Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Czesław Niemen - artystyczne ścieżki.

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Czesław Niemen - artystyczne ścieżki.
PostNapisane: 14 lut 2012, 19:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Czesław Niemen - biografia

Czesław Niemen urodził się jako Czesław Juliusz Wydrzycki 16 lutego 1939 r. w Starych Wasiliszkach k. Nowogródka, na należącej wtedy do Polski Grodzieńszczyźnie. Jego rodzicami byli Antoni Wydrzycki (1896–1960), z zawodu mechanik, m.in. stroiciel fortepianów, i Anna z domu Markiewicz (1897–1986). Miał siostrę Jadwigę (ur. 1926). Śpiewał już w szkole dziesięciolatce oraz w chórze kościelnym. W latach 1953–54 uczęszczał do szkoły muzycznej w Grodnie.

Został przesiedlony do powojennej Polski w 1958 r. w ramach tzw. drugiej repatriacji. Rodzina Wydrzyckich zamieszkała w Świebodzinie, Białogardzie i Kołobrzegu, a Czesław znalazł się w Gdańsku, gdzie rozpoczął naukę w średniej szkole muzycznej. Uczył się grać na fagocie. Równocześnie występował w studenckich teatrach, kabaretach i klubie Żak w Gdańsku, śpiewając po hiszpańsku i polsku piosenki latynoamerykańskie akompaniując sobie na gitarze. Dwie z tych piosenek pojawiły się potem na jego pierwszej płycie. W 1958 r. ożenił się z pielęgniarką Marią Klauzunik, z którą miał córkę Marię (ur. 1960). Mieszkali w Sopocie. Rozwiedli się w 1971 r.

W 1962 r. odniósł duży sukces na Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie i odbył trasę po kraju z zespołem Czerwono-Czarni.

W początkach kariery, po odniesieniu pierwszych sukcesów w konkursach wykonawców amatorów, zaczął występować z zespołem Niebiesko-Czarni. 10 października 1962 r. nagrał z nimi małą płytę, tzw. EP, z 4 utworami, w tym śpiewaną przez siebie piosenką Lekcja twista. Związał się uczuciowo z solistką zespołu Adą Rusowicz. W 1963 roku wystąpił na I Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu z własną kompozycją "Wiem, że nie wrócisz", którą przeszła niezauważona. Wyróżniono go tam dopiero w 1964 r.

W grudniu 1963 r. wystąpił z grupą Niebiesko-Czarni w słynnej paryskiej sali Olympia. W tym okresie, za namową żony Franciszka Walickiego Czesławy, Wydrzycki zaczął posługiwać się pseudonimem artystycznym Niemen, jako nie tylko atrakcyjniejszym marketingowo w Polsce, ale także łatwiejszym do wymówienia dla cudzoziemców. Poźniej oficjalnie zmienił nazwisko na Niemen-Wydrzycki.

Nazwisko Niemen Wydrzycki przyjął od rzeki Niemen, płynącej w pobliżu jego miejsca urodzenia. Stosował on jednak odmianę Niemena, Niemenem, inną niż w przypadku nazwy rzeki. Dziennikarz Andrzej Ibis-Wróblewski sugerował, że Wydrzycki powinien odmieniać swój pseudonim tak jak rzekę – Niemna, Niemnem. Artysta z tym się jednak nie zgodził.

Z grupą Niebiesko-Czarni występował na koncertach w Polsce, m.in. na festiwalu w Sopocie w 1965 r., na Węgrzech i we Francji. W listopadzie 1965 r. wystąpił jako solista na festiwalu w Rennes. Z zespołem nagrał kilka małych płyt, zrealizował też wiele nagrań dla radia. Zakończył z nim współpracę w październiku 1966 r. po trasie koncertowej w Jugosławii. Czesław Niemen debiutował jako piosenkarz bigbitowy, śpiewając rock and rollowe i rockowe piosenki w stylu The Beatles oraz ballady. Do największych przebojów pierwszego okresu należą dynamiczny utwór "Czy wiesz?" i sentymentalna ballada "Pod Papugami". Wkrótce jednak zaczął zmierzać w stronę ambitniejszej muzyki, adresowanej do bardziej wymagającej młodzieży akademickiej. Utwory z okresu współpracy z grupą Niebiesko-Czarni nagrał potem na nowo na płycie Czy mnie jeszcze pamiętasz? z grupą Akwarele.

Od 18 do 20 stycznia 1964 r. Czesław Niemen wraz z grupą Niebiesko-Czarni występował przed koncertami Marleny Dietrich w Sali Kongresowej w Warszawie. W pierwszej części koncertu M. Dietrich usłyszała utwór Niemena "Czy mnie jeszcze pamiętasz", który w listopadzie 1964 r. nagrała na płytę z własnym tekstem ("Mutter, hast du mir vergeben").

Oficjalnie opuścił zespół Niebiesko-Czarni w listopadzie 1965 r., a od sierpnia 1966 r. współpracował z zespołem Akwarele. W roku następnym odbył z nimi pierwszą trasę, rozpoczętą koncertem 16 stycznia 1967 r. w Jeleniej Górze. Dokonał nagrań dla radia i na małą płytę, a w kwietniu 1967 r. zarejestrował materiał na longplay Dziwny jest ten świat. 25 czerwca 1967 r. wystąpił z piosenką tytułową na festiwalu w Opolu, gdzie wzbudził wielkie zainteresowanie i otrzymał m.in. nagrodę Polskiego Radia. Piosenka "Dziwny jest ten świat" stała się najbardziej znanym z polskich protest-songów i hymnem młodzieży końca lat sześćdziesiątych.

W 1967 r. Czesław Niemen wystąpił m.in. na festiwalu w Sopocie oraz w Kolonii w Niemczech, a w styczniu 1968 r. śpiewał na targach MIDEM w Cannes. Zespół nagrał album Sukces, który został złotą płytą, stał się też bohaterem krytycznego filmu krótkometrażowego pod tym tytułem, w reżyserii Marka Piwowskiego, który pokazano w czerwcu 1968 r. W październiku 1968 r. Niemen i Akwarele nagrali jeszcze płytę Czy mnie jeszcze pamiętasz?, a w grudniu odebrali wspomnianą złotą płytę.

Od lutego 1969 r. do lipca 1970 r. Czesław Niemen z zespołem występował we Włoszech, początkowo jako I Niemen, a pod lipca 1969 r. jako Niemen Enigmatic, w zmienianym składzie. Nagrał kilka singli, zarejestrował też fragmenty koncertów. Grał głównie w klubach, a w czerwcu 1970 r. wystąpił na festiwalu Cantagiro. Czesław Niemen blisko związał się z piosenkarką Faridą, z którą w listopadzie 1970 r. odbył trasę po Polsce.

W swej twórczości Czesław Niemen włączał się w kolejne dominujące w światowej muzyce rockowej prądy, tworząc własne, indywidualne i charakterystyczne odmiany muzyki – od rocka psychodelicznego przez symfoniczny Rock progresywny (album Niemen Enigmatic z monumentalnym utworem Bema pamięci żałobny rapsod do tekstu C. K. Norwida) aż po awangardowy jazz-rock (albumy Niemen Vol. 1 i Niemen Vol. 2) oraz muzykę elektroniczną.

W październiku 1969 r., w przerwie włoskich występów, grupa Niemen Enigmatic nagrała tak zatytułowaną płytę z czterema kompozycjami do słów wybitnych polskich poetów, która ukazała się na początku 1970 r. Na przełomie 1969/70 r. zrealizowano też film ilustrujący utwór "Bema pamięci żałobny rapsod". Album ten stał się rewelacją i do dziś jest regularnie wybierany jedną z dwóch najlepszych płyt polskiego rocka.

W styczniu 1971 r. nowy skład Niemen Enigmatic zarejestrował materiał na podwójny album Niemen z ambitną ujazzowioną muzyką, częściowo do słów Norwida. Występował w kraju oraz m.in. w Czechosłowacji i Finlandii. W tym czasie Czesław Niemen uzyskał mieszkanie w Warszawie przy ul. Niecałej 8, finalizował też sprawę rozwodową. Pod koniec 1971 r. wziął udział w nagraniu płyty z muzyką Andrzeja Kurylewicza. W ciągu całej swej kariery wielokrotnie wspomagał różnych artystów w nagraniach i brał udział w zbiorowych przedsięwzięciach muzycznych czy muzyczno-teatralnych. Napisał wiele utworów dla innych wykonawców, m.in. dla Ady Rusowicz. Przez lata powstały dziesiątki wersji jego piosenek.

Jesienią 1971 r. Niemen zetknął się z awangardowym kontrabasistą Helmutem Nadolskim. Z nim oraz z muzykami grupy SBB stworzył Grupę Niemen, która działała od grudnia 1971 r. do sierpnia 1973 r. Występował z nią i nagrywał trębacz Andrzej Przybielski. W styczniu 1972 r. w Monachium nagrano płytę Strange Is This World, w sierpniu 1972 r. w kraju dwie płyty częściowo improwizowane Niemen Vol. 1 i Niemen Vol. 2, a w sierpniu 1973 r., również w Monachium, album Ode to Venus. Zespół jego wystąpił w kilku krajach europejskich i zebrał pozytywne recenzje krytyki muzycznej. Równocześnie Czesław Niemen zaczął nagrywać muzykę filmową, którą tworzył przez prawie 10 lat. Wiosną 1973 r. zarejestrował też w Monachium utwory na płytę solową Russische Lieder. W styczniu i lutym 1974 r. z renomowanymi muzykami sesyjnymi nagrał w Nowym Jorku płytę Mourner’s Rhapsody. Zagraniczna kariera Niemena nie rozwinęła się jednak zgodnie z oczekiwaniami muzyka, jak i jego polskich fanów.

Grupa Niemen zakończyła swoją działalność koncertem w Białymstoku w sierpniu 1973 r. W następnym miesiącu powstała grupa Niemen Aerolit, która nagrała m.in. materiał na pośmiertną płytę 41 Potencjometrów Pana Jana, a w końcu roku 1974 płytę zatytułowaną nazwą zespołu. Jego działalność przerwała śmierć perkusisty Piotra Dziemskiego w marcu 1975 r., którą Niemen głęboko przeżył. Zadedykował mu płytę Katharsis, nagraną solo również w 1975 r.

Czesław Niemen, od 1968 r. grający na organach Hammonda, z wolna rozbudował swoje klawiszowe instrumentarium, dodając najpierw melotron, a potem, jako pierwszy polski muzyk, syntezator Mooga. Nowoczesne i drogie wówczas wyposażenie pozwoliło mu nagrać wspomniany, prawie całkowicie elektroniczny album, stawiający go w jednym rzędzie z takimi awangardowymi muzykami i grupami jak Tangerine Dream, Klaus Schulze czy Vangelis.

W 1975 r. Niemen poślubił swą drugą żonę Małgorzatę, z którą miał dwie córki Natalię (ur. 1976) i Eleonorę (ur. 1977). Występował solo i w zmieniających się składach, nagrywał sporo muzyki teatralnej, od początku 1977 r. korzystając ze studia Teatru Narodowego w Warszawie. Na przełomie lat 1976/77 nagrał podwójną płytę Idée fixe, wydaną na początku 1978 r. Latem 1976 r. otrzymał odznakę Zasłużony Działacz Kultury i Złoty Krzyż Zasługi. Pod koniec roku odbył wielkie tournée po ZSRR, gdzie wystąpił też w październiku 1977 r. i kwietniu 1979 r. W maju 1977 r. nagrał koncert dla telewizyjnego bloku Studio 2, potem występował w USA, a w lutym 1978 r. koncertował na festiwalu jazzowym w Bombaju. Latem 1978 r. zaproszono go do Hawany na Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów.

W 1978 r. ukazała się kaseta ze złotymi przebojami artysty, a rok później płyta z podobnym materiałem. W czerwcu 1979 r. Czesław Niemen wystąpił na festiwalu w Opolu, a 24 sierpnia 1979 r. w Sopocie zdobył Grand Prix Festiwalu Interwizji piosenką Nim przyjdzie wiosna. We wrześniu 1979 r. odwiedził rodzinne Stare Wasiliszki, a pod koniec roku przygotował kompilacyjną płytę Postscriptum. Zaprezentował ją w styczniu 1980 r. na targach MIDEM w Cannes. Krytyk muzyczny Wacław Panek poświęcił mu książkę Kształty mitu.

Karierę Czesława Niemena zakłóciło wprowadzenie stanu wojennego. W maju 1982 r. z grupą Kombi wystąpił w Sztokholmie, ukazała się też kaseta z jego muzyką filmową. Później występował sporadycznie, np. w listopadzie 1984 r. grał w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, a 12 grudnia 1985 r. grał w klubie Stodoła w Warszawie. 11 i 12 lipca 1986 r. zaśpiewał na zlocie Old Rock Meeting w Operze Leśnej w Sopocie, a jesienią zagrał na festiwalu Jazz Jamboree w Warszawie. W 1987 r. wystąpił w Jarocinie, potem grał w Skandynawii, a 29 listopada 1987]r. dał koncert w Queen Elizabeth Hall w Londynie. W 1988 r. wznowiono kilka jego płyt, m.in. Dziwny jest ten świat, Czy mnie jeszcze pamiętasz? i Niemen Enigmatic. W 1989 r. ukazała się pierwsza od wielu lat płyta Niemena z nowym materiałem, przygotowywana przez lata Terra Deflorata.

Czesław Niemen zdobył pewną popularność na Zachodzie, zwłaszcza w krajach anglosaskich (gdzie nagrał kilka awangardowych albumów), lecz mimo swego wielkiego potencjału artystycznego, nigdy nie zdołał się przedrzeć do pierwszej ligi progresywnego rocka. Pozostał czynnym muzykiem także w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku koncertując, komponując i sporadycznie nagrywając, zajmując się głównie pisaniem muzyki filmowej i teatralnej. W latach 90. zajął się również malarstwem oraz grafiką komputerową. Był wegetarianinem.

1 marca 1990 r. Niemen wystąpił w San Remo, a rok później ponownie na MIDEM. W 1992 r. wziął udział w spektaklu Księga Krzysztofa Kolumba w Teatrze Muzycznym w Gdyni. W maju 1993 r. grał w Nowym Jorku. Zaczął publikować felietony w miesięczniku muzycznym Tylko Rock. Gorąco protestował przeciw pirackim edycjom jego nagrań, które wtedy obficie pojawiły się na kasetach magnetofonowych, a potem na kompaktach. Wyraźnie dawał do zrozumienia, że nie zamierza nagrywać nowych płyt do czasu prawnego uregulowania sytuacji na rynku muzycznym.

W 1995 r. ukazała się pierwsza autoryzowana przez Niemena składanka kompaktowa jego nagrań Sen o Warszawie. Artysta zaczął przymierzać się do wznowienia zasadniczej części swego dorobku, co nastąpiło w 2002 i 2003 r. Wcześniej, bo w 1999 r. Czesław Niemen został wybrany wykonawcą wszech czasów w plebiscycie "Polityki", wystąpił też wtedy w Trójce. Zaś 29 września 2001 r. wystąpił w Warszawie na koncercie pamięci C. K. Norwida, a 17 listopada 2001 r. wyszła ostatnia jego płyta studyjna spodchmurykapelusza, promowana singlem kompaktowym z trzema wersjami utworu Jagody szaleju. Została przychylnie przyjęta przez słuchaczy i krytyków.

Od wielu lat Czesław Niemen cierpiał na nowotwór układu chłonnego, który próbował zwalczyć przy pomocy medycyny naturalnej. Zmarł 17 stycznia 2004 roku w szpitalu onkologicznym w Warszawie z powodu powikłań związanych z zapaleniem płuc, na które zachorował w szpitalu. Jego zwłoki, zgodnie z ostatnią wolą artysty, zostały skremowane. 30 stycznia 2004 r. urna z prochami została złożona w katakumbach na Starych Powązkach w Warszawie. Żegnało go ok. 2,5-3 tysięcy ludzi, w tym oficjalni przedstawiciele władzy. W momencie rozpoczęcia pogrzebu, o godzinie 13.00, z inicjatywy Marka Niedźwieckiego, wiele stacji radiowych w Polsce wyemitowało "Dziwny jest ten świat", oddając w ten sposób hołd zmarłemu artyście.

http://www.procultura.slupsk.pl/bioczeslaw.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czesław Niemen - artystyczne ścieżki.
PostNapisane: 21 lut 2012, 19:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Czesław Niemen 1939 - 2004.

Wybitny wokalista, instrumentalista, kompozytor, poeta i plastyk (przez wielu nie doceniony); ur. 16 lutego 1939 r. w Wasiliszkach Starych k. Nowogródka, wł. Czesław Juliusz Wydrzycki. W latach 1964-1980 wybierany był w ankietach "Jazzu" i "Non Stopu" najpopularniejszym i najlepszym wokalistą polskim. Symbol awangardy i bezkompromisowości, miał równie wielu zagorzałych wielbicieli, co i przeciwników. W 1954 r. rozpoczął naukę w pedagogicznym Liceum Muzycznym w Grodnie w klasie fortepianu. Tam zgłębiał podstawy muzyki.

Cztery lata później rodzina Wydrzyckich w ramach repatriacji przyjechała do Polski, gdzie Cz. Wydrzycki rozpoczął naukę w średniej szkole muzycznej w Gdańsku w klasie fagotu. Problemy rodzinne sprawiły, iż nie ukończył szkoły i zmuszony był podjąć pracę zarobkową. Mimo to nie zerwał kontaktu z muzyką. Występując w duecie z plastykiem Januszem Krzywickim, dość szybko zadebiutował na estradzie kabaretu "To Tu". Z takim repertuarem przystąpił do eliminacji I Festiwalu Młodych Talentów. Zakwalifikował się tam do finału wykonując popularny temat "Malaguena". 2 lipca 1962 r. został jednym z 15 laureatów festiwalu. W koncercie finałowym pomimo protestów widowni, oczekiwaną Malaguenę zastąpił sambą "Żegnaj smutku" z filmu "Czarny Orfeusz".

Kontrowersje dotyczące repertuaru towarzyszyły muzykowi przez wiele lat. Zauważony przez Jacka Grania, który wysoko ocenił mocny, wysoki i dobrze ustawiony głos oraz dużą muzykalność i wrażliwość artysty, wkrótce trafił do kierowanego przez niego zespołu Niebiesko-Czarni. Jego udział w występach grupy ograniczył się początkowo do krótkiej prezentacji piosenek rodem z Ameryki Południowej. Taki repertuar znalazł się na debiutanckim singlu Cz. Wydrzyckiego, nagranym 27 listopada 1962 r. z symbolicznym udziałem grupy. W listopadzie 1962 r. i marcu 1963 r. Niebiesko-Czarni zarejestrowali dla Polskich Nagrań sześć piosenek ludowych. Głos Wydrzyckiego wyróżniał się w nagraniach "Głęboka studzienka" i "Mamo, nasza mamo".

Pierwszą oryginalną kompozycją artysty był utwór "Wiem, że nie wrócisz". Nie zauważony przez jurorów I KFPP w Opolu, stał się latem 1963 r. wielkim przebojem sopockiego "Non Stopu". Nagrany dla Programu III PR obok kompozycji "Tylko nie mów mi o tym" (z repertuaru Joe Ligginsa) cieszył się wielką popularnością. We wrześniu 1963 r. artysta zadebiutował w radiu utworem "Pod Papugami", który nagrał wspólnie z grupą Bossa Nova Combo. Jesienią, tuż przed wyjazdem Niebiesko-Czarnych do Francji przyjął, zaproponowany przez Czesławę Walicką, pseudonim Niemen. W paryskiej "Olimpii" wykonał kompozycję "Wiem, że nie wrócisz". Obok Niebiesko-Czarnych Cz. Niemenowi towarzyszył zorganizowany przez niego przed wyjazdem do Francji tercet wokalny Błękitne Pończochy. Jesienią w repertuarze wykonawcy pojawiły się: "A Hard Days Night", "Pretty Woman" oraz "Kałakolczik". Premierowe kompozycje Cz. Niemen nagrał dla PR i Polskich Nagrań dopiero na przełomie maja i czerwca 1965 r. W listopadzie artysta rozstał się z Niebiesko-Czarnymi. Już samodzielnie wystąpił na III Międzynarodowym Festiwalu Variete w Rennes, gdzie zdobył dwie nagrody.

Efektem pobytu za granicą była oferta nagrania płyty. W marcu 1966 r. artysta zarejestrował dla wytwórni płytowej "AZ", z towarzyszeniem orkiestry Michela Colombiera, cztery kompozycje z francuskimi tekstami Alicji Ursini i Pierre'a Delanoe. Mimo iż wystąpił później w Paryżu w programach Music-Hall de France (obok The Spencer Davis Group, The Kinks i The Pretty Things) nie zdołał należycie wypromować nagrań, nie mając za sobą praktycznie żadnego wsparcia ze strony "AZ". Sukces przyniosło mu natomiast wydanie płyty w kraju. Pochodząca z "czwórki" kompozycja "Sen o Warszawie" uplasowała się na 2. miejscu rocznego podsumowania Radiowej Piosenki 1966 r. Ciekawostkę stanowił fakt, że francuski tekst "A Varsovie" powstał pierwotnie do melodii "Chciałbym cofnąć czas".

Pod koniec lata 1966 r. muzyk sformował zespół Akwarele, złożony w większości z członków warszawskich Chochołów. Grupę tworzyli: Tomasz Jaśkiewicz (gitara), Paweł brodowski (eks-Czterech; gitara basowa), Marian Zimiński (organy, fortepian) i Tomasz Butowtt (perkusja). Podczas zgrupowania w Wałbrzychu funkcję gitarzysty basowego pełnił Marek Brodowski. Do oficjalnego debiutu grupy Akwarele doszło 16 stycznia 1967 r. podczas wspólnego koncertu z Niebiesko-Czarnymi w Jeleniej Górze. Trzy tygodnie później Niemen i Akwarele dokonali pierwszych nagrań dla Młodzieżowego Studia "Rytm". W marcu zaś zarejestrowano piętnaście kompozycji dla Polskich Nagrań. Ukazały się one na płycie "Dziwny jest ten świat". Album zawierał dwanaście starannie opracowanych i nagranych piosenek, z których tylko dwie nie były autorstwa Cz. Niemena. Przełomowym momentem w karierze artysty okazał się występ z Akwarelami na V KFPP w Opolu (06. 1967). Za interpretację utworu "Dziwny jest ten świat" artysta zdobył Nagrodę Specjalną Przewodniczącego Komitetu d/s PRiTV. Tytułowa kompozycja płyty długogrającej była odpowiedzią artysty na ordynarne i niewybredne docinki na temat jego niekonwencjonalnego zachowania i ubierania się. Album "Dziwny jest ten świat" został uhonorowany pierwszą w historii polskiej fonografii nagrodą "Złotej Płyty", wręczoną 20 grudnia 1968 r. w Warszawie. W 1967 r. skład Akwarel powiększył się o: Zbigniewa Sztyca (eks-Szwagry; saksofon), Ryszarda Podgórskiego (eks-Flamingo i Big Band Jana Tomaszewskiego; trąbka) oraz Andrzeja Dorawę (eks-Flamingo i Big Band Jana Tomaszewskiego; puzon). Po koncercie dla WDR w Kolonii, pod koniec października 1967 r. odszedł gitarzysta basowy P. Brodowski. Przez miesiąc basistą zespołu był Janusz Zieliński (eks-zesp. Zbigniewa Namysłowskiego), później zaś Tadeusz Gogosz (eks-Skaldowie).

W tym okresie Cz. Niemen wystąpił na wszystkich ważniejszych imprezach muzycznych w Polsce począwszy od I "Musicoramy" (1966), a skończywszy na wręczeniu "Złotej Płyty" za album "Dziwny jest ten świat" (1968). Kolejną płytę długogrającą muzyk nagrał pod koniec października 1968 r. "Czy mnie jeszcze pamiętasz" - bo taki nosiła tytuł, zgromadziła zaaranżowane na nowo przeboje artysty sprzed 1966 r. Na albumie znalazły się też pozycje premierowe - przebój Kasi Sobczyk "Nie wiem czy to warto" i kompozycja realizatora płyty - Wojciecha Piętowskiego - pt. "Obok nas". Największym sukcesem Niemena w 1968 r. było zdobycie w styczniu nagrody "Midem" w Cannes i statuetki "Billboardu" dla najpopularniejszego piosenkarza polskiego. W styczniu 1969 r.

Akwarele wyjechały do Włoch. Próby podbicia Italii trwały z przerwami prawie półtora roku i zakończyły się niepowodzeniem. Mimo iż ekspresyjny styl Niemena bardzo przypadł do gustu włoskiej młodzieży, na drodze do kariery artysty w tym kraju stanęły tamtejsze związki zawodowe, chroniące rodzimych wykonawców. One też spowodowały niedopuszczenie Niemena do udziału w festiwalu San Remo w 1970 r. Artysta nagrał we Włoszech trzy single, na których repertuar złożyły się kompozycje własne oraz przeboje amerykańskie i włoskie. Pobyt w Italii nie był zupełnie bezowocny. W atmosferze tęsknoty za krajem powstał materiał na czwarty album, oparty na poezji Adama Asnyka, Kazimierza Przerwy-Tetmajera i Tadeusza Kubiaka. Cz. Niemen dopracowywał też monumentalną kompozycję "Bema pamięci żałobny rapsod" (do tekstu C. K. Norwida), której zarys zaprezentowany został 20 grudnia 1968 r. w "Sali Kongresowej". W lipcu 1969 r. w Bolonii nastąpiła zmiana nazwy zespołu na Niemen Enigmatic.

Z transformacją nazwy związane były zmiany personalne, do których doszło już w kraju. Odeszli T. Gogosz i M. Zimiński, wrócił J. Zieliński (eks-grupa Piotra Puławskiego), a T. Butowtta zastąpił Czesław Bartkowski (eks-Zbigniew Namysłowski Quartet). W październiku muzycy nagrali album "Niemen Enigmatic", za który 26 czerwca 1971 r. w Opolu otrzymali "Złotą Płytę". Pod koniec lata 1970 r. nowym muzykiem Niemen Enigmatic został Jacek Mikuła (ur. 23. 03. 1946 r. w Zabrzu, eks-Metrum, Old Timers). Na koncertach grupie towarzyszył zespół wokalny w składzie: Krystyna Prońko, Elżbieta Linkowska i Zofia Borca (wszystkie eks-Respekt). W styczniu 1971 r. wykonawca zakończył nagrywanie podwójnego albumu ("Niemen Enigmatic"). Grupa sporo w tym czasie koncertowała. Wystąpiła m. in. na Festiwalu Beatowym w Pradze, Rock Festiwalu w Turku, XI MFP w Sopocie i w NRD. Wiosną nowym perkusistą zespołu został Andrzej Tylec (eks-Romuald i Roman). Kształt propozycji muzycznych Cz. Niemena ulegał dalszym zmianom. Decydujące znaczenie miało jego spotkanie z członkami Silesian Blues Band. Wkrótce Apostolis Antymos (ur. 25. 09. 1954 r.; gitara), Józef Skrzek (ur. 2. 07. 1948 r.; gitara basowa, instr. klawiszowe, altówka, harmonijka ustna) i Jerzy Piotrowski (ur. 9. 02. 1950 r.; perkusja), zostali zaangażowani do grupy Niemen, która publicznie zadebiutowała 22 grudnia 1971 r.

Najbardziej istotny wpływ na nowatorskie brzmienie grupy miało dojście Helmuta Nadolskiego (ur. w 1942 r.; gitara basowa) i Andrzeja Przybielskiego (trąbka), wykonujących awangardową muzykę improwizacyjno-intuicyjną. Skład ten zarejestrował w lipcu 1972 r. dwie bardzo wysoko ocenione płyty ,zatytułowane odpowiednio "Niemen Vol.1" i "Niemen Vol.2". Lata 1972-1973 były kolejną próbą podbicia przez Niemena rynku zachodniego. Muzyk, związany kontraktem z niemieckim oddziałem CBS, nagrał trzy płyty: "Strange Is This World", "Ode To Venus" oraz "Russische Lieder", z bliskimi sercu artysty melodiami rosyjskimi. W 1973 r., po letnim tournee po Skandynawii, z zespołem rozstali się J. Skrzek, A. Apostolis i J. Piotrowski, wracając do swej poprzedniej nazwy Silesian Blues Band, lepiej znanej od lutego 1974 r. - ze skrótu SBB. J. Piotrowski w latach 80. związał się z grupą Kombi. Wiosną 1974 r. artysta zorganizował zespół Aerolit. Tworzyli go: Sławomir Piwowar (eks-Paradox; gitara), Andrzej Nowak (instr. klawiszowe), J. Gazda (gitara basowa), P. Dziemski (perkusja). Z grupą tą Niemen wystąpił w Finlandii podczas "Dni Polskich", a następnie wziął udział w XII KFPP w Opolu i XIV MFP w Sopocie. Po realizacji albumu "Niemen Aerolit", artysta zamierzał nagrywać i występować wyłącznie z P. Dziemskim. Kres tym planom położyła tragiczna śmierć tego muzyka - 28 marca 1975r.

W tym okresie Niemen zaczął poświęcać coraz więcej czasu na komponowanie muzyki ilustracyjnej. W roli tej zadebiutował jeszcze w 1972 r. opracowując ścieżkę dźwiękową do filmu Janusza Kondratiuka "Dziewczyny do wzięcia". W sierpniu 1973 r. napisał kilka utworów do obrazu TV "Sobie król" (reż. Janusz Leski). W sesjach wziął też udział Jerzy Grunwald. Dwa lata później zilustrował "Mindowe" Juliusza Słowackiego (Gniezno, prem. 04. 1975). Na zrealizowanej w maju 1975 r. płycie "Katharsis" znalazły się fragmenty muzyki do tego ostatniego spektaklu oraz "Epitafium", poświęcone zmarłemu P. Dziemskiemu. Czesław Niemen był autorem muzyki, słów, projektu graficznego okładki i jedynym wykonawcą albumu. Od 1977 r. artysta ograniczył koncerty do minimum, przesuwając punkt ciężkości swoich poczynań na muzykę teatralną i filmową, luźnie związaną z konwencją rockową. W samym tylko 1977 r. uczestniczył w realizacji spektakli "Mały książę", "Ballada Łomżyńska", "Hamlet", "Fedra" i "Dziady".

W latach 1977-1978 wystąpił zaledwie z kilkoma recitalami. Wraz z zespołem Laboratorium w lutym 1978 r. wziął udział w festiwalu "Jazz Yatra" w Bombaju. W 1980 r. artysta dokonał z orkiestrą Zbigniewa Górnego radiowych nagrań swych największych przebojów. Pod koniec roku udał się na tournee do ośrodków polonijnych w USA. Później skoncentrował się na pracy we własnym studiu. Komponował muzykę do filmów (m. in. "Rodzina Leśniewskich", "Kłusownik", "Kronika Polska") i spektakli teatralnych (m.in. "Zapach ziemi", "Bracia Karamazow", "O poprawie Rzeczypospolitej"). Na krajowe estrady Cz. Niemen powrócił dopiero 12 grudnia 1985 r. występując z recitalem w warszawskim klubie "Stodoła", później przypomniał się podczas "Old Rock Meetingu" i "25-lecia Niebiesko-Czarnych".

W styczniu 1986 r. po raz kolejny wybrał się na koncerty za Atlantyk. Nagrał tam w duecie z Michałem Urbaniakiem maxi-singel "Extravaganza", na którym znalazły się utwory "Pod papugami" (w wersji funk-jazz-rockowej) i "High Horse". Jesienią tego samego roku pojawił się niespodziewanie - u boku Wojciecha Karolaka i M. Urbaniaka - na festiwalu "Jazz Jamboree". Jeszcze większą sensację wzbudził jego występ 7 sierpnia 1987 r. na V Festiwalu Rockowym Jarocin '87, gdzie spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. W 1989 r. artysta wystąpił na festiwalu opolskim i powrócił na rynek płytą "Terra Deflorata". W 1992 r. w Teatrze Muzycznym w Gdyni miała miejsce premiera spektaklu "Krzysztof Kolumb" z muzyką Niemena. Rok 1995, to występ artysty na koncercie Perfectu w Warszawie i wspólne wykonanie z tym zespołem utworów "Płonąca stodoła" i "Dziwny jest ten świat" oraz udział w katowickim "Spodku" w koncercie grupy Dżem.

W listopadzie 1999 r. Cz. Niemen dał w radiowej "Trójce" pierwszy z kilku koncertów planowanych z myślą o nowej płycie "Spodchmurykapelusza". Album ten ujrzał światło dzienne w roku 2001. Czesław Niemen na muzykę młodego pokolenia patrzył z pewną rezerwą; "Dzisiaj wydaje się, że nie trzeba mieć żadnego pojęcia o śpiewaniu, żeby śpiewać. Rynek zachłysnął się czymś, co jest jedną, wielką balangą. Zapanowała pląsomania, w takt fokstrota na cztery. I każda próba odejścia, szczególnie w tekstach, od tematu damsko-męskiego jest nie do przeskoczenia, ponieważ media odmawiają publikacji" - mówił artysta podczas jednego z wywiadów. Obok muzyki drugą pasją artysty była grafika (w późniejszym okresie szczególnie komputerowa). W roku 2001 część swoich prac przeznaczył na licytację z której dochód został przeznaczony dla Polskiej Akcji Humanitarnej na kupno sprzętu edukacyjnego dla szkół na Litwie. Czesław Niemen był wielokrotnie wyróżniany. M.in. w 1974 r. został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Dostał też nagrodę I stopnia Prezesa Rady Ministrów za twórcze osiągnięcia w dziedzinie kompozycji i interpretacji. W 1999 roku został wybrany wykonawcą wszechczasów w plebiscycie "Polityki". Radiowa Trójka uhonorowała go "Supermateuszem", nagrodą imienia Mateusza Święcickiego za zasługi dla kultury. Muzyk pisywał również felietony dla prasy (m.in. dla Tylko Rock; póź. Teraz Rock). Czesław Niemen od dłuższego czasu zmagał się z rakiem, jednak wiedzieli o tym tylko najbliżsi.

W sobotę 17 stycznia 2004 r., wieczorem po ciężkiej chorobie (miesiąc przed swoimi 65 urodzinami) artysta zmarł. Lecz pozostała jego muzyka ...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czesław Niemen - artystyczne ścieżki.
PostNapisane: 29 gru 2012, 20:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
widowisko tv "Zdania i uwagi"

Dane techniczne: BTC-SP, barwny. 50 min.
Rok: 1998
Produkcja: Polska

NAGRODY
1999
- Grand Prix na XIV Międzynarodowym Festiwalu Filmów Katolickich i Multimediów w Niepokalanowie

- Nagroda Specjalna OCIC - Międzynarodowej Organizacji Katolickiej Filmu i Audiowizji z Belgii

Najkrótsze wiersze Adama Mickiewicza, są najwyższym osiągnięciem poety mistycznego. Pisał je w pokorze na marginesach dzieł filozoficznych i religijnych, wierząc że nasz świat potrzebuje proroctwa.

OBSADA
Czesław Niemen
Andrzej Wojaczek
Władysław Malczewski
Antonina Krzysztoń
Bogusław Sochnacki
Aleksander Bednarz
Maria Kleydysz
Mirosława Marcheluk
Jerzy Kiszkis
Ewa Wichrowska
Ewa Wiśniewska
Anna Grzeszczak

Scenariusz i reżyseria
Grzegorz Królikiewicz

Zdjęcia
Jacek Łechtański
Andrzej Wojciechowski
Rafał Wróblewski

Muzyka
Janusz Hajdun

Improwizowane strofy
Czesław Niemen
Antonina Krzysztoń

Scenografia
Beata Tumkiewicz
Krzysztof Tyszkiewicz

Dźwięk
Ewa Bogusz - Usielska

Montaż
Robert Piechnik

Charakteryzacja
Anna Mamrot

Kierownictwo Produkcji
Sławomira Lipowska
Bogna Janiec

Asystent kier. produkcj
Paweł Zastrzeżyński

Produkcja
Studio Filmowe "N"
Oddział TVP S.A we Wrocławiu

http://www.krolikiewicz.pl/krol/zdania_ ... index.html

Jest to mało znany, niemal niezuważalny epizod w całym dorobku artystycznym Niemena. Szkoda że widowisko to jedynie zalega gdzieś w czeluściach TVP. Dziś nie jest już na czasie, a może nawet nie wpisuje się w bezducha lewoskrętnych czasów.
Kultura mija, przemija i.... nas też już omija. Niektórych już ominęła i pozostawiła nietkniętych Jej ożywczym dotykiem. Już do nas nie dociera. "Nieprzejezdne" są jej drogi, są zablokowane.
Dociera do nas jedynie współczesna papka celebryckich błazenad i ona, ta papka, nazywana jest dziś kulturą. Oferuje nam ona głównie tzw. "kulturę idiotów", czyli rozrywkę, konsumpcję i upadek obyczajów. Coraz częściej też przemawia do nas nie językiem, ale bełkotem, slangiem, grypserą, nowomową.
To co nasi ojcowie nazywali kulturą istnieje już tylko w nieoficjalnym obiegu. W tzw. drugim obiegu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czesław Niemen - artystyczne ścieżki.
PostNapisane: 17 sty 2014, 22:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=56

Czesław Niemen: malowany ptak‏

Dziwny jest ten świat
http://www.youtube.com/watch?v=cngkiwiBwKU
Sen o Warszawie
http://www.youtube.com/watch?v=eq26WM0isaI

Kiedy zmarł, pod­nio­sła się wiel­ka wrza­wa w me­diach. Przed­tem omi­ja­no go sze­ro­kim łu­kiem, uzna­jąc za eks­cen­trycz­ne­go dzi­wa­ka. Wie­lo­krot­nie pró­bo­wa­no mu prze­trą­cić życie i ka­rie­rę.
Infonurt2 : Niemen jest potwierdzeniem że najlepszych Polaków mieliśmy i mamy na Kresach..


Ro­bi­ły to nie tylko media, ale też po­li­ty­cy i zwy­kli lu­dzie, za­zdro­śni o sławę i suk­ce­syMimo to cały czas był sobą - nie­po­kor­nym in­dy­wi­du­ali­stą, pró­bu­ją­cym two­rzyć wiel­ką sztu­kę. Ze wzglę­du na nie­przy­chyl­ność oto­cze­nia z roku na rok coraz bar­dziej wy­co­fy­wał się do do­mo­we­go za­ci­sza. Od­szedł do­kład­nie dzie­sięć lat temu - 17 stycz­nia 2004 roku. Cze­sław Nie­men.

Ukry­wa­ne mał­żeń­stwo
Jest rok 1958. Za­tło­czo­ny po­ciąg prze­kra­cza gra­ni­cę Pol­ski z ZSRR. Re­pa­trian­ci z daw­nej Bia­ło­ru­si prze­no­szą się do oj­czy­zny. Jest wśród nich ro­dzi­na Wy­drzyc­kich z nie­wiel­kich Wa­si­li­szek pod Grod­nem. Z wy­jaz­du naj­bar­dziej cie­szy się do­bie­ga­ją­cy wtedy dwu­dziest­ki Cze­sław. Ko­mu­ni­stycz­ny reżim dał mu się już bo­wiem we znaki. Po­nie­waż od ma­łe­go prze­ja­wiał pasję do śpie­wu, ro­dzi­ce wy­sła­li go do gro­dzień­skie­go li­ceum mu­zycz­ne­go. Nie­ste­ty - nie chciał za­pi­sać się do kom­so­mo­łu i zo­stał bez­par­do­no­wo wy­rzu­co­ny ze szko­ły. Wtedy upo­mnia­ła się o niego so­wiec­ka armia. Widmo przy­mu­so­we­go wy­jaz­du na Sy­be­rię przy­spie­szy­ło tylko de­cy­zję ro­dzi­ny o prze­no­si­nach do Pol­ski.
Po­dob­nie, jak więk­szość re­pa­trian­tów zza Buga, rów­nież Wy­drzyc­cy tra­fi­li na zie­mie od­zy­ska­ne - i za­miesz­ka­li w Bia­ło­gar­dzie. Ro­dzi­ce, pa­mię­ta­jąc, jak mały Cze­sław pięk­nie śpie­wał w ko­ściel­nym chó­rze, a potem kom­po­no­wał wła­sne pio­sen­ki opar­te na ro­syj­skim folk­lo­rze, za­pi­sa­li go do śred­niej szko­ły mu­zycz­nej w kla­sie fa­go­tu w Gdań­sku. Nie­ste­ty - jego edu­ka­cja nie po­trwa­ła długo. Rok po przy­jeź­dzie do Pol­ski oj­ciec do­stał gwał­tow­nych bólów brzu­cha. Pod­czas ope­ra­cji oka­za­ło się, że to rak jelit. Za­bieg nie przy­niósł spo­dzie­wa­nych re­zul­ta­tów - i Wy­drzyc­ki se­nior nie­ba­wem zmarł.
Cho­ciaż Cze­sław mu­siał prze­rwać naukę po dwóch la­tach, wsiąkł już wtedy w mu­zycz­ny świa­tek na dobre. Miesz­ka­jąc w przy­szkol­nej bur­sie, szyb­ko zdo­był uzna­nie ko­le­gów i ko­le­ża­nek, śpie­wa­jąc ro­syj­skie ro­man­se i la­ty­no­skie pio­sen­ki. Młody chło­pak cie­szył się szcze­gól­nym za­in­te­re­so­wa­nym płci pięk­nej i od razu wpadł w oko jed­nej z pie­lę­gnia­rek z po­bli­skiej Gdyni. Zna­jo­mość szyb­ko prze­ro­dzi­ła się więc w le­gal­ny zwią­zek - para wzię­ła ślub, a jego owo­cem oka­za­ła się córka Maria. Mał­żeń­stwo jed­nak nie było udane. Żona nie po­dzie­la­ła pasji Cze­sła­wa do mu­zy­ki, dla­te­go cią­gle na­ma­wia­ła go do pod­ję­cia ja­kiejś "po­rząd­nej" pracy, dzię­ki któ­rej za­ra­biał­by wię­cej na życie. Mi­łość do śpie­wa­nia oka­za­ła się jed­nak sil­niej­sza - więc para wzię­ła roz­wód. Zwią­zek ten stał się wtedy dla mło­de­go pio­sen­ka­rza tabu - w póź­niej­szych la­tach bę­dzie sta­ran­nie ukry­wał go przed me­dia­mi, nigdy nie wy­ja­wi imie­nia pierw­szej żony, przez długi czas po­zo­sta­nie obcym czło­wie­kiem dla swej pierw­szej córki.
- Moje fa­scy­na­cje do­ty­czy­ły bar­dziej po­szu­ki­wa­nia głębi ko­bie­cej duszy niż ciała. Od wcze­snej mło­do­ści prze­wa­ża­ły za­uro­cze­nia pla­to­nicz­ne. I mimo że z wie­kiem po­zby­łem się nie­śmia­ło­ści, tzw. popęd nigdy nie na­brał ir­ra­cjo­nal­ne­go roz­pę­du. Do dziś nie ro­zu­miem mo­ty­wa­cji na­mol­nych sek­sma­nia­ków róż­ne­go au­to­ra­men­tu. Wza­jem­ne przy­cią­ga­nie się płci jest, we­dług mnie, czymś tak bar­dzo in­tym­nym, przez co pięk­nym, że roz­po­wszech­nia­ją­ce się pu­blicz­ne eks­po­no­wa­nie na­gich kształ­tów ko­bie­cych tylko spły­ca ma­rze­nia męż­czyzn, a urodę ko­biet ba­na­li­zu­je - tłu­ma­czył potem w ty­go­dni­ku "Prze­gląd".

Big-bi­to­wy idol
Po­nie­waż Cze­sław chciał żyć z mu­zy­ki, zgło­sił się do dzia­ła­ją­ce­go w Gdań­sku ka­ba­re­tu To Tu pro­wa­dzo­ne­go przez Wowo Bie­lic­kie­go. Kiedy wszedł na salę - dy­rek­to­ra aż za­tka­ło. Młody chło­pak był ubra­ny w som­bre­ro, ko­szu­lę z frędz­la­mi i kow­boj­skie spodnie. Już miał go wy­pro­sić za drzwi - ale kiedy usły­szał, jak śpie­wa i gra na gi­ta­rze, od razu zmie­nił zda­nie. Kilka dni póź­niej Cze­sław za­de­biu­to­wał na sce­nie stu­denc­kie­go klubu Żak, wy­ko­nu­jąc z pasją la­ty­no­skie pio­sen­ki, ba­lan­su­ją­ce na gra­ni­cy kiczu i ba­na­łu.
Za­chę­co­ny po­zy­tyw­ny­mi re­ak­cja­mi wi­dzów spek­ta­kli, w 1962 roku wo­ka­li­sta zgło­sił się do eli­mi­na­cji do Fe­sti­wa­lu Mło­dych Ta­len­tów w Szcze­ci­nie. Pod­czas tego cyklu im­prez ro­dził się pol­ski big-bit - czyli ugła­dzo­na wer­sja za­chod­nie­go rock'n'rolla. Cze­sław jed­nak po­sta­wił na swoje ulu­bio­ne la­ti­no - i wy­ko­nał po­pu­lar­ny utwór "Ma­la­gu­ena". Po­nie­waż wy­róż­nił się dzię­ki temu z tłumu kon­ku­ren­tów, do­stał się do pierw­szej dzie­siąt­ki lau­re­atów fe­sti­wa­lu. Po jego za­koń­cze­niu wy­ru­szy­li oni wszy­scy w trasę kon­cer­to­wą po Pol­sce, pod­czas któ­rej to­wa­rzy­szyć miał im ze­spół Czer­wo­no-Czar­ni.
Me­ne­dże­rem grupy był Fran­ci­szek Wa­lic­ki, jeden z pierw­szych ani­ma­to­rów big-bi­tu w ów­cze­snej Pol­sce. Młody chło­pak od razu zwró­cił na niego uwagę swoim bel­can­tem - czy­stym i ła­god­nym wo­ka­lem, mo­men­ta­mi ocie­ra­ją­cym się o mile wi­dzia­ny wtedy sen­ty­men­ta­lizm. I kiedy kilka mie­się­cy póź­niej prze­kształ­cał swą grupę w Nie­bie­sko-Czar­nych, od razu za­pro­sił Cze­sła­wa do współ­pra­cy. Po­cząt­ko­wo wo­ka­li­sta śpie­wał swe ki­czo­wa­te pio­sen­ki po hisz­pań­sku i por­tu­gal­sku. Z cza­sem jed­nak Wa­lic­kie­mu prze­sta­ło się to po­do­bać - me­ne­dżer po­trze­bo­wał rock'n'rol­lo­we­go idola, a nie łka­ją­ce­go tę­sk­ne bal­la­dy mło­dzień­ca. Dla­te­go po­sta­no­wił za­in­te­re­so­wać go no­wy­mi brzmie­nia­mi z Za­cho­du. W tym celu pod­rzu­cał mu płyty Raya Char­le­sa, Otisa Red­din­ga i Ja­me­sa Brow­na. Cze­sław zrazu nie ro­zu­miał tej mu­zy­ki - w końcu jed­nak prze­ko­nał się i za­czął śpie­wać z Nie­bie­sko-Czar­ny­mi an­glo­ję­zycz­ne prze­bo­je. "Długo za­chę­ca­łem Cześ­ka do no­we­go ga­tun­ku mu­zy­ki, aż udało się!" - wspo­mi­nał potem Wa­lic­ki. Me­ne­dżer zre­wan­żo­wał się swemu pod­opiecz­ne­mu uchro­nie­niem od woj­ska, tłu­ma­cząc ko­mu­ni­stycz­nym wło­da­rzom, że jest on bez­cen­nym skar­bem pol­skiej kul­tu­ry. Dzię­ki temu w 1963 roku Cze­sław mógł wy­lan­so­wać swój pierw­szy wiel­ki prze­bój - "Pod Pa­pu­ga­mi".
- Wy­ko­naw­cy mu­rzyń­scy śpie­wa­li wtedy - obok rhy­thm and blu­esa - bal­la­do­we, li­rycz­ne utwo­ry. Pod ich wra­że­niem i ba­zu­jąc na tym, co tkwi­ło we mnie, na kre­so­wym folk­lo­rze, sam pró­bo­wa­łem kom­po­no­wać. Moja druga pio­sen­ka - "Czy mnie jesz­cze pa­mię­tasz?" - jest wy­raź­nie zwią­za­na z tym folk­lo­rem - po­wie­dział póź­niej "Teraz Roc­ko­wi".

Ulu­bie­niec Mar­le­ny
Swoje big-bi­to­we ob­li­cze młody pio­sen­karz pre­zen­to­wał przede wszyst­kim w so­poc­kim klu­bie Non-Stop. Jego wy­stę­py szyb­ko za­czę­ły przy­cią­gać coraz więk­sze tłumy spra­gnio­ne nowej mu­zy­ki. Pod­czas jed­ne­go z wie­czo­rów spe­cjal­nym go­ściem kon­cer­tu oka­zał się Bruno Co­cu­atrix, dy­rek­tor słyn­nej Olym­pii w Pa­ry­żu, sali kon­cer­to­wej, w któ­rej grały wów­czas naj­więk­sze gwiaz­dy, za­rów­no kla­sycz­nej pio­sen­ki, jak i coraz mod­niej­sze­go rock'n'rolla. Po­nie­waż Nie­bie­sko-Czar­ni przy­pa­dli mu do gustu, za­pro­sił ze­spół na wy­stę­py nad Se­kwa­nę. Wa­lic­ki skom­ple­to­wał trój­kę wo­ka­li­stów - Mi­cha­ja Bu­ra­no, He­le­nę Maj­da­niec i Cze­sła­wa Wy­drzyc­kie­go. Na­zwi­sko tego ostat­nie­go wzbu­dza­ło jed­nak kon­tro­wer­sje: czy Fran­cu­zi będą po­tra­fi­li je wy­mó­wić? Wtedy żona Wa­lic­kie­go wpa­dła na ge­nial­ny po­mysł - i wy­my­śli­ła dla mło­de­go wo­ka­li­sty pseu­do­nim. Od tam­tej pory był on znany jako Nie­men, od nazwy rzeki, nad którą le­ża­ły jego ro­dzin­ne Wa­si­lisz­ki.
Dwu­ty­go­dnio­we wy­stę­py w Olym­pii za­owo­co­wa­ły w za­ska­ku­ją­cy spo­sób. Pew­ne­go wie­czo­ru na wi­dow­ni za­sia­dła słyn­na ak­tor­ka i pio­sen­kar­ka Mar­le­na Die­trich. Po­nie­waż pol­ski ze­spół za­chwy­cił ją swoją ory­gi­nal­no­ścią, kiedy rok póź­niej po­ja­wi­ła się w War­sza­wie, aby wy­stą­pić w Sali Kon­gre­so­wej, za­ży­czy­ła sobie, by wła­śnie Nie­bie­sko-Czar­ni za­gra­li jako sup­port. Na tym nie ko­niec - wtedy wpa­dła jej w ucho pio­sen­ka "Czy mnie jesz­cze pa­mię­tasz?" w wy­ko­na­niu Cze­sła­wa. Kilka mie­się­cy póź­niej na­gra­ła ją na swą nową płytę jako "Mut­ter, hast Du mir ver­ge­ben", za co pol­ski pio­sen­karz otrzy­mał spore, jak na ów­cze­sne re­alia, ho­no­ra­rium w wy­so­ko­ści... czte­ry­stu do­la­rów.
Ko­lej­ny wy­jazd Nie­bie­sko-Czar­nych do Pa­ry­ża oka­zał się rów­nie owoc­ny, ale pod zu­peł­nie innym wzglę­dem. Nie­men za­fa­scy­no­wał się fran­cu­skim pio­sen­ka­rzem wy­stę­pu­ją­cym pod pseu­do­ni­mem An­to­ine. Pod­pa­trzyw­szy jego ów­cze­sny spo­sób ubie­ra­nia, kupił sobie sze­ro­kie spodnie-dzwo­ny, ha­fto­wa­ne ko­szu­le, ko­lo­ro­we ser­da­ki i... czar­ne pe­ru­ki. Wy­stro­jo­ny w tym hi­pi­sow­skim stylu wy­glą­dał na tle sza­rej rze­czy­wi­sto­ści pol­skich ulic ni­czym ty­tu­ło­wy "ma­lo­wa­ny ptak" z po­wie­ści Ko­siń­skie­go. Co wię­cej - pod wpły­wem ku­pio­nych na Za­cho­dzie płyt, jego pio­sen­ki na­bra­ły coraz więk­szej eks­pre­sji. Chęt­niej śpie­wał co­ve­ry, takie jak "Lo­co­mo­tion" Lit­tle Evy, "Pret­ty Woman" Roya Or­bi­so­na czy "Hippy Hippy Shake" The Swin­gin Blue Jeans. W tym ostat­nim po raz pierw­szy w ka­rie­rze za­pre­zen­to­wał swój cha­rak­te­ry­stycz­ny krzyk - który kilka mie­się­cy póź­niej stał się jego es­tra­do­wym zna­kiem roz­po­znaw­czym. W tym kon­tek­ście kom­plet­nym nie­po­ro­zu­mie­niem oka­zał się utwór "Nie bądź taki Bi­tels", w któ­rym śpie­wa­jąc tekst na­pi­sa­ny przez Wa­lic­kie­go, wy­śmie­wał coraz po­wszech­niej­szą modę na... dłu­gie włosy.
Roz­wi­ja­jąc swoje mu­zycz­ne po­my­sły aran­ża­cyj­ne, Nie­men wy­my­ślił, aby w stu­diu i na kon­cer­tach to­wa­rzy­szył Nie­bie­sko-Czar­nym dziew­czę­cy chó­rek. Tak na­ro­dzi­ło się trio Błę­kit­ne Poń­czo­chy, w skład któ­re­go we­szła młoda wo­ka­list­ka Ada Ru­so­wicz. Mię­dzy nią a Cze­sła­wem szyb­ko na­wią­za­ła się nić bli­skie­go po­ro­zu­mie­nia. Uczu­cie prze­trwa­ło jed­nak tylko trzy lata - kiedy Nie­men po­sta­no­wił roz­stać się z Nie­bie­sko-Czar­ny­mi i roz­po­cząć so­lo­wą ka­rie­rę, po­że­gnał się rów­nież z wo­ka­list­ką. Ale dzię­ki temu Ada za­ję­ła jego miej­sce w ze­spo­le.
- Za­wsze fa­scy­no­wa­ły mnie barwy. Łączy się to chyba z umi­ło­wa­niem przy­ro­dy i ma­lar­stwa. Mój ulu­bio­ny kie­ru­nek w ma­lar­stwie to im­pre­sjo­nizm. Spra­wia mi oso­bi­stą przy­krość, że wszy­scy u nas ubie­ra­ją się tak szaro i bez­barw­nie. Nie zno­szę pew­ne­go typu ludzi, po­zor­nie ele­ganc­kich, w bia­łych ko­szu­lach i w gar­ni­tu­rach. Wy­da­je mi się, że ukry­wa­ją pod takim ubra­niem czar­ne dusze. Od pew­ne­go czasu nosze się nawet z za­mia­rem na­pi­sa­nia pio­sen­ki "Białe ko­szu­le - czar­ne dusze" - mówił wtedy w ma­ga­zy­nie "Jazz".

Przeszywający krzyk
Po­mysł na "Dziw­ny jest ten świat" na­ro­dził się pod­czas jed­ne­go z po­by­tów w Pa­ry­żu. Nie­men do­pra­co­wał go jed­nak znacz­nie póź­niej, już ze swoją wła­sną grupą - Akwa­re­le. Kiedy w 1967 roku zo­stał za­pro­szo­ny na fe­sti­wal w Opolu, po­sta­no­wił wy­ko­nać wła­śnie tę pio­sen­kę. Pod­czas prób świa­do­mie za­pre­zen­to­wał sto­no­wa­ną wer­sję. Do­pie­ro kiedy wszedł na scenę, aby za­śpie­wać w trans­mi­to­wa­nym na żywo na całą Pol­skę kon­kur­sie, wy­ko­nał ją tak, jak sobie wcze­śniej za­pla­no­wał. Wra­że­nie było nie­sa­mo­wi­te - ze wzglę­du na prze­szy­wa­ją­cy krzyk, jakim po­słu­żył się w re­fre­nie, ale też i ze wzglę­du na kon­te­sta­tor­ski tekst, który nijak nie pa­so­wał do po­wszech­nie wów­czas lan­so­wa­nej w me­diach ofi­cjal­nej wer­sji ko­mu­ni­stycz­nej rze­czy­wi­sto­ści. Po tym wy­stę­pie nic już nie było takie samo - ani życie i ka­rie­ra Nie­me­na, ani pol­ska mu­zy­ka roz­ryw­ko­wa.
Cho­ciaż z obec­nej per­spek­ty­wy sły­chać w tej kom­po­zy­cji wy­raź­ne echa "It's A Man's Man's Man's World" Ja­me­sa Brow­na, wtedy chyba nikt nie zwró­cił na to uwagi. Szok es­te­tycz­ny był tak ogrom­ny, że Pol­ska po­dzie­li­ła się na dwa obozy. Dla jed­nych Nie­men stał się praw­dzi­wym guru, ro­dzi­mym sym­bo­lem hi­pi­sow­skiej kontr­kul­tu­ry, a dla dru­gich - wro­giem numer jeden, re­al­nym za­gro­że­niem dla spo­łecz­ne­go, a nawet po­li­tycz­ne­go sta­tus quo.

Ów­cze­sny czło­nek Ko­mi­te­tu Cen­tral­ne­go PZPR od­po­wie­dzial­ny za kul­tu­rę wydał jed­no­znacz­ny zakaz pre­zen­ta­cji pio­sen­ki w radiu. Do po­tę­pie­nia wo­ka­li­sty przy­łą­czy­li się rów­nież lu­dzie sztu­ki - poeta Sta­ni­sław Gro­cho­wiak czy re­ży­ser Marek Pi­wow­ski. Ten pierw­szy na­pi­sał, że "Dziw­ny jest ten świat" to "po­etyc­kie bagno". Ten drugi przez dwa ty­go­dnie cho­dził za Nie­me­nem z ekipą fil­mo­wą, a potem z ze­bra­ne­go ma­te­ria­łu zmon­to­wał krót­ko­me­tra­żo­wy film "Suk­ces", który był wy­świe­tla­ny we wszyst­kich ki­nach przed głów­ny­mi pro­jek­cja­mi. Po­ka­zy­wał on pio­sen­ka­rza w wy­jąt­ko­wo nie­ko­rzyst­nym świe­tle - jako zbla­zo­wa­ne­go ka­bo­ty­na, który ma pre­ten­sje do gwiaz­dor­stwa, a w rze­czy­wi­sto­ści jest pro­win­cju­szem zza Buga. Nie­men był oczy­wi­ście nie­za­do­wo­lo­ny z tego, co zro­bił Pi­wow­ski i po­dob­no nawet chciał od­ku­pić prawa do roz­po­wszech­nia­na filmu, aby wstrzy­mać jego dys­try­bu­cję. Nie udało się jed­nak. Po la­tach Pi­wow­ski prze­pro­sił wo­ka­li­stę za swoją "pro­pa­gan­dów­kę" - ale szkód, jakie nią po­czy­nił, nie dało się już na­pra­wić.
Po­cie­chą dla Nie­me­na oka­zał się wiel­ki suk­ces al­bu­mu "Dziw­ny jest ten świat", który sprze­dał się w ilo­ści 125 tys. eg­zem­pla­rzy, zdo­by­wa­jąc w ten spo­sób po raz pierw­szy w hi­sto­rii pol­skiej fo­no­gra­fii sta­tus "zło­tej płyty".
Nie za­bra­kło rów­nież ludzi sztu­ki, któ­rzy oka­zy­wa­li wspar­cie pio­sen­ka­rzo­wi. Jed­nym z nich był Woj­ciech Mły­nar­ski, który po­sta­no­wił na­pi­sać dla niego kilka tek­stów.
- W 1968 roku na fe­sti­wa­lu w Opolu pod­szedł do mnie Woj­tek i po­wie­dział: "Jak­byś zro­bił mu­zy­kę do ta­kie­go wier­sza Nor­wi­da >Bema pa­mię­ci ża­łob­ny rap­sodre­jo­nów. A mia­łem już Ham­mon­da i to mnie strasz­nie krę­ci­ło. Kiedy usta­wia­li sprzęt przed kon­cer­tem, to ja sia­da­łem do or­ga­nów i od­la­ty­wa­łem w smęt­ne, acz pięk­ne re­jo­ny... Roc­ko­wa część "Rap­so­du" była go­to­wa je­sie­nią i już wy­ko­na­li­śmy to na kon­cer­cie z oka­zji wrę­cze­nia mi "zło­tej płyty". A jak po­je­cha­li­śmy do Włoch, gra­li­śmy ten utwór w klu­bach. Par­kie­to­we tarło za­mie­ra­ło w bez­ru­chu - wspo­mi­nał potem Nie­men w jed­nym z wy­wia­dów.
Za­in­spi­ro­wa­ny tymi eks­pe­ry­men­ta­mi pio­sen­karz zmon­to­wał ze­spół z naj­więk­szych wów­czas sław mu­zycz­nych i na­grał płytę, którą można uznać za jedną z naj­wy­bit­niej­szych w jego ka­rie­rze. "Nie­men Enig­ma­tic" przy­niósł za­ska­ku­ją­co udaną syn­te­zę rocka i po­ezji, roz­pi­sa­ną na pod­nio­słe brzmie­nia in­stru­men­tów, urze­ka­ją­ce chóry i eks­pre­syj­ne wo­ka­li­zy, przy­wo­łu­jąc do­ko­na­nia ta­kich re­pre­zen­tan­tów ame­ry­kań­skiej psy­cho­de­lii, jak ze­spo­ły Iron But­ter­fly czy Va­nil­la Fudge. Naj­więk­sze wra­że­nie robił oczy­wi­ście szes­na­sto­mi­nu­to­wy "Bema pa­mię­ci ża­łob­ny rap­sod", który spodo­bał się nie tylko mło­dym fanom, ale nawet... na­uczy­cie­lom ję­zy­ka pol­skie­go. Przez ko­lej­ne de­ka­dy pró­bo­wa­li oni przy­bli­żać swym uczniom po­ezję wiesz­cza, od­twa­rza­jąc z płyty tę kom­po­zy­cję na szkol­nych lek­cjach.

Po­szu­ku­jąc mi­ło­ści
Pol­skie suk­ce­sy wy­da­wa­ły się wtedy nie za­spo­ka­jać am­bi­cji Nie­me­na. Nic więc dziw­ne­go, że z cza­sem za­czął pró­bo­wać pod­bi­jać za­chod­nie rynki. W 1970 roku po­je­chał, aby za­śpie­wać na fe­sti­wa­lu w San Remo. Mimo że do wy­stę­pu nie do­szło, pio­sen­karz za­ko­chał się wtedy we wło­skiej wo­ka­li­st­ce o pseu­do­ni­mie Fa­ri­da. Po­cho­dzą­ca z Al­gie­rii czar­no­wło­sa pięk­ność przy­je­cha­ła potem ze swym nowym uko­cha­nym do Pol­ski - a on zor­ga­ni­zo­wał jej wy­stęp na fe­sti­wa­lu w So­po­cie i trasę kon­cer­to­wą nad Wisłą. Nie­wie­lu wie­dzia­ło, że Fa­ri­da była wtedy... mę­żat­ką. Nie prze­szka­dza­ło to jed­nak parze cie­szyć się mi­ło­ścią. Do czasu jed­nak - wkrót­ce oka­za­ło się, że oj­ciec wo­ka­list­ki po­waż­nie za­cho­ro­wał. Głę­bo­ko wie­rzą­ca ar­tyst­ka zło­ży­ła wtedy Bogu uro­czy­ste przy­rze­cze­nie, że jeśli wy­zdro­wie­je, to wróci do męża. Tak się też stało - wtedy eg­zo­tycz­na pięk­ność spa­ko­wa­ła wa­liz­ki i zo­sta­wia­jąc Nie­me­na z pęk­nię­tym ser­cem, wy­je­cha­ła do Włoch.
Na do­miar złego w nie­mal tym samym cza­sie w me­diach wy­buchł wiel­ki skan­dal. Jakiś na­uczy­ciel z Ra­do­mia opi­sał w lo­kal­nej ga­ze­cie in­cy­dent z kon­cer­tu, pod­czas któ­re­go rze­ko­mo Nie­men miał po­ka­zać pu­blicz­no­ści... goły tyłek. Aferę na­tych­miast pod­chwy­ci­ła ogól­no­pol­ska prasa i wo­ka­li­sta za­czął być od­są­dza­ny od czci i wary w ko­lej­nych ty­tu­łach. Oskar­że­nia oka­za­ły się ewi­dent­nym kłam­stwem - pio­sen­karz za­su­ge­ro­wał potem, że praw­do­po­dob­nie cho­dzi­ło o od­wró­ce­nie uwagi opi­nii pu­blicz­nej od krwa­wych za­mie­szek, które miały miej­sce na Wy­brze­żu kilka mie­się­cy wcze­śniej. Spra­wa tra­fi­ła do sądu i choć Nie­mien wy­grał, wtedy już nikt nie in­te­re­so­wał się wy­da­nym wy­ro­kiem.
Aby uciec od me­dial­nej wrza­wy wokół swej osoby, pio­sen­karz po­sta­no­wił wy­ru­szyć na pod­bój za­chod­nio­nie­miec­kie­go rynku. Do­pa­so­wał sobie trzech zna­ko­mi­tych mu­zy­ków - Jó­ze­fa Skrze­ka, An­thi­mo­sa Apo­sto­li­sa i Je­rze­go Pio­trow­skie­go. Na­gra­ne z nimi za gra­ni­cą dwa al­bu­my - "Stran­ge Is The World" i "Ode To Venus" - co praw­da nie zdo­by­ły pla­no­wa­nej po­pu­lar­no­ści, ale z po­wo­dze­niem można je dzi­siaj po­sta­wić na jed­nej półce z naj­wy­bit­niej­szy­mi osią­gnię­cia­mi świa­to­we­go rocka pro­gre­syw­ne­go. Współ­pra­ca mię­dzy Nie­me­nem a SBB trwa­ła tylko dwa lata - jedni mówią dziś, że po­szło o pie­nią­dze, inni, że do­szło do kon­flik­tu ar­ty­stycz­ne­go, jesz­cze inni, że mu­zy­ków prze­ro­sły ich wła­sne am­bi­cje. At­mos­fe­ra po roz­bi­ciu su­per­gru­py była fa­tal­na - Skrzek opo­wia­dał w wy­wia­dach, że Nie­men to "ka­le­ka mu­zycz­ny", a Nie­men uda­wał, że Skrzek tylko aran­żo­wał jego kom­po­zy­cje.
Kiedy nie wy­pa­li­ła rów­nież próba pod­bi­cia ame­ry­kań­skie­go rynku, pio­sen­karz zwró­cił się na Wschód. Zor­ga­ni­zo­wa­na w 1976 roku trasa po ZSRR prze­szła do hi­sto­rii jako... pi­jac­ka ody­se­ja. Po­dob­no wtedy Nie­men do­ro­bił się wśród mu­zy­ków pseu­do­ni­mu "Ła­będź". Po jed­nym z kon­cer­tów grupa stru­ła się ja­kimś nie­świe­żym al­ko­ho­lem. Go­ścin­ni Ro­sja­nie pró­bo­wa­li pomóc mu­zy­kom, pojąc ich zsia­dłym mle­kiem. Na nic to się jed­nak nie zdało. Po­wrót do Pol­ski trze­ba było prze­rwać. Nie­mien wy­siadł z au­to­bu­su i zwy­mio­to­wał przy dro­dze. Kiedy ko­le­dzy zo­ba­czy­li białą plamę, stwier­dzi­li, że to nie jest przy­sło­wio­wy "paw", tylko wręcz im­po­nu­ją­cy... "ła­będź". Ofi­cjal­na wer­sja była jed­nak nieco inna - pseu­do­nim miała ponoć za­in­spi­ro­wać cha­rak­te­ry­stycz­na dla Po­la­ków zza Buga mięk­ka wy­mo­wa pio­sen­ka­rza. Kto wie, jaka była praw­da?
Fak­tem jed­nak jest, że po po­wro­cie z ZSRR wo­ka­li­sta rzu­cił picie. Wcze­śniej prze­stał rów­nież palić pa­pie­ro­sy i prze­szedł na we­ge­ta­ria­nizm. Wspie­ra­ła go w tym nowa mi­łość - pięk­na i ete­rycz­na mo­del­ka Mał­go­rza­ta Krze­wiń­ska, którą po raz pierw­szy zo­ba­czył na po­ka­zie mody Gra­ży­ny Hase w sto­łecz­nym klu­bie Re­mont. Po­nie­waż była jesz­cze wtedy na­sto­lat­ką, zwią­zek mu­siał doj­rze­wać dwa lata - i do­pie­ro w 1975 roku para wzię­ła ślub. Nie­me­no­wie oka­za­li się wręcz ide­al­nym mał­żeń­stwem - pio­sen­karz wie­lo­krot­nie pod­kre­ślał, że żona jest nie tylko jego uko­cha­ną, ale też przy­ja­ciół­ką i muzą. Owo­cem ich związ­ku oka­za­ły się z cza­sem dwie córki - Na­ta­lia i Ele­ono­ra.
- Po roz­wo­dzie długo uwa­ża­łem, że ro­dzi­na krę­pu­je ar­ty­ście skrzy­dła. Jed­nak sa­mot­ność do­skwie­ra­ła. Toteż w na­tu­ral­ny spo­sób po­szu­ki­wa­łem szan­sy na od­two­rze­nie ro­dzi­ny jako cze­goś, co daje po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa - tłu­ma­czył wo­ka­li­sta w "Gali".

Uznany za kolaboranta
W dru­giej po­ło­wie lat 70. do­szła u Nie­me­na do głosu fa­scy­na­cja mu­zy­ką elek­tro­nicz­ną. Jej owo­cem stały się dwa al­bu­my - na­gra­ny z nowym ze­spo­łem "Nie­men Ae­ro­lit", a przede wszyst­kim zre­ali­zo­wa­ny zu­peł­nie sa­mo­dziel­nie "Ka­thar­sis". Wszyst­ko to było moż­li­we dzię­ki syn­te­za­to­rom, które pio­sen­karz przy­wiózł z wy­pra­wy do USA. Nikt wtedy nie miał ta­kich in­stru­men­tów w Pol­sce - nic więc dziw­ne­go, że two­rzo­na na nich mu­zy­ka wy­wo­ły­wa­ła zmie­sza­nie i zdzi­wie­nie. Tym bar­dziej, że Nie­men pró­bo­wał wtedy stwo­rzyć nową wizję swo­je­go brzmie­nia - od­wo­łu­ją­ce­go się śmia­ło do kla­sy­ki, czer­pią­ce­go swe ży­wot­ne soki ze sło­wiań­skie­go folk­lo­ru, wy­peł­nio­ne­go jaz­zo­wy­mi im­pro­wi­za­cja­mi, ale osa­dzo­ne­go w for­mu­le roc­ko­wej pio­sen­ki. Nie był to jed­nak dobry czas na takie eks­pe­ry­men­ty - na Za­cho­dzie wy­bu­chła pun­ko­wa re­wo­lu­cja i gwiaz­dy pro­gre­syw­ne­go rocka zo­sta­ły uzna­ne za "di­no­zau­rów", któ­rych trze­ba wy­koń­czyć. Po­dob­nie dzia­ło się i w Pol­sce - kiedy John­ny Rot­ten cho­dził po ulicy we wła­sno­ręcz­nie zro­bio­nej ko­szul­ce z na­pi­sem "I hate Pink Floyd", Luter z Tiltu pisał w fan­zi­nie "Pa­sa­żer" o Cze­sła­wie Nie­me­nie (i in­nych ów­cze­snych gwiaz­dach ro­dzi­mej es­tra­dy), że to... "mie­lo­ny gnój". Na prze­kór mło­dym re­be­lian­tom, pio­sen­karz wy­stą­pił w 1980 roku w kon­kur­sie so­poc­kie­go fe­sti­wa­lu z ete­rycz­ną pio­sen­ką do wier­sza Iwasz­kie­wi­cza "Nim przyj­dzie wio­sna" - i wy­grał głów­ną na­gro­dę.
- Pro­win­cjo­nal­na pol­ska scena roc­ko­wa nigdy nie ist­nia­ła bez za­po­ży­czeń ze świa­ta, moje boje o ory­gi­nal­ność mu­sia­łem więc to­czyć dalej sa­mot­nie. Od tam­tej pory spy­cha­ny je­stem nie­ustan­nie do dziś, choć nie do końca sku­tecz­nie, na mar­gi­nes pol­skie­go "pa­szoł­biz­ne­su". Cóż, ar­ty­ści-ego­iści nie ist­nie­ją bez za­wi­ści... W tak mało istot­nej dzie­dzi­nie, jak mu­zy­ka roz­ryw­ko­wa widać to szcze­gól­nie. Wy­ścig szczu­rów trwa. Bez­ta­len­cia będą nadal wy­ra­żać się nie­po­chleb­nie o kon­ku­ren­tach, tym za­pa­mię­ta­lej, im ci ostat­ni okażą się ory­gi­nal­niej­si od nich - iry­to­wał się w jed­nym z póź­niej­szych wy­wia­dów.

Kiedy w sierp­niu wy­buchł kar­na­wał "So­li­dar­no­ści", Nie­men wi­dział w nowym ruchu na­dzie­ję na zmia­ny w men­tal­no­ści Po­la­ków. Tym­cza­sem stara wła­dza wma­new­ro­wa­ła go w kom­pro­mi­tu­ją­cą akcję pro­pa­gan­do­wą. Tuż przed 13 grud­nia 1981 roku pio­sen­karz na­grał spe­cjal­ny pro­gram świą­tecz­ny dla pol­skiej te­le­wi­zji. Opo­wia­dał w nim o swej fa­scy­na­cji Nor­wi­dem i rzu­cił za wiesz­czem po­zy­ty­wi­stycz­ne hasło: "Pra­cuj­my"! Wła­dze wy­cię­ły z au­dy­cji pa­su­ją­ce jej frag­men­ty i wy­emi­to­wa­ły je po wpro­wa­dze­niu stanu wo­jen­ne­go, jako apel ar­ty­sty... o za­nie­cha­nie straj­ków i po­wrót do pracy. Nic nie­wie­dzą­ca o tym opo­zy­cja w pod­zie­miu i za gra­ni­cą po­tę­pi­ła z go­ry­czą Nie­me­na. Wy­po­mnia­no mu wtedy udział w pro­pa­gan­do­wym fe­sti­wa­lu na Kubie, wy­stę­py pod­czas dni przy­jaź­ni pol­sko-ra­dziec­kich oraz udział w kon­cer­cie na kra­kow­skim Rynku Głów­nym, który miał od­wró­cić uwagę mło­dzie­ży od za­bój­stwa Sta­ni­sła­wa Py­ja­sa w 1977 roku.
Uzna­ny za "ko­la­bo­ran­ta" pio­sen­karz nie miał co robić ani w kraju, ani za gra­ni­cą. Kiedy w 1983 roku wy­je­chał na kon­cer­ty do Szwe­cji, miej­sco­wa Po­lo­nia przy­ję­ła go gwiz­da­mi i bu­cze­niem. Jego spra­wą zajął się nawet sam Lech Wa­łę­sa pod­czas roz­mów z za­gra­nicz­ny­mi struk­tu­ra­mi zde­le­ga­li­zo­wa­ne­go związ­ku. Pio­sen­karz za­ła­mał się wtedy cał­ko­wi­cie "W za­sa­dzie moja wiara w dobrą wolę ludzi skoń­czy­ła się" - wy­znał wtedy w ma­ga­zy­nie "Li­te­ra­tu­ra". Po­moc­ną dłoń wy­cią­gnął wów­czas do niego tylko Fran­ci­szek Wa­lic­ki, za­pra­sza­jąc na cykl kon­cer­tów "Old Rock Me­eting", przy­po­mi­na­ją­cych big-bi­to­we "di­no­zau­ry" z lat 60. Pró­bu­jąc unik­nąć jed­nak ta­kie­go jed­no­znacz­ne­go za­szu­flad­ko­wa­nia, w 1987 roku Nie­men po­ja­wił się w... Ja­ro­ci­nie. Jego wy­stęp nie wzbu­dził więk­sze­go za­in­te­re­so­wa­nia, ale ci, któ­rzy go obej­rze­li, przy­ję­li pio­sen­ka­rza przy­chyl­nie, co wresz­cie po­pra­wi­ło mu na­strój. Oka­zją do sym­bo­licz­ne­go od­cię­cia się od rze­ko­mo ko­mu­ni­stycz­nych sym­pa­tii stały się dla niego do­pie­ro wy­bo­ry w 1989 roku, kiedy to ofi­cjal­nie po­parł "So­li­dar­ność". Potem stro­nił od po­li­ty­ki, tylko raz jesz­cze dając się wcią­gnąć w jej me­cha­nizm. W 1997 roku, oba­wia­jąc się, że dawni ko­mu­ni­ści dojdą do wła­dzy, wsparł AWS, udzie­la­jąc for­ma­cji zgody na wy­ko­rzy­sta­nie swej pio­sen­ki "Dziw­ny jest ten świat".
- Wła­ści­wie nie ro­zu­miem, dla­cze­go dzia­ła­cze ru­chów oby­wa­tel­skich na całym świe­cie tkwią w prze­ko­na­niu, że do upra­wia­nia po­li­ty­ki wciąż są nie­zbęd­ne or­ga­ni­za­cje par­tyj­ne. Może to było dobre kie­dyś. Ale dziś? Pa­ra­fra­zu­jąc Nor­wi­da, który już w XIX wieku wi­dział pro­blem, do­po­wiem: na­tu­ra każ­dej par­tii jest po­zy­ski­wa­nie nie­przy­ja­ciół swo­ich nie­przy­ja­ciół oraz słu­cha­nie tego, co po­chleb­ne, nie­za­leż­nie od szcze­rych czy fał­szy­wych in­ten­cji po­chleb­ców. A jesz­cze na do­miar złego za­da­nie do­ta­cji fi­nan­so­wych z bu­dże­tu pań­stwa, czyli z moich po­dat­ków, po­twier­dza tylko in­te­re­sow­ność tych or­ga­ni­za­cji - wy­ra­żał swą nie­chęć do po­li­ty­ki w jed­nym z wy­wia­dów.

Ostat­nia walka
Dwie ostat­nie płyty, które na­grał - "Terra De­flo­ra­ta" i "spodch­mu­ry­ka­pe­lu­sza" - są uro­czo ana­chro­nicz­ne. Stwo­rzył je co praw­da na no­wo­cze­snych syn­te­za­to­rach, ale za­wie­ra­ją mu­zy­kę świa­do­mie nie­mod­ną, da­le­ką od tego, co grało się w tym cza­sie w kraju i na świe­cie, upar­cie od­wo­łu­ją­cą się do pro­gre­syw­nej es­te­ty­ki po­pu­lar­nej w la­tach 70. Nic więc dziw­ne­go, że ani nie zdo­by­ły po­chleb­nych re­cen­zji, ani nie przy­nio­sły mu tak upra­gnio­nej sym­pa­tii u sze­ro­kiej pu­blicz­no­ści. W mię­dzy­cza­sie miał na­grać wspól­ny album z Go­ra­nem Bre­go­vi­cem - wahał się jed­nak, więc bał­kań­ski twór­ca za­pro­sił do współ­pra­cy Krzysz­to­fa Kraw­czy­ka.
- Prze­ra­ża mnie zgra­ja uzur­pa­to­rów, któ­rzy ubz­du­ra­li sobie, że jakiś im tylko przy­chyl­ny Bóg przy­dzie­lił na wła­sność na­tu­ral­ne za­so­by ziem­skie. Ogro­dzi­li się w swo­ich pil­nie strze­żo­nych gra­ni­cach, stwo­rzy­li po­li­cje tajne i dwu­pł­cio­we (że po­wtó­rzę za Nor­wi­dem) i udają pra­wo­wi­tych po­sia­da­czy tych­że za­so­bów. Po­zy­tyw­ny jest na­to­miast ogrom pięk­na, jaki do­strze­gam każ­de­go po­ran­ka, kiedy wspo­mnia­na zgra­ja od­sy­pia jesz­cze roz­ryw­ko­we noce. Bar­dzo lubię nie­zmą­co­na zgieł­kiem in­for­ma­tycz­nym ciszę. Bo tylko cisza do­da­je po­wa­gi ma­je­sta­to­wi Ziemi w ko­smicz­nym la­bi­ryn­cie - tłu­ma­czył w ty­go­dni­ku "Prze­gląd".

Czu­jąc się nie­zro­zu­mia­nym, Nie­men ucie­kał coraz czę­ściej przed świa­tem. Nie­chęt­nie udzie­lał wy­wia­dów, pra­wie w ogóle nie kon­cer­to­wał. Skie­ro­wał swe życie na du­cho­we tory - za­fa­scy­no­wa­ny Janem Paw­łem II i chrze­ści­jań­stwem, sta­rał się po­dą­żać w stro­nę asce­zy. Z cza­sem do opi­nii pu­blicz­nej za­czę­ły prze­ni­kać plot­ki o po­gar­sza­ją­cym się sta­nie jego zdro­wia. Wtedy media znów sobie przy­po­mnia­ły o Nie­me­nie - do jego drzwi za­czę­li do­bi­jać się dzien­ni­ka­rze, za­uwa­żo­no, że obie jego córki też śpie­wa­ją, fo­to­re­por­te­rzy cza­to­wa­li na niego w kli­ni­ce on­ko­lo­gicz­nej.
Walka pio­sen­ka­rza z ra­kiem jelit trwa­ła kilka dłu­gich lat. W końcu prze­grał ją jed­nak. 17 stycz­nia 2004 roku Pol­skę obie­gła wia­do­mość, że Cze­sław Nie­men nie żyje. W roz­gło­śniach ra­dio­wych na­tych­miast za­brzmia­ły jego pio­sen­ki, oczy­wi­ście te wcze­sne, naj­bar­dziej znane, ale i naj­bliż­sze ra­dio­we­mu for­ma­to­wi, w pra­sie po­ja­wi­ły się ko­lej­ne wy­po­wie­dzi jego mniej lub bar­dziej praw­dzi­wych przy­ja­ciół, opła­ku­ją­ce odej­ście "ge­niu­sza", w te­le­wi­zji przy­po­mi­na­no stare pro­gra­my z jego udzia­łem i po­ka­za­no nowe. Wszyst­kie­mu temu to­wa­rzy­szy­ła jed­nak pod­świa­do­ma go­rycz - że do­pie­ro śmierć Nie­me­na wy­mu­si­ła na me­diach i ich od­bior­cach przy­po­mnie­nie sobie o jego oso­bie i twór­czo­ści. Przy­wo­ła­nie trud­nych mo­men­tów z jego życia po­ka­zy­wa­ło rów­nież do­bit­nie, że pio­sen­karz czę­sto był ofia­rą - nie tylko wspo­mnia­nych me­diów, ale też po­li­ty­ki czy zwy­kłej ludz­kiej za­wi­ści i nie­to­le­ran­cji. Dla­te­go, cho­ciaż tuż przed śmier­cią ponoć na­pi­sał wiersz "Pięk­ny jest ten świat", tak na­praw­dę hi­sto­rię jego życia i dzia­łal­no­ści cią­gle naj­peł­niej pu­en­tu­je pio­sen­ka "Dziw­ny jest ten świat".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czesław Niemen - artystyczne ścieżki.
PostNapisane: 23 sty 2014, 11:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
W dość dobrym, z grubsza, artykule jest sporo, załóżmy że nieświadomie zamieszczonych, informacji nieprawdziwych, więc musimy je wskazać i wyjaśnić, gdyż na naszym forum wszystko musi być, i jasne, i klarowne.

Cytuj:
Młody chłopak cieszył się szczególnym zainte¬resowanym płci pięknej i od razu wpadł w oko jednej z pielęgniarek z pobliskiej Gdyni. Znajomość szybko przerodziła się więc w legalny związek - para wzięła ślub…

Para wzięła ślub, ale jeszcze przed przyjazdem Niemena do powojennej Polski. Niemen ściągnął swoją żonę, gdy już sam był w Polsce.


Cytuj:
Od tamtej pory był on znany jako Niemen, od nazwy rzeki, nad którą leżały jego rodzinne Wasiliszki.

Stare Wasiliszki leżą nad rzeką Lebiodą, a nie nad Niemnem.


Cytuj:
Chociaż z obecnej perspektywy słychać w tej kompozycji wyraźne echa "It's A Man's Man's Man's World" Jamesa Browna, wtedy chyba nikt nie zwrócił na to uwagi.

Jest to jedynie rozprzestrzeniona opinia, a nie fakt. Te dwa utwory nie mają aż tyle wspólnego, aby jeden z nich uważać za plagiat drugiego.
Podobnie rozumując i wiedząc, że obaj artyści byli w tym samym czasie we Francji, można postawić tezę, że utwór Browna „Man’s Word”, jest w jakiejś części plagiatem piosenki śpiewanej przez Niemena we Francji pt. „Czy wiesz”. Początkowy okrzyk w obu utworach pozornie brzmi podobnie. I co z tego?


Cytuj:
Jakiś nauczyciel z Radomia opisał w lokalnej gazecie incydent z koncertu, podczas którego rzekomo Niemen miał pokazać publiczności... goły tyłek. Aferę natychmiast podchwyciła ogólnopolska prasa i wokalista zaczął być odsądzany od czci i wary w kolejnych tytułach. Oskarżenia okazały się ewidentnym kłamstwem

Prawda jest taka, że Niemen w tym czasie nie koncertował w ogóle w opisanej imprezie, nie w Radomiu, ale w Radomsku.
Niemena tam nie było, ale niechętne Niemenowi środowiska, głównie okupacyjnej władzy, nie bacząc na fakty rozgłosiły to po całym kraju. Do dziś wielu koncesjonowanych publicystów chętnie powraca do tej sprawy, pisząc niby, że to nieprawda, ale wciąż wałkowana sprawa jakby nie oczyszcza Niemena z fałszywych zarzutów, a raczej przylega do Niego jak błoto, którym obrzuca się ludzi niewygodnych.


Cytuj:
Podobno wtedy Niemen dorobił się wśród muzyków pseudonimu "Łabędź". Po jednym z koncertów grupa struła się jakimś nieświeżym alkoholem. Gościnni Rosjanie próbowali pomóc muzykom, pojąc ich zsiadłym mlekiem. Na nic to się jednak nie zdało. Powrót do Polski trzeba było przerwać. Niemien wysiadł z autobusu i zwymiotował przy drodze. Kiedy koledzy zobaczyli białą plamę, stwierdzili, że to nie jest przysłowiowy "paw", tylko wręcz imponujący... "łabędź". Oficjalna wersja była jednak nieco inna - pseudonim miała ponoć zainspirować charakterystyczna dla Polaków zza Buga miękka wymowa piosenkarza. Kto wie, jaka była prawda? Faktem jednak jest, że po powrocie z ZSRR wokalista rzucił picie.

Historia z rzygającym Niemenem sama jest rzygowinami chorej publicystyki i często w półświatku dzisiejszych artystów i publicystów funkcjonuje jako opowieść o Niemenie.
Dodam, że opowieść na poziomie opowiadających i zasłuchanych.
Inną sprawą jest, że Niemen nie pił, walczył ze skłonnościami do picia swoich muzyków i nie mogąc sobie z tym poradzić, użył tego jako jeden z argumentów dla których postanowił tworzyć samotnie. Łabędziowa historia była już w tylu wersjach opowiedziana, że szkoda na nią czasu. Jednak, dla tych, którzy dowiadują się o Niemenie od starszych, należy wspomnieć, że podobną, lecz diametralnie inną wersję podała Gazeta Wyborcza, a jeszcze inną nijaki pan Skiba.

Akademia prymitywnych sensacji
Byłem na tej prelekcji i czuję, że zostałem zmuszony do zabrania głosu.
Po przeczytaniu wpisu anitan222 pojąłem, że autorka i ja byliśmy na dwu różnych imprezach.

Autorka wpisu zachwycona pierwszą „merytoryczna” częścią i zniesmaczona zaprezentowanym w drugiej części pędem na kasę występujących gości.
A więc od początku.
Spotkanie z prelegentami moderowali panowie Skiba i Konjo.
Już na początku pan Konjo szukając agentów na sali dopatrzył się „agenta Tomka, tego od krzyża”. Ruszyło mnie to. Jakim prawem (czyżby prawem naigrywania się rozumianego przez niego jako rozrywkę?) pan Konjo podjął się szerzenia pogardy do tych, którzy inaczej niż on i jego środowisko postrzegają świat?
Moderujący imprezę pan Skiba usilnie szukając tematów do rozmowy błądził po śmietniku i tam je wynajdywał. Ani słowa o skali zjawiska Niemen, nic o twórczości, ale za to chora i wyssana z chorego palca historia o Niemenie pijącym z gwinta i zarzygującym przedział w pociągu i pasażerów. To tyle w skrócie o części „merytorycznej”, podobno ciekawej.
Autorka wpisu jakby nie dostrzegała, że oprócz ludzi interesownych, są na szczęście jeszcze dzisiaj ludzie ideowi. To tyle na temat części dotyczącej procesów.
http://www.mmtrojmiasto.pl/blog/entry/2 ... a+%22.html

Pod tym linkiem można poczytać więcej.


Cytuj:
Tymczasem stara władza wmanewrowała go w kompromitującą akcję propagandową. Tuż przed 13 grudnia 1981 roku piosenkarz nagrał specjalny program świąteczny dla polskiej telewizji. Opowiadał w nim o swej fascynacji Norwidem i rzucił za wieszczem pozytywistyczne hasło: "Pracujmy"! Władze wycięły z audycji pasujące jej fragmenty i wyemitowały je po wprowadzeniu stanu wojennego, jako apel artysty... o zaniechanie strajków i powrót do pracy. Nic niewiedząca o tym opozycja w podziemiu i za granicą potępiła z goryczą Niemena.

Musimy zauważyć, że opozycja, ta koncesjonowana, była dość wpływowa i powiązana z całym światem. Dobrze też współdziałała z peerelowskimi władzami okupacyjnymi, choćby tylko z racji roli jaką odgrywała na linii pomiędzy Polakami zrzeszonymi w Solidarności, a sowieckim okupantem.
Kiedy władze zmontowały fałszywy wywiad z Niemenem i wyemitowały go w mediach, to opozycja, ta pracująca w charakterze opozycji, nie tylko nie kiwnęła palcem, aby obnażyć manipulację okupanta, ale wręcz odwrotnie, roztrąbiła na cały świat jaki to Niemen kolaborant.
A przecież wszyscy rozsądni ludzie wiedzieli, że to celowe działanie mieszające ludziom w głowach i jednocześnie uderzenie w nie lubianego przez okrągłostołowców artysty.
Dziś próbuje się, ujawniając prawdę, ujawnić jedynie jej część, przedstawiając opozycję jako również wprowadzoną w błąd przez władzę. Ale my dziś doskonale wiemy, że koncesjonowana opozycja i okupacyjna władza to jedna i ta sama okrągłostołowa sitwa.
Dziś też są te dwie siły jedną i tą samą grupą interesu, dla którego Polska, Polacy i nasza kultura warte są tyle, że zauważa się nas i naszą kulturę tylko w kontekście niechęci.



Cytuj:
Nie był to jednak dobry czas na takie eksperymenty - na Zachodzie wybuchła punkowa rewolucja i gwiazdy progresywnego rocka zostały uznane za "dinozaurów", których trzeba wykończyć.

Kiedy pojawił się w muzyce np. Czajkowski, nikt Bacha, czy Chopina nie uznał za dinozaurów muzyki. Górecki nie wyparł z publicznej przestrzeni słuchających muzyki klasycznej np. Moniuszki. Ale dzisiejsze kacyki lewackie wypierają z naszej kultury Mickiewicza, Sienkiewicza, Kossak Szczucką, Mackiewicza. Nie publiczność, a władza, poprzez media wykańcza tych, którzy im nie pasują. Tamten rock z lat siedemdziesiątych szedł w swoim rozwoju w kierunku sztuki, był ambitny i chciał być nośnikiem odwiecznych wartości. Dlatego postanowiono jego rozwój zatrzymać, a w zamian wesprzeć sztukę mniej ambitną, a często nawet destrukcyjną.


Cytuj:
Dwie ostatnie płyty, które nagrał - "Terra Deflo¬rata" i "spodchmurykapelusza" - są uroczo anachroniczne. Stworzył je co prawda na nowoczesnych syntezatorach, ale zawierają muzykę świadomie niemodną, daleką od tego, co grało się w tym czasie w kraju i na świecie, uparcie odwołującą się do progresywnej estetyki popularnej w latach 70. Nic więc dziwnego, że ani nie zdobyły pochlebnych recenzji, ani nie przyniosły mu tak upragnionej sympatii u szerokiej publiczności.

Muzyka nie zadecydowała o słabym powodzeniu tych płyt, ale teksty, których inżynierowie dusz nie mogli zaakceptować. Świadomość, panie świadomość, to ona zagraża globalistycznym psychopatom, a nie muzyka.


Cytuj:
w telewizji przypominano stare programy z jego udziałem i pokazano nowe. Wszystkiemu temu towarzyszyła jednak podświadoma gorycz - że dopiero śmierć Niemena wymusiła na mediach i ich odbiorcach przypomnienie sobie o jego osobie i twórczości.

Nie tyle śmierć, co nacisk fanów Niemena wymusił na mediach pokazanie niektórych programów, ale wciąż są jeszcze materiały, których nie wyemitowano.


Cytuj:
. Przywołanie trudnych momentów z jego życia pokazywało również dobitnie, że piosenkarz często był ofiarą - nie tylko wspomnianych mediów, ale też politki czy zwykłej ludzkiej zawiści i nietolerancji.

Zawiść, zawiścią, ale nienawiść, ta to już jest poważnym problemem. Zawiść dotyczy ludzi, a nienawiść systemu. Ten system, który nas obecnie wziął w niewolę, bardzo nienawidzi prawdy, piękna, dobra. Cóż Niemen nie ma szans w tym systemie zaistnieć naprawdę, tak na poważnie. Tych szans nie dano również Prusowi, Żeromskiemu, Sienkiewiczowi … coraz dłuższa jest ta lista. System się rozbudowuje, kosztem kurczenia naszej kultury. Jak ją skurczy do wielkości czarnej dziury, to będzie eksplozja i znów staniemy się normalni, jak kiedyś. System kocha w nas idiotów, a nie cierpi tych którzy są świadomi rzeczywistości i tej całej wpajanej nam degrengolady.
Co do tolerancji to zapytam retorycznie, kto … nie toleruje twórczości Niemena?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czesław Niemen - artystyczne ścieżki.
PostNapisane: 07 lut 2014, 00:43 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
Aerolit napisał(a):
W dość dobrym, z grubsza, artykule jest sporo, załóżmy że nieświadomie zamieszczonych, informacji nieprawdziwych, więc musimy je wskazać i wyjaśnić, gdyż na naszym forum wszystko musi być, i jasne, i klarowne.
To ma być dość dobry artykuł? Ten niefortunny prześmiewczy gniot, zebrany wraz z narzucanym przez lata brudem, paplający jak papuga o tym, że gdzieś coś tam słyszała...
Ja bym wywaliła takie wypociny, a nie korygowała skrzywionego obrazu czyjejś chorej ambicji pisania o czymś, o czym nie ma się podstawowej wiedzy ani zielonego pojęcia.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /