chcą płacić idącego w dziesiątki miliardów złotych haraczu. Były minister, poseł PO Sławomir Nowak otrzymujący owacje na konwencji PO, to policzek dla wszystkich przyzwoitych i wierzących jeszcze w sprawiedliwość obywateli. Obecna scena polityczna po ujawnieniu kolejnych szczegółów afery przetargowej, ale również tej jeszcze nie zbadanej stajni Augiasza w sferze budownictwa i drogownictwa powinna się zawalić z hukiem.

Janusz Szewczak
Główny ekonomista SKOK

http://ewastankiewicz.wordpress.com/201 ... more-16970


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 27 mar 2014, 07:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Za naszymi plecami

To bieda Polaków i nieudolność rządu są prawdziwymi przyczynami świńskiego kryzysu. Wcale nie rosyjskie embargo…

Rosyjskie embargo na import wieprzowiny z Polski dotknęło dramatycznie wielu polskich rolników, ale wywołało też skutki polityczne. Doszło do dymisji ministra rolnictwa, miejsce Stanisława Kalemby zajął nowy-stary minister Marek Sawicki, wicepremier Janusz Piechociński pojechał do rolników, których gromkim głosem przepraszał za państwo polskie.

Przepraszajcie za siebie!
Wy, panowie z PSL, nie za państwo przepraszajcie przez was zawłaszczone. Przeproście za siebie, za waszą nieudolność.

Kryzys związany z pomorem świń można było przewidzieć, wszak zaraza była już u naszych granic od lat. Rząd okazał się na to kompletnie nieprzygotowany. Strefa ochronna została wyznaczona bez ładu i składu na rozległym obszarze trzech województw, nie przygotowano skupu interwencyjnego, nie przygotowano odszkodowań dla rolników. Wszystko to rząd zaczął robić za późno, dopiero pod naciskiem zdesperowanych rolników, których „zjadały” już przerośnięte świnie, których z powodu paniki na rynku nie mieli gdzie sprzedać. Podjęte działania są chaotyczne, dotyczą tylko strefy ochronnej, a przecież problemy ze zbytem świń mają rolnicy w całej Polsce.

Rząd PO – PSL po raz kolejny daje dowody własnej nieudolności i niekompetencji w sprawach wsi.

Politycy rządzącej koalicji, a zwłaszcza politycy PSL, przechwalali się nieraz, jak to oni doskonale dogadują się z Rosją. Tylko dzięki nim handel z Rosją istnieje, bo Rosja kupuje od nas mięso nie dlatego, że lubi mięso, tylko dlatego, że lubi PSL. Jak zabraknie PSL i do władzy dojdzie PiS, to Rosja nie kupi od nas mięsa. Bo Rosja kupuje od nas mięso i płaci miliony dolarów nie z potrzeby, tylko z łaski – takie bajki politycy PSL wciskają polskim rolnikom.

Obłuda tej opowieści ujawniła się w związku z embargiem na wieprzowinę. Rosja bez skrupułów wstrzymała import polskiej wieprzowiny, choć to u nich jest pomór świń, a u nas były tylko dwa martwe, być może nawet podrzucone dziki, nie zachorowała w gospodarstwie żadna świnia. Zastosowali embargo bez skrupułów i nie oglądali się wcale, że u władzy jest tak kochane przez nich rzekomo PSL.

Cały ten mit, że PSL gwarantuje nam eksport do Rosji, pękł jak bańka mydlana. Rosja w handlu z nami kieruje się bowiem swoimi interesami gospodarczymi, czasem politycznymi, a nie tym, kto akurat w Polsce sprawuje władzę.

Fatalna strategia w relacjach z Rosją
Obecny rząd w kontaktach z Rosją przyjął fatalną strategię załatwiania trudnych spraw w relacjach dwustronnych. To wielki błąd, który wykorzystują inni, dogadując się z Rosją za naszymi plecami i na naszą niekorzyść. Za chwilę z naszym „świńskim” problemem zostaniemy sami, pozostałe kraje Unii dogadają się z Rosją we własnym zakresie.

Nasza strategia powinna być inna. Powinniśmy wymagać, aby każdy nasz problem w handlu z Rosją stawał się natychmiast problemem całej Unii Europejskiej. Po to mamy przecież Unię i jej wspólny rynek, żebyśmy wspólnie bronili naszych interesów gospodarczych. Pod względem handlu i rynku Unia jest dzisiaj jednym państwem i to powinniśmy wykorzystywać. W obliczu każdego problemu handlowego z Rosją polski minister powinien jechać nie do Moskwy, tylko do Brukseli, brać za głowę odpowiedniego komisarza, niech broni naszych spraw, od tego jest, za to mu płacimy! I to jest jedyna droga do ucywilizowania handlu z Rosją, żeby nie zależał on od chwilowych kaprysów.

Ale jest jeszcze poważniejszy kłopot, obciążający obecny rząd PO – PSL.

Kiedyś Polska była „świńską potęgą”, świnie były niemal w każdym gospodarstwie. Wieprzowiny starczało nam na krajową konsumpcję i na eksport.

W 2007 roku, za rządów PiS, było w polskich zagrodach 19 milionów świń. W 2012 roku, po 5 latach rządów PO – PSL liczba świń spadła do 13 milionów. Dziś słyszymy (nie mam jeszcze oficjalnych danych), że jest to tylko około 11 milionów sztuk.

Mamy obecnie mniej świń i produkujemy mniej wieprzowiny niż osiem razy mniejsza od nas Dania, kraj mający 5 milionów ludzi i 43 tys. km kwadratowych. Hoduje dziś ponad 13 milionów świń i je bez przeszkód sprzedaje. A Polska ma 11 milionów i wielki problem ze sprzedażą.

W 2007 roku produkowaliśmy 2 mln 091 tys. ton wieprzowiny, w 2012 roku już tylko 1 mln 695 tys. ton. W 2013 roku jeszcze mniej, choć nie mam oficjalnych danych.

W każdym razie produkcja wieprzowiny pod obecnymi rządami zmniejszyła się o ponad 400 tysięcy ton!

400 tysięcy ton – a cały eksport wieprzowiny do Rosji i Białorusi to jest rocznie 80 tysięcy ton.

Zresztą nie mamy wcale nadmiaru wieprzowiny, wręcz przeciwnie, Polska importuje wieprzowinę, nadwyżka importu w 2012 roku wyniosła 130 tysięcy ton, w 2013 roku była jeszcze wyższa.

Proszę pomyśleć – w 2007 roku mieliśmy 19 milionów świń i wszystkie byliśmy w stanie zagospodarować, nie było żadnych problemów z ich sprzedażą.

Dziś mamy ok. 11 milionów świń, czyli mniej niż osiem razy od nas mniejsza Dania, i rząd nie umie zapewnić ich zagospodarowania.

Mamy za mało świń, a jakby za dużo ich było.

Bieda zmniejszyła spożycie wieprzowiny
Trzeba też wspomnieć o konsumentach, o ludziach z polskich miast i wsi, którzy świń nie hodują, ale jedzą wieprzowinę.

W 2007 roku spożycie wieprzowiny w Polsce wyniosło prawie 44 kg na osobę i było najwyższe w historii. W 2012 roku spadło do 39 kg, czyli o 5 kg na głowę. Nie mam oficjalnych danych za 2013 rok, ale słyszę, że prawdopodobnie jest to już tylko 36 kg na głowę. Spożycie mięsa jest wykładnikiem zamożności społeczeństwa. Jest bieda, wielu rodzin nie stać na kupowanie mięsa, bo choć świnie tanieją, to kiełbasa nie tanieje, wręcz przeciwnie.

5 kg pomnożone przez 40 milionów Polaków to jest co najmniej 200 tysięcy ton wieprzowiny – o tyle Polacy jedzą mniej, bo ich nie stać. A cały eksport do Rosji, przypomnijmy, to 80 tysięcy ton. Gdyby Polacy nie byli tak biedni, jak obecnie są, to zjedliby bez problemów cały ten zablokowany przez Rosję eksport wieprzowiny dwa razy i rosyjskie embargo nie byłoby żadnym, absolutnie żadnym problemem.

Niektórzy komentatorzy mówią, że obniżenie spożycia wieprzowiny wynika ze zmiany sposobu żywienia Polaków, że przerzucili się na inne, zdrowsze mięso. Nieprawda, bo spadło spożycie także wołowiny, do 1,5 kg rocznie (dziesięć razy mniej niż średnia unijna) nieznacznie tylko wzrosła konsumpcja drobiu – kurczaki w hipermarketach są tańsze od szynki czy schabu. Polacy jedzą mniej mięsa z biedy, a nie dlatego, że przeszli na dietę śródziemnomorską.

Biedne polskie rodziny nie zaczęły jeść owoców morza zamiast polskiej kiełbasy. Po prostu jedzą mniej, bo na więcej ich nie stać. Przypomina się rada posła Platformy Niesiołowskiego, że biedni ludzie mogą jeść szczaw i mirabelki. I to bieda Polaków jest przyczyną świńskiego kryzysu, a nie rosyjskie embargo.
--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest europosłem z ramienia PiS, byłym prezesem NIK.

Janusz Wojciechowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl/72653,z ... ecami.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 17 cze 2014, 05:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Tusk na konferencji prasowej sugerował braki wychowawcze dziennikarce, która zadała mu trudne pytanie.
A jak można ocenić postawę tuska i jego nierządu po ujawnieniu ich gangsterskich poczynań wobec Polski?
To nie są braki wychowawcze, to nie jest niska kultura, to jest absolutny brak honoru, brak godności, to bezwzględne zakłamanie, to kompletny brak szacunku dla narodu, którego on (jeszcze) jest premierem. Przerażające jest to, że taka dzicz rządzi naszym narodem.


Dymisji nie będzie

Opozycja rozpoczyna rokowania międzypartyjne w sprawie wyłonienia nowego kandydata na premiera. Donald Tusk orzekł jednak wczoraj, że żadnej afery w rządzie nie ma i „decyzji politycznych” nie będzie.

Premier zamierza skoncentrować się na wyjaśnieniu sprawy podsłuchiwania polityków partii rządzącej. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział złożenie wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu PO – PSL.

Nie będzie ani dymisji rządu, ani nawet usunięcia ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, który w knajpie dogadywał z prezesem niezależnego – według Konstytucji – Narodowego Banku Polskiego Markiem Belką podjęcie przez bank centralny działań zmierzających do zasypania dziury budżetowej, by przynajmniej utrudnić dojście do władzy opozycyjnemu Prawu i Sprawiedliwości. – Nie znajduję tam spraw, które kazałyby mi podejmować jakieś decyzje wobec ministra Sienkiewicza, jak np. dymisja. […] Niezależnie od tego, w jak paskudny sposób wyrażali swoje opinie i oceny, to rozmawiali raczej, jak pomóc państwu polskiemu, a nie jak zaszkodzić – mówił wczoraj premier Donald Tusk.

Szef rządu, który po ujawnieniu nagrań rozmów swoich byłych i obecnego ministra po raz pierwszy zabrał głos, ubolewał natomiast nad „dość bulwersującym” stylem prowadzenia rozmowy. Humor i pewność nie opuszczały zresztą także prezesa Belki, który na antenie radia RMF oświadczył, że jego rozmowa z ministrem Sienkiewiczem sprzed roku – podczas której m.in. wulgarnie wyrażał się o jednym z członków Rady Polityki Pieniężnej – to była „rozmowa dwóch ludzi, którzy są zatroskani różnymi przejawami życia w Polsce”. Tusk wyjaśniał, że Sienkiewicza do Belki nie wysyłał, a spotkanie odbyło się na wniosek prezesa NBP. W jego ocenie, to, co mówili, „nie zawsze miało się jakoś adekwatnie do rzeczywistości”. Belka w zamian za pomoc rządowi ze strony NBP domagał się „głowy” ministra finansów Jacka Rostowskiego i zmiany ustawy o NBP. Tusk stwierdził, że Rostowskiego namawiał wówczas do pozostania w rządzie, a ustawa o NBP podlega jawnemu procedowaniu. Ponadto bagatelizował fakt przekazania mu przez prezesa NBP informacji w sprawie Amber Gold. Według Tuska, informację otrzymał, gdy sprawą już interesowała się prokuratura.

Premier ogłosił wczoraj, że z życia publicznego i Platformy Obywatelskiej wycofał się Sławomir Nowak – którego rozmowa z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem była „dyskwalifikująca”. Zapowiedział także, że będzie chciał wyjaśnić sprawę podsłuchiwania polityków partii rządzącej. – Destabilizuje się państwo polskie przez proceder nielegalnego zakładania podsłuchów – stwierdził premier.

Dla polityków partii rządzącej tego typu rozmowy są być może codziennością. Bulwersują jednak opozycję. Klub PiS złożył już w Sejmie wniosek o wotum nieufności dla jednego z bohaterów ujawnionych przez tygodnik „Wprost” nagrań. Chodzi o ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że kolejny wniosek jego ugrupowania ma już dotyczyć całego rządu. – Mamy wszelkie przesłanki, aby uznać, że władza musi odejść. Jedyną właściwą reakcją na ujawnienie tych dokumentów jest dymisja rządu Donalda Tuska i oczekujemy, że Tusk tę dymisję zgłosi. Jeżeli jednak to nie nastąpi, to wtedy zapowiadamy wotum nieufności dla rządu i można powiedzieć, że tą konferencją prasową otwieramy rokowania międzypartyjne w sprawie kandydata na premiera – stwierdził Kaczyński.

Prezes PiS zaznaczył, że tym razem jego ugrupowanie nie zgłosi własnego kandydata na nowego premiera. Ten miałby zostać wyłoniony po konsultacjach z pozostałymi ugrupowaniami parlamentarnymi. Janusz Palikot ogłosił jednak wczoraj, że jest raczej zainteresowany wcześniejszymi wyborami i dzisiaj zamierza złożyć wniosek o samorozwiązanie Sejmu. O dymisji premiera mówił przewodniczący Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. SLD apelował natomiast o zwrócenie się przez rząd do Sejmu o wotum zaufania, a także zapowiedział wniosek do prezydenta Bronisława Komorowskiego o zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Jarosław Kaczyński antycypował wczoraj, że rząd będzie broniony przez podjęcie dyskursu, iż „jest trudna sytuacja międzynarodowa, nie wiadomo, skąd te informacje się wzięły, być może, że to jest jakaś interwencja zewnętrzna, musimy bronić rządu”. – To jest taki rząd, który z całą pewnością nie jest w stanie zapewnić nam ani bezpieczeństwa, ani zrealizować żadnego polskiego interesu. On jest w stanie realizować interesy pewnego, dosyć wąskiego środowiska, i to jest widoczne gołym okiem – dodał Kaczyński. Według prezesa PiS, ujawnione nagrania wskazują, że w Polsce łamane jest prawo. – Przedstawiciel rządu, można sądzić, że mający pełnomocnictwa premiera, domaga się nadużyć ze strony banku narodowego, a z drugiej strony szef banku narodowego domaga się tego, by dokonywać zmian w składzie Rady Ministrów. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z działaniami o charakterze nielegalnym – stwierdził Kaczyński. Ocenił również, że społeczeństwo jest przez rząd permanentnie okłamywane co do sytuacji finansów państwa, przedstawianej w zupełnie innym świetle, niż została dosadnie określona przez Sienkiewicza w rozmowie z Belką. Ponadto o stanie rozkładu państwa świadczyć ma to – mówił Kaczyński – że przynajmniej przez rok najważniejszych ludzi w państwie można podsłuchiwać.

Prokuratura bada
Treścią upublicznionych nagrań zainteresowała się prokuratura. Prokurator generalny Andrzej Seremet poinformował wczoraj, że działania prokuratorów są na wstępnym etapie postępowania. Najbardziej zaawansowane wydają się działania wynikające z rozmowy – zarejestrowanej w lutym br. – byłego ministra transportu Sławomira Nowaka z byłym wiceministrem finansów, szefem wywiadu skarbowego, a obecnie wiceprezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Andrzejem Parafianowiczem.

– W dniu dzisiejszym będzie postanowienie o wszczęciu postępowania. W tym przypadku mamy do czynienia z okolicznościami, które uzasadniają podejrzenie popełnienia przestępstwa – poinformował wczoraj Seremet. Wyjaśniał, że chodzi m.in. o powoływanie się na wpływy. Według Seremeta, z wypowiedzi Parafianowicza wynika możliwa odpowiedzialność za art. 231 i 230. – Słyszeliśmy bowiem, że pan Parafianowicz twierdził w rozmowie z ministrem Nowakiem, że podjął jakieś działania zmierzające do zablokowania, najprawdopodobniej jakiegoś postępowania karno-skarbowego, jakie się toczyło, a także zadeklarował pomoc, powołując się na wpływy osoby, która najprawdopodobniej jest pracownikiem czy też pełni jakieś funkcje kierownicze w organach urzędu kontroli skarbowej – powiedział Seremet. Śledztwo w tej sprawie wszczęła już Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

Seremet ocenił, że na podstawie dotychczas upublicznionych nagrań w rozmowie nie ma podstaw, by formułować jakieś zarzuty wobec szefa MSW czy prezesa NBP. – Na dzień dzisiejszy informacje, które zostały w tej rozmowie ujawnione przez jeden z tygodników, nie stwarzają dla prokuratury uzasadnionego podejrzenia przekonania dokonania przestępstwa przez któregoś z tych rozmówców – stwierdził prokurator generalny.

Sienkiewicz chce ścigania
Przewodniczący Solidarnej Polski, były prokurator generalny Zbigniew Ziobro, oceniał jednak wczoraj, iż istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przez najważniejszych urzędników państwa różnego rodzaju przestępstw. – Prokuratura powinna sprawdzić, czy premier i szef NBP nie złamali art. 231 kodeksu karnego – przekroczenia uprawnień, w związku z wywieraniem wpływu i łamaniem niezależności NBP – mówił Ziobro.

Nagrania mogą wskazywać, że szef MSW i prezes NBP, który zgodnie z Konstytucją ma być politycznie niezależny, ustalali, jak można zmienić zasady polityki banku centralnego, tak żeby NBP mógł poratować rząd pieniędzmi, by wskutek trudnej sytuacji budżetowej do władzy po wyborach nie doszło Prawo i Sprawiedliwość. Ziobro zwracał również uwagę na oświadczenia Marka Belki, iż ten informował z wyprzedzeniem Tuska o sytuacji w związku z działalnością piramidy finansowej Amber Gold. – Jeśli to, co ujawniono, jest prawdą, to oznacza, że premier naraził całe rodziny na utratę majątku życia, mimo że miał wiedzę z możliwie najbardziej wiarygodnego źródła – dodał Ziobro.

Seremet wyodrębnił również inny – wymieniony przez prokuratora generalnego jako pierwszy – wątek afery podsłuchowej. Chodzi o ściganie tego, kto dokonał podsłuchu. – Zakładanie podsłuchów w polskim prawie jest nielegalne, jest karalne, jest po prostu przestępstwem z art. 267 paragraf3 kodeksu karnego. Ale warunkiem do wszczęcia postępowania, czyli jakichkolwiek czynności ze strony prokuratury, jest złożenie wniosku przez osobę pokrzywdzoną – poinformował Seremet. Do prokuratora generalnego wpłynął już wniosek ministra Sienkiewicza o ściganie osób nielegalnie podsłuchujących jego rozmowy.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... edzie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 13 sie 2015, 06:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Pendolino na zieloną wyspę

Premier Ewa Kopacz przedstawiła nam swoje nowe hasło wyborcze – „pociąg do pracy”. Ma ono ponieść Platformę po Polsce i do wzrostu w sondażach, a przy tym szef rządu chce pokazać, że Polacy ciężko pracują, a efekty ich pracy są widoczne, bo kondycja państwa jest dobra.

Mieliśmy hasło „Kolej na Ewę”, teraz „Pociąg do pracy”. Śledzę scenę polityczną dość wnikliwie i zauważam, że rząd w osobie pani premier upodabnia się do PKP.

Skoro pani premier jest niepoważna, to poważni bądźmy my. Te wszystkie hasła są słabymi pomysłami PR. Przecież z pracą w Polsce jest dramatycznie. Dzisiaj znalezienie zatrudnienia osobie po pięćdziesiątce graniczy z cudem. A osoba będąca w wydłużonym wieku emerytalnym potrzebuje pojęcia wyższego niż cud.

Współczesna propaganda twierdzi, że działania rządu doprowadziły do spadku bezrobocia do poziomu 10,1 proc. Pokazują to statystyki. A ja odpowiadam, że to „Bajki z mchu i paproci”. Nie trzeba być znawcą zagadnienia, aby wiedzieć, że trwają prace sezonowe. Zmniejszyło się bezrobocie wśród młodzieży? Tak, bo młodzież wyjechała na emigrację zarobkową.

Co do spraw formalnych duża grupa Polaków już przestała korzystać z usług Powiatowych Urzędów Pracy, bo nie wierzy w realną pomoc. Skoro ktoś nie może znaleźć zatrudnienia od wielu miesięcy, to po co ma się rejestrować.

Rząd z uporem maniaka twierdzi, że nie widzi ruiny w Polsce. Szuka twórców hasła: „Polska w ruinie”. Uważa je za kłamliwe. A czy ktoś przyjrzał się, w jakim stanie jest wymiar sprawiedliwości czy służba zdrowia? Ktoś sprawdził, jaka jest skala zadłużenia? I to skala zadłużenia wszystkiego? Dług publiczny, prywatny, zagraniczny. Zadłużone są szpitale, szkoły, samorządy. Także emeryci i to na wiele mld zł. Młodzi ludzie na blisko 1,5 mld zł i nie są w stanie spłacić swoich długów. Czy to jeszcze nie ruina?

Nie? No to warto by podać przykład, że 80 proc. dzieci w Polsce ma próchnicę. Prawie milion dzieci, jeśli nie głoduje, to niedojada. To są bardzo młodzi ludzie żyjący w skrajnie ubogich warunkach! To nie wszystko. Prawie 3 mln Polaków żyje na granicy biologicznego przetrwania. Ich miesięczny dochód wynosi około 400 zł. Kolejne 7 mln Polaków żyje „tylko” w ubóstwie. Nie, to nie ruina…

Demolowanie życia dotyczy, nie tylko gospodarki, ale kultury i społeczeństwa. Dotknięto tradycji i religii. Robi się to w nieprawdopodobnej skali. W ostatnich dniach pociąg Platformy dostał przyspieszenia właśnie w tych sprawach. W jaki sposób? Otworzono drogę do zmiany płci na drodze swobodnego wyboru. Zalegalizowano in vitro finansowane przez państwo. Nastąpił także wzrost wniosków o podsłuchy. Tego nie da się ukryć, to jest ruina! To ruina ludzkich marzeń. Ruina tego, czego Polacy spodziewali się po Polsce 25 lat temu, zmieniając system.

A pociąg Platformy i PSL jedzie dalej. Jednak konieczne jest, aby jak najszybciej zjechał na boczny tor. Pasażerów pociągu powinniśmy poddać politycznej kwarantannie.

Skoro jednak premier uparła się na kolejarską retorykę w hasłach, proponuję „Pendolino na zieloną wyspę”. I niech to zdanie pozostanie w naszych głowach do czasu jesiennych wyborów, kiedy przyjdzie nam oceniać 8 lat rządów Platformy i PSL.

Janusz Szewczak

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... wyspe.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 27 sie 2015, 06:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Szkoda wielu młodych talentów

Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury i Sztuki KUL, rozmawia Małgorzata Pabis

Obrazek

Rząd ogranicza dotacje do książek i czasopism naukowych. Jak Pan ocenia takie działanie?

– To jest konsekwentna realizacja planu, który pojawił się wraz z rządami Platformy Obywatelskiej. Od samego początku chcą oni wygasić polską naukę i zostawić jedynie nieliczne wyższe uczelnie. Dla nich badania naukowe nie są potrzebne. Chcą jedynie, by Polska była państwem, który zamieszkują ludzie o bardzo niskim poziomie intelektualnym.

Do czego doprowadzi taka sytuacja?

– Prowadzi to do tego, że społeczeństwo polskie, Naród Polski nie będzie się liczyć w świecie. A miernikiem tego, czy będą się z nami liczyć, czy nie, jest poziom rozwoju nauki. A tu widzimy, że badania naukowe, publikacje naukowe nie będą dotowane. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że ekonomicznie one same się nie sfinansują. Ale mądry rząd nie patrzy tylko blisko, ale podejmuje działania na dalszą metę.

Tymczasem jeśli dojdzie do skutku ta decyzja, gro zdolnych Polaków wyjedzie z Polski, a inni – widząc brak perspektyw, porzucą pracę naukową, tym samym obniżając swój potencjał.

I Polska w dłuższej perspektywie czasu dużo straci...

– Dokładnie tak. Powiedzmy jednak jasno – mechanizmy w świecie nie są dziś nastawione na to, żeby promować Polaków. Więc i za granicą rozwiną się tylko nieliczni. A szkoda wielu młodych talentów.

Ale czy rządzący tego nie widzą? Skąd takie decyzje?

– Widzą i wiedzą, do czego to prowadzi, ale to jest działanie celowe. Ono prowadzi do pacyfikacji Narodu Polskiego, chcą nas sprowadzić do poziomu kolonialnego, żebyśmy nie mogli sami sobą rządzić, a jedynie żyć pod czyimś rządami. Rządzący robią dziś wszystko, żeby Polacy nie rozwijali się, żebyśmy nie mogli błyszczeć.

Przecież nie trzeba być dziś bardzo spostrzegawczym, żeby widzieć, że Polacy są zdolni, że osiągnęli wiele sukcesów, i to w wymiarze światowym. To jednak im nie odpowiada i próbują narzucić nam nową formę kolonializmu.

Co zatem możemy zrobić?

– Idą wybory, więc nowemu rządowi trzeba przedstawić, jak to wszystko wygląda, i wytłumaczyć, że należy odwrócić, zmienić mechanizmy, jakie zostały włączone, a jakie niszczą polską naukę.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... entow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Co może powstrzymać niszczenie Polski przez ekipę Tuska?
PostNapisane: 07 lis 2019, 18:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31675
Niszczenie Polski przez dzicz opozycyjną mogą powstrzymać tylko Polacy decydujący się na dojrzały wybór w kolejnych wyborach.
Polaków z poukładanym umysłem jak widać jest więcej niż Polaków zarażonych odlotowymi utopiami i bełkotem TVN, bzdurami GW i cynizmem peowskich pseudo polityków.
Szanujmy naszą Ojczyznę i samych siebie, bo inaczej nikt nas nie uszanuje.


Tusk przestraszył się porażki

Ze Stanisławem Ożogiem, byłym europosłem, obecnie senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy Donald Tusk – jak sam stwierdził – podjął decyzję, że nie wystartuje w przyszłorocznych wyborach prezydenckich żeby nie obciążać opozycji, czy zwyczajnie miał świadomość, że nie ma szans na wygraną?
– Nie tak dawno przez media przewinęła się informacja, że Donald Tusk zlecił jednej z firm badawczych sondaż – jakie szanse miałby w wyborach prezydenckich w 2020 roku. I wydaje się, że uczestniczący w tym badaniu Polacy odnośnie do popularności Tuska podjęli decyzję i wskazali miejsce w szeregu temu politykowi. Natomiast on sam zrozumiał, że nie ma szans, przestraszył się porażki – kolejnej zresztą – i ogłosił to publicznie. Do Tuska chyba dotarło, że po zakończeniu kadencji szefa Rady Europejskiej odchodzi w niebyt, jeśli chodzi o scenę polityczną w Polsce.

Z czym dzisiaj Polakom kojarzy się Donald Tusk, jaki bagaż negatywny, o którym sam mówi, niesie za sobą?
– Można by długo wymieniać afery czy nieszczęścia, jakie dotknęły Polaków za przyczyną ekipy Donalda Tuska, której przewodził jako szef rządu, czy też później, kiedy odszedł do Brukseli, a z jego namaszczenia funkcję premiera sprawowali inni z tego samego obozu, jak np. Ewa Kopacz. Jako poseł na Sejm RP dwukrotnie słuchałem eksposé Donalda Tuska wygłaszanego z mównicy sejmowej i można powiedzieć, że byłem świadkiem oszustw, jakie tam padały wobec polskiego Narodu. Przypomnę tylko, że w kampaniach wyborczych były składane obietnice, że podatki pozostaną na niezmienionym poziomie, a niestety, te podatki bardzo szybko wzrosły. Podobnie było jeśli chodzi o wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, gdzie mimo wcześniejszych zapowiedzi Bronisława Komorowskiego czy Donalda Tuska, że nie ma takiego pomysłu, wiek emerytalny Polek i Polaków został podniesiony. Słowa Tuska, że jeśli ktoś z jego gabinetu powie o podwyżce podatków, to w tym samym momencie straci posadę w rządzie, są sztandarowym przykładem oszustwa serwowanego wobec Polaków. Nie można jednak powiedzieć, że wszystko nie wychodziło Donaldowi Tuskowi, bo byłoby to nieprawdą, a więc coś mu jednak wyszło – mianowicie Zjednoczone Królestwo z Unii Europejskiej, w czym jako przewodniczący Rady Europejskiej też ma znaczny udział.

Donald Tusk ogłaszając swoją decyzję, stwierdził, że w wyborach prezydenckich powinien wystartować kandydat, który jest mniej obciążony od niego. Czy w Platformie jest ktoś taki?
– Takiego kandydata trzeba by szukać nawet nie w drugim, ale w trzecim czy czwartym szeregu polityków Platformy. Z całą pewnością nie postawią przecież na „niezależnego” Stanisława Gawłowskiego, a Małgorzata Kidawa-Błońska jako rzecznik rządu w 2014 roku na pytanie, gdzie się podziało 19 mld zł z Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE) odpowiedziała, że nie wie, ale – jak zaznaczyła – na pewno nie zniknęły, trafiły w dobre ręce i są bezpieczne. To pokazuje, jakich polityków w swoich szeregach ma Platforma. A zatem osób kryształowo czystych, nieskompromitowanych, czy to w otoczeniu Donalda Tuska, czy nawet w obozie Grzegorza Schetyny, mam na myśli pierwszy rząd Platformy czy jak kto woli Koalicji tak zwanej Obywatelskiej, po prostu nie ma. Osobiście ubolewam, że Donald Tusk nie wystartuje w wyborach prezydenckich, bo wtedy mielibyśmy pewną wygraną prezydenta Andrzeja Dudy w pierwszej turze.

Nie ma białego konia, nie ma Tuska – kandydata na prezydenta, nie ma zbawcy opozycji, jest za to Władysław Kosiniak-Kamysz. Czy po rezygnacji Tuska szanse lidera ludowców rosną?
– Władysław Kosiniak-Kamysz też „błysnął” jako minister pracy i polityki społecznej w rządzie Donalda Tuska. To kierowany przez niego resort zafundował Polakom podwyższenie wieku emerytalnego. Sam Kosiniak-Kamysz tę decyzję podnoszącą wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn do 67 lat, a kobiet pracujących na roli aż o 12 lat i mężczyzn aż o 7 lat uzasadniał jako trudną, ale konieczną. Jego czteroletnie sprawowanie funkcji ministra pracy kładzie się zatem cieniem na jego dotychczasowej karierze politycznej. Tak czy inaczej opozycja ma problem, ale to jest ich problem i będę się bacznie przyglądał, jak oni sobie z tym poradzą. Nie wierzę też, że opozycja wystawi jednego, wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich.

Można się zatem spodziewać bratobójczej walki po stronie opozycji?
– Tak. Myślę, że będziemy świadkami bratobójczej walki i ktoś z nich, kto osiągnie najlepszy wynik, wystartuje w drugiej turze. Przez to druga tura będzie łatwiejsza dla prezydenta Andrzeja Dudy, bo kandydaci opozycji w tej bratobójczej walce powiedzą o sobie jeszcze więcej, niż wiemy dotychczas, czym jeszcze bardziej zniechęcą do siebie Polaków. Jeśli ten scenariusz – bardzo prawdopodobny – się ziści, to nie wykluczałbym, że przyszłoroczne wybory prezydenckie zakończą się być może nawet w pierwszej turze.

Jednocześnie Donald Tusk akcentuje, że będzie bardzo mocno wspierał opozycję w wyborach. Czego możemy się zatem spodziewać?
– Donald Tusk zawsze był dobry w gierkach i trzeba przyznać, że skuteczny. Wystarczy tylko wspomnieć współzałożycieli Platformy tak zwanej Obywatelskiej czy też później Grzegorza Schetynę, z którymi rozprawił się bardzo skutecznie, sam pozostając w grze. Natomiast mnie zaskakuje jedno, że jako szef Rady Europejskiej nigdy nie pozostawał bezstronny, do czego zobowiązywało go prawo, i właściwie przyznawał się oficjalnie do tego.

Czy Pana zdaniem Donald Tusk decyzją o rezygnacji ze startu w wyborach prezydenckich definitywnie zakończył swoją karierę na polskiej scenie politycznej, czy może na ciepłej, dobrze płatnej posadzie w Brukseli będzie czekał na dogodny moment do powrotu?
– Sądzę, że jest to już definitywne jego pożegnanie z polityką krajową. Natomiast jeśli chodzi o uprawianie przez niego polityki w przyszłości, bo taka z pewnością będzie wobec Polski, to moim zdaniem będzie to tylko psucie, a więc to, co zawsze najlepiej mu wychodziło. Obserwując tego polityka przez pięć lat w Brukseli podczas różnego rodzaju oficjalnych spotkań czy wystąpień, zawsze zastanawiałem się, skąd u tego człowieka bierze się tyle niechęci, żeby nie powiedzieć nienawiści, do własnej Ojczyzny i do polskiego Narodu. Nie potrafiłem i wciąż nie potrafię tego zrozumieć…

Swoją drogą, patrząc na „dokonania” koalicji Platformy i PSL, kiedy rządzili Polską – wymieniał Pan wcześniej te „zasługi” – skąd bierze się relatywnie i tak wysokie poparcie dla tych formacji?
– Rzekome sukcesy, którymi się chwalą czy to Platforma, czy PSL, to nie jest prawda. Weźmy chociażby PSL – gdyby nie wsparcie przez niedobitki od Kukiza, to ani Kukiz’15, ani PSL nie przekroczyłyby progu wyborczego i nie znalazłyby się teraz w Sejmie. Stąd mimo że próbują ogłaszać sukces, to de facto ponieśli porażkę. Podobna jest sytuacja jeśli chodzi o Platformę, która w wyborach parlamentarnych nie startowała pod własnym szyldem, ale jako Koalicja Obywatelska będąca zlepkiem różnych formacji, które przysporzyły głosów całemu temu komitetowi. Warto też zauważyć, że najsilniejsza w życiu człowieka jest więź: matka – dziecko, dziecko – matka, a drugą, co do siły i przywiązania jest więź ludzi, którzy mają dużo do stracenia. W każdym demokratycznym społeczeństwie, gdzie jest wolność słowa – nawet wolność źle pojęta jako pyskówka, która nie ma nic wspólnego z racjonalnymi poglądami, co mamy okazję obserwować także u nas, w Polsce, to pokazuje, że żyjemy w kraju demokratycznym, bo nikt nikomu nie zabrania głoszenia takich czy innych tez. Natomiast jest u nas duża część lewicującego społeczeństwa, ok. 20-25 proc., i ludzi różnych innych poglądów. Jednak nie jest to aż tak duża grupa, która miałaby prawo narzucać innym swój światopogląd czy zasady wzajemnego współżycia w oparciu o ich wzorce.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/214 ... razki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Jacenna i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /