Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 21 cze 2016, 07:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30674
W "totalnej opozycji" dominuje gangsterska racja stanu.
A w niemieckim bałaganie politycznym szowinistyczna racja stanu.


Kampania, która uderza w bezpieczeństwo Polski

Z gen. dyw. Romanem Polką, byłym dowódcą jednostki specjalnej GROM, w latach 2006-2008 zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Generale, Frank-Walter Steinmeier w niemieckim „Bild am Sonntag”, krytykując manewry wojskowe Anakonda, ostrzegł przed ograniczaniem się w polityce wobec Rosji do wojskowego odstraszania i „wymachiwania szabelką”. Czy te ćwiczenia zakończone w Polsce, manewry, to rzeczywiście była jedynie – symboliczna parada czołgów na wschodniej granicy Sojuszu – jak twierdzi szef niemieckiej dyplomacji?
– Po pierwsze, zakończone ćwiczenia Anakonda 16 nie były żadnym wymachiwaniem szabelką tylko odpowiedzią na realne zagrożenie ze strony Moskwy, zagrożenie, którego przejawem są działania Rosji chociażby na Ukrainie. Ponadto ze strony Rosji na naszej granicy mamy ćwiczenia prowadzone potężnymi siłami. Po drugie, Niemcy – członek Sojuszu Północnoatlantyckiego, a szczególnie minister spraw zagranicznych takiego państwa powinien mieć świadomość, że ćwiczenia Anakonda 16 były odpowiedzią na współczesne zagrożenia, co ważne – były dobrze zorganizowane, dobrze przeprowadzone i tak naprawdę NATO po raz pierwszy od wielu lat przypomniało sobie o tym, że aby realizować art. 3 traktatu Sojuszu Północnoatlantyckiego, który mówi o budowaniu zdolności obronnej Sojuszu, to musi wspólnie ćwiczyć. I to się dzieje, zresztą po raz pierwszy od poszerzenia NATO na wschodniej flance i świadczy o spójności Sojuszu. Natomiast zachowanie Steinmeiera i głosy, jakie dochodzą do nas z Niemiec, przypominają działanie agentury obcego wpływu w tym kraju. Wystarczy tylko wspomnieć, że ostatnio kanclerz Angela Merkel wzmocniła komórki niemieckiego kontrwywiadu, zdając sobie sprawę z tego, że różnego rodzaju agentury mogą działać w tym państwie. Tymczasem okazuje się, że pani kanclerz ma we własnym rządzie takiego dobrze umocowanego agenta. Na szczęście społeczeństwo niemieckie bardzo negatywnie zareagowało na wypowiedź Franka-Waltera Steinmeiera, co pokazuje, że tak jak bezczelne były pamiętne kłamstwa Putina o „zielonych ludzikach”, tak również dzisiaj wypowiedź szefa MSZ Niemiec jest zaprzeczeniem tego, co wspólnie budujemy, czyli politykę obronną, która ma zresztą nie tylko nam, ale również Niemcom zapewnić bezpieczeństwo.

W ramach budowania tej jak Pan to określił – polityki obronnej – Amerykanie wyślą do Polski żołnierzy i sprzęt pancerny. Czy nasz udział w zwalczaniu tzw. Państwa Islamskiego to cena, jaką zapłacimy za to zaangażowanie militarne NATO?
– Zanim odpowiem na to pytanie, przypomnę dyskusję – jedną z wielu – jaką miałem ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim, przed kampanią wyborczą w 2005 r., kiedy Platforma wzywała do tego, aby jak najszybciej wycofać się z Iraku. Rzeczywiście wycofaliśmy się z Iraku, ale sprawy zostały niezałatwione. I pamiętam, że prezydent Kaczyński mówił, że nie powinniśmy się tego robić. Ponadto zwracał uwagę, że jeśli chcemy zadbać o nasze bezpieczeństwo, to przede wszystkim musimy budować spójność NATO. We współczesnym świecie, wobec zmieniającej się sytuacji geopolitycznej sami nie jesteśmy w stanie się obronić przed taką potęgą, jaką jest Rosja, zresztą chyba żaden kraj europejski nie jest do tego zdolny. Dlatego tylko wspólne działanie jest w stanie odstraszyć Putina.

Na czym ma polegać to wspólne działanie?
– To współdziałanie powinno się przede wszystkim przejawiać w tym, że wspólnie dbamy nie tylko o wschodnią flankę NATO, ale pamiętamy też o południowej flance i to nie tylko dlatego, że stamtąd może przyjść zagrożenie terrorystyczne dla Polski, ale dlatego, że kraje na południowej flance też mają swoje problemy, mają prawo mieć swoje obawy, a my musimy pokazać, że nie patrzymy jedynie na czubek własnego nosa, ale potrafimy działać razem w trudnych sytuacjach. Po to mamy wojsko, po to mamy armię, żeby zapewniła nam bezpieczeństwo, ale musimy działać wspólnie i skutecznie.

Jak ocenia Pan zapowiedziany dzisiaj przez Platformę – związany z misją polskich żołnierzy w Iraku i Kuwejcie – wniosek o wotum nieufności wobec ministra Macierewicza, rzekomo w trosce o bezpieczeństwo Polski?
– Minister Antoni Macierewicz to człowiek, który ma skórę – można powiedzieć – pancerną. Zarówno wtedy, kiedy przedstawiał listę agentów komunistycznej bezpieki, jak również później wielokrotnie wykazał się zdecydowaniem i determinacją. Intryg, które knuto przeciwko Antoniemu Macierewiczowi, było wiele i sądzę, że zdążył się już do tego przyzwyczaić czy uodpornić na takie zarzuty i także tym razem da sobie radę. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli komuś zależy na dobru Polski, to szczególnie przed tak ważnym dla Polski wydarzeniem jak szczyt NATO w Warszawie nie powinien rzucać bezpodstawnych oskarżeń, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i są zwyczajnie wyssane z palca. Nie ma sensu robić z tego kampanii, która szkodzi nie tyle samemu ministrowi Macierewiczowi, ale uderza w bezpieczeństwo Polski. To nic innego jak próba wprowadzenia chaosu i zamieszania przed lipcowym szczytem NATO. Jeśli zaś mówimy o ośmiu latach rządzenia Platformy, za ministrów: Klicha czy Siemoniaka to powiedzmy sobie jasno, że w tym czasie nic się w armii nie działo, a z całą pewnością nic dobrego. Natomiast minister Macierewicz – co warto podkreślić – jest bardzo dobrze odbierany wśród żołnierzy. Np. doświadczonym kombatantom z misji irackiej czy afgańskiej pozwolił w końcu służyć w armii. Z tego wynika to, że ci doskonali żołnierze mają zapewniony byt i co niezwykle istotne z nimi w szeregu Polska jest lepiej broniona.

Panie Generale, czy nasze zaangażowanie w Kuwejcie czy Iraku, choć jak słyszymy – tylko w misjach szkoleniowych – mimo wszystko nie jest zaproszeniem terrorystów do Polski?
– Musimy sobie uświadomić, że jeżeli w tamtym rejonie toczy się wojna, to znaczy, że jest to obszar działań bojowych. Co również ważne – działania rozpoznawcze wcale nie są mniej niebezpieczne od działań bojowych, np. samoloty rozpoznawcze czasem też są strącane. I szczerze mówiąc, nie podoba mi się to, że wysyłając naszych żołnierzy w strefę wojny, informujemy, że nie będą oni tam, na misji, prowadzić działań bojowych. Tak czy inaczej będą w warunkach bojowych, ale to jest tylko jeden aspekt tej sprawy. Natomiast to, czy się narażamy terrorystom, otóż nie łudźmy się, bo tak czy inaczej odkąd w 2001 r. weszliśmy do Afganistanu, czy w 2003 r., kiedy wkroczyliśmy do Iraku i czy się nam to podoba, czy nie, to i tak jesteśmy postrzegani jako część zachodniego sojuszu i tego nie zmieni nasze zaangażowanie czy też jego brak w Kuwejcie czy Iraku. Jeśli terroryści będą mieć możliwość uderzenia w Polskę, jeżeli będzie się im to opłacało, to z całą pewnością to zrobią. Natomiast to, co nas ratuje czy też działa na naszą korzyść, to fakt, że jesteśmy społeczeństwem jednolitym religijnie i kulturowo. Trudno się u nas ukryć ludziom o obcej kulturze i to, że nie popełniliśmy błędów Francji czy Belgii i nie mamy u siebie uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu, a co za tym idzie – nie mamy radykalnego islamizmu, to jest dla nas bardzo ważne. Zamachy w Belgii czy we Francji pokazują wyraźnie, że władze i służby tych państw, choć doskonale zdają sobie sprawę, że mają u siebie zwolenników Daeszu, co już stanowi potencjalne zagrożenie kolejnymi zamachami terrorystycznymi, to tak naprawdę nic z tym nie robili i nie robią. I to jest prawdziwy dramat.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 24 lip 2016, 10:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30674
Problem Rzezi Wołyńskiej, a polska racja stanu

Wobec dyskutowanego ostatnio szeroko tematu Rzezi Wołyńskiej i sporu wokół oficjalnego stanowiska Polski w tej sprawie, niżej podpisany postanowił wtrącić swoje zdanie na ten temat.

Rozważając problem należy najpierw zdefiniować fakty niepodlegające dyskusji. A oto one:

1 Rzeż Wołyńska i czystka etniczna w Małopolsce Wschodniej były niczym nie usprawiedliwionym, niesprowokowanym ludobójstwem na narodzie polskim, dokonanym przez organizacje OUN i UPA, przy sporym udziale ukraińskiej ludności cywilnej.

2. Nie można w żadnym wypadku mówić o symetrii postępowania Ukraińców wobec Polaków i Polaków wobec Ukraińców (dotyczy to zarówno dwudziestolecia międzywojennego, jak i Akcji Wisła).

3. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że my, Polacy powinniśmy starać się uzyskać od Ukrainy nie tylko moralne zadośćuczynienie i przeprosiny, ale być może również odszkodowanie finansowe, przy możliwości adekwatnego odszkodowania dla Ukraińców poszkodowanych w Akcji Wisła. Nie ulega także wątpliwości, że w naszym interesie leży to, by na Ukrainie nie gloryfikowano zbrodniarzy narodu polskiego.

4. Jest dla Polski korzystne istnienie Ukrainy, jednak najlepiej- w stałym konflikcie z Rosją ( nie jest dla nas istotne kto ma Krym i Zagłębie Donieckie, ale im dłużej będzie trwał o te terytoria spór, tym dla nas lepiej).

Z powyższych punktów wynika, że odpowiedzieć należy nie na pytanie: czy, ale: jakim sposobem i w jakim momenciezmusić Ukraińców do realizacji punktu trzeciego!

Aby mądrze odpowiedzieć na tak postawione pytanie, trzeba wpierw postawić inne.

Skoro istnienie Ukrainy leży w naszym interesie, istotne dla dalszych rozważań jest to, czy polska pomoc dla Ukrainy w konflikcie z Rosją, ma dla przetrwania tej pierwszej znaczenie krytyczne?

Moim zdaniem, na to pytanie twierdząco może odpowiedzieć wyłącznie oderwany od rzeczywistości megaloman, ale dla porządku rozważmy te dwie możliwości.

Założenie A

Ukraina przetrwa lub upadnie niezależnie od polskich działań i polskiej pomocy.

W tej sytuacji są znów dwie możliwości:

a) Ukraina - czy udzielimy jej pomocy, czy nie udzielimy - przetrwa.

W tej sytuacji należy od razu i bez najmniejszego pardonu żądać od Ukraińców realizacji tego, o czym mówi punkt trzeci. Bo jak nie teraz to kiedy? Kiedy będzie silniejsza? Oczywiście trzeba uzależnić od tego polską pomoc pod każdym względem.

b) Ukraina nie przetrwa.

W tej sytuacji również nie ma powodu, żeby zwlekać, choć ma to znaczenie mniejsze pod względem geopolitycznym, większe dla nas samych, zwłaszcza rodzin pomordowanych na wschodzie Polaków.

Proste, prawda?

Jeżeli uznamy, że Polska nie jest w stanie pomóc Ukrainie w konflikcie z Rosją tak, by zapewnić jej przetrwanie - co wydaje mi się oczywiste - należy wszelką pomoc uzależnić od realizacji naszych żądań! I to od jutra!

Nieco trudniejsza jest sytuacja przy

założeniu B -

Ukraina przetrwa, jeśli jej pomożemy, w przeciwnym przypadku zostanie wchłonięta przez Rosję.

Wtedy - i tylko wtedy - należy znaleźć odpowiedni moment dla wysuwania żądań. Jednak, ponieważ realizacja żądań w zakresie moralnego zadośćuczynienia, oraz zaprzestania gloryfikowania morderców, nie wiążą się z żadnymi nakładami finansowymi ze strony Ukrainy, nie ma powodu, by przynajmniej tych żądań nie zgłosić od zaraz, uzależniając udzielenie realnej pomocy od ich spełnienia ( a przynajmniej udając, że uzależniamy)!

Z całą pewności nie ma też powodu, byśmy unikali nazywania rzeczy po imieniu. Mord jest mordem, bestialstwo jest bestialstwem, a ludobójstwo - ludobójstwem! Wiemy też kto był temu winny! Jak wykazano wyżej, dalsze głaskanie Ukraińców nie ma żadnego uzasadnienia! Nic nam nie daje!

Każdy polityk, który twierdzi, że łagodzenie tego problemu podyktowane jest polską racją stanu - opowiada bzdury!

Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że przyjmowanie do Polski imigrantów zarobkowych z Ukrainy również jest działaniem na dłuższą metę szkodliwym. Wpuszczamy tu ludzi, którzy powinni raczej budować swój własny kraj, co - jako się rzekło - leży w naszym interesie; ludzi, którzy powinni raczej bronić swego kraju, bo jego obrona również jest w naszym interesie! Nie ma żadnej gwarancji, że oni wtopią się w nasze społeczeństwo i nasz naród, a wobec podsycanych przez władze Ukrainy instynktów i nastrojów antypolskich, ich obecność w Polsce może sie w pewnych warunkach stać niebezpieczna. Zamiast zatrudniać Ukraińców, należy zrobić wszystko, by poprzez zmniejszenie kosztów pracy umożliwić polskim pracodawcom takie podniesienie wynagrodzeń za pracę, by można było ściągnąć z powrotem do Polski rodaków z Europy Zachodniej!

Zdaję sobie sprawę, że to co napisałem jest cyniczne. Ale i tak jest niczym w stosunku do tego, co zrobiono moim rodakom w 1943 roku... Mogę napisać te słowa tylko dlatego, że mojej babci, wraz z dwoma synami, w tym z moim śp. tatą, udało się na początku wojny przedostać z położonego w Województwie Stanisławowskim Stryja, na tereny Generalnej Guberni (w tym czasie dziadek, który był zawodowym żołnierzem, służył w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Karpackich w Afryce Północnej, walcząc między innymi, w obronie Tobruku). Tylko dzięki temu przyszedłem na świat...

Lech Mucha

Tekst ukazał się drukiem w tygodniku Polska Niepodległa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 17 maja 2017, 14:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30674
Pudzianowski: Polska nie przyjmie żadnych imigrantów! Brawo!

Obrazek

"Nie można pozwolić na to, by morderczy islam rozprzestrzeniał się na świecie".
„Premier Beata Szydło: Polska nie przyjmie żadnych imigrantów! Nie ma takiej możliwości...!!!!! BRAWOOOOO” - pisze Mariusz Pudzianowski na swoim fanpage'u na Facebooku.

Pudzianowski od wielu miesięcy krytykuje politykę państw zachodnich w kwestii przyjmowania imigrantów z Bliskiego Wschodu. Zawodnik MMA jest właścicielem firmy transportowej, która ucierpiała z powodu ataków imigrantów koczujących w dżungli w Calais.

Sportowiec chwali zdecydowane stanowisko premier Szydło ws. przyjmowania uchodźców.

„Premier Beata Szydło wyraziła się wprost i jednoznacznie odnośnie przyjmowania islamskich imigrantów, bo takie jest podłe stanowisko Unii Europejskiej. Nie można pozwolić na to, by islam zniszczył i zapanował na całym świecie” - napisał.

„Islam to potworne zagrożenie dla całego świata...” - dodał Pudzianowski.

Pięciokrotny zdobywca tytułu najsilniejszego człowieka świata widzie w islamie problem dla całego świata.

„Stanowisko rządu w tej kwestii jest jasne. Nie można pozwolić na to, by morderczy islam rozprzestrzeniał się na świecie”.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 0118699952


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 19 maja 2017, 18:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30674
Winnicki: "Niech Polska pozostanie polska"

Ruch Narodowy mówi zdecydowane "nie" multikulturalizmowi - mówił na piątkowej konferencji prasowej prezes RN poseł Robert Winnicki (nierz.). Zapowiedział jednocześnie, że organizacje narodowe będą protestowały przeciwko dyktatowi Brukseli ws. uchodźców.
Komisja Europejska zagroziła we wtorek rozpoczęciem procedury o naruszenie prawa UE, jeśli Polska, Węgry i Austria do czerwca nie przystąpią do relokacji uchodźców; te trzy kraje nie relokowały dotychczas ani jednej osoby. KE wezwała trzy państwa członkowskie do niezwłocznego rozpoczęcia relokacji.

Na piątkowej konferencji prasowej Winnicki przedstawił stanowisko organizacji narodowych w sprawie ultimatum stawianego Polsce przez KE. Zdaniem posła, Bruksela "ingeruje w sposób nieuprawniony w polską rzeczywistość wewnętrzną i naszą politykę imigracyjną". "Bruksela przekracza kolejne granice wtrącając się w wewnętrzną politykę państw członkowskich" - ocenił.
Według posła, polski rząd prowadzi "dobrą i mądrą politykę migracyjną". Winnicki wyraził też poparcie dla stanowiska rządu w tej sprawie. Sprzeciwianie się przyjmowaniu imigrantów spoza Europy jest, jego zdaniem, uzasadnione "przykładem Europy Zachodniej".
"Mówimy zdecydowane +nie+ multikulturalizmowi i zaznaczamy, że organizacje narodowe będą protestowały przeciwko dyktatowi Brukseli" - oświadczył prezes Ruchu Narodowego. Zaapelował do polskiego rządu, by nie ulegał presji i kontynuował "twardą politykę" w sprawie pozaeuropejskich imigrantów.

"Ruch Narodowy stoi na stanowisku, że nawet jeśli Europa nie może w całości być europejska, to niech Polska pozostanie polska" - podkreślił.
Członek zarządu Ruchu Narodowego Witold Tumanowicz poinformował, że najbliższy z protestów organizacji narodowych odbędzie się w Warszawie we wtorek 23 maja przed siedzibą Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Protest ma przebiegać pod hasłem: "Nie dla imigrantów, nie dla UE".
We wrześniu 2015 roku państwa członkowskie UE zgodziły się na przeniesienie 160 tys. uchodźców z Włoch oraz Grecji; termin na zakończenie działań wyznaczono na wrzesień 2017 roku. Dotychczas tylko nieco ponad 18 tys., czyli około 11 proc. ustalonej liczby osób, zostało faktycznie przeniesionych.

Premier Beata Szydło we wtorek oświadczyła, że nie ma w tej chwili możliwości, by do Polski byli przyjmowani uchodźcy. "Na pewno nie zgodzimy się na narzucanie Polsce, ani innym krajom członkowskim jakichkolwiek przymusowych kwot" - podkreśliła. (PAP)

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 0135836476


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 26 maja 2017, 01:28 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
Opublikowany 24 maj 2017
„Europo, powstań z kolan, bo będziesz codziennie opłakiwała swoje dzieci”
Podważanie po raz kolejny pozycji polskiego ministra obrony w przededniu ważnego sojuszniczego spotkania (szczytu NATO) nie jest mądre, nie jest odpowiedzialne, jest szkodliwe, jest nie tylko nieroztropnością, jest kardynalnym błędem – powiedziała Beata Szydło w środę w sejmowej debacie nad odwołaniem szefa MON Antoniego Macierewicza. Premier odniosła się również do zagrożenia terroryzmem. Wezwała Europę do „obudzenia się z letargu”.


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 23 gru 2017, 17:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30674
Ministerstwo musi istnieć

Z prof. Janem Szyszko, ministrem środowiska, rozmawia Krzysztof Losz

Panie Ministrze, pojawiły się informacje, że PiS rozważa likwidację Mini-sterstwa Środowiska. Czy rzeczywiście?
– Takie informacje widzę tylko w mediach, oficjalnie nic mi na ten temat nie wiadomo. Kwestia ewentualnej likwidacji Mini-sterstwa Środowiska nie była podnoszona na żadnym posiedzeniu władz partii lub naszego klubu parlamentarnego, nie słyszałem jej także podczas moich rozmów z koleżankami i kolegami z rządu. Niemniej rzeczywiście niepokojące jest to, że jest coraz więcej sygnałów świadczących o tym, że jest koncepcja przyłączenia resortu środowiska do Ministerstwa Energii, z tym że Lasy Państwowe byłyby przeniesione pod kuratelę ministra rolnictwa. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Na czym Pan Minister opiera swój optymizm?
– Nie widzę takiego zagrożenia, jeśli spojrzymy na program Prawa i Sprawiedliwości. Nasz program bowiem podkreśla od początku konieczność ochrony rodzimego środowiska, polskich lasów, naszych zasobów przyrodniczych. A do realizacji tych celów niezbędne jest istnienie ministerstwa, którym kieruję.

Zakładając negatywny scenariusz, czym groziłaby taka zmiana w strukturze rządu?
– Byłby to bardzo zły pomysł, choć on się co jakiś czas pojawiał w przeszłości od ponad 20 lat w głowach polityków Unii Wolności, ludzi z kręgów liberalno-lewackich. Myślę, że to oni są źródłem tych informacji, mogą nawet robić jakąś medialną kampanię przeciwko mnie i Ministerstwu Środowiska. Robią to z premedytacją, gdyż chodzi im o przejęcie kontroli nad ogromnymi pieniędzmi, czego dowód mieliśmy w czasach rządów PO – PSL, gdy Lasy Państwowe próbowano przekształcić w spółkę Skarbu Państwa, aby potem łatwiej było sprzedać ich majątek. Dlatego uruchomiliśmy wtedy akcję obrony lasów, zbierając pod wnioskiem referendalnym 3,5 mln podpisów. I na pewno nasze działania spowodowały, że plany prywatyzacji lasów zarzucono. Dziękuję przy tej okazji Czytelnikom „Naszego Dziennika”, Słuchaczom Radia Maryja i Widzom Telewizji Trwam, że mocno mnie wspierali w tych zabiegach.

Doniesienia o rekonstrukcji strukturalnej rządu mówią też o tym, iż większość zadań Ministerstwa Środowiska przejęłoby Ministerstwo Energii. Jakie by to miało skutki?
– Taka decyzja byłaby bardzo złym wyjściem, gdyż resorty energii i środowiska mają zupełnie odmienne cele i zadania, których nie da się zrealizować pod jednym szyldem. Likwidacja mojego resortu byłaby przede wszystkim niewskazana z punktu widzenia ochrony środowiska. My przecież mamy bardzo wiele do zrobienia w tej dziedzinie. I to jest też nasza wielka szansa, gdyż my mamy być liderem w Europie w zakresie wdrażania rozwiązań prośrodowiskowych. Przykładem są skuteczne zabiegi Polski, aby do bilansu emisji dwutlenku węgla zaliczać także jego pochłanianie przez lasy. Ministerstwo Środowiska to także zasoby geologiczne Polski, którymi trzeba tak gospodarować, żeby służyły rozwojowi gospodarczemu. Nie tylko przemysłu, ale również obszarów niezurbanizowanych. Mam świadomość, że istnieją w Polsce wpływowe grupy, osadzone w mediach i dużym biznesie, które by chciały zamknąć Ministerstwo Środowiska, po to żeby przejąć kontrolę nad tymi bogactwami. Nie tylko nad węglem, gazem, ale również nad innymi surowcami i zasobami wód geotermalnych. Rząd PiS docenił znaczenie naszych bogactw naturalnych, gdyż dopiero my daliśmy narzędzia Głównemu Geologowi Kraju, którym jest mój zastępca prof. Mariusz-Orion Jędrysek, aby mógł sprawować skuteczny nadzór nad naszym majątkiem ukrytym w ziemi.

Z tego wynika, że resort środowiska musi dalej istnieć.
– Nikt nie może mieć co do tego żadnych wątpliwości. Mam nadzieję, że doniesienia, o których mówimy, okażą się zwykłymi plotkami.

Dziękuję za rozmowę.
Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... tniec.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 29 sty 2018, 11:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30674
Oświadczenie IPN

Oświadczenie IPN w związku z wypowiedzią ambasador Izraela w Polsce

Warszawa, 28 stycznia 2018

Podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz Ambasador Izraela Anna Azari zaapelowała o zmianę w przyjętej przez Sejm nowelizacji wprowadzającej m.in. kary za sformułowanie „polskie obozy śmierci”.

Instytut Pamięci Narodowej uważa za niestosowną ingerencję ambasady innego państwa w nowelizację ustawy, która jeszcze nie została uchwalona. Słowa dyplomaty są tym bardziej zastanawiające, że zostały wypowiedziane w Polsce, która jako pierwsza padła ofiarą niemieckiego okupanta. W obozie Auschwitz początkowo osadzano Polaków, ostatecznie stał się miejscem zagłady przede wszystkim Żydów. Podczas II Wojny Światowej zginęło blisko 6 mln obywateli polskich, z których połowa była polskimi Żydami, a połowa etnicznymi Polakami.

Przez kilkadziesiąt ostatnich lat Polska była wielokrotnie szkalowana i ukazywana jako wspólnik Hitlera, dlatego obrona dobrego imienia naszego narodu przed stwierdzeniami, które nie mają nic wspólnego z prawdą historyczną, wydaje się sprawą oczywistą i konieczną. Wcześniej ta obrona była nieskuteczna, a stanowisko polskich władz nie zawsze było dostrzegane w przestrzeni społecznej i medialnej.

Instytut Pamięci Narodowej pragnie podkreślić, że nowelizacja ustawy o IPN nie ogranicza badań naukowych i wolności słowa, walczy jedynie z celowym zakłamywaniem historii, bezczeszczeniem pamięci o ofiarach i hańbieniem żyjących więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych.

Przepisy dotyczące kar za kłamstwa historyczne obowiązują również w innych krajach, polska reakcja w tej kwestii nie jest niczym wyjątkowym.

Zarzuty wobec Polaków dotyczące okresu II Wojny Światowej, jeśli będą dobrze udokumentowane, nie spotkają się z sankcjami prawnymi. Ustawodawca, Ministerstwo Sprawiedliwości, chce jedynie zapobiec wypowiedziom osób, które umyślnie, publicznie i wbrew faktom przypisują narodowi polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne.

Dla Instytutu Pamięci Narodowej walka z kłamstwami o „polskich obozach śmierci” jest szczególnie ważną misją. W zeszłym roku IPN upublicznił listę nazwisk załogi niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau i należy podkreślić, że żadna z tych osób nie była Polakiem. To Niemcy jako państwo ponoszą odpowiedzialność za zbrodnie popełniane w obozach koncentracyjnych.

Lista nazwisk załogi niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau:

http://pamiec.pl/pa/form/60,Zaloga-SS-KL-Auschwitz.html

W reakcji na szkalowanie narodu polskiego i publikowanie kłamstw historycznych IPN stworzył anglojęzyczny portal „Prawda o niemieckich obozach śmierci” („Truth about german camps”). Przedstawianie Polaków jako wspólników Hitlera jest przestępstwem i trzeba to zdecydowanie piętnować, przedstawiając fakty.

Anglojęzyczny portal: „Prawda o niemieckich obozach śmierci” („Truth about german camps”): http://www.en.truthaboutcamps.eu/

W tym celu IPN wydał również nowy numer Biuletynu „Niemcy ludziom zgotowali ten los”, poświęcony niemieckim zbrodniom w obozach koncentracyjnych. Autorzy artykułów opisują m.in., jak w niektórych krajach pamięć o tej mrocznej karcie historii zaciera się, szczególnie wśród młodego pokolenia.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... e-ipn.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 03 lut 2018, 20:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30674
Kaczyński: jestem przekonany, że prezydent powinien podpisać nowelę ustawy o IPN

Przepis noweli ustawy o IPN jest całkowicie błędnie interpretowany; odmówiono nam prawa do obrony własnej godności; ci, którzy nas atakują, po prostu fałszują historię; prezydent powinien podpisać nowelizację - powiedział w sobotę w radiowej Jedynce prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS został zapytany w radiowej Jedynce, jak ocenia sytuację powstałą w związku z nowelizacją ustawy o IPN, gdy mówi się teraz o "wybitnie pogmatwanych stosunkach z Izraelem, a i ze Stanami Zjednoczonymi".
Nowela wprowadza kary grzywny lub więzienia do lat trzech za przypisywanie, publicznie i wbrew faktom, polskiemu narodowi lub państwu odpowiedzialności m.in. za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne. Uchwalona w ubiegły piątek przez Sejm i zaakceptowana w czwartek przez Senat nowelizacja ustawy o IPN trafiła już do prezydenta Andrzeja Dudy.
Kaczyński powiedział, że jest przekonany, iż prezydent powinien podpisać nowelizację. Jak dodał, jeśli chodzi "o jakieś rozmowy, łagodzenie sytuacji, może być możliwe tylko wtedy, jeżeli my uznamy, że jesteśmy państwem suwerennym".
Według szefa PiS powstała sytuacja "z całą pewnością wymaga bardzo głębokiej analizy". "Trzeba przede wszystkie zrozumieć, co tutaj się stało. Nam odmówiono prawa do obrony własnej godności; godności narodu, któremu w sposób niebywale wręcz skandaliczny przypisuje się winy innego narodu, to znaczy narodu niemieckiego" - powiedział Kaczyński.
Zaznaczył, że "nastąpiła zamiana ról" i to w sytuacji, kiedy "Polacy - obywatele polscy, a więc także obywatele narodowości żydowskiej" - byli przecież pierwszą ofiarą najazdu. "Byli pierwszą ofiarą nie dlatego, że musieli być, tylko dlatego że pierwsi postanowili się przeciwstawić zbrojnie niemieckiemu hitleryzmowi" - podkreślił prezes PiS.
Jak mówił, były ogromne straty - wymordowano "obywateli polskich narodowości żydowskiej, czy pochodzenia żydowskiego", ale "to są także co najmniej trzy miliony Polaków, ludzi polskiego pochodzenia, etnicznych Polaków".
"Mamy tutaj do czynienia z sytuacją, w której można by tu użyć takiego porównania: bandyci napadli na dom, w którym są dwie rodziny, jedną wymordowali prawie w całości, a drugą tylko w części, resztę pobili, obrabowali i upokorzyli, a później się okazuje, że to ta druga rodzina, ta nie do końca wymordowana była winna, a nie bandyci" - mówił lider PiS.
"To, co widać już w tej chwili tak z całą pewnością, to te dwadzieścia parę lat polityki wstydu, pedagogiki wstydu, z którą łączył się zupełny brak tworzenia mechanizmów obronnych, jeśli chodzi o naszą godność, o to wszystko, co w świecie mówi się o Polakach, przynosi dzisiaj fatalne efekty.
Podkreślił, że "tutaj musi nastąpić zmiana". "My tę zmianę, można powiedzieć, konstruujemy, chociaż to bardzo trudno idzie z powodu różnych oporów. Nie będę ich w tej chwili opisywał, ale te opory są naprawdę bardzo, bardzo poważne" - powiedział Kaczyński. Jak mówił, "wielu ludzi, skądinąd z całą pewnością mających dobra wolę, nie rozumie tego, o co tutaj w gruncie rzeczy chodzi".
Kaczyński podkreślił, że "z drugiej strony trzeba też rozmawiać z naszymi sojusznikami w ten sposób, żeby oni rozumieli, że my jednak nie mamy zamiaru wyrzekać się naszej godności".
"Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że za tą zgodą na to wyrzeczenie się, idą być może, tutaj nie mam pewności, ale być może idą kolejne żądania już zupełnie innej natury i że my na to po prostu, na to wszystko, zgodzić się żadnym wypadku nie możemy" - podkreślił Kaczyński.
Według niego, mamy do czynienia z sytuacją, w której przepis noweli ustawy o IPN, który - jak mówił - "stał się przedmiotem sporu, ataku, jest całkowicie błędnie interpretowany". Jak mówił jest pytanie, czy gdyby przepis noweli rozbudować, to czy "ten atak by nie nastąpił".
"Gdyby ten przepis bardzo rozbudować ponad normalne praktyki legislacyjne i doprecyzować rzecz oczywistą, że my w żadnym wypadku przecież nie twierdzimy, że nie było Polaków, którzy mordowali Żydów - bo byli tacy Polacy, i że ta ochrona narodu dotyczy ochrony narodu jako całości, narodu rozumianego nawet nie jako jedno pokolenie, tylko jako pewna ciągłość historyczna, to czy wobec tego ten atak by nie nastąpił".
Zaznaczył, że mówi o takim rozbudowaniu przepisu, że "dotyczy tylko i wyłącznie sprawy oskarżenia Polaków jako narodu, jako całości, a nie oznacza, że my mamy zamiar ścigać kogoś kto powie, że gdzieś tam w jakieś wsi, w jakimś miejscu wymordowano rodzinę żydowską czy jednego Żyda". "Oczywiście mówię z bólem, z przykrością, z poczuciem wstydu, ale takie rzeczy się zdarzały i nigdy żeśmy im nie przeczyli" - dodał Kaczyński.
Tylko że - podkreślił szef PiS - "co innego przyznawanie tego rodzaju spraw, a co innego twierdzenie, że naród polski za to odpowiada, bo gdyby istniało państwo polskie to do takich rzeczy z całą pewności by nie dochodziło".
Kaczyński powiedział, że "to zniszczenie przez dwa totalitaryzmy niemiecki i sowiecki, rosyjski w istocie, polskiego państwa doprowadziło do tego, że na jego terytorium - tym terytorium z '39 roku, na tych prawie czterystu tysiącach kilometrów kwadratowych doszło później do ludobójstwa".
"I to ludobójstwa, którego dopuszczali się Niemcy, i do ludobójstwa którego dopuszczali się - to też trzeba jasno powiedzieć - Ukraińcy, a dokładnie Ukraińcy z UPA I OUN i o tym jest w tej ustawie. Ci, którzy nas w tej chwili atakują - bo trudno tu już mówić o krytyce, to jest atak - jakby tego nie chcą przyjąć do wiadomości no i po prostu fałszują historię w sposób niebywale wręcz drastyczny" - powiedział szef PiS.
Jak podkreślił, "jeżeli mowa o odpowiedzialności jakiegoś narodu, to to jest naród niemiecki, który entuzjastycznie popierał Hitlera i popierał go do końca także kiedy było to już całkowicie nieracjonalne nawet z punktu widzenia niemieckiego imperialisty".
W ludobójstwie - zaznaczył Kaczyński - "brali udział nie tylko naziści, ale także zwykli ludzie zwerbowani czy zmobilizowani - bo to jest lepsze słowo - do żandarmerii, bo przecież żandarmeria tutaj odgrywała bardzo dużą rolę".
"Na przykład ten wielki ludobójczy mord na Woli. Zabicie pięćdziesięciu kilku tysięcy cywilnych obywateli, dzieci, kobiet - to dzieło oddziałów żandarmerii. To często jest przypisywane oddziałom SS (...) które też mordowały, ale to można powiedzieć była ich działalność poboczna, bo one przede wszystkim walczyły. Natomiast mordowali ludzie, którzy byli po prostu zwykłymi Niemcami - o tym trzeba wiedzieć, o tym trzeba mówić" - podkreślił szef PiS.
Niestety - dodał - "dzisiaj jest tak, że o Polakach mówi się bardzo często w Izraelu w kontekście Holokaustu, natomiast w ogóle nie wymienia się nazwy Niemcy".
"Kiedy premier Mateusz Morawiecki rozmawiał z premierem (Izraela Benjaminem) Netanjahu, to premier Netanjahu ani razu nie powiedział o Niemcach tylko o nazistach, beznarodowych nazistach. Nie, to Niemcy, a nie Polacy - i to trzeba bardzo mocno mówić, bardzo mocno głosić, trzeba się tutaj po prostu bronić, bronić i jeszcze raz bronić" - podkreślił prezes PiS.
Według Kaczyńskiego, jedyną "podstawą i zapleczem tej obrony" jest nasz naród, polskie społeczeństwo, a dokładnie - jak mówił - "ta jego część, która ma poczucie patriotyczne i ma też dobre rozeznanie polskich interesów". "My nie mamy żadnej przyszłości, jeżeli będziemy narodem oskarżanym o Holokaust" - oświadczył Kaczyński.
Szef PiS odpowiedział też na uwagę, że walka o dobre imię Polski to jedno, a narażanie na szwank relacji polsko-izraelskich, to drugie i że jego brat, prezydent Lech Kaczyński nigdy by do tego nie dopuścił, bo jego wrażliwość w tej mierze była o wiele większa niż ludzi odpowiedzialnych dziś za polską dyplomację.
Podkreślił, że Lech Kaczyński - tak samo jak rząd premiera Mateusza Morawieckiego oraz b. premier Beaty Szydło - prowadził taką samą, "bardzo życzliwą" politykę wobec Izraela.
"To co się stało jest dla nas ogromnym i bardzo nieprzyjemnym zaskoczeniem. Kompletnie się nie zgadzam z tym, że mój brat zajmowałby - gdyby żył dzisiaj - jakieś inne stanowisko. Zajmowałby takie stanowisko, jakie my zajmujemy. Nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości" - oświadczył Kaczyński.
Podkreślił, że prezydent Kaczyński "był za tym, aby unormować stosunki polsko-żydowskie". "Starał się o to, ale oczywiście nie kosztem polskiej godności, nie kosztem przyjmowania, że my jesteśmy odpowiedzialni - bo i do tego często dochodzi - albo przynajmniej współodpowiedzialni za Holokaust, że nie byliśmy tymi, którzy walczyli z Niemcami, tylko ich pomocnikami" - mówił Kaczyński.
"To są sformułowania haniebne i zapewniam, że on by tego nie popierał" - podkreślił szef PiS.
Kaczyński zapytany, czy nie ma sprzeczności w tym, że bronimy się przed recenzowaniem przez UE polskich ustaw dot. reformy wymiaru sprawiedliwości, a z drugiej mówimy o konsultacjach w Izraelu zmian w ustawie o IPN, odpowiedział, że "to jest przyjęcie do wiadomości, że istnieje ta żydowska, czy izraelska wrażliwość, czy zrozumiała nadwrażliwość, bo Holokaust był rzeczywiście potworną zbrodnią".
"My to bierzemy pod uwagę, ale w żadnym razie nie może wyniknąć z tego, że to nie Niemcy tylko Polacy wymordowali Żydów" - stwierdził Kaczyński. Powtórzył, że "państwo polskie - ze wszystkimi jego wadami, także wadami jeżeli chodzi o politykę narodowościową, bo one rzeczywiście były - było gwarancją, że nic takiego się nie zdarzy na terytorium tego państwa".
Szef PiS zapytany został, co ws. noweli ustawy o IPN zrobi prezydent Duda, i że "niektórzy mówią, że jest w potrzasku", bo albo narazi się jemu, albo prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. "Jeżeli chodzi o mnie i prezydenta Trumpa, to jest między nami pewna zasadnicza różnica. To jest prezydent potężnego, ale przecież innego państwa nie Polski, a ja jestem szefem partii rządzącej, partii, która promowała i wypromowała Andrzeja Dudę na prezydenta" - powiedział Kaczyński.
"Jestem głęboko przekonany, że prezydent Duda powinien iść tą drogą, którą zapowiadał tzn. podpisać tę ustawę, a jeżeli chodzi o jakieś rozmowy, łagodzenie sytuacji, to może być możliwe tylko wtedy jeżeli my uznamy, że jesteśmy państwem suwerennym" - powiedział Kaczyński.
Jak mówił "wykazywaliśmy wobec Izraela bardzo dobrą wolę także za cenę naszych interesów w Europie". Ocenił, że "dzisiejsza Europa zachodnia, można powiedzieć, entuzjastycznie do Izraela nie jest nastawiona i myśmy tutaj się z tego frontu wyłamywali po to, żeby mieć właśnie te dobre stosunki, a także z takiego powodu, że kiedyś ojczyzną bardzo wielu Żydów, tym miejscem gdzie mieszkali przez wieki, była właśnie Polska".
Jak podkreślił Polska odrzuca bardzo radykalnie antysemityzm, ale jest państwem suwerennym i mamy obowiązek rozpocząć walkę z tym, co trwa od dziesięcioleci, czyli "z tą wielką akcją dyfamacyjną wobec Polski, czyli obrażania Polski, przypisywania nam win innych".
Kaczyński został zapytany też, co może grozić Polsce ze strony USA w związku z komentarzami Departamentu Stanu dotyczącymi noweli ustawy o IPN. "Nie jestem w tej chwili w stanie odpowiedzieć jak poważnie Stany Zjednoczone traktują swoje stosunki z Polską. Wydawało się do tej pory, że poważnie. Pytanie rzeczywiście w tej chwili stoi, ale nie będę jeszcze na to pytanie odpowiadał" - odparł lider PiS. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa, Rafał Białkowski, Anna Tustanowska

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 2381147799


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska racja stanu
PostNapisane: 15 maja 2018, 08:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30674
Tylko w jedności siła

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Działania Polonii odniosły skutek – Pomnik Katyński w Jersey City pozostanie na nabrzeżu rzeki Hudson. Mimo wysiłków nie udało się uciszyć prawdy o Katyniu?
– Jest to niewątpliwie sukces Polonii. Można powiedzieć, że z każdego zła rodzi się określone dobro i tak jest również w tym wypadku. Sprawa pomnika wywołała wielkie poruszenie wśród Polonii. Myślę, że uaktywniła naszą Polonię. Co więcej, była elementem sprzyjającym porozumieniu w tym środowisku. I to jest to dobro, które się wydarzyło przy okazji skutecznej – w co wierzymy – obrony Pomnika Katyńskiego na Exchange Place w Jersey City. Jak słyszymy, pomnik pozostanie na nabrzeżu rzeki Hudson, tylko przesunięty o kilkadziesiąt metrów. Należy się z tego wyłącznie cieszyć.

Początkowo były zastrzeżenia co do braku aktywności polskiej dyplomacji. Tymczasem – jak się okazuje – niesłuszne…
– Z pewnością były podejmowane z polskiej strony działania o charakterze dyplomatycznym. Niekoniecznie, ze zrozumiałych względów były one nagłaśniane w trakcie rozmów. W tym kontekście bardzo spodobała mi się niedawna wypowiedź doradcy prezydenta Ronalda Reagana, który stwierdził, że polscy politycy za dużo mówią. W pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem. W szczególności wtedy, kiedy są jakieś konkretne zamierzenia, kiedy rozmowy na ważne tematy są w toku, kiedy prowadzone są negocjacje, ważne jest, żeby w tym momencie, dla dobra sprawy wykazać pewną powściągliwość w wypowiedziach, które mogą jedynie utrudniać doprowadzenie do konsensusu.

Polonia w USA chyba po raz pierwszy od lat wzniosła się ponad podziały i mówiła jednym głosem. Czy może to być początek ponownego zjednoczenia Polonii?
– Chciałbym wierzyć, że tak będzie. Natomiast myślę, że jest charakterystyczne dla nas, Polaków, że jeżeli jesteśmy w jakikolwiek sposób poróżnieni różnymi bieżącymi sprawami, to w chwilach ważnych wydarzeń, w chwilach zagrożeń potrafimy jednoczyć siły, a wewnętrzne spory i waśnie schodzą gdzieś na dalszy plan. To na pewno jest piękne, że w chwilach trudnych potrafimy być jednością. Niech to trwa. Należałoby sobie życzyć, ażeby tych sporów i waśni, tych rozdźwięków między nami, Polakami było jak najmniej. Mówiąc to, mam na myśli nie tylko wydarzenia wokół Pomnika Katyńskiego w Stanach Zjednoczonych, ale również mówię to w odniesieniu do naszego, codziennego życia społeczno-politycznego w Polsce. Nie powinniśmy pozwolić na rozgrywanie naszej jedności, na manipulowanie nami, ale nade wszystko powinniśmy zrozumieć to, że rozbite społeczeństwo absolutnie nie jest w interesie polskiej racji stanu. Musimy podejmować wysiłki, ażeby się jednoczyć, żeby zlikwidować wszelkiego rodzaju podziały, jeżeli chcemy być szanowani na arenie międzynarodowej, jeżeli chcemy, aby państwo polskie rosło w siłę, a Polakom żyło się dostatniej.

To polskie zjednoczenie jest chyba tym bardziej ważne w obliczu fali antypolonizmu, która jest obecna w świecie?
– W mojej ocenie, jest to jeden z czynników, który powinien wymóc na nas zjednoczenie i likwidowanie wewnętrznych podziałów. Nie możemy pozwolić, żeby imię Polski było rozmieniane na drobne i obrażane. Musimy się zjednoczyć dla dobra Polski. Tylko w jedności siła i nie są to puste słowa.

Jak jednak powstrzymać wewnętrzne podziały, skoro trwają ataki na polski, demokratycznie wybrany rząd, co więcej – mamy do czynienia z nawoływaniem do jego obalenia, co się przebija właściwie w każdej wypowiedzi totalnej opozycji?
– To brzmi jak paradoks, ale tak rzeczywiście jest, kiedy opozycja totalna przy użyciu niedemokratycznych metod chce obalić rząd i zmienić werdykt wyborczy sprzed ponad dwóch lat. To są działania uderzające w istotę demokracji. Skoro bowiem podejmuje się niedemokratyczne metody w walce z rządem, co więcej – jeśli mówi się, że walka z tym rządem służy Polsce, to musi paść pytanie, czy ten rząd nie jest immanentną częścią Polski. Opozycja często mówi, że atakując obecny polski rząd poza granicami kraju wcale nie szkodzi Polsce i Polakom, a wręcz przeciwnie. Zapomina się przy tym – celowo – że przecież nie mamy w Polsce do czynienia z samozwańczym rządem, ale to jest rząd, który został wyłoniony przez Polaków w demokratycznych wyborach w 2015 roku. Czy się to komuś podoba, czy nie, ale taka jest rzeczywistość. Mało tego to jest rząd, który realizuje program akceptowany przez społeczeństwo, o czym świadczą chociażby notowania poparcia wyrażane w różnych sondażach. A zatem społeczeństwo zdecydowało, że to ta, a nie inna opcja ma rządzić Polską i ciągle udziela poparcia podejmowanym przez nas decyzjom. W tej sytuacji uderzanie w polski rząd na arenie międzynarodowej jest godzeniem we własne państwo i własny naród. I to jest chyba poza wszelkim sporem.

Alternatywą dla obecnej władzy ma być rząd Platformy. Jak to możliwe, że kandydat na prezydenta Warszawy, a zarazem minister sprawiedliwości w gabinecie cieni Platformy Rafał Trzaskowski nie znał sprawy pomnika w Jersey City?
– Jeśli rzeczywiście nie znał tematu, którym żyła cała Polska, to tylko źle świadczy o nim i o jego zaangażowaniu politycznym. A ja myślę, że Rafał Trzaskowski doskonale znał temat, ale wolał powiedzieć nieprawdę. Myślę, że mamy tu do czynienia z ewidentnym mówieniem nieprawdy, względnie z tym, że człowieka, w którego rękach po ewentualnym dojściu Platformy do władzy miałyby spoczywać stery polskiej dyplomacji, po prostu nie interesuje to, co względem Polski dzieje się na arenie międzynarodowej. I jedno, i drugie jest kompromitujące. Niewykluczone też, że prawda jest jeszcze inna, że Trzaskowski słyszał o próbach usunięcia tak ważnego symbolu polskości, jakim jest Pomnik Katyński w Jersey City, ale nie wiedział, jakie zająć stanowisko, żeby się na wszelki wypadek nikomu nie narazić. Ale i taka zachowawcza postawa jest również kompromitująca, bo gdyby się rzeczywiście zdarzyło, że ktoś taki zostałby ministrem spraw zagranicznych, to czego jako Polacy możemy się po nim spodziewać? Czy taki polityk byłby w stanie zadbać o interesy państwa polskiego na arenie międzynarodowej? Jestem przekonany, że nie, bo to nie jest ani osobowość, nie jest to też to zaangażowanie w polskie sprawy, jakiego należałoby oczekiwać od szefa polskiej dyplomacji.

Wracając jednak do sprawy pomnika w Jersey City, czy niezależnie od intencji decyzja burmistrz Fulopa nie przyczyniła się do rozpowszechnienia wiedzy o zbrodni katyńskiej i polskich ofiarach sowieckiego terroru?
– To jest potwierdzenie tego, o czym wspomniałem na wstępie naszej rozmowy, że z każdego, nawet największego zła rodzi się jakieś dobro. Oczywiście przy tej okazji światowa opinia publiczna mogła się dowiedzieć, komu ten pomnik jest poświęcony i jak wielką ofiarę poniósł polski Naród w walce z sowieckim najeźdźcą. Dla nas, Polaków, znających historię zbrodni katyńskiej, sprawa jest oczywista, ale za granicą, także w Stanach Zjednoczonych, tak nie jest. Amerykanie nie znają historii Polski i w tym względzie burmistrz Jersey City zrobił bardzo dużo, żeby fakty o mordzie katyńskim stały się znane także za oceanem. Również media zagraniczne, które podjęły temat, zrobiły sporo w tej materii.

Mamy zwycięski kompromis?
– Należy się cieszyć, że Pomnik Katyński w Jersey City pozostanie nad rzeką Hudson naprzeciw Manhattanu – wprawdzie przesunięty o ok. 60 metrów, ale – jak słyszymy – w równie godne miejsce. Burmistrz Fulop, tłumacząc się emocjami, twierdzi, że ponownie nie użyłby tak mocnych słów wobec trzeciej osoby w państwie, marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego, którego – jak pamiętamy – nazywał antysemitą, białym nacjonalistą, zarzucając mu też, że zaprzecza holokaustowi. Te niepotrzebne słowa burmistrza Jersey City – nie wiem, czy wypowiedziane w emocjach, czy z namysłem – były po to, żeby pomóc mu osiągnąć zamierzony cel polityczny. Dzisiaj pod obstrzałem opinii publicznej, środowisk polonijnych, widząc, że nie uda mu się zrealizować planów swoich czy planów mocodawców, wycofuje się. Myślę jednak, że nawet tym gestem się nie zrehabilituje, a błąd, jaki popełnił, może zaważyć na jego politycznej karierze.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-polonia/ ... -sila.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /