Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 21 kwi 2016, 19:31 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Uleczyć mózg. Część 1


Uleczyć mózg. Część 2


Uleczyć mózg. Część 3

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 22 kwi 2016, 13:14 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 25 kwi 2016, 12:42 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Choroba Parkinsona, choroba Alzheimera - przekleństwo naszych czasów. Prof. Andrzej Friedman

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 07 cze 2016, 16:29 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Niezwykła pamięć wody

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 07 cze 2016, 18:11 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
" Bliżej prawdy, bliżej zdrowia"
@Jacento,bardzo ciekawy temat i warto go przybliżać każdemu,komu zdrowie "ucieka"
serdeczne pozdrowienia z polskich dróg i ścieżek ...pełnych darów z Bożej Apteki " :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 08 cze 2016, 17:15 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
No to idźmy Wędrowcze w stronę długowieczności :)
Sekrety długowieczności – analiza stylu życia aktywnych stulatków

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 08 cze 2016, 19:27 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
Droga @Jacento:)
aż tyle ?strach :)
serdeczne pozdrowienia :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 12 cze 2016, 23:49 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Dobra Myśl drogą do osiągnięcia celu

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 08 mar 2017, 21:52 przez Jacenna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 14 cze 2016, 17:20 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Obejrzyjcie powyższy film, bo jest usuwany z Youtube.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 14 cze 2016, 21:00 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Prawdziwe znaczenie miłości, DZIEWICTWA i seksualności w życiu człowieka.

Telegonia cz. I - Monika Burzyńska - 20.06.2013

Telegonia cz. II -

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 21 cze 2016, 14:19 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Druga strona seksualnej rewolucji - KOBIECA MOC

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 11 lip 2016, 21:46 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
"Podróż do wnętrzności"

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 13 wrz 2016, 20:01 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Niedobory jodu i jodku potasu prowadzą nie tylko do chorób tarczycy i piersi

Artykuł napisany na podstawie wyników badań przeprowadzonych przez dr nauk medycznych: Guya Abrahama, Davida Brownsteina i Linnette Beck.

Mamy do czynienia z epidemią niedoboru jodu – są nią dotknięci mężczyźni, kobiety i dzieci, a zwłaszcza wegetarianie. W ciągu ostatnich 30 lat spożycie jodu spadło o 50% (wskutek usunięcia go z produktów spożywczych!). W tym samym czasie w jedzeniu, wodzie, lekach i wielu otaczających nas przedmiotach codziennego użytku wzrosła dramatycznie ilość konkurujących z jodem toksycznych halogenków (halidków), tj. bromków, fluorków, chlorków oraz nadchlorków. Jednocześnie zaczęto odnotowywać zwiększoną zapadalność na choroby tarczycy, torbiele i nowotwory piersi [w organizmach kobiet cierpiących na raka piersi odnotowano podwyższone stężenie bromu i fluoru], raka prostaty oraz otyłość, a dodatkowo więcej przypadków opóźnień w fizycznym i umysłowym rozwoju dzieci! W Japonii, gdzie dawka spożywanego jodu jest 100 razy większa niż na Zachodzie, wskaźniki występowania tych schorzeń są znacznie niższe!

Symptomy niedoboru jodu i jednocześnie niedoczynności tarczycy (łac. hypothyreosis)
Jeśli dostrzegasz u siebie poniższe symptomy, to ich przyczyną może być niedobór jodu lub powiązana z tym niedoczynność tarczycy. Należą do nich: łamliwe paznokcie, zimne dłonie i stopy, obniżona tolerancja zimna, stany depresyjne, trudności w połykaniu, sucha skóra, przesuszone, wypadające włosy, zmęczenie, wysoki poziom cholesterolu, chrypa, bóle gardła, bezpłodność, ospałość, nieregularne miesiączki, przedwczesna menopauza, słaba pamięć i koncentracja, niskie tętno, tycie, zmniejszone wydzielanie potu – nawet po intensywnym wysiłku fizycznym. Z powodu niedoboru jodu możesz cierpieć również na dysfunkcje w pracy tarczycy, torbiele piersi, a nawet nowotwory – zwłaszcza piersi, jajników, błony śluzowej macicy lub prostaty. Z powodu niedoboru jodu twoje dziecko może być opóźnione w rozwoju (mieć zespół nadpobudliwości ruchowej – ADD, całościowe zaburzenie rozwojowe – PDD [autyzm dziecięcy, zespół Aspergera, zespół Hellera, zespół Retta] lub zespół Downa. Prawidłowy poziom hormonów tarczycy, do którego produkcji niezbędny jest jod, jest warunkiem niezaburzonego wzrostu i rozwoju dzieci.

Symptomy nadczynności tarczycy (łac. hyperthyreosis)
Do najważniejszych symptomów nadczynnej tarczycy zalicza się zbyt wysokie tętno, palpitacje serca oraz objawy charakterystyczne dla choroby Gravesa-Basedowa [wole, wytrzeszcz oczu, obrzęki]. Schorzenie Gravesa-Basedowa ma podłoże autoimmunologiczne [podobnie jak choroba Hashimoto, czyli przewlekłe zapalenie tarczycy] spowodowane toksemią, czyli przeciążeniem organizmu toksynami różnego pochodzenia, które przyczepiają się do receptorów TSH (hormonu tyreotropowego, tyreotropiny), co sprawia, że organizm zaczyna produkować autoprzeciwciała skierowane przeciwko receptorom TSH (anty-TSHR). To z kolei powoduje wzmożone wydzielanie hormonów tarczycy (FT3 i FT4) przy niskim stężeniu TSH, a w efekcie objawy jej nadczynności, nadmiernego rozrostu i unaczynienia. Taka sytuacja może zagrażać życiu. Badania wykazały, że pacjenci z niedoborami jodu mają podwyższony poziom autoprzeciwciał skierowanych przeciwko receptorom tarczycowym.

[Do pojawienia się choroby Gravesa-Basedowa i Hashimoto dodatkowo może przyczynić się spożywanie glutenu, którego jedno z białek (gliadyna) oraz tkanka tarczycy mają podobną budowę molekularną, co oznacza, że kiedy gliadyna dostaje się do krwioobiegu i zostaje rozpoznana przez układ odpornościowy jako obce białko, organizm zaczyna ją atakować, a przy okazji komórki tarczycy.

Ogólnie ujmując, każda choroba autoimmunologiczna świadczy o toczącym się przewlekłym stanie zapalnym w organizmie o różnej etiologii: toksyny, patogeny, zła dieta, pole elektromagnetyczne, stres, wady genetyczne, co prowadzi do nadmiernego stresu oksydacyjnego, czyli pojawienia się patologicznych ilości wodnych rodników (niesparowanych atomów), które sukcesywnie zaczynają niszczyć wszystkie komórki ciała. Stres oksydacyjny sprawia, że komórki nie mają wystarczającej ilości energii do samoczynnej regeneracji].

Cztery funkcje jodu
Tarczyca, metabolizm i powiązane z nim utrzymanie prawidłowej wagi

Jod to klucz do zdrowej tarczycy i prawidłowego metabolizmu. Jod jest najbardziej znany z tego, że wchodzi w skład hormonów, wykorzystywanych przez każdą komórkę ciała [receptory jodu znajdują się w każdej komórce organizmu, a nie jak sądzono kiedyś – wyłącznie w tarczycy], dzięki czemu uczestniczy w regulowaniu metabolizmu i utrzymywaniu prawidłowej wagi ciała, poprzez kontrolowanie procesu spalania tłuszczu, przetwarzanego w energię i ciepło. Ponad 100 lat temu podawanie jodu nie tylko zapobiegało pojawianiu się wola [rozrostowi tarczycy], z powodzeniem leczono też jej nadczynność – narosłe wole po podaniu naturalnego jodu po prostu znikało.

Jod obecny w procesie regulowania metabolizmu pomaga również we właściwym funkcjonowaniu pozostałych gruczołów dokrewnych (hormonalnych), tj. nadnerczy, przysadki mózgowej, gruczołów narządów płciowych, trzustki, szyszynki i grasicy. Bierze też udział w trawieniu – jest obecny w gruczołach ślinowych (śliniankach) oraz w błonie śluzowej żołądka. Jego niedobory prowadzą do nadmiernej produkcji śluzu, zmęczenia, hemoroidów, bólów głowy, w tym migrenowych, oraz nadmiernego rozrostu tkanki włóknistej (bliznowców).

Borykamy się z epidemią otyłości i nadwagi. I nic w tym dziwnego, skoro jod jest niezbędnym pierwiastkiem w procesie metabolizmu i utraty wagi. Jod magazynuje się w komórkach tłuszczowych, tak jak toksyczne halogenki, które z kolei blokują spalanie tłuszczu, a w konsekwencji utratę wagi. Za umiarkowaną nadwagę długo obwiniano niedoczynną tarczycę. Ale jak się okazało, chodzi nie tylko o niedobory jodu, lecz także o jednoczesne przeciążenie toksycznymi halogenkami – takie osoby mogą zrzucić tylko niewielkie nadmiary, w pewnym momencie ich waga przestaje spadać. Szacuje się, że 50-60% populacji cierpi na otyłość. W większości przypadków najlepszą terapią okazałaby się krótkotrwała terapia wysokimi dawkami jodu – 12,5 miligrama (mg), NIE mikrograma (mcg), dziennie w połączeniu z dzienną dawką 1000 mg aminokwasu L-Tyrozyny [prekursora wielu hormonów, w tym tarczycowych, którego niedobór prowadzi do niedoczynności tarczycy i depresji], a także z wizytami w saunie – suchej lub na podczerwień – by pozbyć się pozostałych halogenków, z ograniczeniem kalorii o 25% [a najlepiej zmianą diety na niskowęglowodanową, bezcukrową i bezglutenową, za to bogatą w tłuszcze zwierzęce] oraz z konsekwentną aktywnością fizyczną.

Prawidłowy a zaburzony rozwój umysłowy

Według Światowej Organizacji Zdrowia niedobory jodu prowadzą do opóźnienia umysłowego, kretynizmu, zwiększonej śmiertelności wśród noworodków i dzieci, niepłodności oraz socjoekonomicznego upadku – a w ostatnich latach wiąże się je również z różnego rodzaju zaburzeniami w rozwoju u dzieci (ADD, PDD i LD – trudności w uczeniu się). Jod i hormony tarczycowe pobudzają rozwój mózgu i nerwów. A zatem jest on ważny dla kształtowania się inteligencji i pamięci. W testach na inteligencję różnica w wynikach uczestników z deficytem jodu oraz uczestników z jego prawidłowym poziomem wynosiła 13,5 punktu. Jod jest skoncentrowany nie tylko w mózgu, ale również w płynie mózgowo-rdzeniowym, w oku oraz w części mózgu zwanej istotą czarną śródmózgowia (substantia nigra), której uszkodzenie uznaje się za podstawowy czynnik w pojawieniu się choroby Parkinsona. Wysokie stężenie jodu znajduje się w mleku matki, co pomaga w prawidłowym rozwoju mózgu i systemu nerwowego niemowlęcia. Niektórzy biologowie ewolucjoniści są zdania, że jod i spożywanie owoców morza odegrało istotną rolę w rozwoju ludzkiego mózgu i generalnie w ewolucji człowieka.

Płodność

Światowa Organizacja Zdrowia niedobory jodu łączy też z występowaniem bezpłodności. Spożywanie jodu jest szczególnie ważne w przypadku kobiet, gdyż stężenie tego pierwiastka jest największe w tarczycy, piersiach i jajnikach. Niedobory jodu u kobiet mogą prowadzić do nieregularnego miesiączkowania, bezpłodności, przedwczesnej menopauzy oraz chorób jajników. Rzecz jasna jest on niezbędny także dla mężczyzn, zwłaszcza po to, by chronić prostatę.

Funkcja wzmacniania odporności

Jod jest znany z tego, że odgrywa zasadniczą rolę w funkcjonowaniu układu immunologicznego. Posiada silne właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgrzybiczne przeciwpasożytnicze oraz przeciwnowotworowe. Przez wieki stosowano go miejscowo, w celu unieszkodliwienia bakterii [w przeszłości jod był panaceum właściwie na wszystkie bolączki]. Do niedawna był wiodącą substancją przeciwpasożytniczą (preparaty: Yodoxin lub Iododoxin). Jak wykazano, wysokie dawki jodu zabijają komórki nowotworowe piersi i tarczycy – indukują selektywną apostozę [śmierć chorych komórek w postaci genetycznie zaprogramowanego samobójstwa]. Na dodatek jod jest potężnym antyoksydantem. Jeszcze jakiś czas temu niedobory jodu obwiniano za pojawianie się włókniaków piersi oraz nowotworów: piersi, tarczycy, jajników, błony śluzowej macicy oraz prostaty. W latach 60., kiedy spożycie jodu było większe niż obecnie (a ilość toksycznych halogenków mniejsza), ryzyko zachorowania na raka piersi było na poziomie 1 do 20; dziś jest na poziomie 1 do 8 i każdego roku wzrasta o 1%! Niedobory jodu kojarzono także z występowaniem kamicy ślinianek podżuchwowych i usznych, torbieli łojowych (kaszaków) oraz infekcji dróg rodnych.

Przyczyny niedoboru jodu
Dlaczego poziom jodu jest tak niski?

Dane z badania zdrowia w ramach projektu NHANES (National Health and Nutrition Examination Survey) pokazują, że w Stanach Zjednoczonych poziom spożycia jodu w ciągu ostatnich 30 lat spadł w przybliżeniu o 50%. Dlaczego? Istnieje wiele powodów. Według Światowej Organizacji Zdrowia około 1/3 światowej populacji żyje w obszarach narażonych na deficyt jodu w otoczeniu; problem ten dotyczy 129 krajów [Liczba ta prawdopodobnie jest niedoszacowana. Inne źródła mówią o deficycie jodu u ponad 70% populacji]. Dzieje się tak, gdyż największe stężenie jodu występuje w wodzie morskiej oraz na wybrzeżach, natomiast na większości obszarów wewnątrzlądowych jodu brakuje. Do innych przyczyn zalicza się: dietę ubogą w ryby, owoce morza i wodorosty, dietę wegańską i wegetariańską, małą ilość jodu w soli spożywczej, kiepskie techniki rolno-hodowlane, unikanie soli w związku z nieuzasadnioną obawą przed zbyt wysokim ciśnieniem krwi, spożywanie toksycznych halogenków oraz wykorzystywanie w medycynie radioaktywnej (organicznej) formy jodu [która konkuruje z nieradioaktywną, nieorganiczną, czyli naturalną jej postacią]. Na dodatek, zaprzestano dodawania jodu do wielu środków spożywczych, które kiedyś wzbogacano tym pierwiastkiem. Na przykład w latach 60.-80. jod był stałym składnikiem ciasta, z którego produkowano pieczywo, lecz później zamiast jodu zaczęto dodawać do niego związki bromu, czyli toksyczny halogenek.

Stało się tak za sprawą tzw. „efektu Wolffa-Chaikoffa”, który okazał się katastrofą dla jodu. Eksperyment tych dwóch rzekomych naukowców sprawił, iż zaczęto bać się jodu na tyle skutecznie, że w Stanach Zjednoczonych zaprzestano dodawania go do środków spożywczych na ponad 30 lat! Na spostrzeżenia z tych badań powoływało się wielu, ale tylko nieliczni robili to z należytym ich zrozumieniem. Interpretowano je w opaczny sposób, utrzymując, że zbyt duże dawki naturalnego, nieorganicznego jodu blokują wytwarzanie hormonów tarczycy, co prowadzi do jej niedoczynności oraz jednocześnie do powstania wola. Problem w tym, że szczurom w eksperymencie najpierw podano jod naturalny, którym wysyciła się ich tarczyca, a następnie dożylnie jod radioaktywny, który ze zrozumiałych względów nie mógł zostać wychwycony przez tarczycę, nasyconą już jodem naturalnym [Potem okazało się, że szczurom użytym w tym eksperymencie nie tylko nie oznaczono poziomu hormonów tarczycy, ale także nie zaobserwowano u nich ani objawów jej niedoczynności, ani wola. W latach 70. obalono „efekt Wolffa-Chaikoffa” i udowodniono, że podawanie jodu naturalnego nie tylko reguluje pracę tarczycy, ale prowadzi również do wyleczenie jej nadczynności].

Nowe testy do oznaczania poziomu jodu

Amerykańskie laboratoria Doctors Data oferują dwa nowe testy pozwalające na oznaczenie poziomu jodu i jodku potasu. Pierwszy z nich to test obciążenia jodem, badający stężenie jodu w moczu po spożyciu określonej dawki. Pokazuje, ile jodu po upływie doby pozostało w organizmie, a ile zostało wydalone. U ludzi zdrowych tylko 10% jodu pozostaje, a 90% jest wydalane. W chwili obecnej przeciętny Amerykanin zatrzymuje 56% jodu w organizmie, a wydala tylko 44% – co wskazuje na poważne niedobory tego pierwiastka. Drugi test obciążenia jodem bada nie tylko ilość jodu w moczu, ale również fluoru i bromu.

Terapie jodem
Ile jodu potrzebujemy?

Wole zaczęto leczyć jodem już na początku XIX wieku, we Francji. Istnieją dwie postaci jodu: czysty jod w formie pierwiastkowej, niezwiązanej, oraz w postaci jodku potasu – KI (ok. 74-76% jodu w jodku potasu). Na przykład sól jodowana zawiera jod w postaci jodku potasu. Organizm potrzebuje obydwu – np. tarczyca głównie jodku potasu, a tkanka piersi jodu pierwiastkowego. Doktor Lugol stworzył roztwór wodny składający się z 5% jodu i 10% jodku potasu. Dzienna zalecana dawka profilaktyczna 5-procentowego płynu Lugola to tylko dwie krople, co odpowiada 12,5 miligramom (mg) jodu. Kiedyś był on powszechnie dostępny w aptekach. Leczono nim nie tylko wole, ale też infekcje o różnej etiologii i wiele innych dolegliwości.

Najwięcej jodu od tysięcy lat jedzą Japończycy, z racji obecności w ich diecie wodorostów i owoców morza. Jod czerpią też z jajek, bo wzbogacają nim paszę dla kur. Przeciętna dawka jodu spożywana przez Japończyka to 13,8 mg, czyli około 100 razy więcej niż dzienna dawka zalecana przez Amerykanów. Japonia cieszy się zaskakująco niskimi wskaźnikami zapadalności na nowotwory piersi, jajników, błony śluzowej macicy, prostaty oraz włókniaków piersi. Nie borykają się z problemem otyłości na masową skalę, a dodatkowo mogą pochwalić się wybitnymi osiągnięciami akademickimi [jod nazywany jest pierwiastkiem mądrości].

W Stanach Zjednoczonych od początku XIX do połowy XX wieku spożywano znacznie więcej jodu niż obecnie, zwłaszcza na wybrzeżu. Według Narodowego Instytutu Zdrowia przeciętna dawka jodu przyjmowana latach 60. z samym tylko pieczywem wynosiła 726 mikrogramów (mcg) dziennie. A dzisiaj wynosi zero. A dawka ta nie uwzględnia przecież owoców morza.

Obecnie dzienna zalecana dawka jodu w Stanach Zjednoczonych wynosi tylko 150 mikrogramów (0,15 mg) dla przeciętnej osoby, w okresie ciąży – 220 mcg, a w trakcie karmienia – 290 mcg. Jest to niezbędne minimum zapobiegające pojawieniu się wola, niedoczynności i skrajnego idiotyzmu, ale nie jest to dawka wystarczająca do tego, by zaspokoić potrzeby całego organizmu i zapobiec nowotworom. W artykule opublikowanym 29 czerwca 2006 roku w New England Journal of Medicine napisano, że niedobory jodu są wciąż powszechne i zalecono zwiększenie jego dziennej dawki do 300-400 mcg. To zdecydowanie za mało, ale przynajmniej jest to krok w dobrą stronę!

A zatem, ile jodu tak naprawdę potrzebujemy? Znacznie więcej niż dzienna dawka zalecana przez Amerykanów. Czyli ile? Maksymalną dawkę łatwo policzyć, opierając się na rozległych badaniach dra Abrahama. Wykazały one, że z 50 mg jodu podanych w teście obciążenia po 24 godzinach zdrowa jednostka wydala 90% tej dawki, zachowując w organizmie 10%, czyli 5 mg. Jest to maksymalna ilość, jaką organizm może wykorzystać dziennie w celu nasycenia receptorów jodu. Jednakże z praktyki klinicznej wynika, że kiedy organizm zostanie już odpowiednio nasycony jodem, to jego dzienną dawkę można zmniejszyć do 1-3 mg. Kobiety potrzebują więcej jodu niż mężczyźni. Naukowcy z Japonii i Francji są zdania, że dzienna dawka jodu powinna kształtować się na poziomie 12,5 mg, co pokazuje, że duże dawki jodu są tolerowane.

Żywność bogata w jod

Najbardziej bogate w jod są wodorosty, owoce morza (krewetki, dorsz, okoń morski i łupacz) oraz sól jodowana. W Stanach Zjednoczonych i w innych krajach jod dodaje się do soli od lat 20. XX wieku, by zapobiec powstawaniu wola. Ale jak wykazały badania, wchłanianie (biodostępność) jodu z soli morskiej kształtuje się na poziomie zaledwie 10%. Spożywanie soli jodowanej może przeciwdziałać powstaniu wola, ale nie jesteśmy jej w stanie zjeść na tyle dużo, by zaspokoić wszystkie potrzeby organizmu [by przyjąć 12,5 mg jodu, musielibyśmy zjeść dziennie około 35 łyżeczek soli]. Lepszym sposobem na suplementację jodem było dodawanie jodu do pieczywa, gdyż jak wykazały badania wchłanianie jodu z chleba jest 10-krotnie większe niż z soli. Jedna kromka chleba dostarczała 150 mikrogramów (mcg) jodu, czyli odpowiednik dziennej zalecanej dawki [obecnie w chlebie zamiast jodu jest brom i oczywiście gluten, więc lepiej go unikać].

Wydajne suplementy jodu

Preparat Iodoral [produkowany w Stanach Zjednoczonych, niedostępny na polskim rynku, tylko w postaci zamiennika] to tabletki o wysokim stężeniu jodu – jedna zawiera 12,5 mg (5 mg jodu i 7,5 mg jodku potasu). Jest to w przybliżeniu dzienna dawka jodu, jaką przyjmują Japończycy z pożywienia. Jod można przyjmować także w postaci płynu Lugola [w Polsce dostępny jest tylko jeden roztwór wodny jodu, o niskim, bliżej nieokreślonym stężeniu]. Inne preparaty z jodem w składzie zawierają zwykle tylko 225 mikrogramów (mcg) tego pierwiastka. Dzienna dawka jodu przyjmowana z pożywieniem przez Amerykanów wynosi tylko 100-150 mcg. Początkowa dawka terapeutyczna w przypadku osób z niedoborami to 12.5 mg dziennie przez okres pierwszego miesiąca, a następnie dawka podtrzymująca w wysokości 1-3 mg na dzień.

Czy nadmiar jodu może zaszkodzić?

Naturalny jod jest niezbędny do życia. Reakcje alergiczne na jod pojawiają się niezwykle rzadko, niemniej jednak mogą wystąpić, a nawet zagrozić życiu, poprzez nadmierną stymulację przeciwciał IgE, co może skutkować pojawieniem się pokrzywki i szoku anafilaktycznego. Nadmierne dawki jodu zwykle prowadzą do wydzielenia się przeciwciał IgD wraz z szeregiem symptomów im towarzyszących, w tym: trądziku, wysypki, biegunki, gorączki, bólów głowy, wzmożonego ślinotoku, metalicznego smaku w ustach, mdłości oraz kichania. Przy czym niektóre reakcje na wysokie dawki jodu mogą być wywołane wzmożonym wydalaniem z organizmu toksycznych halogenków: bromku, fluorku i nadchlorku [oraz metali ciężkich: rtęci, ołowiu i aluminium]. Wysokie dawki jodu mogą podwyższyć poziom hormonu TSH oraz cholesterolu, a obniżyć poziom hormonów T3 i T4. Jednak gdy dawka jodu zostaje obniżona, wskaźniki T3 i T4 wracają do normy, cholesterol się obniża, jedynie wskaźnik TSH może być nadal lekko podwyższony [chyba że obecnie obowiązujący amerykański zakres prawidłowego stężenia TSH (0,5-4,5 mU/l) jest niewłaściwy (zaniżony), gdyż odzwierciedla stan osób z niedoborami jodu]. A zatem, jak widać, wskutek przyjęcia nadmiernej dawki jodu mogą pojawić się objawy przedawkowania [lub oczyszczania z toksyn], więc nie przekraczajcie na własną rękę zalecanych dawek terapeutycznych lub podtrzymujących.

Komentarz SOTT: Według dra D. Brownsteina podwyższone stężenie TSH (5-30mU/l) powraca do normalnego poziomu po 6 miesiącach terapii jodem. Hormon TSG reguluje pracę symportera sodowo-jodowego, który pośredniczy w wychwycie jodu przez gruczoł tarczycowy. U niektórych osób z niedoborem jodu stężenie TSH zwiększa się właśnie po to, by pobudzić aktywność wspomnianego symportera.

Szkodliwe źródła jodu

Szkodliwą formą jodu jest jod organiczny, radioaktywny (radiojod), stosowany w testach medycznych oraz w praktyce „terapeutycznej”. Może być szczególnie niebezpieczny wtedy, gdy poziom jodu naturalnego (nieorganicznego) w organizmie jest zbyt niski. To właśnie radiojod wydziela się z wadliwie działających reaktorów jądrowych. Może prowadzić do raka tarczycy i innych rzadko występujących nowotworów. Organiczne, toksyczne formy jodu wchodzą także w skład niektórych leków i kontrastów radiograficznych. To właśnie tą radioaktywną formą jodu „leczy się” rzekomo tkankę tarczycy w chorobie Gravesa-Basedowa, a de facto wypala się ją.

Toksyczne halogenki
Halogenki to grupa związków chemicznych, w skład których wchodzą pierwiastki takie jak jod, fluor, brom i chlor. Po chemicznej „redukcji” przybierają postać toksyczną – stają się halidkami, odpowiednio: jodkiem, fluorkiem, bromkiem i chlorkiem. To właśnie te formy halogenków wykorzystuje się w przemyśle spożywczym i farmaceutycznym, a także do produkcji wielu przedmiotów codziennego użytku. Podczas gdy jodek i chlorek w niewielkich ilościach wykazują korzystne właściwości, to pozostałe, czyli fluorek i bromek, są w każdej ilości toksyczne. Potrafią przyłączać się do receptorów jodu, blokując w efekcie jego działanie oraz funkcjonowanie hormonów tarczycy, a zatem prowadzą do wielu ciężkich chorób.

Toksyczne halogenki, halidki, są bardzo powoli wydalane z organizmu, gdyż w wątrobie nie istnieje (nie rozpoznano do tej pory) odpowiednia dla nich ścieżka detoksykacyjna. Ich wydalanie da się jednak przyspieszyć poprzez zażywanie w odstępie dwóch godzin następujących substancji: roztworu nierafinowanej soli morskiej [1/4-1/2 łyżeczki rozpuszczonej w szklance ciepłej wody], co pomaga w zastąpieniu toksycznego bromku korzystnym chlorkiem, następnie po śniadaniu wysoką dawkę jodu (12,5-50mg) [wraz z 200 mg selenu, 500 mg witaminy B3 w postaci nikotynamidu oraz 100 mg witaminy B2 (ryboflawiny)], a potem 1-3 gramy witaminy C, która pomaga w detoksykacji. Wieczorem należy wziąć 300-600 mg magnezu. Pomocne są także kąpiele z dodatkiem soli Epson oraz pobyty w saunie – suchej lub na podczerwień.

Brom i jego związki

Pierwiastek brom to trucizna i nie powinien być spożywany przez ludzi. W postaci gazu jest stosowany do zabijania termitów! W formie bromku potasu używa się go w procesie produkcji światłoczułych emulsji fotograficznych oraz jako środek uspokajający i tłumiący napięcie seksualne wśród żołnierzy (blokuje produkcję testosteronu). Brom i jod mają podobną wielkość, w związku z czym konkurują o receptory jodu. Brom przyłącza się do transportera jodu i niszczy go. Jod, stosowany kiedyś jako dodatek do środków spożywczych, leków i innych produktów codziennego użytku, zastąpiono bromem – mimo tego, że de facto jest on pestycydem. Można go spotkać w sprayach do nosa, inhalatorach i w anestetykach, w mące, napojach energetyzujących, w ubraniach, materacach, samochodach i elektronice użytkowej. W przemyśle piekarniczym brom (jako spulchniacz) zastąpił jod, przez co codzienne spożycie tego ostatniego spadło o 726 mcg.

Spożywanie bromu (lub wdychanie go w postaci gazu) przez osoby z niedoborami jodu będzie nasilać schorzenia tarczycy. Do symptomów zatrucia bromem należą: uczucie otępienia, apatia, stany depresyjne, poirytowanie, bóle głowy oraz niedoczynność tarczycy. Do ostrych reakcji należą: delirium (majaczenie), upośledzenie psychoruchowe, schizofrenia oraz halucynacje.

Fluor i jego związki

Fluor jest toksyną i może doprowadzić do śmierci. Jest dodawany do wody w Stanach Zjednoczonych od ponad 50 lat, mimo że badania przeprowadzone w Nowej Zelandii nie wykazały żadnej różnicy w ubytkach zębowych na obszarach objętych i nieobjętych fluoryzacją. W wielu krajach europejskich zaprzestano dodawania fluoru do wody pitnej. Fluoryzacja prowadzi do fluorozy dentystycznej (kredowego przebarwienia szkliwa, kruchości i łamliwości), złamań kości biodrowej, raka kości, obniżonej inteligencji, toksykozy nerek, zwapnienia szysznki, a u psów do powstania wola. Dla człowieka fluor jest tym bardziej toksyczny, im mniej jodu w organizmie. Powszechnie stosuje się go w lekach (fluoksetyna, np. Prozak, Andepin, Deprexetin), w pastach do zębów i innych preparatach dentystycznych. Fluor w formie gazu jest w pojemnikach ze sprayem.

Chlor i jego związki

Chlor jest ważnym składnikiem płynu zewnątrzkomórkowego oraz kwasu żołądkowego. Lecz w dużych ilościach jest toksyczny – wiąże się go z defektami urodzeniowymi, rakiem, zaburzeniami w płodności, poronieniami i zniszczeniem układu odpornościowego. Nadmierne ilości chlorku sodu (soli stołowej) konkurują z jodem i prowadzą do niedoczynności tarczycy, co szczególnie odnotowano w Chinach. Źródłem chloru i jego związków są m.in. sól stołowa, woda z kranu, słodziki Splenda i Sucralose. Jest obecny na basenach i w pojemnikach ze sprayem.

Nadchlorek

Nadchlorek to jeden atom chloru otoczony czterema atomami tlenu. Jest toksyną. Może zająć w organizmie miejsce jodu i zniszczyć jego transportery. Prowadzi do niedoczynności i raka tarczycy, wola, chorób piersi, zaburzeń miesiączkowania, nieprawidłowości w pracy układu immunologicznego, zaburzeń w rozwoju płodu oraz opóźnienia umysłowego u dzieci.

Nadchlorek występuje naturalnie w środowisku, ale może być również wytworzony przez człowieka. Jest główną substancją zanieczyszczającą wody gruntowe w 43 stanach USA. Cała rzeka Colorado jest skażona nadchlorkiem, w związku z czym na jego chorobotwórcze działanie narażone jest 20 milionów osób. Znajduje się m.in. w wodzie pitnej, w krowim i ludzkim mleku, sałacie, samochodowych poduszkach powietrznych, fajerwerkach, paliwie rakietowym oraz w garbowanych skórach.

https://pracownia4.wordpress.com/2015/1 ... -i-piersi/

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 04 paź 2016, 19:04 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Antyrakowy dekalog śp. Krzysztofa Krauzego

Wysłuchał w Durbanie Witold Szabłowski

Obrazek
Cztery lata temu dowiedziałem się, że mam raka prostaty. Nie doceniłem powagi sytuacji, zlekceważyłem przeciwnika. Na usprawiedliwienie mam tylko tyle, że doświadczenie uczy, że umierają inni.
Nikt nie dopuszcza myśli, że sam może umrzeć - mówi Krzysztof Krauze, reżyser "Długu", "Mojego Nikifora" i "Placu Zbawiciela".

Był luty 2006 r. Zrobiłem na pamiątkę kilka autoportretów na tle oszronionych drzew, potem dałem sobie wyciąć prostatę, naświetliłem się i uwierzyłem, że będzie dobrze. Dziś wiem, że to była ucieczka w krainę baśni o cudownym uzdrowieniu. Prostatę obchodziłem dookoła, nie zajrzałem nawet do internetu. Bardziej niż raka bałem się na wakacjach rekina. Lekarze też nie zawracali sobie mną głowy. Nikt nie wziął za moje leczenie najmniejszej odpowiedzialności. Nie wyłączając mnie samego.
Szczęśliwa gwiazda świeciła mi aż do ubiegłego roku.
W październiku okazało się, że mam przerzuty w kościach. W kręgach, żebrach, stawach biodrowych. I jeśli natychmiast nie zacznę się leczyć, jeśli nie zmienię stosunku do swojej choroby, każdy następny rok będzie cudem darowany. Teraz już nie chodziło o komfort życia, gra toczyła się o samo życie. Czym grozi przerzut do kręgosłupa? Kompresją kręgów, przerwaniem rdzenia... Barwnym, za to krótkim życiem na morfinie.

Rozpocząłem leczenie. Kilka tygodni później życie wyrzuciło mnie na brzeg Oceanu Indyjskiego, w Durbanie, w RPA. Przyjechałem tu pisać scenariusz, ale rak szybko to skorygował - terapia rozpoczęta w Polsce okazała się nieskuteczna. Pojawiły się nowe przerzuty.
Onkolog, który się tu mną zajął, Polak dr Waldemar Szpak, zaproponował ścieżkę, której nie przewidywały żadne procedury. Podjęliśmy leczenie, którego nie zrefundowałby żaden ubezpieczyciel. Ani w Polsce, ani w RPA, ani w USA. Po upływie pół roku mogę powiedzieć, że założyliśmy chorobie kaganiec. To wszystko stało się możliwe, ponieważ znaleźli się ludzie, którzy przyszli mi z pomocą. Jedni użyczyli mi mieszkania, inni wsparli mnie finansowo. I to było pierwsze, zupełnie niezwykłe doświadczenie z rakiem: odkryłem, jak wielu mam przyjaciół!
To Wy ocaliliście mi życie. Dziękuję. Pracuję i leczę się. Rozpocząłem kolejny cykl chemii. Codziennie maszeruję siedem kilometrów z kijami do nordic walking. Ćwiczę na siłowni, pływam. Blokada testosteronu, którą przechodzę, niszczy mięśnie. Muszę je odbudować - one trzymają kręgosłup osłabiony przerzutami. Naszkicowałem kilka scenariuszy filmowych, przeczytałem górę książek. Wiele moich wyobrażeń o raku się nie sprawdziło. Sporo jednak się nauczyłem - o chorobie i o sobie samym. Chcę się z wami tą wiedzą podzielić.

1. Badaj się - choć trudno w to uwierzyć, nie jesteś nieśmiertelny

Lęk przed chorobą nie może odebrać ci zdrowego rozsądku. Rak wykryty w końcowej fazie może być nieuleczalny. Jeśli palisz, żyjesz w stresie, którego nie potrafisz rozładować, jesz byle jak, byle gdzie i byle szybciej, nie uprawiasz sportu poza wyścigami na trzypasmówce do Gdańska, jeśli w twojej rodzinie były przypadki raka - zbadaj się.
Badanie PSA, którego podwyższony poziom sygnalizuje raka prostaty, kosztuje w prywatnej klinice 70 zł. Warto, wierz mi, ja zbadałem się za późno. Nie z oszczędności. Po prostu trudno uwierzyć, że przyplącze ci się przewlekła albo nieuleczalna choroba. A jednak...
Na udział w katastrofie lotniczej masz szansę jak jeden do trzech milionów, na zachorowanie na raka prostaty jak jeden do trzy, milion razy większą. Nie ekscytuj się katastrofami w mediach, a zajmij się swoim własnym życiem.
Brak odzewu polskich kobiet na bezpłatne badania mammograficzne jest prawdziwą narodową tragedią. Tu trzeba postawić krzyż, a nie przed Pałacem Prezydenckim.

2. Rak to nie wyrok

Panuje opinia, że rak to wyrok śmierci. Zła, myląca, bardzo szkodliwa opinia. Rak nie musi skończyć się śmiercią! To, czy umrzesz, zależy od ciebie, od twojej woli przeżycia. Jesteś dla siebie Panem Bogiem. To brzmi jak herezja, ale żeby przeżyć, musisz odrodzić się w nowej wierze. W wierze w niewyczerpaną siłę własnej woli.
Jeśli usłyszałeś od lekarza: "To jest rak", od tego momentu twoim głównym wrogiem nie jest rak, ale rozpacz. Twój strach i niepewność. Jeśli lekarz mówi ci: "Zostało panu niewiele życia, radzę uporządkować sprawy" - nie wierz mu! Znane są przypadki ludzi, którzy wyszli z raka, choć byli tak beznadziejnym stanie, że kontrolowali już tylko swój oddech. Od tego, jak myślisz, zależy 75 proc. terapii. Operacje, naświetlenia, chemia, terapia hormonalna, to "tylko" pozostałe 25 proc. Jak inaczej wytłumaczyć, że jeden pacjent umiera po trzech miesiącach, a drugi z taką samą diagnozą, w takim samym stanie... po kilkunastu latach, na zupełnie inną chorobę?
Zapamiętaj, ty decydujesz, czy będziesz żył. Nie lekarz, nie rak. Ty! Kieruj się nadzieją. Jest taka lekarska anegdota: Jeśli pacjent uprze się żeby żyć, medycyna jest bezradna. Wszystko zależy od tego, czy rozdmuchasz iskrę nadziei, czy zapali się płomieniem, który oświetli ci przyszłość.
Wiele rodzajów raka jest dziś całkowicie uleczalnych. Naświetlenia i chemia, których wszyscy boją się jak ognia, są dziś dużo lepiej wycelowane niż kiedyś. Mają nieporównywalnie mniej skutków ubocznych. Medycyna czyni olbrzymie postępy. Przyjmij je z wdzięcznością. Patrz na stojak z kroplówkami jak na drzewo życia.
W Polsce łatwo się raka wystraszyć. Kiedy wchodzi się do centrum onkologicznego, choćby na warszawskim Ursynowie, wchodzi się do czyśćca! Labirynt kolejek, zrezygnowani, zagubieni, wyczerpani czekaniem pacjenci. Brak elementarnego współczucia wyrażony choćby brakiem zwykłych krzeseł. Odbyt polskiej służby zdrowia. W takich momentach przypomina mi się nasz Sejm i myślę bez satysfakcji, że jedna trzecia parlamentarzystów przejdzie przez ten odbyt. A jeśli palą, to co drugi. Takie są statystyki. Przejdą zamienieni w Bezimiennych i Zrozpaczonych. Może wtedy przypomną sobie, że kiedyś zagłosowali za brakiem reformy, za świętym partyjnym spokojem.
Z drugiej strony, kiedy czytam raport NIK-u o wielomilionowych kontraktach zawieranych pomiędzy lekarzami a firmami farmaceutycznymi, mam wrażenie, że istnieje silne lobby, które nie chce zmian, blokuje je wszelkimi dostępnymi sposobami. Jeśli lekarz testujący lek dla firmy farmaceutycznej dostaje 4,5 tys. euro "od łba", a wszystko odbywa się na darmowym szpitalnym łóżku, to czy taki lekarz będzie szedł w awangardzie zmian?

3. Nie szukaj najlepszego lekarza - szukaj dobrego

Każdy, kto się leczy, szuka jak najlepszego lekarza. Najlepiej - profesora.
Pułapka polega na tym, że profesor nigdy nie ma czasu. Typowy polski obrazek to taki właśnie profesor w rozwianym fartuchu, a za nim dziesięciu asystentów. Pierwszy raz spotykasz się z nim - później widujesz już tylko tych asystentów.
Niektórzy uważają, że trzeba unikać profesorów, a chodzić do lekarzy, którzy dopiero robią karierę i którym jeszcze na czymś zależy. Tak mam w RPA. Mój onkolog nie jest profesorem. Może dzięki temu zawsze ma dla mnie czas, a jeśli dzwonię, a nie może odebrać - zaraz oddzwania. Nawet w środku nocy.
Profesor więc czy doktor? Trudno rozstrzygnąć, to sprawa ludzkich charakterów. Wychowania, odpowiedzialności, zawodowego etosu.
Niezależnie jednak, kogo wybierzesz, nie idź sam. Idź z żoną, przyjacielem. Weź sąsiada, kogokolwiek, tylko nie idź sam. Jesteś zdenerwowany, przestraszony i będziesz zapamiętywać to, co najmniej ważne. Najczęściej to, co chciałbyś usłyszeć. Włącz magnetofon. Odsłuchaj to potem na spokojnie. Załóż notatnik, w którym będziesz zapisywał historię choroby. Zabiegi, leki, spostrzeżenia. I najważniejsze: pytania do lekarza. Dzięki temu notesowi weźmiesz sprawy w swoje ręce. Przejmiesz dowodzenie.

4. Zasięgaj drugiej opinii

Masz do niej prawo. W Polsce lekarz może się za coś takiego obrazić. Niech się obraża. Tu chodzi o Twoje życie. Musisz nauczyć się asertywności.
W RPA "second opinion" to norma. Ale tutaj rynek medyczny w dużej części jest oparty na prywatnych firmach. A że pieniądze idą za pacjentem - lekarz, który źle leczy, nic nie zarobi. Za błędy lekarskie rozlicza rynek. Każdy lekarz zrobi więc wszystko, by ustrzec się pomyłki.
Marzę, że doczekam się w Polsce czasów, kiedy lekarze będą zabiegać o pacjentów, a nie pacjenci ustawiać się pod gabinetami z kopertami w rękach. Z taksówkami się udało, nie tracę więc nadziei.
Ta druga opinia, może nawet trzecia, to drugi lub trzeci lekarz. Wybierz tego, do którego poczułeś zaufanie. To jedyne kryterium. Zaufanie jest nicią, która wyprowadzi cię z labiryntu choroby. Nie zerwij jej, lekarz ma prawo do pomyłki, nie skreślaj go natychmiast. Wymagaj od niego tyle, ile wymagasz od siebie.

5. Nie zadowalaj się diagnozą urologa, chirurga, nefrologa ani nikogo, kto nie jest specjalistą od raka. Jeżeli masz raka - idź do onkologa

Mojego raka odkrył mój przyjaciel chirurg urolog. Nie chciał mnie operować (nawet auto kumplowi jest niezręcznie sprzedawać, mogą być pretensje i reklamacje do końca życia), więc skierował mnie do znanego profesora, mistrza skalpela. Gdyby inny mój przyjaciel, radiolog, go odkrył, pewnie by mi założył izotop i naświetlał. Każdy ciągnie w swoją stronę.
Znany profesor urolog wyciął mi prostatę. Czy potrzebnie? Nie wiem. Tu w RPA by mi jej nie usunęli.
Przy moich wynikach badań uznano, że komórki raka przeskoczyły gruczoły i dostały się już do krwi. Taka operacja to poważne okaleczenie i osłabienie odporności. Nie wygrzebałem się z tego do dziś. A komórki raka zawijały czekoladki w sreberka, już gnieździły się w kościach.
Profesor chirurg dał mi na nową drogę życia list polecający do znajomego radiologa w centrum onkologii na Ursynowie. Radiolog mnie naświetlił. Przy okazji "usmażył" mi pęcherz, czyli zmniejszył go dwukrotnie, bo zamiast siedem tygodni, naświetlał mnie pięć. Zapewne NFZ popędzał, kolejki do radioterapii są przecież olbrzymie, maszyny zwykle stare, awaryjne, przestoje wielogodzinne.
Każdy wykonał w zasadzie, co do niego należało, tylko z chwilą kiedy zamykały się za mną drzwi zapominał, że ktoś taki jak pacjent K. istnieje. Żaden z nich nie zadzwonił, nawet przez zwykłą ciekawość. "Proces" Kafki.
I mogę to zrozumieć, w Polsce system leczenia buduje mur pomiędzy lekarzem a pacjentem. Opowiadała mi przyjaciółka, że przyłapała swego lekarza w centrum na Ursynowie, jak próbował zabarykadować się przed nią w toalecie. Lekarz, który "nie rozpoznaje" na korytarzu własnego pacjenta, to standard. Tego chyba uczą już w Akademiach Medycznych...
W ręce onkologa trafiłem dopiero kiedy się okazało, że mam nowe przerzuty. Stanowczo za późno. W RPA.
Nareszcie ktoś znalazł czas, żeby wszystko po kolei mi wytłumaczyć, miałem prawo robić notatki, nagrywać. Nareszcie ktoś wziął odpowiedzialność za moje leczenie.
Więcej, doktor Szpak zmotywował mnie, żebym wziął w tym aktywny udział. To jemu zawdzięczam, że ćwiczę, pływam.

6. Nie odtrącaj rodziny i bliskich

Ja na początku powiedziałem Joannie, mojej żonie, że z czym jak z czym, ale z rakiem to będę sobie radził sam.
To jest mój własny scenariusz i film.

I to był wielki błąd. Bardzo niemądre słowa. Zachowałem się jak bohaterowie „Długu”, którzy też myśleli, że sami dadzą sobie radę z szantażystą. I stracili wszystko, z rodziną włącznie.
Musisz w leczenie włączyć rodzinę, przyjaciół. Nie ukrywaj swojej choroby. Ludzie, którzy nas otaczają, jeśli mają nam pomóc, muszą wiedzieć, co się dzieje. Jeśli ich wykluczymy, po „ochronnym okresie współczucia”przyjdą zniecierpliwienie, irytacja, gniew. To jest podobny syndrom jak w rodzinie alkoholika. Choruje cała rodzina.

Przewlekła, nieuleczalna choroba prowokuje trudne pytania i podsuwa bezlitosne, niesprawiedliwe, najczęściej pochopne odpowiedzi. Dlaczego mnie się to przydarzyło? Czyja to wina, że jestem chory? I zaczyna się piekło, o którym począwszy od Jean-Paul Sartre’a wiadomo, że to piekło to inni: rodzina, współpracownicy, sąsiad, którego pies narobił na twoją wycieraczkę.

Dlatego buduj więzi. Poświęć innym choćby dziesięć minut dziennie, to niezły sposób na walkę z depresją. Depresją, która krzepi twojego raka lepiej niż cukier.

7. Szukaj wsparcia

Poszukaj psychoonkologa. Pomoże ci ułożyć się ze światem. Pomoże zobaczyć we wraku coś więcej niż przewlekłą chorobę. Choć to dziwnie zabrzmi: odkryje ci drugą, tę dobrą twarz choroby.
Rak to nie tylko straty, to także zyski. Pod warunkiem, że przebudujesz swoje życie. Paradoksalnie, choroba bywa najlepszym lekarzem. Tylko musisz nauczyć się śmiać, kiedy chcesz płakać. Ktoś obliczył, że 90 proc. naszych chorób to niespełnione pragnienia.

Poszukaj grupy wsparcia – ludzi w twoim położeniu, gotowych podzielić się doświadczeniem.
Statystyki wskazują, że stopień całkowitych wyleczeń w przypadku kobiet z rakiem piersi jest o połowę wyższy, jeżeli należały one do grupy wsparcia.

Uważaj jednak na fałszywych doradców. 96 proc. pacjentów, którzy przeżyli raka,rozpoczynali i kończyli program terapeutyczny oferowany przez medycynę konwencjonalną. Musisz być bardzo ostrożnym co do cudownych leków, których akwizytorzy mówią, że łyżeczka dziennie zastąpi radioterapię razem z chemią.Zachowaj zdrowy rozsądek.
Wiem, że to trudne, rozpacz podpowiada szalone strategie. Na niczym się tak dobrze nie zarabia, jak na ludzkim lęku.

8. Bądź gotów dużo w swoim życiu zmienić

Z rakiem jest jak z każdą inną chorobą, są tylko dwie formy leczenia:
to, co wzrosło, musi zostać zmniejszone, a to, co się zmniejszyło, trzeba zwiększyć.
Co wzrosło? Liczba komórek rakowych.
Co się zmniejszyło? Odporność twojego organizmu, która umożliwiła mnożenie się komórek raka.

W 30 proc. odpowiada za to palenie, w 35 proc. nieodpowiednie odżywianie, w 10 proc. czynniki dziedziczne, w 5 proc. otyłość i brak ruchu.

Ja po czterdziestu latach rzuciłem papierosy. Z dnia na dzień.
Palenie zwiększa przyrost komórek rakowych o połowę. I wiesz co? Cała chemia, blokada testosteronu, to jest nic w porównaniu z dwiema paczkami papierosów, które wypalałem (plus stres, zarwane noce, alkohol i często dużo złych myśli i słów). Chemia w porównaniu do tego jest śmiechu warta. Chemię to ja miałem przez czterdzieści lat, od czasu pierwszej fajki.

W następnej kolejności zabrałem się za mięśnie. Puściłem maszynę w ruch.
Wyniki badań pokazują, że czynniki odgrywające ważną rolę w zwalczaniu raka są bezpośrednio stymulowane przez ćwiczenia. Modyfikują naszą równowagę hormonalną, zmniejszają nadmiar estrogenów i testosteronu, ograniczają poziom cukru we krwi.

Zmieniłem wreszcie dietę. Zacząłem odżywiać się świadomie. Jem produkty nieprzetworzone, unikam czerwonego mięsa. Proteiny czerpię z ziaren, roślin strączkowych, warzyw. Czasami pozwalam sobie na ryby. Nie używam cukru, tłuszczy zwierzęcych. Sięgnąłem w tej sprawie po literaturę: „Dieta w walce z rakiem” Richarda Beliveau i Denisa Gingrasa, „Antyrak”Davida Servan-Schreibera. Zacząłem studiować dietę makrobiotyczną. Może zrobię krok w tę stronę.

Pracuję też nad swoim charakterem. To w nim ukryty jest klucz do wyzdrowienia.
Co z tego, że pływałeś godzinę, jeśli przez tę godzinę nie mogłeś wyrzucić z głowy kłótni z żoną albo urazy do szefa?
Co ci po makrobiotycznej diecie, jeśli z nerwów masz ochotę wymiotować?

Sporządź listę tego, co Cię osłabia, przyjrzyj się sobie uważnie. Zdiagnozuj się. Może to lęk, może gniew, zazdrość? Pełne miłości relacje z rodziną, przyjaciółmi, krewnymi, współpracownikami wzmacniają nas.
Ich brak pogrąża nas w samotności i rozpaczy. Czy potrafisz wybaczać? Czy nosisz latami urazy w sercu?
Umiesz być wdzięczny? Tolerancyjny?

Być może potrzebny jest ci przewodnik, który pogodzi cię z sobą samym i ze światem. Ścieżek jest wiele. Święte księgi, guru, medytacja, duchowi mistrzowie z pewnością ci pomogą, pozwolą oszczędzić czas. Jednak ostatni fragment drogi, kiedy dokonasz prawdziwego wglądu w siebie, musisz pokonać sam, o własnych siłach.
Nieuleczalna, przewlekła choroba to podróż powrotna, podczas której budzisz się ze snu życia zmysłowego.

9. Pytaj, szukaj, drąż

Mogę powiedzieć, że w moim wypadku pewnie lekarze nie zrobili wszystkiego, co mogli i powinni. Ale ja też zrobiłem o wiele za mało. Z rakiem nie ma tak, że przychodzi pacjent do lekarza i mówi: „Niech mnie pan leczy”.
Rak wymaga kreatywności.

Dieta, ruch i panowanie nad swymi emocjami to trzy najważniejsze ścieżki do ozdrowienia. Na każdej z nich jest miejsce na nowe pomysły, eksperymenty, odkrycia. Mądrze jedz, ćwicz, rozciągaj ciało, zapisz się na jogę. Medytuj, żeby zapanować nad umysłem, wizualizuj, że pozbywasz się ostatniej komórki raka.

Sięgnij do przeszłości, ale nie po to, żeby szukać winnych. Zastanów się, co osłabiło twój system immunologiczny, że rak mógł się rozwinąć. Jak reagowałeś na tamte toksyczne sytuacje? Czy dzisiaj potrafisz zachować się inaczej? Zapisz to w swoim notesie.

10. Myśl pozytywnie!
Rak to przede wszystkim wyzwanie. Ci, co z niego wyszli, mówią, że nigdy by się tak nie przebudowali wewnętrznie, gdyby nie choroba. Każda książka napisana przez osobę, która z niego wyszła, kończy się słowami: „Jestem wdzięczny”.

Nie traktuj raka jak wroga, raczej spójrz jak na przyjaciela.
Dzięki niemu rzuciłeś palenie, zacząłeś się ruszać, zmieniłeś stosunek do bliskich. Dziś doceniasz czas, który ci ofiarowują. Zacząłeś się racjonalnie odżywiać. Rak nauczył cię wytrwałości, wzmocnił twoją wolę, zbudował więzi z innymi ludźmi, pomógł dokonać wglądu w siebie samego. Nauczył cię kochać i rozpoznawać miłość,oddzielać ziarno od plew.
Nauczył cenić chwilę. Cieszyć się z drobiazgów. Przysporzył ci przyjaciół. I tak na to trzeba patrzeć!
Bądź mu wdzięczny!


Wysłuchał w Durbanie i spisał Witold Szabłowski

2010-09-06

http://hairlab.blog.onet.pl/2010/12/01/ ... -krauzego/

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 22 paź 2016, 01:21 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3200
Świat jest inny cz 5 - po pierwsze nie szkodzić

Świat jest inny - cz.9 - Kobiety, myślcie.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /