Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 239 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 29 lut 2016, 10:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://tylkoprzyroda.pl/wideo/borowki-c ... i-nazebnej

Borówki chronią zęby od płytki nazębnej
pirita, ndz., 2015-09-06 11:20

Wiele osób zmaga się z zapaleniem dziąseł. Zapalenie dziąseł powodują blaszki nazębne. Dziąsła czerwienieją, puchną i krwawią. Przez płytki nazębne rozprzestrzenia się infekcja, która niszczy tkankę, wspierającą zęby.

W przypadku leczenia zapalenia ozębnej (periodontilis) usuwa się kamień i stosuje antybiotyki. W ostatnich latach naukowcy poszukują jednak naturalnych metod leczenia tej choroby, podaje Meddaily. Eksperci z Uniwersytetu Lavala w Kanadzie chcieli zobaczyć, czy polifenole z jagód radzą sobie z Fusobacterium nucleatum - bakteriami związanymi z zapaleniem przyzębia.

Badacze przeprowadzili eksperyment w laboratorium. Okazało się, że wyciąg z borówki jest bogaty w polifenole i dzięki temu udało się zatrzymać wzrost Fusobacterium nucleatum i odebrano im zdolność do tworzenia biofilmu. Polifenole blokują również szlak cząsteczkowy, który jest odpowiedzialny za zapalenia. Teraz eksperci budują urządzenia, które pozwolą pozyskiwać ekstrakt z borówek.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 27 kwi 2016, 17:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Nasze kochane zdrowie – czyli co?
13/04/2015 — prawdaxlxpl

Na całym świecie powstała moda na zdrowe życie. Najwyższe organa administracyjne, takie jak ONZ, czy Unia zwana EUROPEJSKĄ, oczywiście nie personalnie, tworzą rozmaitego rodzaju definicje zdrowia, mające jeden cel: dążenie do azjatyckiej urawniłowki. Te definicje mają to do siebie, że zawsze brakuje nazwisk ich autorów. Urawniłowka polega na tym, że wszyscy mają mieć to samo i zachowywać się tak samo. Ot, taka inna nazwa komunizmu. Stąd te pesele, NIP -y i inne oznakowania, podobnie jak znakuje się stada baranów, lub bydło.

Przecież przez jakieś 5000 lat historii pisanej każdy człowiek miał imię i nazwisko, ewentualnie dodatkowo tzw. odczestwo. Ale zawsze to było jego własne i nikt mu numeru nie mógł nadawać. Pierwsze numery stworzył IBM dla obozów koncentracyjnych.

Podobnie stworzono „specjalizację” typu zdrowie publiczne, chociaż wiadomo, że zdrowie jest zawsze sprawą indywidualną, podobnie jak miłość, czy nienawiść. Publiczne to są domy, zwane powszechnie burdelami. Patrząc na naszą administrację, nie można się oprzeć porównaniu, że to jedno i to samo.

Te same przepisy, w zależności od tego, kto je analizuje, są w różnych województwach różnie odczytywane. Nawet powołuje się specjalne wykładnie przepisów.

Nie jest to takie dziwne, skoro tylko 2 promile dzieci szkolnych rozumie tekst pisany. Bardzo ciekawe byłoby sprawdzenie tych samych testów na urzędnikach administracji, czy to państwowej, czy samorządowej oraz pracownikach tzw. naukowych wszelkiej maści wyższych szkół. Wbrew bowiem propagandzie mass mediów polskojęzycznych, uczelnie polskie w klasyfikacji światowej notuje się na ostatnich miejscach, na 21000 ocenianych.

Innym przykładem tego pożal się Panie Boże zdrowia publicznego jest fakt, że zdecydowaną większość stanowisk obsadzają kobiety. W żadnym wypadku nie jestem antyfeministą, ale proszę mi pokazać jedną panią profesór, czy dochtór, która ostrzegałaby swoje koleżanki o tym, że stosowanie na przykład dezodorantów zawierających aluminium, przyczynić się może do powstania raka piersi.

Która z tych uczonych kobiet ostrzega, że mammografia robiona za często, czyli co 2-5 lat, przyczynia się do rozwoju raka piersi?

Która z tych położniczek, ginekolożek, ostrzega, że skrobanki powodują zwiększenie prawdopodobieństwa raka piersi i to wprost proporcjonalnie do liczby wykonanych zabiegów?

Która z tych szacownych matron ostrzega, że wszelkiego rodzaju podpaski z wkładkami z tworzyw sztucznych mogą być odpowiedzialne za częste zapalenia pęcherza moczowego i dróg rodnych, a to z kolei może, jak każdy długo utrzymujący się stan zapalny, prowadzić do raka?

A wystarczyłoby przekonać koleżanki do noszenia kubeczków menstruacyjnych, czy choćby bawełnianej waty. Ale niby w jakim celu miałyby przekonywać i walczyć z wszechzalewającą nas reklamą „skrzydełek”? Te skrzydełka to przecież potencjalne przyszłe pacjentki. A dlaczego to niby od wielu lat krzyczy się o prywatyzacji służby zdrowia?

Podobnie wygląda sprawa z profilaktyką, czyli zapobieganiem chorobom. Do lat 70., dopóki żyli jeszcze przedwojenni lekarze i farmaceuci, uczono w uczelniach medycznych o konieczności uzupełniania, w naszej szerokości geograficznej, poziomu witaminy D. Wiadomym było, że dzieci muszą otrzymywać tran. I to był prawdziwy tran, a nie to świństwo – smakowo różnorodne – ale praktycznie bezwartościowe biologicznie.

Po 1970. roku zaprzestano podawania tranu dzieciom, z prostej przyczyny. Tran otrzymywaliśmy z UNRY, a „nasi zarządzający” wpadli na pomysł przekazywania tego tranu do Korei. Oczywiście, zostało to wykryte i dary zostały wstrzymane.

Przypomnę, że ŻADEN TZW. PROFESÓR TAMTEGO OKRESU NIE ZAPROTESTOWAŁ PRZECIWKO ZANIECHANIU PODAWANIA WITAMINY D -3 DZIECIOM.
Nagle wszyscy zapomnieli o konieczności uzupełniania tego specyfiku. A przecież mieliśmy same tuzy naukowe. Nawet ministrowie byli profesorami.

No, to były czasy komunizmu, czyli podległości Sowietom. Ale przyszedł rok 1990 i rzekomo nastąpiły przemiany polityczne. Moim zdaniem przemiany polegały głównie na zmianie kolorów i chorągiewek. Natomiast co do istoty postępowania w życiu społecznym nic się nie zmieniło, tylko dzięki rozwojowi techniki stopień ogłupiania społeczeństwa się powiększył.

Konkretnym przykładem była sprawa rzekomej dziury ozonowej i konieczności zaprzestania opalania się. Przypomnę, że warstwa ozonowa nad równikiem wynosi około 150 dabsonów, a nad Polską około 350 dabsonów. Proste porównanie dwóch liczb: gdzie jest mniej? Nikt oczywiście nie namawiał czarnoskórych do noszenia specjalnych okularów, czy smarowania się kremami. Ale 20 lat permanentnej indoktrynacji mass mediów spowodowały to, że każda kobiecinka kupuje dla swoich dzieci kremy z rozmaitego rodzaju numerami, jakby naprawdę miały one jakieś znaczenie. A te wszelkiej maści kosmetyczki zajmujące czas w rannych serialach telewizyjnych, a ci „dermatolodzy”???

Co prawda specjaliści od marketingu zmienili zasadę i straszą obecnie czerniakiem, a nie zwykłym rakiem, chociaż nie ma żadnych badań potwierdzających związek promieniowania słonecznego z czerniakiem. Promieniowanie słoneczne powoduje tylko raka płaskonabłonkowego, który jest łatwy do leczenia.

Czerniak natomiast rozpoznawany jest głównie u ludzi mających duży zasób gotówki i nikłą wiedzę biologiczna, typu aktorzy, prawnicy, kupujących olbrzymie ilości tzw. kosmetyków.

I pomimo wielu prac udowadniających niedobór witaminy D w organizmach Polaków, nadal żaden „specjalista” zdrowia publicznego nie występuje z wnioskiem o konieczność jej suplementacji u dzieci i młodzieży, nie wspominając o osobach starszych. A czym się zajmuje na przykład Komisja Zdrowia w Sejmie? Wiadomo, wzrostem handlu szczepionkami, pragnąc wprowadzić dodatkowe szczepionki przymusowe.

A co na temat niedoboru witaminy D ma do powiedzenia nauka, ta prawdziwa, niedopuszczana do świadomości ludków nad Wisłą?

Tytuły prac naukowych z tego zakresu są jednoznaczne:

„Niski poziom witaminy D w dzieciństwie związany jest z wysokim ryzykiem chorób serca, ciężkim udarem i rakiem w wieku dorosłym” 23 lutego 2015,

„Niedobór witaminy D w dzieciństwie skutkuje wysokimi kosztami zdrowia w późniejszym okresie”.

Autorzy stwierdzają, że niedobór witaminy D u matek w ciąży zwiększa prawdopodobieństwo występowania cukrzycy typu I u dzieci.

Ten niedobór witaminy D u ciężarnych powoduje również częstsze występowanie astmy i alergii u dzieci.

Niski poziom witaminy D u małych dzieci skutkuje częstszym występowaniem stwardnienia tętnic w wieku średnim

W innym badaniu brało udział 2150 osób. Badania rozpoczęto w 1980 roku. Autorzy przebadali ich ponownie w wieku 45 lat. Uwzględniono wszelkie możliwe parametry takie jak: dieta, styl życia, praca, ciśnienie krwi, poziom lipidów, palenie tytoniu itd. Poziom co najmniej 50 – 70 ng uznawany jest prawidłowy. Okazało sie, że dzieci, u których poziom był poniżej 15 ng, dwa razy częściej miały zmiany miażdżycowe

Journal of Clinic Endocrinology& Metabolizm

Proszę mi pokazać położnika, ginekologa, lekarza rodzinnego, który zlecił w ostatnim 20-leciu ciężarnej kobiecie wykonanie badania poziomu witaminy D i żelaza?

W innym badaniu udowodniono, że niski poziom witaminy D u ludzi w wieku średnim może zwiększyć ryzyko zawału serca o 50%. A jeżeli już masz zawał, to przy niskim poziomie witaminy D śmiertelność wzrasta o 100%.

Proszę mi pokazać kardiologa, który zlecił swojemu choremu wykonanie badania poziomu witaminy D?

Przecież oni wszyscy są tresowani do badania poziomu cholesterolu, chociaż liczne prace udowodniły, że poziom ten nie ma wielkiego znaczenia. Ale to jest właśnie nowoczesne leczenie w wydaniu krajowym. Wykonuje się procedury i ma spokojne życie, plus tytuły.

Chorzy w średnim i starszym wieku są poważnie narażeni na ciężkie udary mózgu przy niskim poziomie witaminy D.

Proces ich leczenia i rehabilitacji jest także bardzo utrudniony, a wyniki znacznie gorsze.

American Heart Association podaje, że osoby, które miały poziom poniżej 30 ng, miały około dwa razy większe obszary martwicy, aniżeli ludzie z prawidłowym poziomem witaminy D w surowicy.

Dla osób z poziomem witaminy D poniżej 10 ng, szanse na zdrowienie po 3 miesiącach leczenia są mniejsze o 50 % od chorych z prawidłowym poziomem witaminy D, niezależnie od wieku pacjenta i ciężkości udaru mózgu.

Czy spotkaliście się Szanowni Czytelnicy z kardiologiem, czy neurologiem, który zlecałby badanie poziomu witaminy D?

Nie wspomnę tutaj o psychiatrach, czy psychologach, ponieważ oni z zasady nie zaśmiecają sobie głowy badaniami laboratoryjnymi. Ot, takie wróżenie z fusów.

Praktycznie wszyscy chorzy z chorobami nowotworowymi mają obniżony poziom witaminy D. Nasze obserwacje pokazują, że najczęściej chory z rakiem ma poziom witaminy D poniżej 10 ng. Badania wykazują, że już podniesienie poziomu witaminy D do 25 ng, zmniejsza względne ryzyko raka o 25 %.

Badania z 2007 roku z American Journal of Preventive Medicine wykazały, że podniesienie poziomu witaminy D powyżej 33 ng, zmniejszało o 50 procent ryzyko raka jelita grubego.

Badania wykazały, że u kobiet po menopauzie podniesienie poziomu witaminy D powyżej 40 ng powoduje zmniejszenie występowania ryzyka nowotworów wszystkich o 77 % po zaledwie 4-letniej suplementacji i utrzymywaniu tego poziomu.

Badania wskazują, że 90% raka piersi ma związek z niskim poziomem i niedoborem witaminy D.

Badania wykazały, że prawidłowy poziom witaminy D nie tylko zapobiega dużej liczbie nowotworów, ale i przyspiesza leczenie chorych z nowotworami.

Piszę od lat, że polska medycyna jest opóźniona w dostępie do wiedzy o 50 lat, lub więcej. Powyższe przykłady w sposób oczywisty to udowadniają. Czy spotkałeś się, Drogi Czytelniku, w swojej przychodni, nawet specjalistycznej, aby którykolwiek leczący Ciebie „specjalista” kiedykolwiek zlecał tobie wykonanie takiego badania?

To nie wszystko. Niedobór witaminy D jest odpowiedzialny także za choroby autoimmunologiczne, wywoływane m.in. przez szczepienia. Witamina D jest silnym modulatorem układu immunologicznego, zapobiegającym na przykład stwardnieniu rozsianemu, czy chorobom zapalnym jelit.

Prawidłowy poziom witaminy D może zmniejszyć zaostrzenia przewlekłej choroby obturacyjnej płuc o ponad 40 %.

Zakażenia wirusowe, grypa, przeziębienia i zapobieganie tym chorobom jest o wiele tańsze i skuteczniejsze za pomocą utrzymywania prawidłowego poziomu witaminy D, aniżeli masowo reklamowane szczepienia. Przypomnę, że jedyna epidemia grypy w Polsce na początku lat 70. wybuchła po zaprzestaniu dawania tranu dzieciom w szkołach.

Przyjmowanie witaminy D nie powoduje występowania powikłań, licznych przy szczepieniach. Wystarczy wspomnieć, że w okresie ostatnich 10 lat nikt nie umarł z powodu Odry, a po szczepieniach przeciwodrowych zanotowano aż 108 zgonów.

Przypomnę także, że według oświadczenia dyrektora CDC, zgłaszane jest tylko 1-5% przypadków, czyli należy tą liczbę 108 pomnożyć przez co najmniej 20. Oczywiście, możesz także, Szanowny Czytelniku, drugą wartość pomnożyć przez 20.

Badania udowodniły, że przyjmujący co najmniej 2000 jednostek witaminy D dziennie, przez kilka miesięcy, uregulowali pracę 80% genów odpowiedzialnych za różne procesy metaboliczne. Stwierdzono nawet naprawę DNA PO USZKODZENIACH PROMIENIOWANIEM ULTRAFIOLETOWYM!

Przypominam, że pobieranie witaminy D-3 w dawce powyżej 1000 j.m. wymaga przyjmowania około 100 mcg witaminy K-2. Nasze badania udowodniły, że przeciętny osobnik o masie 80 kg musi przyjmować dziennie około 5000 jednostek witaminy D-3. Nie mylić proszę witaminy K-2, z witaminą K-1. Niestety, zdarza sie to często w aptekach. To także o czymś świadczy!

I proszę mi pokazać lekarza, który starszym osobom przepisuje witaminę D-3 do codziennego przyjmowania, a nie straszy osteoporozą?

Zamiast tego mamy posłankę Gądek, przewodniczącą Komisji Zdrowia w Sejmie, opracowującą projekt kolejnego wyprowadzania pieniędzy z budżetu, pod pretekstem konieczności zwiększenia liczby szczepień przypadających na jedno dziecko.

Zamiast programu podawania witaminy D-3, mamy rozmaitego rodzaju radnych, na przykład Łukasza Wantucha z Krakowa, wyciągających od podatnika pieniądze na lokalne programy szczepień, lub straszących zakazem przyjmowania do szkół, czy przedszkoli, zdrowych dzieci, a pozwalającym na chodzenie dzieci szczepionych, które przez okres 4-8 tygodni po szczepieniu zakażają okolicznych mieszkańców. Taka jest właśnie „naukawa” polska medycyna. I widzisz od razu przepływ pieniądza, Szanowny Czytelniku.

Od 3 dni mam zablokowaną pocztę internetową i zniknęła mi także książka adresowa. Przepraszam więc wszystkich za nieudzielanie odpowiedzi na e-maile. Z zasady także nie odpowiadam na niepodpisane e-maile. Od 1000 lat w Polsce wszyscy mieli herby, mieszczanie znaki firmowe, a od XV wieku nazwiska i nie widzę powodu, aby to zmieniać. Za pseudonimami kryli się tylko agenci, którzy ze zrozumiałych powodów ukrywali swoje nazwiska. Po prostu uważam, że z ludźmi wstydzącymi się swoich nazwisk i przodków nie ma sensu rozmawiać.

Jak łamane jest w tym wesołym baraku nad Wisłą [J. Pietrzak] prawo, świadczy nagminne nieprzestrzeganie ustawy o ochronie danych osobowych. Wszelkie ustawy mówią, że tajemnicą lekarską jest nazwisko chorego i jego choroba. A dostęp do tych danych można otrzymać po wyroku sadowym. Trwają walki o nieujawnianie nawet ZUS-owi tych danych. Niestety, prawem kaduka urzędnicy san-epidów, najczęściej w ogóle nie związani ze służbą zdrowia, inżynierowie, biolodzy, nagminnie łamią to prawo, żądając od przychodni podawania nazwisk dzieci nieszczepionych.

I wymiar sprawiedliwości, łącznie z Sądem Najwyższym i Prokuraturą Krajową, nie widzi problemu. To w jakim celu mamy Ministra i specjalne Ministerstwo do ochrony danych osobowych? Za co bierze pieniądze?

W jakim celu mamy Rzecznika Praw, jeżeli tego jawnego łamania prawa nie widzi?

To wszystko są przykłady potwierdzające fikcyjność państwa. Jak widać, Rząd, nawet tak prostych spraw nie ma prawa samodzielnie regulować. Czeka na instrukcje…?

Ciekawe są wpisy lekarzy na forach. Na przykład taki: „Od 30 lat badam dzieci z podejrzeniem autyzmu i muszę powiedzieć ze wzrost zachorowań jest widoczny po szczepieniach, szczególnie MMR. Po przebyciu choroby różyczka, jakiekolwiek powikłania są bardzo rzadkie.”

Poniżej wpis innego lekarza: „Ja mam takie same obserwacje”.

Bez komentarza.

https://www.youtube.com/watch?v=QjwRKYSnY1A

https://www.youtube.com/watch?v=4pOutDIKols

https://www.youtube.com/watch?v=SqmUy1PWKDo

https://www.youtube.com/watch?v=nmDx17EZVjo

https://www.youtube.com/watch?v=3O0pjqdcHk4

https://www.youtube.com/watch?v=r0da6k6W0M8

https://www.youtube.com/watch?v=XzJ2BZv-aJg

http://www.nih.gov/researchmatters/febr ... 2014ms.htm

http://ods.od.nih.gov/factsheets/VitaminD-Consumer/

http://www.vitamindcouncil.org/blog/rct ... 3f980c4603

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1 ... gDone=true

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2568 ... t=Abstract

http://www.vitamindcouncil.org/vitamin- ... everity-2/

http://www.vitamindcouncil.org/blog/vit ... 3f980c4603

https://www.vitamindcouncil.org/about-vitamin-d/

http://jama.jamanetwork.com/article.asp ... id=2165869

Piosenki, M. et al. Telewizor plazmowy 25-hydroksywitaminy D i ryzyko zachorowania na raka jelita grubego w zależności od stanu odporności nowotworu. Gut, 2015.

http://www.vitamindcouncil.org/vitamin- ... 0012be0aa2

http://www.vitamindcouncil.org/vitamin- ... 0012be0aa2

http://www.vitamindcouncil.org/vitamin- ... 0012be0aa2

http://www.vitamindcouncil.org/vitamin- ... 0012be0aa2

https://www.vitamindcouncil.org/blog/vi ... 0012be0aa2

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?ter ... 0Author%5D

http://www.vitamindcouncil.org/vitamin- ... 012be0aa2#

http://www.vitamindcouncil.org/vitamin- ... verity-2/#

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2568 ... t=Abstract

http://www.vitamindcouncil.org/blog/rct ... f980c4603#

http://educodomi.blog.pl/2014/07/23/107/

http://educodomi.blog.pl/2014/09/16/ost ... ag-dalszy/

http://www.polishclub.org/2014/09/23/dr ... -czesc-ii/

http://www.polishclub.org/2015/03/07/dr ... j-co-jesz/

http://polscott24.com/page/2/?s=Jaśkowski&x=0&y=0

Wydrukuj i zostaw w swojej Przychodni.

jerzy.jaskowski@o2.pl

https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2015/ ... #more-7300

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 28 kwi 2016, 06:43 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Jak szczepionkowcy oszukują społeczeństwo – rzekomy rak szyjki macicy
24/03/2014 — prawdaxlxpl

Jedyne co możesz zrobić, to ignorować „ekspertów” i dwuetatowców.

Od dłuższego czasu trwa kampania nakłaniająca społeczeństwo do szczepienia się na wszystko, co się da i nie da. Aby było weselej, kampania ta jest prowadzona przez państwowe instytucje z Twoich, Obywatelu, pieniędzy. Nie trzeba przypominać, że pieniądze te idą do prywatnych kieszeni. W kampanię zaangażowani są przede wszystkim urzędnicy rozmaitego szczebla. Wiadomo dlaczego. To przecież oni de facto dysponują przymusowo od nas ściąganymi haraczami, zwanymi podatkami zdrowotnymi.

Jak już ściągną, a tylko spróbuj Szanowny Czytelniku nie zapłacić ZUS-u, to potem już z górki. Trzeba tylko dobrać odpowiedni zespół, zwany grupą ekspercką i po otrzymaniu odpowiedniego dokumentu od takiej grupy, przelać pieniądze podatnika do prywatnej kieszeni producenta szczepionek. Oczywiście są pośrednicy, w rodzaju żółtych dziennikarzy, czy firm reklamowych. I oczywiście robi się to w trosce o Twoje „szaraku” zdrowie. Jesteś bowiem, wg tych ekspertów, za głupi, aby o tym decydować.

No może nie tak. Jesteś bardzo mądry, jak idziesz do urny i głosujesz na mnie. W kampanii wyborczej, to mogę Tobie nawet mieszkanie na księżycu przyznać. Ale potem to już wara od tych pieniędzy, które prawnie od ciebie ściągnąłem. Przecież to ja uchwalam ustawy, które legalizują ten rabunek Twoich pieniędzy. Jak już mnie wybierzesz, to Twoja rola się kończy. Ja decyduję, a ty masz słuchać. Przynajmniej w kwestii szczepień.

Takie dyrektywy ekspertów są podstawą wydawania pieniędzy przez samorządy. No, może przedtem trzeba im zrobić pranie mózgów, tj. chciałem napisać szkolenie, szczególnie dla pielęgniarek i radnych. Wiadomo, to te osoby decydują. A jednocześnie ze względu na „posiadaną wiedzę” są najłatwiejsze do manipulacji.

Taki np. prof. Andrzej Radzikowski, uczący studentów w Klinice Gastroenterologii i Żywienia Dzieci WUM, zawsze bryluje w prasie z twierdzeniami: „Nie ma mowy, aby szczepionki mogły być przyczyną śmierci”. „Zanim zostaną dopuszczone, przechodzą szczegółowe badania skuteczności i bezpieczeństwa.”

A jak to wygląda w praktyce, na przykładzie tylko jednej szczepionki, reklamowanej w Polsce [całkowicie bezpodstawnie], jako szczepionki zapobiegającej rakowi szyjki macicy? Chodzi o Gardasil, alias Siligard.

Właśnie dotarła do mnie informacja, że ministerialna, czyli urzędnicza Agencja Przejrzystości [fajna nazwa] AOTO, zarekomendowała ministrowi zdrowia objęcie refundacją szczepionki przeciw HPV, we wskazaniu dziewczynek w wieku 14 lat, w zapobieganiu zmianom przednowotworowym narządów płciowych oraz rakowi szyjki macicy. Czyli de facto namawiają do kolejnego wypływu pieniędzy z budżetu.

Wojciech Matuszewski, prezes Agencji, uważa za zasadne objęcie refundacją ocenianej technologii medycznej [jaka ładna nazwa dla szczepienia – technologia medyczna, a Ty Czytelniku, jesteś robotem do naprawy].

Mazowiecki konsultant z dziedziny pediatrii, prof. Teresa Jackowska, popiera to stanowisko. P. Profesor przypomina, że od 5 lat Zespół Ekspertów Szczepień Ochronnych przy Ministrze Zdrowia rekomenduje te szczepionki.

Tyle informacja prasowa dla tubylczego, mniej wartościowego społeczeństwa. A jaka jest prawda dostępna naukowcom, a nie urzędnikom?

Po pierwsze, szczepionkę wprowadzono dopiero przed 7 laty i pierwsze efekty można będzie zaobserwować za ok. 25 lat. Widzimy więc wyraźnie, że stanowisko Agencji i wspierających ją ludzi, bardziej przypomina wróżbitów i kuglarzy, aniżeli ludzi medycyny, czy nauki.

Po drugie,prof. Harrper, twórca tej szczepionki, twierdzi jednoznacznie, że nigdy nie oceniała wpływu szczepionki na rozwój raka. Jest to samodzielny wymysł polskiej grupy ekspertów, oczywiście bez jakichkolwiek badań medycznych. W każdym bądź razie, ani w interncie, ani w katalogu prac naukowych „scholar”, nie możemy znaleźć żadnego z wymienionych powyżej i poniżej nazwisk, aby kiedykolwiek w życiu zajmowali się badaniem szczepionki przeciwko HPV.

Po trzecie: jak już podałem, zespół, który rekomendował Siligard [w USA – Gardasil], składał się z PP: Grzegorza Błażewicza, Agaty Maciejczyk, Michała Myśliwca, Rafala Suwińskiego, Zbigniewa Szwarskiego, Janusza Szyndlera i Marka Wrońskiego. Osoby te nigdy nie przeprowadzały eksperymentów ze szczepionkami. Wydawane przez nich opinie także nie były poparte żadnymi pracami naukowymi.

Ale najwidoczniej to jest dobra rekomendacja dla Ministra, powołującego taki zespół.

Jakie natomiast są fakty o wirusach? Tak, tak, to nie żaden jeden wirus, to jest ok. 200 wirusów. W dodatku, aby było ciekawiej, wcale nie muszą się przenosić poprzez kontakt seksualny. Przeprowadzone badania udowodniły, że mogą się przenosić z matki na dziecko, a nawet pośrednio, przez kontakt ze śliną, np. ze smoczka.

I teraz najważniejsze:

Jeżeli dziecko jest już zakażone, a dostanie szczepionkę, to prawdopodobieństwo raka wzrośnie o 44%. TO JUŻ UDOWODNIONO.

Czy słyszeliście Szanowni Czytelnicy by kiedykolwiek przed szczepieniem, rzekomo darmowym, wykonano badanie, czy dziecko już nie posiada przeciwciał? Czy widzieliście wynik takiego badania?

Ja osobiście nigdy nie słyszałem, aby jakikolwiek samorząd, tak szybko rozdający nasze pieniądze na prawo i lewo, kiedykolwiek wykonał podstawowe badania przed szczepieniem.

No, ale trudno wymagać od radnego, aby to wiedział, skoro konsultant mazowiecki, p.prof. Teresa Jackowska, także o tym nie wie!

Jak do tej pory, wyeliminowanie raka szyjki macicy udało się w krajach skandynawskich, które postawiły na badania cytologiczne, a nie na szczepionki.

Nie ma żadnych dowodów naukowych, że szczepionka czemukolwiek zapobiega. No, chyba że w wyobraźni naszych rządowych ekspertów.

W USA NA 320 MILIONÓW LUDZI, NA RAKA SZYJKI MACICY UMIERA 4030 KOBIET. Zgonów mężczyzn nie zaobserwowano, a chłopców chcą także szczepić „nasi” specjaliści

Jak donosi CDC, tylko w roku 2013 umarło po szczepionce 149 dzieci, a ponad 30 000 raportów o ciężkich powikłaniach wpłynęło do urzędu.

Aby to przybliżyć, podam kilka przykładów tych powikłań, zanotowanych już w gabinetach lekarskich.

Zeznanie matki Megan Hild: rozmawiałam z moją córką na dwie godziny przed jej śmiercią. Była żywa, piękna, zdrowa i miała przyszłość przed sobą.

Inny raport: kobieta lat 20, bez wywiadu chorobowego, zgłosiła się 1 kwietnia 2008 roku i została zaszczepiona Gardasilem. Zmarła 4 dni po sczepieniu. Sekcja nie wykazała żadnych zmian.

14 letnia dziewczynka zaszczepiona dawką Gardasilu, przeszła 6 kroków i upadła. Ciśnienie 60/40 mm Hg, blada, wilgotna skóra, spocona, piana wokoło ust. Lekarz rozpoznał duży napad padaczkowy. Dziewczynka jest nadal nieprzytomna w śpiączce [VAERS ID :303188-1 08 marca 2010 roku].

Zanotowano 1009 przypadków niepełnosprawności, 149 zgonów, 6459 przypadków braku powrotu do zdrowia, 593 przypadki chorobowe, bezpośrednio zagrażające życiu. Łącznie zanotowano 32576 poważnych działań, enigmatycznie zwanych niepożądanymi, a w medycynie klinicznej, powikłaniami.

CDC podało oficjalnie, że to tylko ok. 5-10 % wszystkich powikłań.

FDA stwierdziło, że jeżeli dziecko miało już kontakt z wirusem, to prawdopodobieństwo raka wzrasta o 44%.

Jak podałem, szczepów tych wirusów jest ok. 200, a w szczepionkach znajduje się od 2 do 4 szczepów.

W skrypcie dla studentów medycyny podaje się, że jedyny udowodniony związek z rakiem szyjki macicy to częsta zmiana partnerów.

Skoro więc nigdy nie udowodniono, że szczepionka w jakikolwiek sposób zapobiega nowotworom, a jednocześnie zanotowano tak dużo zgonów i powikłań, wiele krajów na świecie zakazało wszelkich działań na swoim terenie z tą szczepionką.

I tak, Indie [rynek zbytu ok. 1200 000 ludzi, rynek olbrzymi, jest się o co bić] zakazały nawet badań klinicznych szczepionki przeciw HPV na swoim terenie. Japonia [rynek zbytu ok. 120 milionów ludzi] wprowadziła zakaz używania szczepionki na swoim terenie. Podobne zakazy wprowadził Izrael i Hiszpania.

Francja zakazała nawet reklam szczepionki HPV [rynek zbytu 56 milionów].

No, ale „nasi” eksperci są mądrzejsi i lepiej wiedzą, nawet bez badań. A poza tym producent musi gdzieś swoje straty nadrobić, nieprawdaż?

Narodowy Instytut Zdrowia USA stwierdza jednoznacznie: zapadalność i śmiertelność na raka szyjki macicy jest bardzo niska.

Aby było ciekawiej, obecność wirusa wcale nie wyjaśnia zachorowania na raka szyjki macicy. 95 procent przypadków ulega samoistnemu wyleczeniu w ciągu roku. Ale przeciwciała świadczące o kontakcie zostają do końca życia.

Skąd zatem „nasi” eksperci wiedzą komu dać, a komu nie dać szczepionki?

A to już ich słodka tajemnica, a ty kmiotku masz tylko regularnie płacić.

Na marginesie: firma Merck otrzymała 1 nagrodę za reklamę Gardasilu – Siligardu.

Dane o powikłaniach pomiędzy wrześniem, a listopadem [3 miesiące] 2011 roku, zanotowane przez VAERS:

śmierć 103 – 108 wzrost o 5 %
dysplazja szyjki 159 – 179 14%
rak szyjki 41 – 41
powikłanie w gabinecie 9.115 – 9.376 3%
hospitalizacja 2.307 – 2.367 3%
poważne powikłania 3111 – 3197 3%
Łącznie 23388 – 24184 3%
Fajnie, w 3 miesiące wzrost powikłań o 3%.
Powtarzają, że to tylko od 1 do 10 % prawdziwych powikłań. Lekarze boją się zgłaszać wszelkie zaobserwowane powikłania. Podobnie jest w Polsce. Nawet w ostatniej nowelizacji, błyskawicznie przeforsowanej w sejmie przez posła PiS, zlikwidowano obowiązek zgłaszania powikłań. Po co sobie psuć nerwy.

Pomimo niezwykle skrupulatnie egzekwowanego przez NFZ sprawdzania dokumentacji medycznej, w tym jednym przypadku NFZ zapomina o kontroli.

ŻADNA SZCZEPIONA DZIEWCZYNKA NIE OTRZYMUJE DOKUMENTU, ŻE BYŁA SZCZEPIONA, TJ. SERIA, NUMER SZCZEPIONKI, DATA, KTO WYKONAŁ, KTO ZLECIŁ, KTO BADAŁ, ITD.

I NAJCIEKAWSZE, ŻE NIKOMU TO NIE PRZESZKADZA.

A w jaki sposób, ci mądrzy inaczej, po latach będą mogli ocenić, czy szczepionka działała, czy nie?

No i o to chodzi, nie rozumiesz Szanowny Czytelniku?

NEJM 2008,359, z 21 sierpnia 2008 podaje, że „Wpływ szczepionki na tempo rozwoju raka szyjki macicy nie będzie widoczny przez dziesięciolecia”. Czyli ewidentnie nie można w żadnym przypadku twierdzić, że szczepionka ta zapobiega czemukolwiek.

Twórca szczepionki dr Diana Harrper powiedziała wyraźnie: „Gardasil jest związany z co najmniej taką samą ilością poważnych powikłań, ile zgonów notuje się obecnie z powodu raka szyjki macicy”.

Szczepionka przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego powoduje:

1. Niewydolność jajników [Colafrancesco S. at.all. AmJ Reprod Immunol 2013 Jul 31]

W tłumaczeniu z polskiego na nasze, powoduje bezpłodność!

2. Szczepionka przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego powoduje toczeń rumieniowaty układowy. [Gatto M, at all. Clin Rheumatol 2013, kwiecień 28]

3. „Nastąpił wzrost o 21,5% zmian szyjki macicy stopnia 2 i 3 wywołanych pozostałymi 11 typami wirusa HP, przyczyniającymi się do rozwoju raka szyjki macicy wśród szczepionych kobiet, biorących udział w badaniu, w porównaniu do grupy nieszczepionej Silgardem.” [Szczepienia i autoimmunizacja – vaccinosis: niebezpieczne kontakty? Shoenfield Y Aron -Moar J.Autoimmun. 2000 luty 14.]

http://wolnemedia.net/wiadomosci-ze-swi ... n-japonek/

http://szczepieniahpv.wordpress.com/sil ... i-uboczne/

http://tidsskriftet.no/english

http://www.newscientist.com/article/dn2 ... accination–seriously.html?full=true#.Uo_Z6-BIf0A

http://szczepieniahpv.wordpress.com/sil ... utecznosc/

http://www.wprost.pl/ar/157315/Miliard-w-szczepionce/

http://www.judicialwatch.org/press-room ... ed-deaths/

http://sanevax.org/victims-2/gardasil-silgard-victims/

http://zenobiuszjuz.wordpress.com/2013/ ... -dzieci-2/

Skład Gardasilu: aluminium, polysorbat 80, L-histydyna

http://healthwyze.org/index.php/compone ... ested.html

http://katiecouric.com/2013/12/04/the-h ... sie-perez/

http://sanevax.org/gardasil-ashlies-nea ... xperience/

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53

http://www.polishclub.org/2013/11/29/dr ... i-czesc-3/

http://www.polishclub.org/2011/11/29/dr ... ki-macicy/

http://wolnemedia.net/author/dr-jerzy-jaskowski/page/2/

dr J. Jaśkowski

https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2014/ ... ki-macicy/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 31 maja 2016, 14:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://pl.sputniknews.com/swiat/2016053 ... eimer.html

Piwo lekarstwem na alzheimera
14:45 30.05.2016

Szwedzcy i fińscy naukowcy odkryli, że piwo pomaga wstrzymywać rozwój choroby Alzheimera - napój spowalnia gromadzenie się płytek amyloidowych (odpowiedzialnych za postęp choroby). Jednakże ani mechanizm tego oddziaływania, ani wymagana doza „lekarstwa" do tej pory nie zostały ustalone - donosi Lenta.ru.
Odkrycie dokładnie opisano w czasopiśmie „Alcoholism: Clinical and Experimental Research", a w skrócie informuje o nim „Popular Science".
Naukowcy rozpatrzyli związki pomiędzy spożywaniem różnego rodzaju napojów alkoholowych a gromadzeniem się beta-amyloidów w mózgu. Badaniu poddano 125 przypadków Finlandczyków w wieku od 35 do 70 lat, którzy zmarli z różnych przyczyn.

Oceniano spożycie alkoholu (według ankiet wypełnianych przez członków rodzin zmarłych), koncentrację beta-amyloidów (według plastrów mózgu) oraz występowanie czwartej izoformy apolipoproteiny E — najważniejszego genetycznego czynnika ryzyka wystąpienia choroby Alzheimera (po DNA, odzyskanym z próbek tkanki mięśniowej).
Koncentracja beta-amyloidów wzrastała z wiekiem u wszystkich badanych, jednak spożycie piwa znacznie obniżało jej postęp.

Ani wielkość spożycia, ani skłonność do picia wina lub innych alkoholi nie wykazały żadnego wpływu na płytki amyloidowe.
W 2015 roku chińscy naukowcy doszli do wniosku, że ksantohumol (substancja występująca w chmielu) ochrania komórki mózgowe od niszczenia i jest w stanie powstrzymać atak choroby Alzheimera.

Badacze z całego świata zgadzają się przy tym co do tego, że pomimo odkrytych właściwości zdrowotnych piwa spożywanie alkoholu (w dowolnej formie i ilości) ma w zasadzie destrukcyjny wpływ na organizm człowieka, a także nierzadko jest powodem występowania zachowań niebezpiecznych dla otoczenia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 07 lip 2016, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/witam ... narkotykow

Witamina C pomaga w leczeniu uzależnienia od narkotyków
Zuka, wt., 2016-07-05 20:02

Obrazek
https://pixabay.com/pl/tle-gorzki-%C5%9 ... c-1239233/


Niesamowite odkrycia związane z witaminą C i naturalnym leczeniem uzależnienia od narkotyków, pokazują ogromne nadzieje w przezwyciężeniu uzależnienia od twardych narkotyków, takich jak heroina. Niedobór witaminy C wydaje się korelować z uzależnieniem od narkotyków, a podawanie witaminy C w wysokich dawkach zapewnia głębokie działanie lecznicze, bez negatywnych skutków ubocznych związanych z konwencjonalnymi terapiami toksykologicznymi.


Uzależnienie od heroiny w USA zaskakująco wzrosło w ciągu ostatnich 15 lat. CDC podaje, że pomiędzy rokiem 2002 a 2013 śmiertelne przedawkowanie heroiny wzrosło prawie 4-krotnie, a w samym 2013 roku wyniosło ponad 8 200 zgonów. W tym samym czasie zażywanie heroiny podwoiło się wśród młodych dorosłych (w wieku od 18 do 25 lat).

Powszechnie znana jest trudność z wyjściem z nałogu przy uzależnieniu od heroiny. Do głównych objawów odstawienia narkotyku zalicza się: bóle brzucha, nudności, pocenie się, niepokój, drżenie, pobudzenie, depresję, zmiany nastroju, skurcze mięśni i wzmożone pragnienie. Witamina C, u osób starających się wyleczyć z uzależnienia, może znacznie poprawić czas regeneracji i wzmocnić proces detoksykacji.

W przypadku tradycyjnych zabiegów, detoksykacja od heroiny może trwać co najmniej tydzień, a skutki uboczne i skutki odstawienia mogą trwać tygodnie, miesiące, a nawet lata. Oczywiście głód narkotykowy i nawroty uzależnienia są częste, a leczenia metadonem, ma swój własny zestaw zagrożeń i niesie pewne ryzyka.

Należy zauważyć, że metadon znany jest z powodowania skurczów, problemów z wątrobą i zaburzeń seksualnych. Nawet po 21 dniach, wielu użytkowników metadonu nadal chce zażywać heroinę. Jest więc oczywiste, że trzeba zrobić więcej, aby pomóc ludziom w uzależnieniu.

Dla porównania, leczenie witaminą C powoduje praktycznie natychmiastowe odwrócenie objawów uzależnienia od narkotyków. Podawana w dużych dawkach, witamina C łagodzi ból i zmniejsza chęć sięgnięcia po opioidy w szybkim tempie. Przyjmowanie doustne 25 do 85 g askorbinianu sodu (witamina C) dziennie, w podzielonych dawkach rozłożonych w ciągu każdego dnia - wraz z innymi niezbędnmi składnikami odżywczymi - może całkowicie odwrócić uzależnienie od heroiny.

Sprawność umysłowa, ostrość wzroku, apetyt, tolerancja jelit i ogólne ożywienie wszystkiego zaczyna się i poprawia w ciągu 12 godzin od przyjęcia pierwszych dawek witaminy C. Wystarczy od 4 do 6 dni stosowania witaminy C, a możliwe jest ułatwienie wyjścia z głębokiego uzależnienia. Dawkowanie witaminy C można następnie stopniowo zmniejszać do około 10-30 g dziennie.

Niedożywienie i niedobór witaminy C są głównymi przyczynami uzależnienia od narkotyków. Podawanie dużych dawek witaminy C w leczeniu narkomanii może w naturalny sposób przyczynić się do poprawy sytuacji. Potrzebujemy tylko więcej klinik leczących z uzależnień, stosujących metody związane z odżywianiem, niż stosujących toksyczne terapie antynarkotykowe.

Testowanie witaminy C w leczeniu od uzależnień narkotykowych trwa od 1970 roku. Wszystkie przeprowadzone do tej pory badania wykazały, że ta terapia pomaga w powrocie apetytu, przywraca spokojny sen, a pacjent szybko zaczyna czuć się dobrze. Zaskakujące dla większości jest to, że apetyt i pragnienie heroiny są całkowicie tracone po około 3 miesiącach.

Dlaczego witamina C działa tak dobrze w uzależnieniu od opiatów? Uważa się, że skoro witamina C jest lekiem przeciwbólowym, to naśladuje morfinę i pasuje do opioidowych receptorów komórek. Powoduje to zmniejszenie zapotrzebowania na narkotyki w organizmie. Nie zapomnijmy także o detoksykujących właściwościach witaminy C, które są dodatkową zaletą w takim procesie leczenia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 11 paź 2016, 01:18 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3227
Profesor Jan Talar: śmierć mózgowa nie istnieje, a narządy do transplantacji są pobierane od żywych dawców

Cytuję: „
Wszystkim transplantologom składam serdeczne życzenia z okazji obchodzonego 26 stycznia Dnia Transplantacji i przepraszam, że narażam na szwank waszą karierę, reputację i sytuację finansową.

A wszystkim idealistycznie zaprogramowanym przez media potencjalnym „dawcom” narządów („Nie zabieraj swoich narządów do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są one tylko na ziemi”) radzę zapoznać się z tym mrożącym krew w żyłach tematem, zanim znajdziecie się na stole sekcyjnym, pozbawieni możliwości nie tylko ucieczki, ale nawet wydania szeptu protestu. Twoje narządy nie są potrzebne w niebie, tam ich po śmierci nie zabierzesz, bo tam nie zabierzesz nic, one są potrzebne TOBIE, tu i teraz. A obowiązkiem lekarzy jest ratować TWOJE zagrożone życie, a nie kombinować, ile szpital zarobi przerabiając cię na podroby do przeszczepów. Twoje życie jest równie ważne, jak życie biorców, czekających na przeszczep. Najpierw zadbaj o siebie, a dopiero potem myśl o bliźnim. Nawet w Biblii jest napisane „kochaj bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO”. Dlaczego więc miałbyś nie kochać siebie i swojego ciała? To nie jest zabronione!

Jak zwykle przypomnę moje credo: piszę to jako osoba całkowicie neutralna światopoglądowo, nienależąca do żadnego jednomyślnego stada (ani religijnego, ani ateistycznego). Wychowano mnie raczej liberalnie (w dosłownym, a nie obecnym, politycznie poprawnym znaczeniu tego słowa), czyli pozwolono mi dochodzić do rozumu własnymi drogami. Dzięki temu mogłam zapoznać się z poglądami wszystkich frakcji i odłamów, zarówno z prawa, jak i z lewa, a następnie przepuścić to wszystko przez swój własny rozum. A to, co z tego wyszło przedstawię w niniejszym wpisie.

Zacznę jak Alfred Hitchcock od trzęsienia ziemi, a potem postaram się, żeby napięcie wzrosło jeszcze bardziej.

A więc trzymajcie się krzesła…

Wiadomość pierwsza: wszystkie narządy, jakie można pobrać od jednego dawcy mają wartość 2 mln $!

Druga wiadomość jest taka, że nie wszystkie pobrane narządy przeznaczone są do ratowania życia.

Często wykorzystywane są one w operacjach plastycznych, a to naprawdę wielki i przynoszący krociowe zyski biznes. Z tego powodu kwitnie (i coraz bardziej rośnie w siłę) potężne podziemie transplantacyjne, które pod względem dochodów już niedługo może dorównać mafii narkotykowej. W każdym razie FBI ma coraz więcej zgłoszeń afer z tym związanych. Nigdy o tym nie słyszeliście? Ale pewnie wiecie ile ważą Grycanki i co powiedział Jacykow?

Trzecia wiadomość: narządy pobrane ze zwłok (mówiąc kolokwialnie: od trupa) nie nadają się do przeszczepu. Narządy muszą być pobrane od żywego człowieka.

Z tego powodu pojawiło się takie budzące makabryczne skojarzenia pojęcie jak „zwłoki z bijącym sercem”. Kiedy rodzina widzi swojego krewnego, który jest ciepły, oddycha (najczęściej z pomocą respiratora) i wygląda jakby mocno spał nie jest w stanie uwierzyć, że to są „zwłoki”.

Jeszcze zupełnie niedawno za kryterium śmierci uznawano ustanie krążenia i oddychania. Człowiek wydawał tzw. „ostatnie tchnienie” i wtedy był uznawany za zmarłego. Ale wraz ze śmiercią ciała umierają również narządy, a do tego nie można przecież dopuścić, bo światem rządzi bóg Mamon, a gdzie mówią pieniądze, tam prawda i moralność milczą.

W 1968 roku na Uniwersytecie Harwardzkim w USA zwołano komisję, która tak oto powiedziała o tym czego od niej oczekiwano:

Naszym zadaniem jest uznanie nieodwracalnej śpiączki za śmierć człowieka.

Dlaczego komisja otrzymała takie zadanie? Chodziło o uchronienie dr Christiaana Barnarda z RPA przed zarzutem zamordowania pacjenta, od którego pobrał serce do przeszczepu. Nota bene pacjent z przeszczepionym sercem długo się nim nie nacieszył, bo żył zaledwie 18 dni. Pokazany we wczorajszych Faktach lekarz czekający na serce otrzymał je, ale po miesiącu również zmarł. Na raka. Nie bądźmy jednak tak pesymistyczni, niektórym udaje się pożyć dłużej.

I tu przechodzimy do kontrowersyjnego tematu:

Czy lekarz ma prawo zrezygnować z ratowania życia pacjenta, żeby pobrać od niego narządy?

Czy „dawca” nie ma prawa żyć, a „biorca” takie prawo ma? Kto o tym decyduje?Czyżby względy finansowe?!

Jeszcze do niedawna byłam „racjonalistką” i wierzyłam w lekarzy i naukę. Niestety, przeżyłam ostry kryzys wiary, a zamiast tego zaczęłam myśleć. Samodzielnie! To nie boli, naprawdę.

Zamiast ślepo ufać autorytetom lepiej kierować się własnym rozumem, zwłaszcza w cywilizacji, w której rządzi pieniądz i karierowiczostwo.

Dziś za kasę kupuje się wszystko, z wyjątkiem inżynierów. Bo gdyby inżynierowie byli przekupni zaczęłyby się walić te wszystkie wspaniałe wieżowce, będące pomnikami bogactwa i potęgi elit świata, a do tego dopuścić nie można. Ludzie mogą umierać, ale wieżowce walić się nie mogą. Na chorobach i śmierci można przecież dobrze (a nawet bardzo dobrze) zarobić, choćby handlując pigułkami i narządami. I karierę można wielką zrobić: PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił nerkę, PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił serce, PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił mózg… ups, przepraszam, mózgów jeszcze nie przeszczepiają, ale to tylko kwestia czasu. I jeszcze: NAJLEPSZY CHIRURG w mieście, NAJLEPSZY CHIRURG w kraju, NAJLEPSZY CHIRURG w świecie…

A teraz, drogi czytelniku, uważaj:

Zgodnie z prawem polskim, obowiązuje domniemana zgoda na bycie dawcą, co oznacza, iż w przypadku braku sprzeciwu, uznaje się daną osobę potencjalnym dawcą narządu. Jednak w Polsce jak i na Świecie promuje się noszenie oświadczenia woli, które jest wyrażeniem woli osoby, który taki dokument posiada.

Dawcą pośmiertnym może zostać osoba, która za życia nie wyraziła sprzeciwu w formie wpisu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów.

https://www.dawca.pl/jak-zostac-dawca/dawstwo-narzadow

Czyli, jeśli trafisz do szpitala w stanie ciężkim, z uszkodzonym mózgiem, nieprzytomny, nie mogący mówić, a tym samym wyrazić sprzeciwu, staniesz się potencjalnym dostarczycielem części zamiennych dla innych. Ciebie wypatroszą, a twoje podroby uszczęśliwią tych, którzy z jakiegoś powodu doprowadzili swoje serca, nerki, wątroby i trzustki do stanu nie nadającego się do dalszej używalności. Może jedli za tłusto, może za kołnierz nie wylewali, może żarli jakieś frankenfoody GMO i popijali je Colą Light, a może biedacy byli całkiem niewinni, tyle tylko, że mieli pecha i urodzili się z niewłaściwym zestawem genów. Ale czy to twoje zmartwienie? Czy ty nie masz prawa do swoich narządów, skoro tak o nie dbałeś, że aż stały się cennym obiektem pożądania dla innych?

A teraz przyjrzyjmy się „kryteriom orzekania śmierci”.

Aby stwierdzić zgon potrzebni są 3 lekarze, w tym anestezjologi i neurolog. Do momentu złożenia przez nich podpisu na karcie zgonu pacjent uważany jest za żywego. A po złożeniu tegoż podpisu staje się martwy. Jakim cudem? Na zasadzie konsensusu. Lekarze jednogłośnie orzekają „śmierć mózgową”. Problem jednak w tym, że nikt nie wie, co to takiego ta „śmierć mózgowa”. Nawet najnowocześniejsze urządzenia badawcze nie są w stanie stwierdzić zgonu. Jest to rzecz subiektywna, i właśnie dlatego komisja harwardzka otrzymała (na zlecenie transplantologów!) zadanie stworzenia definicji, która będzie obowiązywała wszystkich lekarzy. Wszyscy słyszeliśmy o przypadkach ludzi uznanych za zmarłych, odstawionych do kostnicy, a po kilku godzinach lub nawet dniach wracających do świata żywych, co stanowi najlepszy dowód na to, że śmierć jest rzeczą względną i trudno diagnozowalną.

Na świecie żyje i cieszy się pełnym zdrowiem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym mnóstwo ludzi, u których orzeczono śmierć pnia mózgu. W Polsce najbardziej znany jest przypadek Agnieszki Terleckiej i Zachariasza Dunlopa z USA. Oba przypadki opisuje Elżbieta Isakiewicz w Tygodniku Powszechnym (gorąco polecam ten znakomity artykuł!).

A co się dzieje, jeśli w końcu uda się pobrać i przeszczepić narząd?

Czy przeszczep radykalnie i pozytywnie zmienia sytuację chorego?

Niestety nie. Ryzyko zgonu po przeszczepie, nawet nerki, nie mówiąc o sercu, jest znaczne. Przeszczep nerki kosztuje ok. 70 tysięcy złotych i wprawdzie zwalnia z dializ, co przynosi jakieś oszczędności (w królestwie boga Mamona wszystko przeliczamy na pieniądze), ale w tym czasie biorca stale walczy ze swoim organizmem, który dąży do odrzucenia obcego organu, a to wymaga stałego przyjmowania leków immunosupresyjnych, które mają bardzo poważne skutki uboczne (podwyższone ryzyko infekcji, większe ryzyko zachorowania na nowotwory i nadciśnienie) i oczywiście również dużo kosztują. Najgorsza wiadomość jest taka, że przeszczepiona nerka przetrwa maksymalnie 15 lat. Następna nerka przetrwa już tylko kilka lat, a kolejna jeszcze krócej. To rodzi stałe zapotrzebowanie na nerki, a więc potrzebni są kolejni dawcy, żywi lub martwi, a w końcu pacjent (jeśli przeżyje) i tak wraca do punktu wyjścia, czyli na dializy.

Wróćmy jeszcze na chwilę do sytuacji dawcy.

Lekarze, którzy ślubowali pomagać w cierpieniu i ratować życie nie powinni zachowywać się jak hieny cmentarne, wyrywające narządy z ciał pacjentów, którzy nie są w stanie się bronić.

Kto ma prawo skazywać na śmierć jedną osobę, żeby ratować życie innej, a choćby nawet i kilku osób? Wydaje się to wyjątkowo niemoralne i niszczy zaufanie pacjentów i ich rodzin do lekarzy i szpitali. Lekarze narzekają, że pacjenci ich nie słuchają, że im nie wierzą i że coraz częściej nie godzą się na leczenie i zabiegi i że z tego powodu odechciewa się pracować w tym zawodzie – jest to tendencja światowa. Uruchomiono nawet linię telefoniczną dla lekarzy zmagających się z „trudnymi” pacjentami, a popularne seriale telewizyjne (dr House, Ostry dyżur) zostały zaprzęgnięte w akcję ośmieszania zbuntowanych pacjentów. Czyż to wszystko nie świadczy o zaniku prestiżu tego zawodu? Czas najwyższy zrobić z tym porządki, ale nie metodą siłową, bo to przyniesie jeszcze gorsze efekty.

Zabicie człowieka przez lekarza, nawet w celu (rzekomego) ratowania zdrowia i życia innych, powinno być uznane za wyjątkowo odrażające przestępstwo i surowo karane, ponieważ jest to zabójstwo z zimną krwią i dla zysku, co więcej, dokonane przez osobę, której obowiązkiem jest ratowanie życia. Lekarz ma obowiązek leczyć i ratować każdego pacjenta, a nie tylko tego, na którym szpital może więcej zarobić!!! Lekarz, zamiast czytać foldery reklamowe firm farmaceutycznych i słuchać sprawozdań szpitalnych ekonomistów, powinien dokształcać się na własną rękę, dzięki czemu dowiedziałby się, że np. hipotermia pozwala uratować 60% pacjentów z orzeczeniem śmierci pnia mózgu, a tromboliza zapobiega obrzękowi mózgu spowodowanemu zatorami w tętniczkach. Zamiast tego, bez wiedzy i zgody rodziny, na 2 do 10 minut wyłącza się respirator, żeby sprawdzić, czy pacjent podejmie samodzielne oddychanie. Jeśli nie podejmie, następuje nieodwracalne uszkodzenie mózgu.

Uszkadza się mózg po to, żeby orzec, że mózg jest uszkodzony!

Ale gdyby pozwolić pacjentowi na spokojne dojście do siebie pod respiratorem przez kilka dni mogłoby się okazać, że oddech samoistnie powrócił, a stan pacjenta się poprawia. Kolejny poważny problem, o którym pacjenci, a więc potencjalni dawcy narządów nie mają pojęcia, to sam proces pobierania narządów.

Przy rozcinaniu ciała „zmarłego” i w czasie pobierania narządów odnotowuje się skok ciśnienia, przyspieszony puls oraz reakcje bólowe. Z tego powodu 1/3 brytyjskich lekarzy podaje „zwłokom” środki przeciwbólowe.

W latach 90 prof. Keith Andrews udowodnił, że „wegetatywni” pacjenci są świadomi, wiedzą jak się nazywają, ile mają dzieci, jaką muzykę lubią, a jakiej nie, a mimo to są lekarze, którzy twierdzą, że ci ludzie nie żyją lub że są „warzywami”. Takich ludzi są tysiące, tysiące narządów się „marnują”, więc rodzi się pokusa, żeby uznać „trwałą utratę ŚWIADOMOŚCI” jako nowe kryterium orzeczenia śmierci.

Transplantologia rodzi też inne problemy, np. terror transplantacyjny, polegający na żądaniu tkanek i narządów od krewnych i przyjaciół, a nawet poczynanie dzieci po to, żeby dzięki ich szpikowi lub komórkom macierzystym ratować życie starszego rodzeństwa.

Medycyna zabrnęła w ślepy zaułek. Z powodu niepohamowanej żądzy pieniądza i kultu technologii nie informuje się pacjentów, że mogą uniknąć przeszczepu serca przechodząc na dietę warzywno-owocową, dzięki której wyleczą się z nawet najbardziej zaawansowanej choroby wieńcowej. Zdecydowanie lepiej jest zachować swoje własne serce, niż żyć z przeszczepem. Zamiast polować na cudze nerki należy zatroszczyć się o własne. Dieta sokowa, raw food, dieta Alleluja, dieta makrobiotyczna czy terapia doktora Gersona wyleczą niemal każdą chorobę i pozwolą uniknąć amputacji nerek oraz każdego innego narządu. Wyleczą też z cukrzycy, nowotworów i wszelkich innych plag współczesnego świata.

——————————————–

Rejestr sprzeciwów dla tych, którzy nie zgadzają się na oddanie narządów do transplantacji http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html

Do potencjalnych dawców i biorców narządów:

NIE MIEJCIE POCZUCIA WINY, ŻE ZGŁASZACIE SIĘ DO REJESTRU SPRZECIWÓW!

Dawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, że ktoś urodził się z wadą genetyczną, że zatruł się truciznami lub że ciężko zachorował!

Nie zachowuj się jak egoistyczna, okrutna hiena i nie atakuj człowieka, który walczy w szpitalu o własne życie! Nie oskarżaj go o egoizm, że nie chce oddać swoich narządów tobie lub twojemu krewnemu. Tzw. dawca też ma prawo do życia, a obowiązkiem lekarzy jest ratowanie jego życia i troszczenie się o niego tak samo, jak o ciebie. To są jego narządy, więc on ma do nich pierwszeństwo. To nie on miał pecha w życiu, lecz ty, wiec nie obciążaj jego bliskich poczuciem winy i nie nazywaj ich egoistami i zacofanymi ciemniakami. Pomyśl logicznie: jeśli dawca odda ci narządy, to ty nie umrzesz, ale umrze on – czy tego właśnie pragniesz? Czy masz sumienie uśmiercić człowieka, żeby uratować swoje życie?

——————————————–

Posłuchajcie (długiej, ale bardzo ciekawej) audycji, w której rozmawiają ojciec Jacek Maria Norkowski (lekarz i Dominikanin), minister Bolesław Piecha (lekarz) i prawnik, senator Zbigniew Cichoń (adwokat):

https://www.youtube.com/watch?v=udpfxegv6CY
Źródło: http://astromaria.wordpress.com/

___________________

http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html
Większość Polaków jak i czytających ten tekst i tak nie zgłosi się do CSR, bo mają gdzieś przyszłość i to, co dzieje się dalej niż kilometr od ich domu.
Ale Ty nie musisz tak postępować! Wydrukuj dokument, wypełnij go i wyślij pocztą do CSR już dziś!

___________________

Polecam też inne szokujące artykuły o medycynie na mojej stronie:

–Medycyna akademicka to największe kłamstwo świata. Nie leczy, a zabija
–Szczepienia: kompendium wiedzy (obszerna baza linków)
–Cholesterol: największe kłamstwo XXI wieku. Medycyna zamiast leczyć, zabija!
–Medycyna akademicka, fabryka śmierci. Kto chce delegalizacji homeopatii?
–Niski poziom witaminy D może prowadzić do raka
–Masz wysoki cholesterol? To dobrze, będziesz długo żył!

https://jarek-kefir.org/2013/10/09/ujaw ... -na-zywca/

Na stronie do wglądu również wiele ciekawych komentarzy

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 15 paź 2016, 21:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Niski poziom witaminy D związany ze zwiększonym prawdopodobieństwem śmierci.

Z cyklu: „P- 147, państwo istnieje formalnie”.

dr J. Jaśkowski

Pamiętaj!
Nie można na dłuższą metę wychowywać naród politycznie, bez przeprowadzenia „kanciastej” granicy pomiędzy pojęciami tak prymitywnymi jak: sojusznik i najeźdźca, wierny i zdrajca, swój i obcy, wróg czy agent”!
Józef Mackiewicz.
Taka ludność cofa się w rozwoju do form plemiennych. jj

Urzędnik nie ma Ojczyzny, jemu wszystko jedno,
gdzie on jest i co on robi.
Urzędnik to nawet duszy mieć nie może.
Bo czy może mieć duszę maszyna do pisania? M.R.

Czasy się nam tak zmieniły, że przeciętny obywatel ma w głowie definicje pojęć, które już dawno są nieaktualne. Od co najmniej tzw. przemian 1989 roku, polskie prawodawstwo zostało całkowicie podporządkowane ośrodkom zagranicznym. Jak to udowadniałem na licznych przykładach, te ośrodki to głównie korporacje grup kapitałowych, podporządkowane całkowicie City of London. A prawem zajmuje się BAR z City of London.
Praktycznie nie wiadomo, czy jeszcze na Wiejskiej ustala się jakiś ustawy, ponieważ częstotliwość ich zmian świadczy, że decydenci nie są zadowoleni z konkretnych przepisów i aktorzy sceny politycznej muszą od nowa zagrać sztukę głosowania w taki sposób, aby była zgodna ze scenariuszem napisanym gdzieś w dalekich krajach, przez niewiadomego pochodzenia osobników.
Najlepszym przykładem jest tzw. plan Balcerowicza alias Bucholtza. Okazało się potem, że to był plan G. Sorosa, a po pewnym czasie wyszło na jaw, że to robił prof. Sachs, a prawdopodobnie decyzje wydawał jeszcze ktoś inny.
Stara Rzymska zasada mówi: patrz kto odnosi korzyść. Nie da się w żaden sposób ukryć, że jedynymi beneficjentami tych planów było City of London.
Porównując zalecenia dla Grecji, czyli:
• zmniejszenie wartości emerytur o 2.5 % rocznie,
• wzrost PKB o 3.5% rocznie,
• przeprowadzenie reformy oświaty,
musimy sobie uzmysłowić, że dokładnie to samo dzieje się w Polsce.

Nie wiem, czy greckie gazety uświadamiają społeczeństwo, ale nie możemy oczekiwać od polskojęzycznych mass mediów niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem do 2099 roku, że ktokolwiek z obywateli zamieszkujących teren pomiędzy Odrą a Bugiem będzie przeciw temu protestował, w dającej się przewidzieć przyszłości.

Wprowadzając te procedury w Polsce tanio się wywinęli. Za 100 milionów dolarów tzw. dofinansowania Solidarności, którego rozliczenia do dnia dzisiejszego IPN nie opublikował, przejęli majątek ruchomy i nieruchomy 40- milionowego wówczas narodu. Nie można zaprzeczyć, że to był doskonały dla nich interes. Taki interes mógł się powieść tylko i wyłącznie dzięki działaniu użytecznych idiotów [Goldman - alias Lenin]. A wykonawcami byli lokalni urzędnicy.
Mając takie doświadczenie, po 1989 roku na gwałt zwiększano liczbę urzędników w tym Wesołym Baraku nad Wisłą [J.Pietrzak]. Obecnie liczba urzędników przekracza 1 300 000. Tylko 1/3 obywateli pracuje na PKB. Średnie wynagrodzenie tego zespołu urzędników przekracza 6000 zł/miesięcznie, to znaczy, że jest o ponad 1/3 większe od średniej krajowej, a więc o ponad 70 % większe od średniej emerytury.
Nie dziw się zatem dobry Człeku, że wszystko, a w przede wszystkim żywność, musi drożeć. Ty, jako ten parias, nie będziesz kupował luksusów w rodzaju nowej kamery video. Ale jeść musisz. A już oni Ciebie załatwią.
Dlatego trudno się dziwić, że nie publikuje się informacji mogących poprawić stan zdrowia społeczeństwa.
Zauważ, wszelkiej maści zespoły „ekspertów” powoływane przez rząd warszawski [G.Braun] w dziedzinie medycyny, zawsze twierdzą o konieczności wzrostu nakładów na wprowadzanie nowych leków, czy metod leczenia. Nie znalazłem w okresie ostatnich 2 - 3 dekad ani jednej ekspertyzy np. onkologów, co robić, aby zapobiec epidemii nowotworów w społeczeństwie.

Pomimo posiadanej wiedzy, że leczenie chemią, czy radioterapia skraca życie do 3.5 roku, a leczenie innymi metodami pozwala takiemu choremu przeżyć 13.5 roku, w Polsce jako obowiązkową przyjmuje się tylko chemio i radioterapię. Tak wytresowano Biologiczne Roboty, że tylko taką procedurę znają.

A co mówi na temat tej epidemii nauka?
Otóż okazało się, że niski poziom witaminy D-3 w organizmie jest związany ze wzrostem umieralności ze wszystkich przyczyn. Śmiertelność ze wszystkich przyczyn nie zależy od rasy, ale od niskiego poziomu witaminy D-3 w krwi.
Dr Daniel Dudenkof z Mayo Clinic w Rochester, na zjeździe American Society of Bone Minerals podał, że niski poziom 25 OHD tj., poniżej 25 ng.ml, był związany z przewlekłymi niepożądanymi zdarzeniami, włączając śmiertelność.
W badaniu brało udział 11 022 osoby. Czas obserwacji wynosił średnio 4.8 lata. Zmarły 723 osoby.

Ustalono ścisłą zależność dla wszystkich grup wiekowych, że znaczące obniżenie poziomu witaminy D powoduje zwiększone prawdopodobieństwo śmierci.
W innym badaniu ustalono, że niedobór witaminy D związany jest ze wzrostem przeciwciał jądrowych - ANA. ANA są to specyficzne białka skierowane przeciwko własnym jądrom komórkowym. Wysokie stężenie ANA wskazuje na chorobę autoimmunologiczną.
Witamina D odgrywa istotną rolę w układzie odpornościowym, zarówno poprzez oddziaływanie na regulację komórek T, jak i B limfocytow. Limfocyty T tłumią rekcję innych komórek układu odpornościowego, co ma istotne znaczenie w zapobieganiu autoagresji. Komórki B są odpowiedzialne za produkcję przeciwciał.
W przypadku niedoborów witaminy D komórki mogą reagować nadpobudliwie, natomiast produkcja komórek T jest ograniczona. Może to skutkować podwyższeniem w surowicy białka ANA.
Okazało się, że osoby z niedoborem witaminy D-3 poniżej 10 ng/ml mają 3-krotnie większe szanse na wzrost ANA. Osoby z koncentracją wit. D-3 pomiędzy 10 a 20 ng/ml majaą 2 krotnie większe szanse na wzrost ANA. Wśród mieszkańców USA osoby powyżej 50 roku życia maja generalnie zmniejszoną koncentrację wit.D-3.
Nie ma żadnych powodów, aby przypuszczać, że w Polsce jest inaczej. Moje badania wykazują, że jest gorzej. Szczególnie wśród społeczności zakonnych i żyjących w domach pomocy.
Ostatnie publikacje wskazują na znaczenie witaminy D-3 w leczeniu raka, a konkretnie w jego różnicowaniu komórek, zmniejszeniu wzrostu komórek nowotworowych i wywoływanie śmierci komórek, zmniejszenie tworzenia się naczyń krwionośnych nowotworu.
Wnioski z prac są następujące:
Można wykazać związek pomiędzy niskim poziomem witaminy D-3 oraz ryzykiem wystąpienia raka jajnika.

Resume.
I masz Czytelniku problem, Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia, zamiast edukować PT Personel medyczny pod tym względem i stworzyć procedury NFZ-owskie o konieczności wykonywania systematycznych badań poziomu wit.D-3 u chorych nowotworowych, nawet o tym nie wspomina, natomiast wykonywanie rakotwórczej mammografii jest zlecane? Czyli nie chodzi o zmniejszenie epidemii raka, ale o jej wzrost.
Podobnie, zamiast wydawać pieniądze publiczne na wyjątkowo słabo udokumentowany związek pomiędzy szczepionką Gardasil - Siligard, a rakiem, powinno się przeznaczyć te kwoty na suplementację witaminą D- 3. No, ale wówczas nie mielibyśmy depopulacji, ale wzrost liczby mieszkańców Polski.
A przecież Klub Rzymski zadecydował, że będzie na terenie pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem, mieszkało tylko 15 300 000 ludzi. Czyli idziemy w dobrym kierunku.
Dzięki działaniu usłużnych Trolli.
Zdrowie jest indywidualną sprawą każdego z nas, więc staraj się zrobić sobie co jakiś czas badanie 25 OHD. Norma to 50 -70 ng

Upadek narodu może nastąpić tylko,
dzięki pomocy zdrajców i renegatów. jj


„Za co nie lubię Polaków?,
Ponieważ zdrajców i renegatów biorą za bohaterów i stawiają im pomniki”
Katarzyna II

https://prawdaxlxpl.wordpress.com/tag/dr-j-jaskowski/
http://www.polishclub.org/2015/04/17/dr ... itaminy-d/
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... 1141053704
http://www.zyciekalisza.pl/?str=61,89&id=159350
http://educodomi.blog.pl/category/dr-ja ... -polityka/
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/dr-je ... cz-2014-02
http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel ... epopulacja
http://www.polishclub.org/2016/08/20/dr ... populacje/

Gdańsk 13.10.2016 r.

kontakt : jerzy.jaskowski@o2.pl
http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 27 paź 2016, 17:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kopalniawiedzy.pl/mikrobiom-jeli ... Mika,23734

Ruch w dzieciństwie sprzyja powstawaniu lepszego mikrobiomu
30 grudnia 2015, 11:59 | Zdrowie/uroda

Aktywność fizyczna na wczesnych etapach życia zmienia skład mikrobiomu jelitowego na taki, który sprzyja zarówno lepszemu funkcjonowaniu mózgu, jak i zdrowszej aktywności metabolicznej na przestrzeni życia.

Naukowcy z Uniwersytetu Kolorado w Boulder odkryli, że istnieje okno czasowe na wczesnym etapie rozwoju, które pozwala zoptymalizować szanse na lepsze zdrowie w ciągu całego życia.

Bakterie zasiedlają ludzki przewód pokarmowy krótko po narodzinach. Są kluczowe m.in. dla rozwoju odporności. Mikroorganizmy dodają do naszego ogólnego profilu genetycznego nawet 5 mln genów, dlatego mają ogromną moc wpływania na różne aspekty fizjologii.

Choć społeczność bakteryjna pozostaje do pewnego stopnia plastyczna w dorosłym życiu (można na nią wpływać za pomocą czynników środowiskowych, np. diety czy wzorców snu), naukowcy odkryli, że mikroflora jelit jest szczególnie plastyczna w młodym wieku. Okazało się, że młode szczury, które codziennie ćwiczyły z własnej woli, miały, w porównaniu do prowadzących osiadły tryb życia rówieśników i dorosłych (nawet tych ćwiczących), korzystniejszą strukturę mikrobiomu; wyrażało się to np. ekspansją bakterii probiotycznych.

Na razie Amerykanie nie określili, w jakim wieku mikrobiom jest najbardziej podatny na zmiany, ale wstępne ustalenia sugerują, że im wcześniej zacznie się działać, tym lepiej.

Prof. Monika Fleshner podkreśla, że zdrowy mikrobiom sprzyja lepszemu funkcjonowaniu mózgu i działa przeciwdepresyjnie.
Jak dodaje Agnieszka Mika, kolejne badania będą dotyczyć mechanizmów długoterminowego wpływania przez bakterie na działanie mózgu. Istotnym aspektem studiów będzie też ustalenie, jak zwiększyć plastyczność mikrobiomu u dorosłych.

Autor: Anna Błońska

Źródło: University of Colorado at Boulder
http://www.colorado.edu/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 20 sty 2017, 18:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/dlacz ... -na-slonce

Wielu szczęściarzy nie potrzebuje tabaki by sobie pokichać. Naturalnym substytutem tabaki jest po prostu słońce.

Kopia artykułu:

Dlaczego ludzie kichają podczas patrzenia na Słońce?
autor: Scarlet (2017-01-20 10:20)

Obrazek
Źródło: pixabay.com


Zaskakująco duża liczba ludzi posiada dziwne reakcje odruchowe, gdy doświadczają nagłego wzrostu natężenia światła. Należy do nich na przykład kichanie, które do dzisiaj pozostaje swojego rodzaju zagadką.

Niemniej jednak, według teorii, kichanie z powodu wystawienia na promienie słoneczne może być spowodowane przez drobne usterki w nerwie trójdzielnym. Jeden z największych nerwów czaszkowych, niesie informacje sensoryczne do odrębnych oddziałów w całej twarzy poniżej oczu, do nosa, ust oraz szczęki.

Kichanie w wyniku patrzenia na słońce może być więc zaburzeniem, wynikającym ze stymulacji przez nerw trójdzielny błony śluzowej w jamie nosowej. Kolejna teoria głosi, że jasne światło, które powoduje zwężanie się źrenic w gałkach ocznych, ma także przypadkowy wpływ na nerwy, które monitorują przepływ śluzu w nosie. Mózg myli sygnał, co prowadzi wtedy do kichnięcia.

Sugeruje się także, że zjawisko to może być ewolucyjną pozostałością po naszych przodkach. Podczas mieszkania w zatęchłych jaskiniach i paleniu ognisk, generujących dym, kichnięcie mogło być szansą na oczyszczenie dróg oddechowych z patogenów oraz ciał obcych. Warto jednak dodać, że są to tylko spekulacje. Niezbite uzasadnienie pozostaje wciąż nieznane.

Źródło:
http://www.iflscience.com/health-and-me ... ze-when-...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 21 sty 2017, 11:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/jak-o ... ie-2016-03

Jak olejki eteryczne mogą zastąpić nadużywane antybiotyki i zwalczać lekoodporne bakterie
OPUBLIKOWANO MARZEC 9, 2016PRZEZ LSW ZDROWIE

Olejki eteryczne w walce z bakteriami – Uodparnianie się naszych organizmów na antybiotyki i ich mało skuteczne działanie osiągneło już prawie skalę globalnego kryzysu zdrowotnego.



Coraz więcej osób „w ostateczności” sięga po antybiotyki i są one coraz częściej im podawane. Wielkie korporacje farmaceutyczne zacierają tylko ręce. Szefowa Światowej Organizacji Zdrowia dr Margaret Chan ostrzegła niedawno, że eksplozja coraz bardziej niebezpiecznych lekoodpornych bakterii może oznaczać „koniec współczesnej medycyny”.
Wzrost odporności na antybiotyki staje się globalnym kryzysem zdrowotnym. Coraz więcej rządów identyfikuje to jako jedno z największych zagrożeń dla zdrowia we współczesnym świecie
Jedną z najważniejszych rzeczy jaką mogą zrobić zwykli konsumenci aby powstrzymać tę fale uodparniania się na antybiotyki i wyjaławiania swoich organizmów z tak istotnych przeciwciał produkowanych przez organizm a zabijanych antybiotykami jest zainteresowanie się naturalną medycyną i szukanie innych alternatyw naturalnego leczenia.

Dlaczego antybiotyki są szkodliwe dla zdrowia
Jedną z najczęstszych praktyk w tym przypadku jest przepisywanie antybiotyków przez lekarzy w sytuacji w której to „specjaliści” zalecają stosowanie antybiotyków na nawet najdrobniejsze stany zapalne, wirusowe czy infekcje bakteryjne traktujący to jako lekarstwo nr 1 na wszelkie zło, które w zasadzie mogłyby być wyleczone domowymi sposobami . NIE lekceważmy tego. Nasze zdrowie jest zawsze najważniejsze.
W porównaniu z antybiotykami olejki eteryczne zapewniają nam liczne korzyści. Nie wpływają na uodparnianie się organizmu przed nimi, mają skuteczne nieinwazyjne działanie na naszą ‚szatę biologiczną’ i są naprawdę skutecznymi środkami przy wypieraniu wielu infekcji i chorób na tle wirusowym i bakteryjnym. Dodatkowo co warto zaznaczyć te same olejki mają całe spektrum silnych przeciwdziałań w wielu infekcjach i co najważniejsze, są skuteczne.
Należy też dodać, że olejki eteryczne nie powodują masowego wyniszczania w naszych organizmach naturalnych drobnoustrojów (mikrobiomu) będących naturalną osłoną naszych organizmów. Konsekwencją przyjmowania antybiotyków jest pozbawianie się tej naturalnej ochrony i stopniowe wyniszczanie mikrobiomu. Przyjmowanie po kuracjach antybiotykowych probiotyków nie jest w stanie cofnąć szkód jakie wcześniej wyrządziły antybiotyki.
Tak więc drodzy Czytelnicy dla zdrowia i zdrowia społeczeństwa w całości przedstawiamy kilka z najlepszych i skutecznych olejków eterycznych mających silne działanie na nieprzyjazne dla naszych organizmów drobnoustroje. Liczne badania wykazały, że są one skuteczne podobnie jak antybiotyki, a w niektórych przypadkach nawet bardziej.

Top lista antybakteryjnych olejków
*Olejek z drzewa herbacianego jest jednym z najprostszych w przygotowaniu we własnym zakresie olejków eterycznych. W przeciwieństwie do innych olejków może być bezpiecznie stosowany bezpośrednio na skórę bez wcześniejszego rozcieńczania go z tzw ‚olejem nośnym’. Wykazano silne działanie przeciw wirusom, bakteriom i innym drobnoustrojom.
*Olejek eukaliptusowy, oprócz przeciwbakteryjnego działania posiada również silny wpływ na przyśpieszenie gojenia się ran i ochrony rany przed narażeniem działania powietrza (podobnie jak bandaż).
*Czy twoja naturalna rzekomo pasta do zębów zawiera olejek miętowy, czy tylko aromat miętowy? To powinna! Mięta pieprzowa (mięta lekarska – Mentha piperita) jest silnym środkiem przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym.
*Olejek lawendowy posiada silne właściwości antybakteryjne i antyseptyczne. Jest on szczególnie skuteczny w przyśpieszaniu gojenia się drobnych uszkodzeń skóry, ran ciętych, oparzeń, oparzeń słonecznych a nawet wpływa na gojenie się blizn. Jest również skuteczny w leczeniu chorób i stanów zapalnych skóry na tle bakteryjnym takich jak trądzik czy łuszczyca.
*Trawa cytrynowa, chyba bardziej znana i popularna w kuchni tajskiej zawierająca również silne olejki eteryczne hamujące rozwój bakterii. Olejek z trawy cytrynowej może być stosowany zarówno zewnętrznie (bakteryjne infekcje skóry) jak i wewnętrznie (infekcje dróg moczowych, zatrucia a nawet dur brzuszny, malaria).
*Bergamot, czyli olejek bergamotowy (łac. Oleum Bergamottae) – olejek eteryczny pozyskiwany ze skórek owoców pomarańczy bergamoty. Od dawien dawna uznany za remedium na robaki jelitowe. Silnie działający olejek posiadający takie właściwości jak działanie dezynfekujące, dezodoryzujące i przeciwgrzybiczne. Wpływa na gojenie się opryszczki, owrzodzenia jamy ustnej. Działa wykrztuśnie, moczopędnie i pobudza trawienie. Jest skuteczny w leczeniu ospy wietrznej i półpaśca. Przeciwwskazane jest stosowanie olejku przez kobiety w ciąży.
*Zioła oregano i tymianek – niezastąpione w kuchni. Zasadniczo ich postać w formie olejków eterycznych jest silnym antybiotykiem których skuteczność została uznana zarówno w walce z bakteriami gronkowca jak i z ‚Superbug MRSA’. Oregano okazał się również bardzo skuteczny w walce bakteriami E.Coli i Salmonelli.

Olejki eteryczne są silnymi środkami biologicznymi, które muszą być zwykle rozcieńczane do odpowiednich stężeń i często wykazują nieoczekiwane efekty współdziałania między sobą. Dlatego też i z tych powodów olejki eteryczne powinny być stosowane i przypisywane pod nadzorem Naturopaty lub innego będącego w temacie lekarza. Z naciskiem na ‚będącego w temacie’. Jednak ich skuteczność jest niepodważalna i co najważniejsze, nie pozbawiająca nas naszego mikrobiomu (czyt. biologicznej szaty odpornościowej).

(‚Superbug’ – bakterie odporne na antybiotyki)

ls


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 12 lut 2017, 22:23 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3227
Lekarstwa wcale nas nie leczą i nigdy nie będą !


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 19 cze 2017, 11:21 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7530
Lokalizacja: Podlasie
Zakłamany świat naszej codzienności

Obrazek

Oprócz wielkich spisków i oszustw, które mogą doprowadzić nasz świat do zagłady (albo i nie mogą), mamy też do czynienia ze szwindlami drobniejszego płazu, które wpływają na nasze codzienne, z pozoru drobne, życiowe wybory. Każdy zapewne słyszał o „spisku żarówkowym”. Ale nie jest to jedyny taki przypadek, za pomocą którego koncerny naszym kosztem – bądź finansowym, bądź psychicznym – chcą sobie zrobić dobrze. A nawet bardzo dobrze.

ADHD – ciężka choroba koncernów farmaceutycznych

Dzieci to największa zakała ludzkości – mawiał Antoni Słonimski. A co by pan Antoni powiedział na temat dzieciaczków dotkniętych ADHD? Pewnie nic by nie powiedział. Nic, co nadawałoby się do druku.

Ale jeszcze większą zakałą jest Big Pharma. Fakt ten, zapewne z całym przekonaniem, mogą potwierdzić autorzy tekstów zamieszczanych na stronie Collective Evolution.

W październiku ukazał się tam artykuł Kalee Brown, o tym że choroba zwana ADHD (nadpobudliwość psychoruchowa) swoją „karierę” zawdzięcza głównie geszefciarzom z koncernów farmaceutycznych. Tak przynajmniej twierdzi cytowany przez Brown autor i dziennikarz śledczy Alan Schwarz. Niedawno wydał on książkę na ten temat: ADHD. Nation, opisując, w jaki sposób Big Pharma za pomocą reklamy i przekupionych przez nią specjalistów „sprzedała” Amerykanom tę chorobę.

Według Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) począwszy od 2011 r., u około 11 proc. dzieci w wieku od 4 do 17 lat zdiagnozowano ADHD. Jednak Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uważa, że choć tylko 5 proc. amerykańskich dzieci cierpi na nadpobudliwość psychoruchową, to i tak podaje się liczbę około 15 proc. I liczba ta stale rośnie, skacząc z 7,8 proc. w 2003 do 9,5 proc. w 2007 r. Schwarz tłumaczy to w ten sposób: z jednej strony jest to efekt promowania ADHD przez przemysł farmaceutyczny, a z drugiej – błędne rozpoznanie przez lekarzy przyczyn zaburzeń zachowania u dzieci. W wywiadzie dla „Scientific American” Schwarz wyjaśnia: Wiele osób w wieku dziecięcym ma problemy osobowościowe i potrzebuje pomocy. Ale zaburzenia te wynikają najczęściej z traumatycznych przeżyć, lęków, rodzinnych sporów, braku snu, złej diety, problemów szkolnych. (…) Musimy im pomóc, ale nie poprzez odruchowe diagnozy, które wpływają później na całe ich życie.

Nie jest wielką tajemnicą, że firmy farmaceutyczne kupują sobie lekarzy i biochemików pracujących nad nowymi lekami – pisze Kalee Brown. Opłacają ich, aby celowo zawyżali liczbę osób chorych na ADHD oraz aby prowadzili badania, których wyniki byłyby zgodne z oczekiwaniami Big Pharma. Zwłaszcza badania, które dotyczą skutków ubocznych przyjmowania leków na ADHD. Mimo że koncerny farmaceutyczne reklamują te medykamenty jako „bardziej bezpieczne niż aspiryna”, to wiadomo, że mają one szereg skutków ubocznych i zaliczają się do tej samej grupy co morfina i oksykodon (silny lek przeciwbólowy), ze względu na ryzyko związane z uzależnieniem i szkodliwym działaniem na organizm.

Wielu lekarzy kwestionuje zasadność traktowania ADHD jako jednostki chorobowej. Wskazują oni na to, że definicja tego zaburzenia, podobnie jak wielu innych chorób, została stworzona pod silnym wpływem Big Pharma. Lisa Cosgrove, amerykańska psycholog, badała związki finansowe między członkami zespołu tworzącego amerykański Podręcznik statystyki i diagnostyki chorób psychicznych a przemysłem farmaceutycznym, wykazując, że spośród 170 uczestników tego zespołu, 95 (56 proc.) miało jeden lub więcej związków finansowych z firmami przemysłu farmakologicznego, a 100 proc. uczestników innego zespołu, skupionego wokół zaburzeń nastroju lub schizofrenii, czerpało korzyści finansowe ze współpracy z firmami farmaceutycznymi.

Inny uczony, neurolog Richard Saul poświęcił się studiowaniu przypadków ludzi mających trudności ze skupieniem uwagi. Jego bogate doświadczenie badawcze pozwoliło mu wysnuć wniosek, że ADHD nie jest w rzeczywistości zaburzeniem, lecz zespołem objawów, które nie powinny być traktowane jako odrębna choroba. Przyczyn występowania tego zespołu należy nadal szukać.

Złudna wiara w mammografię

W 2013 r. Szwajcarska Rada Medyczna (Medical Board), niezależna grupa badawcza oceniająca technologie medyczne, została poproszona o dokonanie przeglądu przesiewowych badań mammograficznych. Czasopismo „New England Journal of Medicine” cytuje wypowiedź dr Nikoli Biller-Andorno i dr. Petera Juni, uczestniczących w badaniach Medical Board: Kiedy rozpoczynaliśmy naszą pracę, byliśmy świadomi niepokojących sygnałów, jakie dochodziły do nas w ciągu ostatnich 10–15 lat w związku z badaniami mammograficznymi. Wraz z postępem prac nasze zaniepokojenie wzrastało. Szacuje się, że w 2016 r. w Stanach Zjednoczonych zostanie zdiagnozowanych ponad 240 tys. przypadków inwazyjnego raka piersi i 61 tys. nieinwazyjnego. Mammografia uważana jest za najlepsze narzędzie pozwalające na szybkie zdiagnozowanie u pacjentki raka piersi.

Jednak obaj lekarze ze szwajcarskiej grupy badawczej byli zszokowani odkryciem, że nie ma przekonujących dowodów na to, że korzyści badań mammograficznych przewyższają szkody z nimi związane. Związana z profilaktycznymi badaniami mammograficznymi względna redukcja ryzyka śmierci z powodu raka piersi, wynosząca około 20 proc., nie równoważy ryzyka związanego z samym badaniem, które wykrywając guzki wielkości 1–3 mm, skazuje kobietę na szereg kolejnych badań, w tym inwazyjnych, jak biopsja. W większości wypadków po to tylko, aby utwierdzić się w przekonaniu, że wykryte zmiany są klinicznie nieistotne i nie zagrażają zdrowiu i życiu pacjentki. W tej sytuacji bardziej szkodliwe są same badania wykluczające, związane z napromieniowaniem organizmu.

Kanadyjski Krajowy Ośrodek ds. Badań Przesiewowych Piersi stwierdził, że w ciągu ostatnich 25 lat odkryto 106 przeszacowań dotyczących raka tego organu u kobiet. Oznacza to, że 106 zdrowych pań niepotrzebnie przeszło cały cykl zabiegów chirurgicznych, radioterapii, chemioterapii lub kombinację tych metod leczenia raka. W wyniku wieloletnich analiz efektów mammografii uczeni doszli do wniosku, że pozwala ona na uniknięcie tylko jednego (sic!) przypadku śmierci na 1000 kobiet.

Badania Szwajcarskiej Rady Medycznej wykazały, że w przypadku braku objawów nowotworu piersi, czyli w przypadku badań profilaktycznych, mammografia jest po prostu przestarzała i przynosi więcej szkody niż pożytku.

W 2014 r. w piśmie „British Medical Journal” ukazały się wyniki kilkuletnich studiów, z których wynika, że mammografia ma wątpliwą wartość. W przeprowadzonym eksperymencie wzięło udział 90 tys. kobiet w wieku 40–59 lat, które poddawane były badaniom na przestrzeni 5 lat. U części z nich wykonywano badania palpacyjne i mammografię, a pozostałe wykonywały tylko samobadanie piersi. Okazało się, że liczba kobiet, u których zdiagnozowano inwazyjnego raka piersi w tym okresie, była zbliżona w obu grupach. Natomiast liczba pacjentek, które z powodu raka zmarły, była niemalże identyczna.

W związku z tymi uwagami od listopada 2015 r. Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne przekonuje, że kobiety nieobciążone żadnym dodatkowym ryzykiem zachorowania na nowotwory piersi powinny rozpoczynać badania mammograficzne dopiero w wieku 45 lat. Coraz częściej do głosu dochodzi opinia, że mammografia nie jest doskonałą metodą diagnostyczną i słabo się sprawdza zwłaszcza w przypadku młodszych kobiet.

Fluor wzmacnia zęby czy… raka?

Fluoryzację wody pitnej dostarczanej do domowych kranów oficjalnie rozpoczęto w Stanach Zjednoczonych w latach ’50 ubiegłego stulecia. Następnie zaczęły ją stosować inne kraje. Rzekomym celem procesu fluoryzacji jest zapobieganie próchnicy zębów przez systematyczne stosowanie związków fluoru. Człowiek dorosły jest w stanie zaspokoić swoje dzienne zapotrzebowanie na fluor już poprzez samo wypicie kilku herbat. W jakim zatem celu w wielu krajach na świecie zachodzi potrzeba fluoryzowania wody pitnej? Stoi za tym nadmierna troskliwość o zdrowie obywateli czy może jakaś inna przyczyna? Czemu głowy państw nie przejmują się, że obywatele niszczą sobie zdrowie, pijąc alkohol, wdychając spaliny samochodowe czy jedząc śmieciowe jedzenie, natomiast martwią się o ich uzębienie? – zastanawiają się autorzy strony Zdrowe Pasje.

W marcu 2014 r., w 13. numerze prestiżowego pisma medycznego „The Lancet Neurology” Philippe Grandjean z Uniwersytetu Południowoduńskiego w Odenese oraz Philip J. Landrigan z Icahn School of Medicine at Mount Sinai w Nowym Jorku zamieścili artykuł na temat neurologicznych skutków oddziaływania na organizm coraz większej ilości toksyn pochodzących ze środowiska naturalnego. Konkluzje tego tekstu nie są optymistyczne: Upośledzenia rozwoju neurologicznego, takie jak autyzm, nadpobudliwość ruchowa z deficytem uwagi, dysleksja i inne zaburzenia funkcji poznawczych dotykają milionów dzieci na całym świecie. Niektóre prognozy wskazują, że ten typ chorób będzie się nasilał. Wśród czynników je powodujących znajduje się przemysł chemiczny. W 2006 wykazano, że wśród chemikaliów przemysłowych negatywnie wpływających na rozwój układu nerwowego znalazły się m.in. ołów, metylortęć i arsen. Od 2006 zidentyfikowano kolejne związki neurotoksyczne, w tym fluor i jego pochodne. Uczeni podkreślają, że zaistniała sytuacja powinna zmusić decydentów do ograniczenia stosowania środków neurotoksycznych.

Dr Dean Burk, biochemik, związany z amerykańskim Krajowym Instytutem Onkologicznym stwierdził: W gruncie rzeczy fluor jest najbardziej rakotwórczym związkiem chemicznym. Gdy masz władzę, nie musisz mówić prawdy. Jest to zasada, która rządzi na świecie od pokoleń. Bardzo wielu ludzi, będących na wysokich stanowiskach rządowych, po prostu nie mówi prawdy. Fluor przynosi śmierć na olbrzymią skalę. To jeden z najbardziej przekonujących dowodów naukowych i biologicznych, które udało mi się wypracować w ciągu półwiecza pracy w onkologii. Jak podaje Open Jurist, już w latach 70. XX w. dr Burk stanowczo twierdził, że fluoryzacja to masowe morderstwo, dokonywane przez ludzi pozbawionych czci i honoru.

To, co dodaje się do wody w procesie jej uzdatniania do picia, to substancja o nazwie kwas hydrofluorokrzemowy, który jest toksycznym związkiem, powstałym podczas produkcji aluminium, nawozów (superfosfat), stali. To nie jest produkt naturalny, to toksyczny odpad przemysłowy – tłumaczy Arjun Walia z Collective Evolution.

Nic zatem dziwnego, że coraz więcej krajów na świecie zaprzestało fluoryzacji wody. W Europie z fluoru w wodzie pitnej zrezygnowały: Austria, Belgia, Dania, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Islandia, w 90 proc. Wielka Brytania, Hiszpania, Norwegia, Szwajcaria. Poza Europą nie fluoryzuje się wody w: Kanadzie, Australii, a nawet… na Kubie. W USA proces stopniowej rezygnacji z fluoryzacji wody pitnej miał swoje początki już w latach 70. ubiegłego wieku, kiedy to w Pensylwanii wygrano proces sądowy, w trakcie którego udowodniono szkodliwość fluoryzacji wody. Mimo to na większej części terytorium USA fluoryzacja wody jest nadal stosowana. W Izraelu Sąd Najwyższy wydał werdykt nakazujący zaprzestanie fluoryzowania wodociągowej wody pitnej do kwietnia 2014 r. z powodu masowych uszczerbków na zdrowiu populacji, wyrządzonych spożywaniem dużych dawek fluoru.

Jak podaje strona Zdrowe Pasje, w Polsce w roku 1967 r. do użytku oddano pierwszą stację fluorowania wody, która miała poprawić profilaktykę przeciwpróchniczą zębów. Obecnie w Polsce fluoryzacja wody pitnej ma miejsce oficjalnie tylko we Wrocławiu, lecz w niektórych rejonach woda z kranu zawiera wyższe stężenie fluoru, co również wiąże się z niemałymi zagrożeniami dla zdrowia. Sytuacja dotycząca sztucznego fluoryzowania wodociągowej wody pitnej w Polsce niestety nie jest do końca jasna i trudno jest uzyskać dokładne informacje na ten temat. Jakość wody pitnej można sprawdzić na oficjalnych witrynach polskich wodociągów, w zależności od rejonu, lecz nie wszystkie wodociągi podają szczegółowe informacje związane z zawartością fluoru i jego związków w wodzie.

Cukier nie jest taki słodki, a tłuszcz – tłusty

Alanna Ketler z Collective Evolution pisała, że zgodnie z ujawnioną niedawno korespondencją między potentatami cukrowniczymi a naukowcami z Harwardu, przemysł cukrowniczy rozpoczął w latach 60. XX w. sponsorowanie badań mających podważyć zasadność tezy o wpływie cukru na choroby serca. W tej roli badacze mieli teraz obsadzić tłuszcz, czyniąc go głównym powodem chorób układu krążenia. W 1964 r. grupa znana jako The Sugar Association (Słodkie Stowarzyszenie) rozpoczęła kampanię zamierzającą walczyć z „negatywnym nastawieniem do cukru”, jakie pojawiło się po serii artykułów łączących cukier z chorobami serca. W następnym roku The Sugar Association zatwierdził tzw. Project 226, w którym wzięli udział uczeni z Harwardu, opłacani przez przemysł cukrowniczy. Rezultatem był artykuł opublikowany w 1967 r. w „New England Journal of Medicine”, przenoszący odpowiedzialność za wzrost chorób serca z cukru na tłuszcz. Konkluzja tekstu była jasna: Nie ma wątpliwości, że redukcja cholesterolu i tłuszczów nasyconych w diecie jest jedynym sposobem na skuteczne zapobieganie chorobom serca. Skutek był taki, że pod wpływem antycholesterolowej i antytłuszczowej propagandy zaczęto ponownie lekceważyć szkodliwość cukru w diecie. Jeden z pracowników wspomnianej wyżej grupy napisał do autorów: Zapewniam was, że to, co napisaliście, jest całkowicie zgodne z naszymi oczekiwaniami. Od tego momentu przez kolejne dziesięciolecia koncentrowano się na tym, aby w celu zapobiegania chorobom serca zmniejszyć w diecie obecność tłuszczów nasyconych, a nie cukru.

Czy jednak tłuszcz jest rzeczywiście tak wielkim wrogiem zdrowego żywienia, jak to się przedstawia w literaturze? – zastanawia się Alanna Ketler.

Zwolennicy diety niskotłuszczowej lub nawet beztłuszczowej odnieśli olbrzymi sukces. Producenci żywności i napojów zaczęli redukować ilość tłuszczu, a nawet w ogóle go nie stosować. Nie trzeba było dużo czasu, aby producenci odkryli, że eliminacja tłuszczu z posiłków i napojów pogarsza ich smak. Rekompensatę znaleźli w… cukrze! I to nie w niewielkiej ilości cukru, ale w całej masie, dodawanej do tworzonych na sprzedaż potraw. Jak na ironię, nie czyniło to wcale ich produktów wolnymi od tłuszczu, bo znajdujący się w nich cukier w organizmie konsumenta odkładał się właśnie jako tłuszcz.

Naukowcy cały czas usiłują odnaleźć związki między dietą a chorobami serca i coraz częściej skłaniają się ku opinii, że to nie tyle tłuszcz, co właśnie cukier jest odpowiedzialny za różne rodzaje chorób układu krążenia. Komitet doradczy rządu federalnego USA na temat zaleceń żywnościowych mówi, że nie ma znaczących dowodów, które wykazywałyby istnieje relacji między dietą cholesterolową a chorobami serca! Choć z drugiej strony komitet nadal zaleca ograniczanie spożywania tłuszczów nasyconych.

Tak znane firmy jak Coca-Cola Company i Kellogg Company od dawna sponsorują badania, których wyniki stały się już częścią literatury naukowej, są cytowane przez innych badaczy i nagłaśniane w publikacjach prasowych. I, co bardzo dziwne, nikt jakoś nie kwapi się, aby dostrzec w tym konflikt interesów.

Korporacje, finansujące prace uczonych, deklarują, że ich badania rygorystycznie przestrzegają standardów naukowych, natomiast sami uczeni widzą w prywatnym sponsoringu wielką szansę dla rozwoju kosztownych analiz, na które agencje rządowe nie chcą lub nie mogą wyłożyć odpowiednich funduszy. Jednak wielu krytyków uważa, że sponsorowane przez korporacje testy są jedynie marketingowymi sztuczkami, podważającymi społeczne zaufanie do wyniku badań naukowych oraz osłabiającymi rzeczywiste wysiłki na rzecz poprawy stanu zdrowia społeczeństwa. Firmy żywieniowe płacą naukowcom nie po to, aby poszukiwali prawdy na temat walorów zdrowotnych produkowanej przez korporacje żywności, ale po to, aby osiągnąć tak pożądany w dzisiejszych czasach „naukowy certyfikat” dla produktów. Przekłada się to bowiem na wzrost zysków. Natomiast ludzie, dowiadując się z dnia na dzień, że to, co wczoraj było wyklęte z menu jako groźne dla zdrowotności, dziś okazuje się jednym z filarów zdrowego i pożywnego posiłku – zaczynają tracić zaufanie do nauki o żywieniu.

A to z kolei odbija się na dochodach i prestiżu uczonych od jedzenia i picia – dodajmy od siebie. Prywatnie.

Źródła:

http://openjurist.org/619/f2d/932/yiamo ... es-inc#fn3

http://www.collective-evolution.com/201 ... -epidemic/

http://www.collective-evolution.com/201 ... r-get-one/

http://www.collective-evolution.com/201 ... our-water/

http://www.collective-evolution.com/201 ... for-money/


https://warszawskagazeta.pl/teoria-spis ... 78.twitter

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 27 lip 2017, 10:10 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3227
Piotr Wroński: W Polsce od lat wykonuje się karę śmierci!
Skazywane są dzieci i ich rodzice!


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Medycyna i ....zdrowie.
PostNapisane: 20 wrz 2018, 09:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
MEDYCYNA ŚW. HILDEGARDY. WCZESNA METODA DIAGNOSTYCZNA - ANALIZA ŻYWEJ KROPLI KRWI

Redaktor: Bożena Ciosek
28.06.2018.

Gdy nie czujemy się najlepiej, a badania nie wykazują wyraźnych nieprawidłowości, pojawia się pytanie: co mi właściwie dolega? Próbą odpowiedzi może być analiza kropelki krwi oglądanej pod mikroskopem natychmiast po jej pobraniu. Pamiętajmy, że krew krąży w ciągu minuty przez całe ciało i zbiera informacje o poszczególnych jego organach. Oglądając żywą kroplę obserwujemy na podłączonym monitorze poruszające się erytrocyty (czerwone krwinki) i leukocyty (białe krwinki), także płytki krwi i wygląd osocza. Bajeczna przygoda! Kto jeszcze nie widział swojej krwi w takim powiększeniu, nie będzie mógł się nadziwić temu co zobaczy.
Piękne, okrągłe, nasycone barwą erytrocyty nie są niestety częstym widokiem. Z różnych przyczyn związanych ze stylem życia, stresem, dolegliwościami czy środowiskiem, w jakim żyjemy – spotkamy się z różnymi zniekształceniami erytrocytów, czasem uszkodzeniami, niejednokrotnie obraz krwi będzie nieprzejrzysty, a krwinki mocno polepione. Analiza tych nieprawidłowości wspomagana wywiadem z osobą poddaną badaniu pomoże zidentyfikować źródło problemu, wskazując jednocześnie kierunek zmian, które należy podjąć(…)
Badane żywej kropli krwi na podstawie liczby i aktywności białych krwinek pozwoli ocenić jak działa nasz system odpornościowy. Oceni predyspozycje do miażdżycy, stan wątroby i innych organów, wykaże nieszczelność jelit, obecność toksyn i metali ciężkich, grzybów, larw i jaj pasożytów. Wskaże również niedobory mineralno-witaminowe oraz predyspozycje do alergii.(…)

Więcej w numerze 46 Porad na zdrowie
Bożena Ciosek
Polskie Towarzystwo Przyjaciół Medycyny św. Hildegardy


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 239 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /