Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 238 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 19 lis 2014, 22:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://tylkonauka.pl/wiadomosc/strzykaw ... -15-sekund

Strzykawka wypełniona gąbką potrafi zatamować krwotok w ciągu 15 sekund
John Moll, sob., 2014-02-08 08:11


Źródło: revmedx.com


Urządzenie XStat zawiera malutkie gąbki w kształcie tabletek, które po wstrzyknięciu w ranę postrzałową w szybkim tempie zatrzymują krwotok. Wynalazek opracowany przez amerykańską firmę RevMedx zostanie najprawdopodobniej wykorzystany w armii.

W strzykawce znajdują się sterylne gąbki wykonane z pulpy drzewnej i pokryte chitozanem. Jest to substancja przeciwbakteryjna wspomagająca krzepnięcie krwi. Każda z gąbek posiada znak X, dzięki czemu mogą zostać wykryte przez urządzenia rentgenowskie na wypadek gdyby pozostały one przypadkiem w ciele człowieka. Same strzykawki wykonane są z lekkiego poliwęglanu i posiadają rozmiary o średnicy 30 milimetrów oraz 12 milimetrów dla węższych ran.

Obsługa tego urządzenia polega na wyciągnięciu uchwytu, przyłożeniu cylindra do rany i wstrzykiwanie gąbki jak najbliżej tętnicy. Twórcy XStat próbowali opracować również specjalną pianę ale ciśnienie krwi jest za wysokie i cała piana wychodziła na zewnątrz. Dlatego uznano, że gąbki idealnie będą się nadawać do zatrzymywania krwotoku, ponieważ w kontakcie z krwią rozszerzają się i potrafią zatamować ją w krótkim czasie, skutecznie zastępując przy tym gazę.

Źródło: http://www.popsci.com/article/technolog ... 15-seconds


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 20 lis 2014, 15:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wolna-polska.pl/wiadomosci/auty ... ie-2014-11

Autyzm – leczenie
OPUBLIKOWANO LISTOPAD 19, 2014PRZEZ A303W ZDROWIE

Nasiona chia i konopi wyrównują niedobór omega 3 wiązany z autyzmem i wachlarzem zaburzeń autystycznych, i wykazują potencjalną zdolność leczenia autyzmu.
Prowadzi się badania leku na autyzm, kiedy liczba jego przypadków wzrasta w Ameryce i na świecie. Choć nadal bada się przyczyny autyzmu (już potwierdzonym sprawcą jest wielka farma i jej szczepionki), ujawniono także nowe powiązanie go z niedoborem kwasu tłuszczowego omega 3. Prof. Yasmin Neggers przeprowadziła w Korei badanie na 29 autystycznych chłopcach w wieku 8-11 lat (i grupy kontrolnej 29 zdrowych chłopców). Zmierzyła całkowity cholesterol, HDL i LDL, wyliczyła współczynnik HDL i LDL, zmierzyła całkowite stężenie kwasów tłuszczowych, jak również poziom ich kwasów omega 3 i 6.
Co ciekawe, badania wykazały, że dzieci autystyczne miały znacznie niższy poziom omega-3 w porównaniu z dziećmi zdrowymi, a zwłaszcza poziom DHA (kwas dokozaheksaenowy). Nie tylko to, ale dzieci autystyczne miały także znacznie niższą proporcję omega 3 do omega 6 kwasów tłuszczowych niż zdrowe dzieci. Tak więc okazało się, że dzieci z autyzmem wykazywały niedobór omega 3 – co ma sens, ponieważ to właśnie te kwasy tłuszczowe omega 3 budują tkanki nerwowe i mózgowe, oraz wpływają na koordynację ruchową. Profesor wykazała, że niedobór omega 3 jest teraz silnym predyktorem autyzmu, a nie jest w tym jedyna – jest wiele innych randomizowanych, podwójnie ślepych badań klinicznych, kontrolowanych placebo, które doszły do tego samego wniosku.
Jeśli szukasz naturalnego leku na autyzm lub zespół Aspergera (lub któregokolwiek z zaburzeń ze spektrum autyzmu), zapomnij o naładowanych skutkami ubocznymi lekach wielkiej farmy, i spójrz na Matkę Naturę i jej super żywność. Istnieją dwa niezwykłe i wybitne źródła kwasów tłuszczowych omega 3, które mogą być rozwiązaniem w leczeniu autyzmu. Nasiona chia są wyjątkowo dobrym źródłem łatwo przyswajalnych kwasów tłuszczowych omega-3, jak również substancji odżywczych, bardzo bogate w minerały i szczyci się prawie pełnym spektrum białek (19 z 22 aminokwasów). Nasiona konopi są innym fenomenalnym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3, a także zawierają idealną proporcję kwasów tłuszczowych omega 6 do omega-3 (3:1), coś, czego praktycznie nie ma w innych produktach. Przyjmowane codziennie razem, te super produkty chia i nasiona konopi mogą uzupełnić wszelkie niedobory omega-3, budować zdrowe nerwy i tkankę mózgową, i przywrócić organizmowi prawidłową i optymalną równowagę kwasów tłuszczowych omega 3 i omega 6.
Chia i konopie mogą najlepszym naturalnym sposobem radzenia sobie z autyzmem, w czasie kiedy prowadzi się więcej badań. Jest zbyt wcześnie by stwierdzić, czy mogą leczyć autyzm, ale gdybym był rodzicem autystycznego dziecka, z pewnością dałbym im szansę. Te super produkty były znane w leczeniu wielu chorób, w tym raka, które medycyna zachodnia fałszywie uznała za nieuleczalne.
Dawkowanie: 1-2 łyżki dziennie.

http://freedom-articles.toolsforfreedom ... chia-hemp/

Tłum. Ola Gordon.

Jeden z komentarzy pod artykułem:
Jennie Webb – 30.03.2013.
Zanim zaczęłam podawać mojemu autystycznemu synowi nasiona konopi, nie nawiązywał kontaktu wzrokowego, nie bawił się, nie rozmawiał z nikim, i na pewno nie bawił się z młodszym bratem. Teraz, w krótkim czasie od włączenia tych nasion do jego diety, zauważyliśmy ogromną zmianę: nawiązuje kontakt wzrokowy ze wszystkimi, wykazuje zdumiewające zdolności w wymyślanych zabawach, prosi i pyta o rzeczy, i mówi nam kiedy czuje się skrzywdzony (WIELKI KROK), a młodszy brat codziennie ma nowego uczestnika zabaw.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 29 lis 2014, 21:54 
Online
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3221

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 01 sty 2015, 22:53 przez Jacenna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 29 lis 2014, 21:54 
Online
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3221







_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 06 gru 2014, 20:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=75869

Cesarskie cięcie powoduje zmiany epigenetyczne?
Aktualizacja: 2014-08-6 12:12 pm

Najnowsze badania szwedzkiego Instytutu Karolinska wskazują, że sposób przeprowadzenia porodu nie pozostaje bez wpływu na zdrowie dziecka. Dzieci, które przyszły na świat poprzez cesarskie cięcie, są bardziej narażone na astmę, cukrzycę i celiakię. Równocześnie, liczba takich zabiegów rośnie.
- Mechanizmy biologiczne predysponujące płód bądź noworodek w kierunku określonych chorób są skomplikowane i zależą tak od czynników genetycznych, jak i środowiskowych – tłumaczy prof. Tomas Ekström. – W badaniach skupiliśmy się na ustaleniu, czy sposób narodzin wpływa na poziomie komórkowym w postaci epigenetycznych zmian DNA – tłumaczy.
Chodzi o zmianę ekspresji genów pod wpływem środowiska. „Geny mogą się włączać i wyłączać w celu dostosowania funkcji organizmu do potrzeb otaczającego go środowiska. Wiemy dziś, że substancje toksycznej i dieta mogą powodować takie zmiany epigenetyczne, które w niektórych przypadkach mogą być przekazywane następnemu pokoleniu” – tłumaczy Claes Keisu na łamach serwisu „MedicalXpress”.
Między dziećmi urodzonymi siłami natury i tymi, które przyszły na świat dzięki cięciu cesarskiemu, istnieją różnice epigenetyczne w niemal 350 regionach DNA. Dotyczą one m. in. genów związanych z procesami metabolicznymi i układem odpornościowym. Badania przeprowadzono na grupie 43 dzieci, z których 18 urodziło się na skutek rozcięcia powłok brzusznych. Szczegółowo przebadano DNA 12 dzieci, z których połowa przyszła na świat naturalnie.
- W trakcie porodu drogą pochwową płód narażony jest na zwiększony poziom stresu, co pozytywnie przygotowuje nienarodzone jeszcze dziecko do życia poza macicą – tłumaczy Mikael Norman, profesor neonatologii. – Taka aktywacja układu odpornościowego płodu nie następuje, kiedy cesarskie cięcie jest przeprowadzane przed rozpoczęciem porodu, a to z kolei może być przyczyną różnic zauważonych w przypadku tych dwóch grup – dodaje.

Źródło: medicalxpress.com

mat

KOMENTARZ BIBUŁY: W USA jeden na trzy porody (ponad 33%) dokonuje się przez C-Section. Wskaźnik ten wzrósł z 4,5% pod koniec lat 1960. Dlaczego tak się dzieje, skąd taki skok? Składa się na to kilka czynników: słaby stopień edukacji matek (w niektórych przypadkach – celowo niedoinformowywanych); słabsza psychika współczesnego społeczeństwa i mniejsza tolerancja na ból (stąd również plaga zażywania środków przeciwbólowych); większa tolerancja społeczeństwa na wszelkie inwazje – potrzebne i nie – chirurgiczne; kobiety rodzą w coraz starszym wieku; lekarze obawiają się procesów sądowych wobec komplikacji przy normalnym porodzie; szpitale zarabiają więcej dokonując bardziej kosztowych procedur.

Za: Polonia Christiana - pch24.pl (2014-08-06)
http://www.pch24.pl/cesarskie-ciecie-po ... 644,i.html




http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/dlacz ... -o-10-rano

Artykuł traktuje człowieka jak biorobota - autora nie interesuje zdrowie człowieka, ale jego wydajność jak maszyny roboczej.

Kopia artykułu:

Dlaczego pracę powinno się zaczynać o 10 rano
Wilma, pon., 2014-12-15 23:33


123rf.com


Wiele osób każdego dnia popełnia ten sam błąd. Cała rzecz idzie o porę rozpoczynania pracy. Jak podaje Epochtimes.ru, amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu w Pensylwanii stwierdzili, że najlepsza godzina rozpoczęcia pracy to 10 rano.

Eksperci przeanalizowali plany pracy prawie 120 tysięcy Amerykanów. Jak się okazało - zbyt wczesne rozpoczęcie dnia pracy negatywnie wpływało na wydajność pracowników. W trakcie badań stwierdzono, że osoby, które rozpoczynały pracę o szóstej rano, spały średnio tylko 6 godzin dziennie. To oczywiste, że nie jest to wystarczająca ilość snu, która pozwoliłaby się zregenerować i odprężyć. W rezultacie wydajność pracy badanych spadała.

Tymczasem ludzie, którzy rozpoczynali pracę o dziesiątej rano, spali przeciętnie przez 7,5 godziny na dobę. Częściej się wysypiali i rozpoczynali pracę w pełnej gotowości i pełni sił. Zdaniem naukowców wydłużenie czasu spania nawet o 20 minut wywiera bardzo korzystny wpływ na zdrowie psychiczne pracowników. Dlatego sugerują oni pracodawcom, aby - w trosce o wydajność pracy - zrewidowali oni w miarę możliwości grafik prac w swoich firmach.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 03 mar 2015, 02:40 
Online
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3221
To trzeba przeczytać, zrozumieć i stosować :)

http://www.altermedium.pl/wp-content/up ... BBycia.pdf

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 08 mar 2015, 11:06 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Ważne! Sprawdź zakwaszenie żołądka

Obrazek

Tak, to jest jedna z ważniejszych spraw, o które musisz zadbać.

Niezakwaszony żołądek odpowiedzialny jest za wiele chorób.

Nie ma chyba lekarzy, którzy leczyliby astmę… zakwaszając żołądek.

Najlepsze jest to, że sam/sama możesz przetestować stan żołądka, a raczej kwasu żołądkowego.

Warto sprawdzić, ponieważ możesz pozbyć się swoich dolegliwości, a metoda jest prościutka.

Najpierw zacznijmy od zgagi.

Czy miałaś kiedyś zgagę?


Na pewno tak.

Co wtedy robisz?

Jak pali Cię przełyk, to gonisz do lekarza/apteki i zażywasz leki, które… odkwaszają, neutralizują kwas żołądkowy?

Ty czujesz ulgę, a organizm funduje Ci kolejne choroby.

To jest powód wielu Twoich problemów zdrowotnych.

Ale od początku.

Mamy przełyk, który połączony jest z żołądkiem.

Przed żołądkiem, a pod żebrami znajduje się silny mięsień – przepona. Mięsień ten ma otwór, w miejscu, gdzie przełyk wchodzi do żołądka. Kurczy się i rozkurcza, czyli izoluje przełyk od żołądka.

Jeżeli mamy zgagę, to soki żołądkowe burzą się i chlapią, trafiając po przełyku do gardła. Wtedy czujemy pieczenie, zgagę. Może dojść nawet do wymiotów.

Co wtedy robimy?

Kupujemy, albo lekarz nam przepisze lek na zgagę, czyli na obniżenie kwasowości żołądka.

Co to oznacza?

Nasz żołądek funkcjonuje idealnie, kiedy jest bardzo kwaśny. Śluzówka żołądka cały czas wytwarza silny kwas solny, który jest potrzebny, niezbędny i nie można doprowadzić do podwyższenia jego pH.

PH 7 występuje tylko na styku soków żołądkowych ze śluzówką. Jest tam cały czas neutralizowany. Natomiast pH żołądka wynosi 1 – 2,5.

W chemii kwasowość oznacza się poprzez pH:

-> pH – 1: bardzo kwaśne,
-> pH – 7: neutralne: woda ma pH – 7,
-> pH – 14: bardzo zasadowe.

Kiedy zażyjemy tabletkę na zgagę, to neutralizujemy kwas żołądkowy do pH 6 – 7. Czujemy ulgę, ale zgaga nadal jest.

Ważną rolę pełni tutaj zwieracz, który odgradza żołądek od przełyku. Po zażyciu tabletki na zgagę otwiera się i dalej chlapie kwasem żołądkowym, ale już z pH podobnym do wody. Zasada jest taka: im kwaśniej w żołądku tym zwieracz bardziej się zaciska, im mniej kwaśno bardziej się luzuje.

Dochodzimy do ostatecznego wniosku: mamy zgagę, ponieważ nie jest wystarczającą kwaśno w żołądku. W takiej sytuacji należy zakwasić żołądek, a nie zneutralizować, jak czyni to medycyna akademicka.

Jakie są konsekwencje neutralności czy mało zakwaszonego żołądka?


Jeżeli jemy tłuszcze, węglowodany, cukry proste organizm dobrze radzi sobie z ich trawieniem. Problem pojawia się przy spożywaniu białek, jak na przykład: mięso, sery, warzywa. Białko składa się z poszczególnych aminokwasów i to aminokwasy potrzebuje nasz organizm do samodzielnego budowania innych potrzebnych mu białek i substancji. Sam tego nie zrobi, potrzebuje mieć substraty, które mu dostarczymy.

Jeżeli żołądek ma kwasowość powyżej pH – 3, to nie wchłanianych jest wiele substancji. Przy kwasowości pH 6-7, żołądek praktycznie nie pracuje. Polega to na tym, że białka z mięsa czy warzyw nie są do końca strawione. Strawione czyli podzielone na aminokwasy. Do takiego procesu potrzebny jest kwas solny, pepsyna i wiele innych substancji.

Nie strawione białko gnije. Tu nie ma problemu, ponieważ przejdzie przez dwunastnice do jelita cienkiego, grubego i zostanie wydalone z organizmu. Problem jest, gdy niestrawione białko trafi do krwiobiegu.

Wtedy układ odpornościowy widzi obce ciało i zaczyna go zwalczać.

Konsekwencje tej wojny mogą być destrukcyjne dla organizmu:

* bóle kolan,
* depresje,
* bezsenność,
* silny kaszel,
* problemy skórne: egzema, wysypki, plamy itd.
* astmę,
* zawał serca,
* bóle głowy,
* anemie,
* niestrawione białka mogą być alergenami, co powoduje alergie,
* niemożność wytworzenia białek przez organizm, powoduje wiele innych chorób.

Wszystko to dzieje się, ponieważ nie mamy dobrze zakwaszonego żołądka!

Wystarczy zakwasić go, aby pozbyć się wiele chorób! Oczywiście, że dolegliwości powstają z różnych przyczyn, ale warto sprawdzić stan żołądka. A nóż…

Jak zakwasić żołądek?

Najpierw sprawdźmy stan zakwaszenia naszego żołądka.

Należy wypić pół szklanki wody z jedną łyżeczką sody oczyszczonej. Mieszamy miksturę i pijemy rano na czczo, kiedy wstaniemy z łóżka. Następnie mierzymy czas od wypicia sody z wodą do odbicia się w żołądku. Roztwór sodu połączony z kwasem żołądkowym zaczyna reagować, wydziela dwutlenek węgla i dochodzi do „beknięcia”.

Jak szybko ma się nam odbić?

Do 90 sekund, maksymalnie do 3 minut. Jeżeli się nie odbije, to znaczy, że kwas solny ma za wysokie pH – żołądek jest niedokwaszony.

Jednak najlepiej bezpośrednio zbadać pH soków żołądkowych za pomocą gastroskopii (tylko takich badań praktycznie się nie robi).

Wymienię kilka metod zakwaszania żołądka, które należy połączyć w zależności od potrzeb:

* Używanie witaminy C w proszku przy jedzeniu. Uwalnia się żelazo i zakwasza żołądek.
* Na 15 minut przed posiłkiem, należy wymieszać 1/4 szklanki wody z 2 łyżkami octu jabłkowego i wypić. Po kilkunastu minutach żołądek powinien wydzielać soki. Dzięki temu nie jest on ciężki po zjedzeniu posiłku, nie ma wzdęć czy burczenia. To są wyniki złego trawienia.
* Nalewka z piołunu – należy zrobić sobie kurację przez 10 dni. Codziennie rano wypić piołun wymieszany z wodą. Piołun niszczy szereg pasożytów, ale również nie można go długo stosować, gdyż na przykład wpływa negatywnie na wzrok. Uwaga w przypadku dzieci.
* Kolejna metoda to, wlanie na język kilka kropli żołądkowych z gencjaną. Gorzki smak na języku powoduje wydzielanie kwasu solnego.
* Jeżeli powyższe metody nie działają, to pozostaje kupić kwas solny z betainą i pepsyną w kapsułkach (Betaina HCL). Spożywamy z jedzeniem. Jednak ta metoda jest tylko dla osób z dużą wiedzą, ponieważ mogą wystąpić problemy, szczególnie kiedy śluzówka jest osłabiona. Dlatego należy skonsultować to z lekarzem lub specjalistą. Metoda nie dla dzieci.

Z powyższych metod polecam zacząć od kwasu jabłkowego i kropli żołądkowych. Witaminę C należy brać codziennie w wysokich dawkach.

Dla kogo jest powyższa kuracja?

Dla wszystkich osób, dzieci w każdym wieku, ponieważ dzieci rodzą się z niedokwaszonym żołądkiem i być może wszelkie wysypki to sprawka niedokwaszonego żołądka. Starsze osoby również mogą mieć problem z pH żołądka z prostej przyczyny – z wiekiem spada kwasowość żołądka.

Polecam sprawdzić sobie stopień zakwaszenia żołądka, ponieważ wiele chorób wywołuje niedokwaszenie.

Nie chodzi tutaj o zakwaszenie organizmu tylko żołądka. To są dwie różne sprawy.

źródło: Jerzy Zięba

Marta Brzoza

http://martabrzoza.pl/porady-zdrowotne/ ... e-zoladka/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 11 mar 2015, 18:31 
Online
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3221
Masło jest zdrowe - to najnowsze stanowisko dietetyków. Skąd ta zmiana opinii?

Wczo­raj za­ka­zy­wa­li, dziś za­le­ca­ją – nie­wy­klu­czo­ne, że jutro znów trafi na czar­ną listę. Skąd te cią­głe prze­py­chan­ki wokół tłusz­czu?

Debata pt. "Masło kontra margaryna" to część wojny – o cholesterol

Oto naj­now­sze sta­no­wi­sko die­te­tycz­nych wy­rocz­ni: masło jest zdro­wie i ofi­cjal­nie wraca do łask. Na­ukow­cy po­now­nie prze­ana­li­zo­wa­li dane, na pod­sta­wie któ­rych na po­cząt­ku lat 80. tłusz­cze na­sy­co­ne uzna­no za naj­więk­sze­go wroga ludz­ko­ści, i do­szli do wnio­sku, że ostrze­że­nia sprzed 30 lat opar­to na błęd­nych za­ło­że­niach. Dzię­ki temu pysz­ny, sło­na­wy krem, jeden z uko­cha­nych sma­ków z dzie­ciń­stwa, może po­wró­cić na nasze ta­le­rze.

Z ra­por­tu opu­bli­ko­wa­ne­go nie­daw­no na ła­mach in­ter­ne­to­we­go ma­ga­zy­nu "Open Heart" wy­ni­ka, że za­le­ce­nia, by ogra­ni­czyć spo­ży­cie tłusz­czów na­sy­co­nych opar­to na da­nych, w któ­rych w ogóle nie uwzględ­nio­no ko­biet i… zdro­wych męż­czyzn. In­ny­mi słowy, ba­da­nie w sen­sie na­uko­wym było bez­war­to­ścio­we. Mo­że­my ze spo­koj­nym su­mie­niem po­zbyć się wstręt­nej, bla­dej, po­zba­wio­nej wy­ra­zu mar­ga­ry­ny – na­szpry­co­wa­nej Bóg wie, jaką che­mią! – i za­opa­trzyć się w praw­dzi­we, aro­ma­tycz­ne, żółte masło.

W moim domu masło od dawna jest w mo­dzie, a to dzię­ki temu, że w 2001 roku mia­łam oka­zję roz­ma­wiać z Ray­mon­dem Blan­kiem, który zga­nił mnie za je­dze­nie sztucz­nych za­mien­ni­ków. Jego ar­gu­ment był nie do oba­le­nia: uży­wa­nie naj­lep­szych, naj­bar­dziej na­tu­ral­nych i naj­mniej prze­two­rzo­nych pro­duk­tów jest po pro­stu roz­sąd­niej­sze. Pa­mię­tam tę ulgę, z jaką po po­wro­cie do domu wy­rzu­ca­łam ni­sko­tłusz­czo­we sma­ro­wi­dła z na­szej lo­dów­ki. Szcze­rze mó­wiąc, jego teo­ria jak dotąd świet­nie się spraw­dza: ko­cham na­biał i mam książ­ko­we wy­ni­ki – mój po­ziom cho­le­ste­ro­lu od lat utrzy­mu­je się w dol­nej gra­ni­cy normy.

Muszę przy­znać, że ta zmia­na śpiew­ki die­te­tycz­nych wy­rocz­ni wy­wo­łu­je u mnie coś w ro­dza­ju mę­czą­ce­go déjà vu. Za­bie­ra­jąc się za sma­że­nie droż­dżo­wych pla­cusz­ków z ma­słem, mam pełną świa­do­mość, że za jakiś czas ktoś znów ogło­si tezę o szko­dli­wo­ści masła i za­le­ci wy­eli­mi­no­wa­nie go z ja­dło­spi­su, tak jak to było z jaj­ka­mi w la­tach 80., gdy wszy­scy świę­cie wie­rzy­li, że zja­da­nie wię­cej niż dwóch jaj w ty­go­dniu to pro­sta droga do pod­wyż­szo­ne­go cho­le­ste­ro­lu.

Żywność, która ma największy wpływ na zdrowie. Na liście najzdrowszych pokarmów świata znajdują się produkty tradycyjnie wykorzystywane w kuchni polskiej
Oczy­wi­ście, zdą­ży­li­śmy już przy­wyk­nąć do tej huś­taw­ki opi­nii na temat róż­nych pro­duk­tów spo­żyw­czych. Wszy­scy pa­mię­ta­my, jak czer­wo­ne wino z so­jusz­ni­ka stało się na­szym wro­giem, a z pię­ciu por­cji wa­rzyw i owo­ców dzien­nie mu­sie­li­śmy prze­sta­wić się na 10.

De­ba­ta pt. "Masło kon­tra mar­ga­ry­na" to jed­nak część znacz­nie więk­szej wojny – o cho­le­ste­rol. Ta wo­sko­wa sub­stan­cja to chyba naj­czę­ściej oma­wia­na i bu­dzą­ca naj­więk­sze kon­tro­wer­sje czą­stecz­ka na­sze­go or­ga­ni­zmu. Powód jest pro­sty: na cho­le­ste­ro­lu zbu­do­wa­no cały prze­mysł przy­no­szą­cy 25 mld fun­tów rocz­nie, pro­du­ku­ją­cy sta­ty­ny słu­żą­ce do ob­ni­ża­nia jego po­zio­mu.

Mó­wiąc skró­to­wo, jeśli cho­le­ste­rol (i masło) jest taki zły i wy­wo­łu­je cho­ro­by serca, to całe te sta­ty­ny – naj­le­piej sprze­da­ją­ce się leki na świe­cie - są nic nie warte, bo nasze tęt­ni­ce wciąż nie są wolne od cho­le­ste­ro­lu. Jeśli jed­nak nie jest taki szko­dli­wy, to po co w ogóle za­ży­wać te pre­pa­ra­ty?

Ponad sie­dem mi­lio­nów Bry­tyj­czy­ków co wie­czór łyka sta­ty­ny w na­dziei, że dzię­ki temu unik­nie udaru i ataku serca. Tym­cza­sem ich przy­dat­ność re­gu­lar­nie jest kwe­stio­no­wa­na, a wśród kry­ty­ków są le­ka­rze róż­nych spe­cjal­no­ści, od ro­dzin­nych po kar­dio­lo­gów. Nawet far­ma­ko­lo­dzy ostrze­ga­ją, że po­waż­ne ba­da­nie, na pod­sta­wie któ­re­go za­le­co­no za­ży­wa­nie sta­tyn, oka­za­ło się błęd­ne. Mal­colm McKen­drick, le­karz i autor książ­ki "The Great Cho­le­ste­rol Con" (Wiel­ki prze­kręt cho­le­ste­ro­lo­wy), wie­lo­krot­nie do­wo­dził, że w przy­pad­ku więk­szo­ści ludzi za­ży­wa­nie sta­tyn w żaden spo­sób nie wpły­nie na dłu­gość ich życia. – Nie pro­wa­dzo­no żad­nych badań z udzia­łem osób star­szych – za­uwa­ża. – Nie ma żad­nych do­wo­dów na to, że ko­bie­ty od­no­szą ja­kieś ko­rzy­ści z przyj­mo­wa­nia sta­tyn.

Jak zatem po­win­ni­śmy po­stę­po­wać my, zwy­kli kon­su­men­ci, wokół któ­rych toczy się cho­le­ste­ro­lo­wa wojna? Czy dmu­chać na zimne i wie­czo­rem po­pi­jać Li­pi­tor szklan­ką cie­płe­go mleka z ma­słem?

Oczy­wi­ście je­stem pełna sza­cun­ku dla die­te­ty­ków, che­mi­ków żyw­no­ści, bio­che­mi­ków i epi­de­mio­lo­gów, któ­rzy bro­nią zdro­wia pu­blicz­ne­go. Ja na pewno nie mia­ła­bym cier­pli­wo­ści, by spraw­dzać, ile ka­lo­rii do­star­cza mar­chew­ka.

Po­win­ni­śmy jed­nak za­in­te­re­so­wać się tym, kto fi­nan­su­je ba­da­nia, które tak dia­me­tral­nie zmie­nia­ją naszą wie­dzę o zdro­wym od­ży­wia­niu. Za­dzi­wia­ją­co wiele z nich pro­wa­dzi się za pie­nią­dze kon­cer­nów far­ma­ceu­tycz­nych i kor­po­ra­cji bran­ży spo­żyw­czej (na­zwij­my ich "Big Phar­ma" i "Big Far­mer"). Zbyt czę­sto zwień­cze­niem tych badań są re­ko­men­da­cje, które wy­da­ją się mieć na celu nie ochro­nę na­sze­go zdro­wia, a od­kry­cie no­wych po­wo­dów do ku­po­wa­nia ich pro­duk­tów – mar­ga­ry­ny lub masła, cukru lub sło­dzi­ków, soku owo­co­we­go lub kok­taj­li owo­co­wych.

Praw­dę mó­wiąc, mam już dość tych po­uczeń o tym, co dla mnie dobre, a co nie, zwłasz­cza gdy ar­gu­men­ty są tak sprzecz­ne. W końcu każdy z nas mógł­by opra­co­wać w miarę zdro­wą dietę dla ca­łe­go na­ro­du bez wy­da­wa­nia mi­lio­nów na ba­da­nia kli­nicz­ne.

Gdy­bym na jeden dzień do­sta­ła taką wła­dzę, wy­da­ła­bym na­stę­pu­ją­ce za­le­ce­nia: trzy po­rząd­ne po­sił­ki dzien­nie, dużo wa­rzyw i owo­ców, jak naj­mniej żyw­no­ści śmie­cio­wej, a wszyst­ko inne z umia­rem. To nie tylko tania, ale i łatwa dieta, którą sto­so­wać może każdy z nas.

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i- ... na+statyny

A ja powiem wprost. Wracajmy na naszą polską wieś, a będziemy mieć zdrowe społeczeństwo na ciele i na umyśle!
Jacenna

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 27 mar 2015, 21:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/chole ... em-2014-12

Cholesterol LDL może chronić nas przed rakiem
OPUBLIKOWANO GRUDZIEŃ 12, 2014PRZEZ A303W ZDROWIE

Czy leki obniżające cholesterol faktycznie zwiększają ryzyko raka?

Obrazek

Demonizuje się cholesterol LDL, ale my opowiedzieliśmy wam drugą stronę tej historii. Nowe badanie dodaje go do wydłużającej się listy korzyści zdrowotnych.
Jak wykazuje to nowe badanie, może istnieć związek między niskim poziomem „złego” o niskiej gęstości lipoproteiny cholesterolu (LDL) – tzn. niewystarczającą ilością – i zwiększonym ryzykiem raka. Naukowcy z Tufts University zbadali 201 pacjentów z rakiem i 402 bez raka. Odkryli, że pacjenci z rakiem, którzy nigdy nie przyjmowali leków obniżających cholesterol mieli średnio niższy poziom LDL przez około 19 lat przed zdiagnozowaniem ich na raka. Inaczej mówiąc, byli „zdrowsi” według współczesnych demonizatorów medycznych LDL.
Wcześniejsze badania obserwujące pacjentów którzy przyjmowali te leki, również zasugerowały silny związek między niskim poziomem LDL i większym ryzykiem raka.
To badanie podkreśla to co powiedzieliśmy wcześniej. Informacja o tym, że „cholesterol HDL jest dobry a LDL zły”, głoszona przez medycynę głównego nurtu jest co najmniej uproszczeniem. LDL jest konieczny dla organizmu do budowy nowych mięśni, co jest ważne kiedy się starzejemy. LDL może chronić mózg kiedy się starzejemy, a jego niski poziom może przyspieszać problemy takie jak demencja i utrata pamięci. Jak zauważa dr Joseph A Mercola, cholesterol nie jest ani „zły”, ani „dobry”, i próby sztucznego obniżania cholesterolu mogą być niebezpieczne, częściowo z powodu poważnych skutków ubocznych takich jak uszkodzenie mięśni.
Więc dlaczego medycyna głównego nurtu demonizuje LDL? Czy z powodu miliardów dolarów korzyści jakie przynosi przemysłowi leków cholesterolowych? Statyny bierze 1 na 4 Amerykanów w wieku 45+, i gdyby ci pacjenci przestali kupować leki cholesterolowe, wielka farma byłaby w poważnym kryzysie finansowym. Faktycznie, kiedy tylko opublikowano wyniki badań o raku, „ekspert” od serca natychmiast ostrzegł, że „nie powinno się przestawać przyjmowania statyn do obniżenia cholesterolu, jeśli przyjmuje się je w celu zmniejszenia ryzyka choroby serca”.
Dlatego rada medycyny głównego nurtu jest by trzymać się tych „cudownych leków”, mimo że powiązano je z uszkadzaniem nerwów i mięśni, zaburzeniami enzymów wątrobowych, problemami ze ścięgnami, anemią, kwasicą, kataraktą, dysfunkcją seksualną, wzrostem zachorowalności na cukrzycę typu 2, a teraz rakiem.
W dłuższej perspektywie będzie statynowa bonanza dla prawników w procesach sądowych, a nie dla firm farmaceutycznych. Ale wtedy będzie za późno dla tych którzy biorą je teraz.
http://healthimpactnews.com/2012/ldl-ch ... nst-cancer
- – -
WARTO ZAPAMIĘTAĆ BY NIE DAĆ SIĘ WROBIĆ
NIE ZWRACAJ UWAGI NA POZIOM CAŁKOWITEGO CHOLESTEROLU
Fragment książki Potęga białka [Protein Power, 1995], dr Mary Dan Eades i dr Michael R Eades:
Nie powinno zaskoczyć cię to, że im wyższy poziom LDL, tym większe ryzyko choroby serca, a im wyższy HDL, tym to ryzyko jest mniejsze. A co jeśli oba są wysokie, albo oba niskie? Takie sytuacje występują, więc wolimy lepiej przyjrzeć się proporcji obu, a nie każdemu z nich indywidualnie. Ustalono następujące standardy:
Cholesterol całkowity podzielony przez HDL powinien być poniżej 4
LDL podzielony przez HDL powinien być poniżej 3
Spójrzmy na kilka przykładów by zrozumieć jak to działa:
Jeśli twój cholesterol całkowity wynosi 240 mg/dl (liczba ta byłaby w dolnym przedziale normy kilka lat temu, a teraz doprowadza ludzi do tego by myśleli, że niemal czują swoje zatykające się cholesterolem tętnice), a HDL jest 60 mg/dl, to twój wskaźnik jest 240 : 60 = 4, czyli jest dobry.
Jeśli HDL podniesie się do 70 mg/dl, mimo że całkowity cholesterol pozostaje taki sam, to jesteś w dobrej kondycji, wskaźnik wynosi poniżej 4.
I odwrotnie, jeśli całkowity cholesterol jest 180 mg/dl, to zanim zaczniesz poklepywać się po plecach, sprawdź swój HDL. Jeśli jest 30 mg/dl, to wskaźnik wynosi 6 i jest zbyt wysoki, musisz podnieść HDL.
Patrząc na drugi wskaźnik, jeśli LDL wynosi tylko 120 mg/dl (górna granica normy = 129 mg/dl), a HDL tylko 30 mg/dl, to twój wskaźnik = 4, ponad standard 3 dla LDL /HDL .
Jest to przypadek kiedy „zły” LDL wygląda dobrze, a „dobry” HDL wygląda źle.

Źródło: http://www.anh-usa.org/ldl-cholesterol- ... st-cancer/

Tłum. Ola Gordon.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 03 kwi 2015, 20:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/unika ... wy-2014-12

Unikaj produktów zawierających olej palmowy!!!
OPUBLIKOWANO GRUDZIEŃ 25, 2014PRZEZ OLGA KAW ZDROWIE

Olej palmowy – to najsilniejszy czynnik rakotwórczy. Kwasy tłuszczowe, zawarte w tym oleju, stopniowo sklejając komórki krwi, powodują rozwój nowotworów różnych narządów, mogą wywołać atak serca, bezpłodność i impotencję.

Obrazek

Olej palmowy jest dodawany prawie do wszystkiego: produktów mlecznych, pieczywa, wyrobów cukierniczych, jedzenia dla niemowląt. Negatywne skutki stosowania oleju palmowego są podstępnie ukrywane, a nasi obywatele przyzwyczaili się do podobnego do gliny malezyjskiego tłuszczu.
Jeżeli etykieta na produkcie mówi „tłuszcz roślinny”, na 99 procent jest to olej palmowy.
Olej palmowy jest bardzo szkodliwy dla zdrowia Eksperymenty przeprowadzone na Uniwersytecie technologii chłodniczych w Petersburgu wykazały, że temperatura topnienia oleju palmowego jest wyższa od temperatury ciała ludzkiego, tak że NIE JEST on przyswajany i NIE JEST wydalany z organizmu.
- Gromadząc się, olej palmowy prowadzi do chorób serca i otyłości – wyjaśnia lekarz Niezależnego Laboratorium „InVitro”. – Ma dużo nasyconych kwasów tłuszczowych, które zwiększają poziom cholesterolu i wspierają rozwój miażdżycy.
Badania przeprowadzone z udziałem dzieci wykazały, że kwas palmitynowy, mieszając się w jelitach z wapniem tworzy nierozpuszczalny związek, który jest wydalany z dziecka, tak dziecko zaczyna odczuwać niedobór wapnia, który jest niezbędny dla wzrostu i rozwoju. Naukowcy udowodnili, że olej palmowy w jedzeniu dla dzieci pogarsza mineralizację kości, co powoduje wzdęcia, odbijanie i pojawienie się kolki.
Olej palmowy kosztuje 30 – 40 procent mniej od tłuszczu mlecznego. Kuszące, prawda? A nam wieszają makaron na uszy o korzyściach tego wspaniałego produktu.
Bądź ostrożny! Zadbaj o swoje zdrowie!

Źródło: http://www.technoshop.ru/list/all/topic_536/

Tłumaczenie: Olga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 01 maja 2015, 08:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
WAŻNE ! Ale tylko dla kaszlących staruszków

Wyobraźnia się nie starzeje..

[Dobrze, młody, że jednak to otworzyłeś. Przecież większość Kaszlących Staruszków nie czyta internetu. Więc przeczytaj, i zastosuj wobec (opornych?) Dziadka, stryja, ciotki Feli].

Ten kaszel zaczyna się zwykle po 60-ce. Męczący, budzący przez całą noc. Towarzyszy temu zatkany nos – „bez powodu”, oddychasz ustami, więc szybciej śluzówka wysycha.

Przyczyną jest stopniowe psucie się organizmu, w tym wysychanie śluzówek – i następstwa przeziębień.

Często staruszek (klnąc) lub babcia (płacząc) stoją kawał nocy, dusząc się i kaszląc. Bo na stojąco - łatwej wytrzymać.

1) Konieczne jest zachowanie sporej wilgotności w sypialni. Dobra wentylacja, np. lufcik czy uchylone okno w zimie, a otwarte od wiosny. [Jeśli to nie miasto, hałas i kurz..]. Znajomy śpi w zimie w mycce, a w pokoju bywa 5-7 stopni. Przesada? Nie wiem, ale 12-15oC to już bardzo miło. Kaloryfery wysuszają , przepisy już nie nakazują dobrej wentylacji, a nawilżacze elektryczne – szybko rozsyłają mnożące się na nich bakterie. Więc - miej okna otwarte!

2) Część leków „na ciśnienie”, np. Eneranal, Co-prestarium – też dają jako efekt uboczny tę mękę nocnego kaszlu (w ulotce- że w ok. 10 % przypadków). Lekarze nie zwracają na to uwagi, „leczą” przy pomocy kodeiny, syropów, azariny, tymsalu, mchu islandzkiego itp itd.

Znajomy był w okresie paru lat męczony w trzech szpitalach, diagnozy różnych specjalistów, bronchoskopie, tomografie. To wszystko kosztowało grubo ponad 120 tysięcy zł. , o kant spodni potłuc!!

Przypadkowo, z wściekłości przez pacjenta wymuszona zamiana leków na ciśnienie na takie piguły - bez efektów ubocznych [tych!!] zredukowała kłopoty dziesięciokrotnie.

Uwaga: Laryngolożka (DOCENT!!) - i inny lekarz też – zapisywali do nosa lek z wody morskiej , oceanicznej, z jakichś małży. LEK za 2860 – mała buteleczka – chodziło jednak o roztwór soli kuchennej!.

A wystarczy dwie łyżeczki soli kuchennej do półlitrowej plastikowej butelki – i w nocy wciągać do (za suchego) nosa. Działa! (na nos, nie na kaszel).

============

Radykalny sposób na ten kaszel podał dr. J. Jaśkowski:

Nalej do szklaneczki z dwie łyżeczki oliwy z oliwek, do tego podobną ilość soku z cytryny – i przed snem pomaż tym jamę ustną. W nocy, przy siusiu, powtórz.

To RADYKALNIE usuwa kaszle, te starcze, oczywiście. No a z półki usuwa stos idiotycznych leków.

A setkę w kieszeni na miesiąc – sam zadecyduj, na co wydasz... Wyobraźnia się nie starzeje..

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 30 maja 2015, 09:25 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Dziecko pierwszy raz po założeniu aparatu słuchowego słyszy mamę ...


_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 09 cze 2015, 20:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wazne-sprawy.pl/udar-chcesz-urat ... -dziadkow/

Udar. Chcesz uratować Rodziców, Dziadków?
Opublikowane przez AntonData postu 11 marca, 2015

Z cyklu: „Państwo istnieje formalnie”.
dr J. Jaśkowski

Żadne państwo nie może upaść bez „pomocy” odśrodkowej.

Od tzw. przemian na początku lat 90-tych rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję ogłupiania społeczeństwa. Przygotowania do tej akcji rozpoczęły się za czasów genseka Edwarda Gierka, pod pretekstem reformy oświaty z 1974 roku. Była to zapłata za tzw. pożyczki. Obecnie akcja ta była i jest prowadzona oczywiście pod pretekstem ratowania zdrowia. Wiadomo, że jak się zacznie straszyć śmiercią, to nieuświadomiony ludek wszystko kupi. Doskonale przecież opisał to B. Prus w Faraonie. Jak widać, nauka nie poszła w las i 3000 lat później te same metody są wykorzystywane.
Akcja jest scentralizowana i doskonale przygotowana. Biorą udział w tej akcji, oprócz niezliczonej liczby reprezentantów środków masowej dezinformacji, aż dwa Ministerstwa, jedno, niewiadomo dlaczego, zwane Zdrowia, a drugie, podobnie niewiadomo dlaczego, zwane Oświaty.
Działania tych ministerstw ujawniły w całej pełni, na czym polega powszechna edukacja. Centralnie wprowadzone do szkół i uczelni wyższych programy ogłupiania ludzi, wzmocnione działaniami tzw. organizacji pozarządowych, w bardzo szybkim tempie zmieniły poglądy społeczeństwa na istotne dla życia i zdrowia problemy.
Nie po to gensek Jaruzelski-Margulis-Wolski-Słuckin rozdał tylko w pierwszym roku stanu wojennego aż 1320 nominacji profesorskich, aby nie mieć z tego korzyści. Musiał mieć tzw. ekspertów na każdy temat. Widzimy to w programach TV. Wybitnym ekspertem jest zawsze ten osobnik, bez względu na zasób posiadanej wiedzy, który mówi to, co poprawne politycznie. A więc taki, który popiera aktualne tezy mające zawsze podłoże ekonomiczne.
Upadek państwa zaczyna się od jurgielników, czyli ludzi, którzy za przysłowiowe 100 złotych więcej – mów mi do ręki, a nie do ucha – ogłupiają ludzi. Chodzi przede wszystkim przecież o to, aby oskubać miejscowych. W tym przypadku, aby zwiększyć sprzedaż towaru zwanego „lekiem”, pod pretekstem oczywiście ratowania zdrowia. Tak było przed pierwszym rozbiorem Polski w 1772 roku.

Ten, kto przeczy ewidentnym głupotom, jest zacofańcem i nie na bieżąco z nauką. W tym celu istnieje cały aparat dezinformacji, zwany mass mediami.
I tak od razu po 1990 roku rozpoczęło się straszenie ludzi dziurą ozonową. Było to dokładnie to samo, czym za czasów faraonów było straszenie zaćmieniem słońca. A ileż to my mieliśmy profesooorków, twierdzących jakie to groźne, jak to te raki będą im wyskakiwały z kieszeni itd. A prawda była prosta i jasna. Grubość warstwy ozonowej wynosiła nad równikiem około 150 dabosnów, a nad Polską jakieś 350 dabsonów. Grubość warstwy ozonowej wahała się sezonowo w granicach 40 – 70 dabsonów. Więc dlaczego nie straszono mieszkańców Afryki, a straszono Europejczyków?
A myślisz człowieczku, że z murzyna da się wycisnąć większy podatek? Przecież tu chodziło po prostu o oskubanie społeczeństwa.
Ale najważniejszą sprawą było pozbawienie, szczególnie dzieci i osób starszych, błogosławionego działania promieni słonecznych. Otóż Bozia to tak stworzyła, że człowiek potrzebuje do życia witaminy D, a ona powstaje za darmo pod wpływem promieni słonecznych.
No to jak na tym zarabiać?
Przecież słoneczko podatku płacić nie będzie. Wymyślono więc całą tą hecę z dziurą ozonową. Zaangażowano różnych osobników z tytułami naukowymi na etatach urzędniczych i dalej w pole z dezinformacją. Możesz przyjąć za pewnik, że czym wyższe stanowisko administracyjne tym niższy zasób wiedzy merytorycznej. A niby gdzie taki osobnik miał się uczyć kiedy musiał siedzieć na zebraniach?
Zauważ, że żadne z tzw. towarzystw naukowych nie protestowało przeciwko takiemu ogłupianiu własnych rodaków.
Aby taka dezinformacja była skuteczna, powymyślano różnego rodzaju filtry, okulary, dając przy okazji zarobić swoim, i co najważniejsze, wymyślono straszenie rakiem o nazwie czerniak.

Nie ma żadnego znaczenia to, że czerniak nie powstaje pod wpływem fali elektromagnetycznej, jaką jest promieniowanie słoneczne. Częstotliwość występowania czerniaka jest największa u ludzi wolnych zawodów, adwokatów, aktorów, to jest tych, którzy mają nadmiar pieniądza, a ograniczoną wiedzę biologiczną. Do tej grupy oczywiście zaliczają się wszelkiej maści psycholodzy, socjolodzy, politolodzy itd. Tym osobom można wszystko wmówić, podobnie jak kapłani egipscy wmawiali co chcieli ludowi zgromadzonemu przed świątynią „nauki”.
Promieniowanie słoneczne jest odpowiedzialne, u niektórych osób, za występowanie raka płaskonabłonkowego skóry. A ten nie jest groźny dla człowieka. Można go spokojnie wyciąć w znieczuleniu miejscowym, podobnie jak brodawkę. Chociaż widziałem efekt leczenia takiej zmiany posmarowaniem środkiem chemicznych i zniknięcie raka po 14 dniach! Co to było, nie mam zielonego pojęcia. Zabieg taki przeprowadzono w szpitalu wojskowym USA.

Ale plan oskubania ludzi był doskonale przygotowany. Najpierw przez kilka lat wprowadzano zakaz opalania. Potem zamiast mleka, produkty mlekozastępcze. A potem to już mamy i osteoporozę i inne choroby.

Przechodząc do ratowania naszych bliskich.
Otóż wmówiono matkom, że nie wolno opalać dzieci. Są takie paniusie w TV, masowo powtarzające ten bełkot o związku słońca z rakiem. W ten sposób wzrosła sprzedaż kremów z rzekomymi filtrami, a w rzeczywistości, związkami chemicznymi powodującymi raka.
I proszę zauważyć, że żadna instytucja powołana do ochrony zdrowia nie reagowała. Nie było żadnych ostrzeżeń ze strony Ministerstwa, czy San-epidów, aby tym świństwem nie smarować skóry. Mało tego, w większości programów brylowali dermatolodzy, wręcz namawiający do stosowania tych preparatów.
I ludziska sami sobie to stosowali i jeszcze płacili za to. To się nazywa pranie mózgów.
Jak to już nie raz pisałem, vat jest łapówką dla urzędników. Z vatu tworzy się pensje dla tej 1 300 000 armii, której średnia pensja jest wyższa o 40 procent od średniej reszty społeczeństwa i aż o 300 % większa od średniej emerytury.

W związku z faktem, że Ziemia specjalnie kąta nachylenia w stosunku do promieni słonecznych nie zmieniła przez ostatnie lata, to ograniczenie opalania, szczególnie w godzinach od 11/12-tej do 13/14-tej spowodowało istotne niedobory tej witaminy u człowieka.
Wiadomo, że promieniowanie ultrafioletowe, tworzące witaminę D w skórze, w naszej szerokości geograficznej „przebija” atmosferę tylko w godzinach pomiędzy 11.00 a 14.00. I wiadomo, że zdecydowana większość społeczeństwa o tej porze przebywa w zamkniętych budynkach.
Wiadomo także, że powyżej 38 równoleżnika, ilość promieniowania elektromagnetycznego, dochodząca do człowieka jest zdecydowanie za mała, aby wytworzyć odpowiednią ilość witaminy D.
Wiadomo także, że witaminy D magazynować nie można, oraz że czym bardziej otyła osoba, tym więcej jej musi dostawać.
Wiadomo także, że samo wystawianie twarzy na działanie promieniowania słonecznego nie zaspokaja produkcji i chcąc otrzymać odpowiednią dawkę, musimy przez 30 -60 minut wystawić na słoneczko co najmniej klatkę piersiową lub plecy.

Tylko w Polsce nazywa się to jeszcze witaminą D, ponieważ związek ten uczynnia jakieś 3000 genów, czyli około 10% naszej puli informacyjnej, i na całym świecie jest uważany za hormon.

U osób starszych jest jeszcze gorzej. Pod różnym pretekstem zniechęcano osoby starsze do opalania się. Kobiety bardzo łatwo „przekręcić”, przykładem są tzw. oszuści matrymonialni. Jakoś w drugą stronę to nie jest takie pospolite.
Zresztą, po to stworzono taka masę czasopism dla kobiet, aby to pranie mózgu było skuteczne i wszechstronne.
Po to istnieją tzw. organizacje kobiece, aby trzymać ten cały „babski majdan” pod kontrolą.
Przytoczę tylko dwie sprawy, potwierdzające powyższą tezę. Mamy całą masę kobiet w parlamencie, w ministerstwach i/lub zajmujących się dziennikarstwem. A czy chociaż jedna oficjalnie ostrzegała swoje „siostry”, że stosowanie aluminium w dezodorantach może powodować raka piersi?

A czy chociaż raz taka p. prof. Środa, czy Nowicka, ostrzegły swoje „koleżanki”, że podpaski „a`la skrzydełka” są wybielane i dezynfekowane chlorem? A wiadomo, że ten chlor nie może się ulotnić, tylko w nich pozostaje. A tam, pomiędzy nogami, jest na ogół zawsze ciepło i wilgotno, i chlor się uwalnia, powodując stany zapalne. A wiadomo, że częste stany zapalne mogą prowadzić do raka.

To tyle dygresji na temat wartości intelektualnej tych organizacji feministycznych. I to w dodatku od starego chłopa.

Otóż w związku z faktem, że chłopy umierają średnio o 10 lat wcześniej od kobiet, straszono Panie zakazem opalania się. Przecież trzeba skrócić im ten okres samotności i żałoby. Dlaczego niby wypłacać emerytury dłużej?
A jednocześnie żaden NFZ, czy też specjalista od geriatrii, ortopedii, onkologii, nie uświadomił tych biednych pań, że trzeba zamiast słońca posługiwać się preparatami uzupełniającymi witaminę D-3. Nie tylko witaminę D-3, ale i witaminę K-2. Witamina D-3 w ilości większej, aniżeli 1000 jednostek, mówiąc gwarowo, nie wchodzi do komórek. Po prostu przelatuje przez nas.
W dużej części aptek obecne farmaceutki w ogóle nie wiedzą, że istnieje coś takiego jak witamina K-2 i albo odsyłają chorych albo wciskają im witaminę K-1. To także jest dowód na poziom edukacji.

Mało tego, urzędnicy „zdrowia” w NFZ zabronili wykonywania badań krwi w kierunku określenia poziomu 25 OHD.
Wiadomo od wielu lat, że poziom tego związku poniżej 30 ng/dl występuje u osób z cukrzycą.
Poziom poniżej 20 ng/dl występuje u osób z chorobami serca.
Poziom poniżej 10 ng/dl stwierdzamy u osób z nowotworami.

Już od kilku lat proszę internautów o podanie mi onkologa, ortopedy, geriatry, kardiologa, który zlecił swojemu pacjentowi wykonanie takiego badania. I przez te lata nie otrzymałem ani jednego sygnału. Wręcz przeciwnie, czytelnicy podają, że w przychodniach odradzają wykonywanie takiego badania i chorzy musza wykonywać to badanie za własne pieniądze. Są to wcale niemałe kwoty, od 70 do 120 złotych za badanie. Przy średniej emeryturze 1700 złotych jest to spory wydatek. Tym bardziej u ludzi, którzy mają 10 złotych dziennie na jedzenie.

Musisz sam domyśleć się, Czytelniku, dlaczego tak się postępuje i Ministerstwo „Zdrowia” nic nie robi w kierunku zmiany tej sytuacji, a zajmuje się sprzedażą szczepionek.

Przechodząc do bezpośredniego tematu ratowania Rodziców i Dziadków. Otóż jedną z ciężkich chorób po 50 roku życia jest udar mózgu.
Według podręcznika, jest to nagłe wystąpienie objawów ogniskowych, świadczących o uszkodzeniu Centralnego Układu Nerwowego CUN, w wyniku niedokrwienia, lub krwawienia. Czyli tzw. udar biały, lub czerwony.
Do połowy lat 70. takiego chorego nie wolno było ruszać przez pierwsze co najmniej 48 godzin. Zapewniano mu przy białym udarze opiekę w domu. Przy udarze czerwonym dokonywano odbarczenia chirurgicznego w określonych przypadkach.
Uważano, że wożenie takiego chorego po kocich łbach i dziurach jest gorsze, aniżeli przetrzymanie w domu.
Obecnie wozi się wszystkich do szpitali, gdzie leczenie jest zachowawcze w udarze białym, a jak potrzeba w czerwonym operacyjne. Otóż okazało się, że regeneracja uszkodzonego mózgu następuje dużo szybciej, jeżeli podawane są duże dawki witaminy D-3.
Niezależne badania przeprowadzone we Francji i w Kanadzie udowodniły, że osoby z udarem szybciej i w większym zakresie powracały do zdrowia, jeżeli nie tylko były właściwie rehabilitowane, ale dodatkowo otrzymywały witaminę D-3.
Doświadczenia przeprowadzone in vitro wykazały, że aksony hodowane w komórkach, po podaniu witaminy D, szybciej regenerowały się. Autorzy stosowali tzw. indeks rozdrobnienia – FI, czyli stosunek rozdrobnionych aksonów, lub zdegenerowanych do całkowitej ilości aksonów. 24 godziny po podaniu witaminy D dokonywano obliczeń. Okazało się, że FI w grupie witaminy D wynosił 4.2%, a w grupie kontrolnej 13.4%, czyli witamina D-3 poprawiła stan aksonów aż o 300 %.

Inne badania udowodniły, że podawanie witaminy D-3 osobom starszym poprawia komfort życia w znacznym stopniu.
Udowodniono, że podawanie witaminy D-3 powoduje wzrost liczby limfocytów T. Limfocyty te są odpowiedzialne za zwalczanie stanu zapalnego. A wiadomo, że nowotwory są stanem zapalnym w organizmie. Innymi słowy, czym lepsze jakościowo i ilościowo limfocyty T, tym mniejsze prawdopodobieństwa zachorowania na raka.

Wnioski, drogi Wnuczku, są następujące.

Jeśli chcesz cieszyć się obecnością Rodziców, Babci i Dziadka, funduj im co najmniej raz do roku badanie poziomu witaminy D-3, tzw. 25 OHD we krwi i postaraj się, aby poziom ten, we krwi, wynosił co najmniej 50 – 70ng./dl

Ostrzegam, nie kupuj preparatów pod nazwą „tran”. Nie ma żadnych badań wskazujących na zawartość witaminy D-3 w tych preparatach. Nie ma żadnych badań wskazujących na przyswajalność. Od 10 – 15 lat produkuje się w hodowli około 67 milionów ton ryb. Dla porównania, mięsa ssaków produkuje się około 63 miliony ton rocznie na świecie. Ryby te, hodowane w specjalnych „koralach”, odżywiane są głownie paszami zmodyfikowanymi genetycznie, na przykład soją z dodatkami rtęci, antybiotyków itd. Te hodowle, to głównie Norwegia, Islandia, USA. Nie ma żadnych badań, wskazujących na jakość i znaczenie zdrowotne preparatów medycznych, otrzymywanych z takich hodowli. Innymi słowy, możesz wydać masę pieniędzy na nie wiadomo co.
Jest to ten sam proceder przemysłu zwanego spożywczym, co nazywanie mlekiem preparatów mleko-zastępczych, serem produktów otrzymywanych z utwardzania tłuszczy, czy masłem to coś, co zwiera nie wiadomo co, ale na pewno nie jełczeje.


Aminmansour B et al. Porównanie stosowania progesteronu w porównaniu progesteronu i witaminy D w poprawę wyników u pacjentów z urazem mózgu: randomizowane badanie kliniczne z grupą placebo. Adv Biomed Res, 2012
http://articles.mercola.com/sites/artic ... ssion.aspx
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/21735411/
http://www.primanatura.pl/zazywasz-stat ... znosci-cz/
http://www.vitamindwiki.com/Chemotherap ... +vitamin+D
http://articles.mercola.com/sites/artic ... sting.aspx
http://educodomi.blog.pl/piorem-dr-jj/
http://www.polishclub.org/2013/05/31/dr ... ziekujemy/
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... p299056270
http://www.polishclub.org/2012/12/18/dr ... -rak-cz-i/
http://gloria.tv/?media=391246&language=YiwzPCkSG6u
Vieth R. Implikacje dla 25-hydroksywitaminy badań D polityki zdrowia publicznego na temat korzyści i zagrożeń związanych z witaminy D fortyfikacji i suplementacji. Scand J Clin Lab Invest Suppl. 2012 kwiecień; 243:144-53.
Biliński K, Boyages J. Związek pomiędzy stężeniem 25-hydroksywitaminy D a ryzykiem raka piersi w australijskiej ludności: obserwacyjnym badaniu kliniczno-kontrolnym. Breast Cancer Res Treat. 2012.
Vieth R. Implikacje dla 25-hydroksywitaminy badań D polityki zdrowia publicznego na temat korzyści i zagrożeń związanych z witaminy D fortyfikacji i suplementacji. Scand J Clin Lab Invest Suppl. 2012 kwiecień; 243:144-53.
http://blog.vitamindcouncil.org/2012/12 ... mentation/
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15018480
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22536776
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16766239
:http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18329850
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19144240
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19064513
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17031008
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17031008
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


jerzy.jaskowski@02.pl

Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane szczególnie w Przychodnaich Medycznych.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 12 cze 2015, 18:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Opalanie. Reklama strachu.

Z cyklu: „Państwo istnieje formalnie” - 58

dr J. Jaśkowski

Wrodzona próżność i chęć przypodobania się, powoduje więcej szkody na zdrowiu kobiet, aniżeli inne czynniki. dr med. Anna Fisher -Duckelmann - Złota Księga Kobiet 1908.

Każdej wiosny, od 1990 roku, zaczyna się straszenie ludzi słońcem. Przypomnę, że od razu po rzekomych zmianach barw politycznych, media głównego nurtu dezinformacji wytrzasnęły problem dziury ozonowej i zajęły się reklamą kosmetyków.

Oj, działo się, działo, mieliśmy zatrzęsienie specjalistów telewizyjnych od promieniowania słonecznego, jego związku z chorobami, a szczególnie rakiem, oczywiście najgorszą jego odmianą, to jest czerniakiem.



Proszę sobie przypomnieć, wszyscy oni zmienili się w specjalistów od marketingu i zachwalali: a to filtry ochraniające, a to specjalne okulary, a to specjalne sposoby na uniknięcie raka, a najlepiej, to zaprzestania korzystania ze słońca i pomiędzy godzinami 10-tą a 16-tą siedzenie w domach, a przynajmniej w cieniu.

Ta bezmyślność nie dotyczyła każdej postaci promieniowania elektromagnetycznego, a tylko tego naturalnego. Żaden z tych rzekomych specjalistów nie zakazywał przecież chodzenia do solarium i tam brania kąpieli „słonecznych”. Pomimo, że w tym okresie już wiadomym było, że solaria szkodzą i na świecie były zakazane dla osób poniżej 18 roku życia.

Ta sytuacja jest bezpośrednim dowodem albo zupełnego braku przygotowania merytorycznego do tematu owych gazetowych specjalistów albo, i to wydaje się prawdziwsze, po prostu odgrywaniem określonej roli, tu konkretnie: sprzedawcy usługi.

Nie ważne jak się wygłupiasz, ważne ile za to płacą.



Ale po kolei.

Reklamy szły głównie z programów stacji telewizji państwowej, której rolą jest, między innymi, rzekomo edukacja publiczna. Dlaczego więc telewizja, w owych czasach żyjąca całkowicie z pieniędzy podatnika, na tak masową skalę go oszukiwała?



Poza tym, zapraszani byli pracownicy instytucji państwowych, uniwersytetów i także opowiadali, czy odczytywali slogany reklamowe. Przecież taki profesor fizyki, czy medycyny, bez obawy o ośmieszanie się, nie mógł twierdzić, że trzeba nosić specjalne okulary z filtrami za 100 - 120 złotych, ponieważ każdy uczeń szkoły podstawowej wie, że UV przez zwykłe szkło nie przechodzi, a okulary ze szkła kwarcowego byłyby bardzo drogie, nie do kupienia dla przeciętnego obywatela.

Przypomnę trochę fizyki.

Warstwa ozonowa posiada grubość 350 - 400 dobsonów nad Europą, a nad równikiem koło 150 dobsonów. To gdzie jest ten deficyt, u nas, czy u nich? Dodatkowo warstwa zmienia się, w zależności od pory roku i dnia, nawet o 50 dobsonów.

To dlaczego nie namawiali murzynów do noszenia specjalnych okularów, tylko europejczyków. A jaki murzyn byłby tak głupi, aby wydawać niepotrzebnie pieniądze? Przecież on telewizji nie ma i w związku z tym tzw. powszechna edukacja, czyli systemowe ogłupianie, do niego jeszcze nie dociera.



„Prawie wszyscy ludzie to motłoch i tłum straszny, to owe owce Panurga, biegnące za jednym baranem. Mają pewne formułki, od których odstąpić nie chcą. Idą po ścieżkach udeptanych przez innych i boją się kroku uczynić na prawo i lewo. Tłumem kierują silne jednostki i prowadzą go jak barany, na sznurku.” Listy z Okopów. Warszawa 1920. Opis zachowania ludzi w Petersburgu, w czasie tzw. rewolucji. Niestety, ten opis coraz bardziej pasuje do obecnego zachowania się społeczeństwa.



Sprawa dziury ozonowej nad Australią, to problem eksperymentów wojskowych USA i niszczenia satelitów szpiegowskich wybuchami nuklearnymi. Taki wybuch powoduje olbrzymią falę - impuls elektromagnetyczny, który niszczy satelity. Satelity latają południkowo i można dopasować czas wybuchu tak, aby kilka tzw. obcych, znajdowało się w pobliżu. Możesz to sam zaobserwować Czytelniku w pogodne ciemne niebo, tak koło północy, nad Polską z południa na północ, co około 20 minut leci punkcik.

Taki wybuch powodował powstanie temperatury kilkudziesięciu tysięcy stopni i spalenie ozonu, czyli tlenu na danym obszarze. Ostatni znany wybuch, to rok 1985, kiedy to na kilka dni wysiadła łączność satelitarna na Hawajach. Obecnie warstwa ozonowa nad południową półkulą wraca do normy.

W tym samym czasie rozwinięto kampanię dezinformacyjną odnośnie opalania się i stosowania tzw. kremów z filtrami.

Mogę śmiało powiedzieć, że dwadzieścia lat ogłupiania spowodowało, że prawie każda kobieta w wieku od 15 do 50 lat doskonale wie, że trzeba stosować kremy i z jakimi symbolami, ale nie ma zielonego pojęcia dlaczego to robi.

To jest właśnie konkretny przykład, jak łatwo kobiety ogłupiać. Znana lekarka szwajcarska już ponad 100 lat temu pisała w podręczniku pt: „Złota księga kobiet”, że: „Wrodzona próżność i chęć przypodobania się czyni więcej szkody na zdrowiu kobiet, aniżeli inne czynniki”.



Jak widać, wbrew darwinistom, żadnej ewolucji nie ma. Pomimo minięcia 100 lat i milionów, czy miliardów wydanych na szkolenie i podnoszenie edukacji kobiet, instynkty pierwotne działaj skutecznie.

Każda kupuje byle co, byle to -to miało dobrą reklamę. Jest to obecnie w handlu, po porostu realizacja programu MK-ultra, stosowanego przez CIA od lat 40-tych ubiegłego wieku.

W każdej drogerii, czy sklepie kosmetycznym, 90 % powierzchni zajmują produkty dla kobiet, a pozostałe 10 % to łącznie powierzchnia dla dzieci i mężczyzn. Stąd wylansowanie filozofii gender, czyli przerobienie chłopaków w baby, w celu zwiększenia obrotu zakupów.

I najciekawsze jest to, że już koło 1992 roku, jeszcze stare Ministerstwo Zdrowia rozesłało pismo, że kremy z filtrami zawierają składniki, które mogą być rakotwórcze i negatywnie wpływać na nasze zdrowie.

Proszę zauważyć, feminizacja służby zdrowia jest faktem bezdyskusyjnym. Czyli co najmniej 80 % personelu Służby Zdrowia zapoznało się z tym pismem i nic z tego nie wynika. Jak widać, 20-letnie ogłupianie radiowo - prasowo - telewizyjne o szkodliwości promieniowania słonecznego jest skuteczniejsze.

Proszę zawsze o tym pamiętać w przypadku innych tematów.



Przypomnę, że nasze kochane słoneczko, a właściwie jego promieniowanie, to zwykła fala elektromagnetyczna, która docierając do naszych komórek wzbudza w drgania elektrony. Te elektrony, w zależności od częstotliwości wzbudzenia, wpadają w drgania i powstaje nowa fala elektromagnetyczna. Ta z kolei, może ulec pochłonięciu albo wprowadza w drgania następne elektrony i w ten sposób energia przenosi się dalej. Ta energia, jeżeli jest odpowiedniej wielkości, to zwiększa ładunek powierzchniowy błon komórkowych i tym samym transport kationów do komórki. Jeżeli powstała energia jest dużo większa, rozrywa wiązania biochemiczne. Jeżeli ilość zniszczeń jest dostatecznie duża, to możemy fakt ten zaobserwować na powierzchni skóry w postaci rumienia, lub pęcherzy.



Otóż, wbrew twierdzeniom gazetowych ekspertów, część tego promieniowania docierającego do Ziemi, zwanego UVB, jest niezbędna do wytwarzania witaminy D. Jeżeli tej witaminy nie posiadamy, zaczynają się problemy zdrowotne, poczynając od zmian kostnych, a kończąc na sercowych, czy raku.

Udowodniono, że osoby z niskim poziomem witaminy D w organizmie mają zawały serca znacznie częściej, aniżeli te o prawidłowym poziomie tej witaminy. Mało tego, w przypadku zawału u osoby z niskim poziomem witaminy D, śmiertelność jest dwukrotnie większa.

Podobnie u kobiet rak piersi zdecydowanie częściej jest rozpoznawany w przypadku niskiego poziomu witaminy D. Szczególnie dotyczy to osób po 50. roku życia.



Witamina D jednoznacznie wpływa na odporność organizmu.

Nasze badania wykazały, że u cukrzyków poziom witaminy D jest znacznie poniżej 30 ng/l, u osób z chorobami serca znacznie poniżej 20 ng. Osoby z nowotworami mają najczęściej poziom witaminy D poniżej 10 ng.



Z astrofizyki wiemy, że powyżej 38 równoleżnika promienie słoneczne UV -B , to jest ta długość fali elektromagnetycznej, która dzięki boskiemu „wynalazkowi” tworzy w naszej skórze witaminę D, nie dociera w odpowiedniej ilości do nas.

Drugim problemem z tymi promieniami jest to, że odsłonięta powierzchnia skóry musi wynosić około 40 %, czyli powierzchnia pleców, lub klatki piersiowej, a kąt padania promieni w naszym kraju jest odpowiedni tylko pomiędzy godzinami 10-tą, a 14.-tą. Samo opalanie rąk i twarzy nie ma znaczenia dla produkcji witaminy D.



Zmiany, jakie się dokonały w okresie ostatnich 3 pokoleń, całkowicie na głowie postawiły widzenie świata przez starszych i mądrzejszych. Przeciętny człowiek, zmieniony w robota od rana do wieczora pracuje albo w fabryce albo w biurze i słońca nie ogląda w ogóle. Z wyjątkiem otoczenia, wszystko tj. czas pracy w zamknięciu jest taki sam jak w XIX wieku. Jest więc osobnik taki jest całkowicie pozbawiony możliwości własnego tworzenia witaminy D. Musi kupować substytuty, a te są, mówiąc delikatnie, nieznanej jakości.



Absolutnie przeciwwskazane jest stosowanie jakichkolwiek kremów z tzw. filtrami. Badania składu chemicznego tych preparatów wykazały, że w 80% przebadanych były związki rakotwórcze takie jak: oksybenzon, avobenzon, octisalate, octocrylene, hemosalate, octinoxate. Oprócz tego dodaje się związki fizyczne, tzw. nanocząsteczki na przykład tytanu, czy tlenku cynku.

W niektórych sprejach znajdują się nanocząsteczki aluminium, odpowiedzialnego m.in. za raka piersi u kobiet. Zauważcie, Dostojne Panie, że żadna Wasza organizacja kobieca o tym Was nie uprzedza. Robi to ten prymitywny samiec. Czyli dalej popierajcie feminizację i organizacje kobiece, a będziecie .........

Palmitynian retinolu zwiększa częstotliwość raka skóry u zwierząt. Na wszelki wypadek u ludzi nie badano skutków oddziaływania takiego związku. Po co ludziom dawać argumenty do ręki. Tylko coraz częściej słyszy się o zespole pasm owodniowych…

Avobenzone jest związkiem mogącym naśladować ludzkie hormony. Zakłóca to więc własną produkcję człowieka. Podawanie tego związku dzieciom zakłóca hormony reprodukcyjne. Może także opóźniać rozwój dziecka. Trzeba zawsze brać po uwagę czas stosowania takich preparatów. U dziecka może to być 20 - 30 lat, szczególnie jak mamusia uwierzy reklamie i od małego stosuje kremy.

Oksybenzon jest stosowany w ponad 80% badanych kremów. Environmental Workin Group EWG uważa, iż ten preparat uszkadza komórkę w takim stopniu, że może prowadzić do powstania raka.

Aż 92% przebadanych kremów zawiera co najmniej jeden [ale może też kilka] związków chemicznych szkodliwy dla ludzi. Musisz pamiętać Szanowny Czytelniku, że w toksykologii istnieje pojęcie Indeksu Toksyczności, czyli co najmniej sumy szkodliwych związków. Tak więc stosowany przez Ciebie krem, zawierający szkodliwe substancje, kumuluje się w organizmie z innymi toksycznymi substancjami. Pamiętaj, że leżąc na plaży się pocisz, a wiec masz bardziej rozszerzone pory skórne, a wiec toksyny łatwiej wnikają do organizmu. Pamiętaj, żaden z tych kosmetyków nie przechodził badań klinicznych!

Dni rzekomo wolne od pracy, tj. soboty i niedziele, najczęściej są mało odpowiednie do opalania, z powodu albo zimna albo deszczu.

Kolejnym problemem nabijania ludzi w butelkę jest sprawa tzw. numerów filtrów, na przykład SPF 15, czy SPF 50. Specjalnie wymyślono takie nazwy, aby to bardziej naukowo i poważnie brzmiało. Tymczasem prawda jest jak zwykle prosta. Wszystkie kremy osłabiają falę elektromagnetyczną o około 90%. Podobnie jak każdy tłuszcz, choćby zwykły olej kokosowy, czy oliwka. Krem SPF 30, jak wykazały pomiary, blokuje 97%, a krem o symbolu SPF 50 blokuje 98%. Krem SPF 100 plus, blok blokuje 99%.

Rodzi się jednak pytanie, w jakim celu się ma blokować promieniowanie elektromagnetyczne, zwane słonecznym? Przecież jak zablokuję sobie produkcję witaminy D, to będę musiała chorować, na przykład na raka piersi, i mi ją obetną. Są podobno masochistki, które to robią, bo chcą, ale generalnie nie życzę żadnej pani wszczepiania silikonu i rozciągania się piersi z każdym rokiem.

Pragnę przypomnieć, że oprócz tego, że smarowanie się takimi kremami jest bezsensowne, to dodatkowo mogę wyprodukować sobie raka.

Najważniejsze, że NIE MA ŻADNEGO ZWIĄZKU POMIĘDZY PROMIENIOWANIEM SŁONECZNYM, A CZERNIAKIEM. Słońce może co najwyżej spowodować raka płaskonabłonkowego skóry. Leczenie tego nowotworu to pryszcz.

Czerniak, jak wykazały wszelkie badania, występuje głównie u osób tzw. wolnych zawodów: aktorów, adwokatów, ludzi mających duży nadmiar pieniędzy i minimalną wiedzę z zakresu nauk biologicznych, nagminnie używających kosmetyków różnego rodzaju. Wiadomo, że kosmetyki w celu konserwacji zawierają formaldehyd, znamy preparat do konserwacji zwłok. Wiadomo od 1875 roku, że wywołuje raka, na przykład u kominiarzy [Sir P. Pot].

Rybacy, brukarze, czy rolnicy, narażeni znacznie bardziej na słoneczne promieniowanie, chorują o wiele rzadziej.

Straszenie czerniakiem wymyślili handlarze kosmetykami, aby zwiększyć sprzedaż preparatów z tzw. filtrami, o czym było wyżej. Jest to podobna taktyka, jak z dziurą ozonową i okularami. Proszę zauważyć, że to była akcja skoordynowana, kremy z filtrami pojawiły się w tym samym czasie, co gazetowe informacje o szkodliwości opalania i czerniaku. Ale naiwni i niedouczeni dają się nabierać i kasa płynie, płynie...



Na wszelki wypadek, nie ma badań o toksyczności kosmetyków.



A co robią sprzedawcy strachu?

Powołano Tydzień Świadomości Czerniaka w dniach 25-29 maja i nawet Akademię Czerniaka, chociaż pojęcie „akademia” jest zarezerwowane dla szkoły wyższej, prowadzącej nauczenie i prace badawcze. Ale kogo w tym kraju obchodzą ustawy. Na pewno nie handlarzy, przecież mamy Akademię Paznokcia, Klinikę Włosa itd. w każdym większym mieście. To nie ma znaczenia, że dawniej to się nazywał zakład fryzjerski. Klinika - jak to ładnie brzmi.

Cały artykuł z dnia 19 maja 2015r., prezentowany w Rynkach Zdrowa i PAP, jak można sprawdzić, alarmuje, czyli straszy. I o to chodzi. Nie podają ani nazwiska dziennikarza, ani żadnej informacji konkretnej, choćby tej, że czerniak występuje u osób nadużywających kosmetyków. Że bardzo rzadko występuje w miejscach odsłoniętych, a najczęściej właśnie tam, gdzie słońce nie dochodzi.





Dlaczego taki temat w cyklu: „Państwo istnieje formalnie”? Dlatego, że w normalnym państwie, instytucje powołane do istnienia, działają w interesie obywateli, którzy je powoływali i opłacają. Jak widzimy, w tym Wesołym Baraku nad Wisłą [Jan Pietrzak] jest odwrotnie. Pomimo wielkiego wzrostu warstwy urzędniczej, praktycznie nikt nie dba o dobro ludzi - podatników. Przypomnę, że na około 18 milionów pracujących, tylko jakieś 6 milionów tworzy PKB, a reszta jest konsumentami. Aktorzy sceny politycznej przez ćwierć wieku nie zrobili nic, aby taką sytuację zmienić.

Jednocześnie na stronach internetowych tych państwowych jeszcze instytucji brak jakichkolwiek informacji o toksyczności sprzedawanych produktów. Jest za to bardzo dużo o handlu szczepionkami!

Zastanawiające, nieprawdaż?



Przypomnę więc, co należy robić:

1. Po zimie zacząć opalanie od 15 - 30 minut już wczesną wiosną na balkonie.

2. Starać się przynajmniej w weekendy te 30 minut siedzieć rozebranym na słońcu.

3. Jeżeli w ogóle musicie się smarować, to najlepiej olejem kokosowym, lub zwykłą oliwką jadalną.

4. Nigdy nie leżeć pierwszego dnia wakacji na słońcu więcej, aniżeli 30 minut. Koniecznie potem ubrać koszulę z długim rękawem.



1. Pamiętać, że w naszej szerokości geograficznej tylko od marca do września słońce jest pod takim kątem w stosunku do osi Ziemi, że promieniowanie UVB przechodzi przez atmosferę w godzinach 10.00 - 14.00. Przedtem i potem się odbija od atmosfery. Tak więc jego skuteczność w wytwarzaniu witaminy D gwałtownie spada.


Wykonane przez nas pomiary wykazały, że w godzinach od 11.00 do 13.00 wystarczy koło 30 minut, aby otrzymać 100% witaminy D. Natomiast w godzinach od 13.00 do 16.00, czyli przez 3 godziny, otrzymaliśmy tylko 20% dziennej normy.



6. Od września trzeba niestety brać witaminę D-3. Obliczmy dawkę mnożąc masę naszego ciała w kilogramach przez 30 dla osób szczupłych i 35 dla osób puszystych. Oczywiście trzeba dodać odpowiednią ilość na straty wynikające z braku tłuszczu w czasie posiłku. Moje doświadczenie uczy, że dodatkowo trzeba doliczyć około 40% więcej, aniżeli wynikałoby to z wyniku mnożenia. Czyli praktycznie dorosły osobnik o masie 80 kg, powinien przyjmować dziennie koło 5000j witaminy D-3 i 100 mcg witaminy K-2.



7. Zasady te dotyczą osób w każdym wieku od 0 do 90 roku życia, proporcjonalnie. To nieprawda, że starsze osoby nie mają się opalać. Wręcz przeciwnie, muszą się bardziej opalać od młodych osób. Jedyny problem dla osób starszych, to uzupełnianie wody. Starsze osoby maja mniejsze rezerwy adaptacyjne. Przebywając na słońcu muszą wypijać przynajmniej 1-2 szklanki wody więcej. Czyli najlepiej co godzinę dwie wypijać szklankę lub dwie, wody, kawy, soku. To że będzie trzeba częściej siusiać to dobrze. Siusianie jest jednym z najlepszych sposobów detoksykacji.



Warto zapamiętać i w miarę możliwości stosować się do tych zaleceń, zamiast potem kupować lekarstwa.





http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... 1141053704

http://zielonasfera.com/tag/dr-jerzy-jaskowski/

http://www.akademiawitalnosci.pl/bezpie ... bez-szkod/

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... p517255102

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

http://www.wprost.pl/ar/504287/Nedza-ma-twarz-dziecka/

http://www.wprost.pl/ar/504287/Nedza-ma-twarz-dziecka/

http://www.lifeextension.com/Vitamins-S ... ne+restore

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25861808

http://www.vitamindcouncil.org/blog/rct ... 3f980c4603

http://www.vitamindcouncil.org/vitamin- ... 3f980c4603

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25852112

http://www.naturalnews.com/049475_volca ... z3Yde1UKJb

http://www.mercola.com/article/vitamin-d-references.htm

Gdańsk 11 6.2015r.

kontakt:jerzy.jaskowski@o2.pl

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 16 cze 2015, 14:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... o-herbacie

Tego prawdopodobnie nie wiesz o herbacie

Obrazek
Maria Sokołowska - Pogromczyni Tuska


#1. Czarna, czy zielona?
Bardzo długo mówiło się, że zielona herbata jest zdrowsza. Jeśli chodzi o działanie oksydacyjne, nie ma żadnej różnicy, czy pijesz zieloną, czy czarną herbatę.
Czarna herbata ma ciemniejszy kolor, ponieważ podlega dłuższej fermentacji. Nie zmniejsza to jednak jej zdrowotnego i odmładzającego działania.
Zielona herbata zawiera katechiny, natomiast czarna - ich utlenione wersje, czyli teaflawiny, które działają podobnie, a nadają herbacie wyjątkowy, rubinowy kolor.

https://www.youtube.com/watch?feature=p ... 5L0DFSGG0k
Młodzież masakruje rządy Platformy Obywatelskiej
.....................................................................................................................................................................................................................
#2. Herbata lepsza niż kawa
Wiele osób nie może sobie wyobrazić rozpoczęcia dnia bez filiżanki kawa. Pijemy ją, bo wierzymy, że działa pobudzająco, a zawarta w niej kofeina doda nam energii na cały dzień.
Okazuje się, że zawarta w kawie kofeina powoduje gwałtowny wzrost ciśnienia krwi, dzięki któremu dostajesz "kopa", natomiast po kilkunastu minutach ciśnienie obniża się, a działanie kofeiny ustaje.
Herbata ma identyczną substancję, którą nazwano teiną. Jednak kofeina w herbacie działa mniej intensywnie, a bardziej stopniowo, ale dłużej. Nie powoduje nagłego spadku energii. Warto więc zamienić poranną kawę na filiżankę dobrej herbaty.
A najlepiej z samego rana zafundować sobie napój, który nie dość, że nie zawiera kofeiny, to dodaje energii na cały dzień. Dzięki temu, że wymiata toksyny z organizmu, Błonnik Witalny powoduje szybki i długotrwały wzrost energii.

#3. Picie herbaty chroni
przed chorobami serca
Dr Carrie Ruxton i zespół z londyńskiego College'u Królewskiego przeanalizowali badania nad wpływem picia herbaty na zdrowie.
Dowody jasno wskazywały, że picie 3-4 filiżanek naparu dziennie znacznie zmniejsza ryzyko zawału.
W Archives of Internal Medicine opublikowano też wyniki badań, według których codzienne spożycie nawet połowy filiżanki zielonej herbaty lub typu oolong, może zmniejszać ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego nawet o 50%.
W oparciu o badania specjaliści zalecają minimum pół filiżanki zielonej herbaty lub typu oolong dziennie, przez co najmniej rok, aby czerpać korzyści z picia tego napoju.

#4. Herbata zawiera
dużo antyoksydantów
Napar z herbaty, nie dość, że jest niskokaloryczny, to dostarcza też organizmowi niezbędnych antyoksydantów, które chronią przed chorobami serca, starzeniem i nowotworem.
W suchej masie liści herbacianych antyoksydanty (związki polifenolowe i garbnikowe) stanowią 13-35 proc. (w białej herbacie jest ich niemal trzykrotnie więcej niż w zielonej).
To one wpływają na charakterystyczny smak i aromat różnych naparów.

#5. Pijąc herbatę,
wolniej się starzejesz
Antyoksydanty, zawarte w herbacie, blokują wolne rodniki, które niszczą komórki. Niektóre z polifenoli wręcz "wymiatają" wolne rodniki z organizmu.
Zapobiegają dzięki temu uszkodzeniom i przyspieszonemu starzeniu się tkanek. Pod wpływem niektórych przeciwutleniaczy wolne rodniki przestają być aktywne.
Hamowane jest też ich nadmierne namnażanie. Mało tego, niektóre substancje zawarte w herbacie mają silniejsze działanie antyoksydacyjne niż witaminy C i E, uważane za bardzo silne przeciwutleniacze.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 238 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Jacenna i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /