Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Zasłużeni dla zdrowia
PostNapisane: 16 cze 2017, 12:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Dzisiejszy sztuczny świat ma swoich sztucznych bohaterów. Im poświęca całą swoją uwagę i głównie tylko nimi napełnia nasze umysły.
Dlatego w tym wątku pragnąłbym przywrócić szerokiej społecznej pamięci postaci autentycznych bohaterów walki o zdrowie człowieka, o zdrowie ludzkości. Pragnąłbym abyśmy na powrót wrócili do realnego świata i jedynie w nim odnajdywali to co najwartościowsze, to co zdeponowane, przez wybitnych lekarzy i przez innych znamienitych naukowców, zielarzy, uzdrowicieli i znawców tematyki, dla nas, i dla przyszłych pokoleń.


Julian Aleksandrowicz

„Cóż, żyjemy w czasach tak skomplikowanych moralnie, że trudno odróżnić dobro od zła i tylko garstka ludzi myśli uczciwie o sprawach społecznych, wykraczając poza swój prywatny interes…”

prof. Julian Aleksandrowicz



Prof. Julian Aleksandrowicz (1908-1988), obok Ojca Andrzeja Klimuszki i Michała Ostrowskiego - Seniora, jest moim Mentorem w zakresie problematyki zdrowotnej.

(MENTOR – osoba od której się uczę, ukazująca filozofię i kierunki postępowania w konkretnych zagadnieniach.)

Obrazek

Julian Aleksandrowicz (pseudonim wojenny - Doktor Twardy) urodził się w Krakowie. Ukończył Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W czasie II wojny światowej, brał udział w kampanii wrześniowej, był więziony w getcie krakowskim. Po ucieczce z getta walczył w oddziałach partyzanckich AK.
Kawaler Orderu Virtuti Militari oraz odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Był wieloletnim kierownikiem Kliniki Hematologicznej Akademii Medycznej w Krakowie. Lekarz internista, profesor nauk medycznych, filozof medycyny, humanista i społecznik, był m.in. pionierem krwiodawstwa i przeszczepu szpiku kostnego, jednym z pionierów polskiej myśli ekologicznej. Z pasją propagował zasady profilaktyki zdrowotnej zgodnej z naturą. W jego pracy najważniejsza była troska o zdrowie pacjenta oraz rozwój medycyny służącej zdrowiu społecznemu.

Znane są Jego słowa:
"Jeżeli z jednej strony huta aluminium nasyca nas fluorem, huta żelaza dwutlenkiem siarki, liczne pojazdy zatruwają nas ołowiem, pożywienie zanieczyszczone jest substancjami rakotwórczymi, to zbliżamy się do granicy samounicestwienia. Czynniki te uszkadzają nasz organizm i powinniśmy się przed nimi bronić, stosując rozsądną profilaktykę zdrowotną, która o wiele mniej kosztuje niż leczenie skutków tych zagrożeń. Dzisiaj profilaktyka ekologiczna jest wyzwaniem naszych czasów".

Profesor Julian Aleksandrowicz był autorem lub współautorem wielu podręczników lekarskich, rozdziałów w specjalistycznych monografiach oraz książek popularnonaukowych, m.in.: "Choroby krwi i układu krwiotwórczego", "Hematologia chorób zakaźnych", "Pożywienie, woda i sól w ochronie zdrowia społecznego", "Nie ma nieuleczalnie chorych", "Sumienie ekologiczne", "Kuchnia i medycyna" (wspólnie z Ireną Gumowską), "U progu medycyny jutra" (z Harrym Dudą). Był założycielem i redaktorem pierwszego w Polsce czasopisma hematologicznego "Hematologica Polonica". Pisał także artykuły medyczne w "Przekroju".

Otrzymał wiele dyplomów honorowych w kraju, m.in. Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów oraz od zagranicznych towarzystw naukowych, z którymi współpracował: World Academy of Art and Sciences, New York Academy of Sciences, Society of Geochemistry and Health, American Collage of Nutrition, International Society of Hematology.

Był założycielem Komisji Ochrony Zdrowia Społecznego PAN, gdzie rodziły się idee ekologizmu oraz Krakowskiego Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej. Był współzałożycielem Polskiego Klubu Ekologicznego i Towarzystwa Zdrowy Człowiek. Prof. Aleksandrowicz rozumiał znaczenie muzykoterapii w procesie leczniczym, którą stosował w swojej praktyce lekarskiej.

Prof. Julian Aleksandrowicz był twórcą Katedry Psychoterapii Akademii Medycznej w Krakowie (obecnie Collegium Medicum UJ). W roku 1966, wraz z psychiatrą dr Stanisławem Cwynarem, zrealizował pionierskie przedsięwzięcie - opracowali płytę z programem relaksacyjnym opartym na treningu autogennym Schultza. Teksty czytali Danuta Michałowska i Gustaw Holoubek. Podkład muzyczny stanowił Nokturn Des-dur Fryderyka Chopina.

Trening autogenny Schulza to technika relaksacyjna do samodzielnego stosowania, polegająca na wywoływaniu poprzez autosugestię doznań podobnych do stanu hipnozy. System ćwiczeń opracował w 1932 roku niemiecki dermatolog i psychoterapeuta Jochannes Schultz korzystając z metod stosowanych w jodze i medytacji zen, bez ich mistyczno-religijnego charakteru. Trening autogenny ma zastosowanie w leczeniu wspomagającym m.in. przy nerwicach i chorobach psychosomatycznych oraz zaburzeniach neurologicznych. Elementy treningu autogennego są wykorzystywane w pracy z dziećmi nadpobudliwymi psychoruchowo w przedszkolach.


Prof. Julian Aleksandrowicz był niezmordowany w upowszechnianiu wiedzy o warunkach i sposobach zachowania zdrowia i przedłużania życia. Cechowało go ogromne poczucie odpowiedzialności za zdrowie społeczeństwa. Najistotniejszym elementem jego działania była integracja wysiłków badaczy i ludzi z różnych dziedzin życia społecznego oraz kształtowanie środowiska i stosunków społecznych w taki sposób, by nie zagrażały one zdrowiu.

Prowadził badania nad wykorzystaniem magnezu oraz mikroelementów w leczeniu białaczki. W ten sposób wielu pacjentom przedłużył życie o kilka lub kilkanaście lat. Wincentynę Stopkową (która ukrywała Juliana Aleksandrowicza w czasie wojny), chorą na białaczkę limfatyczną, utrzymywał w dobrej kondycji przez ponad dwadzieścia lat, stosując tylko magnez, sól nieoczyszczoną (z mikroelementami) oraz odpowiednią dietę (Krystyna Rożnowska "Uleczyć świat. O Julianie Aleksandrowiczu" Wydawnictwo Emilia, Kraków 2012).

Szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie chorują na nowotwory, zawały, czy udary i przedwcześnie umierają? Przyczyn upatrywał w zakłóceniu równowagi w przyrodzie. Uważał, że z powodu nawożenia upraw i zatrucia związkami chemicznymi zmniejszyła się w glebie i wodzie ilość pierwiastków korzystnych dla zdrowia: magnezu, selenu, cynku, żelaza, litu, jodu. Brakuje ich w organizmie ludzkim, co prowadzi do różnych chorób. Równocześnie wzrasta w powietrzu, glebie i wodzie poziom pierwiastków trujących: ołowiu, rtęci, kadmu, arsenu.

"Inne jest dziś tworzywo dla naszych ciał niż ongiś, gdy powstawał szyfr DNA, inny jest bowiem skład pokarmów. Dziś ten biologiczny układ nie otrzymuje potrzebnych do jego rozwoju składników, gdyż jest ich mniej w glebie, wodzie i całej współczesnej, zmienionej przez człowieka biocenozie, dlatego też ulega wypaczeniu. (...) Powinniśmy jak najszybciej przywrócić równowagę w składzie mineralnym gleby, wody i całej biocenozy, zakłóconej przez nas i naszych przodków. Prawidłowy, a więc zdrowy rozwój człowieka, zwierzęcia i rośliny zależy od jakości gleby". (Julian Aleksandrowicz "Wiedza stwarza nadzieję", Wiedza Powszechna, Warszawa 1975).

Obrazek

Często powtarzał za autorem "Filozofii smaku" Brillatem Savarinem, że "Przyszłość narodów zależy od ich sposobu odżywiania".

Zalecał stosowanie soli kamiennej, twardej wody niepozbawionej biopierwiastków oraz spożywanie bogatego w mikroelementy ciemnego pieczywa. Wyjaśniał, że przetwarzanie żywności niszczy jej cenne składniki - witaminy i biopierwiastki.

W ocenie prof. Jana Dobrowolskiego "Mając umysł wybitny kojarzył fakty pozornie odległe".

Prof. Piotr Moszczyński pisał: "Zdumiewająca intuicja Profesora (Aleksandrowicza) pozwoliła wyprzedzić medycynę o kilka dekad. (...) Przewidział istnienie macierzystej komórki szpiku, od której pochodziłyby wszystkie inne komórki krwi. Nazywał ją limfoidalną komórką siateczki".


Magnez był najbardziej wyróżnionym przez Niego pierwiastkiem. Przez całe zawodowe życie przypisywał mu nadzwyczajne znaczenie dla zdrowia. Doprowadził do powstania Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego i został pierwszym jego Przewodniczącym.

Zmarł w Krakowie w 1988 roku.

Jako jedyny patronuje dwóm ulicom w Krakowie (ul. Juliana Aleksandrowicza i ul. Doktora Twardego).

Obrazek

W roku 2001 Gazeta Wyborcza, Radio Kraków i Telewizja Kraków przeprowadziły plebiscyt na Krakowianina XX wieku.

Krakowianinem XX wieku w kategorii "nauka" został prof. Julian Aleksandrowicz.

http://www.waw-drnona.pl/prof-julian-aleksandrowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zasłużeni dla zdrowia
PostNapisane: 18 cze 2017, 14:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Polscy lekarze i ich wkład w światową medycynę

Polscy naukowcy od zarania dziejów zapisywani są w annałach przełomowych odkryć z zakresu nauk przyrodniczych. Zasługi Mikołaja Kopernika, Marii Skłodowskiej-Curie czy Kazimierza Funka miały niebagatelne znaczenie dla późniejszych losów świata nauki, a ich dokonania zakorzenione są w powszechnej świadomości społeczeństwa. Teoria heliocentryczna, odkrycie polonu (nazwanego tak na cześć kraju pochodzenia badaczki, która odkryła ten pierwiastek) i radu, oraz zapoczątkowanie badań nad witaminami, to zagadnienia prawie zawsze przywoływane, kiedy wymienia się zasługi wielkich, choć często niedocenianych polskich badaczy. Niewielu wie, jak ogromne dziedzictwo w zakresie nauk medycznych pozostawili polscy przedstawiciele sztuki lekarskiej. Byli pionierami nie tylko nowatorskich jak na ich czasy badań, ale także autorami opisów charakterystycznych objawów, czy całych jednostek chorobowych.

Obrazek
Wojciech Oczko. Źródło: http://leksykony.interia.pl/haslo?hid=91276.


Listę otwiera postać dr Wojciecha Oczko (1537-1599), nadwornego lekarza trzech polskich królów: Zygmunta Augusta, Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy. Był on wychowankiem Akademii Krakowskiej, a dyplom doktorski zdobył na uniwersytetach w Padwie i Bolonii. Oczko był pionierem balneologii, to jest nauki o wodach termalnych. W swoim dziele pt. „Cieplice” sklasyfikował wszystkie źródła wód leczniczych, które występowały na terenach ówczesnej Rzeczpospolitej i określił metody leczenia chorych przy pomocy wód podziemnych i borowin. Szersze uznanie przyniosło mu opracowanie „Przymiot”, w którym kompleksowo opisał całą znaną wówczas naukę dotyczącą kiły. Choroba neapolitańska (chociaż Polacy i Niemcy nazywali ją chorobą francuską, czyli francą, Francuzi niemiecką lub włoską, Holendrzy hiszpańską, Rosjanie polską, a Turcy chrześcijańską) leczona była preparatami merkurialnymi, których głównym składnikiem była rtęć. Podawana doustnie, stosowana w formie nakadzeń, a także maści zwanej szaruchą, powodowała więcej negatywnych niż prozdrowotnych skutków. Wojciech Oczko kategorycznie zabronił jej stosowania, skłaniając się ku naturalnym metodom: Jeśli choroba tylko na skórę się wydała, a w krostę albo świerzb niezbytnie jadowite się obróciła, cieplicami ją ratować możem, wszakżeż nie z tem zaufaniem, aby istność choroby tamtędy wyniść miała, gdyż tak głęboko zasiadła, że jej zwierzchne rzeczy (merkuryuszowi zawżdy excepcyą dawszy) trudno dosiąść mają, ale te przypadki, co wylazły na wierzch zagrzeją, rozpędzą, wysuszą.

Czas rozpadu Rzeczpospolitej i późniejsze represjonowanie przez zaborców wszelkich przejawów polskości były powodami stagnacji rozwojowej polskich naukowców. Jednakże Uniwersytet Wiedeński pozwalał na otrzymanie pełnego akademickiego wykształcenia bez względu na pochodzenie. Absolwentem wiedeńskiej Alma Mater został Jan Mikulicz-Radecki (1850-1905). Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę u boku najwybitniejszego chirurga tamtych czasów - Teodora Billrotha. W 1882 r. otrzymał tytuł profesora na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze przełomowe odkrycie miało miejsce jeszcze w okresie, kiedy naukowiec przebywał i pracował w Wiedniu. Po zoperowaniu nosa, Billroth poprosił Mikulicza o wnikliwe zbadanie pobranej próbki. Zmianę uznawaną przez profesorów za nowotwór, młody naukowiec zakwalifikował jako przewlekły stan zapalny. W ten sposób twardziel (łac. scleroma) przestała być uznawana za odmianę zmiany nowotworowej, co Mikulicz potwierdził opisem histologicznym, a wielkie zwakuolizowane komórki z pyknotycznym jądrem nazwane są do dziś komórkami Mikulicza. Z polecenia szefa został wysłany do Londynu, aby mógł podpatrzeć nowatorskie zasady antyseptyki, wprowadzone przez Josepha Listera w King’s College. Po powrocie Mikulicz przyczynił się do wzmożonego stosowania w wiedeńskiej klinice kwasu karbolowego, którego dłuższe używanie doprowadzało jednak do coraz częstszych przypadków gangreny pooperacyjnej. Zmusiło to Mikulicza do obmyślenia innego, mniej toksycznego specyfiku. Wybór padł na jodoform, który to wcześniej używany był w terapii gruźlicy. Jako pierwszy zaczął używać bawełnianych masek, osłaniających twarz podczas operacji (tzw. maski Mikulicza). Ulepszony opatrunek Listera jeszcze dzisiaj używany jest czasem w dermatologii i stomatologii. Do dziś stosowana jest także maść zawierająca azotan cynku na bazie balsamu peruwiańskiego (maść Mikulicza), używana w przypadku przewlekłych, nadkażonych ran i owrzodzeń.

Obrazek
Jan Mikulicz-Radecki


Włączenie Mikulicza do panteonu światowej sławy chirurgów nastąpiło wraz z publikacją w 1800 r. jego pracy habilitacyjnej pt. „Die seitlichen Verkremmungen am Knie und deren Heilungsmethoden”, czyli „Boczne skrzywienia kolana i metody ich leczenia”. Do dziś w nomenklaturze chirurgicznej pozostała linia Mikulicza określająca oś kończyny dolnej. W okresie wiedeńskim, Mikulicz-Radecki, wraz z Josefem Leiterem, opracowali i skonstruowali pierwszy funkcjonalny gastroskop. Ulepszyli projekt Adolfa Kussmaula, dodając na końcu metalowej rury źródło światła – chłodzoną wodą lampę z platynową pętlą (w późniejszym czasie zastosowano odkrycie Thomasa Edisona – żarówkę). W środkowej części posiadał przegub 150-stopniowy i dało się go wprowadzić aż na głębokość żołądka. Dzięki temu możliwe jednak było oglądanie tylko jednej strony żołądka, dlatego skonstruowaliśmy prawostronny z lusterkiem widzącym przód i prawą stronę (dla części odźwiernikowej) i lewostronny (dla dna żołądka). Powstanie tego wynalazku otworzyło drogę do wczesnej diagnostyki zmian w żołądku w stadium, w którym mogą być one efektywnie operowane. Pomimo faktu, że dzisiejsi lekarze dysponują całkowicie innym, giętkim gastroskopem, zakończonym kamerą wysokiej rozdzielczości, nie można zaprzeczyć, że Mikulicz miał duży udział w opracowaniu tej nieinwazyjnej metody badań. Ma on także niebagatelne zasługi w swojej głównej dziedzinie klinicznej, czyli chirurgii. Jego obszar zainteresowań stanowiły głównie zagadnienia przewodu pokarmowego. Mikulicz, jako pierwszy na świecie, dokonał pomyślnego zszycia pękniętej ściany żołądka, podejrzewając wrzód trawienny (1885 r.). Zapewniał przy tym o konieczności wykonania laparotomii (otwarcia jamy brzusznej) we wszystkich przypadkach perforacji ściany przewodu pokarmowego. Jako drugi (po Hermanie Heinecke) wykonał tzw. plastykę odźwiernika z powodu wrzodu żołądka penetrującego głowę trzustki. Mikulicz dokonał wycięcia wrzodu z marginesem zdrowej tkanki, zszywając następnie w poprzek osi długiej odźwiernika. Dzięki temu żołądek odzyskał drożność. Podręczniki tytułują ten sposób, używany przez chirurgów do dzisiaj, jako operację Heineckego-Mikulicza. Zmierzył się ze sposobem resekcji żołądka opracowanej przez mistrza z Wiednia – Billrotha, który sugerował całkowite usuwanie zmienionego nowotworowo żołądka, w czasie gdy Mikulicz wprowadził nowe wytyczne – zasugerował resekcję w segmencie z naczyniami i węzłami chłonnymi. Przyniosło to nieprawdopodobny jak na tamte czasy odsetek całkowitych wyleczeń raka żołądka w prowadzonej przez niego wrocławskiej klinice, wynoszący ok. 63 %. Ulepszenie metody Billroth II nosi nazwę operacji Krönleina- Mikulicza. Był on także autorem operacji Paula -Mikulicza polegającej na dwuczasowej resekcji jelita grubego na drodze wyłonienia. Jako pierwszy stosował klinową resekcję powiększonej tarczycy, w ginekologii zaproponował, nazwaną później jego nazwiskiem, metodę wycięcia macicy przez dojście dopochwowe.

Jan Mikulicz-Radecki może być także uznany za ojca torakochirurgii. Dotychczas każde otwarcie klatki piersiowej powodowało odmę opłucnową (przedostanie się powietrza do jamy opłucnowej), a w efekcie zgon pacjenta. Nowatorski pomysł Ferdinanda Sauerbrucha związany z opracowaniem komory podciśnieniowej wreszcie umożliwił wykonywanie tego typu operacji. Po wcześniejszych próbach na psach i nieudanej pierwszej operacji na człowieku (defekt komory), Mikulicz dokonał pionierskiej operacji usunięcia grasiczaka. Nie zamykając się w swojej pracy tylko na dziedzinę zabiegową, w 1888 r. opisał obustronne powiększenie gruczołów łzowych i ślinowych, które przez lata nazywane od nazwiska Mikulicza, dzisiaj określane jest Zespołem Sjögrena. W 1904 opisał zaś całkiem nową jednostkę chorobową - torbiele kostne młodocianych (osteitis fibrosa cystica juvenilis). Także w dziedzinie ortopedii, niezależnie od Aleksandra Władimirowa, opisał metodę osteoplastycznej resekcji stopy (operacja Władimirowa-Mikulicza). Współcześnie twierdzi się, że nie ma takiej specjalności w chirurgii, w której Mikulicz-Radecki nie wprowadził czegoś przełomowego, a przynajmniej nie pozostawił śladu w postaci nowych dróg rozwoju.

Obrazek
Napoleon Cybulski


W podobnych latach żył i działał Napoleon Cybulski (1854–1919), twórca krakowskiej szkoły fizjologii który dał początek nowej nauce medycznej – endokrynologii. Najbardziej spektakularnym dokonaniem (1894 r.) Cybulskiego było, wspólnie z Władysławem Szymonowiczem, opisanie efektów fizjologicznych zachodzących po dożylnym podaniu wyciągu z rdzenia nadnerczy (nazwali tę substancję nadnerczyną) – hipertonii (wzrost ciśnienia) i tachykardii (wzrost akcji serca). Podobne zjawiska zaobserwowali w żyle odprowadzającej krew z nadnercza po drażnieniu gałęzi pnia współczulnego (odpowiedzialnego za sekrecję noradrenaliny, a w efekcie „motywowanie” organizmu). Od tego momentu można mówić o narodzinach endokrynologii. Wcześniej bowiem nie był znany żaden hormon, a pojęcie regulacji hormonalnej nie istniało. Co ciekawe, gruczoły nadnerczowe po raz pierwszy opisane zostały przez Bartolomeo Eustachio, jednak przez długi czas nie poznano odpowiedzi na pytanie jaką funkcję pełnią. Akademia Nauk w Bordeaux w 1716 r. zorganizowała konkurs z wysoką nagrodą za rozwikłanie tej zagadki. Udało się to polskiemu duetowi, a dziś wiemy, że tzw. nadnerczyna to mieszanina amin katecholowych – adrenaliny, noradrenaliny i dopaminy.

Napoleon Cybulski był pionierem badań elektroencefalograficznych (EEG) kory mózgowej. Jako pierwszy, w 1890 roku, otrzymał zapis aktywności spoczynkowej mózgu. Następnie, wraz ze swoim współpracownikiem Adolfem Beckiem, udowodnił postawioną wcześniej tezę, że różnica pomiędzy potencjałem spoczynkowym a czynnościowym pozwala na precyzyjne lokalizowanie pól w mózgu zawierających ośrodki czucia. Te eksperymenty, wtedy jeszcze w fazie inicjalnej, pozwalają dzisiaj wykorzystywać EEG w diagnostyce m.in. epilepsji. Cybulski skonstruował dwa urządzenia służące do badań: mikrokalorymetr i fotohemotachometr. Pierwsze to przyrząd służący do pomiaru minimalnej ilości ciepła produkowanych w mięśniach szkieletowych. Aparat użytkowany był w oparciu o efekt wzmożonego parowania eteru pod wpływem ciepła i wykorzystaniu równania Joule’a dla teoretycznego wyrównania różnic cieplnych. Pozwalało to na poszerzenie badań nad zaburzeniami czynnościowymi mięśni, m.in. w miasteni gravis (opisanej potem także przez Polaka Samuela Goldflama). Fotohemotachometr mierzył prędkość strumienia krwi w tętnicach i żyłach rejestrując go na fotografiach. Instrument pozwolił na określenie zmiany prędkości przepływu krwi zależnie od fazy pracy serca i rytmu oddechowego. Ponadto, Cybulski jako pierwszy na świecie zmierzył i opisał prędkość krwi w tętnicy udowej i szyjnej. Obserwacja ta wyprzedziła o lata stosowane obecnie m.in. w neurologii, kardiologii czy chirurgii badanie naczyń przy wykorzystaniu efektu Dopplera.

Obrazek
Ludwik Teichmann


Interesującą i bezsprzecznie ważną personą w rozwoju medycyny był Ludwik Teichmann (1823–1895). Ten światowej klasy anatom początkowo studiował teologię na Uniwersytecie w Dorpacie, celem kontynuacji rodzinnej tradycji praktykowania posługi kalwińskiego pastora. Po 2 latach musiał przerwać studia z powodu potencjalnych represji ze strony rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości po wygraniu pojedynku rozgrywanego według Kodeksu Honorowego, co ówcześnie było zakazane. Trafił do Heidelbergu, gdzie skończył medycynę. Doskonała znajomość chemii pozwoliła mu już podczas trzeciego roku studiów lekarskich na dokonanie przełomowego odkrycia. W 1853 r. opublikował pracę pt Ueber die Krystallisation der organischen Bestandtheile des Bluts, w której opisał swoje obserwacje na temat krwi ludzkiej. Jego opiekunem był Jakob Henle, odkrywca tzw. pętli Henlego w nefronie nerki. Hemoglobina, czyli jej czerwony barwnik, pod wpływem kwasu octowego w obecności soli kuchennej (chlorku sodu) przechodzi w chlorheminę, nazwaną na cześć odkrywcy heminą Teichmanna. Do celów diagnostycznych należało zdobyć próbkę materiału, dodać wymienione składniki, zagrzać nad palnikiem. Jeśli w składzie znajdowała się chociaż śladowa ilość krwi, wówczas hemina krystalizowała w kształt rombu, co można było dostrzec pod małym powiększeniem mikroskopu świetlnego. Badania Teichmanna otworzyły drzwi do wszystkich późniejszych badań nad hemoglobiną, a jego metoda wykrywania obecności krwi w miejscu zbrodni do dzisiaj używana jest przez kryminologów i medyków sądowych ze względu na niski koszt i natychmiastowy wynik.

Teichmann w swoich zainteresowaniach anatomicznych skupił się na układzie chłonnym. W kluczowym dziele pt. Das Saugadersystem vom anatomischen Standpunkte dokonał klasyfikacji w obrębie wspomnianego wcześniej ostatniego nieopisanego układu. Problemem był dobór substancji utrwalającej, pozwalającej na stworzenie naturalnego modelu. Teichmann zastosował kit szklarski z dodatkiem barwnika, który po nastrzyknięciu, zastygnięciu i maceracji pozostałych części dawał dokładny odlew naczyń limfatycznych. Badania na otrzymanych wzorcach dały mu miano ostatniego klasyka w dziejach makroanatomii dużych układów. Doskonała technika tworzenia preparatów anatomicznych przyniosła sympatię wśród studentów uczących się jego przedmiotu, a także uznanie profesorów na całym świecie. Można je dzisiaj podziwiać w Muzeum Anatomii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego zlokalizowanym w Theatrum Anatomicum, czyli siedzibie katedry wybudowanej z inicjatywy Teichmanna.

Zaprezentowane w tekście sylwetki polskich lekarzy nobilitują do poczucia satysfakcji ze skali ich osiągnięć naukowych. Byli niewątpliwymi prekursorami reprezentowanych dziedzin w czasach, w których żyli. Ich badania nie tylko pchnęły rozwój medycyny w nieznanym dotąd kierunku, ale mimo upływu lat do dzisiaj pozostają aktualne i wykorzystywane w klinicznej praktyce.

Bibliografia:

Szumowski W., Propedeutyka lekarska, Kraków 1992.
Oczko W., Przymiot, Kraków 1581.
Kozuschek W., Jan Mikulicz-Radecki 1890-1905 Współtwórca Nowoczesnej Chirurgii, Wrocław 2003.
Mikulicz J. O użyciu jodoformu w leczeniu ran. Kraków 1881.
Mikulicz J. O gastroskopii i esofagoskopii, Wiedeń 1881.
Bogusz J., Krakowska szkoła chirurgów, [w] „Polski Przegląd Chirurgiczny”, T. 22, 1960.
Konieczna S. Wkład polskich lekarzy XIX w. w światową neurologię, Gdańsk 2012.
Herman J.. Historia neurologii polskiej, Wrocław 1975.
Gutt R., Krótki zarys dziejów nauki o krwi, Warszawa 1970.
Gajda Z., O ulicy Kopernika w szczególności o Wesołej w ogólności, Kraków 2000.

http://historia.org.pl/2014/08/29/polsc ... -medycyne/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zasłużeni dla zdrowia
PostNapisane: 18 cze 2017, 14:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Ludwik Gąsiorowski – wzór lekarza

Nie jest przesadą zdanie doktora Koehlera o Ludwiku Gąsiorowskim, iż był on jedną z najwybitniejszych postaci swoich czasów w Wielkopolsce. Nie jest również przesadnym stwierdzenie profesora Skobla, że Gąsiorowski może służyć za wzór lekarza.

Obrazek
Doktor Ludwik Gąsiorowski - drzeworyt Aleksandra Regulskiego.Foto: http://www.polona.pl/item/1052235/0/


9 grudnia 1863 zmarł Ludwik Gąsiorowski. Lekarz nazywany ojcem polskiej medycyny.

Młodość

Urodził się 16 sierpnia 1807 roku w Rudzie pod Wieluniem. Krótko po jego narodzinach rodzina przeniosła się do Księstwa Poznańskiego, gdzie ukończył gimnazjum św. Marii Magdaleny. W 1829 roku rozpoczął studia medyczne we Wrocławiu, które przerwał wraz z wybuchem Powstania Listopadowego. Wiedziony poczuciem obowiązku walki dla ojczyzny udał się do Królestwa Polskiego w szeregach pułku jazdy poznańskiej. W trakcie powstania, widząc ogromną ilość rannych i niedobór lekarzy, przyjął stanowisko podlekarza. Przyjął je pomimo braków w wiedzy lekarskiej.

- Miałem później sposobność podziwiania w nim tej obojętności niemal z jaką się w podobnych przypadkach na niebezpieczeństwo narażał, powodowane uczuciem ludzkości i obowiązku. – pisał Marceli Motty w swoim felietonie ”Przechadzki po mieście”.

Lekarz i filantrop

Po upadku powstania wrócił do nauki. W 1835 roku zdał egzamin i otrzymał stopień doktora. Rok później przeniósł się do Poznania, gdzie rozpoczął praktykę lekarską. Specjalizował się w chorobach wewnętrznych i położnictwie. W tym samym czasie poznał i zaczął współpracować z Karolem Marcinkowskim. Razem rozwijali działalność społeczną i filantropijną. Ubogich leczyli bezpłatnie, często samemu kupując im leki.– Przestałem się niebawem dziwić, że mimo turkotu ulicznego w powozie na sen mu się zebrało, usłyszawszy o jego trudach w tych pierwszych tygodniach cholery. Razem z Marcinkowskim nie tylko za dnia byli ciągle na nogach i na wózku, lecz całymi nocami biegali i jeździli. – wspominał Marceli Motty.Mając tyle do czynienia z niedomogami społeczeństwa w swojej działalności skupił się na poprawie ochrony medycznej. Uważał, że trzeba zacząć od najmłodszych. Był pierwszym, który wystąpił z planem urządzenia ochronek dal dzieci. Efektem tych działań było powołanie w 1842 roku, w Poznaniu, Towarzystwa dla Zakładania i Prowadzenia Ochronek dla Biednych Dzieci, którym przez kilka lat kierował jako przewodniczący. Jednocześnie od 1844 zasiadał w dyrekcji Towarzystwa Pomocy Naukowej a w latach 1842-1854 był członkiem rady miejskiej.W 1846 roku za udział w przygotowaniach do powstania wielkopolskiego został aresztowany przez władze pruskie i na siedem miesięcy osadzony w więzieniu. Po wyjściu z więzienia, w czasie Wiosny Ludów, działał jako lekarz w obozach i szpitalach powstańczych.Z zachowanych wspomnień wyłania się obraz człowieka całkowicie poświęconego pomocy innym, a jednocześnie nieszczęśliwego.- Wytknąwszy sobie drogę prawdy, poświęcenia i usług publicznych bolał Gąsiorowski, iż często spotykał się z obłudą i samolubstwem. Nie czuł się też szczęśliwym, bo nienawidząc fałszu nie mógł się pogodzić ze światem, który go otaczał i towarzystwem, do którego należał, a z którym przecież żyć musiał.

Ojciec medycyny

Ludwik Gąsiorowski, poza działalnością dydaktyczną i społeczną skierowaną do ubogich, był także znaczącą postacią w świecie nauki. Od momentu założenie, to jest 1857 roku, był członkiem zarządu Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.Największą zasługą Gąsiorowskiego i jego dziełem życia jest „Zbiór wiadomości do historii sztuki lekarskiej w Polsce”. Ze skromnej początkowo rozprawy, urosło w ciągu lat obszerne dzieło, nad którym Gąsiorowski pracował do 1855 roku, to znaczy do chwili wydania ostatniego, IV tomu.- Historia medycyny polskiej od samego jej początku to źródło lecznicze dla zbolałego serca po klęsce powstania listopadowego. Tam szukałem pociechy, dowodów, że Polska zawsze naukami wysoko stała, a żadnemu innemu narodowi prymu nie dawała. – pisał w swoich wspomnieniach Gąsiorowski.Stworzenie powyższego dzieła było bardzo trudnym zadaniem z racji ubóstwa polskiej literatury medycznej. Gąsiorowski samodzielnie, już od czasów uniwersyteckich, sukcesywnie zbierał materiał do swojej pracy kolekcjonując pisma polskich lekarzy z różnych zakątków dawnej Polski.Dzieło to zostało ostro zaatakowane przez Karola Strajchera, ówczesne bibliografa i publicystę. Zarzucił autorowi bezkrytyczne drukowanie wszystkiego co wpadło mu w ręce. Wobec tych zarzutów Gąsiorowski skutecznie bronił się na łamach Tygodnika Poznańskiego.

Śmierć

Zmarł 9 grudnia 1863 roku w Poznaniu. Pochowany został na dawnym cmentarzu świętomarcińskim, a w 1953 roku jego prochy przeniesiono na Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan.Człowiek ten całe życie postępował wedle maksymy: ”Służmy poczciwej sprawie, a jak kto może, niech ku pożytku dobra wspólnego pomoże”. Słowa te zostały przez niego umieszczone jako motto „Zbioru wiadomości do historii sztuki lekarskiej w Polsce”.

mjm

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artyk ... siorowski-–-wzor-lekarza


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zasłużeni dla zdrowia
PostNapisane: 18 cze 2017, 14:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Hipokrates - ojciec medycyny

Obrazek
Hipokrates - popiersie wykonane
w starożytności na podstawie opisu Platona.


"Przysięgam na Apollina lekarza, na Asklepiosa, na Hygieię i Panakieię, na wszystkich bogów i boginie i biorę ich na świadków, jako przysięgi tej dochowam ściśle według sił moich. Nauczyciela mego w tej sztuce szanować będę jak własnych rodziców i w potrzebie wszystkiego mu udzielę; potomstwo jego traktować będę jak własnych braci i uczyć będę tej sztuki bez zapłaty i bez jakiegokolwiek zobowiązania z ich strony. Prawidła sztuki, wykład jej ustny i całą naukę właściwą wygłaszać będę moim synom, synom mojego nauczyciela i innym związanym przysięgą uczniom, oprócz nich nikomu. Sposób życia urządzać będę chorym dla ich dobra, podług sił moich i zdolności, nigdy nie zaniedbując tego. Nigdy nikomu, ani na żądanie, ani na prośby niczyje nie podam lekarstwa śmiertelnego, ani też sam nie powezmę takiego zamiaru, jak również nie udzielę żadnej niewieście środka poronnego.

U chorego na kamień nie wykonam cięcia, lecz pozostawię to mężom w tym doświadczonym. Życie moje zachowam w czystości i niewinności, dalekim będąc od wszelkiej sromoty i krzywdy wszelkiej. Do czyjegokolwiek domu wejdę, chcę wejść jedynie dla dobra chorego, z dala od wszelkiej chuci lubieżnej tak względem niewiast jak i mężczyzn, tak względem wolnych jak i niewolników. Cokolwiek bym w czasie wykonywania zawodu mojego zobaczył albo usłyszał, a co rozgłaszanym być nie powinno, zachowam w milczeniu i dochowam tajemnicy. Jeżeli przysięgi tej dochowam i nigdy jej nie naruszę, niechaj mi wolno będzie żyć w szczęśliwości i poważaniu po wsze czasy i używać owoców sztuki mojej, jeżeli za przysięgę tę naruszę niechaj przeciwnej doznam doli."

"Przysięga" Hipokratesa, której prawzorzec pochodzi zapewne z Egiptu z czasów boga-kapłana-lekarza Imhotepa (2600 p.n.e.) i która stanowiła wzór dla średniowiecznych i nowożytnych przysiąg lekarskich i deklaracji międzynarodowych wyraża m.in. szacunek dla mistrza, poszanowanie życia, wymóg czynienia dobra i nieczynienia zła, przestrzegania tajemnicy, szacunku dla człowieka-pacjenta i dla zawodu lekarskiego. Znajdujemy w tym tekście jednak także wyraźną sugestię paternalistyczną ("sposób życia urządzać będę chorym dla ich dobra"), wiedza zaś medyczna była zastrzeżona dla wtajemniczonych, "związanych przysięgą". "Przykazanie" Hipokratesa stawia lekarzom wysokie wymagania fachowe, podkreśla znaczenie doświadczenia i stwierdza, że "lecznictwo jest sztuką ze wszystkich zaprawdę najszlachetniejszą" i że "profani prawa do tego nie mają dopóki chrztu tajemnic wiedzy nie otrzymają". Hipokrates uważał, że lekarz powinien być bezinteresowny, wyrozumiały, skromny, czysty, uważny, rozumny, szybko się decydować, zachowywać się z godnością, być wolnym od przesądów, mówić zwięźle, wiedzieć co jest pożyteczne a co szkodliwe, zachowywać powagę i zimną krew, z gotowością okazywać pomoc.

Hipokrates z Kos (460-377) pochodził z rodziny lekarskiej i medycyny uczył się od dziecka. Praktykował i szkolił się jako lekarz wędrowny. Był w Egipcie, w Libii, w Azji Mniejszej, znał północne wybrzeża Morza Czarnego (krainę Scytów, o których pisał: "pod względem klimatu i zewnętrznej formy ciała odbiega plemię scytyjskie bardzo daleko od innych ludów... bardzo mało się rozpładza... wielu jest wcale niepłodnych, którzy sprawiają czynności kobiece, a nawet mowę kobiecą przyjmują... cierpienie rzeczone jest zarówno pochodzenia boskiego, jak zresztą wszystkie inne i żadne z nich nie jest ani więcej boskiem, ani więcej ludzkiem od drugiego, lecz wszystkie są jednakowe i wszystkie boskie; każde jednakże ma właściwą sobie naturę, ile że żadne cierpienie bez współdziałania natury nie powstaje". Rozważa tu Hipokrates wpływ czynników zewnętrznych takich jak klimat i tryb życia na budowę ciała i stan zdrowia. W naturalnych też czynnikach, takich jak dieta, widzi środki pomocne zdrowieniu). Przebywał też jaki czas w Atenach, ale zapewne nie podczas zarazy w czasie wojny peloponeskiej, gdyż wspomniałby o tym pewnie Tukidydes. Zmarł w Laryssie w Tessalii.

Stworzył dzieło wielkie: pisma jego - przypisywane mu z większym czy mniejszym prawdopodobieństwem - obejmują całą ówczesną medycynę. Specjalna komisja powołana w Aleksandrii sto lat po śmierci Hipokratesa zebrała jego dzieła spisane na papirusowych zwojach i to co wówczas uznano za jego prace przetrwało jako Corpus Hippocraticum.

Podziw budzą jego genialne spostrzeżenia, postawa racjonalno-empiryczna, zdecydowane odrzucenie nadprzyrodzonej natury objawów i schorzeń. Jest uważany za twórcę medycyny świeckiej, wypierającej praktyki świątynno-kapłańskie. Żyją nadal starogreckie terminy medyczne (np. mania, melancholia, epilepsia, epidemia), powtarzane są, w wersji łacińskiej i ze zniekształceniami maksymy i aforyzmy Hipokratesa. Jeden z piękniejszych to "Vita brevis, ars longa, tempus praeceps, experimentum periculosum, iudicium difficile" (życie krótkie, sztuka długa, czas niepowstrzymany, doświadczenie niebezpieczne, a sądzenie trudne). Jeden z najczęściej powtarzanych, a budzących kontrowersje to "primum non nocere", nie znaleziono go bowiem, a szukano długo i uparcie, w żadnym z dzieł Hipokratesa; znaleziono zasadę "nie szkodzić", "nie krzywdzić", a zwłaszcza "nie przeszkadzać", ale nigdzie nie zostało zapisane "przede wszystkim", "primum". Hipokrates był zwolennikiem poglądu, że to natura uzdrawia, a leczenie ma w tym tylko pomagać, lekarz ma nie przeszkadzać naturze, lekarz ma być sługą, pomocnikiem natury, a nie jej nauczycielem (minister - a nie magister - naturae). Hipokrates był zbyt mądry, by propagować jako podstawową zasadę medycyny wymóg nieszkodzenia, co prowadziłoby do bezczynności, do niepodejmowania żadnych działań, bo każde wiąże się z ryzykiem, z potencjalnym lub nieuchronnie wpisanym w koszt leczenia ryzykiem... Był "naturystą" o nastawieniu teleologicznym, wybitnym lekarzem praktykiem indywidualizującym oddziaływania lecznicze. Podstawowe znaczenie dla postępu medycyny ma zdaniem Hipokratesa obserwacja, która dostarcza ogromnej ilości faktów uogólnianych następnie przez mylenie indukcyjne. Pozwala to na stawianie diagnozy oraz prognozowanie, do którego przywiązywał szczególną wagę i w którym był mistrzem.

Klasyfikacja chorób jest u Hipokratesa objawowa, patologia opiera się na teorii humoralnej (równowagi czterech zasadniczych cieczy ustrojowych) i teorii kryzysów, przełomów w przebiegu choroby. Badanie przedmiotowe chorego było bardzo szczegółowe i prowadziło - przez oglądanie, obmacywanie, a także osłuchiwanie, nie bez użycia węchu i smaku - do stwierdzenia objawów i podjęcia próby leczenia z zastosowaniem wielu metod i środków leczniczych (leków roślinnych, zwierzęcych i mineralnych, diety, przeczyszczania, wywoływania wymiotów, kąpieli, puszczania krwi, baniek, przyżegania, zabiegów chirurgicznych). Zasadą podstawową było pomaganie naturze, danie naturze szansy, by poradziła sobie z chorobą, podtrzymywanie sił chorego i pomoc w wydaleniu szkodliwej cieczy.

Hipokratesową typologię temperamentów opartą na teorii humoralnej w powiązaniu z teorią podstawowych właściwości (ciepły/zimny, suchy/wilgotny) i stron wiata przywołujemy nadal - czasem pewnie nieświadomie - gdy mówimy o kim, że jest cholerykiem, innego za nazywamy flegmatykiem czy melancholikiem. Temperament choleryczny (wybuchowy) miał się wiązać z przewagą żółci, z naturą ciepłą i suchą oraz z północą. U sangwiników (gorącokrwistych, łatwo zapalających się) miała przeważać krew, ciepło i wilgoć, a pochodzić mieli ze wschodu. U wywodzącego się z południa flegmatyka (powolnego, zrównoważonego) dominować miał zimny luz, a u pochodzącego z zachodu melancholika (pochmurnego introwertyka) sucha zimna czarna żółć mająca swe źródło w śledzionie. Zagadkę stanowiła ta "czarna żółć". Uważano, że może to być wysycenie śledziony barwnikiem melaniną w przebiegu malarii albo zastoinowa, bardzo ciemna krew żylna jaką widuje się w śledzionie u zmarłych na wiele chorób zakaźnych. (Wł. Szumowski)

Byłoby to trudne do przyjęcia gdybyśmy się zgodzili z dość powszechną opinią, że Grecy trupami się brzydzili, sekcji zwłok nie wykonywali i co najwyżej mogli oglądać wnętrzności poległych na polach bitew wrogów - bo jak by mieli wtedy tę czarną żółć" zobaczyć i skojarzyć jej obecność z cechami temperamentalnymi i ze schorzeniami. Wydaje się bliższe prawdy twierdzenie, że Grecy znakomicie znali anatomię, jako że już co najmniej tysiąc lat przed Hipokratesem byli cenionymi w śródziemnomorzu specjalistami od balsamowania zwłok. "To nie Egipcjanie doprowadzili do szczytów kunszt balsamowania, ale uczniowie doświadczonych lekarzy greckich.(...) Egipscy tarycheuci (balsamiarze) byli zwykłymi czeladnikami w knossyjskiej sztuce leczenia i balsamowania, pomocnikami." (H.G. Wunderlich)

Medycyna Hipokratesa była przede wszystkim sztuką, ale zaczynała być nauką, opartą na obserwacji i na porządkującej, systematyzującej teorii.
Hipokrates żył w erze Sokratesa (469-399) i Platona (427-347), w złotym wieku kultury greckiej. Platon wspomina go w swych pismach, m. in.. w dialogu Fajdros ("Sokrates: A naturę duszy zrozumieć należycie, przypuszczasz, można bez natury wszechrzeczy? Fajdros: Jeśli mamy wierzyć Hipokratesowi, temu z Asklepiadów, to nawet i natury ciała na innej drodze nie poznasz. Sokrates: Dobrze mówi, przyjacielu. Ale trzeba oprócz Hipokratesa i rozumu zapytać, czy nam słuszność przyzna."), nazywa go wielkim i stawia na równi z genialnym rzeźbiarzem Fidiaszem.

Włodzimierz Gajewski
(piśmiennictwo u autora)

Eskulap Świętokrzyski 2004 nr 7/8 - pismo Świętokrzyskiej Izby Lekarskiej.
Wydawca: Okręgowa Rada Lekarska w Kielcach. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

http://www.oil.org.pl/xml/oil/oil56/gaz ... /n20040712


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zasłużeni dla zdrowia
PostNapisane: 19 cze 2017, 16:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Galen. Wielcy lekarze starożytności

Galen. Wielcy lekarze starożytnościAelius Galenus lub Claudius Galenus, znany przede wszystkim jako Galen z Pergamonu, był słynnym na całe Cesarstwo Rzymskie greckim lekarzem, chirurgiem i filozofem. Zaskarbił sobie utrzymującą się do dziś opinię prawdopodobnie najwybitniejszego badacza spośród wszystkich starożytnych lekarzy.

Obrazek

Kontynuator nauk medycznych Hipokratesa, Galen (129–216 n.e.), w znaczącym stopniu wpłynął na rozwój różnych dyscyplin naukowych, takich jak anatomia, fizjologia, patologia, farmakologia, neurologia, a nawet filozofia i logika. Wpływ ten okazał się na tyle ważki, że pod wieloma względami wręcz zdominował naukę medyczną Zachodu na 1300 lat.

Życie

Galen urodził się we wrześniu 129 r. n.e. w Pergamonie. Jego ojcem był Aelius Nicon – zamożny patrycjusz, architekt, budowniczy o szerokich zainteresowaniach, obejmujących filozofię, matematykę, logikę, astronomię, rolnictwo i literaturę. W tamtym czasie Pergamon był znaczącym centrum intelektualnym – miasto szczyciło się posiadaniem drugiej co wielkości biblioteki w świecie śródziemnomorskim (po słynnej aleksandryjskiej) oraz obecnością wspólnot filozofów: stoików i platoników. Czternastoletni Galen studiował w obu tych szkołach, a także w dwóch innych – perypatetyckiej (Arystotelesa) i epikurejskiej. Pierwotne jego ojciec pragnął, by syn wszedł na drogę tradycyjnej w ich środowisku kariery filozoficznej lub politycznej. Plany te uległy raptownej zmianie około 145 r. n.e., kiedy Nikonowi pewnej nocy przyśnił się bóg Asklepios nakazujący, by Galen studiował medycynę. Bez zwłoki i oszczędzania na czesnym, szesnastolatek rozpoczął studia w prestiżowym miejscowym Asklepeionie – sanktuarium poświęconym bogowi medycyny Asklepiosowi. Tu przez cztery lata uczył się między innymi u Aeschriona z Pergamonu, Stratonicusa i Satyrusa. Asklepeion stanowił nie tylko system lecznic i sanatoriów, lecz także miejsce spotkań wybitnych ludzi; tutaj młody Galen rozmawiał z takimi osobowościami, jak historyk Claudius Charax, mówca Aelius Aristides czy konsul Cuspius Rufinus.

W 148 r. n.e., po śmierci ojca, Galen uzyskał finansową niezależność. Zgodnie ze wskazówkami Hipokratesa, zaczął podróżować w celu pogłębienia i poszerzenia wiedzy. Był w Smyrnie, Koryncie, na Krecie, Cyprze i w Cylicji, by w końcu znaleźć się w wielkiej szkole medycznej w Aleksandrii. W 157 r. n.e., w wieku 28 lat, powrócił do ojczystego Pergamonu i rozpoczął praktykę lekarza gladiatorów Wysokiego Kapłana Azji – jednego z najbardziej zamożnych i wpływowych ludzi. W swojej autobiografii Galen twierdzi, że został wybrany spośród innych kandydatów po tym, jak wypatroszył małpę i rzucił wyzwanie innym lekarzom, by ci uleczyli zwierzę. Gdy tamci odmówili, własnoręcznie dokonał odpowiedniej skutecznej operacji chirurgicznej, czym zdobył zaufanie Wysokiego Kapłana. Przez cztery lata pracy Galen przekonywał się, jak duże znaczenie ma dieta, sprawność ogólna, przestrzeganie zasad higieny oraz profilaktyka. Uczył się także anatomii oraz leczenia złamań i ciężkich ran, które nazywał „oknami w głąb ciała”. Dzięki temu za jego kadencji umarło tylko pięciu gladiatorów, podczas gdy wcześniej ginęło ich około osiemdziesięciu.

W 162 r. n.e. Galen otworzył praktykę w Rzymie. Jednak szybko popadł w konflikt z mniej zręcznymi i bardziej konserwatywnymi lekarzami i w obawie o swoje życie (konkurenci zamierzali go otruć) zaniechał praktyki i opuścił miasto. Jednak w 169 r.n.e. po wybuchu epidemii dżumy Galen został wezwany do Rzymu przez cesarza Marka Aureliusza i powołany na stanowisko nadwornego lekarza. Pierwotnie miał towarzyszyć imperatorowi w jego wyprawie do Germanii, jednak zaczął pełnić funkcję lekarza następcy tronu Commodusa. Cesarz Marek Aureliusz zmarł zresztą kilka lat później na dżumę w czasie jednej z wypraw na północne rubieże państwa. Przebywając na dworze, Galen rozpoczął niezwykle intensywną twórczość pisarską. Funkcję lekarza Commodusa pełnił przez większość życia władcy. Potem został lekarzem kolejnego z nich, Septimiusa Severusa.

Galen zmarł po siedemdziesięciu latach praktykowania medycyny w 217 r. n.e.

Medycyna

Galen wniósł znaczny wkład do hipokratesowego rozumienia patologii. W myśl teorii humorów cielesnych Hipokratesa, różnice w nastroju ludzi są spowodowane brakiem równowagi w jednym z czterech fluidów cielesnych: krwi, żółci, czarnej żółci i flegmy. Galen propagował tę teorię wraz z typologią ludzkich temperamentów. Nadmiar jednego z humorów u danej osoby wyrażał się bowiem w określonym temperamencie: nadmiar krwi – w temperamencie sangwinika, czarnej żółci – melancholika, żółci – choleryka oraz flegmy – flegmatyka.

Galena zawsze interesowała anatomia. Ponieważ prawo rzymskie od 150 r. p.n.e. zabraniało sekcji ludzkich zwłok, Galen ćwiczył na zwierzętach żywych (wiwisekcja) i martwych, głównie na świniach i ssakach naczelnych. Ta praca była przydatna dlatego, że anatomiczne struktury tych zwierząt zwykle odzwierciedlały struktury człowieka. Galen wyjaśnił między innymi budowę tchawicy i wykazał, że krtań wytwarza głos. Ale największy jego wkład w rozwój medycyny stanowiła praca nad poznaniem układu krążenia. Jako pierwszy wykazał, że istnieją wyraźne różnice między krwią żylną (ciemną) a tętniczą (jasną).

Jednak mimo że jego eksperymenty anatomiczne na modelach zwierzęcych doprowadziły do lepszego poznania układu krążenia, systemu nerwowego i układu oddechowego, jego praca zawierała naukowe błędy. Galen sądził na przykład, że układ krążenia składa się z dwóch jednokierunkowych systemów, a nie z jednego połączonego. Uważał, że krew żylna pochodzi z wątroby, a krew tętnicza jest z kolei wytwarzana przez serce, i z obu tych narządów jest rozprowadzana i konsumowana przez wszystkie organy ciała. Potem krew miała być, jego zdaniem, regenerowana albo w wątrobie, albo w sercu, co stanowiło domknięcie całego cyklu krążenia. Galen wierzył też w istnienie grupy naczyń krwionośnych, które nazywał rete mirabilis. Miały się one znajdować w zatoce tętnicy szyjnej. Obie powyższe teorie dotyczące krążenia krwi zostały obalone przez Ibn al-Nafisa (1213–1288).

W dziele De motu musculorum Galen wyjaśnił różnicę między nerwami motorycznymi a nerwami sensorycznymi oraz między mięśniami agonistycznymi a antagonistycznymi, a także omówił pojęcie napięcia mięśniowego.

Galen był znakomitym chirurgiem. Wiele ze stosowanych przez niego procedur i technik nie było po nim wykonywanych przez całe wieki, na przykład operacje mózgu lub oczu. W celu usunięcia katarakty, Galen przeprowadzał zabieg bardzo podobny do nam współczesnych.

Na początku z pewnym ociąganiem się, lecz później z rosnącym zapałem, Galen promował hipokratesową naukę, włącznie z wenesekcją i puszczaniem krwi, wcześniej nieznanymi w Rzymie. Spotkało się to z ostrą krytyką zwolenników nauczania Erasistratusa (304–250 p.n.e.), straszących konsekwencjami wynikającymi ze stosowania podobnych praktyk. Sądzili oni bowiem, że w żyłach krąży nie krew, lecz pneuma – mieszanka żywiołu powietrza i ciepła. Galen jednak żarliwie bronił wenesekcji w swoich trzech książkach oraz podczas pokazów i dyskusji publicznych.

Filozofia

Głównie prace Galena dotyczą medycyny, anatomii i fizjologii. Jednak pisał on też o logice i filozofii. Jego dzieła znajdują się pod wpływem wcześniejszych od niego myślicieli greckich i rzymskich, włącznie z Platonem, Arystotelesem i stoikami. Galen chciał połączyć myśl filozoficzną z praktyką medyczną, jak deklarował w swoim niedługim tekście „ Najlepszy lekarz jest również filozofem”. Wybierał pewne aspekty z obu tych dziedzin i łączył je w oryginalną całość myślową. Medycynę traktował jako dziedziną interdyscyplinarną, którą najlepiej jest praktykować przez stosowanie równoczesne teorii, obserwacji i eksperymentu.

W czasach Galena istniało kilka grup medyków. Dwie główne to empiryści i racjonaliści (zwani też „dogmatykami” lub „filozofami”), a trzecia – mniejsza – to metodyści. Empiryści podkreślali wagę praktyki fizycznej i eksperymentu w praktyce lekarskiej oraz „aktywnego uczenia się”. W bezpośredniej opozycji do nich stali racjonaliści, którzy cenili studiowanie ustalonego nauczania w celu tworzenia nowych teorii w imię postępu medycyny. Metodyści zajmowali niejako pozycję pośrednią: nie cenili eksperymentów tak bardzo, jak empiryści, ani teorii jak racjonaliści; posługiwali się czystą obserwacją, okazując większe zainteresowanie naturalnym przebiegiem choroby, niż wysiłkami podejmowanymi w celu znalezienia środków zaradczych. W swojej edukacji Galen przeszedł trening w czterech większych szkołach myślenia (platonicy, perypatetycy, stoicy, epikurejczycy) i miał nauczycieli zarówno spośród racjonalistów, jak i empirystów.

Wśród teorii Galena, ważne miejsce zajmuje teoria trójdzielnej duszy. W jednym ze swoich najważniejszych pism „O doktrynach Hipokratesa i Platona” wykazywał, że dusza składa się z trzech części: racjonalnej, duchowej i apetytywnej. Każdej z nich odpowiadała pewna lokalizacja w ciele: dusza racjonalna miała się mieścić w mózgu, duchowa – w sercu, a apetytywna – w wątrobie. Każda z tych części duszy kontrolowała specyficzne funkcje w ciele i duszy jako całości. Dusza racjonalna dopowiadała za funkcjonowanie wyższych funkcji mentalnych, na przykład dokonywanie wyborów i percypowanie świata, oraz wysyłała owe sygnały do mózgu. Mieściły się tu też takie funkcje, jak wyobraźnia, pamięć, wiedza, myślenie, refleksja, ruch wolicjonalny i wrażenia. Funkcje wzrostu lub bycia żywym oraz uczucia rezydowały w części duchowej duszy. Dusza apetytywna miała kontrolować siły życiowe, przede wszystkim krew; regulowała też przyjemności ciała. Ta trzecia część była zwierzęca, naturalna, związana z popędami ciała i instynktem przetrwania.

Elementem spajającym różnorodne koncepcje było odpowiednio zaadaptowane stoickie pojęcie pneumy. Za jego pomocą Galen wyjaśniał z jednej strony, jak dusza działa w danym organie, a z drugiej – jak te organy oddziałują na siebie. Galen wyróżniał pneumę witalną, płynącą w systemie tętnic, oraz psychiczną, poruszającą się w mózgu i systemie nerwowym.

W opozycji do stoików uważał, że ciało i dusza nie stanowią dwóch odrębnych substancji, lecz jedność. To w naturalny sposób czyniło go również lekarzem psychiki. Jego dzieło „O diagnozie i leczeniu namiętności duszy” zawierające sposoby leczenia problemów psychicznych jest jedną z najwcześniejszych prac z psychoterapii. Znajdujemy tu na przykład wskazówki dotyczące „terapii słowem”, służącej temu, by osoba odkryła swoje najgłębsze uczucia i sekrety w celu wyleczenia się z choroby psychicznej. Są też wskazania, by terapeutą był starszy mądry mężczyzna, sam wolny od namiętności, gdyż, według Galena, właśnie one są głównym źródłem problemów psychologicznych człowieka.

Dzieła

Galen należał do najpłodniejszych autorów starożytności. Pod względem liczby dzieł może rywalizować chyba jedynie Augustynem z Hippony. Teksty Galena stanowią około połowy objętości całej literatury, jaka została nam po starożytnych Grekach. Zatrudniał on dwudziestu skrybów (przepisywaczy), którzy spisywali jego słowa. Prawdopodobnie napisał około 500 traktatów, w sumie mniej więcej 50 tysięcy standardowych stron współczesnego maszynopisu. Z tego do naszych czasów przetrwała około jedna trzecia.

Ponieważ dzieła Galena nie zostały przetłumaczone na łacinę w starożytności, Galen popadł w zapomnienie w średniowieczu, bo w tym okresie tylko nieliczni łacinnicy umieli czytać po grecku. Starożytna grecka tradycja medyczna wraz z Galenem znalazła swoją kontynuację we wschodnim imperium rzymskim, czyli w Bizancjum. Tam kopiowano jego zachowane dzieła. W okresie Abbasydów (po 750 r. n.e.) arabscy muzułmanie zaczęli interesować się tekstami naukowymi i medycznymi Greków oraz przetłumaczyli część tekstów Galena na język arabski. Tłumaczami często byli też syryjscy chrześcijanie. W rezultacie część tekstów Galena dotrwała do naszych czasów wyłącznie w postaci arabskiego tłumaczenia.

Podróbki i plagiaty jego prac zaczęły się pojawiać jeszcze za życia znanego medyka (skłoniły one samego Galena do napisania pisma „O moich książkach”). i stanowią do dziś problem dla specjalistów zainteresowanych galenizmem. Nic więc dziwnego, że nie ma do dziś żadnego pojedynczego, kanonicznego, krytycznego wydania dzieł zebranych Galena. Wśród wielu prób klasyfikacji jego pism, podział Coxe’a daje ogólne pojęcie: obok pewnej liczby prolegomenów (wprowadzeń), Galen napisał 28 tomów o fizjologii, 12 – o higienie, 19 – na temat etiologii, 14 – o diagnozowaniu, 10 – z farmacji, 4 – o puszczaniu krwi, 17 – o terapii i 4 tomy aforyzmów.

Dziedzictwo

Już za życia Galena jego sława osiągnęła rozmiary legendarne. Jego wpływ na teorię i praktykę medyczną trwał w Europie, Biznacjum i świecie arabskim do XVII wieku. Obok Hipokratesa, Galen to najwybitniejszy przedstawiciel medycyny greckiej. Mówi się, że o ile pierwszy stworzył podstawy, to drugi ukoronował; o ile pierwszy zasiał, to drugi zebrał żniwa. Z pewnością Galen dokonał wielkiej syntezy przebogatej medycyny greckiej. Współcześnie pojawiające się tłumaczenia i omówienia jego dzieł świadczą o tym, że nauczanie Galena wciąż jest interesujące i warte wnikliwego przemyślenia również dzisiaj.

Jerzy Pluta

http://www.poradnia.pl/galen-wielcy-lek ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zasłużeni dla zdrowia
PostNapisane: 21 cze 2017, 11:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
O. Andrzej Klimuszko

"Człowiek posiada trzy światy: swoje mieszkanie, wnętrze własnej duszy i świat zewnętrzny".

O. Andrzej Klimuszko



Obrazek

O. Andrzej Czesław Klimuszko (1905-1980), obok prof. Juliana Aleksandrowicza i Michała Ostrowskiego - Seniora, jest moim Mentorem w zakresie problematyki zdrowotnej.

(MENTOR – osoba od której się uczę, ukazująca filozofię i kierunki postępowania w konkretnych zagadnieniach.)

O. Andrzej Klimuszko ukazał mi i zainteresował postacią św. Franciszka z Asyżu. Należał do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (OFMConv - Franciszkanie Konwentualni). Wskazał i kształtował moją wrażliwość na potrzeby bliźnich.

Równocześnie z książek O. Andrzeja Klimuszko czerpałem wiedzę o ziołolecznictwie. Ojciec Andrzej był znakomitym zielarzem, który umiał znaleźć odpowiednią mieszankę ziołową prawie na każdą chorobę. Pomógł wrócić do zdrowia tysiącom osób, które osobiście przyjmował w klasztorze lub które pisały listy, często dołączając swoje fotografie. (Więcej o ziołolecznictwie na stronie: Ziołolecznictwo).

O. Klimuszko studiował także oddziaływanie drzew na ludzi. Pod tym względem podzielił drzewa na trzy grupy:
1) wpływające korzystnie (modrzew, sosna, świerk, jodła, jałowiec, cis, brzoza, lipa, dąb, kasztanowiec, klon, morwa, akacja),
2) obojętne,
3) wpływające niekorzystnie (berberys, osika, topola, olcha, dziki bez).

O. Andrzej Klimuszko był jednak przede wszystkim zakonnikiem i charyzmatycznym kapłanem wiernym swemu powołaniu. Pamiętał o słowach Pisma Świętego "bo Ja, Pan, chcę być twym lekarzem" (Księga Wyjścia - Wj 15,26). Realizując tą sentencję, traktował człowieka całościowo, poza uzdrowieniem ciała - dbał o uzdrowienie duchowe, wiele godzin spędzając w konfesjonale. Podobnie jak św. O. Pio obdarzony był niezwykłym darem wnikania w zakątki ludzkich wnętrz.

Posiadał dar poznania przeszłości i przyszłości.

Tuż po wojnie szerokim echem w kręgach kościelnych odbiła się jego przepowiednia wypowiedziana w 1947 roku: "Widzę niespodziewaną śmierć kardynała Hlonda 24 października. Po nim zaraz pójdzie do grobu drugi dygnitarz kościelny mniejszego kalibru". Słowa te znalazły swe potwierdzenie 4 miesiące później. Kard. Hlond zmarł we wskazanym dniu na zapalenie płuc, a kilka dni później, wracając samochodem z pogrzebu kardynała, zginął w wypadku biskup Łukomski.

Ojciec Andrzej Klimuszko potrafił na podstawie zdjęcia powiedzieć wiele szczegółów o zaginionej osobie. Wypowiadał się m.in. w sprawie najpierw porwanego, a potem zamordowanego premiera Włoch Aldo Moro. Jego wizja była zgodna z rzeczywistością, co spowodowało zainteresowanie prasy światowej osobą O. Klimuszki.
Głośną była sprawa poszukiwania porwanego syna Bolesława Piaseckiego, przewodniczącego Stowarzyszenia “PAX”. Kiedy poszukiwania milicji nie dały rezultatów, zwrócono się do O. Andrzeja, który bezbłędnie wskazał miejsce, gdzie znajdowało się ciało zamordowanego mężczyzny.

Przepowiedział też krótki pontyfikat papieża Jana Pawła I i wybór kardynała Karola Wojtyły na papieża.

W 1980 roku stwierdził, że związek "Solidarność" powstanie dwukrotnie, co było wówczas zupełnie niezrozumiałe.

Obrazek

W roku 1961 przeniósł się do klasztoru w Elblągu, w którym zmarł 25 sierpnia 1980 r.

Napisał książki: "Parapsychologia w moim życiu", "Moje widzenie świata", "Szukajmy szczęścia w przyrodzie" oraz "Wróćmy do ziół". Swój chryzmat określał mianem "parapsychologii" - z biegiem czasu słowo to nabrało innego znaczenia.

W klasztorze O.O. Franciszkanów w Elblągu, gdzie O. Klimuszko spędził ostatnie 20 lat swego życia, w jego dawnej celi klasztornej, otwarte jest muzeum z pamiątkami po Nim - listami, zdjęciami, zapiskami, recepturami. Są tu listy z całej Europy, z Ameryki, z Izraela (od rodziców dziecka porwanego dla okupu). Są artykuły z zagranicznej prasy o fenomenie Ojca Klimuszki.

Postać O. Andrzeja Klimuszki przybliża red. Krzysztof Kamiński, autor biografii o charyzmatycznym zakonniku i genialnym zielarzu.
Zapraszam do obejrzenia filmu:







http://www.waw-drnona.pl/o-andrzej-czeslaw-klimuszko


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zasłużeni dla zdrowia
PostNapisane: 26 cze 2017, 17:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Święta Hildegarda z Bingen

Obrazek

Hildegarda z Bingen urodziła się w 1098 roku w Bermersheim w Alzacji. Jej rodzina należała do średniozamożnej szlachty frankońskiej. Była wizjonerką i mistyczką, a także pierwszą kompozytorką w dziejach o kompletnej biografii.
Hildegarda swoją pierwszą wizję otrzymała w wieku trzech lat. Jako ośmiolatka zaś została poświęcona Kościołowi i oddana pod opiekę konwentu benedyktynek.
O swoich wielokrotnych wizjach, opowiedziała dopiero jako przeorysza w wieku 42 lat, kiedy osiągnęła już najwyższe możliwe kobiece stanowisko w Kościele. Podczas jednej z wizji Bóg kazał spisywać jej wszystko to, co dane jej było zobaczyć. Prawdopodobnie taka była geneza dzieła Scivias (Poznaj ścieżki Pana).
Pogłoski o nadprzyrodzonych zdolnościach Hildegardy dotarły także do papieża – Eugeniusza II, który wysłał do klasztoru w Disibodenberg komisję mającą za zadanie sprawdzić autentyczność wizji benedyktynki. Owa komisja zabrała rękopis Scivias i zawiozła go papieżowi, który przeczytał jego fragmenty w synodzie w Trewirze. Po tych wydarzeniach, również dzięki wstawiennictwu Bernarda z Clairvaux, Hildegarda uzyskała zezwolenie na głoszenie Słowa Bożego orz swych wizji. Była orędowniczką kształcenia się mniszek oraz niezależności klasztorów żeńskich od opata klasztoru męskiego. Na tym tle doszło do zatargu z przeorem Kuno, co doprowadziło do założenia przez Hildegardę nowego klasztoru w Rupertsberg.
Swoje mistyczne przeżycia Hildegarda spisała w trzech księgach: Scivias, Liber Vitae Meritorum, Liber Divinorum Operum. Pisała także księgi o medycynie, historii naturalnej i leczeniu.
Hildegarda jest autorką sztuki moralnej Ordo virtutum, do której sama skomponowała muzykę. Jest autorką wielu utworów chorałowych. Pod koniec XX wieku jej muzyka zyskała bardzo dużą popularność. W latach 1158-1170 podróżowała w celach kaznodziejskich po środkowych i południowych Niemczech. Głosiłą kazania m. inn. w Moguncji, Würzburgu, Bambergu, Trewirze, Metzu, Kolonii i innych miastach. Zapraszano ją także na wykłady w klasztorach.
Zmarła 17 września 1179 roku w klasztorze w Rupertsberg. Na początku XIII wieku rozpoczął się proces beatyfikacyjny, jednak dokumenty przesłane z Moguncji okazały się na tyle niewystarczające, że proces został wstrzymany. W wieku XIV Hildegarda umieszczona została w Martyrologium Rzymskim. Do kalendarza liturgicznego dodana została w 1971 roku. Dnia 10 maja 2012 roku papież Benedykt XVI ogłosił ją jako świętą, a 7 października 2012 r. ogłosił św. Hildegardę z Bingen doktorem Kościoła. Uczynił ją tym samym czwartą kobietą doktorem w historii Kościoła.

http://www.hildegarda.edu.pl/sw-hildega ... -i-dzielo/

Spuścizna po świętej Hildegardzie z Bingen

17 września 1179 roku, o czwartej nad ranem, na wygwieżdżonym niebie, niedaleko Bingen, daje się zobaczyć tajemnicze zjawisko świetlne. Wśród ciemności na firmamencie rozbłyskają dwie promienne tęcze, które w najwyższym punkcie krzyżują się pod kątem prostym. W miejscu ich przecięcia widoczny jest okrąg i wpisany w niego krzyż. Rośnie on stopniowo, by w końcu sięgnąć ramionami aż po horyzont. Wokół gigantycznego krzyża pojawiają się mniejsze okręgi z krzyżami. Mimo tak wczesnej pory, kilka osób jest świadkami cudu. Ich okrzyki pełne zdumienia i lęku wyrywają ze snu mieszkańców Bingen i okolicznych wiosek. Na dworze gromadzi się coraz liczniejszy tłum obserwatorów dziwnego wydarzenia. Olbrzymi jaśniejący krzyż długo jeszcze widnieje na nocnym niebie, a po pewnym czasie zaczyna stopniowo maleć, by wreszcie stać się świetlnym punktem na wschodnim krańcu nieba. Świadkowie rozpoznają miejsce, nad którym zawisa: klasztor benedyktynek w Rupertsbergu. Właśnie wówczas, 17 września 1179 roku, około piątej nad ranem umiera przeorysza, Matka Hildegarda. W dniu swego powrotu do domu Ojca Niebieskiego ma 81 lat. Jest ona jedną z najniezwyklejszych świętych wspaniałego i kwitnącego ogrodu średniowiecza.

Urodziła się w zamku, nieopodal Bingen, w pobliżu miejsca, gdzie Ren staje się legendą w zbiorowej pamięci Niemców. Hildegarda umrze na jednym z okolicznych wzgórz, po przebyciu mistycznej i wewnętrznej wędrówki w zaciszu własnej klasztornej celi, później zaś - pełnego pasji, kaznodziejskiego szlaku wiodącego przez niemieckie miasta i wsie, gdzie przemawia do tłumów, opowiadając o wizjach i odwiedzinach z Niebios, jakich dane jej było doświadczyć. Spokojna dusza kontemplatyczki rozbłyska wtedy płomieniem Bożego ognia, tego samego, który Jezus „przyszedł rzucić na ziemię” i jakże „gorąco pragnął, aby on już zapłonął”. Zjawisko świetlne z 17 września 1179 przemawia do tysięcy jego naocznych świadków o tym, że dusza posłuszna Bogu staje się światłem na podobieństwo Pana, który jest Światłością Świata.

Uzdrowić chorą duszę i ciało

Wizje św. Hildegardy utwierdzają nas w wierze, iż człowiek jest ostatecznym celem Stworzenia. Szczęście i zdrowie zostają mu zapewnione wówczas, gdy podporządkowuje się on prawom wszechświata i w pełni przyjmuje plan miłości Bożej: oto dwie strony jednej, nadprzyrodzonej rzeczywistości. Cielesność rządzi się swymi prawami, konkretnie wpisanymi w porządek Stworzenia. Dusza też podlega pewnemu prawu: jest nim miłość, istota Stworzyciela. Dusza i ciało zostały zranione przez grzech i są chore. Troska o duszę i uzdrowienie ciała pozostają w zasięgu znakomitej większości istot ludzkich. Słowo Boże objawia nam drogę do tego celu w Piśmie Świętym, a Jezus Chrystus, Bóg wcielony, ukazuje nam ją w dziejach świata. Hildegarda, dzięki swemu darowi i powołaniu, pozwala zrozumieć swoim i naszym współczesnym, w jaki sposób ukoić duszę pokojem Chrystusowym oraz uzdrowić ciało za pomocą leków ofiarowanych nam przez naturę. Grzech zranił wprawdzie istotę ludzką, jej duszę i ciało, natura zawiera w sobie jednak antidotum na to zranienie. Stwórca ukrył w niej niezawodną farmakopeę, która swą skutecznością przewyższa leki syntetyzowane chemicznie przez ludzkie laboratoria. Święta odkrywa przed nami w ten sposób drogi wiodące do uzdrowienia. Przez całe stulecia interesowano się duchowym i medycznym przesłaniem tej wyjątkowej nadreńskiej benedyktynki. Niestety, w czasach triumfu medycyny analitycznej i zarozumiałego scjentyzmu, „Physica” oraz „Causae et curae” popadną w zapomnienie. Określane jako „brednie pewnej mniszki”, staną się przedmiotem wzgardy. W obliczu sytuacji bez wyjścia, w jakiej znalazły się nauki medyczne przesadnie podzielone, sfragmentaryzowane i zatomizowane, powracamy dziś do intuicji podsuniętych przez niektóre wybitne umysły kroczące drogą doświadczenia, niekiedy pod wpływem nieodpartego wewnętrznego impulsu. Lub też ku realistycznym mistykom, takim, jak Hildegarda z Bingen, rzeczniczka tego, co nadprzyrodzone.

Tajemnica jej wiedzy

Jej postać wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Czy jej znajomość leków pochodzi od Boga? Święta zapewnia nas o tym z niezachwianą wiarą. Nie jest ona autorką tego, co przekazuje. Językiem własnej epoki opisuje ludzki organizm z taką samą pewnością, z jaką prezentuje swą znajomość człowieczej duszy. Wiedza ta została jej objawiona, nie zaś zdobyta przez nią w drodze nauki. Mądrość Hildegardy jest mądrością wiary, a Bóg - jej Nauczycielem. W Niemczech pojawiają się coraz liczniejsze analizy jej dzieł. Laboratoria medyczne potwierdzają jej teorie. We Francji, św. Hildegarda znana jest od niedawna. Mamy obecnie dostęp do jej pism, wydawanych przez kilka dziesięcioleci po wojnie przez benedyktynki z klasztoru w Eibingen k. Rüdesheim nad Renem. Krążą pogłoski, że część rękopisów jest przechowywana w ukryciu przez Związek Farmaceutów Niemieckich. Czy chodzi o niepublikowane dotąd dzieła Hildegardy? Tajemnica oczekuje wyjaśnienia. Matka Hildegarda jest naszą współczesną. Nie zapominajmy, że w oczach Boga „tysiąc lat (...) jest jak dzień” (Ps 89, 4). Związana ze św. Hildegardą kosmiczna wizja prowadzi nas w świat XXI wieku, czasu globalnego pojmowania realiów pozamaterialnych i fizycznych. Stulecia XIX i XX dzieliły, analizowały, odgradzały i separowały. Nadchodzi epoka wielkich syntez, które scalą podzielony świat nauki, spoglądający w zwierciadło wiedzy rozbite na tysiąc okruchów, z przerażeniem Fausta, obserwującego, jak z probówki wyłania się homunkulus. Bez owej przemiany zatomizowanemu światu groziłoby ostateczne zniszczenie, w wyniku którego zamiast ziemi pozostałaby już tylko czeluść.

Nauka w służbie stworzenia

Jest prawdopodobne, że w poszukiwaniu globalnej wizji świata, człowieka i jego życia, coraz więcej naukowców będzie poświęcać uwagę natchnionym pismom nadreńskiej mistyczki. Jej objawienia będą traktowane jako przedmiot badań naukowych. Hildegarda otwiera przed nami nowe a zarazem odwieczne drogi, mogące uwolnić naukę od jej mechanistycznych przeszkód oraz oddać ją w służbę Stworzeniu. To ostatnie jest „dobre” w oczach Boga, podczas gdy człowiek zostaje oceniony przezeń jako coś „bardzo dobrego”. Mówi nam o tym pierwszy rozdział Księgi Rodzaju we fragmencie zwieńczającym opis sześciu dni stworzenia świata.

Nowe perspektywy

Na owej drodze, człowiek będzie musiał nauczyć się nowego sposobu patrzenia na rzeczywistość, odnalezienia Bożej perspektywy, danej mu przez Stwórcę, ale zaciemnionej przez grzech. Pryzmatem dla nowego spojrzenia jest łaska, a wyostrza się ono dzięki codziennemu przyswajaniu Słowa Bożego. Świadkiem prawdziwości tego, o czym mowa, jest Hildegarda. Wszystko jest łaską, również wiedza. Łaska zaś jest przekazywana przez Jezusa Chrystusa, który rekapituluje w sobie alfę i omegę Stworzenia. Św. Hildegarda uchyla bramy prowadzącej ku nowym przestrzeniom. Wcześniej otwarły się już, lub zostaną w przyszłości otwarte, bramy do zadziwiających tajemnic. Chora ludzkość znajdzie w nich nieznane sposoby uzdrawiania ciała i duszy, nierozłącznie związanych ze sobą w planie Bożej Miłości.

W centrum wszechrzeczy

Najcudowniejszym kluczem do nowych obszarów wiedzy jest ludzki genom. Również on poucza nas o tym, co św. Hildegarda wiedziała dzięki objawieniu: wszystko podlega Bożemu prawu. Człowiek powstaje w wyniku działania praw fizycznych o niezwykłej złożoności, powinien zaś podporządkować się prawu Bożemu, by zapewnić sobie pełny rozkwit i szczęście. Zwłaszcza na nowym etapie rozwoju nauki, na jakim znalazła się ludzkość, z wszystkimi możliwościami profanacji sanktuarium życia - klonowaniem, medycyną genetyczną, diagnostyką prenatalną i terapią genową! „Pogłębianie wiedzy nie jest celem samym w sobie” – powiada papież Jan Paweł II. Aby jeszcze bardziej zbliżyć się do celu, jakim jest: 1) rozszyfrowanie nieskończonej złożoności Stworzenia na płaszczyźnie fizycznej; 2) szukanie nowych rozwiązań w moralności, stosownie do wciąż ubogacanego skarbca wiedzy – należy w obu przypadkach działać w świetle danego ludziom przez Boga Objawienia, którego istotą jest prymat miłości... Mamy Objawienie przekazane ludziom przez Boga i zapisane w Biblii, Słowie Bożym, oraz objawienia dane wybranym duszom, takim, jak św. Hildegarda z Bingen. Czyż nie powinniśmy prosić Boga, aby posłał nam dziś nową, uprzywilejowaną duszę, by przez nią objawić, u zarania nowej epoki, misterium i tajemnice owego dowodu ludzkiej tożsamości zapisanej w wielkiej księdze życia? Zwróćmy uwagę na ciekawą zbieżność – hebrajski rdzeń imienia Bożego ADoNai, zawiera litery przekaźnika informacji genetycznej, DNA, kontrolującego aktywność zdrowych komórek. Możemy dopatrywać się tu symbolu stworzenia człowieka na podobieństwo Boże.

Stella Maris, nr 369, str. 30-31

http://www.voxdomini.com.pl/sw/sw49.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zasłużeni dla zdrowia
PostNapisane: 23 paź 2017, 11:07 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3195
Jeszcze jedna ciekawostka:
"Rośnie liczba zamordowanych lekarzy, którzy odkryli powodujący raka enzym,
pracowali oni nad cząsteczką GcMAF oraz udowodnili związek szczepionek z autyzmem.

19 czerwca 2015 dr. James Jeffery Bradstreet został wyłowiony z jeziora z raną postrzałową klatki
piersiowej. Był wybitnym lekarzem i naukowcem badającym przyczyny
autyzmu, był także ojcem dziecka, które zachorowało na autyzm.
Kilka dni przed śmiercią lekarza do jego centrum badań wtargnęli
funcjonariusze FDA (Amerykańska Agencja Żywności i Leków ) oraz
funkcjonariusze innych agencji rządowych przeszukując badania i
dokumenty znajdujące się w Child Development Resource Center.

Śmierć walczącego z przemysłem farmaceutycznym oraz agencją FDA doktora
wstrząsnęła środowiskiem naukowym i akademickim, ale przede wszystkim
rodzinami dzieci cierpiących na autyzm.

Kolejni lekarze zajmujący się badaniem autyzmu oraz nowymi metodami leczenia nowotworów
zginęli również w dziwnych okolicznościach,
poniżej tragiczne kalendarium:

19 czerwiec 2015 – dr Jeffrey Bradstreet zostaje wyłowiony z rzeki z raną postrzałową klatki piersiowej.
21 czerwiec 2015 – dr. Bruce Hedendal oraz dr Baron Holt zostają odnalezieni martwi na wschodnim wybrzeżu Florydy.
29 czerwca 2015 – dr Theresa Sievers, znaleziona martwa we własnym domu. Dr Jeffrey Whiteside zostaje uznany za zaginionego.
3 lipca 2015 – dr Patrick Fitzpatrick, uznany za zaginionego, jego samochód z przyczepką został odnaleziony na poboczu drogi.
10 lipca 2015 – dr Lisa Riley, odnaleziona martwa we własnym domu z raną postrzałową głowy.
19 lipca 2015 – dr Ron Schwartz, znaleziony martwy we własnym domu z raną postrzałową szyi w East Coast of Florida.
21 lipca 2015 – dr Nicholas Gonzalez, znaleziony martwy we własnym domu z raną postrzałową szyi w East Coast of Florida.
21 lipca 2015 – dr Abdul-Karim, został znaleziony martwy na poboczu drogi.
23 lipca 2015 – dr Jeffery Whiteside odnaleziony martwy z raną postrzałową
24 września 2015 – dr Mary Rene Bovier, zadźgana nożem we własnym domu, Pensylwania.
16 września 2015 – dr Mitch Gaynor znaleziony martwy na obrzeżach Manhattanu, śledczy uznali samobójstwo.
11 października 2015 – dr Marie Paas znaleziona martwa, śledczy uznali samobójstwo.
29 września 2015 – dr Jerome Block wyskoczył z okna apartamentu w Central Park West."

z forum amerykańskiego-This is true? I try to check information from
polish sources...- It's true. Continues to this day. Check Erinhealthnut

https://www.youtube.com/watch?v=eKsKtHyMXO0

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /