Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 405 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 23, 24, 25, 26, 27
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 09 paź 2017, 08:15 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Czas na odbudowę przemysłu obronnego

Ze Stanisławem Głowackim, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Plany modernizacyjne polskiej armii zakładają zakupy wyposażenia, co wiąże się z wydatkowaniem dużych pieniędzy, które częściowo, w ramach offsetu mają się wrócić do naszej gospodarki. Jak w dotychczasowej praktyce polski przemysł korzystał na zakupie zagranicznego uzbrojenia?
– Założenia ustawy offsetowej towarzyszące zagranicznym zakupom sprzętu dla wojska, uzależniające transakcję od inwestycji w polskiej gospodarce, ustawy uchwalonej kilkanaście lat temu były – można powiedzieć – szczytne i dające nadzieję na przyszłość. Jednak w kolejnych latach manipulacje przy tej ustawie sprawiły, że z założeń, które miały służyć budowaniu zdolności naszych Sił Zbrojnych, po których obiecywano sobie tak wiele również, jeśli chodzi o zastrzyk nowych technologii wspierający rozwój całej gospodarki – tak naprawdę – został tylko szkielet. Efekt był taki, że polski przemysł niewiele mógł zyskać przy zakupie uzbrojenia, za to korzystali inni.

Kiedy pojawiły się pierwsze symptomy pokazujące, że coś nie gra?
– Pierwszym i chyba najbardziej spektakularnym przykładem pokazującym, że coś jest nie tak, była podpisana w kwietniu 2003 r. umowa offsetowa, która dotyczyła zakupu wielozadaniowych samolotów F-16 od amerykańskiego koncernu Lockheed Martin. Zobowiązania offsetowe związane z pozyskaniem 48 myśliwców opiewały na ponad 6 miliardów dolarów. Jednak Amerykanie nie dotrzymali słowa. Jedynym przyzwoitym elementem tego offsetu była budowa nowej linii produkcyjnej w zakładach „Mesko” produkujących amunicję, wszystko pozostałe niestety spaliło na panewce. Jako Sekcja Krajowa Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” ostrzegaliśmy, że unijna dyrektywa obronna, która umożliwia zagranicznym koncernom uczestnictwo w przetargach na dostawy dla polskiej armii, która w zamyśle ma na celu usprawnienie handlu uzbrojeniem wewnątrz Wspólnoty, tak naprawdę służy wykluczeniu z rynku słabszych graczy, w tym również polskiej zbrojeniówki i wyciągnięcie pieniędzy z polskiego rynku i od polskiego podatnika. Zwracaliśmy też uwagę, że wspomniana dyrektywa oraz „Międzyrządowy reżim stymulujący konkurencyjność Europejskiego Rynku Obronnego”, do którego Polska przystąpiła 1 lipca 2006 r. tak naprawdę będzie prowadzić do likwidacji art. 346 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, co oznacza pozbawienie wpływu poszczególnych państw członkowskich m.in. na politykę offsetową. I tak to się do tej pory działo.

Czy coś się zmieniło w tej materii po przejęciu władzy w Polsce przez Prawo i Sprawiedliwość?
– Zapowiedzi są takie, że offset będzie traktowany w sposób należyty i że Polska musi mieć z tego tytułu wymierne korzyści. Chodzi tu m.in. o pozyskanie nowoczesnych technologii, nowych rozwiązań itd., co przyniesie konkretny zysk całej polskiej gospodarce.

Jednak poza deklaracjami...
– Ma pan rację, bo póki, co rzeczywiście są słowa i na horyzoncie nie widać jeszcze konkretnych efektów. Natomiast to, co się da zauważyć, to fakt, że rozmowy z potencjalnymi dostawcami sprzętu wojskowego dla naszej armii nie są już takie gładkie i przyjemne, jak to bywało dotychczas, kiedy firmy zagraniczne ogrywały nas – w zasadzie – już w blokach startowych. Takie zgoła inne podejście sprawia, że potencjalni dostawcy sprzętu muszą przygotować i przedstawić rozsądną ofertę. Natomiast jeśli chodzi o duże programy takie jak „Wisła” czy „Homar”, które są dopiero przed nami, w zdecydowany sposób będą świadczyły, w jaki sposób słowa i deklaracje obecnego kierownictwa MON zamienią się w czyny. Dotyczy to również programu śmigłowcowego, który jak wiemy, jest w fazie negocjacji i nie kryję, że bardzo chciałbym jak najszybciej poznać efekty tych rozmów. Póki co nie potrafimy powiedzieć, jakim efektem się zakończą te negocjacje, bo na obecnym etapie, który jest objęty tajemnicą przetargową, nie mamy pogłębionej analizy.

Kto w minionych latach odpowiada za te karygodne zaniedbania i pozbawienie polskiej gospodarki należnego, potężnego zastrzyku w postaci nowych technologii?
– Najprościej można byłoby powiedzieć, że winę ponoszą poprzednie rządy. Resort obrony za rządów premierów Donalda Tuska i Ewy Kopacz zachowywał się tak, jak to kiedyś słusznie określił Janusz Onyszkiewicz: – czyli jak klient, który idzie do piekarni i zależy mu tylko na jednym, żeby kupić świeże bułeczki. Chodzi o to, że wspomnianych rządów nie interesowało to, kto produkuje dany sprzęt i za ile, natomiast ważne było przede wszystkim to, żeby ich potrzeby zostały zaspokojone. Ponadto za zaniedbania w sprawach offsetu i przy pozyskiwaniu nowych technologii odpowiada też byłe kierownictwo resortu gospodarki, a przede wszystkim minister skarbu, który wydawał zgodę na takie a nie inne transakcje. I to jest lista głównych winowajców karygodnych zaniedbań w dziedzinie zaniedbań offsetowych.

Czy dzisiaj zdefiniowanie odpowiedzialności jest prostsze?
– Zdecydowanie tak. Tak naprawdę właścicielem zakładów zbrojeniowych jest Minister Obrony Narodowej, co więcej – następuje tu zbieżność celów i interesów. Nie jest więc tak, że nie wiadomo kto i za co odpowiada. Pośrednio, a w niektórych przypadkach bezpośrednio za pozyskanie nowych technologii i za sytuację w zakładach zbrojeniowych odpowiada szef MON, który ma obowiązek pilnowania porządku poprzez swoich urzędników.

Mam nadzieję, że jeszcze pod koniec tego roku będziemy mieć pierwsze jasne sygnały, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Bez wątpienia odbudowa narodowego potencjału obronnego jest potrzebna i możliwa.

Jak ocenia Pan zaprezentowany ostatnio Kodeks Polskiej Grupy Zbrojeniowej?
– Jest to już kolejny program w tym obszarze, który jest nam prezentowany. Poczynając od czasów Bumaru czy Polski Holding Obronny poprzez twórców Polskiej Grupy Zbrojeniowej tych wersji modernizacyjnych widzieliśmy już kilka. Za czasów Bumaru pod egidą Edwarda Nowaka była taka niemiecka firma Roland Berger, która za ponad pięć milionów złotych opracowała program modernizacyjny, który następnie został wyrzucony do kosza i nikt go nie realizował. Dlatego również tym razem z pewnym dystansem patrzymy Kodeks Polskiej Grupy Zbrojeniowej opracowany przez władze spółki.

Co budzi zastrzeżenia?
– Zgadzamy się co do tego, że ten kodeks jest zbiorem słusznych haseł, ujednoliconych procedur i regulacji obowiązujących wszystkie podmioty wchodzące w skład PGZ, ale tak naprawdę będzie się on realizował poprzez konkretne działania. I dopiero w praktyce zobaczymy, jak będzie wyglądała strategia funkcjonowania poszczególnych podmiotów. Np. w jaki sposób będzie funkcjonowało Biuro Handlu Zagranicznego, co to jest i jaką rolę ma spełniać Centrum Usług Biznesowych i jakie kompetencje będzie posiadało. I te oraz szereg innych kwestii wymaga uszczegółowienia. Dzisiaj było pierwsze wprowadzenie i pierwsze rozmowy na ten temat z prezesem i zarządem PGZ, poprosiliśmy o dokumenty i dopiero po zapoznaniu się z ich treścią na tej podstawie wydamy oficjalne stanowisko Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”. Na dzień dzisiejszy, pomijając to, że Kodeks PGZ jest generalnie zbiorem słusznych haseł, to pewne rozwiązania zawarte w Centrum Usług Biznesowych budzą nasze poważne wątpliwości. Chodzi o coś, co nazywamy próbą zawłaszczania kompetencji spółek.

Jak zatem lepiej wykorzystywać moce produkcyjne polskich przedsiębiorstw?
– Przede wszystkim należy kontynuować procesy konsolidacyjne przećwiczone i sprawdzone w wielu krajach takich jak chociażby Wielka Brytania, Stany Zjednoczone czy Niemcy, gdzie następowała koncentracja przemysłu obronnego w grupy produktowe, a dopiero później tworzenie wspólnych centrów zakupowych, centrów dystrybucyjnych itd. Doświadczenia większych gospodarek niż polska pokazują, że jest to do opanowania, ale potrzebna jest systematyczna i konsekwentna praca w tym kierunku. Mam nadzieję, że uda się nam osiągnąć porozumienie. Najważniejszy jest cel, a mianowicie stworzenie dużego, skonsolidowanego, dobrze funkcjonującego polski koncernu zbrojeniowego, który będzie w stanie – w przyszłości – konkurować z najpotężniejszymi. Jest ku temu odpowiedni potencjał, który trzeba bezwzględnie wykorzystać.

Co jeśli chodzi o wyposażenie polskiej armii możemy produkować w kraju, a co będziemy musieli kupować od innych?
– Posiadamy wieloletnie doświadczenia w zakresie produkcji rakiet krótkiego zasięgu, w produkcji amunicji różnego rodzaju i kalibru, możemy się też poszczycić produkcją radarów, elektroniką. Również w przemyśle pancernym mamy się czym poszczycić, mamy też dobrze rozwinięty przemysł chemiczny, który produkuje również na potrzeby zbrojeniowe. Oczywiście nie oznacza to, że Polska jest w stanie samodzielnie wyposażyć swoją armię. Nie możemy np. zbudować okrętów podwodnych czy samolotów odrzutowych i nie chodzi tu bynajmniej o potencjał intelektualny, który jest na wysokim poziomie, ale specjalizacja we wspomnianych obszarach wymaga ogromnych nakładów a my póki, co jesteśmy na to za biedni. Dzisiaj do realizacji określonych projektów uzbrojenia angażuje się nie jedno, a kilka państw. I my powinniśmy w tego typu projektach uczestniczyć w zależności od posiadanych kompetencji. W tym, w czym jesteśmy mocni, rozwijajmy, rozbudowujmy swoją obecność na rynkach, które kiedyś przed laty mieliśmy opanowane, a które przez głupotę liberalnych rządów Platformy i PSL utraciliśmy. Myślę tu przede wszystkim o rynkach azjatyckich, o rynkach afrykańskich, nie unikając współpracy z Ameryką czy z Europą.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nnego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 27 paź 2017, 06:20 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Pieniądze to nie wszystko

Z prof. dr. hab. Pawłem Soroką z Polskiego Lobby Przemysłowego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego rozmawia Rafał Stefaniuk.

Polska będzie wydawać na obronność nawet 2,5 proc. PKB do 2030 r. Perspektywa jest długa i wszystko przez ten czas może się wydarzyć. To odpowiedni poziom wydatkowania, żeby zapewnić nam bezpieczeństwo?
– Na tle innych państwa – Unii Europejskiej i NATO – odnotowujemy znaczny wzrost. Przykładowo: Niemcy wydają – 1,2 proc. PKB, Czesi i Słowacy – po 1 proc. PKB. Jesteśmy więc w czołówce państw, które inwestują w swoją armię. Ten wzrost jest potrzebny, bo chcemy realizować ambitne programy modernizacyjne. (Część z nich już ruszyło). Budować będziemy system obrony powietrznej, który jest najdroższy. Kolejny czynnik to powiększenie armii. Według założeń ma ją tworzyć 200 tys. żołnierzy w tym 50 tys. to wojska OT. Brygady Obrony Terytorialnej mają być we wszystkich województwach. To kosztuje. Warto też, aby zwrócić uwagę na strukturę wydatkowania. Trzeba znaleźć „złoty środek” między wydatkami na modernizację, emerytury, pensję, szkoleniem czy utrzymaniem infrastruktury. Dobrego żołnierza trzeba dobrze wynagradzać. Specjalista kosztuje. To jest zasada, która dotyczy każdej gałęzi przemysłu.

Minister obrony Antoni Macierewicz główne zagrożenie widzi ze strony Rosji. Z tym że Moskwa na zbrojenia wydaje 5 proc. PKB. Wydaje się, że w tej konfrontacji zwycięzca może być jeden.
– Od kiedy Władimir Putin zaczął swoje urzędowanie na Kremlu, wydatki Rosji na obronność rosną. Początkowo na korzyść Rosjan przemawiała koniunktura na paliwa. Świat płacił dużo za ropę naftową i gaz ziemny. To pozwoliło na znaczny wzrost wydatków, którymi ustępuje tylko Stanom Zjednoczonym i Chinom. Teraz pojawiły się problemy, ceny paliw spadają, a rosyjską gospodarkę duszą sankcje. Ta sytuacja będzie jeszcze trwać. Moskwa musiała zareagować i już pojawiają się zapowiedzi ograniczenia wydatków wojskowych.

Ale sytuacja Rosji jest na tyle korzystna, że dalej nasze bezpieczeństwo musimy opierać o współpracę z innymi państwami.
– To nie znaczy, że mamy odpuścić. Polska – przykładem Szwecji – powinna zadbać o dużą samowystarczalność obronną. Jednocześnie musimy dbać o sojusze i zbudować je na tyle silne, żeby nasi partnerzy szybko zareagowali na ewentualną agresję przeciwko naszemu krajowi. My musimy być w stanie samodzielnie stawić czoła agresji przeciwnika przez kilka dni – a nawet powyżej tygodnia. Te pierwsze dni są wyjątkowo ważne dla całego społeczeństwa i reakcji międzynarodowych. Musimy stworzyć też taką infrastrukturę, która ułatwi nam przyjęcie pomocy w warunkach wojennych. Taka infrastruktura – portowa i lotniskowa – powoli jest tworzona. Jest jeszcze jedna fundamentalna kwestia: kompatybilność między sojusznikami. Przerzut wojska i działania wojenne wymagają współpracy, inaczej nie będą skuteczne. Temu mają służyć manewry wojskowe. I tak niedawno nasi żołnierze i sojusznicy uczestniczyli w manewrach WP Dragon’17.

Z tym że nasi sojusznicy z NATO łamią zasady Sojuszu choćby w sprawie nakładów na armię. Niewiele państw wydaje 2 proc. PKB na obronność. Ma Pan do nich zaufanie że przyjdą nam z pomocą?
– Niestety, w tej kwestii mamy bardzo złe doświadczenia. Dlatego musimy myśleć o samowystarczalności. Jednak abyśmy sami mogli stawić czoła, choćby Rosji, to wymagałoby to ogromnych nakładów finansowych i większej liczby żołnierzy niż 200 tys. I tu znowu uśmiecha się zasada złotego środka. Wystrzegajmy się tego, że zwiększymy armię, ale żołnierze będą gorzej wyszkoleni i źle uzbrojeni. To jest ta pokusa, która zgubiła już nie jedno państwo.

Planowane 2,5 proc. PKB na obronność to dość pokaźna suma. Co zrobić, aby te pieniądze zostały w kraju?
– Trzeba dobrze i mądrze je wydawać. Rosja jest przykładem, w jaki sposób nie należy gospodarować pieniędzmi. Tam duże sumy wychodzą różnymi kanałami, co odbija się na stanie armii. My powinniśmy w programach modernizacyjnych korzystać z rodzimego przemysłu. W teorii przyjmuje się, że 75 proc. zamówień powinno być realizowanych w przemyśle krajowym. Niestety, nie wszystko da się w Polsce zrealizować. Możemy samodzielnie uzbroić wojska OT i to MON robi. Jeżeli chodzi o wojska operacyjne, które potrzebują nowoczesnych systemów, to musimy wyposażyć je w sprzęt zakupiony poza Polską. Ale i nad tym nie można przejść do porządku dziennego. Import musi być połączony z transferem technologii, tak aby polski przemysł posiadł choćby możliwość remontowania i serwisowania sprzętu. Wybornie byłoby, gdyby dochodziło do polonizacji. Tak było chociażby w sprawie kołowego transportera opancerzonego – Rosomak. Licencje kupiliśmy od Finów, był montowany w Siemianowicach Śląskich, a z czasem coraz więcej elementów jest produkowanych u nas.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ystko.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 09 lis 2017, 09:35 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Nie czas na osobiste ambicje

Z gen. dyw. Romanem Polko, byłym dowódcą Jednostki Specjalnej GROM, w latach 2006-2008 zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W zasadzie to już pewne – podobnie jak w sierpniu również w dniu 11 listopada nie będzie nominacji generalskich. Jak Pan to skomentuje?
– Szczerze mówiąc, jest to bardzo przykre. To jest jednak kwestia prestiżu Polski na arenie międzynarodowej, bo wtedy kiedy nasi dowódcy siadają do stołu ze swoimi zachodnimi partnerami, to w takich sytuacjach zawsze obowiązuje tożsamość stopnia i stanowiska. I niejednokrotnie bywa tak, że okazywany jest im brak należytego szacunku.

Co ma Pan na myśli?
– Chodzi tu prestiż. Dowódcy, którzy nie mają stopnia generalskiego, sadzani są nie z tą rangą, z którą powinni. To mniej więcej tak jakby ktoś posadził ministra razem z dyrektorami gabinetów politycznych czy urzędnikami jeszcze niższej rangi. I to, według mnie, jest pierwszy, najważniejszy aspekt. Jeśli są to, dajmy na to, dowódcy brygad, związków operacyjnych, związków taktycznych, to dowódcy powinni mieć stopień adekwatny do zajmowanego stanowiska. Żołnierz chce być dowodzony przez generała. Pamiętam, że dla mnie osobiście było zawsze ważne to, że mój dowódca jest generałem. Dlatego że taka była ranga brygady, w której służyłem, czy chociażby uczelni, w której studiowałem. To jest istota sprawy, a więc że ten stopień generalski powinien jednak być. I nie można tego odkładać do czasu reformy systemu dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi RP, bo w niektórych przypadkach jest konsensus chociażby w sprawie szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Leszka Surawskiego mianowanego na początku tego roku przez prezydenta RP Andrzeja Dudę na wniosek szefa MON Antoniego Macierewicza. I właściwie generał broni Leszek Surawski już na starcie powinien dostać czwartą gwiazdkę generalską. Teraz, skoro 11 listopada znów nie będzie nominacji generalskich, to znów tego awansu nie otrzyma, a szkoda. Tak czy inaczej brak nominacji generalskich jest precedensem. Nigdy takiej sytuacji nie było, bo zawsze udało się uzyskać konsensus.

Pozostając w temacie awansów generalskich, proszę powiedzieć, czy w Polsce nie ma odpowiednich kandydatów do awansów generalskich. Mamy do czynienia z różnicą zdań czy raczej sporem między MON a Kancelarią Prezydenta?
– W Polsce w tej chwili kandydatów do awansów generalskich jest więcej niż kiedykolwiek w historii. Doświadczenia ostatnich lat: wojna w Iraku, w Afganistanie czy w byłej Jugosławii sprawiły, że z wojskowego punktu widzenia mamy w wojsku ludzi, którzy nie są „malowanymi żołnierzami”, ale mają doświadczenie bojowe wynikające chociażby z prowadzenia trudnych operacji, skutecznych działań, co więcej, są to ludzie dobrze wyedukowani na dobrych uczelniach wojskowych. Natomiast kwestie różnicy zdań między min. Macierewiczem a prezydentem Dudą są dla mnie niezrozumiałe. Nie w świetle kamer, nie za pośrednictwem mediów, ale w zaciszu gabinetów trzeba usiąść i rozmawiać. Należy przedyskutować drażliwe tematy i wypracować kompromis. Jak już wspomniałem, niespecjalnie przekonuje mnie teza, że ten dysonans występuje ze względu na system dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi RP. Myślę, że jest to jednak kwestia zwykłego przekazywania prezydentowi RP informacji, o które prosi. Uważam, że szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego powinien być na bieżąco informowany o działaniach dotyczących wojska. Brak wymiany takich informacji – nawet ze względów czysto ludzkich – jest dla mnie kompletnie niezrozumiały. W 2005 r. razem z min. Pawłem Solochem, który dziś piastuje funkcję szefa BBN, wspólnie z obecnym wiceministrem obrony narodowej Tomaszem Szatkowskim, w trójkę pracowaliśmy nad koncepcją czy wizją rozwoju polskich Sił Zbrojnych. I nie było żadnego problemu z porozumieniem, a relacje odbywały się na partnerskim poziomie. Tym bardziej dziwi mnie fakt, że dzisiaj tak trudno osiągnąć porozumienie.

W czym upatruje Pan przyczynę tych chłodnych relacji?
– Odnoszę wrażenie, że bardziej jest to kwestia tego, że min. Macierewicz traktuje prezydenta Dudę jak młodszego kolegę, a nie jak głowę państwa i zwierzchnika Sił Zbrojnych. Używając porównania do kwestii historycznych, można powiedzieć, że prezydent to hetman wielki koronny RP, który odpowiada za politykę, strategię, i to jemu podlega minister obrony, czyli hetman polny, a nie odwrotnie. W związku z tym szef MON powinien okazywać szacunek prezydentowi RP.

Wspomniał Pan, że prezydent – zwierzchnik Sił Zbrojnych nie ma całości informacji, które chciał otrzymać ze strony MON w sprawie wniosków awansowych dla oficerów. Czy to taki problem przekazać żądane przez prezydenta dokumenty?
– Dobrze byłoby, żeby panowie wyjaśnili sobie sporne kwestie nie za pośrednictwem mediów, ale twarzą w twarz. Z jednej strony słyszymy, że nie ma żadnego konfliktu, a z drugiej, że prezydent nie otrzymał pełnych informacji od MON. Trzeba wyjaśnić, czy konflikt jest, czy go w praktyce nie ma. W mojej ocenie, nie ma co podgrzewać atmosfery, tylko jeżeli sytuacja jest rzeczywiście trudna, złożona, to najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa. Przecież można usiąść razem, porozmawiać i rozwiązać problem. To jest działanie standardowe i tak postępowano wtedy, kiedy prezydentem był śp. Lech Kaczyński, a szefem MON Bogdan Klich. Wtedy – mimo iż obaj panowie wywodzili się z różnych partii – można było się porozumieć, a dzisiaj, kiedy prezydent i minister obrony wywodzą się z jednego obozu, pojawiają się przeszkody, dla mnie zupełnie niezrozumiałe. I nie chodzi tu wcale o to, że przyznaję rację tylko jednej stronie, bo tak nie jest. Na przykład jeśli chodzi o system kierowania Sił Zbrojnych, to bardzo mi się podoba koncepcja wypracowana przez MON, natomiast nie podoba mi się brak normalnej, rzeczowej dyskusji.

Można liczyć na refleksję i konkretne kroki prowadzące do zażegnania tej „różnicy zdań” czy, mówiąc wprost, konfliktu na linii MON – Pałac Prezydencki i kto powinien zareagować?
– Mam nadzieję i mimo wszystko chciałbym wierzyć w to, że premier Beata Szydło jako przełożona przywoła do porządku min. Antoniego Macierewicza, szczególnie jeśli chodzi o okazywanie należytego szacunku głowie państwa i zwierzchnikowi Sił Zbrojnych. Mam tu na myśli nie tylko szacunek poprzez uśmiechy i ukłony, bo to widzimy na co dzień, tylko odpowiedzialność za słowa i respektowanie prerogatyw prezydenta, i rzetelne informowanie go o stanie armii. Ta komunikacja między MON a Kancelarią Prezydenta RP jest niezbędna. W przeciwnym wypadku będziemy mieli sytuacje podobne do kontrolnego postępowania sprawdzającego wobec gen. Jarosława Kraszewskiego, gdzie nawet prezydent Duda jako zwierzchnik Sił Zbrojnych nie wie, o co chodzi. Tymczasem jego najważniejszy generał w drużynie został pozbawiony dostępu do informacji niejawnych, co uniemożliwia mu wykonywanie w pełnym zakresie obowiązków służbowych dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN, i tak na dobrą sprawę nie bardzo wiadomo, po co przychodzi do pracy.

Czym na dłuższą metę grozi ten spór?
– Przede wszystkim zwracałbym uwagę na relacje międzynarodowe. Jest to poważny uszczerbek, który skutkować będzie dyskomfortem naszych żołnierzy i obniżeniem rangi polskich wojskowych w relacjach z partnerami w ramach NATO. Nikt nie będzie sadzał do stołu negocjacyjnego polskiego pułkownika z generałem, dajmy na to, amerykańskim. Krótko mówiąc, grozi to ośmieszeniem naszych wybitnych żołnierzy, dowódców na arenie międzynarodowej. Po drugie, grozi to obniżeniem morale naszych żołnierzy, którzy chcą mieć twardego dowódcę i wiedzieć, że jego przełożony ma duży szacunek w NATO. Po trzecie, istnieje zagrożenie upolitycznienia wojska, co jest niedopuszczalne. Do tej pory żaden żołnierz, również ja osobiście, nie zastanawiał się, kto jest dla niego ważniejszym przełożonym: minister czy prezydent, bo w każdym z nich widział swojego najważniejszego przełożonego i był przekonany, że na tym poziomie jest jednomyślność, wspólne myślenie o bezpieczeństwie Ojczyzny. I uregulowanie tych kwestii jest konieczne, i to wystarczy. Oczywiście dowódcy, choć nie mają stopnia, który przysługuje im na zajmowanym stanowisku, to i tak sprawują swoje funkcje najlepiej jak potrafią. Również finansowo dostają te same pieniądze, co warto podkreślić, bo niektórzy myślą, że na tym stanowisku więcej zarabia generał, ale to nieprawda. I mimo stopnia generalskiego ci dowódcy możliwie jak najlepiej wykonują swoją pracę na rzecz obronności. Jednak to, co im może doskwierać, to poczucie zranionej dumy i honoru, bo nawet gdyby – w ostatniej chwili przed 11 listopada – otrzymali nominacje generalskie, to proszę się postawić w roli takiego człowieka.

Czy brak nominacji generalskich dla polskich dowódców wpływa na bezpieczeństwo państwa?
– Owszem, tak, pod względem obniżenia morale wojska i dowódców, którzy zostali uwikłani w dziwnego politycznego ping-ponga i zamiast zajmować się tym, do czego zostali powołani, zastanawiają się, który dwór jest ważniejszy i komu się kłaniać.

Widzi Pan szanse na zażegnanie tego sporu i na to, że relacje między min. Macierewiczem a prezydentem Dudą ulegną normalizacji?
– Jeżeli do tej pory – a przypomnę, że podobny kryzys związany z nominacjami generalskimi mieliśmy już w sierpniu – ta sytuacja się powtarza, to nie ukrywam, że nie widzę szans na rozejm i porozumienie między prezydentem a szefem MON. Powiem to jeszcze raz, że nie rozumiem tej sytuacji, ale charakteru u niektórych ludzi się już nie zmieni. A jeśli taki jest wniosek, to być może trzeba znaleźć inne rozwiązanie, tak żeby ludzie na tak ważnych szczeblach się ze sobą porozumiewali. Być może potrzebna jest zmiana personalna i znalezienie innego godnego miejsca dla min. Macierewicza, którego bardzo szanuję za jego przeszłość i dokonania podczas walki o wolną Polskę. Jednak skoro nie potrafi znaleźć porozumienia, to albo powinien sam ustąpić ze stanowiska, albo zmienić swoje podejście i zrozumieć, że oprócz niego ktoś inny – ważniejszy – ma wpływ na Siły Zbrojne. Tu nie chodzi o osobiste ambicje min. Macierewicza, ale o dobro Polski.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... bicje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 11 lis 2017, 09:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://www.deon.pl/wiadomosci/polska/a ... pesco.html

Polska przystępuje do unijnej współpracy wojskowej PESCO
10.11.2017 16:31

Obrazek
(fot. shutterstock.com)


Polska zadecydowała, że przystępuje do stałej współpracy strukturalnej w dziedzinie obronności (PESCO) w ramach UE. W poniedziałek Polska w gronie ok. 20 innych państw unijnych podpisze deklarację - podało PAP w piątek źródło w Brukseli.

"Będziemy częścią tego przedsięwzięcia" - powiedział PAP zastrzegający sobie anonimowość polski dyplomata. Informację te potwierdził też wiceszef MSZ Konrad Szymański, który powiedział, że Polska notyfikuje, razem z innymi państwami założycielskimi, gotowość udziału w unijnej współpracy obronnej w ramach PESCO.

Uroczyste podpisanie deklaracji w poniedziałek podczas wspólnego spotkania unijnych ministrów spraw zagranicznych i ministrów obrony będzie ostatnim formalnym krokiem przed tym, jak w grudniu na szczycie unijnym PESCO (Permanent Structured Cooperation) zostanie formalnie uruchomione.

Ten kolejny krąg integracji, określany nawet "wojskowym Schengen", ma prowadzić do pogłębienia współpracy wojskowej w UE - finansowania projektów, rozwoju technologii wojskowych i wzmocnienia przemysłu obronnego UE.

"Nigdy nie byliśmy blisko podjęcia kroków, które podejmujemy teraz. Kilka lat temu była próba dyskusji na temat tego co możemy zrobić z PESO, ale ona upadła. Teraz mamy ponad 20 krajów członkowskich, które zapisują się do tej współpracy" - mówił w piątek zastrzegający sobie anonimowość wysokiej rangą urzędnik unijny.

Impulsem do wykonania tego kroku był dla UE Brexit. Wielka Brytania od dawna była sceptyczna co do pogłębienia współpracy wojskowej w ramach UE, widząc w tym możliwość przekształcenia jej w zalążek przyszłych unijnych sił zbrojnych. Na obecnym etapie PESCO nie zbliży się jednak nawet do tego. Wszelkie zdolności wojskowe budowane w ramach PESCO pozostaną własnością państw członkowskich.

Poniedziałkowa deklaracja nie będzie jedynie złożeniem podpisu, ale też podjęciem prawnie wiążących zobowiązań, jakie wynikają z przystąpienia do współpracy strukturalnej. Chodzi o przeznaczanie odpowiednich środków na inwestycje w obronność, rozwijanie wspólnych projektów na rzecz budowania zdolności obronnych, czy łączenia już istniejących na konkretne operacje. "Te zobowiązania zostaną przełożone przez każde z państw na konkretne plany krajowe, z założonym harmonogramem. Później będą poddawane ocenie i przeglądowi, żeby sprawdzić, czy zobowiązania krajów uczestniczących w PESCO są wypełniane" - tłumaczył urzędnik.

Jeśli kontrola przeprowadzana przez Europejską Agencję Obrony pokaże, że państwo nie wypełnia swoich zobowiązań (np. ws. zwiększania wydatków na obronność) Rada UE będzie mogła podjąć decyzje o wykluczeniu go z klubu.

Przy uruchomieniu stałej współpracy strukturalnej zostaną określone konkretne projekty do realizacji. Ich pierwszy zestaw zostanie uzgodniony po przyjęciu decyzji Rady Europejskiej ws. uruchomienia PESCO.

Z inicjatywą zostanie też połączony Europejski Fundusz Obronny, z którego mają być finansowane badania i innowacje w zakresie wyposażenia obronnego i technologii obronnych (prototypy), a później potencjalnie wspólne zakupy sprzętu zainteresowanych państw członkowskich. Prace nad projektem legislacyjnym w tej sprawie idą dość szybko.

Przedstawiony na początku czerwca przez KE Europejski Fundusz Obronny przewiduje 500 mln euro na 2019 i 2020 rok w ramach specjalnego programu dotyczącego obrony i rozwoju przemysłowego, a po 2020 roku 1 mld euro rocznie.

Propozycje dotyczące PESCO przewidują m.in. prace nad europejskim dowództwem medycznym, siecią centrów logistycznych w Europie, utworzenia centrum reagowania kryzysowego oraz wspólnych ćwiczeń. Przewiduje się też zmniejszenie liczby systemów broni, tak by oszczędzać środki.

Państwa przystępujące do PESCO będą musiały też zobowiązać się do poddania pod przegląd krajowych planów obronnych poprzez skoordynowaną coroczną rewizję ws. obronności. "To oznacza, sprawdzanie, czy ich plan rozwoju zdolności wojskowych w ramach UE spełnia wymagania. Jeśli będą luki, będzie je można wypełnić w ramach projektów realizowanych w PESCO, czy europejskiego programu rozwoju przemysłu" - zaznaczyło źródło.

Unijni urzędnicy podają, że poza Wielką Brytanią, która wychodzi z UE oraz Danią mającą klauzulę opt-out, wyłączającą ją z unijnej współpracy wojskowej żadne z innych państw nie wykluczyło przystąpienia do PESCO.

Polska wahała się w tej kwestii. Źródła informowały o sporze wewnątrz rządu między szefem MON Antonim Macierewiczem, który miał być przeciwko PESCO, a szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim i wicepremierem i ministrem gospodarki Mateuszem Morawieckim, którzy mieli popierać przystąpienie do współpracy.

Wiceminister obrony Wojciech Fałkowski mówił w środę w Sejmie, że Polska w toku negocjacji w tej sprawie zgłaszała uwagi dotyczące m.in. "powiązania i harmonizacji" działań UE i NATO, wsparcia dla małego i średniego przemysłu oraz doprecyzowania kryteriów oceny inicjatyw, które mają być wspierane z Europejskiego Funduszu Obrony.

"Chcemy uniknąć sytuacji, w której największą część kontraktów, tych konfitur, zgarną super-giganty przemysłu zbrojeniowego z Europy Zachodniej; chcemy, żeby to było bardziej zrównoważone i żeby nasze szanse (...) były wyrównane" - argumentował wiceszef MON. Ostatecznie - według rozmówców PAP - zwyciężyło przekonanie, że PESCO będzie uzupełniało inicjatywy NATO, a nie dublowało ich.

Decyzje krajów należących do współpracy strukturalnej mają być podejmowane jednomyślnie. Te kraje członkowskie, które nie zapiszą się do PESCO, będą to mogły zrobić na późniejszym etapie, już po uruchomieniu stałej współpracy. W konkretnych projektach realizowanych w ramach PESCO będą mogły też uczestniczyć państwa spoza UE, jednak warunkiem uczestnictwa będzie realizacja interesu unijnego.

PAP / ml


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 13 lis 2017, 12:43 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Potrzeba sprawnego dowodzenia siłami Sojuszu

Z dr. hab. nauk wojskowych, profesorem Społecznej Akademii Nauk, Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem i p.o. ministrem obrony narodowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jakie są szanse na to, że jedno z centrów dowództw operacyjnych NATO zostanie zlokalizowane na terenie Polski?
– Żeby tak się stało, to wcześniej muszą na to wyrazić zgodę wszystkie państwa członkowskie, a więc także Niemcy, które dbają bardzo o to, aby nie irytować Moskwy, a umieszczenie dowództwa operacyjnego NATO w Polsce bez wątpienia Rosję zdenerwuje. W Sojuszu Północnoatlantyckim obowiązuje zasada podejmowania decyzji w tzw. konsensusie, co oznacza, że sprzeciw jednego państwa przesądza i sprawia, że danej decyzji nie można podjąć. W NATO, zwykle zanim zapadnie jakaś decyzja, przeprowadzane są różne konsultacje i uzgodnienia stanowisk tak, aby konsensus był możliwy. Z czasów, gdy uczestniczyłem w posiedzeniach różnych gremiów natowskich, wiem, że Amerykanie są mistrzami w załatwianiu takich spraw. W tej sytuacji musiałoby bardzo zależeć Stanom Zjednoczonym, aby wspomniane dowództwo operacyjne NATO pojawiło się nad Wisłą. Jeśli więc Amerykanie będą bardzo chcieli, to dowództwo natowskie będzie w Polsce.

Co brane jest pod uwagę przy podejmowaniu tego typu decyzji?
– Teoretycznie powinny decydować względy natury operacyjnej, w tym przypadku potrzeby sprawnego dowodzenia siłami NATO w rejonie tak zwanej flanki wschodniej. Jednak nie tylko takie względy będą brane pod uwagę, ważne też będą punkty widzenia na tę kwestię poszczególnych państw należących do Sojuszu.

Obecność takiego dowództwa operacyjnego co znaczyłoby dla Polski?
– Dla nas oznaczałoby to bardzo wiele. Będzie to dowód, że NATO rzeczywiście podejmie się obrony naszego terytorium. Ważna też będzie ewentualna lokalizacja takiego dowództwa. Pamiętajmy, że ciągle pojawiają się wątpliwości, gdzie w Polsce znajdować się będzie linia natowskiej obrony: na Bugu, na Wiśle czy może dopiero na Odrze. Na przykład dyslokacja naszych dywizji sugeruje, że będziemy bronić się na Odrze.

Trzeba było agresji Rosji na Ukrainę, żeby NATO zaczęło wracać do budowy na nowo dawnych struktur dowodzenia rozmontowanych w latach 90. ubiegłego stulecia, w okresie zimnej wojny?
– Bez wątpienia agresywna i ofensywna polityka Rosji, w tym zwłaszcza użycie przez Kreml wojska, skłoniło Sojusz Północnoatlantycki do podjęcia tych działań. Nie można jednak powiedzieć, że stało się to szybko, bowiem wojna Rosji z Gruzją miała miejsce w sierpniu 2008 roku, a szczyt NATO w Warszawie i podjęte tam decyzje to lipiec 2016 roku. Osiem lat to nieco za długi czas reakcji jak na sojusz wojskowy.

Zmieniające się NATO będzie w stanie odeprzeć czy też przeciwstawić się ewentualnym agresywnym zachowaniom ze strony Rosji?
– Tego nie wiemy. Potrzebne są przecież nie tylko rakiety, samoloty, czołgi, okręty, czym NATO dysponuje w wystarczających ilościach, ale też niezbędna jest wola stanowczego działania, zdecydowanej odpowiedzi na poczynania agresora, a z tym może być już dużo gorzej.

Na ile procesy zachodzące ostatnio w NATO to pokłosie szczytu w Warszawie, a na ile efekt ofensywnych rosyjsko-białoruskich ćwiczeń Zapad-2017?

– Z pewnością zdecydowały o tym oba te wydarzenia. Natomiast z całą pewnością manewry białorusko-rosyjskie Zapad-2017, czyli Zachód-2017, które poniekąd stanowiły też element wojny psychologicznej, uświadomiły Zachodowi, że żarty się skończyły. Nie jest żadną tajemnicą, że Rosja od jakiegoś czasu przy pomocy sił zbrojnych realizuje istotne cele swojej polityki zagranicznej. Mimo zapewnień Mińska i Moskwy, że scenariusz tych ćwiczeń był czysto obronny, wywołują one duże zaniepokojenie wśród sąsiadów Białorusi, zwłaszcza na Ukrainie, która już raz padła ofiarą rosyjskiej agresji. Skoro więc Rosja prowadzi intensywne ćwiczenia, i to w bezpośrednim sąsiedztwie granic NATO, świadczy o tym, że jest żywo zainteresowana kierunkiem zachodnim, a to musi budzić obawy.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... juszu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 21 lis 2017, 09:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wmeritum.pl/nowy-polski-okret-wo ... mie/210660

Nowy polski okręt wojenny robi furorę w NATO! Już chcą go kupować inne armie
Opublikowano: 20 Lis 2017

Obrazek

ORP „Kormoran” to najnowocześniejszy okręt polskiej marynarki wojennej. Choć jeszcze oficjalnie nie wszedł do służby, to już zdobył dużą renomę w NATO. Niektóre państwa są zainteresowane zakupem tych jednostek.
„Kormoran” ma oficjalnie rozpocząć swoją służbę 28 listopada. Jego głównym zadaniem jest poszukiwanie, identyfikacja i niszczenie min morskich. W tym celu został wyposażony m.in. w sonary, bezzałogowe pojazdy podwodne Double Eagle służące do wykrywania i zwalczania min morskich oraz polskie pojazdy bezzałogowe Morświn.
Zakupem okrętu już zainteresowane są inne państwa. Nie chciałbym zdradzać zbyt wiele szczegółów, ale przedstawiciele pięciu różnych krajów – częściowo z NATO, częściowo spoza NATO – zgłosili żywe zainteresowanie Kormoranem. – zdradził w rozmowie z Radiem Gdańsk prezes stoczni Remontowa Shipbuilding Piotr Dowżenko.
Niektórzy przyjechali już nawet w tej sprawie, niektórzy rozmawiali na ten temat na poziomie dowódców marynarek wojennych. Oczywiście wymaga to dalszych dość długich rozmów, ale myślę, że Kormoran jako nowoczesny produkt ma potencjał eksportowy. Myślę zresztą, że to zainteresowanie bardzo wzrośnie po wejściu jednostki do służby – dodał Dowżenko.
Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że głównymi zainteresowanymi są państwa bałtyckie, ale nie tylko one. Co więcej, gdyby doszło do udanej transakcji, to wiązałoby się to również z wpływami do budżetu. Inspektorat Uzbrojenia posiada prawa licencyjne do tych jednostek.

Źródło: o2.pl

Fot.: wikimedia/Tomasz Grotnik


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 22 lis 2017, 09:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wmeritum.pl/drony-samobojcy-calk ... deo/210876

„Drony-samobójcy”. Całkowicie polska technologia wchodzi do polskiej armii [WIDEO]
Opublikowano: 21 Lis 2017

Obrazek

W porannym programie na antenie TVP Info wiceszef MON Michał Dworczyk poinformował, że już w tym roku na wyposażeniu polskich żołnierzy będą drony-samobójcy. Jak podkreślił wiceminister, jest to całkowicie polska technologia i już została przetestowana w warunkach bojowych.
Wiceszef MON zachwalał nowe uzbrojenie na antenie TVP Info. Zakłócenie takich dronów jest bardzo trudne. Nie ma obawy, że ktoś np. sprzeda kody źródłowe naszemu przeciwnikowi i wtedy takie drony będą nie do użycia – przekonywał Michał Dworczyk.
#WARMATE dla polskiej armii
–@Macierewicz_A: Kontrakt opiewa na tysiąc takich pocisków – przynajmniej w pierwszym podejściu. Zaczną być dostarczane do jednostek wojskowych jeszcze w tym roku, całość realizacji w roku przyszłym: https://t.co/mKH2iyJrrk pic.twitter.com/D2PYKpOtvx
— Ministerstwo Obrony (@MON_GOV_PL) 20 listopada 2017
Wiceminister podkreślił, że nowe uzbrojenie zostało wyprodukowane w Polsce. Te drony zostały sprawdzone już w warunkach bojowych, więc kupujemy sprawdzoną broń dla wojska polskiego. Każdy element, łącznie z częściami wrażliwymi, jest produkowany w Polsce. – zapewnił.
Opracowujemy system szkoleniowy dla nowej broni. Początkowo będą ją testować jednostki specjalne – dodał.
Wiceszef @MON_GOV_PL @michaldworczyk w #Minęła8: te drony zostały sprawdzone już w warunkach bojowych, więc kupujemy sprawdzoną broń dla wojska polskiego#wieszwiecej pic.twitter.com/a7amIiHddG
— TVP Info ���� (@tvp_info) 21 listopada 2017

Źródło: tvp.info

Fot.: twitter.com/MON


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 26 lis 2017, 10:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=31809

Polska: Klasy mundurowe w każdym powiecie
24 listopada 2017 17:21

Obecnie w Polsce, w ramach pilotażu, działa 57 certyfikowanych klas mundurowych. Chcemy, by docelowo, od września 2019 roku w każdym powiecie działała szkoła średnia prowadząca taką klasę” – zakomunikowali dzisiaj szef MON Antoni Macierewicz oraz jego zastępca Michał Dworczyk.
Obaj ministrowie spotkali się dzisiaj z dyrektorami i gronem pedagogicznym szkół ponadgimnazjalnych, w których w ramach programu pilotażowego prowadzone są certyfikowane wojskowe klasy mundurowe.
„To jest wielkie zadanie. Szkoły mundurowe pełnią w ogóle w całym systemie wychowawczym w Polsce, ale też w wojskowych systemie wychowawczym podstawową, fundamentalną rolę” – mówił po wizycie minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. Oznajmił również, że obecnie działa 57 klas mundurowych, wybranych do pilotażowego programu z grona kilkuset w całym kraju.
Szef MON wierzy również, że rozpoczęty program pilotażowy przyniesie wymierne rezultaty. Jak twierdził, obok „szkolenia techniczno-fizycznego”, obejmować będzie również historię wojskowości oraz „kształtował młodego człowieka w sensie psychologicznym, w sensie systemu wartości”. Podkreślił, że wojsko zawsze było instytucją kształtującą postawy patriotyczne.
Wiceszef MON Michał Dworczyk oznajmił, ze celem resortu obrony jest, by od września 2019 roku w każdym powiecie w kraju istniała aktywna szkoła średnia prowadząca certyfikowaną klasę mundurową. „Certyfikowaną, czyli opierającą się na ujednoliconym programie szkoleniowym i wychowawczym” – wyjaśnił. Dodał również, że obecnie, w ramach pilotażu, trwają prace nad stworzeniem takiego programu.

(na podst. wiadomosci.onet.pl oprac. Tomasz Szymkowiak)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 08 gru 2017, 09:12 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Zaporowa cena za patrioty

Zaproponowana Polsce cena za system antyrakietowy Patriot jest nie do przyjęcia – powiedział wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki w wywiadzie dla portalu internetowego Defense News. – Wysoki koszt był dla Polski niespodzianką – dodał.

Podległa Pentagonowi Agencja Współpracy Bezpieczeństwa Obronnego (DSCA) notyfikowała w ubiegłym miesiącu Kongresowi USA potencjalną sprzedaż Polsce pocisków Patriot wraz z wyposażeniem pomocniczym za łączną kwotę 10,5 mld dolarów (37 mld złotych). Jest to o 7 mld złotych więcej niż kwota, jaką Polska zamierza przeznaczyć łącznie na swą obronę przeciwrakietową.

Kownacki mówił Defense News o tej ofercie we wtorek w Waszyngtonie; rozmowa została opublikowana w środę.

– Cena jest dla nas naprawdę nie do przyjęcia, nawet biorąc pod uwagę znaczne środki finansowe, jakie przeznaczyliśmy na techniczną modernizację polskich sił zbrojnych. Nie możemy sobie po prostu pozwolić na wydanie tak dużo pieniędzy na zakup dwóch baterii i pocisków PAC-3 (Patriot Advanced Capability-3) – powiedział polski wiceminister obrony.

– Wysoki koszt był dla nas niespodzianką – dodał.

Jak przypomina Defense News, przedstawiona Polsce oferta obejmuje 16 wyrzutni rakietowych, cztery radary sektorowe i 208 rakiet PAC-3 w ulepszonej wersji MSE (Missile Segment Enhancement).

– Dokonamy szczegółowej analizy proponowanego tekstu wstępnego porozumienia (Letter of Agreeement), gdy tylko zostanie nam wysłany – powiedział wiceszef MON, który rozmawiał w Waszyngtonie przede wszystkim na temat ceny kontraktu na patrioty.

– Nie możemy po prostu zaakceptować takich warunków finansowych, będziemy intensywnie pracować nad ich złagodzeniem, przeprowadzimy szczegółową analizę. Zdajemy sobie sprawę, że dla zmniejszenia ceny będzie potrzebne więcej niż jedno spotkanie, być może dwa lub trzy spotkania będą potrzebne do wynegocjowania akceptowalnej, rozsądnej ceny – kontynuował.

Według Kownackiego, zaskoczeniem były także inne elementy porozumienia, „na przykład cena offsetu”. Podczas gdy niektóre firmy zaangażowane w sprawę oferowały rozsądne ceny za offset, „mamy jedną firmę, która zaoferowała offset nie do przyjęcia dla nas i warunki, jakich nie możemy zaakceptować”. Ponadto nawet w przypadku firm, które zaproponowały rozsądne umowy, będzie się jeszcze prowadzić negocjacje w celu obniżenia cen.

– Oczywiście nie możemy przewidzieć, na ile uda się nam zmniejszyć cenę, niemniej administracja USA, jak też firmy są świadome, że jest nam potrzebna obniżka tej ceny. Jestem przekonany, że zdołamy osiągnąć nasz cel i obecnie finalizujemy projekt, zatem jesteśmy w ostatniej fazie negocjacji – zapewnił wiceminister.

RP, PAP

posting.php?mode=reply&f=3&t=253


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 10 gru 2017, 09:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wpolityce.pl/polityka/371038-mi ... +Najnowsze)

Minister Macierewicz: Pierwsze, gotowe do działania baterie Patriot, pojawią się w Polsce bardzo szybko
opublikowano: 2017-12-09 13:27:35+01:00 · aktualizacja: 2017-12-09 13:39:24+01:00


autor: PAP/Przemysław Piątkowski


Nie ma powodu, żeby powątpiewać w efekty negocjacji dotyczących pocisków Patriot; ze spokojem oczekuję na ich realizację
— powiedział w sobotę szef MON Antoni Macierewicz.
Podległa Pentagonowi Agencja Współpracy Bezpieczeństwa Obronnego (DSCA) notyfikowała w ubiegłym miesiącu Kongresowi USA potencjalną sprzedaż Polsce pocisków Patriot wraz z wyposażeniem pomocniczym za łączną kwotę 10,5 mld dol. (37 mld zł). To o 7 mld zł więcej niż kwota, jaką Polska zamierza przeznaczyć łącznie na swą obronę przeciwrakietową.
W czwartek wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki powiedział, że zaproponowana Polsce cena za system antyrakietowy Patriot jest nie do przyjęcia. W piątek w Sejmie Kownacki zapewnił, że Polska nie wycofuje się z zakupu tego systemu.
Macierewicz, pytany w sobotę w Polskim Radiu 24, czy podtrzymuje deklarację, że pod koniec 2019 r. będą pierwsze dostawy pocisków Patriot, powiedział:
Tak są prowadzone te rozmowy, więc nie mam powodu, żeby powątpiewać w efekty tych negocjacji. Dlatego też ze spokojem oczekuję ich realizacji
— podkreślił.
Rozmowy o sprzedaży Polsce zestawów Patriot toczą się w formule międzyrządowej od kwietnia 2015.
Macierewicz, pytany o program „Narew”, podkreślił, że to olbrzymi dorobek polskiego przemysłu.
Wszystko wskazuje na to, że bardzo szybko będziemy mogli pierwsze baterie mieć gotowe do działania w Polsce
— oświadczył.
Jak dodał, to system krótkiego zasięgu. Podkreślił, że to system będący w pełni wynikiem produkcji polskiego przemysłu.
System obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew (ok. 25 km) ma być częścią wielowarstwowego systemu obrony powietrznej, na który złożą się także system bardzo krótkiego zasięgu Popraw/Piorun i system średniego zasięgu Wisła, tworzony - jak się zakłada - przez zestawy Patriot. W wieloletnim planie modernizacji technicznej był zakup 19 baterii systemu Narew.
Antoni Macierewicz odniósł się również do przesłanej przez MON do Biura Bezpieczeństwa Narodowego nowej propozycji organizacji „Systemu Kierowania i Dowodzenia Sił Zbrojnych RP”. Ma ona przywrócić Dowództwo Rodzajów Sił Zbrojnych RP.
Cieszę się z pełnego zrozumienia i dobrego przyjęcia dokumentu przez BBN
— mówił gość Polskiego Radia 24.
Szef MON ocenił, że zmiana m.in. przywróci jednolitość dowodzenia, co pozytywnie wpłynie na funkcjonowanie armii.
Wszyscy od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że próby kierowania armią przez gen. Kozieja i ministra Siemoniaka w latach 2013-2014 nie były trafione. Zapewne były dobre intencje, ale istnienie trzech równoległych centrów dowodzenia nie było najlepszym pomysłem
— mówił minister Macierewicz.
Szef resortu obrony narodowej podkreślił, że nowa propozycja w klarowny sposób zorganizuje system dowodzenia.
Ośrodek dowodzenia w armii musi być jeden, hierarchicznie usytuowany. Tak, żeby każdy żołnierz wiedział, komu podlega
— podsumował minister Macierewicz.

ems/PAP

autor: Zespół wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 12 gru 2017, 09:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.portalmorski.pl/bezpieczenst ... -nawigator

Remontowa SA zmodernizuje okręty rozpoznawcze ORP Hydrograf i ORP Nawigator
11 grudnia 2017 | LEW, GL



Konsorcjum w skład, którego weszła Gdańska Stocznia Remontowa im. Józefa Piłsudskiego SA jako lider oraz KenBIT sp. j i AM Technologies Sp. z o.o. Sp. K. zwyciężyło w postępowaniu realizowanym przez Inspektorat Uzbrojenia na dostawę, montaż i integrację systemów rozpoznania elektronicznego na okrętach ORP Hydrograf i ORP Nawigator oraz naprawę główną i dokową ORP Hydrograf.
Umowę w tej sprawie podpisano 6 grudnia br. w Warszawie. Realizacja kontraktu polega na dostawie, montażu i integracji systemów wsparcia elektronicznego ESM (Electronic Support Measures) oraz Szerokopasmowych Systemów Rozpoznania na obu okrętach rozpoznawczych. Dodatkowo na ORP Hydrograf zamontowane zostaną systemy dowodzenia rozpoznaniem, odbiorczo-antenowy oraz optoelektroniczny. Hydrograf przejdzie także naprawę główną i dokową.
– Procedura przetargowa trwała niemal 2 lata. Negocjacje prowadziliśmy z Inspektoratem Uzbrojenia. Mamy satysfakcję, że Remontowa SA w partnerstwie z firmami KenBIT i AM Technologies, które mają doświadczenie i specjalizują w tego rodzaju pracach, będzie realizować ten kontrakt – mówi Arkadiusz Kieda, kierownik Biura Handlowego Remontu Okrętów i Produktów Stalowych stoczni Remontowa SA.
Okręty będą modernizowane pojedynczo. Najpierw, w styczniu 2018 roku, do stoczni wpłynie ORP Hydrograf. Po zrealizowaniu wszystkich prac na tym okręcie, drugim w kolejności będzie ORP Nawigator.
Remontowa SA posiada Świadectwo Bezpieczeństwa Przemysłowego I stopnia (Security Clearance), wystawione przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, co oznacza spełnianie najwyższych norm określonych w przepisach o ochronie tajemnicy i przetwarzaniu informacji niejawnych. Stocznia ma również zagraniczne odpowiedniki, takie jak: NATO SECRET i SECRET EU/UE SECRET potwierdzające, że jest uprawniona do wykonywania zadań na rzecz obronności w Polsce, w obszarze NATO i Unii Europejskiej.
Stocznia może więc pozyskiwać kontrakty na remonty okrętów w pełnym zakresie, w tym najbardziej złożone projekty wojskowe, których przedmiotem mogą być między innymi systemy bojowe, łączności, czy inne występujące na okrętach wojennych.
Przypomnijmy, że oba okręty rozpoznawcze, które przejdą modernizację zbudowano w Stoczni Północnej w Gdańsku (obecnie Remontowa Shipbuilding SA z grupy Remontowa Holding).
Budowę ORP Hydrograf rozpoczęto położeniem stępki 6 lutego 1975. Jednostkę zwodowano we wrześniu tego samego roku. Matką chrzestną okrętu jest Eleonora Litwin, żona polskiego malarza-marynisty, ówczesnego kierownika pracowni Malarskiej Marynarki Wojennej. Okręt wszedł do służby 8 maja 1976 roku, od tego czasu wykonał ponad 120 rejsów bojowo-rozpoznawczych.
Stępkę pod ORP Nawigator położono 16 lipca 1973 roku, zaś zwodowany został 14 marca 1974 roku. Okręt wszedł do służby 17 lutego 1975 roku. Banderę po raz pierwszy podniósł kmdr por. Ryszard Kostrzewski.

LEW, GL


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 13 gru 2017, 10:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://nczas.com/wiadomosci/polska/pols ... -wrazenie/

Polska armia będzie miała oczy w kosmosie. Rozdzielczość kamer na orbicie robi wrażenie

Polska Grupa Zbrojeniowa podpisała we wtorek umowę o współpracy z Digital Globe. Celem kooperacji będzie stworzenie dla polskiej armii systemu obrazowego rozpoznania.
Amerykańska firma swoje możliwości zaprezentowała podczas konferencji prasowej w Warszawie. Portfolio stanowiła galeria szczegółowych fotografii z tegorocznych rosyjskich manewrów Zapad.
Rozdzielczość kamer umieszczonych przez Digital Glob na orbicie Ziemi była tak wysoka, że pozwoliła analitykom zajrzeć do środka kokpitów obserwowanych maszyn.
PGZ chce zbudować zdolności obrazowego rozpoznania których armii brakuje. Jeśli MON zaakceptuje warunki usługi, w kraju a dokładnie w Wojskowych Zakładach Elektronicznych w podwarszawskiej Zielonce, powstanie centrum obróbki fotograficznych danych z możliwością stawiania zadań i programowania obserwacji wybranych celów – tłumaczył „Rzeczpospolitej” Maciej Lew-Mirski, wiceprezes PGZ.
Szef WZE Przemysław Kowalczyk zapewnił, że jego firma ma możliwości, żeby w ciągu kilku miesięcy zintegrować analityczny, zwiadowczy środek wypełniający obecną lukę armii na płaszczyźnie rozpoznania satelitarnego.
Zobacz: Expose premiera Mateusza Morawieckiego [NA ŻYWO]
Przygotowania do kosmicznej ekspansji wojska trwają , nie rezygnujemy z narodowych satelitarnych ambicji – dodawał płk Karol Dymanowski dyrektor Departamentu Polityki Obronnej w MON.
Zdaniem wiceszefa PGZ zbudowanie własnego satelity obserwacyjnego to koszt ok. 350 mln dol., a czas jego realizacji to przy wysokiej intensywności prac to 3-4 lata.
„Dane z istniejącej konstelacji 6 satelitów krążących wokół Ziemi i już pracujących dla Digital Globe, możemy mieć w ciągu najbliższych miesięcy i za dziesiątą część tych kosztów – przekonywał Lew-Mirski” – czytamy na rp.pl.

Źródło: rp.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 18 gru 2017, 14:11 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Ten wybór nie był wcale polityczny. To był wybór korupcyjny, a jeszcze dokładniej można powiedzieć, że to był wybór gangsterski i zdradziecki wobec naszej Ojczyzny.
Raz drenujący nasz narodowy kapitał, dwa osłabiający armię, trzy kolonizujący Polskę.


Wybór caracali był polityczny

Z Andrzejem Kuchtą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w Polskich Zakładach Lotniczych w Świdniku, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Informacja o uziemionych śmigłowcach Caracal we Francji zaskoczyła załogę PZL Świdnik i Pana osobiście?
– Może nie tyle sama informacja o uziemionych caracalach nas zaskoczyła, co skala tego zjawiska. Jeśli trzy czwarte francuskich śmigłowców tego typu nie jest w stanie wznieść się w powietrze, to jest to naprawdę dużo. Owszem, różne firmy borykają się z utrzymaniem sprawności śmigłowców i być może nie wygląda to tak, jakby chciało czy życzyło sobie wojsko. Ale skala tego zjawiska jest nieporównywalna do tego, co słyszymy przy okazji francuskich śmigłowców Caracal. Z drugiej strony jest to informacja, która potwierdza też nasze obawy, jakie były podnoszone przy okazji wyboru przez rząd koalicji PO – PSL helikopterów Caracal. Przypomnę, że wskazywaliśmy z jednej strony, że jest to sprzęt leciwy, a więc nie najnowocześniejszy, jeśli chodzi o technologię, ale co za tym idzie – również serwis takiego sprzętu jest dużo droższy niż nowszych konstrukcji.

Uzasadnione było stwierdzenie, że przy wyborze caracali, biorąc pod uwagę awaryjność tych maszyn, WZL nr 1 w Łodzi rzeczywiści miałyby pracę...
– Z jednej strony tak, ale warto też zdać sobie sprawę, że Łódź wykonywałaby czynności obsługi serwisowej, ale wszystko, co jest potrzebne do takich napraw, a więc części zamienne czy agregaty, musiałyby zostać zakupione. Oczywiście nie znamy szczegółów kontraktu, ale pewne jest, że na tym znów korzystaliby dostawcy Airbus Helicopters czy też sam francuski producent. Sprzedaż nam caracali miałaby uratować zakłady Airbusa we Francji oraz zapewnić tej firmie kontynuację produkcji śmigłowców i zagwarantować miejsca pracy załogom we francuskich firmach. Stąd na wieść, że obecny polski rząd zerwał negocjacje offsetowe bez wyłaniania oferenta, we Francji podniosło się larum.

To świadczy, że usiłowano nas wykorzystać…
– Patrząc z naszej strony, jak najbardziej próbowano nas wykorzystać, ale z punktu widzenia Francuzów – wygrany przetarg w Polsce dawał nadzieję na pracę w rodzimych francuskich zakładach i utrzymanie zdolności produkcyjnych linii tych śmigłowców.

O ile w jakimś stopniu można zrozumieć Francuzów, którzy dbali o swoje interesy, o tyle nie sposób pojąć to, co próbowali zafundować Polsce przedstawiciele rządu PO – PSL…
– Mieliśmy stracić my – pracownicy firm działających w Polsce, nasza gospodarka, i to po decyzjach niby polskiego rządu. Dobrze, że stało się tak, jak się stało. Ponieważ jednak Airbus Helicopters jest wciąż aktywnym graczem i – jak wiemy – konsorcjum złożone ze spółek Airbus Helicopters i Heli Invest ponownie startuje w aktualnym przetargu na śmigłowce dla Polski, to – jeszcze przed złożeniem ostatecznych ofert – istotne jest, żeby obecny rząd Zjednoczonej Prawicy miał na uwadze to, co się dzieje ze śmigłowcami, które są oferowane polskiej armii.

Jak dzisiaj – w świetle tego, co wiemy – jawi się ówczesne kierownictwo MON: Tomasz Siemoniak czy Czesław Mroczek, którzy chcieli kupić caracale, kiedy zaś nowy szef MON Antoni Macierewicz poinformował o unieważnieniu przetargu, bardzo mocno krytykowali tę decyzję?
– Postawa ówczesnych władz MON utwierdziła nas w przekonaniu, w podejrzeniach, że wybór caracali był bardziej wyborem politycznym niż wyborem merytorycznym, a już na pewno, że nie jest to wybór, który mógłby pozytywnie wpłynąć na polski przemysł zbrojeniowy czy w ogóle na całą polską gospodarkę.

Czy jest, czy może to być, temat dla sejmowej komisji śledczej?
– Pomysły powołania sejmowej komisji śledczej już się pojawiały, i to zaraz po zmianie władzy w Polsce, w 2015 roku, po zakończeniu przetargu bez wyłaniania oferenta i – co ciekawe – ze strony Platformy. Teraz kontekst jest inny i kto wie, czy nie byłby to dobry pomysł. Oczywiście nie moją rolą jest wchodzenie w kompetencje rządzących i w sprawy polityczne. Z całą pewnością komisja śledcza jest w stanie dotrzeć do szeregu dokumentów przetargowych, które były objęte klauzulą tajności i wyjaśnić sprawę – także w oparciu o szczegóły, których siłą rzeczy nie znamy. Przejrzystości całego tego procesu przetargowego na pewno by to nie zaszkodziło. Najważniejsze jest to, żeby aktualny przetarg pociągnąć do końca. Kilkanaście dni dzieli nas od daty, kiedy oferenci mają złożyć oferty ostateczne, coraz bliżej jest też od rozstrzygnięcia pierwszego przetargu na śmigłowce dla wojsk specjalnych. Sądzę, że jak najlepszy wybór śmigłowców z myślą o naszych żołnierzach powinien być priorytetem dla kierownictwa MON. Natomiast sejmowa komisja śledcza, jeśli miałaby powstać, to w kolejnym etapie i obok przetargu, który teraz się toczy. Póki co najważniejsze są merytoryczne rozstrzygnięcia w trwającym postępowaniu przetargowym.

W poniedziałek planowane jest posiedzenie komisji trójstronnej, gdzie ma być poruszany również temat przetargu na śmigłowce. Sprawa ciągnie się już długo. Czy załoga PZL Świdnik ma jeszcze cierpliwość czekać?
– Wiemy, że to oferenci poprosili ogłaszającego przetarg o wydłużenie terminów dotyczących najpierw negocjacji technicznych, a teraz także na złożenie ostatecznych ofert. I w pewnym sensie usprawiedliwia to MON, że przetarg ten trwa tak długo. Jeśli ta oferta ma być dobrze przygotowana, to czas jest potrzebny, bo każda z firm lotniczych startujących w przetargu ma wielu podwykonawców i przy tak dużym projekcie konieczny jest czas, żeby doprecyzować wszystkie szczegóły.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... yczny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 19 gru 2017, 09:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Chcieli nam wcisnąć nieloty w sytuacji gdy Polska produkuje znakomite śmigłowce, które kupuje cały świat i sobie bardzo chwali.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Polska
PostNapisane: 15 sie 2018, 20:47 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Polska armia istnieje tylko teoretycznie

Obrazek

Obecnie w Polsce żadna jednostka nie pełni dyżuru bojowego. Żołnierze zawodowi często mieszkają ponad 20 kilometrów od jednostek, zaś składy amunicji, paliw i sprzętu są często w innych miejscowościach niż jednostki bojowe. Tak jak husaria była w czasach upadku Rzeczypospolitej jazdą pogrzebową, tak my dziś mamy armię defiladową. Co znamienne, ponieważ z perspektywy mocarstw defilują przegrani, a zwycięscy dumnie paradują – mówi w rozmowie z PCh24.pl Jacek Hoga, prezes fundacji Ad Arma.

Od 19 lat Rzeczpospolita Polska jest członkiem NATO. W jaki sposób przynależność do Paktu Północnoatlantyckiego wpłynęła na stan polskiej armii?
Dzisiaj polskie siły zbrojne są masą upadłościową po Ludowym Wojsku Polskim. Nie posiadają już jednak ich kompetencji taktycznej (operacyjnej nie było – była zakazana). Posiadamy w większości ten sam sprzęt, tylko już na wykończeniu resursów i nieadekwatny do dzisiejszych potrzeb. Brak dużych ćwiczeń, brak nowego sprzętu, brak gotowości bojowej. Zwłaszcza to ostatnie boli, ponieważ jest, o ironio, efektem uzawodowienia Wojska Polskiego.

Czy obecność na terytorium Polski amerykańskich żołnierzy powinniśmy traktować jako sukces czy potencjalne niebezpieczeństwo?
Amerykańscy żołnierze są tu by chronić... amerykańskie interesy. Nie polskie! Amerykańskie!

Proszę zauważyć ciekawą różnicę: w zgodzie z amerykańskim prawem armia Stanów Zjednoczonych ma bronić amerykańskich interesów (podobnie jest w Rosji), natomiast Wojsko Polskie ma obowiązek bronić… polskich granic. Nie jest to bynajmniej różnica semantyczna. Ten stan prawny przez lata kształtował mentalność naszych oficerów oraz doprowadził do stanu bezwładności. Nasze granice są nienaruszone, jednak nasze interesy nie są chronione nawet na naszym terytorium.

Czy naprawdę jesteśmy uzależnieni od USA w kwestii wojskowości? Czy złośliwe porównania do „wiecznego sojuszu PRL z ZSRR” są w tym wypadku uzasadnione?
Różnica jest taka, że za PRL mieliśmy mieć określone zdolności na poziomie taktycznym w wojnie pełno-skalowej. Dziś w oczach amerykańskich ekspertów jest to niepożądane. Naszym poziomem kompetencji ma być kompania w wojnie hybrydowej/asymetrycznej dowodzona przez przyjaciół zza oceanu. I nie jest to moja opinia, tylko oceny publicznie wygłaszane nad Potomakiem.

Co jest dziś największym problemem polskiej armii?
Serwilizm kadry oficerskiej i patologiczna zależność w kwestiach merytorycznych od analfabetów wojskowych na stołkach ministerialnych.

W obecnej sytuacji cywilny nadzór nad wojskiem oznacza w praktyce całkowitą kontrolę nad nim ambasady amerykańskiej (przedtem niemieckiej), czyli de facto demontaż realnych możliwości i blokowanie potencjału.

Jest to całkowita recydywa saska. Różnica jest taka, że stworzenie realnej siły dziś jest bardziej czasochłonne niż w XVIII wieku. Co więcej, wtedy społeczeństwo było uzbrojone po zęby. Dziś natomiast jesteśmy całkowicie rozbrojeni.

Przejdźmy do analizy stanu poszczególnych jednostek wojska polskiego. Czy Marynarka Wojenna „ma się dobrze”?
Polska Marynarka nie istnieje. Jedyny jej skuteczny komponent to Morska Jednostka Rakietowa, czyli wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych na ciężarówkach. Brak modernizacji, brak nowych okrętów, brak amunicji (np. rakiet, torped). Jedyny rozsądny okręt podwodny jest niezdolny do działań po „pożarze”.

Były szef MON Antoni Macierewicz zapowiadał, że Polska zakupi okręty podwodne. Jak ocenia Pan ten pomysł? Dlaczego mimo ogromnej kampanii w tej sprawie ostatecznie najprawdopodobniej nie zostanie on zrealizowany?
Ten człowiek na stanowisku szefa MON złożył tyle obietnic bez pokrycia, że powinien do końca życia ze wstydu nie pokazywać się publicznie, jeśli ma jeszcze jakieś resztki sumienia.

W najbliższym czasie nie ma co się spodziewać dostaw okrętów podwodnych. Należy się przy tym zastanowić, czy rzeczywiście są one zakupem pierwszej potrzeby. Choć jest to sprzęt skuteczny, to jednak Polska jest państwem o granicach głównie lądowych, a potencjalni przeciwnicy raczej przyjdą lądem.

Jaki jest stan polskich wojsk lądowych i pancernych?
Wojska lądowe, których częścią są jednostki pancerne, pozostają główną siłą państwa polskiego. I jako takie nigdy, według mojej wiedzy, za czasów III RP nie ćwiczyły na poziomie batalionu w pełnym składzie osobowym i sprzętowym (kilkuset ludzi). Sprzęt jest starszy od żołnierzy czasem o całe pokolenie (sic!), niemodernizowany. Brak jest zgrania pododdziałów, brak realistycznych szkoleń.

Jednak najbardziej rażącym wskaźnikiem ich słabości są zdolności przeciwpancerne. Polska brygada zmotoryzowana (Rosomaki) ma 9-razy mniej środków przeciwpancernych niż jej amerykański odpowiednik na Styker’ach. Polskie bojowe wozy piechoty nie mają takich zdolności wcale, ponieważ przeciwpancerne pociski rakietowe, które miały na stanie były tak stare, że trzeba było je zezłomować.

Natomiast nokaut jest, gdy porównamy zdolność przebijania pancerza tych nielicznych środków, które mamy, ze spodziewaną odpornością rosyjskich czołgów (ponad 700 mm stali). Granatniki piechoty około 300 mm, pociski podkalibrowe dla czołgów T-72 i PT-91 około 300 mm plus po 4 sztuki (słownie: cztery!) na czołg ze skutecznością około 500 mm. Możliwości amunicji Leopardów dostępnej dla nas również są poniżej 700 mm.

Tu więc widać wyraźnie, że nasze możliwości w wojnie pełno-skalowej są skutecznie trzymane na poziomie, który gwarantuje siłom mocarstw generacyjną przewagę nad Wojskiem Polskim (zarówno wschodnim jak i zachodnim).

Czy sztandarowy pomysł PiS, czyli tworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej może przynieść realną, pozytywną zmianę i poprawić stan jednostek lądowych i pancernych?
Niestety w obecnym kształcie WOT jest marnowaniem sił i środków.

Co jest celem istnienia WOT? Otóż w zamyśle propagatorów wojska te powinny spowodować uwolnienie sił operacyjnych z drugorzędnych kierunków i pozbawić przeciwnika swobody operacyjnej na naszym terytorium. Jest to współczesna inkarnacja Pospolitego Ruszenia do obrony ziemi.

Jest to jednak projekt podwójnie nietrafiony. Po pierwsze jest całkowicie uzależniony od dowództwa w Warszawie. Zarówno decyzyjnie jak i logistycznie. Nie jest więc w stanie samodzielnie stawić skutecznego oporu/związania sił przeciwnika. Po drugie jest stworzony odgórnie i jako formacja płatna. Zabiera więc finanse z głównych projektów modernizacyjnych.

Miał to być taki substytut powszechnego dostępu do broni, w tym ciężkiej. Miał mieć zalety obrony potocznej z jednoczesnym zapewnieniem Warszawie pełnej kontroli nad tym potencjalnym źródłem siły zbrojnej – więc politycznej.

Nie da się jednak odgórnie stworzyć i kontrolować wojsk, których siła leży w poczuciu obywatelskiego obowiązku i wolności osobistej. Moskwa już próbowała to zrobić w XVII wieku. Zrobili swoją wersję Husarii, z tym że nie była ona nic warta. Ponieważ jej siła nie leżała w metodzie walki, czy uzbrojeniu, a w nastawieniu woli osób w niej służących.

Jak kształtuje się sytuacja w polskim lotnictwie?
Mamy 48 samolotów, które są prawdopodobnie pod zdalną kontrolą USA. Więc jeśli będziemy chcieli ich użyć bez ich zgody, to po prostu nie będzie takiej możliwości. Łańcuch dostaw powoduje, że na prozaiczne części często mechanicy muszą czekać wiele miesięcy. A jest to obiektywnie jedyny skuteczny oręż w rękach Sił Powietrznych. Warto przy tym pamiętać, że w zgodzie z układami międzynarodowymi mamy prawo posiadać 460 samolotów bojowych. Do tego jeszcze mamy trochę MiGów i „ślepych bokserów” Su-22, które nie nadają się już do niczego.

15 lat temu rząd SLD-PSL zakupił od USA 48 kilkunastoletnich samolotów F-16. Czy nie nadszedł czas na ich wymianę?
Jeszcze są istotnym składnikiem siły. Problemem jednak pozostaje brak części zamiennych, metody szkoleniowe oraz brak polskiej bazy szkoleniowej. Należy jednak zastanowić się czy nowe samoloty wielozadaniowe powinny być priorytetem dla Wojska Polskiego. Przy możliwościach rosyjskiej obrony przeciwlotniczej i wysokim koszcie nowoczesnych samolotów, wraz z ich uwiązaniem do zaawansowanych lotnisk wydaje się, że pieniądze polskiego podatnika można wydać efektywniej na przykład na zestawy przeciwlotnicze. Potrzebne są tu jednak analizy koszt-efekt.

Czym są Wojska Specjalne i jaka jest ich kondycja?
To jest bardzo dobre pytanie. Po pierwsze jakie maja mieć zadania na czas wojny? Czy jesteśmy w stanie je samodzielnie postawić? Niestety według naszego aktualnego sojusznika – nie. Mają chyba rację.

Wojska Specjalne są bardzo skutecznym podwykonawcą dla dowództwa sił specjalnych USA. Co więcej pozostaje otwarte pytanie, gdzie leży ich lojalność? W zderzeniu pomiędzy skandalicznym brakiem profesjonalizmu polskiego MON-u a merytorycznością Amerykanów istnieje poważna obawa, że wieloletnie braterstwo broni z nimi będzie wpływać na ich decyzje w razie ewentualnego konfliktu interesów pomiędzy USA, a Polską

Przez lata szczyciliśmy się jednostką GROM, która należała do jednej z najbardziej elitarnych na świecie. Skąd takie oceny i jak jest dzisiaj?
Jest to jednostka, której rzeczywistą siłą, choćby była legendarna, nie wpłynie na wynik jakiejkolwiek wojny. Są to nieliczne pododdziały lekkiej piechoty do zadań specjalnych. Tyle i tylko tyle.

Jak kształtuje się kadra oficerska Wojska Polskiego? Gdzie są szkoleni, gdzie zdobywają doświadczenie bojowe? Czy nadal znajdują się w jej szeregach wojskowi służący w LWP?
Poważnych szkoleń w Polsce nie było odkąd wyszliśmy z Układu Warszawskiego. Stąd, co jest nawet dosyć zabawne, ci nieliczni, co pamiętają czasy LWP w tej kwestii widzieli choć trochę więcej niż ich następcy.

Co ważne pośród młodszych oficerów jest nadreprezentacja kobiet i osób po kilkumiesięcznych kursach. Mając zawodowe wojsko mamy dowódców szkolonych według wzorców armii poborowej w czasie wojny. Skutki tego mogą oglądać z bliska nasi aktualni sojusznicy, co w części wyjaśnia ich lekceważenie, z jakim odnoszą się do naszych sił zbrojnych.

Rząd PiS zapowiedział „ratowanie” czy też „odrodzenie” polskiego przemysłu zbrojeniowego. Czy podjęto realne działania w tej sprawie?
Nie. Jest obietnica bez pokrycia. W praktyce mamy zwalczające się kliki w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. I nie są to walki z mianowanymi przez poprzedni rząd, a bezpardonowe walki pomiędzy koteriami wewnętrznymi PiS-u.

Obawiam się, że nic tu się nie zmieni dopóty, dopóki brakuje nam prywatnych zakładów zbrojeniowych. Rząd jednak nie dość, że nie pomaga poprzez wprowadzanie uproszczeń w procedurach prawnych, ale nawet blokuje zakupy z firm prywatnych poprzez szantaż. Znany jest tu przykład z blokowaniem zakupów polskich samobójczych dronów Warmate (przeboju eksportowego) aż zarząd tej prywatnej spółki zgodził się na sprzedaż dużego pakietu swoich akcji państwu. Polskie prawo uniemożliwia w praktyce rozwój tej branży.

Co stało się z polską armią, że w II RP byliśmy w stanie sami zaprojektować i wyprodukować nowoczesną broń jak bombowiec PZL.37 Łoś czy karabin przeciwpancerny wzór 35, znany także jako Ur, a III RP od kilkunastu lat nie jest w stanie zrealizować przetargów na Caracale i Patrioty?
Mamy tu do czynienia z dwoma problemami. Po pierwsze nie istnieje polski przemysł zbrojeniowy. Mamy tylko państwowy przemysł. Jest on kontrolowany przez sitwy i służby, które pilnują, kto ma zarobić i aby tylko ludzie lojalni dla władzy/służb mogli awansować. Merytoryczność nie gra tu roli.

Po drugie wszelkie potencjalne sukcesy są topione w łyżce wody zanim się rozwiną. Doświadczenie sugeruje tu decyzje amerykańskie. Samodzielność w produkcji ważnych rodzajów uzbrojenia jest nam po prostu zabroniona. Każdy produkt uznany za istotny musi mieć tak zwaną złotą śrubkę sprowadzaną od sojuszników. Dzięki temu mają nad nami pełną kontrolę.

Z jednej strony prezydent Duda podpisał ustawę na mocy której Polska zobowiązała się wyposażyć stacjonujące na naszym terytorium wojska NATO. Z drugiej zaś okazuje się, że polskiej armii brakuje… kilkudziesięciu tysięcy mundurów. Paradoks czy groteska?
To jest obraz zarządzania komisyjnego. Brak odpowiedzialności osobistej i decyzyjności w rękach jednej osoby, wraz z wymogiem koordynacji decyzji z innymi komisjami (teoretycznie by zapewnić modny efekt „synergii”) prowadzi do tego typu absurdów.

Czy polska armia byłaby w stanie obronić naszą ojczyznę przed ewentualnym atakiem?
Nie. Nasze państwo istnieje tylko formalnie. Świadomość tego jest pełna również pośród osób rządzących. I nie ma woli politycznej by to zmienić. Wiąże się to z ryzykiem, którego chcą uniknąć. Żeby była jasność ryzykiem osobistym dla nich. A nikt z nich nie wierzy w skuteczność ochrony przez polskie służby. Dlatego też żadne rzeczywiste reformy w armii nie są podejmowane. Osoba odpowiedzialna za to politycznie poniosłaby konsekwencje, nie tylko polityczne.

Jak ocenia Pan udział polskich wojsk w operacjach NATO w Iraku, Afganistanie, Kosowie etc.?
Jest to doświadczenie z wojen kolonialnych. Choć daje doświadczanie to jednocześnie całkowicie odstaje od realiów w jakich będzie – nie daj Boże – obrona kraju. Stałe bazy względnie bezpieczne, ochrona linii komunikacyjnych, ewakuacja medyczna na zawołanie, to wszystko są rzeczy, których w wojnie obronnej nie będzie. Najbardziej cenne doświadczenia mogą mieć paradoksalnie nasi przeciwnicy. Powinniśmy je studiować z uwagą.

Czym jest wojna hybrydowa i czy Polska jest w stanie skutecznie obronić się przed tego typu atakami?
Jest to modne sformułowanie wytrych. Jednak jeśli rozumiemy pod nim atak nieregularnych sił lekkich, to nie jesteśmy w stanie zapewnić sprawnego działania państwa w takich realiach. Proszę pamiętać, że obecnie w Polsce żadna jednostka nie pełni dyżuru bojowego. Żołnierze zawodowi często mieszkają ponad 20 kilometrów od jednostek, zaś składy amunicji paliw i sprzętu są często w innych miejscowościach niż jednostki bojowe. Husaria była w czasach upadku jazdą pogrzebową, my dziś mamy armię defiladową. Co znamienne, ponieważ z perspektywy mocarstw defilują przegrani, zwycięscy dumnie paradują. My z okazji 15 sierpnia znowu będziemy, w defiladzie właśnie, pokazywać sprzęt nadający się w sporej części do muzeów...

Dziękuję za rozmowę.
Tomasz D. Kolanek

https://www.pch24.pl/polska-armia-istni ... 150,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 405 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 23, 24, 25, 26, 27

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /