Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 22 cze 2017, 18:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Leczenie, bądź też dbanie o własne, jak również rodzinne, czy społeczne zdrowie rozumiane szeroko, tak jak to ujmuje temat: „Istota zdrowia” viewtopic.php?f=16&t=4016 , jest dla wielu ludzi priorytetem życiowym. Problem jest jednak w tym, że jest tyle dróg profilaktyki zdrowotnej, bądź metod leczenia, że w tym chaosie nie zawsze odnajdujemy właściwą drogę postępowania. Nie tylko laikowi trudno jest ten chaos ogarnąć. Ludzie zawodowo leczący, czy troszczący się o nasze zdrowie, też są w tym galimatiasie zagubieni.

Ta nasza próba względnego uporządkowania tego problemu też zapewne nie wyprowadzi nas na prostą drogę do zdrowia, ale, …. spróbować można i … trzeba.
Żyjemy w czasach w których zdrowie ludzkie przegrywa narzuconą nam ludziom rywalizację. Tak, rywalizację.
Otóż zdrowie nasze musi rywalizować z mamoną, czyli z chęcią zysku na naszym zdrowiu („leczeniu”), czy też patrząc z innej strony z brakiem środków na nasze leczenie.
Ten problem niestety dotyczy wszystkich, tak biednych, jak i bogatych.
Obecnie dla medycyny oficjalnej, ale również i w wielu przypadkach dla medycyny alternatywnej sam zysk jest ważniejszy od zdrowia.
To nie pacjent (klient) jest upodmiotowiony w procesie leczenia. Na ten piedestał wspiął się zysk i to on przeważnie jest upodmiotowiony. Pacjenta uprzedmiotowiono i uczyniono z niego jedynie … źródło tego dochodu.
Leczony jest kiedy to się opłaca, nie leczony, bądź pozornie leczony, gdy opłacalność jest znikoma.
Utrzymywanie choroby, bądź wielu chorób zaczęło się opłacać, gdyż pacjent dożywotnio w ten sposób łoży na tzw. „służbę zdrowia” szeroko pojętą, łącznie, a nawet przede wszystkim na farmację.
Dlatego zaufanie do medycyny oficjalnej systematycznie spada i ludzie stają przed problemem, jak się leczyć, u kogo się leczyć, komu ufać, kto naprawdę potrafi pomóc.

Inną sprawą jest to iż do skutecznego wyleczenia oprócz metody, fachowca, potrzebne jest nasze szczere i silne zaangażowanie, gdyż bez naszego udziału trudno jest komukolwiek postawić nas na tzw. nogi.
Dlatego do procesu leczenia, czy też tylko do sposobów dbania o zdrowie, zawsze musimy przystępować świadomie z silną wolą pomocy sobie samemu, jak i osobie leczącej.
W atmosferze współpracy nawet w procesie zdrowienia pojawiają się korzystne synergie i powrót do zdrowia staje się często pasją leczonego.
Ta pasja po takim świadomym, zaangażowanym wyleczeniu najczęściej przeradza się w pasję dbania o siebie, dbania o zdrowie i w radość zdrowego życia.

W kolejnych tematach chciałbym aby poszczególne metody leczenia, czy dbania o zdrowie zostały omówione oddzielnie i w miarę szeroko.

W tym wątku natomiast chciałbym abyśmy uzupełniali naszą wiedzę o właściwym łączeniu różnych metod leczenia, czy też dbania o nasze, to ważne, O NASZE ZDROWIE.
Ono nie jest czyjeś. Ono jest nasze i albo je mamy, albo nie mamy.
Jeżeli nie mamy zdrowia to wszystko inne, co było dla nas dotąd takie ważne, ważne bo nasze, przestaje nas cieszyć i okazuje się nam … nie koniecznie potrzebne.
Ze zdrowiem jest inaczej…..


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 27 cze 2017, 13:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Twoje zdrowie

Jak może Ci pomóc medycyna naturalna?

Nie ulega wątpliwości, że zdrowie jest właściwie sprawą najważniejszą dla każdego człowieka. Ile jednak mamy z tym kłopotów nie trzeba nikomu opowiadać. Wystarczy spytać o możliwości i warunki zapisania się do jakiegoś specjalisty. Ale trzeba uwzględnić fakt, że sami trochę też zaniedbujemy swoje zdrowie, o czym dwa słowa nieco dalej. Niezależnie jednak od tego permanentny bałagan panujący w publicznej służbie zdrowia nie nastraja zbyt optymistycznie.

Często odnosi się wrażenie, że poza pacjentem nie ma nikogo, kto jest zainteresowany zrobieniem porządku w tej dziedzinie, co – o czym wszyscy wiedzą – jest zresztą sprawą niezwykle skomplikowaną. Trudno więc się dziwić, że coraz więcej ludzi od szeregu lat kieruje swoje kroki w stronę osób zajmujących się medycyną naturalną , widząc w niej „ostatnią deskę ratunku”. Bywa ona też nazywana alternatywną , niekonwencjonalną, energetyczną. Z reguły tak nazywamy tradycyjne, ludowe , domowe , naturalne sposoby radzenia sobie w przypadkach rozlicznych niedyspozycji i kłopotów z naszym samopoczuciem i zdrowiem. I przyznać trzeba, że na naszym rynku naturalnych metod pomagania w naprawie naszego zdrowia jest bardzo szeroka oferta.

Od zarania swoich dziejów człowiek radził sobie ze swoim zdrowiem korzystając jedynie z tego co otrzymał w darze od Natury. Użyłem tu celowo zwrotu „jedynie” aby podkreślić, ze nie musiał niczego produkować bo wszystko miał w Naturze. I przyznać trzeba, że na przestrzeni czasu wypracował wiele różnych systemów i metod ratowania i poprawy swego zdrowia, że wspomnę o medycynie chińskiej czy choćby o ajurwedzie, uważanej za najstarszy system leczniczy na świecie. Dzisiaj medycyna naturalna jest ogromnym działem wiedzy obejmującym setki różnych systemów, metod i technik postępowania w przypadku rozlicznych niesprawności. Nasza cywilizacja sprzyja również rozwojowi medycyny konwencjonalnej, ale także powoduje niebywały wzrost chorób i to coraz trudniejszych do wyleczenia mimo tego, bardzo znaczącego w wielu dziedzinach rozwoju. Zatem ludzie znajdując się praktycznie w sytuacji bez wyjścia szukają ratunku u terapeutów i uzdrawiaczy stosujących metody naturalne.
Liczną grupą metod poprawiania stanu zdrowia są metody energetyczne, których wpływ na zdrowie człowieka jest realizowany poprzez system energetyczny człowieka/nieco szerzej o tym piszę w zakładce Energia/. Dzisiaj nie budzi już wątpliwości fakt, że człowiek jest dużym polem energetycznym /będącym częścią powszechnego pola energii kosmicznej/, o którego poprawności funkcjonowania decyduje prawidłowość przepływów energetycznych i w ogóle równowaga energetyczna, a wszelkie choroby w ciele fizycznym, wcześniej ujawniają się właśnie w polu energetycznym. Poprawa funkcjonowania systemu energetycznego człowieka umożliwia jego własnemu systemowi immunologicznemu samoleczenie. Tak działa między innymi metoda Domancica, o której mowa w zakładce Terapie. Podobnie metoda zastosowania energetycznych lasek tybetańskich /tamże/.

Zauważyć trzeba, że metod energetycznych jest bardzo wiele i są one efektywne właśnie dlatego, że człowiek pomagający /terapeuta/ jest jedynie swego rodzaju narzędziem, a właściwą funkcję leczniczą spełnia sama energia i pobudzany przez nią system immunologiczny człowieka. Być może ta wysoka efektywność metod energetycznych wpływa na nieustanność twórczych poszukiwań i opracowywanie coraz to nowych technik operowania energią życiową człowieka w celu likwidowania różnych problemów zdrowotnych. Oczywiście podstawowe metody operowania energią opracowano bardzo dawno temu, a okres ten można mierzyć tysiącami lat , ale ludzka inwencja nadal przynosi korzystne i zdrowe owoce i na pewno człowiek nie powiedział tu jeszcze ostatniego słowa.

Na nieco innej zasadzie działa metoda matrycy krystalicznej, o której także piszę oddzielnie, czy inne podobne metody. Wszystkie te metody naturalne można efektywnie zastosować w przypadku wielu różnych chorób , w tym też przewlekłych i znajdujemy dzisiaj wiele faktów potwierdzających ich skuteczność. Wiele wskazuje jednak, że najlepsze rezultaty może przynieść łączenie wysiłków medycyny konwencjonalnej, której dorobku nikt nie podważa, z zasadami , metodami, technikami i doświadczeniami metod naturalnych. A trzeba przecież pamiętać, że medycyna , którą nazywamy dzisiaj akademicką czy konwencjonalną miała swój początek właśnie w medycynie naturalnej. Jednak dzisiaj na przeszkodzie łączeniu tych wysiłków stoi zadziwiający opór różnych środowisk. Cieszy natomiast fakt, iż wielu światłych przedstawicieli środowiska medycznego z wielkim powodzeniem uzupełnia swoje praktyki medyczne różnymi technikami i metodami z kręgu medycyny alternatywnej, osiągając dzięki temu znacznie wyższą efektywność swoich leczniczych działań.

Medycyna naturalna ma wiele zalet przesądzających o tym, iż celowe jest skorzystanie z jej możliwości w przypadku licznych zachorowań. Korzystając z metod medycyny naturalnej jesteśmy przekonani, że jest ona sprawdzona przez lata stosowania przynajmniej niezliczoną ilością przykładów osób, którym pomogła. Metodą Domancica, jak ocenia twórca tej metody, tylko on sam udzielił efektywnej pomocy ponad milionowi osób, nie licząc pomocy udzielanej przez jego naśladowców i uczniów. Metody czy techniki medycyny naturalnej nie niosą za sobą negatywnych skutków ubocznych /oczywiście jeśli są stosowane przez osoby posiadające stosowne uprawnienia/ , a w przypadku np. metod energetycznych nie ma praktycznej możliwości zaszkodzenia osobom korzystającym z nich. Są to więc metody całkowicie bezpieczne. Decyzja o skorzystaniu bądź nie z jakiejś metody czy techniki z kręgu medycyny naturalnej zawsze należy do osoby, która chce z tego skorzystać, dlatego nieodzowne jest zapytanie o uprawnienia i doświadczenia terapeuty. Zresztą prawo wyboru sposobu leczenia należy do najważniejszych praw pacjenta.

Jak wspomniałem na początku, w większości przypadków nasze choroby mają swoje źródło w naszym postępowaniu, w naszej psychice, w naszych przekonaniach i naszym myśleniu. Zapominamy o dbaniu o swoje zdrowie wtedy gdy jesteśmy zdrowi, gdy nic nam nie dolega. A tu wszelkie dawne kultury i systemy lecznicze zawsze wskazywały na konieczność prowadzenia właściwego trybu życia i najogólniej mówiąc kultury tego życia czy wreszcie zachowania odpowiedniej postawy własnej wobec siebie i wobec innych. Te zalecenia są zawsze aktualne.

Ludzki organizm jest najdoskonalszą maszynerią, o niezwykłej sprawności i niezawodności działania. Jeśli coś zaczyna szwankować dostajemy od niego sygnały, ale zbyt często je bagatelizujemy, bądź w ogóle nie dostrzegamy, doprowadzając do sytuacji kryzysowej. Wniosek jest więc prosty i oczywisty – nauczmy się szanować siebie, wsłuchiwać się w siebie , rozpoznawać sygnały jakie otrzymujemy , jednym słowem bądźmy bardziej uważni we wszystkim co robimy. I bez wątpienia trzeba zwolnić, uspokoić się, zrelaksować i pamiętać o tym zawsze. Musimy też na nowo nauczyć się żyć we wspólnocie, szanując innych ludzi i ich prawa i potrzeby oraz utrzymując harmonię we wszelkich wzajemnych relacjach. Takie może być główne wskazanie na ten znamienny rok, który według wielu przekazów symbolizuje także marsz człowieka do szczęścia, zdrowia i osiągnięcia wyższego poziomu życia tak w aspekcie fizycznym jak i duchowym.

http://naturaazdrowie.pl/twoje-zdrowie/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 27 cze 2017, 13:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
O zarządzniu najcenniejszym darem natury

Anna Tausig
Lekarz, dietetyk

Wielu z nas na hasło „metabolizm" ma swoją własną definicję. Raz jest rozumiany jako częstość wypróżnień, innym razem jako apetyt, rzadziej jako tendencja do tycia. Dowiedz się, czym jest metabolizm i jakie są jego prawa oraz dlaczego organizm człowieka można nazwać znakomitym matematykiem.

Metabolizm to ponadczasowa matematyka wszechświata. To z jednej strony zarządzanie życiodajną energią, która krąży w ożywionym świecie, dając i odbierając życie kolejnym pokoleniom wszystkich żywych istnień, z drugiej – całokształt reakcji chemicznych i związanych z nimi przemian energetycznych, które zachodzą w żywych komórkach.

Matematyka wszechświata

Zacznijmy od początku, a w zasadzie – prawie od początku, bo nikt na chwilę obecną tego prapoczątku wszystkiego nie jest pewien. Przypatrzmy się słońcu, naszej najjaśniejszej gwieździe, wokół której dosłownie i w przenośni toczy się ziemskie życie – pory dnia, pory roku, wegetacja i sezonowy jej brak. Zjawiska te zależne są od dopływu do powierzchni naszej planety życiodajnego światła i ciepła, czyli wielkiego potencjału życia. Jako pierwsze korzystają z niego rośliny, tworząc w podzięce bujną zieloność – pokarm roślinożerców. Te z kolei staną się żywnością drapieżników, które w swoich komórkach przetworzą słoneczną energię „wyłapaną" wcześniej przez rośliny. Ale nawet drapieżniki same padają ofiarą silniejszych i, będąc ich pokarmem, niczym pałeczkę sztafetową, przekazują dalej tę uwięzioną energię. Stojące najwyżej w łańcuchu pokarmowym istoty kiedyś też odchodzą i ich rozpadające się ciała stają się wspaniałą pożywką dla różnych stworzeń. W ten sposób energia jest przekazywana dalej i wędruje niczym niepowstrzymana w świecie ożywionym. Obowiązuje tu święte prawo – W NATURZE NIC NIE GINIE I NIC NIE MOŻE SIĘ ZMARNOWAĆ.

Podstawowe prawo metabolizmu

To jedno z zasadniczych praw metabolizmu. Krążenie energii między organizmami można nazwać jej ziemskim obiegiem, zaś sposób, w jaki jest przetwarzana i wykorzystywana w pojedynczym organizmie, jest po prostu jego metabolizmem. Jest to dość skomplikowany system jednoczesnych reakcji biochemicznych, które trwają nieustannie i tak długo, jak długo trwa życie. Naukowcom w najdrobniejszych szczegółach udało się opisać wszystkie przemiany komórkowe, które w zespół tworzą przemiany metaboliczne. Ze względu na wyjątkowo skomplikowaną i rozbudowaną sieć tych reakcji skupmy się raczej na związkiem przyczynowo-skutkowym pomiędzy spożywaniem pokarmu a uwalnianiem energii w nim ukrytej.

(Bez)ruch

W każdym organizmie metabolizm wyraża się bilansem konkretnego zapotrzebowaniem na energię i ilości dostarczonej. Do czego jest potrzebna energia? Odpowiedź jest prosta – aby żyć, ale co za tym się kryje? Wyobraźmy sobie następującą sytuację: w ciepłym, wyciszonym i mrocznym, lecz przyjemnym pomieszczeniu jedynym sprzętem jest wygodne łóżko. Leży na nim człowiek. Nic nie jadł przez ostatnich kilka godzin, ale nie jest głodny. Leży w całkowitym bezruchu, niczym się nie stresuje, a spokojne myśli w jego głowie przesuwają się leniwie. Ale jego serce bije, nerki pracują, wątroba działa, płuca wymieniają gazy, inne wewnętrzne organy też wykazują niezbędną dla utrzymania życia aktywność. Na te potrzeby niezbędna jest energia – nazywamy to PPM.

Podstawowa przemiana materii

PPM (podstawowa przemiana materii) jest to taka ilość energii, jaką należy dostarczyć organizmowi, aby zapewnić prawidłowe działanie narządów wewnętrznych w warunkach zupełnego spokoju zarówno fizycznego, jak i psychicznego, na czczo oraz w optymalnym klimacie. Energia ta zużywana jest między innymi na oddychanie, pracę serca, odbudowę i wzrost komórek. W zasadzie ilość energii niezbędnej na potrzeby PPM jest u większości z nas podobna, lecz nie jednakowa. Różnice wiążą się z różnymi czynnikami, takimi jak: ilość i jakość tkanki mięśniowej, wiek, aktywność tarczycy czy regularność dostępu do pożywienia.

Ekstra porcja kalorii

Ale wróćmy do omawianego wcześniej człowieka. Kiedy przestaje leżeć w bezruchu, na każdą wykonywaną czynność potrzebuje dodatkowej porcji energii. Podobnie jest w sytuacji napięcia nerwowego czy nasilonych procesów trawiennych. To przecież również praca, dlatego wymaga zasilania energetycznego pod postacią dodatkowego pożywienia.

Ekstra porcja kalorii zamkniętych w pożywieniu będzie wymagana, jeśli jest to rosnące intensywnie dziecko lub nastolatek, kobieta w ciąży lub ktoś, kto właśnie dochodzi do zdrowia po ciężkiej chorobie lub poważnym urazie.

Zrównoważona energetyka

I właśnie w tym momencie dowodzenie przejmuje „matematyczny zarządca". Jeśli na jednej szali energetycznej wagi położymy wartość kalorii, którą dostarczyło pożywienie, a na drugiej wydatek energetyczny na PPM, procesy wzrostu, regeneracji i wykonywanej aktywności fizycznej i waga jest w stanie równowagi, to oznacza, że energetyka organizmu jest zrównoważona. Jeśli jednak waga przechyla się na stronę energii z pożywienia, to znaczy, że pozostaje nadmiar niewykorzystanej energii. A w naturze przecież nic zmarnować się nie może. Nasz organizm zadba o to, żeby do marnotrawstwa nie doszło. Oznacza to, że ta nadwyżka pod postacią trójglicerydów zostanie przekazana tkance tłuszczowej.

Organizm jest matematykiem

Lekcja numer 1 mówi – organizm jest świetnym matematykiem – sumuje, odejmuje i niezawodnie prawidłowo oblicza bilans. Tyjesz? Nie dziw się. Oznacza to, że tempo, w jakim twój organizm przetwarza energię pokarmu, jest zbyt niskie w stosunku do ilości napływającego pokarmu. A że inni jedzą więcej i pomimo tego utrzymują nienaganną figurę? Po prostu ich „piec" do spalania pokarmu działa sprawniej i w jednostce czasu są w stanie wykorzystać więcej energii. Z jakiegoś powodu twój „piec" nie działa tak sprawnie.

Wykaż się więc mądrością i dostosuj ilość spożywanych kalorii do trybu, w jakim żyjesz, lub zmień tryb życia.

http://www.aktywniepozdrowie.pl/jak-dzi ... rem-natury


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 01 lip 2017, 09:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Odkwaszanie, to zrozumienie istoty zdrowia?

Dr Otto H. Warburg i sprawa głównej przyczyny powstawania nowotworów.

Biochemik, dwukrotny laureat Nagrody Nobla – Otto Heinrich Warburg, jeden z czołowych biologów komórkowych XX wieku, odkrył, że przyczyną nowotworów jest zbyt duża kwasowość organizmu, co oznacza, że pH, (potencjał wodorowy) w organizmie jest poniżej normalnego poziomu wynoszącego 7,365.

Warburg badał metabolizm guzów nowotworowych oraz oddychanie komórkowe i odkrył, że komórki nowotworowe utrzymują się i rozwijają w niższym pH, już przy pH=6, jest to spowodowane produkcją kwasu mlekowego i podniesionego poziomu CO2. Warburg wierzył, że istnieje bezpośredni związek pomiędzy pH a tlenem. Wyższe pH, czyli odczyn zasadowy, oznacza większe stężenie cząsteczek tlenu, podczas gdy niższe pH – odczyn kwaśny, oznacza niższe stężenie tlenu… sam tlen jest potrzebny do utrzymania i funkcjonowania zdrowych komórek.

Za to ważne odkrycie, w 1931 roku otrzymał Nagrodę Nobla z dziedziny medycyny. Dr Warburg był dyrektorem Instytutu Cesarza Wilhelma (obecnie Instytut Maxa Plancka) na wydziale fizjologii komórek w Berlinie. Badał metabolizm guzów nowotworowych i oddychanie komórkowe, szczególnie komórek nowotworowych.

Poniżej znajdują się bezpośrednie cytaty wygłoszone przez dr Warburga podczas wykładów z medycyny:
„Tkanki nowotworowe są kwaśne, natomiast zdrowe tkanki są alkaliczne. Woda rozdziela się na jony H + i OH-, jeśli istnieje nadmiar jonów H + to występuje odczyn kwaśny. Gdy istnieje nadmiar jonów OH-, to mamy do czynienia z odczynem zasadowym.”

W swojej pracy „Metabolizm Nowotworów”, Warburg wykazał, że wszystkie formy nowotworowe charakteryzowane są przez dwa podstawowe warunki: kwasica oraz hipoksja (brak tlenu).

„Nie znam choroby u podstaw której nie leżałoby niedotlenienie komórek”

„Brak tlenu i występowanie kwasicy to dwie strony tego samego medalu: jeśli masz jedno, masz też drugie”

„Wszystkie zdrowe, normalne komórki bezwzględnie wymagają tlenu, ale komórki nowotworowe mogą żyć bez niego – reguła, od której nie ma wyjątku”

„Jeśli by pozbawić komórkę 35% jej tlenu, to przez 48 godzin może zamienić się w komórkę nowotworową.”

Dla dr Warburga stało się jasne, że główną przyczyną raka jest niedobór tlenu, który tworzy kwaśny stan w organizmie człowieka. Dr Warburg odkrył również, że komórki nowotworowe są beztlenowe (nie oddychają tlenem) i nie mogą przetrwać w obecności dużej ilości tlenu, która jest obecna w alkalicznym organizmie.

Przyczyny słabego systemu immunologicznego

Za wszystkimi alternatywnymi metodami leczenia stoi pewna istotna niedogodność, że ludzie nie do końca rozumieją o co w tym chodzi. Zupełnie nieprzyzwyczajeni są do tego, że będą musieli sami wiele zrobić, a nie poddawać się bezwładnie działaniom osób trzecich, czyli lekarzy i medycyny alopatycznej. Takie podejście wymaga odpowiedzialności i zrozumienia istoty choroby, a także możliwej porażki, szczególnie, gdy występuje presja czasu. Niestety najlepsze działanie wielu terapii alternatywnych, choć nie wszystkich, jednocześnie wyklucza metody stosowane przez alopatów.

W wielu przypadkach nie da się skutecznie naprawiać systemu immunologicznego, gdy jest on traktowany chemią, a często jakiejkolwiek postaci ingerencją. Wyobraźmy sobie usunięcie jednej z naturalnych barier immunologicznych, jaką są migdałki. Taki organizm już zawsze będzie miał słabszą naturalną odporność. Z drugiej strony są tacy, którzy woleliby lizać podeszwy klapków po podróży do Indii, niż udać się do apteki z receptą przepisaną przez alopatę.
Tak czy siak możemy wyodrębnić parę punktów, od których będzie zależało bardzo wiele, żeby nie powiedzieć wszystko:

Zakwaszenie organizmu
Niedotlenienie organizmu
Wolne rodniki tlenowe
Minerały
Witaminy
Przemiana materii
Pamięć komórkowa

Ostatni z punktów może wydawać się dość kontrowersyjny, ale gdy założymy, że świat istniałby dobę, to całe życie człowieka od czasu pierwszego homo-sapiens do dzisiaj trwałoby kilka sekund. Wszystkie zwierzęta i rośliny pochodzą z tej samej jednej komórki i dlatego w każdym DNA znajdziemy elementy wspólne, niekiedy nawet w wielkiej części. Dlatego jakiś drożdżak może użyć naszego DNA jako własnego i będzie miał się świetnie i dlatego my jedząc zielone warzywa liściaste przyswajamy roślinne aminokwasy, jako budulec osobistych mięśni o charakterze jak najbardziej zwierzęcym. Pewniakiem jest też ogromna energia, która ma możliwość przemieszczania się z niewyobrażalną szybkością, przy której prędkość światła, to nędzna szybkość przedszkolna i kontakt z pamięcią komórkową naszych przodków. Teoria kwantów jest skomplikowana i wymagająca tak błyskotliwego umysłu, a do tego wiedzy, że wielu twórców trafnych i możliwych hipotez nie rozumie ich do końca. I to nie są pensjonarskie żarciki. Nie mniej jednak możemy przyjąć za pewnik, że pamięć komórkowa istnieje i jeżeli zaśmieca organizm, nigdy do końca nie zostanie wyleczony. Jedyną metodą odblokowania jest odpowiednie myślenie – forma medytacji, połączona z odpowiednim oddychaniem, czyli dla wielu bieganie.

Tak naprawdę wszystkie wymienione wcześniej punkty 1-7 są ze sobą powiązane, a niektóre wręcz są tym samym. To co napiszę jest biologią na poziomie liceum. Jest to obraz zdrowia i uzdrawiania ukrywający się po prostu w licealnych podręcznikach od biologii i chemii. Jednak dlaczego stał się zakazaną wiedzą i zakamuflowaną w branży medycznej siejącej postrach świadomą dezinformacją i dyskredytowaniem konkurencji?

Teraz trochę trudniejszy fragmencik, ten dla uczniów liceum z biolchemem, oni prawdopodobnie zostaną alopatami:
Mitochondria w komórkach (ich funkcja jest ściśle związana z procesami utleniania biologicznego, a liczba jest uzależniona od aktywności metabolicznej komórki; im większa aktywność metaboliczna komórki tym większa liczba mitochondriów) wykopują/wywalają zasilane energią słoneczną elektrony z wiązań węglowych (w żywności), a konwersja do ATP (co to jest ATP każdy kulturysta wie) w dużej mierze napędza naszą biochemię i utrzymuje ładunek komórki (-40 do -50mv / pH 7,35-7,45).
Silny ładunek komórki chroni ją przed zniszczeniem przez kwasy, utleniacze, promieniowanie oraz wolne rodniki, czyli mamy – zapalenie/utlenianie. Z drugiej strony odpowiedź immunologiczna w postaci zapalenia, mimo, że zasilana w ten sam sposób, wytwarza silnie utleniający nadtlenek wodoru i reaktywne formy tlenu (ROS), które niszczą patogeny i niepożądane zanieczyszczenia komórek. Życie utrzymuje się w ten sposób w równowadze.
Tlen jest jak przełącznik w zależności od jego stanów atomowych, a więc może działać jako utleniacz metaboliczny, mocniejszy utleniacz w reaktywnej formie tlenu, lub jako przeciwutleniacz, gdy zamienia kwaśne protony w wodę „wysychającą” w procesie oddychania.
Tlen ładuje zapasy pH i zachowuje elektrony. Tak więc oznacza to, że nadtlenione/niedotlenione komórki staną się kwaśne i będą dalej odpychać i niszczyć tlen. Jeśli komórka nie może uzyskać wystarczającej ilości tlenu, aby zneutralizować kwasy metaboliczne, naładowany teren zostanie zdegradowany, elektrony zostaną wykradzione z DNA i cząsteczek strukturalnych, produkcja energii nie będzie możliwa, a następnie komórki staną się dysfunkcjonalne, chore, podatne na patogeny, rozłożą się lub staną się beztlenowe i nowotworowe.

Zakwaszenie organizmu to powolne jego umieranie

Zakwaszenie organizmu powoduje wytwarzanie toksyn bezpośrednio prowadzących do niedotlenienia komórek. Najbardziej fundamentalną przyczyną raka jest zbyt mała ilość tlenu docierająca do komórek. To są słowa dr.Otto H.Warburg’a dwukrotnego laureata Nobla i raczej możemy mu wierzyć.
Chroniczny brak tlenu w organizmie trwający dłuższy czas prowadzi do rozwoju szkodliwych bakterii, pleśni, grzybów, pasożytów i innych czynników powodujących powstawanie infekcji, a w końcu nowotworów. Bowiem tlen odgrywa nadrzędną rolę w metabolizmie energii w żywych organizmach. Żywa komórka jest miejscem ogromnej aktywności biochemicznej zwanej metabolizmem. Gdy jesteśmy zakwaszeni, duża część naszych składników mineralnych i witamin angażuje się w proces neutralizacji kwasu i relacją zwrotną prowadzi to do stałych niedoborów mikroelementów i witamin; spowalniają się przemiany metaboliczne.
Metabolizm komórki jest ściśle związany z jej zakwaszeniem. Nawet krew, zaczyna robić się zbyt krzepliwa i płynie wolniej, gdy jesteśmy zakwaszeni. Prowadzi to do jeszcze innych ciężkich schorzeń. W pewnym momencie nie jesteśmy w stanie neutralizować zakwaszenia naszego organizmu i następuje poważna choroba. Ludzie przeprowadzają detoksykację i nawet nie mają pojęcia, że to po prostu oznacza odkwaszenie organizmu.

Odtrucie oznacza odkwaszenie

Jest jeszcze jedna sprawa ściśle związana z chorobami, z rakiem i z tlenem. Mówi się o natlenianiu komórek, to o co właściwie chodzi w kwestii wolnych rodników tlenowych? Przecież to zdezelowane atomy tlenu, które na ostatniej orbicie mają brakujący elektron, albo za dużo go mają i usiłują zabrać, czyli utlenić, albo podrzucić czyli też zdezelować innemu zdrowemu atomowi budowę. No właśnie.

Przypomnienie skąd się biorą wolne rodniki tlenowe?

Wolne rodniki to niestabilne cząsteczki w organizmie, powstałe częściowo z produktów odpadowych, paradoksalnie właśnie podczas utleniania lub zwykłych komórkowych działań metabolicznych. Im bardziej zakwaszony organizm tym tworzy się więcej wolnych rodników tlenowych, gdyż zakwaszenie to zatrucie. Jednak nawet przy idealnej diecie i tak będą się tworzyć. Życie je tworzy, a nawet w dużych ilościach aktywność fizyczna i chodzi o to, żeby to rdzewienie od środka powstrzymać jakimiś antyoksydantami i tutaj przychodzą z pomocą wszystkie owoce, a szczególnie czerwone i borówkowe i amaranty, gdyż one najlepiej antyoksydują, czyli również odkwaszają organizm.

Antyoksydanty są na każdym etapie bronią do walki z wieloma chorobami, w tym z rakiem

W komórce, w której jest tlen nie rozwinie się rak, gdyż rak nie żywi się tlenem. Warburg i wielu innych twierdzi wręcz, że jeżeli dostarczymy do komórki rakowej tlen, to rak zginie. Rak żywi się cukrem, powstały więc teorie, żeby chorym na raka nie podawać cukru, w tym „groźnych” owoców, a jedynie białko i kółko się zamknęło. Bowiem białko zwierzęce bardzo zakwaszało i pozbawiało komórki tlenu, które niby nie miałyby czym się żywić, ale wątroba przecież w ostateczności wszystko zamieni na cukier, żeby odżywić chociażby mózg, który żywi się głównie cukrem i tak koło się zamknęło. Lekarze medycyny alopatycznej, ale też wielu naturopatów ostrzegają przed owocami w nadmiernych ilościach (czyli więcej niż 2 dziennie), ale właśnie między innymi soki owocowe i warzywne potrafią wyciągnąć ludzi z raka.

Jest to poważna niespójność

Wracając do wolnych rodników tlenowych. Mamy tyle lat ile faktycznie mają lat nasze komórki, które mogą być rdzewiejące i zakończyły już swój proces odradzania się w czasie, ale mogą też być odmładzane za pomocą naturalnych przeciwutleniaczy.

Komórkom można przedłużyć życie, a nawet odwrócić procesy starzenia

Witaminy A, C, E, enzymy zawierające jony Mn, Cu, Zn, Se, metionina oraz flawonoidy mają wielkie właściwości przeciw utleniające. Czarna morwa, jagoda acai, fioletowa kukurydza, zielona herbata to bardzo mocne antyoksydanty. Zresztą prawie wszystkie owoce odkwaszają i działają antyoksydująco. Wspaniała jest cytryna, czy pomarańcza. Doskonałe są wysoko potasowe banany.
99% masy ciała ludzkiego składa się z sześciu elementów: tlen, węgiel, wodór, azot, wapń i fosfor. Pozostały procent stanowią między innymi żelazo, jod, sód, potas, chlor, siarka, miedź i cynk. Jedzenie jest podstawowym źródłem utrzymania naszego organizmu w równowadze poprzez dostarczenie odpowiedniej ilości minerałów i witamin niezbędnych do wszystkich procesów metabolicznych zachodzących w naszych organizmach. Zgubienie jakiegokolwiek elementu należącego do grupy witamin i minerałów powoduje w konsekwencji dysfunkcje wszystkich innych zależności zdrowotnych. Piec wypełniony najlepszym paliwem po brzegi nie da ciepła, jeśli nie będzie ciągu dostarczającego powietrze. Dopóki nasz organizm nie będzie dobrze zaopatrzony w tlen niezbędny do utleniania produktów odżywczych, a także, gdy nie będzie dobrze antyoksydowany ze złych cząsteczek tlenu powstałych zawsze jako odpady procesu utleniania, będzie zakwaszony i będzie z dnia na dzień pogarszał się nasz metabolizm.

Nowotwór to choroba metabolizmu

Każdy minerał i witamina bierze udział w odpowiedniej części procesów metabolicznych komórek. Na przykład siarka tworzy składnik niektórych ważnych hormonów, takich jak insulina, co jest bardzo ważne dla zwykłego metabolizmu. Nigdy nie odrzucaj naturalnych pokarmów, które są gorzkie, to właśnie siarka. Delektuj się rukolą, czy gorzkawą cykorią. To dlatego Johanna Budwig w swoim protokole leczenia raka zalecała „kontrowersyjny” chudy twaróg do mieszania go z olejem lnianym. Chodzi przede wszystkim o siarkę. Należy mieć przy okazji na uwadze, że w przypadku, gdy decydujemy się na jedzenie nabiału, musimy dostarczyć sobie jednocześnie wielkich ilości witaminy C. Jeśli jej nie dostarczamy, w jelitach dochodzi do procesu gnilnego, a co za tym idzie powstawania kwasów i toksyn.
Wapń jeden z najważniejszych minerałów, którego potrzebujemy dużo, wchłaniany przez organizm w postaci fosforanu wapnia, jeden z najważniejszych minerałów, niezbędny jest do tworzenia układu kostnego, ale także jedną z jego funkcji jest dbanie o prawidłową krzepliwość krwi i pracę mięśnia sercowego.

Kosmki jelitowe źle wchłaniają zakwaszone pokarmy.

Może to objawiać się biegunką, wzdęciami, zaparciami i zgagą. Poza tym niewydalone kwasy odkładają się w tkankach, co objawia się bólem stawów, głowy, wysypką skórną, ciągłym zmęczeniem, ociężałością, bólem głowy, nerwowością, zaburzeniami snu. Praktycznie wszystkie choroby zwyrodnieniowe i przewlekłe mają swój początek w zakwaszeniu i niedotlenieniu organizmu: reumatologiczne, zwyrodnienia stawów, nadciśnienie, zawały serca, zwapnienie kości, miażdżyca, cukrzyca, osteoporoza, no i rak. Jedzenie nieprzetworzonego pożywienia, czyli w przewadze surowego i roślinnego, gdyż rośliny nie zakwaszają. Jak najwięcej owoców (a jednak) w charakterze witamin, oczyszczacza i odrdzewiacza, a w następnej kolejności warzyw zielono-listnych, w charakterze budulca i również antyutleniaczy, picie trzech litrów wody dziennie, codzienne przebieżki, unikanie parabenów i aluminium, nie mówiąc o rtęci, a także umiejętność rozładowania bieżącego stresu poprzez szybkie oddychanie przeponowe, regularne (częste) wypróżnianie, i rozprawienia się z pamięcią komórkową z dużym prawdopodobieństwem może zastopować chorobę, łącznie z jej cofnięciem.

Gdy dostarczymy tlen do komórek ciała odżywiając się alkalicznie, i gdy zneutralizujemy owocami wolne rodniki tlenowe, wygramy batalię o młodość i zdrowie?

Nie znam choroby u podstaw której nie leżałoby niedotlenienie komórek – Dr Otto H. Warburg – prawdopodobnie wystarczy dobrze komórkę natlenić i się samo-naprawi.

Natleńmy ją odkwaszając się. Jedzmy surowe jedzenie roślinne naświetlone słońcem, pełne biofotonów.

http://grubakaska.pl/odkwaszanie-to-zro ... y-zdrowia/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 01 lip 2017, 15:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Energoterapia

Obrazek
Książka do kupienia w dobrych księgarniach, na allegro oraz w sklepie Instytutu Energomedica.

Terapie rezonatorami

Moim celem było uzmysłowić wszystkim, a w szczególności lekarzom, terapeutom, psychologom, fizjoterapeutom, czyli tym wszystkim, którzy zajmują się zdrowiem, jedną i fundamentalną sprawę: głównym czynnikiem (medium), którym zajmujemy się w leczeniu, to energia. To jest słowo klucz.
Za cel postawiłem sobie wyjaśnienie, czym w ogóle jest energia. Bowiem to prawidłowy (symetryczny) przepływ energii jest nie tylko kluczowym warunkiem naszego dobrego zdrowia, ale także właściwego leczenia.
Chciałem uzmysłowić czytelnikom, że każda terapia wykorzystywana w procesie powrotu do zdrowia w pierwszej kolejności wpływa na przepływ energii w naszym ciele. Wielu terapeutów zna swoje metody doskonale, choć często nie zdaje sobie do końca sprawy, jak tak naprawdę ich metody działają.
(...)

Energoterapia to z pozoru obce słowo. Można sądzić, że to jakiś typ terapii przy wykorzystaniu energii.
Użyłem tego słowa, aby uzmysłowić wszystkim, że w gruncie rzeczy cała terapia człowieka polega na regulacji przepływu energii przez nasze ciało. Stan pełnego zdrowia to niezaburzony przepływ energii nie tylko przez ciało fizyczne, ale także emocjonalne i mentalne.
O ile z pierwszym poziomem (fizycznym) nie mamy większego problemu, to związek przepływu energii z emocjami i myślami dla wielu z nas jest trudny do wyobrażenia.

Wszystko jest jakąś formą energii i musimy użyć tylko wyobraźni, aby człowieka i wszystko, co go otacza, zobaczyć właśnie w formie przepływu energii. Obecnie ludzkość, a w szczególności nauki biologiczne, nie mogą już postrzegać człowieka jako maszyny. Postępy fizyki są już na tyle głębokie, że chowanie głowy w piasek przez medyczne autorytety dłużej nie może być tolerowane. Potrzebujemy nowego paradygmatu w medycynie, aby mogła ona w pełni służyć ludziom. Tzw. medycyna oparta na faktach (ang. EBM – evidence based medicine) nie zdaje egzaminu. Bo dzięki niej możemy tylko weryfikować, na co wydać pieniądze. Coraz częściej używa się pojęć medycyna spersonalizowana i terapia spersonalizowana. A to przecież nic innego jak tradycyjne metody leczenia, często o wielowiekowej historii.

Zmiana sposobu myślenia w medycynie już się zaczęła. Obecnie, dzięki odkryciom fizyki współczesnej, możemy wyjaśnić na gruncie nauki zachodniej wiele zasad wyznawanych w tradycyjnych terapiach wschodu i zachodu.

To opracowanie ma za zadanie wyjaśnić, na czym polega leczenie poprzez wpływ na regulację przepływu energii człowieka. Podręcznik ten zajmuje się w szczególności tym, czym jest ból. Ból to symptom, którego z reguły boją się wszyscy. Moim celem jest wykazanie, że ból to nie tylko odczucie fizyczne, często zresztą łatwe do zniesienia. Pragnę pokazać, że ból to przede wszystkim cierpienie emocjonalne i mentalne. Dopiero leczenie z tego poziomu osiąga zamierzony skutek.
Ból to w istocie wołanie o pomoc. To często symboliczne karanie się za to, że nie jestem dość dobry, że zawiodłem, że jestem do niczego, że zdradziłem, że nie umiem, że jestem winny itd.

Pomoc niestety nie zawsze nadchodzi w odpowiednim czasie. Wielu pacjentów i terapeutów zagubiło sens tego, do czego służy ból. Ból to surowy nauczyciel, a w naszym analgetycznym (p/bólowym) społeczeństwie jest niemile widziany. Znieczulając się nieustanie lekami, alkoholem, papierosami czy narkotykami, gubimy sens życia. A to powoduje, że musimy jeszcze bardziej się znieczulić. I nie chodzi mi o to, aby ludzie cierpieli bez powodu, ale o to, że cierpienie uczy nas bardzo dużo. Im szybciej to pojmiemy,
tym będziemy mniej cierpieć.

Niezwykłe jest to, jak ból potrafi ewoluować i jak subiektywne potrafi być jego odczuwanie.
Dlatego jako lekarz pracujący bardzo często z ludźmi, którzy żyją z przewlekłym bólem, chcę się podzielić tym, co wiem, i tym, co umiem.
Poznając tajniki, czym jest ból, nie tylko uczymy się go leczyć, ale także poznajemy lepiej siebie samego.
(...)

Z rozdziału I - Czym jest energia

Rzeczą ważniejszą od wiedzy jest wyobraźnia.

A. Einstein



Kiedy zastanawiamy się, co jest nam potrzebne do życia, myślimy o wielu czynnikach wpływających na jego jakość. Dla niektórych ludzi najważniejszy jest sposób odżywiania się i dobór wody pitnej. Inni szczególny rodzaj spełnienia i satysfakcji odnajdują: w pracy, własnej twórczości bądź poprzez kontakt z ludźmi spotykanymi na co dzień. Każdy z tych czynników jest integralną cząstką całości, elementem dopełniającym wzajemne współzależności. Samo, nawet najlepsze jakościowo i zbilansowane pożywienie nie zaspokoi wszystkich potrzeb ludzkiego organizmu. Aktywność zawodowa i sukcesy na polu pracy twórczej też nie są w stanie bez końca napędzać mechanizmu, jakim jest ciało. Potrzeba jeszcze jakiejś energii, pierwiastka duchowego, który łączy sferę materialną z woluntarystyczną mocą napędzającą organizm. Czymże więc jest ta siła, decydująca o tym, że nie poddajemy się, gdy panuje głód lub grozi nam inne niebezpieczeństwo? Co powoduje, że nie poddajemy się, walcząc przez wiele lat z przeciwnościami? Tę siłę ludzie nazywają energią życiową lub siłą życiową albo siłą ducha.
Wiele religii i systemów filozoficznych różnie ujmuje tę siłę, jednakże zawsze rozumie ją jako manifestację natury. I tak w tradycyjnej filozofii chińskiej energia życiowa, określana jako Qi (Chi), jest manifestacją zjawisk i procesów natury. W szczególności energię tę wiąże się z siłami życiowymi natury człowieka.

Chiński ideogram Qi (chin. 氣) wskazuje, że ma ona podwójną naturę: materialną i niematerialną. Dosłownie Qi oznacza życiowe tchnienie, ale jest czymś więcej niż samym oddechem. W szerszym znaczeniu Qi przenika cały wszechświat, stanowiąc podstawę, z której tworzy się materia. Jest to możliwe, bowiem kluczową zasadę filozofii chińskiej cechuje pojęcie zmienności natury. W takim rozumieniu pustka (nie-materia) zmienia się cyklicznie w formę (materię), a forma w pustkę. Tę przemianę ujmuje się przy pomocy symboli Yin i Yang, gdzie Yin to pełnia, a Yang pustka. Zmienność przeciwieństw obrazuje znany powszechnie symbol, zwany Taiji (chin. 太極圖).

Obrazek

Błędem jest interpretowanie tego symbolu jako walki przeciwieństw, na przykład dobra i zła (lub jako symbolicznej reprezentacji ambiwalencji dobra i zła). Nie należy rozumieć, że dobro ma w sobie pierwiastek zła, a zło pierwiastek dobra. W filozofii chińskiej ten symbol nie ma znaczenia moralnego, wskazuje na równowagę przeciwieństw, np. cech żeńskich i męskich albo ciepła i chłodu. W tym przypadku choroba utożsamiana jest z zaburzeniem przepływu energii Qi w określonym obszarze. Kiedy nie dostarczamy organizmowi odpowiedniej ilości pokarmu albo pokarm ten nie spełnia norm jakościowych, zostaje w określonym narządzie zaburzony przepływ energii. Także wpływ silnych emocji lub uraz fizyczny bądź psychiczny powodują zachwianie równowagi w strefie organizmu poddanej działaniu tych negatywnych czynników. Taki stan nierównowagi może ustąpić samoistnie. Gdy nie mija, w następstwie zachwiania powstaje choroba, która przejawia się w formie czysto fizycznej; „materializuje się” w ciele w postaci określonych zaburzeń, znanych współczesnej medycynie jako np. zawał serca lub rak.
W religii polinezyjskiej koncepcja energii życiowej znana jest pod pojęciem Many. Mana przemieszcza się z jednego obiektu w drugi, może jej przybywać lub ubywać. Ilość posiadanej Many decyduje o zdrowiu, bogactwie, autorytecie. W pewnym zakresie ta koncepcja energii życiowej przypomina chińskie rozumienie energii Qi.

W koncepcji filozofii hinduskiej siła, utrzymująca przy życiu wszystkie istoty należące do flory i fauny, nazywa się Prana. Jest ona utożsamiana z oddechem, a to przypomina nam wcześniej wspomnianą koncepcją filozoficzną – chińskie Qi. Polinezyjską Manę zaś przypomina kundalini. W filozofii hinduistycznej kundalini uznana jest za moc i potęgę twórczą, kreatywną. Ta siła odpowiada za wszelkie zdolności i talenty twórcze. Osoby obdarzone silną kundalini są zdolne do czynów bohaterskich, osiągnięć artystycznych lub odkrywczych.
U starożytnych Europejczyków możemy także zaobserwować zbliżone koncepcje filozoficzne, dostrzegające doniosłość współistnienia materialnych i niematerialnych pierwiastków (siły życiowej). Arystoteles (IV w. p.n.e.) i kontynuatorzy jego metody badania procesów biologicznych twierdzili, że każda substancja jest złożeniem materii (gr. hyle) i formy (gr. morphe). Każdy byt składa się z materii i niepodzielnej „duszy”. Zatem czynnik niematerialny rządzi rozwojem (biosyntezą, cytogenezą, morfogenezą, embriogenezą), procesami reperacji i regeneracji organizmu. W nauce Arystotelesa tkwi głęboko zakorzeniona koncepcja filozoficzna zwana witalizmem (od łac. siła życiowa). Kierunek ten,
upowszechniony przez uczniów Arystotelesa, był popularny w średniowieczu, następnie w XVIII w., a pod koniec XIX w. pojawił się ponownie jako neowitalizm. Według tego kierunku wszystkie zjawiska życiowe mają u swej podstawy pierwotną siłę życiową – zagadkową, istniejącą we wszystkich organizmach.

Podobną, równie interesującą koncepcję na temat energii życiowej wysunął XIX-wieczny amerykański homeopata T.J. Kent. To on określił dla energii życiowej następujące charakterystyczne cechy:
• jest obecna we wszystkich żywych istotach i pierwiastkach chemicznych;
• sprawia, że organizm żyje;
• utrzymuje materię w całości i harmonii;
• reaguje na zmiany wewnętrzne i zewnętrzne, dążąc do utrzymania wewnętrznej homeostazy oraz homeostazy z otoczeniem zewnętrznym;
• koordynuje żywy organizm na poziomie psychosomatycznym;
• może zamieniać materię w energię i energię w materię;
• może działać porządkująco (zdrowie) lub chaotycznie (choroba);
• jest inteligentna, tzn. w inteligentny sposób reaguje na zmiany, mając na celu przywrócenie i utrzymanie dynamicznego stanu równowagi pomiędzy układem nerwowym, układem hormonalnym i układem immunologicznym, aby przystosować organizm (umysł i ciało) do nieustannych zmian zachodzących w środowisku wewnętrznym i zewnętrznym.

Koncepcja T.J. Kenta wykazuje duże podobieństwo do tradycyjnego myślenia o energii przez starożytnych filozofów, lekarzy chińskich czy hinduskich. Zatem koncepcje siły czy energii życiowej są zbieżne w większości systemów filozoficznych oraz tradycyjnych systemów leczniczych.
Gwałtowny rozwój biochemii i biologii molekularnej spowodował weryfikację wszystkich wyżej wymienionych koncepcji i odrzucenie ich jako niepoddających się weryfikacji według zasad metodologicznych współczesnej nauki. Mimo weryfikacji, spojrzenie witalistyczne i koncepcje poparte filozofiami chińskich oraz hinduskich myślicieli przetrwały próbę czasu. Nadal są praktykowane, lecz jako teorie pozanaukowe (czyli wykraczające poza metodologiczny naturalizm).

Ostatnio rozwój fizyki, szczególnie kwantowej, zmusza do ponownego zmierzenia się z pojęciem siły życiowej jako uniwersalnej energii. Energia według wszystkich wymienionych koncepcji ma dwie składowe: materialną i niematerialną. Współczesna fizyka określa to jako stan danego układu fizycznego (materii). Można zilustrować to następującymi przykładami, obrazującymi różne formy energii:
• samochód o dużej mocy silnika jest szybszy od tego o małej mocy (energia kinetyczna);
• spadający z pierwszego piętra dziecko i dorosły powodują wgniecenie na trawniku, zależące od wagi ciała (energia potencjalna);
• małe ognisko wytwarza mniej ciepła niż piec hutniczy (energia cieplna);
• odtwarzacz MP3 zużywa mniej energii elektrycznej niż piec akumulacyjny (energia elektryczna).
Obok czynnika materialnego (silnika, kondensatora, masy ciała) i przepływającej w nim energii (kinetycznej, potencjalnej, cieplnej, elektrycznej – zjawiska fizyczne) do zaistnienia procesu fizycznego konieczny jest niematerialny czynnik energii. I tak:
• samochód o dużej mocy silnika nie pojedzie szybciej od samochodu o małej mocy silnika, jeżeli jego kierowca nie zdecyduje o większym lub mniejszym wciśnięciu pedału gazu;
• dorosły lub dziecko nie spowodują wgniecenia w trawniku, jeżeli nie zdecydują się na skok;
• odtwarzacz MP3 nie pobierze mniej energii elektrycznej niż piec akumulacyjny, gdy go nie włączymy.
Takie przykłady można mnożyć. Zawsze będziemy mieli to coś materialnego, co stanowi możliwość wykorzystania energii, i to coś niematerialnego, co decyduje o wykorzystaniu tych możliwości.
Zatem koło zostało zatoczone – przykłady z życia codziennego zbliżają nasze współczesne pojmowanie energii do koncepcji głoszonych na ten temat przez starożytnych filozofów.

Ponieważ celem tego opracowania jest wyjaśnienie działania urządzenia, jakim jest rezonator biofotonowy, należy powrócić do następujących pytań: Czym jest energia człowieka? Co powoduje, że jeden człowiek może podnieść 100 kg, a inny, o tej samej masie, nie? Co powoduje, że jeden uczeń przyswaja wiedzę szybciej, inny wolniej? Dlaczego niektórzy ludzie mogą pracować cały dzień bez jedzenia, a drudzy muszą robić przerwy na posilanie się? Dlaczego jedni mają silne nogi a słabsze ręce, a inni odwrotnie?
Wytłumaczyć można to następująco. Fundamentalnym założeniem jest twierdzenie głoszące, że energia ma dualistyczną naturę: materialną i niematerialną. W przypadku rozważań o konkretnym człowieku należy brać pod uwagę: duże i mocne mięśnie (budowę organizmu), szybki lub wolny metabolizm, lepszą lub gorszą zdolność koncentracji itd. Wymienione tu cechy stanowią nasze dziedzictwo – potencjał dziedziczony po przodkach. Teoretycznie dają one duże możliwości, które można przekuć, dzięki energii niematerialnej, w świadome działanie. Dalej jednak potencjał energii materialnej daje tylko określone możliwości do wykorzystania. Przykładowo, jeżeli ktoś ma silne mięśnie, to może podnieść ciężar o wadze 100 kg. Jeżeli zdecyduje się na podniesienie tego ciężaru i podniesie go, to wykona pracę. Energia jest miarą zdolności układu fizycznego (w tym przypadku człowieka podnoszącego ciężar) do wykonania określonej pracy. Jeżeli ktoś podniesie lewą kończynę górną, to wykona pracę polegającą na przepływie energii do określonego rejonu, w tym przypadku do lewej kończyny górnej.
Analogicznie, proces uczenia się powoduje przepływ energii do mózgu – i tu także została wykonana praca.

Przepływ energii ma miejsce w różnych obszarach aktywności ludzkiej: fizycznej, emocjonalnej czy intelektualnej.
Czynnik materialny energii w ludzkim organizmie to ciało (z jego budową fizyczną i chemiczną), a czynnik niematerialny to konstrukcja psychiczna.

Z rozdziału I - Wykorzystanie potencjału

Osoby, które zapoznają się z problemem wykorzystywania potencjału tkwiącego w energiach materialnej i niematerialnej, mają wątpliwości, jak łączyć je ze sobą. Musi nastąpić przepływ informacji między energiami. Musi zajść proces komunikacji między świadomością a materią. Komunikacja w organizmie ludzkim ma charakter fizyczny – materialny. Impulsy przekazywane są przy pomocy nerwów różnym neuroprzekaźnikom albo krążąca krew komunikuje się z mózgiem, dostarczając tlenu i składników odżywczych. Tę komunikację można uznać za czysto materialną. Nie spełnia ona jednak wymogów niematerialnej części energii.
By to sobie wyobrazić, należy posłużyć się przykładem. Dla czytelności odbioru wiedzy na temat wykorzystywania naszego potencjału potrzebne jest wyjaśnienie, czym jest mitochondrium w organizmie człowieka. Mitochondrium to taka struktura w każdej naszej komórce, która wytwarza energię chemiczną pod postacią organicznego związku chemicznego, jakim jest ATP. Można to porównać do pieca grzejącego w naszym domu, z tą różnicą, że w komórce mamy tych „pieców” kilka tysięcy. Z reguły w każdej komórce znajduje się co najmniej 1500 mitochondriów. W wątrobie jest ich 1-2 tysiące, a w ośrodkowym układzie nerwowym ilość mitochondriów może sięgać nawet 4000. W całym organizmie istnieje około 180 trylionów mitochondriów. Każde mitochondrium wyposażone jest w 3000 łańcuchów ATP. Przeliczając: 3000 ATP x 1500 mitochondriów = 4500000 ATP w każdej komórce. Dziennie produkowanych jest około 80 kg ATP. U sportowców wyczynowych dyscyplin wytrzymałościowych ilość ATP może sięgać nawet 80 ton. 90% wdychanego przez człowieka tlenu wykorzystywane jest w mitochondriach.
W tym miejscu rodzą się pytania: Co steruje tym, że mitochondria działają spójnie w obrębie danego systemu, jakim jest organizm ludzki? Co powoduje, że kiedy podnosimy kończynę, to mitochondria („centra siłowe” lub „piece ogrzewające ciało”) komórek mięśniowych tej kończyny działają spójnie? Materialna część komunikacyjna jest zbyt wolna, aby skoordynować te „centra siłowe” w jeden spójny system energetyczny. Z drugiej strony mitochondria nie komunikują się fizycznie z układem nerwowym czy hormonalnym. Tymczasem zachodzi doskonała, harmonijna komunikacja. Nazywamy to tzw. „informacją regulacyjną” lub falowym polem kwantowym, koordynującym produkcję ATP poprzez enzymy oddechowe Warburga. Pole kwantowe wykorzystuje rezonans falowy w celu zmniejszenia lub zwiększenia ilości energii w danym systemie. Na przykład, aby podnieść rękę, człowiek musi uruchomić i zsynchronizować miliony mitochondriów tej kończyny. Następnie, po wykonanej pracy (w tym przypadku – podniesieniu ręki), energia musi wrócić do równowagi.

W sytuacji choroby zjawiska regulacji energii ulegają znacznemu zakłóceniu (np. blizny lub przewlekłe procesy zapalne są czynnikami utrudniającymi przepływ energii). „Przesunięta energia”, na skutek licznych patologicznych procesów, nie może się wyrównać, co skutkuje niedoborem energii w zdrowych narządach lub tkankach. Można to zaobserwować, kiedy odczuwamy silny lęk. Energia koncentruje się w głowie, co może zaowocować bólem, zawrotami itp. Na skutek przesunięcia energii może jej zabraknąć np. w miednicy. Ten deficyt energii nie od razu daje niepokojące objawy. Mogą one się ujawniać dopiero w późniejszym czasie, często jako poważna choroba, jak np. zapalenie jajników lub nowotwór. Zależy to jednak od długości trwania procesu kumulacji energii w głowie, czyli długotrwałego lęku oraz niemożności zharmonizowania energii między głową a miednicą, a więc przywrócenia równowagi w polu kwantowym.
Z polem kwantowym powiązane są kwanty światła, czyli fotony. Z punktu widzenia fizyki fotony są czymś niematerialnym, bowiem nie posiadają masy. To światło jest odpowiedzialne za niematerialną część energii człowieka. Odpowiada ono za komunikację i jest tą informacją, która pozwala wykorzystać naszą potencjalną energię i zharmonizować ją.

http://drkrupka.pl/art_energoterapia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 18 lip 2017, 20:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Z czego jesteśmy zbudowani

Całe nasze ciało, każda jego część – serce, paznokcie, zęby, mięśnie, kości, jelita, mózg – wszystko zbudowane jest z komórek. Komórka jest najmniejszą jednostką aktywności biologicznej spełniającą podstawowe funkcje życiowe, takie jak przemiana materii, wzrost, ruch, rozmnażanie, a także dziedziczenie. Niektóre komórki mogą istnieć samodzielnie jako organizmy jednokomórkowe, natomiast w organizmach wielokomórkowych, do których należy organizm ludzki, komórki pełnią określone funkcje na rzecz całego organizmu. Żeby to było możliwe, zespoły komórek pełniących tę samą funkcję tworzą tkanki – kostną, tłuszczową, mięśniową, nerwową, nabłonkową, itd. Z tkanek zbudowane są organy – oko, mózg, serce, kościec, itd. Innymi słowy: sprawność naszego ciała zależy bezpośrednio od sprawności tych maleńkich komórek, których bez mikroskopu nie potrafimy nawet dostrzec.

Nie ma zatem żadnej przesady w twierdzeniu, że organizm jest hodowlą komórek, od jakości których zależy jego kondycja – zdrowe, prawidłowo ukształtowane komórki tworzą zdrowy, odporny na choroby organizm, natomiast komórki wadliwe tworzą organizm byle jaki, będący siedliskiem pasożytów oraz chorób. To my jesteśmy hodowcami komórek naszego ciała, a ich jakość zależy od prawidłowego odżywiania. I właśnie to miał na myśli Hipokrates mówiąc: Niech twoje pożywienie będzie lekarstwem, a twoje lekarstwo pożywieniem.

Regeneracja komórek

Co pewien czas komórki naszego organizmu muszą być eliminowane – jedne z powodu naturalnego zestarzenia się (komórka żyje jakiś czas, starzeje się, przestaje pełnić swoje funkcje), inne wskutek uszkodzenia przez czynniki mechaniczne bądź termiczne. Sporą grupę komórek przeznaczonych do regeneracji stanowią także komórki uszkodzone w wyniku toksemii, czyli kumulacji w organizmie niewydalonych toksyn.

Wyeliminowane komórki muszą być natychmiast zastąpione nowymi. Odbywa się to w ten sposób, że sąsiednia komórka dzieli się na dwie połówki, które szybko dojrzewają i realizują funkcje powierzone tkance, którą tworzą. Podział komórki jest realizowany według zawartego w jej jądrze aparatu kopiującego, ale jest niemożliwy bez udziału witamin, które kontrolują jego przebieg oraz naprawiają nieprawidłowości powstające w trakcie procesu podziału, a także bez odpowiedniej ilości substancji budulcowych.

Powstawanie komórek wadliwych

Zanim wraz z innymi będą stanowić jednolitą strukturę tkanki, nowo powstałe komórki muszą zwiększyć swoje rozmiary do rozmiarów dorosłej komórki. Prócz 13 witamin regulujących przebieg tego procesu, do wzrostu komórek niezbędna jest spora ilość „budulca”, na który składa się kilkadziesiąt substancji, m.in.:

białka (18 aminokwasów),
tłuszcze (nasycone, nienasycone oraz wielonienasycone kwasy tłuszczowe),
cukry (jedno-, dwu- i wielocukry),
22 minerały.

W przypadku niedoboru któregoś składnika potrzebnego do budowy komórki, albo witaminy sterującej jej wzrostem, organizm nie wstrzymuje procesu regeneracji (czymś trzeba wypełnić powstałą lukę), lecz nowe komórki buduje „z tego co jest”. W ten sposób powstają komórki wadliwe, z defektami, które nie dość, że upośledzają funkcjonowanie tkanki, którą tworzą, to – co gorsza – stają się łatwym łupem dla rozmaitych pasożytów (z oportunistycznym grzybem Candida albicans na czele).

Wniosek stąd, że grzybica w rzeczywistości nie jest chorobą, lecz jedynie objawem – wskaźnikiem kondycji poszczególnych komórek, a więc świadczy o ogólnej kondycji organizmu jako całości, z której bezpośrednio wynika jego odporność na choroby. Stąd już oczywisty wniosek, że jedyną alternatywą dla chorób jest zdrowie wynikające z kondycji poszczególnych komórek, z których zbudowane jest nasze ciało, a hodowcami tych komórek jesteśmy my sami, więc od nas tylko zależy, co w sobie wyhodujemy.

Autor: Józef Słonecki

http://portal.bioslone.pl/profilaktyka- ... -zbudowani


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 03 sie 2017, 09:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Wpływ wysiłku fizycznego na organizm człowieka

Pod wpływem wysiłku fizycznego zachodzi szereg zmian w organizmie człowieka (we wszystkich układach). Dochodzi do wzrostu czynności układu oddechowego i krążenia, zmian w napięciu układu nerwowego oraz w układzie mięśniowym. Wysiłek fizyczny zwiększa i przyspiesza wiele procesów biochemicznych, wywołując swego rodzaju reakcję łańcuchową, wytrącającą organizm ze stanu równowagi. Równocześnie też pojawiają się tendencje zmierzające do przywrócenia zakłóconej równowagi (homeostazy).

Odpowiedzą organizmu na zmiany zachodzące pod wpływem wysiłku fizycznego jest proces przystosowawczy do danej pracy, polegający między innymi na usprawnieniu koordynacji mięśniowo - nerwowej zwanej potocznie "wyćwiczeniem" powodującym obniżenie ujemnych skutków pracy oraz zmianach w budowie mięśni. Końcowym efektem zachodzących zmian w organizmie pod wpływem pracy jest pojawienie się hipertrofii mięśniowej (czyli rozwoju masy mięśniowej).

W organizmie człowieka zachodzą różne zmiany w poszczególnych układach spowodowane wysiłkiem fizycznym. Zmiany w układzie mięśniowym mają swoje przełożenie również na układ kostny, który dzięki treningowi również się kształtuje. Pod wpływem odpowiedniego treningu dochodzi do wzrostu masy mięśniowej, wzrostu liczby otwartych czynnych naczyń włosowatych, obserwowane jest lepsze odżywianie pracującego mięśnia, usprawnienie wydalania produktów przemiany materii (spalania). Zmiany biochemiczne prowadzą do zwiększenia odporności na zmęczenie oraz do szybszej odnowy sił, a także do wzrostu ilości substancji energetycznych - glikogenu i fosfagenu.

Zmiany w mięśniach zależą od rodzaju treningu: trening szybkościowy powoduje wzrost zawartości glikogenu, fosfokreatyny, natomiast trening wytrzymałościowy- wzrost zawartości glutationu, aktywności katalazy, dehydraz.

Zmiany w mięśniach zależą również od intensywności i czasu trwania wysiłku. Podczas wysiłku umiarkowanego (50 % max obciążenia) - nie zachodzą istotne zmiany, aktywizują się rezerwowe możliwości mięśni. Duży wysiłek fizyczny (80% max obciążenia) powoduje docelowo zwiększenie wymiarów włókien mięśniowych (w niektórych włóknach mięśniowych rozwój uzupełniających gałązek nerwowych, wzrost masy mięśniowej, zwiększenie wielkości i liczby włókien mięśniowych, wyraźne zwiększenie naczyń włosowatych). Wysiłki maksymalne i długotrwałe - podobnie jak w dużych obciążeniach, ale w miarę narastania obciążeń narastają procesy degradacji licznych włókien mięśniowych, a także zakończeń nerwowych, a zdolność do pracy zmniejsza się ze względu na proces uszkodzeń w mięśniach.
W związku z powyższym najzdrowszy, najkorzystniejszy dla zdrowia organizmu ludzkiego jest długotrwały wysiłek o umiarkowanej intensywności. Korzystna przebudowa mięśni wywołana jest tylko wysiłkiem długotrwałym, ale o dużej intensywności (80% max obciążenia). Wysiłek długotrwały o max intensywności prowadzi do chronicznego zmęczenia. Najsilniej na wzrost i rozwój układu mięśniowego wpływa trening siłowy, trening wytrzymałościowy prowadzi do wykształcenia mięśni bardziej smukłych o mniejszych obwodach.

Wysiłek fizyczny wpływa również na układ kostny. Zwiększenie obciążeń aparatu ruchu powoduje między innymi tzw. hipertrofię kości - zmiana kształtu, szerokości i długości kości, a także grubości istoty zbitej i wymiarów jam szpiku kostnego, zmianie ulega struktura istoty gąbczastej. Zmianom ulega kształt kości - pod wpływem działania określonych mięśni (masa mięśni wzrasta pod wpływem ćwiczeń - rozszerzają swe przyczepy do kości, co prowadzi do tworzenia wyrazistej rzeźby kości, pogrubienia i zwiększenia szeregu wyrostków, grzebieni itp.) Najbardziej chyba zaznaczone są zmiany w układzie kostnym u ciężarowców: dochodzi do hipertrofii kości pasa barkowego (zgrubienie obojczyka i łopatki), wszystkie kości są bardziej masywne i szerokie, zwiększane są szerokości nasad, kręgi są niskie, powstaje dość duża szerokość powierzchni stawowych.

Hipertrofia robocza układu kostnego u osób dorosłych pod wpływem treningu rozwija się stopniowo przez okres 3-5 lat (odpowiedź organizmu przystosowującego się do zwiększonego wysiłku). Zmiany te utrzymują się przez pewien czas także po przerwaniu treningu (szczególnie jeśli kontynuowana jest aktywność ruchowa)

Pod wpływem wysiłku fizycznego obserwujemy korzystny wpływ ćwiczeń na aparat kostno-stawowy:

o zwiększenie zakresu ruchu w stawie,
o kształtują się powierzchnie stawowe,
o zwiększa się elastyczność i sprężystość torebek i więzadeł w stawach,
o ćwiczenia warunkują w dużej mierze uwapnienie kości,
o bezruch doprowadza do odwapnienia układu kostnego, zaburzeń w jego ukrwieniu i bolesności.

Pod wpływem wysiłku fizycznego u sportowców stwierdzono również zmiany w obrębie układu krążenia. Zaobserwowano większą objętość serca (szczególnie po treningu wytrzymałościowym), wzrost pojemności minutowej serca, spowolnienie tętna spoczynkowego, a także obniżenie ciśnienia krwi. Bardzo istotną kwestią są zmiany przystosowawcze układu krążenia do zwiększonego wysiłku fizycznego (zdolność szybkiego zwiększania pracy pod wpływem obciążenia, szybki powrót do poziomu wyjściowego po zakończeniu pracy).
Adaptacja układu oddechowego do wysiłku fizycznego polega między innymi na zwolnieniu rytmu oddechowego, zwiększeniu pojemności płuc oraz wzrostu wykorzystania tlenu w powietrzu wdychanym. Silne mięśnie oddechowe kształtują klatkę piersiową i postawę ciała.

Wysiłek fizyczny wpływa oczywiście również na układ nerwowy. Pod wpływem wysiłku fizycznego dochodzi do rozwoju dodatkowych gałązek nerwowych prowadzących do włókien mięśniowych. Jak wiadomo, ćwiczenia pobudzają ośrodkowy układ nerwowy, rozwija się pamięć ruchowa oraz szybkość i łatwość oddziaływania na bodźce zewnętrzne. Specjalne ćwiczenia mogą usunąć lub zmniejszyć zaburzenia równowagi i koordynacji ruchów.

Ze strony układu trawiennego i moczowo-płciowy można spodziewać się adaptacji w zakresie zwiększenia sprawności mięśni gładkich i wydolności narządów leżących w jamie brzusznej i miednicy. Poprawia się czynność żołądka i jelit. Wysiłek fizyczny pośrednio wpływa na wydolność wątroby i nerek. Ćwiczenia i ruch zapobiegają zaparciom, zaleganiu moczu w drogach moczowych, zakażeniom i tworzeniu się kamieni moczowych.

Bibliografia:
1. "Antropologia sportowa" Zbigniew Drozdowski, PWN Warszawa - Poznań 1984, AWF Poznań.
2. "Kinezyterapia" Kazimiera Milanowska, PZWL Warszawa 1985

http://kursyecs.edu.pl/wplyw-wysilku-fi ... lowieka/41


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 05 sie 2017, 12:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Hartowanie ciała

Na straży bezpieczeństwa naszego organizmu stoi układ odpornościowy, który wychwytuje i niszczy zagrażające nam bakterie, grzyby i wirusy. Układ odpornościowy nie jest jednak niezawodny i każdy powinien go wzmacniać.

Jednym z naturalnych sposobów jest hartowanie ciała, które sprawia, że jesteśmy mniej podatni na różne schorzenia i infekcje. Hartować powinny się osoby zdrowe, gdyż jest to metoda zapobiegająca osłabieniu układu odpornościowego. Istnieją niestety bardzo poważne choroby, które w ogromnym stopniu upośledzają układ odpornościowy ale wówczas zwykłe hartowanie organizmu nie skutkuje. Każdy zdrowy człowiek powinien dbać o swoje zdrowie i pamiętać, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć! Polecamy więc kilka bardzo prostych, ale jakże przyjemnych i co ważniejsze dobroczynnych dla naszego organizmu sposobów.

Zacznijmy od hartowania zimną wodą, która pobudza pracę serca, poprawia krążenie i ukrwienie tkanek. Organizm powinien być rozgrzany, najlepszym momentem będzie więc poranek, gdy wstaniemy z ciepłego łóżka, temperatura w łazience ma być odczuwana jako przyjemna i oczywiście nie może być przeciągów. Zlewamy ciało strumieniem zimnej wody, zaczynając stopniowo od stóp w górę ciała. Można stosować naprzemienny prysznic: raz zimną, raz ciepłą wodą, przy czym ostatnim powinien być zimny prysznic. Taki zabieg bardzo korzystnie wpływa na nasze ciało i oprócz tego, że hartuje, to jednocześnie poprawia wygląd i kolor skóry, dlatego powinny go stosować panie dotknięte problemem pomarańczowej skórki. Po zakończonym zabiegu musimy nasz organizm ponownie rozgrzać np. szybkim spacerem lub jeszcze na kilkanaście minut wrócić do ciepłego łóżka. Osoby z chorobami serca i układu krążenia powinny ostrożnie i stopniowo stosować ten zabieg, a najlepiej zapytać wcześniej o ewentualne przeciwwskazania lekarza. Zamiast natrysku, można stosować obmywanie ciała zimną wodą połączone z masażem szorstką gąbką. Zaczynamy zawsze od prawej do lewej strony, najpierw nogi, ramiona, plecy oraz okolicę serca, na koniec wycieramy się energicznie ręcznikiem. Najlepiej powtarzać czynność rano i wieczorem, w ten sposób uodpornimy się na wszelkie infekcje i przeziębienia, oraz pozbędziemy się dokuczliwego uczucia zimnych i mokrych dłoni i stóp.

Następny sposób, jest wart polecenia szczególnie osobom, które źle śpią, dlatego odpowiednią porą na jego wykonanie, będzie wieczór. Do umywalki napuszczamy zimnej wody, w której stopniowo i powoli zanurzamy obie ręce do połowy ramion (najlepiej jest policzyć sobie w tym czasie do dwudziestu) Następnie wyciągamy ręce, suszymy je i rozgrzewamy energicznymi ruchami - nie ręcznikiem. Bezpośrednio po zabiegu kładziemy się do łóżka, powinno towarzyszyć nam uczucie świeżości i pobudzone, ale tonizowane czynności serca. W ten sposób hartujemy organizm i zapewniamy mu zdrowy i głęboki sen.

Na dzień dobry, każdy kto posiada przydomowy ogród, może zafundować sobie poranny spacer na boso po rosie, pobudzający krążenie krwi. Powinien być to szybki spacer lub bieg, w ten sposób dotlenimy organizm i zapewnimy sobie energię na cały dzień. Następnie powinniśmy spłukać stopy ciepłą wodą i nie wycierając ich, założyć skarpety, jest to również dobry sposób na pozbycie się uczucia zimnych, wilgotnych stóp. Zimą natomiast biegamy - również na boso- po śniegu. Należy się ciepło ubrać, i utrzymać szybkie tempo biegu tak, by nie wyziębić i nie osłabić organizmu. Jest to dobry sposób jedynie dla osób, które wiosną i latem spacerują boso po rosie, lub stosują zimne natryski, ale i one powinny zabieg ten stosować rozsądnie, nie przekraczając bezpiecznego limitu czasu, tj. około 2 - 3 minut. W trakcie biegu wdychamy powietrze nosem a wydychamy ustami dotleniając i orzeźwiając organizm, na zakończenie postępujemy identycznie jak po spacerze po rosie.

Równie dobrym momentem na hartowanie ciała, jest urlop spędzany nad wodą, szczególnie nad strumieniem górskim lub nad naszym zimnym morzem. Spacerujemy zanurzając do połowy łydki, przy czym za każdym razem wyciągamy całkowicie jedną nogę. Powinniśmy wykonywać ćwiczenie powoli i precyzyjnie, rozpoczynając zanurzenie stopy od palców.

www.zdrowie.findit.pl

http://polki.pl/zdrowie/choroby,hartowa ... tykul.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 06 sie 2017, 16:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Pasożyty i my

Pasożyt to określenie wywodzące się z języka greckiego i oznacza spożywający przy stole innego. Trafia w sedno, bowiem we współczesnym rozumieniu każdy pasożyt żyje kosztem swojego żywiciela.

Choroby pasożytnicze (parazytozy) wywoływane są przez pasożyty, które przeniknęły do organizmu. Objawy chorób mogą się ujawnić bezpośrednio po kontakcie z pasożytem lub po okresie inkubacji, który może przyjmować różną długość. Parazytoza może zakończyć się samowyleczeniem, przejść w postać przewlekłą (często bez objawów) lub w skrajnych przypadkach doprowadzić do śmierci żywiciela. Większość chorób pasożytniczych nie ma tzw. charakterystycznych cech diagnostycznych. Dlatego ich rozpoznanie musi opierać się na analizie wszystkich objawów i różnicowaniu ich z objawami występującymi w innych chorobach.

DROGI ZAKAŻENIA I WNIKANIA PASOŻYTÓW

Pasożyty i drobnoustroje chorobotwórcze mogą wnikać do organizmu człowieka drogą pokarmową, drogami oddechowymi (droga wziewna, inhalacyjna), drogą płciową, poprzez uszkodzoną błonę śluzową jamy ustnej, skórę, przez spojówki i rogówki oraz do płodu w wyniku zarażenia wewnątrzmacicznego. Miejscem wnikania pasożytów (tzw. wrota inwazji) są także naturalne otwory, czyli jama ustna, nos, cewka moczowa, pochwa i odbyt. Oto kilka przykładów.

Tasiemiec uzbrojony - wnika do organizmu po zjedzeniu zakażonego, niedogotowanego lub surowego mięsa wieprzowego. Objawem zakażenia może być biegunka, nudności, utrata apetytu lub bóle brzucha. Zazwyczaj jednak zakażenie przebiega bezobjawowo.

Tasiemiec nieuzbrojony - przyczyną zakażenia może być zjedzenie surowego lub niedogotowanego (niedopieczonego) mięsa wołowego, w którym znajdowały się otorbione larwy tasiemca. Objawem jest ból brzucha, nasilający się gdy jesteśmy głodni, wymioty, chudnięcie, mdłości.

Glista ludzka – źródłem zakażenia może być gleba, woda, a więc pijąc nieprzegotowaną wodę wprowadzamy do organizmu larwy pasożyta. Podobnie dzieje się, kiedy jemy nieumyte, surowe warzywa i owoce. Zakażenie glistą objawia się poprzez zawroty głowy, wzmożoną pobudliwość nerwową, zmiany skórne, biegunki lub zaparcia.

Owsik – przenika drogą pokarmową lub wziewną. Zakażona może być żywność oraz meble, pościel czy powietrze w mieszkaniu. Objawem zakażenia jest świąd odbytu oraz zaczerwieniona skóra w jego okolicy, brak apetytu, osłabienie, brak koncentracji, bóle głowy oraz brzucha.

Włosień spiralny (kręty) – zakażenie przenosi się po zjedzeniu mięsa lub jego przetworów, które zawierały larwy pasożyta, a przed spożyciem nie zostały poddane odpowiedniej obróbce termicznej. Objawem będzie stan podobny do grypy, bóle brzucha, głowy, a nawet serca.

SZKODY DLA ORGANIZMU

Różne pasożyty mogą w różny sposób oddziaływać na organizm żywiciela. Szkodliwe oddziaływanie pasożytów może mieć charakter uszkodzeń mechanicznych, działań toksycznych lub objadania żywiciela z pokarmu.

Duże, w stosunku do siedliska, pasożyty mogą być przyczyną niedrożności jelita cienkiego. Wyposażone w aparat czepny pasożyty mogą uszkadzać tkanki żywiciela. I tak krążek czepny lamblii, bruzdy bruzdogłowca szerokiego, przyssawki i haki tasiemca uzbrojonego mogą powodować zmiany w jelicie cienkim, silnie umięśnione przyssawki przywr – w przewodach żółciowych, a ząbki w torebce gębowej tęgoryjca – w dwunastnicy. Do uszkodzenia jelit może dojść także w trakcie wędrówki pasożytów. Ucisk na narządy wewnętrzne bywa przyczyną ich nieprawidłowego funkcjonowania, co może mieć miejsce po zakażeniu bąblowcem, który może zwiększyć swoje rozmiary do średnicy nawet 10 cm.

Pasożyty żyjące w przewodzie pokarmowym objadają swojego żywiciela z niestrawionego jeszcze pokarmu lub rozłożonych składników pożywienia. Pasożyty wykorzystują nie tylko białka, węglowodany czy tłuszcze, ale pochłaniają też enzymy, witaminy i hormony. To negatywnie odbija się na zdrowiu człowieka.

Toksyczne oddziaływanie pasożytów na organizm człowieka wiąże się z tym, że wytwarzają one wiele enzymów, które uszkadzają komórki i hamują procesy fizjologiczne. Niektóre pierwotniaki działają hemolitycznie co może prowadzić do zaburzeń krzepnięcia krwi. Toksyczne działanie na organizm człowieka mają również produkty przemiany materii lub produkty rozpadu białka samych pasożytów. Przywry wydzielają kwasy organiczne i tłuszcze, tasiemce kwasy organiczne i związki azotowe, zaś nicienie tylko związki azotowe. Związki te mogą prowokować zmiany zwyrodnieniowe w niektórych narządach, np. w wątrobie czy nerkach. Wiele pasożytów wytwarza substancje (np. histaminę, acetylocholinę) wywołujące stan zapalny, rozszerzające naczynia krwionośne, niszczące błonę śluzową jelit, co może prowadzić do owrzodzeń. Szczególnie silne toksyny wydzielają kleszcze, co może skutkować porażeniem mózgowym.

Niektórym parazytozom, czyli chorobom pasożytniczym towarzyszą objawy przypominające alergię. Wyrazem nadwrażliwości organizmu na antygeny pasożytów są reakcje skórne, nieżyty górnych dróg oddechowych i astma oskrzelowa. Nieżyty górnych dróg oddechowych i astmę oskrzelową wywołują alergeny roztoczy kurzu domowego. Ale napady astmy oskrzelowej może spowodować także kał wszy, wdychanie z powietrzem fragmentów ciała i wydzieliny muchy domowej, antygeny pluskwy czy też innych stawonogów.

STRATEGIA OBRONY

Pasożyty mogą wnikać do ludzkiego organizmu na wiele sposobów. Ale organizm nasz, chociaż w sposób niedoskonały, też broni się przed ich inwazją. Zewnętrzną barierę ochronną stanowi skóra, śluzówki dróg oddechowych czy spojówki. Rzęski i śluz na błonach śluzowych jamy ustnej chronią nas przed pasożytami, które tą drogą chcą wniknąć do organizmu. Barierę dla wielu intruzów stanowią też łzy, ślina oraz płyny ustrojowe. Najważniejszym wojownikiem jest jednak układ immunologiczny. O jego reakcji decyduje miejsce zakażenia i rodzaj pasożyta.

Podczas inwazji robaków uruchomione zostają zarówno elementy odpowiedzi immunologicznej nieswoistej, jak i swoistej. Makrofagi i monocyty fagocytują (pożerają) antygeny pasożytów, a następnie dołączają fragmenty tych antygenów do cząsteczek zgodności tkankowej i prezentują limfocytom swoiste epitopy (fragmenty) pasożyta. W ten sposób fagocyty (komórki żerne) jako jednostki reakcji nieswoistej pośredniczą w kształtowaniu odpowiedzi swoistej. Jednocześnie produkują cytokiny i chemokiny, które wzmacniają i lokalizują impuls antygenowy. Do reakcji włączają się inne komórki żerne, jak np. neutrofile (komórki układu odpornościowego) oraz eozynofile (rodzaj krwinek białych). Rozwija się reakcja immunologiczna i stan zapalny. Jest to pierwsza linia obrony organizmu, której skuteczność zdeterminowana jest czynnikami genetycznymi.

Reakcja immunologiczna o charakterze alergicznym jest odpowiedzialna za eliminację nicieni jelitowych, natomiast odpowiedzi komórkowej przypisano funkcję obronną skierowaną głównie przeciw larwom przywr i tasiemców.

Objawy chorobowe wywołane przez pasożyty tkankowe są podobne do symptomów charakteryzujących alergię. Obie charakteryzuje większa częstość odpowiedzi ze strony limfocytów pomocniczych Th2 i podwyższony poziom IgE. Geograficzne rozmieszczenie robaczyc i chorób alergicznych uzupełnia się a nie współwystępuje. W niektórych pracach sugeruje się, że mechanizmy immunologiczne, które zmniejszają odpowiedź na zakażenie robakami, mogą być dobrodziejstwem dla gospodarza przez blokowanie indukcji reakcji atopowych. Ale wyniki dotychczas przeprowadzonych badań dotyczące wpływu zarażenia pasożytami na występowanie astmy są niespójne i trudno obecnie ocenić, czy zarażenie zmniejsza lub zwiększa ryzyko wystąpienia astmy, czy nie ma na nie wpływu.

Tekst: Anna Jarosz

http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-d ... 92917.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 15 sie 2017, 14:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Kazimierz Kopczyński

CZŁOWIEK JAKO UKŁAD ENERGETYCZNY


Światło i duch, ono władające w dziedzinie materii,
on - moralności, oto najszlachetniejsze
ze wszystkich niepodzielne energie.





Goethe






Wstęp

Człowieka charakteryzuje przede wszystkim energia. Ta stara prawda - od dawna znana w Japonii (japońskie słowo byo-ki (choroba) oznacza zaburzenie energii), Chinach (przepływ energii oceniano na podstawie szczegółowych map zawierających system kanałów energetycznych, punkty akupunkturowe) i In­diach (jogowie stworzyli sztukę regulowania energii przez kontrolę oddechu)
- w XX wieku została wielokrotnie potwierdzona przez fizykę i biologię. Ale dopiero wyniki najnowszych badań naukowych, m.in. w zakresie genetyki i biologii komórki, pokazują jak wielkie znaczenie może mieć pełne uświado­mienie sobie tej prawdy.

Zasadniczym wnioskiem wynikającym z wielu współczesnych badań, doty­czących przemian energetycznych w ustroju żywym, jest potwierdzenie genetyczno-środowiskowych uwarunkowań większości chorób, a także procesu sta­rzenia się organizmu. Procesy chorobowe uwarunkowane przez geny nie muszą wiec mieć nieuchronnego charakteru. Optymistyczne perspektywy nie wiążą się tylko z inżynierią genetyczną i terapią genową, ale także, a nawet przede wszystkim, ze zmianami czynników środowiskowych. Środowisko w tym kontekście dotyczy nie tylko wody, powietrza i gleby, ale również artykułów spożywczych, sposobu życia, ekspozycji zawodowej, leków i wszelkich aspek­tów wzajemnych relacji człowieka z otoczeniem.

U progu XXI wieku dokonuje się zmiana paradygmatu w genetyce i medy­cynie. Nowe drogi wytyczać będzie medycyna holistyczna, której obiektem badań staje się człowiek jako układ energetyczny i jedność psychosomatyczna.

Dlaczego chorujemy?

Komórki do przeprowadzenia swoich procesów życiowych potrzebują energii. Każdy organizm stanowi otwarty układ energetyczny. Energia jest wychwytywana, okresowo przechowywana, a następnie wykorzystywana do wykonania pracy biologicznej. Oddychanie, krążenie krwi, trawienie pokarmu, zagęszczanie moczu w nerkach i rozliczne czynności metaboliczne - to formy pracy biologicznej. Mózg ludzki przyswajając powyższy tekst wykorzystuje taką ilość energii, jak żarówka o mocy 75 W.
We wszystkich żywych komórkach energia jest okresowo przechowywana w specyficznym związku chemicznym, zwanym adenozynotrifosforanem (ATP). Związek ten jest nośnikiem energii. Przekazywanie energii w komórce polega na przepływie elektronów i protonów. Na ogół ciąg reakcji oksydoredukcyjnych jest przekazywaniem atomu wodoru lub jego elektronu z jednego związku do drugiego. Utlenianie (oksydacja) jest procesem chemicznym, w wyniku którego substancja traci elektrony, podczas gdy redukcja jest reakcją chemiczną, wskutek której substancja wzbogaca się w elektrony.
Strukturą, w której zachodzi większość reakcji składających się na oddychanie komórkowe, jest mitochondrium. Następuje tam przekształcanie energii pochodzącej z glukozy lub lipidów w energię zawartą w ATP. W mitochondriach znajduje się specjalny rodzaj kwasu dezoksyrybonukleinowego - mitochondrialny DNA (mtDNA). Koduje on 13 polipeptydów biorących udział w procesach generujących ATP. Mutacje zachodzące w mtDNA prowadzić mogą do zakłóceń w produkcji energii niezbędnej do właściwego funkcjonowania różnych narządów w naszym ustroju.
Do narządów ulegających uszkodzeniu z tego powodu należą w szczególności: jelito grube, ucho wewnętrzne, szpik kostny; trzustka, nerki, wątroba, oczy, serce. Na niedobory energii szczególnie wrażliwe są mięśnie, a zwłaszcza mięśnie oczne. Stąd też wiele chorób oczu, a także serca (kardiomiopatia), apopleksja, demencja, migrena, cukrzyca u starszych osób, zaliczane są dziś do tzw. chorób mitochondrialnych1.
Stoimy obecnie u progu rozwoju nowej gałęzi medycyny, nazwanej medycyną mitochondrialną. Nie jest ona specjalnością medyczną, którą można traktować analogicznie do okulistyki, laryngologii czy kardiologii. Tradycyjny podział na specjalizacje, który utrwalił się w medycynie i którego skutkiem jest leczenie określonego narządu, a nie organizmu jako całości, musi zostać zrewidowany w świetle nowych danych. Każdy narząd może ulec uszkodzeniu na skutek zakłóceń energetycznych, gdyż każdy potrzebuje do właściwego funkcjonowania odpowiedniej ilości energii. Zasadniczą przyczyną chorób okazują się wiec zakłócenia energetyczne w organizmie. Profilaktyka polegałaby zatem na zapobieganiu takim zakłóceniom, leczenie zaś ukierunkowane byłoby przede wszystkim na zwiększenie naszych zasobów energii.
I.Illich wykazał, że obecna (zachodnia) medycyna, bazująca na najnowszej technologii, ta najbardziej wyspecjalizowana (a zarazem najbardziej odizolowana od pacjenta), powoduje więcej zła niż dobra. Nie kwestionuje on poszczególnych zdobyczy współczesnej medycyny, zwłaszcza jeśli chodzi o opanowanie chorób zakaźnych i osiągnięcia pewnych działów chirurgii. Zwraca jednak uwagę na drugą, ciemną stronę medycyny. Są nią choroby, osłabienia, ułomności spowodowane przez aplikacje antybiotyków i całego arsenału chemii. Bilans jest taki, że choroby spowodowane przez współczesną medycynę są groźniejsze niż te, która ona leczy2.
Trafnej oceny współczesnej medycyny dokonali także R.O. Becker i G. Selden. Piszą oni: „W technologicznie zorientowanej medycynie nie ma miejsca na domniemaną świętość lub unikalność życia. Nie ma zapotrzebowania na zdolność organizmu pacjenta do samoleczenia ani na żadną strategię jej wzmacniania. Jeżeli organizm traktuje się jako automat chemiczny, oznacza to, iż nie jest istotne czy lekarz zna pacjenta i dba o niego, czy pacjent lubi lekarza i ma do niego zaufanie. Z powodu tego, co medycyna pozostawiła za sobą, żyjemy teraz w czasach prawdziwej manii technologicznej. Obietnica trwałego zdrowia i wydłużonego życia ludzkiego okazała się próżna. Choroby zwyrodnieniowe - atak serca, arterioskleroza, rak, atak apopleksji, artretyzm, wrzody i cała reszta - zajęły miejsce chorób zakaźnych3.
Autorzy ci stwierdzają także, iż założenia mechanistyczne leżące u podstaw współczesnej medycyny są pozostałością z początku tego stulecia. Medycyna naukowa - ich zdaniem - przestała poszerzać horyzonty. „Badania medyczne, ograniczone prawie całkowicie do terapii lękowej, można było prowadzić przez ostatnie trzydzieści lat z nałożonymi na oczy końskimi okularami"4.
Zwiastunem nowych horyzontów w medycynie wydaje się energetyczna koncepcja człowieka, ujmującą go jako nierozerwalną jedność umysłu i ciała, we wzajemnym powiązaniu ze środowiskiem przyrodniczym i społecznym.

Dlaczego się starzejemy ?

Jak już wspomniano, mutacje zachodzące w mtDNA mogą prowadzić do zakłóceń w produkcji energii niezbędnej do właściwego funkcjonowania różnych narządów i ustroju jako całości. Liczba niekorzystnych mutacji mtDNA, jak również DNA znajdującego się w jądrze komórkowym, wzrasta wraz z wiekiem. Uszkodzenie DNA prowadzi do mutacji tylko wtedy, gdy nie zostanie on odpowiednio naprawiony przed replikacją genomu lub bezpośrednio po replikacji. Istnieją enzymy, które rozpoznają i reperują uszkodzone miejsca w helisie DNA. Istotna jest właściwa naprawa, ponieważ zła może sama spowodować mutację. Początkowa zmiana zasady DNA jest określana jako zmiana premutagenna. Mutacja utrwala się tylko wtedy, gdy uszkodzenie zostaje źle naprawione lub nie jest naprawiane wcale.
Starzenie się wynika z deficytu potencjału naprawczego. Gdyby komórki regenerowały się w 100%, każda byłaby zawsze taka sama jak w chwili naszych narodzin i nie byłoby mowy o starości. Zapobiegając błędom w genach moglibyśmy ograniczyć konsekwencje występowania tych błędów. Procesu starzenia nie da się całkowicie zahamować, jest on naturalnym procesem sprzyjającym odnowie populacji, ale można go znacznie opóźnić.
Mutacje muszą zachodzić, inaczej nie byłoby ewolucji, ale w odróżnieniu od innych zwierząt nie jesteśmy skazani na określony i niezmienny wskaźnik degeneracji kodu genetycznego. Przeciętna długość życia jest wprost proporcjonalna do zdolności naprawiania łańcucha DNA. Ryjówka żyje rok, szympans 40 lat, człowiek zaś najdłużej spośród ssaków - 115, a nawet 120 lat. Dlaczego więc na ogół nie dożywamy tego wieku?
Zasadniczą przyczyną starzenia się jest wzrastający deficyt potencjału naprawczego i coraz bardziej niekorzystny bilans energetyczny ustroju. Wiele rozmaitych czynników wpływa na zmniejszenie się naszych zasobów energii, a w konsekwencji na szybsze starzenie się. Wymienić tu można: palenie tytoniu, promieniowanie ultrafioletowe, brak witamin, niedożywienie, odwodnienie, niedoczynność tarczycy, czynniki natury psychologicznej.
Szczególnie istotna rolę w procesie starzenia się komórek odgrywają wolne rodniki. Są to bardzo nietrwałe atomy tlenu powstające w procesach przemiany materii. Są niezbędne do życia. Białe ciałka krwi korzystają z własności wolnych rodników, gdy trzeba wiązać bakterie i wirusy atakujące nasz organizm. Ale ich nadmiar zakłóca informacje w różnych elementach komórek. Uszkadzają one błonę komórkową, sprzyjają mutacjom nowotworowym, zakłócają funkcjonowanie mitochondriów, przyczyniają się do destrukcyjnego działania cholesterolu na organizm.
Spośród czynników psychologicznych mających wpływ na proces starzenia się duże znaczenie mają reakcje stresowe. Reakcje te zarówno u człowieka, jak i u zwierząt stanowią znaczny koszt energetyczny. H. Selye zdefiniował stres jako nieswoistą reakcję organizmu na wszelkie stawiane mu żądania5. Stres jest zjawiskiem uniwersalnym w świecie organizmów żywych. Występuje nie tylko u człowieka i zwierząt, ale także w królestwie roślin.
Znany badacz reakcji stresowych u roślin Y.Y. Leshem pisze, iż „starość i starzenie się są wynikiem całkowitej sumy wszystkich stresów, na które organizm żywy jest wystawiony"6. Równocześnie jednak podkreśla znaczenie i pozytywną rolę stresu w rozwoju roślin.
H. Selye sądził, iż niezależnie od tego, czy szkodliwe bodźce są fizyczne czy psychiczne, przewidywany łańcuch reakcji jest jednakowy. Obecnie wielu badaczy uważa jednak, że przy zagrożeniu z zewnątrz każdy organizm uruchamia swoiste reakcje w całkowicie zindywidualizowany sposób. D.Chopra w książce Twórzmy zdrowie pisze: „Stres jest nagromadzeniem prawidłowych i nieprawidłowych napięć życia codziennego, które poddają próbie zdolność indywidualnego radzenia sobie z nimi"7. Na indywidualny sposób reagowania w sytuacjach stresowych zwraca także uwagę A. Kołataj. W swej książce pod znamiennym tytułem Pochwała stresu pisze on, iż „stresory są sygnałami informatycznymi środowiska, a stres - silnym wzbudzeniem informatycznym i energetycznym. Reakcje człowieka na nie są odpowiedzią lub usiłują być odpowiedzią na tę informację sygnałową. Na odbiór tej informacji mają wpływ różnice osobowościowe, różnicujące jej wartości gradacyjne pod względem ważności. Stąd to, co dla jednostki może być bardzo silnym bodźcem, dla innej może być zaledwie dostrzegalne. Stresogenność sytuacji zależy więc w znaczącym stopniu od indywidualnych progów osobowościowych pobudzenia"8.
Gdyby nie było obciążeń stresowych płynących ze środowiska, nie byłoby - zdaniem A. Kołatają - tak bogatej gamy różnorodnych zachowań człowieka. Jesteśmy dzięki ewolucji, genetycznie, bogato wyposażeni w możliwość reakcji stresowych. Stres zmusza człowieka do stałej aktywności, walki o przetrwanie osobiste i potomstwa, o działanie przeciwstawiające się chorobom, o to, by nie skazać się na przedwczesną śmierć9.
O pozytywnej roli stresu pisze także W. Sedlak: „Człowiek - wynik wymuszony z biologicznego życia - uprawia od samego odkrycia swej świadomości przymus nakazujący sobie rozwój intelektualny. Dynamika człowieka prowadzi w prostej linii do szybkiego rozwijania się pomysłowości. Człowiek jest ponadto nieustannie nastawiony na poznawanie przyrody i wyzwalanie się spod jej ugniatania biologicznego i psychicznego. Co więcej - ugniot przyrody, zwany stresorem, stał się czynnikiem mobilizującym do większej dynamiki. Stres jest konieczny dla normalnego rozwoju człowieka jak pole elektromagnetyczne"10.
Tak więc stres, z jednej strony, przyczynia się do starzenia się, z drugiej zaś - sprzyja twórczemu rozwojowi! Reakcje stresowe pochłaniają znaczne ilości energii. Wydaje się więc, że jeżeli potrafilibyśmy powiększać i stale odnawiać nasze zasoby energii, to wówczas mimo stresu, czy raczej dzięki stresowi, moglibyśmy aktywnie, twórczo działać, a równocześnie opóźniać proces starzenia się naszego organizmu.

Jak zwiększać nasze zasoby energii?

Wszechświat jest pełen energii. Promieniuje ona i dociera do nas ze Słońca, Księżyca, gwiazd, promieniuje z Ziemi. Każdy żywy organizm jest swoistym układem energetycznym. Jakie czynniki mają wpływ na powiększanie zasobów energetycznych człowieka? S. Wiąckowski wymienia trzy grupy takich czynników. Są to: (1) pozytywny stosunek do świata i otoczenia (stosunek negatywny, pesymistyczny zmniejszy nasze zasoby energii), (2) dobrej jakości pokarm (naturalny, pełny, nieprzetworzony, świeży, (3) ćwiczenia fizyczne, oddychanie świeżym powietrzem, odpowiednia ilość snu. 11
Jeżeli głębiej zastanowimy się nad wymienionymi czynnikami, to okaże się, że od nas samych zależy w znacznym stopniu wielkość zasobów energii, jaką będzie dysponował nasz organizm.

1. Pozytywny stosunek do świata i otoczenia kształtowany jest przede wszystkim przez nasze uczucia i emocje. S. Gerstmann w książce Uczucia w naszym życiu pisze: „Centralny układ nerwowy, układ wegetatywny i hormony krążące wraz z krwią po organizmie, w momencie przeżywania uczuć, zmieniają fizjologiczne, cielesne warunki działania. Szybsze krążenie krwi, występujące gdy układ wegetatywny przyspieszy akcję serca przy ożywianiu się w człowieku uczuć, powoduje, że tkanka nerwowa i mięśnie otrzymują wszystko, co jest im potrzebne do wytężonej pracy, a przede wszystkim otrzymują większe ilości substancji odżywczych i tlenu. W organizmie uruchamia się proces wytwarzania cukru, pozwalającego mięśniom na podjęcie dużego wysiłku. W tym sensie niektóre - pozytywne i umiarkowane - uczucia - korzystnie wpływają na uaktywnienie działalności ludzkiej. Ale życie uczuciowe jest trochę jak miecz obosieczny. Są też uczucia, nazwaliśmy je ujemnymi, które osłabiają i hamują dynamizm ludzkich czynów. Smutek i rozpacz idą w parze z biernością. A nawet obojętność, do której najczęściej dołącza się choćby minimalna domieszka niechęci, czyni człowieka gnuśnym i ociężałym"12.
Szczególnie destrukcyjne działanie mają takie uczucia i emocje, jak nienawiść, zazdrość, zawiść, gniew, żal, rozpacz. O.C. Simonton podaje, iż silna tendencja do zatrzymywania urazy i wyraźna niezdolność przebaczania charakterystyczne są dla osobowości pacjentów cierpiących na raka13.
Ludzie dożywający 100 lat cieszą się zazwyczaj zdrowiem psychicznym i są pozytywnie nastawieni do świata, siebie i innych ludzi, są zdolni do efektywnych, a nierzadko twórczych działań. Statystyka pokazuje, że u tych ludzi nowotwór złośliwy jest nadzwyczaj rzadko przyczyną śmierci14.

Tak więc pozytywne emocje i uczucia chronią nas przed chorobami, w tym także nowotworami, i przedłużają życie. Prawda ta znana jest od dawna, choć stale nie dość doceniana. Zbyt łatwo ulegamy negatywnym emocjom, kierujemy swój gniew i złość do innych ludzi, nie uświadamiając sobie, że w ten sposób szkodzimy swemu zdrowiu i wyniszczamy własny organizm.

Nauczyć się przeżywać świat jako zjawisko intelektualno-estetyczne, umieć podziwiać harmonię przyrody, czerpać radość z poznawania świata i ludzi, cieszyć się wraz z innymi z ich sukcesów, z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość - oto źródło energii, a zarazem klucz do zdrowia i szczęścia. Warto przytoczyć w tym miejscu fragment znakomitej książki wydanej przed prawie wiekiem przez Wydawnictwo „Kultura i Sztuka" we Lwowie. Książka nosi tytuł Potęga sugestii. Czytamy w niej: „Zniecierpliwienie ma swe podłoże na gruncie nerwowym, to prawda. Lecz choćby to nawet był stan poważnie chorobliwy, uleczyć go można drogą autosugestii. Głównie jednak idzie o to, aby się podobne usposobienie nie spotęgowało z dnia na dzień, nie opanowało woli człowieka. Przezwyciężyć się trzeba od razu w najdrobniejszych szczegółach życia. Wszystko, co około nas się dzieje, należy bądź ignorować, bądź uchylać, bądź wreszcie naginać na swą korzyść. Żeby zdanie to było należycie zrozumiane, podajemy przykład. Pan X patrzy przez okno i jest bardzo z tego niezadowolony. Irytuje go to, wolałby piękną pogodę, słońce. Jest więc usposobiony ponuro, nieznośnie, dobry humor znikł, chęć do pracy uciekła, ogarnia go nuda i cierpi. Pan Y natomiast wyjrzawszy przez okno, pomyśli sobie: jak to dobrze, że deszcz pada i odświeża rośliny, oczyszcza powietrze z kurzu. Krople padają miarowo, regularnie zdaje się, że to jakieś struny wyciągnięte przez przestrzeń. A tam na dole błyszczą kałuże, jak miniaturowe jeziora, a rynsztokiem woda leci spieniona, jak rzeka górska... A zatem i deszcz ma swoje zalety, jest nawet zajmujący, sprowadza na świat pewne urozmaicenie. Człowiek, który tak myśli i pojmuje rzecz, nie straci wcale dobrego usposobienia, humoru nie odczuwa przykrej nudy i zniechęcenia. A więc co dla jednych jest przykrym, nieznośnym, dla drugich jest zajmującym, przyjemnym i może nawet wprowadzić w stan zachwytu"15.

S. Gerstmann stwierdza, iż spośród uczuć na pierwszy plan wysuwa się zainteresowanie. Nadaje ono działaniom dynamizujące napięcie, czyni stosunek człowieka do nich bardziej żywym i bliskim16. Na znaczenie zainteresowań w naszym życiu zwraca także uwagę A. Gurycka. Wyróżnia ona w zainteresowaniach element poznawczy i uczuciowy, stwierdza, iż ucząc się czegoś co nas interesuje, przeżywamy uczucia związane z nabywaniem i posiadaniem wiedzy17.

Kształtowanie zainteresowań może odegrać doniosłą rolę zarówno w profilaktyce psychologicznej, jak i w psychokorekcji18. Dlatego tak ważne jest tworzenie szkolnych kół zainteresowań, kół na terenie placówek kulturalno-oświatowych. Dla rodziców ważne jest, by zrozumieli jakie znaczenie ma rozwijanie zainteresowań u ich dziecka i jak przyczynia się ono do rozwoju jego osobowości, a w konsekwencji również do jego zdrowia psychicznego.

Słusznie postuluje A.M. Tausch, żeby wprowadzić do szkół i do rodzin nie tylko nauczanie o zdrowiu, ale także o chorobie. Dzięki temu każdy człowiek mógłby dyskutować na następujące tematy: ,,Jak mam żyć z chorobą? Jakie zachowania powodują, iż czynię się psychicznie jeszcze bardziej chory? Czy mogę nauczyć się akceptować ją jako część mojej osoby? Jak mogę stworzyć sobie duchowy klimat uzdrawiania, gdy jestem chory fizycznie?"19

Także B. Hołyst zwraca uwagę na to, iż szkoły powinny wykształcać u dzieci umiejętność radzenia sobie z trudnościami życia i dokonywania samooceny oraz umożliwiać dzieciom osiągnięcie wszelkich możliwych poziomów intelektualnych20.

Tak więc kształtowanie pozytywnego stosunku do życia i świata rozpoczynać się powinno już od wczesnego dzieciństwa. Zadbać o prawidłowy rozwój uczuciowy dziecka, rozwijać u niego zainteresowania, kształtować wrażliwość na piękno przyrody i uczyć umiejętności współżycia w grupie - oto zadania dla pedagogiki jako nauki i sztuki.

2. Drugim - obok czynników psychologicznych - warunkiem naszego zdrowia i długowieczności jest dobrej jakości pokarm. Energia życia kryje się w pokarmie. „Nasze wewnętrzne i zewnętrzne środowisko -pisze S. Wiąckowski - ściśle wiąże się przez pokarm, który jest także wyrazem środowiska zewnętrznego. Rośliny i zwierzęta żyjące stanowią także określone systemy biologiczne i energetyczne, które zachowują je do pewnego stopnia także i w momencie kiedy je spożywamy. Tak więc konsumując pokarm, otrzymujemy z niego nie tylko składniki odżywcze, ale i bioenergię. Tak jak składniki pożywienia odżywiają nasze fizyczne ciało, podobnie subtelna energia pokarmów wzmacnia naszą energię. Jeśli tę hipotezę zaakceptujemy, musimy zwracać większą uwagę na energię pokarmów tak samo jak na ich składniki. To wyjaśnia nam dlaczego pokarm w konserwach czy mrożony, choćby zawierał bardzo cenne składniki, nie może nas zadowolić"21.

Teoria energetyczna bardzo poszerzyła spojrzenie na problematykę odżywiania. Zgodnie z nią energia słoneczna tzw. „całości odżywczych" jest w nich wiązana i organizowana w systemy całościowe. Odżywianie się takimi całościami chroni organizm człowieka przed dysproporcjami i niedoborami pokarmowymi. Muszą to być jednak całości bardzo różnorodne. Całości takie to np. całe ziarno zboża, ryżu, grochu, fasoli, korzeń marchwi, bulwa ziemniaka, jajka, mleko i inne22.

Nie sposób przedstawić tu wszystkich ważniejszych zaleceń żywieniowych. Istnieje bogata literatura w tym zakresie, z której warto skorzystać układając jadłospis23. Ze względu na szczególne znaczenie antytoksydantów, neutralizujących wolne rodniki, warto omówić je nieco bliżej w świetle najnowszych wyników badań.

Do antyoksydantów należą: Beta-karoten, witamina E, C, cynk, miedź, mangan, glutation, koenzym Q, selen. Szczególnie dużo uwagi badacze poświęcają ostatnio selenowi. Wiąże się z tym pierwiastkiem duże nadzieje, jeśli chodzi o zapobieganie chorobom nowotworowym i opóźnianie procesów starzenia się. Ważna biologiczna rola selenu dotyczy przede wszystkim występowania tego pierwiastka w peroksydazie glutationowej i innych enzymach biorących udział w komórkowych procesach utleniania i redukcji. Niedobór selenu może mieć znaczenie w patogenezie wielu chorób, w tym także nowotworowych, a badania epidemiologiczne stanowią podstawę do wnioskowania o prewencyjnej roli tego pierwiastka w procesie kancerogenezy24 Odpowiednia dieta może dostarczyć organizmowi potrzebnych mu ilości selenu. Selen w nadmiarze jest toksyczny, dlatego też szczególnie niebezpieczne może być podawanie go w postaci pastylek. Selen naturalny, w żywności, jest lepiej przyswajalny, a organizm łatwiej reguluje jego nadmiar. Do szczególnie cennych źródeł selenu należą drożdże i kukurydza. Badania wykazały także dużą jego zawartość w grzybach25.

Znaczenie grzybów w bilansie energetycznym ustroju oraz w prewencji chorób, dotychczas wyjątkowo tylko dostrzegane, okazuje się w świetle nowych wyników badań duże, prawdopodobnie ze względu na wyjątkową zawartość enzymów, a także selenu26. W tym kontekście naukowe wyjaśnienie znajdują efekty lecznicze A.C. Klimuszki, który przez 25 lat zalecał bardzo delikatną kurację grzybami tym chorym, których organizmy były wycieńczone różnymi schorzeniami.

„Dziwne to - pisze A.C. Klimuszko - że książki tak kucharskie, jak i medyczne, wyznaczają grzybom jedynie rolę przypraw smakowych, nie wspominając wcale o ich wielkich wartościach odżywczych, metabolicznych czy leczniczych. Trzeba zawsze pamiętać, że wszystkie rośliny, jarzyny, owoce, zioła, poza białkiem, węglowodanami, tłuszczami, związkami mineralnymi, witaminami i biostyminą, mają jeszcze szereg substancji nieznanych, które oddziaływają na nasz ustrój ochronnie i regeneratywnie. Grzyby mieszczą w sobie ogrom sił dobroczynnych. Są one również naturalnymi antybiotykami, działającymi bez skutków ubocznych oraz - że tak powiem - «naprawiaczami» systemu nerwowego, zwłaszcza' nerwów wzrokowych. (...) O dobroczynnej mocy grzybów jadalnych możemy sobie wyrobić sąd chociażby z następującej analogii: na pewnym odcinku terenu leśnego rosną: grzyb-szatan i muchomor. Oba są silnie trujące. W ich pobliżu dla równowagi bioocenozy, rośnie grzyb szlachetny - borowik. Jeśli szatan i muchomor mają w sobie śmiertelną truciznę, to w przeciwieństwie do nich borowik musi posiadać wielkie siły dobroczynne, pozornie nieodczuwalne, ale tak mocne, jak trucizna tamtych. W całej bowiem przyrodzie panuje równowaga biologiczna"27.

Należy nadmienić, iż współczesne Kompendium fitoterapii28 szeroko korzysta z zaleceń A.C. Klimuszki.

3. Trzecią grupą czynników mających wpływ na nasze zasoby energii są ćwiczenia fizyczne, oddychanie świeżym powietrzem, odpowiednia ilość snu.

Gimnastyka - jak twierdzi D. Chopra - może odwrócić pewne efekty entropii. Badania wykazały, iż wiele objawów zespołu biologicznej starości można zwalczyć za pomocą stosowanych ćwiczeń (zwłaszcza gdy jednocześnie stosuje się odpowiednią dietę). Jeżeli ciało wprzęgamy do pracy, zapobiegamy entropii. W kategoriach fizycznych entropia to przeciwieństwo pracy rozumianej jako zorganizowane zastosowanie energii. Ćwiczenia fizyczne gwarantują siłę, lepsze samopoczucie i przyrost masy mięśniowej nawet u stulatków29.

Szczególnie korzystne dla człowieka są wszelkie formy ruchu i czynny wypoczynek na łonie natury, w lesie, w górach, nad morzem30. Przyroda jest wciąż zbyt mało znana i nie dość doceniana jako źródło zdrowia i dobrego samopoczucia.

Doskonałą formą ruchu jest taniec. Człowiek tańczący to człowiek pozostający w zgodzie ze swą naturą. Leczniczymi właściwościami tańca zajmuje się choreoterapia. Taniec umiejscawiany bywa w grupie aktywnych czynników biochemicznych, regulujących stan napięcia mięśniowego i funkcje układu nerwowego31.
Dla właściwego obiegu energii w naszym organizmie kapitalne znaczenie ma śmiech. Terapią śmiechem zajmuje się nowa nauka - gelotologia. Dziedzina ta może zmienić sposób myślenia i działania lekarzy, choć chyba jeszcze nie w najbliższej przyszłości. Kto jednak w porę doceni wartość śmiechu i uczyni z niego stały element swojego życia, uzyska może najskuteczniejszą broń w walce z chorobą i starością. S. Feuerabendt stwierdza: „W trakcie śmiechu do naszego krwiobiegu dostają się poprawiające właściwości krwi substancje, znacznego ożywienia działalności doznają gruczoły dokrewne, serce, wątroba, śledziona. Wzmagają się ruchy robaczkowe jelit, system immunologiczny działa wydajniej, zmienia się charakterystyka naprężeń mięśni, a nade wszystko znacznej konsolidacji ulega psychiczne nastawienie śmiejącego się"32.
Terapia śmiechem wydaje się być najbardziej naturalną formą terapii ruchowej, czego nie można powiedzieć o wielu metodach tzw. psychoterapii nastawionej na ciało. W.A. Jelisiejew, który dokonał krytycznego przeglądu tych metod, zaleca ostrożność w ich stosowaniu. Rozpowszechniające się obecnie w Polsce tzw. chińskie sztuki walki, medytacji i zdrowia, np. Tai Chi Chuan, w ocenie W.A. Jelisiejewa, przynoszą szereg negatywnych skutków. Wnikliwa analiza psychologiczna tych skutków dokonana przez W.A. Jelisiejewa, który sam uczestniczył w zajęciach Tai Chi Chuan, jest godna polecenia instruktorom i ćwiczącym33. Niestety w polskim piśmiennictwie ocenia się chińską gimnastykę medytacyjną dość jednostronnie34.

Bardzo ważnym przejawem aktywności organizmu jest także sen. Sen umożliwia organizmowi gromadzenie zapasów energii. W czasie snu nasilają się procesy trawienia i przyswajania przez organizm substancji odżywczych, niezbędnych do regeneracji sił, zachowania zdrowia, zdolności do pracy i długiego życia35.

Epilog: czy będziemy żyć dłużej i zdrowiej?

Pozytywna odpowiedź na postawione pytanie jest możliwe, jeśli jako ludzkość uświadomimy sobie, iż jesteśmy integralną cząstką wszechświata, ale zarazem cząstką niezwykłą i wyjątkową. Przyroda jako całość poraża swą harmonią i wewnętrznym rozumem. Człowiek swoim postępowaniem narusza tę harmonię, zakłóca naturalny obieg energii. Ocalić człowieka przed zagładą ekologiczną może tylko sam człowiek. Czy w porę zrozumie on jednak tę głęboką prawdę?
„Największym zagrożeniem -mówi B. Hołyst -jest nie cywilizacja i technologia, lecz obie te dziedziny w rękach człowieka, którego umysł nie jest w stanie sprostać temu, co sam tworzy"36.
Posłuchajmy na zakończenie głosu trzech wybitnych współczesnych ekologów: „Składniki świata przyrody są niezliczone, lecz składają się na pojedynczy system żywy. Nie ma ucieczki od naszych wzajemnych zależności / przyrodą; jesteśmy wpleceni w bliskie stosunki z Ziemią, morzem, powietrzem, porami roku, zwierzętami i wszystkimi owocami Ziemi. To, co dotyka jednego, dotyka wszystkiego - jesteśmy częścią większej całości - ciała tej planety. Jeśli mamy nadzieję przeżyć, musimy poważać, ochraniać i kochać jej wielorakie przejawy"37.
„Dobry i na miarę współczesności system wychowania powinien dać uczniom i studentom pogląd na sens ludzkiego życia. Niech w tym życiu znajdzie się miejsce na celebrację samego życia. Wszechświat to zdumiewający spektakl godzien kontemplacji i czci. Nic nie może się równać wspaniałości dramatu jego stawania się. Świadomość, że bierze się udział w tym dramacie, wyzwala w nas uczucia zdumienia i celebracji. Nie przeczymy, że życie obfituje też w cierpienia i trudy. Jednak gdy umiemy dostrzec wielkość wszechświata, nasze nędze stają się lżejsze do zniesienia. Widzieć celowość ludzkiego życia, to złagodzić bolesną stronę tego życia"38.
Ostatni cytat pochodzi z książki Uśmiech delfina. Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z piękna i niezwykłych cech delfinów. Ci, którzy przebywali / delfinami - jak autorka tej książki - przypisują to ich „energii". „Dzięki lekcjom, jakie pobieramy od delfinów, ta energia może spowodować ogromne zmiany i przeobrażenia w naszym życiu. Może dlatego starożytni Grecy widzieli w delfinach bogów. Jeśli przyjrzymy się dokładniej temu, co nas otacza, i temu, co jest w naszych wnętrzach, możemy czerpać naukę ze wszystkiego - z każdej napotkanej osoby, z każdego stworzenia czy rośliny, z którą się stykamy. Jeśli się otworzymy na wszechświaty na zewnątrz nas, możemy odkryć głębokie poczucie radości z tajemnicy i cudowności wszelkiego życia. Możemy odkryć nas samych we wszystkich i wszystko w nas, jeśli tylko pozbędziemy się uprzedzeń i stronniczości, jeśli poddamy się przeświadczeniu, że wszystko ma cel i miejsce we wszechświecie i że wszystko na swój sposób jest doskonałe"39.

Przypisy

1. A. Horst, Mitochondrialny DNA. Choroby mitochondrialne, referat wygłoszony w Zakładzie Amin Biogennych PAN w Łodzi 6 lutego 1996 r.
2. Wyniki badań I. Illicha przetoczono za: H. Skolimowski, Technika a przeznaczenie człowieka, Warszawa 1995.
3. R.O. Becker, G. Selden, Elektropolis. Elektromagnetyzm i podstawy życia, Warszawa 1994, s. 13.
4. Tamże, s. 14.
5. H. Selye Stress życia, Warszawa 1963; H. Selye, Stres okiełznany, Warszawa 1978.
6. Y.Y. Leshem, The Overall Implications of Biological Stress, [w:] B.D. McKersie, Y.Y. Leshem, Stress and Stress Coping in Cullivated Planls, Dordrecht 1994, s. 7.
7. D. Chopra, Twórzmy zdrowie, Warszawa 1994, s. 55.
8. A. Kołataj, Pochwała stresu, Kielce 1993, s. 150-151
9. Tamże.
10. W. Sedlak, Wykłady o bioelektronice, Warszawa 1987, s. 145.
11. S. Wiąckowski, Próba ekologicznej oceny żywienia, żywności i składników pokarmowych, Warszawa 1995.
12. S. Gerstmann, Uczucia w naszym życiu. Warszawa 1963, s. 36.
13. O.C. Simonton, S. Matthews-Simonton, System przekonań a kierowanie emocjonalnymi aspektami złośliwych chorób nowotworowych, „Nowiny Psychologiczne" 1989, nr 1.
14. A. Anders, H.J. Altheide, Rak, powstawanie i zapobieganie, Warszawa 1990.
15. J. D., Potęga sugestii, Lwów, s. 30-32 (pełnego nazwiska autora i roku wydania książki wydawca nie podaje).
16. S. Gerstman, Uczucia..., wyd. cyt.
17. A. Gurzycka, Rozwój i kształtowanie zainteresowań, Warszawa 1989.
18. Patrz: K. Kopczyński, Zainteresowania i system wartości u nieletnich zagrożonych samobójstwem, Warszawa 1994.
19. A.M. Tausch, Gesprahe gegen die Angst, 1981, s. 19.
20. B Hołyst., Rola higieny psychicznej w promowaniu zdrowia w: J. Karski, Z. Słońska, B. Wasilewski (red.), Promocja zdrowia, Warszawa 1992.
21. S. Wiąckowski, Próba..., wyd. cyt, s. 235.
22. Tamże.
23. Patrz. J. Carper, Żywność twój cudowny lek, Londyn 1995; S. Wiąckowski, Próba..., wyd. cyt.; A.E. Bender, Człowiek i żywność, Warszawa 1980; o żywieniu człowieka chorego patrz: W. Kierst, Nauka o żywieniu chorego i zdrowego człowieka, Warszawa 1989; H.J. Raabe, Dieta przeciw nowotworom, Kraków 1992; I. Gawler, / ty możesz pokonać raka, Warszawa 1992; K. Kopczyński, Człowiek w obliczu choroby nowotworowej, „Zdrowie Psychiczne" 1994, nr 1-2.
24. A. Maciąg, E. Marchaluk, A. Nowicki, B.A. Zachara, Stężenie selenu i glutalionu oraz aktywność peroksydazy glutationowej we krwi i tkankach chorych z rakiem sutka [w:] A. Kabata-Pendias, B. Szteke (red.), Arsen i selen w środowisk, problemy ekologiczne i medyczne, Warszawa 1994; M. Skłodowska, W. Wąsowicz, J. Gromadzińska, P. Wotkanin, J.H. Goch, J. Malczyk, M. Dramińsk Stężenie selenu i witaminy E w chorobach mięśnia serca [w:] A. Kabata-Pendias, B. Szteke (red.), Arsen..., wyd.cyt.
25. W. Lasota, R. Kalinowski, J. Florczak, Poziom selenu w niektórych gatunkach grzybów [w:] A. Kabata-Pendias, B. Szteke (red.), Arsen..., wyd. cyt.
26. W. Grochulski, A. Grochulski, Leśne grzyby, owoce i zioła, Warszawa 1994.
27. A.C. Klimuszko, Wróćmy do ziół, Warszawa 1988, s. 47.
28. E.Wawrzyniak, Leczenie ziołami. Kompedium fitoterapii, Warszawa 1992. 29. D.Chopra, Życie bez starości, Warszawa 1995.
30. N. Daniłowa, Przyroda i nasze zdrowie, Warszawa 1988.
31. W. Tomaszewski, Człowiek tańczący, Warszawa 1991.
32. Śmiech leczy, Warszawa, Oficyna Wydawnicza „SPAR" (autora i roku wydania książki wydawca nie podaje).
33. W.A. Jelisiejew, Sowriemiennyje i niekotoryje tradicjonnyje mietody „tielesno orijentirowannoj" psichotierapii [w:] K.A.Abulachanowa-Sławskaja, A.W. Bruszlińskij (red.), Gumanisticzieskije problemy psichologiczeskoj tieorii, Moskwa 1993..
34. Patrz: A. Braksal, Tai Chi Chuan Chińska sztuka walki, medytacji i zdrowia, Warszawa 191.
35. N. Daniłowa, Przyroda..., wyd. cyt.; J. Waterhouse, D. Minors, M. Waterhouse Twój zegar biologiczny, jak żyć z nim w zgodzie, Warszawa 1993.
36. B. Hołyst, Na granicy życia i śmierci, wyd. 2, Warszawa 1996, s. 427.
37. B. Campbell, Ekologia człowieka, Warszawa 1995, s. 228.
38. H. Skolimowski, Ocalić Ziemię. Świt filozofii ekologicznej, Warszawa 1991, s. 30.31.
39. L . Tenzin-Dolma, Uśmiech delfina, Warszawa 1995, s. 31.

http://creator.edu.pl/artykuly/czlowiek ... yczny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 16 sie 2017, 22:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Oczyszczające kuracje - Liliana Elmborg - 1.12.2015



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 09 wrz 2017, 21:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Poznajemy i usuwamy przyczyny chorób - Jerzy Maslanky - 26.01.2016



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 29 wrz 2017, 20:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Rak przedłuża życie - Stanisław Olszewski



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 17 paź 2017, 17:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
DARMOWE METODY, KTÓRE POWINIENEŚ POZNAĆ - Barbara Kazana - 16.10.2017 r.



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Utrzymywanie zdrowia, bądź sposoby jego odzyskiwania
PostNapisane: 20 paź 2017, 22:41 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
https://www.nautilus.org.pl/artykuly,33 ... ninga.html

Obrazek

Obrazek

Mało, że Niemiec, to jeszcze… z incydentem w Wermachcie, co zresztą było mu wypominane do końca życia przez zajadłych krytyków, których mu nie brakowało. On sam nigdy tego nie ukrywał i dokładnie tłumaczył, co robił w trakcie tego swojego okresu życia i jak starał się wbrew całemu światu wokół niego - pomóc ludziom wyjść z tragicznej sytuacji, w której się znaleźli w czasie wojny. Nigdy także nie skrzywdził żadnego człowieka, a jego celem była jedynie pomoc.

Dlaczego Fundacja Nautilus poświęca tyle miejsca i uwagi akurat temu człowiekowi, jakiemuś niemieckiemu bioenergoterapeucie, który nie żyje od ponad 50 lat?! Odpowiedź na to pytanie jest prosta: mieliśmy okazję na własne oczy przekonać się, że Bruno Gröning był jedną z najpotężniejszych istot, które kiedykolwiek chodziły po starym kontynencie.

Wiemy o tym, że na przykład w Indiach dość regularnie pojawiają się „prawdziwi giganci mocy duchowej w ludzkich ciałach”, ale w Europie jest to cały czas rzadkość. I tu może ktoś znowu zapytać: a jakie macie dowody na to, że akurat ten człowiek był takim właśnie gigantem? I tu także z odpowiedzią nie będziemy mieli problemu, ale… na razie się z nią wstrzymamy.

Jeden z naszych czytelników miał okazję przekonać się o tym, że wiele rzeczy związanych z Bruno Gröning`iem także wiele lat po jego śmierci „nie jest przypadkowych”. Napisał do nas list, a my w odpowiedzi zaproponowaliśmy mu, aby stworzył tekst o Bruno Gröningu.

W serwisie nie pisaliśmy o nim od lat, ale cały czas „z tyłu głowy” mieliśmy to, co sami mogliśmy przeżyć i zobaczyć na własne oczy, a co miało związek z tą niezwykłą postacią. I tak powstał tekst, który jest poniżej. Odczekamy chwilę, a potem przedstawimy własną opowieść o naszych niezwykłych wydarzeniach związanych z Bruno Gröning`iem. Czy ktoś w to uwierzy? Ci, którzy mieli okazję przekonać się o jego mocy uwierzą bez najmniejszego problemu. A reszta? Zobaczymy. :)

Z archiwum Bruno Gröninga – czyli pradawna wiedza duchowa przypomniana na nowo

Pomiędzy człowiekiem a Bogiem powstała przepaść, a ja zbudowałem most, idźcie po nim - mówił Niemiecki uzdrowiciel Bruno Gröning. Jednak nazywanie go po prostu „uzdrowicielem” może być pomniejszeniem tego kim był naprawdę. Czy słowa te mógł wypowiedzieć zwykły healer, jakich są setki, czy też ktoś, kogo byśmy mogli nazwać nawet „prorokiem”?
Faktem jest, że w latach 50 ubiegłego wieku, nikt nie wzbudzał w prasie niemieckiej tak wielkiego zainteresowania jak właśnie on. Pisało się wtedy dużo o nim i komentowano jego działalność nawet za granicą. Jedni uważali go za szarlatana, inni widzieli w nim nowego mesjasza.
Bardzo wielu ludzi doświadczyło tego, że przez samo przebywanie w jego obecności czuli się lepiej i wracali do zdrowia, ewidentnie coś z niego emanowało i było przez nich odczuwalne. W zamian był nękany procesami sądowymi za to, że „leczy bez uprawnień urzędowych” (sic!). Jakiekolwiek moglibyśmy mieć na jego temat zdanie nie ulega wątpliwości, że był on jednym z większych fenomenów XX wieku.

Kim tak naprawdę był Bruno Gröning?

Obrazek

Świadkowie tamtych czasów mogli poznać go poprzez obserwowanie jego poczynań. Prywatnie był człowiekiem bardzo uczynnym, chętnie angażował się we wszelką pomoc dla innych ludzi, chętnie dzielił się pieniędzmi, których sam nie miał dużo, dla każdego znajdował czas.

Ale zacznijmy od początku. Bruno Gröning urodził się 31 maja 1906 roku w Gdańsku-Oliwie (wtedy Cesarstwo Niemieckie) w rodzinie rzemieślniczej jako czwarty z siedmiorga rodzeństwa. W metryce urodzenia widnieje jako Bruno Grönkowski. Jego niezwykłość była już wtedy znana przez rodzinę i najbliższych znajomych. Istnieje wiele relacji z tamtych czasów opisujące nie dające się wyjaśnić wydarzenia związane z jego osobą.

W roku 1949 (czyli po zakończeniu II Wojny Światowej i przesiedleniu do Niemiec Zachodnich) Gröning wypłynął na łamy prasowe. Stał się fenomenem, o którym często rozmawiano, zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Prasa, radio, a nawet telewizja relacjonowały jego działalność oraz wszystko to, co się działo wokół jego osoby. Trwało to tak przez około 10 lat aż do jego śmierci w 1959 roku. Szczególnie gorliwie komentowano przypadki tak zwanych uzdrowień, które występowały na skutek jego „oddziaływania”. Gröning przede wszystkim mówił do ludzi. To był podstawowy sposób w jaki działał. Słuchający go ludzie czuli „energię” w swoim ciele, którą Gröning nazwał Heilstromem, bożą siłą. To ona powodowała uzdrowienia.

Na początku swojej działalności Bruno Gröning zwracał się do wielkich mas ludzi, którzy gromadzili się w miejscach, w których aktualnie przebywał. Wszystko zaczęło się od Herford w Westfalii. Poszukujący pomocy przychodzili setkami na plac (Wilhelmsplatz 7), przy którym znajdowała się kamienica rodziny Hülsmann (to właśnie ci ludzie gościli Bruno Gröninga pozwalając mu na korzystanie z ich domu jako wyraz wdzięczności za uzdrowienie ich syna z nieuleczalnej choroby). Świadkowie opowiadają jak Bruno wychodził na balkon, patrzył ze skupieniem na zgromadzony tłum ludzi, a potem się do niego zwracał, zachęcając ich aby wierzyli.

Kolejnym szczególnym miejscem był tak zwany Traberhof (stadnina koni niedaleko Rosenheim w Bawarii). Przez wiele tygodni przybywały do niego tysiące ludzi. Podczas tych zgromadzeń, przemawiając do nich przekazał im to, że mają przede wszystkim wierzyć w Boga, a jemu mają po prostu zaufać. Wszytko pozostałe było tak naprawdę rozwinięciem tych dwu myśli.

Słuchający go ludzie czuli „coś” i w pewnym momencie po prostu wracali do zdrowia. I podobnie jak w Herford miały tam także miejsce uzdrowienia z chorób uznanych przez medycynę akademicką, za nieuleczalne.
Osoby, którym było dane osobiście być świadkiem tamtych wydarzeń mówią o scenach, które moglibyśmy nazwać „biblijnymi”. Co jakiś czas ktoś krzyczał „Ja mogę widzieć!”, albo „Ja mogę chodzić!” Wielkie zdumienie budziło to, że wielu z tych, co uprzednio przyjechało na wózkach inwalidzkich wracało później do swoich domów na własnych nogach, często pchając te wózki przed sobą.

W pewnym momencie Gröning był zmuszony zmienić formę swojej działalności. Mówił do wąskiej grupy najbliższych przyjaciół, którzy przychodzili na jego wykłady na temat wiary. Jeździł po Niemczech i Austrii odwiedzając tak zwane wspólnoty i przekazywał tam wiedzę dotyczącą praw życia. Ciekawym faktem jest to, że wykłady te były nagrywane przez niego samego.

Jest to wiele godzin nauk, które zostały utrwalone w formie starych taśm szpulowych. Tworzą one tak zwane archiwum. Na taśmach tych zostały utrwalone najważniejsze mądrości życiowe jakie Bruno Gröning przekazuje nie tylko siedzącym przed nim słuchaczom, ale przede wszystkim tym co przyjdą po nich, tak zwanym „ludziom przyszłości” – czyli, de facto, nam dzisiaj.

Bruno Gröning zmarł 26 stycznia 1959 roku, pozostawiając za sobą całe to bogactwo wiedzy. Przed swoim odejściem na drugą stronę miał on powiedzieć, że to archiwum jest najcenniejszą rzeczą jaka obecnie istnieje na ziemi.

Co jest najważniejsze w nauce Bruno Gröninga?

Najistotniejszą rzeczą, którą Gröning podał nam do wiadomości, jest to, że istnieje naturalna boża siła, która przenika kosmos i otacza całą ziemię. Siła ta jest wysyłana przez Boga każdej żywej istocie, aby mogła żyć. Innymi słowy, bez tej siły po prostu nie ma życia. Bruno Gröning nazywał tą siłę Heilstrom (czytaj Hailsztrom, uzdrawiający strumień). Mówi on: My wszyscy jesteśmy uzależnieni od Boga. Bez Boga nie ma życia! Bo Bóg sam jest życiem.

Gröning mówił, że ta naturalna siła jest wszystkim czego człowiek tak naprawdę potrzebuje, a połączenie z nią i przyjmowanie jej w siebie, jest istotniejsze nawet od spożywania pokarmu. Mówi on: Ale Heilstrom musicie Państwo przyjmować, musicie słuchać Boga i musicie również przyjmować tę jego przesyłkę, którą przeznaczył dla nas, dla każdego człowieka, dla każdej żywej istoty, tak jak robi mrówka, jak robi to każda roślina, jak robi to każde zwierzę.

Ludzie kiedyś wiedzieli o istnieniu tej siły, ale z czasem o niej zapomnieli. Brak wiedzy na jej temat był przez wieki główną przyczyną wszelkiego cierpienia, zarówno duchowego jak i fizycznego. Był to stan, który niekiedy nazywano przepaścią między Bogiem i człowiekiem. Cierpienie, które ludzie przez wieki odczuwali było tak naprawdę pragnieniem duchowym, które można zaspokoić tylko będąc u Źródła. Poprzez połączenie z tą siłą życia człowiek staje się znowu pełnowartościową istotą oraz zaczyna ponownie rozpoznawać w sobie dziecko boże.

Bruno Gröning przypomina na nowo duchową wiedzę dotyczącą bożych praw. Najważniejszym z nich jest to, że życie potrzebuje energii – siły od Boga. Człowiek nie jest wyjątkiem. Gröning mówi o tym tak: Naprawdę człowiek musi dbać także o to, aby odżywiał swoje ciało i dawał mu to, co Bóg dla niego przeznaczył. Ponieważ tą siłę możemy zupełnie namacalnie odczuć wewnątrz naszej całej istoty jako dotknięcie dobroci i miłości, zmienia się też nasza percepcja Boga. Ten, na którego do tej pory patrzyliśmy jako groźnego sędziego zasiadającego na tronie, gdzieś wysoko na niebie, staje się dla nas kochającym Ojcem, tym który troszczy się o swoje dzieci i prowadzi je poprzez tą bożą siłę do uzdrowienia, szczęścia i zbawienia. Znika poczucie winy, a w ich miejsce pojawia się zaufanie w boże prowadzenie. Znika lęk przed nieznanym, a pojawia się światło, które oświetla nam drogę, którą wędrujemy w trakcie tego ziemskiego życia.

Kim jest człowiek?

Wszystko co stworzył Bóg jest, boże. Człowiek też, jak mówi Gröning jest Bożym stworzeniem. Opisuje on naturę człowieka w następujący sposób: Człowiek do duch, dusza i ciało. Człowiekiem stał się dlatego, że Bóg wypożyczył mu powiązane z ziemią ciało.

To właśnie o ciele ludzkim i fakcie jego posiadania wypowiadał się szczególnie często. Jest ono domem, który umożliwia przebywanie istoty duchowej, jaką w rzeczywistości jesteśmy, na planie ziemskim.

"My jesteśmy połączeni z ziemią, połączeni przez to nasze ciało" […]. (Chyba dobrym porównaniem byłby dzisiaj także strój nurka, który pozwala przebywać mu w głębinach morza.)

Bruno Gröning często podkreślał wagę życia na ziemi, właśnie jako istota ludzka. Jest to jeden z ważniejszych tematów wokół których obraca się cała jego nauka. Jego wykłady nawet bardziej koncentrują się na życiu tu i teraz, niż życiu "po drugiej stronie". Życie jako człowiek jest dla Gröninga szczególnym darem, które każdy człowiek powinien docenić i dobrze wykorzystać we wzroście duchwym oraz poszerzenia świadomości. Mówi on: Zastanówmy się nad naszym bytem tutaj, nad naszym życiem na ziemi, skupmy się na naszym ciele, skupmy się na nas samych, i wtedy, Kochani Przyjaciele, wkrótce dojdziecie do samopoznania.

Bruno podkreślał też zadania jakie mamy jako człowiek tu na ziemi. Mamy rodzinę o którą się troszczymy, musimy też chodzić do pracy. W związku z tym powinniśmy zadbać po pierwsze o swoje ciało i zachować je w zdrowiu, gdyż dzięki temu będziemy w stanie efektywnie działać: Ufajcie i wierzcie najpierw w to, co jest konieczne dla was samych, dla waszego ciała, dla waszego własnego życia.

Gröning radził nam także obserwować swoje ciało, wczuwać się w nie oraz zwracać uwagę na pojawiające się w nim sygnały.
Ciało ludzkie podobnie jak antena zbiera „fale” z otoczenia oraz ze świata duchowego, jest ono takim czujnikiem tego, co jest dla nas dobre, a co jest złe. Gdy [człowiek] poczuje się dobrze, jest do dowód, że znajduje się na właściwej drodze.

Bardzo ważny jest szczególny fakt związany z naturą człowieka. Bruno Gröning porównywał nas do baterii (akumulatora), która musi być ciągle doładowywana, aby mogła wykonywać swoje zadania. W innym miejscu tworzył porównania do żarówki, która musi otrzymać prąd, żeby mogła świecić. W epoce w której obecnie żyjemy, może lepiej przemówi do nas porównanie do telefonu komórkowego, który co jakiś czas musimy podłączyć do ładowarki.

Podobnie jak z telefonem, który stale jest używany i stopniowo się rozładowuje, jest także z człowiekiem, który traci energię wykonując codzienne czynności. Bardzo często zdarza się tak, że zaczynamy pracować już „na rezerwie”. Bywa tak, że człowiek nie ma już dalej sił i także „pada” ze zmęczenia. Może też się pojawić, zdenerwowanie, strach przed życiem, albo nawet choroba. Do tego nie powinniśmy nigdy dopuszczać!

Jak być zawsze w pełni sił?

Aby zapobiec niedoborom sił w naszym ciele, co więcej zawsze mieć wystarczający zapas energii w naszych „akumulatorach”, Bruno Gröning poleca, aby dwa razy dziennie doładowywać się poprzesz tak zwane Einstellen (czytaj: ajnsztelen, przyjmowanie bożej siły).

Sposób świadomego przyjmowania tej siły jest bardzo prosty. Człowiek jest wszędzie otoczony tymi uzdrawiającymi falami (Heilstromem), i dlatego przyjmując właściwą postawę – dotyczy to zarówno ducha jak i ciała – może doświadczyć tego bożego przepływu.

Bardziej szczegółowo wygląda to tak:
Siadamy na krześle w pozycji wyprostowanej (najlepiej nie opierając się o oparcie). Otwieramy dłonie i z serdecznym życzeniem otrzymania tej bożej siły kładziemy je zwrócone do góry na udach.

Gröning zachęcał aby wyobrażać sobie ręce i nogi jako przewodniki prądu. Zalecał, aby ich nie krzyżować, bo ich zetknięcie mogłoby powodować zwarcie, a co za tym idzie zatrzymanie przepływu. Koniecznie oddzielić się od negatywnych myśli (np. o kłopotach, chorobie). Najlepiej też odłączyć się zupełnie od otoczenia, skupić się na swoim wnętrzu i swoim ciele. Myśli dobrze jest skierować na coś przyjemnego. Bruno Gröning mówi też, aby prosić Boga o to, aby dał naszemu ciału to, co jest mu najbardziej potrzebne. Należy teraz cały czas obserwować swoje ciało. Czy coś się teraz w nim dzieje? Może niektórzy na początku nic nie poczują i będą potrzebować więcej czasu na osiągnięcie głębszego stanu skupienia. Jednak faktem jest, że cierpliwość i zaangażowanie popłaca. Gröning mówi:

"Od państwa zależy jak to odbieracie. Tak samo, gdy przestroicie radio i nie ma czystego odbioru. Nastawcie dokładnie! Wsłuchajcie się w siebie i potem odbierajcie. W pewnym momencie coś subtelnie zaczyna się dziać; możemy poczuć coś szczególnego w ciele, jakieś mrowienie na czubkach palców, które zamienia się w przechodzące przez całe ciało fale ciepła lub zimna."

Człowiek przyjmuje bożą uzdrawiającą siłę, która daje energię ciału oraz harmonie duszy. Już po parunastu minutach przyjmowania tej bożej siły można się poczuć zupełnie inaczej. Jest się znowu pełnym życia, znika uczucie wyczerpania, a w zamian pojawia się siła do pracy. W miejsce stresu i zdenerwowania pojawia się spokój wewnętrzny o niebiańskiej głębi.
Poprzez Einstellen także przywracany jest naturalny boży porządek w naszym ciele. A ponieważ porządkiem tym jest zdrowie, każda choroba, ból, czy jakiekolwiek inne obciążenie zdrowotne rozpoznawane jest przez tą siłę jako nieporządek. Wpływa ona w to miejsce szczególnie intensywnie i rozpoczyna tam swoją „pracę”. W ten sposób zachodzi proces uzdrowienia.

Jak wygląda proces zdrowienia?

Gdy ktoś cierpiał na jakieś obciążenie zdrowotne powinien wiedzieć w jaki sposób pokierować myślami, aby dojść do pełni zdrowia. Otóż, gdy się przeprowadza Einstellen, powinno się oddać w myślach swoją chorobę Bruno Gröningowi – można na przykład sobie wyobrazić, że wkłada się ją do paczki i przekazuje się to jemu jako prezent. Teraz to już do nas nie należy, to już jest jego własność i on się tym zajmuje, a nas nie interesuje co on z tym robi. Gdy już oddamy koncentrujemy się na dobru które teraz zaczyna w nas wpływać, obserwujemy ten uzdrawiający strumień – Heilstrom, który może wywoływać przyjemne uczucia w ciele. Koncentrujmy się teraz tylko na tym. Bruno Gröning mówi o tym tak: Uwolnijcie się od swego cierpienia, znaczy: Zwróćcie uwagę na to, co się dzieje w tym momencie. Nie zajmujcie się waszym cierpieniem. Podarujcie mi wasze cierpienie, ja wezmę je. Wsłuchajcie się w siebie i wtedy macie wszystko. To dziwne uczucie, które odczuwacie, to jest uzdrowienie, to znaczy, że zadziałało to na Państwa i automatycznie postępuje uzdrowienie.

Trzeba tutaj sprecyzować, że u osób, które miały jakieś obciążenia zdrowotne w trakcie Einstellen mogą wystąpić też inne doznania. Być może zacznie coś boleć, czasem jeszcze bardziej niż bolało normalnie, innymi słowy mogą wystąpić bóle, ale będą one nieco inne. To jest reakcja na Heilstrom, która jest znakiem tego, iż już zaczął się proces zdrowienia. Gröning cieszył się, gdy na jego wykładach ludzie donosili mu o nasileniu dolegliwości: Bóle głowy? To jest prawidłowe. Kogo zaczęła boleć głowa, mówię: wspaniale. Ponieważ tu musi nastąpić reakcja, to musi się przebić, aby zadziałać na organ i w tych chorych organach czy też członkach też musi się coś dziać.

Tak więc w przypadku pojawienia się takiej reakcji nie należy przyjmować złych myśli, ale ufać, wierzyć i się cieszyć, że coś się dzieje, że organ reaguje. Jest to proces oczyszczania i dochodzenia do zdrowia. Bruno Gröning mówi, że są to Regelungen. Organ, który był obciążony zaczyna zdrowieć, zaczyna „dostrajać się do zdrowia”, a proces ten, może być także nieprzyjemny. Wynika to z faktu, że ma tutaj miejsce walka duchowa. Dobra siła, która wchodzi do ciała wypiera zło (chorobę). Czasem ta walka trwa dłuższy czas, trzeba wtedy zaufać i przeczekać. Wszystko będzie dobrze. Bruno Gröning mówi: Utrzymujące się dobro przezwycięży zło.

Jakie jest znaczenie myśli?

Bruno Gröning dał nam do wiadomości nie tylko to, ze istnieje Heilstrom (boża siła, która podtrzymuje wszystko przy życiu i w zdrowiu), ale także przekazał nam bardzo istotne rady dotyczące sposobu myślenia, które pozwalają dobrze się czuć i w ogóle odnieść w życiu sukces.

Mówił on: Twoje myśli kształtują twoje życie, jak je przeżywasz. Tłumaczył też, że myśli mają absolutnie fundamentalny wpływ na to co nam się przytrafia: Człowiek sam siebie odbudowuje albo niszczy.

"W zbrojowni myśli wykuwa broń, którą sam przygotowuje swój własny upadek. W taki sam sposób tworzy narzędzia, którymi może sobie zbudować niebiańskie mieszkania radości, siły i pokoju. Z bożą mocą tworzy się dobro. Tak więc będąc tego świadomym, dobrze by było zacząć panować nad tym o czym i jak myślimy."

Myśli to bardzo szeroki temat. Bruno Gröning poruszał go w różnych miejscach i na wiele sposobów go rozwijał. Z jego licznych wykładów wyłaniają się częste motywy, które możemy streścić do poniższych punków:

• Wola – przyciągamy to, co chcemy
• Nawyki myślowe – przyciągamy to, o czym ciągle myślimy
• Interpretowanie faktów – przyciągamy to, co myślimy o danej rzeczy
• Wiara – przyciągamy to, w co wierzymy
• Życzenie serca – przyciągam to czego sobie życzymy
• Modlitwa – przyciągamy to, o co prosimy Boga
• Spokój – spokojnymi myślami przyciągamy wydarzenia, które ten stan ducha potwierdzą
• Zaufanie – przyciągamy dobre wydarzenia jeśli ufamy, że wszystko będzie dobrze
• Bycie świadomym – bycie tu i teraz przyciągnie wydarzenia, najwłaściwsze dla nas, gdyż będąc czujnym szybko rozpoznamy co jest najwłaściwsze w danym momencie
• Myślenie o Bogu – poprzez myślenie o Nim, przyciągamy wydarzenia, które są zgodne z jego wolą (oczywiście On chce dla nas tylko dobra). Myślenie o Bogu przede wszystkim „dostraja” nas do Bożego prowadzenia.

Jak widać wspólnym mianownikiem jest prawo przyciągania. Możemy podsumować to starym, znanym wszystkim, powiedzeniem, że to człowiek jest kowalem swojego losu. Jest to prawda, i to nawet bardziej niż przypuszczaliśmy. Wszystko zaczyna się już w naszej głowie i to na nią spada cała odpowiedzialność. To co ona przyciąga swoim myśleniem, to ostatecznie otrzymuje także w formie materialnej. Bruno Gröning podkreśla: To nie zależy ode mnie, [...], to nie zależy od wszechmocy Boga. To zależy tylko od samego człowieka. ()

Jakie jest znaczenie słów?

Bruno Gröning stwierdza: Człowiek, który zna potęgę słowa uważa dokładnie na to co mówi. Można z tego wywnioskować, że nie jest obojętne co i o czym „gadamy”. Ale w czym jest rzecz? A no dokładnie taka sama jak w przypadku myśli. Słowa, jak można się domyśleć, są już jednak czymś więcej: poprzez wypowiadanie słów człowiek nie tyle „ściąga” duchowo to co mówi, ale zaczyna po prostu tworzyć rzeczywistość w momencie mówienia.
Dlatego Gröning wzywa nas: Zastanówcie się Państwo nad każdym słowem i zdaniem, które wypowiadacie i nad każdą myślą, którą przyjmujecie czy jest godna, aby ją przyjąć!

Bruno Gröning często wypowiadał słowa, które miały szczególną moc. Chodzi tutaj nie tylko o ich znaczenie, ale też o siłę przekonania, z jaką one zostały przez niego wypowiedziane. Słowa, które potrafiły człowieka naprawdę przenicować, a słuchający ich ludzie po prostu wstawali z wózków inwalidzkich, albo odrzucali kule. Ta siła przekonania oraz moc sprawcza duchowo utrwaliła się w tych wypowiedziach, które padały w szczególnych momentach, kiedy mówił do pojedynczego człowieka, przemawiał do tłumów stojących pod balkonem, albo gdy zwracał się do całego narodu np. poprzez radio.

Poniżej wybrałem kilka cytatów (zwróćcie uwagę na to co czujecie):

„Oddajcie mi Państwo swoją chorobę! Oddajcie mi swoje kłopoty! Sami Państwo nie poradzicie sobie z tym. Ja będę je za Was niósł. Moje plecy są szerokie.”
„Kto ma bożą wiarę, może przeze mnie wyzdrowieć. Gdyż to co ja mówię stanie się!”
„W imieniu Boga mówię, że wszyscy jesteście zdrowi.”
„Pan sobie poradzi!”
„Powstań i idź!”

Jak wygląda świat duchowy i jak prawidłowo się z nim łączyć?

Najistotniejszą informacją na temat budowy świata duchowego, jaką Bruno Gröning chciał nam przekazać, jest jego podział na dwa bieguny. Dobry i zły. Z każdego z nich emanuje siła duchowa o przeciwstawny działaniu. Jedna siła jest budująca, a druga jest niszcząca.

Siły te są nam stale wysyłane i wpływają na ludzi, na ich myśli, uczucia, a także stan zdrowia. Większość ludzi nie jest świadoma istnienia tych dwu biegunów. Co prawda na religii często mogliśmy słyszeć, że jest dobry Bóg i zły szatan. Ale ile osób zaczęło to na pewnym etapie traktować jako bajkę? A jednak świat duchowy istnieje, a oba bieguny stale wpływają na zachowanie ludzi, którzy świadomie lub też nie odbierają myśli z jednego lub też z drugiego źródła. Nie lekceważcie Państwo i nie zapominajcie, Przyjaciele, że człowiek żyje między dobrem i złem. Żyje pośrodku i decyduje.

Bruno Gröning daje nam do wiadomości, że możemy świadomie dostroić się do dobrego, bożego, źródła myśli i odbierać tylko to co dobre, np. konstruktywne rady jak zrobić coś co będzie dla nas pożyteczne, gdzie szukać właściwej pracy, albo nawet co uczyć się na jutrzejszy egzamin na studiach. Dostrojenie takie w zasadzie jest bardzo proste, wymaga tylko intencjonalnego skierowania uwagi na to dobre źródło myśli.

„Teraz chcę być połączony z tym dobrym źródłem myśli”. Albo: „Teraz proszę o myśli z dobrego, bożego źródła myśli.” Najważniejsza w tym wszystkim jest wola. Bruno Gröning mówi: Jaka wola taka myśl. Myśl porusza człowieka do czynu. Czyli najpierw musimy czegoś chcieć, czegoś sobie życzyć. Następnie pozwolić, żeby to przyszło – wcześniej czy później wszystko przychodzi bo to czego chcesz jest twoje. Jednak nie należy tutaj pomylić tego z tym co piszą niektóre książki pozytywnego myślenia. Nie chodzi o materializowanie sobie naszych wszystkich zachcianek, tak jak dziecko które najchętniej chciałoby mieć każdą zabawkę ze sklepu z zabawkami, chodzi o dostrojenie do tego, co da nam dobro w dłuższej perspektywie.

Dlaczego powinniśmy panować nad myślami?

Jednoczesną czynnością obok stałego podtrzymywania dobrych myśli jest zachowanie ostrożności w przypadku myśli innego rodzaju. Bruno Gröning zwraca nam uwagę, że ciągle ludzie są atakowani złymi myślami „z dołu”. Złe źródło siły nie śpi i co jakiś czas „strzela” w naszą stronę np. uczuciem smutku, albo myślami typu „To się nie uda!”, albo „Jestem głupi!” Jak by się zastanowić to myśli te nie mają żadnego potwierdzenia w rzeczywistości, a pojawiają się jakby znikąd, trochę jak takie dziury w jezdni podczas jazdy samochodem. Mamy być świadomi i czujni, „patrzeć na drogę”, nauczyć się te myśli rozpoznawać już z daleka, a następnie „omijać” je.

Można to robić np. poprzez taką technikę: powiedzieć sobie w myślach: „Nie chce mieć z tą myślą nic wspólnego!” i popatrzeć przez okno na coś miłego, np. na przyrodę. To rzeczywiście dobrze działa. Bruno Gröning mówi, że to jest tak zwana dobra gra, i ona się toczy tak długo jak długo przyjmujemy te dobre myśli i unikamy tych złych. Dzisiaj może to nasuwać pewne skojarzenia z grami komputerowymi, w których trzeba zbierać pewne przedmioty, albo uciekać przed tymi które „kują”.

Mówi on: "Jak długo grasz w oparciu o zasady gry tak długo gra jest właściwa. Ale jeżeli wniesiesz do tego chociażby jedną złą myśl, to nie jest już gra, już przy jednej myśli kończy się gra". Jak byłem młodszy po prostu mówiło się „Game over” i trzeba było zaczynać dany level od początku.

Według Bruno Gröninga to tak też wygląda w naszym życiu jeśli chodzi o nasze szczęście oraz zdrowie. Dobrze jeśli poznamy zasady tej gry, która toczy się w życiu, jeśli je stosujemy to odniesiemy sukces.

Jakie jest znaczenie wiary?

Bruno Gröning podkreślał zawsze duże znaczenie wiary. Wiara jest to stan ducha, w którym jesteśmy przekonani co do tego, że pewne rzeczy będą miały miejsce. Każdy intuicyjnie wie co to znaczy wierzyć. Uczy nas też tego religia. Ktoś kto jest wierzący, wierzy w to, że Bóg słyszy jego modlitwę i w swoim czasie na nią odpowie.
Bruno Gröning mówił o wierze w kontekście myśli jako duchowych sił wpływających na naszą rzeczywistość, na to co się dzieje, albo na to co nam się przytrafia. W zasadzie nie ma w tym nic nowego, o tym ciągle powtarza Biblia. Chyba każdy zna słowa Jezusa: „Twoja wiara uzdrowiła cię”.

Gröning także zwracał uwagę na to, że wiara ma kluczowe znaczenie wszędzie, gdzie rozpoczynamy jakieś działanie. Bez wiary w sukces chyba w ogóle nie ma sensu czegokolwiek zaczynać, prawda? Mówi on: Jakiś zamiar może być tylko wtedy z sukcesem zrealizowany, jeśli realizujący wierzy w sukces, rolnik nie siałby ziarna, gdyby nie wierzył, że ono wzejdzie. Podobnie jak to mówił Jezus, wiara ma także ogromy wpływ na stan naszego ciała oraz jest decydująca w procesie powrotu do zdrowia. Bruno Gröning mówi: Kto jest mocny, stały, kto może utrzymać prawdziwą bożą wiarę, ten zwycięży.

Myśląc pozytywnie i stale wierząc, niezłomnie oczekując pozytywnych rozstrzygnięć de facto przyciągamy to i to potem się dzieje. Jednak Bruno Gröning wyczula nas na jedną sprawę, wiara nasza nie ma być bezmyślna, ślepa albo naiwna, nie ma być oparta na sugerowaniu sobie czegoś albo na łatwowierności i uleganiu jakimś tanim sztuczkom. Mówiąc o wierze miał na myśli wiarę opartą o doświadczenie osobiste, czyli na to co się przeżyło. Jeśli ktoś jest świadkiem tego jak Bóg odpowiada na modlitwy, albo na własne oczy doświadczy czegoś, co potocznie może nazwać cudem, wtedy dopiero ma taką wiarę, która ma moc wpływania na rzeczywistość. Jeszcze raz powiem, chodzi o intensywność wiary, która jest równoważna z przeświadczeniem.

Czym są przeczucia? Jakie jest ich znaczenie?

Bruno Groning dużo czuł, dużo widział i, jak wskazuje wiele relacji, miał też dar jasnowidzenia. Nie było jednak jego celem, abyśmy się koniecznie stali tak super-sensytywni jak on. Niemniej jednak, Bruno Gröning chciał nam przywrócić coś co nazywał czysto ludzkim instynktem (nazywał on to też bożym prowadzeniem albo przewodnictwem). Tą zdolność uważał on za coś absolutnie koniecznego. Mówi on: Człowiek musi przejść pod boże przewodnictwo, bez tego nie ma życia!

Można się zastanawiać, po co człowiekowi instynkt, przecież ma rozum, można nim wszystko wydedukować. Gröning jednak daje nam do wiadomości, że ludzki mózg jest bardzo ograniczony, tak więc nie widzi on sensu wymieniania rzeczy, które najchętniej by nam zakazał dla naszego dobra. Nasze ograniczone mózgi z naszymi ludzkimi rozumkami nie dałyby sobie z tym same rady. Natomiast biorąc pod uwagę przeczucia, sprawa jest dość prosta. Mamy poprosić Boga o myśli z bożego źródła myśli, wsłuchać się w uczucia w środku, rozpoznać je i podążać za nimi – to jest właśnie droga którą mamy iść, którą on nam pokazuje.

Gröning mówi: Tak samo nie mogę człowiekowi zabronić złego myślenia, gdyż postrzegam tylko mały, znikomy ludzki mózg, nie więcej i, że nie za bardzo nim potrafi myśleć, jest to dla mnie zrozumiałe. Ale za to człowiek otrzymał instynkt. Z biegiem czasu zatracił go, ale ja chcę mu go zwrócić, poprzez co mam możliwość sprowadzenia człowieka na prawdziwą, bożą drogę.

Innymi słowy, naszym celem jest po prostu pozwolić się obdarować przez Bruno Gröninga tą umiejętnością.

Znika tutaj konieczność rozumowego rozgryzania czy to jest dobre czy też złe, albo co jest grzechem, a co nie. Po prostu mamy nasze ciało dostroić jak radioodbiornik do bożego nadajnika i dać się z lekkością „sterować” przez Boga, podobnie jak robią to dzieci ze zdalnie sterowaną zabawką.

Wielu ludzi niestety utraciło to poprzez rozwój cywilizacji, poprzez zajmowanie się sprawami kultury, techniki i materialistycznym sposobem myślenia, w którym nie ma miejsca na sprawy duchowe. Człowiek upadł poprzez to, że zgubił prawdziwy ludzki instynkt, nie dopiero wczoraj czy dzisiaj, nie, przed wieloma pokoleniami i potem krok po kroku człowiek zabrnął tak daleko tam, gdzie się teraz znajduje.

Bruno Gröning dawał przykład zwierząt, które nadal posiadają instynkt i są prowadzone przez Boga, przez naturę. Gdy w jakimś miejscu ma być powiedzmy trzęsienie ziemi, one zawczasu opuszczają to miejsce i przenoszą się na inne bezpieczne.

Ludzie już nie mają takich „przeczuć”, a nawet jeśli to często zbywają je jako irracjonalne. Jednak Bruno Gröning zachęca nas abyśmy znowu wejrzeli w siebie i w swoje odczucia. Mówi on: "Czego państwo nie widzicie to odczuwacie, w tym celu otrzymaliście w swoim ciele więcej zmysłów, ale musicie je poznać. Musicie z nich korzystać."

Dzięki temu instynktowi, jeśli nauczymy się z niego korzystać poprzez częstsze zwracanie uwagi na uczucia w ciele, możemy uniknąć różnych niebezpieczeństw. Możemy też wyczuć dobre, korzystne okoliczności, które poprowadzą nas do sukcesu życiowego, do sytuacji w których będziemy po prostu szczęśliwi.

Jak żyć?

Bruno Gröning mówi, o Bożej drodze, którą człowiek powinien iść. Droga ta poprzez sposób życia charakteryzować się będzie tym, że człowiek będzie się dobrze czuł, będzie zdrowy i szczęśliwy, będzie mu się dobrze wiodło. Bruno Gröning mówi, że niestety większość ludzi błądzi, głównie przez to, że jest zwodzona przez zło, przez szatana. Popatrzmy co się dzieje? Ludzie tak dużo pracują i dążą do dobrobytu ale nadal są biedni. Tak bardzo zabiegają o zdrowie, jest tyle lekarstw w aptece, ale oni nadal są chorzy. Jest tyle rozrywek, ale oni są nieszczęśliwi i niespełnieni. Oni szukają „czegoś” i nie mogą „tego” znaleźć. Gröning mówi: "Państwo jesteście poszukującymi, szukacie i tego, czego szukaliście, nie mogliście znaleźć na drodze, po której się poruszaliście". A prawdziwe szczęście daje tylko połączenie ze Źródłem życia jakim jest Bóg.

Problem z tym, że dostęp do tego Źródła, jak i do tej Bożej drogi jest zagrodzony. Bruno Gröning mówi nawet o przepaści, która dla większości ludzi jest nie do pokonania. Jego zadaniem, które wziął na siebie poprzez swoje życie na ziemi było zbudowanie mostu duchowego, przez który każdy może przejść z powrotem na Bożą drogę, na której nie ma cierpienia.

Jak zauważają tysiące przyjaciół Bruno Gröninga, to nie tylko taka teoria – to po prostu dzieje się naprawdę, to się namacalnie odczuwa. Tu pokazałem Państwu drogę. Przekazałem Wam tak wiele na waszą drogę i poradziłem Wam, abyście sami przekonali się o wszystkim.

Jak nauka Bruno Gröninga przekazywana jest dzisiaj?

Organizacją, która obecnie szeroko zajmuje się przekazywaniem nauki Bruno Gröninga jest Koło Przyjaciół Bruno Gröninga, założone przez panią Grete Häusler (1922 - 2007). Od wielu lat istnieje ono także w Polsce. Członkowie koła, zwani po prostu przyjaciółmi, zorganizowani są w tak zwane wspólnoty. W trakcie spotkania wspólnoty można nie tylko poznać naukę Bruno Gröninga, ale także nauczyć się przyjmowania Heilstromu.

Warto tutaj wspomnieć, że oprócz wspólnot dla dorosłych istnieją też wspólnoty dla młodzieży (a nawet dla dzieci). We wspólnotach tych przekazywana jest wiedza duchowa w sposób dopasowany do wieku oraz podejmowane są tematy, które dotyczą właśnie młodych ludzi.

Koło Przyjaciół Bruno Gröninga finansowane jest wyłącznie z dobrowolnych datków. Wszyscy pomocnicy pracują społecznie. Nie jest ono związane z żadną religią czy grupą wyznaniową. Należą do niego wyznawcy wszystkich wielkich, światowych religii. Koło jest uznaną organizacją dobroczynną i pożytku publicznego.

Pomimo tego, że Bruno Gröninga nie ma już cieleśnie wśród nas, jednak jest on nadal duchowo obecny. A siła duchowa, którą nam przekazuje, i o której wtedy mówił, w dalszym ciągu jest odczuwalna, to znaczy nadal działa i uzdrawia. Co roku z całego świata spływają relacje o nowych uzdrowieniach – są one udokumentowane medycznie. Relacje te są przedstawiane między innymi na wykładach medycznych, które są organizowane także w Polsce.

Nauka Bruno Gröninga jest bardzo szeroka, ten artykuł to zaledwie niewielki procent tego co można się dowiedzieć. Jeśli kogoś zainteresuje temat zapraszam na stronę koła: https://www.bruno-groening.org



Bibliografia.
• Bruno Gröning – Przekazuję Państwu małą życiową mądrość, tomy 1 (2009), 2 (2010), 3 (2012), opr. Thomas Eich
• Bruno Gröning – Rewolucja w medycynie, rehabilitacja człowieka niedocenionego – Medyczna Dokumentacja uzdrowień na drodze duchowej, Dr med. Matthias Kamp, 2007
• Działalność Bruno Gröninga za jego życia i dzisiaj, Thomas Eich, 2014
• Strona internetowa Koła Przyjaciół Bruno Gröninga: https://www.bruno-groening.org, 01.02.2017
• Wydawnictwo Grete Häusler: http://www.gh-verlag.de, 01.02.2017
• Trailer filmu "Fenomen Bruno Groeninga": https://www.youtube.com/watch?v=jCWircrFJp0
• Trailer filmu "Fenomen uzdrowień": https://www.youtube.com/watch?v=fQuzm1b ... e=youtu.be


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /