Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 10 cze 2011, 19:01 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Ksiądz prałat Józef Obrembski zmarł 7.06.2011 mając 105 lat. Kapłan niezłomnej wiary, prorok i mędrzec. Wiele ważnych dla świata ludzi odwiedzało Go w Jego cichej Mejszegole. Jadąc do Wilna odwiedzalismy Księdza, aby usłyszeć Jego nietuzinkowych ocen sytuacji Polski i świata. Bardzo pogodny i niezwykle życzliwy z radością rozmawiał, pouczał i mając w VII'08 102 lata chętnie przyjmował każdego ciesząc się szczególnie z polskich gości. Był jakąś zagadką. Jego bezkompromisowość w sprawach pryncypialnych była widzoczna już w pierwszych minutach rozmowy. Pamiętam wyrażnie Jego słowa: "Polacy powinni słuchać Prezydenta Kaczyńskiego! I tu kilka zdań zawodu Księdza na postawę Polaków. Bardzo mocno podkreślał jak bardzo Go boli i dziwi oschłość wielkiej części społeczeństwa polskiego do prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Żył bardzo skromnie jak przystało na kapłana Chrytusowego.
Pochowany przed kilkoma godzinami na cmentarzu przykościelnym w Mejszagole.
Odszedł WIELKI POLAK I WSPANIAŁY KAPŁAN!
Pomódlmy się DZIĘKUJĄC ZA 105 LAT JEGO ŻYCIA! Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli...iker

PS.Mam parę fotek, ale niestety nie umiem zamieścić...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 10 cze 2011, 20:46 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 13 lip 2009, 14:47
Posty: 604
Lokalizacja: Poznań
+++++ Wieczny odpoczynek racz dać mu Panie.........
Dzięki Iker za powiadomienie , to są nasze elity ....... NIEZŁOMNE... odnajdujmy je................... Pozdrowienia z Poznania.Jagna

_________________
Polskie-Forum.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 11 cze 2011, 13:12 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Załącznik:
P1090866.JPG
P1090866.JPG [ 30.81 KiB | Przeglądane 6227 razy ]


3 lipca 2008 14:49 "rozmowy niedokończone" z Ks.prałatem Józefem lat 102.
Wielkie Serce, życzliwość, miłość .....
Żal, że nie będzie następnego razu....
Ale odzywa się i Radość za te razy zaistniałe!
Panie, Boże; jak często przechodzimy za szybko wobec pięknych ludzi...Gdy odchodzą widzimy Ich inaczej.
To tak jakbyśmy dopiero przejrzeli naszymi oczami (wreszcie!)
....I to w 14-cie miesięcy po Smoleńsku. 71 lat po Katyniu....
Pozdrawiam w żalu ale i nadziei...iker


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 11 cze 2011, 13:58 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Dzięki Jagno za pozdrowienia z Poznania.Również pozdrawiam serdecznie i gorąco!
Musiałem zamieścić fotkę ze śp. już Ks.Józefem, a dzięki zachęcie i pomocy Twojej Jagno i Asindzieja-UDAŁO SIĘ!
Dla tej Świętej Pamięci trzeba ocalić DOBRO! DZIĘKUJĘ!
Załącznik:
P1190725.JPG
P1190725.JPG [ 78.92 KiB | Przeglądane 6223 razy ]

Tyle jeszcze pączków będzie...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 12 cze 2011, 10:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2011/06/10/zy ... olbramski/

Trochę szerzej o księdzu Józefie Obrembskim.

Kopia artykułu:

Zygmunt Sulatycki: Moje wspomnienie o Wielkim Polaku i Wielkim Kapłanie – S.p. Ks. Jozef Olbramski
WALDEMAR GLODEK, 10 CZE 2011 O 16:47

Moje wspomnienie o Wielkim Polaku i Wielkim Kapłanie

Życie określa się i wartościuje
Poprzez wewnętrzny kształt Miłości
Jan Paweł II


7 czerwca 2011 odszedł do domu Ojca „Patriarcha Wileńszczyzny – śp.ks. Prałat Józef Obrembski” Wielki Polak i Wspaniały Kapłan

„Patriarcha Polaków Wileńszczyzny” – tak pisze o nim kardynał Henryk Gulbinowicz w przedmowie do książki Jana Sienkiewicza „Żywot jak słońce”.
„Król Polaków na Litwie” – mówią księża.
Ksiądz Józef Obremski, od lat zasłużenie nazywany Patriarchą Kapłanów Wileńszczyzny, jest jej niekwestionowanym autorytetem moralnym naszych czasów. Służenie słowem i czynem Bogu, Ludziom i Ojczyźnie jest najcenniejszym dziedzictwem 100 lat ziemskiego życia Księdza Prałata Józefa Obremskiego
Tak, historia nasza zapisała bardzo wiele przykładów bezgranicznego bohaterstwa i całkowitego poświęcenia się dla dobra naszej Ojczyzny. Jakże wielu wspaniałych naszych braci sióstr złożyło swe życie na ołtarzu ojczyzny. Insurgenci Kościuszki, powstańcy Listopada i Stycznia, Somosierra, Westerplatte, Monte Cassino, Powstanie Warszawski. Entuzjazm, zryw, szafowanie krwią, pogarda dla śmierci, „na stos rzuciliśmy” – a potem znów na długo przerwa, zniechęcenie, intrygi między patriotami, marazm. Sławimy bohaterów, którzy oddali za nas życie, ba stawiamy im pomniki. Natomiast nie zauważamy w sposób należyty tych, którzy nie ginęli za Ojczyzną, ale jej służyli przez całe swe życie – rozłożone na lata, dekady, na całe stulecia, bohaterstwo trwania codziennego – o ileż trudniejsze jest to od jednorazowego aktu szaleńczej odwagi, od szlachetnego złożenia życia. Takim właśnie jest dziś stu letni ksiądz prałat Józef Obremski. Skreślmy więc Jego jakże bogaty życiorys.
Ksiądz Prałat Józef Obremski urodził się 19 marca 1906 roku w Skarzynie Nowym w ziemi łomżyńskiej. Gimnazjum ukończył w Ostrowi Mazowieckiej. W 1926 roku wyjechał do Wilna. Wstąpił na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Stefana Batorego i do seminarium duchownego. Arcybiskup Metropolita Wileński Romuald Jałbrzykowski udzielił mu wiosną 1932 roku święceń kapłańskich i skierował do pracy w Turgielach. W 1932 roku mszę prymicyjną odprawił w Wysoko Mazowieckim. Gdy Sowieci wyrzucili arcybiskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego z Wilna, ksiądz Obrombski zapytał go co robić. – Pilnuj wiary i kościoła – usłyszał. Pozostał na Wileńszczyźnie. Pilnował.
Turgiele to pierwsza jego parafia przed II-ą wojną. Zapisał się tu nie tylko jako duszpasterz, nie tylko katechizuje w szkołach, na ambonie i w konfesjonale, ale rozwija szeroką działalność społeczną. Zakładała spółdzielnie i koła rolnicze, organizuje kursy kroju i szycia, podejmuje się budowy domu parafialnego, nauczał mieszkańcom nowoczesne działania uprawy roli i oddany bez reszty młodzieży, jako kapelan całego dekanatu.
Dodajmy pomagał mu w tych dziełach parafianin – generał Lucjan Żeligowski.
Niestety wybuch II-ej wojny nie pozwolił mu na dokończenie tego wspaniałego dzieł, które tu w Turgielach rozpoczął. Ale ziarna wiary i patriotyzmu, które zasiał w duszach szczególnie młodzieży i starszych przynoszą obfite owoce. Klęska upadku nie spowodowała u większości
pesymizmu i apatii. Polacy mimo potęgi militarnej okupanta niemieckiego nie godzą się być niewolnikami. Rodzi się natychmiast podziemne państwo. Powstaje największa podziemna armia świata – Armia Krajowa. Ksiądz Józef Obrombski oczywiście jest z nimi, a Turgiele stają się „centrum” dowodzenia Wileńskiego odcinka Armii Krajowej.
Tutejsze AK ciągle rośnie w siłę.
W 1944 roku na rezurekcję do Turgiel przyszli żołnierze AK „Wesoły nam dziś dzień nastał” śpiewało kilka tysięcy ludzi. Po rezurekcji odbyła się wspaniała defilada. Ludzie płakali.
A na Wielkanoc przybył generał Krzyżanowski „Wilk” ze swoim sztabem. (maj. Szyndzielarzem „Łupaczko”, „Szczerbcem”) i całe ich wojsko. Byli na nabożeństwie, zaśpiewali w kościele, a potem na rynku gen. Krzyżanowski dekorował żołnierzy, a następnie przyjął defiladę.
Tu szczególnie dobrą sławą cieszył się oddział „Konara”. „Konar dobierał sobie przeważnie studentów, uczniów.
W Turgielach podczas wojny nawet smarkacze na rynku głośno bawiły się w AK!!!
Tak, Turgiele niewątpliwie dzięki forowaniu miejscowej ludności przez księdza Józefa Obrombskiego stały się na Wileńszczyźnie centrum ruchu oporu. Plebania zaś była schronieniem dla wielu ściganych żołnierzy AK czy księży.
Przez dłuższy czas Gestapo zbierało informacje o ks. Obrombskim. O jego powiązaniach z AK. Kiedy uznali, że mają wystarczająco dużo dowodów przeciw jego działalności postanowili Go aresztować i wysłać do Ponar. Wysłali gestapowców do Turgiel i Go zabrali. Zbiegła się cała parafia. Przez rynek, raptem może sto kilkadziesiąt metrów, prowadzili Księdza kilka godzin: Ludzie błagali gestapowców by Go puścili, padali im pod nogi. Miejscowi chłopcy z AK gotowi byli Go siłą odbić, co mogli z łatwością zrobić, lecz On im tego zabronił. Szedł więc dobrowolnie – świadomie na śmierć – byle uchronić parafian Turgiel przed losem, jaki spotkał np. miejscowość Pirciupie.
Dwa razy miał już jechać na Ponary. I dwa razy wyrwał go z rąk gestapo Eiberg, niemiecki oficer, z pochodzenia Austriak, katolik, który w pobliskim majątku pilnował sowieckich jeńców. To on poręczył za Księdza, sam ryzykując. Udało się. Czy przetrwał on wojnę nie wiadomo.
Był jednak potrzebny Panu Bogu i Ojczyźnie, skoro wychodzi prawie cudem, uratowany z rąk, które umiały tylko uśmiercać.
Po zakończeniu drugiej wojny światowej i wkroczeniu bolszewików na Wileńszczyznę ks. Obrombski miał możność wyjazdu do PRL-u, ale nie skorzystał z tego i pozostał wśród swoich.
Niestety nie długo to trwało i już w 1950 roku sowieci wyrzucili księdza z Turgieli. Znalazł się w starej drewnianej plebani w Mejszagole oddalonej od Wilna ok. 30 km. To tu również, tak jak za okupacji niemieckiej w Turgielach znaleźli u niego schronienie kapłani z Wileńszczyzny, profesorowie z seminarium czy księża greckokatoliccy poszukiwani przez sowietów.
Jak mówi były takie sytuacje, że miałem wizytę naczelnika sielsowietu z którym rozmawiałem w jednej izbie, a w drugiej chowali się księża.
Tu również był prześladowany, bowiem okupant sowiecki nie dawał mu spokoju.
Zawsze jednak znajdował sposób na wyjście z trudnych sytuacji. I tak np. Gdy zabroniono katechizować młodzież – to ksiądz zostawał z nimi w kościele „tylko na rozmowę’. Zabroniono organizowania pielgrzymek do Kalwarii, to poinformował parafian, że następnej niedzieli wyjeżdża i będzie w Kalwarii. Co więc winien, że cała parafia przypadkiem się też tam znalazła? Chcą zadusić parafię podatkami – to gdzieś tam zaprosił i napoił inspektora podatkowego.
Na plebani wieczorami odbywały się seminaria dla młodych nauczycieli, studentów – a po zakończeniu mówił: „wychodźcie parami mówcie, że dawaliście na zapowiedzi”.
Zawsze jednak znalazł się ktoś życzliwy i mu pomógł. Raz np. pomocy udzielił mu miejscowy Żyd Zinger.
„Panie ksiądz, jutro na sumie będzie dwóch komisarzy” – ostrzegał.
Innym razem mieli Go wywieść na Syberię. Ale miłosierdzie Boże było silniejsze.
Takim właśnie buł uwielbiany przez polaków na Wileńszczyźnie Ksiądz Prałat Józef Obrombski.
Jak nam dziś tacy są potrzebni!!!

Zbigniew Sulatycki
Sopot, 07.06.2011


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 12 cze 2011, 12:34 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Ukończyłem ten sam "Ogólniak"
http://www.ostrowmaz.pl/619-4395547da87 ... 1-p_15.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 12 cze 2011, 12:47 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Jednomyślnie i na stojąco przyjęła Rada Miasta uchwałę o nadaniu tytułu honorowego obywatela Ostrowi Mazowieckiej, mieszkającemu w Mejszagole na Wileńszczyźnie, a liczącemu sobie 103 lata, księdzu prałatowi Józefowi Obrębskiemu. Ksiądz Obrębski jest najstarszym żyjącym wychowankiem ostrowskiego ogólniaka, a uchwała jest jednym z elementów obchodów 100-lecia szkoły. Ksiądz Józef Obrębski urodził się 19 marca 1906 roku we wsi Skarzyn Nowy w parafii Rosochate w powiecie Wysokie Mazowieckie. Po ukończeniu szkoły wiejskiej szkoły w roku 1917 wyjechał na dalszą naukę do ostrowskiego gimnazjum. Mieściło się ono wówczas w nieistniejacym już dziś, drewnianym budynku u zbiegu ulic Duboisa i Małkińskiej. Ostrów we wspomnieniach ks. Obrębskiego zajmuje bardzo ważne miejsce. Być może dlatego, że to na jej ulicach widział odrodzenie się wolnej Polski. – Mieszkałem wtedy na stancji niedaleko szkoły wraz z kolegami ze starszych klas. Jesienią 1918 roku często wychodzili oni na całe noce. Mnie nie zabierali ze sobą bo byłem za mały. Miałem jedynie nic nikomu nie mówić i na umówiony znak wpuszczać ich do domu. 11 listopada wracam ze szkoły, a ich nie ma! Nie przyszli także na obiad. Co się stało? Aż tu nagle krzyki przed domem. Wybiegamy na dwór, a oni z karabinami! Byli w POW i rozbrajali Niemców! Boże, co to była za radość. Ludzie rzucali się sobie w ramiona, płakali ze szczęścia. Śpiewaliśmy „Boże coś Polskę” i tę piosenkę Piłsudskiego o legionach – przerywanym ze wzruszenia głosem wspominał ksiądz Obrębski wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat podczas naszej wizyty w Mejszagole trzy lata temu. Wspominał także wojnę polsko-bolszewicką i dzikie hordy prące na Warszawę, a potem ich paniczną ucieczkę po „Cudzie nad Wisłą”. W Ostrowi ksiądz Obrębski uczył się do roku 1925, a następnie przeniósł się do Wilna gdzie zdał maturę i rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie Stefana Batorego. 11 czerwca 1932 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego i rozpoczął posługę duszpasterską w Turgielach nieopodal Wilna. Dbał nie tylko o dusze swoich wiernych ale krzewił również oświatę (także rolniczą), polską kulturę, założył teatr amatorski. Po zajęciu Wileńszczyzny przez Sowietów w roku 1940, a potem przez Niemców, prawdziwym cudem uniknął śmierci. W pierwszym przypadku uratowali go parafianie, którzy stanęli murem za swoim księdzem, a w drugim niemiecki oficer – katolik z Tyrolu. W Turgielach ksiądz Obrębski utrzymywał bliskie kontakty z AK-owską partyzantką. Po wojnie przeciwstawiał się zwalczaniu przez komunistów wszystkiego co na Wileńszczyźnie było polskie i katolickie. Z uwagi na ogromny mir wśród ludności, władze sowieckie przeniosły go w roku 1950 do odległej o kilkadziesiąt kilometrów Mejszagoły, ale i tu zdobył wkrótce serca i zaufanie mieszkańców. W swoim maleńkim domu ukrywał uciekinierów z łagrów, wyrzuconych z Wilna profesorów, sędziwych duchownych, dla których nie było miejsca w sowieckim raju. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości, sędziwy już wówczas wychowanek ostrowskiego gimnazjum musiał stawić czoła waśniom polsko-litewskim i zwalczaniu polskości na tych ziemiach przez litewskich nacjonalistów. – Mówiłem często braciom Litwinom, że ta ich wrogość do nas jest tylko na rękę prawdziwym nieprzyjacielom litewskości. Przecież gdyby nie zwycięstwo pod Warszawą w 1920 roku, ani przez chwilę nie byłoby wolnej Litwy, Łotwy czy Estonii. Ale oni nie chcą tego zrozumieć. Mimo tych niesnasek ksiądz Obrębski jest niekwestionowanym autorytetem moralnym Wileńszczyzny i to zarówno dla Polaków jak i Litwinów. Jego małą, chylącą się ku ziemi ze starości chałupinkę, którą z humorem nazywa pałacem, niemal bez przerwy odwiedzają wierni, delegacje i różne ważne osobistości z obu krajów. W uroczystościach z okazji jego setnych urodzin, przybyli tutaj prezydenci Lech Kaczyński i Valdas Adamkus, premierzy Kazimierz Marcinkiewicz i Algirdas Brazauskas, hierarchowie kościelni i parlamentarzyści. Ksiądz bardzo często podkreśla w takich wypadkach swoje związki z Ostrowią i jej gimnazjum. Trzy lata temu poprosił mnie o jedyną pamiątkę z naszych stron – garstkę ostrowskiej ziemi którą chce zabrać ze sobą do grobu. Zawiozłem ją kilka miesięcy później podczas przejazdu Rajdu Katyńskiego przez Litwę. I może wielu ostrowianom trudno w to uwierzyć, ale oni tam za Wilnem ze łzami w oczach całowali woreczek z naszą ubogą mazowiecką ziemią. – Jest to dla nas ziemia święta, bo z niej przyszedł do nas nasz prałat – powiedział wówczas mejszagolski proboszcz ks. Józef Aszkiełowicz. Pod koniec maja tego roku „pałac” w Mejszagole odwiedziła delegacja z Ostrowi w składzie: dyrektor LO Włodzimierz Kazimierski, właściciel firmy transportowej Kazimierz Ducki, nauczyciel historii z LO Marek Kuczyński oraz niżej podpisany. Chodziło o podpis księdza do wniosku o nadanie mu tytułu honorowego obywatela. Zgodnie z prawem niezbędna jest bowiem pisemna zgoda osoby, która ma takie obywatelstwo otrzymać. Ksiądz był bardzo uradowany i wzruszony wizytą gości z „jego” Ostrowi i z „jego” szkoły. Były naturalnie wspomnienia, życzenia, a nawet zaśpiewaliśmy wspólnie kawałek „Pierwszej Brygady”. Przekazaliśmy także prezenty w postaci najnowszych ostrowskich wydawnictw, różnych wiktuałów oraz alby i stuł od Kazimierza Duckiego. – Wznoszę wysoko cześć dla całej Ostrowi i życzę jej mieszkańcom abyśmy byli razem, abyśmy wszyscy stanowili jedną Polskę i dobrze pracowali dla sprawy Bożej i dla sprawy naszej Ojczyzny. Amen! – powiedział przy pożegnaniu ksiądz Obrębski. Już w najblizszych dnia uda się do Mejszagoły delegacja władz miasta, aby przekazać księdzu prałatowi dyplom o przyznaniu tytułu honorowego obywatela Ostrowi. (Andrzej Mierzwiński)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 12 cze 2011, 18:29 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Dzisiaj ks.Józef Obremski obchodziłby 79 rocznicę święceń kapłańskich....
Oto kilka innych informacji o Księdzu:
Wilnianin z wyboru
Ksiądz Prałat Józef Obrębski
Do najnowszej historii Wilna i Wileńszczyzny na trwałe zapisała się wyjątkowa postać Księdza Prałata Józefa Obrębskiego - Patriarchy Duchowieństwa tych okolic. Jest to piękna i świetlana postać, która oddała służbie duszpasterskiej długie, piękne życie.
96-letni czcigodny Jubilat, dobry pasterz, który nie opuścił swej trzody w najtrudniejszych czasach wojny i okupacji, doczekał się wspaniałego jubileuszu, a mianowicie 70-lat kapłaństwa, które obchodził 12 czerwca 2002 roku.
9 czerwca miałam zaszczyt i radość spędzić popołudnie w gościnnym „pałacyku” Księdza Józefa i zapytać o wiele zdarzeń. Jak zawsze pełen humoru i uśmiechu wita przybywających gości, którzy stoją w kolejce, aby chociaż uścisnąć przyjazną dłoń i wręczyć kwiaty ze swojego ogródka. Rzadko się zdarza, że ta księdza „rezydencja” jest pusta. Znaleźli tu schronienie i spędzili ostatnie lata życia starsi zasłużeni kapłani, którzy byli wypędzeni na bruk przez ówczesne władze z parafii i wyrzuceni z Uniwersytetu Stefana Batorego.
W 1992 roku ks. Józefowi z okazji 60-lecia kapłaństwa wręczono Złotą Odznakę Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. 27 kwietnia 1994 roku Prezydent Lech Wałęsa udekorował ks. Józefa Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, zaś 12 grudnia 1999 roku w kościele mejszagolskim wręczono Księdzu Prałatowi odznaczenie Zasłużony dla Kościoła i Narodu przyznane przez Prymasa Polski Kardynała Józefa Glempa. Obecny Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przyznał w 2001 roku ks. Obrębskiemu najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej Polski.
Czy Wileńszczyzna byłaby taka sama dziś, gdyby zrządzeniem losu w 1925 roku nie przyjechał z Ziemi Łomżyńskiej do Wilna młody człowiek o mieniu Józef? Od tego czasu na zawsze połączył swój los z tym zakątkiem ziemi, który po wojnie był poddany wielkiej próbie.
Urodził się 19 marca 1906 roku we wsi Skarżyn Nowy, niedaleko Ostrowi Mazowieckiej, gdzie ludzie do dzisiaj uważają się za szlachtę zagonową, żyją zgodnie i religijnie. W Ostrowi Mazowieckiej uczęszczał do gimnazjum, po ukończeniu którego został przyjęty na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie w 1926 roku. Z rąk księdza Arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego w 1932 roku przyjmuje święcenia kapłańskie w kościele św. Jana (katedra po powodzi była wtedy czasowo nieczynna).
Ksiądz Prałat bardzo ciepło wspomina postać ówczesnego Metropolity Wileńskiego, Arcybiskupa Jałbrzykowskiego: „Był to człowiek głęboko wpatrzony w oblicze Matki Bożej Ostrobramskiej. Właśnie za jego czasów kult Matki Miłosierdzia szczególnie się rozwijał. Arcybiskup bardzo zachęcał do pielgrzymowania przed Jej Obraz. Powiada, ze pamięta tłumy ludzi pielgrzymujących przed wojną do Kalwarii Wileńskiej, aby pokłonić się Matce w Ostrej Bramie. Arcybiskup będąc jeszcze w Jurgielach nieraz takie pielgrzymki prowadził z wielką radością. Był on bardzo gorliwym pasterzem i choć Archidiecezja Wileńska była ogromna, bo sięgała aż po Mińsk, ksiądz Arcybiskup starał się osobiście wizytować wszystkie parafie, a przecież nie było wtedy takich środków transportu jak dziś. Myślę, że szczególnie dla młodzieży, a także dla młodych kleryków i księży trzeba tę postać przybliżyć, bo sam słyszałem w dzisiejszych czasach, takie niesprawiedliwe oceny, jakoby Ksiądz Arcybiskup uciekł z Wilna do Białegostoku w czasie wojny”.
Ksiądz Prałat Józef Obrębski był bliskim świadkiem tych zdarzeń i twierdzi, że jest to nieprawda. Niemcy nie pytali, czy chce zostać, czy nie i każdy, kto pamięta czasy wojny, doskonale to rozumie, że Arcybiskup był zmuszony do opuszczenia Wilna, co bardzo przeżywał. Był zapewne jednym z ostatnich, którzy go żegnali, był przy jego pakowaniu się i nawet dał mu na drogę wszystkie pieniądze, jakie miał przy sobie, co może świadczyć, w jak trudnej sytuacji pod każdym względem znalazł się ówczesny Pasterz Wileński Arcybiskup Jałbrzykowski. Słowa, które ks. Prałat Józef Obrębski zapamiętał z tego pożegnania to: „Proszę trzymać się wiary i Kościoła i mocno pilnować życia religijnego”. Te słowa odebrane zostały jako szczególny testament Arcybiskupa i z perspektywy czasu uważać można, że była to niezwykle mądra rada, bardzo pomocna w tak skomplikowanych czasach, w jakich księża wileńscy musieli pracować. Jego bliskość z Arcybiskupem Jałbrzykowskim na pewno wynikała między innymi z tego, że urodzili się obaj w bliskim sąsiedztwie. W tym samym dekanacie urodził się też Prymas Tysiąclecia Ks. Stefan Kardynał Wyszyński.
Ksiądz Józef Obrębski był naocznym świadkiem i uczestnikiem uroczystości koronacyjnych obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie, której 75 rocznica właśnie minęła 30 czerwca 2002 roku. Z chwilą odzyskania przez Polskę niepodległości zrodził się pomysł ukoronowania cudownego obrazu ostrobramskiego i wkrótce po objęciu tronu arcybiskupijnego w Wilnie ksiądz Metropolita Romuald Jałbrzykowski zwrócił się do papieża Piusa XI z prośbą o zezwolenie na koronację obrazu ostrobramskiego. Ojciec Święty dekretem dnia 9 lutego 1927 roku zezwolił na taki akt oddania czci Pani ostrobramskiej oraz pobłogosławił korony. Ksiądz Prałat tak powiedział o tym okresie: „...Trudno mi dziś powiedzieć, kto zainicjował czy też dał pomysł koronacji, ale jedno nie ulega wątpliwości, że doprowadził to dzieło do skutku Metropolita Wileński Arcybiskup Romuald Jałbrzykowski i to zaledwie rok po objęciu diecezji, bo przybył do Wilna w roku 1926, a już w rok później mieliśmy koronację”. Wilno cieszyło się koronacją obrazu swej ukochanej Matki. Dodać trzeba jeszcze, to że głośno mówiło się wówczas o planach likwidacji Ostrej Bramy tak, jak to się stało z Wileńską Kalwarią, czy Krzyżami Wiwulskiego, które wysadzono w powietrze. Ocalenie tego świętego miejsca bardzo wielu ludzi przypisuje między innymi temu, że w Ostrej Bramie były korony papieskie, a więc niejako to miejsce było i jest „własnością całego Kościoła i całego świata”. Opatrzność Boska zapewne czuwała nad inną wielką postacią Kresów, którą jest ksiądz biskup Władysław Bandurski. Podczas formowania się Legionów Piłsudskiego był ich kapelanem. Po oddelegowaniu przez Marszałka Piłsudskiego do opieki duchowej nad wojskiem Litwy Środkowej, w latach 20-tych jako wielki patriota, pisarz i człowiek nauki miał walny wpływ na formowanie się podstaw patriotycznych młodego kleru diecezji wileńskiej.
Jako młodzieniec Józef Obrębski po pierwszym roku filozofii w seminarium z trudem przypomina sobie główną uroczystość koronacji, która miała miejsce 2 lipca 1927 roku przed katedrą w Wilnie: „... był na niej obecny między innymi Naczelnik Państwa Marszałek Józef Piłsudski i Generał Żeligowski. Gospodarzem uroczystości był oczywiście ksiądz Arcybiskup Jałbrzykowski , a koronował kardynał Kakowski. Uroczystą mowę wygłosił pomocniczy biskup wileński Kazimierz Michalkiewicz. Mówiło się wtedy o jego ciekawej rozmowie z Marszałkiem Piłsudskim, który ze względu na padający mocno deszcz zaproponował, aby przeniesienie obrazu do ostrej Bramy odłożyć na dzień następny. Wobec takiej propozycji ks. Biskup Michalkiewicz miał zapytać Marszałka: „...A jak pan wyznacza manewry i pada deszcz, to przenosi Pan ćwiczenia na dzień następny...”? Odpowiedzią miały być słowa Marszałka: „... Jestem pobity...”. Oczywiście procesja pomimo deszczu była tego samego dnia.
Ks. Biskup Michalkiewicz podczas uroczystości swoje przemówienie zakończył słowami starej pieśni, śpiewanej kiedyś przez wiernych przed obrazem pani Ostrobramskiej, a która zamilkła pod nakazem ciemięzcy:
„Obrono wielka miasta Giedymina
Wilna całego pociecho jedyna
W Twej Ostrej Bramie obrono potężna,
Królowo Polska a Litewska Księżna.
”Koronacja była hołdem i wyrazem wdzięczności za łaski Matce Miłosierdzia, była podkreśleniem ciągłości i aktualności kultu Madonny w Ostrej Bramie.
Ksiądz Józef Obrębski już prawie wiek stoi na straży wiary i ducha narodu, był świadkiem 12 zmian politycznych i administracyjnych i jak sam powiedział: „...udawało mi się ze wszystkimi zmianami sobie poradzić: bolszewicy, Litwini, Niemcy, znów bolszewicy... Wywózki, likwidacja Uniwersytetu Stefan Batorego, masowe pogrzeby w czasie wojny tych, którzy ginęli niewiadomo z czyich rak, pewnego razu stało 14 trumien w kościele. Niejednokrotnie wezwania na ulicę Ofiarną, kiedy człowiek myślał, ze czekają nań Ponary (...). Szły na mnie wcześniej skargi do pana Smetony, szły później do Niemców, w końcu do bolszewików. Do Smetony, że zabraniam pański las wycinać, że stoję za pomieszczykami, do Niemców, że organizuję AK, że mówię, żeby ludzie kontyngentów nie dawali - choć przecież mogło to za każdym razem dla mnie skończyć się źle, a jednak się nie skończyło za żadnej władzy...”.
„(...) Kiedy człowiek tyle lat żyje na tym świecie co ja, to oczywiście ma co wspominać”, a jednocześnie snują się porównania minionych lat z obecnymi. „Jeżeli porównać czasy sprzed 1939 roku, to musimy uświadomić ogromne załamanie, które przyszło po wojnie. Wyrzucenie religii, a więc Boga z życia społecznego, a często też z życia rodzinnego, co przynosi do dziś straszne skutki (...). Czasy bolszewickie zrobiły to, że dziś wiele matek, ojców płacze, mając nawet kilkoro dzieci, że nie ma komu o nich się zatroszczyć na starość. I tu i w Polsce często też słyszę, że młodzi jadą sobie na wczasy, a rodziców do szpitala gdzieś oddają, żeby nie mieć kłopotów. Wychowali nowego sowieckiego człowieka. Ileż ja różnych przemów i obiecanek się nasłuchałem od tych co wszystko obiecywali dać za darmo. Ziemia wasza będzie, lasy - wasze, szkoły też. A jak przyszli to wszystko zabrali. Rodzinom nawet matki zabrali, które poszły do robót, często wybitnie męskich: traktorzysty, tokarza, ślusarza. A dzieci, dom pozostały bez należytej opieki i troski. Matka, oczywiście musiała iść do roboty, bo trzeba było żyć, a ucierpiała na tym rodzina, a zwłaszcza religia, wiara w rodzinie. Niewiasta zrównała się z mężczyzną, przestano otaczać jak przedtem należytym szacunkiem.
(...) Ojciec Święty, Kościół usiłują to, co zostało zburzone, odbudowywać, jednoczyć, łatać aby doprowadzić do poziomu, jaki mieliśmy przed wojną. Tym bardziej, że ateizm nadal nie drzemie, robi swoje. Kiedyś szedł do nas z Rosji, a teraz - z Zachodu. Stamtąd wywodzą się również różne zgorszenia i świństwa, których kiedyś tu nie znaliśmy i jakieś tam „cukierki” zatruwające młodzież czymś karmią bydło, żeby szalało... (...) Nauka przy sowietach była łatwo dostępna, to prawda. Ale na jakich fundamentach została wykształcona cała powojenna elita? Czy wiara nie jest podstawą prawdziwej inteligencji? «Człowiek został opróżniony od człowieczeństwa, został odczłowieczony». Jeżeli nie ma duszy, to co zostaje? Kolano przecież nie myśli... Rodziny są wypłukane z religijności i jeżeli chcą wrócić do normy, muszą zadbać o powrót do Boga. Dzisiaj symbolem ludzkiej duszy jest Afganistan i USA. Jest chaos i zacietrzewienie. Każdy chce być mądrym i wprowadzać swe pomysły na urządzenie świata.
(...) To bardzo dobrze, że teraz wprowadzili religię w szkołach. Dzieci, młodzież mają teraz drogę do kościoła krótszą, nikt na tej drodze przeszkód nie stawia. Ale szkoła to jeszcze nie wszystko. Najważniejsza jest jednak akademia, jaką się ma w domu - matka, ojciec, wspólna modlitwa, przykład i wzór do naśladowania, nakazy i zakazy, które zapadają najgłębiej. Kiedy w 1918 roku Polska po rozbiorach się odrodziła, też było dużo niedobrych rzeczy, niedobrych skutków rozbiorów. Ale wtedy wielce pomocna była religia. Nawet car, najgorszy z trzech władców, co Polską rządzili, rusyfikował i zachowywał się bardzo cynicznie, ale przecież i on zapędzał ludzi do cerkwi.
(...) Ważne jest byśmy byli wierni Chrystusowi, byśmy nie byli chwiejni, trzymali się zdrowych tradycji. Czasy mają to do siebie, że się zmieniają. Człowiek ponieważ ma dusze nieśmiertelną, jest wieczny. Dlatego starajmy się nie dostosowywać do czasów, a trwajmy przy Bogu. On jest Początkiem i Końcem, Jemu zaufajmy i oddajmy swój los, los naszych rodzin i naszego narodu”.
Krystyna Laszczkowska - Wilno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 12 cze 2011, 19:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30908
Nie rzucim Ziemi Wileńskiej, skąd nasz ród


1. Ksiądz prałat Józef Obrembski z Mejszagoły na Wileńszczyźnie, który przeżył 105 lat, potwierdził zasadę, że ludzie aż tak długo nie żyją. Ja w każdym razie żadnego stulatka osobiście nie znałem, a wczoraj po raz pierwszy w życiu byłem na pogrzebie człowieka ponad stuletniego.
Stuletnie to bywają dęby, może żółwie, ale przecież nie ludzie...

2. Urodzony w 1906 roku, sprawny umysłowo do ostatnich swoich chwil prałat z Mejszagoły - ileż on przeżył!

Jeszcze zabory...pierwsza wojna światowa... Rosjanie, Niemcy, Litwini, potem wojna bolszewicka, zwycięstwo, dziewiętnaście lat Polski niepodległej, potem druga wojna światowa i znów bolszewicy, potem Litwini, potem Niemcy, potem znów Rosjanie ze swym stalinowskim terrorem, a potem znów Litwini.

Dwadzieścia pokoleń tym jednym doświadczeniem życiowym by obdzielił.

Czy takie dzieje jest w stanie pojąć jakiś Francuz, Holender albo Szwed?

A On, polski kapłan, wszystko to przeżył i z wiarą, nadzieją i miłością do Boga i ludzi trwał na swoim duszpasterskim posterunku w podwileńskiej Mejszagole.

3. Tłum wiernych żegnał wczoraj prałata w Mejszagole.

Pogrzeb miał być w niedzielę, wtedy zjechałaby się pewnie cała wileńska Polska. Ale władze litewskie, zarówno cywilne jak i kościelne wymogły piątkowy pogrzeb, żeby nie ułatwiać wielkiej manifestacji jedności wileńskich Polaków.

4. Wileńszczyzna pożegnała swojego starego księdza modlitwą deszczem i Rotą.

Rota była tu na swoim najbardziej właściwym miejscu. Żadne tam „co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy",bo nic nikomu nie odbierzemy i niepotrzebnie się odgrażamy.


Nie rzucim ziemi skąd nasz ród – w tym "nierzuceniu ziemi" jest największa nasza polska siła, w trwaniu przy tej ziemi na dobre i na złe.


Tak właśnie trwają Polacy z Wileńszczyzny - ci, którzy nigdy z państwa polskiego nie wyjechali, lecz państwo polskie od nich wyjechało.

Wyjechało na Sybir rosyjskimi wagonami i nigdy więcej nie wróciło.

5. Nie będzie nikt już pluł nam w twarz i dzieci nam... tu jakoś niewyraźny był ten mejszagolski śpiew i nie wiem, czy tam było "...nie będzie nam germanił" , czy też może mi się przywidziało, że śpiewali – "...nie będzie lituanił?

6. Polacyz Wileńszczyzny cieszą się, gdy Korona (tak o nas mowią) o nich pamięta. Na pogrzebie prałata było wiele delegacji z Korony(spotkałem Siedlce, Ostrowię Mazowiecką, Olsztynek) i to był piękny znak naszej polskiej narodowej solidarności, Byli też polscy parlamentarzyści - posłowie Adam Lipiński, Karol Karski, senatorowie Grzegorz Wojciechowski i Łukasz Abgarowicz.


Ale na co dzień ze swoimi troskami wileńscy Polacy są sami, a "Korona" niewiele im pomaga. Polskie szkoły, polski język, polska tradycja narodowa są przez władze litewskie źle widziane i szykanowane, a Warszawa wzniośle milczy w tej sprawie.

Żeby się uderzyć i we własne piersi – Bruksela milczy też. Kolejne próby stanowczego upomnienia się o prawa polskiej mniejszości na Litwie rozbijają się o opór tych, którym nie na rękę jest upominanie się o mniejszość, bo mają ją u siebie.

- No cóż, możemy liczyć tylko na siebie - powiedziała w rozmowie działaczka litewskiego samorządu.

7. Liczą na siebie i mimo kłód, rzucanych przez władze litewskie pod ich nogi - bronią się i wygrywają. W ostatnich wyborach samorządowych wileńscy Polacy wygrali tak, że Litwinom szczęki opadły.


Na tej ziemi polskiego romantyzmu doskonale sprawdza się polski pozytywizm.


I polski katolicyzm, który przetrwał, dzięki takim ludziom, jak świętej pamięci ksiądz prałat Józef Obrembski z Mejszagoły.

PS. Od strony Mejszagoły dojechałem do Wilna autostradą wprost do centrum miasta.

No i proszę, stolica Litwy choć nie organizuje Euro 2012, ma już od dawna autostradowe połączenia, a stolica Polski Warszawa najbliższą autostradę ma w odległym o 120 kilometrów Strykowie.

I tak dobrze, że w Strykowie, bo jeszcze parę lat temu najbliższa od Warszawy autostrada znajdowała się w Brześciu na Białorusi.

Ale nie trzeba się martwić, rząd już wynajął Chińczyków, którzy nam zbudują autostradę do Warszawy.

A w końcu - są autostrady, czy ich nie ma - i tak nie rzucim ziemi, skąd nasz ród...

Janusz Wojciechowski

http://januszwojciechowski.blog.onet.pl ... 28786019,n


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 29 cze 2011, 22:52 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 19 lip 2009, 16:48
Posty: 90
Znalazłem w moim archiwum film z rozmową z ks. Józefem i bardzo interesującymi wątkami tej rozmowy, a ponieważ nie umiem tego jeszcze zamieścić przekaże tylko główną myśl, która wybiła mi się na "pierwszy plan", to obawy kapłana o rozpowszechnienie bezbożnictwa w polskim narodzie, zwłaszcza młodzieży!
Zganił też mocno wyjazdy na saksy!
Ileż to rodzin rozbiło się i nie daj Boże.....!Pozdrawiam...iker


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odszedł "Król Polaków na Litwie";"Nestor Wileńszczyzny".
PostNapisane: 02 lip 2011, 18:57 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 13 lip 2009, 14:47
Posty: 604
Lokalizacja: Poznań
Witaj Iker , oj to prawda , słyszałam różne opowieści o rozbitych rodzinach, o tragediach dzieci pozostawionych na łasce losu.
W Polsce dzisiaj wydaje się bezmyślnie bajońske sumy na uroczystości objęcia Polski tzw PREZYDENCJI w UNII. Dobrze wiemy ,że jeść narodowi ten zaszczyt nie da, ale honory i granty dla tych "przy korytach" , to i ofszem WSZYSTKIM , żeby była jasność.Nawet nie chce się Iker pisać na tą niesprawiedliwość I TĄ NIEMOC .WSZYSTKO STEROWANE WSZYSTKO POD KONTROLĄ ,A W Atenach ludzie na ulicach , a my dokładamy do banków nie polskich, inflacja 5% a lokaty 4,5 góra 5 % minus podatek Belki :lol: , ale co tam , Polak wszystko wytrzyma . Wczoraj oglądałam Telewizję "Trwam" , był program o Zwiazku Podhalan, o ich korzeniach śpiewach i tańcach , i Wiesz co Iker ........... bardzo mi się podobał taniec z " siekierkami ", to jakby jedyna broń która w narodzie została .... chyba..................... :P . Pozdrawiam Cię serdecznie Jagna z Poznania. Róże ze zdjęcia przepiękne.

_________________
Polskie-Forum.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /