Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 15 kwi 2015, 23:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.eczyzo.com/2015/01/czas-na-miedzymorze.html

Czas na Międzymorze
Saturday, 3 January 2015

http://blogpress.pl/node/20460

Mój komentarz:
Idea stworzenia trzeciej siły w Europie środkowo-wschodniej jest koniecznością. To prawda. Natomiast realizacja tej idei przedstawiona w tym tekście to nieporozumienie.
Żadnej poważnej idei. Żadnego poważnego projektu nie możemy oddawać w ręce polityków. To nasze narody muszą zrozumieć konieczność pełnej integracji sił i zacząć ją realizować oddolnie.
Dajmy wreszcie odpocząć tym utrudzonym politykom. Nie tylko u nas, ale chyba w każdym kraju w Europie politycy, to złoczyńcy, zdrajcy i złodzieje. Ufać im nie możemy. Narody muszą przejąć władze w tych krajach. I wybrać prawdziwych reprezentantów narodu a nie godzić się na reprezentantów partii politycznych i ich popleczników.

Autor: Emanuel Czyzo o 14:24




http://blogpress.pl/node/20460

Czas na Międzymorze
Nowa Konfederacja, pt., 02/01/2015 - 21:34

Jeśli nie chcemy się poddać na starcie i przyjąć pozycji petenta, musimy uwierzyć, że wizja Unii Środkowoeuropejskiej jest osiągalna. Bo nie ma dla niej dobrej alternatywy.
W obliczu gwałtownych przewartościowań geopolitycznych musimy wymyślić polską politykę zagraniczną na nowo. Konflikt ukraińsko-rosyjski, jak również rosnąca pozycja Niemiec w ramach Unii Europejskiej sprawiają, że realizowana w latach 2008–2012 przez Radosława Sikorskiego polityka „neopiastowska” jest bankrutem. Zachowanie Berlina zarówno w ramach UE (polityka energetyczna, nowa perspektywa finansowa na lata 2014–2020), jak i wobec Kremla podczas konfliktu ukraińskiego pozostaje w zupełnej kontrze do polskiego interesu narodowego, co zresztą dla wnikliwych obserwatorów sceny geopolitycznej nie jest zaskoczeniem. W rezultacie nie ma dziś innego, realnego wyjścia, jak powrót do tzw. idei neojagiellońskiej.
Cztery twarze neojagiellonizmu
W historii idea ta występowała w dwóch głównych postaciach. Kojarzonej z Piłsudskim i Giedroyciem koncepcji ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś) oraz związanej m.in. z Sikorskim i emigracją londyńską koncepcji ABC (Adriatyk–Bałtyk–Morze Czarne, „Międzymorze”). W praktyce jednak tych modeli polityki jagiellońskiej były cztery, bowiem zarówno ULB, jak i ABC dysponowały dwiema odmianami: negatywną i pozytywną. Negatywne wersje zakładały po prostu współpracę pomiędzy niepodległymi państwami, natomiast pozytywne – próbę tworzenia mniej lub bardziej ścisłej federacji, nawet w ramach innych struktur integracyjnych (np. Unii Europejskiej). Szczegółową analizę rozwinięcia idei neojagiellońskiej w konkretne strategie polskiej polityki zagranicznej w XX w., opracowywane zwłaszcza na emigracji po 1945 r., można znaleźć w tekście Pawła Rojka z XXXI teki kwartalnika „Pressje”.
Kiedy zadaję sobie pytanie, który z modeli idei neojagiellońskiej, zwłaszcza w świetle wydarzeń na Wschodzie, jest dziś najbardziej adekwatny, odpowiedzią jest koncepcja ABC polegająca na ścisłej współpracy pomiędzy państwami bałtyckimi, Grupą Wyszehradzką, Rumunią i w mniejszym stopniu Bułgarią, a także krajami Bałkanów Zachodnich (Chorwacja, Serbia, Słowenia). W krótkim okresie powinna być ona negatywna (współpraca), a w dalszej perspektywie pozytywna (quasi-federacyjna).
Ucieczka do przodu
Oczywiście istnieje milion powodów, które sprawiają, że współpraca regionalna przez wiele lat się nie układała, i nadal się nie układa, czego dowodem są rozbieżności w polityce względem konfliktu na Ukrainie, choć nie tylko. We wzajemnych relacjach musimy się borykać z uprzedzeniami historycznymi, brakiem strategicznej wizji polityki zagranicznej we wszystkich państwach, które weszły do UE w 2004 i 2007 r., oraz brakiem zarówno woli politycznej, jak i instytucji, które mogłyby umacniać współpracę, nawet jeśli nie będzie zainteresowania obecnych decydentów. Szczególnym istotnym problemem jest brak kontaktów pomiędzy elitami politycznymi i społecznymi państw regionu, co przekłada się wprost na brak świadomości znaczenia współpracy dla ich wspólnego dobra. Dziś przywódcy Polski, Czech, Węgier czy Rumunii nie znają się i nie mówią wspólnym językiem, a świadomość wspólnoty losu jest znacznie mniejsza niż przed 1989 r.
Nie można ukrywać też, że odpowiedzialności za ten stan rzeczy nie ponosimy tylko my. W interesie mocarstw regionalnych, Niemiec i Rosji, nie leży integracja naszego regionu, gdyż historycznie Europa Środkowa i Wschodnia jest obszarem ich ekspansji, czy to militarnej, czy gospodarczej. Nie bez znaczenia jest też ich oddziaływanie cywilizacyjne czy kulturowe – ani Berlin, ani Moskwa nie ukrywają swoich aspiracji w tym zakresie, czego najlepszym dowodem jest działalność niemieckich fundacji politycznych w Europie Środkowej w latach 90. XX w., jak również obecna tzw. doktryna Putina.
Dziś przywódcy Polski, Czech, Węgier czy Rumunii nie znają się i nie mówią wspólnym językiem, a świadomość wspólnoty losu jest znacznie mniejsza niż przed 1989 r.
Czy zatem zbudowanie silnego bloku politycznego w Europie Środkowo-Wschodniej to dziś jedynie utopia? Nie. Co więcej, dla Polski w zmieniającym się ładzie geopolitycznym to nawet nie kwestia woli czy możliwości, ale historycznej konieczności. Trzeba oczywiście uczciwie przyznać, że szanse powodzenia są bardzo małe, lecz jednak istnieją. Nie mam złudzeń, że uda się w krótkim okresie zlikwidować przyczyny rozbieżności pomiędzy poszczególnymi państwami regionu – to zadanie na lata. Dlatego jedynym realnym pomysłem na prawdziwą integrację jest ucieczka do przodu, która już wielokrotnie sprawdziła się w UE. Dziś nie potrzebujemy seminariów o wspólnej tożsamości. Dziś potrzebujemy działań instytucjonalnych.
Dziesięć działań neojagiellońskich
Na czym zatem konkretnie ta ucieczka do przodu miałaby polegać? Wydaje się, że jej treścią powinna być koncentracja na celach, które są istotne, a jednocześnie możliwe do osiągnięcia. Dlatego w perspektywie krótkookresowej należy podjąć program składający się z dziesięciu działań.
Po pierwsze, należy stworzyć w ministerstwach spraw zagranicznych państw regionu oddzielne departamenty odpowiedzialne za współpracę regionalną. Co de facto będzie instytucjonalnie wymuszało współpracę nawet przy braku zainteresowania ze strony polityków i dyplomatów.
Po drugie, w ramach przewodnictwa Polski w Grupie Wyszehradzkiej (2016) trzeba rozszerzyć formułę działania tej organizacji o Rumunię. Jednocześnie niezbędne będzie zwiększenie instytucjonalizacji Grupy, która zapewni trwałą współpracę nawet mimo zawirowań politycznych.
Po trzecie, w ramach przewodnictwa Polski w Radzie Państw Morza Bałtyckiego (2015), we współpracy z Litwą, Łotwą i Estonią, jak również w porozumieniu z partnerami środkowoeuropejskimi (Wyszehrad, Rumunia) należy wykreować nową politykę bezpieczeństwa regionalnego. Powinna ona zakładać włączenie Niemiec, które dziś przeżywają chwilową traumę w relacjach z Rosją, i choć wciąż deklarują, że nie będzie trwałego systemu bezpieczeństwa w Europie bez Rosji, to jednak po raz pierwszy od wielu lat przeżywają zawieszenie w swojej polityce wschodniej, czego jako region nie możemy zmarnować. Trzeba to robić szybko, gdyż ta niedyspozycja prawdopodobnie nie potrwa długo. Realnie mamy kilkanaście miesięcy, bo w 2015 r. Niemcy planują opublikowanie nowej białej księgi dotyczącej polityki bezpieczeństwa i obrony.
Po czwarte, powinniśmy przeprowadzić instytucjonalizację formatu spotkań regionalnych poświęconych zagadnieniom bezpieczeństwa, które systematycznie są organizowane przez przywódców państw regionu.
Po piąte, niezbędne wydaje się uruchomienie wspólnej, regularnej dyplomacji gospodarczej na wzór istniejących jedynie czasowo tzw. Visegrad House. W praktyce oznacza to konieczność stworzenia wspólnych tzw. RepOffice na całym świecie.
Po szóste, musimy zbudować w możliwie najszybszym czasie infrastrukturę drogową i kolejową łączącą kraje regionu, Dziś to jedna z głównych barier rozwoju (niektóre kraje są w praktyce odcięte od siebie). W tym celu niezbędna jest bliska współpraca na poziomie europejskim w ramach programu „Trans-European Transport Network” (TEN-T). Należy wykorzystać fakt, że unijnym komisarzem jest Słowenka Violeta Bulc, która powinna priorytetowo potraktować połączenia transportowe w układzie ABC.
Po siódme, musimy także możliwie szybko zbudować infrastrukturę energetyczną, w tym interkonektorów gazowych czy tzw. mostów energetycznych, m.in. w ramach „Trans-European Energy Network”. Należy wykorzystać to, że wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej jest Słowak Maroš Šefčovič (warto pamiętać, że bezpieczeństwo energetyczne jest dziś dla Słowacji kluczowym warunkiem rozwoju gospodarczego).
Po ósme, powinniśmy powołać Środkowoeuropejski Instytut Technologiczny, którego zadaniem byłoby animowanie, integrowanie i finansowanie działań instytucji badawczych ze wszystkich krajów regionu zajmujących się przede wszystkim badaniami w zakresie energetyki. W wersji minimalistycznej priorytetem powinny być dla nas inwestycje w technologie wydobywania gazu z łupków lub czyste spalanie węgla, natomiast prawdziwie optymalne byłoby uruchomienie środkowoeuropejskiego programu badawczego poświęconego pozyskiwaniu energii z kontrolowanej syntezy termojądrowej. Kto pierwszy opracuje taką technologię, zapewni sobie pełne bezpieczeństwo energetyczne oraz globalną przewagę konkurencyjną.
Po dziewiąte, warto się zastanowić nad powołaniem nowego Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (w kontrze do stworzonego w Budapeszcie przez Georga Sorosa Central European University), który kształciłby elity polityczne Europy Środkowej i Wschodniej w duchu idei ABC. W tym celu należy ukierunkować działania Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego, który już dziś może finansować podobne przedsięwzięcia, choć na mniejszą skalę.
I wreszcie, last but not least, powinniśmy wprowadzić do programów nauczania we wszystkich krajach regionu kursy poświęcone historii, kulturze i tożsamości Europy Środkowej. Bez działań u podstaw nie będzie możliwe stworzenie bazy społecznej, z której wyłonią się prawdziwe środkowoeuropejskie elity. Postulat ten, podobnie jak poprzedni, odwołuje się do europejskich doświadczeń z programem Erasmus, który umożliwił wykreowanie w Europie nowej elity, która nie wyobraża sobie nawet życia poza UE.
Zaskoczyć Europę
W perspektywie długookresowej warto się zastanowić także nad działaniami, które z dzisiejszego punktu widzenia zakrawają na political fiction. Przede wszystkim powinniśmy poważnie rozważyć możliwość utworzenia w ramach Unii Europejskiej nowego tworu instytucjonalnego, czegoś na kształt „Unii Środkowoeuropejskiej”, która mogłaby być jednym z kreatorów polityki wspólnotowej, niemal na równi z najważniejszymi graczami takimi jak Niemcy czy Francja (potencjał gospodarczy i ludnościowy takiego nowego tworu byłby porównywalny).
Budowanie pozycji Polski na Trójkącie Weimarskim czy wyłącznym aliansie z USA – to dopiero utopia. Olbrzymia asymetria potencjałów sprawia bowiem, że Polska może być w tych układach sojuszniczych tylko wasalem
Ponadto musimy wziąć również pod uwagę stworzenie przy pomocy rządów państw środkowoeuropejskich globalnej marki ponadnarodowej, która decydowałaby o sile regionu. W dobie geoekonomii realna podmiotowość geopolityczna jest ściśle uzależniona od posiadania globalnego lidera w wybranej branży. Nokia, Samsung i wiele innych globalnych liderów, którzy dziś decydują o pozycji konkurencyjnej, choćby Finlandii czy Korei Południowej, powstały tylko dzięki silnemu wsparciu państw narodowych. Polska samodzielnie nie ma zasobów, aby dziś takiego gracza wykreować, dlatego konieczna będzie współpraca z pozostałymi państwami naszego regionu. Mając na uwadze postulowanie badań nad pozyskiwaniem energii z kontrolowanej syntezy termojądrowej, logiczne wydaje się stworzenie globalnego lidera nowych technologii energetycznych.
Podsumowując, postulowana ucieczka do przodu musi wykorzystać element zaskoczenia. Nikt w Europie nie spodziewa się, że kraje naszego regionu, ciągnące się w ogonie rankingów innowacyjności i mające problem z pakietem energetyczno-klimatycznym, będą w stanie wspólnie zapoczątkować rewolucję technologiczną i zbudować wokół niej swoją podmiotowość.
Bez dobrej alternatywy
Mam świadomość, że powyższe postulaty mogą wydawać się utopijne, zwłaszcza mając na uwadze dzisiejsze spory co do zakresu sankcji, które UE powinna nałożyć na Rosję. Ale budowanie pozycji Polski na Trójkącie Weimarskim czy wyłącznym aliansie z USA to dopiero utopia. Olbrzymia asymetria potencjałów sprawia bowiem, że Polska może być w tych układach sojuszniczych tylko wasalem.
Jeśli nie chcemy się poddać na starcie i nie chcemy przyjąć pozycji petenta, musimy uwierzyć, że wizja Unii Środkowoeuropejskiej jest osiągalna. Bo nie ma dla niej realnej, dobrej alternatywy. Z jednym niezwykle ważnym zastrzeżeniem. Nie możemy się pokazywać w roli regionalnego hegemona, ale partnera, primus inter pares. Inaczej stracimy naszych regionalnych przyjaciół już na samym starcie.

INTERNETOWY MIESIĘCZNIK IDEI, NR 3 (54)/2014, 3 GRUDNIA–6 STYCZNIA, CENA: 0 ZŁ
„Nowa Konfederacja” nr 3 (54)/2014

Marcin Kędzierski
Prezes Klubu Jagiellońskiego, redaktor naczelny portalu Visegrad Plu
Nowa Konfederacja's blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 10 lis 2015, 19:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://parezja.pl/powstaje-armia-grupy- ... -krakowie/

Powstaje Armia Grupy Wyszechradzkiej. Dowództwo będzie w Krakowie!
9 listopada 2015

Obrazek

Armia Grupy Wyszehradzkiej niebawem osiągnie gotowość bojową. Jej dowództwo będzie w Krakowie – donosi „Rzeczpospolita”.

Dziennik dotarł do informacji, z których wynika, że od 18 listopada w Krakowie zacznie działać dowództwo Grupy Bojowej Grupy Wyszechrdzkiej. Polska ma odgrywać w niej kluczową rolę.

W skład kadry dowódczej mają wejść polscy, słowaccy, czescy i węgierscy oficerowie.

– Grupa ma dziesięć dni na przerzut i rozmieszczenie wojska – opisuje ppłk Piotr Walatek z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Węgry wspomagają również Słowenii. W poniedziałek Węgrzy uroczyście pożegnali 50 policjantów, którzy zostaną wysłani do Słowenii. Mają pomóc tamtejszym służbom w ochronie granicy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 04 gru 2015, 11:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://forumemjot.wordpress.com/2015/1 ... z-orbanem/

Szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Pradze: dyskusje o Schengen i energetyce, – spotkanie Szydło z Orbanem
Opublikowano 03/12/2015 by emjot

Obrazek

Viktor Orban i Beata Szydło podczas spotkania w trakcie szczytu V4 w Pradze. Fot. twitter.com/PiotrMatczuk /Czwartek, 3 grudnia 2015

Premier Beata Szydło przybyła dziś do Pragi na szczyt Grupy Wyszehradzkiej (V4).
— Szefowie rządów Polski, Czech, Słowacji i Węgier mają rozmawiać m.in. o bezpieczeństwie energetycznym i zabezpieczeniu strefy Schengen.
Premier Szydło rozpoczęła wizytę od spotkania z premierem Węgier Viktorem Orbanem.
Z kolei rozmowy podczas szczytu będą dotyczyć problemów energetycznych w Europie i tego, jak strefa Schengen jest zabezpieczona przed problemem związanym z migrantami.
W spotkaniu weźmie udział także prezydent Korei Południowej Park Geun Hie. — Stąd rozmowy będą dotyczyć
— „szerokiej współpracy między krajami Grupy Wyszehradzkiej a Koreą dotyczącej kwestii kulturalnych, gospodarczych, ekonomicznych, oświatowych”.
— „Kraje naszego regionu będą starały się akcentować, że strefa Schengen jest zależna od efektywności kontroli granic zewnętrznych”
– powiedział wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański.
Według niego kraje V4
— „można uznać dzisiaj za zwolenników utrzymania swobody podróżowania, — którzy czują odpowiedzialność za granice zewnętrzne i chętnie tę odpowiedzialność podejmują”.
Szymański podkreślił również, — że kraje kontrolujące zewnętrzne granice UE, — w tym szczególnie Polska, — wywiązują się bardzo dobrze ze swoich obowiązków.
— „Nie rozumiemy, dlaczego ktoś chce wiązać sprawy niepowiązane, — czyli przyszłość strefy Schengen, — z zasadami rządzącymi migracją w Europie”
– stwierdził Szymański.
Obawy części państw Europy Środkowej budzą plany rozbudowy gazociągu Nord Stream.
Jak zaznaczył wiceminister Szymański, — rozmowy na temat bezpieczeństwa energetycznego będą w tym kontekście szersze.
— Obejmą pakiet legislacyjny zwany unią energetyczną, — który dotyczy bezpieczeństwa dostaw gazu — i kontroli rządowych kontraktów energetycznych na poziomie unijnym.
—————————————————-
RIRM / PAP / Kresy.pl
Czwartek, 03 grudnia 2015
Za; http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-s ... -z-orbanem


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 05 gru 2015, 14:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://forumemjot.wordpress.com/2015/1 ... askarzone/

Węgry i Słowacja przeciwko dyktatowi Brukseli – „kwoty uchodźców” zaskarżone
Opublikowano 03/12/2015 by emjot

Rządy Węgier i Słowacji zaskarżyły decyzję Komisji Europejskiej ws. przymusowych kwot uchodźców do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Słowacja wniosła skargę do ETS w środę, a Węgry w czwartek.
Wcześniej słowacki premier Robert Fico skrytykował decyzję UE jako „dyktat”.
— Zapowiedział również, — że Słowacja nie będzie respektować przymusowych kwot. Podobnie jak Czechy, domaga się zasady dobrowolności.
Niebawem Bratysława zamierza ściągnąć 149 wybranych chrześcijan z obozu dla uchodźców w Iraku. — Jak dotąd, Słowacja przyjęła tylko 7 azylantów.
Skargę Węgier wcześniej zapowiadał premier Orban, który zwrócił uwagę na decyzję i działania Słowacji w tej sprawie.
— W listopadzie węgierski parlament uchwalił ustawę, — która daje rządowi Orbana pełnomocnictwa do sądowego zaskarżenia obowiązkowych kwot.
Węgry są jednym z najostrzejszych krytyków obowiązkowego przyjmowania uchodźców przez kraje UE.
————————————————————
Dw.de / tvp.info / Kresy.pl
Czwartek, 03 grudnia 2015
Za; http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-z ... zaskarzone


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 17 sty 2016, 11:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2016/01/16/ ... za-polska/

Czy obecna agresja niemiecka ułatwi powstanie Międzymorza?

Kopia artykułu:

Prezydent Chorwacji: „Chciałabym, aby Polska była liderem”. Europa murem za Polską.
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-16

Szefowie takich krajów jak Węgry, Rumunia, Czechy, Chorwacja czy Słowacja wyrażają wsparcie dla Polski. To, że Niemcy się obrazili nie oznacza, że Polska jest sama.
Przeciętny czytelnik „Gazety Wyborczej”, tzw. leming, powie dziś, że PiS znów zgotował nam obciach na arenie międzynarodowej, a Polak powinien się wstydzić za Kaczora. No i ten w końcu się doigrał! Unia nas skarciła, Niemcy już nas nie lubią i w ogóle może nas wykluczą z Eurowizji! Słowem: jesteśmy sami, no, może jedynie Węgrzy się nad nami zlitują, ale wiadomo, przecież tam też rządzą faszyści.
I patrząc na histerię salonu, można odnieść wrażenie, że Polska faktycznie została całkiem wyizolowana na parkiecie gier dyplomatycznych.
Ale nic bardziej mylnego. Wręcz przeciwnie, Polska nareszcie realizuje własną i konsekwentną politykę zagraniczną opartą na idei Międzymorza, czyli sojuszu państw między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym (stąd też funkcjonuje nazwa grupy „ABC” stosowana przez prezydenta Andrzeja Dudę). Ta wspólnota krajów obejmuje Estonię, Łotwę, Litwę, Czechy, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Słowację, Słowenię, Chorwację oraz Polskę. Jest to klin ciągnący się od północy aż po południe mający stworzyć przeciwwagę dla imperialnych zakus naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów, a więc Rosji i Niemiec. Zaś rola lidera w tej grupie państw przypada właśnie Polsce, jako krajowi największemu i najsilniejszemu zarówno gospodarczo, jak i militarnie, krajowi, z którym nie można się nie liczyć.
Promotorem tej idei już od pół roku jest obóz prezydencki, z samym Andrzejem Dudą oraz jego ministrem spraw zagranicznych Krzysztofem Szczerskim na czele. Pierwsze miesiące urzędowania prezydent poświęcił właśnie na budowę sojuszu Międzymorza z wiodącą rolą Polski. Dlatego ze swą pierwszą wizytą zagraniczną Andrzej Duda udał się do Tallinna, dlatego też spotkał się już z szefami każdego z wymienionych wyżej państw, był w Rumunii, gdzie został współgospodarzem spotkania wschodniej flanki NATO.
Krytycy stwierdzą, że rola przywódcy regionu dla Polski to marzenia prawicowego publicysty bez oparcia w faktach. Ale to nieprawda. Fakty są, media jednak wolą o nich nie informować. Dlatego chciałbym przedstawić kilka wypowiedzi najważniejszych europejskich polityków, wypowiedzi, których Państwo z pewnością nie słyszeli.
Jak wiadomo, kilka miesięcy temu prezydent Andrzej Duda wziął udział w szczycie ONZ w Nowym Jorku. Oprócz samych przemówień przed Zgromadzeniem Ogólnym działo się tam jeszcze mnóstwo rzeczy, o których mało kto mówił. Przy nowojorskiej Lexington Avenue w Grand Hyatt Hotel odbył się przykładowo szczyt krajów „ABC”, w którym uczestniczyły głowy państw – albo w niektórych przypadkach ministrowie spraw zagranicznych – tej grupy. Mówiąc inaczej, na miejscu było kilku prezydentów i premierów istotnych państw europejskich – w tym także Andrzej Duda. A czy widzieli Państwo relację z tego wydarzenia? Z pewnością nie. Byłem jedynym polskim korespondentem, który się zainteresował tym wydarzeniem i potem zdał relację na łamach „Wpisu”.
A tam szefowie 10 państw kluczowego dla nas regionu dyskutowali, jak się uniezależnić w sprawach energetycznych od Rosji, jak wspólnie rozbudować infrastrukturę i lepiej połączyć nasze kraje, aby stać się konkurencyjnymi wobec Niemiec, albo jak jednym głosem upominać się o sojusz ze Stanami Zjednoczonymi (obecny był również przedstawiciel amerykańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych).
Po spotkaniu zaś miałem okazję przeprowadzić rozmowę z prezydent Chorwacji, Kolindą Grabar-Kitarović. Zapytałem ją wprost o rolę Polski w regionie. Pani prezydent odpowiedziała: „Polska jako największe państwo tej grupy jest tu bardzo ważna. Myślę, że Polska może odgrywać tu rolę lidera, chciałabym nawet, aby tak się stało. Prezydent Andrzej Duda już wielokrotnie podkreślał, że jest do tego gotowy i chętny podjąć tego typu współpracę”.
I dalej prezydent Kolinda Grabar-Kitarović powiedziała tak: „Wiem, że wasz prezydent Andrzej Duda jest zainteresowany pomysłem połączenia tych dwóch stron Europy, czyli właśnie północy i południa, bo dzielimy wspólne interesy. Nie ograniczymy się jednak tylko do tego. Bardzo istotna jest także kwestia bezpieczeństwa, mam tu na myśli przede wszystkim energetykę, w której musimy walczyć o niezależność, ale także transport czy infrastrukturę. Zresztą inwestując w te obszary, będziemy równocześnie napędzać nasze gospodarki. Tak więc możemy połączyć nasze kraje na różne sposoby, także w kwestii politycznego przywództwa”.
Polska jako lider, motor gospodarki regionu, partner w rozwoju i polityczny przywódca – to nie mrzonki. A w międzyczasie w Chorwacji odbyły się wybory parlamentarne (prezydent się nie zmienił) i władzę musiała oddać dotychczas rządząca partia socjaldemokratyczna. Wygrała partia chadecka HDZ i utworzyła koalicję z partią Most, której przewodniczący, Božo Petrov, jest – jakby to ujęła prasa lewicowa – „politykiem arcykatolickim”. W kuluarach mówi się nawet, że ordynariusz Sisaku, chorwacki bp Vlado Košić, był mediatorem i architektem tej koalicji. Ot, kolejny ciemnogród na mapie Europy?
To nie koniec przykładów, w Rumunii jest podobnie. „Rumunia traktuje Polskę jako swego największego brata. Polska odgrywa kluczową rolę w tej części Europy, jest przecież największym i najmocniejszym krajem. Polska jest liderem krajów środkowo-wschodnioeuropejskich” – mówi poseł bukaresztańskiego parlamentu Gerwazy Longher o percepcji Polski przez rumuńską elitę polityczną. Rozmawiałem z nim podczas wizyty naszego prezydenta w Bukareszcie, gdzie ponownie spotkały się państwa Międzymorza, podpisując wspólną deklarację o „sojuszniczej solidarności oraz wspólnej odpowiedzialności”. W niej przywódcy państw zobowiązali się wobec idei Międzymorza. „W naszym obecnym otoczeniu pełnym wyzwań nasze państwa mają zwiększoną odpowiedzialność, aby zapewnić pokój, stabilność oraz dobrobyt w obszarze między Bałtykiem a Morzem Czarnym”.
_________________________________________________________________________________

Artykuł został napisany przez publicystę miesięcznika „Wpis”. Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej o „Wpisie” to kliknij tutaj.
_________________________________________________________________________________
Potwierdza to prezydent Rumunii Klaus Iohannis, mówiąc: „Chodzi nam o kraje, które znajdują się między trzema morzami – Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Ten obszar jest bardzo ważny, natomiast kraje wokół Morza Czarnego po okupacji Krymu przez Rosję zyskały w tym układzie jakby nową pozycję. Nie dziwi też, że kraje wokół Morza Bałtyckiego czują się zagrożone – należy tam zwiększyć bezpieczeństwo. Geopolityczne znaczenie naszego regionu nie zmniejsza się, a wręcz przeciwnie, wciąż rośnie”.
Siłą i mądrością obozu Andrzeja Dudy jest to, że rolę lidera rozumie jako primus inter pares (pierwszy wśród równych sobie), a nie jako dominację czy hegemonię, jak na przykład Niemcy lub Rosjanie. To pozwala spoić rejon wokół siebie i nawiązuje do szlachetnej tradycji Rzeczypospolitej.
Wypowiedzi w podobnym tonie można znaleźć podczas każdej jego wizyty w państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Wystarczy zapytać, a niekiedy nawet trzeba tylko posłuchać i spełniając swoją misję dziennikarską, przekazać to dalej. Podczas spotkania w Balatonfüred na przykład prezydent Słowacji Andrej Kiska obiecał pełne wsparcie dla Polski w zmaganiach z krajami tzw. „starej” Unii, które ostatnio znów szukają zbliżenia do Rosji, a prezydent Czech Miloš Zeman pochwalił Polskę ze walkę o swój węgiel wskazując, że interesy Niemiec niekoniecznie muszą być zawsze zbieżne z interesami innych krajów.

Owszem, Berlin i Bruksela być może się obrazili na Polskę, gdyż nowy rząd nie chce dalej tańczyć tak, jak mu zagrają, a prezydent buduje samodzielną i silną politykę zagraniczną w regionie. Ale Niemcy to nie cała Unia, to zaledwie jeden z jej 28 krajów członkowskich. Tymczasem Polska wyrasta na lidera koalicji państw Międzymorza, całego wielkiego regionu liczącego łącznie ponad 100 milionów obywateli, czyli 20% mieszkańców całej Unii Europejskiej, oraz reprezentującego jedną trzecią jej państw członkowskich.

Adam Sosnowski
Autor jest publicystą miesięcznika „Wpis”, którego najnowszy numer właśnie się ukazał.

http://www.bialykruk.pl/wydarzenie/prez ... 9018633151


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 26 sty 2016, 12:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2016/01/25/ ... oi-sie-ue/

Silna Polska z rzeczywistymi sprzymierzeńcami… Międzymorze – tego boi się UE?
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-25

Polska z rzeczywistymi sprzymierzeńcami...

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 27 sty 2016, 19:29 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
czy tego boi się Unia,na pewno tego,ale nie tylko ona,kiedyś słyszałam jak się wymądrzał jakiś typ z Po ,jak szydził i drwił...to również i ich niepokój...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 29 sty 2016, 16:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2016/01/28/ ... c-zdjecia/

Tak się tworzy Międzymorze? Polsko-chorwackie rozmowy na szczycie. Andrzej Duda przyjął prezydent Kitarović. [ZDJĘCIA]
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-28

Sprawdź, o czym dyskutują głowy państw!



Od powitania i odegrania hymnów na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego rozpoczęła się oficjalna wizyta w Polsce prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović. Z prezydentem Andrzejem Dudą ma ona rozmawiać o współpracy w ramach koncepcji międzymorza, o bezpieczeństwie i kryzysie migracyjnym.
Po ceremonii powitania zaplanowano spotkanie par prezydenckich. Następnie prezydent Duda i chorwacka prezydent odbędą rozmowy w „cztery oczy”. Przewidziano także plenarne rozmowy delegacji oraz wypowiedzi prezydentów dla mediów.









Prezydencki minister Krzysztof Szczerski zwrócił uwagę, że będzie to czwarte spotkanie prezydenta Dudy i prezydent Chorwacji.
Kontakt jest intensywny, gdyż oboje – i prezydent Duda, i prezydent Chorwacji – podzielają wizję pogłębionej współpracy państw Morza Bałtyckiego, Morza Czarnego i Adriatyku
— powiedział Szczerski PAP.
Podczas czwartkowej wizyty w Warszawie prezydent Chorwacji złoży kwiaty na Grobie Nieznanego Żołnierza. Wraz z prezydentem Dudą wezmą także udział w otwarciu Polsko-Chorwackiego Forum Gospodarczego. Wieczorem w Pałacu Prezydenckim polska para prezydencka wyda oficjalny obiad na cześć chorwackich gości. W środę Grabar-Kitarović wzięła udział w uroczystościach 71. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz, a także obejrzała mecz Chorwacja – Polska w piłkę ręczną.

Obrazek
PAP/Andrzej Grygiel

Obrazek
PAP/Andrzej Grygiel


Prezydent Grabar-Kitarović spotka się także z premier Beatą Szydło oraz marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim.

lw, PAP

http://wpolityce.pl/polityka/279692-tak ... owy-panstw

http://wpolityce.pl/autorzy/100-zespol-wpolitycepl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 31 sty 2016, 11:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2016/01/30/ ... lowianska/

Powoli zaczyna powstawać Międzymorze, albo raczej Unia Słowiańska.
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-30

Obrazek

Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy świadkami powstawania nowego tworu politycznego w Europie zdominowanej dotychczas przez wszechwładzę podporządkowanej Niemcom Unii Europejskiej. Jego zaczyn okazuje się stanowi tak zwana grupa wyszehradzka, inaczej V4 składająca się z Węgier, Słowacji, Czech i Polski. Wygląda na to, że jest na to zapotrzebowanie w Europie, aby powstała postulowana jeszcze przez marszałka Józefa Piłsudskiego, idea Międzymorza.

Jeszcze kilka miesięcy temu grupa wyszehradzka istniała tylko teoretycznie. Dobitnie udowodniło to głosowanie za przyjmowaniem tak zwanych islamskich uchodźców, które okazało się pretekstem do zdradzenia sojuszników z Europy Wschodniej przez pozostającą pod wpływem władzy z Berlina poprzednią partię rządzącą.

Widać coraz wyraźniej, że koncept tworzenia silnej konfederacji państw będących w awangardzie do lewackiej Europy wzbudza panikę niektórych kół politycznych europejskiego lewactwa. To dlatego właśnie widać coraz bardziej zajadłe ataki na Polskę. Strach jest tym silniejszy, że kraje dawnych demoludów integrują się i ich przywódcy publicznie wyrażają słowa poparcia dla ewentualnego polskiego przywództwa w tej części Europy.
Inicjatywa zjednoczenia narodów słowiańskich przeciwko islamskiej inwazji na Europę długo wydawała się jako mrzonka i nadal tak to wygląda, ale przynajmniej pojawił się jakiś zarys takiej inicjatywy, a rozpaczliwe próby jej zdyskredytowania przez siły wrogie Polsce, wskazują na to, że jest to właściwy kierunek.
O dziwo wokół inicjatywy stworzenia Intermarium (inna nazwa Międzymorza) nie robi szczególnego szumu Rosja. Wygląd to wręcz na zachęcanie do tego. Można tylko podejrzewać, że dzieje się tak dlatego, że Federacja Rosyjska od dawna już obrała kurs na osłabianie Unii Europejskiej i to doskonała okazja ku temu. Co więcej zauważa się pewne symptomy odwilży w stosunkach polsko-rosyjskich. Nadal granicę postępu wyznacza ropiejący wrzód zwany „wrakiem smoleńskim”, ale przynajmniej Rosjanie chcą teraz rozmawiać, bo istnienie poprzedniej ekipy zupełni ignorowali.
Czas pokaże, co wyjdzie z próby uzyskania przywództwa w Europie Wschodniej przez Polskę się powiedzie, ale władze w Czechach, na Węgrzech a nawet w Chorwacji wzywają Polskę aby stanęła na czele oporu wobec islamizacji i wszystkiego czym niektórzy wierzyli, że Unia Europejska nie jest. Z pewnością to dziejowa szansa dla Polski, ale siły temu niechętne są potężne. Poza tym czy jest w ogóle w Polsce ktoś zdolny do tego, aby zrealizować tak śmiałe przedsięwzięcie?

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/powol ... slowianska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 07 lut 2016, 11:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://polskobudzsie.wordpress.com/201 ... wspolnicy/

Polak-Chorwat, dwaj wspólnicy
Posted on 6 Luty 2016 by Bolesław Jasmin

Niektórzy politycy opozycji wyśmiewają ideę Międzymorza, a niektórzy eksperci – realiści od polityki zagranicznej (nawet ci sprzyjający idei współpracy krajów Europy Środkowej), zalecają, by nie mówić głośno o czymś takim, żeby nie zrazić potencjalnych partnerów (i nie drażnić Zachodu i Wschodu).
Tymczasem prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović przyjechała w zeszłym tygodniu do Polski i bez ceregieli powiedziała w Warszawie po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą: „Myślę, że nadszedł czas na budowanie tej nowej osi Północ–Południe, która będzie łączyła nasze kraje, tak jak to funkcjonuje na linii Zachód-Wschód”.
Sama prezydent Chorwacji przypomniała, że odkąd została prezydentem Chorwacji, czyli mniej więcej rok temu, odwiedza Polskę już trzeci raz. „Panie prezydencie, musi mnie pan dogonić. Zapraszam serdecznie wraz małżonką do złożenia wizyty w Republice Chorwacji” – powiedziała, zwracając się do gospodarza. Jaki z tego wniosek? Zagrzeb wyraźnie zabiega o współpracę z Polską. I zaczęło się to nie w zeszłym tygodniu. I nawet nie po niedawnych wyborach parlamentarnych, ani nawet po dojściu do władzy obecnej prezydent.
Transakcje udane i nieudane
Nieoficjalnie wiadomo, że w 2013 i 2014 r. Chorwaci chcieli, by to PKN Orlen kupił od węgierskiego koncernu państwowego MOL akcje chorwackiego koncernu naftowego INA (akcjonariuszami INA są chorwacki skarb państwa oraz właśnie MOL). PKN Orlen oficjalnie temu zaprzeczał. Ale ówczesny szef Orlenu Jacek Krawiec w rozmowie z ówczesnym ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim mówił o takiej możliwości podczas jednego ze słynnych spotkań w restauracji Sowa i Przyjaciele nagranych przez kelnerów i ujawnionych przez „Wprost”. Ostatecznie problemem była, zdaniem Krawca, zbyt wysoka wycena (równowartość 15 mld zł).
Tak czy inaczej, do dziś do żadnej transakcji nie doszło. Ale nie doszło też do transakcji, o której spekulowały media w Chorwacji i na Węgrzech, że udziały kupi inwestor rosyjski.
Sfinalizowano natomiast inną dużą chorwacko-polską transakcję. Polska spółka OT Logistics kupiła udziały w spółce Luka Rijeka, zarządzającej największym portem Chorwacji za równowartość 61 mln zł. W komunikacie spółki OTL podkreślono, że planowane są dalsze inwestycje w południowej części Europy Środkowej.
Grupa OT Logistics zarządza portami w Świnoujściu i Gdyni. To spółka prywatna, ale kiedyś, pod innymi nazwami, należała do skarbu państwa i łączą ją wciąż interesy ze skarbem państwa. To również jeden z największych w Europie przewoźników zajmujących się żeglugą śródlądową.
Co ciekawe, właśnie z Rijeki pochodzi prezydent Kolinda Grabar-Kitarović: – Bardzo się cieszę, że na Forum Ekonomicznym udało się nam pokazać wiele sukcesów i przykładów współpracy, wśród nich rozwój portu w moim rodzinnym mieście Rijece – mówiła prezydent chorwackiej telewizji państwowej po powrocie z Polski, relacjonując spotkanie z polskimi i chorwackimi przedsiębiorcami. – Mamy ogromny potencjał, aby połączyć Północ z Południem. Potrzebujemy jednak budowy infrastruktury, w tym rozbudowy portów i połączeń kolejowych […]. Kraje regionu są bardzo zainteresowane przesyłem towarów przez nasze porty, a infrastruktura w Rijece jest przystosowana do obsługi największych statków.
Od Bałtyku do Adriatyku
Prezydent mówiła też w tym kontekście o portach w Puli i Zadarze. Wspomniała również o planowanym korytarzu energetycznym między Adriatykiem a Bałtykiem, między Polską a Chorwacją. Przypomnijmy, że na wyspie Krk ma powstać terminal do odbioru gazu skroplonego podobny do tego, który zbudowano niedawno w Świnoujściu. – Budowa terminalu LNG na wyspie Krk i połączeń gazowych z Polską może przyczynić się nie tylko do rozwoju i konkurencyjności naszych gospodarek, ale także do wzrostu poziomu życia dzięki spadkowi cen energii. Energetyczna niezależność przyczyni się do ugruntowania politycznej stabilności i siły naszego regionu – mówiła prezydent Chorwacji.
Jak widać, współpraca między Polską a Chorwacją to nie są jakieś idealistyczne i sentymentalne mrzonki. Jeśli dodamy do tego wszystkiego, co powyżej, także to, że po wejściu Chorwacji do UE chorwacki eksport do Polski wzrósł o 65 proc., a polski eksport do Chorwacji o 40 proc., to widzimy, że to już się dzieje. I stwarza jeszcze większą nadzieję na przyszłość.
Między innymi właśnie dlatego ostatnia wizyta prezydent Chorwacji w Polsce miała wyjątkową rangę i oprawę, trwała dwa dni, a oprócz spotkania ze światem biznesu prezydent została z wszelkimi honorami przyjęta przez prezydenta Dudę. A także – co akurat niekoniecznie miło wspominamy – kibicowała w Krakowie chorwackim piłkarzom ręcznym podczas pamiętnego meczu z Polską na „polskich” Mistrzostwach Europy. Meczu, który chorwackie media nazwały „cudem nad cudami”, a który dla nas był wielką katastrofą sportową. Na pocieszenie przypomnijmy, że obaj rewelacyjni skrzydłowi reprezentacji Chorwacji, która zdobyła w Krakowie brąz Mistrzostw Europy, gra na co dzień w polskim klubie Vive Iskra Kielce.
Wiedzą, o co idzie gra
Chorwackie władze, niezależnie od tego, czy to obecna prawicowa HDZ, czy poprzednio rządzący socjaldemokraci (SDP), już jakiś czas temu zdały sobie sprawę, że mija czas orientowania się tylko na Zachód. Przyszło im to łatwiej niż Polakom, bo sytuacja gospodarcza Chorwacji od kilku lat jest bardzo trudna. I nie zmieniło tego wcale wejście do Unii Europejskiej w 2013 r. Nie robiły też i nie robią na nich większego wrażenie fundusze unijne, skoro wcześniej bez UE sami zbudowali sobie dużo nowoczesnej infrastruktury, z autostradami na czele. I mają z nimi problem, bo nie są w stanie ich utrzymać. Wiedzą więc już, ze modernizacja to nie tylko budowanie autostrad i orientowanie się na Niemcy i Starą Europę. W tej sytuacji naturalne jest poszukiwanie innych dróg i kierunków.
Obecnie, głównie ze względu na spory o historię (tę niedawną i jeszcze dawniejszą) stosunki chorwacko-serbskie są znowu w fazie kryzysowej. Niemniej jednak politycy w Zagrzebiu i Belgradzie utrzymują kontakt i wkładają ogromny wysiłek w to, by mimo wszystko podtrzymywać i rozwijać współpracę gospodarczą. Obie strony zdają sobie sprawę, że są na siebie pod względem gospodarczym skazane – gdzie mają szukać w pierwszym rzędzie rynków zbytu i tanich towarów, jeśli nie u najbliższych sąsiadów, z którymi tworzyli jeszcze ćwierć wieku temu jedno państwo i z którymi nie dzieli ich żadna bariera językowa?
Serbia jednak wciąż liczy przede wszystkim na to (a może raczej – łudzi się), że przyszłość i rozwój zapewni jej umiejętne balansowanie między Wschodem a Zachodem, między Europą a Rosją. Podobnie zresztą jak Węgry. Chorwacja, chyba jako pierwsza w regionie zrozumiała, o co chodzi z tym ABC – Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym.
Marcin Herman • Gazeta Polska Codziennie
niezalezna.pl, fot. dpaPolak-Chorwat, dwaj wspólnicy
Posted on 6 Luty 2016 by Bolesław Jasmin
Niektórzy politycy opozycji wyśmiewają ideę Międzymorza, a niektórzy eksperci – realiści od polityki zagranicznej (nawet ci sprzyjający idei współpracy krajów Europy Środkowej), zalecają, by nie mówić głośno o czymś takim, żeby nie zrazić potencjalnych partnerów (i nie drażnić Zachodu i Wschodu).
Tymczasem prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović przyjechała w zeszłym tygodniu do Polski i bez ceregieli powiedziała w Warszawie po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą: „Myślę, że nadszedł czas na budowanie tej nowej osi Północ–Południe, która będzie łączyła nasze kraje, tak jak to funkcjonuje na linii Zachód-Wschód”.
Sama prezydent Chorwacji przypomniała, że odkąd została prezydentem Chorwacji, czyli mniej więcej rok temu, odwiedza Polskę już trzeci raz. „Panie prezydencie, musi mnie pan dogonić. Zapraszam serdecznie wraz małżonką do złożenia wizyty w Republice Chorwacji” – powiedziała, zwracając się do gospodarza. Jaki z tego wniosek? Zagrzeb wyraźnie zabiega o współpracę z Polską. I zaczęło się to nie w zeszłym tygodniu. I nawet nie po niedawnych wyborach parlamentarnych, ani nawet po dojściu do władzy obecnej prezydent.
Transakcje udane i nieudane
Nieoficjalnie wiadomo, że w 2013 i 2014 r. Chorwaci chcieli, by to PKN Orlen kupił od węgierskiego koncernu państwowego MOL akcje chorwackiego koncernu naftowego INA (akcjonariuszami INA są chorwacki skarb państwa oraz właśnie MOL). PKN Orlen oficjalnie temu zaprzeczał. Ale ówczesny szef Orlenu Jacek Krawiec w rozmowie z ówczesnym ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim mówił o takiej możliwości podczas jednego ze słynnych spotkań w restauracji Sowa i Przyjaciele nagranych przez kelnerów i ujawnionych przez „Wprost”. Ostatecznie problemem była, zdaniem Krawca, zbyt wysoka wycena (równowartość 15 mld zł).
Tak czy inaczej, do dziś do żadnej transakcji nie doszło. Ale nie doszło też do transakcji, o której spekulowały media w Chorwacji i na Węgrzech, że udziały kupi inwestor rosyjski.
Sfinalizowano natomiast inną dużą chorwacko-polską transakcję. Polska spółka OT Logistics kupiła udziały w spółce Luka Rijeka, zarządzającej największym portem Chorwacji za równowartość 61 mln zł. W komunikacie spółki OTL podkreślono, że planowane są dalsze inwestycje w południowej części Europy Środkowej.
Grupa OT Logistics zarządza portami w Świnoujściu i Gdyni. To spółka prywatna, ale kiedyś, pod innymi nazwami, należała do skarbu państwa i łączą ją wciąż interesy ze skarbem państwa. To również jeden z największych w Europie przewoźników zajmujących się żeglugą śródlądową.
Co ciekawe, właśnie z Rijeki pochodzi prezydent Kolinda Grabar-Kitarović: – Bardzo się cieszę, że na Forum Ekonomicznym udało się nam pokazać wiele sukcesów i przykładów współpracy, wśród nich rozwój portu w moim rodzinnym mieście Rijece – mówiła prezydent chorwackiej telewizji państwowej po powrocie z Polski, relacjonując spotkanie z polskimi i chorwackimi przedsiębiorcami. – Mamy ogromny potencjał, aby połączyć Północ z Południem. Potrzebujemy jednak budowy infrastruktury, w tym rozbudowy portów i połączeń kolejowych […]. Kraje regionu są bardzo zainteresowane przesyłem towarów przez nasze porty, a infrastruktura w Rijece jest przystosowana do obsługi największych statków.
Od Bałtyku do Adriatyku
Prezydent mówiła też w tym kontekście o portach w Puli i Zadarze. Wspomniała również o planowanym korytarzu energetycznym między Adriatykiem a Bałtykiem, między Polską a Chorwacją. Przypomnijmy, że na wyspie Krk ma powstać terminal do odbioru gazu skroplonego podobny do tego, który zbudowano niedawno w Świnoujściu. – Budowa terminalu LNG na wyspie Krk i połączeń gazowych z Polską może przyczynić się nie tylko do rozwoju i konkurencyjności naszych gospodarek, ale także do wzrostu poziomu życia dzięki spadkowi cen energii. Energetyczna niezależność przyczyni się do ugruntowania politycznej stabilności i siły naszego regionu – mówiła prezydent Chorwacji.
Jak widać, współpraca między Polską a Chorwacją to nie są jakieś idealistyczne i sentymentalne mrzonki. Jeśli dodamy do tego wszystkiego, co powyżej, także to, że po wejściu Chorwacji do UE chorwacki eksport do Polski wzrósł o 65 proc., a polski eksport do Chorwacji o 40 proc., to widzimy, że to już się dzieje. I stwarza jeszcze większą nadzieję na przyszłość.
Między innymi właśnie dlatego ostatnia wizyta prezydent Chorwacji w Polsce miała wyjątkową rangę i oprawę, trwała dwa dni, a oprócz spotkania ze światem biznesu prezydent została z wszelkimi honorami przyjęta przez prezydenta Dudę. A także – co akurat niekoniecznie miło wspominamy – kibicowała w Krakowie chorwackim piłkarzom ręcznym podczas pamiętnego meczu z Polską na „polskich” Mistrzostwach Europy. Meczu, który chorwackie media nazwały „cudem nad cudami”, a który dla nas był wielką katastrofą sportową. Na pocieszenie przypomnijmy, że obaj rewelacyjni skrzydłowi reprezentacji Chorwacji, która zdobyła w Krakowie brąz Mistrzostw Europy, gra na co dzień w polskim klubie Vive Iskra Kielce.
Wiedzą, o co idzie gra
Chorwackie władze, niezależnie od tego, czy to obecna prawicowa HDZ, czy poprzednio rządzący socjaldemokraci (SDP), już jakiś czas temu zdały sobie sprawę, że mija czas orientowania się tylko na Zachód. Przyszło im to łatwiej niż Polakom, bo sytuacja gospodarcza Chorwacji od kilku lat jest bardzo trudna. I nie zmieniło tego wcale wejście do Unii Europejskiej w 2013 r. Nie robiły też i nie robią na nich większego wrażenie fundusze unijne, skoro wcześniej bez UE sami zbudowali sobie dużo nowoczesnej infrastruktury, z autostradami na czele. I mają z nimi problem, bo nie są w stanie ich utrzymać. Wiedzą więc już, ze modernizacja to nie tylko budowanie autostrad i orientowanie się na Niemcy i Starą Europę. W tej sytuacji naturalne jest poszukiwanie innych dróg i kierunków.
Obecnie, głównie ze względu na spory o historię (tę niedawną i jeszcze dawniejszą) stosunki chorwacko-serbskie są znowu w fazie kryzysowej. Niemniej jednak politycy w Zagrzebiu i Belgradzie utrzymują kontakt i wkładają ogromny wysiłek w to, by mimo wszystko podtrzymywać i rozwijać współpracę gospodarczą. Obie strony zdają sobie sprawę, że są na siebie pod względem gospodarczym skazane – gdzie mają szukać w pierwszym rzędzie rynków zbytu i tanich towarów, jeśli nie u najbliższych sąsiadów, z którymi tworzyli jeszcze ćwierć wieku temu jedno państwo i z którymi nie dzieli ich żadna bariera językowa?
Serbia jednak wciąż liczy przede wszystkim na to (a może raczej – łudzi się), że przyszłość i rozwój zapewni jej umiejętne balansowanie między Wschodem a Zachodem, między Europą a Rosją. Podobnie zresztą jak Węgry. Chorwacja, chyba jako pierwsza w regionie zrozumiała, o co chodzi z tym ABC – Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym.

Marcin Herman • Gazeta Polska Codziennie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 15 lut 2016, 08:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3581

Szumią morza trzy
Felieton • tygodnik „Najwyższy Czas!” • 12 lutego 2016

Wielu Czytelników zarzuca mi, że się powtarzam. To prawda – ale dlatego, że i sytuacja się powtarza. Oto w roku 2013, po kilkuletniej przerwie spowodowanej „resetem” dokonanym 17 września 2009 roku przez prezydenta Obamę w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, Stany Zjednoczone powróciły do aktywnej polityki w Europie Wschodniej. Polska ponownie trafiła pod amerykańską kuratelę i ponownie podjęła się roli amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią, co objawiło się w postaci postępowania, polegającego na żyrowaniu przez Polskę w ciemno wszystkiego, co zrobią tamtejsi Umiłowani Przywódcy w rodzaju Arszenika Jaceniuka. Piotra Poroszenki, czy największej osobliwości w postaci Michała Saakaszwiliego. Kontynuacją tego było zadeklarowanie kijowskim dygnitarzom przez pana prezydenta Dudę 4 miliardów złotych pożyczki, żeby mogli sobie jeszcze przez jakiś czas z czego pokraść. Już mniejsza o to, w jaki sposób pan prezydent uzbiera taką sumę („nie mam głowy, jak ty to uzbierasz” - śpiewała Izabela Trojanowska), bo ważniejsze jest pytanie, czy jesteśmy skazani na bęcwalstwo, czy też z powrotu USA do aktywnej polityki w Europie Wschodniej Polska mogłaby uzyskać jakieś korzyści?
Skoro Polska już podjęła się niebezpiecznej roli amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią, to byłoby bardzo niedobrze, gdyby tę rolę odgrywała za darmo – jak to było za prezydenta Kaczyńskiego. Polska – po pierwsze - powinna uzyskać od Stanów Zjednoczonych zapewnienie, że USA nie będą wywierały na Polskę żadnych nacisków w sprawie realizacji tak zwanych „roszczeń majątkowych”, jakie Żydzi wysuwają wobec naszego nieszczęśliwego kraju, a po drugie – że ponieważ Polska, wychodząc naprzeciw amerykańskim oczekiwaniom i podejmując się roli amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią, siłą rzeczy stała się państwem frontowym, to oczekiwalibyśmy, że USA potraktują Polskę tak samo, jak traktują inne państwo frontowe, to znaczy Izrael. W praktyce chodziłoby o finansową kroplówkę w wysokości 4 mld dolarów rocznie, plus udogodnienia wojskowe, z jakich korzysta Izrael. I jedna i druga sprawa ma żywotne znaczenie z punktu widzenia polskich interesów państwowych i uważam, że władze polskie powinny starać się uczynić z tego probierz jakości stosunków amerykańsko-polskich. Postępowanie przeciwne oznaczałoby polską zgodę na instrumentalne traktowanie naszego państwa, a byłoby niedobrze, gdyby politycy amerykańscy przyzwyczaili się, że Polskę nie tylko można, ale tak właśnie trzeba traktować.
Wprawdzie sojusz amerykańsko-polski ma wszelkie znamiona sojuszu egzotycznego (polega on na tym, że jeśli jeden sojusznik traci niepodległość, to drugi może nawet tego nie zauważyć), ale o ile tej egzotyki nie możemy wyeliminować z uwagi na okoliczności obiektywne, to przecież możemy ją zmniejszać przez odpowiednie postępowanie, w którym również Polonia amerykańska mogłaby oddać Polsce wielką przysługę. Warto zwrócić uwagę, że zapowiedzi rozlokowania m.in. na terenie Polski amerykańskiego wojska „w sile brygady pancernej”, czy urządzenie tu amerykańskich magazynów ciężkiej broni, to nie to samo. Ani bowiem te wojska nie będą podlegały polskim władzom, tylko będą wykonywały rozkazy przywódców amerykańskich, ani broń tu zmagazynowana nie będzie mogła być wykorzystana przez Polskę bez zgody jej właścicieli. Dlatego Polska jest zainteresowana modernizacją WŁASNYCH sił zbrojnych, które nie tylko stanowią element sił zbrojnych NATO, ale w dodatku są rozlokowane na wschodnim skraju obszaru obrony Paktu Atlantyckiego. Ich wzmocnienie leży zatem w interesie wszystkich członków NATO, a jednocześnie wychodzi naprzeciw polskim interesom państwowym. I tylko takie zgrywanie interesów Paktu Atlantyckiego z polskimi interesami państwowymi pozwoli Polsce na uzyskiwanie korzyści z faktu uczestnictwa w NATO.
Obecne podróże pani premier Beaty Szydło, prezentowane przez życzliwą państwową telewizję jako dyplomatyczna ofensywa, stwarzają dobrą okazję do zastanowienia się nad jeszcze jedną sprawą, a mianowicie – powrotem do Heksagonale – jednak uzupełnionego i poprawionego. Wspominał o tym jeszcze w roku 2001 Jan Nowak Jeziorański, publikując w „Rzeczpospolitej” artykuł „Czy NATO jest zagrożone?” - ale atak terrorystyczny na USA z 11 września sprawił, że na czoło listy amerykańskich priorytetów politycznych wysunęła się „wojna z terroryzmem” - cokolwiek miałoby to oznaczać – do której USA potrzebowały sojuszników, m.in. Niemiec, więc aktywna polityka europejska musiała zostać odłożona do lepszych czasów. Teraz jednak, w związku z powrotem USA do aktywnej polityki w Europie w związku z rozgrywką z Rosją, a także w związku z kryzysem, jaki spektakularnie dotknął Unię Europejską, podważając dotychczasowe niemieckie przywództwo, można by do tego wrócić. Chodzi oczywiście o tak zwane „Międzymorze”, to znaczy Estonię, Łotwę, Litwę, Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Słowenię, Chorwację, Serbię, Rumunię i Bułgarię – a więc państwa leżące między Morzem Bałtyckim, Czarnym i Adriatykiem. Zamieszkuje je ponad 80 milionów ludzi, a więc mniej więcej tylu, ilu w samych Niemczech. Międzymorze nie stanowiłoby więc zagrożenia dla nikogo, natomiast mogłoby spełniać rolę sojuszu realnego dla swoich uczestników pod warunkiem uniknięcia błędu popełnionego podczas poprzedniej próby pod nazwą „Heksagonale”, która nie miała dostatecznie silnego lidera, czy ściślej – protektora. O tym właśnie pisał m.in. we wspomnianym artykule Jan Nowak-Jeziorański – że „ze Stanami Zjednoczonymi na czele”. Brak tego protektora sprawił, że Niemcy z łatwością tę inicjatywę storpedowały i próżnię polityczną, jaka w Europie Środkowej pojawiła się wskutek ewakuacji stamtąd sowieckiego imperium, zaczęły wypełniać poprzez rozszerzanie na wschód Unii Europejskiej, której były niekwestionowanym politycznym kierownikiem. W tej sytuacji współpraca polityczna w ramach Grupy Wyszehradzkiej, powinna być m.in. skierowana na przekonywanie polityków amerykańskich do koncepcji Międzymorza nie tylko jako zapory przed ewentualną rosyjską ekspansją w kierunku zachodnim, ale również jako przeciwwagi dla strategicznego partnerstwa niemiecko-rosyjskiego, które miałoby wyznaczać ramy polityki europejskiej. Wydaje się, że obecna sytuacja sprzyja powrotowi do tamtej - ale uzupełnionej i poprawionej - koncepcji. Polska polityka zagraniczna uzyskałaby wtedy perspektywę szerszą niż dotychczasowe zadaniowanie starych kiejkutów – a to byłaby niewątpliwie „dobra zmiana”.

Stanisław Michalkiewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 17 lut 2016, 10:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.autonom.pl/?p=15010

Niemcy protestowały przeciwko szczytowi Grupy Wyszehradzkiej o ochronie unijnych granic
dodano dnia: 2016-02-16

Słowacki premier Robert Fico poinformował, że tamtejszy resort spraw zagranicznych otrzymał oficjalny protest Niemiec przeciwko tematyce szczytu państw Grupy Wyszehradzkiej w Pradze. Niemcom nie spodobało się poświęcenie spotkania konieczności ochrony zewnętrznych granic strefy Schengen.
Fico powiedział, iż Niemcy złożyli swój protest na ręce sekretarza stanu w słowackim ministerstwie spraw zagranicznych. Naszym zachodnim sąsiadom nie spodobał się główny temat szczytu państw Grupy Wyszehradzkiej, w którym brali udział również przedstawiciele Bułgarii i Macedonii. Sześć krajów dyskutowało bowiem o konieczności wzmocnienia granic strefy Schengen w związku ze zbliżającym się okresem wiosennym, gdy imigranci spoza Europy będą najprawdopodobniej znowu szturmować terytorium Unii Europejskiej.
Sam premier Słowacji podtrzymał sens swoich poprzednich wypowiedzi, w których wzywał on do stworzenia alternatywy wobec postawy Grecji, przez którą imigranci przechodzą bez żadnego problemu. Dla Fico jest oczywiste, iż konieczne jest w takim razie inwestowanie w ochronę granic Bułgarii i Macedonii.

Na podstawie: pravda.sk.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 20 lut 2016, 10:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infomare.pl/czesi-zaintereso ... scia-odry/

Czesi zainteresowani żeglownością Odry
Dodano: 18 Lut 2016, 23:04

Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk oraz Sekretarz Stanu Jerzy Materna, odpowiedzialny za żeglugę w tym resorcie spotkali się z delegacją Republiki Czeskiej. Wśród gości byli Petr Forman – doradca Prezydenta Czech, Pavel Santarius ze Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Regionu Moraw oraz Petr Maryška z Ambasady Czech. Spotkanie dotyczyło spraw żeglugi śródlądowej.
Marek Gróbarczyk podkreślił, że dla obecnego Rządu sprawy żeglugi śródlądowej są priorytetowe. O randze problematyki stanowi fakt powołania merytorycznego Ministerstwa. Minister przypomniał, iż o konieczności przywrócenia żeglowności polskich rzek w swoim expose mówiła także premier polskiego Rządu Beata Szydło.
Minister podkreślał znaczenie współpracy transgranicznej, szczególnie w obszarze Odrzańskiej Drogi Wodnej. – Polska będzie zdecydowanie dążyć do ustanowienia nowego połączenia wodnego śródlądowego z Czechami, jako elementu międzynarodowej drogi wodnej Dunaj – Odra – Łaba – dodał szef resortu.
Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej przybliżył gościom plany resortu dotyczące odbudowy śródlądowych dróg wodnych. Wskazał przy tym, ze Polska już rozpoczęła działania w kierunku Europejskiego Porozumienia o Głównych Drogach Wodnych Międzynarodowego Znaczenia (Konwencja AGN).
Peter Forman, iż prezydent Czech jest gorącym zwolennikiem połączenia Czech wodną drogą śródlądową z Bałtykiem. Obie strony zadeklarowały chęć współpracy i kontynuowania kontaktów na szczeblu rządowym.
Tematem rozmów było też planowane spotkanie prezydentów Polski i Republiki Czeskiej. Żegluga śródlądowa i gospodarka morska maja być jednym z ważnych tematów poruszonych przez prezydentów obu krajów.

Obrazek

Obrazek


Biuro Prasowe MGMiŻŚ


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 20 lut 2016, 11:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30842
Białoruskie nadzieje i obawy. Co nasi sąsiedzi sądzą o polskiej „dobrej zmianie”?

Dojście do władzy w Polsce ekipy Prawa i Sprawiedliwości wywołało istną burzę w sympatyzujących z lewicą mediach i gremiach zachodnioeuropejskich. Ze wschodu zaś nie słychać zasadniczo nic. Rosja, jak zawsze nieskora do ujawnienia swoich zamiarów, na razie nie reaguje. Ukraina pochłonięta własnymi problemami nie koncentruje się na sytuacji w Polsce. Litwa tkwi we właściwym sobie bałtyckim izolacjonizmie. Tylko na Białorusi temat „polskiej zmiany” został zauważony zarówno w środowiskach opozycyjnych jak i reżymowych. Opinie i postawy w społeczeństwie są różne, zawsze jednak skupiają się głównie na relacjach między oboma państwami oraz odnoszą się do wspólnej przeszłości.

Środowiska opozycyjne na Białorusi są podzielone. Wynika to z różnego postrzegania spraw wewnętrznych i odmiennych orientacji międzynarodowych. Grupa chadeckich sił politycznych, powiązana z establishmentem niemieckiem, chociaż publicznie nie wypowiada się w sprawie wyniku wyborczego w Polsce, nie jest zachwycona zmianami nad Wisłą. Nie wypowiada się także, gdyż wie, iż także z tym polskim rządem będzie musiała współpracować. Jedynie pewne enigmatyczne wypowiedzi świadczą o jej orientacji. W kuluarach mówi się, że Europa jest teraz podzielona, a zmiana w Polsce te podziały pogłębiła. Nie ma wspólnego stanowiska EU wobec Białorusi i reżymu Łukaszenki. Białoruscy chadecy rozumieją, że problemy Europy są znacznie szersze, ale zauważają też, iż „polska zmiana” jest swoistym katalizatorem dalszego umacniania się podziałów politycznych, co nie rokuje dobrze dla kwestii białoruskiej na salonach europejskich.

Inna część opozycji, którą można umownie nazwać proamerykańską, zmianę w Polsce przyjęła niezwykle pozytywnie. Najbardziej czytelnym przykładem jest reakcja partii BNF. BNF (Białoruski Front Ludowy) to formacja o zabarwieniu narodowo-konserwatywnym, na czele której stoi Alaksiej Janukiewicz. Inna, porozłamowa część tego środowiska nosi nazwę Konserwatywno-Chrześcijańskiej Partii BNF, a na jej czele jest znany dysydent i emigrant polityczny Zenon Paźniak. Obydwie partie nie mają znaczących różnic na tle ideologicznym. Natychmiast po zwycięstwie wyborczym Andrzeja Dudy BNF wysłał do niego list gratulacyjny, gdzie pisano: „Liczymy na otwartość Pana, już jako Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na współpracę z naszą partią, która zawsze odwoływała się do wspólnej i Polakom i Białorusinom tradycji niepodległościowej”. Po zwycięstwie PiSu w wyborach parlamentarnych odezwa gratulacyjna miała już odniesienie do koncepcji geopolitycznej, lansowanej przez PiS: „Jako partia partnerska wierzymy, iż zmiana ekipy rządzącej w Polsce przyczyni się do ponownego praktycznego odrodzenia Międzymorza jako związku państw, pragnących pozbawić się zgubnego wpływu Rosji i prowadzić samodzielną politykę. Mamy nadzieję, iż Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości stanie się prawdziwym rzecznikiem Białorusi i wszystkich krajów byłej Rzeczypospolitej Obojga Narodów”.

Poparcie partii BNF dla nowej ekipy rządzącej Polską nie ograniczyło się do spraw wzajemnego interesu. Po rozpętaniu przez media europejskie nagonki na władze w Warszawie, BNF wystąpił z apelem, stając w jednym szeregu z Węgrami, które dla solidarności z Polską wyłamały się z mainstreamu europejskiego: „Nie mając zamiaru mieszać się do wewnątrzpolskich podziałów politycznych, chcielibyśmy wyrazić sprzeciw wobec mieszania się zagranicznych i ponadnarodowych organów do spraw niezależnego i demokratycznego państwa. W rodzinie równych wobec prawa narodów europejskich nie może być „starszych braci”, którzy w stylu sowieckiego Politbiura dyktują decyzje polityczne” – napisano.

Jeśli zaś chodzi o białoruski establishment, to zmiany w Polsce stały się tematem cotygodniowego programu „Klub redaktorów” na głównym kanale telewizji białoruskiej. Charakteryzując nową sytuację nad Wisłą, dziennikarze odnosili się do stosunków polsko-białoruskich. Uznali, iż polska polityka wobec Białorusi nie powinna się znacząco zmieniać, bo jest ustalana na szczeblu ogólnoeuropejskim, więc jeśli „reset” w stosunkach europejsko-białoruskich został rozpoczęty to nie zatrzyma go zmiana w Polsce. Przy tym redaktor czasopisma „Biełaruskaja Dumka” oraz od niedawna kierownik katedry filozofii Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego dr Wadzim Gigin zauważył, iż należy uważnie śledzić tendencje w rozwiązywaniu spraw mniejszości narodowych w Polsce, gdyż formacja, która niedawno doszła do władzy często popełnia błędy polityczne w tym temacie. Ostatnia uwaga dotyczy chęci „wyrównania rachunków” w stosunkach Polski i Białorusi do mniejszości narodowych (polskiej na Białorusi i białoruskiej w Polsce).

Odezwy partii BNF zostały ocenione przez media reżymowe jako „apele wiernopoddańcze” sugerujące potencjalne oddanie Białorusi pod protekcję Polski. Traktują one ideę Międzymorza jako nową edycję Rzeczypospolitej, w której drugi człon jej nazwy historycznej - „Obojga Narodów” - jest zamieniony na przymiotnik „Polska”. Uważają, iż hasła równouprawnienia narodów nie będą tu mieć poważnych konsekwencji, a współpraca skończy się polonizacją i Polską „od morza do morza”. Negatywne odniesienie jest potęgowane domniemanym udziałem Stanów Zjednoczonych w protegowaniu takiej idei. Media państwowe oceniają, iż dominacja polska jest przykrywką dla amerykańskich interesów w regionie. Wobec tego są one bardziej ugodowo nastawione do tandemu niemiecko-francuskiego.

Media państwowe na Białorusi oczywiście nie ograniczają się do pustych deklaracji w tej sprawie, ale udowadniają swoje tezy wymiernymi z ich punktu widzenia zarzutami opierającymi się na faktach: działanie TV Belsat, Program mobilności studentów im. K. Kalinowskiego oraz nadawanie Radia Racja. Te kroki uważane są za nieprzyjazne wobec Białorusi. Wobec tego reżymowe media nie wiążą poważnych nadziei na zmianę w tej polityce wobec Białorusi z nastaniem nowej władzy w Warszawie.

Opinia publiczna na Białorusi jest podzielona w ocenie nowej sytuacji politycznej w Polsce. Opozycja „proamerykańska” jest nastawiona bardzo optymistycznie do ekipy PiSu, licząc na swego rodzaju restytucję Rzeczpospolitej Obojna Narodów i realizację idei Międzymorza, polegającą na ścisłej współpracy między państwami. Z kolei „opcja proniemiecka” i „prorosyjska” nie są zachwycone nowym rozdaniem, ale nie liczą na jakiekolwiek realne zmiany wobec Białorusi. Przypuszczenia której z opcji się sprawdzą? Okaże się w przyszłości.

Aleksander Straclov Karwacki

http://www.pch24.pl/bialoruskie-nadziej ... 256,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 14 mar 2016, 22:07 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Czy Międzymorze jest realne? Odpowiedź w magazynie „Polonia Christiana”!

Obrazek

„Trzymajmy się razem!” – taki apel zdobi okładkę kolejnego, już 49., numeru najlepszego ilustrowanego magazynu dla katolików „Polonia Christiana”. Autorzy pisma zastanawiają się, czy promowana od lat przez prawicę koncepcja Międzymorza rzeczywiście jest możliwa. Czasopismo od piątku będzie można nabyć w salonach prasowych, dobrych kioskach oraz na stronie EPCh24.pl.

Zawołanie z okładki odnosi się do wiodącego tematu najnowszego numeru, mianowicie – Konfederacji Międzymorza. Z jednej strony, jak pisze Jerzy Wolak, „Polska ma naturalny potencjał, polityczne możliwości, moralny obowiązek i misję od Boga, aby przyjąć na swe barki ciężar przywództwa” w obszarze między Adriatykiem, Bałtykiem a Morzem Czarnym. Jednak, jak zauważa Piotr Doerre, pojawia się oczywista wątpliwość, czy jako kraj pozbawiony przez ostatnie dwa stulecia podmiotowości i skazany na egzystowanie jako strefa buforowa pomiędzy Niemcami a Rosją, jest w stanie wybić się na niepodległość, stając się przywódcą bloku państw.

Na czym więc budować wspólnotę państw w naszej części Europy? Krystian Kratiuk twierdzi, że na strachu przed islamskimi imigrantami i zachodnim zepsuciem. Roman Motoła udowadnia zaś, że marzenia o ważkiej roli, jaką powinna spełniać w regionie Polska, nie są mrzonkami polskich romantyków-mesjanistów, ale przede wszystkim oczekiwaniem innych narodów! Publicyści zauważają też, że żadnych planów geopolitycznych nie wolno snuć bez Boga – nie szanując Jego praw i obietnic.

Analizy publicystów „Polonia Christiana” stają się tym ciekawsze w kontekście poprzedzających je tekstów Grzegorza Brauna i Stanisława Michalkiewicza. Autorzy ci z nieufnością spoglądają na obecną sytuację w kraju i na świecie, a na ich podstawie snują niepokojącą opowieść z gatunku (jeszcze!) political ficition, która powinna być przestrogą zarówno dla rządzących, jak i wyborców. To rzadkie na polskiej prawicy realistyczne, a nie wierno-poddańcze podejście do rządów Prawa i Sprawiedliwości.



Zainteresowania redaktorów „Polonii Christiana” jak zwykle wykraczają jednak poza granice Polski. Valdis Grinsteins zabiera czytelników w podróż do współczesnej Korei Południowej, Jan Gać przedstawia historię i zabytki hiszpańskiego León, a Andrzej Solak przenosi się na Kubę roku 1961, aby przypomnieć tragiczną historię inwazji w Zatoce Świń.

Ponadto w najnowszym numerze stałe punkty programu, m.in. felietony Grzegorza Brauna, Tomasza A. Żaka i Andrzeja Pilipiuka, wyimek z myśli wielkiego katolickiego filozofa Plinia Correi de Oliveiry, a także kącik kulinarny Adama Dworakowskiego, dzięki któremu przypominamy sobie różnice pomiędzy preclami, bajglami i obwarzankami.

http://www.pch24.pl/czy-miedzymorze-jes ... 776,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /