Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 123 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 10 maja 2018, 21:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30840
Szabrownicza ustawa służy szabrownikom. Nie ważne, czy szabrownikiem jest typ spod ciemnej gwiazdy, czy jakiś twór polityczny, społeczny, czy narodowy.
Szaber to zawsze szaber i nic innego. Żadne piękne słówka go nie odczarują, ani nie zaczarują.
Na tym przypadku (i nie tylko) widać jak słabym i mało znaczącym jesteśmy państwem.
Głowa do góry, bo jesteśmy przynajmniej nie skażeni tym o co nas oskarżają, choć jesteśmy bezradni, nawet na poziomie władzy.


Dlaczego Trump podpisał

USA, jak wszelkie dotychczasowe imperia świata, korzystają z każdej okazji aby żyć na koszt podporządkowanych kolonii. Nie oznacza to, że owładnięte są jakimś demonem. Każdy by tak chciał, tyle, że nie każdy może. Aby taki sposób poprawy warunków życia zaistniał, państwo musi mieć siłę militarną lub ekonomiczną.

W Europie państwem takim są Niemcy. Niemcy, dziwnym zbiegiem okoliczności, płacąc najwyższą składkę do UE, tym samym finansując kraje słabe jak Grecja, czy Polska, bogacą się i są w coraz lepszej pozycji ekonomicznej względem swoich utrzymanków. Utrzymankowie, natomiast, nie mogą się wykaraskać z długów - Grecja ( to jeszcze przed nami ). Niemcom trudno jednak stawać w charakterze dobroczyńcy ze względu na historię. Dlatego muszą ryzykować inwestując spore środki w upatrzone ofiary, ale jak widzimy ryzyko się opłaca.

W całkiem innej sytuacji są USA. Wielu na świecie żywi głęboką wiarę w idee demokracji, które, jakoby, przyświecają Ameryce i które są wprowadzane wszędzie tam, gdzie Amerykanie staną swymi legionami i kohortami. Dlatego Amerykanie mają większy wachlarz możliwości od Niemców. Mogą nieść "sztandar wolności", mogą krzewić demokrację, mogą walczyć o pokój, mogą wyzwalać spod ucisku tyranów ale mogą też dopilnować sprawiedliwości dla pokrzywdzonych. Wszystko to przynosi im kolosalne zyski i rozleniwiony już nieco naród amerykański może ciągle żyć na wysokim poziomie. Dzisiaj już nie dzięki swojej ciężkiej pracy i dobremu systemowi ekonomicznemu, ale dzięki grabieży słabszych. Do powyższych twierdzeń są dowody. Przykład : Ludność wszystkich krajów, gdzie Amerykanie wprowadzili "demokracje" i gdzie jest ropa, żyje w "demokracji" znacznie gorzej niż pod "krwawym tyranem" a ropa gdzieś znika. Podobno USA mają dziś nadmiar ropy i gazu. Podobno z łupków. U nas też miały być łupki. Być może w tym sensie, że zostaniemy złupieni.

Prezydent Trump podpisał akt 447. Również tu na Salonie widnieje tekst mówiący, że to tylko symboliczne, bo żadne sankcje nie są przewidziane. Nie są? To będą. Polski rząd jak i totalna opozycja milczą jak zaklęci. Samo to milczenie totalniaków jest najlepszym dowodem, jak groźna to ustawa i jakie sygnały dostali wszyscy, zarówno rząd, prezydent jak i totalniacy aby trzymać mordy w kubeł. Sygnał musiał być wyraźny - chcecie być w kolejce na nadzorców niewolników, to milczeć! Jedyny poseł Winnicki sprawę podniósł w formie zapytania, ale efekt żaden.

Prezydent Trump podpisując ustawę, postąpił jak prezydent USA postąpić powinien. Liczy się biznes. Gładkie słówka, rzucone Polakom w czasie odwiedzin, nic nie kosztują. Natomiast zysk z podpisanej ustawy będzie kolosalny. Te pieniądze, które będziemy płacić pójdą w większości do USA. Tam operują najprężniejsze organizacje przemysłu holokaust.

Zwykły Amerykanin (mam takich w rodzinie ) jest święcie przekonany, że jego kraj sieje dobro na cały świat. Ale trudno się dziwić, skoro nawet polskie władze i totalna opozycja udaje, że tak jest. A rzeczywistość może być taka, że wyzysk Sowietów może okazać się niczym w porównaniu z wyzyskiem amerykańskim.

https://www.salon24.pl/u/pesymizm/86525 ... p-podpisal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 13 cze 2018, 12:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30840
Jak to dokąd zmierza?
Do Eurokołchozu i tyle.


Dokąd zmierza Komisja Europejska

Z prof. Karolem Karskim, członkiem Prezydium Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Parlamencie Europejskim odbędzie się w środę kolejna debata o Polsce. Jakie jest zainteresowanie tym tematem w Brukseli?
– Tego typu debaty to ciągłe przywoływanie Polski do porządku, co nie ma już dzisiaj większego znaczenia. Takich jałowych dyskusji na temat różnych krajów odbywa się wiele, ale nikt specjalnie się tym nie emocjonuje. Jak to jest w zwyczaju, poszczególne grupy w Parlamencie Europejskim otrzymują limit czasu wynikający z ich wielkości, a kolejni przedstawiciele tychże grup wypowiadają swoje – zazwyczaj jednominutowe – opinie. W tego typu debatach frekwencja jest zazwyczaj mocno ograniczona, a głos zabierają zarówno ci, którzy chcą coś powiedzieć, jak i ci, którzy chcą sobie podreperować statystykę wypowiedzi. Podczas takich debat na sali plenarnej obecna jest garstka osób. Co również ciekawe, zabierający głos po wykonaniu zadania najczęściej wychodzą z sali, nie słuchając nawet, co inni mają w danej kwestii do powiedzenia. Tak to wygląda z perspektywy Brukseli. Natomiast nam w Polsce tego typu wydarzeniom – zupełnie niepotrzebnie – towarzyszą emocje sprytnie podsycane przez część mediów. Jednak to wszystko nie ma większego znaczenia, bo ten temat zwyczajnie umiera śmiercią naturalną. Dlatego powinniśmy do tego wszystkiego przyłożyć odpowiednią rzeczy miarę – mianowicie będzie to jedna z wielu debat poświęcona jednemu z wielu wyróżnianych w ten sposób państw członkowskich Unii Europejskiej.

Czy mimo wszystko Parlament Europejski, czy szerzej Unia Europejska nie ma ważniejszych problemów, którymi powinna się zająć?
– Oczywiście, Unia Europejska ma cały szereg realnych problemów: migracje, terroryzm, wzrastający rasizm i deficyt demokracji w państwach zachodnich, do tego dochodzi jeszcze dysfunkcja strefy euro, ale jak widać – zamiast rozwiązywać te kwestie, woli uciekać się do stygmatyzowania poszczególnych państw, odwracając tym samym uwagę od spraw ważnych. Od strony technicznej chodzi tu też o wypełnienie porządku obrad europarlamentu. Tak czy inaczej tego typu wnioski wychodzą lub są wspierane przez Europejską Partię Ludową (EPP), której członkiem jest nasza totalna opozycja, tj. Platforma Obywatelska, i to właśnie temu środowisku zależy – zresztą kolejny już raz – na atakowaniu Polski. Przy miałkości tego typu debat nic z tego jednak nie wynika. Na to wszystko nakłada się postać wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który wykonał ruch wręcz histeryczny. Mianowicie jednego dnia Komisja Europejska ogłasza decyzję, że w tej chwili nie będzie się zajmować Polską i nie będzie podejmować żadnych decyzji na temat Polski, a następnego dnia Timmermans, żeby przykryć swoją absolutną porażkę, korzystając z wcześniej udzielonych mu ogólnych pełnomocnictw, w imieniu tejże Komisji deklaruje przejście do kolejnego etapu procedury art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli występuje przeciwko organowi, który jest jego mocodawcą. To jest przejaw histerii, ale jak wspomniałem, z tego już nic nie wynika. To już nie jest, ani uciążliwe, ani też szkodliwe, ale zważając na rangę, jaką przypisuje sobie Komisja Europejska, jest to po prostu śmieszne. Trzeba się jednak przyzwyczaić do tego i zaakceptować, że momentami tkwimy w tak specyficznym środowisku.

Z jednej strony Jean-Claude Juncker spotyka się z premierem Mateuszem Morawieckim – mówi się nawet, że efekty tych rozmów są pozytywne, a z drugiej strony pojawia się Frans Timmermans, który wydaje się przeczyć wcześniejszym ustaleniom?
– W mojej ocenie to, z czym mamy w tej chwili do czynienia, jest kompromitacją zarówno Junckera, jak i Timmermansa. Jak wiadomo, strona polska rozmawiała z przewodniczącym Jean-Claude'em Junckerem, który zaciągnął pewne zobowiązania. Tymczasem okazuje się, że jego zastępca Frans Timmermans nieposiadający żadnych własnych kompetencji poza tymi, jakie mu przekaże bądź to Komisja Europejska, bądź to jej przewodniczący, podejmuje działania odwrotne. Oczywiście w ogólnym odbiorze wygląda to tak, jakby Timmermans urwał się Junckerowi ze sznurka, tak czy inaczej kompromituje to obu tych polityków.

Czy zatem różnice zdań między Junckerem a Timmermansem nie są jakąś grą?
– To, co się dzieje w Brukseli w tej sprawie, jest po prostu żałosne. Widać też, że obaj wspomniani politycy nie są ludźmi zdolnymi do podejmowania zobowiązań, z których się trzeba rozliczyć.

Dojdzie do głosowania art. 7 w sprawie Polski?
– Takie debaty jak ta o Polsce odbywają się na forum Parlamentu Europejskiego nie pierwszy raz i nikt sobie nie życzy, żeby to się przekładało na innych. W europarlamencie nie ma większości, która mogłaby podjąć taką decyzję, a przypomnę, że potrzeba tu decyzji europarlamentu i Rady Europejskiej. Już raz na forum Parlamentu Europejskiego próbowano podjąć sławetną rezolucję w sprawie uruchomienia procedury z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej przeciwko Polsce, kiedy europosłowie Platformy głosowali za wszczęciem postępowania, które na końcu miało na celu nałożenie sankcji na nasz kraj. Zdecydowano się na przeprowadzenie takiego głosowania na forum europarlamentu, żeby Komisja Europejska nie musiała angażować się w coś, co gołym okiem widać było, że nie wyjdzie. W związku z tym próbowano w te buty ubrać Parlament Europejski i przegłosowano rezolucję, która zlecała europarlamentarnej komisji LIBE (ds. wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych) przygotowanie raportu o Polsce, który następnie miał być podstawą do sięgnięcia po artykuł 7. I ta rezolucja owszem przeszła, ale zwykłą większością głosów, tymczasem w Traktacie o Unii Europejskiej jest mowa o tym, że aby jakąkolwiek procedurę z art. 7 uruchomić i dalej ją prowadzić, potrzeba zgody 2/3 posłów Parlamentu Europejskiego. Tym samym cały ten plan spalił na panewce, w związku z tym na następnej sesji plenarnej cichcem się z tego wycofano. Widać było, że w Parlamencie Europejskim nie ma aż tylu złych ludzi, którzy chcieliby zaszkodzić Polsce.

Dlatego sama Komisja Europejska przystąpiła do działania, które też nie musi zakończyć się po myśli przeciwników Polski…?
– Komisja Europejska z Timmermansem w roli głównej zabrnęła tak daleko, że uruchomienie tej procedury było w zasadzie dla niej wizerunkową koniecznością. Co ciekawe, wcześniej próbowała tego dokonać cudzymi rękoma, ale – jak wiadomo – się nie udało. Europarlament też dał wyraz, że nie chce zajmować się sprawą Polski, że nie ma wymaganej traktatami większości, żeby uruchamiać czy dalej prowadzić czynności wynikające z art. 7.

Jak długo może jeszcze potrwać to grillowanie Polski?
– Prawdę mówiąc, nie bardzo wiem, czy w tej chwili trwa grillowanie Polski, czy Komisja Europejska sama siebie grilluje. A ci, którzy wołają „grillujemy” – Timmermans, totalna opozycja et consortes – sami de facto skaczą po rozgrzanym ruszcie.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/198 ... ejska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzynarodowa koalicja wojująca przeciw Polsce.
PostNapisane: 05 lip 2018, 12:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30840
W polityce liczy się stanowczość

Z dr. hab. Włodzimierzem Osadczym, historykiem, dyrektorem Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim św. Jana Pawła II, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Porozumienie z Izraelem to rzeczywiście sukces Polski, jak przekonuje rząd, czy raczej porażka?
– Trudno ocenić to, co się wydarzyło w związku z nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, a właściwie rezygnacją, wycofaniem się z jej niektórych punktów dotyczących karania i odpowiedzialności za oszczerstwa i kłamstwa, bez tego, co się działo wcześniej. Ten kontekst jest szalenie ważny, bo pozwala zobaczyć, jak wygląda polityka tego rządu w kwestii pamięci historycznej. W 2016 roku Klub Kukiz’15 złożył w parlamencie wniosek dotyczący nowelizacji ustawy o IPN, włączając do obowiązujących zapisów kolejny dotyczący zbrodni ukraińskich nacjonalistów i ukraińskich formacji kolaborujących z III Rzeszą oraz karalności za negowanie zbrodni wołyńskiej. Uznano, żeby połączyć kwestie banderyzmu z wcześniej złożonym przez Prawo i Sprawiedliwość wnioskiem dotyczącym karalności za szkalowanie Narodu Polskiego poprzez obarczenie odpowiedzialnością za holokaust, w tym mieszczą się określenia „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy koncentracyjne” i inne paszkwile, jakie w ostatnich czasach się nasiliły.

Projekt Kukiz’15 uzyskał pozytywną opinię Biura Analiz Sejmowych…
– Owszem, ale przeszedł też, uzyskując pozytywne oceny sejmowych komisji. Na jedno z takich posiedzeń byłem i ja zaproszony, zabierając głos w kwestiach kwitnącego – niestety – banderyzmu na Ukrainie. Faktem bowiem jest, że jest to bardzo niebezpieczna ideologia, która może mieć wpływ także na bezpieczeństwo państwa polskiego. Niestety, po przejściu wszystkich etapów legislacyjnych projekt ustawy trafił do zamrażarki marszałka Sejmu. Był „mrożony” przez blisko półtora roku. To kuriozalne i zupełnie niezrozumiałe, bo skoro właściwie gotowej już ustawie nikt nie miał nic do zarzucenia pod względem merytorycznym, która była ewidentnie potrzebna z uwagi na szarzenie się ideologii banderyzmu i przenikania jej na terytorium Polski, ponadto ze względu na ataki środowisk żydowskich, które próbowały zniekształcić wizerunek Polski okresu II wojny światowej oraz umniejszyć rolę, jaką w czasie holokaustu odegrał polski Naród, a także ze względu na oskarżanie nas o udział w holokauście, ta ustawa była ze wszech miar potrzebna.

Wiem, że były próby zwracania się do marszałka Kuchcińskiego w tej sprawie, ale zdaje się nie przyniosły rezultatu…
– Marszałek Kuchciński wstrzymywał dalszy tok postępowań nad tą ustawą. Wiem też, że mocno w tę sprawę był zaangażowany wicemarszałek Terlecki, który też dbał o to, aby projekt tej ustawy nie pojawił się podczas obrad na sali plenarnej Sejmu. Próby upominania się środowisk kresowych, frakcji politycznych, w tym przede wszystkim ze strony Kukiz’15 jako inicjatora były niestety nieskuteczne. I wówczas, kiedy relacje polsko-ukraińskie coraz bardziej się pogarszały, to za każdym razem ten temat pojawiał się na sali obrad, ale był wycofywany przez większość sejmową.

Czym Pan tłumaczy ten upór PiS?
– Postawa PiS była żenująca i właściwie trudno to wytłumaczyć. Widać, że kierownictwo Sejmu traktowało tę ustawę jako czynnik uprawiania bieżącej polityki historycznej, nie chciałbym pójść za daleko, ale sprawiało to wrażenia handlowania pamięcią historyczną. Jak bowiem można zrozumieć fakt, kiedy dajmy na to, rano pojawia się informacja, że temat nowelizacji ustawy o IPN się pojawia, a wieczorem się go wycofuje, a takie sytuacje miały miejsce. W 2017 roku głosy protestu stawały się coraz bardziej stanowcze. 20 listopada 2017 roku ukazało się oświadczenie Centrum Informacji Sejmowej, w którym – w imieniu marszałka Kuchcińskiego – zapewniano ks. Zaleskiego, że Sejm cały czas pracuje nad tym projektem, że są prowadzone prace zmierzające do połączenia inicjatywy związanej z relacjami polsko-żydowskimi, która wyszła od PiS, z członem antybanderowskim autorstwa Kukiz’15. Było zatem zapewnienie marszałka Sejmu, że prace nad tą ustawą były prowadzone przynajmniej od listopada 20117 roku, dlatego twierdzenie, że ustawa ta pojawiła się nie wiadomo skąd, a dodatkowo twierdzenie, że rzekomo w tym wszystkim zadziałała ręka Moskwy, to taką narrację mogły podtrzymywać tylko wyjątkowo nieuczciwe osoby. Tak czy inaczej ustawa o IPN została znowelizowana w styczniu br. przez Sejm RP i zachwalana przez PiS jako coś, co broni polską rację stanu. Ciężko zrozumieć, dlaczego tak się stało, skoro wcześniej wszelkie próby uchwalenia noweli ustawy o IPN autorstwa Kukiz’15 były torpedowane. Można tylko domniemywać, że było to zależne od takich czy innych środowisk. Finał był taki, że ambasador Izraela Anna Azari w czasie uroczystości poświęconych 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau skrytykowała ustawę, po czym zaczęły się ataki i naciski na Polskę, aby to prawo zmienić.

Naciski były także ze strony ukraińskiej…
– Kulminacją ingerowania w polskie sprawy były chyba apele prezydenta Poroszenki do Senatu RP, aby zawetował tę ustawę. To nie do pomyślenia, żeby takie sugestie czy apele oraz głosy de facto szkalujące państwo polskie płynęły od „strategicznego” partnera. Formułował je osobiście dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wjatrowycz, jakby nie było urzędnik państwa w randze ministra. Niestety, wszystko to odbywało się w całkowitym milczeniu polskiego MSZ, nie było tez żadnej reakcji od ambasadora RP w Kijowie Jana Piekło. Można zatem powiedzieć, że z chwilą przyjęcia ustawy o IPN w styczniu tego roku Polska stała się chłopcem do bicia atakowanym dotkliwie nie tylko ze strony Izraela i środowisk żydowskich, ale także przez dyplomację Stanów Zjednoczonych oraz oczywiście ze strony Ukrainy. Co by nie powiedzieć, państwo polskie doświadczyło bezprecedensowej presji i to, co się stało w ubiegłym tygodniu, czyli wycofanie się z części zapisów ustawy dotyczących penalizacji, można uznać jako przejaw uległości Polski wobec presji, o której mówiłem.

Czy Pana zdaniem są jakieś – powiedzmy – ukryte kulisy zmian ustawy o IPN?
– Wiemy, że z atakami wobec tej ustawy teraz ujawnili się „tenorzy” polskiej polityki i tzw. celebryci naukowi oraz polityczni, którzy jeszcze kilka miesięcy czy kilka tygodni temu wychwalali tę ustawę, wskazując, że zawarte w niej zapisy są bardzo ważne dla Polski. Teraz zaś jakby na rozkaz odgórny pojawiły się zupełnie inne narracje. W tej sytuacji można się było spodziewać, że obóz rządzący bez problemu przeforsuje zmiany, usuwając to, czego jeszcze niedawno broniono jak niepodległości. Myślę, że to, co się wydarzyło przy głosowaniu zmian zapisów w ustawie o IPN, to ogromne upokorzenie, którego państwo polskie już dawno nie doświadczyło. Wystarczyło kilka godzin, aby Sejm głosami partii rządzącej, a także tzw. opozycji totalnej, przy wsparciu Senatu i podpisie prezydenta znowelizował tę ustawę. To wszystko wystarczyło, żeby zaraz po tym premier Mateusz Morawiecki mógł zdać sprawozdanie premierowi Izraela z wykonanego zadania. Wiemy, że w protokole dyplomatycznym istnieją prestiż i wzajemny szacunek oraz zasada wzajemności, ale tak jak została potraktowana Polska, przerasta wszelkie wyobrażenia o możliwości funkcjonowania w relacjach międzynarodowych.

Tyle że ze strony rządowej słyszymy, że teraz pozycja Polski w oczach naszych sojuszników Izraela, Stanów Zjednoczonych wprost przeciwnie wzrasta.
– W polityce liczy się siła, nie uległość. Mam na myśli siłę wynikającą nie tylko z potencjału militarnego czy pozycji gospodarczej, ale liczy się także siła ducha, wiary i zasad moralnych. Uległość w polityce nigdy nie była powodem do szacunku czy też realizacji racji stanu. Uległe były państwa wasalne, bo nie miały innego wyjścia. Uległa była np. PRL. Natomiast teraz widzimy, że komuś wyraźnie zależało na tym, aby wskazać Polsce miejsce w szeregu i uświadomić nam, że jeśli będziemy się wybijali, to będą też nieprzyjemne konsekwencje. Z Zachodu, zwłaszcza z Waszyngtonu, słyszymy narrację o sojuszach, partnerstwie, ale czy to, co się teraz stało – mam na myśli także presję wywieraną na Polsce – rzeczywiście świadczy o partnerstwie, to można mieć poważne wątpliwości. Dlatego powinniśmy mieć świadomość, że te ustępstwa z naszej strony zostały wymuszone nie tylko, żeby osiągnąć zakładany cel, ale do tego państwo polskie zostało publicznie upokorzone.

Ale narracja rządu mówi o czymś zupełnie odwrotnym, wręcz o sukcesie negocjacyjnym…?
– Rządzący nie mają innego wyjścia niż powielać tego typu narracje, że jest to sukces.

Jakie konsekwencje na przyszłość pociągają za sobą ustępstwa z polskiej strony w sprawie ustawy o IPN?
– Wydaje mi się, że niestety zmiana ustawy o IPN utrwala obraz Polski jako państwa, które pozbawia się pamięci, któremu daje się coś w rodzaju koncesji na pamięć. Polakom pozwolono pamiętać o Katyniu z racji tego, że przyzwoliły na to światowe mocarstwa, które w tym momencie są skonfliktowane z Moskwą. Nie wiemy jednak, jak będzie to wyglądało później, bo wiemy, że za kilka dni dojdzie do spotkania prezydenta Trumpa z Putinem i może się okazać, że Polska znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji. W odróżnieniu od Polski, państwa decyzyjne cały czas rozmawiają z Rosją jako dużym graczem, niekoniecznie się zgadzając z polityką Kremla. Natomiast Polska bodajże jako jedyny kraj w Europie jest odsunięta. Nie wiemy też, co nam obóz rządzący szykuje na odcinku dotyczącym banderyzmu ukraińskiego. Wiemy, że mocno się nasila i powiela kłamstwo, że jest to wrzutka moskiewska, m.in. ja jako osoba, która konsultowała tę ustawę, jestem pomawiany o realizację prorosyjskich interesów. Przy okazji chciałbym zaznaczyć, że pozwy sądowe wobec powielających tego typu oszczerstwa są przygotowywane i nie pozostanie to bez odpowiedzi.

Czy to nie rozzuchwala jeszcze bardziej Ukraińców?
– Nie wiem, czy można być jeszcze bardziej zuchwałym niż to ma miejsce obecnie ze strony ukraińskiej, o czym zresztą wspomniałem już wcześniej, kiedy ze strony ukraińskich władz poddaje się wprost krytyce politykę wewnętrzną państwa polskiego. Niestety, odbywa się to przy milczeniu polskiego MSZ i ambasadora RP w Kijowie. To świadczy tylko o uległości. Przypomnę tylko sytuację z ubiegłego roku, kiedy MSZ przygotowało wzory polskich paszportów upamiętniających m.in. walki o zręby państwa polskiego, gdzie miał być m.in. Cmentarz Obrońców Lwowa, niestety protest ambasadora Ukrainy w Warszawie spowodował, że polski MSZ się z tego pomysłu wycofał. Tak nie da się uprawiać polskiej polityki zagranicznej szczególnie wobec Ukrainy. Przypomnę też sytuację sprzed kilku dni, kiedy wszystkie czynniki rządowe odmówiły patronatu nad Kongresem Środowisk Kresowych RP i konferencją naukową „Wołyń ’43: Walka o pamięć – Walka o Polskę”, które odbywały się w Lublinie i były poświęcone 75. rocznicy ludobójstwa dokonanego na Kresach przez OUN-UPA. Taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy w historii, co pokazuje uległość państwa polskiego na odcinku polityki wschodniej, co więcej – przyzwalanie na mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski przez „strategicznego” ukraińskiego sąsiada.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/199 ... czosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 123 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /