Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 30 kwi 2016, 08:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawapolityka.pl/2016/04/bedzie- ... hradzkiej/

Będzie stacja telewizyjna Grupy Wyszehradzkiej?
Autor: Adam Jabłoński Data: Kwiecień 29, 2016 0 Comments

Prezes TVP – Jacek Kurski – zaproponował powstanie stacji telewizyjnej Grupy Wyszehradzkiej. Mówił o tym podczas spotkania mediów publicznych grupy.

Stacja swoim zasięgiem miałaby obejmować Polskę, Węgry, Czechy i Słowację. Telewizja miałaby być dostępna w języku angielskim. Celem powstania nowej stacji telewizyjnej jest „eksponowanie wspólnych interesów krajów niegdyś zależnych od ZSRR, a dziś członków NATO i Unii Europejskiej” – mówił Kurski podczas spotkanie w Czechach.

– Mamy dużą siłę w Radzie Unii Europejskiej, mamy wiele wspólnych interesów. Podobnie czujemy oddech ze Wschodu, podobnie bywamy szantażowani energetycznie ze Wschodu. Mamy podobny pogląd na kwestię tak zwanych uchodźców, a de facto ekonomicznych imigrantów, którzy szturmują dziś bramy Europy i burzą kulturową równowagę. Mamy podobnie sceptyczny stosunek do forsowania przyspieszonej integracji europejskiej przez kręgi doktrynalne biurokracji brukselskiej – powiedział prezes TVP.

Pieniądze na utworzenie nowego kanału telewizji mają pochodzić ze środków Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego.

Źródło: wprost.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 19 cze 2016, 09:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/miedzymorze-lacznik-no ... ego-swiata

Z wieloma punktami się nie zgadzam, ale warto poczytać.

Kopia artykułu:

Międzymorze – łącznik nowego dwubiegunowego świata
Napisano 1 dzień temu | Brak komentarzy

Czy ziści się idea Piłsudskiego na odbudowę potęgi dawnej Rzeczypospolitej? Trwające właśnie przesilenie na arenie globalnej stwarza po temu okoliczności tak sprzyjające, jakie nigdy dotąd nie zaistniały od upadku — pod presją rosyjsko-germańską — projektu Rzeczypospolitej.


SMOK WYCHODZI Z UKRYCIA
Szansą tą jest migracja centrum ekonomicznego świata ku Azji. Obudzenie się Azji to jakby stworzenie zwielokrotnionej Europy. I Azję możemy opisywać analogicznymi kategoriami.
Jak w 2014 pisał Woloh: „Rozwój Azji jest globalnym fenomenem XXI wieku. Nie można nie doceniać przeobrażenia Chin z niebytu w drugą światową potęgę gospodarczą, a według prognoz do roku 2030 pierwszą na świecie gospodarkę. Jednakże to nie Chiny były innowatorem tych procesów. Wcześniej podobny skok ekonomiczny (choć nie w takiej skali) dokonał się w Japonii i Korei Południowej. Następnym państwem w kolejce po Chinach są wcale nie mniejsze Indie. Wspomniany wcześniej Brzeziński nową azjatycką rzeczywistość porównuje do rozkładu Europy przed I wojną światową: rozwijające się Chiny niezadowolone z otrzymywania resztek z pańskiego stołu, jak niegdyś przebudzające się kajzerowskie Niemcy; Indie, które już kiedyś przegrały w otwartym konflikcie z Chinami, usilnie przypominają Francję po klęsce w wojnie francusko-pruskiej w 1870 roku; wyspiarska Japonia przypomina Wielką Brytanię — próbuje ingerować i wpływać na procesy zachodzące na kontynencie; a z boku stoi jak i w ubiegłym stuleciu — zagrożona wybuchem kolejnego wewnętrznego konfliktu Rosja. Nie należy śmiertelnie obawiać się wyżej opisanych analogii. W odróżnieniu od Europy państwa azjatyckie mają wielowiekową tradycję balansowania w takim położeniu. Jeśli w historii Europy rekordowy okres bez wojen wynosi sto lat, to w wielowiekowej azjatyckiej tradycji politycznej występowały okresy trzystu lat pokoju”.[1]
Obudzenie się azjatyckiego olbrzyma nie oznacza wcale, że potęga strefy atlantyckiej naraz wyparuje. Świat stanie się bardziej dualny. Z jednej strony Europa i Ameryka Północna. Z drugiej Azja Południowa. Do tej pory centrum handlowo-bankowe świata lokowało się na linii City of New York — City of London, czyli na zachodnim wybrzeżu Europy i wschodnim wybrzeżu Stanów. Linia Nowy York-City jest środkiem spinającym strefę atlantycką.
Gdzie będzie nowy środek spinający nowy dualny świat?
Geopolityka nam podpowiada, że może to być Polska.

PIVOT NA PACYFIK
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wprost przeciwnie: centrum świata odjedzie daleko na Pacyfik. Wszak w 2011 w „Foreign Policy” sekretarz stanu Hillary Clinton ogłosiła tzw. pivot na Pacyfik[2], czyli wielki zwrot ku regionowi Pacyfiku, gdzie mają się rozstrzygać przyszłe losy świata.
Tyle że pivot na Pacyfik w żadnym razie nie oznacza, że Pacyfik staje się nowym łącznikiem nowego dualnego świata. Przeciwnie, Pacyfik staje się nowym, najbardziej zapalnym ośrodkiem konfliktu między dwoma konkurentami do globalnej dominacji: USA i Chinami.
Pacyfik spina, ale właśnie głównych wrogów, czyli staje się nowym polem bitwy, główną strefą zgniotu. Dla Polski to fenomenalna wiadomość, gdyż przez ostatnie kilkaset lat to myśmy byli taką strefą zgniotu. Główne konflikty światowe w ostatnim wieku to konflikty między wschodnią i zachodnią Europą. Główne imperia europejskie — Niemcy i Rosja w obu wojnach światowych stawały przeciw sobie, a my jako kraj leżący między nimi najbardziej na tym obrywaliśmy, najbardziej nas niszczono.
Region Pacyfiku nie stanie się centrum świata, tak jak Polska nie stała się centrum świata przez to, że to u nas były główne teatry wojny. Centrum świata stanie się region spoza głównego teatru konfliktu. Potęga USA wykluła się z tego, że Stany trzymały się na uboczu tych wielkich konfliktów, nie stały się teatrem wojny, lecz potrafiły wejść do gry, kiedy imperia europejskie się wykrwawiły.

JEDWABNY ŁĄCZNIK
Dziś łącznik nowego dualnego świata stworzy Nowy Jedwabny Szlak, który ma połączyć Azję z Europą Zachodnią czyli ze strefą atlantycką — poza głównym teatrem konfliktu. Jeśli połączymy kraniec strefy atlantyckiej na wschodnich wybrzeżach USA z krańcem strefy azjatyckiej na wschodnich wybrzeżach Azji — ale poprzez strefę spoza teatru zgniotu, czyli poprzez Europę a nie Pacyfik — to lądowo-geograficzny środek mieści się gdzieś między Warszawą a Mińskiem. Generalnie pretendentem do takiego środka jest Europa Środkowa. A w niej najsilniejszym krajem jest Polska.
Generalnie Nowy Jedwabny Szlak to wielka szansa dla całej Europy na odzyskanie siły — właśnie jako łącznik dwóch wielkich stref dualnego świata. Nowy Jedwabny Szlak to dla Europy szansa na przełamanie podziału atlantyckiego świata (w którym część amerykańska była centrum, zaś część europejska słabszym ogniwem). W nowym podziale świata to Ameryka może się stać bardziej peryferyjna. Europa może odżyć.

Obrazek
Mamy skłonność za Europę uważać tylko jej zachodnią część, podczas kiedy Europa to kontynent większy niż USA, rozciągający się aż do Uralu.


PAŃSTWO ŚRODKA EUROPY
Pozostaje jednak kwestia nowego centrum Europy.
Geografia wskazuje mocno na Europę Wschodnią. Potencjalnie takim centrum mogłaby się stać Moskwa — największe miasto europejskie. Byłoby to bardzo realne, gdyby jednak Rosja ograniczała się do Europy, czyli gdyby nie wychodziła poza Ural. Rosja to jednak największe terytorialnie państwo świata z proporcjonalnie malutką liczbą ludności, czyli generalnie wielki kolos na bardzo glinianych nogach. Potęgi azjatyckie w Rosji widzą raczej potrawę w dalszej ekspansji, aniżeli kandydata na budowę łącznika między Azją a strefą atlantycką.
Chiny, które dotąd kredytowały USA, a obecnie zamierzają przekierować swój potencjał na budowę Nowego Jedwabnego Szlaku, który póki co rozkwita jako chińska idee fixe, nigdy nie pozwolą na rozwój potęgi rosyjskiej za pomocą tego projektu, gdyż nie są na tyle krótkowzroczni, by wyhodować sobie przyszły problem na północy. Przyszły, gdyż po zbudowaniu „jedwabnego” łącznika między strefą azjatycką i atlantycką, skoncentrują się na kwestii najbardziej perspektywicznej: „Drang nach Sybir”, czyli odzyskaniu „historycznych chińskich ziem”. Rosja nie jest w stanie zbudować tam realnej cywilizacji, Chiny natomiast mogą, gdyż mają odpowiedni potencjał ludnościowy. Chiny chcą ożywić Syberię.
Dlatego na centrum Jedwabnego Szlaku Chiny typują region leżący nieco dalej na zachód.
Naturalnie, Chiny nie planują stworzyć w Polsce nowego środka świata, gdyż sami się uważają za Państwo Środka świata. Niemniej jednak mimowolnie mogą nam pomóc w stworzeniu takiego projektu, jeśli sami uświadomimy sobie ten potencjał geopolityczny.

Obrazek
W takim układzie świata to Chiny są jego środkiem.

Obrazek
W takim układzie — państwem środka może być Polska.


I temu właśnie powinien służyć projekt Międzymorza jako centralnej infrastruktury komunikacyjno-transportowej Nowego Jedwabnego Szlaku.
Tak projekt Międzymorza postrzega polski geopolityk Jacek Bartosiak, według którego nie powinno być ono rozumiane jako antyrosyjski projekt militarny (koncepcja amerykańska, której osią jest Polska i Rumunia), lecz gospodarczy, polegający na tym, że: „Polska zwraca się w kierunku rynków lądowych: Ukrainy, Białorusi, Kaukazu, Turcji. Dziś gospodarczo jesteśmy zwróceni w kierunku strefy brzegowej Europy Zachodniej, i prawie nikt u nas nie chce robić interesów w Kazachstanach i innych Kirgistanach. Zwrócenie się w tym kierunku spowodowałoby naturalne przyciąganie Ukrainy i Białorusi do Polski, jeszcze mocniej kotwiczyłoby u nas także amerykańskie interesy, ponadto zaczęłoby oddziaływać na Turcję, która zaczęłaby coraz częściej się z nami spotykać, by rozmawiać o różnych inicjatywach. Gdyby do tego powstał Jedwabny Szlak, to nasz pomost kotwiczyłby cały handel z Azji, łącząc Turcję, basen Morza Czarnego, Morze Bałtyckie ze zlewnią Oceanu Atlantyckiego. Potencjalnie projekt Międzymorza jako koncepcja geopolityczno-gospodarcza, ze zdolnością do projekcji siły, może odwrócić skutki dualizmu po odkryciach geograficznych, który dotąd przesądzał o tym, że Europa Wschodnia jest zawsze biedniejsza i dostarcza półproduktów, surowców i ludzi do Europy Zachodniej.”[3]
Jeśli będziemy myśleć o Międzymorzu w takich kategoriach, musimy przede wszystkim pamiętać, że absolutnie nie chodzi tutaj o wybór między Chinami i USA, lecz o rolę środka nowego świata, o rolę pomostu między dwoma dualnymi i napiętymi jego częściami. Trzeba się zachowywać tak jak Indie, które nie wiedzą kto w konflikcie USA-Chiny wygra grę o dominację i nie wiążą się przeciwko żadnemu. Polska nie może więc występować ani przeciwko USA, ani przeciwko Chinom, z oboma jednak powinna grać grę geopolityczną, by wygrać swój los na loterii, czy może raczej — by wyjść przeznaczeniu naprzeciw.

WIDMO SOJUSZU NIEMIECKICH TECHNOLOGII Z ROSYJSKIMI SUROWCAMI
Sądzę nawet, że można jak najbardziej połączyć i zsynchronizować obie pozornie konkurencyjne koncepcje Międzymorza: tę amerykańską i tę chińską. Sądzę, że nie ma między nimi w istocie sprzeczności!
Co więcej dla Chin amerykańskie Międzymorze również może być korzystne.
Amerykanie projektują Międzymorze jako zabezpieczenie wschodniej flanki świata atlantyckiego po pivocie na Pacyfik, czyli przeniesieniu głównej koncentracji swojej siły z regionu bliskowschodniego na pacyficzny. W efekcie pivotu Europa może być mniej strzeżona, na czym może skorzystać Rosja, by ocalić swego kolosa na glinianych nogach. Rosja, by nie upaść musi ekspandować, ku ziemiom bardziej ludnym i lepiej rozwiniętym. By odzyskać choć część pozycji dawnego ZSRR. Obecnie najłatwiej to zrealizować poprzez ekspansję na swoje dawne republiki, czyli Ukrainę, Białoruś, Pribałtikę. Ukraina jest celem optymalnym, bo z dawnych republik ma najsłabszy system polityczny i relatywnie dużą liczbę ludności.
Dzięki takiej ekspansji mogłoby dojść do strategicznego sojuszu neoimperialnej (czy raczej postimperialnej) Rosji z Niemcami, które mają największą chrapkę, by oswobodzić się z dominacji amerykańskiej. Zachodzi tutaj niebezpieczna dla nas zbieżność interesów Rosji i Niemiec. Rosja walczy de facto o zabezpieczenie od strony ekspansji chińskiej. Niemcy — amerykańskiej. Ta chrapka Niemiec wynika z tego, że są za silne na przypisaną im w Unii rolę równorzędnego partnera innych państw europejskich, lecz jednocześnie są za słabe na to, by same opanować Europę. W sojuszu z Rosją, czyli sojuszu niemieckich technologii i kapitału z rosyjskimi surowcami, Niemcy mogłyby poukładać Europę (Zachodnią) po swojemu, bez amerykańskiej kurateli.
Jednocześnie Rosja w sojuszu strategicznym z Niemcami stałaby się zbyt silna, by być przedmiotem gry mocarstw, USA i Chin. A dziś oba kraje nie są podmiotami gry, lecz właśnie przedmiotami.
W efekcie mogłoby dojść do sytuacji, że z konfliktu chińsko-amerykańskiego najbardziej zwycięsko mogłoby wyjść nowe imperium germańsko-rosyjskie. W układzie takim Polska byłaby miejscem jeszcze bardziej peryferyjnym niż jest dziś, nasz region Europy zostałby trwale podzielony między Niemcy i Rosję, przy czym Rosja ostatecznie podbiłaby wschodnią flankę Międzymorza, Niemcy zaś zrealizowałyby wreszcie swój głód ziemi i zasobów na kierunku polskim.
Do czasu, aż Niemcy i Rosja znów się pokłócą i znów staniemy się strefa zgniotu.
Generalnie perspektywa pogłębienia sojuszu Niemiec i Rosji to dla Polski najczarniejsza wizja ugruntowania pozycji Kresów Europy. Dla świata zaś to wizja pogłębionej niestabilności, gdyż oba te kraje — Niemcy i Rosja — mają skłonność do rodzenia potworów politycznych. To one urodziły najgorsze totalitaryzmy XX wieku. Gdyby miał powstać polityczny potwór z mariażu niemiecko-rosyjskiego mogłoby to być coś gorszego niż znane dotąd.
Potencjalnie sojusz germańsko-rosyjski mógłby stworzyć trzeciego wielkiego gracza na arenie globalnej. Pogłębiłoby to bariery między Europą, Ameryką i Azją i stworzyło świat jeszcze bardziej niestabilny niż dziś. W świecie trójbiegunowym istnieje bowiem o wiele większa pokusa rozpętania wojny globalnej: dowolny sojusz dwóch mocarstw miałby ogromne szanse pokonać trzeciego wielkiego gracza, by podzielić się jego strefą wpływów. Znając historię Chin można by się zresztą spodziewać, że w takim układzie dążyłyby do sprowokowania wojny między dwoma agresorami, czyli między Europą i Ameryką. A potencjał do tego mają duży. W efekcie znów moglibyśmy się znaleźć w oku cyklonu.
Świat dwubiegunowy jest znacznie bardziej stabilny i jednocześnie jest lepszy niż świat jednobiegunowy jaki mamy dziś. Dwubiegunowość jest mocniej stymulująca cywilizacyjnie.
Podsumowując, Polska ma w tej chwili wybitnie zbieżny interes z dwoma konkurującymi mocarstwami, USA i Chinami, by nie dopuścić do trójbiegunowego świata, by tworzył się świat dwubiegunowy, który uprzedmiotawia w grze mocarstw naszych głównych historycznych wrogów: Niemcy i Rosję.
Dla Niemiec taki układ jest niekorzystny, gdyż hamuje ich dalszą ekspansję. Tym niemniej mogą się z tym pogodzić, gdyż nie jest to kwestia być albo nie być. Dwubiegunowy świat jest największym zagrożeniem dla Rosji, gdyż słabiutkie gospodarczo państwo rosyjskie nie ma szans przetrwać obudzenia południowej Azji. Rosja nie utrzyma tych gigantycznych terytoriów i pewnie dobrze, gdyż i tak nie jest w stanie ich sensownie rozwijać. Taka historyczna karma.
Rosja z pewnością będzie rozpaczliwie zabiegać o sojusz rosyjsko-niemiecki, Niemcy z pewnością będą temu wyraźnie sprzyjać. Można zresztą podejrzewać, że obecny kryzys imigracyjny w Unii to wspólne dzieło Rosji i Niemiec. Rosja bardzo mocno gra kwestią imigrancką, torpedując Unię, lecz z drugiej strony to Niemcy zachowują się tutaj pozornie najbardziej irracjonalnie, to Niemcy zaprosiły tę wielką falę imigrantów, wywołując z jednej strony w całej Europie wzrost notowań sił politycznych sprzyjających Rosji, z drugiej zaś największy kryzys Unii. Mimo wszystko Unia nie jest niemiecką Mitteleuropą. Jest ona formą kontroli Europy przez atlantyckie centrum i dlatego Niemcy mogą chcieć demontażu Unii i przebudowy Europy w prawdziwą Mitteleuropę, która wydaje się nader prawdopodobną opcją na wypadek rozpadu projektu unijnego w związku z Brexitem.

INTEGRACJA AMERYKAŃSKIEJ I CHIŃSKIEJ KONCEPCJI MIĘDZYMORZA
Tyle że to przyciąganie rosyjsko-niemieckie na szczęście nie ma wielkich szans na realizację: jest ono bowiem wbrew interesom obu mocarstw, zarówno USA, jak i Chin.
I ta właśnie siła geopolityczna może wywindować Polskę.
Amerykanie nie mają interesu, by atakować Rosję, mają natomiast interes w tym, by Europa Środkowa była na tyle silna, aby zablokować sojusz Rosji i Niemiec (w sprawie Nord Stream Amerykanie mówią jednym głosem z Polską). USA i Chiny mają żywotny interes w tym, by w Europie Środkowej powstał bufor bezpieczeństwa.
Nie mamy się co zatem obawiać amerykańskiego Międzymorza. Tym bardziej jeśli połączymy je z Nowym Jedwabnym Szlakiem.
Trzeba więc grać na dwa fronty. Amerykanom oferujemy bufor środkowoeuropejski. Chińczykom — rolę centrum logistycznego łącznika azjatycko-atlantyckiego.
Dla obu mocarstw powinien to być akceptowalny kompromis. Amerykanie nie mogą od nas oczekiwać, że będziemy grać przeciwko Chińczykom, gdyż jeśli musielibyśmy wybierać to korzystniej byłoby wybrać Chiny jako lepszy gwarant przetrwania Polski: Amerykanie mogą bowiem mieć pokusę wypuszczenia Polski jako harcownika przeciwko Rosji, w ramach swoich negocjacji o jej pozyskanie przeciwko Chinom; największym beneficjentem rozpadu Rosji byłyby Chiny, więc miałyby one najwięcej powodów, by zapobiec tego rodzaju harcom a jednocześnie mają one najwięcej interesów w tym, by podtrzymywać mizerną kondycję Rosji. Dlatego Amerykanie muszą nas zwolnić od opowiadania się po jednej ze stron, gdyż jako region neutralny w grze mocarstw obu mamy do zaoferowania coś niezwykle cennego: blokadę przed wyłonieniem się trzeciego gracza.
Na horyzoncie widzimy wyłaniające się dwie siły geopolityczne oddziałujące na Polskę: potrzeba budowy bufora (amerykańska koncepcja Międzymorza) oraz potrzeba budowy łącznika handlowego w nowym dwubiegunowym świecie (chińska koncepcja Międzymorza). Uważam, że zespolenie koncepcji chińskiej oraz amerykańskiej wobec Polski dałoby nam siłę historyczną, jaka nigdy wcześniej tutaj nie zaistniała.
Bartosiak uważa, że może to przynieść odwrócenie skutków Wielkich Odkryć Geograficznych, które upośledziły (speryferyzowały) Europę Wschodnią. Ja sądzę, że staje przed nami szansa geopolityczna, która nigdy wcześniej w naszej historii nie zaistniała.

ŚWIAT DWUBIEGUNOWY JAKO WARTOŚĆ CYWILIZACYJNA
Powinniśmy myśleć o Międzymorzu jako szansie na stworzenie wielkiego łącznika, pomostu dwubiegunowego świata.
Takie siły stworzyły państwo polskie tysiąc lat temu: byliśmy miejscem krzyżowania się wpływów bizantyjskich i łacińskich i powstaliśmy w reakcji na ekspansję niemiecką (łacińską) i rusińską (bizantyjską). Przez pierwsze dwa-trzy wieki chrześcijaństwo w Polsce miało właśnie charakter mieszany, był to tzw. ryt słowiański.
Tyle że była to siła o wiele mniejsza: byliśmy łącznikiem wschodniej i zachodniej Europy. Chiny jak i Ameryka rozwijały się wówczas niezależnie.
Dziś jest szansa na połączenie całego świata. Więc to siły bez porównania większe niż te, które wyłoniły Rzeczpospolitą. Nowa Rzeczpospolita może być projektem znacznie silniejszym.
W najnowszej historii Polski to Gierek miał taką właśnie geopolitykę. Chciał on bowiem, aby Polska wspięła się na żelazną kurtynę, jako łącznik dwóch światów: Zachodu i Wschodu. Nie wyszło, runęła żelazna kurtyna, razem z dwubiegunowym światem.
Dziś pora powrócić do tej koncepcji, mając świadomość, że jest to największa geopolityczna siłą, jaka oddziałuje na Polskę. Świat dwubiegunowy to optimum rozwojowe dla cywilizacji. To wartość sama w sobie.
Układ sił sprawia, że jednym biegunem stają się Chiny, drugim USA. Bieguny te spotykają się na Pacyfiku i w Europie Wschodniej. Pacyfik stanie się regionem zapalnym, nową strefą zgniotu, gdyż łączy on zarówno USA, jak i Chiny. Europa Wschodnia natomiast — miejscem pomostowym, łącznikowym dwubiegunowego świata.
Nowe centrum świata nie będzie ani w stolicy Chin ani w stolicy USA, ale w strefie pomostowej, która połączy oba światy.
Chińska i amerykańska wizja Międzymorza są do siebie podobne geograficznie, ale się nie pokrywają. Amerykańska wersja kładzie nacisk na Polskę i Rumunię, jako główne płuca systemu bezpieczeństwa „wschodniej flanki NATO” (amerykańska tarcza antyrakietowa ma być zainstalowana w Rumunii i Polsce).

Obrazek
Amerykańska wizja Międzymorza.


Chińska wersja Międzymorza: formuła 16+1, pomyślana jest jako hub logistyczny Nowego Jedwabnego Szlaku na Europę, zwłaszcza Unię, i nie obejmuje ziem historycznie najbardziej z Polską związanych, które jednak dziś pozostają w rosyjskiej strefie wpływów.

Obrazek
Chińska wizja Międzymorza.


Polski projekt Międzymorza powinien integrować zarówno projekt amerykański, jak i chiński, wówczas wyłania się największa szansa na kompromisowe wsparcie obu mocarstw. Amerykańska wersja to Międzymorze buforowe, chińska wersja to Międzymorze logistyczne. Polska wersja powinna zatem integrować obie te funkcje i wykraczać poza każdą z nich. Międzymorze jako bufor i pomost.
Jak pisałem, to Polska jest optymalnym kandydatem do koordynowania tego połączenia, tego spotkania dwóch biegunów świata. Po pierwsze, ze względu na geografię, po drugie ze względu na historyczne doświadczenie. W przeszłości pełniliśmy już rolę bufora i łącznika przeciwstawnych światów. W przeciwieństwie do Niemiec czy Rosji, których doświadczenie historyczne to wyłącznie ambicja imperialna, Polska nigdy nie miała do tego pretensji. Nigdy nie chcieliśmy być imperium, które układałoby świat po swojemu. Swoją siłę czerpaliśmy natomiast właśnie z roli łącznika i bufora.
Po ustabilizowaniu się nowego dwubiegunowego świata, będzie on poszukiwał pomostu, a wówczas neutralne w konflikcie dominacyjnym Międzymorze doskonale się do tego nada.
W naszych relacjach z Chinami i USA powinniśmy rozmawiać w równej mierze z oboma mocarstwami i budować swoją neutralność, ale nie po to, by przyłączyć się do tego, kto wygra. Powinniśmy zacząć traktować świat dwubiegunowy jako największą wartość cywilizacyjną i jako stan dla Polski optymalny. Polska to łącznik konkurujących światów. Przy wykształceniu takiego światopoglądu politycznego w Polsce — miejscem nowego City może się stać Warszawa.

Autorstwo: Mariusz Agnosiewicz

Źródło: Racjonalista.pl
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10001/

PRZYPISY
[1] http://www.bramaby.com/ls/blog/rzecz/86.html
[2] http://foreignpolicy.com/2011/10/11/ame ... ic-century
[3] https://www.youtube.com/watch?v=bQgQjHF ... r_embedded


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 10 lip 2016, 09:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/33856-waszczykowski-chc ... hradzkiej/

Oblanie banderowskim szambem idei międzymorza zadałoby temu projektowi ostateczny cios.

Kopia artykułu:

Waszczykowski chce Ukrainy w Grupie Wyszehradzkiej?
Julia Nowicka Opublikowano 9 lipca 2016

Minister spraw zagranicznych Polski Witold Waszczykowski zapowiedział, iż Grupa Wyszehradzka rozpocznie konsultacje z Ukrainą.
Poinformował o tym przy okazji rozpoczynających się wkrótce rozmów V4 z Wielką Brytanią, mających na celu konsultacje dotyczące wyjścia tego kraju ze struktur Unii Europejskiej i ustalenia jego przyszłego statusu w UE.
– Jako Grupa Wyszehradzka będziemy spotykać się też z zaproszonymi gośćmi, w formule V4 plus 1, np. z Ukrainą, z krajami dalej położonymi od Europy, które są zainteresowane konsultacjami z grupą wyszehradzką – wskazał minister.
W sobotę w ramach odbywającego się w Warszawie szczytu NATO odbyło się spotkanie z szefami dyplomacji Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja Węgry). Po spotkaniu Waszczykowski podkreślił, że „po 25 latach jest to Grupa rozpoznawalna w Europie.
– Uznaliśmy, że mając doświadczenie 25 lat i mając przed sobą poważne kwestie, które czekają nas w Europie warto utrzymać tę grupę konsultacyjną – mówił szef MSZ.
– Dodał, że w tej grupie warto jest się spotykać i rozmawiać „o regionalnych zagadnieniach, o naszych priorytetach, jak integracja regionalna i pogłębienie jej, szczególnie w dziedzinie komunikacji i transportu, rynku wspólnego w tym regionie czy ekologii.
Minister pytany był o spójność Grupy Wyszehradzkiej, w związku z tym, że Węgry i Czechy nie były zwolennikami stałych baz na wschodzie.
– Rzeczywiście te kraje nie zabiegały o stacjonowanie wojsk, nie zabiegały o bazy, natomiast nie przeszkadzały innym w tych zabiegach – powiedział Waszczykowski. Podkreślił, że cała Grupa Wyszehradzka aktywnie uczestniczy w szczycie NATO. Ta spójność na tej płaszczyźnie funkcjonuje bardzo dobrze – zapewnił.

Źródło: MSZ

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 27 sie 2016, 10:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10032

Międzymorze miało być organizacją państw środkowoeuropejskich chroniących narody naszego regionu przed zakusami Niemiec, Rosji i innych światowych potęg. Obawiam się, że trójmorze, jak sama nazwa sugeruje, jest żydomasońskim tworem, który ma narody Europy Środkowej okłamać. Tak jak OS okłamał Polaków, że komuna upadła, a Polska stała się wolna, tak trójmorze ma dać ułudę bezpieczeństwa środkowym Europejczykom i uśpić czujność budzących się nacji.

Kopia artykułu:

Europa Środkowa powołała Inicjatywę Trójmorza pod patronatem Chin i USA

Dokonano kolejnego ważnego kroku na drodze do budowy Międzymorza. W chorwackim Dubrowniku 12 państw Europy Środkowej na spotkaniu zatytułowanym „Wzmacnianie Europy: budowanie połączeń między Północą i Południem" powołało Inicjatywę Trójmorza oraz przyjęło wspólną deklarację o zacieśnieniu współpracy w zakresie energetyki, transportu, cyfryzacji i gospodarki. Owa dwunastka to: Litwa, Łotwa, Estonia, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Austria, Słowenia, Chorwacja, Rumunia oraz Bułgaria. Poza gospodarzem forum, prezydent Chorwacji, spotkanie zostało inaugurowane przez prezydenta Polski, który powiedział, że widzi w Trójmorzu europejskiego partnera Chin. Deklaracja Trójmorza została przyjęta w obecności przedstawicieli Chin, USA oraz Turcji. Przedstawiciel Chin Liu Haixing powiedział, że widzi w Trójmorzu partnera dla Nowego Jedwabnego Szlaku. Przedstawiciel USA, gen. James L. Jones, powiedział, że Trójmorze to nie tylko sprawa kluczowa dla rozwoju Europy, ale i dla jej bezpieczeństwa.
Inicjatywę Trójmorza należy traktować jako fragment szerszej strategii budowy Międzymorza — jest to blok unijny. Poza nim tworzony jest również wzmocniony sojusz reszty krajów Europy Środkowej, spoza UE. Ministerstwo Rozwoju ogłosiło właśnie nowy harmonogram Programu Współpracy Transgranicznej Polska-Ukraina-Białoruś na lata 2014-2020, o wartości ok. 500 mln zł (z funduszy unijnych). Rozszerza się zakres ruchu bezwizowego z Białorusią oraz podpisano porozumienie o współpracy w obszarze edukacji. Prezydent Polski był też jedyną głową obcego państwa na obchodach 25-lecia niepodległości Ukrainy, w efekcie czego, jak ujął to Paweł Kowal, w relacjach polsko-ukraińskich ponownie zaiskrzyło. Polska wyrasta na zdecydowanego lidera projektu Międzymorza Europy Środkowej, który konkretyzuje się coraz wyraźniej. Mariusz Agnosiewicz

Obrazek

Wystąpienie Prezydenta RP Andrzeja Dudy w Dubrovniku
Szanowna Pani Prezydent,
Ekscelencje,
Szanowni Państwo,
Bardzo serdecznie dziękuję Pani Prezydent za zaproszenie do udziału w Forum „Strenghtening Europe: Connecting North and South". Doskonale pamiętam, jak niespełna rok temu — podczas 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ — spotkaliśmy się w Nowym Jorku, aby omówić perspektywę zacieśnienia współpracy krajów położonych między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Od początku mojej prezydentury projekt pogłębiania więzów między państwami obszaru tzw. „Trójmorza" był stałym elementem agendy moich spotkań, zarówno tych dwustronnych, jak i wielostronnych. Ostatni rok jeszcze bardziej przekonał mnie o wielkim potencjale, jaki drzemie w krajach naszego regionu oraz w jego liderach. Dowodem tego jest nasze dzisiejsze spotkanie na Forum w Dubrowniku.
Wiele mówiło się, i mówi nadal, o tym, że potrzebujemy wzmocnienia regionalnej współpracy; że przyniesie ona naszym państwom oraz narodom wymierne korzyści. To oczywiście prawda. Dlatego niezbędna jest intensyfikacja naszych działań w tym zakresie.
Szanowni Państwo,
Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że kraje regionu „Trójmorza" to istotna część wspólnoty euroatlantyckiej. Nasze państwa chcą, i mają ku temu potencjał, by tę wspólnotę wzbogacać i aktywnie działać na rzecz jej rozwoju.
Dotychczas rozwój ten dokonywał się przede wszystkim na osi Wschód - Zachód. Pomimo niewątpliwego dorobku,który wypracowany został w rezultacie realizacji tego modelu działań, nie wykorzystuje on w pełni potencjału drzemiącego w krajach leżących między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. Dlatego właśnie tak istotne znaczenie ma dziś wzbogacenie procesu europejskiej integracji poprzez budowę więzów i połączeń na osi Północ — Południe.
Aby taki scenariusz mógł ziścić się w pełnym wymiarze, konieczne jest zniuansowanie układu relacji pomiędzy „centrum" i wskazanymi przez nie „peryferiami", którego istotą jest jednokierunkowy transfer rozwiązań politycznych, ekonomicznych i kulturowych. Bardzo często abstrahuje on od narodowej wrażliwości i lokalnego kontekstu, uwarunkowanego odmienną historią i tradycją.
Ofiarą tego procesu jest wiele cennych elementów bogatego dziedzictwa naszych narodów, które powinny silniej przełożyć się na rozwój i konsolidację wspólnoty euroatlantyckiej. Tak, chcemy jedności i integracji. Nie oznacza to jednak, że chcemy uniformizacji.
Integracja nie jest wrogiem różnorodności. Warto o tym pamiętać, ponieważ dla jej zachowania nie ma dziś większej przeszkody, niż jednowymiarowy model rozwoju. Możemy jednak wspólnie zrewidować tę logikę, pogłębiając więzy między krajami regionu „Trójmorza" i rozwijając wspólnie potencjał osi Północ - Południe.
Szanowni Państwo,
Łączy nas wspólna tradycja wysiłku modernizacyjnego, który był podejmowany przez nasze kraje już na przełomie XIX i XX wieku. Tak, korzystaliśmy przy tym ze wszystkich dobrych wzorców i efektywnych rozwiązań, które wypracowywali przed nami inni. Zawsze czyniliśmy to jednak w zgodzie z naszą tradycją i kulturą oraz oczekiwaniami naszych Narodów. Razem tworzyliśmy wspólnotę aspiracji, a nie rezygnacji.
Także dzisiaj chcemy aktywnie działać na rzecz rozwoju europejskiej wspólnoty, budując nasz potencjał i konkurencyjność. Właśnie dlatego musimy wzmacniać powiązania między naszymi krajami, i to co najmniej w kilku obszarach.
Na czoło wysuwają się tu połączenia transportowe i infrastruktura komunikacyjna. Mają one kluczowe znaczenie dla wewnątrzregionalnej współpracy inwestycyjnej, jak również rozwoju relacji gospodarczych z partnerami globalnymi, takimi jak np. Chiny. W tym kontekście naszym wielkim, wspólnym wyzwaniem jest realizacja korytarza transportowego Bałtyk-Adriatyk.
Wzmocnienie połączeń komunikacyjnych w regionie sprzyja również rozwojowi turystyki i wymianie międzyludzkiej, która zbliża nasze Narody. Musimy nadrobić zaległości w tym zakresie. Dość powiedzieć, że między Polską a Niemcami funkcjonuje kilkadziesiąt regularnych połączeń lotniczych dziennie, zaś między Polską a Chorwacją — tylko jedno bezpośrednie. Duże znaczenie dla lepszego skomunikowania krajów obszaru „Trójmorza" ma realizacja projektu Via Carpathia.
Kwestią zasługującą na osobną uwagę jest rozwój infrastruktury energetycznej łączącej nasze kraje. Wyzwaniem dla regionu „Trójmorza", które bezpośrednio dotyka większości naszych państw, jest dominacja jednego dostawcy surowców energetycznych. Stan ten rodzi oczywiste zagrożenia, których wszyscy jesteśmy świadomi.
Możemy jednak im przeciwdziałać rozwijając połączenia energetyczne, tak aby zapewnić realną dywersyfikację dostaw energii. Flagowym projektem, którego realizacja bez wątpienia zmieni oblicze sektora energetycznego w regionie Europy Środkowej, jest korytarz gazowy Północ-Południe, łączący działający już terminal LNG w Świnoujściu z terminalem na chorwackiej wyspie Krk.
Realizacja tego przedsięwzięcia otworzyłaby możliwość szerokiego pozyskiwania skroplonego gazu z wielu perspektywicznych źródeł, m.in. Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, USA czy Kanady. Po uruchomieniu obu terminali, jak również dokończeniu budowy brakujących interkonektorów, region środkowoeuropejski stanie się atrakcyjnym rynkiem dla nowych dostawców.
Połączenia transportowe oraz infrastruktura energetyczna to jednak nie wszystko. Musimy budować poczucie bliskości narodów regionu „Trójmorza" również w innych obszarach. Współpraca naukowa oraz w zakresie kultury, jak również wymiana naszej młodzieży — to podstawowe narzędzia urzeczywistnienia tego celu. Tworzymy bliskość geograficzną. Wyzwaniem jest jednak również to, byśmy tworzyli bliskość społeczną.
Szanowni Państwo,
Kończąc już, pragnę raz jeszcze podziękować Pani Prezydent za niezwykle trafną inicjatywę, która zbiega się z polskim myśleniem o rozwoju współpracy w obszarze „Trójmorza", oraz za możliwość spotkania w Dubrowniku, perle Dalmacji.
Chciałbym życzyć nam wszystkim owocnych obrad oraz dobrego wykorzystania czasu, który mamy szansę razem tutaj spędzić. Już teraz pragnę wszystkich Państwa zaprosić na kontynuację dyskusji w tym formacie w czerwcu 2017 roku we Wrocławiu.

Obrazek

Wspólna deklaracja w sprawie Inicjatywy Trójmorza
Kraje członkowskie Unii Europejskiej położone między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia, Słowacja i Słowenia:
Uznając wagę połączenia gospodarek i infrastruktury Europy Środkowej i Wschodniej z Północy na Południe, tak aby dopełnić budowy wspólnego europejskiego rynku, zważywszy, iż jak dotąd większość wysiłków służyła połączeniu Wschodu i Zachodu Europy;
Przyjmując do wiadomości postępy, jakie zostały osiągnięte w tym względzie dzięki funduszowi wsparcia projektów infrastrukturalnych CEF (Connecting Europe Facility), Europejskim funduszom strukturalnym i inwestycyjnym (ESIF) oraz dzięki efektom synergii makroregionalnych strategii Unii Europejskiej;
Przekonani, że dzięki poszerzeniu istniejącej już współpracy w dziedzinie energii, transportu, komunikacji cyfrowej oraz sektorów gospodarczych Europa Środkowa i Wschodnia staną się bardziej bezpieczne i bardziej konkurencyjne, przyczyniając się tym samym do wzmocnienia Unii Europejskiej jako całości;
Zgadzając się co do tego, że dynamika wszechstronnej współpracy w obszarze Adriatyku-Bałtyku-Morza Czarnego, zarówno wewnątrz Unii Europejskiej, jak i w szerszej przestrzeni transatlantyckiej musi zostać ożywiona, jednak bez tworzenia struktur równoległych wobec istniejących już mechanizmów współpracy;
Poparły Inicjatywę Trójmorza jako nieformalną platformę służącą do pozyskiwania politycznego poparcia oraz organizowania zdecydowanych działań dotyczących określonych transgranicznych i makroregionalnych projektów, o strategicznym znaczeniu dla Państw zaangażowanych w sektory energii, transportu, komunikacji cyfrowej i gospodarki w Europie Środkowej i Wschodniej.
Potwierdziły, że Inicjatywa Trójmorza jest, w ramach określonych projektów, otwarta na partnerstwo z zainteresowanymi państwowymi lub biznesowymi podmiotami z całego świata, respektującymi fundamentalne wartości i zasady Unii Europejskiej;
Przyjęły z zadowoleniem zapowiedź następnego spotkania Inicjatywy Trójmorza na wysokim szczeblu w czerwcu 2017 roku we Wrocławiu.

Dubrownik, 25 sierpnia 2016

Więcej:
Adriatic-Baltic-Black Sea Initiative A TRIANGLE OF STRONGER PARTNERSHIP
https://aboutcroatia.net/news/croatia/d ... tive-34593
https://www.lrp.lt/en/press-centre/pres ... land/25977
http://www.prezydent.pl/en/news/art,245 ... ation.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 08 wrz 2016, 07:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/polityka/307451-pol ... -w-krynicy

Polska i Węgry ogłaszają kontrrewolucję kulturalną! Debata Kaczyński-Orban w Krynicy
opublikowano: 2016-09-06 22:16:33+02:00 · aktualizacja: 2016-09-07 08:49:33+02:00


fot. PAP/ Darek Delmanowicz


Europie potrzebna jest kontrrewolucja kulturalna. Musimy ruszyć jak husarzy. Stosunki polsko-węgierskie mają większe znaczenie niż polityka. Jeżeli komuś się ufa mówi się, że możemy razem konie kraść. Węgrzy bardzo chętnie z Polakami pójdą konie kraść
— mówił premier Węgier Wiktor Orban podczas panelu dykusyjnego w Krynicy w debacie z Jarosławem Kaczyńskim.
Michał Karnowski zapytał obu uczestników czy można wyrwać się z peryferyjności w warunkach UE, w warunkach presji kapitału zagranicznego. Premier Węgier na wstępie podziękował za zaproszenie i za zaszczyt wspólnej debaty z Jarosławem Kaczyńskim. Prasa międzynarodowa niezbyt przyjaźnie opowiada o nas. Właściwie można to uznać za uznanie
— powiedział na wstępie premier Węgier.
Jest tutaj jakaś niegodziwość, gdy piszą, że prezes Kaczyński z sympatią śledzi a może naśladuje to, co ja robię na Węgrzech. Jest to niegodne i niesprawiedliwe, ponieważ właściwa kolejność jest taka, że prezes Kaczyński jest znacznie bardziej doświadczony. Gdy ja mogłem cokolwiek skserować na moim ksero, to on już dawno walczył w podziemiach. Dlatego przedstawienie tej relacji w ten sposób jest niesprawiedliwe. Mówienie, że Polacy naśladują Węgrów jest niesprawiedliwe. To my od zawsze podglądaliśmy to, co robią Polacy
— dodał.
Szacunek i uznanie promieniuje z mojej strony do przewodniczącego Kaczyńskiego
— podkreślił Orban.
Jestem w innym ugrupowaniu międzynarodowym niż pan Kaczyński. Ale doszliśmy do takiego punktu, że możemy razem występować
— mówił premier Węgier.
Patriotyzm gospodarczy to dobry temat. Mówi się, że pieniądz nie ma zapachu. Ale właściciel ma zapach. Kiedy wynikł kryzys finansowy, cały kapitał był w rekach zagranicznych. I nas uczono, że to jest dobre. Ale kiedy pojawił się kryzys, to nagle się okazało kto jest właścicielem tych funduszy. Nie było ani jednego banku węgierskiego, który by sprawił, żeby straty były równoważone.
Gospodarka jest zglobalizowana, ale nie wolno nam utracić świadomości, że to są gospodarki międzynarodowe
— tłumaczył. Jarosław Kaczyński odpowiedział:
Dziękuję za miłe słowa. Jestem dużo starszy to fakt. Ale jeśli chodzi o komplementy - uczymy się od siebie wzajemnie. Pan premier Orban pokazał nam że można. Proszę nie być takim skromnym. Skromność jest to ozdoba męża stanu ale do pewnych granic…
— zrewanżował się za komplementy. A przechodząc do głównego zagadnienia powiedział:
Gospodarki są na świecie do dziś są gospodarkami narodowymi. Ten podstawowy fakt trwa. One się miedzy sobą wyraźnie różnią. Określenie gospodarka rynkowa obejmuje bardo wiele modeli. Gospodarka niemiecka wyraźnie różni się od angielskiej. Najsilniejsze państw i wielkie organizacje gospodarcze…
Dochodzi do starcia - można i to też nam suflowano przez lata, że praktycznie nic się nie da zrobić, kapitał nie ma ojczyzny. A można to po prostu widzieć jako pewne interesy…Jeżeli państwo ma prowadzić politykę gospodarczą to niezależnie od korzyści ze współpracy jest pewien rodzaj konkurencyjności i odrębności. Jeżeli to się przyjmuje, to trzeba się w tym rozejrzeć i traktować jako szansę. Myśmy to zrobili.
— podkreślił.
Polska jest w perspektywie pułapki średniego rozwoju. Ale są możliwości przeciwdziałania. Te możliwości mają takie źródła: inwencja polskich przedsiębiorców. W Polsce był skok w latach 80 tych on się załamał. Drugiego skoku nie ma i trzeba to stworzyć Tu rolę kusi odegrać państwo. Także w zakresie repolonizacji. Proporcjonalność w zakresie finansów jest niezbędna. Państwo dysponuje pulą przedsiębiorstw, które mogą sięgać po gospodarkę innowacyjną. To powinno pozwolić nam uniknąć tej pułapki. To znaczy uzyskanie średniej Unii Europejskiej, potem średniej „starej Unii”. A potem wyżej…
— stwierdził Jarosław Kaczyński.
Kolejna część panelu dotyczyła sytuacji w UE po Brexice.
Jak daleko ma się posunąć integracja?
— pytał Michał Karnowski.
Brexit. Stało się. To fantastyczna możliwość dla nas. Brexit nie jest przyczyną tylko skutkiem. Brytyjczycy uznali, że nie jest dobrze w Unii, więc postanowili wystąpić.
Od 11 lat jeżdżę do Brukseli. Elita europejska, decydenci polityczni, liderzy mediów wmówili sobie, że właściwym kierunkiem rozwoju ludzkości jest to aby zlikwidować nasze tożsamości. Że to nie jest nowoczesne być Polakiem, Czechem , Węgrem. Nie jest nowoczesne - być chrześcijaninem. W miejsce tego pojawiła się nowa tożsamość: europejska. Przyspieszano to. A Brexit mówi o czym? Brytyjczycy powiedzieli: nie. Chcieli pozostać Brytyjczykami. Jest możliwość kontrrewolucji kulturalnej. Nie ma czegoś takiego jak tożsamość europejska. Są Polacy i Węgrzy
— przekonywał premier Orban.
Teraz gdy Europa ma szansę spojrzeć w oczy swoim błędom możemy to zrobić. Kryzys umacnia naszą argumentację. Te wszystkie zjawiska Europy pokazują, że będzie można rozwinąć „kontrrewolucję kulturalną”. My z Europy Środkowej możemy wystartować z odrodzeniem
Jest tylko jeden problem. Węgry ma 10 mln. Polska to kraj 40 mln. To już coś, Cała Grupa Wyszehradzka to 65 mln. To już jest siła Możemy zacząć z powrotem odwracać tę kulturę europejską. Są tacy szczęśliwi przywódcy, którzy nie są premierami i mogą patrzeć w dal. W Brexicie upatruję ogromną szansę.
Jarosław Kaczyński odpowiedział:
Ja się podpisuję pod tym wszystkim, co bardzo odważnie mówił tu pan premier. Słowo kontrrewolucja jest przecież w UE słowem wyklętym Pan premier ten problem postawił. Co doprowadziło do Brexitu? Brexit nie jest ekscesem ale symptomem. To można ilustrować sytuacją we Francji, Danii, Włoszech, nawet Niemczech - gdzie istnieją ruchy, które kontestują Unię Europejską. Ostatnio w Niemczech - symptomatyczne zwycięstwo. To kryzys świadomości europejskiej. Do tej pory to był margines, ci którzy kwestionowali Unię . Dziś jest inaczej. Oczywiście ten kryzys ma też powody ekonomiczne. Wielki kryzys został zaleczony, a nie wyleczony.
Spór jest też w ramach strefy euro. Co robić by ta gospodarka się nie złamała. Jest kryzys związany z uchodźcami, zaostrzający ten kryzys tożsamościowy. Kryzys państwa europejskiego - imposybilistycznego…
Kryzys równowagi europejskiej. To razie wszystko tworzy sytuację hegemonistyczną. To sama w sobie sytuacja kryzysowa. Jest tez kryzys kierownictwa UE. To jest problem personalny. Jeżeli to wszystko złożyć, to można udzielić dwóch odpowiedzi,.
Pierwsze - jest taka, że wszystko musi pozostać po staremu. Bo kryzys się pogłębi. To jest możliwe w pewnych warunkach. Gdyby Niemcy jeszcze zechciały podjąć ten wysiłek jak przy odbudowie NR, to wszystkie inne kryzysy można by uspokoić. Tylko zadajmy sobie pytanie czy Niemcy są na to gotowe. W moim przekonaniu- nie. Dlatego jedyną alternatywą są zmiany.
Europa jest bogata bogactwem zróżnicowanych kultur. Aby kontrrewolucja miała swoje skutki - muszą się dokonać zmiany w sferze UE - procesów decyzyjnych. I teraz jest pytanie praktyczne. Czy czekać na tych, co są najsilniejsi, czy podjąć inicjatywę. Uważam, że powinna być podjęta inicjatywa co do celów i środków. Ten śpiew „nic nie róbmy, nic nie róbmy, jest śpiewem syrenim, którego nie należy słuchać. Bo te siły mogą tę Unie osłabić, a nawet ją zniszczyć. Wyobraźcie sobie , ze wygrywa pani Le Pen, AfD w Niemczech…
Czy możemy sobie mówić o sojuszu polsko-węgierskim? - pytał Michał Karnowski.
Dla Węgrów to jest jak muzyka. Musimy ruszyć jak husarzy. Stosunki polsko-węgierskie mają większe znaczenie niż polityka. Jeżeli komuś się ufa mówi się, że możemy razem konie kraść. Węgrzy bardzo chętnie z Polakami pójdą konie kraść. Nie oznacza że wszędzie mamy wspólne interesy. Ale to jest bezprzykładne jakie mamy do siebie zaufanie. Czwórka Wyszehradzka - to ważne by tam zaczęły kiełkować idee
— odpowiedział Wiktor Orban

ansa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 10 sty 2017, 10:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.portalmorski.pl/morze-inne/p ... wspolpracy

Ministrowie Polski i Chorwacji odpowiedzialni za gospodarkę morską podpisali memorandum o współpracy
PONIEDZIAŁEK, 09 STYCZNIA 2017 19:37 AL / REL

Obrazek
Fot.: MGMiZŚ


Marek Gróbarczyk, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej i Oleg Butković, minister ds. morskich, infrastruktury i transportu Chorwacji podpisali list intencyjny o współpracy w ramach Inicjatywy Trzy Morza, której oba kraje są głównymi inicjatorami i partnerami.
Inicjatywa Trzy Morza, zwana wcześniej Inicjatywą ABC jest rezultatem starań Kolindy Grabar-Kitarović, prezydent Chorwacji. Pani prezydent już w lutym 2015 roku po objęciu swojego urzędu zapowiedziała działania zmierzające do wzmocnienia współpracy pomiędzy krajami Europy Środkowo-Wschodniej. W tym celu odbyła szereg spotkań z przywódcami kolejno Bułgarii, Austrii, Słowenii, Polski (70. Rocznica zakończenia II Wojny Światowej w Gdańsku, a następnie Forum w Krynicy), Litwy i Słowacji. Przy okazji 70. posiedzenia Zgromadzenia Generalnego ONZ, z inicjatywy Chorwacji właśnie zorganizowane zostało spotkanie głów państw z Polski, Rumunii i Bułgarii, ministrów spraw zagranicznych Węgier, Słowacji, Litwy, Łotwy i Estonii oraz przedstawicieli Austrii, Słowenii i Czech. Podczas tego spotkania przedstawiona została koncepcja ABC.
Nowa inicjatywa ma grupować „nowe” kraje Unii Europejskiej oraz powiązaną z regionem Austrię w celu wzmocnienia współpracy przede wszystkim w obszarach polityki zagranicznej, energetyki oraz transportu. W ten sposób wzrosnąć ma konkurencyjność całego regionu, a tym samym każdego z państw biorących udział w przedsięwzięciu.
Prezydent Grabar-Kitarović prezentuje ABC jako uzupełnienie współpracy w ramach Unii Europejskiej na wzór Grupy Wyszehradzkiej. To szansa na realizację kluczowych kwestii: zwiększenia siły własnego głosu w UE poprzez współpracę z pozostałymi państwami regionu, stałego włączenia w europejską infrastrukturę energetyczną (projekty terminalu LNG na wyspie Krk oraz Adriatic-Ionian Gas Pipeline), jak również europejskie szlaki transportowe (włączenie Rijeki do korytarza sieci bazowej TEN-T Bałtyk-Adriatyk oraz rozwój portu Rijeka).
Koncepcja ABC w naturalny sposób wiąże się również z przebiegiem korytarzy sieci bazowej TEN-T, przy czym za najważniejszy dla jej rozwoju należy uznać korytarz Bałtyk-Adriatyk. Jest to także najważniejszy szlak dla Polski, ponieważ łączy porty Adriatyku z Trójmiastem i Szczecinem/Świnoujściem. Port Rijeka nie jest uwzględniony, jednym z celów strony chorwackiej jest włączenia portu do sieci bazowej. Zmiany kształtu sieci należą również do priorytetów strony polskiej.
- Rewizja TEN-T jest dla nas równie ważnym celem jak dla Chorwacji - podkreślił Marek Gróbarczyk podczas spotkania bilateralnego. - Chcemy włączyć do europejskiej sieci transportowej nasze drogi wodne. Dlatego ważne jest byśmy wspólnie przygotowali się do tej rewizji i wsparli swoje stanowiska.
Oprócz wspomnianej inicjatywy, której dopełnieniem było podpisanie memorandum, ważnym tematem spotkania była współpraca w ramach formatu Chiny-Europa Środkowo-Wschodnia (16+1), której uczestnikami są oba państwa. Minister Gróbarczyk poinformował swojego rozmówcę o formalnym zakończeniu procedury ustanawiania Sekretariatu 16+1 ds. morskich w Polsce. Zachęcał też stronę chorwacką do aktywnego zaangażowania się w prace Sekretariatu. Minister Butković zadeklarował kooperację i czynny udział chorwackiego rządu.
Pozytywnie odniósł się do propozycji, by niektóre wydarzenia organizowane w ramach sekretariatu miały miejsce właśnie w Chorwacji, jak chociażby spotkania ministrów odpowiedzialnych za sprawy morskie, spotkania ekspertów lub fora portowe.
- Bardzo ważna jest współpraca naszych państw w instytucjach Unii Europejskiej - powiedział szef resortu MGMiŻŚ. - Musimy mówić jednym głosem i prezentować wspólne stanowiska. Ważne jest, byśmy wzajemnie się wpierali.
Przedstawiciel polskiego rządu podkreślał wagę współpracy bilateralnej pomiędzy podmiotami z obu stron. Wskazał na potrzebę zacieśnienia współpracy pomiędzy portami Rjeka oraz Szczecin-Świnoujście. Zaproponował również podpisanie porozumienia pomiędzy tymi portami. Minister Oleg Butković pomysł przyjął bardzo pozytywnie proponując jednocześnie organizację konferencji prezentującej chorwackie porty morskie i śródlądowe w Polsce.
Ministrowie byli zgodni w kwestiach podejścia narodowego w prowadzeniu gospodarki morskiej, i w podejmowaniu działań zachęcających do zwiększania liczby jednostek pływającym w barwach narodowych.
Gość z Chorwacji w ramach rewizyty zaprosił ministra Gróbarczyka do odwiedzenia chorwackich portów. Zaproszenie zostało przyjęte.
W ramach wizyty w naszym kraju minister Oleg Butković odwiedzi też Trójmiasto, gdzie spotka się między innymi z wojewodą pomorskim, przedstawicielami Zarządu Portu Gdańsk oraz Akademii Morskiej w Gdyni.

Źródło: https://www.mgm.gov.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 23 mar 2017, 23:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Nie warto się odwracać od Białorusi

Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Przez ostatnie 20 lat polityka wschodnia polskich władz widziana jest przez pryzmat zagrożeń ze strony Rosji i tzw. strategiczne partnerstwo z Ukrainą, natomiast w cieniu pozostaje Białoruś. Dlaczego…?
– Białoruś po dojściu Alaksandra Łukaszenki do władzy zwróciła się ponownie w kierunku współpracy z Rosją, natomiast Ukraina zaczęła balansować między Zachodem a Rosją. Dlatego też wiele państw Unii Europejskiej, a także Stany Zjednoczone podjęły kroki mające na celu wyrwanie tego państwa spod wpływów Moskwy. Wspomniane działania miały na celu uniemożliwienie Rosji odbudowy swoich wpływów w Europie. Białoruś była poprzez to na drugim planie zainteresowania Zachodu.

Dla naszego bezpieczeństwa na wschodzie najważniejsza jest Ukraina jako bufor między Rosją a Polską?
– Rzeczywiście tak się wielu wydaje, ale tak nie jest. Dla Polski obecnie istotniejsze jest funkcjonowanie – w miarę – niezależnego państwa białoruskiego. Jeżeli z perspektywy wieków spojrzymy na tradycyjne ekspansje na Polskę, to kierunek ukraiński był w większości związany z zagrożeniami z południowej Europy i Bliskiego Wschodu. Natomiast kierunek białoruski był głównym traktem, który generował zagrożenia dla naszej państwowości. Trzeba też pamiętać, iż Białorusini są najbliżsi Polakom, bo są współobywatelami Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Przez wieki wzajemnie gwarantowaliśmy sobie bezpieczeństwo i tak powinno być w przyszłości.

Co zatem powinno być celem polskiej polityki zagranicznej na kierunku wschodnim?
– Po pierwsze, polska polityka zagraniczna powinna być nastawiona na ustabilizowanie sytuacji na Ukrainie, a po drugie, na współpracę z Białorusią, nawet biorąc pod uwagę głębokie związki tego państwa z Rosją. Istotnym elementem zacieśnienia współpracy jest także wysoce prawdopodobny przebieg tego chińskiego projektu Nowego Jedwabnego Szlaku właśnie przez Białoruś i Polskę. Ukraina ze względu na to, iż jest i będzie jeszcze przez lata państwem zdestabilizowanym, sama siebie skazuje na peryferyjność w tym projekcie. Żeby ten projekt mógł się ziścić, muszą być spełnione pewne warunki, a zwłaszcza utrzymanie stabilizacji tego obszaru. W przeciwnym wypadku może to skutkować zakończeniem projektu nad Bałtykiem z wykluczeniem zarówno Polski, jak i Białorusi. Sam projekt Jedwabnego Szlaku jest dla naszego regionu wielką szansą, zwłaszcza że Polska i Białoruś leżą na peryferiach wpływów interesów Chin, co jest niezwykle ważne z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa.

Białoruś przeżywająca poważne trudności gospodarcze z nieprzewidywalnym Łukaszenką może być stabilizatorem blokującym dalszą dezintegrację całej Europy Wschodniej?
– Ostatnie dwie dekady pokazały, że Alaksandr Łukaszenka jest bardziej przewidywalnym politykiem niż ostatni prezydenci Ukrainy Wiktor Juszczenko, Wiktor Janukowycz czy Petro Poroszenko. Oczywiście nie do zaakceptowania jest łamanie praw człowieka w tym państwie, ale istnienie niezależnej Białorusi jest ważniejsze dla Polski niż forma ustroju tam panująca. Jeżeli nie przeszkadza nam dyktatura w Arabii Saudyjskiej czy formująca się obecnie dyktatura w Turcji, to dlaczego znacznie ważniejszą z naszego punktu widzenia Białoruś mamy traktować inaczej? Warto przy tym zwrócić uwagę, że o ile destabilizacja Ukrainy jest obecnie związana ze wschodnimi terenami tego państwa, a więc stosunkowo daleko od naszych granic, to ewentualna destabilizacja Białorusi będzie tuż przy naszej granicy i – co więcej – będzie się odbywać kosztem naszych rodaków żyjących w tym kraju.

No dobrze, ale czy można mówić o bliższej współpracy z państwem, które nie uznaje Związku Polaków na Białorusi?
– Częściowo Polska jest sama tego winna i musimy to naprawić. Związek Polaków na Białorusi był kilkakrotnie większą potęgą od organizacji Polaków na Litwie. Niestety w ostatnich latach pozwoliliśmy, aby różni nieodpowiedzialni politycy próbowali wykorzystać naszych rodaków do poparcia opozycji białoruskiej. To było dalece nieodpowiedzialne działanie, które odbija się czkawką.

W grudniu 2016 r. w Mińsku gościł marszałek Senatu Stanisław Karczewski, a wcześniej wicepremier Mateusz Morawiecki i minister Witold Waszczykowski. Czy to oznacza, że obecne polskie władze dostrzegają potencjał Białorusi?
– Na razie to są tylko gesty i wizyty mające osłabić dotychczasowe napięcia między naszymi państwami. Tutaj potrzebne jest teraz wsparcie finansowe państwa białoruskiego, a nie pakowanie pieniędzy w skorumpowaną Ukrainę, której los wydaje się przesądzony.

Zacieśniając relacje z Białorusią, mimo wszystko nie wchodzimy w sferę wpływu Moskwy. Czy to jeszcze bardziej nie zaostrzy naszych relacji z Rosją?
– Białoruś może być państwem, które we współpracy Polski z Rosją będzie stabilizatorem w tej części Europy. Dlatego też nie wolno podejmować działań mogących mieć znamiona próby wyrwania Białorusi spod wpływów Moskwy. Wybory w tej sprawie zostawmy mieszkańcom tego państwa.

Czy nie jest tak, że Białoruś usiłująca się wyrwać z orbity Rosji używa Polski jako narzędzia?
– Jeszcze raz podkreślę, iż destabilizacja Białorusi to groźba prawdziwego konfliktu NATO z Rosją na terytorium głównie Polski i Białorusi. Czy obu państwom o to chodzi, aby stać się polem konfliktu mocarstw o wpływy? Z całą pewnością nie. Jesteśmy częścią Zachodu i jesteśmy związani sojuszami, które musimy wypełniać, ale wystawianie się Polski na konflikt to nie niwelowanie zagrożeń, ale danie przyzwolenia, aby państwa trzecie nami grały na tym kierunku.

A jak nasza ewentualna bliższa współpraca z Białorusią może być postrzegana przez państwa Unii Europejskiej?
– Państwa Unii jakoś specjalnie nie protestują, kiedy ponad ich głowami Berlin buduje most z Moskwą. Tym bardziej w tym przypadku nie powinno to budzić niczyich zastrzeżeń, zwłaszcza że na Białorusi już teraz działa kilkakrotnie więcej firm brytyjskich i niemieckich niż polskich. Od strony inwestycyjnej jest to państwo stabilne i otwarte na współpracę z zagranicą. O tym zresztą mówi wielu polskich przedsiębiorców. I to warto równie wykorzystać.

Co zyskujemy, wspierając Białoruś i współpracując z nią?
– Przede wszystkim korzyścią jest stabilne państwo u naszych wschodnich granic, z którym możemy współpracować chociażby w kwestii niwelowania presji migracyjnej z państw muzułmańskich byłego Związku Sowieckiego. Jeżeli założymy, iż Ukraina jeszcze przez lata będzie zdestabilizowana na różnych poziomach, w tym zwłaszcza gospodarczo, a Litwa ma znikomy potencjał gospodarczy, demograficzny i geopolityczny, to Białoruś jest bardzo dobrze rokującym partnerem gospodarczym.

Jak Polska i Białoruś ze względu na swoje położenie rysują się w światowej geopolityce?
– Dla Stanów Zjednoczonych zarówno Polska, jak i Białoruś są częścią tzw. Rimlandu, czyli pasa państw graniczących z Rosją, nad którymi kontrola zapewnia przewagę strategiczną Waszyngtonu nad Rosją i Chinami. Dla Moskwy Białoruś jest obszarem rdzeniowym dla rosyjskich koncepcji geopolitycznych, obszarem wyłącznych wpływów tego państwa, a zatem jest postrzegana jako niesamodzielne i niesuwerenne państwo. Natomiast Polska jest widziana jako państwo, w którym trzeba zneutralizować wpływy Stanów Zjednoczonych. Tak czy inaczej zarówno Polska, jak i Białoruś są polem konfrontacji mocarstw. W dobrze pojętym naszym wspólnym interesie jest niedopuszczenie do wykorzystania naszych państw do rywalizacji państw trzecich. Dlatego też nasze geopolityczne położenie z obszaru rywalizacji mocarstw musimy przekształcić w obszar możliwej współpracy, bo to odnosi się do naszego egzystencjonalnego bezpieczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... orusi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 04 lip 2017, 08:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.wyszperane.info/2017/07/02/g ... la-europe/

Geniusz Kaczyńskiego. OŚ Polska USA rozsadzi całą Europę
Marek Mojsiewicz 2 Lipca, 2017

[ Nowa, ważna rola Polski. Nowa szansa. J.B. ]

Zbudowaliśmy takie instrumenty, żeby mówić z prezydentem USA Donaldem Trumpem o bardzo konkretnych elementach polityki – podkreślił szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, odnosząc do wizyty amerykańskiego prezydenta. Jego zdaniem, spotkanie Trójmorza i obecność Trumpa wprowadzają nas do bardzo poważnej gry.„…”
Po raz chyba pierwszy przyjeżdża prezydent USA do Polski, w takiej sytuacji, w której możemy mówić z nim – jeśli mówimy o bezpieczeństwie – to mówimy o stacjonowaniu wojsk amerykańskich w Polsce, o budowaniu tarczy antyrakietowej, mamy konkret, o którym możemy rozmawiać „…”jeśli mówimy o współpracy energetycznej, mamy gazoport, mamy pierwszą testową dostawę gazu ze Stanów Zjednoczonych, możemy rozmawiać z nim (prezydentem USA) o kontraktach, o biznesie po prostu „…”Bardzo wiele osób kłuje ona w oczy i bardzo wiele stolic kłuje w oczy i bardzo wielu polityków w Polsce kłuje w oczy „…”Strona polska organizuje wizytę dwustronną prezydenta Trumpa, rozmowę z władzami Polski, z panem prezydentem Andrzejem Dudą i organizuje Szczyt Trójmorza, na którym prezydent Trump będzie gościem jednej z sesji „…”Sekretarz stanu w KPRM Paweł Szefernaker (PiS) ocenił, że wizyta amerykańskiego prezydenta jest „bardzo ważnym wydarzeniem” ze względu na bezpieczeństwo Polski i Polaków „na lata”.Prezydent Donald Trump wygłosi w Polsce pierwsze przemówienie publiczne w Europie za swojej prezydentury— zaznaczył. Jak dodał, jest to „bardzo symboliczne” i należy się z tego cieszyć.”…”Jak podkreślił minister, szczyt Trójmorza i obecność Donalda Trumpa „wprowadzają nas do bardzo poważnej gry i otwierają perspektywę dla jednego z najpoważniejszych przedsięwzięć dyplomatycznych Polski w ostatnich latach”.
Trójmorze jest odpowiedzią naszej części Europy na ten deficyt, który nie występuje w Europie Zachodniej. Trudno więc oczekiwać, że w tym formacie będą uczestniczyć kraje niemające problemu, wokół którego budowana jest ta inicjatywa. (…) To, że kraje Trójmorza próbują się bardziej zintegrować pod względem infrastrukturalnym, bo jest to nasz problem, a nie problem innych, powinno być także postrzegane jako w pełni uzasadnione. Jest przecież oczywiste, że nikt nie wykona za nas tej pracy”..”Gramy naprawdę w głównej lidze i o poważną stawkę. Dużym sukcesem jest już to, że sami zbudowaliśmy sobie narzędzia, aby z prezydentem USA usiąść przy stole do konkretnej rozmowy Szef gabinetu prezydenta wymienił także cztery obszary, które pojawią się podczas polsko- -amerykańskich rozmów. Oprócz kwestii militarnych związanych z obecnością wojsk USA w Polsce oraz zakup w Stanach Zjednoczonych gazu skroplonego, Szczerski podkreślił także możliwość amerykańskich inwestycji infrastrukturalnych w Polsce i włączenie się Polski w dialog na temat problemów globalnych z racji naszej przyszłej obecności w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. „…(źródło )(link is external) (link is external)
Prof. Szeremietiew: „Jest rzeczywiście duża szansa, by w sposób naturalny Polska uzyskała pozycję lidera Trójmorza” To, że wizyta Donalda Trumpa jest sukcesem polskiej polityki zagranicznej, nie ulega żadnej wątpliwości. Przyjeżdża do nas przywódca największego supermocarstwa, osoba decydująca o układzie najważniejszych relacji międzynarodowych. Jakkolwiek powodem drugiego przyjazdu prezydenta Trumpa do Europy jest G20 w Hamburgu, to nie bez znaczenia jest fakt, że jednak odwiedza najpierw Polskę i spotka się z państwami tzw. Międzymorza. Jednocześnie prezydent Stanów Zjednoczonych wskazuje możliwość współpracy między Polską a USA w zakresie energetyki, co z punktu widzenia naszych interesów jest bardzo ważne. Ta wizyta mówi także coś więcej. Wiadomo przecież, że tym rozgrywającym gazrurką w Europie jest Rosja, która na dodatek znajduje zrozumienie jako partnera do swojej gry w Niemczech.
Przecież budowanie tego gazociągu po dnie Bałtyku, a w zanadrzu jest jeszcze inny rurociąg, omijające Polskę i Ukrainę, rejon Europy Środkowo-Wschodniej, jest oczywistą grą. Chodzi po prostu o to, by nasz region wziąć w kleszcze. W tym momencie pojawiają się Stany Zjednoczone, które mówią wprost, że Polska wcale nie musi wisieć na rosyjskiej rurze, a ten wielki gazowy wysiłek Moskwy okaże się chybiony. Z tego punktu widzenia wizyta prezydenta Trumpa i jej konsekwencje mają dla nas ogromne znaczenie. „…”est cały czas problem i pytanie, które ja także sobie stawiam: czy i na ile Stany Zjednoczone chcą utrzymywać ład międzynarodowy, który ukształtował się po zakończeniu zimnej wojny i rozpadzie Związku Radzieckiego? To wymaga z ich strony wielkiego wysiłku i często pojawiała się wątpliwość, w szczególności przy zmianie na fotelu prezydenckim, czy przypadkiem, czując jednak ciężar tej odpowiedzialności, Stany nie będą chciały z tej pozycji zejść i skupią swoje zainteresowanie np. na Dalekim Wschodzie w Azji. Przy tego typu wątpliwościach pojawia się cały czas kwestia tego, czy nie powrócą jakieś ożywione relacje amerykańsko-rosyjskie. Te obawy pojawiły się także wtedy, gdy jeszcze trwała kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych, a kandydat Trump był przedstawiany jako sympatyk Rosji.
Jednak dzieje się to, co się dzieje – prezydent podtrzymał decyzje NATOo wzmocnieniu flanki wschodniej Sojuszu. To już nie jest jakaś symboliczna reprezentacja kilkudziesięciu żołnierzy i paru samolotów, ale mamy do czynienia z obecnością pełnowymiarowych jednostek bojowych. Oczywiście, można również powiedzieć, że to nie jest może zbyt dużo, ale pamiętajmy, że sam ten fakt jest bez precedensu. Na terenie Polski i naszego regionu, odczuwającego niepokój w związku z bliskością Rosji, stacjonują amerykańscy żołnierze. Teraz ta wizyta prezydenta USAw Polsce i spotkanie z przywódcami Trójmorza, tylko potwierdza to, że Stany Zjednoczone są gotowe podtrzymywać ten ład międzynarodowy i ponosić ten wysiłek. „…”Od zawsze uważałem, że region Europy Środkowo-Wschodniej jest kluczowy dla bezpieczeństwa europejskiego, ponieważ te wszystkie próby budowania imperiów, czy to przez Moskwę, czy przez Berlin, musiały przejść przez tę właśnie strefę. To wyraża się w tym powiedzeniu o położeniu Polski pomiędzy Niemcami a Rosją. W szczególności zdawał sobie z tego sprawę marszałek Józef Piłsudski. Stąd jego próby, najpierw odbudowy Rzeczpospolitej jako państwa kilku narodów, co jak wiadomo się nie udało, a następnie pojawiła się właśnie idea Międzymorza, sformułowana przez Leona Wasilewskiego, przyjaciela Marszałka i przez jakiś czas ministra spraw zagranicznych, czyli próba przekonania sąsiadów, abyśmy wspólnie zbudowali wspólnotą geopolityczną, która mogłaby się przeciwstawić naciskom ze strony Wschodu i Zachodu. Niestety, było za dużo przeciwieństw także w przypadku Józefa Becka, który w 1936 r. zdefiniował koncepcję tzw. „trzeciej Europy”. I choć minister wykonał bardzo ciężką pracę, budując północne i południowe skrzydło partnerstwa, to jednak wojna to przekreśliła.
Teraz prezydent Andrzej Duda, jakby trzeci raz, podejmuje ten sam wysiłek, więc mogę powiedzieć za naszym powiedzeniem do trzech razy sztuka i mam nadzieję, że tym razem nam się to uda. To nie jest nawet kwestia tego, na ile jest to realne, ale czy jest to nam potrzebne. A niewątpliwie jest to nam potrzebne. „…”jeżeli Stany Zjednoczone udzielą Polsce w tej zakresie swojego wsparcia, to tak. Natomiast trzeba pamiętać, że jest to sprawa bardzo trudna i delikatna, dlatego że inne narody mają także przecież swoją dumę, a na dodatek dochodzą różnego rodzaju zaszłości. Weźmy chociażby nasze relacje z Litwą, czy Ukrainą. Wydaje się, że najbliżsi nam są Węgrzy, ale oni podobnie jak my są dumnym narodem, więc rodzi się pytanie, jak będą znosić tego typu roszczenia. Przywództwo Polski nie powinno więc wynikać z deklaracji z naszej strony, lecz ze sfery pewnych faktów. Polska ma największy potencjał i jeżeli będzie miała wsparcie USA, które będą zainteresowane, by taka wspólnota geopolityczna w tym regionie powstała, to jest rzeczywiście duża szansa, by w sposób naturalny, a nie ustawiając innych po kątach, uzyskała pozycję lidera. „...(źródło )(link is external) (link is external)
Niemieccy komentatorzy bardzo krytycznie oceniają podróż prezydenta USA do Europy, zwłaszcza jego udział w szczycie G7. Ich zdaniem Europa nie może polegać na prezydencie Ameryki, lecz musi sama walczyć o swoje interesy, a Donald Trump zagraża fundamentom UE. „…”Thomas Gutschker na łamach niedzielnego wydania “Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAS) pisze w komentarzu zatytułowanym “Trump – ten obcy”, że Europa nie może polegać na tym prezydencie Ameryki. „…”Gutschker pisze, że nadzieje żywione przez optymistów o proatlantyckim nastawieniu, że Trump zaprezentuje się w Europie jako polityczny realista i pragmatyk składający wiążące zobowiązania, nie ziściły się „..” “Po tym tygodniu Europejczycy powinni zdać sobie sprawę, że muszą bronić swoich wartości i interesów niezależnie od Ameryki” – stwierdza Gutschker. Zaznacza, że w handlu UE jest mocarstwem światowym, które nie musi godzić się, by inni dyktowali mu swoje warunki. „…”Zdaniem “Sueddeutsche Zeitung” Trump “zagraża fundamentom G7”. Autor komentarza Nico Fried pisze, że spotkania w gronie wpływowych państw demokratycznych i wolnościowych, które kanclerz Niemiec Angela Merkel nazywa “wspólnotą wartości”, pokazują obecnie, “jakie wartości uważane są za ważne i ile są warte”. …””Z tego punktu widzenia spotkanie w Taorminie (na Sycylii) było szczególnie ważne, gdyż pokazało, jak bardzo wspólnota jest zagrożona. Od kiedy Donald Trump rządzi jako amerykański prezydent, w budynku G7 kruszy się nie tylko fasada, zagrożone są jego fundamenty” – czytamy. Zdaniem Frieda likwidacja spotkań G7 nie byłaby dobrym rozwiązaniem.
Taka decyzja oznaczałaby “samorezygnację Zachodu i zwycięstwo Trumpa” „…””Die Welt” uważa, że Trumpowi nie uda się tak szybko zniszczyć Zachodu. Torsten Kreuel pisze, że na szczycie G7 prezydent USA “hałasował” chcąc zademonstrować swoją siłę. “W rzeczywistości jest jednak słaby. Jeśli nie zmieni poglądów, będzie musiał ponieść konsekwencje na szczycie G20″ – ocenia komentator. „…””Czy Trump jest ekstremistą? W wielu sprawach tak” – uważa dziennikarz “Die Welt”. “Trump sabotuje politykę klimatyczną, niszczy budowane przez dziesięciolecia instrumenty wolnego handlu. Ale pokazuje też słabości. Coraz częściej i coraz więcej. Trump nie ma wystarczającej siły, by pogrzebać Zachód” – czytamy w “Die Welt”. „…”Do spotkania G20 w lipcu br. w Hamburgu Trump musi “wyklarować stanowisko w sprawie porozumienia klimatycznego”. W przeciwnym razie w Hamburgu znajdzie się w izolacji, a to miałoby negatywne konsekwencje zarówno dla jego wpływów w polityce międzynarodowej, jak i w polityce wewnętrznej – pisze Kreuel w “Die Welt”. „…”Elmar Thevessen w komentarzu wygłoszonym w wieczornym wydaniu wiadomości telewizji publicznej ZDF powiedział, że “ten prezydent jest hańbą dla amerykańskiej demokracji i dla naszych wartości”. Według publicysty dzięki szczytowi G7 uzyskaliśmy wreszcie jasność co do intencji prezydenta USA, sprowadzających się do “America First” (Ameryka przede wszystkim) i “only” (wyłącznie). „..””Ten prezydent USA jest niebezpieczny. My Europejczycy nie możemy na to nic poradzić. Musimy nauczyć się żyć z nim. Ale naród amerykański wcale tego nie musi. Jego przedstawiciele w Kongresie mogliby pozbawić Trumpa stanowiska” – konkluduje Thevessen. ( więcej ) (link is external)
——-
Mój komentarz
Teraz , kiedy USA nie mogąc przejąc kontroli nad Rosja budują nowy projekt geopolityczny pod nazwą Trójmorze należy docenić geniusz i dalekowzroczność Kaczyńskiego. Po raz pierwszy od trzystu lat Polska jest w stanie rozerwać duszący ją sojusz prusko rosyjski, Dzięki sojuszowi z USA ma szansę na ostateczne rozwiązane odwiecznej kwestii niemieckiej i rosyjskiej. Nawet kiedy Obama pozornie wycofał się z Europy Kaczyński uparcie stawiał na USA i Izrael.Tusk w tym czasie stoczył się do pozycji kamerdynera Merkel . Przypomnę sytuację. USA szykują się do wojny z Chinami i muszą przeorganizować Europę i Bliski Wschód. Rosja stałą się drugorzędnym , ale wciąż groźnym krajem atomowym. Turcja postawiła się USA . To samo Iran ,Indie,Chiny. Niemcy planowały w sojuszu z Rosją stworzyć IV Rzesze Europejska i wyprzeć USA z Europy. Coraz silniejsza Turcja zagraża krajom Bałkańskim takim jak Serbia, Bułgaria, Grecja i Rumunia. Rosja zagraża Ukrainie, Polsce, Białorusi , krajom bałtyckim. Niemcy zagrażają Polsce i Bałkanom Sytuacja dla Polski jest korzystna. Słowiańskie Międzymorze pod przywództwem Polski jest naturalnym przeciwnikiem Turcji, Rosji i Niemiec. Samo istnienie Międzymorza doprowadzi do śmiertelnego osłabienia Niemiec i rozpadu Europy Zachodniej . Międzymorze w odpowiednim momencie odetnie Turcję od pomocy niemieckiej , kiedy USA rozpoczną na poważnie rozczłonkowywanie Turcji i budowę Kurdystanu. Międzymorze odetnie Rosję od Niemiec i Zachodu powoli razem z USA ją dusząc. Oligarchowie rosyjscy będą mogli wybierać pomiędzy poddaniem się USA i Międzymorzu lub Chinom. Międzymorze będzie oporne na wpływu Chin i dzięki temu zabezpieczy przed Chinami Europę Zachodnią.


Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę ,że oligarchia amerykańska nie robi tego dla pięknych oczu, tylko dlatego, że interes Polski jest zbieżny z amerykańskim. Warto pamiętać, że inny prezydent USA, Roosevelt wydał Polskę na zer Stalinowi, a polskie elity niejako za przyzwoleniem USA zostały wyrżnięte przez opriczninę Stalina.
To tak parę zdań na szybko.

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/marek-mojsie ... ala-europe
©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle – blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

Tekst wzięty z http://niepoprawni.pl/blog/marek-mojsie ... ala-europe


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 05 lip 2017, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3973

Porządkowanie Europy
Felieton • tygodnik „Najwyższy Czas!” • 4 lipca 2017

Jak zauważył prof. Norman Davis, kto pragnie zapanować nad Europą, musi najpierw zawładnąć sercem Europy, czyli Europą Środkową. W XIX wieku było to jeszcze ważniejsze, niż dzisiaj, bo wtedy Europa panowała prawie nad całym światem. Kto chciał zapanować nad światem, musiał najpierw zapanować nad Europą, a żeby zapanować na Europą, musiał zapanować nad jej sercem. Dlatego też, zebrani w 1815 roku w Wiedniu europejscy politycy ustanowili polityczny porządek, ufundowany na założeniu równowagi w Europie Środkowej między trzema mocarstwami: Rosją, Prusami i Austrią. To założenie przetrwało zaledwie 50 lat i pierwsze zachwianie równowagi nastąpiło w roku 1866, kiedy to w bitwie pod Sadową Prusy rozgromiły armię austriacką. Zwycięstwo Prus nad Francją w wojnie francusko-pruskiej w latach 1870-1871 oraz utworzenie przez Ottona Bismarcka Cesarstwa Niemieckiego, położyło ostatecznie tej równowadze kres i odtąd Niemcy rywalizują o dominację w Europie Środkowej z Rosją. Ta rywalizacja doprowadziła w roku 1914 do wybuchu Wielkiej Wojny, później nazwanej I wojną światową. Zakończyła się ona w sposób nietypowy, bo Niemcy przegrały wojnę na Zachodzie, Austria nie przetrzymała tego eksperymentu i się rozpadła, a w Rosji, która pierwotnie należała do zwycięskiej koalicji, w roku 1917 wybuchła rewolucja bolszewicka. Bolszewicy zawarli z Niemcami jednostronny pokój w Brześciu, w następstwie czego Rosja nie mogła uczestniczyć w konsumowaniu owoców zwycięstwa. W rezultacie w Środkowej Europie wytworzyła się próżnia polityczna, którą wypełniły niepodległe państwa narodowe, między innymi Polska. Ta sytuacja została zaakceptowana przez „wielką czwórkę”, która w 1919 roku ustanowiła na Konferencji Wersalskiej nowy porządek polityczny w Europie, a który możemy nazywać porządkiem wersalskim. Był on ufundowany był na założeniu słabości Niemiec i słabości Rosji – bo tylko to umożliwiało istnienie niepodległych państw w Środkowej Europie. Oczywiście i Niemcy i Rosja nie chciały się z tym pogodzić i przechodząc do porządku nad ideologicznymi różnicami, natychmiast podjęły współdziałanie w celu jego obalenia. Wyrazem tej współpracy był układ podpisany w kwietniu 1922 roku między Niemcami i Rosją Sowiecką w Rapallo. Okres międzywojenny, to okres postępującej erozji porządku wersalskiego, przyspieszonej po roku 1933, kiedy to niemieckim kanclerzem został Adolf Hitler. Ostateczny cios został mu zadany 23 sierpnia 1939 roku, kiedy to w Moskwie podpisany został pakt Ribbentrop – Mołotow, dzielący Europę Środkową na strefę wpływów niemieckich i strefę wpływów sowieckich wzdłuż linii zwanej „linią Ribbentrop-Mołotow”. W tej sytuacji Wielka Brytania i Francja, jako gwarantki porządku wersalskiego stanęły wobec alternatywy: albo przyjąć do wiadomości pakt Ribbentrop-Mołotow – co jednak oznaczałoby rezygnację z mocarstwowego statusu tych państw, bo jeśli Niemcy i Rosja dzielą Europę nawet bez konsultacji z nimi, to znaczy, że Wlk. Brytania i Francja utraciły status mocarstwowy na rzecz Niemiec i Rosji – albo bronić swego mocarstwowego statusu siłą. Wlk. Brytania i Francja zdecydowały się na to drugie rozwiązanie. Wskutek tego wybuchła kolejna wojna, zwana II wojną światową. W następstwie tej wojny Niemcy zostały rozgromione i zlikwidowane, Europa utraciła dawne znaczenie, czego wyrazem był kolejny porządek polityczny, zwany jałtańskim, ustanowiony w lutym 1945 roku. Ufundowany był on na założeniu równowagi w Europie między dwoma mocarstwami: USA i Rosją, a więc – mocarstwami właściwie pozaeuropejskimi. Przetrwał on prawie pół wieku, bo od 1980 roku daje się postrzec jego erozja, która w roku 1985 skłoniła przywódców sowieckich do wykonania manewru ucieczki do przodu. W marcu 1985 roku M. Gorbaczow na spotkaniu w Genewie złożył prezydentowi USA R. Reaganowi propozycję traktatu rozbrojeniowego. Był to manewr ucieczki do przodu; zamiast bronić za wszelką cenę rozpadającego się porządku jałtańskiego, Gorbaczow zaproponował prezydentowi Reaganowi wspólne ustanowienie nowego porządku politycznego w Europie. Oferta została podjęta i rozpoczęło się mozolne ustanawianie nowego porządku. Już po spotkaniu w Reykjaviku w 1986 roku okazało się, że istotnym jego elementem będzie ewakuacja imperium sowieckiego z Europy Środkowej. Zapowiedź tej ewakuacji zapoczątkowała w krajach regionu przygotowania do transformacji ustrojowej, które w latach 1989-1990 doprowadziły do ich emancypacji spod dominacji rosyjskiej. W roku 1993 nastąpiła ewakuacja wojsk rosyjskich z krajów Europy Środkowej, w roku 1999 nastąpiło rozszerzenie NATO na kraje tego regionu, a w listopadzie roku 2010, na szczycie NATO w Lizbonie proklamowany został nowy porządek polityczny, który miał ostatecznie zastąpić nieaktualny już porządek jałtański. Jego fundamentalnym postanowieniem było strategiczne partnerstwo NATO – Rosja, którego najtwardszym jądrem było istniejące już strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie, a kamieniem węgielnym strategicznego partnerstwa niemiecko-rosyjskiego był podział Europy na strefę wpływów niemieckich (obszar Unii Europejskiej) i strefę wpływów rosyjskich – prawie dokładnie wzdłuż linii Ribbentrop-Mołotow – bo republiki bałtyckie tym razem znalazły się po zachodniej stronie kordonu. Wydawało się, że klamka zapadła na kolejne 50, a może nawet 100 lat, ale prezydent Obama w roku 2013 wysadził ten porządek w powietrze, zapalając zielone światło dla przewrotu politycznego na Ukrainie, którego nieukrywanym celem było wyłuskanie Ukrainy z rosyjskiej strefy wpływów. W rezultacie sytuacja w Europie Środkowej znowu stała się płynna tym bardziej, że w 2015 roku zachwiało się niemieckie przywództwo, a w 2016 roku prezydentem USA został Donald Trump, krytycznie ustosunkowany do niemieckiej hegemonii w Europie. I oto 6 lipca prezydent Trump przybywa do Warszawy, by wziąć udział w Forum państw Trójmorza. To znakomita okazja do powrotu do heksagonale – ale uzupełnionego i poprawionego. W roku 1989 cztery państwa regionu: Włochy, Jugosławia, Austria i Węgry, nauczone doświadczeniem kruchości porządku wersalskiego, porozumiały się w Budapeszcie co do stworzenia systemu reasekuracji niepodległości. Wkrótce do tego porozumienia przystąpiła Czechosłowacja i Polska. Sygnatariusze heksagonale liczyli na to, że pogrążająca się w zapaści Rosja nie będzie w stanie storpedować tej inicjatywy, a Niemcy też – ze względu na swoje skrępowanie powiązaniami w ramach Wspólnot Europejskich. Jeśli chodzi o Rosję, to te rachuby się sprawdziły, natomiast całkowicie zawiodły w przypadku Niemiec. Niemcy, które po 12 września 1990 roku odzyskały swobodę ruchów w Europie wysadziły w powietrze heksagonale, zachęcając Słowenię i Chorwację do proklamowania niepodległości, co Jugosławię, która miała być bałkańskim filarem heksagonale, postawiło w ogniu krwawej wojny domowej. Odtąd próżnię polityczną w Europie Środkowej wypełniają Niemcy. Ale przywództwo niemieckie w Europie się zachwiało, a prezydentem USA został krytyk niemieckiej hegemonii, który właśnie przyjeżdża do Warszawy na Forum Państw Trójmorza. Stwarza to szansę na powrót do heksagonale – ale uzupełnionego i poprawionego – ze Stanami Zjednoczonymi, jako protektorem. Zobaczymy, czy ta dziejowa szansa zostanie wykorzystana.

Stanisław Michalkiewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 06 lip 2017, 14:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
USA ramię w ramię z krajami Trójmorza

Stoimy ramię w ramię z krajami Trójmorza, cieszymy się z historycznej możliwości pogłębiania naszego partnerstwa gospodarczego z waszym regionem – mówił prezydent USA Donald Trump podczas inauguracji szczytu Inicjatywy Trójmorza w Warszawie.

Gości II Szczytu Inicjatywy Trójmorza powitał najpierw prezydent Andrzej Duda, który – jak podkreślił – jest jego współgospodarzem wraz z prezydent Chorwacji Kolindą Grabar-Kitarović. Dodał, że prezydent Grabar-Kitarović poprowadzi pierwszą część szczytu – sesję transatlantycką. Prezydent podziękował również za obecność prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi.

Prezydent Trump zaznaczył, że to „historyczny szczyt”, i stwierdził, że jest zaszczycony, że może w nim uczestniczyć.

– W mieście, gdzie, jako się rzekło, wielokrotnie już wcześniej rzeczy niemożliwe stawały się możliwymi – dodał.

– Myślę, że naprawdę możemy tu mówić o prawdziwej historii tej wspaniałej inicjatywy, chcę wam pogratulować wspaniałej pracy, którą wykonujecie dla tego regionu – powiedział.

Trump stwierdził, że każdy spośród 12 krajów Trójmorza ma „inspirującą historię”.

– Poradziliście sobie z latami ucisku i wszystkich was łączy nadzieja, że wasi obywatele będą rozkwitać, handel będzie rozwijać się, zaś kraje będą absolutnie rozkwitać – powiedział.

– To historyczne zgromadzenie ma uruchomić nową przyszłość dla otwartego rynku taniej energii, który przyniesie większe bezpieczeństwo i dobrobyt wszystkim naszym obywatelom. Siedzimy na ogromnych zasobach energetycznych, w tej chwili jesteśmy eksporterami energii, dlatego też niezależnie od tego, kiedy jej będziecie potrzebować – po prostu do nas dzwońcie. Stoimy ramię w ramię z krajami Trójmorza – zaznaczył.

– Popieramy waszą dążność do większego dobrobytu i bezpieczeństwa, chylimy czoła przed inicjatywami na rzecz rozbudowy infrastruktury, cieszymy się z tej historycznej możliwości pogłębienia naszego partnerstwa gospodarczego z waszym regionem – dodał Trump.

RP, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... morza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 24 sie 2017, 09:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://pl.sputniknews.com/opinie/20170 ... i-sputnik/

Dlaczego polskie plany utworzenia Międzymorza mogą tym razem się spełnić
12:37 23.08.2017(zaktualizowano 12:49 23.08.2017)


Parada z okazji Święta Wojska Polskiego
© AP Photo/ Alik Keplicz


Polska ambitna strategia, aby integrować wiele centralnych i wschodnioeuropejskich krajów w prodecentralizacyjny blok wewnątrz Unii Europejskiej, może się powieść, ponieważ Warszawa ewidentnie zapamiętała ostatnią lekcję, gdy próbowała czegoś geopolitycznie podobnego prawie sto lat temu.

Artykuł w oryginale dostępny na stronie Sputnik International.
Międzywojenna Polska, oficjalnie znana jako II Rzeczpospolita, jest znana ze swoich dwóch taktyk stosunków zagranicznych: Międzymorza i prometeizmu, bez sukcesu rozprzestrzenianych przez Józefa Piłsudskiego, który starał się głównie odtworzyć dawną wspólnotę polsko-litewską przez promowanie opartego na tożsamości separatyzmu od Związku Radzieckiego /prometeizm/ i (…) stworzenie sieci centralnej oraz wschodniej Europy poprzez pakty zawierane przez kraje regionu Morza Bałtyckiego i Czarnego /Międzymorze/. Wspaniały projekt nie udał się, ponieważ Polska nie miała tajnych zasobów softpower, by prometeizm mógł konkurować z radzieckim komunizmem, a także zasobów dyplomatycznych, by przezwyciężyć „europejski trybalizm", czym charakteryzował się postimperialny okres międzywojennym.

Około 80 lat po tych oryginalnych planach Polska jeszcze raz próbuje ożywić strategię Międzymorza poprzez inicjatywę zawarcia „Trójmorza" pomiędzy sobą i jedenastoma innymi państwami Unii Europejskiej położonymi nad Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Szczegóły tej inicjatywy zostały wspomniane w analizie autora dla „Centre for resarch on Globalisation…", i proponuję się z nią zapoznać. Zamiast powtarzania faktów i opowiadania o projekcie, ten artykuł będzie podejściem do tematu z następującej perspektywy:
Jak na tle lekcji z przeszłości historycznej Polki rysuje się sukces inicjatywy Nowego Międzymorza?

Ta sama Polska, ale inne spojrzenie
Na początek — nie ma czegoś takiego jak prometeizm przeciwko Rosji czy przeciwko byłym radzieckim sąsiadom i Unii Europejskiej, ale Warszawa zdecydowanie próbuje dokonać rozłamu w bloku, chcąc uprawiać podobającą się swoim sprzymierzeńcom ideologię w budowaniu Międzymorza. Ale tym razem jest inaczej, Międzymorze nie zamierza integrować Polski, Białorusi i Ukrainy, lecz jest skoncentrowane w całości na Zachodzie /łącznie z krajami na północy Bałtyku/. Nie przez jakieś niespodziewane rusofilistyczne porywy Polski, ale aktualne położenie geopolityczne kraju. (…) W pewnym sensie uosabia to główny punkt piastowskiej koncepcji promowany przez Romana Dmowskiego.
W przeciwieństwie do swojego rywala Piłsudskiego, który pragnął odbudować dni chwały Polski Obojga Narodów przez jego jagiellońską koncepcję wyznaczenia priorytetów wielokulturowych wschodnich peryferii Polski, piastowska koncepcja Dmowskiego ciągnęła się jeszcze dalej w głąb historii i była skierowana do powrotu do cywilizacji dynastii założycielskiej kraju, która posiadała bardziej zachodnie ziemie i była całkowicie polska. Przez swoją „szarą eminencję" przywództwa Polski Piłsudski chciał utrwalenia wschodniego zróżnicowania tożsamości swojego kraju poprzez wchłonięcie postprometejskich kawałków ZSRR (reszta podzielona wówczas przez Białoruś i Ukrainę) do II Rzeczypospolitej, a następnie zapewnienia przewidzianego Warszawie statusu Wielkiego Mocarstwa za pośrednictwem szerokiej sieci partnerstwa znanej jako Międzymorze. Jednak opozycjonista Dmowski wolał, aby Polska koncentrowała się na zachodniej katolickiej i w większości polskiej części kraju, nie wykazując apetytu na prometejskie przygody Piłsudskiego i fantazje Międzymorza.
Roman Dmowski potrafił przewidzieć wydarzenia przyszłości
Co ciekawe, następnie pozornie sprzeczne elementy jagiellońskiej koncepcji Piłsudskiego i piastowskiej Dmowskiego spotykają się w ich własny sposób, aby ustalić polską geostrategiczną pozycję po 1989 roku, a następnie aby stworzyć nową podstawę świeżej próby odbudowywania Międzymorza.
Mieszanie i dopasowywanie
W celu wyjaśnienia, premiędzymorska Polska przed historycznym powrotem partii Prawo i Sprawiedliwość do władzy w 2015 roku zasadniczo charakteryzowała się jagiellońską koncepcją różnorodności, ale ukierunkowaną geopolitycznie w kierunku Piastów na Zachód. Istniało jednak ważne zastrzeżenie, ponieważ „różnorodność", którą wprowadzono, nie miała nic wspólnego z pochłanianiem innych Słowian, którzy w przeszłości żyli w kontrowersyjnych okresach polskiej kontroli (chociaż to mimo wszystko nadal kontynuowało poparcie antyrządowej „opozycji" na Białorusi), ale teoretycznie umożliwiając „otwarte granice" dla wszystkich obywateli UE, aby tam migrować. Nie było wtedy pewności, czy to neoliberalne podejście socjalne miałoby zastosowanie również do państw niebędących członkami bloku, choć później okazało się, że problem ten byłby „kroplą, która przepełniła czarę" i popchnęła PiS do realizacji jej geostrategicznej regulacji w Europie.

Mając to na uwadze, „Nowa Polska" Międzymorza XXI wieku prezentuje się jako bardzo twardy obrońca piastowskiej koncepcji Dmowskiego etnicznie i religijnie homogenicznej ojczyzny, a jednocześnie ciekawie obejmuje jagiellońską ideę poszerzenia międzynarodowych horyzontów kraju za pośrednictwem sieci, prowadzonej przez Warszawę, podobnie myślących państw Europy Środkowej i Wschodniej w celu ustanowienia równowagi przeciwko swoim zachodnim „partnerom". Podobnie jak w przypadku polskiej wizji po 1989 roku, ta również ma ważne zastrzeżenie, a mianowicie swoboda przemieszczania się w UE i prawa pracownicze są wciąż respektowane w Polsce, ale ta linia jest wyraźnie nakreślona, jeśli chodzi o akceptację narzuconych przez Brukselę relokacji cywilizacyjnie odmiennych osób z innych krajów, takich jak Bliski Wschód, Azja Południowa i Afryka Zachodnia. Jednak ze względu na wspólne cechy cywilizacyjne, które, jak nacjonalistyczny polski rząd wierzy, Polacy mają z Ukraińcami, zrobiono „wyjątek", pozwalając na przeniesienie się do Polski ponad miliona obywateli Ukrainy od 2014 roku.
Międzymorze — spostrzeżenia
To, co wyróżnia się w tej współczesnej próbie odbudowy Międzymorza, polega na tym, że Polska miesza i dopasowuje do siebie jagiellońską strategię Piłsudskiego i piastowską strategię Dmowskiego w celu urzeczywistnienia swoich wielkich ambicji powrotu kraju do dawno utraconego, ale wysoce pożądanego statusu Wielkiego Mocarstwa. Ta XXI-wieczna iteracja kieruje pomysły międzywojennego mocarstwa przez zajęcie przez Kaczyńskiego miejsca „szarej eminencji" dzisiejszych czasów. Jego ukierunkowanie na przyjmowanie dużej (a niektórzy twierdzą, że przytłaczającej) liczby ukraińskich imigrantów, kontynuowanie wspierania antyrządowej „opozycji" na Białorusi i stawanie się głównym sojusznikiem USA w Europie Wschodniej — to wszystko eksponuje historyczną wrogość Polski w stosunku do Rosji. Wreszcie sam fakt, że jest to kolejna próba odtworzenia Międzymorza, w pierwszej kolejności jest wystarczającym dowodem na to, że jagiellońska koncepcja Piłsudskiego odgrywa kluczową rolę w dzisiejszej wielkiej strategii Polski.

Podobnie piastowska koncepcja Dmowskiego jest również obecna, jak na przykład poprzez porzucenie prometejskiej strategii w próbie rozbicia Rosji, choć jest to co prawda trochę kontrowersyjny punkt ze względu na obecność białoruskiej i ukraińskiej granicy państw „buforowych" między nimi, które są strefami konkurencji. Niemniej jednak „Nowa Polska" jest znacznie bardziej oddana Europie niż „stara", tak bardzo, że teraz prowadzi szeroką międzynarodową koalicję partnerów (Międzymorze), próbując wywierać presję na blok, aby wprowadzić w życie reformy prosuwerenności i decentralizacji. Co więcej, tak mocno się wczuła w atmosferę tej historycznej misji i zachowania etniczno-religijnej jednorodności polskiej cywilizacji, że nawet ryzykuje sankcjami UE, odmawiając wykonania żądań Brukseli dotyczących przyjęcia przymusowej relokacji nieeuropejskich imigrantów na swoje terytorium.

Ogólnie rzecz biorąc, perspektywy Polski w kwestii skutecznego odtworzenia Międzymorza z marzeń Piłsudskiego są teraz większe niż kiedykolwiek w historii, choć wcale to nie oznacza, że zadanie będzie łatwe. Wręcz przeciwnie, ponieważ jest wiele onieśmielających wyzwań, których nie było ostatnim razem, kiedy próbowano to zrobić, takich na przykład jak próba wyrwania się z tej zmieniającej się geostrategicznej osi, chociaż technicznie pod butem obcej siły, w tym przypadku Brukseli (zarządzanej z tylnego fotela przez Berlin).
Polska będzie musiała kreatywnie wykorzystać własne prawo UE przeciwko niej, jednocześnie unikając nieostrożnego szowinizmu drażnienia czeskich, słowackich i litewskich sąsiadów, jeśli ma realną szansę na osiągnięcie swoich celów, ale jeśli zdoła to osiągnąć, kraj ponownie zajmie w historii miejsce jednego z Wielkich Mocarstw Europy.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Andrew Korybko


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 27 cze 2018, 07:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30975
Komu potrzebne jest Trójmorze

O zacieśnieniu współpracy międzynarodowej w Europie Środkowej i Wschodniej rozmawiać będą politycy, przedsiębiorcy i eksperci podczas Forum Regionów Trójmorza.

Już w najbliższy wtorek, 3 lipca, w Jasionce koło Rzeszowa spotkają się przedstawiciele regionów 12 państw naszej części Europy. Jak wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego, kwestią, która zdominuje spotkanie, będzie integracja międzynarodowa między naszymi narodami. – Forum, którego organizatorem jest Samorząd Województwa Podkarpackiego, będzie okazją do spotkania się reprezentantów 12 państw położonych między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Wierzę, że w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym Województwa Podkarpackiego G2A Arena zainicjujemy 3 lipca dyskusję o wspólnych przedsięwzięciach i możliwościach współpracy. Jedną z dwóch głównych osi rozmów będzie projekt szlaku transgranicznego Via Carpatia stanowiący modelowy przykład współdziałania państw na rzecz budowania i umacniania wspólnoty interesów – informuje marszałek Władysław Ortyl.

Wśród wielu podejmowanych tematów wydarzenie to jest także okazją do promocji rodzimych rynków. – Celem Forum, które organizujemy, jest wzmacnianie spójności Unii Europejskiej poprzez zacieśnienie współpracy infrastrukturalnej, energetycznej i gospodarczej państw Europy Środkowej na linii Północ – Południe, a także wspieranie projektów transgranicznych i makroregionalnych o znaczeniu strategicznym dla państw regionu Trójmorza. To także szansa do pokonania przez te państwa barier infrastrukturalnych i dostrzeżenia wzajemnej atrakcyjności rynków – mówi marszałek województwa podkarpackiego.

W wydarzeniu udział weźmie prezydent Andrzej Duda, który wygłosi specjalną prelekcję. Oprócz niego będzie można także poznać opinie na temat projektu Trójmorza wielu znakomitych gości. Wszystko po to, aby dodatkowo uwypuklić znaczenie poszczególnych regionów w zaciśnięciu współpracy między naszymi narodami. – Podczas Forum głos zabiorą przedstawiciele świata polityki międzynarodowej, doradcy prezydentów, ministrowie rządów, szefowie regionów państw Trójmorza. Wystąpią także przedstawiciele świata gospodarki i przemysłu oraz eksperci, m.in. z obszaru infrastruktury oraz energetyki – zauważa marszałek Ortyl.

Wciąż można wziąć w nim udział. Specjalny elektroniczny formularz, za pomocą którego zarejestrujemy się na to wydarzenie, dostępny jest na oficjalnej stronie Forum Regionów Trójmorza: http://3siforum.com. Zaproszenie do wzięcia w nim udziału jest skierowane do wszystkich, którzy zainteresowani są pracą na rzecz poprawy relacji między regionami krajów Europy Środkowej i Wschodniej. – Forum Regionów Trójmorza adresujemy głównie do polityków, samorządowców, a także ludzi biznesu i gospodarki. Chętnie witać będziemy przedsiębiorców, inwestorów, kupców i eksporterów. Zależy nam na zacieśnieniu współpracy na rozmaitych polach – tłumaczy marszałek Ortyl.

Forum Regionów Trójmorza jest rozwinięciem idei zapoczątkowanej w 2015 r. przez prezydentów Polski i Chorwacji. Zdecydowane poparcie dla współpracy międzynarodowej w ramach Trójmorza wyraził podczas swojej wizyty w Warszawie w lipcu 2017 r. prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Rafał Stefaniuk

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/198 ... morze.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /