Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 578 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 35, 36, 37, 38, 39
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Niemcy coraz bardziej niebezpieczne
PostNapisane: 30 kwi 2016, 09:40 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
NIEMCY TO SOLIDNY NARÓD. ZGODNIE Z PLANEM WKROCZYLI DO POLSKI



Szanowny Panie Redaktorze!

Niemcy to solidny naród. Są punktualni. Już w 1939 r., zgodnie z planem punktualnie wkroczyli do Polski – pamiętają o tym mieszkańcy Wielunia. Niemcy od setek lat przepadają za polskimi ziemiami. Aniela Merkel to sama słodycz, słodszą od niej może być tylko Erika Steinbach – ona, będąc przyjaciółką Merkel, nadaje ton wschodniej polityce. Jest pierwszą damą polityki niemieckiej wobec Polski, to ona doprowadziła do upowszechnienia terminu „polskie obozy koncentracyjne”. Steinbach urodziła się w polskiej Rumi na Pomorzu. Z tatusiem okupantem i mamusią berlińską sekretarką musieli uciekać przed Rosjanami.

Swoją drogą, Rosjanie to także naród naiwniaków! Bili się z naszymi przyszłymi sojusznikami z NATO, przelewali krew za Kraków, Sandomierz, Wrocław, sądząc, że ktoś im za to pomnik postawi albo już wybudowany zostawi? Nie po to Piłsudski poszedł na Kijów, żeby teraz jego ulica stała obok ulicy Berlinga czy Koniewa!

Ostatnio od rządu Merkel (albo od przyjaciółki Steinbach) popłynęły dyrektywy do dziennikarzy, żeby o Polsce mówili w jedynie słuszny niemiecki sposób. Polska ma być „Dzikim Wschodem”, a rząd polski zagraża bezpieczeństwu całej UE! Całej, to znaczy całemu faterlandowi?!

Niemcom w Polsce za rządów Donka, Bronka i innych podobnych bardzo dobrze szło; zlikwidowano kopalnie, stocznie, Ursus, cukrownie. Niemcy są właścicielami 90 proc. mediów w Polsce – i nagle… jakieś słowiańskie ścierwo, jakiś Dziki Wschód – ma czelność o sobie decydować?! Goebbels się w grobie przewraca! Należy od tych wpływów niemieckich w Polsce odwrócić uwagę, trzeba szczuć Polaków na Rosjan i na Białorusinów? Niech się Słowianie tłuką, niech im polskie jabłka w gardle staną, niech straszą sanacyjnymi szabelkami, bo nowoczesnej armii w Polsce nie ma. Taka polityka już była! Za Fryderyka Wielkiego, za Piłsudskiego, taką mamy i dziś!

Polonia w Niemczech od wielu lat apeluje, aby uznano polską mniejszość. Nie ma odzewu! A w polskim sejmie od dziesięcioleci siedzą posłowie mniejszości niemieckiej…

Tak, czy siak, Niemcy są dla nas „jedyną gospodarczą alternatywą”. Niedługo pewnie zorganizują łapanki na roboty do unijnego faterlandu – od razu nam bezrobocie spadnie! Zawsze możemy liczyć na zachodnich sąsiadów. Już oni na naszym Dzikim Wschodzie ordnung zaprowadzą!

A my jak Indianie: Apacze czy Komancze – znajdziemy spokój i wyciszenie w maleńkim polskim rezerwacie przy niemieckiej autostradzie wybudowanej przez Tuska za nasze pieniądze dla ubermenschów.

Z Zachodu

Z Zachodu krzyżacki wąż pełznie zdradziecko!
Naszych gniazd, ziem pragnie tak jak przed wiekami.
Jego rządze trwałe jak trwała jest wieczność,
ptasią krwią się karmi i poi się łzami!

A lechickie orły patrzą w niebo jasne,
nadzieją mamione wybaczać gotowe,
wierząc, że jad żmii już nie taki straszny
a te nowe czasy są naprawdę nowe!!

Gdy nam rozum ginie w współczesnym zamęcie,
gdy nas rządy łudzą, że czasy nie takie,
…trza wiedzieć, że przyjaźń tej żmii z orlęciem
tyle samo warta, co Niemca z Polakiem!!!


Z uszanowaniem
Lusia Ogińska

http://warszawskagazeta.pl/felietony/lu ... -do-polski

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemcy coraz bardziej niebezpieczne
PostNapisane: 11 maja 2016, 06:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Niemcy się zbroją

Minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen zapowiedziała zwiększenie stanu osobowego Bundeswehry o 14,3 tys. wojskowych i 4,4 tys. pracowników cywilnych. To radykalna zmiana w polityce obronnej; od zjednoczenia kraju armia systematycznie malała.

Pierwszy etap reformy przewiduje stworzenie 7 tys. nowych etatów wojskowych – poinformowała von der Leyen na spotkaniu z dziennikarzami w Berlinie. Cały proces zwiększania stanu osobowego armii ma potrwać siedem lat.

Po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku Bundeswehra liczyła niemal 600 tys. żołnierzy; obecnie w niemieckiej armii służy 177 tys. wojskowych.

Poprzednicy von der Leyen, Karl-Theodor zu Guttenberg i Thomas de Maiziere, przeprowadzili radykalną redukcję liczby żołnierzy i uzbrojenia. Realizowana przez nich reforma zakładała sztywny limit liczby żołnierzy na poziomie 185 tys.

Bundeswehra bierze obecnie udział w 16 misjach zagranicznych. Wykorzystywana jest też do pomocy uchodźcom. Otrzymała ponadto nowe zadania w związku ze wzmacnianiem wschodniej flanki NATO. Rozważana jest możliwość przejęcia przez Bundeswehrę odpowiedzialności za międzynarodowy batalion, który będzie stacjonował na Litwie.

Reforma armii związana jest ze zwiększeniem nakładów finansowych na obronność. Do 2020 roku budżet niemieckiego resortu obrony ma wzrosnąć z 34,3 mld euro obecnie do 39,2 mld euro. Szef związku zawodowego żołnierzy Andre Wuestner powiedział agencji dpa, że działania zapowiedziane przez minister obrony są „zwrotem o 180 stopni w polityce personalnej”.

Von der Leyen zapowiadała wcześniej utworzenie w ramach Bundeswehry oddziałów do walki z cyberatakami. Nowy rodzaj wojska ma rozpocząć działalność w tym roku i być w pełni gotowy do wykonywania zadań w 2021 roku. Planowana jednostka ma liczyć docelowo 13,5 tys. specjalistów z branży informatycznej.

Aby pozyskać kandydatów do „cyberarmii”, von der Leyen zamierza uruchomić w szkole wyższej Bundeswehry w Monachium odpowiedni kierunek studiów. Dowództwo Bundeswehry chce przyjmować do armii rocznie 800 cywilów i 700 żołnierzy będących specjalistami komputerowymi.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/swiat/157581 ... broja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemcy coraz bardziej niebezpieczne
PostNapisane: 29 cze 2016, 10:24 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
Stanisław Michalkiewicz: koniec umizgów, nadchodzi pruski rygor

Nadchodzi czas przywracania pruskiej dyscypliny w Europie – tak Stanisław Michalkiewicz podsumował gwałtowną reakcję Niemiec na Brexit.

Publicysta na antenie Poranka Radia Wnet komentował spotkanie szefów dyplomacji państw-założycieli Unii pod dyktando Waltera Steinmeiera. Szczyt odbył się pod hasłem: „Nie oddamy Europy”. – Widać, że Niemcy uważają się – nie bez powodu, oczywiście – za właściciela Europy i trudno, żeby oddały ją komukolwiek. Najwyraźniej pozostali uczestnicy tego spotkania mitygowali wściekłość pana Steinmeiera dlatego, że tam znalazło się takie wyrozumiałe sformułowanie o zwiększeniu elastyczności wobec krajów, które jeszcze nie dojrzały do ściślejszej integracji. Ale ten kierunek ściślejszej integracji został wyraźnie nakreślony – mówił Stanisław Michalkiewicz. – Wyciągam z tego wniosek, iż Niemcy będą przywracały pruską dyscyplinę w Unii Europejskiej. Na to wskazuje jeszcze jedna rzecz, mianowicie fakt, iż na spotkanie zwołane do Pragi na wniosek ministra Waszczykowskiego wprosił się pan minister Steimeier, myślę, że w celu zdominowania pozostałych uczestników.

Publicysta ocenia, iż w polityce europejskiej skończył się czas umizgów, a główny rozgrywający w ramach Unii Europejskiej przystąpił do nowego etapu swej własnej polityki. – Jeżeli Niemcy przez całe dziesięciolecia żyłowały swoich podatników to nie po to, żeby dogodzić Polakom, Słowakom, Słoweńcom, Grekom, Hiszpanom, tylko to była inwestycja. Ta inwestycja pewnego dnia musi zacząć się zwracać. Ten dzień dawno już nastąpił. Skończyły się żarty, zaczęły się schody – mówił.

Niemcy – jak zwrócił uwagę prawnik i publicysta – są jedynym krajem Unii Europejskiej, który zachował suwerenność w ramach Wspólnoty. Dokonało się to poprzez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w Karsluhe. Ten uzależnił zgodę na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego przez prezydenta od uchwalenia ustawy, według której na terenie Republiki Federalnej Niemiec nie może wejść w życie żadne prawo bez uprzedniego zatwierdzenia go przez obydwie izby parlamentu – Bundestag i Bundesrat. – Konsekwencje tego zastrzeżenia są takie, że Niemcy mogą forsować na terenie Unii Europejskiej jakieś rozwiązanie prawne, które następnie będzie musiało wejść w życie we wszystkich krajach, natomiast w Niemczech nie wejdzie – powiedział redaktor Michalkiewicz.

RoM

radiownet.pl

http://www.pch24.pl/stanislaw-michalkie ... 210,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemcy coraz bardziej niebezpieczne
PostNapisane: 17 lis 2016, 09:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/11/1 ... ow-grozba/

„Musicie popierać plan Niemców, bo nie będziecie bezpieczni”. Bezczelne słowa niemieckiego polityka do Polaków! Groźba?
Posted by Marucha w dniu 2016-11-16 (środa)



Karl-Georg Wellmann udzielił wywiadu w Deutsche Welle i powiedział, że „zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich powinno być dla Europy i Polski sygnałem do przebudzenia”.
Następnie „wydał instrukcje” Polsce jak mamy postępować i o myśleć o nowym prezydencie Stanów Zjednoczonych. Czyżby zaczęły być szeroko słyszalne „krzyki przed spaleniem”?
– Wybory w USA są dla nas wszystkich, ale szczególnie też dla Polski sygnałem alarmowym (…) Na razie nikt nie wie, czego można się naprawdę spodziewać po przyszłym prezydencie, ale wypowiedzi Trumpa o polityce zagranicznej w czasie jego kampanii są alarmujące – powiedział Karl-Georg Wellmann.
Aby uwiarygodnić swoje słowa, stwierdził, że Trump ma Putina za męża stanu.
Polityk niemiecki mówił, że decydujące dla relacji transatlantyckich i bezpieczeństwa w Europie będzie, czy Trump potraktuje kwestie polityki zagranicznej i obronnej poważnie, czy też będzie kontynuował dotychczasową retorykę.
– Z tych wyborów dla Europy wynika przede wszystkim jedno: trzymać się razem jako wspólnota państw i bezpieczeństwa. Zwłaszcza zapowiedzi o wycofywaniu się USA z międzynarodowych konfliktów nie wróżą nic dobrego”.
I dodał, że należy się liczyć, z tym, że Stany Zjednoczone będą się również wycofywały z dotychczasowego zaangażowania w Europie.
Najciekawsze są słowa Wellmana skierowane bezpośrednio do Polaków
– Historia pokazała, że w ciągu ostatnich 100 lat Polska pozostawała osamotniona (…) Polacy byli sami w walce z Rosją i z hitlerowskimi Niemcami, a potem pozostawiono ich samych sobie w Jałcie i Poczdamie (…) Historyczna nauczka z tej przeszłości dla Polski jest tylko jedna: nigdy więcej w pojedynkę! Polska musi popierać niemiecki plan porządku w Europie, bo wtedy będzie bezpieczna- powiedzial.
Odniósł sie też do słów Jarosława Kaczyńskiego o priorytetowym partnerstwie z USA; Wellmann ocenił to jako „fatalną lekkomyślność”. [co akurat jest prawdą – admin]
Czyżby był to pierwszy krzyk przerażenia magnatów unijnych? Boją się, że Polska może więcej zyskać [zyskać! – admin] na współpracy z USA niż wspólnota? Czas pokaże.
– Polsko, Europa jest Twoim przeznaczeniem! – dodał na zakończenie rozmowy z DW.

http://wrealu24.pl/polityka/2602-musici ... kow-grozba


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemcy coraz bardziej niebezpieczne
PostNapisane: 08 lis 2017, 12:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wprawo.pl/2017/11/07/bundeswehra ... ny-polska/

Bundeswehra przygotowuje się do rozpadu UE i ćwiczy scenariusz wojny z Polską
Przez Last updated Lis 7, 2017

„Der Spiegel” dotarł do utajnionego raportu niemieckiego ministerstwa obrony, z którego wynika, że niemiecka armia przygotowuje się do ewentualnego rozpadu Unii Europejskiej i konfliktu pomiędzy jej dotychczasowymi zachodnimi i wschodnimi członkami. Raport „Prognoza strategiczna 2040” powstał w lutym i zakłada m.in. wariant „Zachód kontra Wschód”.
Według tego wariantu kilka krajów Europy Środkowo-Wschodniej wyłamuje się z UE i zakłada swój własny Blok Wschodni, który dostaje się w orbitę wpływów rosyjskich i staje się wrogiem Niemiec. W świetle takich założeń słowa niemieckiej minister o wspieraniu „zdrowego, demokratycznego oporu młodego pokolenia w Polsce” nie brzmią już tak niewinnie, jak chciałaby to przedstawić niemiecka dyplomacja.

Inny wariant wojenny ćwiczony przez Bundeswehrę to „Wielobiegunowa Konkurencja”. Zakłada on „wzrost ekstremizmu” w Europie i podejmowanie przez dotychczasowych członków UE „prób szczególnego podejścia do rosyjskiego modelu kapitalizmu państwowego”. Inne scenariusze również zakładają, że państwa europejskie odrzucają globalizację i idą drogą „kapitalizmu państwowego”, co ma spowodować rozpad UE i zagrożenie dla Niemiec.
Jak widać, koncepcja niemiecka zakłada, że rozpad Unii Europejskiej jest wielce prawdopodobny, a jeśli do niego dojdzie, Niemcy będą walczyć z państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Skoro Niemcy nie przewidują możliwości, w której Międzymorze traktowane jest jak partner, a nie jak wróg, to znaczy, że naprawdę trzeba się zbroić.

Źródło: express.co.uk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemcy coraz bardziej niebezpieczne
PostNapisane: 16 lut 2018, 16:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Cóż, Niemcy walczą, aby nie utracić "mleko i miododajnej" kolonii. Polska suwerenna, podmiotowa, wolna to konkurencja dla niemieckiej gospodarki i "kłoda na drodze" do realizacji globalnych ambicji.
Walczą raz kijem, a raz marchewką.


Niemcy zmieniają kurs?

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Premier Mateusz Morawiecki w piątek udaje się z oficjalną wizytą do Berlina. Jak Pan ocenia obecne polsko-niemieckie relacje?
– Relacje polsko-niemieckie przeżywały czy wciąż jeszcze przeżywają swój kryzys. Nie da się bowiem ukryć, że działania Brukseli przeciw Polsce miały i pewnie nadal mają wsparcie Berlina. Trzeba też widzieć, że w tym wszystkim mieści się próba rozegrania zmiany rządu w Polsce poprzez – może nie wprost – wspieranie opozycji. Forsowanie kandydatury Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej – mimo sprzeciwu Warszawy – doskonale ilustruje ten sposób działania. Natomiast ostatnie sygnały, jakie płyną z Berlina, mogą zwiastować pewną zmianę kursu wobec Polski.

Czy można to odczytać jako przejaw dobrej woli?
– Myślę, że ta zmiana w podejściu do Polski wynika czy łączy się też z pewnymi wewnętrznymi problemami w Niemczech. Wynika to z diagnozy i przekonania, a mianowicie, że nie da się w Polsce szybko zmienić rządu. Nadzieje pokładane w tzw. totalnej opozycji, która poprzez demonstracje, poprzez nacisk zewnętrzny zagranicy miałaby szybko przejąć władzę nad Wisłą, zamiast się ziścić, doprowadziły do spadku notowań wszystkich radykalnych ugrupowań opozycyjnych, które nie mają pomysłu na Polskę poza negacją demokratycznie wybranej władzy. To pokazuje również, że obecne rządy w Polsce są stabilne, a być może mają szanse utrzymać się na przyszłą kadencję. A jeśli tak, to państwo polskie musi być brane przez niemiecką politykę zagraniczną jako istotny i ważny czynnik, również jako pewna strefa buforowa między Niemcami a Rosją. Polska jest bardzo istotnym czynnikiem w Unii Europejskiej, bardzo aktywnym w środkowej Europie. Dodatkowo jest to czynnik wspierany przez Stany Zjednoczone, szczególnie w różnych układankach militarnych. Bardzo ciekawy był sygnał z Niemiec najpierw od szefa dyplomacji Sigmara Gabriela, a ostatnio także od kanclerz Angeli Merkel. W momencie napięcia związanego z nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, a co za tym idzie – ataków pewnych środowisk izraelskich międzynarodowych słowa, jakie słyszymy z Berlina o jednoznacznej odpowiedzialności Niemiec za holokaust, w Warszawie były – w tym trudnym momencie – odebrane jako gest przyjazny.

Jakie miejsce w polityce niemieckiej zajmuje Polska?
– Kiedy patrzymy na kształt umowy koalicyjnej między CDU/CSU – SPD, to Polska obok Francji pojawia się jako główny, kluczowy partner dla niemieckiego rządu. Oczywiście jest to wszystko deklaratywne, niemniej jednak wydaje się niezwykle ważne. Teraz być może niemiecka polityka, rządząc się zasadą realizmu politycznego, zacznie brać podmiotowość i suwerenność Polski jako czynnik stały, a nie taki, który można szybko podważyć. Stąd być może nasze wspólne relacje uda się jakoś poukładać.

Co łączy oba nasze kraje, a co dzieli?
– Polska jest jednym z ważniejszych partnerów dla Niemiec. Ponadto łączyć powinno to, że my dla Niemiec od wschodu stanowimy bardzo bezpieczną zaporę przed wszystkimi wstrząsami, które się dokonują – również przed wpływem polityki rosyjskiej, przed zamętem, jaki się pojawił na Ukrainie. Jesteśmy więc bezpiecznym przedmurzem Europy. Jest wiele takich obszarów, które łączą oba nasze kraje. Jesteśmy dla Niemiec ważnym partnerem gospodarczym. Wymiana handlowa z naszym zachodnim sąsiadem jest coraz dalej idąca. Niemcy lwią część swojego eksportu lokują w Polsce. Natomiast dzieli nas polityka wschodnia – Niemcy od lat próbują ponad naszymi głowami i w ogóle kosztem Europy Centralnej układać się energetycznie z Rosją. Niemcy nie widzą tutaj czynnika alternatywnego w stosunku do siebie, który miałby prawo porządkować czy też tworzyć pewną siłę w centralnej Europie, stąd też – jak się wydaje – ta niechęć ich w stosunku do projektów alternatywnych Trójmorza itd. Z Niemcami dzieli nas również ideologia. Mianowicie Niemcy przeżyły i praktycznie są zdominowane przez procesy rewolucji kulturowej, która wyraża się w różnych aspektach – począwszy od typowo obyczajowych poprzez wizję multikulturalizmu, czyli budowania Europy, a zarazem państwa niemieckiego przy odrzuceniu tego, co nazywamy tradycją narodową. Podsumowując to wszystko, możemy stwierdzić, że owszem są rzeczy, które nas zasadniczo różnią z Niemcami, ale są również takie, które są naszym wspólnym interesem i przede wszystkim na tym należy się skupić.

Wiadomo też, że szefem niemieckiej dyplomacji nie będzie Martin Schulz…
– Z pewnością fakt, że szefem dyplomacji w nowym niemieckim rządzie nie zostanie Martin Schulz – postać przez Polskę bardzo źle czytana jako jeden z głównych atakujących nasz rząd w perspektywie tzw. sporu o Trybunał Konstytucyjny czy też reformy wymiaru sprawiedliwości itd. – z pewnością jest pozytywny. Kiedy scena polityczna w Niemczech w znaczeniu personalnym układa się nieco inaczej, to daje też pewną nadzieję na zacieśnienie wzajemnych relacji. Schulz był jednym z bardziej ideologicznych polityków niemieckich, którzy rewolucyjne idee próbowali rozsiewać po Europie.

Czy wspomniana przez Pana wcześniej wypowiedź kanclerz Merkel, że Niemcy są współodpowiedzialni za holokaust, to czynnik, który zbliża stanowiska Polski i Niemiec?
– To była wypowiedź, która się pojawiła w momencie, kiedy Polskę atakowano, próbując nas obciążyć współodpowiedzialnością za holokaust. W tej sytuacji dość mocna deklaracja Angeli Merkel o tym, że to Niemcy biorą na siebie odpowiedzialność za holokaust i że co do tego nie ma dyskusji, jest istotna. Oczywiście czym innym są deklaracje polityków, a czym innym działania mediów. Ostatnio badania przeprowadzone przez fundację „Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość” i Uniwersytet Bielefeld wykazały, że zaledwie co dziesiąty Niemiec przyznaje, że czuje się współodpowiedzialny za holokaust, natomiast większość uważa, że Niemcy również byli ofiarą Hitlera. To wskazuje na daleko idące zafałszowania związane z przeszłością i stanem niemieckiej polityki historycznej. Tak czy inaczej ręka czołowych niemieckich polityków wyciągnięta w stronę Polski z pewnością w Warszawie jest i powinna być odczytywana jako gest przyjazny. I co ważne, stało się to równolegle z zawarciem umowy koalicyjnej w Niemczech, gdzie – jak już wspomniałem – Polska jawi się jako partner strategiczny dla Berlina.

Tym, co nas dzieli, jest także temat przyszłego budżetu unijnego, gdzie dostępność środków ma być zależna od stanu praworządności, na co naciska Berlin i Paryż…
– To jest próba narzucania przez wielkich europejskich graczy – mocno zideologizowanych – innym państwom standardów, które oni uważają za demokratyczne czy praworządne, i co w związku z tym ma obowiązywać w Europie. Jest to też próba wykorzystania biurokracji brukselskiej do tego, żeby czynić różnorakie naciski czy ograniczać unijne środki. Oczywiście, że łączenie funduszy unijnych, głównie strukturalnych, z tzw. praworządnością jest nieporozumieniem. Co więcej, nie ma zakotwiczenia w unijnym prawie. Pytanie brzmi, kto miałby rozstrzygać, czy owa praworządność jest przestrzegana w danym kraju czy też nie? Zresztą w tej kwestii bodajże też musi być jednomyślność w Radzie Europejskiej, a więc nie sądzę, żeby to przeszło. Równie dobrze z polskiego punktu widzenia można by powiedzieć, że w Niemczech albo we Francji łamane są zasady praworządności i ciekawe, jak wówczas te państwa reagowałyby na takie stwierdzenia. Dlatego nie jestem zbytnim entuzjastą i nie mówię, że w relacjach polsko-niemieckich czy na linii Polska – Komisja Europejska mamy już rozstrzygnięte kwestie, bo tak nie jest. Oczywiście pojawia się światełko w tunelu, ale zobaczymy, jak ta rzeczywistość będzie się kształtowała w przyszłości i co nam przyniesie. Jako Polska – w dłuższej perspektywie – musimy coraz mniej myśleć o tym, jakie fundusze przyjdą do nas z Unii Europejskiej, ale raczej skupić się na tym, jak zarobić na ekspansji handlowej, gospodarczej. Musimy zmienić nasze spojrzenie i patrzeć na nasz udział we Wspólnocie Europejskiej nie z pozycji „ubogiego krewnego”, który widzi swoje dalsze funkcjonowanie tylko w oparciu o unijne fundusze, ale z pozycji równo prawnego partnera, bo takim de facto jesteśmy.

Gdzie powinniśmy szukać adwokatów polskich spraw za granicą?
– Przede wszystkim w przestrzeni środkowoeuropejskiej. Tylko warto przy tym pamiętać, że Europa, w której jest nacisk na Polskę, sama przeżywa ogrom różnych trudności i problemów. To, co się stało przy okazji Brexitu, doskonale ilustruje wstrząsy, które dokonują się w różnych krajach. Dla przykładu mamy zmiany rządów w Austrii, w Czechach, również pojawienie się na wewnętrznej niemieckiej scenie Alternatywy dla Niemiec AfD jest pewnym sygnałem idących zmian. A jeśli do tego dodamy kryzys finansowy w wielu unijnych krajach, kryzys w strefie euro, to widzimy, że Polski wiele tych kwestii nie dotyka. Problemem natomiast jest to, że Polska wymyka się z pewnego paradygmatu rewolucji kulturowej i to, że chcemy odgrywać rolę podmiotową. Wszyscy przyzwyczaili się do wasalnego nastawienia Polski w stosunku do wielkich europejskich graczy i teraz, kiedy wybijamy się na podmiotowość, to wszystko się nie podoba. Ale będą się musieli do tego przyzwyczaić. Daj Boże, żeby te sygnały, które płyną z Berlina, mówiące o tym, że oni powoli się do tego przyzwyczajają, przerodziły się w stałą praktykę.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/194 ... -kurs.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemcy coraz bardziej niebezpieczne
PostNapisane: 19 lip 2018, 18:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Polska-Unia: droga do wyjścia?

Obrazek

Minęło ponad czternaście lat od naszego przystąpienia do Unii Europejskiej. W polityce to wieczność: ośmiu premierów i czterech prezydentów. Wiele się zmieniło, ale jedna rzecz pozostaje stała i niezmienna: poparcie klasy politycznej dla dalszego członkostwa w Unii. Prezydent nawet proponuje wpisanie członkostwa na stałe do konstytucji. Wśród samych Polaków, Unia cieszy się wyższym poparciem niż jakakolwiek rodzima partia polityczna. W tych warunkach, prognozować o wyjściu Polski z Unii wydaje się być szaleństwem. A jednak…

O możliwości wyjścia – ba, nawet wyrzucenia Polski z Unii Europejskiej zaczęto mówić niemalże natychmiast po ostatnich wyborach. Wprawdzie politycy obecnej władzy są absolutnie przekonani o braku alternatyw dla Unii, a także zdeterminowani aby z członkostwa wyciągać wszelkie możliwe korzyści (nie tylko dla Polski), ale ich wybór nie był po myśli ani salonów polityki europejskiej, ani większości mainstreamowych mediów. Skoro więc obywatele nie dorośli do demokracji wybierając PiS, a cenią sobie Unię Europejską, groźba, że przez ich złe wybory, zły PiS wyprowadzi nas z Europy niewątpliwie wyglądała na dobry straszak.

Tymczasem, pojawił się konflikt już nie tylko urojony, ale realny, pomiędzy rządem a Unią, gdy ta sprzeciwiła się rządowym reformom ustrojowym. Ten konflikt narasta, potęgowany z jednej strony determinacją Unii, aby blokować PiS, a z drugiej – przez błędy tejże partii. Tu, nawiasem mówiąc, kłania się porażająca wręcz nieudolność zarządu tej partii; jakże bowiem inaczej opisać sytuację, w której po ośmiu latach w opozycji, partia dochodzi do władzy i dopiero wtedy zabiera się za pisanie – chybcikiem, na kolanie, z błędami skwapliwie wykorzystywanymi przez przeciwników – kluczowych ustaw? Bez strategii na wprowadzenie swoich reform i planów neutralizacji sprzeciwu?

Za Unią, a nawet przeciw
Pomimo wszystkich swoich błędów, na konflikcie z Unią, PiS bynajmniej nie utracił poparcia, ale wręcz zyskał. Opozycja przegrywa, gdyż nawet przy poparciu dominujących w Polsce prywatnych mediów, brylującym na europejskich salonach politykom trudno było zmyć odium Targowicy – słowa które nadal ma swoją wagę i wymowę. Paradoksalnie, Polacy nadal popierają Unię absolutną większością, ale jednocześnie popierają (choć nie większością) obecny rząd, który jednocześnie walczy z Unią, i – tu również paradoks – i chwali korzyści z europejskiej integracji.

Wytłumaczeniem paradoksu może być to, iż poparcie do Unii w gruncie rzeczy sprowadza się do korzyści gospodarczych. Wśród Polaków nie ma wielu zwolenników głębokiej integracji Europy w niemiecką federację. Poparcie dla Unii sprowadza się do poparcia dla funduszy europejskich – propaganda państwowa i unijna świetnie ukrywa cenę jaką przychodzi nam płacić za dotacje – oraz dla możliwości pracy za granicą, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i w Niemczech. Oczywiście mamy jakiś procent dumnych Europejczyków, ale to przywiązanie do Europy jest przywiązaniem do Europy właśnie, nie zaś do Unii. Zwłaszcza w średnim i starszym pokoleniu żywa jest pamięć o izolacji czasów komunizmu, oraz wynikające zeń poczucie, iż Polska powinna być w sercu spraw europejskich, nie zaś na peryferiach. Jeśli chodzi jednak o sam konflikt z Unią, po doświadczeniach uprzedniego stulecia Polacy jako ogół są zbyt uczuleni na punkcie suwerenności, aby cieszyć się z jakiejkolwiek ingerencji Unii w polską politykę.

Tymczasem, Unia chce pokazać Polsce miejsce w szeregu. Pośród niekończących się przesłuchań i gróźb Komisji Europejskiej, coraz częściej słychać o nowych rozwiązaniach traktatowych które umożliwiłyby Unii obcięcie finansów dla krnąbrnych członków jak Polska i Węgry. Takie działanie wydaje się nieuniknione: skoro zasada jednomyślności nie pozwala na bezpośrednie ukaranie popieranej przez Węgry Polski, Unia musi znaleźć inny sposób, aby uniknąć kompromitacji. Ale cięcia budżetowe, jakkolwiek by nie były bolesne – a będą – mogą nie przełożyć się na utratę poparcia dla polskiego rządu. Raczej można sądzić, iż rząd zdoła przekierować złość obywateli na struktury europejskie. W ten sposób rząd przyczynia się do spadku poparcia dla Unii.

Brytyjski przykład
Tak rozwijająca się sytuacja zaczyna, z pewnymi różnicami, przypominać przypadek Wielkiej Brytanii. Choć członkostwo w Unii nigdy nie było aż tak cenione przez Brytyjczyków, jeszcze w latach 90-tych uprzedniego stulecia nie widać było szans na przekonanie większości do wyjścia. Brytyjskie klasy polityczne również stanowiły monolit przekonany o konieczności trwania w Unii. Z czasem jednak, na skutek ciągłych tarć pomiędzy Unią a rządem, to co zaczęło jako młodzieńczy bunt maleńkiej grupki konserwatystów, przerodziło się w otwartą rebelię zarówno w społeczeństwie jak i w proeuropejskiej Partii Konserwatywnej. Ten bunt, po swoistym dziesięcioletnim długiego marszu przez instytucje zmusił rządzących konserwatystów do podjęcia referendum – nie po to aby wyjść z Unii, ale dlatego iż buntowników można było pokonać już tylko w walnej bitwie. Co było dalej, wszyscy pamiętamy – Unia nie zaoferowała Brytyjczykom żadnych z ustępstw które były warunkiem sine qua non na zwycięstwo strony prounijnej w referendum, a tzw. Brexit staje się rzeczywistością.

Czy w Polsce mogłoby mieć miejsce coś podobnego? Na krótką metę oczywiście nie, ale jeśli spojrzymy dekadę lub dwie w przyszłość, gdy dzisiejsi politycy jak Kaczyński odejdą na emeryturę bądź na cmentarz, sytuacja wygląda inaczej. Wśród młodszych polityków z pewnością istnieją zarzewia buntu. Jeśli konflikt z Unią będzie narastał, a korzyści z dotacji maleć, niewątpliwie zwłaszcza w PiS mogą wybuchnąć spory o członkostwo. Niewykluczone, iż dlatego właśnie pojawiła się osobliwa propozycja zapisania w polskiej konstytucji członkostwa w Unii.

Dodatkowym skutkiem Brexitu jest to że znaczna ilość polskich obywateli już teraz idzie w ślady Brytyjczyków, wychodząc z Unii: po prostu wybierają życie w Wielkiej Brytanii. Ponieważ wątpliwe jest aby Brytyjczycy chcieli znacząco ograniczyć polską imigrację, w przyszłości Polacy nadal będą chętnie jeździć do Wielkiej Brytanii. Na dłuższą metę więc Brexit przyczyni się do spadku poparcia dla Unii w Polsce również dlatego iż nasza emigracja zarobkowa nie będzie skazana na Unię. Jeśli zaś dodatkowo Brexit przyniesie Brytyjczykom gospodarczy sukces – co, pomimo rozmaitych gróźb ze strony polityków, wydaje się być prawdopodobne – przykład Brexitu może też przełamać w Polsce schemat według którego Polska poza Unią musi upaść gospodarczo.

Do wyjścia bardzo daleko
Dla świadomego katolika, który już teraz liczy straty, duchowe, kulturalne, i gospodarcze, jakie przynosi Polsce członkostwo w Unii, takie prognozy brzmią z pewnością ciekawie. Trzeba jednak zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze, wydaje się pewne, iż zanim Unia utraci w Polsce większościowe poparcie, minie jeszcze wiele lat, o ile kolejne kryzysy europejskie tego nie przyspieszą. Po drugie, opuszczenie Unii przez Wielką Brytanię, niezależnie od strat, z punktu widzenia eurokratów przynosi jednak istotny zysk: rządzące Unią Niemcy tracą istotnego rywala który bezustannie blokował dalszą integrację Europy wokół Niemiec. Tymczasem, Polska nie stanowi siły politycznej zdolnej przeciwstawiać się Niemcom na forum unijnym – doświadczamy tego regularnie – natomiast stanowi istotną przestrzeń dla niemieckiej gospodarki. Gdyby więc w przyszłości zaczęła się rysować w Polsce jakikolwiek realny sprzeciw wobec Unii, działania jakie Unia podejmie wobec nas dalece przekroczą wszystko co możemy obecnie sobie wyobrazić…

Jakub Majewski

https://www.pch24.pl/polska-unia--droga ... 689,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niemcy coraz bardziej niebezpieczne
PostNapisane: 14 wrz 2018, 19:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Niemcy a V Kolumna: "dobra" tradycja...

Na początku - zastrzeżenie...

Nie wszystko w tej sprawie jest jasne ale dla mnie, osobiście, jest jasne że Polskie Państwo ma prawo bronić się, w miarę swoich możliwości, przed infiltracją i/lub jej penetracją przez ludzi o wrogich wobec Polski intencjach. Jeśli ktoś publicznie nawołuje do przysłowiowego "Majdanu" w Polsce, to trudno nie zauważyć, że jest to WROGA wobec Polski AKTYWNOŚĆ. Jeśli jestem ofiarą fałszywych informacji - czego całkowicie nie wykluczam - to bardzo przepraszam za tytuł niniejszej notki, który może stwarzać określone skojarzenia...

Ale w tej mojej notce chcę poruszyć problem ogólniejszy: praw państwa niemieckiego i Niemców do narzucania Polsce standardów moralnych i prawnych, o których to skłonnościach i tendencjach mówił na łamach "Rzeczpospolitej. Plus+Minus" znany amerykański ekspert, George Friedman. Przytaczam Jego wypowiedź w tej kwestii.

Niemcy "nadal próbują dyktować innym krajom, jak powinni się zachować w ramach Unii. Sądzą, że rozwiązali problem niemieckiego nacjonalizmu, lansując koncept wielokulturowości, moralizmu w sprawach imigracji, zasady liberalnej gospodarki. I chcą narzucić te same wartości reszcie Europy. Interesy Niemiec i innych krajów Europy rozchodzą się więc nie tylko, gdy idzie o gospodarkę".

To, co zrobili Niemcy - choć jeszcze nie państwo niemieckie - w sprawie Kozłowskiej, to jest wyraźne "zagranie" - "oddolna inicjatywa" grupy polityków niemieckich - przeciwko Polsce, w momencie poprzedzającym wizytę Prezydenta RP w USA, jeszcze jeden "czarny kamyczek do polskiego ogródka", oczywiście, w "imię liberalnych, demokratycznych wartości i zasad praworządności"...

W związku z tym ostatnim chciałbym postawić dwie kwestie i sformułować dwa istotne pytania, trochę na zasadzie "odbicia piłeczki". Kwestie te są przemilczane, odruchowo lub świadomie, z lęku, autocenzury czy też wskutek intelektualnego lenistwa, także polskich "recenzentów" niemieckiej polityki.

Pytanie pierwsze: czy system polityczny RFN, oparty na modelu HEGEMONICZNEJ KOALICJI, niemieckiej odmiany "Frontu Jedności Narodu", jest rzeczywiście systemem demokratycznym?

W warunkach "zabetonowania" sceny politycznej Niemiec, bez realnej opozycji, której partie, w obliczu takiego "wyczerpującego Frontu, mają od wielu lat tzw. "marne szanse" na zwycięstwo w wyborach. I od razu zastrzegam się: nie jestem skłonny oceniać takiej "demokracji sterowanej", istnieje ona w kilku krajach, na czele z Rosja Putina...

Pytanie drugie: To, oczywiście, jest już historia i dość odległa polityka, ale jak można ocenić, z punktu widzenia standardów praworządności, wewnątrz niemieckiej i międzynarodowej, operację nazywaną przez złośliwych, chyba zresztą słusznie, "Anschlussem" Niemieckiej Republiki Demokratycznej?

Pytanie dotyczy m.in. także oceny, z punktu widzenia tzw. "praw człowieka i obywatela", sposobu potraktowania byłych funkcjonariuszy nrd-owskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, który chyba niewiele różnił się od tego, który funkcjonował w Polsce "stanu wojennego"."twardego" i "zliberalizowanego", po r.1983.

Próbowałem stawiać te pytania tu i ówdzie, tym i innym Słuchaczom i Czytelnikom. Nie słyszałem nic poważnego, zauważałem tylko lekkie zdumienie i nawet... zgorszenie. Podejrzewam, że Chyba jestem... niepoprawny politycznie.

PS. I jeszcze, jak w quizie, pytanie dodatkowe: W jakim PROCENCIE te 300 tyś.żołnierzy rosyjskich i kilkadziesiąt tysięcy czołgów - i innego "żelastwa", grożących "Światu", zostało STWORZONYCH ZA NIEMIECKIE PIENIĄDZE płynące do Rosji za ropę (czy gaz) ze znanych rurociągów? I jak to będzie w przyszłości? Czy tak, jak w latach trzydziestych ubiegłego stulecia, aż do 22 czerwca 1941r.?

https://www.salon24.pl/u/wpankow/894953 ... a-tradycja


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 578 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 35, 36, 37, 38, 39

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /