Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 59 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 09 lis 2016, 01:15 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
PLAGA 1 RAK HD

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 17 lis 2016, 10:42 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Jak fluor obniża IQ dentystom.
Dr Jerzy Jaśkowski

Obrazek

„Wiara, że przemysł farmaceutyczny zajmuje się zdrowiem publicznym jest iluzją.”
prof. Eric De Keuleneer Solvay Business SchoolULB


Ostatnio ukazały się doniesienia, że absolwent studiów medycznych nie jest przygotowany do pracy zawodowej. W tej sytuacji Ministerstwo zupełnie nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia, wpadło na genialny pomysł przywrócenia staży zawodowych. Przypomnę; jeszcze w latach 60 - tych ubiegłego wieku, studia medyczne trwały 6 lat i obowiązywał 2 letni staż podyplomowy. Dzięki intensywnej pracy MZ stopniowo, od lat 70 - tych [czyli słynnych rzekomych pożyczek genseka Edwarda Gierka, agenta Kominternu, czyli Międzynarodówki Komunistycznej finansowanej przez Konsorcjum Rothschilda. Piszę świadomie rzekomych pożyczek, ponieważ poszły one na budowę rurociągu jamalskiego, celulozowni zabajkalskiej i paru innych budowli w Kraju Rad. Ale spłacać musiał Ludek zamieszkały pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem] nastąpiła likwidacja godzin nauczania poszczególnych przedmiotów.



Przykładowo, z nauki teoretyczne typu anatomia prawidłowa, biofizyka straciły po ok. 60% godzin. W latach 60 tych mieliśmy ćwiczenia z anatomii prawidłowej codziennie przez cały rok, a w soboty dodatkowe zajęcia. Obecnie chyba już tylko ćwiczenia odbywają się dwa razy w tygodniu i to w dodatku bez preparowania zwłok. Trudno się potem dziwić, że młody Eskulap nie ma pojęcia o wytrzymałości tkanek itd. Biofizyka trwała 220 godzin a obecnie ok. 45. Podobnie redukowano czas edukacji z innych przedmiotów.

Cel był jednoznaczny, obniżenie poziomu edukacji medycznej. W 1996 roku na międzynarodowej konferencji w Berlinie, przy kawie, przygodny znajomy z Holandii uświadomił mnie, że po przyłączeniu do UE, w Polsce ma pozostać tylko pierwszy stopień nauczania medycznego czyli felczerstwo. Stąd np. tworzenie specjalizacji medycyna Rodzinna itp. Stąd egzaminy testowe, czyli tresowanie Młodych Adeptów sztuki medycznej tylko w jednej metodzie tej, której wprowadzenie opłaciły koncerny farmakologiczne. Stąd np. onkolodzy potrafią stosować tylko procedury opłacane przez NFZ, a już badania 25 OHD, jednego z ważniejszych parametrów w leczeniu chorego z chorobą nowotworową nie znają.

Faktycznie po przystąpieniu do UE, a właściwie już w latach 90 - tych, przyjeżdżały z MZ delegacje i sprawdzały zakres materiału jaki realizuje się w danej Katedrze. Wizytacje te składały się z człowieka z Ministerstwa jako przewodnika i przedstawicieli UE. Pamiętam zdziwienie takiego osobnika, jak się dowiedział, że na Biofizyce jest realizowany temat Termodynamika. Zupełnie nie rozumiał związku termodynamiki z leczeniem np. nowotworów. Pierwszym posunięciem integracyjnym z rzekomą Unią Europejską, świadomie piszę rzekomą, ponieważ Izrael nie leży w Europie a uznawany jest, jak mu wygodnie, np w Festiwalach Eurowizji za członka Unii, była zmiana tytułów w medycynie. Zamiast lekarza stomatologa wprowadzono tytuł lekarza dentysty. Czyli sprowadzono lekarza stomatologa w Polsce do poziomu technika dentysty. W Niemczech, Francji państwach Unijnych jak najbardziej, nadal obowiązuje pierwszy stopień dentysta i drugi po chyba 2 letnim dokształcaniu -stomatolog.

Kolejnym posunięciem integracyjnym z UE była likwidacja systematyczna godzin nauczania z wszystkich przedmiotów medycznych. W sumie zmniejszono liczbę godzin nauczania o ok. 1000. Nie tylko zresztą w Akademiach Medycznych, podobne likwidowanie godzin nauczania miało miejsce na Politechnikach. Ale generalnie pracownicy politechnik nie nagłaśniają sprawy.

Podsumowaniem likwidacji nauczania medycyny była decyzja p. E. Kopacz, po przyjeździe z wycieczki do Izraela w 2011 roku, formalnego zmniejszenia studiów medycznych do lat 5-u. Czyli z 8 lat w latach jeszcze 60 , po 50 latach skrócono studia medyczne do 5 lat. Przyznacie Sz. Czytelnicy, ze to niezły wynik ogłupiania.

A przecież cały czas trąbią wszem i wobec, o rozwoju medycyny zwanej współczesną i nowych odkryciach. Jest to wyraźna schizofrenia bezobjawowa urzędników MZ, albo po prostu realizacja wymienionego planu czyli likwidacji polskiej medycyny. Dla osłody zmieniono nazwę Akademii Medycznych na Uniwersytet i podwojono liczbę specjalizacji. Niech się ludek cieszy. Oczywiście od razu po tzw. przemianach 1989 roku zaczęto likwidować polskie piśmiennictwo naukowe. Z około 2000 tytułów i 10 milionów nakładu nie pozostało nic. Mamy same reklamówki przemysłu farmaceutycznego, które realizują swoje cele, czyli wzrost sprzedaży tego co chcą. Czyli innymi słowy dokładnie jest realizowany program jaki mi przy stoliku kawiarnianym wyjawił przygodny Holender.

A jak to się konkretnie przekłada na stan medycyny i wzrost ogłupiania podam na poniższym przykładzie. W infodent24 ukazał się kolejny art. gloryfikujący fluoryzację zębów autorstwa Przemysława Stankiewicza pt.: „Fluor - mityczne zagrożenie”. Wyraźnie widać, że jest to powtórzenie reklamówki Colgate dla polskiego społeczeństwa. P. lek Stankiewicz wydał ponadto broszurę pt. „Bądź bystry u Dentysty”. Czego to on nie proponuje? Zwalcza np. w cytowanym artykule pt. „ fluor - Mityczne zagrożenie”. obawy związane ze stosowaniem fluoru i twierdzi, że fluor jest zbawienny dla zębów. Podaje zgodnie z prawda, że podawanie fluoru do wody miało miejsce począwszy od 94 roku w USA. Stwierdza, że fluorek jest standardem w profilaktyce próchnicowej. Zapomniał tylko podać, że dla epigonów nauki. Oczywiście reklamuje fluoryzację w gabinetach dentystycznych. Wiadomo, na ogłupianiu najlepiej się zarabia. Stwierdza jednoznacznie, że fluorek nie jest groźny dla zdrowia.

Tak naprawdę w owym wywiadzie tylko jedno zdane jest prawdziwe. Faktycznie w 1945 roku w miejscowości Grand Rapids w Michigan po raz pierwszy zastosowano podawanie fluoru do wody pitnej. Było to związane z wzrostem tej trucizny w produkcji aluminium. Przypomnę w II Wojnie Światowej USA wyprodukowało ponad 120 000 samolotów, głównym surowcem było aluminium. Góra odpadów kwasu flurokrzemowego rosła i nie było co z nią robić. W związku z faktem, ze składowanie odpadów niebezpiecznych, a do takich zaliczono ten kwas, jest bardzo kosztowne, sprytnym manewrem zaczęto na nim zarabiać dodając do past do zębów.

O tym, że już pierwsze badania nad wpływem fluoru na zęby były fałszowane pisałem wielokrotnie.

Na podstawie tych badań ustalono, że dopuszczalna koncentracja fluoru w wodzie pitnej może wynosić 1.5 mg/l. Ale te normy wprowadzono tylko w USA i podległych kondominiach np. w Polsce. Badania przeprowadzone w innych krajach np. w Indiach, Chinach, wykazały, że już poziom 0.7 może powodować zmiany patologiczne u człowieka. Po 70 latach nawet USA w 2014 roku, obniżyło poziom koncentracji fluoru w wodzie pitnej do 0.7mg. Jednakże liczne badania wykonane, także na ludziach wykazały, że zmiany patologiczne np. uszkodzenia tarczycy czy cukrzyca mogą pojawić się już przy poziomie 0.35. Pamiętam, jak p.prof. M.Gumińska walczyła z władzami Krakowa o zamknięcie Huty w Skawinie zatruwającej cała kotlinę fluorem.

Pamiętam działania prof. Machoja ze Szczecina w celu zminimalizowania skażenia regionu przez Kombinatem Nawozów Fosforowych z Polic. Badania prof.prof. Ganowiaka i Nabrzyskiego z Gdańska z 1995 roku udowodniły, że dziecko połyka do 5 mg fluorku podczas mycia zębów pastą fluorkową mając możliwości wydalenia co najwyżej 1 mg. Reszta się niestety kumuluje, powodując, że np. szkliwo staje się kruche i łatwiej pęka. Udowodniono, bezspornie, że dzienne zapotrzebowanie na fluor pokrywa wypicie dwu szklanek herbaty lub jednej kawy. Nasze badania 2000 dzieci z regionu pomorskiego udowodnił, że wzrost cukrzycy u młodocianych, oraz cukrzycy typu drugiego ma związek z koncentracją fluoru w organizmie. Udowodniono bezpośredni związek z umieralnością na raka a stężeniem fluoru w okolicy. Udowodniono bezspornie obniżanie IQ u dzieci związane z czasem oddziaływania fluoru i jego koncentracja w organizmie. To wszystko jest wiedzą z przed ponad 20 laty. Oczywiście, jak widać z wyjątkiem obecnie wypuszczanych roczników adeptów Eskulapa. Infodent24 przedrukowuje i puszcza masę takich niedorzecznych artykułów. Przykładowo w dniu 10.02.2014 opublikował streszczenie pracy z wydziału Dentystycznego z Uniwersytetu w Iowa. Praca ta rzekomo udowadnia nieszkodliwość fluoru stosowanego w wodzie pitnej.

Pierwsze zastrzeżenie, nie podano kto sponsorował wymienioną pracę, a wiadomo, ze zdecydowana większość prac amerykańskich ma swoich prywatnych sponsorów i delikatnie mówiąc niedużo jest warta. Jak wykazały badania, na 193 przebadane kraje stan zdrowia mieszkańców USA zanotowano na 39 miejscu, pomimo wydawania na zdrowie więcej aniżeli pierwsze 10 krajów razem wziętych. Po drugie, PT Autorzy tej publikacji oparli się na badaniu zawartości w kościach fluoru. Dla każdego trochę zorientowanego wiadomo, że to jest najmniej wartościowe badanie, ponieważ fluor najpierw musi wejść do wątroby, rozejść się po organizmie i dopiero nadmiar osadza się w kościach i żebrach. Innymi słowy najpierw musi uszkodzić wszystkie narządy po drodze. Może dla dentysty najważniejszym narządem jest ząb, ale przypuszczam, że dla pozostałych ludzi inne organa są ważniejsze. Po trzecie, brak wyników badania koncentracji floru w moczu. Czyli brak korelacji pomiędzy zawartością fluoru w organizmie, a koncentracja w kościach. Innymi słowy nic nie możemy powiedzieć co tak naprawdę dzieci dostawały.
Jest to podobny poziom pracy jaki obecnie często oglądamy w Pediatrii, gdzie autorzy stwierdzają uczulenie na mleko, tylko żaden nie zadał sobie prostego pytania, a gdzie to mleko można kupić?

Ten sinawy płyn w kartonikach czy foliach nawet koło mleka nie leżał. Już w 1940 roku udowodniono, że karmienie cieląt mlekiem pasteryzowanym już po 5 miesiącach musiano przerwać z powodu zdychania tych cielą. Wygląda na to, że obecny poziom Pediatrii jest taki, że nawet definicji mleka już nie znają.

Przypomnę. Mleko to produkt od krowy nie przekraczający 41 C. Tak więc nie wciskajcie biednym Matkom tych kartoników, Szanowni Pediatrzy. Oczywiście cielaki pozdychały, to zaczęli karmić niemowlaki. Interes musi się kręcić. Od czego mamy dziennikarzy.

Innym art. jest namawianie do : „Fluor już od pierwszego zęba dziecka”. Oczywiście nie rozróżniają PT Redaktorzy tego serwisu nauki od administracji. Powołują się bowiem na CDC czy FDA czy wręcz na WHO. Przecież o tym się uczyło dawniej jeszcze w szkole podstawowej, ze WHO jest administracja, rodzajem super rządu. Skandale z CDC czy FDA jako rzekomo wiarygodne, obaliły mity tych instytucji już parę dekad temu. Przykładowo sprawa świńskiej czy ptasiej grypy, zmiany definicji pojęcia grypa czy wciskanie szczepionki przeciwko grypie, pomimo udowodnienia, że ich wartość medyczna jest podobna do mycia rąk. Problem polega głównie na tym, że po myciu rąk nikt nie umiera i mycie jest zdecydowanie tańsze.
Nie wspomina już o słynnej epidemii cholery wywołanej przez WHO kilka lat temu.

A co na temat fluoru generalnie mówi nauka?
Otóż wiadomo już od kilku dekad, że fluor szkodzi i to całkiem nieźle. Wbrew wciskanym dentystom informacji, fluor jako silna trucizna niszczy prawidłową florę jamy ustnej. Badania potwierdzają aż o 700% częstsze występowanie cukrzycy typu 2 u pacjentów ze zniszczoną florą jamy ustnej. Niszczenie flory jamy ustnej to nie tylko dodatek fluoru ale także inne rzekomo bezpieczne i przebadane preparaty czy płukanki jak np: triklosan uznany obecnie za rakotwórczy i zakazany w większości krajów. W USA 170 MILIONÓW LUDZI PIJE WODĘ FLUORKOWANĄ. Obecnie już 4 na 10 nastolatków w Ameryce ma uszkodzone przez fluor szkliwo. Ale proszę sobie uzmysłowić jaki to interes dla dentystów. Ilu potencjalnie chorych do plombowania. Ponad 500 stronicowy raport udowadnia, że fluor uszkadza mózg, tarczycę, szyszynkę i wpływa na poziom cukru. Są już ponad 34 badania przeprowadzone na ludiach i 100 na zwierzętach udowadniających szkodliwość fluoru. Pub Med przedstawia ponad 850 prac naukowych udowadniajcych toksyczność fluoru. Tak więc publikacja p.lek Stankowskiego ujawnia już skutki obniżania poziomu edukacji medycznej. A co będzie za kilka lat? Jak przyjdą następne roczniki tak wąsko nauczane.

I MZ nadal nie widzi, ze to jego posunięcia i dyrektywy doprowadziły do takiego stanu rzeczy. A może takie właśnie obniżanie było celem działania MZ?

P.S. Otrzymuję dużo zapytań czy jakiś taki wybrany przez respondenta środek czy metoda jest skuteczna. Nie będę odpowiadał na takie pytania, ponieważ metodę trzeba dobierać do konkretnego chorego a nie uważać, że to chorego trzeba dobierać do metody. Dla jednego chorego dana metoda może być korzystna, a dla innego z tym samym rozpoznaniem może być szkodliwa. O doborze metody decyduje całokształt badania a nie napisane rozpoznanie, w dodatku nie wiadomo na jakiej podstawie postawione.

Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... 1367765845

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 30 lis 2016, 01:31 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
Badania nad niezbędnością śladowych ilości fluoru były prowadzone w USA już na początku XXw.
Fluorowanie wody dało bardzo dobre wyniki zapobiegające próchnicy zębów zwłaszcza u latorośli
ale jest jedno a może nie tylko jedno ALE.
Podstawowym kryterium do oceny zastosowania fluoru NIE JEST JEGO BRAK, ALE SKŁAD WODY, SZCZEGÓLNIE W ZWIĄZKI ŻELAZA.
Pisał o tym Edgar Cayce, gdy zadano mu pytanie, czy można fluorować wodę w całych UStAnach.
To poziom żelaza wchodząc w reakcję z fluorem daje skutki niepożądane.
No i oczywiście jak się okazuje, że coś wpłynie na podaż, to wali się we wszystkie produkty bez kontroli i uzgodnień.
Tak jak obecnie ucichnie fluor, to wrzuci się wszędzie unikatową D3.
Natomiast jaką i ile - to już nie istotne.
Ważne by się sprzedawała reklamowo.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 10 gru 2016, 23:14 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234











_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 19 gru 2016, 23:49 przez Jacenna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 19 gru 2016, 22:20 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
http://www.medycynanaturalna.com.pl/hyp ... ie-ma.html

Poczytaj o chorobie na którą prawdopodobnie cierpi ogromny procent dorosłego społeczeństwa, a której po prostu nie ma.
Jak oficjalnie nie ma choroby, to co z tym robić? Czytaj i Ratuj się sam!

http://www.bialywiatr.com/index.php?id_ ... er=product
Zamów tel.: 732 248 458
"Hypoadrenia, wyczerpanie nadnerczy"

Hypoadrenia, wyczerpanie nadnerczy to epidemia znana tylko współczesnym.
Jak sobie z nią radzić?

Jedną z dolegliwości, urastającą wręcz do miana epidemii współczesnego świata jest hypoadrenia czyli tak zwane wyczerpanie nadnerczy. Prawdopodobnie większość z nas – jeśli nie każdy – ma osłabione nadnercza, o czym świadczy wiele objawów somatycznych, których doświadczamy na co dzień.

Jak twierdzi autorytet medyczny w tej dziedzinie dr Michael Lam każdy z nas prawdopodobnie kilka razy na przestrzeni życia cierpi z powodu większego osłabienia tych gruczołów. Może to być spowodowane zmianą miejsca zamieszkania, wymagającymi egzaminami na studiach, nadmiarem obowiązków w pracy, trudnościami finansowymi, zwolnieniem lub bezrobociem, chorobą, wymaganiami związanymi z opieką nad małym dzieckiem czy wsparciem dla niepełnosprawnego lub chorego członka rodziny.

Takie sytuacje i życiowe zawirowania nie pozostają obojętne na stan naszego zdrowia i samopoczucia. Powodują rozchwianie układu endokrynologicznego i różne objawy fizyczne. Dobrze jeśli czynnik stresowy ustępuje lub łagodnieje… wtedy zwykle bez konkretnych środków zaradczych, po jakimś czasie, ciało samo wraca do równowagi.

Gorzej jeśli stresory nakładają się na siebie lub trwają permanentnie długo. Wtedy mechanizmy adaptacyjne załamują się i potrzebujemy konkretnej pomocy. Tym bardziej wartościowa jest wiedza, jak wesprzeć funkcjonowanie gruczołów nadnerczy (znacznie eksploatowanych we wszelkich rodzajach reakcji stresowych), aby znów mogły działać optymalnie.

Podstawowym celem tego opracowania jest zwięzła charakterystyka osłabienia nadnerczy w kontekście tematyki stresu jaki dotyka współczesnego człowieka oraz faktu, że medycyna zachodnia nie uznaje tej dolegliwości za jednostkę chorobową, a więc oficjalnie nie podejmuje się jej leczenia.

Autorowi skryptu zależy na tym, aby na zagadnienie zwrócić uwagę lekarzy oraz zwykłych ludzi, zainteresowanych stanem swojego zdrowia, którzy we własnym zakresie chcieliby podjąć odpowiednie środki zaradcze.

Powyższy tekst pożyczyłam ze strony Wydawnictwa Biały Wiatr.
Książkę kupisz Tutaj >>>http://www.bialywiatr.com/index.php?id_product=183&controller=product

Zobaczmy co podaje Wikipedia na temat nadnerczy:
"Nadnercze, gruczoł nadnerczowy (łac. glandula suprarenalis lub glandula adrenalis) – parzysty, niewielki (waga od 10 do 18 gramów) gruczoł wydzielania wewnętrznego położony zaotrzewnowo na górnym biegunie nerki.

Nadnercze składa się z części korowej i rdzeniowej, różnych pod względem budowy i czynności. Kora stanowi główną masę gruczołu (od 80% do 90% całego nadnercza). Składa się z trzech warstw o różnej budowie histologicznej: kłębkowatej (zona glomerulosa), pasmowatej (zona fasciculata) i siatkowatej (zona reticularis).

Kora wytwarza steroidy:
glikokortykosteroidy (syntetyzowane w warstwie siatkowatej i pasmowatej), z których najważniejszy jest kortyzol
mineralokortykosteroidy (syntetyzowane w warstwie kłębkowatej), z których najsilniejsze działanie wykazuje aldosteron
niewielkie ilości hormonów płciowych – androgenów (w warstwach pasmowatej i siatkowatej).

Rdzeń nadnerczy wytwarza katecholaminy. Stale wydziela do krwi niewielkie ilości adrenaliny, natomiast wszelkie stany emocjonalne (np. gniew, strach) powodują nagłe wydzielanie do krwi dużej jej ilości. W rdzeniu nadnerczy produkowane są też niewielkie ilości noradrenaliny.

Hormony wydzielane przez korę nadnerczy utrzymują równowagę wodno-mineralną organizmu (aldosteron), pomagają również w sytuacji długotrwałego stresu, podnoszą stężenie glukozy we krwi."

Wikipedia wymienia tylko jedną chorobę nadnerczy
"Chorobę Addisona, której Częstość występowania wynosi 4-11 przypadków na 100 000 osób. Praktycznie to już jest całkowite wypalenie nadnerczy. Choroba Addisona to zmęczenie, które nie pozwala normalnie funkcjonować. Spadek wagi, utrata apetytu, nudności, wymioty, hipoglikemia, bóle głowy, nadmierne pocenie się, depresja, apatia, czy też zaburzona równowaga elektrolitowa. Mięśnie słabną. Zaburzenia hormonalne powodują totalne wyniszczenie organizmu."

Na Chorobę Addisona możesz zachorować po wielu latach chronicznego stresu.

W podbramkowej sytuacji, naturoterapeuci zalecają
suplement diety Holistic AdrenaWhole który zawiera surowy, liofilizowany koncentrat z całego nadnercza bydlęcego. Surowiec pochodzi od zwierząt hodowanych na wolnym wybiegu z dostępem do świeżej trawy. Farmy w Nowej Zelandii lub Argentynie prowadzą naturalną hodowlę bez stosowania hormonów wzrostu, antybiotyków w paszach i pestycydów.

Składniki: Surowy, liofilizowany koncentrat z całego nadnercza bydlęcego, substancja wypełniająca (ekologiczna mąka ryżowa).

Kapsułka składa się z żelatyny z mięsa wołowego.
Zawartość opakowania: 90 kapsułek.
Porcja dzienna zawiera: 160 mg surowego, liofilizowanego koncentratu z całego nadnercza bydlęcego.
Sposób użycia dla dorosłych: 1 kapsułka dziennie. Zalecana dzienna porcja nie powinna zostać przekroczona. Suplement diety nie może być stosowany jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety. Uwaga: Nie stosować w przypadku uczulenia na wołowinę.

To prawdopodobnie jedyny taki preparat, który można kupić w Polsce.
Holistic AdrenaWhole
koncentrat z nadnercza wołowego

Inny szwedzki preparat przeznaczony do ratowania Wyczerpanych Nadnerczy to
Holistic Adrenalow.
Holistic Adrenalow jest suplementem diety w postaci płynnego ekstraktu ziołowego.
Porcja dzienna zawiera ekwiwalent:
od 600 mg do 2400 mg korzenia lukrecji;
od 600 mg do 2400 mg korzenia traganka błoniastego;
od 400 mg do 1600 mg korzenia Eleuterokoka kolczastego;
od 240 mg do 960 mg korzenia Dzięgla chińskiego;
od 160 mg do 640 mg korzenia Sarsaparilli.

Sposób użycia dla dorosłych:
1-2 ml dodać do szklanki wody, spożywać 2-4 razy dziennie. Wstrząsnąć przed użyciem.
Nie stosować w okresie ciąży lub karmienia piersią. Nie stosować przy nadciśnieniu oraz razem z diuretykami obniżającymi poziom potasu i glikozydami nasercowymi.
Zawartość opakowania: 50 ml

Holistic Adrenalow - ekstrakt ziołowy dla wyczerpanych nadnerczy

Ja na szczęście do etapu wyczerpania nadnerczy jeszcze nie doszłam, choć powodów do stresu, tak jak i TY, mam tysiące.
Po pierwsze maksymalnie ograniczam telewizję. Czasami tygodniami nie oglądam wiadomości i innych katastroficznych wieści ze świata.

Co robię?
Przede wszystkim dbam o nerki.
Kupiłam sobie takie maleńkie urządzenie MIM-2.
Miniaturowy Impulsator Magnetyczny.

Zapytasz
-Co ma MIM do nerek i nadnerczy?
Dużo. Bardzo dużo.

Wszyscy już chyba wiedzą, że pole magnetyczne ziemi słabnie.
Nie wszyscy natomiast zdają sobie sprawę, że magnetyzm ziemski ma ogromny wpływ na nasze Zdrowie. Nawet oficjalna medycyna to uznała i jeżeli się bardzo postarasz to dostaniesz raz w roku(???) skierowanie do gabinetu magnetoterapii na 10(???) zabiegów.

Jestem indywidualistką, tak jak i Ty, więc lubię być niezależną od fochów NFZ.

Kupiłam 2 MIMy i mam 2 malutkie indywidualne gabinety ze Zdrowym, porównywalnym do ziemskiego, zmiennym polem magnetycznym.

Dlaczego dwa MIMy?
Jak większość z nas mam 2 nerki.
Kupiłam specjalny pasek z dwoma kieszonkami na MIMy.
Praktycznie noszę je bez przerwy na nerkach.
Przez nerki bez przerwy przepływa cała moja krew.
Zmienne pole magnetyczne MIMów rozbija posklejane krwinki na pojedyńcze aktywne kuleczki, więc dzięki MIMowi cały mój układ krwionośny lepiej pracuje.

Dodatkowo pole magnetyczne MIMa aktywizuje nerki
i oczywiście obejmuje swoim zasięgiem
Nadnercza pomagając im walczyć z Wyczerpaniem.

MIMa używam również do domowej "produkcji" wody strukturalnej.
Stawiam MIMa obok naczynia z wodą i po 10-15 minutach mam strukturalną, heksagonalną wodę bez klastrów, "przesiąkniętą " dobrym polem magnetycznym.
Dokładnie o tym procesie przeczytasz w artykule Strukturyzowana woda – źródło zdrowia.
Nie lekceważ wpływu magnetyzmu - przeczytaj również Magnetyzm w medycynie.

Pamiętaj!
"Szczypta" dobrego pola magnetycznego może dla Twojego Zdrowia
zrobić więcej niż kilogramy reklamowanych tabletek z paracetamolem
"dobrym na wszystko".
MIM-2
Miniaturowy Impulsator Magnetyczny

Karolina Kamińska
Redaktor naczelny portalu
http://www.ksiezniczka-zdrowia.pl
(strona w przygotowaniu)

PS:
Oczywiście codziennie biorę komplet witamin ze sztandarową Witaminą D3+K2,
Natomiast obowiązkowo muszę Ci powiedzieć, że do codziennej walki ze stresem używam niesamowity preparat - Arktyczny Korzeń, lub jak wolisz Różeniec Górski.
Różeniec Górski - Korzeń Arktyczny
http://www.medycynanaturalna.com.pl/hyp ... ie-ma.html

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 23 gru 2016, 01:04 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234








https://astromaria.wordpress.com/tag/bi ... przekonan/

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 19 sty 2017, 01:17 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
Zatruwanie ludzi - jak przeżyć? cz. 1 - Dariusz Zaręba - 24.10.2016



Zatruwanie ludzi - jak przeżyć? cz.2 - Dariusz Zaręba -



Zatruwanie ludzi - jak przeżyć? cz.3 - Dariusz Zaręba -


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 19 sty 2017, 01:26 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
BOUGHT KUPIENI



Śladowe Ilości (2014)




Żarówkowi ściemniacze Lektor PL - wideo w cda.pl
http://www.cda.pl/video/18171844

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 16 lut 2017, 20:05 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
Obalamy mity!
http://pokazywarka.pl/margaryna/

profesor Grażyna Cichosz o roli tłuszczów roślinnych i zwierzęcych w zagrożeniu miażdżycą i nowotworami.
http://nowadebata.pl/2011/04/23/nie-boj ... lesterolu/
"Cztery lata pracy, przestudiowałam ponad 600 publikacji z różnych ośrodków naukowych z całego świata. I aktualnie nie mam cienia wątpliwości, że hipercholesterolową teorię miażdżycy wymyślono w celu zdyskredytowania tłuszczów zwierzęcych i wprowadzenia do diety ludzi znacznie tańszych olejów roślinnych oraz margaryn."
Rakotwórcze właściwości oleju słonecznikowego znane są od 1983 roku, czyli prawie od 30 lat. W badaniach na zwierzętach udowodniono, że głównym "winowajcą" rosnącej zachorowalności na nowotwory jest spożywany w nadmiarze kwas linolowy omega-6, główny składnik olejów roślinnych. Potwierdzają to wyniki licznych badań epidemiologicznych z różnych regionów świata.

- Masło jest do jedzenia, a margaryna na sprzedaż.
To margaryna nie nadaje się do jedzenia?
- Nie ma w niej nic zdrowego.
A codziennie w reklamach słyszę, że margaryna jest zdrowa.
- Mówi się, że margaryna jest źródłem niezbędnych dla organizmu człowieka nienasyconych kwasów tłuszczowych. Owszem, ale nie mówi się, że w procesach technologicznych, jakim jest poddawana, zanim trafi na nasze stoły, te nienasycone kwasy są przekształcane w nasycone. W dodatku powstają sztuczne izomery trans, które są obce dla organizmu człowieka. Nie tylko więc nie ma z nich żadnego pożytku, lecz wręcz przeciwnie - szkodzą.
Nie ma zalet?
- Nasze zmysły smaku i zapachu nie wyczuwają procesów starzenia się margaryny i to jest jej największą "zaletą". W przeciwieństwie do masła, które dość szybko jełczeje, margarynę można znacznie dłużej przechowywać. Swoją popularność margaryna zawdzięcza niesłychanie zyskownej produkcji: tańszej 5-7-krotnie od masła, podczas gdy cena w sklepie jest tylko 2-3 razy niższa. Dla producentów jest to więc niesamowity biznes.
Czym więc jest margaryna?
- Margaryna to utwardzony olej roślinny. Podczas uwodornienia lub estryfikacji zamienia się konsystencję oleju z płynnej na stałą. Nienasycone kwasy zawarte w olejach, które teoretycznie mają służyć naszemu zdrowiu, w procesie utwardzania przekształcają się w coś, co nam szkodzi.
Izomery trans, o których pani wspomniała.
- Tak, kwasy nienasycone o izomerii trans. W sytuacji kiedy mamy niedobór w organizmie kwasów omega-3, izomery trans wbudowują się w błony naszych komórek. A błona komórkowa jest jak balonik. Żeby ten balonik mógł dobrze pracować, czyli przyjmować do wnętrza potrzebne substancje i wydzielać na zewnątrz zbędne, musi być jakby podziurawiony. Jeżeli w te miejsca wbudowane są kwasy omega-6 i omega-3, komórka może normalnie funkcjonować. Przy ich braku wbudowują się tu izomery trans i usztywniają tę błonę komórkową. Zaczynają się dysfunkcje - najpierw na poziomie komórki, potem tkanki, organu i w końcu w całym organizmie.
Te procesy są szczegółowo zbadane, głównie przez Skandynawów. Od 30 lat wiadomo, że im większe spożycie margaryn zawierających sztuczne izomery trans, tym większe zagrożenie otyłością, cukrzycą typu 2, miażdżycą, udarami mózgu i nowotworami. Jeszcze dziesięć lat temu naukowcy twierdzili, że izomery trans nie powodują raka, teraz już wiadomo, że jest przeciwnie.

Duńczycy już w 1994 roku - jako pierwszy kraj na świecie - wprowadzili ograniczenia w spożyciu izomerów trans do 2 proc. w dziennej dawce energii. I te przepisy są przestrzegane. Z materiałów prezentowanych na Europejskim Kongresie Otyłości w Budapeszcie w 2007 roku wynika, że w fast foodach z sieci KFC sprzedawanych w Danii zawartość izomerów trans nie przekracza 2 proc. Tymczasem w próbkach żywności tej samej sieci sprzedawanych w Polsce, na Węgrzech, w Bułgarii, Czechach, Ukrainie i Białorusi było od 29 do 34 proc. izomerów trans.
Czy to znaczy, że oleje roślinne są zdrowe, a stają się niezdrowe po przekształceniu w margarynę?
- Po pierwsze, wszystkie stają się niezdrowe, kiedy spożywamy je w nadmiarze. Całodobowe zapotrzebowanie człowieka na nienasycone kwasy z tłuszczów roślinnych pokrywa zaledwie 5,5 grama oleju, czyli jedna łyżeczka od herbaty. Wszystko, co w nadmiarze, jest szkodliwe. Podobnie jak z lekarstwem - dawka zapisana przez lekarza nam pomoże, ale jej kilkakrotne przekroczenie to zagrożenie dla zdrowia.
A po drugie, oleje zawsze szkodzą po poddaniu ich jakiejkolwiek obróbce termicznej.
Smażenie na olejach jest bardzo szkodliwe, to duże zagrożenie dla zdrowia.
Zaraz, nie należy smażyć na oleju!?
- Oleje, podobnie jak margaryna, traktowane są jako źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, ale liczba mnoga jest tu nieuprawniona. Owszem, zawierają kwas omega-6, ale zaledwie śladowe ilości kwasu omega-3. Optymalne dla zdrowia proporcje kwasów omega-6 do omega-3 wynoszą 4 do 1. Tymczasem w olejach roślinnych proporcje te są wyjątkowo niekorzystne, zawartość kwasu omega-6 w oleju słonecznikowym, kukurydzianym, z pestek winogron jest odpowiednio: 335, 140 i 173 razy większa niż zawartość kwasu omega-3.
Optymalne proporcje tych kwasów występują w oleju rzepakowym oraz lnianym i te oleje w niewielkich ilościach powinny znajdować się w naszej diecie. Pod warunkiem że będą świeże i stosowane wyłącznie na zimno, bez jakiejkolwiek obróbki termicznej.
Co się dzieje, gdy podgrzejemy olej?
- Obecne w olejach nienasycone kwasy tłuszczowe są bardzo podatne na utlenianie, zwłaszcza w wysokich temperaturach. Powstające wówczas związki są bardzo szkodliwe dla zdrowia. Organizm człowieka potrafi neutralizować ich działanie, ale nie zawsze. Długotrwałe spożywanie utlenionych tłuszczów roślinnych obecnych w żywności tzw. wygodnej...
...w batonikach?
- ...tak, w słodyczach, wyrobach garmażeryjnych czy odżywkach dla niemowląt grozi nowotworami. Istnieje wyraźna zależność zachorowalności na nowotwory od spożycia olejów roślinnych. Potwierdzona w badaniach epidemiologicznych.
Ale ponieważ oleje są źródłem kwasów omega-6 i omega-3 uważanych za budulec mózgu, to spożywane na zimno, w sałatkach, są dla nas korzystne?
- Oleje nie są źródłem biologicznie aktywnych kwasów tłuszczowych.
Źródłem długołańcuchowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych EPA i DHA o wysokiej aktywności biologicznej są tłuszcze ryb i ssaków morskich.
Właśnie te kwasy tłuszczowe są naturalnym budulcem mózgu, stymulują pamięć, koncentrację, chęć do nauki, koordynację ruchową oraz układ odpornościowy. Ich niedobór powoduje nadpobudliwość psychoruchową dzieci, czyli ADHD, depresję, demencję starczą, a prawdopodobnie także inne choroby neurologiczne.
Kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-3 obecne w olejach mogą być biologicznie aktywne dopiero po przekształceniu w organizmie człowieka. Jednak te przekształcenia najczęściej nie są możliwe.
Z jakich względów?
- Istnieją różne uwarunkowania. Wszechobecne w naszej diecie sztuczne izomery trans pochodzące z margaryn hamują przemiany zarówno kwasów omega-6, jak też omega-3. Niezależnie od tego nadmiar kwasów omega-6 hamuje przemiany kwasów omega-3. Dlatego tak ważne są ich wzajemne proporcje w naszej diecie.
Nadmiar kwasów omega-6 prowadzi do miażdżycy, zakrzepów, alergii, nowotworów sutka, prostaty, jelita grubego. Jeśli ta proporcja będzie większa niż cztero-, pięciokrotna, a tak jest w większości olejów, to najcenniejsze kwasy omega-3 nie będą przekształcane do biologicznie aktywnych.
Ponadto powszechne w naszej diecie niedobory magnezu, cynku, witamin, a także przyjmowanie leków na nadciśnienie albo przeciwzakrzepowych jest przyczyną tego, że enzymy odpowiedzialne za przemiany kwasów omega-6 i omega-3 są mało lub wcale nieaktywne.

Wywraca pani wszystko do góry nogami. Ciągle słyszę, że najzdrowsza dla człowieka jest dieta śródziemnomorska, a Grecy czy Włosi nie chorują na miażdżycę i nowotwory, bo jedzą dużo tłustych ryb i oleju.
- Tajemnicą diety śródziemnomorskiej są optymalne dla zdrowia proporcje kwasów tłuszczowych omega-6 do omega-3. Oliwa z oliwek zawiera tylko ok. 10 proc. kwasu omega-6, a głównym jej składnikiem (ponad 70 proc.) jest kwas oleinowy. Jest on 10-krotnie bardziej podatny na utlenianie niż tłuszcze zwierzęce, ale też 10-krotnie mniej podatny niż kwas linolowy omega-6, który jest głównym składnikiem olejów roślinnych.
Oliwa z oliwek - tak. Oleje roślinne - nie!?
- Smażenie dań z oliwą z oliwek stanowi zdecydowanie mniejsze zagrożenie zdrowotne niż obróbka termiczna na oleju słonecznikowym lub rzepakowym.
Charakterystyczne dla diety śródziemnomorskiej jest także wysokie spożycie ryb i tzw. owoców morza, które są najlepszym źródłem biologicznie aktywnych wielonienasyconych kwasów omega-3. Poza tym prawie trzykrotnie większe niż w Polsce spożycie warzyw i owoców zawierających mnóstwo różnorodnych przeciwutleniaczy gwarantuje zachowanie równowagi pro- i antyoksydacyjnej organizmu. Zastąpienie oliwy olejem słonecznikowym eliminuje wszystkie pozytywy diety śródziemnomorskiej.
Czyli butelkę z olejem muszę wybierać świadomie.
- Jak najbardziej. Oliwy z oliwek nie można utożsamiać z jakimkolwiek innym olejem roślinnym. Dowodem tego jest tzw. paradoks izraelski. Izraelczycy eksportują drogą oliwę z oliwek, natomiast w swojej diecie stosują znacznie tańszy olej słonecznikowy. Dzięki temu przy niskim poziomie cholesterolu mieszkańcy Izraela mają najwyższy wskaźnik nowotworów.
Rakotwórcze właściwości oleju słonecznikowego znane są od 1983 roku, czyli prawie od 30 lat. W badaniach na zwierzętach udowodniono, że głównym "winowajcą" rosnącej zachorowalności na nowotwory jest spożywany w nadmiarze kwas linolowy omega-6, główny składnik olejów roślinnych. Potwierdzają to wyniki licznych badań epidemiologicznych z różnych regionów świata.

Głównym argumentem przeciwników masła i smalcu, czyli tłuszczów zwierzęcych, jest zawarty w nich cholesterol. Jedzenie masła podwyższa nam cholesterol w organizmie, a to oznacza gorszą pamięć, miażdżycę itd.
- To nieprawda.
Po pierwsze, cholesterol jest niezbędny do funkcjonowania organizmu. Prawdą jest, że spożycie tłuszczów zwierzęcych może powodować wzrost cholesterolu. Jeżeli jednak w diecie obecne są biologicznie aktywne kwasy omega-3 obecne w tłuszczu rybim, to nawet przy wysokim spożyciu tłuszczów zwierzęcych nie istnieje żadne zagrożenie miażdżycą - to tzw. paradoks grenlandzki. Jest zatem sprawą oczywistą, że nie tłuszcze zwierzęce, lecz niedobory w diecie kwasów omega-3 są przyczyną - bynajmniej nie jedyną - miażdżycy.
Przeciwnicy spożywania tłuszczów zwierzęcych pomijają fakt, że przy spożyciu masła czy smalcu wzrasta poziom zarówno złego LDL, jak też dobrego HDL cholesterolu. Podczas gdy przy spożyciu sztucznych izomerów trans, czyli margaryn, wzrasta poziom złego LDL i maleje poziom dobrego HDL cholesterolu.
Spożycie margaryny aż 10-krotnie zwiększa prawdopodobieństwo miażdżycy w porównaniu ze spożyciem tej samej ilości masła lub smalcu. Dodatkowo margaryna stanowi zagrożenie otyłością, cukrzycą typu 2 i nowotworami.
To skąd ta popularność margaryny, także wśród lekarzy?
- Pieniądze, pieniądze, pieniądze.
Środowisko lekarskie jest podzielone na dwa fankluby: masła i margaryny. Z tą różnicą, że fanklub margaryny dostaje ogromne środki na propagowanie swoich idei, natomiast fanklub masła nie ma tych środków i nie ma siły przebicia.
Producentów margaryn stać na marketing. Stać ich na to, by urządzać "pranie mózgu" lekarzom.
W wielu szpitalach organizowane są comiesięczne sympozja poświęcone przekonywaniu do prozdrowotnych właściwości olejów i margaryn.
Gdyby rzeczywiście oleje roślinne i margaryny wykazywały reklamowane prozdrowotne właściwości, to przy 6-, a nawet 10-krotnym wzroście ich spożycia w różnych krajach problem miażdżycy dawno już i definitywnie byłby rozwiązany. Tymczasem zachorowalność na miażdżycę nie maleje, ale za to ponad 4-krotnie w ciągu ostatnich 40 lat wzrosła zachorowalność na nowotwory. Poza tym lawinowo wzrasta zachorowalność na schorzenia neurologiczne. Wyniki badań epidemiologicznych są nie do podważenia. Wszystkie wymienione schorzenia to cena za ogromne zyski firm produkujących oleje i margaryny.
Dziwi mnie, że środowiska medyczne całkowicie ignorują te zagrożenia. Większość lekarzy jest święcie przekonana o prozdrowotnych właściwościach tłuszczów roślinnych.
Co potwierdza pani teorię?
- Badania epidemiologiczne realizowane w kilku bardzo obszernych międzynarodowych projektach badawczych: Euranic, Transfair, Nurses Health Study i inne. Poza tym mnóstwo badań na zwierzętach. I tak się dziwnie składa, że lekarze nie oponują przeciwko wynikom badań na zwierzętach, ale nie chcą uznać, że na ludziach wynik może być taki sam.
Pracuję nad tym problemem od 2003 roku. Badania różnych ośrodków naukowych, krajowych i zagranicznych, nie pozostawiają wątpliwości, że nowotwory są generowane przez wtórne produkty oksydacji olejów roślinnych oraz przez margaryny. Oczywiście to niejedyna przyczyna nowotworów, ale moim zdaniem podstawowa.
Jakie są dowody?
- Kiedy postanowiłam w 2003 roku zająć się tym problemem, to na dzień dobry zebrałam ponad 300 publikacji na ten temat. Po trzech tygodniach postanowiłam odrzucić pisma branżowe z dziedziny technologii żywienia i żywności, ponieważ uznałam, że za tymi publikacjami stoją producenci. I zajęłam się tylko publikacjami medycznymi. Wynika z nich, że zachwiane proporcje nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 i omega-3 są przyczyną większości schorzeń metabolicznych, m.in. miażdżycy.

Z nowszych opracowań naukowych wynika, że zaburzenia gospodarki lipidowej w organizmie człowieka są również przyczyną schorzeń neurologicznych.
W badaniach francuskich (trwały 17 lat i dotyczyły 6000 osób) oraz holenderskich (trwały 25 lat i dotyczyły 30 tysięcy pacjentów) udowodniono, że podwyższona skłonność do depresji, lęków, agresji, a także wyższy wskaźnik samobójstw ma związek z niskim poziomem cholesterolu.
Ludzie w sile wieku, u których poziom cholesterolu był niski - poniżej 200 mg na litr krwi - kilkakrotnie częściej korzystali z poradni i szpitali psychiatrycznych.
Po opublikowaniu wyników tych badań Francuzi wyszukali grupę ludzi długowiecznych - od 85 do 107 lat. Okazało się, że średni poziom cholesterolu u sędziwych Francuzów wynosił 360 mg na litr krwi!
I to jest logiczne, bo z wiekiem, kiedy przestajemy wytwarzać hormony płciowe, to poziom cholesterolu wzrasta. Cholesterol jest niezbędny dla każdej komórki naszego organizmu, zwłaszcza dla mózgu i układu nerwowego. Jeśli go za wszelką cenę obniżamy, to niestety ryzykujemy zdrowie psychiczne.
Uważa pani za bzdurę obniżanie cholesterolu?
- Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jest spora grupa osób - średnio 1 osoba na 500 - z genetycznie uwarunkowanym defektem receptora LDL cholesterolu. Oczywiście te osoby bezwzględnie muszą kontrolować poziom cholesterolu, bo w sposób szczególny są narażone na miażdżycę. Podobnie jak osoby otyłe oraz chore na cukrzycę typu 2.
Natomiast znakomita większość - zwłaszcza szczupli, nienarażeni na cukrzycę - nie musi obawiać się cholesterolu. Tym bardziej że istnieją inne czynniki ryzyka, jak wysoki poziom homocysteiny, trójglicerydów, niedobory przeciwutleniaczy i nie tylko. Czynników ryzyka miażdżycy jest kilkanaście, a podwyższony cholesterol jest jednym z wielu i wcale nie najważniejszym. Od 30 lat wiadomo, że 70 proc. osób po udarach mózgu oraz co drugi pacjent po zawale miał normalny, a nawet niski poziom cholesterolu. Wiadomo także, że przyczyną miażdżycy są stany zapalne naczyń krwionośnych będące skutkiem różnorodnych zaburzeń metabolizmu.
Na wyjaśnienie roli tłuszczów roślinnych i zwierzęcych w zagrożeniu miażdżycą poświęciłam cztery lata pracy, przestudiowałam ponad 600 publikacji z różnych ośrodków naukowych z całego świata. I aktualnie nie mam cienia wątpliwości, że hipercholesterolową teorię miażdżycy wymyślono w celu zdyskredytowania tłuszczów zwierzęcych i wprowadzenia do diety ludzi znacznie tańszych olejów roślinnych oraz margaryn.
Nie boi się pani wygłaszać tak jednoznacznie ostrych teorii? W końcu nie zna się pani na medycynie.
- Nie jestem lekarzem, ale potrafię analizować szczegółowe dane, kojarzyć fakty, poza tym znam się na biochemii i to wystarczy. Stosuję dietę wysokobiałkową, co sprzyja aktywności mózgu. A czy lekarze na pewno znają się na diecie, na wartości biologicznej żywności przechowywanej tygodniami i miesiącami? Nie sądzę.
Podważa pani ich kompetencje?
- Zapewne kompetencje lekarzy co do żywności i żywienia są podobne do moich kompetencji w zakresie leczenia. Zwłaszcza że w programie studiów medycznych przewidziano zaledwie kilka, może kilkanaście godzin dydaktycznych poświęconych diecie i dietozależnym schorzeniom metabolicznym. Powstaje co prawda kierunek dietetyka na różnych uczelniach, przewidziany dla dietetyków i pielęgniarek. Obawiam się, że wykłady prowadzone będą według stereotypów. W końcu przez pół wieku producenci olejów i margaryn poprzez swoich ekspertów wyrobili u konsumentów "właściwe" zachowania. Komu będzie się chciało studiować zalecenia Duńskiej Rady Żywieniowej, a tym bardziej kilkaset anglojęzycznych publikacji?
Mam wrażenie, a bardzo chciałabym się mylić, że lekarze mają za zadanie generowanie zysków dla farmacji, a nie leczenie pacjentów.
Gdyby było inaczej, to na szeroką skalę realizowane byłyby różne programy profilaktyczne. Przecież profilaktyka to najtańszy, najbezpieczniejszy i najskuteczniejszy sposób leczenia. Tylko czy ktokolwiek w tym kraju, a także na świecie, ma w tym interes?! Ponieważ lekarze niewiele wiedzą o żywności, tak bardzo podatni są na sugestie tzw. ekspertów, którzy za pieniądze reklamują szkodliwe dla zdrowia oleje i margaryny.
Co lekarze na pani poglądy?
- Coraz częściej spotykam się nie tylko z dużym zainteresowaniem, ale też aprobatą moich poglądów. Mój wykład dla kardiologów, prezentowany w październiku 2007 roku w Tarnowie, przyjęto z aplauzem. Został opublikowany w "Przeglądzie Lekarskim". Również Uniwersytet Stanforda umieścił skrót tego wykładu na swojej stronie internetowej adresowanej do lekarzy i dietetyków. Podobne wykłady były prezentowane na tzw. Uniwersytecie Otwartym przy AGH w Krakowie, a ostatnio na sesji naukowej Polskiego Towarzystwa Technologów Żywności, również w Krakowie, oraz na kilkunastu innych spotkaniach. To chyba najlepszy dowód na to, że nie jestem jakimś oszołomem. Tym bardziej że inni profesorowie z różnych ośrodków naukowych w kraju podzielają te opinie.
Kto na przykład?
- Całkiem spore grono. Z ośrodka olsztyńskiego profesorowie: Zofia Żegarska, Daniela Rotkiewicz, Roman Cichon, Bogusław Staniewski oraz nieżyjący Witold Kozikowski. Poza tym panowie Henryk Gertig i Juliusz Przysławski z Poznania oraz Henryk Rafalski z Łodzi. Najciekawsze prace naukowe dotyczące szkodliwych dla zdrowia produktów utlenienia nienasyconych kwasów tłuszczowych w odżywkach dla niemowląt realizował prof. Andrzej Stołyhwo z SGGW w Warszawie.
W dyskusji po jednym z wykładów zarzucono mi, że przecież umieralność z powodu miażdżycy maleje. Owszem, warto jednak zapytać o cenę tego sukcesu. Ceną są gigantyczne nakłady na całodobowe dyżury kardiologiczne, na by--passy, udrażnianie tętnic, transplantacje. Dyrektor szpitala w Tarnowie przyznał, że tylko na koronarografię, a jest to najmniej inwazyjny zabieg, który nie zawsze wymaga hospitalizacji, jego szpital wydaje rocznie 10-12 mln zł. To oznacza, że w skali kraju na walkę z miażdżycą przeznacza się miliardy złotych.
Czyli ani oleje, ani margaryny nie zapobiegają miażdżycy.
Śmiertelność spadła, bo są lepsze możliwości diagnostyczne, bo skuteczniej walczymy z konsekwencjami miażdżycy, wydając przy okazji gigantyczne pieniądze. Pieniądze, których brakuje na edukację, na naukę, czyli na inwestycje w przyszłość.
To jak się zdrowo odżywiać?
- Zachowywać zdrowy rozsądek, a przede wszystkim nie wierzyć reklamom. Niestety, aż 85 proc. Polaków wierzy reklamom. Ja również wierzyłam w prozdrowotne właściwości olejów roślinnych i margaryn - ciasta pieczone były oczywiście na margarynie, smażyło się na oleju słonecznikowym. Nie mając czterdziestki, musiałam walczyć z nadciśnieniem. Póki nie nabawiłam się zakrzepicy, co groziło mi amputacją nogi. I póki nie zmarło sześcioro moich przyjaciół i współpracowników, którzy też wierzyli, że margaryna jest zdrowsza od masła. Ludzie w pełni sił, wysportowani, szczupli zmarli na nowotwory w ciągu kilku miesięcy od zdiagnozowania.
W tej chwili nie mam cienia wątpliwości, że główną przyczyną tego były oleje roślinne i margaryny.
Ale masło też bywa udawane.

- Niestety, trzeba uważnie studiować etykiety produktów, które kupujemy. Od niedawna również producenci jogurtów, masła, nawet serów żółtych w pogoni za obniżeniem kosztów coraz chętniej dodają oleje roślinne do swoich produktów. Mamy np. śmietanę, na której jest napisane, że zawiera 36 proc. tłuszczu. Ale trzeba jeszcze przeczytać, jakiego tłuszczu, bo się może okazać, że połowa to tłuszcz roślinny. W ofercie handlowej są tzw. sery twarde, zawierające głównie olej palmowy. Tymczasem w tłuszczu mlekowym obecnych jest kilkanaście związków o właściwościach antynowotworowych. Jednym z wielu jest witamina E. Masło zawiera mniej witaminy E niż oleje czy margaryny. Tylko że obecne w tłuszczach roślinnych formy witaminy E nie są aktywne w temperaturze ciała człowieka. Natomiast witamina E obecna w produktach zwierzęcych jest biologicznie aktywna. Czy lekarze na pewno o tym wiedzą?

Tyje się od zwierzęcych tłuszczów. To chyba prawda?
- Totalna bzdura. Wartość energetyczna 1 g tłuszczu: masła, smalcu, oliwy z oliwek, każdego oleju czy margaryny, jest zawsze taka sama i wynosi 9 kcal. W odróżnieniu od cukrów tłuszcze zmniejszają apetyt, bo sycą. Kiedy jemy tłusto, to jemy mało. Tłuszcze są trawione w jelicie cienkim, powstają z nich wolne kwasy tłuszczowe, potem ciała ketonowe, które przechodzą do układu krwionośnego. Ich poziom we krwi odczytywany jest przez receptory w mózgu jako jeden z sygnałów sytości.
Przyczyną otyłości i cukrzycy typu 2 jest obecność sztucznych izomerów trans oraz nadmiar cukrów w diecie, a nie tłuszcze zwierzęce. Zaletą cukrów jest to, że łagodzą stres, ale też blokują wchłanianie aminokwasów do mózgu.

To, że dzieci w szkołach kiepsko kojarzą, mają kłopoty z koncentracją, to w mojej opinii efekt objadania się chrupkami, batonami popijanymi coca-colą. Podstawą sprawności intelektualnej jest dieta bogata w białko: mleko, jogurty, sery twarogowe i dojrzewające, jajka, mięso, ryby. Krótko mówiąc, bez właściwej podaży pełnowartościowego białka oraz biologicznie aktywnych kwasów omega-3 (z ryb albo tranu) centralny układ nerwowy nie funkcjonuje prawidłowo.
Obserwuję to od dawna wśród moich studentów, zresztą technologii żywności. Gdy zaczynają realizację prac magisterskich, to pracujemy razem w laboratorium od rana do wieczora i widzę, co jedzą. Przed południem: drożdżówka. Po godzinie czy dwóch: następna drożdżówka, chrupki, baton. A po południu zupa - gorący kubek, potem drugi i trzeci. Po dwóch tygodniach stwierdzam, że niewiele rozumieją, wykonują bezmyślnie analizy, popełniają błędy, których sami nie są w stanie znaleźć.
Kończy się krótkim wykładem, zakazem kupowania żywności wygodnej i zmianą diety: serki twarogowe - najczęściej ziarniste, bo niesłodzone, jogurty zagęszczane białkami mleka, sery dojrzewające, owoce. Efekt jest niemal natychmiastowy, zresztą magistranci sami dochodzą do wniosku, że zaczęli kumać. To jest moment, kiedy role się odwracają, nie ja ich, ale oni mnie mobilizują do pracy.
A co z teorią, że mleko u dorosłych ludzi wypłukuje wapń z kości? Z tego powodu lekarz zakazał picia mleka mojej 80-letniej matce.
- Kolejna absolutna bzdura. Jest dokładnie odwrotnie.
Jest jedna, dosłownie jedna publikacja na świecie, z której wynika, że siarczanowa woda mineralna powoduje zwiększony poziom wapnia w moczu. Autorzy tej pracy wyciągają wniosek, że identycznie działają aminokwasy siarkowe obecne w białkach mleka i mięsa.
Prac zaprzeczających tej kłamliwej teorii znalazłam ponad 30, może być ich więcej.
Nie sposób uwierzyć, że lekarze nie znają tych prac, że nie wiedzą, iż najlepszym źródłem biodostępnego wapnia jest mleko i produkty mleczarskie. Regularna konsumpcja dwóch-trzech porcji nabiału dziennie zapobiega otyłości, cukrzycy typu 2, osteoporozie, nadciśnieniu tętniczemu, nowotworom - niezależnie od wieku, płci, aktywności fizycznej. Żaden suplement wapnia nie wykazuje tak wszechstronnego działania. Albowiem w mleku oprócz wapnia obecne są inne składniki o działaniu prozdrowotnym.
To dlaczego lekarze nie zalecają picia mleka?
- Lekarze odbywają cykliczne szkolenia organizowane przez tych, którzy mają gigantyczne pieniądze: przemysł farmaceutyczny, który produkuje różnorodne suplementy diety, m.in. preparaty wapnia. I lekarze te suplementy zapisują pacjentom. Tak to się kręci. Nieważne, że suplementy wapnia są mniej biodostępne niż wapń z mleka, zwłaszcza przy niedoborach witaminy D. Nieważne, że w mleku obecne są komponenty zwiększające absorpcję wapnia w kościach. Nie chodzi przecież o zdrowie, lecz wyłącznie o biznes.
Pani teorie to rewolucja dla przemysłu i dla naszego myślenia o zdrowiu.
- Dla przemysłu nie. Nie ma co liczyć na zmiany, bo w przemyśle liczy się tylko zysk. Zresztą nie tylko u nas, tak jest na całym świecie.
Ale warto zadbać o edukację społeczeństwa. Ogłupiające reklamy margaryn powinny raz na zawsze zniknąć z czasopism, a zwłaszcza z telewizji publicznej.
Powinno się przeprowadzić szeroką edukację w szkołach. W większości państw europejskich w przedszkolach i szkołach przekazywana jest dzieciom wiedza na temat zdrowej żywności i właściwej diety. Skandynawowie żartują, że mleka nie trzeba reklamować, bo każdy głupi wie, że jest zdrowe.
Spożycie mleka oraz produktów mleczarskich w Polsce jest trzykrotnie mniejsze niż w Skandynawii i ponad dwukrotnie mniejsze niż w Niemczech czy Francji. I to jest moim zdaniem główną, zapewne niejedyną, przyczyną otyłości, cukrzycy typu 2, osteoporozy, epidemii nadciśnienia, schorzeń neurologicznych, a nawet nowotworów - zwłaszcza przewodu pokarmowego.
To - oprócz smacznego jajka - smacznego mleka!
Serwis Nowa Debata wprowadził nową kategorię materiałów: „Wywiady Nowej Debaty.” Pierwszego wywiadu udzieliła w kwietniu 2011 roku prof. dr hab. Grażyna Cichosz z Wydziału Nauki o Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. W kwietniu 2010 roku na łamach „Gazety Wyborczej” ukazała się głośna rozmowa z prof. Cichosz pt. „My chcemy masła a nie margaryny,” która cieszyła się wielkim zainteresowaniem czytelników w całej Polsce.
W naszej rozmowie pytamy Panią Profesor m.in. o genezę i konsekwencje dla zdrowia antytłuszczowych mitów dietetycznych, o zasadność hipercholesterolowej teorii miażdżycy, o tzw. dietę Kwaśniewskiego oraz o fundamentalne zasady zdrowego odżywiania. Zapraszamy do lektury!

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedziała Pani, że hipercholesterolową hipotezę miażdżycy wymyślono i upowszechniono, żeby zdemonizować tłuszcze zwierzęce i wprowadzić do diety tanie oleje roślinne oraz margaryny. Stanowisko takie podziela na świecie coraz więcej badaczy i publicystów zajmujących się na poważnie tą problematyką. Jak doszła Pani do takiego przekonania?
Z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że aktualnie nie mam wątpliwości co do przyczyn wylansowania tzw. hipercholesterolowej teorii miażdżycy. Całą tę teorię sformułował w latach 50-tych i wylansował (ciekawe na czyje zamówienie?) Ancel Keys, dobierając wyniki badań epidemiologicznych z 7 krajów, mimo, iż dysponował wynikami z 22 krajów. Dobrze genezę obowiązujących antytłuszczowych poglądów dietetycznych prezentuje film Toma Naughtona pt. Fat Head (pl.Grubi, nie głupsi)
W latach 2001-2004 przestudiowałam dostępną wówczas literaturę, głównie medyczną, z której wynika, że istnieje dodatnia korelacja pomiędzy spożyciem tłuszczów zwierzęcych, a ogólnym wzrostem zawartości cholesterolu i cholesterolu LDL w osoczu krwi. Dokładna analiza wyników badan epidemiologicznych dowodzi, że tłuszcze zwierzęce powodują również wzrost cholesterolu HDL (o czym autorzy większości publikacji z reguły nie informują), dzięki czemu proporcje cholesterolu LDL do cholesterolu HDL pozostają niezmienione.
Z licznych badań klinicznych wynika, że zależność między poziomem cholesterolu ogółem i frakcją cholesterolu LDL, a zachorowalnością na miażdżycę nie jest oczywista. W niektórych publikacjach korelacja była istotna, w innych nieistotna. Odniesienie tych zależności do przemian biochemicznych cholesterolu w organizmie człowieka prowadzi do wniosku, że przyczyną hipercholesterolemii nie są tłuszcze zwierzęce bogate w nasycone kwasy tłuszczowe i cholesterol, ale niedobory, zwłaszcza długotrwałe wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3. Pierwsza przemiana biochemiczna cholesterolu to estryfikacja wielonienasyconych kwasów tłuszczowych o konfiguracji cis. Przy braku odpowiednich kwasów tłuszczowych metabolizm cholesterolu jest zablokowany. Nie bez powodu wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-3 traktowane są jako niezbędne. Ponieważ nie mogą być syntetyzowane w organizmie człowieka, musimy regularnie dostarczać je w diecie.
Z samej definicji wynika, że ich niedobory w diecie są dla zdrowia człowieka szkodliwe.
Warto też wiedzieć, że enzymy odpowiedzialne za metabolizm cholesterolu są całkowicie blokowane przez wszechobecne w naszej diecie sztuczne izomery trans, które powstają podczas produkcji margaryn, zwłaszcza twardych, kostkowych. Krótko mówiąc, margaryny, nie tylko nie zmniejszają zagrożenia miażdżycą, ale stanowią ogromne zagrożenie zdrowotne.
Z różnych badań epidemiologicznych wynika, iż 75% pacjentów po udarze mózgu i ponad 50% zawałowców ma normalny albo niski poziom cholesterolu. To najlepszy dowód na to, że hipercholesterolemia nie jest jedyną przyczyną miażdżycy. A zatem, nie ma i nigdy nie było żadnych wiarygodnych dowodów naukowych świadczących o szkodliwym działaniu tłuszczów zwierzęcych.
Rzeczywistą przyczyną hipercholesterolemii są niedobory w diecie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (obecnych w rybich tłuszczach), które intensyfikują metabolizm cholesterolu, a także obecność sztucznych izomerów trans, blokujących enzymy odpowiedzialne za przemiany cholesterolu.
Skąd więc ten powszechny strach przed cholesterolem?
W dużej mierze odpowiedzialna jest za to agresywna reklama. Zafundowano nam, konsumentom skuteczne „pranie mózgu” i aktualnie każdy bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, miejsce zamieszkania po prostu boi się cholesterolu. Wiem to, ponieważ recenzowałam ostatnio pracę dyplomową z wynikami badań konsumenckich na ten temat.
Od ok. 30 lat wiadomo, że przyczyną miażdżycy są stany zapalne naczyń krwionośnych, jednak dziwnym trafem nikt teorii hipercholesterolowej nie dementuje, bo nikt nie ma w tym interesu. Straszenie cholesterolem jest na rękę producentom olejów i margaryn, a także branży farmaceutycznej, który zarabia krocie na sprzedaży statyn, czyli leków obniżających poziom cholesterolu. Każdy lekarz twierdzi, że cholesterol należy obniżać poniżej 200 (w USA bardziej „postępowi” lekarze zalecają nawet obniżanie poziomu cholesterolu poniżej 100).
Tymczasem w pewnym wieku, kiedy przestajemy wytwarzać hormony płciowe, poziom cholesterolu w sposób naturalny rośnie. U francuskich staruszków (90-104 lata) stwierdzono średni poziom cholesterolu 360 i to właśnie dzięki temu dożyli oni sędziwego wieku, zachowując wysoką sprawność intelektualną. Oczywiście o skutkach ubocznych statyn (np. zanik mięśni, upośledzenie funkcjonowania mózgu) nawet się nie wspomina. Najważniejszy jest biznes, wszystko inne się nie liczy.

Czy można według Pani Profesor zidentyfikować ośrodki naukowe w Polsce, które jako pierwsze zaczęły propagować teorię hipercholesterolową?
W Polsce propagowaniem spożycia olejów roślinnych i margaryn zajmowali się głównie, choć nie tylko, autorzy Polskiego Konsensusu Tłuszczowego (1996) oraz tzw. Nowego Polskiego Konsensusu Tłuszczowego (1999). W pierwszej wersji Konsensusu dotyczącej małych dzieci, kobiet w ciąży i karmiących zalecano jeszcze spożywanie masła, ale w drugiej, bardziej „postępowej” wersji i z tego się wycofano, prawdopodobnie dlatego, żeby co bardziej domyślni konsumenci nie skojarzyli masła ze zdrowiem.
Nie wydaje się prawdopodobnym, aby autorzy obu tych dokumentów nie znali Raportu Duńskiej Rady Żywieniowej opublikowanego w 1994 roku. W raporcie tym przedstawiono wyniki badań pokazujące wszystkie możliwe zagrożenia zdrowotne (otyłość, cukrzyca, miażdżyca, nowotwory) w związku z konsumpcją kwasów tłuszczowych o izomerii trans obecnych w margarynach. Konsekwencją tego dokumentu było ograniczenie zawartości izomerów trans w żywności oferowanej Duńczykom. Podjęta kilkakrotnie przez Danię na forum UE inicjatywa opracowania regulacji prawnych zmierzająca do ograniczenia spożycia szkodliwych dla zdrowia izomerów trans, nie uzyskała aprobaty. Zdrowy rozsądek i uczciwość przegrywają z lobbingiem, a bezpieczeństwo zdrowotne żywności pozostaje iluzją.

Czy od lat 90. sytuacja uległa poprawie?
Nie, antytłuszczowe zalecenia nadal obowiązują. We wszystkich sanatoriach, szpitalach, przychodniach lekarskich dostępne są plakaty oraz ulotki, z których wynika, że należy ograniczać spożycie tłuszczów. Oczywiście nie ma informacji jakich, bo przecież nie można pisać o rakotwórczych właściwościach olejów roślinnych, zwłaszcza tych poddanych obróbce termicznej, a także o szkodliwym działaniu wszechobecnych w naszej diecie sztucznych izomerach trans.
Ponieważ tłuszcze działają sycąco, ograniczają apetyt, to i branża spożywcza ma interes w ograniczaniu ich spożycia. Najtańszym składnikiem żywności jest woda, wystarczy związać ją poprzez zastosowanie odpowiednich hydrokoloidów. Najcenniejszym, ale też najdroższym składnikiem jest białko, którego zawartość w żywności (nie tylko w Polsce) stale maleje. W konsekwencji w diecie statystycznego Polaka białko stanowi zaledwie 12% wartości energetycznej.
Niedobór białka w diecie powoduje niedożywienie mózgu, zwłaszcza przy nadmiarze cukrów.
Zachowania chuliganów stadionowych czy osiedlowych to niekoniecznie charakteropatia, lecz najprawdopodobniej wygłodzone mózgownice. Oczywiście takie poglądy jak moje są źle widziane nie tylko w środowisku uniwersyteckim, chociaż muszę przyznać, że do lekarzy –być może dzięki większej wiedzy z biochemii czy fizjologii – tego typu zastrzeżenia o tzw. żywności masowego rażenia docierają. Co gorsza, rzekomo w trosce o konsumenta w zaleceniach dietetycznych zmniejszono ostatnio rekomendacje co do potrzebnej ilości białka w diecie z 1,0-1,5g/kg masy ciała do zaledwie 0,8g/kg masy ciała. No cóż, przygłupkiem zawsze łatwiej manipulować.
Mówi się, że dieta wysokobiałkowa stanowi zagrożenie dla wątroby i nerek. Jednak czytając opinie dietetyków nt. modnej ostatnio „ diety Dukana” odnoszę wrażenie, że tzw. specjaliści od żywienia 1kg mięsa, sera, ryb czy twarogu utożsamiają z 1 kg białka. Tymczasem zawartość białka w wysokobiałkowych produktach wynosi średnio ok. 20%.
Krótko mówiąc, 1kg białka znajduje się w ok. 5 kg wymienionych produktów.
Dieta wysokobiałkowa to powyżej 2,5g białka na kg masy ciała. Człowiek o wadze 70kg powinien (przy diecie wysokobiałkowej) zjadać codziennie 175 g czystego białka czyli 875g wysokobiałkowych produktów, co rzeczywiście obciążałoby nerki i wątrobę. Tylko czy takie ilości białka są rzeczywiście konsumowane?
Czyli lepiej jeść więcej białka czy węglowodanów?
Oczywiście białko w diecie jest bardziej istotne niż węglowodany. Pełnowartościowe białka, bogate w aminokwasy siarkowe, obecne są w produktach pochodzenia zwierzęcego. Ich odpowiednia podaż warunkuje nasze zdrowie, a także sprawność intelektualną. Nie bez powodu w diecie sportowców stosowane są najcenniejsze białka. A przecież w diecie każdego z nas, a zwłaszcza w diecie dzieci i młodzieży powinno być obecne wszystko to co wspomaga zdrowie, czyli odpowiednia ilość białka, tłuszczu, witamin i związków mineralnych.
Od dawna wiadomo, że zastąpienie tłuszczu w diecie węglowodanami powoduje pogorszenie profilu lipidowego poprzez: duży wzrost poziomu trójglicerydów, cholesterolu ogółem i frakcji LDL cholesterolu przy znacznym spadku HDL cholesterolu. Mimo to, lansowana jest wysokowęglowodanowa, niskotłuszczowa dieta light, która jest główną przyczyną otyłości i cukrzycy typu 2. Większość produktów dla najmłodszych, reklamowanych w czasopismach i telewizji (również publicznej), słodzona jest syropem glukozowo-fruktozowym.
Fruktoza w organizmie człowieka hamuje wytwarzanie energii i w całości przetwarzana jest na tkankę tłuszczową. Jest główną przyczyną tzw. jelita nadwrażliwego oraz zaćmy.

Przemysł spożywczy stosuje syrop glukozowo-fruktozowy wszędzie tam, gdzie to możliwe (napoje chłodzące, soki, desery, produkty dla dzieci, pieczywo cukiernicze) ze względu na niższą cenę (uprawa kukurydzy w USA jest dotowana) oraz większą słodkość. Konsekwencją nadmiaru cukrów diecie jest tzw. reaktywna hipoglikemia, która prowadzi do insulinooporności, tzw. zespołu metabolicznego oraz cukrzycy typu 2.
Poziom insuliny we krwi wzrasta proporcjonalnie do ilości spożywanych cukrów. Cukry trawione są bardzo szybko (w ciągu 1 godz.), natomiast wysoki poziom insuliny utrzymuje się przez 3-4 godz. i skutkuje wzmożonym łaknieniem. Przy diecie wysokowęglowodanowej jesteśmy bez przerwy głodni i może właśnie o to chodzi.
Faktyczne zapotrzebowanie na cukry w przypadku osoby dorosłej wynosi ok. 40g dziennie (ok. 10 łyżeczek). Taka ilość cukru może znajdować się w 1 puszce napoju soft drink.
Paradoksalnie dieta niskotłuszczowa wysokowęglowodanowa, która powinna działać odchudzająco, jest główną przyczyną problemu otyłości i cukrzycy typu 2.

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, które tłuszcze są zdrowsze: roślinne czy zwierzęce. Jaka jest Pani opinia na ten temat?
Tłuszcze zwierzęce, w odróżnieniu od olejów roślinnych, nie są podatne na utlenianie dzięki wysokiej zawartości nasyconych kwasów tłuszczowych a także obecności bardzo aktywnych antyoksydantów. Smalec wieprzowy, przechowywany w warunkach chłodniczych jest oksydacyjnie stabilny przez 12 miesięcy. Jeszcze bardziej stabilny jest łój wołowy. Masło natomiast podatne jest na hydrolizę, a uwalniany wówczas kwas masłowy (nieszkodliwy dla zdrowia, za to o odrażającym zapachu) informuje nasze zmysły, że produkt jest nieświeży. Zepsutego mięsa, ryby, smalcu nikt nie zje, bo nasze zmysły węchu i smaku dzięki ewolucji potrafią zidentyfikować zagrożenie. Odwrotnie jest z olejami roślinnymi, produkty utlenienia nienasyconych kwasów tłuszczowych nie są przez nasze zmysły identyfikowane, albowiem oleje obecne są w diecie człowieka tylko od ok. 100 lat . Dzięki temu produkty spożywcze wyprodukowane z zastosowaniem tłuszczów roślinnych (np. odżywki dla niemowląt) mogą być magazynowane nawet 2 lata.
Liczne antyoksydanty (m.in. witaminy A,D,E,K) obecne w tłuszczach zwierzęcych, aktywne są zarówno w żywności jak też w organizmie człowieka .W odróżnieniu od antyoksydantów obecnych w warzywach i owocach są one aktywne w fazie tłuszczowej organizmu, działają ochronnie na mózg, błony komórkowe, wspomagają układ immunologiczny. Niestety tłuszcze zwierzęce zawierają zbyt mało wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Dlatego konieczna jest regularna konsumpcja tłustych ryb morskich, które są najlepszym źródłem biologicznie aktywnych kwasów omega-3.

Czy w Polsce środowisko krytyczne wobec panujących poglądów dietetycznych umacnia się i kto jest największym przeciwnikiem rewizji?
Na pewno problematyką tą zajmują się lekarze diabetolodzy i dietetycy. Oczywiście przeciwnikiem rewizji obowiązujących poglądów jest przemysł spożywczy oraz farmaceutyczny. Podstawowym zagrożeniem dla zdrowia jest jednak tzw. prawo żywnościowe, które podobnie jak zalecenia dietetyczne sporządzane jest dla biznesu, przez „niezależnych ekspertów” – w mojej opinii niezależnych od rozumu, przyzwoitości i skrupułów. Bezpieczeństwo zdrowotne żywności to iluzja dla naiwnych, nie znających problemu.
Na świecie rośnie oddolne poparcie na rzecz niepasteryzowanego mleka i produktów mlecznych. Szczególnie aktywna w tym zakresie jest np. Fundacja Westona A. Price’a, która prowadzi intensywną działalność edukacyjną i lobbingową w USA i Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony pojawiają się informacje, że np. władze USA próbują prawnie zakazać produkcji i dystrybucji tych pokarmów. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Nie do końca rozumiem krytykowanie procesu pasteryzacji mleka. Przecież w warzywach, rzadziej owocach, poddanych obróbce termicznej straty witamin są niemal 100% i nikt się tym nie przejmuje. Ponadto gotowanie mleka w warunkach domowych (przy dostępie tlenu i światła) skutkuje znacznie większymi (80-90%) stratami witamin. Mleko zawiera kilkanaście biologicznie aktywnych termostabilnych tzn. niewrażliwych na obróbkę termiczną składników o działaniu antymiażdżycowym i antynowotworowym,. Witaminy rozpuszczalne w wodzie, które częściowo traci się w procesie pasteryzacji, wcale nie są najcenniejszymi składnikami mleka.
Mleko niepasteryzowane nie jest najlepszą ofertą dla konsumenta, nie tylko ze względu na ograniczoną trwałość. Nigdy bowiem nie można wykluczyć obecności w mleku mikroflory chorobotwórczej nawet przy rzeczywistym, rzetelnym nadzorowaniu stanu zdrowia bydła mlecznego przez lekarza weterynarii.
Proces pasteryzacji a nawet sterylizacji UHT powoduje straty 30-35% witamin, ale wyłącznie tych rozpuszczalnych w wodzie. Tak niskie straty witamin możliwe są dzięki odpowiedniej aparaturze, umożliwiającej obróbkę termiczną bez dostępu światła i tlenu dodatkowo w bardzo krótkim czasie. Witaminy rozpuszczalne w tłuszczu – znacznie cenniejsze dla naszego zdrowia – są termostabilne i zachowują wysoką aktywność niezależnie od obróbki termicznej. Niestety, wszystkie witaminy i inne związki biologicznie aktywne ulegają biodegradacji podczas długotrwałego magazynowania mleka UHT, nawet w temperaturach chłodniczych. Praktycznie po 2 miesiącach magazynowania w temp 4º C w mleku UHT nie stwierdza się obecności związków biologicznie aktywnych. Ustaliłam to w badaniach, które przeprowadziłam wspólnie z prof. Hanną Czeczot z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w 2003 roku. W większości krajów UE z tego właśnie powodu przydatność do spożycia mleka UHT jest znacznie krótsza niż w Polsce i wynosi 2 miesiące.
Najlepszym rozwiązaniem jest konsumpcja mleka poddanego mikrofiltracji obejmującej proces filtracji przez odpowiednie membrany, który powoduje usunięcie baterii z mleka. Mimo usunięcia bakterii mleko to poddawane jest niskiej pasteryzacji a jego trwałość wynosi 3 tygodnie. Taki produkt zachowuje wszystkie walory prozdrowotne – nawet immunoglobuliny zachowują swoją aktywność.
Środowisko lekarskie i naukowe jest według Pani podzielone na dwa obozy – zwolenników i przeciwników pokarmów zwierzęcych. Jednak ten drugi obóz, tzw. zwolenników margaryny, otrzymuje znaczące finansowania od przemysłu. Czy w związku z taką sytuacją możliwa jest w ogóle czysto naukowa dyskusja na ten temat?

Naukową dyskusję nt. tłuszczów roślinnych i zwierzęcych z różnymi ośrodkami naukowymi zainicjowałam w 2004 roku. Jednak w czasopismach, w których redakcja zdominowana jest przez autorów Polskiego Konsensusu Tłuszczowego, moje publikacje oczywiście odrzucano, a jedynym zarzutem była za każdym razem sprzeczność z Polskim Konsensusem Tłuszczowym. Dyskusji merytorycznej nigdy nie podejmowano. Najczęściej moje prace odrzucano na trzecim, czwartym posiedzeniu kolegium redakcyjnego, choć zdarzało się – co pocieszające – że tylko 1 głosem.
Do środowisk medycznych (Tarnów, Kraków, Łódź) moje argumenty trafiały od razu. Referat z Tarnowa (2007) opublikowano w Przeglądzie Lekarskim. Na prośbę Uniwersytetu Stanforda skrót tej publikacji umieszczono na portalu internetowym dla dietetyków i lekarzy.
Dwie prace , w opinii amatorów olejów i margaryn kontrowersyjne, których współautorką jest prof. H. Czeczot z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, są aktualnie drukowane w czasopiśmie „Bromatologia i Chemia Toksykologiczna”. Dwie o podobnej tematyce wkrótce zostaną przesłane do redakcji. Po kilku latach zmagań z oporem materii mogę ze smutkiem stwierdzić, że kwestie merytoryczne są najmniej istotne, liczy się niemal wyłącznie biznes. Dlatego tak ważne jest to, aby popularyzować prawdziwą wiedzę wśród konsumentów.

W Polsce od ponad 40 lat dominującym poglądom dietetycznym przeciwstawia się Jan Kwaśniewski. Jak ocenia Pani jego poglądy i działalność?
W opinii dietetyków i lekarzy tzw. dieta optymalna dr Jana Kwaśniewskiego nie zapewnia odpowiedniej ilości związków mineralnych i witamin. Oczywiście nie jest to prawdą, bowiem w wysokobiałkowych produktach spożywczych oprócz białka i tłuszczu obecne są wszystkie witaminy i minerały, w dodatku w formie biodostępnej. W mięsie (świeżym, nieprzetworzonym) a także w twarogach , serach dojrzewających, jajach obecne są wszystkie witaminy rozpuszczalne w wodzie oraz bezcenne dla zdrowia, biologicznie aktywne witaminy rozpuszczalne w tłuszczu (A, D, E, K).
Dieta Kwaśniewskiego zapewnia wszystkie składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jej zaletą jest to, że ogranicza apetyt, jest bardzo sycąca dzięki tłuszczom.

Tłuszcz po strawieniu w jelicie cienkim, przetwarzany jest w wątrobie na tzw. ciała ketonowe, których poziom we krwi odczytywany jest przez mózg jako jeden z kilku sygnałów sytości.

Właśnie dlatego, stosując tę dietę, je się bardzo mało. W USA w jednej z klinik neurologicznych dzieci ze schizofrenią, padaczką, depresją leczy się dietą wysokotłuszczową tzw. ketogenną/ketogeniczną.
Prawdą jest, że dieta Kwaśniewskiego na dłuższą metę obciąża wątrobę, ale też prawdą jest, że doskonale reguluje metabolizm. Proporcje kwasów tłuszczowych nasyconych, jedno- i wielonienasyconych w tkance tłuszczowej człowieka i w smalcu wieprzowym są niemal identyczne a skład aminokwasowy mięsa wieprzowego i białka z mięśni człowieka też jest taki sam.
Nie bez powodu prof. Religa sztuczną zastawkę otrzymywał z tkanek świnki.
Trzeba pamiętać, że zarówno białka, jak i tłuszcze ograniczają apetyt.
I właśnie dlatego zaleca się ograniczanie spożycia białka (bo syci) i tłuszczu ( jest jeszcze bardziej sycący). Przecież przemysł spożywczy ma interes w tym, żebyśmy jedli jak najwięcej.
Dieta wysokowęglowodanowa to biznes dla branży spożywczej, a przy okazji farmaceutycznej.
Stosując w diecie tzw. żywność masowego rażenia nie obejdziemy się bez suplementów.
Skutki diety wysokowęglowodanowej to nie tylko otyłość i cukrzyca typu 2. To także zagrożenie dla funkcjonowania centralnego układu nerwowego (rosnąca zachorowalność na schorzenia neurologiczne i neurodegeneracyjne).
Często słyszy się, że człowiek nie może funkcjonować bez cukrów, ponieważ są niezbędnym i zdrowym źródłem energii. Czy to prawda?
Cukry są dobre na stres, ograniczają wnikanie aminokwasów do mózgu, zmniejszają aktywność hormonów stresu (adrenalina, noradrenalina). W sytuacjach ekstremalnych automatycznie sięgamy po słodycze. Niestety, cukry nie sprzyjają aktywności mózgu i sprawności intelektualnej. Być może problemy młodzieży szkolnej (kiepskie kojarzenie, zapamiętywanie, dysleksja, dysgrafia itp.) są konsekwencją nadmiaru węglowodanów i niedoborów białka w diecie.
Praktycznie, bez żadnej szkody dla zdrowia cukry z diety można całkowicie wyeliminować.
Moi adwersarze podnoszą argument, że dla mózgu jedynym źródłem energii jest glukoza. Oczywiście mają rację, ale organizm człowieka na drodze przemian metabolicznych wytwarza glukozę i z tłuszczów i białek, zatem dostarczanie w diecie glukozy pochodzącej z jakichkolwiek węglowodanów wcale nie jest konieczne.
Na przełomie XIX i XX wieku spożycie cukrów przez statystycznego mieszkańca globu ziemskiego było 10-krotnie mniejsze niż na przełomie wieku XX i XXI. Poza tym dawniej ludzie byli bardziej aktywni fizycznie, zjadali więcej błonnika, mniej tłuszczów dzięki czemu cukrzyca i otyłość były rzadkością.
Pamiętajmy, że wszystkie diety odchudzające, dieta Dukana, kopenhaska, optymalna, Atkinsa i inne, bazują na białku, albo na białku i tłuszczu. Wszystkie są skuteczne, bo są niskowęglowodanowe.
Pani Profesor, na koniec pytanie w imieniu czytelników Nowej Debaty: co jeść, a czego nie jeść, żeby być zdrowym?
Szczegółowa odpowiedź na to pytanie zabrałaby 15 godz. wykładów. Warto stosować kilka fundamentalnych zasad:
Zasada 1: nie bać się cholesterolu (!); nie ufać reklamom, ponieważ najczęściej reklamowane są produkty, które zapewniają ogromne zyski, a to z reguły nie idzie w parze z ich wartością biologiczną (np. odżywki dla niemowląt, tzw. mleko o unikalnej formule, które zawiera mniej niż 2,5% składników mleka);
Zasada 2: pamiętać, że żywność tradycyjna, o niskim stopniu przetworzenia i krótkim okresie przydatności do spożycia, jest źródłem biologicznie aktywnych składników, które dzięki ewolucji aktywne są także w organizmie człowieka;
Zasada 3: nie tylko owoce i warzywa są źródłem witamin i związków mineralnych.
Najcenniejsze składniki diety człowieka to mięso, jaja, mleko i produkty mleczarskie, ryby (najlepiej tłuste zimnowodne), owoce i warzywa. One wszystkie wspomagają nasze zdrowie a także intelekt.

Należy regularnie spożywać owoce i warzywa
(codziennie w ilości ok. 500g). Na przykład jeżyny, borówki, aronia, czarna porzeczka, czerwone buraki, ciemne winogrona, pomarańcze, jabłka i inne owoce zawierają witaminę C i bardzo skuteczne antyoksydanty (bioflawonoidy) o działaniu ochronnym na naczynia krwionośne i układ nerwowy. Cenne antyoksydanty rozpuszczalne w tłuszczu (chroniące mózg i błony komórkowe) znajdują się także w tłuszczu mlekowym.

Unikajmy produktów zawierających margarynę oraz utwardzone/ uwodornione oleje roślinne, takich jak: wafle, batony, niektóre czekolady, ciasta, fast foody, a nawet wyroby garmażeryjne.
Dziękujemy za rozmowę

Rozmawiał: Mateusz Rolik, współpraca: Tomasz Gabiś

Fakt, że niektóre tłuszcze powodują i stymulują powstawanie najgroźniejszych odmian raka jest zwykle nieznany. Jest to jednak fakt naukowy.
Cytat za wikipedią (http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C5%82uszcze) :
"Tłuszcze wielonienasycone omega 6 (oleje roślinne z soi, kukurydzy, słonecznika i innych olejach z nasion, w margarynie), sprzyjają rozwojowi raka piersi. W 2001 stwierdzono, że obecność tłuszczów jednonienasyconych typu omega 9 (oliwa) oraz niektórych wielonienasyconych typu omega 6 w erytrocytach sprzyjają rozwojowi raka piersi u kobiet po menopauzie, a obecność tłuszczów wielonienasyconych typu omega 3 (oleju rybny, lniany) - przeciwdziała.
Tłuszcze wielonienasycone omega 6 przy niedostatku tłuszczów wielonienasyconych omega 3 stymulują wzrost nowotworów prostaty, przyśpieszają postęp histopatologiczny i zmniejszają przeżywalność pacjentów z rakiem prostaty, podczas gdy tłuszcze wielonienasycone omega 3 (w oleju rzepakowym) mają odwrotne, pozytywne działanie."
http://pokazywarka.pl/soja/

Jak przygotować potrawy nie smażąc na niezdrowych olejach?

1) pieczenie w piekarniku bez tłuszczów
2) grillowanie bez tłuszczów
3) smażenie na wodzie bez tłuszczów
4) masło klarowane / smalec
5) stosować polecane drogie oleje lub małe ilości olejów nie wsiąkających o wysokiej temp dymienia jak ryżowy - nie jest taki drogi
6) a jak już musisz frytki z oleju to od biedy lepszy rzepakowy niż słonecznikowy czy roślina frytura... ale nie warto oszczędzać na zdrowiu... Chociaż oliwa z oliwek nie jest najlepsze do smażenia

Natomiast chleb zamiast masła lepiej smarować avokado.
więcej o jedzeniu:
Olej Palmowy http://pokazywarka.pl/olejpalmowy/
http://pokazywarka.pl/jedzenie
http://pokazywarka.pl/jablko-2/
http://pokazywarka.pl/cebula/
http://pokazywarka.pl/czosnek-lek/
http://pokazywarka.pl/jedzenie/
http://pokazywarka.pl/margaryna/

ciekawe KOMENTARZE
profesor cichosz jasno powiedziala ze szkodliwosc smazenia na olejach roslinnych bogatych w WNKT polega na ich łatwosci oxydacyjnej.
wiec nie liczy sie temperatura dymienia, ale temperatura oxydacji (utleniania)! to NIE JEST to samo. temperatura dymienia to temperatura w ktorej olej traci wlasciwosci FIZYCZNE. interesuja nas wlasciwosci chemiczne za ktore odpowiada temperatura utleniania.
wiele olejow ma wysoka temperature dymienia ale sa latwo podatne na oxydacje - np z pestek wingronowy.
• radzę obejrzeć wykład dr Waltera Veitha i zastanowić się nad tym co mówi...
linki do wykładu w treści wpisu na blogu http://leczenieraka.blogspot.com/2012/1 ... ziesz.html
prawdziwe masło jest zdrowe i jeszcze zdrowsza jest tłusta śmietana ( im bardziej tłusta tym zdrowsza ) , ale nie można jej łączyć z cukrami , by nie powstawał śluz obciążający wagowo ciało. Trzeba pamiętać o witaminie C , E i B17 ( amygdalina ). warto wiedzieć , że podstawą zdrowia są aktywne komórki macierzyste ( regeneracyjne ) w organizmie , których jest około 200 razy więcej niż w szpiku kostnym , a które znakomicie zastępują dowolne komórki niewydolne lub obumierające. Najprostszym sposobem , aby te komórki namnażać i uaktywniać do regeneracji organizmu to stosowanie suplementu "AM/PM" razem z suplementem "Finiti" i " Reserve" poprzedzonymi Nagrodami Nobla w dziedzinie medycyny. Każdy z tych suplementów niestety kosztuje około 200 euro

• Witam,
Opinie jakoby żywność pochodzenia zwierzęcego była odpowiedzialna za
choroby cywilizacyjne są CAŁKOWICIE bezzasadne -tu chodzi o biznes sojowo
-kukurydziany. Gatunek Homo-Sapiens mógł powstać dzięki wprowadzeniu do
diety ryb, mięsa (gotowanego) i mleka. Dzięki temu objętość czaszki
Homo-Sapiens zwiększyła się 3-krotnie w porównaniu do pra-praprzodków. Od
około 100 lat objętość czaszki człowieka maleje, antropolodzy nie wiedzą
czemu.

Bez odpowiedniej podaży pełnowartościowego białka ZWIERZĘCEGO ani układ
immunologiczny ani centralny system nerwowy nie funkcjonują prawidłowo
(deficyt glutationu i tauryny, które powstają z aminokwasów siarkowych).
Modna ostatnio dieta light (wysoko węglowodanowa- niskotłuszczowa), rzekomo
zdrowe margaryny i oleje roślinne OTO PRAWDZIWA PRZYCZYNA DIETOZALEŻNYCH
SCHORZEŃ METABOLICZNYCH.

Na przełomie roku umieszczę na stronie internetowej UWM publikację
autorstwa Grażyna Cichosz, Hanna Czeczot pt.: "Kontrowersje wokół
białek diety" z Polskiego Merkuriusza Lekarskiego.
Polecam również inne nasze prace http://www.uwm.edu.pl/kmizj/?page_id=297

Niestety i zalecenia dietetyczne i tzw. Prawo Żywnościowe tworzone są przez
lobbystów z myślą o biznesie a nie konsumentach.
I stosowanie się do tychże wymaga uzupełniania diety w różne suplementy
(niekoniecznie biologicznie aktywne).

Pozdrawiam
Grażyna Cichosz

Moja dietetyczka poleciła mi smażenie mięsa i ryb na plastrach pomidorów. Tak samo można przyrządzić niektóre warzywa, np. cukinię. Można też tak usmażyć pieczarki

Nieprawdą jest, że każda margaryna zawiera tłuszcze trans. Dobrej jakości margaryny zawierają śladowe ilości takich tłuszczów - de facto mniej niż masło. Jest to kwestia procesu produkcji - droższe są wytwarzane przez estryfikację, tanie przez uwodornienie. To oczywiście nie rozstrzyga, co lepiej jeść, ale jest faktem i na pewno w tej konkretnej kwestii jest tu przekłamanie.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 16 lut 2017, 20:12 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
CD powyższego artykułu:

Fakt, że niektóre tłuszcze powodują i stymulują powstawanie najgroźniejszych odmian raka jest zwykle nieznany. Jest to jednak fakt naukowy.
Cytat za wikipedią (http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C5%82uszcze) :
"Tłuszcze wielonienasycone omega 6 (oleje roślinne z soi, kukurydzy, słonecznika i innych olejach z nasion, w margarynie), sprzyjają rozwojowi raka piersi. W 2001 stwierdzono, że obecność tłuszczów jednonienasyconych typu omega 9 (oliwa) oraz niektórych wielonienasyconych typu omega 6 w erytrocytach sprzyjają rozwojowi raka piersi u kobiet po menopauzie, a obecność tłuszczów wielonienasyconych typu omega 3 (oleju rybny, lniany) - przeciwdziała.
Tłuszcze wielonienasycone omega 6 przy niedostatku tłuszczów wielonienasyconych omega 3 stymulują wzrost nowotworów prostaty, przyśpieszają postęp histopatologiczny i zmniejszają przeżywalność pacjentów z rakiem prostaty, podczas gdy tłuszcze wielonienasycone omega 3 (w oleju rzepakowym) mają odwrotne, pozytywne działanie."
http://pokazywarka.pl/soja/

Jak przygotować potrawy nie smażąc na niezdrowych olejach?

1) pieczenie w piekarniku bez tłuszczów
2) grillowanie bez tłuszczów
3) smażenie na wodzie bez tłuszczów
4) masło klarowane / smalec
5) stosować polecane drogie oleje lub małe ilości olejów nie wsiąkających o wysokiej temp dymienia jak ryżowy - nie jest taki drogi
6) a jak już musisz frytki z oleju to od biedy lepszy rzepakowy niż słonecznikowy czy roślina frytura... ale nie warto oszczędzać na zdrowiu... Chociaż oliwa z oliwek nie jest najlepsze do smażenia

Natomiast chleb zamiast masła lepiej smarować avokado.
więcej o jedzeniu:
Olej Palmowy http://pokazywarka.pl/olejpalmowy/
http://pokazywarka.pl/jedzenie
http://pokazywarka.pl/jablko-2/
http://pokazywarka.pl/cebula/
http://pokazywarka.pl/czosnek-lek/
http://pokazywarka.pl/jedzenie/
http://pokazywarka.pl/margaryna/

ciekawe KOMENTARZE
profesor cichosz jasno powiedziala ze szkodliwosc smazenia na olejach roslinnych bogatych w WNKT polega na ich łatwosci oxydacyjnej.
wiec nie liczy sie temperatura dymienia, ale temperatura oxydacji (utleniania)! to NIE JEST to samo. temperatura dymienia to temperatura w ktorej olej traci wlasciwosci FIZYCZNE. interesuja nas wlasciwosci chemiczne za ktore odpowiada temperatura utleniania.
wiele olejow ma wysoka temperature dymienia ale sa latwo podatne na oxydacje - np z pestek wingronowy.
• radzę obejrzeć wykład dr Waltera Veitha i zastanowić się nad tym co mówi...
linki do wykładu w treści wpisu na blogu http://leczenieraka.blogspot.com/2012/1 ... ziesz.html
prawdziwe masło jest zdrowe i jeszcze zdrowsza jest tłusta śmietana ( im bardziej tłusta tym zdrowsza ) , ale nie można jej łączyć z cukrami , by nie powstawał śluz obciążający wagowo ciało. Trzeba pamiętać o witaminie C , E i B17 ( amygdalina ). warto wiedzieć , że podstawą zdrowia są aktywne komórki macierzyste ( regeneracyjne ) w organizmie , których jest około 200 razy więcej niż w szpiku kostnym , a które znakomicie zastępują dowolne komórki niewydolne lub obumierające. Najprostszym sposobem , aby te komórki namnażać i uaktywniać do regeneracji organizmu to stosowanie suplementu "AM/PM" razem z suplementem "Finiti" i " Reserve" poprzedzonymi Nagrodami Nobla w dziedzinie medycyny. Każdy z tych suplementów niestety kosztuje około 200 euro

• Witam,
Opinie jakoby żywność pochodzenia zwierzęcego była odpowiedzialna za
choroby cywilizacyjne są CAŁKOWICIE bezzasadne -tu chodzi o biznes sojowo
-kukurydziany. Gatunek Homo-Sapiens mógł powstać dzięki wprowadzeniu do
diety ryb, mięsa (gotowanego) i mleka. Dzięki temu objętość czaszki
Homo-Sapiens zwiększyła się 3-krotnie w porównaniu do pra-praprzodków. Od
około 100 lat objętość czaszki człowieka maleje, antropolodzy nie wiedzą
czemu.

Bez odpowiedniej podaży pełnowartościowego białka ZWIERZĘCEGO ani układ
immunologiczny ani centralny system nerwowy nie funkcjonują prawidłowo
(deficyt glutationu i tauryny, które powstają z aminokwasów siarkowych).
Modna ostatnio dieta light (wysoko węglowodanowa- niskotłuszczowa), rzekomo
zdrowe margaryny i oleje roślinne OTO PRAWDZIWA PRZYCZYNA DIETOZALEŻNYCH
SCHORZEŃ METABOLICZNYCH.

Na przełomie roku umieszczę na stronie internetowej UWM publikację
autorstwa Grażyna Cichosz, Hanna Czeczot pt.: "Kontrowersje wokół
białek diety" z Polskiego Merkuriusza Lekarskiego.
Polecam również inne nasze prace http://www.uwm.edu.pl/kmizj/?page_id=297

Niestety i zalecenia dietetyczne i tzw. Prawo Żywnościowe tworzone są przez
lobbystów z myślą o biznesie a nie konsumentach.
I stosowanie się do tychże wymaga uzupełniania diety w różne suplementy
(niekoniecznie biologicznie aktywne).

Pozdrawiam
Grażyna Cichosz

Moja dietetyczka poleciła mi smażenie mięsa i ryb na plastrach pomidorów. Tak samo można przyrządzić niektóre warzywa, np. cukinię. Można też tak usmażyć pieczarki

Nieprawdą jest, że każda margaryna zawiera tłuszcze trans. Dobrej jakości margaryny zawierają śladowe ilości takich tłuszczów - de facto mniej niż masło. Jest to kwestia procesu produkcji - droższe są wytwarzane przez estryfikację, tanie przez uwodornienie. To oczywiście nie rozstrzyga, co lepiej jeść, ale jest faktem i na pewno w tej konkretnej kwestii jest tu przekłamanie.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 19 lut 2017, 22:48 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
Oczyszczające kuracje - Liliana Elmborg - 1.12.2015


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 02 mar 2017, 18:14 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
Choroby nowotworowe - prof. Stanisław Wiąckowski - 1.03.2017


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 09 mar 2017, 13:40 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
Przesłuchanie obowiązkowe! :)

CZERWONA PIGUŁKA - Dr. Kulisz pod gradem pytań


Czerwona pigułka Odwrotna strona cholesterolu z Dr Kuliszem


Czerwona pigułka Dr Kulisz z ACN World Wide Natural Health Service

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 13 mar 2017, 15:48 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
1.
Dr Zielonka z gosciem Dr Kuliszem
- '6 szczepienia, mleko, stany zapalne
'34 bóle głowy, ciała, '37 jaką wodę pić, '40 odwodnienie, '46 oczyszczanie organizmu,
'48 zapach z ust, nosa, '50 nieznane stany zapalne - dentysta; '


2.
Dr Zielonka i Dr Kulisz #2
'1 - detoksyfikacja;
'7 zatrzymanie wody w organizmie;
'10 alergie - układ pokarmowy;
'14 jelito grube;
'18 tabletki na przeczyszczenie;
'20 skóra alergiczna;
'23 detoks głodówka;
'27 woda przy detoksie - z minerałami;
'30 woda jonizowana, osteoporoza, sól;
'37 woda a zdrowia;
'48 proteiny;
'58 poprawa funkcji wątroby - Yaktrion;
'59 woda jonizowana a jedzenie;


3.
DR Zielonka i Dr Kulisz - odpowiedzi na wasze pytania
'4 czy dieta wegetarian; '7 kawa i herbata?' '9 reumatyzm;
'28 problemy z pęcherzem mocz - czerwona porzeczka;
'29 regeneracja organ. po wysiłku
'31 pocenie się
'33 dezodorant zamiast respirantów
'36 alergie, zatoki, katar
'44 masło
'48 ginekomatia
'51 soja
'53 tarczyca jod bursztyn
'54 zwyrodnienia kręgosłupa
'55 wrzody jelit, żołądka, wzdęcia



4.
Dr. Kulisz Dr. Zielonka kilka odpowiedzi na pytania CZESC 2
'4 estrogeny w diecie - soja i problemy
'

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bliżej prawdy, bliżej zdrowia
PostNapisane: 28 mar 2017, 00:27 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3234
Rozmowa z Anną Sosnowską - lekarzem medycyny, autorką i wydawcą kilkudziesięciu publikacji z zakresu ekomedycyny.

Czy odrobaczanie to konieczność, która dotyczy nas wszystkich?

Od czasu zaobserwowania przez Roberta Kocha związku pomiędzy chorobami epidemicznymi a obecnością w organizmach chorych ludzi bakterii świat ogarnęła gorączka sterylizacji: antybiotyki, antyseptyczne mydła, płyny, kosmetyki…
Obecnie, w dobie biorezonansu, dołączyła do niej gorączka odgrzybiania i odrobaczania.

Ale czy jest to słuszna droga? Myślę, że jak we wszystkim potrzebne jest indywidualne podejście.
Są przypadki wymagające radykalnego leczenia przeciwpasożytniczego, a nawet hospitalizacji, są takie, w których leczenie przyczynowe wymaga wsparcia odrobaczaniem, i takie, w których wystarczy przywrócić organizmowi równowagę, aby pasożyty same się wyniosły.
Dokładna diagnostyka to zawsze podstawa. Jeżeli pacjent zgłasza się do gabinetu z określonymi dolegliwościami, a jedynym zaleconym badaniem jest skanowanie w kierunku pasożytów skutkujące receptą na kurację odrobaczającą, to jest to moim zdaniem ogromny błąd.

Twierdzi pani, że pasożyty są raczej markerem choroby niż jej przyczyną. Co to dokładnie oznacza?

Na dziś w zakresie robaczyc śmiało mogę stwierdzić: wiem, że nic nie wiem. To, co kiedyś było pewnikiem, teraz nim być przestało. Obserwuję, zbieram doświadczenia i stawiam pytania, jak choćby np. takie:
jeśli robaki są przyczyną chorób, to dlaczego dobrze dobrane leczenie konstytucjonalne jest w stanie oczyścić organizm trwale (lub przynajmniej długotrwale),
a leki przeciwrobacze czy zabiegi biorezonansowe trzeba stosować stale i to aż cztery razy w roku (dr Wojnowski)?

Jak niektórzy ludzie osiągnęli długowieczność bez regularnego odrobaczania (oprócz długowiecznych w moim kręgu mam też na myśli konkretne badania prowadzone przez PAN nad grupą osób w wieku 100–120 lat. Wspólną ich cechą było nie tylko unikanie wszelkich leków, ale wręcz utrzymywanie w organizmie ogniska zakaźnego, takiego jak np. owrzodzenie żylakowate podudzia)?
Zastanawiająca jest też niesamowita uporczywość parazytoz.
W badaniu mikroskopowym widać nawroty często już po 2 tygodniach radykalnych kuracji; najpierw grzyby, potem robaki.

Zaobserwowałam jednak, że w miarę poprawy stanu zdrowia pacjenta zmniejsza się liczba stwierdzanych u niego pasożytów. Jeśli np. w trakcie leczenia ustąpiły dolegliwości ze strony dwunastnicy, badania przestaną wykazywać obecność tęgoryjca, nawet jeżeli nie zastosowano żadnego leczenia przeciwpasożytniczego.

Czy więc pasożyty nie wskazują na to, że organizm jest chory? To znaczy, że są w nim obecne niestrawione resztki, toksyczne związki i metale oraz chore bądź obumierające tkanki, czyli materia, którą robaki się żywią?
Jeśli tak jest, to odrobaczanie bez leczenia przyczynowego jest pozbawione sensu,
a w przypadku metod radykalnych – prawdopodobnie nawet niebezpieczne.

Niebezpieczne? Co ma pani na myśli?

Nie mówię tu o odrobaczaniu czosnkiem czy dynią, lecz o kuracjach radykalnych, takich jak np. zapping. Najpoważniejsze ryzyko dotyczy tu zaburzeń ze strony układu odporności. Badania prowadzone w różnych krajach a zebrane na stronie „Science News” w artykule „Worming your way to better health”, ale też moje własne obserwacje, wskazują przede wszystkim na
możliwość zwiększonego ryzyka chorób autoimmunologicznych.
Sama Hulda Clark, prekursorka mody na odrobaczanie, padła, jak się wydaje, ofiarą metody, w którą tak wierzyła.
Autorka „Leku na wszystkie choroby”, „Leku na wszystkie postacie raka” zachorowała na raka układu odporności i zmarła w wyniku powikłań.
Jej tragiczna śmierć nie świadczy o tym (jak niektórzy twierdzą), że była oszustką. Po prostu pomyliła się. Ale na tej pomyłce zbudowano na całym świecie setki, tysiące, a może miliony praktyk, w których diagnoza i leczenie to procesy banalnie proste, możliwe do opanowania przez w miarę uzdolnionego absolwenta szkoły podstawowej. Wystarczy tylko zakupić odpowiednio drogi aparat.

Leki ziołowe są bezpieczniejsze,
ale trzeba pamiętać, że również one działają na wszystkie komórki organizmu, a nie tylko na pasożyta, więc stosując je, warto zachować ostrożność.

Osobnym problemem jest obecność w organizmie rozpadających się ciał pasożytów, w których często zgromadzone są różne toksyny i szkodliwe metale.

Czym dla pani jest leczenie chorób pasożytniczych?

Choroba pasożytnicza wydaje się czymś wtórnym do choroby pierwotnej.
Jeżeli mamy dziurę w dachu, to deszczówka będzie się wlewać do domu, powodując spustoszenie. Ścierając ją, ratujemy sytuację, ale tylko do następnej ulewy. Przyczyną problemów nie jest woda, lecz dziura w dachu i tą trzeba się zająć.
Mam na myśli przywracanie organizmu do stanu równowagi.

Czy można takie leczenie przeprowadzić samodzielnie, np. uzdrawiającą dietą?

To zależy właśnie od tego, jak zaawansowana jest choroba i tym samym robaczyca.

W jaki sposób działają leki przeciwrobacze?

Leki regulacyjne, takie jak np. miazmatyki, zmieniają charakter („smak”) podłoża – tkanek.
Pasożyty giną lub wyprowadzają się – w przypadku tych bytujących w jelitach dochodzi do ich wydalenia, w innych miejscach ulegają rozłożeniu przez komórki układu odpornościowego.
Dysponuję mikroskopowymi obrazami takich sytuacji.

Podobnie działają niektóre leki ziołowe – pacjenci donoszą o pojawieniu się na skórze krost, przez które próbują wydostać się na zewnątrz ruchliwe nitki. Niektóre domowe specyfiki mają za zadanie wywabienie pasożytów na zewnątrz organizmu (tak działa np. mąka z miodem w kuracji przeciw włosogłówce). Farmakologiczne leki przeciwpasożytnicze i niektóre naturalne powodują ich porażenie lub śmierć.

Te nastręczają najwięcej problemów.
Mamy bowiem potem w organizmie martwe ciała pasożytów, o usunięcie których trzeba zadbać.
Dlatego połączenie kuracji przeciwrobaczej z oczyszczaniem jelita i wątroby to w przypadku dorosłych bardzo dobry pomys
ł.

Jakie są najskuteczniejsze znane pani metody odrobaczania?

W kontekście dzieci najskuteczniejszym odrobaczaniem jest terapia epigenetyczna matek przed poczęciem, ponieważ matka przekazuje dziecku zarówno podłoże, jak i infekcję.
Terapia ma na celu radykalną odnowę, oczyszczenie i zrównoważenie organizmu na każdej płaszczyźnie, nie tylko fizycznej. Szczegółowe informacje na ten temat można znaleźć w książce „Jak mieć zdrowe dziecko” dra L. Wilsona, która wkrótce ukaże się na polskim rynku.

Odrobaczanie, zwłaszcza niemowląt i małych dzieci, jest kłopotliwe ze względu na to, że leki albo działają słabo, albo są toksyczne. Dlatego, jeśli to już konieczne, należy zawsze dobierać je indywidualnie.

Jeśli chodzi o dorosłych, polecam NB (nutritional balancing, czyli równoważenie składników odżywczych) w połączeniu z detoksykacją sauną NEARinfrared (nie mylić z infrared).
Jest to szeroka metoda obejmująca pracę z ciałem i duchem prowadząca do stopniowej odnowy, oczyszczenia i zrównoważenia organizmu na wszystkich płaszczyznach.
Zmierza do zmiany jakości podłoża, które staje się dla pasożytów niegościnne.

Fantastyczne efekty dają zawsze wyjazdowe turnusy detoksykacyjne. Dzieje się tak dlatego, że warunkiem skutecznego oczyszczania jest uaktywnienie parasympatycznego układu nerwowego,
a to udaje się czasami tylko w sytuacji oderwania się od codziennej gonitwy.

Nie jestem jak widać entuzjastką powszechnego odrobaczania, ale oczyszczania


– tak i mam w tym zakresie bardzo dobre doświadczenia. Od czystego domu pasożyty trzymają się z daleka.

Justyna Urbaniak

Piszę zawodowo, prywatnie jestem matką i kurą domową. Z wykształcenia - nauczycielką polonistką, z przekonania - antypedagogiem. Aktualnie, oprócz pisania, dokształcam się w zakresie edukacji alternatywnej, Porozumienia Bez Przemocy, gotowania. Ostatnio również bloguję: http://justynaurbaniak.natemat.pl/.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://justynaurbaniak.natemat.pl/

http://dziecisawazne.pl/doglebne-oczysz ... obaczania/

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 59 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /