Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Leczenie energią
PostNapisane: 11 sie 2017, 18:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 29985
Bioenrgoterapia

Wikipedia

,,Istotą bioenergoterapii ma być badanie oraz korygowanie zaburzeń energetycznych w polu bioplazmatycznym człowieka - zwanym aurą - za pomocą strumienia energii. Zgodnie z niepotwierdzoną badaniami teorią, ludzka aura zawiera 7 warstw. Warstwy te są odpowiedzialne za stan zdrowia fizycznego i emocjonalnego, a co za tym idzie psychicznego. Wszelkie choroby somatyczne i psychiczne są wg teorii odzwierciedlone i widoczne w ludzkiej aurze. Zadaniem bioenergoterapeuty jest zlokalizowanie owych zaburzeń i dokonanie korekty, mające na celu usunięcie blokad energetycznych, co ma być równoznaczne z odzyskaniem przez pacjenta zdrowia. Według bioenergoterapeutów, do wyleczenia wymaganych jest kilka zabiegów.

Według zwolenników bioenergoterapii, od stanu bioenergii bezpośrednio zależy stan zdrowia. Ciało fizyczne i pole bioplazmatyczne mają na na siebie nieustannie oddziaływać, przenikając siebie wzajemnie. Zaburzenia energetyczne w aurze mają przekładać się bądź przełożyć w przyszłości w postaci chorób somatycznych w ludzkim organizmie."


tyle Wikipedii

Moje doświadczenia są zgoła inne i w całości pozytywne.

Dzięki zaprzyjaźnionym bioenergoterapeutom szybciej odzyskałam utracone zdrowie,wielokrotnie ratowali mnie z opresji i nie ma się czego lękać. Nie zapominajmy tylko o tym że bioenergoterapeuta może pomóż na chwilę ,jeżeli sami nie zadbamy o uzupełnienie niezbędnych składników odżywczych,to prędzej czy później choroba wróci do na nas.
Bioenergoterapia polega między innymi na wyrównaniu naszego pola bioenergetycznego i zrównoważeniu naszych czakr. Tym którzy mają wątpliwości proponuję przeczytać książkę
Abp. Bolesława Pylaka ,, Poznawać w świetle wiary” w niej przeczytamy „ na podstawie moich obserwacji stwierdzam , że większość radiestetów i bioenergoterapeutów to ludzie uczciwi,którzy w swojej pracy kierują się dobrem bliźniego „


Abp Bolesław Pylak

Bioterapia, naturoterapia, radiestezja - perspektywy ich rozwoju

Powyższy tytuł stanowi hasło jubileuszowego spotkania z okazji X-lecia Ogólnopolskiego Cechu Bioenergoterapeutów i Radiestetów. Spotkanie tego rodzaju jest z pewnością sensowne i pożyteczne. Umożliwia bowiem wspólną refleksję na temat spraw, które interesują pokaźną grupę osób w naszym kraju. Do tej grupy włączyło mnie samo życie. Przed wielu laty poważnie zachorowałem. Szukając przyczyny choroby, odkryłem, że jest nią specyficzna nadwrażliwość mojego organizmu na różnego rodzaju promieniowania, w tym wypadku dla mnie szkodliwego. Zainteresowałem się tą sprawą, przestudiowałem sporo literatury z tej dziedziny, zacząłem korzystać z zawartych w niej zaleceń. Dzięki temu mój organizm funkcjonuje względnie dobrze aż po dzień dzisiejszy. Patrząc wstecz na moje życie, widzę i doceniam wartość radiestezji i korzystny wpływ bioenergii na ludzki organizm. Dlatego też dzielę się moim doświadczeniem i myślami w ramach obecnego kongresu.
Myśli moje grupuję wokół trzech zagadnień, zgodnie z francuską zasadą rozwiązywania problemów: voir, juger, agir, czyli w obliczu problemu należy go najpierw poznać, potem ocenić racje za i przeciw i w wyniku tych rozważań wyprowadzać wnioski celem ich realizacji.

I. Stan aktualny, czyli pewnego rodzaju inwentaryzacja dotychczasowego dorobku w tej dziedzinie

Jest faktem, że w ostatnim 30-leciu notujemy w naszym kraju piękny rozwój wiedzy o radiestezji i medycynie naturalnej. W kilku miastach powstały stowarzyszenia grupujące ludzi interesujących się tymi sprawami. Dużym zainteresowaniem cieszą się targi medycyny naturalnej organizowane w różnych środowiskach. Istnieją czasopisma publikujące artykuły o tematyce z tej dziedziny („Nieznany Świat”, „Czwarty Wymiar”, „Uzdrawiacz” i inne). Opublikowano szereg wartościowych prac, w tym wiele tłumaczeń z języków obcych. Z wielkim aplauzem ze strony chorych pracuje wielu utalentowanych uzdrawiaczy. W sumie posiadamy znaczący dorobek naukowy z omawianej dziedziny. Rodzi się pytanie, czy nie należałoby dokonać jakiegoś podsumowania tegoż dorobku w formie pracy, pewnego rodzaju syntezy w oparciu o monografie z poszczególnych ośrodków. Początkiem tego rodzaju akcji mogła by być Encyklopedia osób i organizacji zajmujących się tymi sprawami. Myślę, że jest to możliwe i dla sprawy popularyzacji tej dziedziny wiedzy miałoby duże znaczenie.

II. Trudności – przeszkody w naszej pracy radiestezyjnej i uzdrowicielskiej

Wyliczę najważniejsze:

a) Radiestezja i medycyna naturalna, określana często mianem znachorstwa, są negowane przez pewną grupę naukowców. Znane są nazwiska ludzi z cenzusem naukowym, którzy badali te zjawiska, np. istnienie cieków wodnych i doszli do wniosku, że faktycznie ich nie ma. Pamiętam też dyskusję na ten temat w telewizji. Dobrano dyskutantów, grupę tylko przeciwników radiestezji. Nie dopuszczono do dyskusji jej zwolenników. Zapomniano o zasadzie: audiatur et altera pars – należy wysłuchać także i drugą stronę. Wynik dyskusji był wiadomy. Nie ma cieków wodnych i radiestezja – to szalbierstwo. Tak się złożyło, że w tym czasie odwiedził mnie nasz diecezjalny ksiądz pracujący jako misjonarz w Afryce. Opowiadał z radością o swojej pracy wśród tamtejszych mieszkańców. Jako swoje wielkie osiągnięcie przytaczał fakt odnalezienia przez radiestetów dobrego miejsca na studnię i jej wykonanie. Mamy teraz – mówił - wspaniałą wodę, a to znaczy w Afryce życie. Brak wody - to pewna śmierć. Pomyślałem, dlaczego nie zaproszono go na ową dyskusję w telewizji? Contra factum nullum argumentum – przeciw faktom nie ma argumentów. Negujący możliwość odnajdywania wody w głębi ziemi lub różnych minerałów przy pomocy radiestezji popełniają zasadniczy błąd. Posługują się narzędziami z innej dziedziny fizyki. Dlatego głoszą: cieków wodnych nie ma. Oczywiście tego rodzaju twierdzenie jest nieuzasadnione, a więc nienaukowe. Można je skwitować stwierdzeniem: gratis asseritur, gratis negatur - twierdzenie nie uzasadnione należy odrzucić.

Przytoczę kilka znanych mi przypadków korzystania z radiestezji jako rzeczowy argument za jej prawdziwością. Otóż oddziały wojska angielskiego, stacjonujące w Afryce, zawsze miewały radiestetę, który zabezpieczał im dobrą wodę. Znałem też Niemca, który był zatrudniony jako radiesteta w firmie poszukującej pokładów węgla i innych minerałów. Poznałem też misjonarza, Werbistę, pracującego od wielu lat w Indonezji. Jako profesor biologii prowadzi tam także wykłady z tej dziedziny na dwu uniwersytetach. Jest utalentowanym radiestetą. Jego organizm sygnalizuje np. bliskie trzęsienie ziemi, co w tamtym kraju nie jest rzadkością. Pomaga również owocnie w kłopotach małżonków, którzy pragną mieć dzieci, ale z racji równości układów elektrycznych ich organizmów nie dochodzi do zapłodnienia. Metodą radiestezyjną usuwa ową przeszkodę i w 80-procentach rozwiązuje pozytywnie ów problem, tak ważny dla rodziny. Znany jest w naszym kraju p. Józef Baj. Podczas okupacji niemieckiej znalazł się w obozie koncentracyjnym. Kierownictwo tegoż obozu chciało wykopać studnię. Zwrócono się w tej sprawie do tegoż p. Baja i drugiego obozowicza, Szwajcara, utalentowanego radiestety z prośbą o wskazanie dobrego miejsca na ową studnię. Gdyby nie wykonali tego zadania, groziła im śmierć. Oczywiście znaleźli dobre miejsce na tę studnię. Przeżyli obaj obóz i doczekali się wolności. Pan Baj zajął się konstruowaniem różnego rodzaju wahadeł radiestezyjnych. Stał się wielkim fachowcem w tej dziedzinie, znanym w skali światowej. Korzystam z jego pracy, mając do dyspozycji wiele jego wahadeł. Wspomnę jeszcze nieżyjącego już o. Czesława Klimuszkę, franciszkanina. Korzystając z wrodzonego sobie daru radiestezyjnego pomógł on wielu ludziom w odnalezieniu zaginionych osób. Był też świetnym znawcą ziół. Również w tej dziedzinie pomagał wielu ludziom jako znany i ceniony zielarz. Myślę, że każdy z nas poznał w swoim życiu wielu utalentowanych radiestetów, którzy Bożym darem służą dobru drugiego człowieka. W świetle tego rodzaju faktów jak tłumaczyć postawę tych ludzi, którzy negują istnienie radiestezji, traktując ją jako szalbierstwo? Odpowiedź pozostawiam czytelnikom.

b) Inny argument negujący bioenergoterapię: rzeczywistość naukową może każdy eksperymentalnie powtórzyć. Tymczasem tylko część ludzi (około 20%) posiada wrażliwość radiestezyjną i w różnym stopniu uzdolnienia terapeutyczne. Tego rodzaju trudność rzeczywiście istnieje. Jednak dla znacznej grupy ludzi są to sprawy absolutnie pewne i powtarzalne, a zatem naukowe. Przed ludźmi niewrażliwymi staje problem: znane są fakty uzdrowień, odnalezienia cieków wodnych (studnie). Istnieją skutki, więc musi być także ich przyczyna. Faktom nie można zaprzeczyć. Można je tylko badać, stosując właściwe narzędzia poznawcze. W tym wypadku są nimi pewni ludzie obdarzeni jakimś szóstym czy siódmym zmysłem poznawczym.

c) Ze strony lekarzy słyszałem taką interpretację skutków bioterapii: są to następstwa skuteczności zasady placebo, psychicznego nastawienia chorego. Wiemy jednak, że tego rodzaju skutki mają miejsce także u dzieci nieświadomych działań terapeuty, jak również u zwierząt. Zasada placebo nie wyjaśnia więc skuteczności bioterapii.

d) Medycyna akademicka, zwłaszcza w Polsce, zdecydowanie neguje wszelką medycynę niekonwencjonalną. Znana jest historia pewnego lekarza leczącego także energią własnych rąk i związane z tą sprawą jego perypetie sądowe. Tymczasem w innych krajach, jak w Stanach Zjednoczonych, w Anglii, Francji, w Niemczech medycyna alternatywna jest powszechnie akceptowana, a nawet nauczana na wydziałach medycznych. Jesteśmy więc mocno zapóźnieni, także w tej dziedzinie.

e) Inny zarzut wysuwany ze strony pewnych katolików: radiestezja i medycyna niekonwencjonalna jest sprzeczna z nauką Kościoła katolickiego i przez tenże Kościół odrzucana. Niektórzy z nadgorliwców dopatrują się w tych sprawach działania złego ducha. Znane są nazwiska kilku księży, którzy w środkach społecznego przekazu głoszą tego rodzaju poglądy. Przytoczę słowa pewnego kaznodziei, który w czasie Mszy świętej w pewnym kościele parafialnym głosił: „Nie wolno korzystać z usług medycyny naturalnej, takich, jak między innymi, bioenergoterapia, radiestezja, homeopatia. Wszystkie osoby korzystające z tych usług powinny się wyspowiadać, a na bioenergoterapeutów, radiestetów i homeopatów będzie nałożona przez Kościół klątwa do czwartego pokolenia” („Nieznany Świat”, 2010, nr 1, s.27). Otóż tego rodzaju głoszenie własnych poglądów i powoływanie się na autorytet Kościoła jest wielkim nadużyciem. Kościół nigdy nie potępiał radiestezji czy terapii naturalnej. Co więcej, wielu księży zapisało się znacząco w historii tychże dziedzin wiedzy. Wprawdzie Kongregacja Świętego Oficjum wydała 26 marca 1942 roku dekret dyscyplinarny obowiązujący osoby duchowne. Dekret ten jest często błędnie interpretowany. Czytamy w nim:

„Najwyższa Święta Kongregacja Oficjum rozważywszy w sposób dogłębny niebezpieczeństwa, które mogą zaszkodzić religii i prawdziwej pobożności z racji udzielania przez duchownych porad radiestezyjnych na temat spraw dotyczących samych osób oraz przepowiadania zdarzeń, a także uwzględniając wszystko to, o czym stanowią kanony 138 i 139 Kodeksu Prawa Kanonicznego w odniesieniu do duchownych świeckich i zakonnych, których od tych porad powinno się powstrzymywać, jako że one uwłaszczają stanowi i godności osobistej duchownego albo też mogą zaszkodzić jego autorytetowi, postanawia co następuje, bez wdawania się wszakże tym dekretem w kwestie naukowe na temat radiestezji.
Najdostojniejszym ordynariuszom miejsca i wyższym przełożonym zakonnym poleca się, aby surowo zabronili duchownym świeckim i zakonnym zajmowania się kiedykolwiek tymi badaniami radiestezyjnymi, uwzględnianymi we wspomnianych poradach”.

Otóż powyższy dekret dotyczy tylko osób duchownych, a nie świeckich. Zakazuje udzielania „porad na temat spraw dotyczących samych osób oraz przepowiadania zdarzeń”. Chodzi o to, aby przy pomocy radiestezji nie penetrować tajników ludzkiego wnętrza, łącznie z sumieniem i w oparciu o tego rodzaju badania nie przewidywać dalszych losów konkretnego człowieka. Dekret zatem nie zakazuje duchownym korzystania z radiestezji w badaniu świata rzeczy, np. w zabezpieczaniu się przed szkodliwymi dla zdrowia ciekami wodnymi, liniami geopatycznymi itp. Podobnie wolno także nam, duchownym, badać stosowność pokarmów bądź leków dla konkretnej osoby. Korzystamy w tym wypadku z daru natury, a więc daru Bożego dla naszego dobra. Omawiany dekret nie neguje i nie zakazuje potrzeby badań naukowych z zakresu radiestezji, a więc uznaje jej istnienie. W stosunku do duchownych zakaz Kościoła ma charakter dyscyplinarny. Chodzi o zabezpieczenie autorytetu księdza jako sługi Bożego, powołanego do spełniania posług religijnych. Osobiście korzystam z radiestezji od wielu lat z pozytywnym skutkiem dla mojego zdrowia. Oczywiście nie nadużywam tego daru Bożego do celów niewłaściwych. Wiadomo, że każda rzecz może służyć dobru, ale i złu. Wszystko zależy od moralnej jakości człowieka. W oparciu o moje obserwacje stwierdzam, że ogół radiestetów i bioterapeutów są to ludzi na wskroś uczciwi i w swojej pracy kierują się dobrem bliźniego. Pewien profesor medycyny powiedział mi: korzystam z radiestezji i wahadełka. Nie mówię jednak o tym moim kolegom medykom, bo by mnie zadziobali. Niestety, jesteśmy społeczeństwem jeszcze bardzo „zaściankowym”, mało tolerancyjnym w sprawach ogólnych. Wykazujemy natomiast dużo tolerancji w dziedzinie zła moralnego.

Przytoczę jeszcze pewien fakt, który mnie zaskoczył i mocno zasmucił. Otóż znany mi lekarz, który początkowo był raczej sceptycznie nastawiony do radiestezji, odkrył potem, że właśnie i on posiada ten Boży dar. Oczywiście zaczął także z niego korzystać w swojej pracy medycznej. Wezwano go do uczelni, w której ukończył studia lekarskie. Odbył się sąd koleżeński. Udzielono mu nagany, że praktykuje zabobony. Zakazano mu korzystania z radiestezji. Jak oceniać tego rodzaju fakt? Dla chorego jest rzeczą obojętną, jaką metodą jest leczony. Natomiast obowiązkiem lekarza jest pomagać choremu, wykorzystując wszystkie swoje możliwości. Niestety i wśród lekarzy bywają także „ciasno myślący” ludzie.

Jeśli chodzi o mnie, na powyższe tematy zabieram głos gotów nawet na „zadziobanie”. A fakty tego rodzaju mają miejsce. Otrzymuję wiele listów z upomnieniami i z zagrożeniem skierowania skargi nawet do Watykanu. Przyjmuję to wszystko po Bożemu. Mam nadzieję, że nie spłonę na stosie. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać o słuszności moich poglądów. Mówię to, co wiem i co praktykuję od wielu lat z pozytywnym skutkiem. Jeśli ktoś jest przekonany, że w tych sprawach ma miejsce działanie złego ducha, nie powinien korzystać z usług radiestety czy bioterapeuty. Ale jeśli ma wątpliwości, winien szukać prawdy aż do skutku. Nie powinien jednak potępiać inaczej myślących.

Przytoczę jeszcze jeden fakt pomijany milczeniem przez przeciwników radiestezji. Otóż poznałem pewnego pana, z zawodu inżyniera lotnika, bardzo utalentowanego radiestetę. Korzystał z tej dziedziny wiedzy w czasie okupacji niemieckiej, pracując w wywiadzie Armii Krajowej. Ustalał np. przy pomocy wahadła zawartość wagonów stojących na bocznicy kolejowej w Świdniku. Jako praktykujący katolik zwrócił się w roku 1987 do Ojca Świętego Jana Pawła II z zapytaniem, czy posługując się radiestezją nie pozostaje w sprzeczności z nauką Kościoła. Otrzymał odpowiedź, w której znalazły się następująca słowa: „Jeśli to ma służyć dla dobra ludzi, to chyba nie ma w tym nic złego, co byłoby przeciwne wierze katolickiej. Uprawianie zabobonów jest grzechem. Nie sądzę, by Pan działał po tej linii, a w człowieku jest wiele możliwości i Pan Bóg nie zabronił mu używania rozumu dla godziwych celów, nie obrażających Boga”. A więc mamy wypowiedź Ojca Świętego aprobującą radiestezję. Możemy z niej korzystać ze spokojnym sumieniem. Wszak w tym wypadku wypełniamy Boży nakaz: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz l,28). Mówiąc językiem teologii, uzdolnienia radiestezyjne są to naturalne charyzmaty, wszczepione w naturę ludzką przez Boga dla naszego dobra. Nie korzystanie z nich byłoby nawet obrazą Boga, ich Stwórcy.

III. Perspektywy rozwoju radiestezji, bioenergoterapii i naturo terapii

Po nakreśleniu w wielkim skrócie aktualnego stanu radiestezji i medycyny alternatywnej oraz po ukazaniu rodzących się trudności i zarzutów z różnych stron, stawiamy pytanie, co należy czynić, aby ta dziedzina wiedzy wyszła niejako z powijaków i z cienia podejrzeń oraz nieufności, z jaką te sprawy są traktowane w naszym kraju. Chodzi o to, aby stały się one normalnym przejawem codziennego życia. Będzie to z pewnością z pożytkiem dla człowieka.

a) Istnieje potrzeba szerokiej i wszechstronnej informacji jako leku na ogromną ignorancję tych spraw w naszym społeczeństwie. Wdzięczni jesteśmy miesięcznikom „Nieznany Świat”, „Czwarty Wymiar”, „Uzdrawiacz” i innym środkom społecznego przekazu za publikacje artykułów z tej dziedziny. Należałoby w większym stopniu wykorzystywać także lokalną prasę, może radio i telewizję. Są dziennikarze poszukujący nowych, interesujących tematów. Może trzeba by „zapukać” do Radia Maryja i poprosić o dopuszczenie do głosu także „inaczej myślących”? Należy też pisać do naszych katolickich tygodników „Niedziela” i „Gość Niedzielny”. Myślę również o czasopismach medycznych. Warto by i tam publikować informacyjne artykuły. Wspomnę np. o interesującej pracy, tłumaczonej z języka angielskiego, p.t. „Podstawy medycyny komplementarnej i alternatywnej”. Red. W.B.Jonas, J.S.Levin. Kraków 2000, str.620. Wydawnictwo Prac Naukowych „Universitas”. Praca zbiorowa. Większość jej autorów są to ludzie kompetentni, posiadający wyższe stopnie naukowe w swoich dziedzinach wiedzy, wykładający ją na różnych uczelniach medycznych. Dzieło pomyślane jako podręcznik dla lekarzy i ludzi interesujących się medycyną alternatywną. W Lublinie na Uniwersytecie Medycznym pewna lekarka obroniła pracę doktorską na temat medycyny naturalnej. Na tymże Uniwersytecie miało miejsce ogólnoświatowe sympozjum na temat skuteczności ziół w leczeniu schorzeń. Powoli niechętny klimat wobec medycyny naturalnej w naszym kraju będzie się zmieniał. Po prostu prawda jest prawdą i prędzej czy później ujawni się w całej swojej oczywistości.

Z interesującą inicjatywą wystąpił ostatnio pewien radiesteta z Częstochowy. Wysuwał on projekt utworzenia Akademii Medycyny Naturalnej, lub przynajmniej jej wydziału przy już istniejącej uczelni. Myślę, że jest to marzenie chwilowo nie do zrealizowania. Pamiętam, jak to przed wielu laty pewien profesor medycyny z Lublina wystąpił z projektem utworzenia Wydziału Lekarskiego przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Projekt ten wywołał w Ministerstwie Zdrowia przerażenie. Oczywiście odrzucono go. Sprawa jednak utworzenia uczelni medycyny naturalnej jest nadal otwarta. W Niemczech istnieje tego rodzaju uczelnia i w jej ramach kształci się wielu studentów.

b) Jak przełamać opory wobec bioterapii ze strony medycyny akademickiej? W obecnym czasie nie widzę wielkich możliwości działania w tym kierunku. Trzeba oczywiście współpracować z Radą do Spraw Niekonwencjonalnych Metod Terapii przy Ministerstwie Zdrowia. Związek Stowarzyszeń Bioterapeutycznych posiada podstawy prawne do starania się o legalizację dla pracujących naturoterapeutów. W roku 1995 zalegalizowano u nas zawód bioenergoterapeuty. O owym korzystnym i radosnym dla radiestetów wydarzeniu czytamy w „Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 20.04.1995r. w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności dla potrzeb rynku pracy oraz zakresu jej stosowania”, ogłoszonym w Dzienniku Ustaw nr 48 z 1995r., poz. 253. W załączniku do powyższego rozporządzenia zamieszczono układ strukturalny zawodów i specjalności. W dziale 5 czytamy o grupie „Pracowników usług osobistych i sprzedawcach”, a w pozycji nr 515 – o psychotronikach. Do tej właśnie grupy zawodowej zaliczono bioenergoterapeutów, a w 1997r. wspomniany zawód – po ustaleniu warunków egzaminów określonych przez Związek Rzemiosła Polskiego – został uznany za rzemiosło.

W świetle prawa działanie bioenergoterapeutów polega na rozeznaniu zaburzeń bioenergetycznych organizmu, usuwaniu ich, przywracaniu wolnego przepływu bioenergii, oczyszczaniu bioenergetycznym oraz zasilaniu strefy bioenergetycznych niedoborów w celu pobudzenia naturalnych sił obronnych organizmu, wzmacnianiu układu odpornościowego i przyśpieszaniu procesów regeneracji tegoż organizmu. Oczywiście działalność bioterapeutów nie neguje potrzeby korzystania z możliwości medycyny akademickiej. Pragnie ją tylko dopełniać i jej pomagać. Ponieważ chodzi tu o usługi, zatem usługobiorcy są klientami, a nie pacjentami. Diagnoza energetyczna nie neguje diagnozy medycznej. Dlatego wszelkie zarzuty pod adresem bioterapeutów ze strony ortodoksyjnych przedstawicieli medycyny akademickiej są bezpodstawne i bezprawne. Bioterapia usiłuje przywracać organizmowi jego optymalny stan psychofizyczny, co niewątpliwie jest korzystne przy leczeniu jego faktycznych schorzeń.

Jest rzeczą oczywistą, że organizacje radiestezyjne i bioenergoterapeutyczne winne troszczyć się o poziom fachowości swoich członków. Czynią to, organizując dla nich specjalne egzaminy. Profesjonalistów z tej dziedziny po egzaminie jest stosunkowo niewielu. Większość z bioterapeutów pracuje, często bardzo skutecznie, nie składając żadnych egzaminów. Gdyby ich działalność nie była korzystna dla chorych, z pewnością bioterapia dawno by zamarła.

c) Dotychczasową prace bioterapeutów w naszym kraju określiłbym mianem działania via facti – drogą faktów. Po prostu bioterapeuci, obdarzeni przez Stwórcę nadzwyczajnym darem natury, służą potrzebującym ich pomocy. Chodzi o to, aby wejść z tą pomocą na drogę prawa – via legis. Taką drogę przeszła medycyna alternatywna (bioenergetyczna) w Stanach Zjednoczonych. Nacisk społeczny ludzi korzystających z niej zmusił władze, także medyczne do uznania tego, co było już w powszechnym użyciu. Słowa uznania należą się Związkowi Rzemiosła Polskiego za to, że przyjął radiestetów i bioterapeutów pod swoje opiekuńcze skrzydła. Jednak zasługują oni także na to, aby także oficjalna medycyna traktowała ich nie po macoszemu. Wszak wspomagają ją w trosce o zdrowie człowieka. Salus infirmorum suprema lex - zdrowie chorego jest najwyższym prawem.

Ta zasada obowiązuje zawsze i wszystkich.

Arcybiskup Bolesław Pylak

BIOENERGOTERAPIA

Jest tylko nazwą oddającą przepływ energii z rąk bioenergoterapeuty do ciała osoby
uzdrawianej. Jak to się dzieje, że bioenergoterapeuta ma taką moc? No cóż, nie
przypuszczam, żeby używał swojej energii, bo w tym przypadku żeby żyć, musiałby ją
zabrać jakiejś innej osobie. Zagadkę pozostawiam Ci do rozwiązania. Natomiast mogę się z tobą podzielić moim przeżyciem z 1980 roku. Wybrałem się wtedy po
MIKROELEMENTY do dr Podbielskiego, do Międzyrzecza. Czekając od północy do rana w dość dużej kolejce zmarzłem na kość, bo była to bardzo zimna listopadowa noc. Wizyta rozpoczęła się od kilkuminutowej prelekcji, między innymi na temat szkodliwości palenia. Później dr Podbielski poprosił nas <r zamknięcie oczu i zapowiedział, że poczujemy ciepło w dłoniach i stopach. Następnie wyrzucił do przodu swoje ręce w teatralnym geście. Muszę Ci powiedzieć, że w ciągu kilku sekund całe moje ciało ogarnęła fala dużego ciepła. Takiego przyjemnego gorąca właśnie najbardziej mi brakowało. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po kilku tygodniach okazało się, że na nartach na Kasprowym Wierchu przestały mi marznąć
dłonie i stopy, co często mi się poprzednio zdarzało. Niestety żałuję, że nie wpadłem na pomysł powtarzania tego zabiegu, bo po roku znowu zacząłem marznąć.
Rozumiem, że ktoś może dać bioenergię jednej osobie, ale dawać ją kilkanaście razy
dziennie tłumowi około 50 osób jest dla mnie cokolwiek niepojęte. Nie będziemy już w stanie poprosić dr Podbielskiego o wyjaśnienie, jak to robi, bo zmarł zaszczuty przez esbecję.
Dzisiaj mamy w Polsce wielu bioenergoterapeutów przechwalających się swoimi
zdolnościami. Czy bioenergoterapia usuwa przyczyny chorób? Nie, ale może wspomagać terapie ziołowe. Wyjątkiem są choroby zakaźne, w których następują wyleczenia. Dr Podbielski był uczciwym człowiekiem, który jedną z przyczyn chorób upatrywał w braku mikroelementów, czyli pierwiastków śladowych, bez uzupełnienia których bioenergoterapia może dać tylko chwilową poprawę samopoczucia lub ulgę w symptomach choroby. życzę wielu bioenergoterapeutom aby się poważnie zastanowili nad tym co robią, bo mogą zostać UKARANI za swoje przekręty w najmniej spodziewanej chwili.

Sławomir Nowakowski 'Zdrowie i uroda"

http://celfit.manifo.com/bioenrgoterapia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Leczenie energią
PostNapisane: 18 sie 2017, 17:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 29985
Bioplazma

Bioplazma znana jest ludzkości od zarania dziejów. Była nazywana rozmaicie: prana, mana, qi (czytaj: czi), sakti, kundalini, moc duchowa, siła życiowa, duch boży. Przez współczesnych bioenergoterapeutów nazywana bywa materią subtelną, albo (niepoprawnie) energią subtelną. Od bioenergii bioplazma różni się tym, że nie jest energią, lecz materią.

Organizmy żywe bioplazmę pozyskują z materii nieożywionej. Organizm ludzki pozyskuje ją z powietrza i pożywienia. I tutaj narzuca się pytanie: czym jest owa bioplazma i skąd bierze się w materii nieożywionej? Najnowsze odkrycia naukowe wskazują, że jest to ciemna materia, stanowiąca około 23% składników Wszechświata. Dotychczas nauka nie potrafi potwierdzić jej obecności w naszym otoczeniu, natomiast obserwacja Wszechświata nie pozostawia co do jej istnienia żadnych wątpliwości. Gdzie zatem ukrywa się owa tajemnicza (dla nas – ludzi) materia. Okazuje się, że w materii konwencjonalnej, a więc tej, którą można wykryć metodami naukowymi i naszymi zmysłami, znajduje się wystarczająca ilość miejsca, by ową materię pomieścić. Mało tego. Wszystko wskazuje na to, że jakiś rodzaj materii wypełniającej wolne przestrzenie materii konwencjonalnej jest po prostu potrzebny po to, by w ogóle mogła ona istnieć w formie, w jakiej istnieje.

Tajemnice atomów

Ze szkoły wiemy, że materia, a więc wszystko co nas otacza, co możemy dotknąć, zobaczyć, powąchać, zbudowane jest z takich kulek – atomów. Zwykły zjadacz chleba wyobraża sobie atom jako taki mini układ planetarny: jądro i krążące wokół niego elektrony, ot i wszystko – cały atom. Rzeczywistość jest zupełnie inna, z ludzkiego punktu widzenia absolutnie niezrozumiała. Śmiało można powiedzieć, że ten niewyobrażalnie maleńki element wszystkiego co znamy stanowi dla nas największą tajemnicę, której zapewne nigdy nie poznamy.


Model budowy atomu wodoru autorstwa Nielsa Bohra


Atom wodoru ma najprostszą budowę ze wszystkich atomów, ponieważ posiada tylko jeden elektron, który rzekomo krąży wokół jądra zbudowanego z jednego protonu. Może się wydawać, że przedstawiony na rysunku model atomu ma zachwiane proporcje, względem wizji modelu atomu, wyniesionej ze szkoły. Elektron jest jakby za mały w stosunku do jądra, zaś jego orbita zbyt duża. I rzeczywiście – proporcje są zachwiane, tyle że w dugą stronę. Elektron bowiem jest 1840 razy mniejszy od jądra, więc gdyby miało ono wielkość zaprezentowaną na rysunku (około 1 cm), to 1840 razy mniejszego odeń elektronu w ogóle nie byłoby widać.

Gdyby powiększyć atom wodoru do takich rozmiarów, że jego jądro miałoby centymetr średnicy, to niewidoczny gołym okiem, bo 1840 razy mniejszy elektron znajdowałby się na orbicie oddalonej odeń o sześć kilometrów.

Kolejną niespodzianką jest fakt, że elektrony nie krążą po orbicie, niczym planety w układzie planetarnym, jak uczono nas w szkole, lecz znajdują się na niej tworząc powłoki elektronowe. Wniosek stąd, że gdybyśmy chcieli trafić jakąś cząsteczką elementarną w elektron znajdujący się na orbicie, to nawet nie musimy celować, bo zawsze trafimy. Fizycy osobliwość tę nazwali korpuskularno-falowym charakterem elektronu, co oznacza, że elektron na orbicie atomu jest jednocześnie cząsteczką (korpuskułą) i jednocześnie falą.

Osobliwe są mechanizmy utrzymujące elektrony na orbicie, niepozwalające im spaść na jądro, nawet pod działaniem dużych sił. Gdyby w atom uderzyć młotkiem – elektrony pozostaną na swoich orbitach. Gdyby na atomie postawić blok mieszkalny – elektrony pozostaną na swoich orbitach. Gdyby na atomie postawić kulę ziemską – elektrony pozostaną na swoich orbitach. Gdyby na atomie postawić Słońce – elektrony pozostaną na swoich orbitach. Dopiero wygasająca gwiazda wielkości 8 - 10 Słońc, zapadając się, może zmusić elektrony do spadnięcia na jądra. Powstała w ten sposób gwiazda neutronowa, zredukowana o przestrzeń zajmowaną przez powłoki elektronowe atomów, ma średnicę 10 - 15 km.

Nauka nie ma zielonego pojęcia, w jaki sposób elektrony tak się rozpychają, że 99,999999999999% objętości atomu wypełnia... No właśnie – co wypełnia? Nauka mówi, że pustka, ale czy pustka może wypełniać? Czym jest owa pustka, która utrzymuje elektrony na niewiarygodnie stabilnych orbitach? Osobliwa musi być ta pustka, mająca charakter wszechświatowy, wszelkie bowiem dane wskazują jednoznacznie, że wszystkie atomy we wszystkich miejscach Wszechświata zachowują się tak samo. Co decyduje o tych uniwersalnych cechach atomów? Pustka? Nauka mówi, że prawa natury. No dobrze, ale jakie prawa natury. Nauka mówi, że są to oddziaływania słabe. Ale co to są owe oddziaływania słabe – tego już nauka nie wyjaśnia. Każe wierzyć, że tak jest, i już.

Myśliciele od dawien dawna postulują istnienie Absolutu, czyli uniwersalnego algorytmu Wszechświata – wzorca, w którym zakodowane są wszystkie prawa natury. Ów Absolut nazywany bywa różnie – Ideał, Bóg, Stwórca, Natura, Mądrość Wszechrzeczy, Mózg Wszechświata. A gdzie ów Absolut miałby się znajdować? Jedni twierdzą, że w niebie, inni, że wszędzie. Ale gdzie wszędzie? W każdej cząsteczce, w każdym atomie...? Czemu nie?

Absolut wyjaśnia wiele niewyjaśnionych zagadek Wszechświata, między innymi fenomen utrzymywania się elektronów na ściśle wyznaczonych orbitach. Wyjaśnia też inną zagadkę, frapującą ludzkość od jej zarania, mianowicie zagadkę powstania życia. Jeśli ów wzorzec jest tak powszechny we Wszechświecie, jak się sądzi, to także życie we Wszechświecie jest powszechne. Wystarczy tylko, by powstały odpowiednie warunki, a wzorzec zawierający wszystkie prawa natury sprawi, że pierwiastki połączą się w aminokwasy, te zaś w białka, zapoczątkowując proces zwany życiem. Ten pogląd jest coraz częściej uznawany także przez naukę, o czym możemy się dowiedzieć z dokumentalnego filmu Czy Darwin zabił Boga?

Pytanie brzmi: czym jest ów Absolut – wzorzec zawierający komplet praw natury? Zapewne musi to być rodzaj osobliwej materii. Jeśli tak jest w istocie, to jak ulał nadaje się do tego ciemna materia, stanowiąca około 23% masy Wszechświata, a więc przeszło 6 razy więcej od materii konwencjonalnej, czyli zbudowanej z atomów, w których jest dość miejsca, by tę ciemną materię pomieścić.

Pozyskiwanie i magazynowanie bioplazmy

Niezbędną do prawidłowego funkcjonowania bioplazmę ludzki organizm pobiera z powietrza i pożywienia. Wiele wskazuje na to, że jest nią ciemna materia, wypełniająca pustą przestrzeń atomów. Nie ma na to oczywiście dowodów, ale takie założenie wydaje się być słuszne, zwłaszcza że znana i ze wszech miar słuszna zasada Ockhama zakazuje tworzenia nowych bytów ponad potrzebę.

Pozyskana z powietrza i pożywienia bioplazma zużywana jest na bieżące potrzeby organizmu, zaś jej nadmiar magazynowany jest pomiędzy przednią a tylną czakrą śledziony, w sanskrycie nie bez powodu zwanych prana. Od ilości nagromadzonej bioplazmy zależą siły witalne człowieka.

Osobliwe cechy bioplazmy

Charakter bioplazmy jest osobliwy, a więc niedający się wyjaśnić przy pomocy znanych nauce praw natury. Być może dlatego, że sama w sobie bioplazma jest Prawem Natury? Na to przypuszczenie dowodów nie ma i raczej nigdy nie będzie, zwłaszcza że właściwości bioplazmy wydają się być nie z tego świata.

Starożytne cywilizacje doskonale zdawały sobie sprawę z istnienia bioplazmy. Opisywano ją we wszystkich miejscach świata i we wszystkich epokach. Regionalnie nazywano ją rozmaicie: prana, mana, qi, sakti, kundalini, dao, moc duchowa, siła życiowa, duch boży. W filozofii starożytnej nazywana była eterem, czyli piątym elementem (żywiołem), obok wody, ognia, ziemi i powietrza, tj. kwintesencją (łac. quinta essentia – piąta esencja) jednocząca cztery podstawowe elementy Wszechświata.

Magnetyzm zwierzęcy

Franz Anton Mesmer (1734 - 1815) mając 19 lat przypadkiem znalazł się w lesie w chwili, gdy drwala przygniotło drzewo. Na miejscu nie było żadnych materiałów opatrunkowych, więc na krwawiącą ranę na nodze Mesmer przyłożył chusteczkę, a potem przytrzymywał ją swoją dłonią, spodziewając się, że za niedługo chusteczka zacznie przeciekać, ale nic takiego nie nastąpiło – rana przestała krwawić. Tak od ręki. Mało tego. Po kilku dniach rana wygoiła się bez jakichkolwiek komplikacji, mimo że była zanieczyszczona mchem i drzazgami. Ten incydent wywarł na młodym Mesmerze tak duże wrażenie, że podjął studia medyczne na Uniwersytecie Wiedeńskim, których wcześniej nie planował.

Podczas studiów Mesmer żywo interesował się nie tyle wpływem leków na zdrowie ludzkie, co wpływem na nie nieznanego dotychczas czynnika kosmicznego, który później nazwał fluidem. O nietypowych, jak na lekarza, zainteresowaniach Mesmera świadczy jego praca doktorska, zatytułowana De planetarum influxu in corpus humanum (łac. O wpływie planet na ciało ludzkie), którą obronił i uzyskał tytuł doktora medycyny. Następnie otworzył prywatny gabinet lekarski.

W swojej praktyce lekarskiej Mesmer bardziej skupiał się na, jakbyśmy dzisiaj określili, seansach bioenergoterapeutycznych, niż przypisywaniu leków. Efekty tych zabiegów znacznie przewyższały efekty lekarzy poprzestających na diagnozowaniu objawów i przepisywaniu przeciwko nim leków. Mesmer zapragnął podzielić się ze światem medycznym swoimi osiągnięciami. W roku 1776 wydał drukiem niewielką, liczącą 66 stron broszurę. Przesłaniem tego dzieła jest 27 punktów, w których Mesmer zawarł swoją doktrynę:

Istnieje wzajemny wpływ pomiędzy ciałami niebieskimi, Ziemią oraz organizmami żywymi.

Istnieje fluid przenikający wszystko i nieznoszący próżni, którego subtelność nie pozwala na jakiekolwiek porównanie. Ze swej natury fluid ten jest zdolny do otrzymania, rozszerzenia i przenoszenia wszelkich wrażeń ruchowych i jest środkiem tego wpływu.

To wzajemne oddziaływanie podporządkowane jest prawom mechanicznym, do tej pory nieznanym.

Z powyższego oddziaływania wynikają efekty alternatywne, które można traktować jako przypływ i odpływ.

Ten przypływ lub ten odpływ jest mniej lub więcej ogólny, mniej lub więcej poszczególny i mniej lub więcej złożony, a to w zależności od przyczyn, jakie go wywołują.

Dzięki tej „operacji”, najbardziej uniwersalnej ze wszystkich jakie ofiaruje nam natura, ujawniają się aktywne oddziaływania pomiędzy ciałami niebieskimi, Ziemią i jej elementami.

Od tejże „operacji” uzależnione są właściwości materii i organizmów żywych.

Ciało zwierzęcia odczuwa alternatywne efekty oddziaływania tego czynnika na układ nerwowy, a więc jako pobudzenia nerwów (podrażnienie).

Wpływ ten manifestuje się zwłaszcza w ciałach ludzkich, powodując w nich właściwości takie, jakie posiada magnes. Analogicznie więc rozróżnia się przeciwstawne sobie bieguny, które mogą zostać połączone, zmienione, zniszczone (zlikwidowane) lub wzmocnione.
Właściwość ciał zwierzęcych, która czyni je zdolnymi do odczuwania wpływów ciał niebieskich i do wzajemnego odczuwania w stosunku do tych, które je otaczają, stanowi analogię do oddziaływania magnesu, co zmusza do nazwania jej... magnetyzmem zwierzęcym.

Działanie i możliwości scharakteryzowanego w ten sposób magnetyzmu zwierzęcego mogą udzielać się innym ciałom ożywionym i nieożywionym. Jedne i drugie stają się więc mniej lub bardziej wrażliwymi.

Czynność powyższa, jak i sama zdolność, może zostać przez te same ciała wzmocniona i poszerzona.

W trakcie doświadczeń obserwuje się przemieszczanie się materii, której subtelność przenika przez wszystkie ciała bez jakiejkolwiek straty swej aktywności.

Działanie jej odbywa się na wielkich odległościach bez pośrednictwa jakichkolwiek innych ciał.

Działanie to może być odbite i wzmocnione przez lustro, podobnie jak zachodzi to wobec światła.

Łączy się ona, udziela oraz rozszerza i powiększa poprzez dźwięk.

Powyższa zdolność magnetyzmu może być akumulowana, koncentrowana i przenoszona.

Nie wszystkie ciała ożywione są jednakowo wrażliwe, zdarza się nawet, chociaż zachodzi to nader rzadko, iż mogą one posiadać właściwości tak dalece przeciwstawne, że sama ich obecność (podczas zabiegu – przyp. JS) całkowicie unicestwia wszelkie rezultaty magnetyzmu w innych ciałach.

Ta przeciwstawna, opozycyjna siła przenika również wszelkie ciała i podobnie może być przekazywana, akumulowana, powiększająca się, przenoszona, a także może ulegać odbiciu od lustra lub wzmocnieniu przez dźwięk. Stanowi to nie tylko brak czegoś, ale i sprawczą zdolność opozycji.

Magnes, czy to naturalny, czy sztuczny, jest – podobnie jak inne ciała – wrażliwy na magnetyzm zwierzęcy, a także na inne zdolności opozycji, co nie przeszkadza, że zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku, jego działania na żelazo lub igłę kompasową nie doznaje najmniejszego zakłócenia. Dowodzi to, że zasada magnetyzmu zwierzęcego różni się zasadniczo od tej, jaka dotyczy minerałów.

Ten system jest w stanie dostarczyć nowych wyjaśnień dotyczących natury ognia i światła, a także teorii grawitacji, zjawiska przypływów i odpływów, magnesu i elektryczności.

Dzięki faktom pozna się, że magnes i sztucznie wytworzona elektryczność, jeśli chodzi o choroby, reprezentuje jedynie własności wspólne z kilkoma innymi czynnikami, jakie ofiaruje nam przyroda. Jeżeli więc dzięki zastosowaniu ich uzyskuje się korzystne rezultaty, to osiągane one zostają dzięki magnetyzmowi zwierzęcemu.

Dzięki praktycznym regułom, jakie zostaną ustanowione, uda się potwierdzić przez fakty, iż powyższa zasada może natychmiast leczyć choroby nerwowe, a pośrednio i inne.

Przychodząc z pomocą, lekarz jest uświadomiony odnośnie sposobu używania i stosowania swych środków leczniczych, doskonalenia ich oddziaływania oraz wywoływania i kierowania zbawczymi kryzysami (przesileniami) tak, aby nad nimi panować.

Przekładając metodę, można wskazać za pomocą nowej teorii chorób uniwersalną użyteczność zasady, jaka została im przeciwstawiona.

Posiadając jej znajomość, lekarz z całą pewnością będzie w stanie ocenić (określić) początek, naturę oraz postępy chorób najbardziej skomplikowanych. Przeciwstawi się ich rozwojowi i doprowadzi do uzdrowienia, nigdy nie narażając chorego na rezultaty niebezpieczne lub szkodliwe skutki, niezależnie od wieku, temperamentu i płci. Także i kobiety ciężarne w okresie rozwiązania odnosić będą te same korzyści.

I wreszcie powyższa doktryna pozwoli lekarzowi na właściwą ocenę chorób, na jakie mógłby on być narażony. Sztuka leczenia osiągnęłaby więc najwyższą doskonałość.

Jak widzimy, Mesmer nie rozróżnia bioenergii i bioplazmy, nadając im wspólne miano: fluid. Pamiętajmy jednak, iż jest on prekursorem, co znaczy, że nie miał jakiegokolwiek źródła wiedzy, poza tą zgromadzoną przez samego siebie. Nie mógł zatem wymienić poglądów z kimkolwiek. Był zdany wyłącznie na własne wnioski. Tym niemniej fluid jako wspólne określenie bioplazmy i bioenergii funkcjonował jeszcze 100 lat po śmierci Mesmera.

Samo oddziaływanie terapeuty na chorego, a więc oddziaływanie organizmu na organizm, Mesmer nazywa magnetyzmem zwierzęcym, przy czym zastrzega, że chodzi jedynie o analogię do magnesu, nie zaś właściwości magnesu. Należy się domyślać, że rozszerzenie owego magnetyzmu, który nie jest magnetyzmem, także na zwierzęta miało na celu zaprzeczenie oskarżeniom współczesnych, jakoby w grę wchodził tutaj wyłącznie efekt placebo.

Magnetyzm zwierzęcy kojarzony bywa z hipnozą, a to za sprawą autorów książek i artykułów piszących o czymś, o czym nie mają dostatecznej wiedzy. Dużym wyzwaniem dla Mesmera były wiedeńskie damy, które często miały kłopoty zdrowotne nie tyle o podłożu cielesnym, co psychicznym. W takich przypadkach Mesmer siadał naprzeciwko chorej, ujmował jej dłonie w swoje i patrzył jej w oczy tak długo, czasami godzinami, aż ta wpadnie w swoisty stan świadomości. Obecnie wiemy, że jest to trans hipnotyczny. Mesmer tego nie wiedział i nazywał zbawczym kryzysem (patrz punkt 24. doktryny Mesmera), złośliwcy zaś orzekli, że Mesmer wywiera na owe kobiety magnetyzm zwierzęcy, co dla osób nieznających bądź nierozumiejących doktryny Mesmera miało wydźwięk pejoratywny. Potem długo jeszcze hipnozę nazywano magnetyzmem zwierzęcym, zwłaszcza że na początku miała zastosowanie wyłącznie w pokazach scenicznych. Obecnie ta specyficzna metoda bezpośredniego wpływu na podświadomość, z pominięciem świadomości, weszła na stałe do praktyki klinicznej.

Nie stało się to, czego pragnął Mesmer. Wiedeńscy lekarze ani myśleli włączyć jego metody do swojej praktyki. Wprost przeciwnie. W miarę jak Mesmer odnosił coraz większe sukcesy, rosła liczba jego przeciwników, a potem wrogów.

Do wiedeńskich władz docierało tak dużo skarg na Mesmera, że został wydany rozkaz aresztowania go. Miało ono nastąpić rano, jednak jakaś życzliwa, zapewne za coś wdzięczna osoba uprzedziła go o tym, dzięki czemu Mesmer zdążył uciec z Wiednia, zanim do jego drzwi zapukała policja.

Po ucieczce z Wiednia Mesmer udał się do liberalnego Paryża, gdzie szybko zyskał rozgłos jako niezwykle skuteczny lekarz, posługujący się niekonwencjonalnymi metodami. Wynajął dużą posesję, na której gromadziły się tłumy ludzi oczekujących na przyjęcie. Najpierw Mesmer próbował organizować seanse zbiorowe, ale prócz spektakularnych odczuć biorących w nich udział nie przyniosły zadowalających efektów zdrowotnych. Mesmer szybko ich zaniechał i przyjął pomocników, których nauczył swojej metody, zwanej już wtedy mesmeryzmem. Od tego czasu uczniowie zajmowali się pacjentami z niższych sfer społecznych, Mesmer zaś przyjmował przedstawicieli wyższych sfer.

Paryskie środowisko medyczne nie mogło ścierpieć, że jakiś austriacki hochsztapler, jak go nazywano, zagarnia należne im pieniądze i sławę. Władze miejskie, do których docierały skargi na Mesmera, nie znalazły w jego działalności niczego niestosownego, toteż lekarsko-aptekarski establishment paryski złożył skargę do króla Ludwika XVI, ten zaś zlecił zbadanie sprawy Francuskiej Akademii Nauk, która powołała specjalną komisję, mającą wyjaśnić tę sprawę z naukowego punktu widzenia.

W skład komisji naukowej weszły największe sławy ówczesnego świata naukowego, m.in.: astronom Jean Sylvain Bailly, chemik Antoine Laurent de Lavoisier, botanik Antoine Laurent de Jussieu, a także znany amerykański fizyk Benjamin Franklin. Naukowców nie interesowało samo leczenie jako takie, lecz ów tajemniczy fluid, opisywany w doktrynie Mesmera. Wykonano szereg doświadczeń i stwierdzono: „Nic nie wskazuje na istnienie zwierzęcego fluidu magnetycznego, a zatem fluid ten, jako nieistniejący, nie może wywoływać dobroczynnych skutków leczniczych.” Benjamin Franklin swoją negatywną opinię uzasadnił słowami: „To, czego nie da się zobaczyć, dotknąć ani powąchać, po prostu nie istnieje.”

Werdykt komisji naukowej nie usatysfakcjonował żadnej ze stron sporu – Mesmera, który liczył na naukowe potwierdzenie istnienia fluidu, a także lekarzy i aptekarzy, gdyż wprawdzie komisja zanegowała istnienie fluidu, ale nie zanegowała leczenia bez leków, a jedynie wskutek oddziaływania magnetyzmu zwierzęcego. W tej sytuacji Francuskiej Akademii Nauk nie pozostało nic innego, jak powołać kolejną komisję, tym razem medyczną.

Mesmer pokładał duże nadzieje w komisji lekarskiej. Wszak już Hipokrates napisał: „Człowiek, który nieobeznany jest z wiedzą astrologii, zasługuje raczej na miano błazna, aniżeli lekarza.” Liczył zatem na to, że czołowe autorytety medyczne nie zechcą wyjść na błaznów, toteż chętnie wzbogacą arsenał medyczny w nowy sposób diagnozowania i leczenia chorób przy pomocy kosmicznego fluidu, więc bez oporu przystał na eksperyment zaproponowany przez komisję. Wyszukano zatem w paryskich szpitalach siedemnastu chorych, których choroba, wedle zajmujących się nimi lekarzy, była nieuleczalna. Po serii zabiegów jedenastu z nich Mesmer wyleczył, pozostałych sześciu nie. I to był koronny dowód dla komisji: nieuleczalnie chorych wyleczyć się nie da, nawet przy pomocy jakiegoś tam kosmicznego fluidu, o czym świadczy tych sześć przypadków. A co z tymi jedenastoma, uzdrowionymi przez Mesmera? Tutaj sprawa dla komisji także była jasna: po prostu pomylili się lekarze, kwalifikując ich przypadki jako nieuleczalne, bo gdyby rzeczywiście byli chorzy nieuleczalnie, to nie można byłoby ich wyleczyć. Skoro zatem zostali wyleczeni, to i tak by wyzdrowieli, nawet bez kosmicznego fluidu, którego istnienie zanegowała komisja naukowa.

Sprawą żywo interesowały się paryskie gazety, które do tej pory przedstawiały każdy przypadek wyleczenia za pomocą magnetyzmu zwierzęcego jako niebywałą sensację. Doniesienia te były tak częste, że w końcu przestały budzić zainteresowanie. Po werdykcie obu komisji pierwsze strony gazet zdominowały sensacyjne doniesienia także o Mesmerze, ale tym razem jako hochsztaplerze żerującym na ludzkiej naiwności. Kariera Mesmera była skończona. Powrócił w rodzinne strony, gdzie w zapomnieniu dożył późnych lat starości. Zmarł mając lat 82.

Od mesmeryzmu do bioenergoterapii

Metodę Mesmera, zwaną mesmeryzmem, przejęli jego uczniowie, zwani mesmerystami, ci zaś wyszkolili swoich uczniów, i tak do końca XVIII wieku magnetyzm zwierzęcy rozprzestrzenił się na całą Europę. Przez cały XIX wiek i w pierwszej połowie wieku XX magnetyzm zwierzęcy cieszył się pewnym powodzeniem, głównie wśród prostego ludu, na równi z różnego rodzaju szamanami, zaklinaczami, wiedźmami, szeptuchami i zwyczajnymi oszustami.

W drugiej połowie XX wieku magnetyzmem zwierzęcym zainteresowali się naukowcy, głównie z byłego Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych. Wnikliwe badania wykazały istotną nieścisłość w doktrynie Mesmera. Okazało się bowiem, że fluid nie jest jednym czynnikiem, lecz dwoma, tyle że występującymi równocześnie. Owe dwa czynniki to energia, którą nazwano bioenergią, i materia, którą nazwano bioplazmą. Należało też zmienić nazwę magnetyzmu zwierzęcego na jakąś bardziej naukową. Tym sposobem pojawiła bioenergoterapia. Nazwa ta, trzeba przyznać, oddaje wiernie istotę oddziaływania jednego organizmu na drugi, ale ma jedną wadę – jest nieco długawa. Dlatego potocznie nazywa się ją bioterapią.

W latach siedemdziesiątych XX wieku starano się nadać bioenergoterapii rangę nauki. Szkopuł w tym, że podstawnych czynników oddziaływania w tym specyficznym systemie leczenia, czy raczej uzdrawiania, nie można udowodnić metodami naukowymi. Z tego względu do bioenergoterapii przylgnęła łatka pseudonauki. Tym niemniej badania tego fenomenu trwają nieprzerwanie. Niestety, idą one w dwóch oderwanych od siebie kierunkach – jedni badają bioenergię, drudzy zaś bioplazmę.

Na rynku księgarskim ukazało się do tej pory i wciąż się ukazuje mnóstwo literatury poświęconej rzekomo bioenergoterapii. W rzeczywistości przynoszą one więcej szkody bioenergoterapii niż pożytku, gdyż prezentują ją jako poplątanie czarów i orientalnej symboliki. Rzetelnej wiedzy, opartej na zapoczątkowanych przez Mesmera badaniach naukowych, nie ma. Nie może zatem dziwić, że ludzie myślący racjonalnie po prostu w bioenergoterapię nie wierzą.

Autor: Józef Słonecki

http://portal.bioslone.pl/bioenergoterapia/bioplazma


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Leczenie energią
PostNapisane: 19 sie 2017, 17:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 29985
Uzdrawianie Praniczne - Mistrz Opara - cz.1



Uzdrawianie Praniczne - Mistrz Opara - cz.2



Uzdrawianie Praniczne - Mistrz Opara - cz.3



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Leczenie energią
PostNapisane: 21 sie 2017, 09:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 29985
PranaTerapia - Ajurwedyjska bioterapia - Leczenie energetyczne

WEDYJSKA BIOTERAPIA: PRANATERAPIA – PRANABHESHAJYA

Pomimo oporu ciemnoty i pseudonauki, bioterapia, bienergoterapia, leczenie światłem, lin-chi, reiki, mahikari i podobne metody wywodzące się z ajurwedyjskiego systemu leczenia praną są coraz bardziej popularne. W sumie każdy człowiek posiada wewnętrzną moc samo-uzdrowienia, może ją rozwijać, zwiększać i przekazywać jako bioterapeutyczne zasilanie, chyba, że jest bardzo chory. Pranoterapia, leczenie praną to idealny system do jakiego należy dążyć zajmując się bioterapią czy inną postacią leczenia energetycznego.

Człowiek dla zdrowia powinien systematycznie praktykować dobrą technikę bio-uzdrawiania, która wzmacnia łączność z żywą świadomością źródła i prany – Pranoterapię. Powinniśmy być w pełni świadomi, że techniki szeroko rozumianej terapii naturalnej nie zastępują medycyny konwencjonalnej, mają one na celu profilaktyczną mobilizację sił witalnych oraz samo-uzdrowienie organizmu wcześniej – zanim powstanie jakaś choroba. Przydają się także w czasie leczenia z chorób, zwykle wydatnie wspomagając inne znane terapie, jak leczenie ziołami, farmaceutykami czy chirurgię.

Wiedzę o bioterapii na Zachodzie rozpowszechniono wraz z podróżami do Indii, skąd przybyły opowieści o hatha jodze i cudownych zdolnościach do uzdrawiania znanych joginom. Prana (Prańa, praNa) to wedle nauki wedyjskich jogów świetliste kuleczki słonecznej siły życia, która wypełnia cały układ słoneczny. Prana dosłownie znaczy oddech, energię, życie, witalność, tchnienie życia, energię kosmiczną przenikającą ciało i utrzymująca je przy życiu. Prana przejawia się jako zdolność do oddychania i ruchu, zdolność do aktywności w rytmie oddechu. Nauka jogi jak i ajurwedy wyróżnia pięć rodzajów podstawowych prany:

Prana – jako esencja oddechu, czysta siła życiowa wchłaniana z wdechem,
Apana – siła powodująca wydalanie i oczyszczanie organizmu wspomagana wydechem,
Samana – siła związana z trawieniem i spalaniem pokarmu, o naturze ogniowej, równoważąca ciało,
Wjana (Vyana) – siła życiowa kontrolująca krwioobieg, podobna w naturze do wiatru,
Udana – siła życiowa spływająca z góry, odpowiadająca za inspirację i duchowe przewodnictwo, wodna spływająca jak deszcz z wyższych sfer istnienia.

Z terminem Prana związana jest Prana-Widja (prańa-vidyaa) – wiedza o sile życia, poznanie energii życiowej. Dzięki pranie życie indywidualne łączy się z życiem uniwersalnym, a mała wola człowieka stapia się z wielką Wolą Boga. Powstaje wtedy wielka moc twórcza, a człowiek przemienia się w Iśwara (iiśvara) czyli Arhata, Istotę Doskonałą.

Drugie pojęcie związane z praną to pranajama (pranayama), czyli specjalne techniki oddychania służące rozwinięciu mocy oddychania, wzmożeniu siły życia. Pranam to tradycyjny pokłon składany nauczycielom duchowym przez uczniów.

CZAKRY - OŚRODKI ENERGETYCZNE

Czakry, w zasadzie Ćakry, Ćakramy, czyli wirujące ośrodki energii, grają bardzo ważną rolę w strukturze ciała energetycznego zwanego w jodze sthulla śarira. Podobnie jak w fizycznym ciele mieszczą się narządy o podstawowej lub mniej istotnej wadze dla życia, tak i w ciele energetycznym są czakry główne, mniejsze i miniczakry. Czakry przenikają ciało fizyczne i wychodzą poza jego granice, a w swej istocie są narządami wewnętrznymi boskiej duszy, atmapuruszy.

Czakry spełniają kilka ważnych funkcji:- wchłaniają, przetwarzają i rozprowadzają pranę, kierując ją do różnych części ciała;- kontrolują, energetyzują i odpowiadają za funkcjonowanie całości ciała fizycznego, jego różnych części i narządów;- niektóre są ośrodkami zdolności parapsychicznych. Ich uaktywnienie może pobudzić rozwój tych zdolności. Najłatwiej i najbezpieczniej jest uaktywnić czakry dłoni – rozwijamy wówczas zdolność wyczuwania subtelnych energii, aury zewnętrznej, aury zdrowia oraz aury wewnętrznej.

Ćakramy – Czakry główne to:

1. Muladhara – CZAKRA PODSTAWY – leży u podstawy kręgosłupa – kontroluje, energetyzuje i wzmacnia całe ciało fizyczne m.in.: układ mięśniowy, kościec, kręgosłup, układ krwiotwórczy, nadnercza, narządy wewnętrzne. Reguluje ogólną żywotność. Harmonizuje cztery żywioły: ziemię, wodę, wiatr i ogień.

2. Svadhishthana – CZAKRA SAKRALNA (SEKSU) – znajduje się na spojeniu łonowym. Kontroluje i energetyzuje organy płciowe i pęcherz moczowy. Widziana od tyłu bywa nazywana CZAKRĄ MENG-MEIN – leżącą z tyłu ciała, naprzeciw pępka. Kontroluje i energetyzuje nerki i nadnercza – odpowiada za prawidłowe ciśnienie krwi.

### Bindhu Visarga – Specjalna CZAKRA PĘPKA – leży w okolicy pępka. Kontroluje i energetyzuje jelito cienkie, grube i wyrostek robaczkowy. Opisywana jest jako kwiat ośmiopłatkowy, gdyż synchronizuje osiem cudownych meridianów, nadis.

3. Manipura – CZAKRA SPLOTU SŁONECZNEGO – jedna leży w dołku między żebrami, druga – z tyłu kręgosłupa, naprzeciwko przedniej. Kontrolują i energetyzują głównie trzustkę, wątrobę, przeponę, żołądek, a po części też serce, płuca i jelita. Można przez nią naenergetyzować całe ciało. Znana czasem jako CZAKRA ŚLEDZIONY – przednia rozwijająca się na początku po lewej stronie brzucha (w okolicy środkowego dolnego żebra), tylna – z tyłu przedniej czakry śledziony. Kontrolują i energetyzują śledzionę. Śledziona oczyszcza krew z zarazków. CZAKRY TE SĄ GŁÓWNYMI PUNKTAMI WEJŚCIOWYMI PRANY POWIETRZA. Odgrywa zasadniczą rolę w dobrym samopoczuciu człowieka. Wrażenie osobnej od splotu solarnego czakry śledziony występuje u osób opętanych i jest podstawą do robienia egzorcyzmów.

4. Anahata – CZAKRA SERCA – przednia – znajduje się w centrum klatki piersiowej. Energetyzuje i kontroluje serce, grasicę i układ krążenia. Tylna czakra znajduje się z tyłu kręgosłupa na poziomie serca.

5. Viśuddha – CZAKRA GARDŁA – położona jest w centrum gardła – kontroluje i enrgetyzuje gardło, tarczycę, przytarczycę i układ limfatyczny.

6. CZAKRA AJNA (ADŹŃA, ADŻNA) – znajduje się między brwiami – kontroluje i energetyzuje przysadkę mózgową oraz całe ciało. Sprawuje kontrolę nad pozostałymi czakrami głównymi oraz ma wpływ na inne ważne narządy. Jeśli ta czakra nie jest rozwinięta należycie, osoba nie jest w stanie zaakceptować przewodnictwo guru – duchowy autorytet na ścieżce.

### Manasa czyli CZAKRA CZOŁA – leży pośrodku czoła wewnątrz głowy ponad Ajnam – kontroluje i energetyzuje szyszynkę i układ nerwowy.

7. Sahasrara – CZAKRA KORONY – położona jest nad ciemieniem – kontroluje i energetyzuje szyszynkę, mózg i cały organizm. Energetyzując ją – energetyzujemy całe ciało. Lotos Tysiącpłatkowy.

MAPA ŻYCIA I UZDRAWIANIE PRANICZNE

Pierwsze wtajemniczenie w uzdrawianie duchowe starożytnej Ajurwedy

Anatomia energetyczno-duchowa człowieka;
Technika harmonizowania – uzdrawianie chorób i ich pierwotnych przyczyn;
Bezpieczeństwo i świadome panowanie nad własną energią wewnętrzna i zewnętrzną;
Polaryzacyjne aury, oczyszczenie ciała, psychiki i umysłu z toksyn i wirusów;
Metody, dzięki którym lepiej zrozumiesz Siebie i podniesiesz jakość swojego życia;
Zdrowe zmysły – techniki jasnowidzenia i Otwarte Oczy;
Pomocna dłoń duchowego przewodnika.
Techniki wzmacniania wewnętrznej siły, gdzie dowiesz się: jak rozpoznać wzorce własnego postępowania. Odnajdziesz źródła własnej mocy i nauczysz się tworzenia silnej i asertywnej przestrzeni życia wokół siebie. Super Mózg i granice odczuwania wpływów zewnętrznych. Jak rozwijać z sukcesem swoje mentalne możliwości, emocjonalną inteligencję i Wewnętrzną MOC.

Poznaj Siebie – jeśli naprawdę chcesz być szczęśliwa/y i mieć poczucie spełnienia. Samopoznanie to jedyna prawdziwa droga realizacji w każdej dziedzinie życia. To Ty żyjesz – to Ty możesz wybrać właściwą metodę dla siebie!

UZDRAWIANIE PRANĄ – PRANOTERAPIA

Kursy i warsztaty – 20 godzin nauki podstaw pranoterapii ajurwedyjskiej

Terapia i zaawansowane techniki uzdrawiania kręgosłupa i postawy.
Równowaga żywiołów w organizmie – regulacja przepływu prany.
Budowa, oczyszczanie, energetyzowanie merydianów, czakr i aury.
Techniki leczenia kolorową Praną – jak oddychać przez czakry?
Medytacja wewnętrznej Mocy i Promiennego Serca.
Poznasz swoje archetypowe wzorce postawy i zdrowych zachowań.
Diagnoza stanu zdrowia poprzez wyczuwanie-jasnowidzenie.
W kręgu Taniec Mocy i wzajemnego wsparcia – indywidualnie dla każdego uczestnika przez cała grupę.

Rozmowy o PRANOTERAPII i Uzdrawianiu

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby lepiej poznać i zrozumieć Siebie w Sobie. Kim jesteśmy i Być naprawdę ZDROWYM. Technika PRANOTERAPII pomaga to osiągnąć, ale nie zastąpi zaangażowania i chęci bycia Zdrowym – Silnym – Młodym – jeśli ciałem już nie – to przynajmniej w Duchu!

DOSKONAŁA i PROSTA – SUPER SKUTECZNA TECHNIKA

Wzmacnia i znacznie poprawia wewnętrzną koordynację organizmu.
Wspiera i mobilizuje wewnętrzna moc samouzdrawiania.
Wspomaga organiczne procesy oczyszczania ciała i umysłu z wirusów i toksyn.
Zwiększa fizyczną, emocjonalną, mentalną i osobową samokontrolę nad całym organizmem.
Pozwala uporządkować, rozwijać i zwiększać świadomie możliwości własnego umysłu – „SUPER MÓZG”.
Skutecznie pomaga harmonizować własne życie i nabrać zdrowego spojrzenia. – „Otwarte Oczy”.
To super skuteczna Pranoterapia harmonizująca Ciało Umysł i Ducha.
Terapeutyczny lub profilaktyczny zabieg polaryzujący i oczyszczający aurę.

Kolejne kroki w Pranoterapii:

Afirmacja jedności ze Źródłem.
Badanie stanu zdrowia – wyczuwanie granic.
Oczyszczanie – POLARYZACJA – pola życia – AURY i jej warstw.
Badanie stanu czakr i narządów.
Oczyszczanie aury czakr i meridianów (nadis).
Równoważenie Żywiołów.
Techniki dotykowe i mobilizacyjne postawy i kręgosłupa.
Tworzenie filtrów i tarcz wpierających trwałość zabiegu pranicznego.
Zamknięcie Aury i zakończenie stabilizujące.
Podziękowanie dewom i guru za uzdrowienie.

Uzdrawianie Praną, Pranoterapia jest prostą techniką umożliwiającą w krótkim czasie doprowadzenie ciała i aury człowieka do równowagi oraz poprawy stanu zdrowia. Zabieg polega na mobilizującej pomocy organizmowi w neutralizacji oraz puszczeniu i wyprowadzeniu zużytej, zanieczyszczonej energii i toksycznych substancji z organizmu. Pranoterapia uzdrawia tak skutecznie jak dobry system antywirusowy w komputerze. Poprzez polaryzacyjne (polarity) oczyszczane miejsce jest harmonijnie zasilane świeżą, czystą energią życia – Praną. Terapeutyczne wsparcie działa podobnie jak katalizator w reakcjach biochemicznych i jest doskonałą wspierającą pomocą gdy organizm jest chory i przemęczony chorobą. Terapia Praną bardzo skutecznie oczyszcza organizm, pomagając w usuwaniu energetycznych zanieczyszczeń.

Zabieg odblokowuje zastoje, harmonizuje energetyczne kanały (nadis), odpręża, rozluźnia i zasila osłabione – chore miejsca świeżą energią życia, praną. Uzdrawiane praniczne jest dokonywane przez pole energetyczne, które przenika widzialne ciało fizyczne i działa dla niego jak wzór czy forma. Absorbuje ono energię życia i przez czakry i merydiany (nadis) rozprowadza ją po całym ciele. Dlatego lecząc ciało witalne – aurę osiągamy automatyczną poprawę w ciele fizycznym.

Korzystając z technik Uzdrawiania Praną:

Odzyskujesz zdrowie fizycznie, psychicznie i duchowe
Łagodzisz bóle, stresy i napięcia w całym organizmie
Rozpuszczają się blokady i zastoje fizyczne i energetyczne
Przywracasz równowagę hormonalną i fizjologiczną
Relaksujesz ciało, psychikę i stan nerwów
Rozwijasz wrażliwość, zdolności i talenty np. jasnowidzenie
Uzdrawiasz siebie, swoich bliskich i całe otoczenie
Pielęgnujesz szczęście, zdrowie, radość, dobro itd.
Stosując techniki – PRANOTERAPII – Uzdrawiania Praną można także oczyszczać, harmonizować, energetyzować: zwierzęta, rośliny, wodę, żywność, domy, przestrzeń wokół siebie. Uzdrawianie Praną nie zastępuje medycyny tradycyjnej a ją uzupełnia i wzbogaca. Konwencjonalna medycyna leczy ciało fizyczne a Uzdrawianie PRANA skutecznie leczy – uzdrawia ciało energetyczne. Tak dzięki wspólnemu i zintegrowanemu działaniu obydwu, może nastąpić całkowite wyleczenie.

Na obozach i wczasach z Pranoterapią:

Twoja Mapa życia i podświadome wzorce postępowania – jak je skutecznie zmieniać;
Zabiegi – mobilizacja – wzmocnienie kręgosłupa i postawy;
Techniki uzdrawiania i terapii witalizacji praną;
Polaryzacyjna aury, oczyszczenie ciała, wzmacnianie czakr, psychiki, umysłu i Ducha;
Medytacja Mocy Wewnętrznej – Golden Ray – Złoty Promień;
W programach także: codzienna poranna gimnastyka lecznicza i medytacja, tańce w kręgu, warsztaty śpiewu, agnihotra, wróżby oraz dobra i miła wspólna zabawa.

PRANABHESZADŹJA – UZDRAWIANIE PRANĄ – MOC ZDROWIA

Prawdziwe wielką moc i skuteczność Uzdrawiania Praną osiągamy poprzez:

umocnienie się w wewnętrznej mocy Zdrowia,
podnoszenie wibracji w każdej płaszczyźnie istnienia,
ustanowienie siebie jako Osobowość Duchową,
dostarczenie organizmowi siły życia – PRANY niezbędnej do dobrego funkcjonowania,
usunięcie w ciele „usterek” blokad emocjonalnych, rozpuszczenie złogów, zatorów powodujących złe funkcjonowanie organizmu jako całości.
Działanie technik pranoterapii podobne jest do wpływu katalizatora na reakcję chemiczną lub oddziaływania na nas wzniosłej chwili, pięknej muzyki, która inspiruje. Pranoterapia zwiększa siły życiowe, przybliża nas bardziej do naszego duchowego wnętrza, daje wewnętrzny spokój i ukojenie, rozpuszcza nasze cierpienia. To terapeutyczne-leczenie ukierunkowane jest na wzmocnienie Zdrowia i napełnianie ciała pięknymi wibracjami pochodzącymi z Wyższej Natury (Parampuruszy, Paramatmy), które sprawiają, że choroba znika, jak śnieg w promieniach słońca. Wszystko zawsze w zgodzie z Duchowym wzorcem danej Istoty. W terapii PRANA-BHESZADŹJA należy unikać walki z chorobą i „atakowaniu” jej, ponieważ wszystko z czym walczymy broni się i także walczy. Zawsze pamiętamy prostą obrazową przestrogę „choroba jest jak dziki koń”- obchodź się z nią właściwie.

Profilaktyka i skierowanie całej uwagi na życie i zdrowe przejawienie siebie, to jedynie właściwy sposób i dobra droga postępowania, jeśli chcemy być naprawdę zdrowi. Prawdziwe leczenie to głęboka przemiana i odnowa, rozjaśnienie poglądów, umocnienie w wierze, w wewnętrznym spokoju, w szczęściu, prawdzie, miłości i wolności. Pamiętajmy jednocześnie o zdrowej asertywnej postawie, pokojowym i selektywnym wyborze środowiska. Każdy człowiek będąc częścią wielkiego planu stworzenia posiada nieśmiertelną Wyższą Duszę (Parampuruszę, Paramatmę) swoja prawdziwą nieśmiertelną Istność, oraz wspaniałe choć śmiertelne ciało, które służy mu jedynie na ziemi. Ale istnieje także Osobowość, Kamamanas, pełniąca rolę pośrednika pomiędzy Duszą i ciałem. Osobowość i jej kształtowanie to kształcenie charakteru i budowanie wewnętrznej mocy.

Można tu powiedzieć, że nie ma złych ludzi, są ludzie o niewłaściwie ukształtowanych osobowościach, które kierują się swoimi pragnieniami i własnym egoizmem. Tak naprawdę zapominając o Sobie, pielęgnują bardziej chorobę niż szeroko pojęte zdrowie. Tu nasuwa się refleksja, która obrazuje dwie postawy tzw. wschodnią i zachodnią „Ludzie wschodu” idą do lekarza trzy lata przed chorobą, a „Ludzie Zachodu” często o trzy dni za późno i oczekują cudu. Człowiek jest w pełni zdrowy i szczęśliwy, gdy osobowość realizuje płynące z Duszy wartości pozytywne: miłość, mądrość, moc, radość w prawdzie i wolności itp., które można nazwać również idealnymi archetypowymi cechami człowieka. Prawdziwa pełnia zdrowia jest możliwa, jedynie wtedy, gdy osobowość służy Duszy, Duchowi i ich harmonijnej jedności.

Zdrowie pochodzi z harmonijnego przepływu Prany w meridianach aury w ciele i podlega Wyższemu Porządkowi. Kolorowe, tęczowe prany to składniki ”dobrego wpływu”, które występują w postaci fal energii a każda z tych barw zharmonizowana jest z polem życia. PRANA mając jedynie pozytywne działanie, wypełnia ubytek energetyczny i odbudowuje na wszystkich poziomach równowagę i harmonijną relacje między duszą (Atmą, Puruszą) a osobowością. „Człowiek ponownie staje się sobą w tym miejscu, gdzie stracił siebie”. Techniki Pranaterapii działają stabilizująco na przepływ energii, usuwają zarodek choroby zanim umiejscowił się w ciele jako np. ból i jego objawy w ciele emocjonalnym i fizycznym. Wyobraźmy sobie obszar w ciele w psychice człowieka, który został zablokowany uśpiony, sparaliżowany i nagle ożywiony pod wpływem jakiegoś bodźca zewnętrznego lub wewnętrznego.

Jakaś bolesna myśl tłumiona przez wiele lat, która nagle uderza w świadomość, pobudza ją i oddziałuje silnie na podświadomość wtedy może pojawić się kryzys, który związany jest z usuwaniem toksyn z organizmu. Jednak nasze doświadczenie jest takie, że cokolwiek znajduje się w podświadomości, nie jest silniejsze od człowieka, który postanowił w świadomy sposób dokonać zmiany, przemiany w sobie za pomocą terapii takich jak Masaż i Uzdrawianie PRANĄ. Są jednak ludzie, którzy nie chcą wyzdrowieć, gdyż pozwala im to wpływać na innych ludzi, unikać odpowiedzialności czy wzbudzać współczucie. Nie chcą oni pozbyć się swoich dolegliwości, gdyż spełniają one dla nich „korzystną” funkcję.

Jak rozpoznać prawdziwe intencje innego człowieka, gdy patrzymy przez okulary idealizmu i miłości do ludzi? Obraz drugiej osoby często zostaje wypaczony przez jej strach, uprzedzenie uzależnienie, manipulację, żali i ból. By dobrze i tak naprawdę zrozumieć innych, żeby mieć dobra ocenę sytuacji, musimy najpierw doskonale sami poznać siebie. Mądrość, krytyczna postawa, selektywne wybory i nauka od dobrych nauczycieli, głęboka refleksja nad własnym życiowym doświadczeniem to dobra droga, która staje się skutecznym lekiem na bolączki i pomoc w każdym zadaniu postawionym przez życie. Jednak absolutnie ważne jest, żeby ta droga, ta przemiana osobowa była w zgodzie ze Wzorcem Boskim, wzorcem Wyższej Duszy, Parampuruszy, Paramatmy danego człowieka. KONIECZNIE!

Twórca terapii kwiatowej Dr Edward Bach mówił: „Choroba jest całkowicie i faktycznie uleczalna, nie jest ona ze swojej natury ani złośliwa, ani okrutna, jedynie sygnalizuje organizmowi jego usterki, zapobiegając dalszym nieobliczalnym skutkom. Ona tylko mobilizuje nas do powrotu na drogę Prawdy i Światła, drogę z której nigdy nie powinniśmy schodzić”.

Uzdrawiające Sentencje

„Mędrzec niczym pszczoła zbierająca miód z różnych kwiatów, przyjmuje treści z rozmaitych pism świętych i we wszystkich religiach dostrzega jedynie dobro” – Śrimad Bhagavatam

„Miłość zawsze ujawnia to, co jest najlepsze, w dziecku i dorosłym człowieku. Oświecenie jest głównym celem kształcenia.” – Alice A. Bailey.

„Najpiękniejszym ludzkim przeżyciem jest doznanie tajemnicy. To podstawowe uczucie, z którego rodzą się prawdziwa sztuka i nauka. Kto go nie zna i nie potrafi już odczuwać zadziwienia, jest martwy, a jego oczy są przymglone” – Albert Einstein

„Harmonia poprzez tolerancję”, „Różnorodność w formach, jedność w treści” – Mistrz Choa Kok Sui

BUDDA POWIEDZIAŁ: Zbadajmy nasze myśli, abyśmy nie popełnili niewłaściwego uczynku; jak bowiem siejemy, tak będziemy żąć. Prawdziwą religią jest życzliwość wobec wszystkich istot. Na tym świecie nienawiść nigdy nie ustanie dzięki nienawiści. Ustanie tylko dzięki miłości. To odwieczne prawo.

JEZUS POWIEDZIAŁ: Tak każde drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców [...] A więc: poznacie ich po owocach.

„Medytacja powinna być ukierunkowana na urzeczywistnienie jedności z Bogiem (Brahmanem). Całą swoją uwagę musisz poświęcić urzeczywistnieniu Boga, pamiętając stale, że królestwo Boże jest w tobie, ani doprawdy tu ani tam, lecz w twoim wnętrzu” – Joel Goldsmith.

„Nie opuszczając domu , można poznać wszystko co istnieje na niebie i ziemi. Nie wyglądając przez okno poznać można drogi niebios. Ci którzy podróżują w świecie zewnętrznym, uczą się tym mniej im więcej odbywają wędrówek. Z tej też przyczyny mędrzec zaprawdę poznaje wszystko, nigdzie się nie udając, widzi wszystko , nie patrząc, nie czyni nic, a jednak dociera do celu!” – Lao Tzu, Tao-Te-King.

„Prana (energia życiowa) zabarwiona myślą wysyłającego może być przesyłana innym ludziom – tym, którzy pragną ją otrzymać – na odległość i w ten sposób można przeprowadzać zabiegi.” – Yogi Ramacharaka.

„Energia podąża w ślad za myślą” – maksyma ezoteryczna.

„W niedalekiej przyszłości anioły uzdrawiające i uzdrowiciele będą ze sobą aktywniej współpracować. Doprowadzi to do niebywałych czy cudownych uzdrowień na szerszą skalę.” – Mistrz Choa Kok Sui.

„Nie znają ajurwedy ci, którzy nie praktykują Pranoterapii.” – Swami Ananda Śiva.

Słowniczek Bioterapeuty

CIAŁO BIOPLAZMATYCZNE – słowo „bioplazmatyczny” pochodzi od słów „bio”, które oznacza życia i „plazma”, którym określa się czwart stan skupienia materii, przy czym pierwsze trzy to stały, ciekły i gazowy. Plazma to zjonizowany gaz – czyli gaz o dodatnio i ujemnie naładowanych cząstkach.
CZAKRY – wirujące ośrodki energii, grają bardzo ważną rolę w strukturze ciała energetycznego. Spełniają kilka ważnych funkcji:
a) wchłaniają, przetwarzają i rozprowadzają pranę, kierując ją do różnych części ciała.b) kontrolują, energetyzują i odpowiadają za właściwe funkcjonowanie całości ciała fizycznego.c) niektóre czakry są ośrodkami zdolności parapsychicznych. Ich uaktywnienie może pobudzić rozwój tych zdolności.
PRANA – lub Ki, Chi Qi, Mana to energia życiowa, która utrzymuje ciało przy życiu i zdrowiu. Jej grecka nazwa to „pneuma”, polinezyjska „mana”, hebrajska z Biblii „nefesz” czyli oddech życia.

Opracowanie: Vimalah & Kafi Gauri

http://www.himavanti.org/pl/c/uzdrawian ... ergetyczne


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Leczenie energią
PostNapisane: 29 sie 2017, 13:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 29985
Festiwal WIBRACJE - Mistrz Jerzy Ireneusz Opara



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Leczenie energią
PostNapisane: 10 paź 2017, 13:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 29985
Uzdrawiająca energia drzew - piekny wykład Weroniki Dąbrowskiej na konferencji w Londynie



Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /