Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 06 lut 2013, 15:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/01/24 ... st-foodow/

Kolejny dowód na szkodliwość fast foodów
Posted by Marucha w dniu 2013-01-24 (czwartek)

Pismo Thorax doniosło, że dzieci spożywające fast foody trzy razy w tygodniu (synonimicznie nazywane często nie bez przyczyny – junk food), poza otyłością narażone są też na szereg innych dolegliwości jak: ciężka astma, atopowe zapalenie skóry i katar alergiczny.
Potwierdzeniem tej tezy są długotrwałe badania prowadzone przez zespół składający się z naukowców z Nowej Zelandii, Australii, Niemiec, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, którzy łącznie zebrali dane dotyczące badanej grupy dzieci liczącej ponad 500 tysięcy. W gronie tym 319 tysięcy stanowiły dzieci w przedziale wiekowym 13-14 lat, pozostałe 181 tysięcy to badani liczący sobie 6-7 lat.
Rodzice wypełniali ankietę za najmłodszy wycinek badanych. Pytania dotyczyły ewentualnego występowania u dzieci objawów astmy (duszność, świszczący oddech), kataru alergicznego (wodny wyciek z nosa, zapchany nos, łzawienie), jak również atopowego zapalenia skóry (jej obrzęk i zaczerwienie, obecność na niej wodnistych pęcherzyków, pieczenie i świąd). Udzielali też informacji co do ich diety w ostatnich 12 miesiącach, biorąc pod uwagę m.in. mięso, ryby, jaja, margarynę, mleko i oczywiście fast foody. Ankietowani w wieku 13-14 lat identyczne ankiety wypełniali samodzielnie.
Pierwsza próba ankietowanych była o 27% bardziej narażona na wystąpienie u niej ciężkiej astmy, w przypadku nastolatków prawdopodobieństwo takie wzrastało aż o 39%. W obu grupach wzrastała także korelacja między spożywaniem junk food, a występowaniem kataru alergicznego i atopowego zapalenia skóry.
Jednocześnie z badań wypłynęła konkluzja, że zdrowa dieta obniża prawdopodobieństwo zachorowania na wspomniane choroby. Konsumpcja minimum trzech porcji owoców w tygodniu obniża ryzyko ciężkiej astmy u nastolatków o 11%, a u dzieci o 14%. Podobnie ma się sytuacja z katarem alergicznym, jak i atopowym zapaleniem skóry.

Na podstawie: Money.pl

http://www.autonom.pl/?p=4027

Przypuszczamy, iż chodzi nie tylko o sam fakt spożywania hamburgerów, ale w ogóle o monotonię diety, co nigdy nie jest zdrowe.
Admin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 15 lut 2013, 00:52 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
Przemysł mięsny zużywa 80% wszystkich antybiotyków

Często wydaje nam się, że antybiotyki to zdobycz medycyny, która pozwala nam skuteczniej zwalczać zakażenia i wirusy. To oczywiście prawda, ale specyfiki te są dużo częściej używane przy produkcji żywności a nie tylko w celu leczenia ludzi.

Branża mięsna sięga po antybiotyki z różnych powodów. Głównym celem ma być oczywiście lepsza konkurencyjność farm. Dokładne badania w tej materii przeprowadziła amerykańska organizacja pozarządowa Pew Charitable Trusts

Według danych zebranych przez specjalistów w 2011 roku hodowcy zużywali rocznie 13,6 milionów ton antybiotyków, podczas gdy cała medycyna około 3,5 miliona. Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają trendy wieloletnie, ponieważ o ile spożycie antybiotyków stosowanych do leczenia chorych od dekady jest na stałym poziomie to użycie ich w produkcji mięsa rośnie lawinowo. Obecnie cztery piąte wszelkich antybiotyków produkowanych przez przemysł farmaceutyczny jest stosowana w rolnictwie.

Jak można przeczytać w raporcie, w 2011 roku produkcja mięsa wzrosła o 0,2 procenta rok do roku, co przekłada się w dwuprocentowy wzrost ilości używanych antybiotyków w analogicznym okresie czasu. Oznacza to wyraźny związek między wzrostem produkcji i intensywnym faszerowaniem antybiotykami zwierząt hodowlanych.

Nie ma też nic dziwnego w tym, że nadużywanie antybiotyków powoduje do powstawania super bakterii i wirusów, które są trudne do opanowania. Raport podaje przykład salmonelli na indykach, która stała się w 78% przypadków była odporna na przynajmniej jeden rodzaj antybiotyku a ponad połowa na trzy antybiotyki. Zidentyfikowano również odporność na tetracyklinę stosowaną przy hodowli drobiu.

Niektórzy specjaliści przestrzegają, ze nadmierne używanie antybiotyków może prowadzić do wytworzenia się "apokaliptycznego scenariusza". Zarazki odporne na antybiotyki stanowią, bowiem poważne zagrożenie dla ludzkości. Jak można było niedawno przeczytać w prasie brytyjskiej w ciągu 20 lat może dojść do sytuacji, gdy większość antybiotyków przestanie działać. To może nawet prowadzić do problemów porównywalnych ze skutkami dużego zamachu terrorystycznego lub pandemii wirusowej. Nawet niegroźna infekcja może się wtedy stać śmiertelnym zagrożeniem a wszystko przez nadużywanie antybiotyków.

Źródła:

http://www.guardian.co.uk/society/2013/ ... tic-threat

http://www.motherjones.com/tom-philpott ... id=4818779

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/przem ... tybiotykow

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 15 lut 2013, 12:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Jak kto dziś potrzebuje zażyć tabletkę antybiotyku, to zamiast lecieć do apteki wystarczy wrąbać na obiad jeden kotlecik z karkówki.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 23 mar 2013, 08:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
TOKSYCZNA ŻYWNOŚĆ

Piotr Skrobisz

Nowojorskie władze, próbując walczyć z plagą otyłości, chcą ograniczyć sprzedaż w restauracjach słodkich napojów gazowanych w kubkach większych niż pół litra. Ta informacja obiegła świat niczym sensacyjny news, my przyjęliśmy ją raczej jako egzotykę, z polskimi realiami niemającą zbyt wiele wspólnego. Ale czy na pewno? Czy i my nie zaczynamy coraz częściej cierpieć na choroby mające związek ze złym odżywianiem?

Otyłość, cukrzyca typu 2, nadciśnienie, miażdżyca, osteoporoza, kamica pęcherzyka żółciowego, dna moczanowa, nowotwory… Można by tak wymieniać i wymieniać, poprzestańmy na kilku. Wszystkie z tych chorób mogą mieć związek z tym, co jemy i jak jemy. A jemy coraz gorzej, co do tego specjaliści nie mają wątpliwości. Czynniki cywilizacyjne, tempo życia, brak czasu, permanentny stres powodują, że na naszym talerzu lądują przypadkowe potrawy, że zastraszająco często korzystamy z fast foodów, gdzie teoretycznie można zaspokoić głód szybko i tanio. Tyle że wielkim kosztem. Rachunki nie przychodzą od razu, zazwyczaj po czasie. Często zabójcze. – Polacy ciągle jedzą za dużo tłuszczu nasyconego, czyli zwierzęcego, co sprzyja rozwojowi miażdżycy, ale również zaburzeniom metabolicznym. Z drugiej strony jemy zdecydowanie zbyt mało kwasów tłuszczowych omega-3 – mówi dr Magdalena Białkowska, sekretarz Rady Naukowej Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. Tymczasem kwasy tłuszczowe omega-3 są kopalnią zdrowia. Obniżają poziom triglicerydów we krwi, podnoszą poziom dobrego cholesterolu (HDL) mają właściwości przeciwkrzepliwe, przeciwdepresyjne, obniżają apetyt, wzmacniają odporność, ułatwiają koncentrację i zapamiętywanie. Kwasy omega-3 znajdują się m.in. w tłustych rybach morskich, np. śledziu. Bardzo dobrym ich źródłem jest również olej rzepakowy, a także nasiona lnu, czyli popularne siemię lniane.

Sól – cichy przeciwnik

Jednym z grzechów głównych Polaków w kuchni jest przesadne dodawanie soli do potraw. Trzy przykłady z brzegu: zupy, pieczywo i ziemniaki. Zupy same w sobie (czyli głównie warzywa) mają śladowe ilości sodu, ale „wzbogacamy” je solą i kostkami smakowymi posiadającymi ogromne ilości sodu, a także konserwanty. Mąka używana do pieczenia chleba sodu nie ma prawie w ogóle, ale sam chleb już tak. Ziemniak soli nie posiada, ale dodajemy ją podczas gotowania. Do tego dochodzą wędliny, konserwy, ser żółty. – I okazuje się, że przeciętny Polak spożywa ponad dwa razy więcej soli, niż powinien. Norma wynosi do pięciu gramów dziennie. Średnie polskie spożycie wynosi około dwunastu, a zdarzają się osoby przekraczające osiemnaście gramów. Nadmiar soli w diecie sprzyja rakowi żołądka i rozwojowi nadciśnienia tętniczego krwi – podkreśla dr Białkowska. Oczywiście nie jest powiedziane, że spożywając zbyt dużo soli czy innych szkodliwych substancji, od razu zapadniemy na ciężką chorobę. – Wśród nas są osoby z różną wrażliwością na wspomnianą sól, a także na cholesterol zawarty w pożywieniu. Nasza wrażliwość na błędy żywieniowe zależy od metabolizmu naszego organizmu. U jednego szybko rozwinie się dna moczanowa na skutek nadmiaru puryn w diecie, u drugiego ten proces potrwa dłużej. Jeden będzie szybciej tył i będzie miał cukrzycę typu 2, innego ta choroba ominie. Nie można generalizować, ale trzeba uważać i być czujnym – przypomina dr Białkowska. Szczególnie że świat, ten kulinarny, niezdrowy, kusi.

Uważajmy na fast foody

Kilkanaście lat temu dotarła do nas moda na fast foody. Nie minęła, sprzyja jej taki, a nie inny tryb życia. Ciągłe gonitwy, pogonie, pośpiech, nieustanny brak czasu. Tempo niedające szans na złapanie oddechu. Śmieciowe jedzenie weszło do stałego jadłospisu osób mających pięć minut na spożycie posiłku. Wiecznie zabieganych. Tymczasem badania przeprowadzane w wielu krajach świata wykazały, że fast foody przyczyniają się do rozwoju otyłości i jej powikłań w postaci chorób. – Jeśli ktoś sięga po nie sporadycznie, raz na długi czas, to nie powinien mieć problemów. Ale jeśli stały się jego zwyczajem żywieniowym, to sytuacja jest poważna. Fast foody zawierają szkodliwe tłuszcze i cukry, a jednocześnie zbyt mało w nich witamin czy ważnych składników mineralnych – mówi dr Białkowska. Warto też pamiętać o tym, że śmieciowe jedzenie tylko na krótko oszukuje uczucie głodu. Po krótkim czasie znów mamy ochotę coś przekąsić.

Nowotwory

Brytyjscy naukowcy niedawno udowodnili, że codzienne dostarczanie wspomnianych kwasów omega-3 chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Jednocześnie zmniejszają ryzyko wystąpienia immunosupresji, pogarszającej zdolność organizmu do obrony przed rakiem skóry i infekcjami. Oczywiście nie mogą być traktowane jako jedyna i wystarczająca ochrona. Jednak związki odżywiania i nowotworów okazują się nierozerwanie złączone. Szacuje się, że tylko dwa czynniki mogą radykalnie zmniejszyć ryzyko wystąpienia tych zabójczych chorób. To odstawienie palenia oraz jedzenie zdrowych produktów.

Dieta antyrakowa powinna być bogata w witaminy A, C, E oraz pierwiastki takie jak selen i magnez. Usuwają one z naszych organizmów m.in. nitrozaminy, z których wiele wykazuje właściwości rakotwórcze. Ich źródłem jest np. piwo, zatem osoby je pijące są bardziej zagrożone rakiem trzustki. W ogóle nadmierne spożywanie alkoholu sprzyja występowaniu nowotworów jamy ustnej, gardła, krtani. Alkohol oraz toksyczne substancje powstałe przy przypalaniu tłuszczów podczas przyrządzania posiłków mogą wywoływać raka żołądka, jednego z najgroźniejszych nowotworów złośliwych. Na przeciwległym biegunie są fitozwiązki, które znajdują się w owocach i warzywach, choćby pomidorach, brokułach czy winogronach. Zdecydowanie zapobiegają one powstawaniu nowotworów. Są badania, które wykazały, że codzienne spożywanie owoców i warzyw zmniejsza ryzyko zachorowania na raka aż o jedną trzecią.

Odżywianie a płodność

To, co jemy i jak jemy, ma również niebagatelny wpływ na płodność. – Jest ona słabszym, delikatnym ogniwem, które bardzo szybko się odzywa w postaci jakichś zaburzeń, jeśli nie zachowujemy się właściwie, czyli np. źle się odżywiamy. Destrukcyjnym czynnikiem jest otyłość, która przez efekt hiperinsulinemii wpływa na jajeczkowanie. To tylko jeden przykład, jest ich wiele – mówi dr Ewa Ślizień-Kuczapska, ginekolog. A nasza dieta jest często niewłaściwa w znaczeniu propozycji, czasu. Jemy szybko, posiłki o niskiej wartości, zawierające mnóstwo konserwantów, różnego rodzaju środków polepszających smak, zapach, niezawierające podstawowych witamin i mikroelementów. – A tymczasem witaminy A, C i E, magnez, cynk czy żelazo pełnią bardzo ważną rolę w przebiegu płodności. Znana jest konieczność wzbogacania diety u mężczyzn o antyoksydanty, cynk, selen, by poprawić jakość nasienia. Także u kobiet obserwuje się zaburzenie funkcji ciałka żółtego, hipoestrogenizm, związane z niedoborami witamin i minerałów. Często niedobory kwasu foliowego, wpływającego nie tylko na płodność, lecz też na zdrowie dziecka, są wynikiem stosowania długotrwałej antykoncepcji. Rodzą się dzieci z wadami, najczęściej ośrodkowego układu nerwowego. W tej chwili uważa się, że kwas foliowy bierze udział w wielu innych procesach tworzenia organów, choćby serca – dodaje dr Ślizień-Kuczapska. Kwas foliowy występuje w szpinaku, sałacie, kapuście, kalafiorze. Coraz częściej u pacjentów z ograniczoną płodnością obserwuje się jakąś formę nietolerancji na gluten zawarty w zbożach, na mleko, szczególnie krowie, jaja, drożdże. – Często pomaga eliminacja tych składników w diecie, ale właściwa eliminacja, poparta prawidłową suplementacją – podkreśla dr Ślizień-Kuczapska.

Jedzmy mądrzej

Co zatem możemy zrobić, by jeść lepiej i zdrowiej? – Sprawa podstawowa: jemy śniadanie, a ostatni posiłek nie później niż trzy godziny przed snem. Starajmy się spożywać trzy, cztery posiłki dziennie. Odrzucajmy z produktów żywnościowych tzw. tłuszcz widoczny. Unikajmy wędlin mocno mielonych, bo im bardziej zmielone, tym więcej mają tłuszczu. Starajmy się przynajmniej dwa razy w tygodniu jeść ryby morskie, by zwiększać ilość kwasów omega-3. Wyrzućmy solniczkę. Dbajmy o podaż wapnia.

Wzbogacajmy posiłki o konkretne porcje warzyw i owoców. Różnokolorowych, bo w zależności od kolorów dostarczają różnych witamin i składników mineralnych. Jemy ich zdecydowanie zbyt mało, a myślę tu przede wszystkim o warzywach i owocach tanich, rodzimych, przegrywających z cytrusami. Spożycie marchewki, buraków, kapusty spada, a przecież choćby ta ostatnia ma mnóstwo antyoksydantów i substancji powstrzymujących rozwój nowotworów – kończy dr Białkowska.

http://www.naszdziennik.pl/wp/27657,tok ... wnosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 14 gru 2013, 09:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
Pokolenie XXXL

Beata Falkowska

Z Leslie Curtis z departamentu informacji amerykańskiej agencji rządowej National Institutes of Health (NIH) rozmawia Beata Falkowska

National Institute on Aging (Narodowy Instytut Starzenia) będący częścią National Institutes of Health (Narodowych Instytutów Zdrowia) powstał w latach 70. niejako w odpowiedzi na wydłużanie się średniej długości życia Amerykanów. Dziś naukowcy wskazują, że na przestrzeni kilku dekad średnia długość życia może skrócić się z powodu plagi otyłości o 5 lat, a w przypadku najbardziej otyłych osób nawet o 20 lat.

– Długość życia jest wypadkową czynników genetycznych i środowiskowych, w tym 35-procentowy wpływ na wiek, którego dożyjemy, mają uwarunkowania genetyczne. Średnia długość życia w USA jest nadal wysoka i wynosi 78 lat. Dane NIH z lat 1980-1990 wskazują na zahamowanie trendu mniejszej ilości chorób u osób dorosłych, który obserwowaliśmy wyraźnie w latach 70. A głównym czynnikiem wzrostu schorzeń w grupie wiekowej 18-59 lat jest właśnie otyłość. Dotyka ona bardzo mocno dzieci i młodzież. Według Światowej Organizacji Zdrowia, 60 proc. otyłych dzieci będzie także otyłymi dorosłymi. Dużym problemem wśród dzieci jest cukrzyca, co w oczywisty sposób może mieć wpływ na jakość i długość życia w dorosłym wieku. W latach 70. naukowcy spodziewali się raczej spadku zachorowań na cukrzycę w USA, tymczasem jest odwrotnie. A cukrzyca skraca średnio życie człowieka o 13 lat. Otyłość jest potencjalnym zagrożeniem mogącym spowodować zmniejszenie średniej długości życia populacji, ale nie możemy tu mieć pewności, gdyż władze podejmują intensywne kampanie walki z otyłością, które mogą wpłynąć na wszystkie wskaźniki, o których rozmawiamy. W ten sposób mówią o tym badania amerykańskich naukowców.

Ilu Amerykanów zmaga się z nadmierną wagą?

– Obecnie więcej niż dwie trzecie dorosłych Amerykanów cierpi na nadwagę, a więcej niż jedna trzecia to ludzie otyli. Odsetek dzieci i młodzieży posiadających wysoki wskaźnik BMI (Body Mass Index), czyli stosunek wzrostu do wagi, potroił się w ostatnich trzech dekadach i wynosi obecnie 16 proc., a otyłe dzieci to przyszli otyli dorośli. Otyłość jest społeczną epidemią i przyczyną wielu chorób – schorzeń układu krążenia, serca, wylewów krwi do mózgu, niektórych rodzajów nowotworów, cukrzycy czy prozaicznych na pozór spraw, jak zaburzenia snu. W przypadku kobiet nadwaga może rzutować na poczęcie i przebieg ciąży. W przypadku dzieci i młodzieży nadwaga generuje także zaburzenia rozwoju, wady postawy czy też problemy psychiczne związane z nieakceptacją grupy, niską samooceną lub w skrajnych przypadkach zaburzenia o podłożu psychicznym, jak bulimia czy anoreksja. Problem otyłości dotyka nie tylko jednostek, ale i całego społeczeństwa. Rzutuje na wydajność pracy, podnosi koszty opieki zdrowotnej. Tracimy po prostu jako naród. Dla przykładu, w 2008 roku świadczenia medyczne związane z otyłością pochłonęły 147 bilionów dolarów.

Władze podejmują adekwatne działania, by powstrzymać Amerykanów przed powolnym samobójstwem?

– NIH wspiera wiele różnych projektów pokazujących, jak nasze nawyki żywieniowe, aktywność ruchowa i inne uwarunkowania, np. rodzina, kultura, środowisko, wpływają na nasze zdrowie, wagę i choroby będące wynikiem otyłości. We współpracy z 27 innymi podmiotami NIH rozwijamy program walki z otyłością, zarówno pod kątem prewencji, jak i radzenia sobie z jej skutkami. Obejmuje on całą paletę działań – od badań medycznych nad genetycznymi przyczynami otyłości, poprzez kampanie promujące zdrowe żywienie i aktywny styl życia, budowę boisk, hal sportowych. Badamy uwarunkowania ekonomiczne wyborów żywieniowych, np. jak opodatkowanie danych produktów wpływa na ich dostępność.

Jak zapobiegacie otyłości wśród dzieci?

– Proponujemy np. kampanie edukacyjne w szkołach, zachęcamy do ograniczenia czasu spędzanego przez dzieci przed telewizorem, komputerem. Do wszystkich tych projektów staramy się pozyskać jak największą liczbę społecznych partnerów, bo oczywiste jest, że odgórnie problemu nie rozwiążemy. Liczy się każdy, kto włącza się do akcji – rodzice, nauczyciele, parafie. To jest tak naprawdę naszym priorytetem. Proponujemy pewne rzeczy i zapraszamy do włączenia się ludzi – organizujemy zawody sportowe dla najmłodszych, wycieczki, wyprawy rowerowe etc. Pracodawcy mogą przyłączać się do różnego rodzaju programów aktywności fizycznej dla pracowników i ich rodzin. Liczy się każdy. Może trudno w to uwierzyć, ale połowa amerykańskich dzieci nie ma w najbliższym sąsiedztwie parku, hali sportowej. To są realne problemy, z którymi staramy się mierzyć.

Ile czasu w ciągu dnia młody Amerykanin spędza przed ekranem lub monitorem?

– Dzieci i młodzież pomiędzy 8. a 18. rokiem życia spędzają średnio 7,5 godziny dziennie, korzystając z rozrywek typu: telewizor, komputer, telefon. Z tych 7,5 godziny telewizor pochłania 4,5 godziny. Z kolei w grupie wiekowej 6 miesięcy – 6 lat są to 2 godziny. Siedzenie przed ekranem najczęściej wiąże się z jedzeniem niezdrowych przekąsek.

Zmiana stylu życia jest kluczową sprawą?

– Tak. Z naszych badań wynika, że większość osób, którym udało się zrzucić zbędne kilogramy, powraca do wyjściowej wagi w ciągu 5 lat. Przyczyną jest właśnie niezdrowy tryb życia. Dlatego walka z otyłością nie sprowadza się do zaproponowania cudownej diety. Jeśli mówimy o sposobie odżywiania się, to w wymiarze długofalowym, stałej zmiany pewnych nawyków. Dlatego w ramach naszego programu funkcjonuje bardzo dużo takich subprogramów wspierających producentów zdrowej, ekologicznej żywności. Markety, szkolne stołówki i sklepiki są zachęcane do zakupów u lokalnych producentów. Staramy się wyeliminować prawdziwą zmorę szkolnych sklepów i stołówek – słodzone napoje, które są głównym źródłem cukru w codziennej diecie młodzieży.

Te przedsięwzięcia wiążą się z konkretnym wsparciem finansowym?

– Tak, właściwie opierają się one na systemie różnego rodzaju grantów.

Najczęściej tania żywność jest niezdrowa i tucząca. Jak status społeczny wpływa na styl życia Amerykanów?

– Mogę mówić tylko o danych popartych konkretnymi badaniami. Wskazują one na kilka zależności. Pośród czarnych niehiszpańskojęzycznych Amerykanów i tych wywodzących się z Meksyku otyłość dotyka mężczyzn z wyższymi dochodami, a nie z niższymi. A z kolei dobrze zarabiające kobiety są mniej otyłe. Nie ma związków pomiędzy wykształceniem a otyłością wśród mężczyzn, wśród kobiet – lepiej wykształcone są najczęściej szczuplejsze. Z badań z lat 2009-2010 wynika, że najbardziej otyłe osoby w USA to obywatele hiszpańskojęzyczni (78,8 proc). Dla porównania, wśród czarnych to 76,6 proc., a wśród białych 66,7 procent. Poziom dochodu rodziców nie wiąże się w żaden sposób z otyłością dzieci. W badaniach z lat 1988-1994 i 2007-2008 otyłość dzieci jest rosnącym zjawiskiem bez względu na poziom dochodów rodziny.

Możemy wskazać na jakieś mity dotyczące zdrowego odżywiania? Coś, co traktujemy jako korzystne dla naszego organizmu, a w rzeczywistości takie nie jest?

– Myślę, że mogę tu wskazać na suplementy diety, po które ludzie chętnie sięgają. Dowody na ich korzystny wpływ dla organizmu są prawie żadne. Po prostu wszystkich niezbędnych składników odżywczych powinny nam dostarczać naturalne produkty.

A jak problem otyłości dotyka Europę?

– Otyłość to globalny problem, nie tylko amerykańska specyfika. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że pomiędzy 1980 a 2008 rokiem liczba osób otyłych na świecie niemal się podwoiła. Badania za rok 2008 wskazują, że ponad połowa mężczyzn i kobiet w Europie miała nadwagę, a 23 proc. kobiet i 20 proc. mężczyzn to osoby otyłe. Polska i cała Europa Środkowo-Wschodnia także jest dotknięta tym problemem.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/62471,pokolenie-xxxl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 05 sty 2014, 15:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://orwellsky.blogspot.com/2013/11/c ... czach.html

Czy jemy zdrowo? Cała prawda o tłuszczach zwierzęcych
wtorek, 12 listopada 2013

Związek między cholesterolem a miażdżycą wcale nie jest oczywisty - twierdzi w wywiadzie dla portalu Nowa Debata prof. Grażyna Cichosz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Opublikowany dwa i pół roku temu wywiad nie jest znany szerszej publiczności a w opinii Autora tego bloga warto zapoznać się z tezami tam zawartymi.

Prof. Cichosz przeanalizowała literaturę badającą związek między rodzajem diety a wzrostem cholesterolu i doszła do wniosku, że nie można jednoznacznie orzec, że istnieje bezpośredni związek między zachorowalnością na miażdżycę i poziomem cholesterolu. Wskazuje na fakt, że różnych badań epidemiologicznych wynikało, że 75% pacjentów po udarze mózgu i ponad 50% zawałowców ma normalny albo niski poziom cholesterol Jej zdaniem przyczyną hipercholesterolemii (podwyższonego powyżej normy poziomu cholesterolu w osoczu krwi) nie są wcale tłuszcze zwierzęce bogate w nasycone kwasy tłuszczowe i cholesterol, ale niedobory wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 (występują one w rybich tłuszczach) oraz obecność sztucznych izomerów trans (występują np. w margarynach), które blokuję enzymy odpowiedzialne za przemiany cholesterolu. Przy ich braku metabolizm cholesterolu jest zablokowany.

Interesująca jest również informacja, że z wiekiem, kiedy organizm człowieka przestaje wytwarzać hormony płciowe poziom cholesterolu rośnie w sposób naturalny a co więcej u badanych długowiecznych Francuzów w wieku od 90-104 lat stwierdzono wyjątkowo wysoki jego poziom jednak nie przeszkadzało to zachować im wysokiego poziomu sprawności intelektualnej.

Skąd zatem wzięła się "czarna legenda" tłuszczów zwierzęcych?

Powodów jest wiele - przede wszystkim ważną rolę odgrywają reklama i lobbing producentów olejów roślinnych. Należy również pamiętać, że tłuszcze zwierzęce powodują, że człowiek dłużej nie jest głodny, a więc nie jest zainteresowany ciągłymi zakupami przekąsek i słodyczy. W końcu jednak rzecz najważniejsza - naturalne tłuszcze zwierzęce, takie jak smalec, mogą być przechowywane znacznie dłużej niż roślinne. Trudno więc na tym zarobić.

Czy w związku z tym faktycznie żyjemy zdrowo?

cały wywiad na portalu "Nowa Debata".
http://nowadebata.pl/2011/04/23/nie-boj ... lesterolu/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 25 sty 2014, 11:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/zielona-herbata-najzdr ... jem-swiata

Zielona herbata najzdrowszym napojem świata

Zielona herbata jest najzdrowszym napojem na świecie. Jest pełna przeciwutleniaczy i składników odżywczych, które mają duży wpływ na organizm. Usprawnia funkcje mózgu, utratę tkanki tłuszczowej, zmniejsza ryzyko zachorowania na raka.


Zielona herbata jest najzdrowszym napojem na świecie. Jest pełna przeciwutleniaczy i składników odżywczych, które mają duży wpływ na organizm. Usprawnia funkcje mózgu, utratę tkanki tłuszczowej, zmniejsza ryzyko zachorowania na raka.
Zielona herbata jest najzdrowszym napojem na świecie. Jest pełna przeciwutleniaczy i składników odżywczych, które mają duży wpływ na organizm.Usprawnia funkcje mózgu, utratę tkanki tłuszczowej, zmniejsza ryzyko zachorowania na raka i przynosi wiele innych niesamowitych korzyści.
Oto korzyści zdrowotne zielonej herbaty, które zostały potwierdzone w badaniach człowieka.
1. Zawiera różnorodne bioaktywne składniki które mogą poprawić twoje zdrowie.
Substancje te mogą zmniejszyć powstawanie wolnych rodników w organizmie, chronić komórki od uszkodzenia. Wolne rodniki są znane ze swej roli w procesie starzenia się i powstawaniu wszelkiego rodzaju chorób.Zielona herbata ma również niewielkie ilości minerałów,które są ważne dla zdrowia.

2. Zielona herbata usprawnia funkcje mózgu.
Zielona herbata nie tylko utrzymuje cię w “formie”ale też czyni mądrzejszym. Kluczowym składnikiem aktywnym jest kofeina, znany stymulant.Nie zawiera jej tyle kawa, ale wystarczająco dużo,by sprawnie reagować bez powodowania ubocznych skutków “zdenerwowania” jakie związane jest ze zbyt dużą dawką kawowej kofeiny. Kofeina w mózgu blokowanie adenozynę -hamujący neuroprzekaźnik. W ten sposób, zwiększa sprawność neuronów i stężenie neuroprzekaźników dopaminy i noradrenaliny.Kofeina przyczynia się do poprawy różnych aspektów funkcjonowania mózgu, poprawy nastroju, czujności, czasu reakcji i pamięci.
3. Zielona herbata zwiększa spalanie tłuszczu, zwiększa wydolność organizmu.
Jeśli spojrzeć na listę składników w suplementach wspomagających spalanie tłuszczu, zielona herbata będzie wśród nich. Badania kliniczne potwierdziły: zielona herbata zwiększa spalanie tłuszczu i zwiększa tempo przemiany materii.Kofeina, jak wykazano, prowadzi do poprawy sprawności fizycznej przez mobilizowanie kwasów tłuszczowych z tkanki tłuszczowej i udostępnienie ich do użycia w postaci energii.

4. Antoxdanty w zielonej herbacie zmniejszają ryzyko zachorowania na raka.
Rak jest spowodowany przez niekontrolowany wzrost komórek. Jest jedna z wiodących przyczyn zgonów na świecie. Jest wiadomo że zaburzenia oksydacyjne przyczyniają się do rozwoju raka i że przeciwutleniacze mogą mieć działanie ochronne .
Zielona herbata jest doskonałym źródłem silnych antyoksydantów, więc może zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka, i wydaje się że tak się dzieje:
Rak piersi: kobiety,które piły zielona herbata wykazują 22% mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi,
Rak gruczołu krokowego: badania wykazują, 48% mniejsze ryzyko zachorowania na raka prostaty, u mężczyzn mężczyzn pijących zieloną herbatę.
Rak jelita grubego: badania chińskich kobiet wykazały57% mniejsze ryzyko raka jelita grubego u osób pijących zieloną herbatę.
5. Zielona herbata spowalnia starzenie mózgu, zmniejsza ryzyko Alzheimera i Parkinsona.
Zielona herbata nie tylko może poprawić funkcjonowanie mózgu w krótkim okresie, ale może również chronić twój mózg w starszym wieku. Choroba Alzheimera jest najczęstszą chorobą neurodegeneracyjną,w ludzi i najczęstszą przyczyną otępienia.Choroba Parkinsona jest drugą najczęstszą chorobą neurodegeneracyjną i powoduje obumieranie dopaminy niezbędnej do produkcji neuronów w mózgu.
6. Zielona herbata zabija bakterie poprawiając higienę jamy ustnej, zmniejszając zagrożenie infekcją.
Zawarte w zielonej herbacie katechiny zielonej herbaty mają dodatkowe skutki biologiczne. Niektóre badania wskazują,że mogą zabić bakterie i hamują rozwój wirusów takich jak wirus grypy, potencjalnie obniżać ryzyko zakażeń.
Badania wskazują,że katechiny zielonej herbaty mogą hamować wzrost mutantów streptococcusa. Konsumpcja zielonych herbat wiąże sięz lepszą ochroną stomatologiczną i zmniejszeniem ryzyka próchnicy. Kolejną zaletą niesamowitej zielonej herbaty… jest zdolność redukcji nieświeżego oddechu.
7. Zielona herbata obniża ryzyko cukrzycy.
Istota tej choroby polega na tym,że pojawia się podwyższony poziom cukru we krwi w wyniku insulino oporności lub niezdolności do produkcji insuliny. Badania pokazują,że zielona herbata może poprawić wrażliwość na insulinę i zmniejszyć poziom cukru we krwi .Badania w Japonii wykazały, 42% mniejsze ryzyko rozwoju cukrzycy typu II, u tych, którzy pil zieloną herbatę..
8. Zielona herbata może redukować ryzyko chorób układu krążenia.
Choroby układu krążenia, choroby serca i udaru mózgu, są najczęstszymi przyczynami śmierci na świecie. Badania pokazują,że zielona herbata może poprawić niektóre z głównych czynników ryzyka dla tych chorób.
Dotyczy to cholesterolu całkowitego, cholesterolu LDL i trójglicerydów . Zielona herbata również znacznie zwiększa zdolności przeciwutleniające krwi, która chroni cząsteczki cholesterolu LDL przed utlenianiem, które jest jedną z przyczyn wywołujących choroby serca. Pijący zieloną herbatę mają do 31% mniejsze ryzyko powstania chorób układu krążenia
.
9. Zielona herbata pomaga gubić nadwagę, obniża ryzyko powstawania otyłości.
Biorąc pod uwagę,że zielona herbata może zwiększyć tempo przemiany materii w krótkim okresie czasu, jest oczywiste,że to pomaga stracić nawadze. W kilku badaniach wykazano,że zielona herbata prowadzi do zmniejszenia ilości tkanki tłuszczowej, zwłaszcza w obszarze brzucha. Chcąc uzyskać zmniejszenie nadwagi trzeba jednocześnie pamiętać o ograniczeniu spożycia soli.

10. Zielona herbata pomaga żyć dłużej.
Oczywiście wszyscy mamy w końcu umrzeć. To jest nieuniknione. Jednak biorąc pod uwagę,że zielona herbata daje niższe ryzyko chorób układu krążenia i raka, to może pomóc żyć dłużej.
W Japonii w badaniu osób dorosłych które piły dużo zielonej herbaty (5 lub więcej filiżanek dziennie) stwierdzono że były znacznie mniej narażone na śmierć wciągu 11 lat:
Śmierć ze wszystkich przyczyn: 23% niższej u kobiet, 12% niższej u mężczyzn.
Śmierć na choroby serca: 31% niższej u kobiet, 22% niższej u mężczyzn.
Śmierć na udar mózgu: 42% niższej u kobiet, 35% niższej u mężczyzn.
Jak o wszystkich informacji zachwalających dobrodziejstwa produktów tak i do tych należy podejść z pewną rezerwą. Ale kto lubi i pija zieloną herbatę , tego o jej dobrodziejstwach przekonywać nie trzeba.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 03 kwi 2014, 21:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
Wszystko, co mówiono ci o zdrowym odżywianiu, to bzdury

Czy je­dze­nie zbyt du­żych ilo­ści mar­ga­ry­ny może szko­dzić? Tak zwani ”eks­per­ci”, któ­rzy od lat z pew­no­ścią w gło­sie za­le­ca­li nam za­stą­pie­nie tłusz­czów na­sy­co­nych, ta­kich jak masło, wie­lo­nie­na­sy­co­ny­mi sma­ro­wi­dła­mi, lu­dzie któ­rzy po­win­ni wie­dzieć co mówią, nagle stali się nie­pew­ni swego. Wy­glą­da na to, że de­spe­rac­ko sta­ra­ją się wy­brnąć z in­te­lek­tu­al­ne­go za­mę­tu w jaki wpa­dli i prze­for­mu­ło­wać wła­sne teo­rie.


W ze­szłym ty­go­dniu nie­wdzięcz­na rola wy­ja­śnie­nia, dla­cze­go die­te­tycz­ny es­ta­bli­sh­ment wciąż sto­su­je się do dok­try­ny od­rzu­ca­ją­cej tłusz­cze na­sy­co­ne – choć dys­po­nu­je­my coraz więk­szym ma­te­ria­łem do­wo­do­wym, że na­le­ży od niej odejść – przy­pa­dła pro­fe­so­ro­wi Je­re­my’emu Pe­ar­so­no­wi z Bri­tish Heart Fo­un­da­tion. Otóż po prze­ana­li­zo­wa­niu przez fun­da­cję 72 badań aka­de­mic­kich, obej­mu­ją­cych ponad 600 ty­się­cy uczest­ni­ków, oka­za­ło się, że spo­ży­cie tłusz­czów na­sy­co­nych nie ma związ­ku z wy­stę­po­wa­niem cho­ro­by wień­co­wej. Wnio­ski te zga­dza­ły się z wy­ni­ka­mi innej me­ta­ana­li­zy, na pod­sta­wie któ­rej w 2010 roku usta­lo­no, iż ”nie ma prze­ko­nu­ją­cych do­wo­dów, że tłusz­cze na­sy­co­ne po­wo­du­ją cho­ro­by serca”.

Ze­spół ba­daw­czy fun­da­cji nie po­tra­fił rów­nież zna­leźć żad­nych do­wo­dów na po­par­cie twier­dzeń – jakże czę­sto sły­sza­nych z ust pro­du­cen­tów mar­ga­ry­ny oraz apo­sto­łów ofi­cjal­nych wy­tycz­nych die­te­tycz­nych – że spo­ży­wa­nie tłusz­czów wie­lo­nie­na­sy­co­nych chro­ni serce. Co wię­cej, ba­da­cze pod kie­row­nic­twem dok­to­ra Ra­ji­va Chow­dh­ry, za­ape­lo­wa­li o szyb­ką re­wi­zję ofi­cjal­nych za­le­ceń ży­wie­nio­wych. – To bar­dzo in­te­re­su­ją­ce wy­ni­ki, które po­ten­cjal­nie otwie­ra­ją nowe ścież­ki ba­daw­cze oraz skła­nia­ją do po­now­ne­go roz­wa­że­nia na­szych obec­nych wy­tycz­nych – po­wie­dział.

Dalej Chow­dh­ry ostrzegł , że na­le­ży wy­strze­gać się za­stę­po­wa­nia tłusz­czów na­sy­co­nych nad­mier­ną ilo­ścią wę­glo­wo­da­nów - ta­kich jak białe pie­czy­wo, biały ryż i ziem­nia­ki – albo cu­krem ra­fi­no­wa­nym i solą, jak ma to miej­sce w żyw­no­ści prze­two­rzo­nej. Obec­nie pro­mo­wa­na pi­ra­mi­da ży­wie­nio­wa za­le­ca, by po­sił­ki opie­ra­ły się na pro­duk­tach skro­bio­wych, więc jeśli ktoś od­ży­wia się tak, jak od lat su­ge­ru­ją mu pań­stwo­wi eks­per­ci, re­we­la­cje pro­fe­so­ra mogą go za­nie­po­ko­ić.

Czu­je­cie się za­gu­bie­ni? A może sfru­stro­wa­ni, czy wręcz tra­ci­cie już cier­pli­wość? Z pew­no­ścią tra­cił ją pre­zen­ter BBC, któ­re­go obar­czo­no za­da­niem uzy­ska­nia ja­snej od­po­wie­dzi od Bri­tish Heart Fo­un­da­tion. Tak, Pe­ar­son zgo­dził się w końcu, że ”nie ma do­sta­tecz­nie wielu do­wo­dów, by sztyw­no trzy­mać się obec­nych wy­tycz­nych o zdro­wym ży­wie­niu”, ale też wspo­mnia­ne usta­le­nia ”nie zmie­nia­ją za­le­ceń mó­wią­cych, że spo­ży­cie zbyt du­żych ilo­ści tłusz­czu szko­dzi sercu”. Re­duk­cja ilo­ści tłusz­czów na­sy­co­nych po­win­na być tylko jed­nym z czyn­ni­ków wcho­dzą­cych w skład zbi­lan­so­wa­nej diety i zdro­we­go stylu życia. Sły­szy­cie ka­pa­nie w tle? To ofi­cjal­ne wska­zów­ki die­te­tycz­ne za­czy­na­ją spły­wać do ka­na­li­za­cji.

Oczy­wi­ście już wcze­śniej mo­gli­śmy prze­ko­nać się, jak bez­na­dziej­nie błęd­na bywa ży­wie­nio­wa or­to­dok­sja. Jesz­cze nie tak dawno wbi­ja­no nam do głowy nie­pod­wa­żal­ny ”fakt”, że nie po­win­no się jadać wię­cej niż dwa jajka ty­go­dnio­wo, po­nie­waż za­wie­ra­ją cho­le­ste­rol za­ty­ka­ją­cy nasze ar­te­rie. Ta pe­reł­ka die­te­tycz­nej mą­dro­ści zo­sta­ła po cichu ode­sła­na do la­mu­sa, kiedy nie można było już dłu­żej igno­ro­wać cię­ża­ru do­wo­dów na­uko­wych wy­ka­zu­ją­cych, że cho­le­ste­rol za­war­ty w ja­jach praw­nie nie ma wpły­wu na po­ziom cho­le­ste­ro­lu w na­szej krwi.

Skut­ki anty ja­jecz­nej kam­pa­nii były głę­bo­ko ne­ga­tyw­ne. Po­ban­kru­to­wa­li pro­du­cen­ci jaj, ale przede wszyst­kim spo­łe­czeń­stwo tra­ci­ło do­stęp­ne, nie­dro­gie, na­tu­ral­ne i pełne war­to­ści od­żyw­czych po­ży­wie­nie. Ja­jecz­ni­cę na śnia­da­nie za­czę­ły za­stę­po­wać prze­my­sło­wo prze­two­rzo­ne płat­ki w kar­to­no­wych pu­deł­kach. Ale i tak wy­rzą­dzo­na szko­da była mniej po­waż­na od tej, spo­wo­do­wa­nej odej­ściem od tłusz­czów na­sy­co­nych, czyli masła i smal­cu, na rzecz mar­ga­ryn i ra­fi­no­wa­nych tłusz­czów płyn­nych.

Po­mi­mo wie­lo­krot­nych na­ci­sków ze stro­ny śro­do­wisk ba­daw­czych, w USA ofi­cjal­ne wy­tycz­ne ży­wie­nio­we zmie­nio­no do­pie­ro w 2010 roku i to wów­czas wresz­cie mi­ni­ste­rial­ni spe­cja­li­ści od zdro­wia pu­blicz­ne­go po obu stro­nach Atlan­ty­ku przy­zna­li, że che­micz­ny pro­ces utwar­dza­nia, zmie­nia­ją­cy wie­lo­nie­na­sy­co­ne tłusz­cze w mar­ga­ry­nę, wy­twa­rza za­ty­ka­ją­ce tęt­ni­ce tłusz­cze trans.

Pro­du­cen­ci zmie­ni­li tech­no­lo­gię wy­twa­rza­nia mar­ga­ry­ny. Obec­nie utwar­dza­ją ją in­ny­mi me­to­da­mi che­micz­ny­mi i za­pew­nia­ją, że te są nie­groź­ne dla zdro­wia. Nie­mniej przez więk­szą część XX wieku ra­do­śnie za­chę­ca­no nas, byśmy prze­rzu­ci­li się na rze­ko­mo dobre dla serca sma­ro­wi­dła – tak na­praw­dę bę­dą­ce re­cep­tą na zawał. Ci, któ­rzy po­słusz­nie za­mie­ni­li pysz­ne masło na po­nu­rą mar­ga­ry­nę, nie do­cze­ka­li się jesz­cze prze­pro­sin. Rzą­do­wi spe­cja­li­ści od nie­uży­tecz­nych porad ży­wie­nio­wych nie są skłon­ni by się kajać.

Ale jakie wnio­ski mo­że­my wy­cią­gnąć z tych hi­sto­rii? Mu­sie­li­by­śmy być ogra­ni­cze­ni, gdy­by­śmy nie za­czę­li trak­to­wać czę­sto po­wta­rza­nych die­te­tycz­nych mą­dro­ści z dużą dozą scep­ty­cy­zmu. Za­cznij­my od ka­lo­rii. Od za­wsze mówi się nam, że ich li­cze­nie to pod­sta­wa ży­wie­nio­wej rze­tel­no­ści, ale wszyst­ko wska­zu­je na to, że tak na­praw­dę to tylko gi­gan­tycz­na stra­ta czasu. Po­wo­li acz zde­cy­do­wa­nie ba­da­cze skła­nia­ją się ra­czej ku kon­cep­cji ”sy­to­ści”, czyli tego, jak pewne pro­duk­ty za­spo­ka­ja­ją nasz ape­tyt. Pod tym wzglę­dem biał­ka i tłusz­cze wy­róż­nia­ją się jako dwa naj­bar­dziej uży­tecz­ne skład­ni­ki od­żyw­cze. Wy­glą­da więc na to, że gło­dze­nie się na die­cie zło­żo­nej z chleb­ków ry­żo­wych i se­le­ra na­cio­we­go nie jest od­po­wie­dzią na epi­de­mię oty­ło­ści.

Pod­czas gdy biał­ka i tłusz­cze od­zy­sku­ją dobrą re­pu­ta­cję, coraz mi­zer­niej pre­zen­tu­ją się na ich tle wę­glo­wo­da­ny – ten roz­dę­ty, mięk­ki brzuch ofi­cjal­nej pi­ra­mi­dy ży­wie­nio­wej. W końcu skro­bią tu­czy­my trzo­dę chlew­ną, więc dla­cze­go u nas mia­ła­by wy­wo­ły­wać inne skut­ki? Roz­ma­ite ba­da­nia po­twier­dza­ją, że w utrzy­my­wa­niu wła­ści­wej masy ciała dieta nisko wę­glo­wo­da­no­wa jest sku­tecz­niej­sza od jej nisko biał­ko­wych i nisko tłusz­czo­wych ko­le­ża­nek.

Pod­czas gdy es­ta­bli­sh­ment ży­wie­nio­wy brał na ce­low­nik tłuszcz, nie­zau­wa­żo­ny przez ra­da­ry na nasze ta­la­rze wdarł się cu­kier. Wy­star­czy na ety­kiet­ce na­pi­sać ”ni­sko­tłusz­czo­we” albo ”0% tłusz­czu”, a można lu­dziom wci­snąć do­wol­ny śmieć. Tym­cza­sem ta re­li­gia od­tłusz­cza­nia zro­dzi­ła całą wiel­ką gałąź prze­my­słu żyw­no­ściwy­so­ko prze­two­rzo­nej, uszczę­śli­wia­ją­cej nas pro­duk­ta­mi o pod­wyż­szo­nym po­zio­mie cukru albo peł­nych po­dej­rza­nych sło­dzi­ków, które mają kom­pen­so­wać nie­unik­nio­ny de­fi­cyt smaku to­wa­rzy­szą­cy usu­nię­ciu tłusz­czu. Do­gmat o szko­dli­wo­ści tłusz­czów na­sy­co­nych dał bran­ży spo­żyw­czej ide­al­ną wy­mów­kę, by od­zwy­cza­ić nas od praw­dzi­we­go po­ży­wie­nia, które od wie­ków da­wa­ło nam siły – a ostat­nio przed­sta­wia­ne było jako ”za­bój­ca” – na rzecz bar­dziej lu­kra­tyw­nych, ”lek­kich” pro­duk­tów prze­two­rzo­nych, na­szpry­co­wa­nych che­micz­ny­mi do­dat­ka­mi i ta­ni­mi za­py­cha­cza­mi.

Zgod­nie z twier­dze­nia­mi, że tłusz­cze zwie­rzę­ce są szko­dli­we, za­le­ca­no nam też ogra­ni­czyć spo­ży­cie czer­wo­ne­go mięsa. Ale w uprosz­czo­nej de­ba­cie umknął gdzieś klu­czo­wy fakt. Słabe do­wo­dy epi­de­mio­lo­gicz­ne ob­cią­ża­ją­ce czer­wo­ne mięso nie wpro­wa­dza­ją roz­róż­nie­nia na nor­mal­ne mięso z ho­dow­li far­mer­skiej, a wy­so­ko prze­two­rzo­ne pro­duk­ty za­wie­ra­ją­ce kok­tajl che­micz­nych do­dat­ków, kon­ser­wan­tów i tym po­dob­nych. Jed­no­cze­śnie żadne pań­stwo­we wy­tycz­ne nie za­jąk­ną się nawet, że ja­gnię­ci­na, wo­ło­wi­na czy dzi­czy­zna po­cho­dzą­ca od kar­mio­nych tra­dy­cyj­nie zwie­rząt jest naj­lep­szym źró­dłem kwasu ru­me­no­we­go (CLA), skład­ni­ka który ob­ni­ża ry­zy­ko oty­ło­ści, za­cho­ro­wa­nia na raka i cu­krzy­cę.

Rzą­do­wi guru die­te­tycz­ni od lat pro­wa­dzą kru­cja­tę prze­ciw­ko soli, ale w tych szla­chet­nych wy­sił­kach za­bra­kło głosu, że nad­mier­ne spo­ży­cie soli to pro­blem zwią­za­ny z żyw­no­ścią prze­two­rzo­ną. Sól jest bo­wiem klu­czo­wa dla smaku ta­kich dań. Bez niej i ca­łe­go ka­ta­lo­gu che­micz­nych aro­ma­tów żyw­ność prze­two­rzo­na nie mo­gła­by ukryć swo­je­go praw­dzi­we­go ob­li­cza: po­zba­wio­ne­go smaku i ży­wie­nio­wej spój­no­ści. Przy­kła­do­wo, płat­ki ku­ku­ry­dzia­ne bez soli stają się nie­mal nie­ja­dal­ne. Nikt by ich nie ku­po­wał, bo na pierw­szy rzut oka widać by­ło­by, że to nic nie­war­ty śmieć. Ale niech ktoś po­ka­że nam do­wo­dy, że nor­mal­ne do­pra­wia­nie solą do­mo­we­go po­sił­ku wy­wo­łu­je za­gro­że­nie dla zdro­wia.

W przy­pad­ku soli, tak samo jak cukru, ofi­cjal­ne agen­dy rzą­do­we boją się prze­ciw­sta­wić po­tęż­nym kon­cer­nom spo­żyw­czym oraz ich po­plecz­ni­kom i dla­te­go nie wpro­wa­dza­ją roz­róż­nie­nia po­mię­dzy do­mo­wym je­dze­niem przy­go­to­wy­wa­nym z pod­sta­wo­wych skład­ni­ków, a prze­my­sło­wo prze­two­rzo­ny­mi da­nia­mi go­to­wy­mi.

W ofi­cjal­nych wy­tycz­nych ni­g­dzie nie po­ja­wia się klu­czo­we zda­nie: ”uni­kaj żyw­no­ści prze­two­rzo­nej” – cho­ciaż tak brzmia­ło­by naj­bar­dziej zwię­złe i prak­tycz­ne pod­su­mo­wa­nie fak­tów. Do­pó­ki nie le­gnie ono u pod­sta­wy wszel­kich za­le­ceń die­te­tycz­nych, po­ra­dom spe­cja­li­stów od ży­wie­nia po­win­ny to­wa­rzy­szyć po­dob­ne ostrze­że­nia, jak te wid­nie­ją­ce na pu­deł­kach pa­pie­ro­sów: sto­so­wa­nie się może pro­wa­dzić do cho­rób serca i śmier­ci.

Autor: Joanna Blythman, Źródło: The Guardian,
Za: onet.pl

http://wirtualnapolonia.com/2014/04/01/ ... to-bzdury/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 16 kwi 2014, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
Jajko - nasz skarb

Anna Zalech

Niedługo Święta Wielkanocne. Jednym z ich symboli jest jajko – znak odradzającego się życia. Nie może go zabraknąć na świątecznym stole. Jest to jednak także niezwykle cenny produkt żywnościowy.

Nie ma drugiego takiego naturalnego produktu na świecie, który miałby skumulowanych tak wiele składników pokarmowych. Trudno zatem przecenić odżywcze wartości jajek: 100 g, czyli dwie sztuki średniej wielkości, dostarczają ok. 140 kcal, 12 g białka (tyle samo co kotlet mięsny), 9 g nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz wiele witamin i mikroelementów. Te niezbędne do życia witaminy obecne w jajku to: A, D, E, K, B1, B2, B6 i B12. Ze składników mineralnych trzeba wymienić: magnez, żelazo, jod, potas, wapń, fosfor, sód, cynk, fluor, krzem, miedź, selen, mangan i siarkę. Czy to nie przekonuje nas, abyśmy częściej jadali jajka?

Jakie jajka jeść, by być zdrowym?
Z całą pewnością warto wybierać jajka, które są pochodzenia ekologicznego (oznaczenie numerem 0 na skorupce) lub z wolnego wybiegu (oznaczone numerem 1 lub 2). Te z numerem 3 to jajka składane przez kury, które nie mają dostępu do jakichkolwiek naturalnych warunków przez całe swoje życie. Przez to łatwiej chorują i konieczne jest dodawanie do ich pasz różnych środków farmakologicznych, w tym także antybiotyków (sic!). Poza tym produkty takie mają mniej składników mineralnych i witamin.

Jajka powinny być też świeże. Jeśli nie mamy tej pewności, można zrobić prosty test. Rozbijmy jajko na płaskiej powierzchni. Świeże jajko powinno neutralnie pachnieć, mieć nierozpływające się żółtko, a także wyraźnie oddzieloną część białka okalającą żółtko. Pozostałe białko powinno delikatnie się rozpłynąć.

Dietetycy przekonują, że najzdrowsze są jajka na miękko, czyli gotowane 4 minuty. Jajka na twardo są ciężej strawne, a zbyt długie ich gotowanie nie dość, że powoduje utratę cennych składników, to jeszcze doprowadza do reakcji siarki z żelazem. Jajka smażone: sadzone, w postaci jajecznicy czy omletu, zachowują bogactwo witamin, ale nie powinny często gościć na naszym stole ze względu na konieczny do użycia przy smażeniu tłuszcz. Jako alternatywa godna polecenia jest jajecznica na parze.

Ograniczać czy nie?
Naukowe dyskusje dietetyków w minionym stuleciu podały w wątpliwość walory zdrowotne jajek, sugerując konieczność ograniczania ich konsumpcji ze względu na cholesterol. Równocześnie z odkrywaniem mechanizmu rozwoju miażdżycy wszystkie produkty bogate w cholesterol – w tym także jajka –uważano za szkodliwe. W Polsce dość skutecznie zniechęcano do spożywania jajek, gdy tymczasem zawarty w nich cholesterol nie stanowi większego zagrożenia miażdżycą u osób z normalną funkcją metaboliczną. Dzisiaj już więcej wiadomo o patogenezie miażdżycy, a także o samym składzie jajek oraz o jego wpływie na ludzkie zdrowie. Natomiast strach przed cholesterolem stał się mniejszy – m.in. dzięki temu, że wykazano, iż obecne w jajkach cholina i lecytyna przeciwdziałają odkładaniu się blaszek miażdżycowych na ściankach naczyń krwionośnych. Obecnie jajka ceni się coraz bardziej za ich doskonały, pożywny skład i zaleca się je w codziennym jadłospisie.

Gdy mam alergię
Jajka kurze, szczególnie białko, niestety należą do alergenów, które najczęściej wywołują reakcje alergiczne u dzieci. Symptomy uczulenia na jajka pojawiają się zwykle od kilku minut do kilku godzin po ich spożyciu lub produktów, które mają je w swoim składzie. Alergia może rozwinąć się już w okresie niemowlęcym, ale większość dzieci wyrasta z niej jeszcze przed dojrzewaniem. Niekiedy jednak uczulenie może utrzymywać się u osób dorosłych. Takim osobom pozostaje zatem unikać dobroczynnych jajek i produktów, które je zawierają.


--------------------------------------------------------------------------------

Warto zapamiętać!

» Jajko to szczególne źródło lizozymu – aktywnego białka potrafiącego niszczyć bakterie i wirusy. Aby zawartość tego białka w jajkach była jak największa, zdaniem naukowców, kury powinny być wypuszczane na trawiaste wybiegi, bo w takich naturalnych warunkach u młodych niosek zawartość lizozymu może wzrosnąć nawet o 20 procent

» Przeciętny Polak zjada około 195 jajek rocznie

» Zawarte w żółtkach kwasy tłuszczowe omega-3 oraz lecytyna działają przeciwzapalnie i przeciwzakrzepowo. Zapobiegają też odkładaniu się płytki miażdżycowej

» Żółtka obfitują we wzmacniającą kości i skórę witaminę D oraz witaminy z grupy B (konieczne do prawidłowej przemiany materii i funkcjonowania układu nerwowego)

» Żółtka jajek, oprócz walorów zdrowotnych, wykorzystywane są także w kosmetyce. Są bowiem składnikiem niektórych maseczek, szamponów i odżywek do włosów

» 800 miliardów jajek – tyle co roku na świecie znoszą kury nioski

http://www.naszdziennik.pl/wp/74738,jaj ... skarb.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 19 kwi 2014, 14:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
Niedoceniona terapia dr Budwig

Beata Falkowska

Zdefiniowane przez dr Johannę Budwig zasady odżywiania powinno określać się mianem terapii, powszechnie jednak są znane jako dieta olejowo-białkowa lub dieta dr Budwig. Wielu sformułowane przez lekarkę wskazówki dotyczące zdrowego życia pomogły w walce z ciężkimi schorzeniami, innym pozwoliły odzyskać wigor, dobre samopoczucie i stały się częścią stylu życia.

Johanna Budwig była niemiecką farmaceutką i biochemikiem, konsultantką Federalnego Instytutu Badań nad Tłuszczami, ekspertem w ministerstwie zdrowia. Prowadziła badania nad kwasami tłuszczowymi omega-3 i olejem lnianym. W swoich badaniach zaobserwowała brak w krwi ciężko chorych pacjentów fosfatydów (lipidy złożone zawierające fosfor) i lipoproteid (białek złożonych zawierających cząsteczki tłuszczów prostych), w tym kwasów omega-3. We krwi poważnie chorych pacjentów nowotworowych brakowało zatem „dobrych tłuszczów”, a spustoszenie w obszarze metabolizmu komórek czyniły – co podkreślała w swych pracach dr Budwig – kwasy nasycone (główny składnik tłuszczów zwierzęcych zatłuszczający błony komórkowe, odkładający się w żyłach i tętnicach, co prowadzi do zmian miażdżycowych) oraz kwasy nienasycone trans (obecne w przetworzonych tłuszczach roślinnych jak margaryny). Komórki, którym brakowało „dobrych tłuszczy”, traciły zdolności oddechowe, co powodowało zmiany nowotworowe. Niemiecka biochemik doszła do wniosku, że najaktywniejszymi katalizatorami enzymu oddechowego komórek są kwasy linolenowy i linolowy obecne w oleju lnianym.

Cenne omega-3
Efektem naukowych konkluzji były konkretne zalecenia dietetyczne, mające na celu z jednej strony poprawę stanu zdrowia chorych, z drugiej zwiększenie możliwości autoimmunologicznych organizmów osób zdrowych. Dieta dr Budwig opiera się na dostarczeniu organizmowi tłuszczy z grupy omega-3, a jej bazą jest olej lniany tłoczony na zimno i nieoczyszczony (podgrzewany traci swe właściwości), spożywany wraz z chudym białym serem w postaci pasty. Takie połączenie w najlepszy sposób dostarcza organizmowi kwasów omega-3, gdyż grupy tiolowe białek obecne w twarogu także są „aktywatorami” procesów oddechowych w komórkach i świetnie łączą się z kwasami omega-3.

Eksperci przestrzegają przed prostym utożsamianiem tej diety jedynie z twarogiem i olejem, gdyż składa się na nią cały szereg innych elementów, które dopiero stosowane łącznie dobroczynnie wpływają na nasz organizm. Doktor Budwig wykluczała spożywanie wysoko przetworzonej żywności przyrządzanej na bazie produktów chemicznie konserwowanych, ze sztucznymi dodatkami. Jako że sprawcą wzrastającego ryzyka chorób cywilizacyjnych są w dużej mierze nasycone kwasy tłuszczowe zawarte m.in. w tłustym mięsie, śmietanie, maśle, niemiecka lekarka nie dopuszczała stosowania wszelkich rafinowanych bądź uwodornionych tłuszczów (olejów, margaryn, majonezów). Na jej liście produktów zakazanych znalazły się także cukier, słodziki, dania smażone. Zalecała picie min. 2 litrów wody dziennie, a także jak najdłuższe przebywanie na świeżym powietrzu, jeśli to możliwe, w słońcu. Doktor Budwig mówiła, że udało jej się całkowicie wyleczyć swą dietą kilkadziesiąt osób chorych na nowotwór.

Nie ulega wątpliwości, że kwasy tłuszczowe z grupy omega-3 są bardzo potrzebne naszemu organizmowi, szczególnie kobietom w okresie ciąży, karmienia piersią, dzieciom, młodzieży i osobom w starszym wieku. Gdy rodzi się dziecko, jego błona komórkowa jest jak siateczka zbudowana głównie z kwasów omega-3, trochę z omega-6. Według biochemików i lekarzy, pokazuje to kierunek, w którym powinniśmy zmierzać w naszej strukturze spożycia tłuszczy. Tymczasem we współczesnym jedzeniu stosunek kwasów omega-6 do omega-3 wynosi 30:1 lub 40:1, a w zdrowym organizmie powinien być jak 3:1. Dlaczego tak groźny jest nadmiar kwasów omega-6? Powodują one mikrostany zapalne, szczególnie na ścianach naczyń krwionośnych wokół serca czy w tkance tłuszczowej, które mogą dać początek komórkom nowotworowym.

Wsparcie odporności
Liczne badania dowodzą, że kwasy omega-3 wzmacniają nasz układ immunologiczny, korzystnie wpływają na układ krążenia i serce, stymulują prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, zwłaszcza mózgu i oczu, obniżają podatność na alergię, depresję, reumatyzm, astmę, a nawet zmniejszają ryzyko zachorowania na raka. Zespół naukowców pod kierunkiem prof. Gene’a Bowmana z Oregon Health and Science University w Portland wykazał, że kwasy tłuszczowe omega-3 i witaminy wydają się zapobiegać zanikowi mózgu związanemu z chorobą Alzheimera. Przebadane osoby, których dieta bogata była w kwasy tłuszczowe omega-3 oraz witaminy B, C, D i E, miały większe mózgi i lepiej wypadały w testach pamięci i sprawności umysłowej. Wysokie spożycie margaryn, tłuszczów piekarniczych, dań fast food dawało przeciwny efekt.

Dieta obfitująca w orzechy włoskie i uzyskany z nich olej oraz olej lniany może ułatwiać znoszenie stresu – informuje z kolei Journal of the American College of Nutrition. Niedobór omega-3 w przypadku dzieci może objawiać się zaburzeniami wzrostu, upośledzeniem rozwoju mózgu i oczu, zaburzeniami widzenia, słabą koncentracją, zaburzeniami uczenia, otępieniem, apatią. W późniejszym wieku brak kwasów omega-3 przekłada się na choroby skóry, alergie, zwiększoną podatność na choroby krążenia, nagły zawał, zwiększoną skłonność do infekcji, słabość mięśni, stawów.

„Zastosowanie diety dr Budwig ogromnie zmniejszyło alergię i astmę. Mam piękną nawilżoną skórę. Mam ogromny przyrost energii, poprawiła się pamięć, zniknęło ciągłe uczucie senności i psychicznego, i intelektualnego zmęczenia, mogę się uczyć nawet wieczorem po ciężkiej pracy, co było wcześniej niemożliwe” – czytamy w jednym ze świadectw osób stosujących dietę dr Budwig.

Może być ona szczególnie pomocna wszystkim uczulonym na ryby, które są bogatym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3. Obecne spożycie kwasów omega-3 pochodzenia morskiego jest niewielkie.

– Amerykańscy eksperci zalecają dzienne spożycie 1 grama kwasów omega-3 w żywności. Dla przykładu, ryby oleiste jak śledź zawierają 1,7 g omega-3 w 100 g, makrela 1,4 g w 100 g, łosoś 1,6 g w 100 g – podaje Bożena Kropka, dietetyk i podsumowuje, że ryby morskie powinno spożywać się 2-3 razy w tygodniu. Te osoby, które jedzą mało ryb morskich, potrzebują kwasów omega-3 w formie oleju czy np. zmielonego siemienia lnianego, choć olej jako koncentrat zawiera więcej cennych kwasów. Decydując się na dietę dr Budwig, pamiętajmy, że olej lniany szybko się psuje.

– Uważajmy na termin przydatności, zwracajmy uwagę na sposób przetrzymywania oleju lnianego w sklepie. Powinien być on trzymany w lodówce, a butelka zawsze powinna być z ciemnego szkła. Zepsuty może być niebezpieczny dla organizmu – zauważ dietetyk.

Sięgając po terapię dr Budwig, warto pamiętać, że nie jest ona panaceum i nie przyniesie oczekiwanego efektu bez kompleksowego przemodelowania naszego sposobu odżywiania się. Serwując sobie jednocześnie pastę olejowo-serową oraz takie substancje czynne jak barwniki i konserwanty, bijemy głową w mur, gdyż jedynie zmiana całego systemu żywienia niesie dobroczynne skutki dla naszego organizmu. Terapie dr Budwig podobnie jak inne diety warto skonsultować ze specjalistą.

http://www.naszdziennik.pl/wp/75018,nie ... udwig.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 14 cze 2014, 08:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
Toksyny w żywności, lekach, kosmetykach

Maria Majewska

Tym razem nie będzie o szczepieniach, lecz o rakotwórczych substancjach zawartych w pokarmach, kosmetykach i lekach. Jedną z nich jest dwutlenek tytanu (TiO2) dodawany do prawie wszystkich leków, witamin, większości kosmetyków jako rzekomo neutralny. Nie ma ku temu żadnego racjonalnego uzasadnienia, ten związek nie jest ani lekiem, ani wspomagaczem, jest dodawany tylko jako wypełniacz. Jest drogi, często zanieczyszczony i wcale nie jest neutralny. O wiele taniej i bezpieczniej jest dodawać wypełniacze takie jak celulozę czy skrobię.

Szkodliwość TiO2 wynika z jego chemiczno-fizycznych właściwości (stosuje się go w postaci nanocząstek ) oraz zdolności do produkowania w organizmie toksycznych rodników tlenowych, które wywołują oksydacyjny stres w komórkach. Liczne badania wykazały, że TiO2 uszkadza strukturę komórek, wnika do jądra komórkowego, działa geno-toksycznie i rakotwórczo. Powszechność stosowania tego związku może być jedną z przyczyn epidemii chorób nowotworowych obserwowanych obecnie na całym świecie, jak również chorób degeneracyjnych i zaburzeń rozrodczych .

W Polsce w aptekach praktycznie nie można znaleźć multiwitamin bez TiO2, choć takie są dostępne na zachodzie. Nie trzeba się z tym godzić, bo witaminy nie powinny być toksyczne. Proponuje zasypywać producentów leków, witamin i kosmetyków listami protestacyjnymi i żądać usunięcia TiO2 z ich produktów. Związek ten znajduje się także w kremach przeciwsłonecznych (sun screens), które rzekomo mają chronić przed nowotworami skóry, a naprawdę je indukują, m.in. dzięki zawartości TiO2. Lepiej przebywać na słońcu krótko i chronić się lekką odzieżą z bawełny, niż smarować się takimi kremami.

Powinno się też unikać wszelkich kosmetyków i leków z aluminium , z olejami mineralnymi i akrylatami. Szczególnie ważne są kosmetyki dla dzieci. Zamiast oliwki mineralnej można stosować np. oliwę jadalną. Należy także unikać pokarmów zawierających sztuczne barwniki, toksyczne konserwanty i syrop kukurydziany czy glukozowo-fruktozowy, który często zawiera rtęć (o czym się nie pisze). Sprawdziłam, że większość lodów w Polsce zawiera te syropy. Warto pisać do producentów lodów i żądać, by powrócili do słodzenia ich cukrem.

Konieczne jest unikanie soli z anty-zbrylaczem ( E536), czyli żelazocyjankiem potasu, z którego pod wpływem kwasów żołądkowych wydziela się toksyczny cyjanowodór. To także może być przyczyną epidemii nowotworów i wielu chorób degeneracyjnych, bo cyjanowodór zatruwa mitochondria we wszystkich komórkach organizmu. Radzę pisać listy protestacyjne do producentów i żądać by usunęli ten związek z soli. Tylko bojkotem zmusimy ich do zaprzestania szkodliwych praktyk.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 19 lip 2014, 16:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
PORZECZKA CZARNA

Ribes nigrum
Porzeczka czarna należy do rodziny skalnicowatych (Saxifragaceae), do podrodziny porzeczkowatych (Ribesioidae), która liczy 110 gatunków. Są one szeroko uprawiane jako cenne rośliny pokarmowe i lecznicze.
Porzeczka czarna jest bogatym źródłem witaminy C (w 100 g zawiera jej 50-400 mg, co zależy od klimatu; w upalne lato ilość wit. C może dojść do 2000 mg) oraz P i pod względem ich zawartości ustępuje tylko owocom róży i rokitnika. Przyswajanie witaminy C ułatwia występująca w czarnej porzeczce wit. P - cytryn. Zawiera także wit. K oraz liczne biopierwiastki. Charakterystyczny zapach jagodom i liściom czarnej porzeczki nadają substancje składowe, głównie olejki eteryczne.
Czarna porzeczka występuje w stanie dzikim, ale surowiec leczniczy uzyskuje się z krzewów uprawnych. Wysoka -1-1,5 proc. - zawartości pektyn pozwala zestalać owoce na surowo jako galaretki utrwalane cukrem.

WŁAŚCIWOŚCI LECZNICZE
Czarna porzeczka działa moczopędnie i napotnie, ma właściwości przeciwgnilne, przeciwartretyczne, przeciwbiegunkowe, przeciwszkorbutowe, wzmacniające żołądek.

WSKAZANIA LECZNICZE
Angina, artretyzm, reumatyzm, gościec, biegunka, dolegliwości wątrobowe, szkorbut, zmęczenie ogólne, kamica moczowa, zatrzymanie moczu, miażdżyca, migrena, nerwica żołądka, niedokrwistość, nieżyty dróg trawiennych, przyzębica, skaza krwotoczna, zaćma soczewkowa, zła krzepliwość krwi, żółtaczka, wypadanie włosów i zębów, złe trawienie, niedomoga nerek, zapalenie gruczołu krokowego, nadmiar kwasu moczowego, infekcje bakteryjne, osłabienie ogólne, zatrucia.

SPOSÓB UŻYCIA
Na użytek wewnętrzny
Angina. Jadać owoce i płukać gardło wywarem z 60 g liści na litr wrzątku. Naciągać 15 minut.
Napar. Garść liści na l szklankę wrzątku. Popijać rano i wieczorem po pół szklanki, co działa odtruwające, wzmacniająco i uspokajająco.
Sok ze świeżych jagód czarnej porzeczki stosuje się przy przyzębicach i zapaleniu krtani. Popijać 3 razy dziennie po l łyżce.
Sok na cukrze nastawiony w cieniu, z dala od promieni słonecznych, stosuje się 2 razy dziennie po 1/4 szklanki przy niedomodze nerek i wątroby, na szkorbut, przyzębicę, skazę krwotoczną, zaćmę soczewkową, żółtaczkę, niedokrwistość, wypadanie włosów.
Liść czarnej porzeczki jest składnikiem wielu mieszanek ziołowych:
1. Na rwę kulszową. W równej ilości liście czarnej porzeczki, poziomki, brzozy oraz kwiaty tawuły łąkowej i pączki topoli. Napar z l łyżki ziół na 1/4 szklanki wody gotować 3 minuty i popijać 2 razy dziennie między posiłkami.
2. Na zapalenie gruczołu krokowego. Liść czarnej porzeczki z dodatkiem liści borówki brusznicy, maliny i jeżyny. Napar sporządza się jak w punkcie 1. Napar zwiększa ilość wydalanego kwasu moczowego, powodując stopniowy zanik obrzęków, poprawę krążenia krwi i czynności serca. Garbniki i związki boru wywierają działanie przeciwzapalne na błony śluzowe żołądka i jelit, hamują rozwój drobnoustrojów, działają słabo ściągające.
3. Środek moczopędny. Liść czarnej porzeczki, owoc jałowca, ziele hyzopu, kwiat lawendy, kwiat wrzosu zwyczajnego, korzeń wilżyny, ziele skrzypu, korzeń pietruszki, nasienie fasoli, ziele nawłoci.
4. W skazie moczanowej (pomocniczo). Do naparu dodać kwiat więzówki, ziele marzanki wonnej, korę jesionu pospolitego.
5. W nieżycie jelit i żołądka. Do liści czarnej porzeczki dodać ziele rdestu ptasiego, liść poziomki, korzeń żywokostu, ziele dziurawca, liść mięty pieprzowej, liść pokrzywy, liść orzecha włoskiego, ziele drapacza lekarskiego.
6. Na reumatyzm. Liście czarnej porzeczki 100 g, jesion mannowy, pączki sosny. Stosować l łyżeczkę mieszanki na szklankę wrzątku. Popijać dwa razy dziennie po jednej szklance.
7. Przy detoksykacji oraz kuracji wzmacniającej i uspokajającej zaleca się pić: rano -napar z liści czarnej porzeczki, w południe - napar z mięty, a wieczorem - napar z liści lipy. Jednocześnie spożywać surowe owoce przy zapaleniu płuc, gruźlicy, bólach głowy i zapaleniu gardła.
Dzięki inhibitorowi utleniania kwasu askorbinowego wit. C zawarta w czarnej porzeczce rozkłada się bardzo wolno (do 15 proc. w ciągu roku).
165

Czarne porzeczki należy jeść dojrzałe, z czarnej porzeczki robi się galaretki, dżemy, soki, nalewki i wina. Liście świeże dodaje się jako przyprawę do solonych ogórków.
Na użytek zewnętrzny
Okłady z liści lub z rozgniecionych owoców na krwawiące rany, na nie gojące się rany żylakowe. Gojące działanie wywiera wit. K i olejki eteryczne, które mają właściwości antyseptyczne, bakteriobójcze, antytoksyczne, przeciwwirusowe, silne działanie energetyczne i niezaprzeczalne możliwości gojenia ran. Na te właściwości wpływają wydzielane przez całą roślinę olejki eteryczne - zapach o ujemnej jonizacji.
Na ukąszenie owadów. Zgnieść liście czarnej porzeczki i pocierać miejsce ukąszenia.
Napar z liści stosuje się w okładach do leczenia ran, do płukanek jako środek przeciwbakteryjny i ściągający.
Stosować płukankę w zapaleniu błon śluzowych jamy ustnej, gardła z dodatkiem liści szałwi, kwiatu krwawnika, liści babki lancetowatej.
Podrodzina porzeczkowatych - Ribesioidae zawiera pektyny, które mają właściwości lecznicze na użytek zewnętrzny i wewnętrzny. Wodny roztwór pektyny ułatwia gojenie się ran dochodzących do kości i przyspiesza powstawanie nowej zdrowej tkanki.
Dobrymi źródłami pektyn są czereśnie, porzeczki, agrest, maliny, morele, pomidory, winogrona.
Błonnik i pektyny, wit. C, wapń, magnez chronią człowieka przed zatruciami wywołanymi przez skażone środowisko.

http://leczniczeziola.blox.pl/2011/10/P ... zarna.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 21 lip 2014, 12:56 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
MITY DOTYCZĄCE BIAŁKA

Obrazek

Każdy dobrze wie, że jemy mięso przede wszystkim po to, aby dostarczyć sobie białka. A białko jest niezbędne! To prawda, ale to ile białka potrzebujemy, kiedy i jak go dostarczamy nie jest już takie jasne. Dlatego przyjrzyjmy się faktom.

Białko jest głównym budulcem tkanek. W takim razie kiedy człowiek potrzebuje najwięcej białka? Kiedy jest niemowlęciem i dużo rośnie. A czym żywią się niemowlęta? Mlekiem matki. A skoro białko naprawdę jest takie ważne, to pewnie w mleku matki jest go bardzo dużo, prawda? Nieprawda. Jest go bardzo mało. Mleko matki zawiera około 1g białka na 100 ml. A to wystarcza, aby niemowlę rosło coraz większe i większe.

A czy dorosły człowiek rośnie? Nie. Rosną mu tylko włosy i paznokcie. No chyba, że ktoś chce być kulturystą z ogromnymi mięśniami, to wtedy potrzebuje więcej białka. Jednak w tym przypadku objawi się to zwiększeniem siły, a nie większą ilością energii. Czy widziałeś kiedyś kulturystę biegnącego w maratonie? Ja nie i wiem dlaczego. Bardzo szybko się męczą.

W każdym razie jest też wielu kulturystów, którzy w ogóle nie jedzą mięsa, a mimo to są mega silni. Przykładem jest Patrik Baboumian – najsławniejszy strongman weganin.

Zaraz, zaraz… Czyli nie potrzeba mięsa, aby być silnym? Spójrzmy na świat zwierząt. Jakie zwierzęta są najsilniejsze i największe na ziemi? Słonie i goryle. Co jedzą? Wyłącznie rośliny!

Więc o co tutaj chodzi?

Białko jest niepotrzebne? Nie, nie… białko jest jak najbardziej potrzebne, jednak w ilości zdecydowanie mniejszej niż się o tym mówi. Za dużo białka szkodzi. Dlatego jeśli często czujesz się zmęczony – powodem może być nadmiar białka. Może się też okazać, że na trawienie pokarmu poświęcasz więcej energii, niż Ci ten pokarm dostarczył. A to raczej mało wydajny sposób odżywiania.

Poza tym białko nie występuje wyłącznie w mięsie. Białko jest we wszystkim! Czyli także w warzywach, które są na dodatek trawione o wiele łatwiej i szybciej niż mięso. A jeśli uważasz, że mięso dostarcza Ci energii, to zauważ, że białko jest wykorzystywane jako ostatnie! Najpierw spalamy cukry (węglowodany), potem tłuszcz i na koniec białko.

Podsumuję. Potrzebujemy małej ilości białka. Białko nie występuje wyłącznie w mięsie. Jedząc warzywa zamiast mięsa, ułatwiamy sobie trawienie i mamy więcej energii.

Źródło: http://wizjoner.org/

Jesteśmy tu dla zwierząt!
***INFORMUJ! ***NIE MILCZ! ***DZIEL SIĘ WIEDZĄ!***
Pamiętaj -Coś Takiego Jak Morderstwo Humanitarne Nie Istnieje !!
Wybierz Współczucie I Miłość, Gdyż Potrafisz Szczerze Kochać Każde Życie.
https://www.facebook.com/CrueltyAmongTheNations

http://niezaleznemediapodlasia.pl/mity- ... #more-6806

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 28 lis 2014, 07:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
Ten wspaniały czosnek

Anna Zalech

Czosnek jest ciekawym warzywem o licznych prozdrowotnych zaletach, m.in. ma antybiotykowe właściwości oraz korzystny wpływ na serce. To, co zazwyczaj nas od niego odstrasza, to zapach. Nie zrażajmy się jednak i korzystajmy (z umiarem) ze zdrowotnych właściwości czosnku. Warto!
W czosnku znajduje się ponad 100 chemicznie czynnych związków. Jednym z ważniejszych jest alliina, związek zawierający siarkę, który jest przekształcany w allicynę, kiedy ząbki czosnku są miażdżone lub przeżuwane. Naukowcy są zdania, że to dzięki allicynie czosnek ma antybiotykowe właściwości poprzez niszczenie bakterii chorobotwórczych oraz korzystny wpływ na serce. Podobno niektóre związki chemiczne zawarte w czosnku mogą być równie skuteczne jak aspiryna w hamowaniu tworzenia się zakrzepów krwi.

Obniża cholesterol, działa antyrakowo

Wydaje się, że czosnek działa podobnie jak leki przepisywane na receptę, które hamują produkcję cholesterolu przez wątrobę – tłuszczowej substancji przyczyniającej się do tworzenia złogów i zwiększającej ryzyko choroby serca. Z badań wynika, że codzienne zjadanie czosnku może obniżyć stężenie cholesterolu o 9-12 procent. Poprawia też elastyczność tętnic, krążenie krwi w całym organizmie. Sprzyja rozszerzeniu naczyń, co oznacza, że pod jego wpływem obniża się ciśnienie krwi. Czosnek likwiduje drobnoustroje zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz organizmu. Zjadanie go może zabezpieczyć ścianki jelita przed Helicobacter pylori, bakterią, która sprzyja tworzeniu się większości wrzodów trawiennych.

Z uwagi na to, że czosnek zawiera liczne olejki eteryczne, jest on bardzo pożyteczny w leczeniu dolegliwości dróg oddechowych. Wzmacnia również układ immunologiczny a także obniża poziom cukru we krwi. Działa też przeciwnowotworowo – blokuje przemiany komórek mogące prowadzić do nowotworu, niektórzy naukowcy mówią nawet o niszczeniu komórek rakowych, które już się pojawiły.

Wszystko z umiarem

Aby odnieść korzyść z większości leczniczych i profilaktycznych właściwości czosnku, wystarczy zjeść 1-2 surowe, marynowane albo lekko obgotowane ząbki dziennie. Surowy czosnek ma silniejsze działanie – gotowanie hamuje tworzenie allicyny i niszczy niektóre spośród pozostałych leczniczych związków. Gotowany jednak jest bardziej strawny dla wrażliwszych żołądków niektórych osób. Pamiętajmy, że spożywany w nadmiarze czosnek może wywołać problemy żołądkowe.

http://www.naszdziennik.pl/wp/115669,te ... osnek.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żywienie & Zdrowie
PostNapisane: 27 gru 2014, 11:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31123
BROKUŁY w leczeniu autyzmu

Prof. Maria Majewska

Jak wcześniej pisałam, autyzm jest złożoną chorobą neurologiczną i ogólnoustrojową, wywoływaną głównie przez toksyczne szczepienia, m.in. zawarte w nich metale (rtęć i aluminium).
Jest na to bardzo wiele klinicznych, populacyjnych, statystycznych i eksperymentalnych dowodów, których nie można już podważyć żadną szczepienną propagandą (choć lobbyści nadal tego próbują).


Kartele farmacji, które handlują szczepionkami i generują miliony pacjentów autystycznych, oferują do leczenia autyzmu tylko leki psychotropowe, które nie pomagają, a najczęściej pogarszają stan dzieci, lecz rodzice, niezależni lekarze i naukowcy eksperymentują z terapiami alternatywnymi.

Od dość dawna wiadomo, że związki siarkowe pomagają w eliminacji metali ciężkich z tkanek zatrutego organizmu, więc dieta bogata w siarkę jest zalecana w terapii autyzmu. Teraz ukazała się publikacja z czołowych uczelni medycznych w USA, która pokazuje, że kuracja przez 18 tygodni sulforafanem (związkiem siarkowym wyekstrahowanym z brokuł) znacznie zmniejszyła behawioralne objawy autyzmu i nastolatków i młodych mężczyzn z autyzmem.

To potwierdza, że wszelkie rodzaje roślin krzyżowych (kapuściane) są pomocne w terapii tej choroby. Wyciągi z brokuł można kupić w aptekach naturalnych.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /