Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 13 wrz 2009, 11:55 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
"Polska będzie mocarstwem"

Cytuj:
Friedman kreśli wizję, w której Polska przy pomocy amerykańskiej wyrasta na główna potęgę nie tylko regionu Europy Środkowej, ale całego kontynentu.

Amerykanie będą nas wspierać podobnie jak teraz Izrael - inwestycjami, eksportem technologii i broni. Zdaniem amerykańskiego badacza, w ciągu następnego półwiecza przed Polską stoi

szansa stania się głównym ośrodkiem polityki europejskiej poprzez

stworzenie wspólnego bloku z Czechami, Słowacją, Węgrami i państwami bałtyckimi. Polskie wpływy mogą sięgać aż na Bałkany, gdzie jednak "blok polski" nieuchronnie zderzy się z inną potęgą XXI wieku - Turcją.

W tym samym czasie, gdy znaczenie Polski będzie rosło, Rosja będzie borykała się z coraz poważniejszymi kłopotami wewnętrznymi. Zdaniem Friedmana, Rosję, która do 2050 roku ma stracić od 20 do 40 proc. ludności, czeka w perspektywie półwiecza utrata wpływów, a nawet rozpad.

http://wiadomosci.onet.pl/2041844,12,item.html
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... arstw.html


Cytuj:
Niemcy nie są potencjalną siłą antyrosyjską, tylko państwem, które może stworzyć sojusz Europy Zachodniej z Rosją. Taki sojusz zaś dla Ameryki jest absolutnie niedopuszczalny. To byłaby zbyt potężna kombinacja.

słabość Niemiec wobec Rosji. Niemcy nie mają najmniejszego apetytu na konfrontację z Rosją.

A Polacy mają?

Może i nie macie – ale nie będziecie mieli wyboru. Gdybyście byli położeni 500 mil dalej na Zachód, zapewne rzeczywiście nie musielibyście się tym przejmować. Tu nawet nie chodzi o polski apetyt, ale o polską odpowiedź na apetyt rosyjski. A ten jest ogromny.

Amerykanie muszą sobie zadać pytanie: jak zneutralizować Rosję bez podejmowania wielkiego ryzyka samemu. Dlatego właśnie przeznaczą wielkie nakłady na rozwój Polski. A gdy Polska stanie się silniejsza, to stanie się liderem Europy Środkowo-Wschodniej. Czechy, Słowacja, Węgry, państwa bałtyckie i Bałkany, które do tej pory patrzyły na Niemcy jako na ekonomiczny motor regionu, teraz zwrócą się w stronę Polski. Stanie się ona mniejszym, ale znacznie bardziej dynamicznym motorem.

Polska odzyska swoją historyczną rolę regionalnego lidera. Rolę, jaką odgrywała I Rzeczpospolita.

Kiedy to może nastąpić?

To będzie długi proces. Nie stanie się to w przeciągu pięciu czy sześciu lat. Myślę, że raczej 20 – 30.

Trudno mi jednak uwierzyć, że gdy rosyjskie bombowce zaczną bombardować Warszawę, Ameryka narazi życie tysięcy żołnierzy i przyśle nam na pomoc US Army.

I słusznie. To nie nastąpi.

Polska jako mocarstwo wkrótce będzie zresztą miała znacznie poważniejsze zmartwienie. Konkurencyjną, nową potęgą w Europie stanie się bowiem w XXI wieku Turcja. Przewiduję, że dojdzie do konfliktu tych państw na Bałkanach.


http://www.rp.pl/artykul/84379,222924_N ... Wisla.html



http://pl.wikipedia.org/wiki/George_Friedman
http://en.wikipedia.org/wiki/George_Friedman - tu więcej z cv

Nie można go lekceważyć i wyśmiać w całości, nie chodzi o wiarę w każde zdanie, prognozę, ale zastanówmy się o co takiemu syjoniście żydowskiemu może chodzić, jaki jest tu przekaz z NWO, Izraela, USA - kół zimnowojennych oczywiście, bo przecież to nie czarny pionek Obama rządzi tym krajem, podobnie jak Polską nie rządzi Tusk. Gdzie może ten futurysta zimnowojenny mieć rację co do wydarzeń i SZANS Polski. Zaskakująco podobne rzeczy pisze do moich, czyżby mnie czytał? ;) :o :shock: Tym poważniej można traktować moje hipotezy, choć nie mam takiej wiedzy jak ten gość, takich danych.

Odrzucam jednak wróżbę wojny Polski (znaczy związku Międzymorza globalnego jaki skonstruujemy) z Turcją. Zapewne będzie styk na Bałkanach, w Grecji, na wyspach z Turcją, ale sądzę że się z nimi dogadamy. Oni będą cisnąć na Bliski Wschód i może nawet dalej w poszukiwaniu złóż cennych surowców, gazu, ropy. Europę, w tym zwłaszcza Międzymorze z potężną Polską (10 milionowa armia terytorialna, 3 mln operacyjna po mobilizacji) nie będą zadzierać, zwłaszcza że całość armii Międzymorza będzie wielokrotnie większa. Powiem więcej - JA WIDZĘ TURCJĘ w naszym Międzymorzu, choćby przy zachowaniu blokowania migracji ludności. Poza tym (nie chcemy Turków, Islamu w Polsce) współpraca może być w każdym zakresie i co na to USA, ten wielki wizjoner? Hahahaha. Turcja wiele razy oberwała od Polski i Rosji. Mają dosyć z tej strony. Nie wejdą też w sojusz z Niemcami, bo wychodzą na tym jak Zabłocki na mydle - Niemcy są przez Turcję pokojowo zdobywane kolonizacją ludności i powiązaniami gospodarczymi. Niemcy jako kraj eksportowy wpadają w uzależnienie, gdyby odpadło im kilku importerów, to mają naprawdę poważny kryzys, bezrobocie pewne.

Mam wrażenie że tworzony jest jakiś program skonfliktowania Polski z Niemcami i Rosją właśnie z kręgów USA, Izraela, globalnego NWO. Tego należy uniknąć, dość wojen, 1000 lat walczymy, wcześniej też przecież Słowianie lekko nie mieli, czy ludy tu zamieszkujące.

Niepokoi wizja Białorusi, Ukrainy całkiem po stronie Rosji, czyli wręcz gotowych walczyć z Rosją. To nas powinno JUŻ obudzić, lekiem na to MUSI być masowa obrona narodowa, szkolenie obrony terytorialnej. Żadne wojsko operacyjne nie uchroni Polski, w razie wojny cały naród należy powołać pod broń, do służby na potrzebnych odcinkach. Tego brakło w 1920, 1939 kiedy już cudu nie było nr 2.

Dlaczego chcą żeby Polska i kraje Międzymorza wzięły na siebie wojnę z Turcją dla nas absurdalną z każdego punktu widzenia?

Cytuj:
Stany Zjednoczone prowadza wojne ze swiatem islamskim od 2001 roku. Glownymi teatrami dzialan operacyjnych sa Afganistan i Irak, jednak polityczno-militarny obszar zainteresowania rozposciera sie na caly swiat islamski

http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka ... tykul/889/

Teraz jasne?
USA jako sojusznik Turcji nie może jej atakować, wygodniej im będzie po "uporządkowaniu" regionu dokończyć dzieła posługując się kimś innym. Być może Międzymorzem gdyby faktycznie urosło doszło do granic Turcji. Poza tym to nie jest konieczne. Wojnę można sprowokować, bo czym jest np umocowanie Kosowa w chrześcijańskiej Europie? Amerykanie BUDUJĄ ISLAM w Europie niczym Rosja Izrael w 1948 żeby później z tym islamem walczyć, szczuć narody, kraje przeciw sobie, prowokować terroryzmem, zamieszkami, rzeziami, secesjami, wojnami lokalnymi.

Musimy pokrzyżować plany USA, globalistów i IZRAELA, której wielka Turcja coraz bardziej wadzi.

Cytuj:
Po czwarte, obrona zycia i godnosci naszych obywateli - gdziekolwiek by oni nie byli - jest niekwestionowalnym priorytetem naszego kraju. Potrzeba tego bedzie podstawa naszych decyzji w dziedzinie polityki zagranicznej. Bedziemy bronic interesow spolecznosci naszego biznesu za granica. Powinno byc oczywistym dla kazdego, ze odpowiemy na wszelkie wymierzone w nas agresywne dzialania.

Po piate, tak samo jak w przypadku innych panstw, istnieja regiony wyrozniajace sie zainteresowaniem Rosji. Regiony te sa kolebka panstw z ktorymi mamy szczegolne historyczne stosunki, z ktorymi zwiazani jestesmy jak przyjaciele i dobrzy sasiedzi. Bedziemy przykladac szczegolna uwage do naszej dzialalnosci w tych regionach i budowac przyjazne wiezi z tymi krajami - naszymi bliskimi sasiadami.

http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka ... tykul/889/


Według mnie to jest wyrok na Kaukazie, Ukrainie, Białorusi, Krajach Bałtyckich należących przecież do NATO, UE. Tam gdzie są mniejszości rosyjskie, to Rosja wkroczy prędzej czy później. Trzeba uważać na obecność takiej mniejszości na naszych kresach wokół Królewca, Litwy, Białorusi. Rosję ZAWSZE będzie kusił korytarz z Królewca do Grodna, do Mińska, albo przez Litwę, albo przez Polskę... albo obie nitki.

Cytuj:
George Friedman: „Następne sto lat. Prognoza na XXI wiek”, rozdz. I


Obrazek

Cytuj:
Niemal wszystkie inne potęgi przemysłowe na świecie doświadczyły w XX stuleciu niszczycielskich skutków działań wojennych. Stany Zjednoczone prowadziły wojnę, lecz sama Ameryka jej nie zaznała. Potęga militarna i rzeczywistość geograficzna stworzyły rzeczywistość ekonomiczną. Inne kraje traciły mnóstwo czasu, aby przezwyciężyć skutki wojen. Stany Zjednoczone nie. W istocie rozwijały się dzięki wojnom.


http://alfaomega.webnode.com/news/georg ... ozdz-%20i/

Jeżeli tak Friedman stawia na Japonię, (ja podobnie, ale nie wierzę w wojnę USA-Japonia) to znowu wskazówka dla Polski - skumać się z Japonią! Zarówno w 1920, jak i w 1939 moglibyśmy mieć SOJUSZ z Japonią i użyć jej przeciw Rosji na pełną skalę!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 13 wrz 2009, 12:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Jak widzimy, USA wcale nie wzmacnia Polski - ani gospodarczo, ani militarnie. Nie zamierza więc zrobić z Polski mocarstwa walczącego z Niemcami i Rosją. Wręcz przeciwnie - wygląda na to, że USA nie ma nic przeciwko utworzeniu "Wielkiej Europy", czyli sojuszowi Niemcy-Rosja. A nawet wydaje się, że Ameryka sprzyja takiemu sojuszowi i by do niego doszło bez zgrzytów, poświęca całą Europę Środkową. Tak to przynajmniej wygląda w tej chwili i nic nie zapowiada jakichś poważniejszych zmian w tej polityce. Może Ameryka liczy na to, że w przyszłości "Wielka Europa", czyli Niemcy-Rosja będą przeciwwagą dla rosnącej potęgi Chin? W takim przypadku marzenia o Międzymorzu pewnie nie dadzą się zrealizować - no chyba, że ta Wielka Europa zgnije w bagnie moralnym, w którym nuża się od dłuższego czasu. Taka erozja moralna naszych wrogów może być dla Polski ratunkiem. Nas też to poważnie obmywa, ale jako kraj katolicki mamy większe szanse przetrwania tego cuchnącego zalewu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 13 wrz 2009, 14:21 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Mój plan polega na podjęciu ostrożnie niektórych wątków. Niezależnie od polityki Graczy trzeba się stać jednym z nich i grać SWOJE. Na pewno Międzymorze i naprawdę działający związek państw współpracujących jest wszystkim potrzebny, ale żeby te państwa były skłonne oderwać się od zależności niemieckiej czy innej, to musimy coś mieć.

ARMIĘ. Potencjał demograficzny, sprawną gospodarkę, nauka, przemysł, dobre perspektywy, zdrowszy system monetarny, finansowy. Nie wykluczam że wtedy będą przechodziły mniejsze kraje na złotówkę :) oczywiście zdając się na emisje z Polski.

Międzymorze budujmy, a to czy się Chiny rozpadną czy nie, to nie nasza gra, nie nasza plansza, znajmy swoje miejsce. Obawiam się osi Berlin (z otoczeniem) Moskwa - Pekin, to byłoby straszne zagrożenie dla świata, a przecież jak najbardziej realne, bo Pekin zdaje sobie sprawę że sami nie dadzą USA rady. Czytając o USA, o ich flocie, armii doszedłem do wniosku że konkurenci będą starali się obalić potęgę USA bez wojny globalnej, ale regionalnymi, plus atak na DOLARA, na system finansowy. Wtedy nie będzie już drukowania bilionów z powietrzna na utrzymanie armii. Skończy się wirtualna ekonomia, gdzie pokryciem dolara jest cały świat, ropa.

Międzymorze ma rosnąć w siłę bez wojen, nasza siła ma odstraszać potencjalnych agresorów z każdej strony. Misją jest TRWANIE i rozwój gospodarczy, cywilizacyjny, ale też MORALNY, ETYCZNY, DUCHOWY, UMYSŁOWY. To tylko kraj katolicki Pokolenia JPII może sformułować. Jeżeli nie nasze pokolenia, to kto? Za 50 lat katolików w Polsce może być już malutko... zwłaszcza w pełni praktykujących w całym aspekcie, stosujących wartości katolickie w życiu.

Trzeba zmiany polityki. Nie poświęcajmy tyle czasu, sił na Kaukaz, Białoruś, Ukrainę, Kraje Bałtyckie, bo NIC je już nie uratuje przed wpływami Rosji, skoro USA, NATO, UE odpuszcza, skoro Niemcy kładą na nich swój ładny krzyżyk krzyżacki.

Realny jest pakt ze Skandynawią przecież mocną, setki razy mocniejszą od małych trzech Bałtów i krajami na południe od nas. Istniejące wszystkie umowy, organizacje, pakty uznaję jako żałosne, śmieszne, trzeba zacząć od nowa.


Obrazek

http://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_Wyszehradzka
http://www.visegradgroup.org/


Konieczne jest odbudowanie Międzymorza, żal mi CEFTY.

Obrazek

http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Arodk ... ego_Handlu
http://www.cefta2006.com/

Teraz to głównie kraje byłej Jugosławii i warto ich kusić Międzymorzem. BARDZO potrzebne jest nam dojście do Adriatyku, do gazoportów, naftoportów, systemów rurociągów. Adriatyk to przyszłość, a nie Gruzja, nie Kaukaz!!! Tam wojna z Rosją i terroryzm murowany, wszystko wysadzą, rozwalą, plany patykiem na wodzie pisane.

Obrazek


Jest jeszcze

Obrazek

http://pl.wikipedia.org/wiki/Inicjatywa ... europejska
http://www.ceinet.org

Tyle że tu Włosi (czyli Moskwa, Berlin tak czy siak) usiłowali COŚ ugrać. Ładny obszar, ale takim projektem POLSKA musi kierować, nasze Międzymorze, a nie włoskie.

Jeszcze inny twór, niezły wokół Bałtyku, ale oczywiście Rosję i Niemcy trzeba wykluczyć, to taka północna część polskiego Międzymorza. To jednak mało, oś musi być globalna żeby zrównoważyć Niemcy, Rosję, UE, NATO, USA, gry innych mocarstw i wcale się Turcji nie obawiam.

Obrazek

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rada_Pa%C5 ... 82tyckiego
http://www.cbss.st


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 15 wrz 2009, 07:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30921
Międzymorze wczoraj i dziś

Wielu ludzi, nawet tych, którzy uznają słuszność przedwojennej koncepcji utworzenia Międzymorza (federacji lub bloku państw między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym – przyp. autora), dzisiaj uważa tę ideę za anachroniczną. Prawdą jest, że nie można przenosić „żywcem” pewnych koncepcji, które były dobre w swoim czasie, ale myślę, że idei Międzymorza nie należy odrzucać, lecz dostosować ją do dzisiejszych realiów.
Historia idei Międzymorza

Korzeni idei międzymorza należy moim zdaniem szukać w powstałej w I połowie XIX wieku koncepcji austroslawizmu, choć coś na kształt Międzymorza istniało w różnych okresach i to nie tylko jako koncepcja polityczna, ale także jako fakt historyczny. Można tu porównać Państwo Wielkomorawskie (Wielkosłowiańskie), unię polsko-węgiersko-ruską, potem polsko-litewską, ze szczególnym uwzględnieniem okresu, gdy Jagiellonowie panowali na wszystkich tronach środkowoeuropejskich - polskim, litewskim, czeskim i węgierskim. Namiastką Międzymorza stała się w końcu także monarchia austro-węgierska.

Austroslawizm był jedną z koncepcji ruchu słowiańskiego, przeciwstawiająca się panslawizmowi (dążeniu do zjednoczenia Słowian pod berłem cara rosyjskiego – przyp. autora). Zwolennicy austroslawizmu uznali, że w zdominowanym przez niemieckojęzyczną mniejszość imperium habsburskim, narody słowiańskie będą stale zwiększały swoje wpływy. Należało więc przekształcić Cesarstwo Austrii w federacje narodów słowiańskich i innych narodów ze środkowoeuropejskiego kręgu kulturowego. W przyszłości taka federacja miała być powiększona o resztę ziem polskich, ukraińskich i południowosłowiańskich. Kres tej koncepcji położył konflikt między Madziarami a pozostałymi narodami Węgier. Po uzyskaniu autonomii przez Królestwo Węgierskie, w myśl koncepcji madziarskiego nacjonalisty i masona Lajosa Kossutha, przystąpiono do madziaryzacji pozostałych narodowości. To z kolei pchnęło narody słowiańskie, głównie Słowaków i Serbów, w objęcia panslawizmu. Mimo to, arcyksiążę Ferdynand Habsburg kontynuował swoje działania w kierunku przekształcenia monarchii w duchu federalistycznym. Niestety, zabili go Serbowie...

Koncepcja austroslawizmu odżyła na nowo tuż przed I wojną światową jako federacyjna koncepcja "międzymorza", lansowana przez Józefa Piłsudskiego. Piłsudski uważał, że po wojnie, monarchii austro-wegierskiej nie należy burzyć, ale trzeba przekształcić ją w federację lub związek państw, stanowiących silną zaporę zarówno przeciwko Niemcom, jak i Rosji. Niestety, wśród naszych południowych sąsiadów pomysły te nie były już popularne. Znalazły natomiast oddźwięk w pewnych kręgach przywódczych narodów dawnej Rzeczypospolitej. Owocem tego była wspólna wyprawa Piłsudskiego i atamana ukraińskiego Petlury na Kijów. Jednak trzeba przypomnieć, że u naszych wschodnich sąsiadów silna była obawa przed dominacją "polskich panów", podsycana przez wrogie Polsce siły. Doprowadziło to do fiaska koncepcji Międzymorza.
Pewną próbą powrotu do tego pomysłu była koncepcja z lat 30. tzw. trzeciej Europy- bloku państw środkowoeuropejskich między hitlerowskimi Niemcami a bolszewicką Rosją. Również te starania skończyły się jednak niepowodzeniem.

Międzymorze dzisiaj
Wielu ludzi, nawet tych, którzy uznają słuszność przedwojennej koncepcji utworzenia Międzymorza, a więc federacji lub bloku państw między Bałtykiem,Adriatykiem i Morzem Czarnym, dzisiaj uważa tę ideę za anachroniczną. Prawdą jest, że nie można przenosić „żywcem” pewnym koncepcji, które były dobre w swoim czasie, ale myślę, że idei Międzymorza nie należy odrzucać, dostosować ją do dzisiejszych realiów.
Jak można by „wkomponować” koncepcję Międzymorza w dzisiejszą sytuację geopolityczną? Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to uważam, że przynajmniejprzez najbliższe 10-20 lat podstawą będzie NATO. Jakaś środkowoeuropejska struktura bezpieczeństwa nawiązująca do Międzymorza mogłaby mieć jedynie charakter subsydiarny i wspomagający. Uważam jednak, że pewne zabezpieczenie, alternatywne w stosunku do NATO, byłoby pożądane, albowiem poleganie wyłącznie na jednym układzie bywa zawodne, o czym mieliśmy okazję się przekonać także w najnowszej historii. Korzystne więc byłoby zawarcie obronnych układów bilateralnych z państwami środkowoeuropejskimi, przede wszystkim z Ukrainą. Można by także pomyśleć o jakimś regionalnym pakcie obronnym, zaznaczając przy tym, że nie ma on być alternatywą w stosunku do NATO, ale jego uzupełnieniem.
Ideę Międzymorza w znacznie większym stopniu można wykorzystać we współpracy gospodarczej. Międzymorze nadaje się tu nawet jako alternatywa dla Unii Europejskiej. Należałoby przede wszystkim rozwijać CEFTA (Środkowoeuropejski Układ o Wolnym Handlu) i włączyć do niego Ukrainę, kraje bałtyckie, w przyszłości może także Białoruś. CEFTA powinna utrzymać charakter układu o wolnym handlu, bez zbytniej centralizacji i biurokratyzacji - powinna być raczej podobna do układu NAFTA niż do UE. Państwa CEFTA nie powinny oczywiście zbytnio izolować się od UE. Widziałbym tu raczej pewien łańcuch wolnego handlu, system naczyń połączonych NAFTA-UE-CEFTA. Unia Europejska, „szachowana” z dwóch stron przez NAFTA i CEFTA musiałaby pradopodobnie powstrzymać się przed nadmiernym protekcjonizmem i generalnie zmienić kierunek swojego rozwoju.
Być może sytuacja polityczna rozwinie się jednak tak, że do UE trzeba będzie wejść. Również wtedy koncepcja Międzymorza może się przydać. Najlepiej bowiem byłoby wejść dobrze zorganizowanym blokiem (zaczątkiem czegoś takiego jest Grupa Wyszehradzka – przyp. autora) i stanowić zorganizowaną siłę do negocjowania nie tylko warunków akcesji, ale także kształtu UE. Narody, które jeszcze niedawno walczyły o wolność, łączy bowiem wspólna niechęć do pozbywania się suwerenności. Państwa środkowoeuropejskie mogłyby w tej kwestii sprzymierzyć się z państwami skandynawskimi i Wielką Brytanią, być może także z Austrią.
Uważam więc, że choć koncepcji Międzymorza nie należy żywcem kopiować, ale odpowiednio zaadaptowana, może być ona bardzo użyteczna w polskiej polityce zagranicznej.
Klaudiusz Wesołek

http://www.prawicapolska.pl/pp/16/miedzymorze16.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 15 wrz 2009, 10:27 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Celny strzał. Klaudiusz Wesołek jest EKSPERTEM od Międzymorza i sporo działał na POWAŻNIE w temacie także poza siecią. Zatem zrobił krok dalej niż my. Pogooglujcie za nim, barwna postać, korespondowałem z nim, gdyby coś było na rzeczy, to trzeba koniecznie go odszukać i pozyskać dla Sprawy.

Cytuj:
Jak można by „wkomponować” koncepcję Międzymorza w dzisiejszą sytuację geopolityczną? Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to uważam, że przynajmniejprzez najbliższe 10-20 lat podstawą będzie NATO. Jakaś środkowoeuropejska struktura bezpieczeństwa nawiązująca do Międzymorza mogłaby mieć jedynie charakter subsydiarny i wspomagający. Uważam jednak, że pewne zabezpieczenie, alternatywne w stosunku do NATO, byłoby pożądane, albowiem poleganie wyłącznie na jednym układzie bywa zawodne, o czym mieliśmy okazję się przekonać także w najnowszej historii. Korzystne więc byłoby zawarcie obronnych układów bilateralnych z państwami środkowoeuropejskimi, przede wszystkim z Ukrainą. Można by także pomyśleć o jakimś regionalnym pakcie obronnym, zaznaczając przy tym, że nie ma on być alternatywą w stosunku do NATO, ale jego uzupełnieniem.

Ideę Międzymorza w znacznie większym stopniu można wykorzystać we współpracy gospodarczej. Międzymorze nadaje się tu nawet jako alternatywa dla Unii Europejskiej. Należałoby przede wszystkim rozwijać CEFTA

Klaudiusz Wesołek


Widać jak nas nas paraliżują Niemcy i UE. Fikcyjna Grupa Wyszehradzka, rozbita CEFTA rzekomo "niepotrzebna" w UE, teraz są tam tylko niektóre kraje byłej Jugosławii. Brak układów obronnych bilateralnych z sąsiadami podobnie jak w 1939. Dlaczego takiego układu obronnego nie mamy z Niemcami? My ich hehehe chętnie ochronimy, a oni nas? Oj obawiałbym się ochrony ich wojsk, weszłyby i już nie wyszłyby przez kolejny 1000 lat tysiącletniej IV Rzeszy.

Jest artykuł o Klaudiuszu Wesołku, szkoda go, takich ludzi III RP zmarnowała miliony!

http://wyborcza.pl/1,76842,6467736,Ja__ ... solek.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 15 wrz 2009, 20:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/18747

Tu autor odnosząc się do wizji Friedmana nie kreśli żadnej wizji z międzymorzem, czy bez - ślepo wierzy, że i tak Polska będzie mocarstwem. Wierzy w charakter narodowy Polaków.

Kopia artykułu:

I my będziemy mocarstwem!
Portret użytkownika UnicornUnicorn, pon., 14/09/2009 - 20:04
Pomijając różne głupawe wizje snute przez politologów z odpowiednim "korzeniem", bez nazwisk, bez zbędnej reklamy książki smile Polska ma duże szanse aby stać się mocarstwem. Warunki są trzy i wcale nie musimy dążyć do Europy czy lizać tyłki Niemcom lub Rosji. Nie potrzeba wymieniać społeczeństwa ponieważ jest dobre. Złe są domorosłe elity i niedolustrowane kanalie.
Czytelnik zauważyłby, że już wymieniłem jeden warunek...Ale nie o to chodzi. Nowe sojusze, nowe elity, nowi politycy. Jako historyk postuluję odejście od "historycznego" kompromisu okrągłego żłobu z żółwiem na czele i budowę nowej, twardej nacjonalistycznej Polski. Ci państwo już byli i się skończyli. Niestety wykreowali pokolenie bezhołowia i tandety. Całe szczęście, że niektórzy chcą żyć w mocarstwie. Uff.

Popastwię się jeszcze nad wizjami genialnego inaczej politologa. Przede wszystkim pisze on z perspektywy innej niż polska. Wbrew pozorom przedstawiona wizja nie jest odpowiednia dla naszego kraju. Jest odpowiednia dla USA czyli dla Izraela. I tutaj mógłbym skończyć. Niby dlaczego mamy wejść w konflikt z Turcją? Co nam to da? Nic. Natomiast możemy zawrzeć z nią sojusz, skierowany i przeciwko Rosji (tradycja zobowiązuje) i Niemcom. O Chinach wspominałem wcześniej więc nie będę mnożył literek. Gość ze Stratforu majaczy o rosnącej potędze USA. Mrzonki. USA się zwijają i wielu z nas dożyje czasu gdy dumne Stany Zjednoczone zjedzą swój ogon...Podryfowałem w przyszłość a temat jest inny. Dlaczego my będziemy mocarstwem?

Po pierwsze, jesteśmy nieprzewidywalni, niezależni i anarchistyczni stąd bylibyśmy kiepskim okupantem. Polskość może i zapewne przyciągnie wielu. Wielkie narody szanują swoją historię i nawet gdy dookoła panuje zmowa agentów aby odbrązawiać nasze dzieje, tzw. ciemny lud wie swoje i olewa ich ciepłym sikiem. Ponoć lubujemy się w rozpamiętywaniu klęsk. Czyżby? Ostatnie sondaże ukazujące jak spada zaufanie do "głównego" sojusznika są bardzo dobrym prognostykiem do zmian mentalnych, tak miło rozpoczętych po aferze Rywina. Młodzi są głupi, mawiają. Być może ale wielu interesuje się historią. I to historią wojskowości, co dobrze rokuje. Mimo wielu wysiłków nadal mamy zaufanie do tradycyjnych wspólnot. W dobie kryzysu czy wojen nic bardziej pozytywnego. Po wielu klęskach i okupacjach mamy potrzebę aby odżyć, cieszyć się i bawić. Bez moralizowania. Odzyskujemy dumę z Polski, historii, kultury i żadne działania na szkodę państwa w stylu niemieckie wygibasy, żydowskie wąty i rosyjskie popierdywania zranionego misia tego nie zmienią. Po drugie, jesteśmy cwanym narodem. Coraz bardziej solidarnym (osławieni Żydzi nie są tak solidarni jak się niektórym zdaje). Cwanym czyli kreatywnym. Tłamszenie narodowego ego i gnojenie zapału wyda owoce ale nie takie jak wydaje się "pełniącym obowiązki autorytetom" przebranym w nowe szaty demokracji. Nie będziemy automatami i zmywakami. Będziemy cynicznym do bólu, realistycznie myślącym i konserwatywnym aczkolwiek honorowym narodem zmierzającym w szybkim tempie do zmiany ustalonego porządku. Znużeni ochlokracją sami wybierzemy silną władzę.
Wielu się zdziwi smile Nawet i nazwą- Konfederacja Warszawska.

tags: mocarstwo, Polska, historia, futurologia,
Unicorn - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 15 wrz 2009, 21:03 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Unicorn ma rację, też zauważył to co ja. Nie będziemy walczyć z Turcją, ale współpracować, a gdyby Turcy zaatakowali jednak np Grecję, czy Cypr, to mediacja. Na pewno też nie zechcą pełnoskalowej wojny z całym Międzymorzem, zresztą mówimy o sytuacji hipotetycznej za 20-30 lat. Turcja jest w NATO, marzy im się UE (tym marzeniem możemy grać!), nieźle bredzi ten wizjoner. Ja np wróżę że raczej Turcja zagrozi w końcu Izraelowi 8-) a na pewno ich interesom, planom na Wielki Izrael (cały Bliski Wschód wokół obecnego terytorium).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 16 wrz 2009, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30921
Ideą Międzymorza nie tylko my jesteśmy zainteresowani:

Międzymorze jako białoruska alternatywa energetyczna

Idea Międzymorza lub w innej wersji – Związku Bałtycko – Czarnomorskiego, mimo niekonsekwentnych, nieudanych prób jej realizacji, jest wciąż aktualna dla Białorusi. Wynika to z faktu, że w odróżnieniu od innych krajów Europy Środkowej Białoruś znajduje się nadal poza obrębem cywilizacyjnym swoich pobratymców historycznych z Polski, Litwy czy Łotwy.

Ideę Związku Bałtycko – Czarnomorskiego po raz pierwszy w najnowszej historii Białorusi proklamował założyciel oraz pierwszy przewodniczący Białoruskiego Frontu Narodowego Zenon Paźniak: „Idea Wspólnoty Bałtycko – Czarnomorskiej powstała jeszcze w r. 1916 na Konferencji Narodów Rosji w Łozannie. Jej inicjatorem był polityk białoruski oraz działacz społeczny Antoni Łuckiewicz. Uważał on, iż „wspólnota państw niepodległych od Morza Bałtyckiego po Morze Czarne jest najszerszym i najdalszym ideałem politycznym, co do którego istnieje zgoda wszystkich Białorusinów, niezależnie od partii i kierunków politycznych... Jeżeliby zgodę z tym ideałem wykazali również sąsiedzi Białorusinów, wtedy jego realizacja miałaby szansę pod jednym tylko warunkiem: pełnym rozpadzie rosyjskiego systemu państwowego”... Nie dziwi mnie, więc to, że razem z rozpadem imperium komunistycznego, idea wspólnoty Bałtycko-Czarnomorskiej znów pojawiła się na horyzoncie politycnzym. Już w 1989 r. omawialiśmy ją razem z Litwinami i Łotyszami, a 26 kwietnia 1990 r. w Mińsku odbyło się spotkanie robocze przedstawicieli Frontów Narodowych Białorusi, Ukrainy i Litwy, na którym omawiane były perspektywy współpracy i współdziałania trzech krajów.”1

Jako główny mechanizm gospodarczy tej idei, liderzy BNF-u proponowali tworzenie Bałtycko-Czarnomorskiego Kolektoru Naftowego (BCKN). Tak czytamy w przedwyborczym programie BNF-u w roku 1994: „Kryzys energetyczno-paliwowy został wywołany przez jednostronną orientację w sprawie zabezpieczania się surowcem oraz katastrofalnym spadkiem poziomu wydobycia ropy w Rosji... Kilkuetapowa realizacja projektu BCKN umożliwi Białorusi już po roku otrzymywać ropę przez terminale nad Bałtykiem oraz znacząco zwiększyć efektywność systemu rafinerii. Pierwszy etap realizacji projektu BCKN potrzebuje inwestycji rzędu 300 mln dolarów, które mają się zwrócić po 2 latach...”

Niestety te idee na bardzo długi okres zarzucono. Pan Stanisław Husak, członek Sejmu (Rady Krajowej) BNFu mówi tak: „Kiedy tę ideę przedstawiliśmy 14 lat temu, poseł do Rady Najwyższej Aleksander Łukaszenka tak ją skomentował: „Po co nam kolektor Bałtycko – Czarnomorski? Co my będziemy wodę pompowali z Bałtyku do Morza Czarnego?” Dziś wszystko się zmieniło. Nasza idea dostała drugiego tchu. Ale w formie tamtych propozycji technicznych z ponad 14 lat, które my z ramienia BNF-u wtedy przygotowaliśmy, ona teraz istnieć nie może. Ona powinna być związana z tą nową infrastrukturą, która pojawiła się w ciągu tych lat w międzynarodowym systemie komunikacyjnym. Mowa jest o ropociągu, który dziś łączy Odessę ze stacją Brody, i dalej przez Polskę idzie do Gdańska. I ta komunikacja będzie miała duże następstwa dla spraw politycznych, bo Rosja z wejściem w życie tego kolektora nie będzie już monopolistą na rynku paliwowym tego regionu.”

Tylko po trwających już permanentnie konfliktach paliwowych z Rosją, ekipa Łukaszenki zamyśliła się na poważnie nad tymi planami. W czerwcu beżącego roku delegacja białoruska na czele z zastępcą ministra energetyki Michałem Michadziukiem odwiedziła Brukselę, gdzie spotkała się z przedstawicielami Komisji Europejskiej. W ramach negocjacji zostały omówione kwestie, dotyczące udziału i współdziałania Białorusi w ramach „Inicjatywy Bakińskiej”, członkami której są kraje WNP oprócz Rosji. Dotknięto również kwestię bezpieczeństwa tranzytu nośników energii przez Białoruś, a także rozwoju alternatywnych źródeł energii. Od tego momentu podobne konsultacje mają nosić charakter stały.

Według oficjalnej informacji BELTA Białoruś działa w kierunku osiągnięcia do roku 2010 poziomu zabezpieczenia potrzeb produkcyjnych rafinerii białoruskich na poziomie 20% z innych źródeł, niż dotychczas. Jest to pierwszy krok w odejściu od całkowitej zależności naftowej od Rosji. Dywersyfikacja zródeł dostaw jest zaznaczona, jako cel w programie modernizacji parku technologicznego Białoruskiego Systemu Energetycznego, przewidującego działania na rzecz zwiększenia roli własnej w bilansie resursów paliwowo-energetycznych do roku 2011.

Między innymi przewiduje się aktywizację łącza z ropociągiem Odessa-Brody na terenie Ukrainy, jak również łącz z terminalami nad Bałtykiem w Ventspils (Łotwa), Butinga oraz Kłajpeda (Litwa). Dostawcami surowca mogą być kraje które zdobywają ropę w basenie Morza Północnego (Wielka Brytania, Norwegia), w zatoce Perskiej lub w krajach Azji Centralnej i basenie Morza Kaspijskiego (Kazachstan, Azerbajdżan).

Dla realizacji wariantu „północnego” program zapowiada zmianę kierunku pompowania ropy poprzez ropociąg Połock – Ventspils. Żeby to zrealizować należy wymienić część ropociągu, długością 6 km, zbudować nową stację pomp oraz źmienić systemy technologiczne na istniejących już stacjach pomp, a także rozporządzać możliwościami przechowywania ropy na poziomie 100 – 150 tys. metrów sześciennych. Te działania potrzebują inwestycji na poziomie 40 mln dolarów.

Co dotyczy dostaw ropy z kierunku „południowego”, jest rozpatrywane kilka wariantów. Zaczynając od możliwości przeładowania ropy do cystern na stacji Brody, kończąc na wybudowaniu łącza Bobowicze (Ukraina) – Kościukowicze (Białoruś), budowlę trzech stacji pomp oraz odnowienie stacji pomp w Kościukowiczach. To umożliwi alternatywne dostawy ropy na Białoruś z Kazachstanu lub Azerbajdżanu. Ministerstwo Energetyki zaznacza, iż za pomocą przedstawionych przedsięwzięć uda się pokryć około 20% potrzeb produkcyjnych rafinerii białoruskich do roku 2010.

Białoruś będzie także w dalszym ciągu prowadziła wspólne projekty z Wenezuelą i Iranem. W tym momencie w obydwu krajach trwają prace geologiczne, prowadzone przez specjalistów z Białorusi. W Wenezueli wydobycie „ropy białoruskiej” może się zacząć nawet w tym roku. Według kierownika działu rozwoju perspektywistycznego oraz inwestycji koncernu „Biełnaftachim” pana Bronisława Siwego, przeprowadzono wszystkie niezbędne prace przygotowawcze konieczne dla organizacji wydobycia ropy z już istniejących szybów. Przygotowano wszystkie niezbędne dokumenty, w tym plan biznesowy oraz statut przyszłego przedsiębiorstwa wspólnego. Kapitał statutowy tego przedsiębiorstwa ma wynosić 200 tys. dolarów. Teraz ma je rozpatrzeć Wenezuela. Białoruś będzie działała zgodnie z ustawodawstwem Wenezueli, zgodnie z którym prawo do eksportu wydobytej ropy należy wyłącznie do Wenezuelskiego Państwowego Koncernu Naftowego (PDVSA), więc Białoruś po wydobyciu ma wykupywać swoją dolę od PDVSA.

Czy wobec tych poruszeń, poczynionych przez establishment Republiki Białorusi należy zachowywać się poważnie? Raczej tak, niż nie. Białoruś naprawdę po raz pierwszy na przestrzeni ostatnich 15 lat znalazła się w sytuacji, gdy ma myśleć wyłącznie za siebie, nie mając zwykłego wsparcia „starszego brata”. W takiej sytuacji myśli elity białoruskiej automatycznie się przekierowują na utorowane przez opozycję drogi. Ciekawie, że dzisiejsza, w większości niestety liberalna opozycja białoruska już nie myśli tymi kategoriami, a optuje raczej za wstąpieniem do Unii Europejskiej. W takiej sytuacji idea związku krajów Międzymorza nabywa swoją aktualność właśnie dla rządzących elit białoruskich. Nie jest to „zastraszające” łączenie się z zachodnim „smokiem”, ale polityka neutralności, która do niczego nie zobowiązuje i pozostawia szerokie pole manewru. Widać, że ma przystać na tę strategię nie tylko Ukraina, ale również i politycznie aż nadto korektna Litwa. Głos Polski jest także bardzo ważny. W tym momencie może nie słychać go dobrze z przyczyny nienajlepszych formalnych stosunków z Białorusią, lecz w strategicznej perspektywie normalizacja ma nastąpić i wtedy Związek Bałtycko – Czarnomorski ma sznasę stać się prawdziwym Międzymorzem.

1Paźniak Z. "Sapraudnaje abliczcza" - Mińsk, TVC Polifakt, 1992 r. - 240 s. ISBN 5-7815-1508-9

Aleksander Stralcov-Karwacki

Źródło: Mysl.pl, nr 8, zima

http://www.mysl.pl/?m=56&art_id=16&more=more


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 16 wrz 2009, 07:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30921
Międzymorze - koncepcja wiecznie żywa

Marcin Wawrzyniak Polska a świat

Idea utworzenia konfederacji suwerennych państw Europy Środkowo-Wschodniej z Polską w roli podmiotu spajającego i wiodącego jest jedną z najstarszych koncepcji polskiej myśli politycznej.


Źródła koncepcji Międzymorza

Od czasów unii polsko-litewskiej w Krewie, Rzeczpospolita poszukiwała najlepszej formuły współpracy polityczno-gospodarczej regionu. Zwieńczeniem dążeń federalistycznych stała się Unia Lubelska z 1569, w wyniku której powstał podmiot polityczny zrzeszający narody Polski, Litwy, Rusi, Ukrainy oraz obszarów nadbałtyckich. Kierunkiem rozwoju Rzeczypospolitej Obojga Narodów były obszary Rusi właściwej, Inflantów, Morza Czarnego, a także polityka dynastyczna na obszarze Czech i Węgier.

Celem ekspansji było utworzenie podmiotu politycznego równoprawnego ówczesnym mocarstwom europejskim. Koncepcja konfederacji narodów Europy środkowo-wschodniej powróciła w połowie XIX w. i została sformułowana przez Księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, przewidującego odtworzenie — ze wsparciem francuskim, brytyjskim i tureckim — polsko-litewskiej wspólnoty sfederowanej z Czechami, Słowacją, Węgrami, Rumunią i wszystkimi Słowianami południowymi. Ideę Międzymorza rozwinął Marszałek Józef Piłsudski. Strategicznym celem Piłsudskiego była odnowiona wspólnota polsko-litewska oraz dezintegracja Imperium Rosyjskiego, a później ZSRR na podstawie różnic etnicznych (idea prometeizmu).

Marszałek uważał Międzymorze za przeciwwagę dla imperialistycznych tendencji Rosji i Niemiec. W kolejnych latach Naczelnik Państwa rozważał federację lub sojusz państw nadbałtyckich i bałkańskich. W unii tej miały się znaleźć Polska, Czechosłowacja, Węgry, Skandynawia, kraje bałtyckie, Włochy, Rumunia, Bułgaria, Jugosławia oraz Grecja — rozciągałaby się ona nie tylko pomiędzy Bałtykiem a Morzem Czarnym, ale też Oceanem Arktycznym a Morzem Śródziemnym.

Niestety, wewnętrzna opozycja, a także aspiracje narodowe Litwy, Ukrainy i Białorusi uniemożliwiły realizację ambitnej koncepcji. Powrócić próbował do niej Minister Spraw Zagranicznych Józef Beck, proponując "Trzecią Europę" - sojuszu Polski, Rumunii i Węgier. W okresie II wojny światowej o utworzenie Unii Środkowoeuropejskiej zabiegał u aliantów Premier RP Władysław Sikorski.

Pierwszym krokiem do jej zrealizowania były dyskusje w 1942 między greckim, jugosłowiańskim, polskim i czechosłowackim rządem na uchodźstwie, dotyczące powstania grecko-jugosłowiańskiej i polsko-czechosłowackiej federacji. Idea ta spotkała się ze sprzeciwem ZSRR oraz brakiem poparcia aliantów. Po odzyskaniu przez Polskę suwerenności w 1989 r. koncepcję Międzymorza uznano za nieaktualną, a główne kierunki polityki zagranicznej podporządkowano integracji z Unią Europejską oraz NATO. W tak zarysowanej perspektywie Międzymorze miało wykluczać się z aspiracjami europejskimi Polski.


Współczesna osnowa geopolityczna

Obecnie koncepcja Międzymorza ma swoje polityczne i gospodarcze uzasadnienie. Możliwe jest to wszakże jedynie w długiej perspektywie i tylko wobec pogłębienia integracji Unii Europejskiej.

W obecnym układzie sił w UE, dominacja gospodarcza Niemiec i Francji równoważona jest nicejskim sposobem liczenia głosów w Radzie UE. Polska, podobnie jak Hiszpania, do 2014 r. będzie miała zaledwie 2 głosy mniej (27), niż najpotężniejsze państwa (Niemcy, Francja, WB, Włochy) oraz prawo weta w najważniejszych sprawach. Oznacza to, że żadna ważna decyzja w UE nie zostanie podjęta bez zgody strony polskiej.

W związku z powyższym, rola Polski, jako reprezentanta interesu całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej w UE, ma obecnie znaczenie bardziej prestiżowe, aniżeli praktyczne. Układ sił nie wymaga budowania przez Polskę szerokich, długofalowych sojuszy. Co prawda, tak jak to jest w przypadku blokowania gazociągu północnego, nowego porozumienia Unia-Rosja oraz w sprawie Gruzji, wspólne stanowisko RP i państw bałtyckich nabiera czasem i praktycznego znaczenia. Jednakże, siła naszego głosu w instytucjach wspólnotowych pozostaje na tyle istotna, że w większości spraw możemy bronić naszego interesu narodowego poprzez weto w Radzie UE.


Geopolityczne skutki Traktatu Lizbońskiego

Sytuację radykalnie zmieni uchwalenie Traktatu Lizbońskiego. W procesie podejmowania decyzji obowiązywać będzie zasada podwójnej większości, czyli: a) jeśli akt głosowany będzie na wniosek Komisji lub Ministra Spraw Zagranicznych: zwykła większość (czyli dla 27 członków – 15) państw reprezentujących co najmniej 3/5 (60%) ludności Unii; b) w pozostałych przypadkach: większość 2/3 (czyli dla 27 członków – 18) państw reprezentujących co najmniej 3/5 (60%) ludności Unii.

Jednocześnie zmianie ulegnie formuła Komisji Europejskiej, która liczyć będzie każdorazowo 2/3 członków UE (czyli obecnie 18). Państwa zgłaszać będą 3 kandydatów, a ostatecznego wyboru dokonywać będzie przewodniczący. De facto, może się zdarzyć, że Polska nie będzie miała swojego komisarza, a w skład KE wybierani będą jedynie "swoi" kandydaci.

Znakomitą większość projektów aktów prawnych pod obrady Rady kieruje Komisja. A więc w praktyce, decyzje najczęściej podejmowane będą w systemie zwykłej większości (czyli dla 27 członków – 15) państw reprezentujących co najmniej 3/5 (60%) obywateli UE. Obecnie na obszarze Wspólnoty mieszka 498 mln obywateli. 60 % tej liczby, to 298,8 mln. Możliwa będzie zatem konfiguracja Niemiec (82 mln), Francji (64 mln) i Włoch (60 mln), jako trzonu dominującego w UE (łącznie ponad 200 mln obywateli), wsparta, zależnie od konkretnych interesów, przez Wielką Brytanię (61 mln), Hiszpanię (46 mln) Holandię (17 mln), Belgię (11 mln), Portugalię (10 mln), Austrię (8,5 mln) lub państwa skandynawskie (łącznie 20 mln), uzupełniona do 15 przez kraje małe (całkowicie zależne od budżetu UE) i marginalne, jak Węgry, Czechy, Grecja, Rumunia, Bułgaria, Słowenia oraz Luksemburg, Malta, Cypr.

Siła polityczna Niemiec i Francji znacząco wzrośnie. Oba państwa, jako główni płatnicy do budżetu unijnego (od którego uzależnieni są przede wszystkim nowi członkowie) podporządkują Unię swoim interesom politycznym i ambicjom narodowym. Wyraźnie dostrzega to Wielka Brytania, sceptyczna wobec dalszej integracji, zagrażającej jej pozycji w Europie.

Wejście w życie Traktatu Lizbońskiego, bądź jego kolejnego wcielenia (co jest prawdopodobne wobec sprzeciwu Irlandii) zaowocuje następującą konfiguracją geopolityczną:

- Niemcy z Francją, wsparte przez kraje założycielskie Wspólnoty (Włochy, Holandię, Belgię i Luksemburg) wykorzystają uzależnienie gospodarcze nowych członków do swoich celów politycznych (jednolita polityka zagraniczna, utrzymanie, a nawet i rozrost Wspólnotowej Polityki Rolnej, narzucenie własnego modelu gospodarczego i społecznego). Narastać będzie opór Wielkiej Brytanii (wspartej przez Irlandię), państw skandynawskich (przeciwników pogłębionej integracji) i ewentualnie Hiszpanii oraz Portugalii (w obawie przed zagrożeniem własnej kultury i tradycji katolickiej).

Niemcy i Francja zablokują przystąpienie do UE nowych, przede wszystkim dużych państw (Turcji i Ukrainy, łącznie prawie 120 mln obywateli), które mogłyby zrekonfigurować układ sił, a także zalać bogate rynki tanią siłą roboczą (jakże potrzebną starzejącej się UE). Pewne jest wstąpienie Chorwacji oraz możliwa akcesja Serbii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry oraz Kosowa, jako potulnych i opłaconych państewek, dostarczających głosy w Radzie UE.

W polityce zagranicznej UE widoczne będzie pogłębienie romansu z Rosją i dalsze uzależnienie od niej, pomimo wrastającego militaryzmu tego państwa. Dowodem tego jest bezkompromisowe forsowanie gazociągu północnego przez Niemcy, pomimo sprzeciwu Polski, Szwecji i państw bałtyckich, nie baczące na sytuację w Gruzji.

Wprowadzenie w życie Traktatu Lizbońskiego musi skutkować zwiększoną rywalizacją o władzę w UE, dotychczas równomiernie rozłożoną na największe państwa. Nie wykluczam, że do tej rywalizacji dojdzie nawet w ramach tandemu Francja-Niemcy. Koncepcje zjednoczenia Europy pod francuskim berłem (Empire), jak również utworzenia bądź to Mittleuropy, bądź Germanii, nie upadły całkowicie i wciąż gdzieś pobrzmiewają w głowach francuskich oraz niemieckich przywódców.

Obie koncepcje są rozłączne i wykluczające się. W interesie Wielkiej Brytanii natomiast od zawsze jest zachowywanie równowagi sił na Kontynencie i powstrzymywanie aspiracji raz to francuskich, a innym razem niemieckich. Wobec powyższego nie powinniśmy ulegać złudzeniu, że Unia Europejska jest jednolitą przestrzenią polityczną o zbieżnych interesach wewnętrznych, gdzie wszystkie ambicje i nacjonalizmy zostały poskromione.

Potężne i bogate państwa nigdy nie wyrzekną się swojej tożsamości dla "wspólnego dobra". UE jest grą interesów najsilniejszych. Ten, kto przejmie i ugruntuje władzę we Wspólnocie będzie chciał poprowadzić Unię do rywalizacji, w imię przede wszystkim swoich interesów narodowych, z innymi potęgami świata: USA, Chinami, Rosją i Indiami. Ambicje Niemiec i Francji nie pozwalają tym państwom zrezygnować ze światowego wyścigu mocarstw. Unia Europejska, od mniej więcej traktatu z Maastricht, ma za cel zbudowanie organizmu zdolnego do światowej rywalizacji gospodarczej i politycznej (dowodem jest słynna, niezrealizowana Strategia Lizbońska). Nikt chyba się nie łudzi, że to Niemcy lub Francja mogą Unię do tej rywalizacji poprowadzić (przynajmniej w ich przekonaniu).


Jak w takim układzie sił ma wyglądać przyszła rola Polski w UE?

Odpowiedź na to pytanie jest jednym z najważniejszych zadań polskiej polityki zagranicznej. Najprawdopodobniej możliwe są jedynie dwa rozwiązania, czy też konfiguracje.

a) Polska może stanąć po stronie potęg, dotychczasowych rzeczników naszej akcesji (Francji i Niemiec), jako ważny dostarczyciel głosów i adwokat w tej samej sprawie mniejszych państw regionu (jak to było dotychczas). Jednocześnie rola Polski w tym układzie ma być drugorzędna, ściśle konsumencka (transfery z budżetu UE) i symboliczna. W polskich sprawach zagranicznych, czyli głównie w relacjach z USA i Rosją, powinniśmy się zdawać na głos Unii (czyli Francji i Niemiec). Stąd pamiętne "Polska powinna siedzieć cicho" Prezydenta Chiraca, dla poparcia USA przez Polskę w sprawie irackiej oraz ciągłe odsyłanie nas w sprawie polityki energetycznej, embarga mięsnego i Gruzji do stanowiska UE.

Nie muszę przypominać, że często opinia Unii w tych sprawach jest niekoniecznie zgodna z naszym interesem narodowym. Ewidentne korzyści polityki "klienckiej", to pewne i wysokie transfery z budżetu UE. Minusy, to utrata znacznej części niezależności w polityce zagranicznej, często prowadzonej wbrew naszemu interesowi oraz większe przyzwolenie na inkorporację niemieckiego/francuskiego modelu społeczno-gospodarczego, czyli ograniczenie suwerenności wewnętrznej.

b) Polska prowadzi niezależną politykę w ramach UE. Zaangażowanie w tymczasowe konfiguracje, zależnie od naszego interesu narodowego. Ochrona własnego modelu społeczno-gospodarczego oraz klarowna i zasadnicza postawa w relacjach międzynarodowych, zwłaszcza w stosunku do USA i Rosji. Wpływ na strategiczne decyzje w UE i kierunki integracji. Zabieganie o akcesję Turcji oraz Ukrainy (bardzo silni partnerzy, którzy wdzięczność odwzajemnią poparciem w różnych sprawach, zwłaszcza podziale unijnego tortu), a także państw kaukaskich. Utworzenie europejskich sił zbrojnych z silnym polskim kontyngentem. Pryncypialna polityka względem Rosji, walka o Kartę Energetyczną. Polityka prometeiczna na obszarze byłego ZSRR, próba europeizacji Białorusi i wciągnięcia jej we własną orbitę wpływów.


Jak osiągnąć powyższe cele geopolityczne?

ad. a ) Zmiękczenie polityki wobec Rosji i wycofanie weta ws. układu Unia-Rosja. Odstąpienie od sprzeciwu ws. gazociągu północnego i podłączenie się doń. Rezygnacja z poparcia dla akcesji Ukrainy, Turcji i Gruzji do UE. Zmiana systemu podatkowego i zwiększenie nakładów socjalnych. Poparcie dla głębszej integracji pod kierownictwem Berlina oraz Paryża.

ad. b ) Wzmocnienie siły politycznej Polski w regionie. Pogłębienie relacji z państwami bałtyckimi (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz udzielenie im gwarancji bezpieczeństwa, niezależnie od NATO. Rozbudowa mostu energetycznego, a także wspólna budowa kilku elektrowni atomowych (co już częściowo ustalono). Wspólna polityka energetyczna w ramach Wspólnoty. Większy nacisk na wymianę kulturową i edukacyjną. W relacjach z Czechami, Węgrami i Słowacją analogicznie.

Przywrócenie do życia Grupy Wyszehradzkiej oraz porozumienia CEFTA. Budowa południowego mostu energetycznego (w tym podłączenie się pod elektrownię w Temelinie). Podłączenie sąsiadów pod gaz dostarczany do Gazoportu. Wspólne inwestycje w zakresie uniezależniania się od dostaw ropy i gazu z Rosji. Utworzenie wspólnego frontu ws. budżetu UE. Pogłębienie integracji militarnej w zakresie broni konwencjonalnej (wymiana technologiczna, wspólne inwestycje w przemysł zbrojeniowy) w oparciu o system tarczy antyrakietowej i zaangażowanie amerykańskie. Zgoda na przeniesienie amerykańskiej bazy z Rammstein do Polski. Wspólne gwarancje bezpieczeństwa.


"Wzmocniona współpraca" w ramach UE

Pogłębiona integracja w ramach UE (na którą pozawala Traktat Amsterdamski). Zawarcie odrębnego traktatu międzynarodowego, zwiększającego integrację gospodarczą, polityczną i militarną (jako system sojuszy) między Polską, Węgrami, Czechami, Słowacją, Litwą, Łotwą i Estonią (Unia Środkowo-Wschodnia - UŚW). Całkowite ujednolicenie i liberalizacja rynku wewnętrznego. Otwarta oraz luźna polityka imigracyjna. Utworzenie wspólnego kontyngentu zbrojnego (środkowo-europejskich sił szybkiego reagowania) w oparciu o technologie własne i amerykańskie. Wspólne poparcie dla integracji Turcji, Ukrainy i Gruzji (a także słowiańskich państw bałkańskich) do Unii Europejskich. Zawarcie przez UŚW sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.

W ten sposób powstanie międzynarodowy podmiot polityczny, obejmujący co najmniej 7 państw oraz prawie 73 mln obywateli UE oraz łączne PKB równe PKB Hiszpanii. UŚW, prowadząc wspólną politykę w ramach UE i broniąc swoich interesów (zwłaszcza w sprawie budżetu UE) będzie atrakcyjna dla państw sąsiednich (zwłaszcza w późniejszej perspektywie, gdy zmaleją transfery z UE): Rumunii, Bułgarii, Chorwacji, Słowenii, Serbii (zakładając, że będzie orędownikiem jej przyjęcia do UE), a nawet Grecji.

Czynnikom integracyjnym będzie rosnące znaczenie Niemiec, które częściowo zdominują Francję, uzyskają stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a także dostaną zielone światło na rozwój technologii jądrowych. Daje to łącznie 125 mln obywateli UE i PKB równe francuskiemu. Taki podmiot będzie bardzo istotnym graczem w UE, potencjalnie interesującym partnerem dla Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i państw skandynawskich.

UŚW stanowić będzie istotną przeciwwagę dla Unii Paryż-Berlin-Rzym. Oczywiście nie sama, ale przy wsparciu Wielkiej Brytanii, Irlandii, Hiszpanii i Portugalii, a niekiedy Danii, Szwecji i Finlandii. Wspólnota interesów będzie w tym wypadku oczywista. Poza tym, WB jest zwolennikiem dalszego rozszerzenia UE. Przy jej wsparciu UŚW mogłaby skuteczniej zabiegać o integrację Turcji i Ukrainy. W obliczu akcesji oba państwa znalazłyby się w bliskich relacjach z UŚW. Łącznie dysponowałyby prawie 250 mln obywateli. Do przegłosowania Unii Paryż-Berlin-Rzym w niemal każdej sprawie wystarczać będzie poparcie WB i Hiszpanii.

Rola Polski w UŚW może być bardzo istotna. Polska była przykładem dla wszystkich państw regionu w emancypacji spod władzy Moskwy, a także w procesie przemian gospodarczych lat 90. Później stanowiła forpocztę całej "dziesiątki" a procesie integracji europejskiej. Obecnie Polska jest bardzo ważnym partnerem gospodarczym dla wszystkich państw w regionie. Łączy nas wspólnota interesów w ramach UE, a także sceptycyzm wobec dominującej roli Niemiec. Mamy wspólną, co prawda niekiedy szorstką, historię. Łączy nas obawa wobec Rosji, a także konieczność emancypacji energetycznej. Czynnikiem integrującym są dobre stosunki wszystkich państw ze Stanami Zjednoczonymi.


Co dalej?

Idea Międzymorza jest możliwa to wskrzeszenia i warto o jej realizację zabiegać. Leży ona w interesie wszystkich państw regionu. Oczywiste korzyści przedstawiłem wyżej. Największym problemem będzie głośny opór Rosji, dla której Międzymorze będzie skierowane przeciwko jej interesom. Również Niemcy i Francja mogą być sceptyczne.

Realizacja koncepcji Międzymorza wymaga jednak wiele pracy i ogromnych zabiegów dyplomatycznych. Jestem pewien, że obecna sytuacja międzynarodowa sprzyja nam. W interesie Rzeczypospolitej jest pełne zaangażowanie w to przedsięwzięcie. Pewne kroki w tym kierunki czyni Prezydent Kaczyński, wymagana jest jednak większa determinacja. Mam nadzieję, że również nasz rząd podobnie postrzega polski interes narodowy i przeorientuje politykę zagraniczną na bardziej regionalną. Wskazana jest w tym zakresie bliska współpraca głowy państwa z Radą Ministrów.

Przyszła rola Polski w UE i świecie zależeć będzie o tego, ile z koncepcji Międzymorza uda się wcielić w życie.

http://www.prawica.net/node/13388


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 16 wrz 2009, 08:15 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Diabeł siedzi w szczegółach. Chcę powiedzieć coś BARDZO WAŻNEGO - otóż za Międzymorzem Słowiańskim (Panslawizm) jest agentura NWO, Kreml, Niemcy, oraz pożyteczni idioci mający oparcie (tym się podpierają) na realiach sprzed 1914-1918. To jest bardzo ważne, jeżeli na tym się skupimy to na 100% powiadam zostaniemy z całą mocą zaatakowani przez Rosję, która do takiego paktu nie dopuści niszcząc wybrane cele (głównie nas, Ukrainę) w zarodku.

Tu nie chodzi o przewagę liczebną, ale technologiczną, wręcz o skupienie też krajów klubu atomowego, bardzo silnych militarnie krajów. Międzymorze Słowiańskie byłoby za słabe żeby osiągnąć stan równowagi z mocarzami Europy, świata. Mimo skupienia wielu krajów za słabe, tak jak cała Europa jest niczym przy potędze USA.

Cytuj:
Obecnie koncepcja Międzymorza ma swoje polityczne i gospodarcze uzasadnienie. Możliwe jest to wszakże jedynie w długiej perspektywie i tylko wobec pogłębienia integracji Unii Europejskiej.

Jak osiągnąć powyższe cele geopolityczne?

ad. a ) Zmiękczenie polityki wobec Rosji i wycofanie weta ws. układu Unia-Rosja. Odstąpienie od sprzeciwu ws. gazociągu północnego i podłączenie się doń. Rezygnacja z poparcia dla akcesji Ukrainy, Turcji i Gruzji do UE. Poparcie dla głębszej integracji pod kierownictwem Berlina oraz Paryża.

ad. b ) Wzmocnienie siły politycznej Polski w regionie. Pogłębienie relacji z państwami bałtyckimi (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz udzielenie im gwarancji bezpieczeństwa, niezależnie od NATO

http://www.prawica.net/node/13388
http://prawica.net/taxonomy/term/355 - pozostałe teksty tego Autora


Co to ma być? Nie na darmo krążą o środowisku prawicy.net sztubackie żarty o kgb-istach sygnowanych jako prawica, konserwatyści, liberałowie, narodowcy itd Owszem są tam skrajnie różni ludzie, jest nawet Szeremietiew, to agregator blogów przecież. Zgadzacie się z takim programem??? Trafił mnie szlak jak to przeczytałem, ten młody człek SAM tego nie wymyślił, zatem zobaczmy kto to.


Marcin Wawrzyniak (PiS)

http://www.srodmiescie.it.pl/cms/prt/view/wawrzyniak

Radny Dzielnicy Śródmieście od 2006 r. Wiceprzewodniczący Komisji Mieszkaniowej, a także członek Komisji Budżetu i Finansów oraz Komisji Ładu Przestrzennego. Działacz organizacji pozarządowych. Działacz Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Zainteresowania: historia (zwłaszcza starożytna), gospodarka, varsavianistyka, kulturoznawstwo. Warszawiak z dziada pradziada.

25 lat... Boże... do przedszkola dziecko, a nie do geopolityki, czy nawet samorządu dzielnicowego. Powinny być progi od 30 lat zarówno w samorządzie, jak w parlamencie i 40 lat w senacie, na prezydenta, stanowiska ministrów, marszałków itd

Słowem to pogląd PIS - pisowskie międzymorze w UE pod berłem Kremla i Berlina, oraz NWO. Chyba stracę resztę poparcia do PiS.

Prawdziwy przełom da pozyskanie Turcji, krajów byłej Jugosławii i całej Skandynawii, to byłoby na początek już COŚ. Werbowanie krajów śmiertelnie zagrożonych przez Rosję i nas włączy w ten krąg śmierci, a nie zdołamy ich obronić, ani sami się nie obronimy, często atakuje się najsilniejsze ogniwo. Takie Słowiańskie Międzymorze byłoby też celem dla Niemiec, idealny układ celów w sztamie z Rosją jak w 1939. Idealny też starter dla NWO do wywołania III wojny, to marzenie USA, Izraela (ale tak żeby sami nie oberwali mocno).

Nie tędy droga, Międzymorze musi być dużo, dużo większe, chodzi o globalnym związek państw, które nie chcą być ZDOMINOWANE, marginalizowane, skazane na zagładę, biedę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 28 paź 2009, 11:33 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Jeszcze raz przypomnę osobę Klaudiusz Wesołka teraz wzmiankowanego przez jednego ze znanych blogerów.

Google: "Klaudiusz Wesołek"

http://niepoprawni.pl/blog/3/sprawa-klaudiusza-wesolka

http://budyn78.salon24.pl/134454,sprawa ... za-wesolka

Co prawda tutaj nie w kontekście Międzymorza, ale szkoda faceta, ma unikalne pomysły, kwalifikacje, to wykształcony człowiek, elita Polski. Trzeba go dobrze zagospodarować w jakimś ruchu, organizacji, mediach. Idealnie pasowałby do naszego Polskiego Forum 8-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 29 paź 2009, 11:39 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Inne kraje też snują wizje związków państw w nawiązaniu do historii i w rozwinięciu tego co już było kiedyś. Unia Nordycka, pomysł opisuje Rzepa.

Dla nas to krok w kierunku Polskiego Międzymorza Globalnego, bo cała ta ich unia 5 państw liczyłaby tylko 25 mln ludności z minusową na ogól demografią gdyby nie imigranci... Dopiero wejście Polski z państwami wokół nas stworzyłoby całość mocną także demograficznie. Tyle że wnosząc np wiano związku państw z 100 może 300 albo więcej mln ludzi z państw z całego świata (także poza Europą), to oczywiście MY będziemy Międzymorzu przewodniczyć, zwłaszcza mając największą armię w tej okolicy (po jej odbudowaniu).

Obrazek
http://www.rp.pl/artykul/384469_Unia_no ... _jawa.html

Rosja by ich przeczołgała w kilka dni, to samo Niemcy, a zwłaszcza Niemcy z Rosją co zawsze będzie możliwe, nawet wielce prawdopodobne. Czy dumni, ale też zlewaczeni nordycy przyjmą panowanie Polski w Międzymorzu? Zagrożeni z Niemiec i Rosji? Przyjmą, ale Polska i nasz związek musi być wszechpotężny pod każdym względem.

Czyżby nordycy rozważali opcję że UE się rozpadnie, albo że z niej wyjdą sami? Ciekawe... Podobnie z NATO... zwłaszcza że Szwecja i Finlandia nie należą do NATO o czym mało kto wie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 20 lis 2009, 15:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/21340

Autor proponuje przywrócić świętno narodowe 15 lipca ustanowione przez Władysława Jagiełłę dla upamiętnienia grunwaldzkiej wiktorii. Może takie święto symbolizujące powstrzymanie germańskiej nawały byłoby czynnikiem jednoczącym Międzymorze?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 20 lis 2009, 21:51 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2009, 17:58
Posty: 844
idea Międzymorza przepadła, gdy Tusk uznał secesję Kosowa...

_________________
życie trwa dopóty, dopóki nie jest wszystko jedno


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Międzymorze - czyli wizje amatora i zawodowca całkiem blisko
PostNapisane: 21 lis 2009, 01:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
godziemba napisał(a):
idea Międzymorza przepadła, gdy Tusk uznał secesję Kosowa...

A co ma Tusk wspólnego z ideą Międzymorza?


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /