Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Nowa płyta - "Pamiętam ten dzień"
PostNapisane: 05 lut 2012, 17:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30922
Z wielkim niedowierzaniem przyjąłem informacje o nowej płycie Czesława Niemena z wersjami radiowymi utworów znanych nam z płyt. Należę do pokolenia doskonale pamiętającego również wersje radiowe, które w dawnych, dobrych latach dla prezentacji dorobku polskiej kultury, wypełniały audycje radiowe i przygotowywały słuchaczy do zakupu płyt. Jakież to było proste i nikt wówczas nie kombinował na czym, i ile może zarobić, tylko prezentował zgodnie ze swoją misją jaką spełniał w publicznym radiu.
Długo czekałem na tę konkretną płytę. Zbyt długo. Ale pokornie znosiłem ten niedosyt delektując się tym co mam we własnych zbiorach. Bolesne jest to co piszę, bo niewytłumaczalne. Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Gest zaniechania i tyle.
Przy czym zaniechanie nie tyczy się tylko i wyłącznie odbiorców czekających cierpliwie z wytęsknieniem na to co im się podrzuci, ale przede wszystkim dotyczy wielkiego artysty, który powinien znaleźć dla siebie godne miejsce w sercu każdego polskiego pokolenia.
Ale czy ktoś na to aż tak patrzy?

Ale wracając do płyty.
Słuchając „Dziwny jest ten świat” w wersji z Opola poczułem kropelki w oczach. „Czas jak rzeka” z Opola’64 też zadziałał podobnie. Mam to nagranie, jest ono tragicznie przesterowane zniekształcone i nagle po bardzo dobrym odświeżeniu słyszę je jakby dziś nagrane. Cudowne przeżycie. Nie dopiszę już, że szkoda że tak późno....
Ogólnie mastering całkiem niezły, choć wiele z tych utworów nie wymagało wielkiego wysiłku, aby je odświeżyć.

Mam też swoje, być może subiektywne, uwagi co do jakości masteringu.

Taka np. Malaguenia, nagranie pochodzi ze starej taśmy i jest już trochę przyblakłe. Mam wrażenie, że nic, a przynajmniej nie wiele przy tej piosence uczyniono. A przecież wyraża ona iberyjski temperament i odświeżenie jej w górnych rejestrach bardzo by ją ożywiło.

Inne dwa spaprane moim zdaniem poprzez schematyczny, bezduszny mastering utwory to Kołysanka lalki, czyli Kołybielnaja i Pielgrzym. Oba utwory są popisem wspaniałej wokalistyki wykonawcy i wielką rolę w ich brzmieniu, a przez to w ich odsłuchu, Niemen nadał barwie swojego głosu. W Kołybielnej zaniżył tonację głosu i uzyskał w ten sposób niesamowity i nieznany mi u innych artystów efekt brzmieniowy. Tymczasem osoba „poprawiająca” jakość dźwięku, obeszła się z tą muzyczno - wokalną perełką tak jakby nie dostrzegała w ogóle duszy tego utworu. Podbito wysokie dźwięki i cała misterna praca artysty nad brzmieniem utworu została pozamiatana. Coś pozostało, ale z tej wielkiej maestrii artysty została jedynie forma, w której coś znacznie większego.... się zatraciło.

Podobnie jest z Pielgrzymem. Też nadto napompowano go wysokimi tonami i wokal się... uprzeciętnił.

Moja Ojczyzna to utwór posiadający własną duszę. Dusza tego utworu pochodzi i od Norwida i od Niemena. Cudowna wersja z rozpoczynającymi ją subtelnie brzmiącymi dzwoneczkami cymbałków. Na płycie już nie czuć tej subtelności, na płytę wkradła się bezmyślna technika, która utwór potraktowała tak, jak to się dzisiaj taśmowo i zgodnie z trendami czyni. Kto by sobie zadał trudu wsłuchania się aż w duszę utworu, aby jej po obróbce nie zatracić?
Kto byłby w stanie tę duszę dostrzec? Dla wielu muzyka to przecież tylko dźwięki.
Tak jest z całą Moją Ojczyzną. Po obróbce coś straciła.

Odświeżając brzmienie utworu powinno się mieć wizję optymalnego brzmienia i powinno się do tego optimum dążyć. Na optymalność brzmienia składa się wiele czynników bo, wizja autorska utworu, czas powstania, a więc możliwości techniczne okresu w którym utwór rejestrowano, techniczna jakość sprzętu zarówno muzycznego, jak i zapisującego, jak również czynnik ludzki, jakość studia itd.
Z poprawianiem wyrazistości brzmienia jest tak jak z ruchem punktu po odwróconej paraboli.
Na jej szczycie jest punkt optymalny. Po drugiej stronie szczytu jest już przedawkowanie remasteringu.
Już nie subiektywnie, ale obiektywnie można stwierdzić, że ten remastering przedawkowano i to znacznie na płycie „Pamflet” w utworach np. „Larwa”, „Sieroctwo”.

Przedawkowano go również, choć nieznacznie, dlatego wstawiłem słowo „subiektywność”, na płycie „Pamiętam ten dzień”. Moim zdaniem ucierpiała na tym autorska wizja wymienionych przeze mnie powyżej utworów.

Nie jest dobrze gdy brzmienie kłamie, gdy przedstawia nam coś, czego w ogóle nie było, lub nie mogło być, bo tak chciał autor, bo takie były wówczas możliwości techniczne. Wystarczy skupić swoją uwagę na brzmieniu wokalu w "Pielgrzymie", aby dostrzec, że głos Niemena jest przekłamany. Skoro wokal jest przekłamany to i cała reszta dźwięku też musi kłamać. Z niedosytu surowej wersji, przeszliśmy do nadmiaru w wersji poprawionej.

Być może tylko ja tak sobie tutaj deliberuje, a codzienność i zwykłe życie, niosą ważniejsze i atrakcyjniejsze wyzwania dla ludzi. A twórczość z wysokiej, ba, z za wysokiej jak na dzisiejsze czasy, półki nie jest już nikomu potrzebna. Może tylko nielicznym, dla których durnowate „tu i teraz” nie jest jedynym życiowym drogowskazem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa płyta - "Pamiętam ten dzień"
PostNapisane: 05 lut 2012, 18:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30922
Pamiętasz te nagrania...?

Najnowsza kompilacja piosenek Czesława Niemena zawiera materiał, który przyciąga zarówno kolekcjonerów jego nagrań wszelkich, jak i miłośników popularnych przebojów. Czy spadkobiercy i wydawca mogą liczyć na sukces mimo faktu, iż premiera albumu odbyła się praktycznie bez żadnej promocji?

Wydana przez Polskie Radio, nosząca znamiona bestsellera kompilacja nagrań radiowych i koncertowych Czesława Niemena, Pamiętam ten dzień, jest uzupełnieniem jego bogatej dyskografii i spełnieniem wieloletnich oczekiwań fanów. Na dwóch srebrnych krążkach zamieszczono materiał zarejestrowany w latach 1962-1980, zawierający takie perełki jak Malaguena Salerosa, Ave Maria no Morro czy Pod Papugami w pierwszej wersji, jaką kiedykolwiek wykonywał młody Wydrzycki.

Mimo, iż najwięcej pozycji pochodzi z lat '60, miłośnicy "progresywnego" etapu twórczości Niemena znajdą także coś dla siebie - cztery utwory są w tym zestawieniu szczególne, gdyż nie stanowią tylko punktu wyjścia do porównań z ich późniejszymi wersjami, lecz są wartościowe same w sobie.

Pielgrzym Grupy Niemen z 1973 roku, był wcześniej dostępny jedynie na pocztówce dźwiękowej i długi czas uchodził za białego kruka. Utwór rozpoczyna psychodeliczna zagrywka na gitarze elektrycznej, która - choć już bardziej w tle - towarzyszy słuchaczowi przez cały czas jego trwania. Brzmienie niespokojnej gitary stoi w opozycji do perkusji i basu, tworzących wespół monotonny rytm, odzwierciedlający "pielgrzymią wędrówkę" zgodną z duchem norwidowskiego wiersza. Z końcem pierwszego wersu dołącza do tej swoistej "karawany" kolejny, orientalnie brzmiący instrument strunowy (banjo? cytra? rozstrojona gitara akustyczna?), dopełniając egzotycznego klimatu kompozycji. Śpiew Niemena wpisuje się w konwencję utworu - jest bogaty w melizmaty, przywodzi na myśl nawoływania muezinów. Nie można zaprzeczyć, że wiele pomysłów z tego wykonania zostało zrealizowanych w "kanonicznej" wersji tego utworu z albumu Aerolit, w szczególności orientalna konwencja i koncepcja monotonnej wędrówki wyrażana przez perkusję i bas. Trudno pojąć, dlaczego A Pilgrim z Ode to Venus nagrany w tym samym czasie nie prezentuje się choć w połowie tak okazale.

Na marginesie chciałbym też dodać, że dla zwolenników "orientalnych" klimatów tudzież niemenowej melizmatyki, interesujące będą z pewnością dwie rosyjskie pieśni z niniejszego albumu - Kolibielnaja i Czornyje browi, kariji oczi.

Smutny Ktoś i biedny Nikt pochodzi z okresu przed uformowaniem stałego składu Niemen Aerolit i brzmi jeszcze dość surowo, brakuje mu głębi. Partia instrumentalna w końcowej części utworu przypomina nieco poczynania Mahavishnu Orchestra, przeplatają się w niej energiczne solówki gitary, skrzypiec i mooga (zainteresowanych słuchaczy odsyłam w tym miejscu do utworu One Word z Birds of Fire; proszę porównać fragment od ok. 4:11 do 6:05).

Piosenki Pokój i Nim przyjdzie wiosna wykonane zostały podczas Festiwalu Interwizji Sopot '79 z towarzyszeniem zespołu N.AE. Koncertowe wersje utworów, które na albumie Postscirptum Niemen zagrał solo, brzmią niezwykle świeżo i są dowodem na to, jak niefortunną była decyzja o rozwiązaniu swojej ostatniej progresywnej kapeli (Maciej Czaj - dr, Jerzy Dziemski - bg, Maciej Radziejewski - g) - z którą jeszcze tego samego roku lider prezentował materiał z progresywnego, jazzrockowego LP Idee fixe w kraju i za granicą.

Norwidowska Moja ojczyzna zaśpiewana i wykonana samodzielnie na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze brzmi co prawda wspaniale, lecz Niemen w pewnym momencie myli się w tekście i sądzę, że z tego powodu mogłaby zostać zastąpiona inną wersją, choćby tą wydaną na okolicznościowym EP, z koncertu w Leningradzie '76.

Dobre wrażenie całości albumu psują uchybienia i zaniedbania edytorskie, jak np. brak składów zespołów towarzyszących w poszczególnych nagraniach. Ten niewybaczalny grzech uniemożliwia np. identyfikację instrumentu, który nadaje "Pielgrzymowi" orientalnego charakteru. Niezrozumiały jest również brak utworu "Daj mi wstążkę błękitną" nagranego podczas tej samej sesji co Smutny Ktoś... - sesji, w której udział wzięli m.in. Jan Błędowski (skrzypce) i Maciej Radziejewski (gitara)!

Składanka Pamiętam ten dzień zawiera wiele unikatowych nagrań i właśnie one stanowią o jej wartości. W przypadku wydawniczej "posuchy" przeciętny fan musi przymknąć oko na wszelkie niedociągnięcia i cieszyć się, że dożył kolejnej premiery albumu z muzycznymi "rarytasami".

http://rockprogresywny.blogspot.com/201 ... rania.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa płyta - "Pamiętam ten dzień"
PostNapisane: 05 lut 2012, 18:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30922
"Pamiętam ten dzień". Czesław Niemen

Na takie płyty czeka się z wypiekami na twarzy. Album "Pamiętam ten dzień" to ponad dwie godziny archiwalnych nagrań Czesława Niemena. Nagrań, o których krążyły legendy. Informacje o nich pojawiały się w pracach poświęconych Niemenowi (by wymienić tylko Tadeusza Sklińskiego, Dariusza Michalskiego, Romana Radoszewskiego czy Marka Gaszyńskiego) - omówienia te wzbudzały ciekawość, pragnienie posłuchania, a także żal spowodowany niemożnością dotarcia do archiwalnych źródeł. Tytuły utworów padały także w internetowych dyskusjach fanów Niemena, którzy mieli okazję słyszeć te rzadkie nagrania na radiowej antenie, czasem mieli je w swoich zbiorach zgrane z trzeciej ręki, z głośnika, z magnetofonu, z zapomnianej płyty pocztówkowej...

Teraz, po siedmiu latach od śmierci artysty album "Pamiętam ten dzień" przynosi szerokiemu odbiorcy dużą część owych unikatów. Już sam ten fakt czyni z fonogramu Polskiego Radia rzecz niezwykle cenną: opublikowane nagrania Niemena zostały - proszę wybaczyć odrobinę patosu - ocalone od zapomnienia. Nie podzielą już losu skasowanych - celowo bądź przypadkowo - archiwów z muzyką lat 60. i 70. (słynny przypadek taśmoteki Młodzieżowego Studia Rytm). Obok niezaprzeczalnej wartości archiwalnej, to zbiór nagrań ważnych dla lepszego zrozumienia fenomenu Czesława Niemena. Słucha się go znakomicie.

Utwory znajdujące się na płycie to nagrania z lat 1962-1980. Można je podzielić na dwie grupy: jedną z nich stanowią nagrania koncertowe, drugą - nagrania radiowe. Obecność tych drugich cieszy szczególnie. Warto przypomnieć, że w latach 60., a także do pewnego stopnia w latach 70., to antena radiowa była najważniejszym medium muzyki młodzieżowej. Na potrzeby radiowych programów dokonywano specjalnych rejestracji, które z rzadka tylko wykorzystywano potem w produkcji singli, tzw. "czwórek" (mini album z czterema piosenkami), czy nieczęsto wydawanych płyt długogrających. To antena radiowa - za sprawą Programu 3, Rozgłośni Harcerskiej, także młodzieżowych bloków Programu 1 - kreowała przeboje, z których część miała szansę pojawić się na oficjalnie wydawanych płytach.

W tym kontekście "Pamiętam ten dzień" jest doskonałym źródłem wiedzy o przyczynach popularności Czesława Niemena. Umożliwia także ciekawe porównania. Znalazła się na tej płycie na przykład pierwsza wersja przeboju "Pod Papugami", nagrana z Bossa Nova Combo, prowadzonym przez Krzysztofa Sadowskiego zespołem Radiowej Trójki - jakże odmienna od wersji nagranej z Akwarelami na płycie "Czy mnie jeszcze pamiętasz". Tempo, feeling, charakter utworu, stylowe frazowanie i wysoki poziom towarzyszących Niemenowi muzyków pozwalają zrozumieć, czemu nagrany w 1963 roku utwór stał się tak wielkim przebojem artysty. (Na marginesie, dla oddania całości perspektywy, wspomnijmy o pierwszej wersji "Pod Papugami", nagranej przez Czerwono-Czarnych z udziałem Józefa Ledeckiego - nie spodobała się ona kompozytorowi, Mateuszowi Święcickiemu, który postanowił z pomocą Bossa Nova Combo i młodego Niemena - wówczas jeszcze Wydrzyckiego - wydobyć wszystkie walory tego utworu. Nagranie z "Pamiętam ten dzień" udowadnia, że sztuka ta udała się doskonale).

Spośród radiowych nagrań wyróżnia się zestaw pieśni rosyjskich, zarejestrowanych przez Niemena w 1966 i 1972 roku. Dopełniają one obraz fascynacji muzyką rosyjską wyłaniający się z płyty Niemena "Russische Lieder". Co więcej, pokazują, jak chętnie wracał on do pierwszych muzycznych doświadczeń, od których zaczynał swoją przygodę z muzyką. Kultura ludowa, folklor słowiański -białoruski, ukraiński, rosyjski - odcisnęła na twórczości Niemena duże piętno, a śpiewane przez niego pieśni, z prostym akompaniamentem gitary czy elektrycznego fortepianu, są tego bardzo dobrym przykładem.

W kontekście radiowych rarytasów warto również wskazać na zbiór nagrań dokonanych z Niebiesko-Czarnymi, są wśród nich prawdziwe unikaty: wersja "A Hard Day's Night" Beatlesów (niemal wierna kopia oryginału, z frapującą interpretacją harmonii wokalnych w refrenie, zagrana wolniej, niepewnie rytmicznie), "Przyjdź w taką " (piosenka wykonywana przez Helenę Majdaniec wraz z Niebiesko-Czarnymi, tu - z 1965 roku, w innej aranżacji, w śpiewana przez Niemena, który powróci do tej piosenki na płycie "Czy mnie jeszcze pamiętasz" w roku 1969) czy "Czas jak rzeka" (wersja znacznie różniąca się od nagrania zamieszczonego na "Śnie o Warszawie", to ciekawy przykład rozwoju utworu, stopniowego dopracowywania aranżacji). Również okres współpracy Niemena z Akwarelami ma swoje odbicie w radiowych wersjach (np. "Allilah", z zaskakującą improwizacją na bazie wschodnich skal - wersja bardziej przekonująca niż wcześniejsza, albumowa), jednak zespół ten jest znacznie ciekawej reprezentowany w drugiej grupie utworów zawartych na albumie "Pamiętam ten dzień".

Zanim jednak przejdziemy do Niemenowych koncertów, trzeba wspomnieć o dwóch radiowych nagraniach z pierwszej połowy lat 70. To wyróżniające się artystyczną wartością, śmiało konkurujące z wersjami znanych z płyt studyjnych utwory "Pielgrzym" oraz "Smutny Ktoś i biedny Nikt".

"Pielgrzym" - z towarzyszeniem Grupy Niemen, ale jakże odmienny w wyrazie od nagranej w tym samym składzie wersji zamieszczonej na płycie "Ode to Venus" (tam - jako "A Pilgrim"). Wspaniały gitarowy wstęp, miarowy i ciężki rytm, niecodzienne brzmienie, dojrzała eksploracja wschodnich skal, improwizacje... Dzięki tej wersji słychać wyraźnie jak znakomicie brzmiały koncertowe wersje utworów Niemena, jak niecodziennie się rozwijały, a także - niestety - jak część tej magii ginęła w produkcjach studyjnych, wyśrubowanych jak na polskie warunki tamtych czasów, ale przecież - obiektywnie niedoskonałych. "Smutny Ktoś i biedny Nikt" to z kolei fantastyczne spotkanie studyjne: słychać tu znakomitego skrzypka jazz-rockowego, Jana Błędowskiego. I ponownie - znamy wersję tego utworu z amerykańskiej płyty (tam obecnego jako "I search for love"), znamy ją z brawurowego wykonania na płycie "Aerolit". A jednak wersja, która znajduje się na "Pamiętam ten dzień" wnosi wiele nowego - pokazuje zespół w doskonałej formie, znakomicie wzbogacony brzmieniem skrzypiec, pracujący nad formą, świetnie konstruujący napięcie (szalona instrumentalna część następująca po pierwszej zwrotce). Jeśli ktoś szuka u Niemena zadziorności, gitarowej ekspresji, chropowatości i krzyku - znajdzie je właśnie w tej wydobytej z archiwów wersji bardzo dobrego utworu.

Nagrania koncertowe Czesława Niemena to mocna strona wydawnictwa Polskiego Radia. "Pamiętam ten dzień" przynosi szereg znakomitych wykonań, ważnych pod względem historycznym, jak i czysto estetycznym. Przede wszystkim - znajdują się tu trzy unikatowe nagrania z roku 1962, dokonane najprawdopodobniej w połowie czerwca na potrzeby emisji audycji "Podwieczorek przy mikrofonie". Śpiewa tu artysta początkujący, który dopiero za chwilę odniesie pierwszy znaczący sukces, dostanie się do Złotej Dziesiątki I Festiwalu Młodych Talentów. (Na marginesie sprostujmy błąd w opisie płyty: festiwal odbył się nie w sierpniu, jak podano, ale na przełomie czerwca i lipca 1962.) Czesław Juliusz Wydrzycki śpiewa swoje koronne przeboje "Ave Maria no Morro" i "Malagueña Salerosa", które obok "Felicidade" i "El Soldado" przyniosły mu pierwsze laury i wielkie uznanie. Teraz możemy zrozumieć dlaczego - Czesław Wydrzycki ciekawie, niemal aktorsko, interpretuje utwory, śpiewa z pasją, operuje szerokim spektrum głosu, który czasem jeszcze wymyka mu się spod kontroli (szczególnie przy uderzeniach w głośne, wysokie dźwięki), ale już ma tę charakterystyczną barwę i temperaturę.

Na "Pamiętam ten dzień" słyszymy też po raz pierwszy "Piosenkę tyrolskich górali". To utwór, który z pewnym zdziwieniem (ale i ulgą) rozpoznajemy jako muzyczny żart, raczej pastisz niż utwór śpiewany serio (Czesław Wydrzycki występował w tamtym czasie z Kabaretem "To-Tu", do którego pastiszowy charakter tyrolskiej piosenki doskonale pasował). Co nie bez znaczenia, obok lekkiego charakteru, piosenka pozwoliła wokaliście na wyeksponowanie, w trudnym jodłowaniu, swych niemałych, wokalnych umiejętności.

Obok tych najstarszych rarytasów znajdują się w albumie dwa kultowe - nie boję się tego słowa - nagrania. Wreszcie są na płycie: dwie wersje utworu "Dziwny jest ten świat" z V Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, z 1967. O wykonaniu, o jego roli, znaczeniu i konsekwencjach powiedziano już wiele, znamy je z fragmentów kroniki filmowej - a teraz otrzymujemy dźwiękowy dokument tamtych chwil; dwie wersje - z koncertu premier (23 czerwca) i z koncertu "Mikrofon i ekran", słyszymy - wreszcie! - te cytowane przez biografów słowa skierowane do reżysera dźwięku: "[proszę] inżyniera o wzmocnienie jeszcze mikrofonu, ja sam się będę miksował!".

Same nagrania? To prawda, nie najlepszej jakości (sam Niemen ich nie cierpiał), ale czy o jakość tu chodzi? Jakość - mamy na płycie studyjnej, tu jest emocja, siła, temperament, zmaganie się z muzyką na żywo (solówki Tomasza Jaśkiewicza), niuanse aranżacyjne, brzmieniowe. Jest też reakcja widowni - szczególnie podczas drugiego koncertu wymowna, euforyczna, żywiołowo domagająca się bisu (i ten bis po długich oklaskach i skandowaniach otrzymująca). Zamieszczenie obydwu wersji to znakomity pomysł.

Koniec lat 70. to czas, w którym Czesław Niemen coraz chętniej korzystał ze swojej "robotestry" (jak nazywał swoje rosnące wieże syntezatorów, sekwencerów, komputerów). Jak brzmiała ona na scenie - słychać dobrze w pojawiającym się po raz pierwszy na albumie artysty utworze "Moja Ojczyzna" (gorzka kompozycja do słów Cypriana Norwida, rozbrzmiewająca na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze w 1977). Kolejne nagrania koncertowe pokazują jak ciekawie udawało się Czesławowi Niemenowi łączyć na scenie programowaną elektronikę z żywym muzykowaniem - wystarczy posłuchać koncertowych wersji "Pokoju" i wielkiego przeboju "Nim przyjdzie wiosna" (z III Festiwalu Interwizji Sopot '79), by żałować, że wersje te nie zostały utrwalone w warunkach studyjnych. Nawet w niedoskonałej rywalizacji (gitar praktycznie nie słychać) mogą śmiało rywalizować z elektronicznymi wersjami znanymi z płyty "Postscriptum".

Co jeszcze z koncertowych nagrań wymaga wspomnienia? Ciekawym dokumentem jest rejestracja koncertu, który odbył się podczas dziesiątej edycji programu telewizyjnego "Muzyka Małego Ekranu" (Poznań, 1980). To utwory Niemena w opracowaniu Zbigniewa Górnego, połączone ze sobą, jedno- dwuminutowe fragmenty największych przebojów artysty. Wszystko brzmi bardzo dobrze, bogate aranżacje łączą brzmienia elektrycznego zespołu i orkiestry symfonicznej (niemal dyskotekowe "Domek bez adresu" czy "Hej dziewczyno, hej", funkujące "Pod Papugami", soulowe "Obok nas"). A jednak można odnieść wrażenie, że ta festiwalowa wiązanka śpiewana jest "jedynie" poprawnie, co prawda perfekcyjnie technicznie, ale - jednak - bez zaangażowania, bez emocji, bez przekonania. To dobre świadectwo tego, jak daleko odszedł Niemen w latach 70. od prezentowanych podczas owego koncertu przebojów lat 60. Domagała się ich publiczność, więc od czasu do czasu - tak jak podczas programu "Muzyka Małego Ekranu" - Czesław Niemen je śpiewał, ale ważniejsza dla niego była w tym okresie praca nad muzyką elektroniczną, której efektem stała się znakomita, choć niełatwa płyta "Terra Deflorata".

Na koniec - łyżka dziegciu. Album "Pamiętam ten dzień" nie jest pozbawiony wad. W tym przekrojowym wydawnictwie brakuje choćby symbolicznego zaznaczenia okresu Niemen Enigmatic. Czyżby nie było takich nagrań w zbiorach Polskiego Radia? Jednak większym potknięciem jest niekonsekwencja w opisie utworów. Trudno orzec czy wynika to z niedopatrzenia, czy też z braku bardziej szczegółowych informacji na temat poszczególnych nagrań. Chciałoby się na przykład wiedzieć, w jakim składzie Niebiesko-Czarni nagrywali "A Hard Day's Night", kto grał w zespole Studia Rytm, przeczytać skąd pochodzą oklaski w utworach "Czas jak rzeka", "Ach, jakie oczy", "Czy mnie jeszcze pamiętasz" (Opole '65?, zgaduj-zgadula?). Czy "Ave Maria no Morro" pochodzi z tej samej audycji "Podwieczorek przy mikrofonie", czy też nie - co sugeruje brak takowego opisu w spisie utworów? Oczywiście, na powyższe pytania można znaleźć odpowiedź w drobiazgowych pracach biografów, nie jest to nazbyt trudne, niemniej jednak szkoda, że sam opis płyty nie daje odpowiedzi na szczegółowe pytania.

Płyta "Pamiętam ten dzień" nie jest płytą dla każdego. Jeśli ktoś chciałby od niej rozpocząć spotkanie z twórczością Czesława Niemena - mógłby przeżyć rozczarowanie. Ale ci wszyscy, którzy Niemena znają i lubią (zarówno ci, którzy wolą jego wczesne dokonania, jak i ci, którzy preferują jego dokonania z lat 70.), powinni albumu "Pamiętam ten dzień" posłuchać. Będzie to fascynująca podróż w czasie. Co prawda ani obrazu Czesława Niemena, ani historii polskiej muzyki rockowej nie zmieni, ale z bez wątpienia obydwa spojrzenia uzupełni i wzbogaci. Z tej perspektywy wartość tego albumu trudno przecenić.

A na kontynuację - warto czekać.

•"Pamiętam ten dzień" Czesław Niemen. CD1: 'Ave Maria no Morro" (1962), "Malaguena Salerosa" (1962), "Piosenka tyrolskich górali" (1962), "Pod papugami" (1963), "Locomotion" (1963), "Czas jak rzeka" (1964), "Ach, jakie oczy" (1964), "Czy mnie jeszcze pamiętasz" (1964), "Przyjdź w taką noc" (1965), "Czy wiesz o tym. że..." (1965), "Tylko nie mów mi o tym" (1963), "Być może i ty" (1965), "A Hard Day's Night" (1965), "Nie praszczaj" (1966), "Kolibalnaja" (1966), "Ja wstretił diewuszku" (1966), "Bradiaga" (1966), "Kałakolczik" (1965), "Sen o Warszawie" (1967), "Dziwny jest ten świat" (1967), "Pamiętam ten dzień" (1967), "Dziwny jest ten świat" (1967); CD2: "Domek bez adresu" (1967), "Czy wiesz o tym. że..." (1965), "Allilah" (1968), "Kolibalnaja" (1972), "Czornyje browi, karyje oczi", (1972), "Pielgrzym" (1972), "Smutny ktoś i biedny Nikt" (1973), "Moja Ojczyzna" (1977), "Pokój" (1979), "Nim przyjdzie wiosna" (1979), "Czy mnie jeszcze pamiętasz" (1980), "Wspomnienie" (1980), wiązanka utworów z 1980, "Dziwny jest ten świat", "Pod papugami", "Obok nas", "Domek bez adresu", "Dobranoc", "Czy mnie jeszcze pamiętasz", "Hej dziewczyno, hej", "Sen o Warszawie", "Wspomnienie". Polskie Radio 2011 (PR CD 1190-1191)

Autor: Mariusz Gradowski, listopad 2011

http://www.culture.pl/baza-muzyka-pelna ... law-niemen

Cytuj:
Koniec lat 70. to czas, w którym Czesław Niemen coraz chętniej korzystał ze swojej "robotestry" (jak nazywał swoje rosnące wieże syntezatorów, sekwencerów, komputerów). Jak brzmiała ona na scenie - słychać dobrze w pojawiającym się po raz pierwszy na albumie artysty utworze "Moja Ojczyzna"

Tutaj należy się uwaga autorowi artykułu. Niemen "Moją ojczyznę" na koncercie festiwalowym w Zielonej Górze w 1977 r. zaśpiewał do podkładu nagranego na taśmie magnetofonowej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa płyta - "Pamiętam ten dzień"
PostNapisane: 07 lut 2012, 15:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30922
Niemen: Pamiętam ten dzień

Oczywiście, że to wydanie było oczekiwane, choć bardziej osiem lat temu niż obecnie, gdy twórczość Niemena jest przytłoczona sporami, procesami i brukowymi „sensacjami” na poziomie „Pudelka” i innych brukowców. Atmosfera tak zaczadzona nie sprzyja merytorycznej analizie, zwłaszcza, że dwupłytowa edycja – podobnie jak poprzednia z dwoma koncertami z Jazz Jamboree – nie jest (i to w trójnasób) wolna od błędów merytorycznych, technicznych i koncepcyjnych.

Już w trakcie rozpoczęcia prac edytorskich docierały do zainteresowanych informacje o kardynalnych przekłamaniach w opisach i datowaniach poszczególnych nagrań, które próbowali skorygować „con amore” znawcy dorobku „artysty wszechczasów” i to natykając się na mur podejrzliwości i niechęci. Nie dziwi więc, że ostatecznie edycja nie uniknęła błędów, których przykładem jest datowanie radiowej wersji „Pielgrzyma” na rok 1972, zamiast poprawnie 1973. Gorszą wpadkę edytor zaliczył w przypadku utworu „Moja ojczyzna” w wersji wykonanej na festiwalu w Zielonej Górze w 1977 roku. Fakty są następujące: Niemen wystąpił wówczas dwukrotnie – 10 czerwca z recitalem zakończonym tym właśnie utworem, w wykonaniu z błędem w tekście. Na nagraniu słychać ogromne napięcie, Czesław myli słowa, jest wyraźnie zdenerwowany. Czyżby wykonywał ten utwór wbrew zakazowi notabli?! Co działo się potem możemy się tylko domyślać. Jednak w dwa dni później Niemen w koncercie galowym na zakończenie festiwalu wykonuje tylko jedną pieśń i jest to ponownie i tym razem bezbłędnie wykonana „Moja Ojczyzna”... W poniedziałek w partyjnej „Trybunie Ludu” ukazuje się lakoniczna notatka o zasłabnięciu Niemena wkrótce po zejściu ze sceny i jego pobycie w szpitalu, „z powodu przemęczenia”. Nagranie poprawne ocalało! I tu powstaje zagadka współczesna dlaczego wydawca umieścił na płycie nagranie z błędami? Czyżby nie chciało mu się poszperać i zapytać ekspertów z powodów ambicjonalnych lub osobistych? Czy z tych samych pobudek nigdzie nie znalazłem choćby wzmianki o tym jak i przez kogo zostały ocalone od zapomnienia „Ave Maria no Morro”, „Malaguena Salerosa” i „Piosenka tyrolskich górali”?

Mankamentem dotkliwszym, bo systemowym, jest mastering, który po uważnym przesłuchaniu zdradza sekret potraktowania wszystkich odświeżanych nagrań identycznym algorytmem: lekko intensywniejsza „góra” i takiż „dół”. Schemat ten w części nie zaszkodził a nawet rzeczywiście poprawił brzmienie (np. „Czas jak rzeka” [Opole 1964] i oba wykonania „Dziwnego świata” [Opole 1967]), lecz chybił akurat w przypadku najwartościowszych nagrań tego wydawnictwa: „Kolibielnaja”, z której „wyparowała” niemal cała magia z powodu zagłuszenia części burdonowego dwugłosu Niemena, „Pielgrzym” (tu z kolei przez nadmierne podbicie „góry” kosztem basu, przez co nagraniu dramatycznie ujęto głębi) i wreszcie „Moja Ojczyzna”, której nie poświęcono należytej uwagi, by uwypuklić liczne niuanse sonoryczne i przesłanie utworu.

Szeroki wachlarz zastrzeżeń budzą niekonsekwencje koncepcji całości i realizacji: w tekście towarzyszącym obu płytom czytamy, że „w prezentowanym zestawie znalazły się nagrania ułożone w chronologicznym porządku (choć nie zawsze ścisłym)” co sugerowałoby niewielkie braki w pełnym datowaniu sesji nagraniowych i występów koncertowych. Tym czasem zdecydowana część materiałów ma wyłącznie datę roczną a co gorsza sporo nagrań łamie nawet chronologię roczną. Konkretnie: na pierwszym krążku pierwsze dziesięć pozycji zgodnie z kalendarzem kończy się na roku 1965, lecz pozycja jedenasta pochodzi z roku 1963 a dalej jest już tylko gorzej – po pozycji 17. z roku 1966 mamy „Kałakolczik” z roku 1965 a zanim największe kuriozum tego wydania... Oto przed nami kolejno: „Sen o Warszawie” wykonany na koncercie V KFPP 24.06.1967, następnie „Dziwny jest ten świat” wykonany na tym samym festiwalu na koncercie „Premiery” 23.06.1967; po nim wydawca proponuje nam ni stąd ni zowąd studyjne nagranie „Pamiętam ten dzień” datowane na tenże 1967 rok, by „spuentować” wykonaniem „Dziwnego świata” na koncercie „Mikrofon i Ekran” na tej samej imprezie 25.06.1967. Zamiast ustawić trzy kolejne wykonania festiwalowe w logicznym porządku i zamknąć pierwszą płytę utworem tytułowym całej edycji, KTOŚ raczył pobawić się w idiotyczną ciuciubabkę. Ma się rozumieć, że to nie koniec bezmyślnych szarad – druga płyta zaczyna się „po bożemu”, kontynuując nagraniem z 1967 roku, ale już następny utwór pochodzi z roku 1965 jest więc liderem interwału przeskoku czasowego.

Przejdźmy zatem do trzeciej sfery – kwestii repertuarowych i zaniechań rozmaitych. Dziwi mnie szalenie podejście edytora do potencjalnych nabywców tego produktu. Powinien on bowiem wiedzieć, że jest to grupa kolekcjonerów, którzy oczekują na ogół wysokiej jakości i profesjonalnego traktowania. Dla nich liczą się także informacje, komentarze i oprawa. W tym przypadku – szczegółowych metryczek nagrań (w tym pełnych składów zespołów, dat sesji i koncertów, dat premiery radiowej / rozpoczęcia sprzedaży itp.). A pod tym względem „Pamiętam ten dzień” jest bardzo ubogi i nie bezbłędny, że wspomnę np. o literówce na pierwszej pozycji listy utworów drugiego krążka – „sł. Andrzej Tyczyński” miast „TyLczyński” a na str.8 bookletu: „Riszi Bajbutowa” zamiast poprawnie „Raszida Bejbutowa. Następnym przykładem niedbalstwa jest całkowite zaniechanie jakiejkolwiek akcji promocyjnej, nawet na antenie Polskiego Radia(!!!). Chociaż..., czyż należy się temu dziwić, skoro prezenterzy mają przyzerową wiedzę o dorobku Niemena i plotą na antenie androny? Promocji nie sprzyja niezbyt atrakcyjna okładka a wewnętrzna, ciemna i zimna kolorystyka zlewa się z czernią zdjęcia powodując dyskomfort odbiorczy w wyniku złamania elementarnych zasad projektowania tego typu elementów. Splendoru nie przysporzy wydawcy nieprzemyślana koncepcja zasad doboru sporej części nagrań. Jeśli miała to być „antologia” rozproszonych, utworów i wersji studyjnych i koncertowych, to czemu, jak Filip z konopi, pojawia się w niej cały przekrojowy koncert poznański z orkiestrą Zbigniewa Górnego, na dodatek z wyciętą wbrew zasadom konferansjerką Zenona Laskowika – ni to pies, ni to wydra zawierająca wyłącznie utwory powszechnie znane i w wersjach do bólu tradycyjnych. To samo dotyczy dwóch utworów wykonanych z tą orkiestrą na Festiwalu Interwizji w Sopocie w1980 roku: repertuar i wykonanie tradycyjne, dźwięk zaledwie na dolnym pułapie przyzwoitości – więc po co? Może chodzi o frenetyczne oklaski?! Zaręczam, że Czesław bywał nieraz nagradzany znacznie większym aplauzem. Jeśli już, to z tego sopockiego mini-recitalu można było wykorzystać fragment suity „Hymn do Matki-Ziemi” a najlepiej, zamiast zapychać drugą płytę przysłowiową „watą” zapełnić ją 23-minutową, kanoniczną wersją studyjną „Hymnu...” (1978) oraz innymi pozycjami spełniającymi kryterium chronologiczne i merytoryczne takimi jak: „Fermata” (studio 1973) „Kamyk” (Opole 1974), „Pieśń ocalenia” (Czesław Niemen i M. Rodowicz , Opole 1975), „Dialog” (1979), „Utios” + „Wołga, Wołga” (Zielona Góra 1979), „Pieśń o zdobyciu Kołobrzegu” (Opole 1979), „Piosenka o mojej Warszawie” (Opole 1979).

A zatem po raz kolejny, w żółwim tempie, otrzymujemy produkt poronny, firmowany przez osoby niekompetentne w zakresie Niemenowskiej spuścizny ale za to z charakterystycznym tupetem ignorancji. Nie sposób nie zauważyć znamiennej analogii do przedwojennej edycji dzieł Norwida przez niejakiego prof. Tadeusza Piniego, pełnej błędów i opinii powierzchownych i co najmniej nieprzychylnych genialnemu poecie, która do dziś stanowi przykład nierzetelności nie tylko w literaturze. Pozostaje gorzkie pytanie Autora „Vade mecum”: „dokąd będziem się bawili?”

Roman Radoszewski

Jazz Forum 12/2011 (294)

Powyższa recenzja Romana Radoszewskiego jest trochę obszerniejsza od zamieszczonej w Jazz Forum.
Źródło: prywatna korespondencja.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa płyta - "Pamiętam ten dzień"
PostNapisane: 12 lut 2012, 12:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30922
Pamiętam ten dzień – Czesław Niemen

(Polskie Radio 2 CD PRCD 1290-1291).


Fakty i mity

Album ma przypomnieć trzeciej i czwartej generacji fanów
o istnieniu Czesława Niemena, Jego fenomenalnym
głosie, a także początkach artystycznych „manowców”, jak
sam często mawiał o swym zawodzie.
Projekt jest spóźniony aż o osiem lat, „lecz mocno wierzę
w to”, że spełni swe zadanie. Broni jej Czesław Niemen swym
talentem, muzykalnością, niekiedy prostotą, ale zawsze szczerością
przekazu.
Niestety powierzchowna znajomość twórczości Artysty, zarówno
redaktorów albumu jak i autora komentarza, skutkuje
tym, że wydawnictwo zawiera sporo błędów merytorycznych
i formalnych.
47 lat zajmuję się artystycznymi dokonaniami Niemena
i nabyta wiedza upoważnia mnie do stwierdzenia, że nie
nadano wydawnictwu odpowiedniej rangi, należnej Artyście
tego formatu – nie poradzono sobie z rzetelnym opisem i doborem
utworów. Mało tego, kilku utworów nawet nie przesłuchano
co doprowadziło do błędów i niezbyt korzystnego wizerunku
Artysty. Spuścizna Niemena, a także On sam nie zasługują
na bylejakość, a diabeł, jak wiadomo, tkwi w szczegółach.

Oto one:

•”Ave Maria no Morro” – pochodzi z tego samego „Podwieczorku
przy mikrofonie” co „Malaguena a Salerosa” i „Piosenka
tyrolskich górali” – brak takiej informacji i dat we wszystkich
nagraniach. Nie podano autora tekstu, którym, podobnie
jak muzyki, był Brazylijczyk – Herivelto Martins (Herivelto
de Oliveira Martins). Tłumaczenia na hiszpański dokonał
Manuel Salina.

•”Czas jak rzeka”, „Ach jakie oczy” (powinien być tytuł pierwotny
– „Niebieskie oczy”) i „Czy mnie jeszcze pamiętasz” –
nie zawierają w opisie informacji, że pochodzą z II KFPP
w Opolu (koncert „Zielone, Żółte, Czerwone” – 26.06.1964).
Błędna jest informacja, bo Niemenowi nie towarzyszą tu Błękitne
Pończochy. Chórek na festiwalu tworzyli: Ada Rusowicz,
Wojciech Korda, Janusz Popławski i Krzysztof Klenczon.

•”Pod Papugami” (CD-1 i CD-2) – tu współautorem tekstu
był Jan, a nie Zbigniew, Gałkowski.

•”Locomotion” – na początku nagrania brakuje 6 sekund.
Usunięto perkusyjny wstęp Andrzeja Nebeskiego. W opisie

pominięto również męską grupę wokalną: Bernarda Dornowskiego
i Marka Szczepkowskiego.

•”Tylko nie mów mi o tym” – w opisie również pominięto męski
chórek: Bernarda Dornowskiego i Marka Szczepkowskiego.

•”Sen o Warszawie” – (CD-1) może to nieistotny szczegół, ale
w opisie nie podano nazwy koncertu „Przeboje sezonu”.

•”Kałakolczik” – Wołkow miał na imię Wiaczesław a Makarow
– Iwan. Ale nie to jest istotne. Kiedyś także zaufałem opisom
na fiszkach katalogowych (i nie tylko) w archiwum Polskiego
Radia i popełniłem błąd. Z Festiwalu Niemenowskiego
w Mińsku Białoruskim przywiozłem płytę z dumkami rosyjskimi.
Rosjanie (płyta jest rosyjska) sygnują autora „Kałakolczika”
następująco: Aleksander Guriliow-Iwan Makarow.

•”Domek bez adresu” – w opisie pominięto udział Jazzowej
Sekcji Instrumentów Dętych Studia Jazzowego Polskiego Radia,
którą tworzyli: Stanisław Mizarecki, Henryk Rzeźniczek
i Albert Pradella. Na dodatek dwukrotnie błędnie podano autora
tekstu, którym był Andrzej Tylczyński, a nie Tyczyński
(CD-2).

•„Czy wiesz o tym, że…” – tu kuriozalna pomyłka. Niemenowi
nie towarzyszy zespół Studia Rytm z Błękitnymi Pończochami
(nota bene Błękitne Pończochy rozpadły się
25.08.1965, a nagrania dokonano 03.10.1965). Kompromitująca
wpadka redaktorów polega na tym, że jest to nagranie
z orkiestrą Michaela Colombiera. Niemen wykorzystał podkład
muzyczny przywieziony z Francji (podobnie jak w przypadku:
„A Varsovie” / „Sen o Warszawie”, Jamais' / 'Czy
wiesz? „, 'Hey, les filles' / 'Hej dziewczyno, hej' i 'Peut-etre' /
'Być może i ty', co przytomnie zastrzegł w kontrakcie z firmą
DISC AZ).

•”Czornyje browi, karyje oczi”– muzyka jest rzeczywiście ludowa,
ale źródła rosyjskie podają, że autorem tekstu jest Konstantin
Dumitraszko.

•”Moja Ojczyzna”– brak nazwy koncertu i daty – Premiery
'77, 10.06.1977. Kolejny dowód, że redaktorzy nie przesłuchiwali
nagrań.

•Niemen (czwarta zwrotka) zapomniał tekstu. W koncercie
finałowym 12.06.1977 ponownie wykonał ten utwór – tym razem
bezbłędnie i z o wiele lepszą dykcją. Jestem przekonany,
że Czesław wybrałby nagranie wolne od wad.

•”Pokój” i „Nim przyjdzie wiosna” – tu też brak nazwy koncertu
i daty – Koncert Laureatów, 25.08.1979.

•”Czy mnie jeszcze pamiętasz” i „Wspomnienie” – brak daty
koncertu – 22.08.1980.

•Następna niekonsekwencja dotyczy muzyków towarzyszących
Niemenowi. Skoro podaje się ich nazwiska przy nagraniach
artysty z 1979 roku, wypadałoby również podać nazwiska
tworzących zespoły: Bossa Nova Combo, Studia Rytm,
Błękitne Pończochy, Alibabki, Niebiesko-Czarni, Akwarele,
Niemen Aerolit i Grupa Niemen… Nietakt wobec niewymienionych
muzyków, czy kłopoty z ustaleniem składów?

I wreszcie komentarz zamieszczony
w książeczce.

Przed kilkoma laty, na prośbę śp. Staszka Cejrowskiego, dokonałem
wraz z Tomaszem Kiewro korekty pracy pana Piotra
Chlebowskiego pt. „Pielgrzym”. Najwyraźniej nasze uwagi nie
dotarły do adresata, który myli się w następujących kwestiach:

•Festiwal Młodych Talentów zakończył się 01.07.1962 roku,
a nie w sierpniu 1962.

•pierwsza emisja telewizyjna Muzyki Małego Ekranu odbyła
się 06.04.1980 roku a nie 06.06.1980.

•'Kołysanka' pochodzi z repertuaru Raszida Bejbutowa a nie
Riszi Bajbutowa.

•”Pamiętam ten dzień” został nagrany w 1966 roku.
W dniach 6. -7. lutego 1967 Niemen dokonał drobnych korekt
wokalnych.

•”Allilah” – to nagranie radiowe z tego samego okresu co sesja
płytowa w Polskich Nagraniach (kwiecień 1968).

•dywagacje o wahaniach i udziale Niemena w 'wiernopoddańczym
spektaklu' są o tyle niefortunne, że takich 'spektakli'
o dużo większym ciężarze gatunkowym niż występy na Festiwalach
Piosenki Radzieckiej było w karierze artysty więcej.

Nota bene samo słowo „spektakl” wydaje się nie na miejscu.
Była to po prostu jedna z imprez kulturalnych wykorzystywanych
w celach propagandowych.

Wschodni wątek nie miał puenty w postaci występu Niemena
na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w 1977 roku, lecz dwa
lata później. W 1979 roku artysta już się nie wahał. Był wówczas
nawet jurorem tego festiwalu.

Nagrania zamieszczone na płycie były publikowane wielokrotnie
w Polskim Radiu (m. in. przez niżej podpisanego).
'Malaguena a Salerosa' z masteringiem Edwarda Chomicza

zaistniała w dokumentalnym filmie Eugeniusza Szpakowskiego
„Czesław Niemen”. Koncert w ramach cyklu „Muzyka
Małego Ekranu” prezentowały TVP Kultura i TVP Polonia
oraz Telewizyjne Ośrodki Regionalne całego kraju. Pozostałe
piosenki znalazły się na płytach Polskich Nagrań, Polskiego
Radia, Alcomu, Pomatonu (tę redagowałem osobiście), Wifonu,
oficjalnych pocztówkach dźwiękowych i radzieckiej Melodii
(ponad pół miliona nakładu!).
„Podwieczorek przy mikrofonie”, w którym odnalazłem latynoskie
rarytasy Czesława Juliusza Wydrzyckiego (można powiedzieć
– mam wkład w tę płytę i to nie jedyny) nie „pochodzi
przypuszczalnie” z kawiarni „Stolica” z 15.06.1962 roku, jak pisze
pan Chlebowski. Odnosząc się do tego przekłamania, opiszę
prawdziwe okoliczności nagrania utworów: „Malaguena
a Salerosa” (znanego również jako „La Malaguen’a”), „Ave Maria
no Morro”, „Piosenka górali tyrolskich”, a także parodii
utworu na gitarę hawajską oraz przeboju Gene'a Vincenta
„Keep It a Secret” (te dwie ostatnie pozycje nie znalazły się na
płycie).
Rozgłośnia Polskiego Radia w Lublinie z okazji swego 10-lecia
zorganizowała Ogólnopolski Festiwal Kabaretów Amatorskich.
Impreza odbyła się w gmachu Naczelnej Organizacji
Technicznej (Sala Teatralna Związku Zawodowego Kolejarzy).
Tam m. in. wystąpił gdański kabaret 'TO-TU' z programem
'Divertimento' i w cuglach wygrał festiwal. Młodym artystom
przypadła pierwsza nagroda – statuetka 'Srebrnego
Stańczyka' (projektu Freda Kosmali) i 5 tys. zł nagrody przyznanej
przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Ciekawostką jest
fakt, że na 12 prezentacji wokalnych kabaretu 'TO-TU': Radosławy
Kozickiej, Barbary Michałowskiej i Tadeusza Chyły, aż
pięć przypadło Czesławowi Juliuszowi Wydrzyckiemu! Jak
widać zespłów kabaretu „TO-TU” pierwszy docenił Jego talent
powierzając mu prawie połowę swego repertuaru.
Działo się to 08.05.1962. Imprezę nagrała ekipa „Podwieczorku
przy mikrofonie”, a audycji nadano numer 98. Taśma
znajduje się w archiwum Polskiego Radia w Warszawie.
I wreszcie to co najważniejsze – muzyka. Niestety od dawna
Polskie Radio S. A. wraz ze zgodą spadkobierczyni na wydawanie
płyt Czesława Niemena otrzymuje w pakiecie – ' inżyniera
dźwięku' – Eleonorę – najpierw Niemen, a obecnie
Atalay, która nieudolnie majstruje przy nagraniach swego ojca.
Urzekająca barwa głosu Niemena w kilku perełkach wokalnych
„Malaguena a Salerosa”, „Ave Maria no Morro” „Być może
i ty”, „Kolibielnaja”, „Czornyje browi, karyje oczi”, została zniekształcona.
W nagraniach słychać przestery, głos Niemena
jest irytująco świszczący w spółgłoskach. To efekt nadmiernego
uwydatniania wysokich tonów. Kilka nagrań nie pochodzi
z taśm-matek, a jedynie z kiepsko wykonanych kopii. Najgorzej
na płycie (za sprawą falującej dynamiki) wypada „Być może
i ty”. Dokonano bezmyślnej ingerencji w pierwotny charakter
nagrań, a profesjonalista takich rzeczy nie robi.
Dzieje się to w Polskim Radiu S. A. za pieniądze podatnika,
głównie fana Czesława, który pamięta, bądź posiada nagrania
artysty w stanie „zerowym” – sprzed ingerencji samozwańczego
„inżyniera dźwięku”. To nie tylko mało etyczne, ale także
szkodliwe dla muzyki Niemena. Nie ma również uzasadnienia
ekonomicznego. Tym bardziej, że z rekonstrukcją nagrań radzi
sobie pani Ewa Guziołek-Tubelewicz, której mastering
jest poprawny – to klasyczna, dobra praca bez zbędnych kombinacji
i fajerwerków.

Na repertuar drugiej płyty realizatorom zabrakło pomysłu.
Kilkanaście minut zajmuje recital Niemena z orkiestrą Zbigniewa
Górnego, który tak na dobrą sprawę można było zastąpić
ciekawszymi nagraniami. Ewidentnie zabrakło rewelacyjnej
'Pieśni wojów' (w katalogach Polskiego Radia 'Pieśń
o zdobywcach Kołobrzegu'), którą p. Małgorzata Niemen uważa
za nagranie nielegalne (mam to na piśmie!), a także radiowych
nagrań Niemena z Niebiesko Czarnymi -”Nadzieja, niepewność
być może” (późniejszy tytuł „Być może i ty”), „Przyjdź
w taką noc” czy „Hej dziewczyno hej”, gdzie Czesław Niemen
śpiewa w dwugłosie i trójgłosie z.... samym sobą (młodzieży
przypominam, że nie było wtedy komputerów). Z późniejszego
okresu zbrakło koncertowego „Kamyka”, „Ody do Wenus”
w polskiej wersji i wielu innych. Mam przeświadczenie, a właściwie
pewność, że redaktorzy nie wiedzieli gdzie szukać tych
nagrań, lub, co bardziej prawdopodobne, nie mieli pojęcia
o ich istnieniu. Podobnie zresztą jak o wielu innych, które nie
figurują w archiwum radiowym pod hasłem Niemen.
Na koniec okładka… Tradycyjnie zielono-buro-szara, czyli
nijaka… Słusznie – Małgorzata Niemen w Polskim Radiu
oświadczyła, że Czesław nie lubił kolorów (sic!... ciekawe dlaczego
tyle lat tworzył barwne grafiki komputerowe – to zapewne
tylko incydentalny wypadek przy pracy…).
Tadeusz Skliński

P. S.
“I Have a Dream”… Pani Małgorzata Niemen zakończyła
już wszystkie procesy z rodziną oraz fanami Niemena
i z uwielbienia do sal sądowych wytoczyła proces sama sobie.
Ten jednak, ze względów formalnych, został odrzucony. Rozpacz
Pani Małgorzaty, a tym bardziej jej adwokatów, była bezgraniczna.
Zniesmaczona i oderwana od rzeczywistości, przez
kilka lat, jak zjawa, przemierzała sądowe korytarze, z przyzwyczajenia
przesiadywała na ławach przed salami rozpraw.
Po paru latach ktoś jej uprzytomnił, że jest wdową po fenomenalnym
artyście i w końcu dała się przekonać do właściwego
kultywowania Jego pamięci. Porzuciła sądy i wartko zabrała
się do pracy. Po latach nie myliła już „Snu końca i początku'”
ze „Snem o Warszawie” posiadła w końcu wiedzę, że „Pieśń Wojów”
to nagranie jak najbardziej legalne i równie szybko, bo już
za osiem lat, ukazała się kolejna płyta z rarytasami Niemena.
Eleonora Atalay wymyśliła sobie trzeci zawód (po piosenkarce
i inżynierze dźwięku) i wreszcie przestała marnować dorobek
swego zdolnego ojca.
Byłoby to chyba zbyt piękne … ale to przecież tylko sen.


http://rosenstream.pl/brzmienia/2012_zima.pdf


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /