Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 196 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 06 sie 2017, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://stopaborcji.pl/rowni-i-rowniejsi ... ta-sopotu/

Sądy, urzędy, administracja, policja - wszystko wspiera Sodomę i Gomorę w Polsce, programowe zbydlęcanie narodu, co jest zbrodnią ludobójstwa, a więc zbrodnią, która nigdy nie ulega przedawnieniu i winna być karana nawet na wnukach czy prawnukach zbrodniarzy poprzez przynajmniej konfiskatę ich majątków.

Kopia artykułu:

Równi i równiejsi – rozprawa w sprawie decyzji prezydenta Sopotu
utworzone przez Stop Aborcji | Sie 5, 2017

Równi i równiejsi – rozprawa w sprawie decyzji prezydenta Sopotu
W ostatnim czasie temat wolności zgromadzeń słyszało się bardzo dużo. Środowiska prawnicze prezentowały prawie jednolite stanowisko wobec reform sądownictwa, pochwalając reakcję tłumów, które wychodziły wówczas na ulice, by zaprezentować swoje poglądy. Niestety, niewiele czasu musiało minąć, by okazało się, że protest protestowi nierówny, a wolność gromadzenia się zależy od tego, jaki pogląd się prezentuje.
W dniu 3 sierpnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał postanowienie, w którym oddalił odwołanie od decyzji Prezydenta Miasta Sopotu o rozwiązaniu zgromadzenia zorganizowanego w sprzeciwie wobec deprawacji małoletnich przez środowiska LGBT.
Materiał dowodowy w postaci nagrań oraz zeznań świadków nie budziły wątpliwości, co do faktu, że zgromadzenie miało charakter legalny i nie istniały żadne przesłanki do jego rozwiązania. Prócz samej bezzasadności działania prezydenta Karnowskiego, wydając decyzje popełnił on dyskwalifikujące poprawność decyzji błędy proceduralne, a w pisemnym uzasadnieniu podał całkowicie inne powody niż w trakcie interwencji.
Podczas posiedzenia sądu pełnomocnik prezydenta Karnowskiego nie próbowała nawet wykazać zasadności decyzji, a jedynie podejmowała próby poszukiwania jakiegokolwiek pretekstu dla jej legalności. Nie przedstawiła jednak żadnych dowodów na potwierdzenie swojego stanowiska poza uzasadnieniem decyzji i pisemnym ustosunkowaniem się prezydenta do treści naszego odwołania. Sam zainteresowany nie uznał nawet za zasadne, by pojawić się w sądzie, mimo że został wezwany.
W związku z powyższym, rozstrzygniecie Sądu należy ocenić nie tyle jako zaskakujące, ale wręcz kuriozalne. Uzasadniając swoje postanowienie, sąd stwierdził, że uczestnicy zgromadzenia obrażali i znieważali zebranych w klubie homoseksualistów, a nawet stosowali wobec nich groźby i wulgarne okrzyki. Zastanawiające jest, skąd sąd posiadał takie informacje, skoro na sali sądowej nie było o tym ani słowa, a wspomniane oszczerstwa pojawiły się jedynie w Gazecie Wyborczej. Czyżby tendencyjny artykuł prasowy stanowił mocniejsze źródło dowodowe niż zeznania pięciu świadków, strony oraz materiał wideo?
Sąd wskazał również, że obecność zgromadzonych mogła zgorszyć obecne w klubie dzieci. W tym kontekście konsternację wzbudza fakt, że najwyraźniej zdaniem sądu obecność małoletnich na wydarzeniu mającym na celu ich „edukację” przez stowarzyszenie promujące orientację homoseksualną, negowanie tożsamości płciowej, czy nakłanianie do rozwiązłości deprawująca już nie była.
Wobec tak rażącego wyroku pełnomocnik organizatora zgromadzenia adw. Jerzy Ferenz zapowiedział złożenie apelacji.

Maciej Wiewiórka – Koordynator regionu Północ Fundacji Pro-Prawo do życia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 26 sie 2017, 13:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Dotrzymam terminu

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział dzisiaj, że dotrzyma terminu dwóch miesięcy, jakie – wetując ustawy o KRS i SN – dał sobie na przygotowanie nowych propozycji. Odnosząc się do decyzji o wecie, powiedział: „Zrobiłem w tej sprawie to, co powinien był zrobić prezydent RP”.

Prezydent w lipcu zdecydował o zawetowaniu ustawy o Sądzie Najwyższym i nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zapowiedział też wtedy podjęcie własnej inicjatywy legislacyjnej w tym obszarze. Decyzje o zawetowaniu ustaw prezydent ogłosił 24 lipca.

– Uważam, że zrobiłem w tej sprawie to, co powinien był zrobić prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – powiedział Andrzej Duda w „Sygnałach Dnia” w radiowej Jedynce. Jak ocenił, w sprawie tych ustaw wątpliwości miała również „zdecydowana część społeczeństwa”.

– Ja również miałem wątpliwości. Miały je też osoby, których zdanie jest dla mnie ważne w tych kwestiach związanych z wolnością, przestrzeganiem praw obywatelskich, myślę tutaj przede wszystkim o pani Zofii Romaszewskiej – powiedział Duda.

– Uważam, że wzmocnienie kompetencji ministra sprawiedliwości, który dzisiaj jest też prokuratorem generalnym, szło tam za daleko. Dodatkowe kompetencje, które miał otrzymać minister sprawiedliwości, prokurator generalny, były zbyt silne, zwłaszcza jeżeli chodzi o jego relacje do SN i sędziów – podkreślił prezydent.

– Chcę, by rzeczywiście doszło do reformy wymiaru sprawiedliwości, chcę, by doszło do reformy Sądu Najwyższego. Ta reforma musi nieść w sobie także elementy proobywatelskie, służące przywracaniu poczucia sprawiedliwości – oświadczył Duda.

Jak zapowiedział, w jego projekcie „będą takie dodatkowe elementy, które będą miały to poczucie sprawiedliwości wzmacniać”. Prezydent zaznaczył, że „potrzebne jest wzmocnienie elementów odpowiedzialności dyscyplinarnej”.

– Zgadzam się z tym, natomiast to będzie projekt prezydenta RP. Ja oczywiście bym chciał, by został w Sejmie uchwalony. Mam nadzieję, że zostanie uchwalony. Oczywiście będę się konsultował, trwają prace w Kancelarii Prezydenta – powiedział.

Pytany o to, kiedy projekty trafią do Sejmu, odparł: „Powiedziałem, że daję sobie dwa miesiące. Tego terminu dwóch miesięcy, który sobie zarezerwowałem, gdy ogłosiłem, że będą weta, dotrzymam”.

– Wierzę w to, że te zmiany będą pożyteczne dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, a przede wszystkim dla nas jako obywateli, jako tych, którzy stają przed polskimi sądami i Sądem Najwyższym także – podkreślił Andrzej Duda.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rminu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 25 wrz 2017, 16:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Prezydent: projekt ustawy o SN wprowadza skargę nadzwyczajną

Przygotowany przeze mnie projekt ustawy o Sądzie Najwyższym wprowadza m.in. skargę nadzwyczajną, czyli możliwość wniesienia skargi na prawomocne orzeczenie każdego sądu, jeśli ktoś czuje się nim skrzywdzony - poinformował prezydent Andrzej Duda.
Prezydent przypomniał na konferencji w Pałacu Prezydenckim, że dwa miesiące temu zdecydował o zawetowaniu dwóch ustaw - o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Obiecałem wówczas, że przygotuję - w ramach uprawnień prezydenckich, prawa do inicjatywy ustawodawczej - prezydenckie projekty w tym zakresie, które będą usuwały i zmieniały te elementy, z którymi się nie zgodziłem. Jednym z tych elementów była ogromna władza prokuratora generalnego-ministra sprawiedliwości nad Sądem Najwyższym – podkreślił prezydent.
Zaznaczył, że "ta obietnica została zrealizowana". Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć: to jest prezydencki projekt ustawy o Sądzie Najwyższym, gotowy, razem z uzasadnieniem, w pełni ukończony, który poza wskazanym elementem - tymi zmianami dotyczącymi prokuratora generalnego-ministra sprawiedliwości - wprowadza jedną, bardzo zasadnicza zmianę – powiedział Andrzej Duda.
Poinformował, że w jego propozycji pojawiła się skarga nadzwyczajna, czyli - jak tłumaczył - "możliwość wniesienia skargi od każdego prawomocnego orzeczenia", każdego sądu.

Prezydent mówił, że projekt ustawy o Sądzie Najwyższym, jego autorstwa, zakłada utworzenie w nim dodatkowej izby kontroli nadzwyczajnej i spraw publicznych. Taka izba zostanie stworzona w Sądzie Najwyższym - jeżeli ten projekt zostanie uchwalony przez Sejm – powiedział Andrzej Duda. Jak dodał, izba będzie się zajmowała "skargami nadzwyczajnymi".
Skargi nadzwyczajne będą wnosili obywatele, ale będzie podmiot pośredni, tzn. one będą wnoszone przez cały szereg podmiotów m.in. Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Pacjenta, prawo wniesienia skargi będzie mieć dwudziestu senatorów, trzydziestu posłów, odpowiednio poprzez marszałka Sejmu i Senatu, dlatego, że do posłów i senatorów zgłaszają się skrzywdzeniu ludzie – podkreślił prezydent.

Prezentując w Pałacu Prezydenckim swe projekty ustaw ws. reformy sądownictwa, prezydent Duda zaznaczył, że w przygotowanym przez niego projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym zmienia się - w stosunku do zapisów zawetowanej ustawy autorstwa PiS - m.in. "sposób przenoszenia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego".

Nie będzie takiej sytuacji, bo ja się z tym nie zgadzam, że wszyscy sędziowie SN jednego dnia są z Sądu de facto relegowani. To nie jest rozwiązanie, które ja, jako prezydent Rzeczypospolitej, mogłem zaakceptować – powiedział.
Prezydencki projekt ustawy o Sądzie Najwyższym przewiduje m.in. utworzenie w SN Izby Dyscyplinarnej. Prezydent Andrzej Duda poinformował, że chce także, aby został wprowadzony do SN w sprawach dyscyplinarnych oraz w sprawach skarg nadzwyczajnych przy orzekaniu element społeczny, tzn. ławnicy.

W projekcie dot. KRS jest mechanizm zakładający, że jeśli w terminie dwóch miesięcy Sejm nie wybierze większością 3/5 głosów kandydatów do KRS, wyboru spośród kandydatów zgłoszonych Sejmowi będzie dokonywał prezydent - poinformował Andrzej Duda.
Prezydent poinformował, że jego projekt nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa został przygotowany. Zaznaczył, że w przestrzeni medialnej i podczas konsultacji z partiami obawy przedstawił m.in. PiS i Nowoczesna; dotyczyły one postulatu, by członkowie KRS byli wybierani przez Sejm większością 3/5 głosów.
Andrzej Duda podkreślił, że podtrzymuje swój wcześniej przedstawiony postulat, by członkowie KRS wybierani spośród sędziów, byli wybierani przez Sejm właśnie większością 3/5 głosów, tak by "nie był wybór jednej partii" i że taki przepis jest zawarty w projekcie nowelizacji.

W związku z propozycją, by w sytuacji gdy Sejm nie wybierze członków KRS, prezydent dokonywał tego wyboru, prezydent Andrzej Duda przygotował projekt zmiany w konstytucji. Na poniedziałek na godz.16. prezydent zaprosił przedstawicieli klubów parlamentarnych na konsultacje.
Prezydent poinformował w poniedziałek, że w jego projekcie dot. Krajowej Rady Sądownictwa jest mechanizm zakładający, że jeśli w terminie dwóch miesięcy Sejm nie wybierze większością 3/5 głosów osób do KRS, wyboru spośród kandydatów zgłoszonych Sejmowi będzie dokonywał prezydent.
Duda poinformował, że ponieważ PiS i Nowoczesna podniosły, że takie rozwiązanie jest sprzeczne z konstytucją, on przygotował projekt zmian w ustawie zasadniczej i zaprasza na godz. 16.00 przedstawicieli klubów parlamentarnych na spotkanie w tej sprawie.
Ja oczywiście nie chcę, żeby pojawiły się żadne rozwiązania, co do których będą wątpliwości, czy one będą zgodne z konstytucją, czy nie – zadeklarował prezydent.
"Wierzę, że ta reforma, prawdziwa reforma Sądu Najwyższego, prawdziwa reforma Krajowej Rady Sądownictwa o dużym wymiarze prospołecznym, prosprawiedliwościowym, między innymi poprzez tę niezwykle ważną instytucję skargi nadzwyczajnej, że ona zostanie dokonana, że polski parlament te propozycje przyjmie" - powiedział prezydent.

PAP

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 1249941181


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 29 wrz 2017, 08:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Wielkie pożytki prezydenckiego weta - obserwujemy demokratyzację sądów

Każdy dzień przynosi nam jakąś nową wypowiedź bądź to przedstawiciela władz sądowniczych bądź polityka opozycji, która kiedyś z owymi władzami dobrze się miała, a która daje opinii publicznej obraz tego jak to z tym sądownictwem w Polsce jest. A jest przede wszystkim tak, że nie jest w tym wypadku bronione jakieś prawo lecz są bronione właśnie nienaruszalne stanowiska sądownicze - sędziowie. Sędziowie utrzymali swoje przywileje w nowej Polsce i nikt ich odrębności i zupełnej niezależności nie zagrażał. Są władzą nawet ponad władzą demokratycznie wybraną. Rządy się zmieniały, parlamenty odnawiały, coraz to nowe partie dochodziły do władzy z woli obywateli - a sędziowie rządzili się sami ponad tym wszystkim.

Sędziowie chcą nadal rządzić bez żadnej nad nimi kontroli, co jest sprzeczne z ideą demokratycznego państwa i czas najwyższy to zmienić. Dzięki wetu Prezydenta w stosunku do ustaw sądowniczych zaproponowanych przez parlament nasza wiedza o sytuacji w sądownictwie wzrasta.

Na stronach „wpolityce.pl” wypowiedział się w tym temacie prof. Andrzej Nowak i przytoczył słowa dwóch znanych z przeszłości myślicieli i filozofów prawa Monteskiusza i Frycza Modrzewskiego, które następnie komentuje:

"Monteskiusz, zwolennik rządu reprezentacyjnego, nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że to obywatele przez swoich reprezentantów powinni wybierać władzę sędziowską. Aby nie stała się ta trzecia władza despotyczną – bo taka pokusa dotyczy jej nie mniej niż pozostałych dwóch gałęzi władzy – proponuje, po pierwsze, aby sędziowie byli wybierani z ludu, czyli spośród obywateli, i to tylko na określony, niedługi czas (dożywotni sędziowie – koszmar!!!). Po drugie – władza sądownicza nie może być oddana w ręce ludzi jednego wąskiego zawodu, prawników. Po co te zastrzeżenia? Żeby nie powstała odrębna, trwała, zainteresowana poszerzaniem swej władzy nad innymi „kasta”.

Dwieście lat przed Monteskiuszem, swoje wielkie dzieło „O naprawie Rzeczypospolitej” wydał Andrzej Frycz Modrzewski. III księga dotyczy reformy prawa oraz jego egzekwowania w Rzeczypospolitej. Wśród postulatów Frycza znalazły się te między innymi: 1. sędziowie powinni być wybierani ze wszystkich stanów (znów: by nie tworzyli zamkniętej grupy); 2. odrębnym statutem ma być zawarowane, ażeby żadnych darów nie brali (łapówkarstwo to problem stary jak Rzeczpospolita) i wreszcie – najważniejsze – 3. ażeby każdemu wolno było skarżyć się na sędziego! Nie może być tak, że sędzia, wydając skrajnie niesprawiedliwy, tendencyjny wyrok, pozostaje w swej niesprawiedliwości bezkarny.”

Obecnie takiego komfortu nie mamy byśmy się bez prawników mogli obejść. Obowiązuje bowiem znana od czasów rzymskich zasada, że „ nieznajomością prawa nie można się tłumaczyć” a praw regulujących nasze społeczne współistnienie jest nie tylko ogromna ilość ale też ich zawiłość wymaga interpretacji często nie do pojęcia dla zwykłego zdrowego rozsądku. Zatem bez znawców prawa trudno się obejść. Nie wystarcza już zwykłe dziesięć przykazań by wymiarowi sprawiedliwości nie podpaść. Obserwujemy także w wypowiedziach naszych najwyższych sędziów, że się bardzo mocno do swojej władzy nad zwykłym ludem jak i przede wszystkim zwierzchności nad innymi organami państwa tak bardzo przywiązali, że jej bez walki nie oddadzą.

Dzięki przedłużającej się debacie o ustawach dotyczących SN i KRS dowiadujemy się coraz dokładniej kim są osoby uzurpujące sobie pełną kontrolę nad władzą sądowniczą i jaka jest ich mentalność. Albo wypowie się Prezes Rzepliński albo prezes Gersdorf w takiej formie, która tylko potwierdza obawy Monteskiusza i Modrzewskiego, że zagrożenie władzą despotyczną sędziów jest poważne.

Nikt nie miałby pretensji do polskiego sądownictwa gdyby było ono sprawiedliwe. Gdyby nie ścigano piekarza, że rozdaje bułki a nie płaci podatku czy staruszki co wzięła w sklepie batonik - podczas gdy największe niegodziwości nie są zauważane przez wymiar sprawiedliwości: szaleje w państwie bezkarnie mafia paliwowa i okrada Polaków na dziesiątki miliardów złotych a inni spryciarze zagarniają nie swoje kamienice i wyrzucają mieszkańców na bruk.

Argumenty przeciw reformie sądownictwa, jakie padają ze strony sędziów, wcale nie dotyczą spraw prawdziwie dla wymiaru sprawiedliwości najważniejszych - stanowienia dobrego prawa czy też dobrego orzekania. One dotyczą tylko utrzymania dotychczasowej władzy, stanowisk i wygody w zawodzie do jakich sędziowie się przez lata przyzwyczaili. W tym duchu wypowiada się choćby prof. Zoll krytykując propozycje Prezydenta:

"To jest zupełnie jakieś nieporozumienie, ten przepis wprowadzenia tej instytucji skargi nadzwyczajnej. Ktoś, kto to zaproponował, nie miał dobrego wyobrażenia, jaka ilość prawomocnych orzeczeń podległoby badaniom. Kto miałby to robić? (…) Nie byłoby stabilności porządku prawnego i absolutnego chaosu! To fatalna propozycja."

"To jest dziś nieracjonalne rozwiązanie 65 lat dla sędziego, zwłaszcza sędziego SN, to okres zbyt krótki. Taki sędzia jest zdolny jeszcze do długotrwającego wykonywania swojego zawodu, opartego na doświadczeniu i wiedzy. Wtedy jest to tworzenie dorobku dla polskiego prawa i z tego się rezygnuje."

"Te propozycje są atakiem na demokrację"- konkluduje Zoll, nie zauważając, że cały czas wypowiada się li tylko w interesie swojej grupy zawodowej - ale z demokracją jej nadrzędne uprzywilejowanie niewiele ma wspólnego. Nie martwi profesora jakość orzecznictwa w polskich sądach i powszechne z nich niezadowolenie. Niepokoi natomiast fakt, że instytucja "skargi nadzwyczajnej" spowoduje rewizję wielu procesów. Widocznie zdaje sobie sprawę, że sądy nasze nie są sprawiedliwe i skarg takich będzie sporo, oczywiście dopóki sądy nie będą sprawiedliwe. Wszyscy mamy nadzieję, że to się w końcu zmieni.

Równie interesowna jest wypowiedź prezesa "Iustitia", którego największym zmartwieniem okazuje się wpływ polityków na decyzje o wyborze sędziów czyli niepokoi go demokracja i z jej woli wybrani przedstawiciele społeczeństwa.

"- Po zmianach w Sądzie Najwyższym zostanie zaledwie 44 procent obecnych sędziów. Jeżeli połączymy to z propozycją powstania nowych izb w SN, to będzie potrzeba około stu nowych sędziów. To oznacza, że w większości w SN będzie obsadzony przez sędziów wybranych przez polityków – mówi w rozmowie z Onetem Krystian Markiewicz prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". I o to właśnie chodzi.

Pojawia się zarzut "upolitycznienia sądów" tylko dlatego, że parlament chce w końcu mieć na sądy jakikolwiek wpływ. Wszyscy jesteśmy w pewnej mierze polityczni, polityczność jest jednym aspektów społecznej aktywności obywateli. W przekonaniu naszych sędziów to jest inwektywa a za tą inwektywą kryje się ogromna pogarda i lekceważenie elektoratu. Z bliska oglądamy cechy naszych wyemancypowanych sędziowskich elit przed którymi ostrzegali Monteskiusz i Frycz Modrzewski. Dzięki wetu Prezydenta wciągamy się w debatę nad kształtem reformy sądowniczej i poznajemy nasze elity sędziowskie od podszewki.

Dotychczas, czyli od czasów prezydentury Jaruzelskiego, było tak, że " Prezydent nie może powołać na sędziego osoby, której kandydatura nie została mu przedstawiona przez Krajową Radę Sądownictwa". Teraz toczy się batalia o to by tą uprzywilejowaną funkcję KRS zmienić na rzecz parlamentarzystów. Czy kandydaturę ma proponować 25 dowolnych sędziów lub 2 tys. obywateli a potem rozstrzygać sejm, minister lub Prezydent - toczy się debata. Ale nadzieja na powolne wyzwalanie się z sędziokracji powoli staje się rzeczywistością.

https://wpolityce.pl/polityka/359371-re ... -isc-dalej

https://www.salon24.pl/u/bratbrata/8115 ... kiego-weta


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 03 lis 2017, 09:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
To nie błąd, to perfidia, zadufanie i lekceważenie innych. Taka ksenofobia w myśl nadającą jej nowe lewackie znaczenie.

To poważny błąd

Z prof. Karolem Karskim, posłem do europarlamentu z Prawa i Sprawiedliwości, członkiem Prezydium Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Profesorze, w jakim kontekście należy odczytać decyzję Krajowej Rady Sądownictwa, która postanowiła nie powoływać asesorów sądowych z listy przesłanej przez ministra sprawiedliwości?
– Uważam, że Krajowa Rada Sądownictwa popełniła poważny błąd. Jeśli z powodów rzekomo niespełniania kryteriów ustawowych dyskwalifikuje się 265 osób, a więc wszystkie (sic!) zgłoszone przez ministra sprawiedliwości, to gołym okiem widać, że do poszczególnych kandydatów nie podchodzono de facto w sposób indywidualny, ale potraktowano ich w sposób zbiorowy. Wszystkie te kandydatury łączy fakt, że są to osoby, które co do zasady ukończyły aplikację w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, uzyskały pozytywny wynik ze wszystkich egzaminów, spełniły wszystkie warunki formalne i zostały w trybie ustawowym powołane przez ministra sprawiedliwości na stanowisko asesora sądowego. KRS, mimo próby zachowania pozorów, ewidentnie potraktował te wszystkie osoby w sposób zbiorowy, co nie powinno mieć miejsca.

W wydanym oświadczeniu asesorzy odżegnują się od polityki, wskazując, że ślubowali Polsce, a nie ministrowi sprawiedliwości. Czy to nie obnaża politycznych motywów działań KRS?
– Ślubowanie niezależnie od tego, na czyje ręce się je składa, jest, co do treści, przyrzeczeniem składanym Rzeczypospolitej Polskiej. Asesorzy sądowi – podobnie jak sędziowie – wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Również ślubowanie nie jest przysięgą na wierność takiemu czy innemu ministrowi sprawiedliwości, ale jest przysięgą i deklaracją rzetelnej służby własnemu państwu. Oświadczenie asesorów sądowych jest – jak sądzę – reakcją na stwierdzenia rzecznika KRS, który wskazywał na to, że te osoby składały ślubowanie ministrowi sprawiedliwości, co przecież nie może być żadnym rzeczowym argumentem wobec kandydatów, którzy spełnili kryteria ustawowe.

Lata kształcenia, wyrzeczeń, a teraz ktoś lekką ręką zamyka tym młodym ludziom drogę do zawodu sędziowskiego…
– Są to absolwenci prawa, którzy ukończyli aplikację w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, bądź osoby, które ukończyły studia prawnicze i po egzaminach wstępnych rozpoczęły roczną aplikację ogólną. Następnie osoby te kontynuowały dwuipółletnie szkolenie podczas aplikacji sędziowskiej zakończonej egzaminem sędziowskim i odbyły obowiązkowy staż w sądach rejonowych, pracując jako referendarze sądowi. Są to młodzi, wartościowi ludzie, którzy ponieśli wiele wyrzeczeń, zdali cały szereg trudnych egzaminów, a teraz zostali potraktowani en bloc przez KRS. I takie podejście do tych wykształconych osób budzi mój wewnętrzny sprzeciw – także jako nauczyciela akademickiego, który styka się na co dzień z młodymi, inteligentnymi, zdolnymi ludźmi i widzi, jak wiele pracy wkładają, aby osiągnąć cel. Pytam zatem, cóż są winni ci ludzie, których entuzjazm tak cynicznie zgaszono, cóż są winni, żeby ich traktować nie jak osoby, ale jako część pewnej zbiorowości?

Czy w tej sytuacji KRS, która broni interesów korporacyjnych, jest reformowalna? Czy z tym środowiskiem możliwy jest jakikolwiek dialog?
– Cokolwiek nie powiedzieć, to wobec faktów, wobec całego ogromu zła wynikającego z decyzji KRS i tak nie będzie to miało większego znaczenia. Moje oceny są tu nieistotne, bo gołym okiem widać, że KRS – jakby nie było konstytucyjny organ kolegialny, który ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów – w tym wypadku podjął najgorszą z możliwych decyzję.

Czy ta totalna obstrukcja nie powinna być wskazaniem do jeszcze bardziej radykalnych działań i głębokiej, a nie pozorowanej reformy polskiego systemu sprawiedliwości?
– Wszyscy widzą, łącznie ze środowiskiem sędziowskim – co więcej, nawet sama KRS przyznaje – że reforma wymiaru sprawiedliwości jest wręcz niezbędna. I to jakby nie budzi wątpliwości, natomiast problemem jest kierunek, skala zmian i sposób przeprowadzania reform. Jeśli ktoś miał dotychczas wątpliwości, że ciało to przyobleka się w uczestnika politycznego sporu, do czego nie jest powołane, to teraz otrzymuje nowy argument. Zła, które KRS wyrządziła 265 osobom – młodym, wykształconym, doskonale przygotowanym do pełnienia funkcji asesorów sądowych, a następnie funkcji sędziowskich – nie da się niczym uzasadnić.

Jak w świetle tego zachowania należy rozumieć decyzję prezydenta o zawetowaniu dwóch ustaw? Czy prezydent Duda nie popełnił błędu, licząc na dialog z tym środowiskiem?
– Moim zdaniem, nie należy generalizować, bo wśród sędziów bez wątpienia jest wiele wartościowych osób, które zajmują się swoją pracą, a nie polityką, osób, które wiedzą, czym jest niezawisłość sędziowska, bezstronność sędziowska. Takich sędziów jest zdecydowana większość. Inaczej mówiąc, wiele jest osób w tym środowisku, które są uosobieniem ideału sędziego niezależnego i bezstronnego w swoim orzekaniu, sędziego orzekającego według przepisów prawa, a nie takiego, który w swoich sędziowskich decyzjach kieruje się poglądami politycznymi. W tym przypadku zobaczyliśmy sędziów – członków KRS – ludzi, którzy w sposób instrumentalny potraktowali 265 innych osób bez poszanowania ludzkiej godności. Zbiorowe de facto rozpatrzenie losów młodych ludzi jest nie do przyjęcia, bo wpisuje się – niestety – w działania, które są elementem walki politycznej. Jednak mówiąc o środowisku sędziowskim, nie należy uogólniać, bo jak wspomniałem, zdecydowana jego większość to są ludzie właściwie, bez zarzutu wypełniający służbę sędziowską, służbę wobec państwa, w imieniu którego wydają wyroki, służbę wobec Narodu, który jest suwerenem tego państwa. Niewątpliwie jednak sędziowie zasiadający w KRS weszli w buty polityków i to jest poważny problem.

Ale przecież KRS ma być ciałem apolitycznym…
– Owszem, ma być, ale niekoniecznie jest. Widać zasiadanie w KRS nie dało prawnikom wchodzącym w skład tego gremium przymiotu wydawania decyzji w zgodzie z ideałami sędziowskimi, na straży których kiedyś ślubowali stać. Takie działanie pokazuje również, jak bardzo to środowisko jest pewne siebie, jak bardzo pewne jest swoich decyzji. Co więcej, jest to środowisko, któremu wydaje się, że mogą, że wolno im wszystko. Oczywiście tak być nie powinno, ale na razie tak niestety jest.

Szkoda tylko, że ofiarami tych rozgrywek są młodzi asesorzy sądowi…
– Ci dobrze przygotowani młodzi ludzie, którzy przeszli długą drogę formacji prawniczej, zdali kilkadziesiąt poważnych egzaminów, wszyscy oni byli wielką nadzieją polskiego sądownictwa. Co więcej, mogli w znaczący sposób wzmocnić polski wymiar sprawiedliwości. Niestety egoistyczne interesy korporacyjne „nadzwyczajnej kasty” na razie są ważniejsze, a ofiarą stają się asesorzy sądowi, którym teraz w imię rozgrywek, z którymi notabene nie mają nic wspólnego, łamie się kariery.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -blad.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 04 lis 2017, 14:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Odtruć atmosferę życia publicznego. Rozbić mafię sędziowską usadowioną w kierowniczych strukturach sądownictwa. Zakały sędziowskie nie mogą stać na drodze normalnienia naszej Ojczyzny. Ziobro sięgnął po bat sprawiedliwości i prawa, ale niestety prezydent Duda uniemożliwił wysmaganie tej specjalnej kasty tym batogiem, a szkoda panie prezydencie, szkoda, że pan ich aż tak ochrania.

Odideologizować sądy

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Krajowa Rada Sądownictwa odrzuciła wszystkich 265 kandydatów na asesorów sądowych, argumentując to niespełnieniem podstawowych przesłanek ustawowych. Asesorzy nie zgadzają się z tą opinią. Jak Pan odbiera takie zachowanie?
– Wypowiedzi rzecznika prasowego Krajowej Rady Sądownictwa sędziego Waldemara Żurka, zaangażowanie polityczne niektórych członków KRS sugerują wyraźnie, że w tym kręgu bardziej mamy do czynienia z grą polityczną, a nie z czysto merytorycznym działaniem. Wszystko to odbywa się w kontekście przygotowanych przez rząd i aktualnie procedowanych ustaw o reformie sądownictwa. Stąd na tym tle mamy do czynienia z wymianą ciosów. Przy czym warto pamiętać, że mówimy tu o władzy sądowniczej, która absolutnie powinna zachowywać bezstronność zwłaszcza w sporach politycznych.

Czym była motywowana decyzja KRS o odrzuceniu wszystkich kandydatów zaproponowanych przez konstytucyjnego ministra?
– Asesorzy sądowi w wydanym oświadczeniu wskazują, że nie ślubowali ministrowi sprawiedliwości, ale Polsce, tyle tylko, że przedstawiciele KRS – w swoim zacietrzewieniu – wydają się tego nie dostrzegać. To pokazuje, że mamy tu do czynienia ze sporem fundamentalnym. Problem polega na tym, że wielu przedstawicieli środowiska sędziowskiego podnosi temat niezależności sądów, mówiąc przy tym o braku uwarunkowań ideowych, co jest nieprawdą. Fakty są takie, że te uwarunkowania wynikają z natury rzeczy, bo każdy niezależnie od pozycji czy sprawowanej funkcji ma jakieś poglądy. I dzisiaj mamy do czynienia z konfrontacją nie tyle Prawa i Sprawiedliwości z Platformą w sensie partyjnym, co z konfrontacją z obozem pookrągłostołowym, który zmontował cały ten układ. On dotyczy nie tylko polityków w sensie ścisłym, ale w ten układ zamieszane są sfery biznesowe, przestrzeń medialna, ale także pewne segmenty władzy sądowniczej. To wszystko odbija się na różnych decyzjach i trudno jest mówić, że mamy tam do czynienia tylko z czysto formalnym podejściem do sprawy.

A z czym?
– Tak jak wspomniałem, jest to konfrontacja układu pookrągłostołowego, który za wszelką cenę chce utrzymać swoje przywileje. W związku z tym minister Ziobro, ale też cały rząd Zjednoczonej Prawicy, jest postrzegany przez część elity sędziowskiej czy sądowniczej jako przeciwnik ideowy, a zarazem polityczny, z którym się walczy. Mamy zatem wymianę ciosów, co było wyraźnie widać chociażby przy różnych manifestacjach, szczególnie KOD-owskich. Blokada asesorów sądowych, z jaką teraz mamy do czynienia, jest jednym z elementów toczącej się gry.

Czy to już otwarta wojna, jaką „nadzwyczajna kasta sędziowska” wypowiedziała obozowi rządzącemu?
– To jest nie tyle wypowiedzenie, co raczej kontynuacja pewnego sporu, który rozpoczął się jeszcze przy okazji Trybunału Konstytucyjnego, kiedy na pierwszej linii frontu był ówczesny prezes tegoż Trybunału prof. Andrzej Rzepliński, który brał na siebie główne działania, również polityczne. Dzisiaj TK funkcjonuje w sposób spokojny, zrównoważony, uporządkowany, w tej sytuacji akcent konfliktu został przesunięty na inną arenę. Ponieważ przedmiotem zmian ustawowych ma być m.in. KRS, dlatego to właśnie w tym obszarze ulokował się konflikt, i to na tej scenie odbywa się manifestowanie przeciwnego stanowiska, i to w ostentacyjny sposób.

Czy takie zaporowe stanowiska obu stron mają sens?
– Reforma wymiaru sprawiedliwości jest potrzebna czy wręcz konieczna, i co do tego nie ma wątpliwości, pozostaje tylko kwestia zakresu i sposobu, w jakim te zmiany mają się dokonać. Chodzi o to, żeby tego typu zmiany były precyzyjne i dokonywały się nie tyle na zasadzie partyjnej przepychanki, tylko w sposób spokojny, merytoryczny. Sądy w Polsce, niestety, są w dużej mierze upartyjnione, dlatego zmiany, jakie się powinny dokonać, nie mogą być kolejną ingerencją partyjną, tyle że w drugą stronę. Tak czy inaczej sprawy wymiaru sprawiedliwości w Polsce trzeba uporządkować, bo sytuacja, z jaką mamy do czynienia, jeśli chodzi o oczekiwania sędziów, nie jest normalna.

Jakie są oczekiwania od sędziów?
– Od sędziów należy oczekiwać bezstronnych, sprawiedliwych wyroków, ale w żadnym wypadku nie zaangażowania politycznego. Do uprawiania polityki są powołane partie czy stronnictwa, ale nie sędziowie.

Czy działania KRS wobec asesorów nie pokazują, że decyzja prezydenta o zawetowaniu dwóch ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym była jednak błędem?
– Nie łączyłbym tych dwóch spraw. Prezydent Andrzej Duda nie dlatego zawetował te dwie ustawy, że nie widział potrzeby zmian w KRS, ale jego wątpliwości budził sposób wyboru członków KRS – czy ma się to odbywać zwykłą większością sejmową, większością trzech piątych oraz to, kto ma być ostateczną instancją, która rozstrzyga w sytuacji wyborczego pata, czy minister sprawiedliwości, czy prezydent. Są to wszystko szczegółowe ważne kwestie, które się dyskutuje. Natomiast co do samego faktu, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości są konieczne, to wydaje mi się, że sporu nie ma. Jeśli się obserwuje, jak działają sądy, to jeśli ktoś miał wątpliwości, to chociażby po zachowaniu KRS one znikają. Uważam, że takie działanie jest błędem liderów KRS. Gdyby chociaż w jakimś zakresie rozróżniali kandydatów na asesorów sądowych, co do których podejmowali decyzje, gdyby starali się indywidualnie ich oceniać, a nie wrzucać wszystkich hurtowo do jednego worka, to być może byłoby to do dyskusji, natomiast takie działanie en bloc jest wyraźną manifestacją sprzeciwu wobec ministra sprawiedliwości czy w ogóle rządu premier Beaty Szydło i trudno inaczej to odbierać. Nic zatem dziwnego, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa tak to odbiera.

Czy z KRS, która w sposób cyniczny broni interesów korporacyjnych jest możliwy dialog, czy jest jakieś pole do dyskusji?
– Przede wszystkim musimy sobie uzmysłowić, z jak poważnym sporem ideowym mamy do czynienia w Polsce. Oczywiście ten dialog powinien być prowadzony pomiędzy różnymi siłami i na różnych poziomach życia politycznego. To oznacza, że taki dialog powinien się odbywać również, a może przede wszystkim, pomiędzy koalicją rządzącą a opozycją. Opozycja w swoim sprzeciwienie może się zachowywać w sposób totalny. Są pewne segmenty interesów państwowych – szczególnie jeśli chodzi o politykę międzynarodową, gdzie powinno być wypracowywane i powinno wybrzmieć wspólne stanowisko rządu i opozycji. Niestety, mamy do czynienia z tak zaognionym konfliktem, wręcz walką, że opozycja jeździła i jeździ ze skargami na własny rząd do Brukseli czy do Berlina. To chyba najlepiej ilustruje, jak ten problem wygląda i jak głębokie w warstwie ściśle partyjno-politycznej jest jego podłoże. Niestety, ten spór tak czy inaczej nie redukuje się tylko i wyłącznie do partii. To, co się dzieje w przestrzeni partyjnej, to jest tylko ilustracja tego, co się w istocie dzieje w różnych innych segmentach życia społecznego. I tak jak trudny, a w niektórych momentach wręcz niemożliwy jest ten dialog międzypartyjny, tak widać to również w przestrzeni władzy sądowniczej.

Może w tej sytuacji potrzebne jest ostre cięcie i radykalne zmiany – takie, jakie proponuje resort sprawiedliwości?
– W każdym działaniu potrzebny jest zdrowy rozsądek. Tutaj potrzeba bardzo rozsądnych, przemyślanych działań, ale nie działań odwetowych, bo nie o takie kroki tu chodzi. Poza dyskusją jest to, że Polska potrzebuje sędziów, ale sędziów o bardzo wysokiej moralności, wyrobieniu etycznym, dużej fachowości w sensie rozeznania prawa, sędziów bezstronnych partyjnie. I w tym kierunku należy iść. Trzeba odpartyjnić i odideologizować sądy. A to, że władze sądownicze, w tym wypadku KRS, zachowują się tak a nie inaczej, to tylko powinno nas mobilizować, ale nie mogą to być skrajne działania w drugą stronę. Chodzi o trwały ład i porządek, żeby to, co się zmieni, miało trwały charakter, a nie tylko wymiar koniunkturalny, zależny od takiej czy innej większości parlamentarnej. Młodzi, wykształceni asesorzy sądowi, którzy nie są dopuszczani do pracy przez środowisko sędziowskie, są i będą nadzieją. To oni będą decydować o przyszłym kształcie polskiego sądownictwa, trzeba tylko zmienić ustawy, które utrzymują w sile stary, skostniały układ w tej przestrzeni.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -sady.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 10 lis 2017, 09:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/11/0 ... warszawie/

1,5 roku w zawieszeniu za wyłudzanie 341 mln zł! Tak, proszę Państwa, to Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Posted by Marucha w dniu 2017-11-06 (poniedziałek)

18-letni chłopak, który na drukarce atramentowej wyprodukował kilkanaście sztuk 20-złotówek dostał 3 lata bezwzględnej odsiadki w pace.
Pięciu biznesmenów-cwaniaków (wśród nich był także radca prawny), którzy metodą „na reaktywowaną przedwojenną spółkę” próbowali dokonać mega-szwindla i wyłudzić od Skarbu Państwa odszkodowanie w wysokości 341 milionów złotych, dostali od 1,5 do 2 lat więzienia… w ZAWIESZENIU!
Czasami totalnie nie rozumiem decyzji polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ta sprawa się do tego kwalifikuje.

[Jak Pan nie rozumie, to może czas wziąć się za inne zajęcie? Żartuję. Wiem, że to sarkazm – admin]

Grupa 5 mężczyzn w 2010 roku wpadła na pomysł wyłudzenia od polskiego państwa gigantycznego odszkodowania za rzekomo utracone w wyniku powojennej nacjonalizacji mienie. Posługując się nie mającymi już żadnej mocy prawnej akcjami przedwojennej spółki Giesche S.A. (dokumenty miały wartość kolekcjonerską) najpierw dokonali wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS), a następnie – wiedząc, że nie mają ku temu podstaw, wystąpili do organów administracji publicznej, domagając się zwrotu majątku spółki Giesche S.A. lub rekompensaty za to mienie w wysokości 341 mln zł.
Sąd w pierwszej instancji (Sąd Okręgowy w Warszawie) podzielił pogląd prokuratora i skazał w 2016 roku całą piątkę na kary bezwzględnego więzienia od 3 do 5 lat oraz bardzo wysokie grzywny (od 300 do 500 tys. zł).
Oskarżeni odwołali się od tego wyroku do sądu drugiej instancji (Sąd Apelacyjny w Warszawie). Ten podtrzymał orzeczenie w zakresie winy biznesmenów-cwaniaków, jednak zdecydował się istotnie złagodzić im karę. Trzech z nich otrzymało wyroki 2 lat więzienia, a dwóch – 1,5 roku. Problem w tym, że wszyscy oni nie spędzą w więzieniu ani dnia, bowiem Sąd Apelacyjny zawiesił wykonywanie kary!

[Jak się nazywa sędzia? – admin]

Czytając o złagodzeniu kary dla oszustów od „reaktywowanej” spółki Giesche nóż w kieszeni się otwiera. Wszak nie mówimy tu o młodym chłopaku, który na atramentówce drukował w domu 20-złotowe banknoty, a następnie próbował je (z marnym skutkiem) wprowadzić do obiegu (dostał 3 lata bezwzględnego więzienia).
Mówimy o zorganizowanej grupie przestępczej, która w sposób przemyślany próbowała oszukać państwo polskie (a zatem nas wszystkich, którzy płacimy podatki) na zupełnie astronomiczną kwotę 341 mln zł! Jeśli za próbę takiego przekrętu sąd złagadza karę i orzeka ją zawieszeniu, to jest to najlepsza zachęta dla wszelkiej maści naśladowców. Wszak co im grozi. Najwyżej dostaną zawiasy…

[Nooo… na pewno nie „wszelkiej maści”, a jedynie tych o właściwych genach – admin]

http://niewygodne.info.pl/artykul8/0409 ... ekretu.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 20 lis 2017, 12:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.wyszperane.info/2017/11/17/c ... wyjasnien/

Jakie tu wyjaśnienia są potrzebne? Przecież to jawna zdrada i czapa dla każdego.

Kopia artykułu:

Członkowie KRS spotkali się z przedstawicielami ambasady Niemiec w Polsce. Politycy PiS chcą wyjaśnień.
autor: screen/ Polsat Newsautor: screen/ Polsat News

Według informacji, do których dotarł portal wPolityce.pl, przedstawiciele Krajowej Rady Sądownictwa spotkali się z przedstawicielami ambasady Niemiec w Polsce. Politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy są członkami KRS, domagają się wyjaśnień w tej sprawie.

W dokumencie skierowanym do Dariusza Zawistowskiego, przewodniczącego KRS, posłowie: Stanisław Piotrowicz i Krystyna Pawłowicz, oraz senatorowie: Stanisław Gogacz i Rafał Ambrozik, proszą o pisemną odpowiedź na pytania dotyczące spotkania.
Politycy zapytali szefa KRS między innymi o to, kiedy i gdzie doszło do spotkania, kto brał w nim udział, jakie tematy proponowano i czy zaplanowano kolejne spotkanie.
Poproszono również o informację o tym, czy o spotkaniu poinformowano Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz z jakimi przedstawicielami innych państw spotkali się przedstawiciele KRS, począwszy od 2015 roku.

KRS wycofuje się ze swojego stanowiska. Zawistowski: Podjęliśmy uchwałę o uchyleniu sprzeciwu wobec 252 asesorów, wobec 3 osób został podtrzymany

wkt

autor: Zespół wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 30 lis 2017, 12:37 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Historyczne zdjęcie.

Obrazek

Obok Gierka znana wszystkim Gersdorf.
A ten z prawej to chyba młody Kwaśniewski ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 04 gru 2017, 08:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Były Andrzej Duda podpisze ustawy sądowe, bo nie ma wyjścia

W trakcie prac komisji sejmowej przeszły poprawki PiS, które spokojnie można traktować jako balansowanie na cienkiej czerwonej linii. Jednym z głównych warunków brzegowych obozu prezydenckiego było wyłączenie Zbigniewa Ziobro z polityki kadrowej KRS i SN, a do ustawy o KRS PiS wprowadził zgłoszenie kandydatów przez 20 prokuratorów, czytaj przez Zbigniewa Ziobro. Właśnie po tej poprawce zagotowała się Surówka-Pasek i Romaszewska. Był to test na wytrzymałość, który skończył się brakiem wytrzymałości byłego Andrzeja Dudy.

Do sejmu natychmiast przyjechał minister Mucha, nawiasem mówiąc jeden z nielicznych, którzy w Pałacu zachowali rozum i przyzwoitość. Zamiast oczekiwanego konfliktu i starcia, Mucha wylał oliwę na zburzone fale i powiedział, że nic wielkiego się nie dzieje. Jego śladem, bez większego wahania, podążyły obie przedstawicielki Pałacu i tak się zakończyła próba sił. Dziś sam Czerepach Łapiński potwierdził, że umowa została zachowana, a poprawki są rzeczą naturalną. Wprawdzie dodał przy tym, że wszystko musi jeszcze przejść przez sejm w takiej samej lub w zbliżonej formie, ale cóż innego mógł powiedzieć. Przywołane sygnały polityczne są czytelne i jednoznaczne dla każdego, kto potrafi językiem polityki operować.

Były Andrzej Duda ustami Muchy i Czerepacha mówi wprost, że przełknął poprawki PiS i zamyka oczy na przyznanie kompetencji ministrowi Ziobro. Trudno podobne zachowanie traktować inaczej niż najdalej idące ustępstwo, zwłaszcza, że wcześniej Mucha zgodził się na propozycje Piotrowicza. Teraz Czerepach prosi tylko o jedno, żeby PiS nie przekroczył cienkiej czerwonej linii w sejmie, bo wtedy Duda rzeczywiście nie miałby wyjścia i musiałby ustawy wetować, czego bardzo nie chce robić. Dlaczego? Ano dlatego, że „geniusze” z Pałacu Namiestnikowskiego wpadli we własne sidła. Pierwsze weta dla Andrzeja Dudy miały kolosalne znaczenie. Patrząc z czysto osobistego interesu politycznego, Duda osiągnął coś, co trudno by mu było osiągnąć w inny sposób. Wetując ustawy PiS pokazał się jako samodzielny podmiot polityczny, oderwał się od metki „notariusza PiS”.

Konstrukcja ustaw PiS była czytelna dla Polaków i większość rozumiała, że to Ziobro samodzielnie wymieni cały KRS i SN. Takie rozwiązanie rzeczywiście mogło wzbudzać uzasadnione obawy, zwłaszcza po medialnych paranojach. Obecnie Polacy wiedzą, że po pierwsze będzie 3/5 w sejmie, po drugie opozycja ma 6 z 16 sędziów, no i nie PiS sam, ale w porozumieniu z Dudą będzie wymieniał sędziów, których większość Polaków i tak nie żałuje. Do tego wszystkiego dochodzi rzecz kluczowa, otóż to nie są już ustawy PiS, tylko prezydenta, w dodatku przesłane do sejmu po konsultacjach z Prezesem PiS. Gdyby w takich okolicznościach Duda zawetował własne ustawy, po własnych poprawkach, wysłałby do wyborców kompletnie nieczytelny komunikat. Wyłącznie przywrócenie przez PiS czytelnego zapisu, że sędziów wybiera zwykła większość, a nominuje Ziobro nie Duda, byłyby przez Polaków odczytane jako zerwanie umowy z Pałacem.

Istotne poprawki w ustawach naniesione przez PiS, ale w zupełnie innej i nieczytelnej dla śmiertelnika formie, nic elektoratowi nie mówią. Dla Kowalskiej i Nowaka ustawy przed i po poprawkach są takie same, dlatego weto zostałoby odebrane jako kompletne szaleństwo i strzelanie fachów przez prezydenta. W takiej sytuacji znaleźli się „stratedzy” z Pałacu, że muszą trzymać kciuki, aby PiS pozwolił Dudzie podpisać ustawy sądowe. Ze strony PiS istnieje tylko jedna bariera bezpieczeństwa, nie mogą wrócić do wyboru sędziów zwykłą większością sejmową i nominowania przez Ziobro, reszta jest do przegłosowania.

Pora podsumować zyski i straty. Niewątpliwym zyskiem Andrzeja Dudy jest całkowicie wiarygodne oderwanie się od PiS i usamodzielnienie polityczne. Tego faktu nie kwestionuje żaden racjonalny analityk, czy to z lewa, czy z prawa. Co jeszcze zyskał Duda? Nic! Kompletnie nic! Poza tym jednym zyskiem same gigantyczne koszty i straty. Między bajki można włożyć sondaże poparcia na poziomie 74%, które zresztą już spadają. Elektorat PiS podzielił się mniej więcej na pół, co oznacza, że Duda ma góra 20% poparcia, zamiast pewnych 40%. Jeśli nawet brakujące 20% zdobędzie w tak zwanym centrum, co jest mrzonką, to wróci do punktu wyjścia, ale to nie będzie stabilny elektorat, tylko kapryśny i podatny na każdą bzdurę wrzuconą do mediów. Czy warto było się tak wygłupiać? Na to pytanie nawet Duda zna odpowiedź i Czerepach też.

Oczywiście, że była to skrajna polityczna głupota. Upodmiotowienie doradzałem Dudzie zanim on sam o tym myślał i ustawy rzeczywiście nadawały się do tego idealnie, ale trzeba było do tego podjeść z głową. Istniały dwie mądre możliwości, łagodniejsza to skierowanie ustaw do Trybunału Konstytucyjnego, surowsza to zawetowanie, ale jasno sprecyzowane. Wystarczyło powiedzieć, że PiS ma zmienić Ziobro na prezydenta, wprowadzić 3/5 w ustawie o KRS nie SN i poprawić ewidentne błędy legislacyjne, które zresztą PiS chciał poprawić. W taki sposób Duda zyskałby punkty poza PiS i nie zaliczył tak ogromnych strat wśród elektoratu PiS, czyli dokładnie prowadziłby politykę „centrową”. Jak wyszło wszyscy widzą, straty są nie do odrobienia, a i zysk rozmienił się na drobne, bo Andrzej Duda znów będzie uznawany za prezydenta PiS.

Źródło foto:
http://bi.gazet...

http://kontrowersje.net/by_y_andrzej_du ... ma_wyj_cia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 16 gru 2017, 22:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
O co tak naprawdę chodzi z reformą sądów?

W internecie krąży filmik Artyścidla #WolneSądy autorstwa również artystów. I w filmiku tym artyści (znani i nieznani) boleją oni nad tym co to będzie się działo, gdy wprowadzona zostanie reforma sądów. I tak na przykład Krystyna Janda jak zwykle z emfazą obwieszcza – ‘Konstytucja gwarantuje nam prawa i wolności. Strzegą tego niezależne sądy i niezawiśli sędziowie’. Z kolei ktoś inny (mniej znany) ogłasza - ‘Likwidacja wolnych sądów to koniec demokracji’.

Nic dodać nic ująć do tych słów. Myślę, że wszyscy, zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy reformy sądów, zgodzą się że tak powinno być. Jeżeli tak jest i wszyscy uważają, że tak powinno być to, dlaczego więc Krystyna Janda z takim przejęciem i niepokojem mówi te słowa? Dlaczego ten ktoś inny uważa, że wolne sądy są zagrożone?

Ano dlatego, że obydwoje uważają (i wszyscy inni występujący w tym filmiku), że po reformie sądów już tak nie będzie.

W takim razie, warto zapytać, jak to było przed reformą sądów? Oczywiście według Krystyny Jandy (i innych artystów ze wspomnianego filmiku), sądy były wolne i niezależne a sędziowie niezawiśli. Bo gdyby uważała inaczej, to przecież by nie protestowała. Ale czy tak było naprawdę? Jak sędziowie brali udział w partyjnych naradach Platformy i politycznych wiecach to sądy były wolne a sędziowie byli 'niezależni i niezawiśli'? Jak przewodniczący sądu okręgowego w Gdańsku chciał ustawiać rozprawy według życzenia premiera (co pokazała to dziennikarska prowokacja) to był niezawisły? Jak sąd skazywał M. Kamińskiego za zwalczanie korupcji to był bezstronny politycznie?

Sędziowie są ludźmi. I tak jak wszyscy ludzie (no przynajmniej większość ludzi) mają swoje sympatie i antypatie polityczne. I to jest normalne. Natomiast nienormalne było to, czego nie widzą nasi sławni i mniej sławni artyści. Przez blisko dwadzieścia osiem lat w Polsce rządzili ludzie reprezentujący poglądy lewicowo-liberalne. Z tego względu (i innych również, takich jak ‘cudowna’ transformacja postkomunistów w demokratów) ludzie ci, nabrali przekonania, że tylko oni są uprawnieni do sprawowania władzy. Że demokracja jest tylko wtedy, gdy oni rządzą. I to również odzwierciedliło się w sądownictwie. Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Sądownictwa została zdominowana przez sędziów o takich właśnie sympatiach politycznych. I ci sędziowie, podobnie jak i wspomniani politycy, również nabrali, graniczącego z gnozą przekonania. Że sądy są wolne tylko wtedy, gdy oni o tym decydują.

A tak nie jest. Niezawisłość sędziego nie jest przypisana do lewicowo-liberalnych przekonań. Sędzia albo jest niezawisły albo nie jest. To jest kwestia osobowości i charakteru sędziego a nie przekonań politycznych. Wymiana sędziów w SN i KRS nie zlikwiduje wolnych i niezależnych sądów. Wymiana ta, przywróci jedynie w nich równowagę. Taką, że nie będą już zdominowane przez sędziów sympatyzujących z jedną opcją polityczną (partia rządząca nominuje dziewięciu sędziów, opozycja sześciu).

A co z niezależnością? Artyści nad tą sprawą również rwą szaty. Że sądy po reformie nie będą wolne. Zwrócę uwagę, że rwą te szaty zupełnie bezpodstawnie i niepotrzebnie. Otóż w co najmniej ośmiu europejskich krajach wpływ na powoływanie sędziów ma parlament lub rząd. W Hiszpanii członków Rady Głównej Władzy Sądowniczej (czyli hiszpańskiego KRS) wybiera parlament. W Austrii i Holandii sędziów nominuje właściwy minister. W innych europejskich krajach jest podobnie. Z czego niezbicie wynika, ze reforma sądów w Polsce przeprowadzona jest zgodnie z tym jak się dzieje gdzie indziej w Europie.

A w Polsce? W Polsce sędziowie dotychczas powoływali się sami. Polska jest demokratycznym państwem prawnym. Nie znaczy to jednak, że ma być sobiepańskim państwem prawników. I wprowadzana reforma sądów temu zapobiega.

I na koniec przekorna refleksja, której nie mogłem się oprzeć, słuchając wypowiedzi artystów protestujących przeciwko uzależnieniu sądów od władzy (czytaj od PiS-u). Załóżmy taką oto hipotetyczną sytuację. Otóż po wprowadzeniu w życie reformy sądów, w wyniku jakiegoś kataklizmu politycznego, PiS utracił większość w Sejmie i rząd podał się do dymisji. W tej sytuacji Platforma w koalicji z pozostałymi partiami utworzyła rząd.

Ale SN i KRS zostały już obsadzone przez poprzednią większość parlamentarną. Czyli stały się pod każdym względem niezależne i niezawisłe od władzy.

Czyż nie o to wam chodzi kochani artyści? Dlaczego więc protestujecie?

A może wtedy będziecie znowu protestować? Przeciwko temu, że sądy są niezależne od waszej :) władzy?

Opublikowano: 16.12.2017 12:59.

https://www.salon24.pl/u/seafarer/83003 ... orma-sadow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 20 gru 2017, 19:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Nareszcie!

Sądy mają służyć Polsce i obywatelom

Uważam, że wprowadzamy w Polsce bardzo dobre rozwiązania, które będą służyły usprawnieniu wymiaru sprawiedliwości; sądy są przede wszystkim dla obywateli, są sługami polskiego społeczeństwa i państwa - powiedział prezydent Andrzej Duda.

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawy o Sądzie Najwyższym.

Andrzej Duda podkreślił, że ustawy, który zdecydował się podpisać, to propozycje jego autorstwa. Przypomniał, że złożył je w Sejmie 24 września, zgodnie z wcześniejszym zobowiązaniem.

Andrzej Duda przekonywał, że dzięki wprowadzonym przepisom „ludzie wreszcie odzyskają wiarę w sprawiedliwość, wiarę w polskie sądy, wiarę w wymiar sprawiedliwości”.

- Niezwykle ważnym elementem jest też rzetelna odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów. To nie jest tak, że sądy i sędziowie są same dla siebie. Są przede wszystkim dla obywateli, są sługami polskiego społeczeństwa i polskiego państwa – powiedział prezydent.

Dodał, że „takiego właśnie głębokiego poczucia służby oczekuje od środowiska sędziowskiego”. – Wszyscy służymy ludziom, każda władza w Polsce. To jest nasza podstawowa i najważniejsza rola – i mamy dbać o to, żeby ludzie w Polsce żyli w godnych warunkach, mieli poczucie sprawiedliwości. I o to apeluję także do środowisk sędziowskich – o taką właśnie refleksję. Mam nadzieję, że te ustawy, które wejdą niedługo w życie pomogą w tej refleksji – mówił Andrzej Duda.

Podkreślił, że z niesmakiem słucha "gromkich głosów, wyrażanych przez niektórych przedstawicieli elit, w tym elit sędziowskich, o tym jak to straszliwy system zostaje wprowadzony, który będzie powodował naruszenie niezawisłości sędziowskiej".

RP, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... telom.html

Dzicz totalna, nawet gdyby odzyskała władzę w Polsce, to będzie kontrolowana przez (mam nadzieję) nie skorumpowane sądy i jej pole niszczenia wszystkiego co nasze, co polskie mocno się zawęzi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 21 gru 2017, 08:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Apolityczność to zbyt mało. Potrzebne jest wysokie morale sądziów, ich dojrzałość duchowa, ich wysoka kultura, szacunek dla człowieka, dla życia, ich oddanie dla Polski i Polaków.
Dziś tego się nie uczy, dziś tak się nie wychowuje dzieci i młodzieży, dziś nawet są tacy, co w to wszystko nie wierzą.
Jak wielka jest nasza zapaść kulturowa....., jak wiele jeszcze musimy dla siebie i dla Polski uczynić, aby nasz kraj stał się oazą Piękna, Dobra i Prawdy.
Musimy wyrwać się z lewackiego gnoju, w którym już od dziesięcioleci tkwimy, i który nas i nasze człowieczeństwo degraduje i wypacza.
Wtedy nawet sędziów będzie mogło być mniej, niż jest ich dzisiaj.


Apolityczność sędziów jest niezbędna

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Sędzia Igor Tuleja uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie głosowania nad ustawą budżetową w sali kolumnowej w grudniu 2016 r. Jak to jest, że prokuratura nie dostrzegła uchybień, w przeciwieństwie do sędziego Tulei?
– Procedura wygląda w ten sposób, że na postanowienia prokuratora o odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego lub o umorzeniu postępowania służy zażalenie do sądu. W tym wypadku sąd uchylił postanowienie prokuratury o umorzeniu postępowania. I to jest normalna procedura. Natomiast w tym przypadku mamy do czynienia z wyraźnym politycznym zaangażowaniem sędziego Igora Tulei.

Kiedyś z mównicy sejmowej powiedział Pan, że na upolitycznienie sądów można wskazać wiele dowodów. Co miał Pan na myśli?
– Rzeczywiście sądy same pokazują, jak bardzo są upolitycznione. Jest na to cały szereg dowodów, m.in. należy zaliczyć do nich orzeczenia sędziego Igora Tulei, ale też sędziego Wojciecha Łączewskiego oraz wielu, wielu innych. Sądy po 1989 r. odgrywały istotną rolę w utrwaleniu dawnego systemu. Sądy, ale też Trybunał Konstytucyjny, odgrywały taką rolę, ażeby mimo transformacji ustrojowej wiele w Polsce się nie zmieniło, a w szczególności, żeby pewne grupy uprzywilejowane nie utraciły swoich swobód. Dzisiaj, z perspektywy czasu, widać to w sposób bardzo, ale to bardzo wyraźny. Widzimy, jak na przestrzeni tych lat sądy były upolitycznione. I tylko filozofia Kalego pozwala dzisiejszej opozycji twierdzić, że upolitycznienie dopiero grozi sądom, podczas gdy jest to fakt. Sądy były upolitycznione na przestrzeni minionych lat, natomiast dzisiaj jest szansa na to, że to wszystko się zmieni. Zjednoczona Prawica chce, aby sędziowie bezstronnie rozstrzygali. I w momencie, kiedy my do tego dążymy, to wówczas podnosi się krzyk, że oto zmierzamy do upolitycznienia sądów. Tyle tylko, że my nie chcemy, żeby sądy były związane z establishmentem III RP, ale niestety, póki co, tak jest.

Jaki wniosek dla zwykłego Polaka płynie z tej decyzji sędziego Tulei?
– Przede wszystkim taki, że sądy są zaangażowane politycznie, że są zaangażowane, żeby nic w Polsce się nie zmieniło. Jednocześnie stąd wypływa całe rozgoryczenie Polaków, którzy w 80 procentach domagają się głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości. To nie kto inny jak ludzie dostrzegali tę niesprawiedliwość w sądach, dostrzegali, że wygrywa nie ten, kto ma rację w sferze prawa, ale o tym, kto wygrywa przed sądem, decydowały różne układy, znajomości czy sympatie. Tak to często było. Oczywiście uogólnienie nie jest uprawnione, bo jest część sędziów, którzy w swoich orzeczeniach kierują się prawem i sumieniem, a o to przecież w tym wszystkim chodzi. Stąd opinia uogólniająca byłaby w tym miejscu krzywdząca, ale proszę też zwrócić uwagę na to, że tam, gdzie ma zapaść konkretne i wiadomo jakie rozstrzygnięcie, to do takich powoływani są specjalni sędziowie. Oni – tak jak to ma miejsce w przypadku sędziego Tulei – otrzymują wszystkie te sprawy, w których mogą się wykazać – delikatnie rzecz ujmując – niechęcią wobec rządzących, a nawet wrogością. Przecież np. sędzia Łączewski w swoich wypowiedziach demonstrował wrogość do obecnie rządzących, co więcej, deklarował doradztwo, jak uderzyć w obecną władzę.

Co z bezstronnością i niezawisłością sądów, skoro sojusznicy w sędziowskich togach wciąż idą w sukurs opozycji totalnej?
– W tym momencie tacy sędziowie sprzeniewierzają się tym wartościom, które winny cechować sędziego. Szczególnie chodzi tu o apolityczność i bezstronność. W wywiadzie dla tygodnika „Niedziela” powiedziałem, że nie mogę liczyć na sprawiedliwy wyrok. Proszę sobie wyobrazić, że moja sprawa trafia do jednego z wymienionych sędziów czy im podobnych, to jest oczywiste, że nie mógłbym liczyć na sprawiedliwy wyrok. A więc to, jakie ktoś ma poglądy polityczne, decydowałoby o tym czy wygrywa czy przegrywa sprawę. To są rzeczy niedopuszczalne, dlatego apolityczność sędziów jest niezbędna. Tyle tylko, że wielu sędziów – niestety – sprzeniewierzyło się tej zasadzie, sprzeniewierzali się już wcześniej, ale aż tak bardzo tego nie dostrzegaliśmy. Natomiast ostatnie wydarzenia pokazują wprost, jak mocno środowisko sędziowskie jest upolitycznione.

Panie Pośle, sędzia nie może mieć poglądów politycznych?
– Sędzia, jak każdy człowiek, może mieć poglądy polityczne i to jest sprawa normalna, natomiast nie może tych poglądów ujawniać, co więcej, te poglądy nie mogą decydować o podejmowanych przez niego rozstrzygnięciach.

Nie jest chyba rzeczą łatwą oddzielać te kwestie?
– Owszem, to jest trudna sprawa, ale sędzia – przede wszystkim – powinien mieć wrażliwe sumienie i powinien zapanować nad swoimi poglądami politycznymi. Sędzia w rozstrzyganiu spraw powinien się kierować nade wszystko prawem i sumieniem, a nie poglądami, sympatiami czy antypatiami politycznymi oraz tym, czy lubi, czy też nie lubi podsądnego, ale mieć na uwadze to, jak jego zachowanie ma się do prawa.

Postawa sędziego Tulei utwierdza Pana w przekonaniu, że kierunek reform wymiaru sprawiedliwości obrany przez rząd Zjednoczonej Prawicy był właściwy…?
– Tak jak wspomniałem – ostatnie wydarzenia, kiedy te środowiska w dramatycznej walce o utrzymanie status quo odsłaniają się i pokazują swoją prawdziwą twarz, to wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, jak bardzo konieczna jest reforma wymiaru sprawiedliwości.

Ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa czekają na podpis prezydenta Andrzeja Dudy, następnie po upływie vacatio legis wejdą w życie.

Komisja Europejska jednak nie czekała na decyzję prezydenta i uruchomiła dzisiaj wobec Polski art. 7 unijnego traktatu. Trudno to określić inaczej jak próbę wywierania presji na Polskę…?
– Zadziwiające jest to, że Komisja Europejska nie interesowała się, kiedy mieliśmy do czynienia w Polsce z rażącym łamaniem praworządności, kiedy jedna afera goniła drugą, co więcej, nie były te sprawy rozliczane. I wtedy, kiedy mieliśmy w Polsce do czynienia z łamaniem praworządności, kiedy Polacy byli okradani ze swoich pieniędzy, kiedy było okradane całe państwo, kiedy mieliśmy do czynienia z gigantyczną niepraworządnością, to wobec tak rażących przypadków łamania praworządności KE milczała. Teraz wykazuje nadaktywność i atakuje Polskę.

Zatem czym wytłumaczyć tę dzisiejszą nadaktywność KE?
– Na pewno nie troską o prawa i wolności obywatelskie… Wręcz przeciwnie, dzisiaj KE troszczy się o to, żeby w Polsce było tak, jak było. Dlaczego ma być tak, jak było…? Dlatego, że wówczas można było ograbiać Polskę z potężnych pieniędzy. Przypomnę, że tylko w tym roku, dzięki uszczelnieniu VAT-u, udało się obronić przed grabieżą blisko 30 miliardów złotych. Ponadto KE trudno pojąć to, że Polacy wybrali rząd prawicowy, który jest trudny do zaakceptowania także przez rządy państw zachodnich wywodzące się z kręgów liberałów i lewaków.

Dlaczego gremia te drażni prawicowy rząd w Polsce?
– Poza sferą ideologii jest także obawa, że prawicowość w Polsce może się rozszerzyć poza granice Polski i objąć również inne państwa zachodnie, co już zaczyna mieć miejsce. Ugrupowania prawicowe coraz bardziej dochodzą do głosu, co zaczyna nabierać szczególnego znaczenia w państwach członkowskich. I w tym kontekście uderzenie w Polskę to nie ochrona praworządności, jak w swoich wizjach przekonuje wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans, ale ochrona dotychczasowych interesów i próba zapobieżenia, aby rządy prawicowe nie rozszerzyły się na zachód Europy.

Elity brukselskie nie zdają sobie sprawy, że uprawiając taką politykę, uruchamiają niepisany artykuł zwiastujący początek końca projektu pod nazwą Unia Europejska?
– Wydaje się, że politycy europejscy, także elity brukselskie, prowadzą Unię w kierunku unicestwienia. Przecież to widać jak na dłoni. Jeżeli w krajach takich jak Francja czy Niemcy obywatele nie czują się bezpieczni, żyją w stanie zagrożenia życia, co więcej, we Francji mówi się nawet, żeby wprowadzić dwa porządki prawne: prawo francuskie i prawo koraniczne, to pokazuje, że Francja zaczyna tracić swoją tożsamość. Podobne niebezpieczne procesy zachodzą także w innych państwach zachodniej Europy. Świadczy to o tym, że rządzący dzisiaj Europą prowadzą ją do unicestwienia, do zatracenia tych wartości, na których Europa została zbudowana. To prosta droga do katastrofy. Tyle tylko, że unijni decydenci, zapatrzeni w siebie, w swoim multikulturalizmie nie wyciągają z tego właściwych wniosków.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... bedna.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 22 lut 2018, 09:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Sędzia nie może być ponad prawem

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Sąd Najwyższy w sprawie dyscyplinarnej uniewinnił sędziego Mirosława Topyłę od zarzutu kradzieży 50 złotych staruszce. Sąd Apelacyjny w Łodzi usuwa sędziego z zawodu, a Sąd Najwyższy uchyla ten wyrok i przywraca sędziego. Jak to skomentować?
– Każdy, kto oglądał zapis monitoringu ze stacji benzynowej i widział zachowanie sędziego Mirosława Topyły, nie powinien mieć żadnych wątpliwości, z czym mieliśmy do czynienia. Tym bardziej bulwersuje różnica w ocenie tego zdarzenia między Sądem Najwyższym – w tym wypadku sądem II instancji, który uniewinnił sędziego Mirosława Topyłę, a Sądem Apelacyjnym w Łodzi – sądem dyscyplinarnym I instancji, który nie miał cienia wątpliwości, co do jego winy stąd wymierzył najsurowszą karę, uznając, że tego typu ludzi należy eliminować z zawodu sędziowskiego. Można by powiedzieć, że jest to sprawa drobna – drobna w sensie niewielkiej – jak się może wydawać – szkody materialnej, w grę wchodziło bowiem 50 złotych, ale często bywa tak, że drobne czyny, drobne w sensie szkody wypowiedzi ujawniają całe wnętrze człowieka, który się tego dopuszcza. Widocznie kierując się tymi kryteriami, Sąd Apelacyjny w Łodzi uznał, że taki człowiek nie może decydować o losach ludzkich, a tym bardziej być sędzią dla tych, którzy dopuszczają się podobnych czynów.

W jaki sposób można ocenić decyzję Sądu Najwyższego, który nie dopatrzył się winy, uznając, że sędzia nie ukradł, ale się pomylił? Jaka jest różnica między zabraniem komuś czegoś a kradzieżą?
– Kradzież jest przestępstwem umyślnym, a więc ktoś, kto dopuszcza się takiego czynu, musi wiedzieć, że zabiera cudze. Gdyby się zdarzyło tak, że ktoś w roztargnieniu swoim zabiera cudze, myśląc, że to jest jego, to wówczas nie mielibyśmy do czynienia z kradzieżą. Widać jednak, że fakty w tej sprawie są jednoznaczne, skoro sąd I instancji takich dylematów nie miał, usuwając sędziego Topyłę ze stanu sędziowskiego. Każdy mógł przecież zobaczyć na własne oczy, jak to wyglądało, kiedy sędzia zabrał banknot położony na ladę stacji paliw pod Sochaczewem przez starszą kobietę, która na chwilę odwróciła się od kasy.

Czy obwiniony sędzia, który według Sądu Najwyższego w tym wypadku działał w stanie roztargnienia, może podejmować racjonalne decyzje, orzekać?
– To wygląda podobnie jak oświadczenie rzecznika Sądu Najwyższego, który obecność I prezes Małgorzaty Gersdorf, która we wrześniu ubiegłego roku uczestniczyła w Pałacu Prezydenckim w zaprzysiężeniu Justyna Piskorskiego – nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jak wiemy, obecność pani prezes na tym wydarzeniu spotkała się z falą krytyki części środowiska i komentatorów, stąd rzecznik Sądu Najwyższego tłumaczył w oświadczeniu, że pojawienie się pani prezes na uroczystości było efektem jej nie najlepszej kondycji oraz „stresów i przepracowania”. I tu rzeczywiście mógłbym podzielić stanowisko pana redaktora oraz wątpliwość, czy może być sędzią osoba, która miewa stany emocjonalne takie, które wyłączają jej świadome podejmowanie decyzji. Oczywiście, bynajmniej nie zamierzam bronić sędziego Mirosława Topyły, który wcale nie wyglądał na osobę roztargnioną, ale w sposób jednoznaczny sięgał po nie swoje pieniądze, następnie wkładając je do kieszeni. Należy też sądzić, że dokładna analiza materiału z monitoringu, który każdy może zobaczyć w internecie, utwierdziła sędziów I-instancyjnych, że nie ma żadnej wątpliwości co do faktów, a pan sędzia doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co robi. Bywa tak, i to się nieraz zdarzało, że kiedy sąd miał chociażby cień wątpliwości co do winy oskarżonego, wtedy na wszelki wypadek wymierzał karę łagodniejszą. Tak bywało w praktyce. Natomiast tutaj sąd dyscyplinarny nie snuł tego rodzaju rozważań, a zatem musiał mieć stuprocentową pewność, że sędzia Topyło dopuszcza się kradzieży. Można powiedzieć, że połaszenie się na stosunkowo niewielkie pieniądze może pokazywać czy też wiele powiedzieć o wnętrzu sędziego Topyły, co dyskwalifikuje go z zawodu nie bez powodu określanego mianem zawodu najwyższego zaufania publicznego.

Jaki sygnał został wysłany do społeczeństwa?
– Myślę, że ta sprawa pokazuje, jak środowisko sędziowskie – zwłaszcza na tych najwyższych szczeblach – jest ze sobą solidarne, jak broni, co ciekawe, nie zasad i dobra wymiaru sprawiedliwości, ale broni sędziów – zupełnie nie troszcząc się o dobro społeczeństwa czy dobre imię wymiaru sprawiedliwości. Kolejnym elementem – przynajmniej ja tak to odbieram, że środowisko Sądu Najwyższego jest tym, które jest wyraźnie w sporze z rządzącymi w Polsce. Wobec tego sprawę uniewinnienia sędziego Mirosława Topyły można traktować jako jeden z elementów torpedowania reformy wymiaru sprawiedliwości. Zresztą nie kto inny jak właśnie te środowiska nawołują wprost do przeciwstawiania się reformowaniu sądownictwa na wszystkich szczeblach. Jednocześnie można mieć wrażenie, że ma to być sygnał dla środowisk sędziowskich, że mogą występować przeciwko rządowi, że nie muszą się martwić o konsekwencje, bo gdy przyjdzie co do czego, to Sąd Najwyższy i Krajowa Rada Sądownictwa – w dotychczasowym kształcie – i tak wezmą ich w ochronę.

W Sądzie Najwyższym reforma jeszcze nie zadziałała?
– W Sądzie Najwyższym w szczególności nie doszło do zmian personalnych, nie powołano jeszcze nowej Izby Dyscyplinarnej zgodnie z przyjętą przez Sejm ustawą. Dlatego mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy w I instancji orzekał sąd na szczeblu sądów apelacyjnych, a Sąd Najwyższy był w tym wypadku II instancją, orzekali zaś sędziowie, którzy dotychczas pełnili swoje obowiązki w Sądzie Najwyższym. To tylko pokazuje, że tam nie nastąpiły jeszcze żadne zmiany o charakterze personalnym. Tymczasem choćby przykład sędziego Topyły pokazuje wyraźnie, że reforma wymiaru sprawiedliwości była konieczna, że system sądownictwa, który był do tej pory, trzeba zmienić. Środowisko sędziowskie nie jest w stanie samo się oczyścić.

Jak to będzie wyglądało po zmianach wynikających z ustawy o Sądzie Najwyższym?
– Spośród 84 sędziów Sądu Najwyższego zgodnie z ustawą 38 winno odejść z zawodu, bowiem osiągnęli już wiek emerytalny. Ustawa przewiduje bowiem przechodzenie sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia. Chociaż akuratnie w tym zakresie niekoniecznie musi się tak stać. Ustawa o Sądzie Najwyższym przewiduje bowiem, że spośród wspomnianych 38 sędziów, którzy uzyskali wiek emerytalny, ci, którzy wystąpią do prezydenta RP o przedłużenie swej pracy na dalszy okres, to ich wnioski będą indywidualnie rozpatrywane. Natomiast gdyby się zdarzyło, że wszystkie wnioski zostałyby rozpatrzone negatywnie względnie, gdyby żaden z sędziów nie wystąpił o przedłużenie czasu pracy, to wówczas ze składu wszystkich 84 sędziów Sądu Najwyższego odeszłoby 38. Przypomnę, że ustawa o Sądzie Najwyższym zakłada, iż po reformie w Sądzie Najwyższym będzie co najmniej 120 sędziów, w tym ma również powstać (jeszcze nie powstała) Izba Dyscyplinarna, która będzie orzekała w tego typu sprawach zarówno w I, jak i w II instancji.

Czym można tłumaczyć takie orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie sędziego Topyło?
– Jak można się domyślać, środowiska sędziowskie podejmują różne wysiłki, ażeby storpedować funkcjonowanie reformy wymiaru sprawiedliwości. Przecież widzieliśmy to chociażby po zachowaniach Krajowej Rady Sądownictwa, po apelach i uchwałach podejmowanych przez stowarzyszenia sędziowskie, ale także widzieliśmy to i słyszeliśmy w wypowiedziach I prezes Sądu Najwyższego – w tej chwili pełniącej jednocześnie funkcję przewodniczącej Krajowej Rady Sądownictwa. Tym bardziej w przypadku uniewinnienia sędziego Topyło można mieć poważne wątpliwości, czy i na ile decyzja Sądu Najwyższego jest decyzją merytoryczną, a na ile jest elementem walki z obecnym rządem.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/194 ... rawem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sądownictwo
PostNapisane: 02 mar 2018, 13:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
To obrona przywilejów

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Protesty przeciw części środowisk sędziowskich po odwołaniu prezesów sądów w Warszawie, Łodzi, Olsztynie i Poznaniu. Panie Pośle, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z jawną niesubordynacją sędziów?
– Nie ulega wątpliwości, że środowiska sędziowskie, a przynajmniej część wpływowych środowisk sędziowskich – od samego początku – torpeduje jakąkolwiek reformę wymiaru sprawiedliwości. Chowają się za parawan rzekomej obrony praw i wolności obywatelskich, ale przecież doskonale wiemy, że nie o to tu chodzi.

A o co…?
– Chodzi o zachowanie uprzywilejowanej pozycji sędziów w Polsce. To uprzywilejowanie sprowadza się do tego, że dotychczas to właśnie sędziowie decydowali o tym, kto będzie sędzią w Polsce, sędziowie też decydowali o tym, kto z tego zawodu – ewentualnie – będzie wydalony lub pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Również środowiska sędziowskie decydowały o tym, kto będzie prezesem danego sądu.

Ta uprzywilejowana pozycja sędziów teraz zostanie zmieniona, co nie uchodzi uwadze sędziów…
– Zmieniamy to wszystko, bo dłużej tak być nie może. Ustrój sądownictwa – zgodnie z Konstytucją RP – to kompetencja parlamentu, a nie sędziów. Sędziowie mają mieć zagwarantowaną niezawisłość, ale przede wszystkim tę niezawisłość sędziowską jako wartość, o ile oczywiście mieści się ona w granicach prawa, powinni mieć w sobie. Nikt bowiem do końca nie jest w stanie zagwarantować niezawisłości. Często zagrożenie dla niezawisłości kojarzy się tylko ze światem polityki. Tymczasem to sędziowie są poddawani różnorakim naciskom chociażby ze strony mediów czy też – tak jak ostatnio – ze strony elit sędziowskich. Przecież warto przypomnieć, że nie kto inny jak Sąd Najwyższy czy Krajowa Rada Sądownictwa zastraszały sędziów, ażeby nie przestrzegali prawa i torpedowali reformę wymiaru sprawiedliwości. To zastraszanie dotyczyło – jak wszyscy doskonale wiemy – kandydowania do Krajowej Rady Sądownictwa względnie popierania kandydatów. Z tego środowiska płynęły sygnały, że jeśli sędzia zdecyduje się kandydować albo będzie popierał innych sędziów kandydujących, to niech się liczy z tym, że będzie wydalony z zawodu i pozbawiony stanu spoczynku, a więc pozbawiony emerytury. Proszę zwrócić uwagę, że właśnie te środowiska, a więc Krajowa Rada Sądownictwa i Sąd Najwyższy, stosowały swojego rodzaju przemoc wobec sędziów. Jak bowiem inaczej traktować tego rodzaju groźby. Z drugiej strony elity sędziowskie pokazały, jak traktują sędziów, a w szczególności, co myślą o poczuciu niezawisłości sędziowskiej. Skoro pod wpływem tych nacisków i tych gróźb sędziowie mieli się powstrzymać przed kandydowaniem, to znaczy, że nie są ludźmi, którzy mogą w sposób nieskrępowany i niezawisły podejmować pewne decyzje. Dlatego jeśli uważają, że można sędziów zastraszyć tak, aby nie kandydowali do Krajowej Rady Sądownictwa, to – kontynuując tę myśl – równie dobrze można powiedzieć, że sędziowie to tacy ludzie, na których presję można wywierać również w innych sprawach.

Jednak część środowisk sędziowskich nie uległa tej presji i groźbom…
– Owszem, dlatego wystarczająca – wymagana prawem – liczba sędziów zgłosiła wolę kandydowania do Krajowej Rady Sądownictwa.

Niebawem Sejm wybierze nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa. Wiemy, że jest 18 kandydatów, którzy też nie są aprobowani przez część środowiska sędziowskiego. Z czego wynika ten opór?
– Znaczna część tego środowiska nie chce się pogodzić z utratą przywilejów, więc torpeduje reformę wymiaru sprawiedliwości. Skoro są niechętni reformie, to oczywiście, że podejmują wysiłki, żeby kandydujących zdyskredytować. Skoro mimo gróźb kandydaci do Krajowej Rady Sądownictwa się pojawili, to trzeba podjąć wysiłki, aby ich zdyskredytować w oczach opinii publicznej. Dlatego to, co się teraz dzieje, to jest zamierzone działanie, które zmierza do tego, aby utrzymać wszystko w nienaruszonym stanie. Wygląda na to, że do tej pory wszystko było w jak najlepszym stanie, sędziowie byli wspaniali, środowisko wydawało się być jednolite, ale skoro niektórzy zdecydowali się kandydować do Krajowej Rady Sądownictwa, to automatycznie stali się złymi sędziami, których środowisko stygmatyzuje.

Kiedy ostatecznie nastąpi wybór nowej Krajowej Rady Sądownictwa, podobno ma się to odbyć podczas trwającego posiedzenia Sejmu?
– Nie można tego wykluczyć. Natomiast jest to kwestia, która wykracza poza moje kompetencje. Inaczej mówiąc, może się tak wydarzyć, ale nie musi. Zobaczymy.

Jak zinterpretować krytyczne uchwały ws. zmian w sądach przyjęte chociażby przez Zgromadzenie Przedstawicieli Sędziów Okręgu Krakowskiego?
– „Nadzwyczajna kasta” się broni, w związku z tym do tych gremiów powołuje ludzi, którzy są twarzą wojny z rządem. Do takich – niewątpliwie – można zaliczyć sędziego Waldemara Żurka, którego ostatnio elity sędziowskie nagradzają czy honorują. Za co…? Ano za zaangażowanie polityczne i występowanie przeciwko demokratycznie wybranej władzy. Tak czy inaczej jest to zachowanie z wielu powodów naganne. Nagradzany jest człowiek, który łamie zasadę apolityczności, nagradzany jest człowiek, który nawołuje do nieprzestrzegania prawa. Jednocześnie możemy ten obraz zestawić z innym, mianowicie, że elity sędziowskie, Sąd Najwyższy bronią tych spośród swojego grona sędziowskiego, którzy na oczach wszystkich obywateli dopuszczali się wykroczeń zagarnięcia mienia. Wszyscy przecież widzieliśmy niedawno nagranie z monitoringu jednej ze stacji benzynowych, jak sędzia zagarnia z lady kwotę 50 złotych. Jednak Sąd Najwyższy uważa, że sędzia ten był roztargniony i w zawiły, skomplikowany, niejasny sposób podejmuje wszelakie – momentami śmieszne – wysiłki godzące nawet – można powiedzieć w dobre imię sędziego, byleby tylko uchronić go przed jakąkolwiek odpowiedzialnością. Na tym przykładzie jak na dłoni widać obraz kondycji sądów, w szczególności zaś elit Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Każde takie zdarzenie unaocznia konieczność głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości.

Może coś trzeba zrobić z problemem tej hierarchicznej, wręcz bizantyjskiej struktury sądów i mentalnością środowiska sędziowskiego, które same siebie postrzegają jako nadzwyczajną kastę ludzi?
– Używając sformułowania o trójpodziale władz, środowiska sędziowskie domagają się uprzywilejowanej pozycji dla siebie. Wbrew zapisom Konstytucji RP stawiają się ponad wszystkimi innymi władzami, co więcej – w żaden sposób nie chcą z tych przywilejów zrezygnować. Widać czyich interesów bronią. Bronią własnych przywilejów, własnej uprzywilejowanej pozycji, a nie obywateli. I tu reforma wymiaru sprawiedliwości zmierza, o czym wielokrotnie mówiłem – również do tego, aby w sądzie zasiadali sędziowie o innej mentalności.

Trudno to będzie osiągnąć taki stan od razu…?
– To jest oczywiście proces, który będzie trwał w czasie, ale jak pan redaktor zauważył, nie da się tego uczynić za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki, z poniedziałku na wtorek. Jednak trzeba, ażeby w sądach byli sędziowie o mentalności służebnej wobec państwa i narodu. Dziś – niestety – mamy do czynienia z postawami panowania nad innymi władzami i nad obywatelami, co jest niedopuszczalne. Sędziowie muszą zrozumieć to, że wyroki wydają w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej i w imieniu Narodu, a nie w imieniu własnym.

Wierzy Pan w to, że sędziowie, którzy protestują, co więcej – usiłują stygmatyzować tych, którzy widzą potrzebę reform, nagle zmienia front? Do czego to może doprowadzić?
– Myślę, że sytuacja się zmieni po wprowadzeniu reformy, a w szczególności po reformie Sądu Najwyższego oraz po powołaniu Izby Dyscyplinarnej.

Chce Pan przez to powiedzieć, że to już ostatnie podrygi nadzwyczajnej kasty?
– Przede wszystkim świadczy o tym to, że z chwilą zapowiedzi reformy wymiaru sprawiedliwości, jak i teraz, kiedy ta reforma zaczyna się przeoblekać w czyn, pospadały maski. Wcześniej sędziowie skrywali się za prawami i wolnościami obywatelskimi. Teraz, kiedy pył opadł, coraz bardziej jest widoczne, o co w tym wszystkim chodzi. I to jednocześnie pokazuje, że dochodzi już do pewnego przesilenia i dlatego sędziowie uciekają się do takich metod, które obnażają rzeczywiste intencje środowiska sędziowskiego.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/194 ... lejow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 196 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /