Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 06 lut 2012, 12:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30969
Tak nie często dziś w artystach dostrzega się człowieka. Raczej przedstawia się ich jako gwiazdy, celebrytów, rozdmuchuje się ich słabości, odchyłki, problemy.
A przecież to są zwyczajni jak my normalni ludzie (o ile takimi są) i mają te same problemy które mamy i my.


Moje wspomnienia o Jednym Polskim Muzyku, który od nas odszedł

Ze śmiercią Czesia Niemena – Czesława Niemena – umarł pewien świat, który ja jeszcze pamiętam, świat w pojęciu zachowania postaw ludzkich z okresu mojego dzieciństwa, z okresu dojrzewania – pamiętam mojego Ojca, członków rodziny, nawet pewnych przyjaciół. Ze zdziwieniem po dłuższym czasie zorientowałam się, że jest go coraz mniej. Ze zdziwieniem, jak już dorastałam, zauważyłam, że się coraz mniej z takimi ludźmi, którzy reprezentują pewien sposób bycia, zachowania, stykam.

A już naprawdę wielkim szokiem dla mnie było i zaskoczeniem, kiedy zaczęłam pracować w Agencji Koncertowej Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego i zauważyłam wśród wielu osób, które w jakiś sposób lubię, że każda prawie z nich, którejś z tych cech nie miała, a które wszystkie posiadał Czesław Niemen.

Nie muszę chyba pisać o tym, jak bardzo z tego powodu boleję i właściwie czuję się jakby w jakiejś pustce, osamotniona, bo nawet nigdy nikomu tego nie mówiłam, tylko coraz bardziej się dziwiłam. Zaczęłam się odsuwać od ludzi, od przyjaciół, mniej spotykać, nie bywać na żadnych imprezach towarzyskich, wymawiać się jakimiś zajęciami, stanem zdrowia. Dlatego też odeszłam wtedy ze Stowarzyszenia Jazzowego, zrezygnowałam i pojechałam na 20 lat w Bieszczady. Oprócz mojego dzieciństwa te 20 lat wspominam najlepiej w moim życiu. Dopiero chyba śmierć tak bolesna Cześka doprowadziła do tego, że teraz spróbuję napisać, czego w życiu mi brak i co zabrał ze sobą Czesiek, odchodząc od nas.


Otóż żyjemy obecnie w czasach zupełnej dewaluacji etyki, kultury, moralności, przyjaźni, lojalności, patriotyzmu. Te wszystkie cechy posiadał właśnie Czesław. Tak smutno, że tacy właśnie ludzie jak on odchodzą, gdy otacza nas wszechobecne chamstwo, bezwzględność i kumoterstwo.

A odszedł On, tak jak żył – cicho i skromnie, nie życzył sobie nawet głośnego pogrzebu... I tego Czesiu, już nie uszanowali Twoi przyjaciele i tak sobie myślę, że może to dobrze, pomimo Twojej woli. Pogrzeb był wielką manifestacją żalu za Tobą i cierpienia z powodu Twojego odejścia. Mam nadzieję, że patrząc na tych wszystkich ludzi z góry, choć trzymali cięte kwiaty w dłoniach, których Ci było żal zrywać, nie masz do nich pretensji.

Nie byłam na Twoim pogrzebie, byłam w domu, całą duszą i sercem związana z tymi wszystkimi ludźmi, z Twoimi córkami, z Twoją piękną żoną, która niosła Twoją urnę sama – jak potem widziałam w telewizji. Siedząc tak w pokoju, w pewnym momencie huknął ogromnie głośny piorun, aż zadrżały szyby w drzwiach balkonowych i moja kotka wbiegła pod tapczan ze strachu. Powiedziałam do niej – kiciu, nie bój się, nie denerwuj, to pogrzeb Cześka Niemena, to Niebo się przed Nim otwiera.

Odszedł ostatni Polak z godnością – to moje zdanie. Wśród jego równolatków, a moich znajomych, kolegów i przyjaciół nie ma już takich ludzi jak on, już mu nikt nie dorówna. Niech nie gniewają się na mnie o to, nie przestałam ich lubić, tylko, jak żal że już takich ludzi, takich Polaków – nie ma i nie będzie. Nie chcę nikogo tym obrazić, ale ja tak czuję po prostu.

Jeszcze powinnam dodać jedną bardzo ważną cechę Czesia Niemena. Właściwie, nie wiem, mam opory, jak piszę „Czesio”; ciągle chcę tak poważnie: Czesław, Czesław Niemen... Nigdy o nim nie myślałam jako o Czesiu, tylko zawsze o Czesławie Niemenie. Teraz, gdy nie żyje, ciągle spotykam się z tym, że w myśli wymawiam jego imię – Czesio.

Miał jeszcze jedną zaletę, której nie wymieniłam. O tym mi się przypomniało, jak czytałam w „Rzeczpospolitej” wspomnienie o nim i tam dowiedziałam się, że leczył gołębie, takie miejskie zwykłe gołębie, na które ludzie się skarżą, że jest ich za dużo, że zanieczyszczają miasto.

Wtedy mi się przypomniało, jak pojechałam gdzieś na obrzeża Polski, gdzie stał stary zamek w parku z jeziorem – chyba to był Łagów, gdzie Czesław Niemen razem ze swoimi muzykami mieszkał wysłany przez Stowarzyszenie Jazzowe, Agencję Koncertową i przygotowywał nowy program. To był zespół Akwarele. Z okazji pracy swojej w Agencji Koncertowej pojechałam coś tam załatwić. Wszystkich spotkałam nad jeziorem, bo przyjechałam w porze obiadowej; portier powiedział mi, że są po obiedzie i odpoczywają, a potem znowu będą mieli próbę. Nie było wśród nich lidera. Porozmawiałam chwilę i zapytałam – gdzie on jest, a oni ze śmiechem mi powiedzieli, że jest u siebie w pokoju, bo ratuje od śmierci rybę...

Okazało się, że jeden z muzyków ją złowił, gdy pluskali się w wodzie i Czesław poprosił go, aby mu ją oddał: „Za mała jest, żebyś się nią podzielił z kolegami, a sam jak będziesz jadł, to Ci będzie głupio”. Rzeczywiście, jak weszłam do niego do pokoju, to zawołał – „tu jestem”! W ogromnej łazience zastałam go klęczącego przy wannie, wanna była pełna wody, w wannie była ryba, niewielka, miała jakieś 20 cm i Czesław palcem, takim wiatraczkiem pryskał ją wodą w pyszczek. Spytałam, co robi. Odpowiedział, że napuszcza jej powietrze z wodą, żeby jej łatwiej było oddychać. Niedługo wyjechałam, żeby wrócić przed nocą do Warszawy, nie wiem, czy uratował jej życie.

Razu jednego w Warszawie po próbie z zespołem Akwarele Niemen zaproponował muzykom wspólny spacer – byłam tego świadkiem. Zmęczeni spytali, po co? „Aby krzewić wśród Warszawiaków kulturę bycia i estetykę ubioru” – odpowiedział śmiejąc się.

Kto o tym teraz myśli?...

Autor: Zofia Komedowa-Trzcińska 22 kwi 04, 08:24
Źródło: Jazz Forum

http://muzyka.onet.pl/publikacje/artyku ... omosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 07 lut 2012, 21:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30969
Wspomnienie o Czesławie (2008 r.)

Dzień 16 lutego jest dla polskiej kultury bardzo istotną datą. Tego dnia przed 69 laty urodził się jeden z najwybitniejszych polskich artystów, człowiek wielkiego formatu, który jeszcze za życia stał się swoistą legendą - CZESŁAW NIEMEN.

Warto pamiętać, że 17 stycznia minęło 4 już lata od chwili, kiedy od nas odszedł.
Jego bardzo ciekawa, jednocześnie niezwykle skromna osobowość, może być wspaniałym przykładem wierności najwyższym wartościom i najbardziej wzniosłym celom.
Niemen oprócz niesamowitych walorów dostrzeganych przez liczne grono wielbicieli Jego ponadprzeciętnego talentu, który z łatwością można było zaobserwować we wszelkich poczynaniach artysty na koncertach, festiwalach, czy usłyszeć na falach eteru i wydanych przezeń płytach, odtwarzanych w wielu polskich (i nie tylko) domach - potrafił wykonywać też różne inne czynności, m.in. doskonale radził sobie z pracami związanymi ze stolarstwem. Wszystkie inne umiejętności, które trudno zliczyć, wykorzystywał bardzo aktywnie, wiodąc przy tym ciekawe, aczkolwiek pełne jednak przeciwności życie.

Był ogromnie wrażliwym, otwartym na prawdę i solidarność, pełnym wewnętrznej pokory twórcą. „Ja nie tych wysoko postawionych grona, nie ubolewam - wyższe są drzewa” - słowa te umieścił w jednym z bardzo często wykonywanych utworów, podczas występów - począwszy od połowy lat 80-tych minionego stulecia. Korzystając z okazji osobistej rozmowy, niegdyś przed koncertem Olsztynie, artysta przekazał mi w sposób bardzo szczery, niezwykle inspirującą myśl. - „Chciałbym bardzo, żeby koncerty, które gram - były wydarzeniem dla obserwatorów. To dla mnie bardzo ważne, zawsze do tego dążę”.

W ostatnich kilku latach życia coraz rzadziej koncertował, wybrał domowe zacisze, gdzie oprócz muzycznych opracowań pisywał frapujące w formie i treści wiersze oraz felietony zamieszczane w prestiżowej prasie muzycznej.

Nigdy sobie nie odpuszczał w poszukiwaniu i kreowaniu najciekawszych twórczo rozwiązań. Potrafił bardzo, bardzo długo, z godną największego uznania pracowitością, połączoną z cierpliwością - wytrwale układać poszczególne dźwięki w swoisty „muzyczny obraz”.
Oprócz „malowania dźwiękiem” - jak sam mawiał - malował i w rzeczywistości, od bardzo dawna. Większość okładek Jego płyt jest osobistym dziełem Niemena. Były też i wystawy.
Być może nie wszystkim wiadomo, iż Niemen jest jednym z prekursorów nośnika DVD w Polsce. W swoim studio wykonał sporo ciekawych zapisów tego typu i zapewne ujrzelibyśmy bardzo interesujący krążek z frapującym dorobkiem twórczym w tym segmencie dokonań, gdyby nie zabrała nam Go przedwczesna śmierć.

Nie tak dawno ukazał się archiwalny koncert Czesława Niemena z grupą współpracujących z Nim muzyków, prezentujący nieznane do tej pory koncertowe nagrania z 1974 roku - pod nazwą „41 potencjometrów Pana Jana”. Na marginesie ów Pan Jan, to znany, ceniony, nadal pracujący w Polskim Radio prezenter i dziennikarz - Janusz Kosiński, który ponad 30 lat temu na roboczo, zgodnie z sugestiami samego Niemena, dosłownie wyciął z zapisu koncertowego to, co sobie zażyczył artysta, i tak oto, po obróbce cyfrowej w Londynie - Polskie Radio wydało kolejny album muzyczny niezapomnianego idola kilku już pokoleń.

W niemenowskim archiwum muzycznym jest jeszcze wiele utworów, które zapewne będą wydane w bliżej nieokreślonym terminie. Nie sposób tu omówić tej kwestii, podobnie, jak i całej twórczości, która ze względu na różnorodność i nowatorskie rozwiązania w pewnych obszarach - nie pozwala wręcz sztywno sklasyfikować muzyka w tylko tym, czy owym gatunku muzyki.
Ciekawostką jest to, że swego czasu artysta stwierdził: „Najpiękniejsze kawałki muzyczne już napisano”. Nie ukrywał, że ceni muzykę dawnych, wielkich mistrzów. Czasem zdarzało się, że na koncertach w latach 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku do jednego z utworów wplatał obszerne fragmenty „Etiudy Rewolucyjnej”.

Rzadko spotykana barwa i zakres możliwości emisji głosu, tak charakterystyczne dla Niego - były połączeniem naturalnego daru od Boga, umiejętności wykorzystania tego w sensowny sposób i ogromu pracy w tej sferze. Wraz z tym umiejętności kompozytorskie i instrumentalne oraz informatyczne uczyniły Go artystą kompletnie niepowtarzalnym!
W ogóle, to Czesław Niemen był niezmienny w swoich przekonaniach i dążeniach, nigdy nie zazdrościł nikomu niczego. Cenił wszystko to, co było jak najdalsze od zawiści, wrogości i głupoty. Zawsze podkreślał walory uczciwej pracy, jako wartości znaczącej samej w sobie.
W jednym z ostatnich wywiadów radiowych - w grudniu 2003 roku na zakończenie skierował do wszystkich swoiste przesłanie. Oto krótki fragment tej wypowiedzi: „Niech nikt nie liczy na to, że ktoś mu coś umożliwi, czy też coś otworzy, że ktoś komuś coś da... Starajmy się robić to sami. Chwalmy pracę”.

Jacek Knieć

http://www.wolnadroga.pl/?dzial=archiwu ... par=niemen


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 10 lut 2012, 15:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30969
Czesław Niemen - artysta „osobny”

Jak wspominać postać legendarną, fenomen polskiej muzyki ostatniego wieku? Wszystko, co zostanie powiedziane, naznaczone być musi niedopowiedzeniem, fragmentarycznością, ledwie naszkicowaną kreską.

Ta osobność Czesława Niemena niejako wpisana była w jego istnienie od samego urodzenia: urodził się w Starych Wasiliszkach w 1939 roku (dzisiejsza Białoruś). Pochodził więc z przestrzeni małych ojczyzn, granicznych, naznaczonych osobnością, innością. Z domu, w którym pielęgnowano tradycje patriotyczne. Dlatego też właśnie najprawdopodobniej w jego osobistej refleksji i interpretacjach muzycznych wybieranych utworów polskich poetów Cypriana Norwida, Kazimierza Przerwy Tetmajera pobrzmiewa charakterystyczna dla kultury polskiej nuta melancholii, zadumania, a nawet cierpienia...

W 1958 roku rodzina Wydrzyckich wraz z falą repatriantów powróciła do Polski, a Niemen zaczął uczęszczać do średniej szkoły muzycznej w Gdańsku. W wolnych chwilach studenckim klubie „Żak” w Gdańsku wykonywał latynoamerykańskie melodie. W takim wcieleniu muzycznym – rozsentymentalizowanym, z falsetowymi zaśpiewami, akompaniując sobie na gitarze – wystąpił w 1962 roku na Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Został laureatem tego konkursu. Nagroda w konkursie była zdecydowanie wyjątkowa: trasa koncertowa z Czerwono-Czarnymi.

W 1963 roku Niemen wraz z Niebiesko-Czarnymi wziął udział w I Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, utwór „Wiem, że nie wrócisz” stał się przebojem opolskiej publiczności. W grudniu tego roku Czesław Niemen odbył swoją pierwszą podróż na Zachód, gdzie wraz z Niebiesko-Czarnymi wystąpił w paryskiej Olympii. Wówczas to po raz pierwszy wystąpił pod pseudonimem Niemen. Pseudonim ten obmyśliła żona Franciszka Walickiego. Nazwa Niemen kojarzyła się z rodzinnymi terenami poety, a jednocześnie łatwo wpadała w ucho. To nazwisko w jakimś stopniu ukazywało „osobność” obecności Niemena w przestrzeni muzycznych działań: z perspektywy czasu ukazywało jedno z wcieleń artystycznych poety - pieśniarza: człowieka zakorzenionego w polskiej tradycji z jednoczesnym jego wychyleniem ku temu, co współczesne.
Kolejny przebój „Czy mnie jeszcze pamiętasz?” stał się inspiracją muzyczną dla Marleny Dietrich, która napisała pieśń „Matko, czy mi wybaczysz” wykorzystując melodię Niemena.
W 1967 roku Niemen założył własny zespół Akwarele, z którym wystąpił na festiwalu w Opolu. Zaprezentował wtedy premierowy materiał muzyczny, gdzie szczególnie wyrazisty i charakteryzujący okazał się poemat „Dziwny jest ten świat”. Wykonał go we właściwy, charakterystyczny, ekspresyjny sposób, a jednocześnie istotne w kontekście polskiej rzeczywistości i relacji międzyludzkich okazały się sensy wpisane w słowa pieśni. Dzięki temu utworowi zyskał miano kontestatora polskiej estrady, duchowego i mentalnego przywódcy młodzieży na drodze rewolucyjnego, buntowniczego sposobu myślenia, zachowania czy kontrowersyjnego, wykraczającego poza mieszczańskie kanony, sposobu ubierania się. Niemen za interpretację „Dziwny jest ten świat” otrzymał w Opolu Nagrodę Specjalną Przewodniczącego Komitetu d.s. PRiTV. Utworu nie można było usłyszeć w żadnej rozgłośni radiowej. Album „Dziwny jest ten świat” otrzymał pierwszą w historii Złotą Płytę.
Niemen należał do tych niespokojnych i niebanalnych artystów, którzy mieli głębokie poczucie i potrzebę ciągłego poszukiwania różnorodnych rozwiązań artystycznych. Jakby obok głębokiej potrzeby osobności, istniała w nim ciągła otwartość na to, co nowe i współczesne, potrzeba ciągłego uaktualniania i modernizowania własnego rozumienia sztuki, roli artysty we współczesnym świecie, warsztatu muzycznego. Stąd na przykład jako pierwszy w Polsce muzyk posiadał organy Hammonda. Tę niespokojność artystyczno-osobowościową ujawnią późniejsze dokonania: jego fascynacji amerykańskim soulem, co słychać w nagraniach studyjnej płyty „Sukces” lub w nowych aranżacjach dawnych przebojów.

Następny etap twórczości to stworzenie grupy Enigmatic. Longplay Niemen Enigmatic. Powstaje „Bema pamięci żałobny rapsod” do słów Cypriana Norwida, a artystycznym dopełnieniem stał się film TVP pt. „Rapsod” w reżyserii Janusza Rzeszewskiego.
Na początku lat siedemdziesiątych ukazuje się pierwsza płyta, której okładka, co ciekawe i zdecydowanie pionierskie na polskim rynku muzycznym, przedstawiała jedynie wizerunek artysty, z pominięciem jego nazwiska i tytułu. Jego wyjątkowość i wysoki kunszt artystyczny wyrażał główny utwór płyty: „Człowiek Jam Niewdzięczny”. Na poziomie sensów przypominał ”Dziwny jest ten świat”, muzycznie charakteryzowały go hardrockowe rozwiązania instrumentalne.

Na festiwalu Opole w 1979 Niemen pojawił się jako juror, ale zarazem wykonał nową, elektroniczną wersję utworu „Dziwny jest ten świat”. Tego samego lata otrzymał Grand Prix festiwalu sopockiego za piosenkę do wiersza Iwaszkiewicz pt. „Nim przyjdzie wiosna”.
W latach osiemdziesiątych wydał jeden album. Płytę „Terra Deflorata” z 1989 roku nagrał solo, z użyciem jedynie elektronicznych instrumentów. „W pewnym momencie zrozumiałem, że nie wolno mi bez końca stać w świetle reflektorów” – powie w jednym z wywiadów.
W czasie ważnych przemian politycznych wspomaga swoim autorytetem Solidarność - wystąpił w jej programie przedwyborczym. Użyczył wtedy przeboju „Dziwny jest ten świat”.
W ostatnich latach artysta skoncentrował się na pracy we własnym studiu muzycznym. W kompozycjach chętnie wykorzystywał instrumenty elektroniczne i syntezatory. Na muzykę młodego pokolenia Niemen patrzył z rezerwą. W takiej postawie ujawnia się silne przeświadczenie o tym, że wielka sztuka muzyczna nie jest jedynie „wielką balangą, pląsomanią, śpiewaniem dla samego śpiewania”.

Zmarł 17 stycznia 2004 roku po długiej chorobie nowotworowej. Pogrzeb artysty odbył się 30 stycznia na warszawskich Powązkach. Osobność Niemena wyraża się w jego szerokim otwarciu na inne sztuki, w ciągłym przekraczaniu własnych ograniczeń.
Był artystą interdyscyplinarnym, szeroko pojmującym sztukę, artystą multimedialnym. Do takich działań przekraczających działalność piosenkarza zaliczyć można udział w filmie Marka Piwowarskiego „Sukces”, współpracę z Andrzejem Wajdą przy filmie „Wesele” oraz przy spektaklu muzycznym księga Krzysztofa Kolumba”. Tworzył muzykę teatralną np. do przedstawienia „Sen Srebrny Salomei” według Juliusza Słowackiego czy „Mindowe”. Muzykę do seriali TVP „Przygrywka”, „Rodzina Leśniewskich” czy „Kłusownik”.

Oprócz dzieł muzycznych, muzyki Niemen tworzył też prace plastyczne. Później szczególnie zainteresowała go grafika komputerowa. W 2001 roku przeznaczył część prac na licytację przeznaczając dochód z aukcji dla Polskiej Akcji Humanitarnej.
„Mówi się o Niemenie, że był artystą osobnym. To prawda - nie bywał, jak napisał Norwid, u ‘osób w ślicznie zapiętych krawatach’. Chronił się w świecie muzyki, w przyjaznym królestwie dźwięków, pośród swoich instrumentów. Unikał zawiści, agresji i braku zrozumienia. Ale nie zapominał przecież o zwykłych ludziach - stale był nadzwyczaj blisko ich spraw, uczuć i tęsknot. Dla ludzi tworzył i ludzie Go kochają” - powiedział podczas uroczystości pogrzebowych wiceminister Rafał Skąpski.

Refleksja o Czesławie Niemenie byłaby pozbawiona jakiejś prawdy o artyście bez przywołania jego przeświadczenia wypowiadanego w rozmowach z artystą, że mimo wszystko „Piękny jest ten świat” .
Joanna Wnuczyńska

http://www.pejzazbezciebie.pl/czeslaw-niemen.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 16 lut 2012, 20:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30969
73 lata temu urodził się Czesław Niemen.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 16 lut 2012, 21:13 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3227
Aerolit napisał(a):
73 lata temu urodził się Czesław Niemen.
Miałby dziś skończone 73 wiosny.
Jak wiele mógłby jeszcze zrobić przez te 8 lat, w których go nie ma.
Jak wiele mógłby jeszcze zrobić przez następne osiem lat...i kolejne osiem lat...
Twórczość nie wymaga siły, nie jest uciążliwa, nie goni, nie zrzędzi, rozciąga się jak błękitne wody Niemenu wkradając się dyskretnie w poszarpane brzegi.

A ze mną dziś Niemen Spodchmurykapelusza...
ot, teraz już wiem, czemu... :oops:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 03 mar 2012, 22:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30969
Stwórzmy portret Czesława Niemena widziany oczami Czytelników

- Boisz się starości, śmierci, przemijania? - Nie, ale czuję lęk przed zniedołężnieniem psychicznym. - A kim jesteś? - Kiedyś nazywano mnie głupcem, a dziś jestem ściśnięty w dziwacznym ciele człowieka...

Obrazek
1. Czerwiec 1979, Zielona Góra. Kolejne spotkanie z Niemenem. Podczas Festiwalu Piosenki Radzieckiej otrzymał medal za zasługi dla kultury (przypięty do marynarki). (fot. fot. Archiwum autorki)

CZESŁAW NIEMEN. Gdyby żył, w poniedziałek skończyłby 70 lat! Ale Go nie ma. Odszedł pięć lat temu. Fizycznie. Bo mentalnie jest obecny w sercach bliskich, znajomych, fanów...

Na pewno wielu z nas miało okazję zetknąć się z Nim osobiście. Wszak Niemen często bywał w Zielonej Górze. - Pamiętam jego występ w Hali Ludowej w 1969 roku. Szał był ogromny, nie chcieli nas wpuścić - wspominał tuż po jego śmierci Andrzej Flügel, kolega z redakcji.

Też pamiętam ten koncert: z biletem przepycham się do środka. Z różą w ręku. Dla Niego. A On w słynnym kożuszku zaśpiewa, że świat jest dziwny (potem siostra też mi taki kożuszek uszyje), że gdzieś stodoła płonie... I po tej "stodole” wbiegam na scenę, wpycham Mu w dłoń przywiędłą już różę...

Gdy w oczy Jego spojrzę...

W Niemenie zakochuję się dużo wcześniej. Na adapterze w kółko puszczam jego utwory. Ten głos, ta muzyka, te słowa...I marzę. Że któregoś dnia choć na krótko spojrzę Mu w oczy, że dotknę...

- On nie śpiewa, tylko się wydziera! - moja mama nie rozumie mojej fascynacji. A potem sama Go pokocha. Za "Bema pamięci rapsod żałobny”.
A ja z przyjaciółką Ulą biegamy po urzędach. Żeby zarejestrować Towarzystwo Wielbicieli Talentu i Twórczości Czesława Niemena. I urzędnicy robią wielkie oczy. I mówią, że jesteśmy za młode, by towarzystwa otwierać..

Rosnę, a wraz ze mną rośnie moja miłość. Mam 16 lat i swój pokój obkładam zdjęciami: plakaty na ścianach, fotografie pod szkłem...
Mam 18 lat, gdy postanawiam Go poznać.

Poznęcać się nad sobą

Hala Ludowa. Wpycham się za kulisy. Kłamię, że jestem dziennikarką.
- Bethoven twierdził, że muzyka jest mądrością i filozofią. A czym muzyka jest dla pana? - głos mi drży.
- Jest mądrością i filozofią... - odpowiada...
Rozmowa trwa z pół godziny, wywiad ukazuje się w "Sztandarze Młodych”. Tak zaczyna się moja przygoda z dziennikarstwem.

Rok 1977. Warszawa. Spotykam Go na ulicy. Nie pamięta mnie, Ale umawia się na rozmowę w swoim studio w Teatrze Wielkim. Rozmawiamy długo.
A potem kolejne lata i kolejne spotkania.

- Boisz się śmierci, starości, przemijania? - pytam w jednym z wywiadów dla "GL”.
- Nie. Natomiast czuję lęk przed zniedołężnieniem psychicznym.
- Kim jesteś?
- Nazywano mnie głupcem, że niewiele mam do powiedzenia. Więc postanowiłem poszargać własną twórczość, poznęcać się nad sobą...Dziś jestem ściśnięty w dziwacznym ciele człowieka o zachrypniętym głosie...

Stwórzmy portret

NIEMEN. Trudny rozmówca... Starannie dobiera słowa, mówi wolno, na proste pytania odpowiada filozoficznie. Wrażliwy.

- Wiesz, mam strasznie pogmatwane życie... - opowiadam w kawiarence. Rok chyba 1989.
- Każdy je ma... Moje życie też nie jest proste - mówi. A potem przytula i po ojcowsku całuje w czoło.

Urodził się 16 lutego w Wasiliszkach na Grodzieńszczyźnie. Zmarł 17 stycznia 2004r. w Warszawie. Wielki Artysta. Kontrowersyjny. Niezależny. Wolny człowiek. Wielu z nas poznało go osobiście, dla wielu stał się inspiracją...
Stwórzmy portret Niemena widziany oczami Jego fanów.

Czekam na Wasze wspominki o Niemenie. A może macie z Nim wspólną fotografię?

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.d ... /928440988


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 09 mar 2012, 19:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30969
"On do końca był oddany muzyce…" - 73 rocznica urodzin Czesława Niemena

Przyszedł na świat 16 lutego 1939 roku w przededniu II wojny światowej w niewielkiej białoruskiej wiosce na należącej wtenczas do Polski Grodzieńszczyźnie. Śpiewał i grał przez całe życie. Odszedł na zawsze 17 stycznia 2004 roku w Warszawie.

Czesław Juliusz Wydrzycki, później znany jako Niemen, urodził się we wsi Stare Wasiliszki niedaleko Lidy i Szczuszyna, ale też w pobliżu Grodna.

Jego ojciec, Antoni, miał, jak twierdzą ludzie jeszcze pamiętający go, przysłowiowe złote ręce. Umiał nastroić fortepian, organy, potrafił naprawić maszynę do pisania, rower czy nawet zegarek. Pan Antoni Wydrzycki był organistą w miejscowym kościele, śpiewał. To właśnie on, żołnierz Armii Krajowej, zaszczepił młodemu Cześkowi zainteresowanie muzyką, które pielęgnowała w nim także matka, Anna z Markiewiczów, śpiewająca w kościelnym chórze.

W domu państwa Wydrzyckich stał fortepian, patefon, stale rozbrzmiewała muzyka. A ich syn pierwsze bardziej profesjonalne kroki stawiał w szkole muzycznej w Grodnie. Później uczył się już w gdańskiej szkole muzycznej w klasie fagotu.

Niedługo po skończeniu 19 lat, w maju 1958 roku, Czesław Wydrzycki ożenił się z Maria Klauzunik z tychże Wasiliszek, z zawodu pielęgniarką. W ramach masowych przesiedleń Polaków z Kresów Wschodnich rodzina Wydrzyckich wyjechała w tym samym roku z Białorusi. Powodem, może nawet głównym, był oczekujący Czesława pobór w szeregi Armii Czerwonej, jak również zaproszenie byłego szefa polskich socjalistów Władysława Gomułki do osiedlania się w nowej ojczyźnie.

Młode małżeństwo zamieszkało najpierw w Świebodzinie, a następnie przeniosło się do Białogardu i Kołobrzegu. Wydrzyccy osiedli w Sopocie i tu w 1960 roku przyszła na świat córeczka Maria, którą tata nazywał Misią. Rodzice Misi rozwiedli się jednak w 1971 roku.

Czesław, gdy miał tylko możliwość, odwiedzał rodzinną wieś, choć niezbyt często. Po śmierci pana Antoniego i jego żony Anny, ich dom w Starych Wasiliszkach pozostawał niezamieszkany. Starsza o 13 lat siostra Czesława – Jadwiga, po wyjściu za mąż też wyjechała z rodzinnej miejscowości. Taki stan rzeczy trwał aż do śmierci wielkiego artysty. Dopiero potem lokalna społeczność postanowiła ocalić od zapomnienia ten stary drewniany dom. W miejscowym kościele pojawiła się tablica pamiątkowa ku czci sławnego mieszkańca Wasiliszek.

Na początku 2011 roku w rodzinnym domu Czesława Niemena otworzone zostało niewielkie muzeum.

Są tam właściwie tylko trzy małe pomieszczenia. Dwa pokoje i malutka kuchnia. Wystrój wnętrz pozostaje taki, jak wtedy, gdy mieszkali w nich jeszcze rodzice Czesława. Czuje się tam atmosferę lat 60-70 ubiegłego stulecia. A po pomieszczeniach oprowadza i opowiada o nich emerytowany urzędnik z Nowych Wasiliszek, który osobiście znał autora „Snu o Warszawie”.

Ale przede wszystkim wspomina on tego, z którym, według wielu kochających Niemena, pod względem popularności w tamtych czasach można porównywać tylko zespół „The Beatles”. Na ścianach, na meblach mnóstwo fotografii z różnych okresów życia Niemena i jego bliskich, ale przede wszystkim z czasów jego pobytu jeszcze w Starych Wasiliszkach. Na szafie wysłużony akordeon, na etażerce takaż sama gitara, na których grał Czesiek, na stole patefon z winilowymi płytami. Stół, przy którym siadał, krzesła, jego łóżko, przedmioty codziennego użytku, posłania. No i wszędzie dużo płyt najsłynniejszego mieszkańca Wasiliszek, książek o nim.

W 1963 roku w okresie występów w paryskiej Olympii Czesław Wydrzycki, za radą krytyków muzycznych, zaczął używać artystycznego pseudonimu Niemen

Pseudonim był bardziej atrakcyjny marketingowo i łatwiejszy do wymówienia przez cudzoziemców. Po pewnym czasie artysta oficjalnie już zmienił nazwisko na Niemen-Wydrzycki. Ten nowy człon nawiązywał oczywiście do rzeki, w której dorzeczu urodził się on i wychował. Jednak muzyk nie zachował w tym wypadku tradycyjnej odmiany nazwy rzeki, a w odniesieniu do swego nowego nazwiska zastosował inną, indywidualną, a przez to niepowtarzalną zarazem.

Za każdym razem – wspomina pan Władimir – jak tylko Niemen występował w Związku Radzieckim, a później w Rosji - czy to w Moskwie, czy w byłym Leningradzie - zamawiał taksówkę i przyjeżdżał do nas setki kilometrów. Rozmawiał, śpiewał, spacerował po okolicy. Gdy żyła jeszcze jego pierwsza żona, też tu przyjeżdżała wraz z córką. Teraz bywa u nas, choć rzadko, już tylko Misia, czyli Maria Gutowska. Przyjeżdża do dalszej rodziny matki.

Mamy nadzieję – konkluduje znajomy autora „Pod papugami” - że zawita kiedyś do nas także wnuczka Niemena, Julia Balczunas, która uczy się w tej samej, co i jej dziadek, szkole muzycznej w Gdańsku. Czesiek świetnie znał język rosyjski, a oprócz muzyki, pasjonował się malarstwem, pisał poezje, artykuły krytyczne poświęcone współczesnej muzyce. Grał na wielu instrumentach, a nawet na czymkolwiek, co wcale instrumentu nie przypominało. On do końca był oddany muzyce…

http://www.mmlublin.pl/403365/2012/2/17 ... ry=magazyn


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 30 wrz 2012, 19:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30969
Fragmenty rozdziału „O Niemenie” z książki Urszuli Sipińskiej „Gdybym była aniołem”
Wyd. ZYSK I S-KA WYDAWNICTWO. 2010r.


„…Śpiewałam Jurka (męża Urszuli Sipińskiej – Aerolit) - utwór w radiu w Warszawie, gdy do reżyserki wszedł Czesiek. Zupełny przypadek. Akurat wychodził z radia i usłyszał, jak kończę nagrywanie wokalu do „Śpiewam i gram”; gdzieś w stylu rock, funky, soul…
Przywitał się i powiedział do Jurka:
- To jest naprawdę dobre.
A do mnie:
- Masz odwagę!
Po chwili po prostu zaprosił nas na wieczór do siebie do domu.
To nie był dom, to nie był nawet domek i to nie było mieszkanie dla czterech osób! Czesiek, Małgosia, dwójka małych dzieci i … ogromna ilość sprzętu muzycznego na 26 metrach kwadratowych przy ulicy Niecałej… w stolicy.
Druga połowa lat siedemdziesiątych, polski ponadczasowy, wybitny artysta razem z rodziną i sprzętem muzycznym zajmuje powierzchnię 6 metrów kwadratowych na osobę! Mniej niż cielna krowa w ojczystej oborze!
Pamiętam, jak mnie to wtedy przygnębiło. Nie wiem jak w takich warunkach udawało się Niemenowi tworzyć!
Pokój, do którego weszliśmy, był zastawiony sprzętem niemal po sufit. W prawym rogu przy oknie mały, okrągły stół i chyba tylko dwa krzesła plus nasza trójka.
…Poprosiłam Niemena, żeby włączył swoją amerykańską płytę. Gdy tylko przestała grać, Jurek i Czesiek zagłębili się w długą rozmowę o sztuce aranżacji.

… Wieczór u Cześka zapamiętałam jako coś nadzwyczajnego. Może dlatego, że gdy gadali z Jurkiem, ja obserwowałam go z tym moim nieszczęsnym skrzywieniem.
… Wieczór się toczył, a ja starałam się rozgryźć Niemena człowieka. Patrzyłam, jak się porusza, co mówi i dlaczego coś mówi w tym, a nie w innym momencie. Obserwowałam jego twarz i jej zmienność z chwili na chwilę. I to, jak z zupełnie normalnego domowego faceta, który jest zwykłym mężem, przemienia się w artystę, któremu nigdy dość sztuki, a właściwie nigdy dość ideału sztuki, do którego dążył, wiedząc przecież, że coś takiego nie istnieje! Żaden człowiek nie dosięga ideału. Musiałby mieć w sobie cechy ponadludzkie… boskie… kosmiczne…
Ale Czesiek postawił sobie to dążenie za cel swojego istnienia.
I pewnie dlatego miał w sobie ten niezwykły żar, który pochłaniał go bez reszty…
Jestem z wykształcenia plastykiem. Więc próbowałam sobie tę samotnię wyobrazić, jak przedziwny kształt… Majaczyło mi w głowie coś pomiędzy tryptykiem Hieronima Boscha a szaleństwem Salvadora Dali. I wyobraziłam sobie jeszcze, że poszukuje kolorów, kształtów i dźwięków, które nie istnieją, ale istnieją… w nim! Nie wiedział tylko, jak to zagrać, narysować, wyśpiewać… I że z uporem pewnie poszukiwał wciąż nowych instrumentów twórczych, tkwiących w jego duszy, w nadziei, że w końcu znajdzie to, czego szuka…”


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 20 lut 2017, 14:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30969
Niemena ubiory haftowały siostry westiarki

16 lutego 1939 r. to data narodzin charyzmatycznego artysty, a dla wykonawców – niedoścignionego wzoru i ucieleśnionej legendy.

Cofnijmy się we wspomnieniach do drugiej połowy lat 60. ubiegłego wieku. Mamy wrzesień 1966 r. Czesław Niemen w Domu Chłopa w Warszawie organizuje pierwszy własny zespół akompaniujący, a w dniach 2 – 4 października dokonuje pierwszych radiowych nagrań.
„Gdzie to jest”, „Nigdy się nie dowiesz” i "Ten los, zły los” – wszystkie przez siebie skomponowane.

Barwny Niemen i Akwarele

Niemen nazwał zespół Akwarele i oznajmił muzykom: wszyscy musimy być kolorowo ubrani. Sam już wcześniej zaczął nosić, nie tylko na estradzie, długie włosy zakrywające uszy i barwne koszule.
Ubiór Niemena był po części fascynacją tym, co w 1966r. podczas występów i nagrań w Paryżu zobaczył na estradzie i ulicach. Paryż był wówczas stolicą młodzieżowej muzyki i mody, gdzie noszono kolorowe stroje i naśladowano ubiory Bitelsów. Bardzo barwne ubiory Niemena i członków zespołu Akwarele – żółte spodnie i kwieciste koszule – wywoływały ciągłą krytykę partyjnych notabli i usługującej im miernoty, skorej do perswazji i szykan, i przeciwstawiały się szaremu , smutnemu i siermiężnemu pseudosocjalizmowi, który władza starała się narzucić społeczeństwu również za pomocą przemysłu odzieżowego. Niemen był prekursorem scenicznego wizerunku, o który zabiegał i dbał.

Dla potrzeb ubioru scenicznego inspirował się polskim kresowym zaśpiewem i folklorem. Nigdy nie wypierał się swoich korzeni. Aktor i wielki reżyser teatralny Adam Hanuszkiewicz powiedział o nim:
„Jak muzyka ceniłem go bardzo, ale chyba jeszcze bardziej jako człowieka. Fenomenem jest to, że nie dał się przerobić na warszawkę, pozostał takim, jakim przyjechał do Polski. Nie ma takich ludzi, jednego takiego spotkałem i to był Czesław”.
W nieodległej przyszłości język muzyczny Niemena potwierdził przełamywanie schematów muzycznych i wytyczanie nowych kierunków w muzyce rockowej.
Rok 1967 był dla Niemena i zespołu Akwarele niezwykle pracowity. Liczne trasy koncertowe, w kwietniu nagrany longplay „Dziwny jest ten świat”, a na V Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu nagrodzony tytułowy song płyty. 20 sierpnia udział w Dniu Płytowym na VII Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Sopot’67.
W roku 1968 można było spodziewać się zaszczytnych wyróżnień artysty.

Artystyczne wyróżnienia

W połowie stycznia 1968 r. Czesława Niemena wyróżniono trofeum MIDEM – statuetką Marmurowej Płyty, którą odebrał na II Targach Muzycznych w Cannes (Francja).
9 kwietnia Niemen odniósł kolejny międzynarodowy sukces muzyczny. Był pierwszym polskim artystą, któremu najpoważniejsze pismo światowego przemysłu rozrywkowego – „Billboard” przyznało doroczną nagrodę dla najwybitniejszego artysty europejskiego za rok 1967. Ceremonia wręczenia nagrody miała miejsce na zakończenie drugiego wydania Musicoramy w sali Operetki Warszawskiej. Prestiżowa nagroda „Billboard’s 20th Annual Top Artists Awards” to statuetka na postumencie, na którym znajduje się kula ziemska z chorągiewką i napisem „Billboard”, a u podstawy – srebrna tabliczka z wygrawerowanym napisem „Czesław Niemen Top Native Artist of Poland 67”.

Wcześniej podczas Musicoramy towarzyszyły emocje ogłoszenia wyniku plebiscytu Rozgłośni Harcerskiej, Polskich Nagrań i Polskiej Federacji Jazzowej w kategorii solistów, w której zwyciężył Czesław Niemen płytą „Dziwny jest ten świat”.

Za ten krążek Niemen – jako pierwszy artysta w historii polskiej fonografii – otrzymał od Polskich Nagrań Złotą Płytę za sprzedanych 160 tys. egz. (wymóg – 120 tys., obecnie 15 tys.). To wydarzenie miało miejsce podczas koncertu w warszawskiej Sali Kongresowej 20 grudnia 1968 r.

Niemen nie przepadał za elegancją białej koszuli, krawatu i garnituru. Natura wyposażyła go w wyobraźnię zindywidualizowania ubioru do rangi i formy koncertu. Na wspomnianych imprezach w czasie których artystę nagradzano, ubrany był w szyty na miarę galowy garnitur z czarnego materiału z połyskiem i kołnierzem stójką. Fason garnituru przypominał przedwojenny mundur lwowskich kadetów ówczesnego Korpusu. Mankiety rękawów i stójka garnituru muzyka ozdobione były bardzo efektownym haftem, wykonanym złotymi nićmi. Ubiór ten znakomicie wpasował się w powagę i znaczenie otrzymywanych przez Niemena wyróżnień i towarzyszących im koncertów.

Hafty sióstr wetiarek Jezusa

Piękne i oryginalne hafty wykonane złotymi nićmi na garniturze Niemen zawdzięczał Zgromadzeniu Sióstr Westiarek Jezusa.

Zgromadzenie niehabitowe powołane zostało do istnienia 12 listopada 1882 r. w Zakroczymiu k. Warszawy przez bł. Honorata Koźmińskiego przy współudziale m. Sabiny Józefy Kaweckiej. Jego powstanie przypada na okres trudnej sytuacji społeczeństwa polskiego i Kościoła pod zaborem rosyjskim, po klęsce powstania styczniowego. Kościół uważany był wówczas nie tylko za obrońcę wiary katolickiej, ale i za ostoję polskości.
W 1929 r. ordynariusz archidiecezji warszawskiej kard. Aleksander Kakowski wydał dekret erekcyjny pracowni „Wdzięczna Praca”. To na jego podstawie siostry tego zgromadzenia w Pracowniach Haftów Artystycznych w czterech domach na terenie kraju wykonują hafty na szatach liturgicznych i chorągwiach kościelnych oraz sztandarach dla instytucji świeckich pozarządowych. Pełnią także posługę zakrystianek.

W grudniu 1967 r., przed Bożym Narodzeniem, do domu generalnego Sióstr Westiarek Jezusa w Warszawie zawitał Czesław Niemen. Nieco onieśmielony, poprosił o rozmowę z matką generalną, którą wówczas była, dziś już świętej pamięci, Franciszka Bączkowska. Wyjawił cel swojej wizyty i podkreślił, że byłby bardzo wdzięczny za jego spełnienie. Praktycznie w tamtym czasie tylko siostry westiarki mogły odpowiedzieć na te potrzeby Niemena. Matka generalna, zainteresowana możliwością zrealizowania ciekawej wizji artysty dotyczącej jego ubioru scenicznego, zgodziła się i przystąpiono do wspólnego wypracowania ostatecznego wzoru haftów na podstawie przyniesionego przez piosenkarza szkicu.
Siostry westiarki dysponowały katalogiem wzorów haftów, ale związanych z potrzebami Kościoła. Czesław Niemen – artysta wyróżniający się w ówczesnym świecie estradowym – znany był siostrom jedynie z Polskiego Radia i prasy, bo odbiornikiem telewizyjnym nie dysponowały.
Do realizacji haftów na garniturze Niemena oddelegowane zostały dziś nieżyjące siostry Apolonia Randak, Hanna Trzcińska, Stefania Chruszcz oraz Anna Szostek. Garnitur Niemena powtórzony był jeszcze w drugiej odsłonie, ponieważ wykorzystywany był także w 1969 r. podczas wielotygodniowych pobytów na koncertach we Włoszech. Artysta ubrany we wspomniany garnitur zilustrował w 1969 r. okładki trzech płyt: krajowej LP SXL 0576 Niemen Enigmatic, zawierającej m.in. własną kompozycję i znakomite wykonanie utworu „Bema pamięci żałobny rapsod”, również sfilmowany, oraz dwa single wydane we Włoszech: SP N 9703 Niemen „IO Senza Lei” (tekst oryginalny: „Dziwny jest ten świat”) i SP N 9746 Niemen.

Obrazek

Czesław Niemen był jedynym artystą, któremu siostry westiarki haftowały ubiory sceniczne. Po garniturze było kilka koszul atłasowych, satynowych i bluzek. Artysta miał zawsze wyobrażenie wzoru, wielkości i miejsca umieszczenia haftu. Jego ostateczny kształt uzgadniał z siostrami, które wraz z wykonaną pracą zwracały szkice. Wszystkie późniejsze hafty wykonywały te same siostry, które haftowały garnitury.
Opowiadały niejednokrotnie współsiostrom o bogactwie i pomysłowości alegorii plastycznych Niemena. Do tych haftów używane były nitki złote, srebrne i czerwone. Z ubiorami haftowanymi nie należy mylić wielu ubiorów scenicznych Niemena ozdobionych taśmami pasmanteryjnymi, których siostry westiarki nie dobierały i nie naszywały na tego typu ubiory.

Wizyty Niemena w domu generalnym Sióstr Westiarek wywoływały wielkie poruszenie wśród wspólnoty, która liczyła wówczas 20 sióstr.
Wszystkie chciały zobaczyć Niemena i zamienić z nim kilka słów. Postrzegały artystę jako człowieka skromnego, wyciszonego i życzliwego.

O tych nieznanych szerzej faktach, odchodzących coraz bardziej w zapomnienie, opowiedziały przełożona generalna Zgromadzenia – s. Krystyna Motyl i s. Barbara Rybakiewicz. Składam im za to serdeczne wyrazy podziękowania, a wspólnocie Sióstr Westiarek Jezusa życzę realizacji jeszcze wielu ciekawych projektów haftów.

A słuchanie piosenek Niemena i jego wspominanie to forma estetycznej przyjemności…

Krzysztof Kąkol.

Artykuł ukazał się w Niedzieli nr. 8 z dn. 19 II 2017 r.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sylwetka człowieka... Czesława Niemena
PostNapisane: 04 kwi 2017, 12:23 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3227
Dozwolone od lat 40 -Czesław Niemen (2000)

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /