Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: ks. Kiersztyn miał wypadek
PostNapisane: 22 sie 2012, 15:18 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7479
Lokalizacja: Podlasie
Ks. Tadeusz Kiersztyn po wypadku w stanie bardzo ciężkim – pilna prośba o modlitwę.

Przed chwilą otrzymałem informację od Adminki, która została poinformowana również telefonicznie, że ks. Tadeusz Kiersztyn miał wypadek samochodowy w Krakowie – na jego samochód najechał TIR, to było zderzenie czołowe, siła uderzenia poszła na kierowcę, dlatego ks. Tadeusz znajduje się w stanie najcięższym. Osoba towarzysząca (dane do naszej informacji) znajduje się w lżejszym stanie.
Pinie prosimy o modlitwę wstawienniczą za ks. Tadeusza oraz za osobę towarzyszącą.
O stanie zdrowia ks. Tadeusza będziemy informować na bieżąco i w tym miejscu składamy serdeczne Bóg zapłać siostrze Agnieszce za wszelkie informacje na ten temat.
Prosimy szczególnie o Koronkę do Bożego Miłosierdzia.
Króluj nam Chryste – zawsze i wszędzie.

Dziś Matki Bożej Królowej a ks. Tadeusz walczy o Chrystusa Króla.

Informacja z ostatniej chwili
Stan ks. Tadeusza określa się jako krytyczny.

http://wobroniewiaryitradycji.wordpress ... -modlitwe/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ks. Kiersztyn miał wypadek
PostNapisane: 22 sie 2012, 17:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Jezus jest Panem.

Dziś Matki Bożej Królowej a ks. Tadeusz walczy o Chrystusa Króla Polski

TIR (jego kierowca) zamordował euro-posła Filipa Adwenta, parę osób z Jego Rodziny i dwóch przypadkowych ludzi. TIR wzmocniony był z lewej strony, a kierownica była z „brytyjskiej”, prawej. Morderca nawet nie został aresztowany, co jest standardem przy wypadkach śmiertelnych.

TIR („białoruski” usiłował zabić dr-a Karpia (dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich) w Białej Podlaskiej, ale dokończono egzekucji pod szpitalem na Wołoskiej w Warszawie, skąd, jako zdrowy, wyszedł. Podobnie było z W. Sumlińskim, też w Białej Podlaskiej. Ten przeżył.

Przed laty - tak zginęli oficerowie badający kulisy męczeństwa bł. Jerzego Popiełuszki.

W diecezji tarnowskiej w ostatnich latach popełniono siedem udokumentowanych samobójstw księżom, zwykle - szyderczo -„na stułach” . Pisujemy o tym, kuria milczy - i każe milczeć zaniepokojonym księżom.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ks. Kiersztyn miał wypadek
PostNapisane: 22 sie 2012, 20:54 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7479
Lokalizacja: Podlasie
No i stało się.

Ks. Tadeusz Kiersztyn - wielki orędownik Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, zmarł w dniu dzisiejszym - w święto Matki Bożej Królowej, w godzinie Miłosierdzia Bożego

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość niechaj mu świeci.
Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen!

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ks. Kiersztyn miał wypadek
PostNapisane: 22 sie 2012, 23:11 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7479
Lokalizacja: Podlasie
Ksiądz Tadeusz Kiersztyn nie żyje

W dniu 22 sierpnia br. zmarł od ran poniesionych w wypadku samochodowym X. Tadeusz, gorący orędownik Jezusa Chrystusa Króla Polski. X. Tadeusz był postulatorem procesu beatyfikacyjnego Rozalii Celakówny. Był autorem wielu opracowań na temat spraw Kościoła, należał do nielicznych kapłanów, którzy odważyli się wypowiadać o Soborze Watykańskim Drugim, jako przyczynie zła w Kościele Świętym. Śmierć ta jest kolejną nagłą śmiercią całej już rzeszy godnych kapłanów Kościoła Świętego w Polsce, w okresie po II Wojnie Światowej, a co daje asumpt do zastanowienia się nad tym, czy obecny stan jest stanem pokoju, jak to daje się nam zwodniczo kontemplować. Jeżeli śmierć ta jest zbrodnią, to X. Tadeusz jest już zbawiony, jako ten, który oddał życie za Chrystusa.
Na podst: http://gazetawarszawska.com

O ś.p. księdzu Tadeuszu Kiersztynie będziemy jeszcze pisać. Wiele osób ze środowiska działaczy niepodległościowych miało z nim bliski kontakt. To ksiądz Kiersztyn ujawnił kto w sposób skandaliczny spowodował, że ś.p. Janusz Kurtyka nie spoczął w krypcie kościoła św. Piotra i Pawła skąd przeniesiono jego zwłoki na Rakowice. NIe chcę teraz o tym pisać, przyjdzie na to czas. Podejrzewam, że ks. Kiersztyn, jak i wielu innych polskich patriotów jest kolejną ofiarą czystek w naszym narodzie – jest to ciąg dalszy pogromu narodu polskiego podczas i po II wojnie światowej, Katynia i Smoleńska.
Musimy sobie zdać sprawę z tego, że każdy mord poprzedza inwigilacja. Aby móc ozdrowić naszą Ojczyznę, nie możemy korzystać z narzędzi danych nam przez oprawców. Jeśli już, to narzędzia te należy wykorzystywać przeciwko nim. Myślę tu o m.in. wszelkich urządzeniach podsłuchowych jak telefony, laptopy i inne urządzenia elektroniczne.

Samochód stał się narzędziem mordu. Trudno bowiem przypuszczać, że to był wypadek. TIR-y ot tak sobie nie najeżdżają na inne samochody. Podobnie jak samoloty ot tak sobie nie spadają, czy też generałowie ot tak sobie nie strzelają w łeb. Jestem przekonany, że ks. Kiersztyn nie jest ostatnią ofiarą mafii, która przejęła kontrolę nad Polską. Jest to jednak objaw jej desperacji i słabości, skoro posunięto się do zamordowania nie używającego przemocy księdza.
Zob: X. Tadeusz Kiersztyn walczy o życie. Uległ wypadkowi samochodowemu. Jego pojazd został najechany przez “TIR”

Ś.p. ksiądz Tadeusz Kiersztyn był w pełni świadomy tego co się obecnie na świecie dzieje. Przez swoją popularność był dla mafii niebezpieczny, dlatego pewnie go zlikwidowano. Być może przygotowwywał jakąś niebezpieczną dla nich akcję informacyjną w kościołach – tego sięnigdy nie dowiemy. Dlatego też ostrzegam przed wszechobecną inwigilacją – jeśli chcesz walczyć z szatanem, uważaj na to co mówisz, na to z kim się zadajesz. Poniższy fragment wystąpienia ks. Kiersztyna świadczy dobitnie o zakresie jego wiedzy (załość: ks.Tadeusz Kiersztyn – Prawda o Intronizacji Chrystusa Króla Polski ):

„Zdajecie sobie sprawę w jakim my żyjemy teraz świecie, w jakiej cywilizacji. Bo panowanie szatana, tak samo jak panowanie Boga, jest panowaniem duchowym, ale sprawowanym poprzez ludzi. I panowanie szatana dokonuje się dzisiaj w świecie poprzez ludzi – poprzez partie, poprzez struktury żydomasońkie, poprzez rózne organizacje, które są lucyferyczne – nie tylko realizując idee, ale i uprawiają kult religijny (…)
I w tych najwyższych już kręgach jak Bilderberg, Komisji 300, nie wiem czyście słyszeli o Bohemii (Bohemian Grove, przyp. M.P.) – miejsce kultyczne, gdzie raz do roku cała śmietanka świata i tych przywódców i liderów światowych, ludzi „namaszczonych” - zbierają się aby oddawać kult Lucyferowi. I to jest ukryte, oni z tym się ukrywają, ale często możecie zobaczyć ten znak (satanistyczne 2 palce), to jest znak pozdrowienia lucyferystów, te palce skrzyżowane – Bush tak na przykład pozdrawia i wielu przywódców świata tak się już teraz pozdrawia.”

Ostrzegam już teraz księdza dr Piotra Natanka, że on może być kolejną ofiarą. Widać jak na dłoni co się wokół niego dzieje. Dobrze, że ks. Natanek zabarykadował się we własnej Pustelni, do której przyjeżdżają tylko zaufani wierni. Można jednak przypuszczać, że w takim przypadku może zostać wykorzystana broń biologiczna bądź chemiczna. Nie oszukujmy się, ksiądz dr Piotr Natanek jest bardzo groźny dla mafii.

http://www.monitor-polski.pl/ksiadz-tad ... -nie-zyje/

Pokój jego duszy !

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ks. Kiersztyn miał wypadek
PostNapisane: 31 sie 2012, 20:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Ks. Isakowicz-Zaleski: Zabroniono koncelebry na pogrzebie ks. Kiersztyna

Wczoraj po raz pierwszy w życiu uczestniczyłem w pogrzebie, w czasie którego kapłanom odmówiono prawa do koncelebrowania liturgii pogrzebowej.

Od chwili przyjęcia święceń kapłańskich, co miało miejsce prawie trzydzieści lat temu, uczestniczyłem w bardzo wielu pogrzebach księży. Wśród tych pogrzebów zdarzały się także pochówki duchownych katolickich, którzy albo odeszli z kapłaństwa, albo targnęli się na własne życie, albo przez wiele lat kolaborowali z reżymem komunistycznym. Niezależnie jednak od oceny ich ziemskiego życia na ostatnie pożegnanie zawsze przyjeżdżali licznie współbracia-kapłani, aby poprzez udział w mszy św. koncelebrowanej modlić do Miłosiernego Pana o wieczne zbawienie.

Wczoraj jednak po raz pierwszy w życiu uczestniczyłem w pogrzebie, w czasie którego kapłanom odmówiono prawa do koncelebrowania liturgii pogrzebowej. A niektórzy jak. np. ks. Stanisław Małkowski przebyli drogę kilkuset kilometrów. Stało się to na pogrzebie śp. ks. Tadeusza Kiersztyna, propagatora intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Gdy przed liturgią żałobną wszedłem wraz z innymi kapłanami do zakrystii kaplicy cmentarnej na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, to tamtejszy rektor wyprosił nas stamtąd, powołując na zarządzenie ks. kard. Stanisława Dziwisza, metropolity krakowskiego, który zakazał koncelebry. Przez całą liturgię staliśmy więc w tłumie wiernych, bez możliwości założenia szat liturgicznych.

Mszę św. sprawował tylko rektor kaplicy. Nabożeństwo odbyło się bez kazania, bez modlitwy wiernych, bez okadzenia trumny, a nawet bez postawienia na trumnie (jak to jest zazwyczaj na pogrzebach duchownych) kielicha i mszału. A przecież zmarły nie był ani ekskomunikowany, ani przeniesiony do stanu świeckiego. Cały obrzęd był sprawowany w szybkim tempie. Jedynie rozdawania komunii świętej trwało dość długo, bo ilość świeckich żałobników była bardzo duża. W czasie modlitw nad samym grobem nie pozwolono także na wygłoszenie przemówień. Osobną sprawą była nieobecność na pogrzebie jezuitów, w których szeregach ks. Kiersztyn był prawie trzydzieści lat. Czego oni tak bardzo się przestraszyli?
Zauważyłem jedynie dwóch „dzielnych” uczniów św. Ignacego Loyoli, którzy ubrani po świecku przemykali się pomiędzy grobami. Z parafii w Rabce, w której zmarły kapłan się wychował, i Morawicy, na terenie której duszpasterzował przez wiele lat, też żaden ksiądz nie przyjechał.

Jest takie powiedzenie „Kościół przebacza, ale nie zapomina”. W tym wypadku jednak urzędnicy kościelni ani nie przebaczyli, ani nie zapomnieli. I to do grobowej deski, w pełnym tego słowa znaczeniu.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
www.isakowicz.pl

http://solidarni2010.pl/10799-ks-isakow ... df91a180fa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ks. Kiersztyn miał wypadek
PostNapisane: 03 wrz 2012, 09:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Ks. Stanisław Małkowski o pogrzebie ks. Tadeusza Kiersztyna, o Intronizacji, Krucjacie Różańcowej, o poświęceniu Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi oraz o posłuszeństwie

Przedstawiamy Czytelnikom najnowszą i chyba jedną z najważniejszych ostatnich wypowiedzi księdza Stanisława Małkowskiego, o którym więcej możemy przeczytać tutaj: ks. St. Małkowski
oraz tutaj: ks. St. Małkowski (całość)
a najciekawsze z nich naszym zdaniem:
Byłem przeznaczony do likwidacji i Ksiądz Małkowski Nr 1 do odstrzału przed księdzem Jerzym Popiełuszką

Ks. Stanisław Małkowski o pogrzebie ks. Tadeusza, o Intronizacji i o innych ważnych sprawach.



http://wobroniewiaryitradycji.wordpress ... szenstwie/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: ks. Kiersztyn miał wypadek
PostNapisane: 31 gru 2012, 18:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30733
Ks. Zygmunt: Króluj nam Chryste – zawsze i wszędzie!

Ofiara śp. ks. T. Kiersztyna: “„Czy jesteś gotów w tej intencji ofiarować swoje życie?” I zmarł w szpitalu, w którym przed wojną pracowała Rozalia

Jednym z tych dzielnych Polaków, którzy najwięcej wycierpieli dla sprawy Intronizacji, jest ś.p. ks. Tadeusz Kiersztyn. Pominę tu jego (dość znany) życiorys wraz z opisem najtrudniejszych dla niego lat, a ograniczę się tylko do (ogółowi nieznanych) ostatnich wspomnień jego przyjaciół. Pierwsze z nich opiera się na osobistym zwierzeniu Zmarłego. Stwierdził, że na ołtarzu Jezusa Króla Polski złożył w ofierze całe swoje kapłaństwo, wszystkie cierpienia, poniżenia mierzone dziesiątkami lat, ale nigdy nie pomyślał, że Pan Jezus zażąda od niego największej ofiary. Pewnego razu, gdy w chwili skupienia we Mszy przed Komunią świętą wzbudzał sobie, jak zwykle, pragnienie ofiarowania Komunii w intencji Intronizacji, usłyszał wyraźny głos Pana Jezusa: „Czy jesteś gotów w tej intencji ofiarować swoje życie?” Gdy potwierdził tę ofiarę krótkim i zdecydowanym „TAK” i przyjął Komunię, Pan Jezus powiedział: „Twoja ofiara została przyjęta”. Od tej pory był przekonany, że zbliża się jego śmierć. Wyszedł jej na spotkanie 22 sierpnia b.r., poszkodowany w wypadku samochodowym. Jego agonia trwała 3 godziny – między 12.00 a 15.00, a życie zakończył w szpitalu, w którym przed wojną mieścił się oddział dla chorych wenerycznie. W ten sposób sł. Boża Rozalia Celakówna, do której procesu beatyfikacyjnego przyczynił się w najwyższym stopniu, zaprosiła go do miejsca swojej pracy, związanego z ogromem jej ofiar na rzecz Intronizacji.

Ks. Zygmunt: Króluj nam Chryste – zawsze i wszędzie!

I ja, podobnie jak wielu moich Rodaków, z wielkim bólem zapoznałem się z listem Biskupów, odczytanym w większości diecezji w uroczystość Chrystusa Króla 2012 roku. Z jego treścią nie będę polemizował głównie z dwóch powodów: mądrze i dość wyczerpująco uczynili to inni, a poza tym uważam, że w tej kwestii nie powinno być w ogóle miejsca na polemiki, skoro sam Chrystus zażądał od Polaków (przez swoją wybrankę Rozalię Celakównę) Jego własnej intronizacji, i to jako wzoru dla innych narodów dla ich ocalenia. We wrześniu 1937 roku Rozalia zapisała Jego słowa, związane z wizją przyszłości: „Patrz, dziecko, Królestwo Chrystusowe przychodzi do Polski przez Intronizację”. Widziała, jak w tym uroczystym akcie bierze udział cały Naród, z żydami i innowiercami włącznie. Usłyszała: „To niedługo się stanie, co teraz oglądasz, ale wpierw trzeba dużo wycierpieć”.

Na to „niedługo” czekamy już 75 lat, a zapowiedzianych cierpień wciąż przybywa! I są to, niestety, nie tylko cierpienia naszego narodu, Europy, ziemi, ale przede wszystkim… samego Króla Jezusa Chrystusa, który wciąż słyszy te same krzyki, co na dziedzińcu twierdzy Piłata: „Precz z Nim! Poza Cezarem nie mamy króla!”. Świętokradzki i bluźnierczy napad na Tron Jasnogórskiej Królowej poruszył wielu z nas i doczekał się gdzieniegdzie ekspijacji, jednak dlaczego nie kojarzymy go sobie z tym, co stało się dwie niedziele wcześniej: z ciosem, wymierzonym wprost w serce Króla przez odczytanie listu Jego sług Biskupów? W moim odczuciu te dwa fakty ściśle łączą się ze sobą, gdyż ściśle zjednoczone są ze sobą Serca Matki i Syna, i to zarówno w szczęściu, jak i w cierpieniu!

Maryja i Jej Boski Syn posłużyli się tym samym sposobem, by przekonać Polaków do idei Ich królowania w naszym narodzie: wybrali sobie i ukształtowali osobę, na której mogli się oprzeć, i obarczyli ją obowiązkiem przekazania Ich woli Polakom. W pierwszym przypadku był to włoski jezuita Juliusz Mancinelli, który wybrał się w trudną pielgrzymkę do Polski, niosąc naszym przodkom orędzie Maryi o Jej szczególnej miłości do naszego narodu i o Jej oczekiwaniach (sama nazwała siebie wobec niego kilkakrotnie „Królową Polski”). Nie jest więc prawdą, że to Polacy „wybrali Ją na swoją Królową”, jak głosi 62 Prefacja w naszym Mszale, gdyż było zupełnie odwrotnie. Na szczęście, zwłaszcza dzięki aktywności jezuitów, posłaniec Maryi został przyjęty przez Polaków z entuzjazmem, dzięki czemu Jej orędzie mogło mieć wpływ na losy Narodu: oto w 40 lat po śmierci Mancinellego została Ona we Lwowie uznana za Królową Polski. Wielki na to wpływ miała niewątpliwie wprost cudowna obrona Jasnej Góry. Już jako Królowa pomogła nam oczyścić Polskę z „potopu” protestanckich najeźdźców-niszczycieli.

Zupełnie odmienny los spotkał orędzia Jezusa, skierowane do Polaków przez pośrednictwo krakowskiej pielęgniarki Rozalii Celak w okresie międzywojennym. Mimo wielkiego wysiłku jej kierownika duchowego, paulina o. Zygmunta Dobrzyckiego (zm. w 1976 roku), mającego oparcie w generale Paulinów, o. Piusie Przeździeckim, i mimo wciąż narastających różnych cierpień (naprawdę straszliwych, i to ze wszystkich stron!), ofiarowanych przez Rozalię na rzecz Intronizacji, wszystkie ich starania, jak wiemy, skończyły się fiaskiem. Orędzia naszego Pana zawierały zarówno wspaniałe obietnice (m.in. chciał uchronić Polskę od nadchodzących cierpień, a wraz z nią inne narody), jak i ostrzeżenia przed tragicznymi skutkami odrzucenia Jego żądań. Czyż więc odrzucający je do dzisiaj episkopat, a z nim cały Naród, nie jest winny zaprzepaszczenia ogromnego dobra, jak też wystawienia się na zapowiadane kary? Czy zdanie z listu: „Myślenie, że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski, a wszystko się zmieni na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne, wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie” – nie brzmi jak kpina chociażby tych z Jego słów, zapisanych przez Rozalię: w Intronizacji jest „ratunek dla Polski, Pan Jezus będzie Polsce błogosławił i bronił od nieprzyjaciół, a my w ten sposób choć w małej cząstce okażemy Mu miłość i wdzięczność”?

Nawet gdyby oponenci Intronizacji Chrystusa, niezależnie od motywów którymi się kierują i argumentów które przytaczają, utrzymali się nadal przy władzy (i w Państwie, i w Kościele), niech wiedzą, że wola Króla jest ważniejsza od ich woli i musi być wypełniona, choćby kosztem wielu ofiar. Niech też wiedzą, że za te ofiary ponoszą, i jeszcze poniosą przed Królem odpowiedzialność. Niech sobie uświadomią, że zmarnotrawili mnóstwo czasu i wiele sprzyjających momentów, które nie wrócą. Jednym z takich momentów mogła być prezydentura ś.p. Lecha Kaczyńskiego, który nieoficjalnie, w odpowiedziach dawanych zwolennikom Intronizacji zaznaczał, że się do niej przyłączy, jeśli Episkopat wystąpi z taką inicjatywą. Na krótko przed tym jak został prezydentem, przez znajomych przekazałem mu obrazek Chrystusa Króla z prośbą, by nosił go przy sobie. Możemy więc dzisiaj postawić pytanie, czy on i jego unicestwiony rząd nie dołączyli swojej ofiary do tej strasznej wielomilionowej hekatomby wykrwawionej Polski, która wciąż opiera się żądaniom swojego Króla?

Jednym z tych dzielnych Polaków, którzy najwięcej wycierpieli dla sprawy Intronizacji, jest ś.p. ks. Tadeusz Kiersztyn. Pominę tu jego (dość znany) życiorys wraz z opisem najtrudniejszych dla niego lat, a ograniczę się tylko do (ogółowi nieznanych) ostatnich wspomnień jego przyjaciół. Pierwsze z nich opiera się na osobistym zwierzeniu Zmarłego. Stwierdził, że na ołtarzu Jezusa Króla Polski złożył w ofierze całe swoje kapłaństwo, wszystkie cierpienia, poniżenia mierzone dziesiątkami lat, ale nigdy nie pomyślał, że Pan Jezus zażąda od niego największej ofiary. Pewnego razu, gdy w chwili skupienia we Mszy przed Komunią świętą wzbudzał sobie, jak zwykle, pragnienie ofiarowania Komunii w intencji Intronizacji, usłyszał wyraźny głos Pana Jezusa: „Czy jesteś gotów w tej intencji ofiarować swoje życie?” Gdy potwierdził tę ofiarę krótkim i zdecydowanym „TAK” i przyjął Komunię, Pan Jezus powiedział: „Twoja ofiara została przyjęta”. Od tej pory był przekonany, że zbliża się jego śmierć. Wyszedł jej na spotkanie 22 sierpnia b.r., poszkodowany w wypadku samochodowym. Jego agonia trwała 3 godziny – między 12.00 a 15.00, a życie zakończył w szpitalu, w którym przed wojną mieścił się oddział dla chorych wenerycznie. W ten sposób sł. Boża Rozalia Celakówna, do której procesu beatyfikacyjnego przyczynił się w najwyższym stopniu, zaprosiła go do miejsca swojej pracy, związanego z ogromem jej ofiar na rzecz Intronizacji.

Niech jednak wiedzą ci, którzy Go odrzucają jako Króla Polski, że krew wielu Rodaków złożona na ołtarzu Ojczyzny, będzie dla nich oskarżeniem i będzie wołać „BIADA!”, aż Wola Boża się wypełni. Nie mam najmniejszego cienia wątpliwości, że ta Wola zawiera się w słowach Jezusa, skierowanych do Polaków przez pośrednictwo Rozalii 4 lipca 1938 roku: „Niech Ojciec (chodzi o kierownika duchowego) pamięta, by nie było za późno, Intronizacja w Polsce musi być zaprowadzona. […] Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego miłości; inaczej, moje dziecko, nie ostoi się. Oświadczam ci to, moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem. Przyjdzie straszna katastrofa na świat, jak zaraz zobaczysz”. Przerażająca wizja Rozalii dotyczy doszczętnego zniszczenia przez lawę i ogień wszystkich państw, które nie dokonały Intronizacji. Należy do nich, niestety, i Polska!

http://wobroniewiaryitradycji.wordpress ... oje-zycie/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /