Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 11 gru 2010, 19:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://marucha.wordpress.com/2010/12/10 ... yzny-apel/

Ma powstać film dokumentalny o dzieciach Zamojszczyzny.

Kopia artykułu:

Film o Dzieciach Zamojszczyzny – apel
Posted by Marucha w dniu 2010-12-10 (piątek)
To już ostatnia chwila…
Pomnik Dzieci Zamojszczyzny w Siedlcach.
Jeszcze żyje parę osób, które jako dzieci doświadczyły skutków rozporządzenia reichsfuhrera SS, Heinricha Himmlera, który uznał Zamojszczyznę za pierwszy niemiecki teren osiedleńczy w Generalnym Gubernatorstwie.
Podczas akcji masowego wysiedlania polskiej ludności szczególnie ucierpiały dzieci. Dla nich głód, zimno i choroby były dla częściej śmiertelne, niż dla dorosłych. Dzieci odbierano rodzicom i przewożono ciasno stłoczone w bydlęcych wagonach do obozów śmierci na Majdanku i w Oświęcimiu oraz do fabryk w Rzeszy. Z kilkunastu tysięcy dzieci przeznaczonych do germanizacji – posiadających odpowiednie cechy rasowe – udało się po wojnie odzyskać około 800.
Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego z Radomia postanowiło nakręcić film dokumentalny o tym wielkim dramacie. Film dokumentalny, a nie reportaż, który od biedy mógłby nakręcić nawet gajowy Marucha.
Samo Wydawnictwo robi to bezpłatnie: nie przyznaje twórcom filmu żadnych honorariów. Musi jednak ponosić spore koszty na opłacanie innych osób, operatorów, personelu technicznego, kosztów podróży itp.
Dlatego w imieniu Wydawnictwa zwracam się z gorącą prośbą o pomoc finansową dla tego przedsięwzięcia. Powtarzam, nie chodzi o zarobki dla twórców, ale o pokrycie kosztów własnych. Niech każdy, komu nie jest obojętna coraz bardziej zakłamywana historia Polski, a zwłaszcza czasów nowszych, postara się przekazać Wydawnictwu bodaj skromną kwotę. Bardzo proszę również o jak najszersze rozpowszechnienie tej informacji.
Podaję dane:
* Urszula Szaran – Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego
* PKO BP S.A. III Oddział/Radom
* Numer konta: 80 1020 4317 0000 5702 0159 7152
* BIC (SWIFT): BPKOPLPW
Licząc na odzew ze strony bywalców gajówki, z góry dziękuję.
Gajowy.
P.S. Na blankiecie wpłaty proszę zaznaczyć „Na film o Dzieciach Zamojszczyzny”.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 11 maja 2011, 20:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://wirtualnapolonia.com/2011/05/11/ ... siedlenia/

Exprezydent Niemiec odwiedza Zamojszczyznę, skąd został brutalnie wypędzony przez Polaków.

Kopia artykułu:

Przypomną Koehlerowi wysiedlenia
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-05-11

Były prezydent Niemiec Horst Koehler wraz z małżonką przyjechał z kilkudniową wizytą do Polski. Po pobycie w Warszawie niemiecki gość odwiedzi dziś wieś Skierbieszów, gdzie urodził się w 1943 roku. Jego rodzina, podobnie jak tysiące innych „deutsche Familie”, zamieszkała na Zamojszczyźnie, w domu, z którego wcześniej wypędzono Polaków.
Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, wizycie byłego niemieckiego prezydenta będą towarzyszyć nie tylko sympatyczne uściski rąk, ale także protesty przedstawicieli wielu polskich rodzin z Zamojszczyzny pokrzywdzonych podczas II wojny światowej. Jak nas poinformował Andrzej Rej, prezes Stowarzyszenia na rzecz Ekorozwoju Wsi Borów, które od lat zabiega o odszkodowania za pacyfikacje polskich wsi, członkowie tej organizacji zamierzają skorzystać z obecności tak zacnego gościa i publicznie domagać się zapewnienia należnej pamięci ofiarom oraz wypłaty odszkodowań. Potomkowie rodzin do dzisiaj nie doczekali się ani odszkodowań, ani należytego historycznego potraktowania. – Wszyscy o naszej tragedii zapominają – mówi Rej, przypominając, że to właśnie we wsi Borów jest największa zbiorowa mogiła pomordowanych przez Niemców w lutym 1942 r. Polaków. – W lutym 2012 roku chcemy zorganizować uroczystości związane z 70. rocznicą tej tragedii i mamy nadzieję, że były niemiecki prezydent Horst Koehler, który także na tej ziemi się urodził, przyjmie zaproszenie i weźmie udział w tych uroczystościach – tłumaczy Rej. Stowarzyszenie, którego prezesem jest Rej, już od wielu lat bezskutecznie domaga się odszkodowań wojennych, ale polski rząd – jak twierdzi prezes – nie wspiera jego działań. – Polski rząd na początku lat 90. zobowiązał się, że nie będzie wspierał roszczeń swoich obywateli na arenie międzynarodowej – powiedział Rej. Dodał, że przedstawiciele rodzin poszkodowanych Polaków na razie bezskutecznie pukają do różnych drzwi i proszą o wsparcie. – To bardzo trudne – twierdzi prezes Stowarzyszenia. Jak mówi, ostatnim urzędnikiem, który chciał im pomóc, był prof. Mariusz Muszyński, szef Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. – Teraz chcemy przy okazji wizyty Horsta Koehlera ponownie zainteresować polskie władze, a także instytucje międzynarodowe naszymi problemami. Ubolewamy jedynie nad tym, że Horst Koehler zdecydował się na przyjazd do swojego miejsca urodzenia dopiero po rezygnacji z urzędu prezydenta Niemiec, a nie podczas pełnienia tej funkcji, ponieważ wtedy wydźwięk tej wizyty byłby znacznie większy – zauważa Rej. – Wtedy miałby szanse jeszcze jako niemiecki prezydent publicznie przeprosić za czyny niemieckich żołnierzy – dodaje. W opinii Reja, po takich publicznych przeprosinach Polacy mieliby dużo większe szanse na uzyskanie jakichkolwiek odszkodowań. Przyznaje, że nigdy nie było odpowiedniego klimatu politycznego w tej sprawie, bo zawsze „przyjaźń Warszawy z Berlinem” była ważniejsza niż dopominanie się odszkodowań dla rodzin ogromnej rzeszy poszkodowanych przez Niemców Polaków.
Czy Polska przegra potyczkę o pamięć?
W Niemczech nikt nie słyszał o niemieckich pacyfikacjach ponad 800 polskich wsi, których mieszkańców wymordowano. Mieszkańcy Zamojszczyzny mają świadomość, że muszą wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, aby przypominać o losie swoich bliskich zamordowanych przez niemieckich najeźdźców. – Musimy wykorzystać każdą sytuację, aby przypomnieć światu, ale i polskiemu rządowi o naszych krzywdach. Nikt o nas nie pamięta, wszyscy zapomnieli, łącznie z tzw. partiami chłopskimi – skarży się Rej.
Od listopada 1941 r. do sierpnia 1943 r. z Zamojszczyzny wywieziono 110 tys. osób z 297 wsi i miast. Na ich miejsce sprowadzono Niemców m.in. z Bośni, Serbii, Słowenii, Związku Sowieckiego oraz Besarabii.
Waldemar Maszewski, Nasz Dziennik


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 11 lip 2013, 14:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://blogmedia24.pl/node/64063

70 lat temu hitlerowcy rozpoczęli akcję "Werwolf" (Wilkołak) ostatni etap wysiedleń polskiej ludności na Zamojszczyźnie
Maryla, wt., 09/07/2013 - 00:07

Akcja "Werwolf" była praktyczną realizacją nazistowskiego planu Generalplan Ost, zakładającego zdobycie „przestrzeni życiowej” dla Niemców. Jej celem było całkowite wysiedlenie ludności polskiej z terenu Zamojszczyzny i zasiedlenie go Niemcami. Akcja była trzecią z kolei próbą niemieckiej kolonizacji tych terenów dokonaną w czasie okupacji. Zasiedlane przez Niemców wioski miały być dodatkowo otaczane pasem miejscowości zamieszkiwanych przez Ukraińców (akcja Ukraineraktion) i volksdeutschów. Miały one stanowić strefę ochronną, odgradzając „rasę panów” od ewentualnych ataków polskich partyzantów. Docelowo Niemcy zamierzali wysiedlić ok. 30 000 osób w czasie zakrojonych na szeroką skalę działań przeciwpartyzanckich i pacyfikacji.

Zgodnie z tą polityką Niemcy praktycznie od początku okupacji w Polsce wprawili w ruch machinę deportacyjną. Polaków wysiedlano z Wielkopolski (przemianowanej na Kraj Warty), a także z Pomorza. W ich miejsce ściągano Niemców ze Wschodu. Polaków wypychano z kolei do Generalnego Gubernatorstwa, by w ten sposób nieodwracalnie zniemczać tereny uznane za "rdzennie germańskie".
Towarzyszyły temu "akcje specjalne" przeciw polskim elitom i inteligencji – wszak Polacy mieli być sprowadzeni do poziomu niewolniczej siły roboczej. Polskich Żydów zamknięto za murami gett.

Furman miał codziennie wozić trupy z obozu w Zamościu na cmentarz. Każdego dnia pośród zwłok było 30 ciał dzieci – czasem mniej, czasem więcej. Grzebano je bez trumien.

Obrazek
Dzieci Zamojszczyzny, fot. PAP/ CAF


Rozkazem Himmlera powiat Zamość został "pierwszym terenem osiedleńczym Generalnej Guberni". Tutejsze żyzne ziemie i rozliczne gospodarstwa po zwycięskiej wojnie miały się stać własnością zasłużonych działaczy SS i NSDAP.
Już jesienią 1941 r. Niemcy przeprowadzili "próbę generalną", wypędzając z kilku wsi pod Zamościem ponad 2 tys. chłopów. Na ich miejsce planowano osiedlić Niemców z Besarabii. Dla miejscowej ludności najgorsze miało jednak dopiero nadejść.
Poczynając od nocy z 27 na 28 listopada 1942 r., na kolejne wioski pod Zamościem spadały te same ciosy. Ludzi nocą albo nad ranem wyrywało ze snu walenie w drzwi. Wieś była już wtedy otoczona przez niemieckie oddziały. Folksdojcz na usługach oficera dowodzącego akcją chodził od drzwi do drzwi i informował mieszkańców, że mają 5-15 minut na spakowanie. Można było zabrać 10-20 kg bagażu.
Całe rodziny wypędzano na śnieg i zbierano na placu. Na miejscu rozstrzeliwano tych, którzy próbowali uciekać albo odmawiali opuszczenia domostwa. Ładowano ludzi na ciężarówki albo furmanki i wywożono. Gdzie – tego nie wiedzieli.

http://www.youtube.com/watch?v=yaRaDcUNHmI

Wiadomości o dzieciach z Zamojszczyzny przewożonych w pozbawionych ogrzewania, zaplombowanych towarowych wagonach, krążyły po kraju od początku stycznia 1943 roku. Pisał o tym w alarmujący sposób także konspiracyjny "Biuletyn Informacyjny", główne pismo Państwa Podziemnego.
Dramat dzieci Zamojszczyzny zaczął się już w listopadzie 1942 roku, kiedy podczas akcji przesiedleńczej Niemcy zatrzymali ok. 33 tys. dzieci w wieku do 14 lat. Większość z nich umieszczono potem w obozie w Zamościu, gdzie wiele z nich zmarło w wyniku wycieńczenia, wychłodzenia; niektóre zostały zamordowane przez esesmanów.
Dzieci, które przeżyły, przechodziły przez specjalne komisje selekcyjne kierujące je do zniemczenia, do obozów koncentracyjnych lub do pracy przymusowej w Niemczech. Ich gehenna zaczynała się już podczas transportu.
Na miejscu zjawiali się ściągnięci zawczasu osadnicy – nie tylko Niemcy, ale i Ukraińcy. Zamysł polegał bowiem na tym, by osady zasiedlane przez Niemców były otaczane ukraińskimi "kordonami", tak aby polska partyzantka nie miała ułatwionego zadania. Pierwsza znacząca fala wysiedleń trwała do marca. Wygnano ok. 50 tys. ludzi.
Akcja osłabła, kiedy opór stawiły oddziały polskiego podziemia, głównie Batalionów Chłopskich. Ale z końcem czerwca 1943 r. Niemcy uderzyli po raz kolejny. Akcja "Werwolf" miała być zarówno ciosem w partyzantkę, jak i ostatnim etapem wysiedleń. Tym razem Niemcy nie tylko wypędzali mieszkańców, ale też brutalnie pacyfikowali wioski, a mężczyzn – podejrzanych o udział w partyzantce – brutalnie przesłuchiwali i mordowali, m.in. w Rotundzie Zamojskiej.

Pomnik Dzieci Zamojszczyzny stoi przy ulicy Akademickiej, naprzeciwko Akademii, na terenie dawnego ogródka gimnazjalnego. W tym miejscu, w okresie okupacji, Niemcy rozstrzelali około 2 tys. osób. Pomnik powstał w 1962 roku.

Obrazek

Większość ludzi wysiedlanych na Zamojszczyźnie trafiała zrazu do trzech obozów przejściowych. Tu o ich losie miała decydować selekcja. Hitlerowcy przydzielali więźniów do jednej z kilku kategorii według "wartości rasowej". Całe rodziny musiały pokazywać się lekarzom. "Rozbieraliśmy się do pasa i pojedynczo podchodziliśmy do nich. Kładliśmy ręce na stolik, a wtedy patrzyli nam w oczy, za uszy i na ręce" – mówi jedna z relacji.
Polacy o rzekomo nordyckich cechach rasowych (np. potomkowie Niemców) mieli być zabrani do Łodzi w celu ustalenia, czy można ich "regermanizować". Druga grupa to dorośli (w wieku 15-59 lat), którzy mieli być użyci jako niewolnicza siła robocza. Trzecią grupę stanowili "nieprzydatni" – mieli być wysłani do obozów koncentracyjnych.

Świat płakał! - Wojenne losy Dzieci Zamojszczyzny
Dzieci Zamojszczyzny - ofiary obozów, ofiary wojny, ofiary faszyzmu - "ocaleli prowadzeni na rzeź". Na barkach dźwigają brzemię straszliwych wojennych doświadczeń. Czują jeszcze gorzki smak niemieckiego wiktu, a przed oczyma mają koszmarne obrazy wspomnień pacyfikacji wsi Zamojszczyzny w latach II wojny światowej.

"Chociaż serca mamy młode, to historię dobrze znamy.
Losy Dzieci Zamojszczyny w swej pamięci zachowamy"

- to słowa refrenu Hymnu szkolnego Gimnazjum im. Dzieci Zamojszczyzny w Bodaczowie. Na Zamojszczyźnie znajduje się sześć szkół, którym nadano imię Dzieci Zamojszczyzny. Takie imię przybrała także Komenda Hufca w Zamościu. Uczniowie szkół i zamojscy harcerze z pietyzmem zachowują pamięć o Dzieciach Zamojszczyzny, o wielkim dramacie ludzkim, który trudno ubrać w słowa. W naszej historii miały miejsce wydarzenia, które wywołują drżenia najtwardszych nawet serc.

Obrazek

Tuz po agresji Niemiec na Związek Radziecki przybył do Generalnej Guberni Heinrich Himmler. Zwiedził Lublin i Zamość, po czym zlecił utworzenie wokół Zamościa "niemieckiego okręgu osiedleńczego". Nowi osadnicy mieli rekrutować się przede wszystkim spośród członków SS i ich rodzin. Generalny plan hitlerowców przewidywał zniemczenie wielkich obszarów Europy Wschodniej. Realizacja tego planu zakładała likwidacje narodu polskiego.
Na tereny eksperymentalne, na których postanowiono przeprowadzić pierwsze próby zniemczenia wyznaczono cztery powiaty: zamojski, biłgorajski, tomaszowski i hrubieszowski.
Mieszkańców wsi przewożono do obozów przejściowych, gdzie dokonywano selekcji rasowej, oddzielano żony od mężów, dzieci od matek. Świat płakał. Nieprzytomne od łez matczyne i ojcowskie oczy patrzyły, jak bezbronne, przerażone, pobite i zmarznięte dzieci umieszczano w koszmarnych barakach. Z odmrożonymi rękami i nogami, głodne i brudne maleństwa umierały setkami. Setki, tysiące dziecinnych serc pękło w trakcie morderczej wywózki w wagonach bydlęcych. Tysiące ocząt zamiast radości zobaczyło śmierć!
Wiadomość o tragedii Dzieci Zamojszczyzny docierała do społeczeństwa, które reagowało spontanicznie: należy ratować dzieci. Część dzieci udało się uratować, dla tysięcy z nich nie było już żadnego ratunku.
Na terenie Zamojszczyzny troskę o zagrożony los rodzin, a szczególnie dzieci w czasie okupacji, czynem wyrazili Róża Zamoyska - którą wysiedleńcy nazwali "Aniołem Dobroci", ordynat Jan Zamoyski oraz Wanda Cebrykow.
Uratowane dzieci, dziś już osoby w starszym wieku postanowiły opowiedzieć swoją historię, chociaż każde wspomnienie tamtych lat powoduje drżenie serca i łzy. Relacje dwudziestu sześciu osób zebrała i zredagowała w publikacji "Wojenne losy Dzieci Zamojszczyzny" Julia Rodzik. Wydawnictwo zadedykowano: Dzieciom Zamojszczyzny, które przedwcześnie odeszły do wieczności w niemieckich obozach: na Majdanku, w Zamościu i w tak zwanych "transportach śmierci"...
Autentyczne wspomnienia Dzieci Zamojszczyzny zbierałam przez lata by ocalić je od zapomnienia. Chciałam by nie zapomniano o bolesnych przeżyciach, które towarzyszą nam przez lata - mówi Julia Rodzik. Zebraliśmy te świadectwa dzięki pomocy i życzliwości Współautorów naszej publikacji z myślą o współczesnym młodym pokoleniu.
W słowie do Czytelnika Julia Rodzik pisze - Bolesnym doświadczeniom dziecięcych lat - mnie i innym - zawsze towarzyszyła żywa wiara, dając nadzieje na przetrwanie. Bardzo często Opatrzność Boża stawiała na trudnej drodze naszego życia dobrych i szlachetnych ludzi, którzy bezinteresownie okazywali nam skuteczną pomoc i serce. W geście wdzięczności chylę przed nimi głowę. Zapraszam do przeczytania tych świadectw, pisanych trwałą pamięcią i sercem.
Świadectwa Dzieci Zamojszczyzny poprzedza wiersz Marii Gmyz, która jest także autorką okładki wydawnictwa.

"Gdy mnie resztkami łez żegnałaś Mamo
Nie umiałem Ci jeszcze powiedzieć słowa "Kocham"
Nie potrafiłem zapytać dlaczego
I z jakiego powodu stale było zimno
Dlaczego choć truchlało zbolałe małe serce
Siłą wyrwano z twoich rąk mą nadzieję..."


Następnie na kartach książki znajdzie Czytelnik relacje, które czyta się z bólem serca. Obrazy przywołane przez Dzieci Zamojszczyzny stają jak żywe, trudno przestać o nich myśleć, bo mówią o strachu przed śmiercią "ubraną w niemiecki mundur". "Panowie świata" mieli niejednokrotnie swoje małe dzieci, ale to nie przeszkadzało im w mordowaniu najmłodszego pokolenia Polaków na Zamojszczyźnie. Gdy po latach Stanisław Arasymowicz skierował pytanie do matki "Czy tak było naprawdę? - ona przez łzy wyrzekła: "Tak, Stasiu, to były straszne dni". Z tymi straconym dzieciństwem Dzieci Zamojszczyny musiały się pogodzić. Czy może być jakieś zadośćuczynienie? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Trudno wytłumaczyć to co się stało w cywilizowanej Europie. Na szczęście polska ziemia niepokorna upomniała się o swoje, na szczęście Niemcom nie powiodła się masowa eksterminacja ludności polskiej. W pamięci ludzi zacierają się daty, nazwiska i twarze oraz wydarzenia strasznych okupacyjnych lat. Powinna jednak przetrwać w naszych sercach pamięć o tych, którzy odeszli męczeńską śmiercią. Każde kolejne pokolenie powinno pamiętać tą najtragiczniejszą kartę z naszych dziejów, by już nigdy nie powtórzył się koszmar wojny i tragedia dzieci. By już nigdy nikt nie załomotał do drzwi kolbą karabinu. By nikt nigdy nikomu nie odebrał beztroskiego dzieciństwa.
Tym wydawnictwem Dzieci Zamojszczyzny dziękują także wszystkim tym, którym zawdzięczają swoje życie, tym, którzy zdali egzamin ze swojego człowieczeństwa.

autor / źródło: Teresa Madej
dodano: 2007-11-24


DZIECI ZAMOJSZCZYZNY - ostanie zapisy w 2012 roku
http://sdzzb11.republika.pl/

Po raz 41. Ogólnopolska Pielgrzymka Kombatantów zgromadziła pod jasnogórskim Szczytem nieliczną już grupę starszych wiekiem mężczyzn i kobiet, wśród uczestników była nasza grupa.
Wywiad z Krystyną Zygmunt
Ja się urodziłam w Majdanku, w obozie. Przez trzy miesiące chowano mnie pod pryczą, bo inaczej by spalili. Po trzech miesiącach wywieźli nas do Niemiec, i w Niemczech byłam dwa lata, później powrót do Polski mówi Krystyna Zygmunt, Stowarzyszenie Dzieci Zamojszczyzny Ziemi Biłgorajskiej Dzisiaj pamiętamy zawsze o tych walczących, o tych, którzy polegli, żeby za jednych podziękować, a za drugich się pomodlić.
W uroczystej Mszy św. pod jasnogórskim Szczytem uczestniczyli kombatanci wraz z rodzinami oraz młodzieżą szkolną, a także uczestnicy 30. Pielgrzymki Harcerzy Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej. Eucharystii przewodniczył ks. kmdr Janusz Bąk, delegat biskupa polowego ds. duszpasterstwa kombatantów. Pielgrzymów powitał o. Mieczysław Polak, podprzeor Jasnej Góry.
W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na Krzyż, znak męki i zbawienia, przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, stać nieugięcie na straży jej honoru i wyzwolenie jej z niewoli, walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary mojego życia. Składając taką przysięgę żołnierze Armii Krajowej i mając święte hasło na sztandarach Bóg, Honor, Ojczyzna wierzyli, że ich sprawa zwycięży powiedział podczas homilii ks. kmdr Janusz Bąk - Żołnierze Armii Krajowej, byliście siłą zbrojną Polskiego Państwa Podziemnego. We wrześniu 1939 roku tworząc pierwsze struktury późniejszej armii, to wówczas podjęliście walkę z dwoma okupantami pragnąc, aby ta Polska, która miała być wymazana z mapy świata i Europy, była rzeczywistością realną żyjącą. Błogosławieni, którzy podczas gromu nie utracili równowagi ducha. Przemierzyli najwstydliwsze z ludzkich dróg - wojnę i powycinali łzami ścieżki swego życia.
Na zakończenie słowa podziękowania wypowiedział Juliusz Domagalski, prezes Okręgu Częstochowskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Ks. kmdr Janusz Bąk przekazał zapewnienia o pamięci modlitewnej za kombatantów w imieniu biskupa polowego Wojska Polskiego Józefa Guzdka. Pielgrzymkę oprawiła swoją grą Jasnogórska Orkiestra Dęta pod dyr. Marka Piątka.
Pielgrzymka odbyla się w dniach 8 do 9 września.
W pierwszym dniu odwiedziliśmy sanktuarium w Świętej Annie i Gidlach.
W drugim dniu o godz. 11;00 pod szczytem odprawiona został msza święta.
W pielgrzymce uczestniczyło 44 członków Stowarzyszenia.


Jasna Góra 2012

Obrazek

Obrazek


OPŁATEK 2012 R.
W dniu 11 stycznia w Domu Pomocy dla Kombatantów w Biłgoraju, przy ul. Komorowskiego odbyło się SPOTKANIE OPŁATKOWE.
O godz. 9:00 w kaplicy Domu Kombatanta została odprawiona msza święta. Modlono się za zmarłych członków Dzieci Zamojszczyzny Ziemi Biłgorajskiej. Zmarli w roku ubiegłym zostali wymienieni z nazwiska i imienia oraz o Błogosławieństwo Boże na Nowy rozpoczęty Rok.
Msze świętą odprawił ksiądz dr Andrzej Niedużok Dyrektor Liceum Katolickiego w Biłgoraju.
W uroczystościach wzięło udział 52 członków oraz pensjonariusze Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów.
Władze samorządowe reprezentowane były przez Starostę Biłgorajskiego - Pana Mariana Tokarskiego oraz Burmistrza Miasta Biłgoraj Pana Janusza Rosłana. W spotkaniu uczestniczyła Dyrektor Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów Pani Maria Piętak.
Po mszy świętej w kaplicy nastąpiło połamanie się opłatkiem.


OPŁATEK 2012 R.
Obrazek

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/wilkola ... 5553196,...
http://sdzzb11.republika.pl/page2054521 ... a2dc9.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 28 lis 2013, 20:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://kmn.info.pl/tragedia-dzieci-zamojszczyzny/

Tragedia Dzieci Zamojszczyzny
Informację zamieścił Oskar Polsky

Obrazek

Pisane rankiem 26 sierpnia 2013 r.

Nie spałem tej nocy. Czy młode pokolenie Polaków może uwierzyć, że powodem bezsenności mogą być wydarzenia sprzed siedemdziesięciu lat?
Nie miałbym odwagi opisywać tamtych wydarzeń w książce pt. „Moje Mokre” ani czynić tych zapisków, gdyby wydarzenia dotyczyły tylko mnie lub były jednostkowe.
Wczoraj w moim telefonie zadźwięczał głos, który mnie zadziwił od pierwszych słów: – Czy to mieszkanie państwa Hałasów? – Tak –odpowiedziałem krótko.
– Czy może rozmawiam z Józkiem? – Tak – odpowiedziałem krótko.
– Czy może rozmawiam z Józkiem? – Tak – powtórzyłem, a jednocześnie próbowałem zidentyfikować głos, który brzmiał obco, mimo użycia mego imienia i to w brzmieniu używanym wobec mnie tylko w mojej wsi. – Nazywam się Ryszard A., dzwonię ze Szwecji.
O! Rysiu! wiele razy myślałem o tobie, a jeszcze częściej o Stefanie, twoim bracie. Ty byłeś ode mnie młodszy, pewnie ze dwa lata. Stefan starszy ode mnie, pewnie też o dwa lata, bardzo mi imponował urozmaicaniem naszych zabaw.
– Dzwonię, żeby ci podziękować za książkę „Moje Mokre”. Nie tylko za to, że opisałeś naszą wieś i jej wojenną gehennę, ale że przeciwstawiłeś się fałszowaniu historii przez Erikę Steinbach. Ona chce ukazać Niemców jako główne ofiary ostatniej wojny, a przesiedlenie ich na mocy decyzji Roosevelta, Stalina i Churchilla określa mianem wypędzonych – oczywiście przez Polaków. Chce ukryć winę Niemców nie tylko za wywołanie barbarzyńskiej wojny, ale także za wysiedlanie polskiej ludności z Pomorza, Wielkopolski, Śląska, a w końcu za pacyfikację Zamojszczyzny.
Polacy wypędzeni
– Powiedz mi – pyta Rysio – jaki był odzew w Polsce, jakie reakcje na twoją książkę?
Skłamałbym, gdybym powiedział, że żadne. Było spotkanie w Mokrem – przypominające wydarzenia sprzed siedemdziesięciu lat, podobne w Sitańcu. Przy tych okazjach słuchacze otrzymywali książę, którą zresztą w niewielkim nakładzie wydałem na własny koszt. Były spotkania z czytelnikami w Zamościu, w szkołach, m.in. w liceum, a także w gimnazjum w Żdanowie. O książce pewnej lipcowej niedzieli mówił, a nawet cytował jej fragmenty, ojciec Tadeusz Rydzyk w Radiu Maryja – i to wszystko.
Media o szerokim zasięgu nie zainteresowały się książką ani okrągłą rocznicą wydarzeń sprzed 70 lat. Rok obfitował w rocznice, media długo i wiele pisały o matce nieszczęsnej Madzi i innych bulwersujących czytelników wydarzeniach, ale o pacyfikacji Zamojszczyzny chyba tylko lokalnie.
W świadomości społecznej, tej szerokiej, można odszukać ślady zbrodniczej akcji niemieckiej w haśle „Dzieci Zamojszczyzny”. Jednak samo hasło to za mało. Chociaż gdyby zaistniał jedynie akt odbierania dzieci, on sam byłby wystarczającą zbrodnią, popełnioną nie tylko na dzieciach, ale także na ich rodzicach. Jednak później dzieci te, które były pozbawione jakiejkolwiek opieki, podobnie jak niedołężni starcy, skazane były na przebywanie w baraku – stajni i na spanie na zgniłej słomie rozrzuconej na gołej ziemi, pełnej błota od deszczu i ich własnych wydalin wywołanych biegunkami po zupie z brukwi – co było przyczyną ich chorób i wymierania. Ich martwe, bezimienne ciałka wrzucano na chłopskie wozy i ledwie okryte wywożono z terenu obozu do wspólnego dołu. Te, które pozostały przy życiu, po pewnym czasie ładowano do bydlęcych wagonów i wywożono w nieznane. Te z nich, które mimo siarczystych mrozów wytrzymały tę podróż, uratowane w okolicach Warszawy przez kolejarzy i okolicznych mieszkańców przeniosły wiadomość o tej tragedii w głąb Polski. Inne nie miały aż tyle szczęścia i zostały przeznaczone do zniemczenia. Tylko nieliczne z nich powróciły do Polski.
Czy naród niemiecki zachował pamięć o tej zbrodni i czy może nadal za nią przeprasza jej żyjące jeszcze do dziś ofiary?!
Niemcy, a nie naziści
Dzieci Zamojszczyzny to jednak tylko część ofiar zakrojonej na szeroką skalę pacyfikacji ziemi zamojskiej.
Tej zbrodniczej akcji towarzyszyły okoliczności chyba dramatyczniejsze od poprzedzających je wysiedleń. Uzbrojeni Niemcy, zazwyczaj w nocy albo na granicy nocy i dnia, po otoczeniu wsi wkraczali do poszczególnych domów z żądaniem natychmiastowego ich opuszczenia pod groźbą śmierci. Tych, którzy nie mogli wykonać polecenia z powodu starości czy choroby, rozstrzeliwano.
Spędzonych mieszkańców poddawano pierwszej segregacji. Jednych pędzono na wozy i wywożono do obozowych baraków, zbudowanych dla jeńców sowieckich, którzy zresztą wcześniej wymarli z głodu i na tyfus. Innych, mniej licznych, zostawiono do pomocy w pracach nasiedlonym do wsi Niemcom. Umieszczano ich w uboższych częściach wsi, tworząc rodzaj getta. W obozie w „baraku przyjęć” – dalsza segregacja. Służyły do tego notatki gestapo, oko doktora w mundurze SS, decyzja komendanta.
Wystarczyły do zakwalifikowania: na roboty do Berlina, na wywózkę do Oświęcimia, na zniemczenie całych rodzin, na rezerwę rzemieślniczą do obsługi zasiedlonych przez Niemców wsi. Wszystko to odbywało się w atmosferze gwałtu, z gotowymi do strzału karabinami. „Raus” i „Weg” to słowa, które do dziś wzbudzają we mnie dreszcz grozy.
Gdyby środki masowego przekazu chciały ukazać tamte dni i miesiące – akcja wysunięcia Rzeszy na wschód, testowana na Zamoj- szczyźnie, trwała od listopada 1942 do sierpnia 1943 roku – musiałyby wskazać, że robili to Niemcy, a nie jacyś „naziści”. Niemcy zaplanowali te działania jeszcze przed wywołaniem wojny i skrupulatnie je realizowali. Stosowali „rozwiązanie ostateczne”. Nie jakieś tam wysiedlenie i rozlokowanie na innych okupowanych terenach.
Niemcy? Przecież to miłujący pokój, energiczny i zasobny naród. Mamy mówić i pisać o nich źle? Tyle dobrego od nich mamy! Nawet prosimy ich o opiekę nad Europą. Udawajmy zatem, że tej jednej z najokrutniejszych działalności niemieckich nie było.
Pani Lusia Ogińska swoim filmem „Pieśń o wypędzonych Dzieciach Zamojszczyzny” raczej nie wypełni luki informacyjnej. Pani poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk, choć parlamentarzystka, jest odosobniona w swym działaniu w kraju, a przez sądy niemieckie skazywana za nieprawomyślne wypowiedzi. A my, jak będzie potrzeba, to znów poprosimy o posiłki z Niemiec, aby przyjechali bić polskich faszystów w narodowe święto.
Zauważamy niewątpliwe przemiany, jakie zachodzą w Niemczech, jednakże po okresie pokory i pewnie zawstydzenia obecnie nie idą one w pożądanym przez nas kierunku. Działania ludzi pokroju pani Steinbach przywracają nam jednak pamięć i budzą niepokój. Może wreszcie pobudzą nas do właściwego przeciwstawienia się im.
Trzy kule
– Powiedz, Rysiu, jaki był wasz los. O ile pamiętam, nie było was wśród mieszkańców spędzonych pod budynek gminy, a potem w obozie.
– Myśmy się dowiedzieli, że 9 grudnia rano wieś będzie otoczona przez Niemców i wysiedlona. Tata wywiózł nas 8 grudnia wieczorem do wsi Wychody. Zatrzymaliśmy się w chałupie gajowego Czochry – tuż przy lesie. Uniknęliśmy wysiedlenia, ale po kilku tygodniach zaczęły się niepokoje. W nocy przychodzili partyzanci, głównie oddział, w którym był mój brat Stefan, a w dzień Niemcy.
W miarę postępowania akcji pacyfikacyjnej oddziały partyzanckie podjęły działania przeciwko jednostkom niemieckim. Atakowały wsie zasiedlone przez Niemców. W odwecie oddziały Wehrmachtu z ciężkim uzbrojeniem, z udziałem czołgów i lotnictwa niszczyły sukcesywnie całe wsie na terenach leśnych – powodując zniszczenie i śmierć tysięcy ludzi.
Któregoś ranka przyjechali uzbrojeni po zęby Niemcy i wyprowadzili nas na podwórko. Najpierw zastrzelili gospodarza, Czochrę, następnie moją mamę, później, jak sądzili, mnie. Dwie kule w tułów i jedna w głowę to dosyć, by pozbawić małego chłopca życia. Można przytoczyć znane powiedzenie: człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi. Przeżyłem, choć byłem ciężko ranny. Zostałem sierotą, nad którym ulitowali się Kłonicowie, których przesiedlono do waszego domu.
Nie wiedziałem, że Rysio tyle przeżył i wracał do żywych w naszym domu, a mleko od naszej krowy dodawało mu sił.
– A co ze Stefanem? – pytam. – Po tzw. wyzwoleniu Stefan złożył broń i ujawnił się, zgodnie z poleceniem rządu londyńskiego. Jednak kiedy został powołany do wojska ludowego i znalazł się na zgrupowaniu w Trawnikach pod Lublinem, otrzymał kolejny rozkaz, tym razem od swego komendanta, aby powrócić do oddziału partyzanckiego – co też uczynił. W Kawęczynie pod Szczebrzeszynem zdradzony oddział został otoczony, a Stefana wraz z komendantem rozstrzelano na miejscu. Jako jeden z żołnierzy wyklętych nie miał swego grobu. Dopiero po wielu latach odnaleźliśmy jego ciało i godnie pochowaliśmy.
Po wojnie, jak inni rówieśnicy, chciałem się kształcić, ale jak wielu mi podobnych napotykałem przeszkody. Byłem synem najbogatszego gospodarza wsi. Kułak – mówiono, a do tego brat bandyty. Chyba się nie dziwisz, że opuściłem obszar Polski, ale nadal mam ją w sercu.
Nic dziwnego, że noc była bezsenna.
71. rocznica rozpoczęcia pacyfikacji i wysiedleń Zamojszczyzny Sobota, 30 listopada 2013 roku
Uroczystości w Lublinie
godz. 10.45 – dworzec PKP przy placu Dworcowym 1, peron 1 – spotkanie przy tablicy upamiętniającej lubelskich kolejarzy ratujących Dzieci Zamojszczyzny, złożenie kwiatów
godz. 12.30 – kaplica cmentarza przy ul. Lipowej – uroczysta Msza Święta koncelebrowana w intencji ofiar pacyfikacji i wysiedleń Zamojszczyzny
godz. 13.30 – procesja różańcowa pod pomnik Dzieci Zamojszczyzny na cmentarzu, złożenie kwiatów
Na uroczystości zaprasza Stowarzyszenie Dzieci Zamojszczyzny.

prof. Józef Hałasa




http://www.prawy.pl/historia/6128-trage ... ji-werwolf

Tragedia Zamojszczyzny. Rocznica rozpoczęcia akcji „Werwolf”
Paweł Brojek poniedziałek, 23, czerwiec 2014 07:14

Obrazek

71 lat temu, w nocy z 23 na 24 czerwca 1943 r., Niemcy rozpoczęli się kolejny etap wysiedleń polskiej ludności zamieszkującej Zamojszczyznę. Podczas operacji, której nadano kryptonim „Aktion Werwolf”, wypędzono z domów 60 tys. Polaków ze 171 wsi.


Wysiedlenia na Zamojszczyźnie były częścią Generalnego Planu Wschodniego (Generalplan Ost), który miał być realizowany przez 20-30 lat. Przewidywał on wysiedlenie milionów Słowian z krajów Europy Wschodniej i Środkowej w celu zdobycia „przestrzeni życiowej” dla Niemców.

Formalną podstawę do wysiedleń stanowiła dyrektywa SS-Reichsführera Heinricha Himmlera z 20 lipca 1941 r. o utworzeniu na terenie Zamojszczyzny Niemieckiego Okręgu Osiedleńczego. Na kierownika akcji wyznaczono dowódcę SS i policji dystryktu Lublin - Odilo Globocnika.

Akcja masowego wysiedlania polskiej ludności rozpoczęła się w nocy z 27 na 28 listopada 1942 r. Jako strefę wysiedleń przeznaczono powiaty Zamojszczyzny: biłgorajski, hrubieszowski, tomaszowski i zamojski. Akcję przeprowadzano brutalnie, rozdzielając rodziny i wysyłając gdzie indziej kobiety i dzieci, mężczyzn oraz starców. Wiele osób, które nie chciały poddać się wysiedleniom, zastrzelono w trakcie ucieczki.

Akcja wysiedleńcza spotkała się z silnym oporem ze strony miejscowej ludności, która masowo szukała schronienia w lasach i organizowała samoobronę. Na trasach przejazdu transportów wykupywano dzieci od niemieckich konwojentów.

Z pomocą ludności Zamojszczyzny przyszły konspiracyjne organizacje wojskowe, szczególnie Bataliony Chłopskie i Armia Krajowa. W ramach tzw. powstania zamojskiego dochodziło do bitew z niemieckimi ekspedycjami karnymi, podpaleń wsi zajętych przez kolonistów niemieckich oraz aktów sabotażu na liniach kolejowych.

Wzrost aktywności ruchu oporu oraz klęska pod Stalingradem sprawiły, że w marcu 1943 r. Niemcy wstrzymali akcję wysiedleńczą. Do tego momentu zostało usuniętych ponad 50 tys. Polaków, a w ich miejsce przybyło 9 tys. kolonistów niemieckich z Besarabii i Ukrainy.

Operacja, której teraz nadano kryptonim „Werwolf”, została wznowiona w czerwcu 1943 r. Miała być ona zarówno ciosem w partyzantkę, jak i ostatnim etapem wysiedleń. Zaangażowano duże siły żandarmerii wojskowej, SS, pomocniczą policję ukraińską oraz 10 tys. żołnierzy Wehrmachtu.

W nocy z 23 na 24 czerwca jednostki wojska i policji zaatakowały miejscowości leżące w gminie Aleksandrów. Niemcy łapali ludność cywilną, podpalali gospodarstwa oraz mordowali próbujących ucieczki. Nierzadko pacyfikowano całe wsie, podejrzane o współpracę z partyzantami. Terenowe komórki Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich zostały w większości rozbite.

Wysiedlani trafiali do trzech obozów przejściowych w Zamościu, Zwierzyńcu i Budzyniu, skąd transportowano ich dalej zgodnie z grupą kwalifikacyjną do obozów koncentracyjnych bądź deportowano na roboty przymusowe. W Rotundzie Zamojskiej przeprowadzano masowe egzekucje, w których trakcie rozstrzelano ok. 8 tys. osób.

W połowie lipca 1943 r. ze względu na trudną sytuację Niemców na froncie wschodnim przesiedlenia zostały zawieszone. Po klęsce Wehrmachtu w Łuku Kurskim siły użyte do realizacji akcji zostały przeniesione na linię frontu bądź do ochrony strategicznych punktów.

Ogółem w trakcie akcji „Werwolf” wysiedlono od 30 do 60 tys. osób ze 171 wsi w powiatach: biłgorajskim, tomaszowskim, zamojskim i hrubieszowskim. Blisko 4,5 tysiąca dzieci zostało wywiezionych do Rzeszy.

Szacuje się, że w okresie od listopada 1942 do lipca 1943 r. Niemcy usunęli przemocą z polskich gospodarstw ponad 110 tys. mieszkańców z 300 wsi leżących na Zamojszczyźnie, w tym ok. 30 tys. dzieci.

Paweł Brojek


© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 28 lis 2013, 20:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://narodowcy.net/polska/8422-tusk-o ... ojszczyzny

Wiadomo kim jest Tusk, toteż jego decyzja nie dziwi. Dziwi może to, że tak jawnie się obnaża, jednak należy rozumieć, że Tusk na mordowanie dzieci Zamojszczyzny patrzy tak, jak Polacy na bitwę pod Grunwaldem i takie właśnie ciepłe odczucia niemieckie mordy na Zamojszczyźnie wywołują w duszy Tuska, jak i jego kumpli z PO.

Kopia artykułu:

Tusk odmawia Dzieciom Zamojszczyzny
Opublikowano: czwartek, 28, listopad 2013 20:17

Obrazek

Prowadzony od 2009 r. przez Fundację Centrum Wysiedlonych na Zamojszczyźnie projekt budowy Muzeum Martyrologii Narodu Polskiego w Zamościu utknął w martwym punkcie. Powód? Brak wsparcia władz.
Po raz pierwszy o finansowe wsparcie budowy prosiliśmy premiera już w grudniu 2010 roku. Szef rządu odpowiedział nam, że nie ma na ten cel pieniędzy. Byłem oburzony, tym bardziej że zaledwie dwa tygodnie po tej odmowie rząd podjął decyzję o sfinansowaniu kwotą 358 mln zł budowy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, które wśród wielu Polaków budzi kontrowersje – relacjonuje Ryszard Wichorowski, prezes Fundacji Centrum Wysiedlonych na Zamojszczyźnie.Również w późniejszym czasie Fundacja ponowiła tę samą prośbę do premiera i ministra kultury. W jednym z listów sugerowała, by na budowę muzeum w Zamościu przeznaczyć 1 proc. z sumy, jaką rząd wyłożył na budowę placówki w Gdańsku. – Do tej pory nie otrzymaliśmy na to pismo żadnej odpowiedzi ani od premiera, ani od ministra kultury – mówi Wichorowski.
O powody milczenia w sprawie dofinansowania projektu „Nasz Dziennik" zapytał w biurze rzecznika prasowego ministerstwa kultury. Odpowiedzi do dziś nie otrzymaliśmy. – Prosiliśmy samorządy różnych szczebli o wyasygnowanie środków, nawet niewielkich, na budowę muzeum. Większość wymawia się, że ma pustą kasę. Tylko nieliczni samorządowcy odpowiedzieli pozytywnie – dodaje Wichorowski.
Wzorem dla organizatorów Muzeum Martyrologii Narodu Polskiego, przy planowaniu placówki w Zamościu, jest Muzeum Powstania Warszawskiego. Inwestycja w pierwotnych planach miała być podobnych rozmiarów, jej planowany koszt to 30 mln złotych.
Obecnie środki na budowę zbierane są jedynie poprzez sprzedaż tzw. cegiełek, ale to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Muzeum Martyrologii Narodu Polskiego w planach ma spełniać kilka funkcji. –Oczywiście będzie to obiekt, w którym eksponowane będą pamiątki przekazywane nam przez osoby wysiedlone przez Niemców z terenów Zamojszczyzny. Lecz oprócz tego muzeum ma pełnić funkcję edukacyjną, kulturalną oraz naukowo-dydaktyczną – zapewnia nasz rozmówca.
Poza tematem wysiedleń ludności Zamojszczyzny w placówce mają znaleźć się również informacje i dokumenty, pamiątki dotyczące martyrologii Polaków podczas II wojny światowej.
Fundacja Centrum Wysiedlonych na Zamojszczyźnie powstała w 2009 r. jako odpowiedź na aktywność Eriki Steinbach. Jej głównym celem jest budowa Muzeum Martyrologii Narodu Polskiego „Centrum Wysiedlonych na Zamojszczyźnie". Fundacja cały czas zbiera eksponaty związane z wysiedleniami, choć nie ma środków na budowę obiektu, w którym mogłaby je prezentować. Tymczasem od czerwca br. w Berlinie, przy znaczącym wsparciu finansowym tamtejszego rządu, trwa budowa centrum, które ma dokumentować wojenne i powojenne wysiedlenia z terenów Europy, głównie Niemców, sprawców wojny.

Źródło: naszdziennik.pl

Krzysztof Sylwanowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 28 lis 2014, 12:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://natemat.pl/125393,dramat-dzieci- ... e-za-20-zl

Dramat Dzieci Zamojszczyzny. Były zabijane, niemczone i... sprzedawane za 20 zł
27.11.2014


Dzieci uratowanie w czasie wysiedleń z Zamojszczyzny. • Archiwum Państwowe w Zamościu / Instytut Pamięci Narodowej


Zabrane rodzicom, wysyłane na zniemczenie do Rzeszy, umierające w wagonach bydlęcych lub zabijane zastrzykami z fenolem – taki los spotkał tysiące polskich dzieci z rąk okupantów. Dokładnie 72 lata temu na Zamojszczyźnie Niemcy rozpoczęli wielką akcję przesiedleńczą realizując swój zbrodniczy plan wyrugowania z tych obszarów wszelkich przejawów polskości.

W Polaków oraz innych Słowian godził tzw. Generalny Plan Wschodni, którego głównym twórcą był prof. Konrad Meyer, z wykształcenia agronom, próbujący w quasi-naukowy sposób wytłumaczyć rasowy prymat ludności germańskiej.

Adolf Hitler w "Mein Kampf"

Powstrzymujemy germański potok skierowany na południe i na zachód i zwracamy nasze oczy w kierunku wschodnim.

W połowie 1942 roku koncepcja germanizacji Europy Środkowo-Wschodniej była gotowa, a zatwierdził ją sam Heinrich Himmler, jedna z najbardziej prominentnych postaci w nazistowskim aparacie władzy. Istotą planu było założenie, że ludność słowiańska i żydowska zamieszkująca ziemie polskie, kraje bałtyckie oraz zachodnie rejony Związku Sowieckiego, to podludzie, których należy najpierw zniewolić, a potem unicestwić. W przeciągu 25 lat zamierzano wysiedlić ok. 30 mln mieszkańców tych terenów. Ich miejsce miało zająć 5 milionów Niemców.


Wysiedlenia na Zamojszczyźnie. Niemcy usiłowali wyrugować wszelką polskość z tego regionu.•Instytut Pamięci Narodowej


Setki wysiedlonych wsi
Ofiarami niemieckich planów padli niebawem mieszkańcy Zamojszczyzny, leżącej w dystrykcie lubelskim Generalnego Gubernatorstwa. Od 27 listopada 1942 roku do 15 sierpnia 1943 roku setki polskich wsi (w powiatach: biłgorajskim, hrubieszowskim, tomaszowskim i zamojskim) zostało brutalnie spacyfikowanych, a ich mieszkańcy - siłą wypędzeni z domów i segregowani jak rzeczy. Na spakowanie „bagażu podręcznego” mieli zaledwie kilka minut. Ładowano ich do nieocieplanych wagonów i przewożono do obozów przejściowych, gdzie decydowano o ich dalszym losie. Ot tak – na podstawie badań pseudomedycznych.

Obrazek
Czesława Kwoka, dziecko Zamojszczyzny. Zginęła w Auschwitz w 1943 roku.•Domena Publiczna


Katarzyna Matraszek, "dziecko Zamojszczyzny", lipiec 1943

To było straszne! Zostaliśmy przewiezieni do Zamościa. Dopiero tam odnaleźliśmy się wszyscy. Warunki bytowe w tym obozie były straszne: jedno- piętrowe prycze z desek, wszędzie dużo dzieci, nawet na środku placu w błocie, w szmatach leżały dzieci. Niewiele pamiętam, może tylko płacz, smutek i głód.

Germanizacja, roboty przymusowe, śmierć w obozie
Dramat wysiedleń dotyczył wszystkich w równym stopniu – mężczyzn, kobiet, starców i dzieci. Szczególnie najmniejsi byli zupełnie bezsilni wobec niemieckiego okrucieństwa.

Tylko mała część wysiedlonych dzieci „nadawała się” do germanizacji – najmłodsi, którzy spełniali niemieckie kryteria byli od razu wywożeni do Rzeszy. Tam zajmowały się nimi rodziny zastępcze lub nazistowskie placówki wychowawcze.

Inni, dorośli, mogli się Niemcom przydać tylko i wyłącznie do pracy, stawali się więc przymusowymi robotnikami. Jeszcze innych transportowano do obozów koncentracyjnych, m.in. na Majdanek lub do Auschwitz. Ale tam trafiały też dzieci. Zabijano je m.in. „niewinnym”, dosercowym wstrzyknięciem fenolu.

Część z wywiezionych do Auschwitz musiała mieć styczność z obozowym lekarzem dr. Josefem Mengele. Ten nazywany „Aniołem Śmierci” oprawca zasłynął z przeprowadzania eksperymentów w celu odkrycia sposobu na dziedziczenie cech aryjskich.

Dzieci za 20 zł...
Kiedy mieszkańcy innych miast dowiedzieli się o dramacie polskich dzieci, próbowali je ratować. Warta przypomnienia jest m.in. postawa warszawiaków, którzy w styczniu 1943 roku na stołecznym Dworcu Wschodnim (dzisiejsza stacja Warszawa Wschodnia) wyczekiwali kolejnych niemieckich transportów z nadzieją na oswobodzenie małych Polaków.


Niemiecka akcja wysiedleńcza na Zamojszczyźnie. Przełom 1942 i 1943 roku.•Domena Publiczna


W końcu Niemcy zabronili kierowania pociągów z wysiedlanymi do okupowanej Warszawy. Ale i to nie zapobiegło wielu aktom pomocy ze strony polskiej ludności. Najmłodszych, których odnaleziono w terenie na bocznicach kolejowych, skupowano od Niemców. Za jedno dziecko płacono od 20 do 100 zł. Tyle dla okupantów warte było życie Polaków.

Trauma na całe życie
Koszmar wojennych wysiedleń dotknął łącznie ponad 30 tys. polskich dzieci; ok. 4,5 tys. z nich naziści planowali zniemczyć (jedynie część wróciła do Polski); tysiące zginęły z głodu i chłodu lub zostały po prostu zabite.

Ogółem hitlerowska akcja spowodowała wywiezienie z Zamojszczyzny ok. 110 tys. Polaków. Na ich miejsce osadzono co najmniej 10 tys. niemieckich kolonistów, pochodzących głównie z Besarabii i Bukowiny; a także ok. 7 tys. Ukraińców.

Ostatecznie realizację nazistowskich planów osiedleńczych przekreśliła klęska Niemiec w Związku Sowieckim oraz wzmożone akcje zbrojne polskiego podziemia wymierzone w niemieckich kolonistów. Marzenia „rasy panów” o tysiącletniej dominacji obróciły się wniwecz. Ale trauma związana z brutalnymi wysiedleniami nie znikła wraz z końcem wojny. Ci, którzy przeżyli, pamiętają je po dziś dzień.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 28 lis 2014, 13:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
http://kmn.info.pl/?p=22955

Z polskich łez i krwi
Informację zamieścił Oskar Polsky
Strona www Oskar Polsky

Obrazek
Polscy rolnicy z Zamojszczyzny, ograbiani i wypędzani przez Niemców ze swoich domów zimą 1942/1943



W nocy z 27 na 28 listopada 1942 r. rozpoczęła się jedna z najpodlejszych operacji niemieckich przeciwko Narodowi Polskiemu. W ramach tzw. Generalnego Planu Wschodniego kuzyni Hitlera, z agronomem psychopatą na czele (Heinrich Himmler), postanowili utworzyć na ziemiach polskich oraz – po pokonaniu Sowietów – na obszarach wschodniosłowiańskich „bastiony niemczyzny” (deutsches Bollwerk) – zasiedlone przez Niemców, po uprzednim ograbieniu i wypędzeniu rdzennych mieszkańców. „Inżynieria społeczna” w stylu bolszewickim.
Zamojszczyzna była obszarem „eksperymentalnym”. „Umacnianie niemczyzny” trwało tu do sierpnia 1943 roku. Operacja objęła 110 tysięcy Polaków. Okradziono ich, zabrano dzieci do zniemczenia i wypędzono lub zamknięto w obozach. Na ich miejsce zwieziono 12 tysięcy Niemców, także „zaprzyjaźnionych” Ukraińców.
Wysiedlenia rozpoczęte nocą z 27 na 28 listopada i trwające przez kolejne cztery miesiące objęły 116 polskich wsi. Następnie, w okresie od czerwca do sierpnia 1943 r. wypędzono mieszkańców 171 wsi. Dowodził SS-zbrodniarz Odilo Globocnik, który w 1945 r. próbował się ukryć. Gdy go zidentyfikowano, otruł się jak szczur.
Operacja objęła w sumie 293 wsie, z planowanych 700. Polskie Państwo Podziemne zorganizowało opór wypędzanych i prowadziło akcje przeciwko siłom niemieckim i „kolonistom”. Niemcy nazwali to Powstaniem Zamojskim. Przewodziła mu AK z obwodów Zamość, Biłgoraj, Hrubieszów i Tomaszów Lubelski, wspierały Bataliony Chłopskie. To wszystko doprowadziło do przerwania operacji.
Niemcy i ich kolaboranci Ukraińcy zabijali stawiających opór Polaków. W obozie w Rotundzie Zamojskiej zamordowali w sumie około 8 tysięcy osób. Niemiecki „bastion” budowali na polskich łzach i polskiej krwi.

Piotr Szubarczyk
Nasz Dziennik


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 21 cze 2016, 00:18 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3072
RDI rozpoczyna akcję "Zadośćuczynienie dla Zamojszczyzny"

Cmentarz pomordowanych mieszkańców wsi Sochy
źródło Wikipedia
W dniu 15.06.2016 roku w Zwierzyńcu pod Zamościem odbyło się spotkanie przedstawicieli RDI z mieszkańcami wsi zamojskich, dotkniętych podczas II wojny światowej bestialstwem niemieckim.

Spotkanie zostało zorganizowane dzięki uprzejmości Posła tej ziemi Pana Sławomira Zawiślaka.
W spotkaniu uczestniczyło około 120 osób, w większości bezpośrednich poszkodowanych, którzy jako dzieci przeżyli pacyfikacje swoich wsi.

Spotkanie miało na celu rozpoznanie możliwości dochodzenia zadośćuczynienia od żyjących jeszcze niemieckich sprawców zbrodni na mieszkańcach wsi Zamojszczyzny.
Ma to być zadośćuczynienie za naruszone dobra osobiste, takie jak prawo do posiadania rodziców (jeśli chodzi o sieroty, których rodziców pomordowali niemieccy okupanci).

Dział Dokumentacji i Analiz oraz Dział Prawny RDI we współpracy z Biurem Poselskim Posła Sławomira Zawiślaka zbierze od mieszkańców możliwe do wykorzystania dowody w sprawie w celu dalszej analizy.


Maciej Świrski
Prezes Reduty Dobrego Imienia

Poniżej przytaczamy wstrząsający tekst zmieszczony na stronie ojczyzna.pl spisany przez mieszkańców wsi Sochy, oddający ich cierpienie.
.
Zobacz wiadomość w przeglądarce
Jesteśmy Dziećmi Wojny
Nasze dzieciństwo - to strach, głód i łzy

W dniu 1 czerwca 1943 r. wieś Sochy przeżyła straszliwą gehennę hitlerowskiej zbrodni. Tego dnia Niemcy w odwecie za pomoc udzieloną partyzantom spalili całą wioskę oraz zabili większość jej mieszkańców.

Tego czerwcowego poranka zginęło prawie 200 osób.

Jako dzieci widzieliśmy to wszystko. Na naszych oczach faszyści zabijali naszych ojców, matki, braci i siostry. Patrzyliśmy jak dobijają strzałem w głowę, rannych którzy nie zdołali się ukryć.

Patrzyliśmy jak idą tyralierą wyszukując ukryte w zbożach rodziny.

Jeszcze dzisiaj słyszymy krzyki płaczu i rozpaczy, jęki rannych i tych którzy kończyli życie, pomieszane z serią karabinów.

W płomieniach ginęło to co kochaliśmy - nasze domy, sady i ogrody. Dzieła zniszczenia dokonały samoloty. Spadające bomby rozrywały strzępy ludzkich ciał i to co pozostało jeszcze po spalonych domach.

Na zgliszczach wioski pozostały matki z małymi dziećmi, a często same tylko osierocone dzieci.

Ten czerwcowy dzień był w oczach dziecka istnym piekłem zbrodni.

Następne dni i lata to czas nędzy, głodu i zimna. Mieszkaliśmy w piwnicach wypalonych domów lub naprędce skleconych szałasach z niedopalonych desek. W ciągłym strachu czy Niemcy nie powrócą.

Ci którzy przeżyli przez wiele lat z trudem i kosztem olbrzymich wyrzeczeń odbudowywali własne gospodarstwa.

Ciężkie to były chwile - bez dachu nad głową, bez środków do życia i czyjejkolwiek pomocy.

Bóg jednak pozwolił, że przeżyliśmy to wszystko, że żyjemy - choć wielu z nas już odeszło.

Dzisiaj często jesteśmy dotknięci chorobami, niesprawnością czy inwalidztwem. To co przeżyliśmy zniszczyło nasze zdrowie.

Trwałe są w nas ślady przeżytej zbrodni - to blizny na naszych ciałach i rany w naszych sercach po utraconych najbliższych.

Przypominają nam o nich krzyże, na grobach cmentarza pomordowanych, znajdującego się na końcu naszej wioski. Obok cmentarza, staraniem mieszkańców stanęła kaplica jako Pomnik Zbrodni i Męczeństwa niewinnie pomordowanych naszych ojców i matek.

Niechaj pamięć o nich nigdy nie zginie. To cmentarne krzyże i kaplica będą przypominały także przyszłym pokoleniom o ofierze życia, którą złożyli mieszkańcy wioski.

Do chwili obecnej nie otrzymaliśmy żadnego odszkodowania za wyrządzone zło. Mimo wielu lat starań, żadne z nas nie zostało uznane za Dziecko Zamojszczyzny.

Dzisiaj tkwi w nas żal, że żadna władza w Polsce nie przyszła nam z pomocą. A przecież to co przeżyliśmy nie było mniej bolesne od przeżyć tych, którzy tę pamięć otrzymują.

Nic nie jest w stanie przywrócić nam utraconego dzieciństwa nie zastąpi nam miłości utraconych rodziców.

Jednak świadomość, że ktoś przejął się wyrządzoną nam krzywdą, że moglibyśmy liczyć na pomoc władz, pozwoli nam jaśniej spojrzeć na czekającą nas przyszłość, pozwoli czuć się nam bezpieczniej.

Obrazek

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dzieci Zamojszczyzny
PostNapisane: 04 paź 2017, 11:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37015
https://marucha.wordpress.com/2017/09/08/sluchajcie/

Słuchajcie…
Posted by Marucha w dniu 2017-09-08 (piątek)

Wiersz o zabitych przez Niemców 35 tysiącach Dzieci Zamojszczyzny, cytat z filmu Lusi Ogińskiej „Pieśń o wypędzonych”.



Słuchajcie…
Słuchajcie! Wyroki są bliskie!
Słuchajcie mędrcy, wodzowie,
Słuchajcie rządzący uważnie,
– nikt inny wam tego nie powie!
Wy co krew ważycie na lepszą i gorszą,
dla was chłopskie dzieci, ich śmierć nic nie znaczy,
bo kupczycie łzami i historią polską!
Wciąż szkli się nienawiść w tych ślepiach sobaczych.
Pod maskami rządu, rozkład i zgnilizna.
Szatan wam srebrniki z procentem odlicza.
Skąd żeście przybyli? Gdzie wasza ojczyzna,
Wcale nie obchodzi was krwawa rocznica!
Nie wstyd wam panowie? Tresowane tchórze!
Na komendę milczycie, na rozkaz kłamiecie!?
Na rotundzie napis winien tkwić na murze:
Pamięć ofiar żywa, a wy, wy szczeźniecie!
Ku wam rękę wyciągam i przestrzegam ślepców
ukazuję przestrogę i Wschodu Golgotę
W sadłach serca rządzących i umysły „mędrców”
Trup historii was trapi, gdy ma zęby złote!
Pamiętajcie wodzowie, że przyszłość jest sądem!
Przed nim dziś was ostrzega bezdomny poeta!
Na kresach wycinano polskie kwiaty polne!
W tej wojnie nie ginęły tylko dzieci z getta!
Słuchajcie! Wyroki są bliskie!
Posłuchajcie mędrcy, wodzowie,
Słuchajcie rządzący uważnie,
– nikt inny wam tego nie powie!

Lusia Ogińska 2013 r


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /